Goniec

Register Login

Wywiady


        Andrzej Kumor: Zacznie się niedługo nowy rok,  Rok  Józefa Piłsudskiego. Jak się to wszystko zaczęło z Piłsudskim u Ciebie?

        Grzegorz Waśniewski: Rodzina, z domu. Ojciec piłsudczyk, a mama była z rodziny endeckiej. Jej brat, Franek Tykarski, jak tylko Niemcy weszli, już we wrześniu był na odstrzał. Ale mama nie była tak politycznie zaangażowana.

        – Ale polityka była w rodzinie.

        – Jej strona to byli narodowcy, a tata piłsudczyk. Gdy byłem dzieckiem, przychodził do nas pan, który był z 1895 czy 1898 roku, pamiętał jeszcze Marszałka. Mój tata urodził się w 1914 roku, to tylko w wojsku był, pamiętał pogrzeb Marszałka. Ale ten pan chyba nawet był w Legionach. Słyszałem przy stole ich rozmowy, ostre dyskusje.

PanNikt4817Andrzej Kumor: Czy te dwa fronty, Ukraina i Bliskich Wschód, które się otworzą, nie mogą oznaczać czegoś niebezpiecznego w okolicach Polski?

        Tomasz Gryguć: Jak najbardziej tak, z kilku względów. Troszeczkę to inaczej wygląda, niż zarysowałeś, ponieważ cele amerykańskiej tutaj w regionie akurat są zbieżne z częścią celów elit żydowskich. Ważna rzecz mi jeszcze umknęła a propos Azji i Bliskiego Wschodu. Zwróćmy uwagę na bardzo niepojącą i znaczącą rzecz. Rosjanie oczywiście to wszystko widzą, Chińczycy też to wszystko widzą, Turcy też to wszystko widzą, ci, którzy tym są zainteresowani. Kiedy Trump jest w Azji i odbywa tę swoją wizytę, drugą ważną wizytę, bo pierwsza była na oczywiście na Bliskim Wschodzie, Arabia Saudyjska, Izrael – to jednocześnie szef Departamentu Obrony, gen. Mattis, odbył wizytę w Europie, odwiedził Londyn, czyli najważniejszego wasala amerykańskiego, odwiedził Brukselę ze względu na NATO i odwiedził Helsinki, gdzie odbył spotkanie z grupą państw, tzw. NATO Północy. I jak czyta się, co oni tam mówią, to oczywiście wszystko to jest bardzo proeskalacyjne i bardzo antyrosyjskie. 

        Co zrobili Amerykanie, co posiadają, tak od 2014 roku, tu. Powstrzymują Rosję za pomocą limitrofów, państwa z borderline region. I mają dwa najważniejsze dla nich kraje, to Polska i Rumunia, i bardzo ważna i zdewastowana Ukraina, która powoduje całkowity błąd w systemie tutaj. Ukraina jest Dzikimi Polami.

        Andrzej Kumor: Panie Konsulu, przede wszystkim jest mi bardzo miło powitać u nas; powitać „emigranta”, bo każdy, kto raz podjął decyzję o tym, żeby opuścić własny kraj, rozumie innego człowieka, który też tę decyzję ma za sobą. Zwłaszcza że Pan podejmował ją, podobnie jak  wielu naszych czytelników, czyli w latach 80., kiedy to był inny wyjazd i inaczej to wyglądało, jeśli chodzi o kontakty z krajem. Zamykało się za sobą drzwi, nie było Skype’u, telefony kosztowały straszne pieniądze, więc była to bardzo poważna decyzja. 

        Proszę powiedzieć, jak to było w Pana przypadku, dlaczego Pan ją podjął i dlaczego Pan później zdecydował się wrócić do Polski?

