Goniec

Register Login

Wiadomości kanadyjskie

Wiadomości kanadyjskie

Informacje i wydarzenia

piątek, 06 kwiecień 2018 20:33

Rośnie napływ nielegalnych migrantów z USA

Napisał

W miniony weekend ponad 600 osób nielegalnie przekroczyło granicę Kanady ze Stanami Zjednoczonymi na terenie prowincji Quebec. Jest to znaczące zwiększenie napływu nielegalnych migrantów przez zieloną granicę. Obecnie około 150 osób przekracza nielegalnie granicę każdego dnia - czyli 3 razy więcej niż do tej pory - policja w znanych i wyznaczonych przejściach nielegalnych, czeka aby aresztować tych, którzy przekroczyli granicę, ci zaś natychmiast składają podanie o przyznanie azylu.
Obecnie, w przeciwieństwie do ubiegłego roku, kiedy to do Kanady ze Stanów Zjednoczonych dotarły tysiące migrantów haitańskich, większość napływających nielegalnych imigrantów pochodzi z Nigerii.
Haitańczycy obawiają się że będą musieli opuścić Stany Zjednoczone w 2019 roku kiedy to wygasa tymczasowy statut ochronny wprowadzony po trzęsieniu ziemi na wyspie w 2010 roku. Administracja prezydenta Trumpa twierdzi że obecnie warunki życia na Haiti są wystarczająco dobre, aby znieść tę ochronę przed deportowaniem.
Z danych prawników imigracyjnych wynika że koło 60% ludzi którzy nielegalnie przekraczają granicy ze Stanach Zjednoczonych do Kanady otrzyma w Kanadzie azyl. Wielu krytyków mówi że w ten sposób cały system imigracyjny nie ma sensu, ponieważ nowi przybysze otrzymują tę decyzję niejako poza kolejką; nie muszę na nic czekać i nie są sprawdzani, po prostu przechodzą przez granicę. Zdaniem agencji pomagającej nielegalnym imigrantom, "wszyscy są bardzo pozytywnie nastawieni do Kanady, chcą tutaj pracować i są gotowi na integrację".
Zdaniem RCMP, w miarę jak będzie się ocieplało, napływ nielegalnych migrantów będzie rósł. Ubiegający się o azyl w Kanadzie otrzymują bardzo wiele uprawnień w tym prawo do opieki medycznej i prawo pracy. Obecnie okres oczekiwania na decyzję azylową wynosi około 20 miesięcy.
Z danych policji wynika, że w krajach takich jak Nigeria rozwija się biznes uzyskiwania wiz wjazdowych do USA tylko po to by przedostać się do Kanady.
Na mocy bilateralnego porozumienia Kanada uznaje Stany Zjednoczone za kraj bezpieczny i cofa tam osoby, które zgłaszają się po azyl w Kanadzie na przejściach granicznych z USA, dokument ten jest jednak tak sformułowany, że nie obejmuje tzw "zielonej granicy", a rząd premiera Trudeau nie zamierza tej sytuacji poprawić, sam premier na Twitterze wręcz zaprosił do Kanady migrantów z USA.

W roku ubiegłym do Kanady przybyło w ten sposób 50 tys. migrantów z USA, dla porównania na przykład do Hiszpanii przez Morze Śródziemne napłynęło w tym czasie tylko 23 tys. migrantów.

Ostatnio zmieniany piątek, 06 kwiecień 2018 21:47

Pasażerowie przybywający na lotnisko Pearsona powinni być czujni podczas wsiadania do taksówek. Okazuje się bowiem, że przy terminalach na nieświadomych podróżnych czyhają kierowcy bez licencji.

Mieszkająca w Toronto Megan Schroeder prawie dała się zwieść. Wylądowała około północy, odebrała swój bagaż i poszła na postój taksówek. Wtedy podszedł do niej ubrany w garnitur mężczyzna i zaproponował zawiezienie pod wskazany adres za rozsądną cenę. Powiedział, że jest dyspozytorem, a nie kierowcą, i poprosił, by przeszła z nim do strefy przylotów. Tam podjechał samochód na pierwszy rzut oka wyglądający jak lotniskowa limuzyna. Brakowało mu jednak jednej rzeczy – tabliczki z licencją. Schroeder nabrała podejrzeń. Chwilę później podjechał radiowóz policji z Peel. Funkcjonariusz poinformował kobietę, że ta taksówka jest nielegalna i Schroeder ryzykuje utratą bagażu.

