Goniec

Register Login

Wiadomości kanadyjskie

Wiadomości kanadyjskie

Informacje i wydarzenia

środa, 16 maj 2018 14:47

Zniechęcić do palenia

Napisane przez

Ottawa uchwaliła ustawę, która formalnie zalegalizuje i ureguluje papierosy elektroniczne oraz umożliwi federalnej agencji zdrowia wprowadzenie wymogu pakowania produktów tytoniowych w jednolite i standaryzowane opakowania. Ustawa S-5 oznacza więc rewolucję w Tobacco Act. Zapoczątkowuje zmiany, którym przez lata sprzeciwiali się najwięksi producenci papierosów, a także właściciele sklepów.

W ustawie nie zapisano, jak miałoby wyglądać nowe jednolite opakowanie. Health Canada będzie więc miało wiele możliwości, zdecyduje o kolorze paczek, obecności znaków firmowych producentów i zakazie haseł promocyjnych. Rzecznik prasowy agencji zdrowia nie określił, kiedy nowe przepisy wejdą w życie, ale zaznaczył, że w takich przypadkach najczęściej jest to 180 dni po opracowaniu ich przez departament. Obecnie mniej więcej trzy czwarte powierzchni opakowania papierosów pokrywają ostrzeżenia o szkodliwości palenia.

Obrońcy ustawy podkreślają, że chodzi przede wszystkim o zniechęcanie do palenia i ochronę zdrowia. Z rządowych danych wynika, że palenie tytoniu jest przyczyną 45 000 zgonów rocznie.

Ustawa S-5 odnosi się też do papierosów elektronicznych. Wiele przepisów, które do tej pory odnosiły się do tradycyjnych produktów tytoniowy, będzie stosowanych także do urządzeń inhalacyjnych. Ponadto ustawa zakazuje sprzedaży papierosów elektronicznych nieletnim, stosowania określonych smaków (np. marihuany lub napojów energetycznych), a także ogranicza możliwości reklamowania tego rodzaju produktów i stosowania argumentu o tym, że e-papierosy są zdrowsze od tradycyjnych.

Przeciwnicy zmian uważają, że ustawa przyczyni się do rozkwitu papierosowej kontrabandy. Powtarzają, że osoby, które zaczynają palić, nie zwracają uwagi na wygląd opakowania. Imperial Tobacco, producent m.in. papierosów du Maurier, Pall Mall, Peter Jackson czy Player's, grozi procesem o naruszenie praw własności intelektualnej, jeśli Health Canada nakaże stosowanie jednolitych opakowań.

Podróżni z Tajwanu mogą zacząć bojkot linii Air Canada po tym, jak kanadyjski przewoźnik na swojej stronie internetowej podpiął stolicę Tajwanu pod miasta obsługiwane w Chinach. O możliwym bojkocie mówił przewodniczący tajwańskiej izby handlowej w Kolumbii Brytyjskiej Charles Chang. „Jeśli Air Canada w taki sposób traktuje Tajwańczyków, trudno się dziwić, że zaczną oni wybierać innych przewoźników”.

Linia zaczęła latać z Vancouveru do Taipei w czerwcu ubiegłego roku. Chang podkreślił, że jest zdziwiony tym, jak Air Canada odnosi się do Tajwanu. Obiecał, że napisze do linii list w tej sprawie.

Chiński urząd lotnictwa cywilnego zażądał wprowadzenia zmian od 36 zagranicznych linii lotniczych, wśród których znalazło się kilku amerykańskich przewoźników. Chang uważa, że Air Canada przystała na prośbę Chińczyków, ponieważ zależy jej na otwieraniu nowych połączeń z Chinami. Prowadzi obecnie rozmowy z Air China.

Ukłon w stronę Chin zrobiły też inne linie, m.in. Malaysia Airlines, Lufthansa i British Airlines. W ich wyszukiwarkach Taipei figuruje jako port lotniczy w Chinach. Z kolei Qantas Airways, United Airlines, American, Qatar Airways i Emirates Airline nie łączą stolicy Tajwanu z Chinami.