        Konsul generalny RP w Toronto Krzysztof Grzelczyk: Do Kanady przyjechałem w 1985 roku, miałem 28 lat. Nie wynikało to bezpośrednio z faktu, że wcześniej byłem internowany, bo to była właściwie taka opcja najłatwiejsza. Gdybym zdecydował się na wyjazd od razu, to bardzo ułatwiano internowanym w czasie stanu wojennego podejmowanie takich decyzji. Wtedy nie chciałem, właśnie dlatego że była presja, żeby wyjeżdżać. Kilka lat minęło od internowania, skąd zostałem wypuszczony latem 1982 roku, w międzyczasie ożeniłem się, właśnie w więzieniu.

gryguc4817        Andrzej Kumor: Pierwsze pytanie, skąd czerpiesz wiedzę do tego, żeby pisać tak, jak piszesz? Większość publicystów opiera się na tym, co przeczytają w gazetach. Jedni czytają „Gazetę Wyborczą” i mówią o tym, co ona napisała, i się z tego śmieją, inni czytają „Do Rzeczy” czy inne gazety i też to komentują, tak  to się wszystko kisi w swoim sosie. Ty jesteś inny, na czym się opierasz i jaki jest cel tego, co robisz?

        Tomasz Gryguć (Pan Nikt): Źródła, bazuję na źródłach. 

        Z biegiem czasu stwierdziłem, że dla poprawnej analizy i wyciągania wniosków trzeba czytać wszystko to, co jest dostępne. Trzeba także potrafić zrobić dobry biały wywiad. 

        A źródła – tak jak moi czytelnicy widzą – w ogóle nie interesują mnie czyjeś interpretacje ani punkty widzenia przetworzone przez kogoś, jakieś interpretacje zdarzeń, tylko zawsze docieram do faktów, czyli jeżeli jest jakieś wydarzenie z polityki zagranicznej, to wiadomo, że bazuję na stronach ministerstwa spraw zagranicznych Turcji, Japonii; jeżeli wiem, że jest jakieś ważne przemówienie Kissingera w Londynie, jak w czerwcu tego roku, to docieram do tego przemówienia. 

        Po ujawnieniu swojej twarzy ujęło mnie to, że część ludzi ma mnie za agenta albo za człowieka, który jest sterowany przez służby – to jest słabość polskiej publiki, ludzie nie są w stanie sobie uzmysłowić, że można docierać swobodnie do wielu interesujących rzeczy, jeżeli się tylko chce.

        Andrzej Kumor: Grzegorzu, witam po latach, dużo się zmieniło...

        Grzegorz Braun: Dobry dzień, szczęść Boże.

        – Akurat na świeżo premiera Twojego nowego filmu...

        – „Luter i rewolucja protestancka” – tak się film nazywa. Taka kolubryna, bo to właśnie nie tylko życiorys antybohatera tytułowego, ale także geneza i konsekwencje, opłakane skutki, do dzisiaj dające nam się we znaki.

        – No właśnie. Większość ludzi uważa, że reformacja to taki trochę inny katolicyzm, ale tak w zasadzie to niewiele nas różni, jesteśmy bardzo blisko, możemy się może jakoś zjednoczyć niedługo, ekumenizm...

        – „Subtelne” różnice, takie różnice jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym. Jedno i drugie krzesło.

michalkiewicz        Andrzej Kumor: Panie Stanisławie, spotykamy się w Święto Niepodległości Polski. Pan właściwie o niczym innym nie pisze jak o Polsce,  a ostatnio promuje Pan ideę Trójmorza, Międzymorza, różnie jest to określane, ale pewnego organizmu politycznego, który przy pomocy protekcji amerykańskiej mógłby „wyciskać” wpływy rosyjskie i niemieckie w tej części kontynentu. 

        Z drugiej strony, wielokrotnie Pan mówił, że z Amerykanami można mieć sojusze, ale one są asymetryczne, i dlatego trzeba zawsze z góry brać zapłatę za usługi. 

        Czy nie sądzi Pan, że to Międzymorze czy Trójmorze to jest projekt amerykańskiej gry geopolitycznej z Rosją i że w momencie, kiedy zmieni się ekipa na Kremlu czy jakakolwiek sytuacja w stosunkach amerykańsko-rosyjskich czy amerykańsko-niemieckich, to gaz z balonu Międzymorza zostanie spuszczony? A tymczasem USA każą sobie płacić, bo kupujemy od nich broń, kupujemy od nich ropę naftową, kupujemy od nich gaz, który okazuje się droższy, itd., itd. Czy Polska jest podmiotowa w całej tej koncepcji?