Policjanci z Peel mówią, ze nielegalni taksówkarze są lotniskową plagą. Grozi im mandat w wysokości 365 dolarów. Fałszywi taksówkarze często każą płacić z góry, a potem nie chcą oddać klientowi bagażu, chyba ze zapłaci ponownie. Kierowcy z licencją twierdzą, że oszustów to nie odstrasza. Greater Toronto Airport Authority wynajmuje prywatną firmę ochroniarską, która ma za zadanie walkę z oszustami. Ochroniarze mają całe listy pojazdów z podanymi numerami rejestracyjnymi fałszywych taksówek.

***

Międzynarodowa komisja ds. współpracy na rzecz środowiska nawołuje Kanadę do podjęcia działań mających na celu zmniejszenie ilości żywności trafiającej na wysypiska śmieci. Commission on Environmental Cooperation podkreśla, że Kanadyjczycy należą do światowej czołówki, jeśli chodzi o wyrzucanie jedzenia. Śledząc cykl „od farmy na stół” na każdego Kanadyjczyka przypada rocznie 400 kilogramów żywności lądującej w śmieciach. Największą część z tego stanowi jedzenie wyrzucane przez konsumentów. Takie odpady przyczyniają się do emisji 21 milionów ton gazów cieplarnianych.

***

Długoletni radny Montrealu Marvin Rotrand po raz kolejny wzywa miejscową policję, by pozwoliła funkcjonariuszom na noszenie turbanów i hidżabów. Rotrand podejmował pierwszą próbę w 2016 roku, ale wtedy nic nie zdziałał. Teraz powtarza, że każdy, kto ma odpowiednie kwalifikacje, powinien móc pracować w policji, niezależnie od tego, jakie symbole religijne nosi. Przypomina, że federalny minister obrony Harjit Sajjan też nosi turban, a był policjantem w Vancouverze.

***

Credit Valley Conservation ostrzega o podwyższonym poziomie wód w rzekach i strumieniach. 3 kwietnia w południowym Ontario zapowiadano od 15 do 30 milimetrów opadów. CVC uspokajało, że podtopienia nie powinny wystąpić, jednak w regionie Peel wody będzie dużo i przez to może być niebezpiecznie.

***

W miniony weekend ocean wyrzucił na plaże w Tofino, B.C. setki błękitnych meduz z żaglem Velella velella. Jakiś czas temu zjawisko byłoby uznane za rzadkie, w ostatniej dekadzie na wiosnę zdarza się coraz częściej. Burmistrz Tofino, biology morski, Josie Osborne mówi, że meduz jest więcej, ponieważ rośnie temperatura wody w oceanie, co sprzyja rozwojowi planktonu. Woda wyrzuca je w różnym stadium rozwoju, od całkiem małych do dorosłych, tak jak ostatnim razem.

Velelle są zwierzętami mięsożernymi spokrewnionymi z meduzami, które żyją unosząc się na powierzchni wody, normalnie kilkaset kilometrów od brzegu. Nie potrafią się poruszać, płyną tam, gdzie zaniesie je wiatr. Gdy zostaną wyrzucone na brzeg, szybko giną. Ich galaretowate ciała rozpuszczają się, a pozostają tylko wysuszone żagle, które wyglądają, jakby były zrobione z cienkiego plastiku.

Pani burmistrz mówi, że niekiedy turyści przychodzą do centrum informacji turystycznej i skarżą się, że ktoś rozrzucił śmieci na plaży. Meduzami interesują się też psy, a właściciele obawiają się, że mogą być toksyczne. Osborne potwierdza, że velelle wydzielają truciznę, ale nie tak silną jak żeglarz portugalski. Psa po połknięciu meduzy może co najwyżej boleć żołądek. Dla człowieka dotknięcie meduzy nie jest groźne.

