Goniec

Register Login

Wędkarstwo

Wędkarstwo

Magazyn wędkarski.

piątek, 08 styczeń 2016 00:02

Słaby start

    Jak zwykle tuż po Nowym Roku najbardziej gorącym tematem jest sytuacja z lodem na jeziorach. W przeszłości bywało lepiej, ale trafiały się też lata znacznie gorsze.  

    Jak na razie w nie można powiedzieć, że  na jeziorach południowego Ontario jest gdziekolwiek dobry lód do komfortowego poruszania się i łowienia. Spoglądając na zapowiadaną prognozę pogody i temperaturę, można wywnioskować, że ice fishing rozpocznie się dopiero w połowie stycznia.   

    W ten weekend wchodzenie na lód nie będzie zbyt bezpieczne, szczególnie na dużych jeziorach, gdzie lód będzie miał różną grubość, chociażby ze względu na występowanie prądów wody.

    Kilka mniejszych jezior jest już pokrytych lodem, ale jest nadal zbyt cienki lód. Im dalej na północ, tym bardziej można się spodziewać grubszego lodu.

    Na położonym na północ od Colwater MacLean Lake (Black Lake) łowienie spod lodu rozpoczyna się zwykle najwcześniej. To oddalone od Toronto o prawie 160 km jezioro jest małe i osłonięte od wiatru i tam właśnie wielu wędkarzy rozpoczyna łowienie na lodzie. Na MacLean spod lodu łowi się przede wszystkim crappie, które dorastają tam do sporych rozmiarów.

    Dobrze wygląda sytuacja z lodem na jeziorze Couchiching koło Orilli, gdzie lód ma średnią grubość prawie 4 cale.  

    Na Couch łowili już wędkarze.

    Również jezioro St. John, które jest  położone na wschód od Couch, jest pokryte lodem, ale znacznie cieńszym. Kilka dni temu jezioro zamarzło zupełnie, następnie otworzyło się na samym środku, pokazała się znowu woda.  

piątek, 18 grudzień 2015 18:48

Prezent dla wędkarza

Aby uszczęśliwić wędkarza, niby nie potrzeba wiele, a jednak wybór prezentu pod choinkę dla takiej osoby może się okazać wyzwaniem. Niełatwo jest wybrać coś, czego wędkarz nie ma lub czego będzie używał i z czego będzie się naprawdę cieszył.

Wędka wydaje się być pierwszą rzeczą, która najbardziej pasuje na prezent dla wędkarza. Wędka jako świąteczny podarunek nie jest jednak dobrym pomysłem. Ta część wędkarskiego sprzętu jest zbyt personalna i wymaga sprawdzenia przed użyciem. Wędkarz powinien wziąć kij do ręki, samemu wypróbować i ocenić, i albo będzie leżał w ręku, albo nie. Jeśli wiemy, jaki jest wymarzony model wędki dla naszego wędkarza, to wtedy nie ma problemu i można taką kupić. Najważniejsze, żeby samej wędki nie kupować w ciemno.

Łatwiej jest z kołowrotkami na prezent. Niektóre modele kołowrotków należą do pewniaków na prezent, ponieważ mają już potwierdzoną renomę. Z Shimano Stradica lub Daiwy Tournament SS każdy wędkarz będzie się cieszył.

Przeważnie im droższy model kołowrotka wybierzemy, tym będzie to lepszy wybór. Przyzwoity kołowrotek Daiwa lub Shimano jest jednak sporym wydatkiem.

Czasami warto zaryzykować i zupełnie zaskoczyć naszego wybranego wędkarza swoim prezentem, kupując na przykład kołowrotek muchowy – fly reel, czy też float reel do łowienia w nurcie rzeki. Czyli coś, z czym nigdy nie miał do czynienia nad wodą. Możliwe, że taki właśnie podarunek stanie się impulsem, aby spróbował innego sposobu łowienia.

Jeszcze większą niespodziankę zrobimy, jeśli pod choinkę nasz wędkarz otrzyma tygodniową wyprawę do jednego z resortów w północnym Ontario, nawet jeszcze w jakieś bardziej egzotyczne miejsce. Kilka dni prawdziwych wędkarskich wczasów było by idealnym prezentem. Zawsze dobrym wyborem na letnią wyprawę będzie Esnagami Wilderness Lodge.

Jeśli nie kilka dni na północy, to chociaż jednodniowa wyprawa na ryby bliżej domu, ale za to z zawodowym przewodnikiem. To na pewno będzie niezwykły prezent.

Niekoniecznie prezentem musi być coś ze sprzętu do samego łowienia. Może to być wodoodporny aparat fotograficzny, czy też coś do ubrania, np. lekka, wygodna, nieprzemakalna i oddychająca kurtka z gore-texu. Duży wybór odzieży typowo wędkarskiej z gore-texu znajdziemy w takich sklepach, jak Bass Pro Shop, czy też Cabela's.

Oba sklepy mają w sprzedaży własne firmowe, bardzo dobrej jakości kurtki i spodnie z gore-texu. Jedną z najlepszych na rynku i w dobrej cenie jest kurtka znana pod nazwą Bass Pro Shops Pro Qualifier Gore-tex Rain Parka. Do tej kurtki do kompletu można też dokupić spodnie na szelkach – Bass Pro Shops Pro Qualifier Gore-tex Rain Bibs. Kurtka Bass Pro Shops Pro Qualifier z dwuwarstwowego gore-texu za 250 dol. bije na głowę jakością i wytrzymałością dużo droższe innych firm. Mankamentem Bass Pro Shops Pro Qualifier jest to, że mają za dużo emblematów i napisów. Logo Bass Pro Shop na kurtce widać na kilometr...

Ceny kurtek lub spodni z gore-texu nadal są bardzo wyśrubowane i zaczynają się zwykle dopiero od 200 dol. Dla porównania, kurtka Simms G4 Pro kosztuje prawie 800 dol. Simms stworzył jednak wizerunek firmy, która produkuje najwyższej jakości ubrania z dobrą gwarancją dla zawodowych przewodników i wędkarzy, którzy na wodzie spędzają naprawdę dużo dni w roku i lubią czuć się jak najbardziej komfortowo.

Jeszcze inną klasę ubrań z gore-texu ma Arcteryx, MEC i North Face, które są bardziej "uniwersalne". Pasują i na ryby, i na każdą inną okazję.

