Goniec

Switch to desktop Register Login

Szlakami bobra: Okno do innego świata - Arches National Park

Oceń ten artykuł
(17 głosów)

Nad rzeką Kolorado w stanie Utah, 6 kilometrów na północ od miasta Moab, na 360 kilometrach kwadratowych "wyrosło" 2000 naturalnych skalnych łuków z piaskowca, wielkości od metra do stumetrowych, z najsłynniejszym na świecie Delicate Arch.

Choć łuki stanowią największą atrakcję, to w Arches National Park znajduje się wiele innych przedziwnych formacji, jak tzw. okna, mosty, hoodoo, mury, wieże…

Napisaliśmy "wyrosło", chociaż powstawanie łuków było raczej zjawiskiem odwrotnym. W bardzo wielkim skrócie, bo proces jest złożony, w wyniku naprężeń pokładów soli, w wielosetmetrowej grubości położonych na nich warstwach piaskowca powstawały głębokie spękania, a reszty dopełniał przez sto milionów lat proces erozji, co powodowało wykruszanie się płytek piaskowca. Początkowo od dołu powstawały zagłębienia, potem pojawiało się okno, a na końcu łuk. Są jakieś fachowe definicje, czym okno różni się od łuku, ale ma to znaczenie chyba tylko dla pasjonatów geologii. Zwykłego turystę zadziwi bogactwo skalnych form i intensywność kolorów, łososiowego, ciemnorudego, żółtawego, które nadają im piaskowce Navajo i Entrada.

Proces erozji trwa, stopniowo powstają nowe łuki, stare powoli znikają, ale czasami zmiany przebiegają w dramatyczny sposób. W 1991 roku 20-metrowej długości i 4-metrowej szerokości kawałek skały oderwał się od Landscape Arch, zostawiając łuk tak cienki, że aż się wydaje nieprawdopodobne, że jeszcze się nie złamał. Od 1977 roku zawaliły się 43 łuki.

Mimo że najwyżej położony punkt w parku znajduje się na ponad 1700 metrach nad poziomem morza, w lecie jest potwornie gorąco. Idąc na trasę, trzeba zabrać dużą ilość wody i nakrycie głowy. Przez park prowadzi piękna widokowa szosa, wiele łuków i innych formacji można obejrzeć z punktów widokowych, właściwie nawet nie wysiadając z samochodu, tzw. turystyka po amerykańsku. Jedno z najbardziej popularnych miejsc to Okno Północne. Ktoś nazwał je oknem do innego świata. Widać przez nie skały Arches Park, przestrzeń po horyzont, zwieńczony malowniczym pasmem prawie czterotysięcznej wysokości La Sal Mountain.

Arches Park, jak już wspomnieliśmy, w dużej części da się zwiedzić samochodem, są szlaki piesze, można biwakować w interiorze lub zatrzymać się na kempingu. Wcześniej w ogóle zakazany, wspinaczkowy sport w parku jest ograniczony do formacji innych niż słynne łuki i mosty, po wyczynie Deana Pottersa, który w 2006 w wolnym stylu wspiął się z sukcesem na Delicate Arch. Nie tylko wspinaczy skały kuszą, wszystkich coś gna, żeby dojść do samych łuków, posiedzieć pod nimi. Utrudnia to fotografowanie, choć czasami ludzie jako skala porównawcza do czegoś się przydają. Jeśli komuś zależy na dobrych zdjęciach, powinien przyjechać tu i o wschodzie, i o zachodzie słońca – bo łuki różnie są ustawione do stron świata – a ludzi o tej porze jest niewielu. No i pogoda musi być, bezchmurne niebo dla kontrastu. Jak przedziwne są formacje w parku, tak i nazwy nadano im oryginalne. Wieża Babel, Trzy Plotkary, Diabelski Ogród, Podwójny Łuk, Balansująca Skała, Wieże Sądu (Courthouse Towers) – tu nie mogliśmy dociec, dlaczego to się autorowi tak kojarzyło, ale inne nazwy trafnie oddawały kształt skał.

Mimo potwornego upału, poszliśmy na kilka szlaków, chmury psuły nam chwilami niebo do fotografii, dając za to trochę wytchnienia od słońca. Pojechaliśmy też obejrzeć kemping, upewnić się, czy podjęliśmy słuszną decyzję, nocując nad Green River ze względu na koty, co jednak kosztowało nas sporo czasu. Kemping z ładnymi widokami, położony bardzo wysoko, wśród niskich krzewów w ogóle niedających cienia. Koty by się ugotowały. Mogliśmy jeszcze zatrzymać się w miasteczku Moab, ale wszystko było już zarezerwowane.

Przez Moab, nazwane tak przez mormonów, przejeżdżaliśmy tuż przed zachodem słońca.

Dawniej znane z kopalń uranu i potasu, dzisiaj żyje z turystyki. To mekka kolarstwa górskiego ze słynnym Slickrock Bike Trail, zjeżdżają do niego z całego świata także amatorzy wspinaczki skałkowej, sportów motorowych, spływów canoe Colorado i Green River. Wystarczy przejechać się główną ulicą, reklamy biznesów powiedzą o wszystkim, co można tu robić ciekawego. To głównie miasto młodzieży uprawiającej sporty ekstremalne. Moab położone jest na wysokości 1200 m n.p.m., ale otoczone wzgórzami i temperatura tu w lecie wyższa niż w Arches Park, średnia w lipcu ponad 37 st. C. Najwyższa odnotowana w historii to 1989 rok – 46 stopni. W czasie naszego pobytu chyba było niewiele mniej, w każdym razie zrezygnowaliśmy ze zwiedzania. Innych gorąco jakoś nie przerażało, główna ulica tętniła życiem, kawiarniane ogródki były pełne ludzi, ale też gościom uprzejmniały pobyt zraszacze rozpylające wokół stolików wodną, chłodzącą mgiełkę.

Wracając, tęsknym okiem spoglądaliśmy na zachód, gdzie tak niedaleko przez wiele kilometrów ciągnie się Canyonlands National Park, tak jak nazwa wskazuje, pocięta dramatycznymi kanionami ziemia. Zamierzaliśmy pozwiedzać park samochodem bez kempingowania, ale przepis zabraniający przewożenia przez park zwierząt – co za idiotyczny pomysł! – nam to uniemożliwił.

Następnego dnia czekała nas długa droga wzdłuż Colorado River aż do jej źródeł, w Rocky Mountain National Park w stanie Kolorado.

Joanna Wasilewska
Andrzej Jasiński

Zaloguj się by skomentować