***

Royal Bank of Canada ostrzega mieszkańców Alberty, że to właśnie oni najdotkliwiej odczuliby skutki podwyżki stóp procentowych, ponieważ są najbardziej zadłużeni. Analitycy banku obliczają, że w przypadku podniesienia stóp procentowych o 1 punkt procentowy koszt roczne obsługi długu przeciętnego mieszkańca Alberty mógłby wzrosnąć o 1200 dolarów. Bank centralny podnosił stopę dyskontową trzy razy od połowy ubiegłego roku łącznie o 75 punków bazowych do 1,25 proc.

Mocno zadłużeni – w porównaniu ze średnią krajową – są też mieszkańcy Kolumbii Brytyjskiej i Ontario. Nie przebijają jednak mieszkańców Alberty, którym dobrze się powodziło w latach 2011-14. Dobra sytuacja gospodarcza dawała im poczucie bezpieczeństwa, wobec czego kupowali nieruchomości. We wspomnianym okresie co roku sprzedaż domów rosła o 10 proc. Potem spadły ceny ropy i zarobki, a długi – pozostały. Mieszkańców Alberty ratuje tylko to, że zarabiali i dalej zarabiają kwoty przekraczające średnią krajową.

Przeciętne zadłużenie gospodarstwa domowego w Albercie wzrosło ze 164 000 dol. w 2010 do 192 000 w 2016 roku. Do obliczenia średniej całkowite zadłużenie zostało podzielone przez całkowita liczbę gospodarstw domowych, a wiadomo, że część nie ma długów. Oznacza to tylko, że rzeczywiste zadłużenie niektórych jest znacznie wyższe. Podstawowym składnikiem należności są kredyty hipoteczne (124 000 dol. w 2016 roku, o 30 proc. więcej niż sześć la wcześniej). Koszt rocznej obsługi długu to w Albercie 15 300 dol. Dla porównania w Kolumbii Brytyjskiej jest to 13 700, a w Ontario 12 600 dol. Średnia krajowa wynosi 11 600 dol.

***

Towarzystwo opieki nad dziećmi (Children’s Aid Society – CAS) regionu Peel bije na alarm – brakuje rodzin zastępczych. Prosi o pomoc szczególnie rodziny, które mogłyby tymczasowo przyjąć dzieci specjalnej troski lub rodzeństwa. Bobby Hussain z CAS podkreśla, że dla dzieci najlepiej jest pozostać we własnym domu, ale niekiedy muszą być odebrane rodzicom. Wtedy CAS w pierwszej kolejności sprawdza, czy opieką mógłby się zająć ktoś z rodziny dziecka lub ktoś, kto je zna. Jeśli nikt z rodziny i przyjaciół nie może pomóc, towarzystwo umieszcza dziecko w rodzinie zastępczej. Pozostaje ono w niej do czasu, gdy będzie wiadomo, gdzie trafi na stałe.

Osoby, które chcą zostać rodzicami zastępczymi, nie muszą żyć w związku małżeńskim, nie musza mieć swoich dzieci ani własnego domu. Liczą się umiejętności, chęci i czas, który mogą poświecić dziecku, podkreślają pracownicy CAS. Więcej informacji można znaleźć w internecie na stronie www.peelcas.org lub pod numerem telefonu 905-363-6131.

***

Premier Justin Trudeau przeprosił za powieszenie w 1864 roku pięciu wodzów indiańskich przez przedstawicieli rządu brytyjskiego. Indianie jadąc na spotkanie z Brytyjczykami myśleli, że będą negocjować zakończenie wojny w ówczesnej Kolumbii Brytyjskiej. Tymczasem uwięziono ich, byli przesłuchiwani i ostatecznie zostali straceni za zabicie 14 białych osadników. Szósty wódz został powieszony później w okolicy New Westminister, gdy podjął próbę negocjacji wypłat odszkodowań. Podczas Chilcotin War Indianie należący do plemienia Tsilhqot'in walczyli z osadnikami budującymi drogi na ich terenie. Incydent jest uznany za jedną z bardziej niechlubnych kart kanadyjskiej historii.

