Goniec

Register Login

Wiadomości kanadyjskie

Wiadomości kanadyjskie

Informacje i wydarzenia

Poseł federalnej partii konserwatywnej Maxime Bernier twierdzi w swojej najnowszej książce, że Andrew Scheer został liderem tylko dzięki poparciu „fałszywych konserwatystów” zmobilizowanych przez potężnych lobbystów z przemysłu mleczarskiego. Bernier również ubiegał się o przywództwo w partii i był o włos od zwycięstwa. Prowadząc swoją kampanię wielokrotnie mówił o likwidacji systemu zarządzania dostawami stosowanego w przemyśle mleczarskim. Scheer z kolei popierał obecny stan rzeczy. Podczas ostatniej rundy głosowania Bernier przegrał w prawie 30 z 78 okręgów w jego rodzimym Quebeku.

Książka Berniera „Doing Politics Differently: My Vision for Canada” jeszcze nie trafiła do księgarń. Ma się ukazać w listopadzie. Jej treść została częściowo udostępniona dziennikarzom Globe and Mail. W jednym z rozdziałów Bernier, będący zwolennikiem wolnego rynku, krytykuje system regulowania cen produktów mlecznych, jajek i drobiu. Jego zdaniem ceny, które muszą płacić konsumenci, są zawyżone.

Bernier dowodzi, że w ostatnich miesiącach przed wyborami lidera liczba członków partii konserwatywnej w Quebeku wzrosła z 6000 do ponad 16 000, a potem znów zmalała do pierwotnego poziomu. To dowodzi, że ludzie zapisywali się do partii tylko po to, by oddać głos. Potem nie przedłużyli członkostwa. Do tego podczas kampanii Scheer i inni kandydaci często przyjeżdżali do Quebeku i odwiedzali rolnicze rejony, by zdobyć poparcie „fałszywych konserwatystów”, jak ich nazwał Bernier. Ich celem była tylko ochrona własnych przywilejów.

Tej wiosny mają się rozpocząć prace związane z budową pomnika ofiar komunizmu, który ostatecznie ma stanąć w Otawie w Garden of the Provinces and Territories, na zachód od skrzyżowania ulic Bay i Wellington, w pobliżu budynków biblioteki i archiwów.

Tribute to Liberty, organizacja non-profit zajmująca się budową pomnika, w 2009 roku otrzymała zgodę National Capital Commission na realizację przedsięwzięcia. Początkowo pomnik miał stanąć w bardziej znaczącym miejscu, obok budynku sądu najwyższego, co nie podobało się części mieszkańców Ottawy i niektórym posłom. Liberałowie po dojściu do władzy skorzystali z okazji i przenieśli pomnik na mniejszą działkę. Rozpisali też nowy konkurs na mniejszy projekt.

Koszt budowy pomnika będzie pokryty ze środków departamentu dziedzictwa narodowego i Tribute to Liberty (w równych częściach). Ma wynieść 3 miliony dolarów. Osoby indywidulane po złożeniu darowizny w wysokości 1000 dolarów mogą poprosić o umieszczenie nazwiska bliskiej osoby na ścianie pamięci z boku pomnika.

David Livingston, szef kancelarii byłego premiera Daltona McGuinty’ego został skazany na cztery miesiące więzienia za nieautoryzowany dostęp do systemu komputerowego i uzyskanie haseł, dzięki którym możliwe było wyczyszczenie dysków w biurze premiera zawierających informacje związane ze skandalem energetycznym. Dyski zostały wyczyszczone przed objęciem władzy przez Kathleen Wynne. Sąd nałożył na Livingstona także obowiązek odpracowania 100 godzin pracy społecznej i wyznaczył mu roczny okres próbny. Stwierdził przy tym, że przestępstwo było „bardzo poważnym” naruszeniem zasad demokracji i utrudnianiem dostępu do informacji. Inni urzędnicy ostrzegali Livingstona, by nie kasował danych, ale on wolał w nieuczciwy sposób chronić rząd.

