Goniec

Register Login

Szlakami bobra: Odkryć jezioro Erie na nowo - Pieczęcie prehistorii - Rock Point

Oceń ten artykuł
(8 głosów)

        Niedaleko ujścia Grand River do jeziora Erie znajduje się niewielki Park Prowincyjny Rock Point. Obejmuje tylko 187 hektarów, ale świetnie nadaje się na jednodniową wycieczkę, bo z Toronto to tylko półtorej godziny jazdy.

        Co można robić w Rock Point? Biwakować – są cztery niewielkie kempingi, choć wydały nam się jakoś mało przytulne. Jest duży teren z widokiem na Erie przeznaczony dla odwiedzających park tylko na jeden dzień. Są stoły piknikowe w cieniu drzew, przy nich barbecue, duża polana do gier – w czasie naszego pobytu Hindusi grali tam w krykieta. Można zrobić wycieczkę dwukilometrową trasą przez dębową sawannę i tereny dawniej rolnicze, z platformą widokową na jezioro nad piaszczystymi wydmami. No i przede wszystkim kąpać się. Plaża ma długość 1 kilometra, wbrew informacjom na stronie parku nie jest całkiem piaszczysta, a piaszczysto-kamienista, ale po wejściu do wody jest już tylko piasek. Nie da się jej porównać z plażami na Long Point, w Sandbanks nad Ontario czy nad jeziorem Huron, ale ma zaletę – byliśmy tam ostatnio w długi weekend w sierpniu i nie było tłumów. Woda płytka długo w głąb jeziora, idealna dla dzieci, o jasnozielonkawym odcieniu, cieplutka, zdawało się, że pływamy w basenie.

        Na koniec tego opisu zostawiliśmy największą atrakcję Rock Point, której zawdzięcza swoją nazwę i dla której warto tu przyjechać. We wschodniej części parku znajdują się płaskie wapienne skały wystające ponad linię wody, na których świetnie widoczne są skamieliny koralowców, mszywiołów – zwierząt bezkręgowych, szkarłupni liliowców i innych organizmów zamieszkujących rafy, które żyły tu 350 milionów lat temu, w okresie dewonu, kiedy dzisiejszy Rock Point przykryty był ciepłym, tropikalnym morzem. Skamielin jest mnóstwo, można je też wyszukać luzem wśród kamieni na plaży. Szkoda, że nie ma w sklepiku klucza do ich oznaczania.

        Z tego miejsca widać ruiny kamiennych budynków latarni morskiej z 1848 roku na  czterohektarowej Mohawk Island, która wytyczała kierunek statkom do kanału Welland. W 1933 roku została zautomatyzowana, człowiek opuścił wyspę, a w 1969 przestała działać. Kiedyś wyspa nazywała się Gull Island, czyli Wyspa Mew, i ta nazwa oddaje jej prawdziwy charakter, bo mewy objęły ją w posiadanie, dzieląc się miejscem z rybitwami i kormoranami. Wyspy nie można zwiedzać w okresie gniazdowania, dla ochrony ptaków utworzono na niej Mohawk Island National Wildlife Area.                 Rock Point jest też przystankiem dla dziesiątków gatunków ptaków migrujących, w tym bernikli, czyli gęsi kanadyjskiej, i dla motyli monarch, które właśnie zaczęły swoją wędrówkę do Meksyku. Park w tym roku jest otwarty do 11 października.

Joanna Wasilewska, Andrzej Jasiński

Zaloguj się by skomentować