Premier Trudeau przyznał, że ludność rdzenna nie ponosi żadnej winy. Powiedział, że wodzowie byli traktowani jak kryminaliści w czasie rządów kolonialnych i nie chroniło ich żadne prawo. A przecież Indianie Tsilhqot'in byli na tej ziemi pierwsi, przed Brytyjczykami, mimo tego nikt się z nimi nie liczył.

***

Prawnicy i profesorowie prawa chwalą rząd federalny za dążenie do zaostrzenia przepisów o przemocy domowej. Zmiany obejmują m.in. rozszerzenie definicji przemocy domowej, podwyższeni kwot kaucji oraz zwiększony wymiar kary dla recydywistów. Ustawa C-75 została przedstawiona w parlamencie w zeszłym tygodniu ma też usprawnić działanie sądów i przyczynić się do likwidacji opóźnień.

Prof. Elizabeth Sheehy z University of Ottawa uważa, że dzięki zmienionemu podejściu do przemocy domowej ofiary będą bezpieczniejsze i będą bardziej ufać systemowi sprawiedliwości. Podczas wyznaczania kaucji w przypadku osób wielokrotnie skazanych za stosowanie przemocy ich obrońcy będą musieli przekonać sąd, dlaczego należałoby taką osobę zwolnić. Obecnie to prokuratura przedstawia argumenty za zatrzymaniem oskarżonego w areszcie. Prof. Sheehy dodaje, że wielokrotnie wykazano, iż osoby oskarżone o przemoc domową często łamią warunki zwolnienia za kaucją.

Ustawa zmienia też określenia używane do tej pory w kodeksie karnym. „Spouse” i „common-law partner” mają być zastąpione sformułowaniem „intimate partner”. Do tego definicja przemocy domowej zostanie rozszerzona o byłych partnerów. Zdaniem Petera Jaffe z University of Western Ontario i dyrektora Centre for Research and Education on Violence against Women & Children to zmiany na lepsze. Jaffe podkreśla, że według danych Statistics Canada w latach 2005-2011 54 proc. przypadków przemocy domowej dotyczyło osób, które nie mieszkały ze sobą. Do tej pory przypadki te traktowano z mniejsza powagą.

Ustawa zawiera również zwiększenie maksymalnego wymiaru kary dla osób wcześniej skazywanych za przemoc domową. Eksperci są jednak zgodni, że zaostrzenie prawa to tylko doraźny środek, a nie prewencja. W przypadku przemocy domowej najwięcej zależy od środowisk lokalnych, rodzin, przyjaciół, współpracowników ofiar, pracowników socjalnych, policjantów i kuratorów, którzy nie będą przymykać oczu.

***

Calgary

Urzędnicy miejscy z Calgary zalecają radzie miasta wprowadzenie zakazu publicznej konsumpcji marihuany. Przygotowany przez nich raport będzie przedmiotem dyskusji w najbliższych dniach. Urzędnicy proponują, by zakaz dotyczył wszystkich rodzajów konsumpcji narkotyku i obowiązywał we wszystkich miejscach publicznych oraz tam, gdzie wszyscy mogą wchodzić bez ograniczeń. Przewidują wyjątki dla osób posiadających pozwolenie na używanie marihuany medycznej. Odurzać można by się było także podczas festiwali, ale tylko w wyznaczonych miejscach, podobnych do tzw. ogródków piwnych.

Autorzy raportu podkreślają, że każdy organizm inaczej reaguje na marihuanę. Wiele osób czuje po konsumpcji czuje odprężenie, ale u innych mogą wystąpić zaburzenia świadomości, niepokój czy ataki paniki. Urzędnicy przeprowadzili wcześniej konsultacje, z których wynika, że większość mieszkańców miasta opowiada się za zasadami podobnymi do zasad picia alkoholu w miejscach publicznych.

Prawnik Kirk Tousaw mówi, że zakaz będzie legalny, jeśli uwzględni wspomniany wyjątek dla osób używających marihuany w celach medycznych. Jego zdaniem zasady dotyczące marihuany nie musza być tak restrykcyjne jak w przypadku alkoholu, ponieważ po marihuanie człowiek zachowuje się inaczej. Zdaniem Tousawa raczej się nie zdarza, by po konsumpcji narkotyku ludzie wymiotowali, mdleli czy oddawali mocz na ulicy.