Prawnik z Toronto twierdzi, że rząd federalny prowadzi program pilotażowy dla imigrantów bez ważnych dokumentów pobytowych, i nie chce zwracać pieniędzy klientom, którzy mimo wszystko będą musieli opuścić Kanadę. Ottawa tymczasem oświadcza, że żadnego takiego programu nie prowadzi.
Global News opublikowało historię 30-letniego Paolo Romandii, który korzystał z usług prawnika Richarda Boraksa. Romandia miał nadzieję, że będzie mógł zacząć nowe życie w Kanadzie, niestety w połowie kwietnia, po czterech latach pobytu, będzie musiał wrócić do Włoch. Mówi, że złożył skargę na prawnika imigracyjnego w Law Society of Ontario. Za usługi Boraksa zapłacił około 10 000 dolarów. Prawnik miał go utwierdzać w przekonaniu, że będzie mógł zostać w Kanadzie. Powoływał się przy tym m.in. na „program pilotażowy” dla pracowników nieposiadających ważnych dokumentów.
Reporter Global News skontaktował się z Boraksem telefonicznie i zapytał, o jaki program chodzi. W odpowiedzi usłyszał, że najwyraźniej nie odrobił pracy domowej, nie poświęcił sprawie wystarczająco dużo czasu i jest amatorem. Program miał być zainicjowany 23 grudnia 2016 roku przez ówczesnego ministra imigracji Johna McCalluma. Boraks pytany o to, czy może wskazać jakieś dowody na istnienie programu – np. odnośniki na stronach rządowych – odpowiedział negatywnie. Przesłał za to nagrania z różnych wydarzeń publicznych z udziałem ministrów federalnych i prowincyjnych, jednak żadne z nich nie zawierało ogłoszenia o nowym programie.
O programie nie wie też sekretarz prasowy federalnego ministra imigracji Ahmeda Hussena ani rzecznik prasowy ontaryjskiej minister ds. obywatelstwa i imigracji Laury Albanese. Prawnik twierdzi jednak, że program istnieje, a jego klienci składali nawet wnioski bezpośrednio do posła Peter Fonseki z okręgu Mississauga East-Cooksville. Zdanie posła jest jednak takie same jak ministrów. Fonseca dodaje, że żaden poseł nie może przyjmować takich wniosków i on też tego nie robi – ponieważ wniosków zwyczajnie nie ma, jeśli program nie istnieje.
Boraks nie ujawnia, ile klientów zapłaciło mu za poradę. Prawnik był wcześniej karany dyscyplinarnie w 1999 roku za niezwrócenie klientowi 25 000 dolarów. Jego licencja została wówczas zawieszona na 12 miesięcy. Podczas rozmowy z Global News początkowo twierdził, że miał odebrane uprawnienia na pół roku. Dopiero później się przyznał. Zagroził, że wyciągnie konsekwencje wobec tych, którzy będą przedstawiać go w złym świetle.

Ostatnio zmieniany środa, 11 kwiecień 2018 20:32

W zeszłym roku czynsze za wynajem kondominiów w Toronto i okolicach wzrosły średnio o 11 proc. Przyczyną znacznych podwyżek jest m.in. zaostrzenie zasad udzielania kredytów hipotecznych, które napędzało podaż. Osobom, które chciały kupić swój pierwszy dom, nie pozostało nic innego niż wynajmować i czekać.

Według analityków z firmy Urbanation średni czynsz w GTA za kondominium wzrósł w minionym roku o 214 dolarów i wynosi obecnie 2206 dol. W samym Toronto opłaty są wyższe – średnio 2432 dol. W tej sytuacji część wynajmujących zaczęła się rozglądać za tańszymi opcjami takimi jak tzw. studio czy one-bedroom-without-den, które kosztują odpowiednio 1640 i 1970 dol.

Rynek nie jest łaskawy dla kupujących po raz pierwszy. Podaż jest stosunkowo mała, tak że średnia cena przeciętnego kondominium o powierzchni 714 stóp kwadratowych wynosi obecnie 558 000 dolarów. Zgodnie z nowymi zasadami udzielania kredytów nie ma nawet co marzyć o zakupie, jeśli się nie zarabia 100 000 dol. rocznie – zakładający przy tym, że kupujący ma pieniądze na zaliczkę. Analitycy Urbanation zauważają jednak, że w obecnych warunkach bardziej się opłaca wynajmować takie przeciętnie kondominium niż je kupować. Przy obecnym oprocentowaniu (i wpłaceniu 20-procentowej zaliczki przy zakupie) koszt posiadania mieszkania byłby o 170 dolarów wyższy od kwoty uzyskanej z wynajmu.

środa, 11 kwiecień 2018 14:22

Opryski w Mississaudze

Napisane przez

Ratusz Mississaugi zapowiada, ze w tym roku będzie stosować opryski, by ograniczyć populację ciem z gatunków Lymantria dispar (brudnica nieparka, ang. gypsy moth) i Alsophila pometaria (ang. fall cankerworm). Ich larwy co roku pozbawiają liści dziesiątki drzew, które potem są mniej odporne na choroby i gorzej znoszą niekorzystne warunki atmosferyczne.