Niezwykłe ubrania dla wędkarzy na każdą porę roku znajdziemy też w ofercie firmy Patagonia.

Jeśli ktoś zupełnie nie ma pomysłu, co wybrać dla wędkarza, to zawsze może być gift card.

piątek, 11 grudzień 2015 18:00

Emocje na Rice Lake - Archiwum zawodów PKZW

Wędkarski sezon Polsko-Kanadyjskiego Związku Wędkarskiego w 2001 r. zakończył się zawodami na Rice Lake. W sobotę, 3 listopada, na ostatnie zawody przybyło 27 wędkarzy.

Tym razem w klasyfikacji nikomu ze startujących zawodników nie udało się już wcześniej odskoczyć od pozostałych, jak to zdarzało się w poprzednich latach, i przy odrobinie szczęścia prawie każdy z pierwszej dziesiątki mógł jeszcze zdobyć tytuł wędkarza roku. Było to bardzo prawdopodobne, ponieważ na Rice Lake do klasyfikacji zaliczano oddzielnie dwa gatunki ryb, czyli bassa i sandacza. Stąd też komu udałoby się wygrać rzutem na taśmę w obu klasyfikacjach dnia, mógłby mieć szansę na pierwsze miejsce w klasyfikacji rocznej.

Chyba nigdy dotąd nie dało się odczuć takiej atmosfery koncentracji i napięcia jak przed tymi ostatnimi zawodami sezonu. Niektórzy noc przed zawodami spędzili nawet nad brzegami jeziora.

Przed zawodami na Rice Lake liderem w klasyfikacji generalnej z 87 punktami był Ireneuusz Lazowski. Zaledwie 4 punkty przewagi nad drugim zawodnikiem, Waldemarem Weselakiem, nie mogły mu dać gwarancji, że utrzyma pierwsze miejsce do końca.

Irek zdecydował się łowić bassy. Jak stwierdził, na sandacze w taką pogodę nie miał koncepcji. Uganianie się za sandaczami oznaczało raczej stratę czasu, a złowienie ich mogło być tylko przypadkowe. Potwierdzały to informacje uzyskane od napotkanych na wodzie wędkarzy, którzy zaledwie tydzień wcześniej łowili sandacze bez problemów.

Miejsca i przynęty zazwyczaj pewne na sandacze, w sobotę okazały się pudłami. Poza tym silny wiatr i fala zniechęcały do uganiania się i eksperymentowania z tymi drapieżnikami. Na pewno łatwiej było schować się od wiatru w jakiejś zatoczce, zarzucić spławikówkę z żywcem i czekać na branie bassów. I było to chyba najrozsądniejsze rozwiązanie, szczególnie kiedy ryby słabo żerowały i nie rzucały się za byle czym, co się obok nich pojawiło.

To rozwiązanie było tym bardziej dobre, że nie było ograniczeń i można było używać przynęt sztucznych i naturalnych. I jak we wszystkim, trzeba było również mieć trochę szczęścia.

Zakończenie zawodów zostało wyznaczone punktualnie o drugiej po południu. Po kilku godzinach łowienia wszyscy zawodnicy zameldowali się w BJ Marina w Bewdley w południowej części Rice Lake, w miejscu porannej zbiórki, gdzie czekał na nich bigos i grochówka przygotowana przez prezesa Janka Kowalczuka.

Co najważniejsze, wędkarze powrócili z rybami. Jednak przed zważeniem i uzupełnieniem klasyfikacji trudno było wyłonić zwycięzcę. Dlatego też z zainteresowaniem przystąpiono do oficjalnego ważenia złowionych ryb. Emocje rosły. Jak można się było spodziewać, sandaczy było niewiele – złowiono ich jedynie sześć.

Spośród ważonych ryb wyraźnie wyróżniał się sandacz Rosjanina Miszy Amduza. Jego zdobycz ważyła 5 funtów i 3 uncje. Drugim sandaczem zawodów o wadze 3,9 funta okazała się ryba Władysława Wrzoska, złowiona rzeczywiście na Rapalę. Zaledwie o jedną uncję lżejszego sandacza złowił Henryk Wywiał, który zajął trzecie miejsce.

Znacznie lepiej wyglądała sytuacja z bassami. Do ważenia ryb zgłosiło się 11 zawodników. Znów górą okazał się "czarodziej lakerów z Simcoe", czyli Jerzy Haluszka, który złowił limit sześciu sztuk o łącznej wadze 9,3 funta.

Drugie miejsce zajął Jacek Pawlikowski, również z limitem o wadze 8,5 funta. Trzecim zawodnikiem "bassa" był Waldemar Weselak. Jego cztery bassy ważyły 5,3 funta.

Największego bassa zawodów złowił Janusz Gnatek. Ryba ta ważyła 4,14 funta. Łowcy największych bassów i sandaczy otrzymali nagrody od "Tomek Video", nagrody pieniężne oraz 2 dodatkowe punkty w klasyfikacji.

Następnie przystąpiono do podliczania punktacji rocznej. Po chwili było już wiadomo, że niespodzianek nie będzie. Ireneusz Lazowski dzięki 9 punktom, które zdobył w konkurencji bassa, zdołał utrzymać pierwsze miejsce w klasyfikacji końcowej PKZW i 99 punktami zdobył Puchar PKZW oraz tytuł najlepszego wędkarza roku.

W roku 2000 tytuł ten przypadł Gustawowi Chmurze, który zdobył 94 pkt, czyli 5 pkt mniej od Ireneusza Lazowskiego.

Jednak w ubiegłym odbyło się mniej wędkarskich turniejów PKZW. Poza tym za udział w zawodach doliczano 1 pkt. W edycji 2001 uczestnictwo w zawodach nagradzane było 3 punktami.

Zaledwie ze stratą 2 pkt na drugim miejscu uplasował się weteran klubu, Waldemar Weselak. Jak widać, dużo nie brakowało do powtórzenia sukcesu z 1996, kiedy zdobył Puchar "Gazety".

Trzecim najlepszym wędkarzem został Roman Mikucewicz – "Mały" – z Hamilton, który zdobył 90 pkt (drugi zawodnik w edycji 2000, od lat zajmuje wysokie lokaty w klasyfikacji końcowej). Szkoda, że tuż przed startem awaria silnika uniemożliwiła Romanowi łowienie na własnej łodzi.