***

Regina

David Phillips, starszy meteorolog z Envirnoment Canada, jest zaskoczony tym, jak długo zima utrzymuje się na Preriach. Dodaje, że niskie temperatury mogą się utrzymać nawet do końca kwietnia. Wyjaśnia, że sprawcą zimna jest mroźne powietrze napływające z okolic podbiegunowych. Na początku tygodnia na Preriach odnotowywano kilkunastostopniowe mrozy. Miejscami temperatura odczuwalna spadała do -27 stopni Celsjusza. W Albercie z kolei miało spaść nawet 20 centymetrów śniegu.

***

Dwa najgorętsze rynki nieruchomości w Kanadzie – czyli Toronto i Vancouver – odnotowały w marcu dwucyfrowy spadek sprzedaży w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku. Według danych Toronto Real Estate Board liczba sprzedanych nieruchomości w GTA była o 39,5 proc. mniejsza niż w marcu 2017 roku i o 17,6 proc. niższa od średniej z ostatnich 10 lat. Real Estate Board of Greater Vancouver podał z kolei, że sprzedaż spadła o 29,7 proc., była o 23 proc. niższa od średniej z minionej dekady, ale za to wcześniej w lutym wzrosła o 14 proc.

W obu miastach brakuje nowych ofert. W Toronto pojawiło się 14 866 nowych „listingów”, o 3 proc. mniej od 10-letniej średniej i aż o 12,4 proc. mnie w porównaniu z marcem 2017. W Vancouverze nowych ofert było 4450, 6,6 proc. mniej niż przed rokiem. Pod tym względem wynik za pierwszy kwartał był najsłabszy od 2013 roku.

W kwestii cen w GTA przeciętny dom był sprzedawany za 784 558 dol. Średnia cena spadła o 14,2 proc. względem zeszłego roku, gdy wynosiła 915 126 dol.

Ekonomista TD Michael Dolega prognozuje, że w najbliższym czasie każdy z rynków może pójść swoją drogą. RZąd Kolumbii Brytyjskiej w ostatnim budżecie zaproponował szereg rozwiązań służących dalszemu ochłodzeniu rynku. Tymczasem Ontario zadowoliło się statusem quo. Zdaniem Dolegi pod koniec roku torontoński rynek zacznie się odbudowywać po ubiegłorocznych zmianach. Najgorsze za nim.

***

W środę w południowym Ontario prawie 100 000 klientów nie miało prądu. Hydro One mówiło o 80 000 domów, a Toronto Hydro – o 21 400. Silny wiatr, który w porywach osiągał 90 km/h, zrywał linie. Miejskie przedsiębiorstwo energetyczne wysłało dodatkowe ekipy do usuwania awarii.

W Toronto przy Aldwych Avenue w okolicy Pape i Danforth na ciężarówkę przewróciło się drzewo. Jej kierowca akurat stał z innej strony i wyjmował z samochodu narzędzia. Mówi, ze cudem uniknął wypadku. Z kolei w rejonie Yonge i Grenville na samochód spadła płyta najeżona gwoździami. Z budynku w okolicy Yonge i Eglinton spadł metalowy kontener, a w Liberty Village na chodnik spadł szklany panel, który oderwał się od wieżowca. Wiatr uszkodził światła na skrzyżowaniu Markham i Ellesmere – trzymały się tylko na kablach.

***

TTC wprowadza zniżkowy Fair Fare Pass, który ma ułatwić gorzej sytuowanym i niepełnosprawnym mieszkańcom poruszanie się po mieście. Burmistrz John Tory ogłaszając nowy program stwierdził, że każdy mieszkaniec Toronto powinien mieć możliwość korzystania z komunikacji publicznej. Transport publiczny łączy ludzi z możliwościami, które się dla nich otwierają.

Z Fair Fare Pass będą mogły korzystać osoby, które otrzymują zasiłki z programów Ontario Works i Ontario Disability Support. Zniżki w wysokości 1 dolara na pojedynczym przejeździe i 30,75 dol. na bilecie miesięcznym będą zaprogramowane na kartach PRESTO. Aby z nich skorzystać, trzeba będzie najpierw załadować kartę.

