Goniec

Switch to desktop Register Login

Rouge River - oaza w środku miasta

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Aglomeracja Toronto to pod wieloma względami fascynujące miasto, między innymi dlatego, że jest „wielowarstwowa”, jedną z tych warstw jest zaś obecność mniej lub bardziej „naturalnej” natury. Kilka rzek płynących do jeziora Ontario przez miasto tworzy naturalne korytarze dla ptactwa i zwierząt.
Od kilku tygodni jestem szczęśliwym posiadaczem dmuchanego kajaka.
Nadmuchanie ręczną pompką zajmuje niewiele ponad 10 minut, wypuszczanie powietrza i pakowanie do torby to nieco dłuższy proces (trzeba wylać wodę), ale i tak razem daje to możliwość szybkiego zwodowania się na dowolnym akwenie. Gdzie więc jechać?
Zaliczyliśmy już Credit River w górę rzeki z Port Credit, Humber River od jeziora do mostu na Bloor i Old Mill. Gdzie jeszcze można płynąć?
Szybkie googlowanie przyniosło niespodziewane odkrycie – Rouge River na granicy Scarborough i Pickering.
Niedługa rzeka nazwana czerwoną ponoć jeszcze przez francuskiego podróżnika Louisa Jollieta w 1673 roku, wypływa z moreny Oak Ridges w Richmond Hill i niedługo potem wpada do jeziora Ontario.


Dojazd od autostrady 401 jest prosty i szybki. Jedyny mankament to dość ograniczona liczba miejsc parkingowych. Wyładowujemy torbę z łódką i odjeżdżam kilometr zaparkować samochód. Płynę z Julką, która zawsze jest chętna iść nad wodę.
Już na pierwszych kilkuset metrach skacze nam koło burty okazała ryba. Zupełnie dzikie brzegi porośnięte szuwarami, mijamy kilka czapli, jedna podrywa się do lotu niczym prehistoryczny pterodaktyl. Rouge River meandruje urokliwym korytem. Nad nurtem wiszą gałęzie drzew.
Robi się coraz płyciej, trzeba płynąć raz jedną, raz drugą stroną koryta. Po 40 minutach docieramy do mostów autostrady 401. Spotykamy tam wycieczkę kilku kajaków i canoe. Próbuję jeszcze znaleźć jakieś przejście między płyciznami. Udaje się, po kilkuset metrach dopływamy jednak do kolejnego przewężenia. Zawracamy.
Droga powrotna to relaks na wodzie, luz, blues, ultramaryna... Leniwie docieramy do ujścia. Piękna trasa na pół dnia, nic to, że po drugiej stronie Toronto. Na dodatek na końcu mamy piękną plażę nad jeziorem Ontario. Jedyny mankament to przebiegająca powyżej uczęszczana linia kolejowa do Montrealu.
Ponadto wspaniałe miejsce do wędkowania.
Bo Rouge River to prawdziwy klejnot – jedyny w Kanadzie park narodowy w granicach miasta, jedna z niewielu okolic południowego Ontario nietknięta ludzką ręką od chwili przybycia Europejczyków – unikatowa pod każdym względem. W przeciwieństwie do innych rzek w rejonie Toronto, Rouge River swobodnie się rozlewa, wypełniając swe naturalne rozlewiska, rzeka nie jest w najmniejszym stopniu uregulowana. W jej rejonie znajduje się też ok. 20 historycznych zabudowań lub ruin.
Po prostu oaza w środku miasta. Można na kilka godzin odetchnąć...



Andrzej Kumor

Widziane od końca.

Strona: www.goniec.net/
Zaloguj się by skomentować