W edycji turniejów wędkarskich 2001, organizowanych przez PKZW, sklasyfikowano 100 wędkarzy. W 2000 r. udział w zawodach brało 95 osób.

W sumie w 2001 r. PKZW zorganizowało aż 17 wędkarskich turniejów, w tym dwa podwójne (troć i sieja, bass i sandacz) i zimowy "Ice Polonica", który nie był jednak zaliczany do klasyfikacji.


Amerykański patent

Po co moczyć i odmrażać dłonie w lodowatej wodzie lub łapać rybki siateczką. Wiaderko z dozownikiem żywców zapewnia suche dłonie i wygodę – dry hands minnow bucket.

Takie rozwiązanie na pewno znajdzie wielu zwolenników.
Wiaderko można kupić w Internecie na stronie: www.skipperstacklebox.com.

piątek, 04 grudzień 2015 14:35

Sezon na sandacze zamknięty

Od 1 stycznia 2016 r. ontaryjskie Ministerstwo Zasobów Naturalnych i lasów wprowadza całkowity zakaz połowu sandaczy na jeziorze Scugog. Kiedy sezon na sandacze zostanie otwarty ponownie, trudno przewidzieć. Przeważnie zamknięcie sezonu na dany gatunek trwa kilka lub kilkanaście lat. Wszystko zależy od tego, czy populacja danego gatunku zostanie przywrócona do zadowalającego stanu.

Sandacze pojawiły się na Scugog w wyniku zarybień w latach 1920–1940. Według ministerstwa, jezioro miało najwięcej sandaczy w latach 70.-80. Od lat 90. populacja sandaczy zaczęła drastycznie spadać.

Wędkarze byli wymieniani jako główna przyczyna spadku populacji sandaczy. Jednak zabrakło dowodów, aby obwiniać tylko samych wędkarzy. Wiadomo przecież, że na wyginięcie sandaczy na Scugog wpływ miały też inne czynniki, jak na przykład pojawienie się gatunków inwazyjnych – bluegill i crappie. Oba gatunki wpłynęły znacznie na przeżywalność narybku sandaczy. Zmianie uległo też samo środowisko jeziora, np. klarowność wody, zamulenie i roślinność. Do wyniszczenia tarlisk sandaczy na Scugog przyczyniły się również sezonowe niskie stany wody.

Scugog było jedynym jeziorem w dystrykcie 17, na którym wolno było łowić sandacze spod lodu. Zimowy sezon na sandacze trwał od 1 stycznia do końca lutego każdego roku. Od 1930 r. do 2010 r. pozostałe jeziora Kawarthas były zamknięte zimą.


Zebranie PKZW

W niedzielę, 29 listopada 2015 r., w Mississaudze odbyło się zebranie Polsko-Kanadyjskiego Związku Wędkarskiego, podczas którego między innymi wręczono puchary i nagrody najlepszym wędkarzom roku.

W 2016 roku PKZW będzie obchodził jubileusz 25-lecia działalności. Przez klub przewinęły się setki polonijnych wędkarzy.

Polsko-Kanadyjski Związek Wędkarski powstał latem 1991 roku. Na pierwsze zebranie, które odbyło się w Credit Union, stawiło się 65 osób. Na spotkaniu tym ustalono podstawy działalności związku, jego strukturę organizacyjną, program działania na rok 1991 oraz kalendarium zawodów.

Wybrano także władze związku. Pierwszym prezesem został Władysław Hrajnik.

Do zarządu weszły ponadto następujące osoby: Stanisław Król, śp. Marek Nizioł, Robert Zalewski, George Opitz, Janusz Hormański, Bogdan Kwapis, Bogusław Gradek.

Pierwsza piątka w sezonie 2015:

1. Waldemar Weselak 221 pkt
2. Janusz Kawalec 205
3. Wojciech Bak 152
4. Mirosław Arsiuta 138
5. Mariusz Robak 112


Jezioro rekordów

Wędkarz Dominic Hoyos z muskie długości 55 cali i wadze 62 funtów złowionym na Mille Lacs w Minnesocie, 26 listopada br.

W ciągu zaledwie 17 dni na tym jeziorze zostały złowione dwa rekordowe okazy muskie.

9 listopada Robert Hawkinks złowił na muchę muskie długości 57 cali.


Grudzień bez lodu?

Według przewidywań synoptyków, nadchodząca zima nie będzie tak sroga jak dwie ostatnie i w tym miesiącu nie zanosi się na wielkie mrozy.

Czy na jeziorach będzie lód przed końcem roku? Chyba nie... A jak bywało w poprzednich latach?

9 grudnia 2013 r. na Little Lake w pobliżu Barrie było już 5 cali lodu. A łowienie na lodzie rozpoczęło się już właściwie w ostatnie dni listopada 2013.

Lód też tworzył się na Cook's Bay i na wysokości Gilford zatoka była zamarznięta na 4 cale.

Natomiast 17 grudnia 2014 r. w tym samym miejscu zatoki wędkarze łowili z łodzi.

Jeśli w grudniu nie będzie można łowić z lodu, to zawsze można wybrać się na rzeki na pstrągi, a na jeziorach łowić z łodzi lub z brzegu ryby, na które jest otwarty sezon.

piątek, 27 listopad 2015 14:47

Scugog 2002

Kto szuka naprawdę dobrego ubrania na ryby lub polowania, powinien przyjrzeć się ofercie firmy Stormr. 

Kurtka Stormr Strykr wykonana z neoprenu, wodo- i wiatroodporna. Posiada pozytywną pływalność – unosi się na wodzie. W sprzedaży są również spodnie (bibs) na szelkach wykonane z tego samego materiału. Strona firmowa – stormrusa.com. Ubrania Stormr można kupić na Amazon.


W sobotę, 19 stycznia 2002 r., na oddalonym od Toronto 100 km na wschód jeziorze Scugog odbyły się kolejne podlodowe zawody w połowie sandaczy zorganizowane przez Polsko-Kanadyjski Związek Wędkarski. Scugog jest jedynym jeziorem, na którym wolno łowić spod lodu w 6. dywizji. 

Jak wynikało z informacji od wędkarzy, sandacze na Scugog najlepiej żerują w godzinach wieczornych. Dlatego też po raz pierwszy zawody na sandacze zostały rozegrane po południu. Do tej pory w historii zawodów PKZW wieczorem łowiono jedynie szczupaki.