Przewodniczący TTC Josh Colle mówi, że na programie skorzystają zarówno osoby, które w przeciwnym razie nie mogłyby dojechać do pracy lub skorzystać z jakiś usług, jak i komisja transportu publicznego, która odnotuje zwiększoną liczbę pasażerów. Według szacunków z programu skorzysta 36 000 osób.

***

Dwóch liberalnych posłów z GTA, ministrów z gabinetu Kathleen Wynne, ogłosiło, że w czerwcu nie będzie ubiegać się o reelekcję. Są to 66-letni Michael Chan, minister ds. handlu międzynarodowego, reprezentujący Markham oraz 54-letnia Tracy MacCharles, minister ds. zarządzania i spraw konsumenckich, z okręgu Pickering-Scarborough East. Na emeryturę poselską przechodzi też Grant Crack (55 l.), który od 2011 roku reprezentował Glengarry-Prescott-Russell, okręg leżący przy granicy z Quebekiem. Wszyscy trzej stwierdzili, że odchodzą z przyczyn osobistych, a nie politycznych. Chan, będący posłem od 2003 roku, powiedział, że potrzebuje czasu, by uporać się z problemami zdrowotnymi, które niedawno się u niego pojawiły. MacCharles również wspominała o swoim zdrowiu. Powiedziała, że to jedna z najtrudniejszych decyzji, jakie musiała podjąć w życiu.

Wcześniej swoje odejście ogłosili inni ministrowie – Glen Murray (60 l.), Deb Matthews (64 l.), Liz Sandals (70 l.), Brad Duguid (55 l.) i Eric Hoskins (57 l.), a także posłowie liberalni Dave Levac (64 l.), Monte Kwinter (87 l.) i Mario Sergio (77 l.).

Wybory już za dziewięć tygodni.

Miasto Lethbridge w Albercie nakazało usunięcie plakatów antyaborcyjnych z autobusów komunikacji miejskiej i przystanków oraz z ławek po tym jak do rady wpłynęły "skargi od mieszkańców". Urzędnicy poinformowali że otrzymali e-mailem ponad 100 skarg na plakaty, na których widnieje twarz dziecka w łonie matki oraz napis "dzieci nienarodzone czują ból", a także "powiedz nie aborcji". Jak uzasadnia magistrat plakaty nakazano zdjąć "ze względu na negatywną reakcję społeczną".

Założyciel fejsbuka Mark Zuckerberg publicznie przeprosił za to, że jego firma używała danych osobowych użytkowników portalu w celach politycznych. Facebook szacuje, że przekazał Cambridge Analytica dane 622 161 Kanadyjczyków. Nastąpiło to za pośrednictwem aplikacji używanych przez te osoby lub ich fejsbukowych przyjaciół. Na całym świecie poszkodowanych jest 87 milionów osób. Na początku poddawano liczbę 50 milionów. Prawdopodobnie 82 proc. z nich to osoby mieszkające w Sanach Zjednoczonych.

Poszkodowani mają otrzymać w poniedziałek powiadomienia, czy ich dane rzeczywiście zostały niewłaściwie wykorzystane. Zuckerberg przyznał, że sprawa pokazuje, iż jego firma nie traktowała wystarczająco poważnie swoich obowiązków wobec klientów i było to wielkim błędem. Cambridge Analytica najprawdopodobniej posłużyła się danymi użytkowników portalu podczas kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa.

Kanadyjski komisarz ds. ochrony prywatności Daniel Therrien powiedział, że nie jest zaskoczony skalą nadużycia. Jego biuro prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

Zuckerberg zapowiedział, że fejsbuk zlikwiduje możliwość przeszukiwania portalu poprzez wpisywanie adresów e-mail i numerów telefonu użytkowników, a od przyszłego tygodnia będzie podawał, jakie aplikacje korzystają z danych z fejsbuka.

czwartek, 05 kwiecień 2018 14:48

Kreml uderza w naszą demokrację

Napisane przez

Premier Trudeau powiedział, ze kampania dezinformacyjna wymierzona przeciwko minister spraw zagranicznych Chrystii Freeland jest przykładem rosyjskiej ingerencji w kanadyjski system demokratyczny. O mieszaniu się Rosjan w naszą demokrację zrobiło się głośno, gdy ministerstwo spraw zagranicznych ogłosiło, że wydali czterech rosyjskich dyplomatów podejrzanych o szpiegostwo lub wykorzystujących swój status dyplomatyczny do prowadzenia działań przeciwko Kanadzie. Decyzja miała być karą dla Kremla za otrucie byłego rosyjskiego szpiega i jego córki w Wielkiej Brytanii.

