Goniec

Register Login

Trudeau kanadyjskim "dzieckiem" Sorosa?

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Co sprawia, że Justin Trudeau powoli przestaje się podobać? Co musiał zrobić, żeby części społeczeństwa zaczęły otwierać się oczy? Piękny premier ma na swoim koncie kilka wpadek, które razem wzięte rzutują na popularność jego i jego partii. Jednym tchem można wymienić ostatnią wizytę w Indiach, wcześniejsze niefortunne próby przekonania Chin do zacieśniania stosunków handlowych, bezkrytyczne przyjmowanie imigrantów, zwiększanie zadłużenia narodowego czy jeżdżenie na wystawne wakacje za pieniądze podatników.

Warto sobie przypomnieć, jak Trudeau doszedł do władzy. Po wyborach w 2015 roku właściwie miał tylko znane nazwisko, bo trudno mówić o jakimś doświadczeniu politycznym czy życiowym (w wieku 43 lat). Nie ma wątpliwości, że pomogły mu pieniądze z zewnątrz. Finansowała go Tides Foundation związana z George’em Sorosem i radykalnymi ruchami środowiskowymi. W 2017 roku pisał o tym National Post. Dokumenty świadczące o tym, że zagraniczne środki trafiły do kanadyjskich organizacji politycznych, co zaważyło na wyniku wyborów, trafiły ponoć w zeszłym tygodniu do Elections Canada. Do 36-stronicowego raportu zatytułowanego Elections Canada Complaint Regarding Foreign Influence in the 2015 Canadian Election dotarł Calgary Herald. Jego autorzy sugerują, ze strony trzecie dogadały się i tak zarządzały środkami finansowymi, by ominąć przepisy dotyczące ograniczeń wydatków na kampanię wyborczą. Canada Elections Act zabrania tego rodzaju działań.


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

Zaloguj się by skomentować