Goniec

Register Login

Okonie na Simcoe (40/2016)

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

        11 wędkarzy wzięło udział w zawodach Polsko-Kanadyjskiego Związku Wędkarskiego w łowieniu okoni z łodzi, które odbyły się na Simcoe – Cook’s Bay, w sobotę, 24 września.

        Wyniki  łowienia okoni nie były tak rewelacyjne jak w ubiegłym roku, ale nie były też złe.  

        Złowiono kilka półkilogramowych jumbo. Największy okoń złowiony przez Janusza Kawalca ważył 0,65 kg.  

        Największy okoń na zawodach w 2015 r.  ważył 0,70 kg. Tego okonia złowił Waldemar Weselak i wygrał też tamte zawody z wagą 12,21 kg.

Kalendarz zawodów PKZW – jesień 2016:

        1 października 2016 r. (sobota) – Lake Dalrymple. Godzina zbiórki – 7.30. Zawody na szczupaki – Big Pike.

        23 października 2016 r. (niedziela) – Waterford, Concession 8. Godzina zbiórki – 7.00. Zawody brzegowe na wszystkie ryby. Prosimy o zaopatrzenie się w siatki do przetrzymywania ryb.

        13 listopada 2016 r. – Belwood Lake, Conservation Area. Godzina zbiórki – 7.00. Zawody brzegowe na szczupaki.

        Zawody mogą być odwołane ze względu na pogodę, dlatego prosimy o sprawdzenie komunikatów na stronie internetowej www.pkzw.org w dzień poprzedzający zawody po godz. 20.00.

Wyniki zawodów:                 Liczba ryb  Big Fish (kg)  Waga (kg)  Punkty

  1. Roman Runo                30        0.57                9,00        25
  2. Roman Mikucewicz        30                        8,20        23
  3. Wojciech Bak                 30         0,51                8,04         21
  4. Waldemar Weselak         30         0,50                 7,56         19
  5. Adam Czyż                 30         0,59                 7,35        18
  6. Janusz Kawalec         30         0,65                 6,87        17 + 3*
  7. Stanisław Tupta        30                           6,72        16
  8. Andrzej Firman                27                           5,09         15
  9. Stanisław Zapała         28                           4,90         14
10. Wojciech Chańko         20                           3,42         13
11. Mariusz Pastuszek         18         0,55                 2,91        12
* Największa ryba


Koniec Le Baron

        „Ze smutkiem zawiadamiamy, że po 58 latach nasza kanadyjska, firma zamyka swoje drzwi” – taka informacja pojawiła się kilka dni temu na stronie internetowej legendarnej sieci sklepów Le Baron. Od poniedziałku rozpoczęła się likwidacyjna wyprzedaż we wszystkich czterech lokacjach: w Markham, Mississaudze, Ottawie i Montrealu.

        Wielu znawców tematu na pewno się zgodzi z opinią, że Le Baron padł na własne życzenie. Ogólne narzekania na sklepy Le Baron nie miały końca.

        Najbardziej obrywało się obsłudze sklepów, która uważana była, delikatnie mówiąc, za niezbyt miłą.  Na pewno ludzie, którzy tam pracowali, nie byli entuzjastami tego, co robili.

        Mankamentem sklepów były też krótkie godziny pracy. Od poniedziałku do środy 10.00-18.00,  do 21.00 w czwartek i piątek, sobota do 18.00 i nieczynne w niedzielę. Godziny otwarcia jak z lat 80.

        Le Baron był najbardziej konserwatywnym sklepem turystyczno-wędkarsko-myśliwskim. Trudno sobie wyobrazić,  ale w tych czasach nie miał nawet czytników, skanerów cen do kodów kreskowych. Właścicielem tego biznesu była podobno niejaka miss „B”, jak ją powszechnie nazywano. Tajemnicza starsza pani z Montrealu, która według szacunków ma dobrze ponad 80 lat na karku i nigdy nie wierzyła w Internet.  

        Le Baron miał najgorszą stronę internetową na świecie, zrobioną w całości w przestarzałym formacie pdf. Właściciele sieci byli również odporni na nowości i potrzeby wędkarzy. Ten sklep jechał na wstecznym biegu przez ostatnie lata,  a na rynku pojawiała się coraz większa konkurencja – Bass Pro Shops,  Sail i Cabelas.  Wielkie sklepy ze wszystkim na czasie z możliwością zakupów online. Zanim jednak pojawiły się inne duże sklepy, przez długie lata Le Baron „utrzymywał” wędkarski biznes z największej sprzedaży detalicznej.  Dzięki Le Baron na pewno sprzedawało się Shimano. Niegdyś potęga na rynku, Le Baron tracił swoją siłę.

        Z roku na rok w Le Baronie zadało się zauważyć coraz mniej kupujących. Ludzie zaglądali do tych sklepów bardziej z sentymentu niż po wędki. Dla wielu emigrantów wędkarska przygoda w Kanadzie zaczęła się właśnie w Le Baron, gdzie kupowało się pierwszy sprzęt na ryby.

        Bez wątpienia likwidacja Le Baron nie jest związana jedynie z narastającą konkurencją i niedostosowaniem się do wymogów obecnego rynku.  Domowe budżety są bardziej napięte i ludzie wydają po prostu mniej na sprzęt na ryby. Są inne ważniejsze potrzeby. Nowych kołowrotków i wędek nie kupuje się w nieskończoność. Na co dzień wędkarze potrzebują tylko hook, line and sinkers, i to jak najtaniej.  A z tego typu sprzedaży sklep się nie utrzyma.  

        W ostatnich latach z rynku zniknęło kilka większych i mniejszych sklepów turystyczno-wędkarskich w Toronto i okolicach, np.: Nelson Great Outdoors, Pollacks, Wilson’s, Barkleys, Fish On Line, Proline. Teraz przyszła kolej na Le Baron.  

        Można się spodziewać, że wkrótce zniknie następny bait shop w Toronto. Los jednego ze sklepów z żywcami jest już raczej przesądzony. Zima i zła pogoda w wędkarskim biznesie jest bezlitosna. Ten sklepik nie doczeka pierwszego lodu.

        Na wyprzedaż w Le Baron nie ma co się napalać.  Wielkie żółte reklamy w witrynie i w środku sklepu o przecenach to mydlenie oczu. Jak na razie na przecenie do 50 procent jest chłam. Większość towaru sprzedawana jest 10-20 proc. „off”. Jednak ceny niektórych towarów zostały wcześniej zawyżone. W czasie likwidacji zwroty nie będą honorowane i karta zniżkowa jest nieważna. Likwidacją zajmuje się firma z Quebecu – Continental Auctioneers, która, jak łatwo zauważyć, próbuje to zrobić z jak największym zyskiem.

Zaloguj się by skomentować