Goniec

Register Login

Wiadomości kanadyjskie

Wiadomości kanadyjskie

Informacje i wydarzenia

Federalny minister imigracji Ahmed Hussen zganił nowy rząd Ontario za nazywanie uchodźców ubiegających się o azyl „nielegalnymi”. Określenia tego użył rzecznik prasowy premiera Forda w oświadczeniu dla mediów, gdy mówił, że ostatni napływ uchodźców spowodował w Toronto kryzys mieszkaniowy i sytuacja zagraża ontaryjskim rodzinom, które korzystają z tych samych usług.

Hussen powiedział, że jest wielce zaniepokojony tym, że premier Ford i minister Lisa MacLeod nie wiadomo dlaczego wypowiadają się w taki sposób o uchodźcach ubiegających się o azyl. To są ludzie, wobec których mamy prawny obowiązek – musimy im zagwarantować sprawiedliwe przesłuchanie, stosować się do kanadyjskiego i międzynarodowego prawa, a to wymaga współpracy władz wszystkich szczebli.

Przekroczenie granicy w miejscu innym niż oficjalne przejście graniczne jest nielegalne, mówił minister. Jednak zgodnie z federalnym Customs Act ci, którzy chcą ubiegać się o azyl w Kanadzie, mogą to zrobić na mocy konwencji ONZ o uchodźcach z 1951 roku. Jeśli ktoś będąc na kanadyjskiej ziemi złoży wniosek o azyl, jego przestępstwo polegające na nielegalnym przekroczeniu granicy zostaje „zawieszone” do czasu rozpatrzenia wniosku.

Hussan nie odniósł się do zarzutów, iż migranci wchodzą do Kanady z państwa uznawanego przez kanadyjskie przepisy za bezpieczne. A w myśl prawa międzynarodowego o azyl powinno się prosić w "pierwszym bezpiecznym kraju". Powoływanie się na prawo międzynarodowe jest w tym przypadku całkowicie bezzasadne.

Rzecznik Forda stwierdził, że rząd federalny umyślnie myli legalnych uchodźców z tymi, którzy wybierają drogę nielegalną.

Hussen stwierdził jeszcze, że jest oburzony żądaniem Ontario przyznania prowincji dodatkowych funduszy. Przypomniał, że Ontario nie chce współpracować i nie kieruje uchodźców do tymczasowych schronisk znajdujących się poza dużymi centrami miejskimi. Dodał, że Ottawa przeznaczyła na pomoc uchodźcom 50 milionów dolarów, a Ontario otrzyma 11 milionów.

Niektóre instytucje, które oferują usługi dla uchodźców także skrytykowały Forda. Powtarzały się opinie, że taki sposób wypowiedzi negatywnie wpływa na to, jak mieszkańcy prowincji patrzą na imigrantów. Wszyscy uchodźcy zaczynają być uznawani za nielegalnych.

 

Ostatnio zmieniany wtorek, 10 lipiec 2018 18:40

Radna Mississaugi Carolyn Parrish złamała miejski kodeks etyczny, stwierdzili komisarze ds. integralności, który wziął pod lupę sms-y wysyłane przez radną do koleżanki na temat wysokiego rangą funkcjonariusza regionalnej policji. Komisarze Jeffrey A. Abrams i Janice Atwood-Petkovski zalecają zawieszenie pensji Parrish na pięc dni i skierowanie radnej na szkolenie z zakresu wrażliwości na sprawy związane z seksualnością i rasą.

Dochodzenie zaczęło się na początku roku, po tym jak Parrish wysyłała wiadomości tekstowe do radnej okręgu 10 i przewodniczącej regionalnej rady policyjnej Sue McFadden. Wiadomości dotyczyły Ingrid Berkeley-Brown, która obecnie jest zastępcą szefa policji regionu Peel. W tamtym czasie Berkeley-Brown zajmowała stanowisko superintendenta. 15 lutego w Malton odbyło się spotkanie, na którym Berkeley-Brown wyjaśniała mieszkańcom, dlaczego posterunek na Westwood Square będzie zamykany. Parrish również przyszła na spotkanie i nie podobało jej się, jak policjantka potraktowała sprawę. Dała temu wyraz pisząc do McFadden.

W jednym z sms-ów Parrish napisała, że najwyraźniej wystarczy być ciemnoskórą kobietą, żeby awansować. W innym radna stwierdza, że musiała bronić zamknięcia komisariatu, ponieważ ciemnoskóra pani superintendent jest okropna, a także, że Berkeley-Brown do najbłyskotliwszych nie należy.