Opryski będą prowadzone ze śmigłowca w okręgach 1, 2, 6, 7, 8 i 11, na łącznym obszarze 1940 hektarów gruntów prywatnych i publicznych. Informację o akcji można otrzymywać na bieżąco po zarejestrowaniu się na stronie internetowej miasta (w dziale Residents, Parks&Recreation). Ogłoszenia będą też zamieszczane na twitterze i fejsbuku miasta i wydziału parków i rekreacji. Pracownicy wydziału zorganizowali też kilka spotkań informacyjnych dla mieszkańców, podczas których mówili, jak radzić sobie z gąsienicami na swojej posesji. W najbliższym czasie odbędą się jeszcze spotkania w Clarke Hall, 161 Lakeshore Rd W., okręg 1, poniedziałek 16 kwietnia, godz. 6-8 wieczorem oraz w bibliotece centralnej, Noel Ryan Auditorium, 301 Burnhamthorpe Rd W., we wtorek 1 maja w godzinach 6-8 wieczorem.

Do walki z larwami użyty będzie organiczny środek owadobójczy szkodliwy tylko dla wybranych gatunków gąsienic. nie stanowi zagrożenia dla człowieka. Rozpylanie zaplanowano między 23 kwietnia a 10 czerwca, w zależności od szeregu czynników. Będzie prowadzone rano między 5 a 7:30. Mieszkańcy mają być zawiadamiani 48 godzin wcześniej.

Ćmy z gatunku fall cankerworm występują naturalnie prawie w całej Kanadzie. Co 10-15 lat liczebność ich populacji wzrasta. Takie maksimum utrzymuje się przez okres 2-7 lat, najczęściej nie dłużej niż 4 lata. Gąsienice żywią się liśćmi drzew (jabłoni, jesionów, buków, wiązów, wiśni, dębów i klonów), na których żerują od maja do połowy czerwca. Następnie zakopują się w ziemi i jesienią wychodzą jako dorosłe owady.

Brudnica nieparka to z kolei gatunek inwazyjny, który trafił do Kanady z Europy i Azji. Larwy żywią się liśćmi drzew. W zależności od liczebności populacji zostawiają po sobie albo liście z małymi dziurkami, albo same żyłki. Gąsienice mają od 5 do 60 mm długości, są ciemne, owłosione z pięcioma parami niebieskich i sześcioma parami czerwonych kropek na grzbiecie.

Ostatnio zmieniany środa, 11 kwiecień 2018 14:57
środa, 11 kwiecień 2018 14:18

Ford nie dyskwalifikuje Granic Allen

Napisane przez

Lider konserwatystów Doug Ford odcina się od komentarzy na temat muzułmanów i homoseksualistów zamieszczanych w internecie przez Tanyę Granic Allen, ale poza tym nie podejmuje na razie żadnych innych działań. Podczas wyborów lidera PC Granic Allen przekazała Fordowi swoje poparcie. Ford powtarza, że partia konserwatywna jest „inkluzywna” i chce, by każdy ontaryjczyk mógł się z nią utożsamiać. Zaznacza przy tym, że komentarze Granic Allen nie mają nic wspólnego z tym, jak konserwatyści będą rządzić prowincją.

Granic Allen twierdzi, że jej wypowiedzi nie odzwierciedlają poglądów antymuzułmańskich czy antygejowskich. Mówi, że zawsze ze szczególną troską podchodziła do kwestii wolności religijnej, wolności sumienia i wolności wypowiedzi. O „małżeństwach” homoseksualnych nic nie mówi.

NDP, liberalowie i imam Dar Al-Tawheed z meczetu w centrum Misissaugi chcą, by Ford zdyskwalifikował Granic Allen i nie pozwolił jej ubiegać się o nominację. Liderka NDP Andrea Horwath twierdzi, że to wstyd, by ktoś ubiegający się o zajęcie publicznego stanowiska prezentował poglądy, które można śmiało określić jako rasistowskie i homofobiczne. Podobnie premier Wynne stwierdziła, że na taki język i takie podejście nie ma miejsca w naszym społeczeństwie. Ale konserwatyści muszą zdecydować sami, dodała.

Tanya Granic Allen, była rywalka Douga Forda w wyścigu o przywództwo w partii konserwatywnej, obecnie ubiegająca się o nominację w okręgu Mississauga Centre (głosowanie 21 kwietnia), porównuje w mediach społecznościowych kobiety noszące burki do rabusiów napadających na bank i kwestionuje „małżeństwa” homoseksualne. Doug Ford oświadczył w poniedziałek, że stanowisko Granic Allen nie ma nic wspólnego z linią partii ani z jego zdaniem na powyższe tematy.

Granic Allen jest konserwatystką społeczną, prowadzi bloga i często wypowiada się na twitterze. W ostatnich latach walczyła z programem edukacji seksualnej narzuconym przez rząd Kathleen Wynne. W 2013 roku, gdy Quebec zaproponował kontrowersyjną „kartę wartości” pisała na swoim blogu o strojach muzułmanek. Nie podobały jej się burki i nikaby, ponieważ zakrywały twarz. „Ludzie nie powinni się ubierać jak przed napadem na bank, gdy idą głosować”, porównywała Granic Allen. Rok później była zaszkowana tym, że Malta dopuściła „małżeństwa” osób tej samej płci i adopcję dzieci przez pary homoseksualne.