Delta Air Lines, sieć hoteli Marriott, producent odzież Zara i wiele innych firm przepraszało Chiny za uznawanie w swoich materiałach promocyjnych Tajwanu, Hong Kongu i Tybetu za osobne państwa. We wtorek przeprosiny musiał wystosować Gap, który sprzedawał podkoszulki z mapą Chin, na których nie było Tajwanu.

Biały Dom zganił Chiny za próby narzucania amerykańskim liniom lotniczym sposobu okreśalnia Tajwanu, Hong Kongu i Makau. Stwierdził, że narzucanie im chińskich standardów zakrawa na „orwellowski nonsens”. Chiny odpowiedziały, że firmy, które chcą działać na ich terenie, muszą szanować ich suwerenność.

Tarek Loubani, lekarz z London, Ont., został w poniedziałek późnym rankiem postrzelony w nogę w strefie Gazy. Rannych zostało wówczas 19 członków służb medycznych wysłanych na pomoc poszkodowanym w Strefie Gazy. Zdaniem Loubaniego atak był zamierzony.

Loubani mówi, że wszystko działo się podczas protestu. Wraz z grupą lekarzy i sanitariuszy stał w odległości około 25 metrów od demonstrantów. Nigdzie nie było dymu ani ognia, aczkolwiek ratownicy stali z zakresie strzałów trzech snajperów. Nagle lekarz usłyszał wystrzał i po chwili już leżał na ziemi z krwawiąca nogą. Kula przeszła przez lewe udo i prawe kolano. Na pomoc przyszedł mu kolega, ratownik Musa Abuhassanin, który zaczął opatrywać jego nogę. Jakąś godzinę później Abuhassanin został zabity, gdy niósł pomoc innej osobie. Loubani ocenia, że został trafiony zwykłą kulą, a nie taką, która eksploduje w ciele ofiary. Został przewieziony do szpitala. Wyszedł niedługo po tym, gdy badanie rentgenowskie nie wykazało uszkodzenia kości.

Loubani podsumowuje, że w poniedziałek strzelano do 19 członków służb medycznych. Tego dnia siły izraelskie zabiły też 59 Palestyńczyków i raniły 2700 osób. Ministerstwo zdrowia Strefy Gazy podało, że 130 osób znajduje się w stanie krytycznym.

Kanadyjski lekarz mówi, że do personelu medycznego z zasady nikt nie strzela. Lekarze i sanitariusze nie stoją po czyjejś stronie. Zawsze starają się podkreślać swoim wyglądem, że są po to, by nieść pomoc medyczną. W poniedziałek Loubani nosił zielone szpitalne ubranie, ratownicy medyczni też ubierają się w jaskrawe kolory – wszystko po to, by snajperzy wiedzieli, że należą do służb medycznych. Opowiada, że wszyscy byli łatwo rozpoznawalni i nikt z ekipy medycznej nie popełnił błędu. Stąd wniosek, że snajperzy musieli celować do lekarzy.

Thomas Woodley, przewodniczący Canadians for Justice and Peace in the Middle East, mówi, że strzelanie do personelu medycznego jest zakazane przez konwencję genewską. Rzecznik prasowy kanadyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych przyznał, że rząd jest zaniepokojony i rozczarowany z powodu poniedziałkowych wydarzeń. Nie znajduje żadnego wytłumaczenia dla strzelania do lekarzy, ratowników, cywilów, dzieci i przedstawicieli mediów – a osoby z tych grup znalazły się wśród ofiar.

Loubani chce zostać w Strefie Gazy, ale ze względu na obrażenia nie będzie mógł teraz pracować na pierwszej linii. W Kanadzie współpracuje z London Health Sciences Centre i Schulich School of Medicine and Dentistry. Zajmuje się projektowaniem urządzeń medycznych wytwarzanych na drukarkach 3D. Jego ostatni pomysł to drukowana w 3D opaska uciskowa stosowana do tamowania krwotoków z ran postrzałowych. Opaski są używane w Strefie Gazy. Gdy Loubani sam został postrzelony, kolega zaproponował mu założenie opaski uciskowej, ale lekarz wolał, by oszczędzono ją dla kogoś innego. Rannych było wielu, a sprzętu mało, tłumaczy.