W 2001 r. roku zawody zakończyły się klapą. Jedyną – złotą rybkę – półkilogramowego sandacza, na 42 wędkarzy biorących udział w zawodach, udało się złowić Janowi Kawalcowi.

I tym razem wędkarze na sandaczowe zawody dopisali. Na listę startową wpisało się aż 45 osób, co jest nowym rekordem frekwencji w historii PKZW.

Niespodzianką dla uczestników turnieju było nowe miejsce do łowienia sandaczy na Scugog. Po raz pierwszy zawody odbyły się w zupełnie innej niż zazwyczaj części jeziora. Wybór nowego miejsca podyktowany był kłopotami z parkingiem na ulicy Withfiled po zachodniej stronie Scugog, gdzie w poprzednich latach rozgrywano zawody. Prawie każdej soboty parkingowy urzędas z Port Perry ze szczególną gorliwością odwiedza te rejony Scugog i wtyka za wycieraczki mandaty.

Na dodatek, na poboczu ulicy pojawiły się obrazkowo-pisane tablice, żeby wszystkim było wiadomo, że ich samochód może już na nich nie czekać, kiedy wrócą z jeziora.

Port Perry idzie w ślady innych miasteczek i próbuje wyrwać z kieszeni wędkarzy, ile się da. Trudno więc oddać się całkowicie łowieniu, jeśli człowiek się martwi, czym wróci do domu. Na szczęście, prezesowi Irkowi Lazowskiemu udało się znaleźć nad Scugog doskonałe miejsce na rozegranie klubowych zawodów.

Prezes rozwiązał jeden problem, jednak chyba do końca się martwił, czy w tym miejscu będą brały sandacze.

Zawody rozpoczęły się na półtorej godziny przed zapadnięciem zmroku. Jak to zwykle bywa, wiedzeni wędkarskim instynktem, niektórzy wędkarzy ruszyli "na prawo", a inni "na lewo". Pogoda dopisała. Jak nigdy na Scugog podczas zawodów, warunki do łowienia były wręcz wyśmienite. Poruszanie się po zamarzniętym jeziorze utrudniała jedynie dość gruba warstwa świeżego śniegu. Łowiono głównie na żywce. Tylko nieliczni wędkarze próbowali przechytrzyć sandacze podlodowymi blaszkami.

Pełna koncentracja nastąpiła tuż przed zachodem słońca. Na Scugog jest to zwykle czas najlepszych sandaczowych brań. Niestety, okrzyków radości z powodu wyholowania sandaczy słychać nie było. Trafiały się za to okonie i muskie. W niektóre dni drapieżników tych łowi się na Scugog znacznie więcej niż sandaczy. Ze względu na okres ochronny złowiony spod lodu na Scugog muskie musiał być jak najszybciej wypuszczony.

Tym razem wędkarze zachowywali od siebie znaczne odległości, dlatego nikt nie mógł potwierdzić, czy na lodzie są już sandacze. Wszystko miało się dopiero wyjaśnić po powrocie, już w zupełnych ciemnościach, na miejsce zbiórki. Wkrótce było już wiadomo, że powtórki z ubiegłego roku nie będzie i sandaczy jest co najmniej kilka.

W światłach samochodowych reflektorów klubowy wagowy Roman Mikucewicz przystąpił do ważenia sandaczy. Okazów nie było. Jak zwykle na sandacze obowiązywał zawodników wewnętrzny wymiar ochronny, 30 cm. Nikomu z wędkarzy, którzy oddali ryby do ważenia, nie udało się również złowić więcej niż jednego sandacza.

Po raz pierwszy w historii startów w zawodach PKZW pierwsze miejsce przypadło Wojciechowi Ździebłowskiemu, który złowił jednego sandacza o wadze 2,1 funta.

Była to również największa ryba zawodów. Zwycięzca otrzymał puchar oraz nagrodę pieniężną w wysokości 70 dol. Dodatkowo, za największego sandacza otrzymał w klasyfikacji 2 dodatkowe punkty oraz kasetę wideo ufundowaną przez Tomek Video. Przez wędkarza został rozbity również bank z niezłą pulą. Poza konkursem każdy z wędkarzy może się dołożyć do puli "na największą rybę". Zwycięzca bierze wszystko.

Na drugim miejscu uplasował się Janusz Gnatek, który złowił sandacza o wadze 1,7 funta. W nagrodę, oprócz pucharu, otrzymał 50 dol. Na trzeciej pozycji został sklasyfikowany prezes PKZW Ireneusz Lazowski z sandaczem o wadze 1, 1 funta (nagroda – puchar i 30 dol.).

Cóż, zdarza się...

Braku skrupulatności nie można zarzucić skarbnikowi PKZW i odpowiedzialnemu za listę startową Michałowi Rusinkowi. Jak się okazało, jeden z uczestników przedstawił do ważenia sandacza, sam nie będąc wpisany na listę. Poza tym sandacz nie był złowiony przez niego samego. 8. punkt regulaminu PKZW mówi, że każdy z wędkarzy zobowiązany jest, aby złowione przez niego ryby były dostarczone do ważenia. Dlatego też dwóch zawodników zostało zdyskwalifikowanych za wprowadzenie w błąd organizatorów zawodów. Nawet nie znając jakiegokolwiek regulaminu zawodów wędkarskich, łatwo się chyba domyślić, na czym polegają podstawowe zasady rywalizacji wśród wędkarzy.

Ogółem po dwóch turach zimowych zawodów PKZW zostało sklasyfikowanych 50 wędkarzy.

Wyniki:

1. Wojciech Ździebłowski 2 funty 1 uncja 1
2. Janusz Gnatek 1 funt 7 uncji 1
3. Ireneusz Lazowski 1 funt 1 uncja 1
4. Antoni Barański 10 uncji 1
4. Ryszard Kupiec 10 uncji 1
6. Krzysztof Jaśkielewicz 7 uncji 1 6. Jan Skalski 7 uncji 1


Gigant kupi giganta?

Na początku listopada agencja Reutera podała do wiadomości sensacyjną informacje, że gigant Bass Pro Shops kupi sklepy największego konkurenta, Cabelas'a.
20 listopada w jednym z amerykańskich programów TV – CNBC Squawk Box, głos zabrał sam Johnny Morris, właściciel Bass Pro Shops, który oczywiście słyszał o sensacyjnych doniesieniach, ale ich jednoznacznie nie potwierdził.

