Goniec

Switch to desktop Register Login

Wywiady

Rozmowa z Mary Wagner, obrończynią dzieci poczętych, która ostatnio spędziła w aresztach w Ontario ponad dwa lata przetrzymywana w związku z zarzutami o przeszkadzanie w prowadzeniu biznesu przez przychodnie aborcyjne oraz naruszanie zakazu zbliżania się do nich.

Goniec: – Mary wróciłaś na początku listopada z Europy, byłaś w Polsce, byłaś we Francji, przez kilka tygodni miałaś cykl spotkań w Polsce, jakie były Twoje wrażenia? Odwiedziłaś tak wiele miejsc, spotkałaś tak wiele osób...

Mary Wagner: – Zostałam bardzo ciepło przyjęta już na lotnisku przez Jacka Kotulę, który zorganizował tę całą wizytę, a także przez tłumacza i ojca Piotra Bałtarowicza, który nawiązał ze mną kontakt, kiedy jeszcze byłam w więzieniu, i który zawierzył cały ten mój czas w Polsce św. Janowi Pawłowi II, właśnie wtedy na lotnisku, zanim jeszcze wyruszyliśmy.

Był to bardzo błogosławiony okres, bardzo dużo się działo, ale również bardzo radosny czas, największe wrażenie, jakie odniosłam, to pobożność ludzi oraz radość księży i sióstr, których spotykałam.

 

– Proszę Księdza, po raz kolejny gości Ksiądz w Kanadzie. Może zaczniemy od spraw polskich, bo kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, to Ksiądz pisał w innych mediach niż teraz, wtedy była i "Gazeta Polska", i portal niezalezna.pl. Dzisiaj są inne portale, jest prawy.pl. Jak to jest? Co się stało w tej polskiej prawicowej polityce, prawicowej, bo wszystkie te portale mówią o sobie, że są prawicowe i niezależne?


– Przez siedem lat, od 2007 roku, pisałem dla "Gazety Polskiej" felietony, później dla "Gazety Polskiej Codziennie". Rozstaliśmy się ze względu na zastosowanie cenzury przez redaktora naczelnego Tomasza Sakiewicza. Ja miałem inne zdanie w sprawie Ukrainy i przez pewien czas polemizowaliśmy ze sobą w tej sprawie. Polegało to na tym, że ja pisałem felieton, a pod spodem Tomasz Sakiewicz się wpisywał i jakby prostował te moje poglądy. A w styczniu tego roku, kiedy napisałem felieton o pięciu banderowcach, którzy znaleźli się w rządzie ukraińskim Arsenija Jaceniuka, zdjął mi ten felieton, zastosował cenzurę, i po tygodniu zrobił to samo. Więc uznałem, że jeżeli redakcja używa określenia strefa wolnego słowa, a stosuje cenzurę, to nie ma co dalej współpracować. Jest mi o tyle przykro, że przez siedem lat nigdy nie zawaliłem żadnego tekstu. Tam się znalazłem na prośbę redakcji, to oni za mną chodzili, żeby pisać. Natomiast wyraźnie w sprawach Ukrainy stanęli przeciwko tym środowiskom Kresowian, którzy jednak upominają się o prawdę o ludobójstwie dokonanym przez UPA i którzy nie tolerują tego, że na Majdanie są flagi czerwono-czarne UPA i portrety Stepana Bandery.

– Panie Stanisławie, wrócił Pan z Polski, był Pan tam pierwszy raz po dziewięciu latach, i zawsze jesteśmy zainteresowani Pana opisem sytuacji, człowieka, który Polskę zna jak gdyby od wewnątrz, bo działał Pan tam politycznie, więc zna Pan i ludzi, i polityków. Jaka jest Pana ocena polskiej sytuacji dzisiaj? Czy to jest tak, jak mówi rząd, że wszystko jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej – bo w Warszawie słyszymy propagandę sukcesu niemal jak za Gierka?