Władze Toronto obstają przy swojej decyzji o otwarciu tymczasowego schroniska dla bezdomnych w rejonie Don Mills Road i Lawrence Avenue East mimo sprzeciwu części mieszkańców. Zdaniem burmistrza Johna Tory’ego ratusz podjął właściwą decyzję. Hala Don Mills Civitan latem i tak stoi pusta, podkreśla Tory. Mówi, że na szczęście nie musimy odwoływać żanych obozów ani letnich programów dla dzieci i młodzieży, co byłoby konieczne, gdyby miasto musiało wykorzystać któreś z działających centrów kultury. Taylor Cameron, która mieszka w okolicy, skarży się, że miasto nie przeprowadziło absolutnie żadnych konsultacji. Przytacza nawet nazwisko urzędniczki Mary-Anne Bédard, która podobno twardo powiedziała, że ratusz nie musi się konsultować z mieszkańcami. Cameron rozprowadza wśród mieszkańców okolicy plakaty z hasłem „Say no”. Zwraca jeszcze uwagę na to, że w okolicy są same domy i mała plaza, więc bezdomni śpiący w schronisku w dzień nie będą mieli co robić.

CityNews rozmawiało z Bédard, która powtórzyła, że ratusz nie jest zobligowany do prowadzenia konsultacji, jeśli chodzi o schronisko tymczasowe, a nie stałe. W przypadku ośrodków stałych konsultacje czasami są prowadzone. W przypadkach takich jak ten z halą Don Mills Civitan decyzję podejmują urzędnicy. Biorą pod uwagę, jakie obiekty są akurat dostępne. Mieszkańcy zarzucali Bédard, że miejscowe szkoły nie były powiadomione o powstającym schronisku. Urzędniczka poinformowała, że nie mieści się to w miejskich standardach. Dodała, że wielu mieszkańców zaraz zakłada, że z sąsiedztwa schroniska wynikają same problemy i ma negatyne nastawienie.

Schronisko w Don Mills będzie otwarte 21 maja. Drugie funkcjonuje już w Lambton Arena. Korzysta z niego średnio 90-100 osób na noc.

Wiosną miasto zamknęło dwa schroniska. Zostaną one ponownie otwarte za około 4 miesiące. Znajdą się w nich miejsca dla 120 osób.

Kanadyjscy pszczelarze martwią się, że długa i mroźna zima poczyniła spustoszenia w ich pasiekach. Przewodniczący Ontario Beekeepers’ Association, Jim Coneybeare, przyznaje, że wszyscy są załamani liczbą martwych pszczół. Orgazniacja przeprowadził ankietę wśród swoich członków i wynika z niej, że 70 proc. z prawie 900 ontaryjskich pszczelarzy ocenia swoje straty na takie, których nie da się łatwo odbudować.

Mniej pszczół to też kłopot dla rolników uprawiających warzywa i owoce. Wiele roślin jest przecież zapylanych przez pszczoły, jeśli więc pszczół jest mniej, to i plony będą niższe. Do tego drzewa normalnie pylą na przełomie marca i kwietnia, a w tym roku – o miesiąc później. Czyli też pszczół jest mniej, bo nie mają co jeść. Pyłek i nektar pojawiają się, gdyż temperatury sięgną 25 stopni Celsjusza. Coneybeare ocenia, że ceny miodu raczej nie wzrosną, co innego z warzywami i owocami.

Stowarzyszenie pszczelarzy poprosiło rząd prowincji o pomoc finansową.

W podobnej sytuacji są pszczelarze z Alberty i Quebeku. Najwięcej pszczelich kolonii żyje w Albercie – 300 000. Quebec ma ich 50 000.

wtorek, 15 maj 2018 14:12

Niełatwy los zadłużonego

Napisane przez

Wyższe stopy procentowe i zaostrzone zasady udzielania kredytów hipotecznych dają się we znaki nie tylko tym, którzy marzą o własnych czterech ścianach. Poszkodowani są również ci, którzy już mają dom, ale ciągle jeszcze spłacają kredyt.