Podczas środowej konferencji wyborczej Justin Trudeau nie podawał konkretnych przykładów, jak Rosja szkodzi naszej demokracji. Zamiast tego oskarżał „rosyjskich propagandystów” o próby dyskredytowania minister Freeland i rozpowszechniania informacji o tym, że jej urodzony na Ukrainie dziadek pomagał nazistom w czasie drugiej wojny światowej. Trudeau stwierdził, ze Rosja używa różnych metod, działa w mediach społecznościowych i stara się przekonać do siebie opinię publiczną .

Chrystia Freeland podczas wystąpienia w Winnipegu zaznaczyła, że najbliższe spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw grupy G7, które odbędzie się w Toronto, będzie okazją do wyrażenia dezaprobaty dla ostatnich działań Rosji.

W środę z powodu nieokreślonej „choroby” w rezerwacie Indian Stoney w okolicach Calgary zmarło jedno dziecko, a 14 osób z tej samej rodziny trafiło do szpitala. RCMP wszczęło śledztwo. Policja i ratownicy medyczni zostali wezwani do rezerwatu tuż przed południem. Na Spring Road przyjechało sześć ambulansów. Zgłoszenie dotyczyło stanu zdrowia dwojga dzieci. Na miejscu okazało się, że jedno z nich nie żyje, a stan drugiego jest ciężki.

Alberta Health Services podało na twitterze, że hospitalizacji wymagało dziesięcioro dzieci i czworo dorosłych. Dzieci to rodzeństwo w wieku od około 4 miesięcy do 21 lat. Pacjenci mieli objawy podobne do grypy. Na razie służby podają tylko ogólnie, że chodzi o chorobę. Podkreślają, że stan zdrowia hospitalizowanych nie był związany z przemocą czy innym urazem.

czwartek, 05 kwiecień 2018 07:54

Karambol na 39 samochodów w Barrie

Napisane przez

Na jezdni prowadzącej w kierunku południowym autostrady numer 400 w Barrie niedaleko zjazdu na Bayfield Street zderzyło się co najmniej 39 pojazdów. Do karambolu doszło w środę po południu i policja podała, że jego przyczyną były warunki pogodowe. Na drodze było bardzo ślisko. Nikt nie został poważnie ranny, cztery osoby trafiły do szpitala z niewielkimi obrażeniami. Południowa jezdnia autostrady była zamknięta do 6 po południu.

czwartek, 05 kwiecień 2018 00:32

Jak pączek w maśle

Napisane przez

Burmistrz Bonnie Crombie zarobiła w 2017 roku 243 117 dolarów. Na jej dochód złożyły się pensje z tytułu zajmowania najwyższego stanowiska w mieście – 139 374 dol., zasiadania w radzie regionu Peel – 55 130 dol. i radzie zarządzającej przedsiębiorstwem energetycznym Alectra – 48 615 dol. W ten sposób znalazła się w czołówce najlepiej zarabiających burmistrzów w Kanadzie, razem z burmistrzem Markham Frankiem Scarpittim, który w ubiegłym roku zarobił 248 783 dol.

Crombie powiedziała, że członkostwo w zarządzie Alectry wymaga od niej dodatkowej pracy i uczestnictwa w wielu spotkaniach w ciągu całego roku. Alectra powstała z połączenia Enersource, PowerStream, Horizon Utilities i Hydro One Brampton. Od czasu utworzenia przedsiębiorstwa stawki za udział w spotkaniach zostały zwiększone ponad dwukrotnie z 600 do 1250 dol., a pensje znacznie poszły w górę. Honorarium Crombie wyniosło 22 663 dol. plus 25 950 dol. za spotkania. W 2016 roku, gdy pani burmistrz zasiadała w radzie Enersource, zarobiła 22 605 dol.