Natomiast rzecznik prasowy Bass Pro Shops Jack Wlezien stwierdził, że polisa firmy zakłada niekomentowanie rewelacji prasowych.

Analitycy doszukują się jednak w braku komentarzy ze strony Bass Pro Shops niejako potwierdzenia rewelacji. Skoro firma nie zdementowała jeszcze doniesień, to cisza może oznaczać, że są one prawdziwe.

piątek, 20 listopad 2015 00:11

Koniec Cabela'sa?

Za sprawą agencji Reutera w wędkarskim świecie zrobiło się głośno o możliwości przejęcia sklepów Cabela's przez Bass Pro Shops. Cabela's sprzedaje sprzęt myśliwski i wędkarski i jest największym konkurentem sieci sklepów Bass Pro Shops.

Sklepy Cabela's podobne są stylem do Bass Pro Shops.

Na terenie Ameryki Północnej działa 60 sklepów sieci Cabela, w tym kilka w Kanadzie, w Winnipeg, Edmonton, Saskatoon i Ontario. W ubiegłym roku w Barrie otwarto właśnie jeden ze sklepów. Katalogi Cabela's wysyłane są do wszystkich stanów i 125 krajów.

Początki firmy Cabela sięgają 1961 r. kiedy to Dick Cabela wymyślił plan sprzedaży much, które kupił na wystawie mebli w Chicago. Po powrocie do domu do Chappell w Nebrasce, Dick dał ogłoszenie w gazecie "Casper" w Wyoming: "12 ręcznie wiązanych much za dolara". Wtedy z ogłoszenia zdobył jednego klienta... I tak się zaczęło niemal zupełnie przypadkowo. Dick Cabela zmarł w wieku 77 lat, w ubiegłym roku.

Gigant Bass Pro Shops ma 94 sklepy w USA i Kanadzie, w których zatrudnia ponad 20 tys. ludzi. Według "Forbesa", Bass Pro Shops zanotował dochód 4,3 miliarda dol. w 2014 r.

Bass Pro Shops znajduje się w pierwszej 100 największych prywatnych firm w USA. Dochód Cabela'sa w ubiegłym roku wyniósł 1,2 miliarda dol.

Cabela's jest spółką, w której 25 procent akcji należy do rodziny. Pod koniec trzeciego kwartału br. akcje giełdowe firmy zanotowały wyraźny spadek.


Co tam rekordy...

Poniżej na zdjęciu Robert Hawkinks z muskie długości 57 cali, złowionym na muchę, na Lake Mille Lacs w Minnesocie, w poniedziałek, 9 listopada.

Mucha, na którą złowił muskie, miała 12 cali długości.

Prawdopodobnie ten muskie jest rekordem świata w kategorii ryb tego gatunku złowionych na muchę i wypuszczonych.

Sam wędkarz nie przykłada jednak wagi do rekordów, które, jak powiedział, nie mają dla niego znaczenia.


Jedną z najrzadszych zabytkowych przynęt, jakie istnieją, jest Heddon Frog wart 30 tys. dol. Przynęta została ręcznie wyrzeźbiona w 1897 r. przez Jamesa Heddona z Dowagiac w Michigan.

James Heddon był w pewnym czasie jednym z największych producentów miodu na świecie i rozdawał swoje przynęty dystrybutorom, aby zachęcić ich do kupna miodu.

Frog Heddon to drewniana imitacja żaby z wyłupiastymi oczami, haczykami przy każdej nodze i kotwiczką zwisającą z brzucha.


Zebranie PKZW

Zarząd PKZW informuje, że 29 listopada (niedziela) o godz. 1.45 odbędzie się zebranie sprawozdawczo-wyborcze za rok 2015. Zapraszamy wszystkich członków oraz osoby niezrzeszone.

Adres: 3025 Queen Frederica Dr., Mississauga (Dixie & Dundas). Tel. kontaktowy: Waldemar Weselak – 416-503-0329 lub Henryk Wywiał – 416-875-3452.


Zagadka węgorza

Dzięki nadajnikom satelitarnym, kanadyjskim naukowcom udało się po raz pierwszy śledzić wędrówkę dorosłego węgorza z Nowej Szkocji aż do północnego brzegu Morza Sargassowego.

W 45 dni ryba pokonała 2400 kilometrów.

Jedna z pierwszych prób takich badań zakończyła się fiaskiem. 38 węgorzy uzbrojonych w nadajniki, które wypuszczono w Zatoce Św. Wawrzyńca, zostało pożartych przez rekiny. Tym razem węgorze wypuszczono z Nowej Szkocji.

1904 r. odkryto, że miejscem rozrodu węgorzy amerykańskich, jak i europejskich jest Morze Sargassowe.

piątek, 13 listopad 2015 14:30

Zakończenie sezonu PKZW 2015

W niedzielę, 8 listopada 2015 r., na Belwood Lake odbyły się ostatnie zawody sezonu Polsko-Kanadyjskiego Związku Wędkarskiego. Przed tymi zawodami największe szanse na tytuł wędkarza roku miał Waldemar Weselak, z 193 pkt prowadził w klasyfikacji, wyprzedzając Janusza Kawalca – 184 pkt.

Na Belwood najlepszym wędkarzem okazał się jednak Waldemar Weselak i zdobył maksymalną liczbę 28 pkt, tym samym zajął pierwsze miejsce w klasyfikacji rocznej i zdobył tytuł wędkarza roku.

