Goniec

Register Login

Esnagami 2015 cz. 1

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Wyruszamy na Esnagami w powiększonym składzie, w tym roku dołączył do nas Zbyszek – Ziggy. Dodatkowa osoba i więcej bagażu wymagało starannego zapakowania auta. Mamy przed sobą prawie 15 godzin jazdy do Nakiny w północno-zachodnim Ontario. 

Przygoda zaczyna się już na samym początku, bo Ziggy spóźnia się prawie 1,5 godziny na zbiórkę i zamiast o godz. 4, startujemy dopiero około 5.30 z 400-tki. Taki poślizg oznacza, że będziemy musieli zmniejszyć liczbę postojów po drodze i depnąć nieco na gaz, aby dojechać do motelu w Pennock's w Nakinie przed godz. 21. Tuż przed North Bay natrafiamy na odcinki z uciążliwą do jazdy mgłą. Potem przez 10 godzin jedziemy w deszczu. Dopiero po południu, kiedy przelatujemy przez Hearst, jest już słonecznie.

Już przed samą Nakiną przy drodze napotykamy trzy baraszkujące niedźwiedzie. Widać przyzwyczajone są do ludzi i chętnie pozują do zdjęć. W Pennock's meldujemy się jeszcze przed godz. 20. Kobieta, która sprzedaje hot dogi na placu przed motelem, ostrzega nas, żeby Yanna nie spacerowała sama wokół motelu, bo po Nakinie chodzą niedźwiedzie. Pennock's, który dawniej nazywał się Shores Motel, jest jedynym, gdzie można tu przenocować. W Geraldton, 70 km na południe od Nakiny, są trzy motele.

W motelu jest sporo gości. Ucinamy pogawędkę z grupą amerykańskich wędkarzy. Okazuje się, że rano wylatują do Attawapiskat nad James Bay, więc czeka ich dość długi lot. My przelecimy z jeziora Cordingley na Esnagami w kilka minut. Punktualnie o godz. 8.00 wylatujemy czteroosobowym wodnopłatem do słynnego ośrodka Esnagami Wilderness Lodge.

Przelot na Esnagami to zawsze atrakcja, szczególnie dla Yanny, która siedzi obok pilota. Północne Ontario wygląda niesamowicie z powietrza. Podziwiamy olbrzymie lasy i malownicze jeziora. Na przystani na Esnagami czeka na nas cała załoga, włącznie z psem Riverem, który rzuca się radośnie na Yannę. Oczywiście na przystani czeka też koleżanka – Rowan – córka właścicieli ośrodka. Część załogi to nowi ludzie, ale są starzy przewodnicy – Neil, Colin i Dylan, których znamy z pierwszej wyprawy w 2014 r. Wkrótce Eric Lund, właściciel Esnagami Wilderness Lodge, przydziela nam kabinę, która jest położona blisko lodge i łódek i ma wystarczające dla nas wygody. Jest w niej w pełni wyposażona kuchnia i łazienka z wanną i prysznicem.

Bez pośpiechu składamy wędki i przygotowujemy łodzie na pierwszy wyjazd na ryby. Mamy przed sobą kilka długich dni. Tutaj jest widno do 23. Na cały tydzień pogoda zapowiada się wyśmienicie. W ubiegłym roku trafiły się nam naprawdę zimne dni i noce i musieliśmy się ubierać jak na zimę i korzystać z ogrzewania w nocy.

W tej części Ontario pogoda może się jednak zmienić nadzwyczaj niespodziewanie i trzeba być przygotowanym na ekstremalne warunki. Eric często powtarza, że tutaj jest bliżej do polarnych niż czarnych niedźwiedzi. Jak dmuchnie od Hudson Bay, nawet w pełni lata bywa zimno i nawet letnie wieczory, po zachodzie słońca, są zazwyczaj chłodne i na wodzie przydaje się cieplejsze ubranie.

W pierwszy dzień na Esnagami łowimy sandacze. Z tymi rybami nie ma tutaj problemów. Są wszędzie i biorą cały czas bez względu na porę dnia. Najchętniej atakują na gumy z główką dżigową o wadze 1/4 uncji. Przynętami nie trzeba rzucać, wystarczy ją tylko opuścić pod łódkę i dżigować w pionie nad dnem.

Ostatnio zmieniany sobota, 18 lipiec 2015 16:06
Zaloguj się by skomentować