W styczniu weszły w życie zmiany procedur udzielania kredytów. Obecnie każdy, kto chce pożyczyć pieniądze z banku, jest sprawdzany, czy będzie w stanie płacić wyższe raty. Podczas testu badana jest zdolność do płacenia rat, jeśli oprocentowanie będzie takie, jakie w danym momencie oferują banki lub o 2 proc. wyższe niż to, które udało się wynegocjować w przypadku konkretnej pożyczki. Jeśli klient nie przejdzie testu, żaden pożyczkodawca podlegający regulacjom federalnym nie może udzielić mu kredytu. W tej sytuacji klient może zdecydować się na tańszy dom, poczekać albo poszukać pożyczkodawcy, który nie zależy od decyzji Ottawy (takimi są np. unie kredytowe).

W innej sytuacji są osoby, które już zaciągnęły kredyt w jednym z dużych banków i muszą go odnowić. Nowe zasady nie pozwalają tak łatwo rozstać się z pożyczkodawcą. A w pismach przypominających o odnowieniu kredytu wysyłanych przez banki podawane jest oprocentowanie o 0,2 – 0,5 proc. wyższe od zawartego z poprzedniej umowie. W przypadku kredytu na 300 000 dol. oznacza to dodatkowe 4000. Kto się zadłużył na 1 milion, zapłaci o 13 000 dol. więcej.

To efekt podwyżki stóp procentowych. Do tego w zeszłym tygodniu cena obligacji emitowanych przez kanadyjski rząd osiągnęła poziom najwyższy od siedmiu lat. Oznacza to wzrost kosztów własnych ponoszonych przez banki. Nie ma co się dziwić, że wkrótce tymi kosztami będą obarczeni klienci.

Osoby, które muszą odnowić kredyt, nie przechodzą testu z wypłacalności. Ocena zdolności spłaty rat jest jednak wymagana, gdy dany klient chce zmienić pożyczkodawcę. Dlatego klientowi zmiana nie zawsze się opłaca, a banki wiedzą, że do pewnego stopnia mogą to wykorzystać i podnieść raty.

Według banku centralnego w ciągu najbliższych 12 miesięcy do odnowienia będą kredyty hipoteczne na łączną kwotę 700 milionów dolarów. 86 proc. klientów nie zmienia pożyczkodawcy.

Arcybiskup Ottawy Terrence Prendergast powiedział, że kanadyjscy chrześcijanie, którzy odmawiają podpisywania proaborcyjnego oświadczenia wymaganego podczas składania wniosków o granty w ramach programu pracy wakacyjnej, dźwigają krzyż Chrystusa. Członkowie ruchów pro-life są dziś głosem sumienia. To normalna rzecz, która wynika ze rozumienia znaczenia chrystusowego krzyża i poświęcenia. Powinniśmy go naśladować i nie bać się.

Podczas Marszu dla Życia arcybiskup był pytany, czego ruch pro-life może się uczyć od pierwszych chrześcijan, którzy oddawali życie za wiarę. Prendergast powiedział, że w Kanadzie chrześcijańskie poświęcenie przybiera formę niezgody na politykę rządu. Rząd grozi, że osoby, które nie podpiszą oświadczenia o popieraniu aborcji, stracą pieniądze i prestiż – i na taki los spotyka wszystkich, którzy opowiadają się za ochroną życia. Zdaniem arcybiskupa wkrótce inni ludzie zaczną to zauważać i popierać.

W tym tygodniu na twitterze abp Prendergast napisał, że wymuszanie oświadczenia to „rządowy bullying”. Wcześniej w Ottawa Sun tłumaczył, że wbrew temu, co mówi Trudeau, Karta Praw i Swobód nie wspomina o żadnych „prawach i wolnościach reprodukcyjnych”. Każdy obywatel może wyszukać w internecie treść Karty i to sprawdzić. Arcybiskup odnosił się także do katolicyzmu Trudeau pisząc, że to „logicznie niemożliwe”, by być katolikiem i opowiadac się za aborcją.

W tym roku Service Canada odrzuciło 1561 wniosków złożonych w ramach programu Canada Summer Job. W zeszłym odrzucono tylko 126. Kilkadziesiąt organizacji katolickich otrzymało w tym roku finansowanie. Portal LifeSiteNews kontaktuje się z nimi i pyta, czy rozumieją, co oznacza podpisanie oświadczenia i czy zamierzają zwracać pieniądze.