Wyniki zawodów:

Liczba ryb, waga (kg), punkty

1. Waldemar Weselak 1 1,38 25 +3* = 28
2. Wojciech Chańko 1 1,34 23
3. Janusz Kawalec 2 1,20 21
4. Andrzej Potz 1 1.08 19
5. Mirosław Arsiuta 1 1,02 18
6. Krzysztof Kawalec 1 0,88 17
7. Mariusz Robak 1 0,78 16
*3 dodatkowe punkty za największą rybę – Waldemar Weselak – szczupak 1,38 kg

Pierwsze trójki w zawodach 2015:

Szczupak, sandacz – 17 stycznia 2015 r., jezioro St. John:
1. Krzysztof Arsiuta
2. Mirosław Arsiuta
3. Waldemar Weselak

Crappie 25 stycznia – 2015 r., Binbrook:
1. Waldemar Weselak
2. Janusz Kawalec
3. Dariusz Hadziewicz

Okoń – 7 lutego 2015 r., jezioro Simcoe:
1. Wojciech Bak
2. Roman Runo
3. Waldemar Weselak

Wszystkie ryby – 1 marca 2015 r., Gibson Lake:
1. Wojciech Bak
2. Mariusz Robak
3. Janusz Kawalec

Crappie – 10 maja 2015 r., Binbrook:
1. Janusz Kawalec
2. Mirosław Arsiuta
3. Waldemar Weselak

Szczupak – 23 maja 2015 r., Little Lake:
1. Wojciech Bak
2. Janusz Kawalec
3. Waldemar Weselak

Karp, sum – 13 czerwca 2015 r., Binbrook:
1. Oktawian Olejnik
2. Janusz Kawalec
3. Waldemar Weselak

Czerwiec 2015 r., Little Lake:
1. Waldemar Weselak
2. Janusz Kawalec
3. Wojciech Bak

Okoń – 26 września 2015 r., jezioro Simcoe:
1. Waldemar Weselak
2. Janusz Kawalec
3. Roman Mikucewicz

Zdobywcy Pucharu PKZW oraz w poprzednich latach Pucharu "Gazety"

2015 – Waldemar Weselak
2014 – Roman Runo
2013 – Roman Runo
2012 – Roman Mikucewicz
2011 – Adam Czyż
2010 – Marian Mulas
2009 – Marian Mulas
2008 – Ireneusz Lazowski
2007 – Ireneusz Lazowski
2006 – Ryszard Dyjasek
2005 – Piotr Gorlewski
2004 – Rafał Tarasiewicz
2003 – Krzysztof Chmura
2002 – Ireneusz Lazowski
2001 – Ireneusz Lazowski
2000 – Gustaw Chmura
1999 – Gustaw Chmura
1998 – Krzysztof Kluska
1997 – Zbigniew Pokorski
1996 – Waldemar Weselak
1995 – Krzysztof Kluska
1994 – Krzysztof Kluska

Klasyfikacja końcowa: pkt

1. Waldemar Weselak 221
2. Janusz Kawalec 205
3. Wojciech Bak 152
4. Mirosław Arsiuta 138
5. Mariusz Robak 112
6. Roman Runo 105
7. Krzysztof Arsiuta 103
8. Wojciech Chańko 100
9. Stanisław Zapała 77
10. Dariusz Hadziewicz 52
11. Henryk Wywiał 47
12. Marcin Gilas 33
13. Oktawian Olejnik 28
14. Roman Mikucewicz 26
15. Józef Makowski 23
16. Andrzej Potz 19
17. Ivan Makovichuk 18
18. Krzysztof Kawalec 17
19. Michał Zielonka 5
19. Bartosz Czernik 5

piątek, 06 listopad 2015 14:25

Legendarne szczupaki

Na zdjęciu powyżej niemiecki wędkarz Lothar Louis z oficjalnym rekordem świata szczupaka – 25 kg (55,1 lbs), zatwierdzonym przez IGFA. Ryba została złowiona 16. października 1986 r.

Na liście Jana Enggersa szczupak ten zajmuje dopiero 16. miejsce. Jan Enggers to holenderski ekspert i badacz dużych okazów szczupaków, który analizując dane z połowu ponad 1000 szczupaków o wadze powyżej 18 kg, stwierdził, że tylko 2 z nich osiągnęły długość 150 cm, a ciężar przy tych rozmiarach wynosił 26,5 i 25 kg. Takie informacje znajdziemy w książce pt. "Szczupak", której autorem jest Karol S. Napora.

Oficjalny rekord Polski szczupaka. Na zdjęciu poniżej rekordzista Polski, Wacław Biegan z Krakowa, którego szczupak złowiony w 1976 roku ważył 24,10 kg i miał długość 128 cm.

"Złowiłem go w Nidzie około Nowego Korczyna, na koniec października 1976 roku. Łowię na żyłkę 0,30 mm – nigdy grubszą. Łowię na żabę ścierniskową bez spławika i ciężarka. Na rzece szukam głębokich dołów. Mam jeszcze na rozkładzie kilka szczupaków powyżej 15 kg. Hol tego szczupaka trwał trzy i pół godziny" – powiedział Wacław Biegan.

W jeziorze Pluszne na Mazurach złowiono szczupaka mierzącego 125 cm i ważącego 24,60 kg, jednak nie został on zgłoszony do Komisji Rekordowych Połowów przy "WW".

O mazurskich szczupakach krążą legendy. Według jednej z lokalnych gazet, w 1951 r. na jeziorze Kisajno szczupak utopił wędkarza, który łowił na trolling z kajaka, ciągnąc za sobą dużą blachę.

Żyłka jednak owinęła mu się wokół dłoni i ogromny szczupak wciągnął go pod wodę i utopił. Podobno szczupak ważył 32 kg!

Włodzimierz Puchalski w "Wyspie kormoranów" (jezioro Dobskie, Mazury) uwiecznił, co prawda zdechłego, szczupaka, ale który miał ważyć 28 kg.

Kilka lat temu pojawiało się wiele nieprawdziwych informacji na temat tego szczupaka, który rzekomo został złowiony w Ontario.

{gallery}ryby4515{gallery}


Nie ma sekretów

Dzięki wynalazkom technologicznym i szybkiej wymianie informacji w Internecie na portalach społecznościowych wędkarzom jest łatwiej łowić ryby.

Wędkarze dzielą się namiarami GPS na dobre miejsca ze swoimi znajomymi i tak niegdyś "sekretne miejsca" stają się szybko publiczne, i ryb szybko zaczyna ubywać.

Dlatego też rząd na Jukonie zamierza wprowadzić nowe limity połowów na kilku jeziorach terytorium. Przede wszystkim Jukon zamierza chronić palie jeziorowe, których szybko ubywa z wód jezior.

Ryby tego gatunku rosną bardzo długo. 25-letnia palia jeziorowa może osiągnąć wiek 100 lat.


Zawody PKZW

8 listopada, na Belwood Lake, odbędą się ostatnie zawody sezonu Polsko-Kanadyjskiego Związku Wędkarskiego. Do klasyfikacji zaliczane będę bassy, crappie i szczupaki. Zbiórka o godz. 7.00 w parku przy jeziorze.