McFadden pokazała wiadomości członkom rady policyjnej, ponieważ obawiała się, że będzie przeciek i tak czy inaczej obraźliwe teksty wyjdą na jaw. Następnie rada skierowała sprawę do komisarza ds. integralności.

Parrish w zeszłym tygodniu nie chciała komentować sprawy. Powtarzała, że odniosła się do niej w liście, który napisała do rady regionu 3 lipca. W liście stwierdziła, że fakty zostały przeinaczone, a sedno sprawy – zatarte. Dodała, że w żadnym wypadku nie chciała wpływać na awanse pracowników policji i nie wiedziała, że proces promocji Berkeley-Brown był w toku. Może język, którego użyła w sms-ach nie przystoi radnej, ale to była korespondencja jak najbardziej prywatna skierowana do koleżanki i taką powinna pozostać. Podkreśliła, że przedmiotem krytyki był sposób prowadzenia spotkania przez Berkeley-Brown, a nie jej osoba czy charakter. Zgodziła się az tym, że nie można przekreślać czyjejś kariery po jednym spotkaniu.

Burmistrz Bonnie Crombie w komentarzu stwierdziła, że sprawa powinna być traktowana poważnie. Parrish na pewno żałuje swoich komentarzy, a jako radna zostanie rozliczona przez swoich wyborców. Urzędników obowiązują najwyższe standardy.

Ostatnio zmieniany wtorek, 10 lipiec 2018 08:51

Greyhound Canada przestanie obsługiwać trasy do zachodniej Kanady. Zawiesi przewóz pasażerów i towarów w Albercie, Saskatchewan i Manitobie. W Kolumbii Brytyjskiej pozostanie tylko jedna trasa autobusowa z Vancouveru do Seattle, którą będzie obsługiwał amerykański przewoźnik. Zmiany wejdą w życie w październiku. Od tego miesiąca Greyhoundem będzie można się wybrać tylko do Ontario i Quebeku, chociaż też nie wszędzie.

Autobusy z chartem przestaną kursować między Winnipegiem a Sudbury.
Wicedyrektor Greyhound Canada Stuart Kendrick powiedział, że współczuje małym miasteczkom, które utracą połączenia, ale niestety świadczenie usług przewozowych w zachodniej części kraju przestało być opłacalne. Od 2010 roku liczba pasażerów zmniejszyła się o 41 proc. Przyczyniły się do tego rozwój subsydiowanej konkurencji, tanie połączenia lotnicze i wzrost liczby osób, które korzystają z samochodów. W zachodnich prowincjach firma odnotowuje deficyt operacyjny od 2004 roku.

Pracę straci 415 osób, a brak autobusu odczują 2 miliony Kanadyjczyków.

W poniedziałek o 2:30 po południu na autostradzie 403 w Mississaudze doszło do wypadku, w którym zginął 27-letni mężczyzna z Milton. Wypadek miał miejsce na jezdni prowadzącej w kierunku wschodnim w pobliżu ulicy Mavis. Uczestniczyły w nim dwie ciężarówki, jedna wjechała w tył drugiej stojącej na poboczu, w której kierowca reperował koło. Jeden mężczyzna został przewieziony do szpitala, ale już na miejscu zdarzenia nie dawał oznak życia. Druga osoba jest lekko ranna. OPP na kilka godzin zamknęło wszystkie pasy prowadzące na wschód i rampę zjazdową z Mavis. Sierżant Kerry Smith powiedział, że przed wypadkiem pojawiły się doniesienia o pojeździe jadącym autostradą pod prąd. Funkcjonariusze starają się potwierdzić te informacje.

Większość Kanadyjczyków nie do końca wierzy, że rząd federalny ma plan, jak sobie poradzić z falą nielegalnych uchodźców, wynika z badania przeprowadzonego przez DART Insight. W ocenie 70 proc. ankietowanych rząd działa po omacku. Najwięcej wątpiących jest w Albercie – tam tylko 22 proc. uważa, że rząd wie, co robi. Największym zaufanie obdarzają Ottawę mieszkańcy Ontario i prowincji atlantyckich – 35 proc. myśli, że liberałowie panują nad sytuacją. Dotychczasowe działania rządu źle ocenia 58 proc. respondentów, chociaż 84 proc. mówi, że uchodźcy są traktowani humanitarnie. Również 58 proc. twierdzi, że rząd niedostatecznie odwodzi potencjalnych uchodźców od podjęcia próby przedostania się do Kanady i powinien mocniej podkreślać, że uchodźcy nie mają żadnej gwarancji uzyskania azylu.