Ostatnio zmieniany wtorek, 15 maj 2018 10:03

Peel District School Board, na terenie którego znajduje się 257 szkół, ma zdecydować, czy dopuści wywieszanie przed szkołami tęczowej flagi. W świetle obecnych przepisów przy szkołach mogą powiewać tylko flagi Kanady i Ontario. Zmiany domagają się aktywiści z Pride Employee Resource Group (PERG), którzy złożyli wniosek w kuratorium. W zeszłym tygodniu sprawa była przedmiotem dyskusji. Sala obrad w siedzibie kuratorium wypełniła się lobbystami w różowych koszulkach. Ich przedstawiciele podkreślali, że region Peel powinien pójść śladami Toronto, Durham, Halton i York i wywieszając tęczową flagę wyraźnie zasygnalizować, że pracownicy i uczniowie LGBT są tu bezpieczni i mile widziani.

Za dopuszczeniem wciągania tęczowej flagi na szkolne maszty emocjonalnie wypowiadali się transseksualni uczniowie, nauczycielka, która twierdziła, że jako nastolatka chciała popełnić samobójstwo, ponieważ nie czuła się akceptowana, a także mężczyzna, którego dwoje dzieci było nękanych za posiadanie dwóch ojców.

Przedstawicielka PREG skarżyła się, że kuratorium nie potraktowało wniosku poważnie i prowadzi przesłuchania dopiero teraz, mimo że wniosek złożono w zeszłym roku.

Przewodnicząca rady kuratorium Janet McDougald powiedziała, że argumentacja za flagą jest bardzo przekonująca i dała do zrozumienia, że jedyną przeszkodą będzie kwestia, czy dopuszczenie tęczowej flagi będzie się wiązało z koniecznością akceptacji flag innych grup. „Nie chodzi o to, czy tak, czy nie, ale jak to zrobić?”, podkreśliła McDougald.

Członek rady kuratorium Robert Crocker powiedział, że wszyscy, którzy przysyłali do niego maile i pisali na twitterze, popierają tęczową flagę. Zupełnie inna jest jednak reakcja na artykuł w Brampton Guardian. Czytelnicy w mediach społecznościowych wyrażają gorący sprzeciw. Ktoś zauważył, że tu nie chodzi o żadną równość, ponieważ to nie jest flaga osób heteroseksualnych – dlaczego więc ją wieszać? Ktoś inny napisał, że flaga Kanady jest flagą nas wszystkich, dlatego przestańcie dogadzać wszystkim, którzy narzekają. Powtarzały się określenia „nonsens”, „liberalna propaganda”, „ostatnie podrygi słabych liberałów”. Ktoś przypomniał, że najpierw ze szkół usunięto modlitwę, a teraz chce się wieszać flagę reprezentującą preferencje seksualne.

Kuratorium ma ogłosić ostateczną decyzję 22 maja.

W zeszłą środę poseł konserwatywny Ted Falk odważył się powiedzieć w Izbie Gmin, że aborcja nie jest żadnym prawem. Za takie zaściankowe myślenie został zganiony nie tylko przez liberałów i nowych demokratów, lecz także przez lidera własnej partii. Andrew Scheer miał nakazać innemu posłowi, by porozmawiał z Falkiem.

W Izbie Gmin premier Trudeau odpowiadał akurat na pytanie NDP o dostęp do aborcji na terenach wiejskich. Zadeklarował, że liberałowie „zawsze jednogłośnie stoją za prawem kobiet do wyboru”. W tym momencie Falk krzyknął ze swojego miejsca, że to nie jest prawo. Wywołało to wrzawę wśród posłów liberalnych i NDP, tak że marszałek musiał przywoływać wszystkich do porządku. Posłanka NDP Anne Minh-Thu Quach powiedziała, że to, co mogliśmy przed chwilą usłyszeć, jest po prostu okropne. To jest prawo i każdy musi to zrozumieć, dodała, a jej koledzy i posłowie liberalni nagrodzili ją owacją na stojąco.

