Goniec

Switch to desktop Register Login

Perchin for MS 2018

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Perchin for MS 2018

        Od 6 listopada otwarta jest rejestracja na podlodowe zawody Perchin for MS na jeziorze Simcoe, które odbędą się 3 marca 2018 r. Opłata startowa pozostała bez zmian. Głównym sponsorem zawodów jest Jack Link’s.

        Z powodu niebezpiecznego lodu dwie ostatnie edycje zawodów (2016 i 2017) zostały odwołane. Nagrody pieniężne i rzeczowe zostały rozlosowane. 

        W Internecie: www.perchinforms.com.


Crappie na South Bay

        Pomimo niepewnej sytuacji z lodem na jeziorach, aż 36 wędkarzy zdecydowało się wziąć udział w pierwszych w roku 2002 zawodach podlodowych Polsko-Kanadyjskiego Związku Wędkarskiego, które już od wielu lat, zgodnie z tradycją, odbywają się na South Bay na Georgian Bay. 

        Zawody inaugurujące kolejny sezon PKZW zostały rozegrane w sobotę, 12 stycznia 2002 r., ponieważ z braku bezpiecznego lodu zostały one odwołane tydzień wcześniej. Decyzja ta została podjęta przez prezesa PKZW Ireneusza Lazowskiego, który dwukrotnie wybrał się na South Bay, żeby sprawdzić, czy lód jest na tyle wytrzymały, aby można na nim było bez obaw łowić. 

        Jeszcze we wtorek, 8 stycznia, lodu na South Bay było 4,5 cala. Prognoza pogody zapowiadana na ostatnie dni tygodnia w rejonie Muskoki wróżyła dobrze. Jednak już w czwartek było wiadomo, że wszystko się zmieni i zamiast kilku stopni poniżej zera, będzie znowu wiosennie. Pomimo niezbyt obiecującej pogody trudno było się oprzeć. 

        Rano po zbiórce konwój kilkunastu samochodów wyruszył spod Tima Hortonsa na „czterysetce” na północ. Nawet zimą zwykle ruchliwa od wczesnych godzin rannych, autostrada świeciła pustkami. Za Barrie była już zupełna „pustynia”. Można było więc przycisnąć gaz.

        Po 175 kilometrach drogi wszyscy wędkarze dotarli na South Bay. Już w światłach reflektorów na środku małej zatoczki, gdzie łowi się crappie, widać było czarną plamę. Było jednak jeszcze zbyt ciemno, żeby dojrzeć, czy jest to woda, czy ciemny lód. 

        W świetle latarek kilku śmiałków wyruszyło na rozpoznanie, aby sprawdzić, jaki jest naprawdę lód na zatoce. 

        Wszyscy zgodnie potwierdzili, że lód jest na tyle mocny, że zawody mogą się odbyć.

        Na odprawie prezes dodał wędkarzom otuchy: „Jakby co, będziemy się wspólnie ratować”. Na kilku sankach widać było sznurki. 

        Wkrótce niepewnym krokiem wędkarze maszerowali już po lodzie. Nie było tak strasznie, jak się wydawało, jeszcze po ciemku. Czarna plama na środku to był trochę podmyty lód, ale nie woda. 

        Od wierconych błyskawicznie przerębli w poszukiwaniu crappie mała zatoczka zaczęła przypominać ser szwajcarski – zupełne sito. Już po chwili pierwsze crappie wylądowały na lodzie. Podobnie jak w ubiegłych latach, crappie zgrupowane były w jednej części zatoki. Dlatego też wędkarze szybko łowili coraz bliżej siebie. 

        Ryszard Dyjasek trafił w dziesiątkę z wyborem miejsca i nie mógł nadążyć łowić na dwie wędki. Pozostali  nie mieli jednak takiego szczęścia. Zamiast crappie, zaliczanego do klasyfikacji, brały szczupaki, bassy, okonie i denerwujące sunfiszki. 

        O mały włos, a podwodny świat wzbogaciłby się o kilka wędek, które cudem udało się uratować przed grasującymi szczupakami. South Bay jest również dobrym zimowym łowiskiem tych drapieżników. 

        Po obiecujących początkach, w miarę upływu czasu brania crappie zanikły. Jeszcze raz potwierdziło się, że ryby te dobrze żerują we wczesnych godzinach rannych, kiedy mniej światła przenika pod lód. Pod koniec zawodów crappie brały tylko sporadycznie. W porównaniu z ubiegłymi latami, kiedy łowiło się drobnicę, podczas zawodów 2002 trafiały się okazy. 

        W braniach dało się zaobserwować pewną prawidłowość – crappie najchętniej atakowały małe żywce. Znacznie więcej brań zanotowano, kiedy haczyk był małych rozmiarów i w złotym kolorze. Nawet takie drobnostki miały widać znaczenie, szczególnie tam gdzie crappie brały słabiej i delikatnie. Niektóre brania dało się jedynie zauważyć przy użyciu kiwoka. 

        Nie było to jednak obowiązującą regułą, ponieważ nawet bez kiwoczka, ale za to łowiąc ze spławikiem, świetnie poradził sobie z crappie Ryszard Dyjasek, który na brania nie mógł narzekać od pierwszego momentu zawodów i zdecydowanie wygrał, łowiąc 24 crappie o wadze 8,5 funta (nagroda puchar i 50 dol.). Wędkarzowi nie udało się, co prawda, pobić wyczynu Zdzisława Bobkowskiego, który na zawodach na South Bay w 2001 r. złowił aż 64 crappie. Wynik pozostanie  rekordem wszech czasów w historii zimowych zawodów PKZW na crappie. 

        Po przerwie, w zawodach PKZW wystartował Rafał Tarasiewicz, który z wynikiem 11 sztuk o wadze 4,12 funta od razu rozpoczął nowy sezon od drugiego miejsca (nagroda puchar i 30 dol.). 

        Trzecie miejsce z wynikiem 11 sztuk o wadze 4,6 przypadło weteranowi PKZW, Marianowi Mulasowi (nagroda puchar i 20 dol.), (5. miejsce w klasyfikacji rocznej w 2001 r.). 

        Ogółem, 19 wędkarzy zgłosiło ryby do ważenia. Największego crappie zawodów – 13 uncji – złowił Ireneusz Lazowski. Nagrody pocieszenia ufundowane przez sklep wędkarski Fish Ontario wylosowali Wojciech Zdziebłowski – tip-up, oraz Marek Grodecki – ramka na zdjęcia. 

        W zawodach zostało sklasyfikowanych 36 wędkarzy. W zawodach na South Bay w 2001 r. brało udział 27 wędkarzy. 

        Po raz pierwszy w zawodach wędkarskich PKZW startowali: Daniel Burdz, Mirosław Lubaszewski, Adam Maksimowicz i Piotr Nowosielski. 

        Zawody na South Bay sponsorowane były przez: Jaśwoj Bakery (chleb), Tomek Video (nagroda za największą rybę), Bugajny Meat & Deli (kiełbaski) i Fish Ontario.

***

        Po 25 latach istnienia, 11 grudnia 2016 r. działalność Polsko-Kanadyjskiego Związku Wędkarskiego została zawieszona na czas nieokreślony. 

        Informacje o historii i zawodach PKZW znajdują się w Internecie na stronie: www.pkzw.org.

Zaloguj się by skomentować