Toronto Hydro, będące największym w Kanadzie miejskim przedsiębiorstwem energetycznym, płaci przewodniczącemu zarządu 75 000 dol., członkom zarządu po 12 500 i 1000 dol. stawki za udział w spotkaniach.

Jeśli chodzi o radnych Mississaugi, to ich pensje w zeszłym roku wyniosły 86 916 dol. od miasta, do tego 55 130 dol. z regionu Peel i 17 304 dol. na wydatki związane z przejazdami samochodem. Radni, wyłączając panią burmistrz, wydali łącznie 265 000 dolarów, przede wszystkim na telefony, przejazdy autostradą 407, zbiórki pieniężne, imprezy społeczne i spotkania biznesowe. Najwięcej – 34 856 dol. – wydała Carolyn Parrish, a najmniej – 16 601 – John Kovac. Wydatki Bonnie Crombie sięgnęły 84 406 dol., z czego 30 711 zostało przeznaczonych na konferencje i wyjazdy do Indii i Japonii.

czwartek, 05 kwiecień 2018 00:31

Złamał się jak zapałka

Napisał

Z powodu silnych wiatrów w środę  około 1:45 po południu złamało się ramię dźwigu na placu budowy w południowo-zachodnim narożniku skrzyżowania Erin Mills Parkway i Eglinton Avenue. Na działce powstają kondominia. Na szczęście nikt nie został rany. Sąsiedni ukończony wieżowiec nie został uszkodzony. Straż pożarna na wszelki wypadek ograniczyła dostęp do niego od północnej strony i eskortowała wchodzących i wychodzących mieszkańców. O wypadku zostało powiadomione ministerstwo pracy.

Poza tym około 850 klientów Alectra Utilities w okolicy Lorne Park Road i Southdown Road do godziny 3 po południu nie miało prądu. Porywisty wiatr zerwał też światła przy skrzyżowaniu Glen Erin Drive i Thomas Street.

Jeśli Ontario zlikwiduje system cap-and-trade, a rząd federalny narzuci prowincji swój podatek węglowy, wpływy z niego będą przekazywane bezpośrednio mieszkańcom prowincji z pominięciem rządu, powiedziała w środę minister środowiska Catherine McKenna. Pani minister ogłaszała finansowanie programu zachęcającego do remontowania domów tak, by były bardziej ekologiczne. Rząd federalny przeznaczy na ten cel 100 milionów dolarów. W ramach programu będzie można otrzymać dofinansowanie w wysokości do 7200 dol. na izolację domu, do 5000 na nowe okna i do 20 000 na nowe pompy ciepła wykorzystujące ciepło z ziemi. Prace remontowe musi jednak prowadzić wykonawca zatwierdzony przez Green Ontario Fund.

Podczas spotkania poproszono panią minister o skomentowanie stanowiska lidera konserwatystów Douga Forda, który zapowiada wycofanie się z systemu cap-and-trade i nie chce słyszeć o podatku węglowym. McKenna na początku stwierdziła, że nikt nie może zanieczyszczać środowiska za darmo. Jeśli rząd federalny będzie musiał podjąć interwencję, zrobi to. Co więcej sam zdecyduje, jak najlepiej przekazać wpływy z podatku węglowego ontaryjczykom, tak by rząd prowincji nie mógł nimi w żaden sposób dysponować.

Ford nic sobie nie robi z pogróżek McKenny. Dalej twierdzi, że system wprowadzony przez liberałów jest kosztowny i należy go znieść. Jeśli będzie to konieczne, jego rząd poda Ottawę do sądu. Zrobi wszystko, by uchronić prowincję przed podatkiem węglowym.

Otawa na razie daje czas prowincjom, by same zdecydowały, jakie opłaty będą pobierać za emisję, byle tylko sprostały określonym wymaganiom.

Od początku wprowadzenia go ontaryjski system cap-and-trade przyniósł dochód w wysokości 2,4 miliarda dolarów.