Rada muzłumańska regionu Peel uważa jej komentarze za niepokojące i uwłaczające.

Granic Allen mówi, że pracowała z ludźmi różnej wiary. Żyjemy w pluralistycznym społeczeństwie, dodaje. Zaznacza, że walczy o prawa kobiet i noszenie burki jest dla niej formą opresji.

Ostatnio zmieniany wtorek, 10 kwiecień 2018 23:39

Kinder Morgan grozi Ottawie, że poda Kanadę do sądu, jeśli projekt rozbudowy rurociągu Trans Mountain nie zostanie zatwierdzony. W ostatnim czasie firma z Houston jest w defensywie i musi bronić swojego projektu, ale sytuacja może się zmienić, gdy Kinder Morgan zechce odzyskać stracone miliardy dolarów. Inwestorzy coraz częściej pytają, czy sprawa zakończy się w sądzie, a część ekspertów prawnych dodaje, że Amerykanie mają szansę wygrać, biorąc pod uwagę, w jakie działania podejmują Kolumbia Brytyjska i władze miast.

Jeśli Kinder Morgan będzie domagał się odszkodowania, może powołać się na 11 rozdział umowy NAFTA, który pozwala zagranicznym firmom na składanie skarg w krajach, w których inwestują i których rządy traktują je w niesprawiedliwy sposób. Dokładnie tak dwa lata temu postąpiło przedsiębiorstwo TransCanada z Calgary, gdy prezydent Obama odrzucił projekt rurociągu Keystone XL. TransCanada domagała się odszkodowania w wysokości 15 miliardów dolarów. Tłumaczyła, że podczas rozpatrywania jej oferty stosowano niesprawiedliwe i zaostrzone kryteria. Kwota 15 miliardów miała pokryć dotychczas zainwestowane środki i utracone zyski. Sprawa się zakończyła, gdy w USA zmienił się prezydent.

Rozbudowa rurociągu Trans Mountain to projekt o wartości 7,4 miliarda dolarów. Kinder Morgan wstrzymał wszystkie niekonieczne działania. Wyznaczył datę 31 maja jako ostateczny termin podjęcia decyzji. Jeśli Kolumbia Brytyjska nie ustąpi, zrezygnuje z projektu.

W zeszłym miesiącu federalny sad apelacyjny oddalił wniosek rządu Kolumbii Brytyjskiej, który domagał się unieważnienia decyzji krajowej rady energetyki. Rada zgodziła się, by Kinder Morgan podczas realizacji projektu nie stosował się do przepisów miejskich miasta Burnaby. Ponadto premier Kolumbii Brytyjskiej John Horgan zapowiedział, że zrobi wszystko, co w jego mocy, by zatrzymać projekt.

Ashley Collins z Mississaugi przekonała się ostatnio jak ważne jest wpisywanie pełnego imienia i nazwiska podczas rezerwowania biletów lotniczych. Collins nie podała swojego drugiego imienia i z tego powodu odmówiono jej wejścia na pokład samolotu lecącego na Islandię. Obsługa linii WOW wytłumaczyła jej, że dane na bilecie nie zgadzają się z tymi w paszporcie. Kobieta zdziwiła się, bo wcześniej bez problemu odprawiła się i nadała bagaż.

Pracownica linii, która sprawdzała bilety i paszporty, powiedziała że na bilecie brakuje drugiego imienia. Dodała, ze poprzedniego dnia z tego samego powodu na pokład nie mogło wejść 11 osób. Collins zadzwoniła do obsługi klienta, ale agent linii wyjaśnił jej, że właściwie teraz już nic nie da się zrobić. Imię i nazwisko na bilecie można poprawić, ale trzeba to zrobić najpóźniej cztery godziny przed wylotem. W końcu Collins musiała kupić bilet jeszcze raz, na następny dzień.

Linie lotnicze często mają problemy wynikające z niezgodności danych osobowych pasażerów. Gabor Forgacs z Ted Rogers School of Hospitality and Tourism przy uniwersytecie Ryersona mówi, że w 2016 roku 60 000 podróżnych nie mogło z tego powodu przekroczyć granicy w kraju lądowania. Linie lotnicze musza płacić w takich przypadkach karę, która sięga 4000 dol. za osobę. Do tego są zobowiązane do pokrycia kosztów powrotu danego pasażera do kraju, z którego wyleciał. Część linii nie wymaga podawania drugiego imienia, zwłaszcza w przypadku lotów krajowych.