Goniec

Register Login

Massasauga w kolorach jesieni

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

        Nigdy bym nie przypuszczała, że śpiąc w drugiej połowie października w namiocie, będę się w nocy budzić nie dlatego, że jest mi zimno, ale po to, by się odkryć. Massasauga chodziła nam po głowach już od dawna, oglądaliśmy nawet w Internecie miejsca kempingowe, ale zarezerwowanie czegoś sensownego latem graniczyło z cudem. Na początku ubiegłego tygodnia znów zajrzeliśmy na stronę Ontario Parks i okazało się, że upatrzone przez nas wcześniej miejsce numer 16 na jeziorze Spider w nocy z soboty na niedzielę (z 21 na 22 października) jest wolne. Jeszcze tylko rzut oka na prognozę pogody i mieliśmy gotowy plan.

        Plan w gruncie rzeczy niezbyt skomplikowany. Mogliśmy wyjechać z Toronto w sobotę dopiero około południa, więc nie było szans, by zapuszczać się gdzieś daleko. Wiadomo też było, że nie zrobimy żadnej pętli, tylko będziemy wracać tą samą drogą. Dojechaliśmy do Parry Sound i w wypożyczalni White Squall wzięliśmy 18,5-stopowe canoe z trzema siedzeniami, żeby dzieciakom było wygodniej. Do Massasaugi musieliśmy się wrócić jakieś 20 kilometrów i po drodze w Parku Prowincyjnym Oastler Lake dokonać samorejestracji. Startowaliśmy z Three-Legged Lake, przy którym parkowa infrastruktura ogranicza się do parkingu i toalety. Budki strażnika brak.

        Po ostatnim doświadczeniu na jukońskim jeziorze Bennett jeziora w Massasaudze wydały nam się małe i takie spokojne. Z Three-Legged Lake – na którym o tej porze nie było już ruchu, a większość domków letniskowych stała pusta – sprawnie przenieśliśmy się na Spider Lake. Pierwszy raz widziałam znaki na drzewach kierujące nas do przenoski. Jezioro Spider bardzo przyjemne, kręte, z wieloma wysepkami. Zaraz po przenosce warto się trzymać prawego brzegu i nie płynąć wokół pierwszej wyspy, tylko skorzystać z niewielkiego przesmyku wśród zarośli. Przynajmniej ja lubię takie pływanie wśród krzaków. Na brzegach dużo drzew liściastych, co stanowi gwarancję jesiennych doznań estetycznych.

        Miejsce kempingowe numer 16 nas nie rozczarowało. Znajduje się naprzeciwko wyspy, na wysokiej skale. Na górze sporo miejsca, no i widok pierwszorzędny – zwłaszcza o wschodzie słońca. A kolory...

        Massasauga mieniła się wszystkimi kolorami jesieni – od żółci, przez pomarańcze, aż po ogniste czerwienie. Brązowych liści jeszcze stosunkowo niewiele, większość też póki co trzymała się na drzewach.

        Pogoda niezwykle nam dopisała. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę wiosłowaliśmy w krótkich rękawkach. Nie mieliśmy też problemu, by wstać w niedzielę o 7 rano na wschód słońca. O zimnie nie było mowy, nic nie odstraszało nas od rozsunięcia suwaków śpiworów i wyjścia z namiotu. Wystarczyło założyć polar na piżamę – no, nie do pomyślenia o tej porze roku! Aż się nie chciało wracać do domu!

Katarzyna Nowosielska-Augustyniak

Ostatnio zmieniany czwartek, 13 wrzesień 2018 14:50
Zaloguj się by skomentować