– W czasie mojej krótkiej wizyty w Polsce – co było dla mnie po dziewięciu latach przeżyciem bardzo emocjonalnym – spotkałem się z dużą liczbą ludzi z różnych warstw społecznych. I z tymi bardzo biednymi, i z tymi bardzo bogatymi, którzy skorzystali z przemian ustrojowych.
Wszyscy są zaniepokojeni swoim losem, ale zniszczenie ludzi, szczególnie tych, którzy pracują lub są na emeryturach, jest potworne. Jestem tym porażony, że w tak krótkim czasie ci ludzie są po prostu rozwaleni. Jest to dla mnie bardzo przykre.

– Wczoraj było Święto Niepodległości i dlatego chciałem zapytać o Polskę i Polaków, czy państwo polskie istnieje, a jeżeli tak, to na jaki sposób, i jaka jest kondycja tego narodu?

– Kiedy parę lat temu dzieliłem się takim przekonaniem, że państwo polskie nie istnieje, to mogłem w ten sposób tylko ugruntować swoją renomę oszołoma. W mijającym sezonie tę oczywistą prawdę wypowiedział jeden z ministrów konstytucyjnych w słynnym zdaniu, które na pewno było cytowane już na tych łamach szereg razy.

Więc dla nikogo nie powinno to być zagadką, tajemnicą, nikomu nie powinno nastręczać żadnych trudności i komplikacji intelektualnych przeniknięcie tej prawdy. Państwo polskie nie istnieje. Istnieje fasada, istnieje rząd-wydmuszka; że jest to rząd-wydmuszka, to możemy wnosić z enuncjacji ministrów tego rządu. Przypomnę, że nowa pani minister spraw wewnętrznych zadeklarowała zaraz na wejściu, że nie będzie pełniła roli koordynatora służb specjalnych. No i w związku z tym do dziś nie wiemy, kto prace służb specjalnych w postpeerelu koordynuje. Nie sądzę, żeby to była pani premier Kopacz, która ma dostateczną ilość innych, bardzo zasadniczych trudności z funkcjonowaniem publicznym, trudności – nazwijmy to – psychofizycznych, i w związku z tym nie sądzę, żeby miała jakiekolwiek predyspozycje i możliwości zarządzania bezpieką w Polsce.

michalkiewicz– Otworzone zostało Muzeum Historii Żydów Polskich. Jest piękne i na pewno na stałe wpisze się w krajobraz muzealny Warszawy, ale nie tylko, bo obok Muzeum Powstania Warszawskiego, jest to placówka na światowym poziomie i z pewnością będzie odwiedzana przez wycieczki szkolne. Jak by Pan skomentował ten fakt, że w stolicy Polski jest tak piękne Muzeum Historii Żydów, a niestety nie mamy zbiorczego, tożsamościowego muzeum historii Polski czy choćby muzeum historii Kresów?

– Zacznę może od tego, że to muzeum było bardzo kosztowne. Polscy podatnicy zapłacili na jego budowę co najmniej 200 mln złotych, tzn. Warszawa i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, i dołożyli się do tego również prywatni sponsorzy. To na samą budowę, a utrzymanie tego muzeum też będzie kosztowne i dlatego już są przygotowane programy, tak jak pan zauważył, polegające na tym, że uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych będą mieli obowiązek odwiedzania tego muzeum i oczywiście płacenia za bilety, to znaczy koszty utrzymania tego muzeum zostaną przerzucone na polskich podatników po raz drugi.

piątek, 14 listopad 2014 12:29

Bodakowski o Bodakowskim

Napisane przez

bodakowskiJakie są korzenie pańskiej aktywności publicznej? Czy była to tradycja rodzinna? Jak biegła dotychczasowa droga pańskiej działalności publicznej? Czy jest coś, z czego jest pan na tej drodze dumny, albo coś czego się wstydzi?

Moi przodkowie stracili majątki i wolność, walcząc w powstaniu listopadowym i styczniowym przeciw rosyjskiemu zaborcy. Dziadek był w legionach i wspierał żołnierzy wyklętych. W domu rodzinnym w czasie stanu wojennego była nielegalna drukarnia, magazyn nielegalnej poligrafii, i ukrywało się kilku działaczy opozycji (między innymi i Wojciech Ziembiński). Byłem ministrantem. Dzieciństwo spędziłem w ostatniej dekadzie PRL, w czasie powszechnej biedy, ale i oporu społecznego. Jako dziecko byłem całkowicie świadomy, że za nędzę i terror polityczny odpowiadają komuniści.