        Stanisław Michalkiewicz: Zacznę od tego, że ta koncepcja nie jest wcale nowa. Ona się narodziła pod koniec lat 80. Kiedy już po spotkaniu Michała Gorbaczowa z prezydentem Reaganem w Reykjaviku w 86 roku okazało się, że istotnym elementem przyszłego jeszcze, mgławicowego, ale już opracowywanego porządku politycznego w Europie będzie ewakuacja imperium sowieckiego ze środkowej Europy. Ta ewakuacja nie nastąpiła wtedy, ona nastąpiła dziesięć lat później, ale pojawiła się wiarygodna zapowiedź. 

        I ta wiarygodna zapowiedź wywołała efekt politycznej próżni w środkowej Europie, podobnej do tej z 1918 roku. Oczywiście, w zupełnie innej konfiguracji, ale coś takiego się pojawiło. Państwa środkowej Europy, nauczone doświadczeniem kruchości tego porządku wersalskiego, postanowiły zadziałać i wziąć sprawy w swoje ręce, stworzyć taki system reasekuracji niepodległości w środkowej Europie, żeby się nie oglądać ani na Rosję, ani na Niemcy. 

        Goniec: Po co ten portal? Jaki jest cel? Kresy można skojarzyć z częścią polskiej duszy, bo te ziemie przez wieki stanowiły o tym, jaka jest Polska.

 

        Tomasz Kwaśnicki, redaktor naczelny portalu Kresy.pl, absolwent archeologii UJ, studiował też historię i teologię, członek Rady Klubu Jagiellońskiego: Nie jestem dobry w mówieniu o Kresach w sposób sentymentalny, prawdziwy, ale sentymentalny sposób. Bo to wszystko, co mówi się o Kresach, że to jest część polskiej duszy, można nawet wymieniać liczby, można mówić, że 70 proc. twórców tej wysokiej polskiej kultury pochodziło z Kresów, albo mieszkało na Kresach, albo tworzyło na Kresach. 

        Niektórzy mówią, że polska mentalność to jest krajobraz, a polski krajobraz to jest krajobraz kresowy.

        Niektórzy tak mówią, ale ja podchodzę do Kresów może nie tyle emocjonalnie, co pryncypialnie. Nie jestem wyzbyty emocji, więc emocje w tym wszystkim istnieją, ale dla mnie Kresy to jest przede wszystkim zagadnienie polityczne. Kresy to jest klucz do zrozumienia polskiej słabości. Nie pamiętam, kto to powiedział w rozmowach nagrywanych u „Sowy i Przyjaciół”, czy to był Sienkiewicz, czy to był Sikorski, ale któryś z nich użył tej słynnej frazy, że państwo polskie istnieje tylko teoretycznie. 

        Uważam, że państwo polskie istnieje tylko teoretycznie, dlatego że naród polski istnieje tylko teoretycznie. A naród polski istnieje tylko teoretycznie ponieważ my jesteśmy politycznie zdemoralizowani. 

Capturezxfbv        Andrzej Kumor: Co Pana sprowadza do Kanady?

        Zdzisław Sokal, doradca prezydenta ds. ekonomicznych, były członek zarządu Narodowego Banku Polskiego, odpowiedzialny za stabilność finansową, rachunkowość, informatykę, bezpieczeństwo, obecnie prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego: Jestem przejazdem w Toronto, wracam z Quebecu, z konferencji. Jestem członkiem IADI, tj. International Association of Deposit Insurers. To jest organizacja bankowych funduszy, które gwarantują wypłaty środków klientom banków.

        – To  szeroki temat, jak te fundusze są teraz zabezpieczane? Dawniej było złoto, teraz chyba jedne wierzytelności zabezpieczają inne. Polska ma wierzytelności innych krajów, inne kraje mają wierzytelności Polski...

        – No tak, ale Polska też ma złoto.

        – Ale w Wielkiej Brytanii...        