Wędkarze będą łowić z brzegu. Największe szanse na zdobycie tytułu najlepszego wędkarza roku ma prowadzący w klasyfikacji generalnej – Waldemar Weselak.

O tytuł może jeszcze jedynie powalczyć Janusz Kawalec, który traci 9 pkt do Waldemara Weselaka.

Pierwsza trójka w klasyfikacji generalnej PKZW przed zawodami na Belwood Lake:

1. Waldemar Weselak 193
2. Janusz Kawalec 184
3. Wojciech Bak 147

piątek, 30 październik 2015 14:16

Bass Pro Shops Lake Simcoe Open 2015

Planowane na sobotę, 24 października, prestiżowe zawody w łowieniu bassów na jeziorze Simcoe – Bass Pro Shops Lake Simcoe Open, zostały odwołane. 

Impreza została odwołana ze względu na silny i zbyt niebezpieczny wiatr, jaki przewidywało Environment Canada na dzień zawodów.

Organizatorzy zatrzymali jednak pieniądze za opłaty startowe 55 drużynom, po 400 dol. od drużyny. Jeden z punktów regulaminu tego turnieju mówi, że opłaty wpisowe nie są zwracane.

Mimo wszystko decyzja ta wzbudziła sporo kontrowersji. Zawody zostały odwołane po raz pierwszy w historii.


Inteligentna latarka

Dobra latarka-czołówka przydaje się zawsze w każdym domu. Trudno sobie wyobrazić wyprawy outdoors bez latarki na głowę.

W poszukiwaniach czegoś dobrego warto zwrócić uwagę na latarki Petzl Tikka RXP. Petzl oferuje zaawansowane technologicznie i niekonwencjonalne latarki na głowę – headlamp. Wybrane modele zasilane są z ogniwa li-on. Latarkę ładuje się przez USB. Niektóre modele latarek Petzl wyposażone są w technologię reactive lighting, czyli system automatycznie optymalizujący jasność i wiązkę światła w zależności od potrzeb użytkownika. Czujnik światła reaguje na światło otoczenia i albo rozjaśnia, albo przyciemnia światło z latarki, co pozwala na większą swobodę i wydłużenie czasu użytkowania.

Dzięki oprogramowaniu OS Petzl, latarki tej firmy można zaprogramować według własnych potrzeb i w pełni wykorzystać cały ich potencjał. Można więc zaprogramować następujące parametry oświetleniowe: moc światła, czas świecenia i odległość.


4. miejsce Polaków na WCC 2016

Mikado Team – polska drużyna w składzie Modzelewski, Jan Zawada i Robert Skibowski – zajęła 4. miejsce podczas tegorocznej edycji zawodów karpiowych World Carp Classic, które odbyły się we Francji na jeziorze Lac de Madine, pomiędzy 19 a 26 września. Polacy złowili karpie o wadze: 17,00 kg, 13,30 kg, 10,20 kg.

WCC 2016 wygrali Amerykanie w składzie: Larysa Swityk, Hans Sissingh i Mattie Curfs, którzy złowili trzy największe ryby o wadze: 21,5 kg, 21,00 kg, 19,10 kg.

Drugie miejsce zajęły Holenderki – Lizette Beunders i Bianca Venema. Te karpiarki wygrały WCC w 2013 r. Było to pierwsze zwycięstwo kobiet w historii WCC.

Zwyciężczynie WCC 2013, mowa oczywiście o wspomnianych wyżej Lizette Beunders i Biance Venema, stanęły na podium za trzy największe ryby: 22,60 kg, 22,50 kg 14,20 kg.

Trzecie miejsce na podium zajęli Włosi w składzie Daniele Colapicchioni-Riccardo Battisti-Roberto Matte, łowiąc największe karpie o wadze: 21,50 kg, 19,20 kg, 15,00 kg.


Perchin for MS 2016

Rejestracja na zawody Perchin for MS 2016 zostanie udostępniona 1 listopada na stronie internetowej www.perchinforms.com. Data zawodów została ustalona na 5 marca 2016 r. Liczba miejsc jest ograniczona do 250 drużyn. W zawodach wygrywa drużyna, która złowi 10 okoni o największej wadze. Ryby innych gatunków się nie liczą.

Będzie to szósta edycja zawodów Perchin for MS. Zwycięska drużyna otrzyma 2 tys. dol. w gotówce oraz cenne nagrody rzeczowe.

Dwukrotnie pierwsze miejsce na tych zawodach zdobywali Polacy: Roman Runo i Janusz Kawalec (2013 i 2014).

Celem zawodów Perchin of MS jest przede wszystkim zbiórka pieniędzy na walkę ze stwardnieniem rozsianym – MS. Organizator zawodów Doug Poirier, oficer ochrony przyrody, zapalony wędkarz i myśliwy, został zdiagnozowany w 2009 r. W październiku 2010 przebywał między innymi na leczeniu w Polsce w AMEDS Centrum. Obecnie jego stan zdrowia się ciągle pogarsza. Nie przestaje jednak walczyć. Jak może próbuje wesprzeć innych i pokazać, że kiedy człowiek jest bardzo chory, nie oznacza to, że jego życie już się zatrzymało.


Klasyfikacja generalna PKZW

1. Waldemar Weselak 193 pkt.
2. Janusz Kawalec 184
3. Wojciech Bak 147
4. Mirosław Arsiuta 120
5. Roman Runo 100
6. Krzysztof Arsiuta 98
7. Mariusz Robak 96
8. Wojciech Chańko 77
9. Stanisław Zapała 72
10. Henryk Wywiał 47
11. Dariusz Hadziewicz 47
12. Marcin Gilas 33
13. Oktawian Olejnik 28
14. Roman Mikucewicz 26
15. Józef Makowski 23
16. I. Makovichuk 18

piątek, 23 październik 2015 13:57

Koniec sezonu PKZW

8 listopada, na Belwood Lake odbędą się ostatnie zawody sezonu Polsko-Kanadyjskiego Związku Wędkarskiego.

Do klasyfikacji zaliczane będę bassy, crappie i szczupaki.
Wędkarze będą łowić z brzegu. Największe szanse na zdobycie tytułu najlepszego wędkarza roku ma prowadzący w klasyfikacji generalnej – Waldemar Weselak.
O tytuł może jeszcze jedynie powalczyć Janusz Kawalec, który traci 9 pkt do Waldemara Weselaka.