W 2017 roku w Kanadzie złożono 47 800 oficjalnych wniosków o azyl – w skali światowej zajęliśmy dziewiąte miejsce pod względem liczby podań. Do tego między 1 stycznia 2017 a 31 marca 2018 roku około 5000 uchodźców przeszło przez tzw. zieloną granicę i złożyło wniosek po zatrzymaniu przez służby graniczne.

Premier Ontario Doug Ford powiedział, że prowincja nie powinna płacić za obsługę wniosków o azyl. Taki proces potrafi ciągnąć się miesiącami. Ford uważa, że odpowiedzialność za „cały ten bałagan” ponosi rząd federalny, i to Ottawa powinna ponosić konsekwencje finansowe. W odpowiedzi premier Trudeau stwierdził, że Ford najwyraźniej nie rozumie międzynarodowych obowiązków spoczywających na Kanadzie. Tymczasem problemy z zakwaterowaniem uchodźców w miejskim systemie schronisk zgłasza burmistrz Toronto John Tory.

Rząd federalny obiecał przekazać Ontario, Quebekowi i Manitobie 50 milionów dolarów, ale prowincje zgodnie twierdzą, że to za mało. Quebec liczy, że na obsługę uchodźców wydał i wyda w najbliższym czasie 146 milionów. Z kolei burmistrz Tory twierdzi, że samo Toronto potrzebuje 64 milionów.

Jordan Carbery, 50 l., strażnik parkowy z Bella Coola, B.C., został zaatakowany przez niedźwiedzia grizzly przed swoim domem. Wieczorem podjeżdżając do budynku widział niedźwiedzie, ale wydawało mu się, że samochód je odstraszył. Następnego dnia obudził się o 5 rano i zauważył, że na zewnątrz coś się rusza.  Carbery nie raz widział niedźwiedzie i często zamieszczał zdjęcia zwierząt w mediach społecznościowych. Teraz też złapał za telefon komórkowy i wyszedł na zewnątrz, zobaczyć co się dzieje.

Niedźwiedzie grizzly siedziały na drzewie. Pod jednym złamała się gałąź i zwierzę spadło. Wtedy Carbery zorientował się, że to młode. Kątem oka dostrzegł też czuwająca nad nimi matkę. Niedźwiedzica szarżowała na niego patrząc mu prosto w oczy. Carbery odwrócił się i próbował dobiec do domu, od którego dzieliło go niecałe 15 metrów, ale nie zdążył. Niedźwiedzica pchnęła go z tyłu i wyrzuciła w powietrze. Potem złapała go zębami za głowę i rzuciła nim o ziemię. Następnie złapała za udo i też rzuciła. Powtórzyło się to kilka razy.

Gdy leżał na ziemi, przypomniał sobie, jak niedawno na szkoleniu z obrony mówiono mu, że trzeba zawsze odwracać się nogami do atakującego i kopać z całej siły. Więc Carbey zaczął kopać niedźwiedzicę w pysk. Zwierzę zręcznie się uchylało. W pewnym momencie odsunęło się nieco i Carbery wykorzystał szanse, by dobiec do domu. Poraniony z rozciętą skórą na glowie, głębokimi ranami kłutymi nóg i pośladków oraz krwawiącą raną w poprzek brzucha znalazł kluczyki do samochodu i pojechał do szpitala. Po drodze myślał tylko o tym, żeby nie zemdleć. Jego telefon nie miał zasięgu w domu, strażnik nie miał też telefonu stacjonarnego.

Do szpitala miał 10 minut. Było wcześnie rano i musiał dobijać się do drzwi, zanim pielęgniarka mu otworzyła. Następnie został przetransportowany do szpitala w Vancouverze, gdzie przeszedł operację i wraca do zdrowia. Mówi, że miał niesamowite szczęście. Niedźwiedzica nie zostanie uśmiercona, ponieważ atak był defensywny – broniła młodych.

Kanadyjskie stowarzyszenie szefów policji mówi, że nie ma się co łudzić – marne szanse byśmy do 17 października zdążyli przeszkolić 2000 funkcjonariuszy pod kątem wyłapywania kierowców prowadzących pod wpływem marihuany. Rzecznik prasowy stowarzyszenia przekazał, że do maja specjalistyczne szkolenie ukończyło tylko 733 policjantów. W lutym liczba przeszkolonych wynosiła 665, a rok wcześniej – 600. W obecnym tempie wyszkolenie dwóch tysięcy Drug Recognition Experts zajmie ponad pięć lat.