        – Polska ma złoto, część w Polsce, a część w Wielkiej Brytanii.

        – Czy sądzi Pan, że dobrze byłoby sprowadzić to złoto do Polski? Niemcy sprowadziły swoje ze Stanów Zjednoczonych.

        – To jest nowa tendencja, sprowadza się złoto. Dotychczas była taka polityka, że złoto było w kilku miejscach,  było w Banku Anglii, w Fort Knox, jeszcze ewentualnie Australia. Natomiast w tej chwili, to co w Europie zwłaszcza zaczyna się dziać, to jest rzeczywiście powrót złota.

        Mecenas Marek Malicki jest znanym w naszym środowisku działaczem polonijnym, byłym prezesem Kongresu Polonii Kanadyjskiej i Polonii Świata. Obecnie wraz z synem prowadzi kancelarię prawną Malicki i Sanchez, którą wcześniej, znaną jako Malicki i Malicki, prowadził z własnym ojcem.

        Ostatnio Kancelaria Malicki and Sanchez już po raz kolejny została wyróżniona przez czytelników „Mississauga News” nagrodą Readers’ Choice za rok 2017.

        Z mecenasem Malickim rozmawiamy w siedzibie jego kancelarii, w charakterystycznym budynku przy Lakeshore w Mississaudze, wprost u wylotu Cawthra.

        GONIEC: Panie Mecenasie, przede wszystkim proszę przyjąć gratulacje w związku z kolejną nagrodą przyznaną przez „Mississauga News”. Proszę powiedzieć, co trzeba zrobić, żeby osiągnąć sukces? Firma Malicki and Sanchez, wcześniej Malicki and Malicki, założona jeszcze przez Pana ojca, to pewnego rodzaju ośrodek polonijny. Bardzo wiele osób, Polaków, korzystało z jej usług. 

        Również i Pana działalność w organizacjach polonijnych na to wpływała. Proszę powiedzieć, jak to się robi, aby uzyskać takie zaufanie ludzi?

        Mecenas Marek Malicki: Nie jest na to łatwo odpowiedzieć, mi się wydaje, że jest to też kwestia czasu. Ojciec założył firmę w roku 59. Chyba był pierwszym adwokatem polskim w Mississaudze, wtedy to się jeszcze nazywało Cooksville, Mississauga zaistniała dopiero w latach siedemdziesiątych. Mój ojciec bardzo udzielał się  społecznie i służył nie tylko społeczeństwu polskiemu w Mississaudze, ale byli też to imigranci z Ukrainy, z Włoch. 

        Ojciec kończył prawo w Polsce i miał skończone prawo tutaj, ale także miał pewne pojęcie o udzielaniu pomocy ludziom, którzy nie byli w stanie pomóc sobie sami. Więc nie za wszystko się liczyło, nie za wszystko się płaciło. Zbudował sobie dużą klientelę. 

        Goniec: Marianie, witam w Kanadzie. Co prawda tym razem nie na nasze zaproszenie, ale jak widzę, polubiłeś ten kraj, skoro jesteś tu ponownie. 

        Marian Kowalski: Dużo Polaków tutaj jest.

        - Dużo Polaków jest wszędzie na świecie. Zapamiętałem sobie hasło, że to jest naród ponad granicami, jeszcze z któregoś Marszu Niepodległości. To oczywiście i źle, i dobrze. Jest w tym też i siła, tak jak w każdym narodzie, który ma ludzi na całym świecie. 

        Od czasu, kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, dużo się zmieniło, wtedy był Ruch Narodowy, potem byłeś w Narodowcach RP, teraz jesteś z „Idź pod prąd” Pawła Chojeckiego, który ma telewizję internetową – poprawiaj mnie, jeśli coś się nie zgadza...

        -  Z „Idź pod prąd”, ale bez telewizji, tylko z gazetą papierową, to jestem już 15 lat.

        - Zgadza się, ale teraz to jest duża inicjatywa; jest telewizja internetowa i Ty w niej codziennie komentujesz ... Paweł Chojecki jest protestantem, jest ewangelikiem, z tego co dobrze rozumiem...