– Dlaczego Pani chce być kuratorem w szkole katolickiej? Czy ma Pani doświadczenie?

– Moje doświadczenie zdobywałam w Polonii. Powstał program "Iskra", który Polska Inicjatywa Studentów w Kanadzie (PISK) prowadzi już od trzech lat. Jest to program mentoringowy, skierowany do uczniów szkół średnich, który pomaga młodym ludziom poprzez umożliwianie dostępu do młodych profesjonalistów i studentów, odpowiedzieć na różne pytania, jeśli chodzi o kariery, profesional development, jak naprawdę wygląda rynek pracy.

– Szkoła tego nie robi?

– Z mojego doświadczenia wynika, że nie. Dostarcza informacji na temat uniwersytetów, ale są one bardzo oficjalne, po prostu dostaje się broszury i to wszystko. A taki osobisty kontakt z osobą, która niedawno przeszła przez system edukacyjny, pracuje albo szuka pracy, to jest zupełnie inne doświadczenie. Naprawdę można sobie szczerze powiedzieć, w co idziemy, jakie są wyzwania, jakie są możliwości.

– Jak to się robi i skąd pomysł, żeby przyjechać tutaj i przejechać przez całą Kanadę?

– Pomysł zrodził się dwa lata temu, ale w zasadzie kolega mnie zainspirował, bo zawsze był takim kanadofilem.

– Dlaczego, co w tym kraju jest takiego?

– To już trzeba jego zapytać. Ja z kolei interesowałam się zawsze – tzn. od kiedy zaczęłam na licencjacie studiować archeologię – kulturą Irokezów. Już wtedy myślałam o podróży. Później uznałam, że warto by było też poznać inne kultury w tym kraju żyjące.

– Inne kultury Indian?

– Tak, inne kultury Indian, to mnie najbardziej interesowało. No i tak planowaliśmy tę podróż wspólnie, przez dwa lata. Później, gdy tu przyjechałam, to po jakimś czasie okazało się, że prywatne sprawy wezwały kolegę do Polski, więc po trzech tygodniach wspólnej podróży kontynuowałam ją sama.

Goniec: Jakie były początki "Husarza", skąd pomysł?

Ryszard Rentel: Po pierwszych wolnych wyborach w Polsce, kiedy RSW Prasa straciło monopol na eksport prasy z Polski, pojawiła się możliwość taka, że prywatne biznesy mogły importować prasę.

W tamtym czasie pracowałem w nieruchomościach i akurat był kryzys – to było w kwietniu 1990 roku, rynek siadł o 25 proc. – i trzeba było szukać czegoś dodatkowego. Pomysł przyszedł na prasę.

Pierwsze pół roku było bardzo ciężkie, ciężko było rozkręcić ten biznes. Było sześć tytułów, tradycyjna "Przyjaciółka", "Przegląd Sportowy", coś tam jeszcze, a po pół roku ruszyło tak do góry, że trzeba było się tym bardziej zająć.

– Kim jest Antoni Kantor, co Pan robi i skąd pomysł, żeby kandydować na radnego?

– Przyjechałem do Kanady 28 lat temu, właśnie do Mississaugi. Potem przeprowadziliśmy się do Toronto, mieszkałem tam dziesięć lat, potem znów wprowadziłem się do Mississaugi, gdzie mieszkam od piętnastu. Kupiłem tutaj dom, tutaj dorastały moje dzieci, tutaj rozwijałem swój biznes. Uważam, że Mississauga to piękne, wspaniałe miasto.

Natomiast jako inżynier – bo to jest mój wyuczony zawód – nie zgadzam się z wieloma rzeczami, nie podoba mi się kierunek, w jakim to miasto idzie, i dlatego chcę wykorzystać swoją wiedzę i swoje doświadczenie inżyniera, właściciela firmy budowlanej, działacza różnych organizacji polonijnych i nie tylko, a także żeglarza, komandora klubu żeglarskiego i wicekomandora Polish Yacht Association, które skupia wszystkie kluby w całej Ameryce.
Chcę moimi umiejętnościami pomóc miastu i służyć ludziom, jak to czyniłem całe moje życie.