Szkolenia pod kątem wykrywania obecności narkotyków w organizmie na podstawie np. wyglądu oczu, umiejętności utrzymania równowagi i koordynacji ruchowej rozpoczęto w latach 70. w Los Angeles i w dalszym ciągu są prowadzone w tym samym ośrodku. Kanadyjscy policjanci muszą jeździć na kursy do Stanów. Szkolenia są bardzo oblegane, a amerykańscy funkcjonariusze mają pierwszeństwo, podkreślali szefowie policji, gdy zeszłej jesieni zeznawali przed komisją parlamentarną. Lepiej by było, gdybyśmy mieli swój ośrodek szkoleniowy w Kanadzie.
Ustawa, która została zatwierdzona przez parlament w czerwcu, pozwala policjantom dokonującym kontroli drogowych na pobieranie próbek śliny od zatrzymywanych kierowców, problem w tym, że żaden z testów wykrywających obecność narkotyków nie został jeszcze zatwierdzony w Kanadzie.

Minister bezpieczeństwa publicznego Ralph Goodale w niedzielę nie komentował sprawy. Wcześniej urzędnicy z jego ministerstwa podkreślali, że rzą federalny przeznaczył 161 milionów dolarów przez 5 lat na szkolenia i zakup sprzętu policjantów.

Jak się teraz okazuje, pieniądze to nie wszystko.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 09 lipiec 2018 16:26
poniedziałek, 09 lipiec 2018 08:33

Lepiej omijać Haiti

Napisane przez

Rząd federalny radzi obywatelom, by – jeśli nie muszą – nie wybierali się teraz na Haiti. Podróże do tego kraju nie są wskazane ze względu na „niepewną sytuację wewnętrzną na Haiti”, możemy przeczytać na rządowej stronie internetowej. W sobotę rząd Haiti wstrzymał wprowadzenie podwyżki cen paliw z uwagi na protesty i powtarzające się akty przemocy. Wcześniej premier Jack Guy Lafontant utrzymywał, że podwyżki są konieczne, by zbilansować budżet.

Z powodu protestów niektóre linie lotnicze odwołały loty do stolicy Haiti, Port-au-Prince.

Toronto Real Estate Board opublikował dane dotyczące sytuacji na rynku nieruchomości w czerwcu. Po raz pierwszy w 2018 roku wzrosła średnia cena domu w porównaniu z tym samym miesiącem roku ubiegłego. Za dom lub mieszkanie kupione w czerwcu klienci płacili przeciętnie 726 211 dol. - o 3,7 proc. więcej niż w czerwcu 2017. W czerwcu było nieco taniej niż miesiąc wcześniej w maju, kiedy to za nieruchomość płacono średnio 726 897 dol. i aż o 10 proc. taniej niż w rekordowym marcu 2017 (798 670 dol.).

W Mississaudze ceny zwyżkowały latem ubiegłego roku, po czym rynek zaczął słabnąć. Teraz widać wzrost cen, ale liczba dokonanych transakcji była podobna jak 12 miesięcy temu – 833 w porównaniu z 837 w czerwcu 2018. Znaczny spadek sprzedaży odnotowano w pierwszym kwartale 2018 roku, tak że ogólnie widać znaczne spowolnienie rynku. W całym pierwszym półroczu właścicieli zmieniło 3279 domów i mieszkań. Dla porównania w pierwszych sześciu miesiącach 2017 roku sprzedano ich 5478. Oznacza to spadek sprzedaży o 40,1 proc. W pierwszej połowie 2016 roku dokonano aż 6256 transakcji.

Władze Montrealu i Eastern Townships przypominają mieszkańcom, by w czasie upałów zatroszczyli się także o swoich sąsiadów i bliskich, zwłaszcza tych, którzy nie mają u siebie klimatyzacji. U osób starszych i chorych naturalne mechanizmy termoregulacji mogą zawodzić. W Quebeku z powodu upałów zmarło 18 osób - 12 w Montrealu, pięć w Eastern Townships i jedna w Laval. Takich warunków nie było od kilkudziesięciu lat.

Burmistrz Montrealu Valérie Plante podczas konferencji prasowej powiedziała, że miasto robi co może, by pomóc mieszkańcom. Otwarto dla wszystkich baseny i miejsca publiczne, w których jest klimatyzacja. Służby miejskie rozdają wodę potrzebującym. Strażacy i policjanci odwiedzają tych najbardziej potrzebujących.