Minister ds. statusu kobiet Maryam Monsef zażądała od Falka, by cofnął swoje słowa. Marszałek powiedział, że musiałoby to być przedmiotem debaty.

Później do sprawy odniósł się premier Trudeau mówiąc, że „my po tej stronie sali obrad rozumiemy, iż kobiety mają niezbywalne prawo do decydowania o swoim ciele. Zawsze będziemy bronić tego prawa, niezależnie od tego co mówią konserwatyści”. Potem w e-mailowym oświadczeniu liberałowie podkreślili, że prawo do aborcji jest chronione przez Kartę Praw i Swobód, a konserwatyści kolejny raz pokazali, że mają za nic prawa kobiet. Oskarżyli Andrew Scheera, że prowadząc swoją kampanię polegał w dużej mierze na poparciu organizacji, które są anti-choice.

Po zakończeniu obrad posłowie konserwatywni nie chcieli komentować wypowiedzi Falka.

Wiceprzewodniczący Campaign Life Coalition, Jeff Gunnarson, wyjaśnia, że liberałowie nie mają racji, gdy utrzymują, że prawo do aborcji jest zapisane w Karcie. Przypomniał, że przewodniczący CLC napisał we wrześniu do Trudeau, by przestał szerzyć kłamstwa o tym, że aborcja jest prawem człowieka i powoływać się na Kartę. Sąd najwyższy nigdy nie uznał jej za konstytucyjne prawo. Gunnarson pochwalił Falka za odwagę i podziękował mu za obronę dzieci nienarodzonych.

Podczas sobotniej konferencji prasowej Doug Ford był kilkakrotnie proszony o wyjaśnienie swojej wypowiedzi o przyjmowaniu imigrantów. Dzień wcześniej podczas konferencji zorganizowanej przez Federation of Northern Ontario Municipalities dotyczącej problemów regionów północnych stwierdził, że właśnie na rzadko zaludnionych terenach rząd powinien przykładać szczególną wagę do tego, by w pierwszej kolejności zatrudniana była ludność miejscowa, a dopiero potem polegać na imigrantach. Ontario musi najpierw zająć się własnymi problemami, a dopiero potem zachęcać imigrantów do osiedlania się na północy. Rzecznik prasowy Forda wytłumaczył, że lider jest otwarty na stworzenie programu imigracyjnego dla północy, ale przede wszystkim nie chce, by tamtejsi mieszkańcy czuli się pozostawieni samym sobie.

Potem Ford mówił, że rywale przekręcają jego słowa, a on jak najbardziej popiera „nowych Kanadyjczyków”. Dodał, że jeśli jego partia dojdzie do władzy, postara się o większą uznawalność zagranicznego wykształcenia. Ford Nation to różnorodna grupa, pełna imigrantów, powiedział.

Kathleen Wynne i Andrea Horwath proponują pilotażowy program imigracyjny dla północnej części prowincji, który miałby być remedium na spadek tamtejszej liczby ludności i zachęcać do migracji pracowników na północ. Podkreślają, że podobny program funkcjonuje w prowincjach atlantyckich. Dodają, że w tym kraju każdy jest imigrantem i wypowiedzi Forda są niepokojące. Horwath powiedziała, że była w szoku, gdy usłyszała, że „Ford posługuje się tym samym językiem, co ludzie, którzy uważają, że nowi imigranci nie są mile widziani w Kanadzie”. Jej zdaniem Ford w ogóle nie zrozumiał pytani i intencji władz miast leżących na północy prowincji, którym w gruncie rzeczy zależy na zwiększonej imigracji i nowych wykwalifikowanych pracownikach.

Również w sobotę Ford ogłosił, że rząd konserwatywny stworzy program opieki dentystycznej dla seniorów. Będzie z niego korzystać około 100 000 osób rocznie. Bezpłatne usługi dentystyczne będą dostępne dla seniorów z dochodem niższym niż 19 300 dol. rocznie i pary seniorów, których wspólny dochód nie przekroczy 32 300 dol. Program ma kosztować prowincję 98 milionów dolarów.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 14 maj 2018 09:59