Pierwsza trójka w klasyfikacji generalnej PKZW przed zawodami na Belwood Lake:

1. Waldemar Weselak 193
2. Janusz Kawalec 184
3. Wojciech Bak 147


Bass Pro Shops
Lake Simcoe Open 2015

W sobotę, 24 października, na jeziorze Simcoe odbędzie się kolejna edycja prestiżowych zawodów w łowieniu bassów – Bass Pro Shops Lake Simcoe Open.
Zawody odbyły się po raz pierwszy w 2001 r. Ich organizatorem i gospodarzem był klub bassowy z Aurory – Aurora Bassmasters. Wtedy też zawody znane były jako "Crackle Cup" i między innymi miały na celu pokazanie niewiarygodnych możliwości łowienia dużych bassów małogębowych, jakie jezioro Simcoe oferuje jesienią. Szybko też waga 28 funtów pięciu bassów stała się normą. Z roku na rok popularność turnieju rosła. W 2007 r. Bass Pro Shop Canada został oficjalnym sponsorem zawodów i ich nazwa została zmieniona na Lake Simcoe Bass Pro Shops Open. Od tego momentu sponsorów zawodów zaczęło przybywać i dzięki temu turniej może sobie pozwolić na najwyższe nagrody pieniężne w Kanadzie.

W 2010 r. zwycięzcy zawodów, dwuosobowy team wędkarzy Mark Moran i Joe Muszynski, uzyskali niesamowity wynik – 31,5 lbs (waga pięciu bassów!). Jest to najlepszy rezultat w historii wędkarskich zawodów wędkarskich w Kanadzie. Poprzedni rekord Kanady wynosił 30,35 lbs.

W 2014 r. zawody wygrała para przewodników wędkarskich – Paul Castellano i Taro Murata. Zwycięzcy złowili 5 bassów, które ważyły 24,1 lbs.

Rok temu zawody odbywały się w niezwykle ciężkich warunkach pogodowych. Ze względu na silny wiatr kilka drużyn zawróciło z jeziora, zanim zaczęli jeszcze łowić.

W tym roku dla zwycięskiej drużyny przewidziana jest nagroda pieniężna wysokości 10 tys. dol. Drużyna, która przekroczy 32 lbs wagi pięciu bassów, otrzyma w nagrodę 20 tys. dol.

Za pobicie rekordu bassa 9,84 lbs nagroda wynosi 5 tys. dol. Wysokość nagród może ulec zmianie, w zależności od liczby startujących drużyn.


Jesień na szczupaki

Ze szczupakami na Simcoe, na Cook's Bay, różnie bywa. Można jednak stwierdzić, że biorą raczej słabo, a poza tym o tej porze roku można się spodziewać bardzo silnych wiatrów i może nieźle bujać. Możliwe, że dopiero w listopadzie brania się poprawią. Jak na razie na Simcoe znacznie lepiej żerują okonie. Tej jesieni wędkarze łowią rekordowe okazy.

Do łowienia szczupaków z brzegu w pobliżu Toronto jest w sumie niewiele miejsc. Znane jest oczywiście Belwood Lake i tam właśnie wybiera się późną jesienią sporo wędkarzy.

Na północy popularnym miejscem na szczupaki z brzegu jest Midland nad Georgian Bay i Gravenhurst and jeziorem Muskoka. Na Kawarthas na szczupaki z brzegu można się też wybrać na dobrze znane Canal Lake. Na tym jeziorze sezon na szczupaki otwarty jest cały rok.

Na jednodniową wyprawę na szczupaki można również wybrać się na Moon River, wody Georgian Bay. To zaledwie 2 godz. od Toronto. Nawet przy silnych wiatrach da się tam znaleźć małe osłonięte zatoki ze spokojną wodą. Moon River oferuje przede wszystkim zupełnie inne otoczenie i atmosferę łowienia, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni na Simcoe.

Nie ma nic lepszego jak łowienie szczupaków nad Georgian Bay w otoczeniu jesiennych krajobrazów. Nad brzegami Moon River znajdziemy też doskonałe miejsca na ognisko i piknik.

Zwykle pod koniec października na Moon River pojawiają się sandacze, migrujące z wód otwartego Georgian Bay. Przy okazji łowienia szczupaków, może się również zdarzyć muskie, a drapieżniki te dorastają na Moon River do imponujących rozmiarów.

Na Moon River najlepiej jednak łowić z łodzi, które można wynająć w Moon River Cottages nad Arlond's Bay pod numerem tel.: 1-705-375-2081, prosić Billa. W Internecie – www.moonrivercottages.com.

Ostatni odcinek drogi do Moon River Cottages ciągnie się prawie 6 km przez las. Można się tam zatrzymać i pochodzić za grzybami.

Szczupaki na Moon River można łowić na przynęty sztuczne i na żywce. Ogólnie na wodach na Georgian Bay, jesienią najlepiej sprawdzają się bardzo wytrzymałe suckery, potem river shiners, nazywane popularnie płotkami. Szczupaki nie przepadają tam za żywcami – creek chubs.


Kamera FishSpy

Takiej kamery jeszcze nie było. FishSpy to profesjonalnej jakości kamera umieszczona wewnątrz aerodynamicznego pływaka, która przekazuje na żywo obraz do telefonu lub tabletu.

Jest zaprojektowana, aby wytrzymać głębokości do 10 m. Kamera rejestruje i następnie przesyła nagranie na żywo do 100 m odległości.

Kamera będzie dostępna w sprzedaży na początku listopada. Cena 250 funtów szterlingów.

Jak działa FishSpy? Kamera wytwarza swój własny sygnał wi-fi i przesyła go do przenośnego urządzenia z włączonym wi-fi. Nie ma więc potrzeby martwić się o konieczność połączenia z Internetem lub sygnałem telefonicznym na jeziorze. Przekazywany obraz można nagrywać i następnie odtwarzać.

Pływakiem można zarzucać wędką tam, gdzie chcemy sprawdzić łowisko lub spuścić pod lód. Zalecane jest używanie plecionki o wytrzymałości 25 kg.

Pływak z kamerą utrzymuje się na wodzie jak spławik lub po dołożeniu obciążenia schodzi np. na dno. Żywotność baterii 3 godz.