Goniec

Register Login

Boże Narodzenie ikonami Wojciecha Strahla opowiadane

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

        Andrzej Kumor: Muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem, podobnie jak rok temu byłem pod wrażeniem aniołów na Pana wystawie. Proszę opowiedzieć, skąd inspiracje? Czy to  są ikony? Bo ikona to jest Matka Boska z Dzieciątkiem? 

        Wojciech Strahl: To są też ikony, bo w tradycji Kościoła ortodoksyjnego jest też bardzo ważna ikona Bożego Narodzenia. 

        Z tym że ta ikona całkowicie inaczej traktuje Boże Narodzenie niż obrazy w tradycji zachodniej naszego Kościoła. Tam jest przedstawione na jednej ikonie całe życie Jezusa Chrystusa; ikona Bożego Narodzenia jest podzielona na trzy sfery. 

        Omawiając ją od góry, horyzontalnie, to pierwsza sfera to jest sfera prorocza i w tej proroczej sferze zawsze jest gwiazda w centralnym miejscu, przeważnie czteroramienna albo ośmioramienna, aniołowie, którzy wychwalają Boga, oraz Trzej Królowie, którzy dążą za gwiazdą do groty betlejemskiej złożyć dary, złoto, mirrę i kadzidło. 

        Następna sfera w środkowej części ikony jest to sfera mistyczna; w tej sferze znajduje się grota, ciemna, straszna i tragiczna. Ona symbolizuje piekło, mówi nam o kondycji ludzkości po grzechu pierworodnym, a całe misterium Bożego Narodzenia rozgrywa się przed grotą. Dziecię Jezus jest położone na sarkofagu, dlaczego? Sarkofag już przy narodzeniu symbolizuje nam i mówi o śmierci Chrystusa. Tam przy Dzieciątku Jezus jest wół i osioł. Wół jest symbolem Żydów, a osioł pogan. Żydzi nie przyjęli Chrystusa, a poganie uwierzyli, nawrócili się. 

        Następnie Matka Boża jest przy Dzieciątku, ale jej wzrok jest skierowany na trzecią sferę, która jest sferą ziemską, i tam akuszerki przygotowują Jezusa, myją, ubierają, i ona już tak jak matka, po ludzku, martwi się o tego Jezusa, co tam się dzieje. A obok w tej sferze jest święty Józef, który jest całkowicie zagubiony, zamyślony, nie może sobie poradzić z tym zadaniem, że ma być ojcem Jezusa Chrystusa, a Syn ma być adoptowany. Następnie w tej sferze znajdują się jeszcze zwierzęta, a więc kozły i owce. Kozły symbolizują tych ludzi, którzy są, i tych ludzi, którzy będą oddzieleni na lewą stronę i pójdą do piekła, a owce na prawą stronę i one dostąpią oglądania Boga. 

        Więc ta przepiękna ikona Bożego Narodzenia w wersji ortodoksyjnej niejako zatacza koło, a więc narodziny Chrystusa, wszelkie zdarzenia, które po drodze się odbywały, i śmierć Chrystusa. Ciekawa rzecz, która została później zapożyczona do filmu jako klatka stop retrospekcji, a więc w ikonie te wszystkie zdarzenia nie podlegają miejscu ani czasowi, one po prostu są w różnych miejscach i w różnym czasie, ale na tej ikonie są po prostu tu i teraz. 

        Film to wykorzystał i na ekranie są na przykład pokazywane fragmenty z życia danego bohatera jednocześnie, jako retrospekcja, a więc mamy film, gdzie dzieje się akcja, a w różnych częściach obrazu są te retrospekcje, inne zdarzenia z życia bohatera. I to jest właśnie wzięte z ikony, więc ikona była niejako prekursorem tej techniki filmowej. 

        – Panie Wojciechu, proszę powiedzieć, skąd Pan to wie, kiedy Pan się tym zainteresował, jak Pan się uczył pisać ikony?

        – Ikona Bożego Narodzenia to jest czwarty z projektów. Zainteresowałem się, bo jest to niesamowite zdarzenie, Bóg się wcielił w człowieka poniżył się do człowieczeństwa, a nas wywyższył, no więc jest to zdarzenie niespotykane w naszej historii ludzkości. Tak powoli, powoli zacząłem badać teologię ikony, technikę i owocem tego jest ta skromna wystawa. 

        – Pan mówi „skromna”, a przecież tutaj jest kilkanaście a może ponad 20 ikon Bożego Narodzenia, ile to zajmuje czasu, jakich technik Pan używa?

        – Po prostu kanon pisania ikon zabrania  używania mechanicznych narzędzi, wszystko musi być wykonane ręcznie, a więc ręczne malowanie, rzeźbienie ręczne, więc proces twórczy wykonania takiej ikony jest bardzo, bardzo długotrwały w sumie. Też jest też coś takiego jak zmęczenie materiału. Artysta ma też prawo się zmęczyć, a więc odkładam pracę i zajmuję się inną ikoną, o innej tematyce, albo w ogóle inną. 

        I sam proces malowania jest dosyć skomplikowany, bo ja tutaj nakładam kilka warstw i kilka rodzajów farb, a więc muszę zrobić podkład, następnie używam akrylików jako wstępne malowanie, a potem stosuję steiny i przecierki farbami olejnymi. A więc ten proces jest tak wydłużony, bo też musi każda warstwa farby przeschnąć, a więc trzeba też odczekać.

        – Proszę w takim razie powiedzieć, czym się różnią i jak to jest z natchnieniem do pisania ikon, gdzie jest ta warstwa interpretacyjna,  jak powstaje ikona?

        – Właściwie dla artysty najważniejszy jest pierwowzór, a więc pierwsze przedstawienie ikony, a więc muszę sięgnąć gdzieś aż do IV wieku, bo pierwsze obrazowania sceny bożonarodzeniowej to był IV wiek. To jeszcze nie było ikoną, to były freski w katakumbach, najstarsze obrazowania są w Rzymie, są we Włoszech w katakumbach podziemi, ale to jako forma fresków, malowidła ściennego, ikona dopiero później to wyzwoliła, stała się obrazem niezależnym. 

        Ikon to po grecku jest obraz i ta nazwa tylko dotyczy wizerunków i obrazowania świętych, Matki Bożej, Pana Jezusa, aniołów. Teraz to już nazwa zapożyczona i w komputerach mamy ikony wszędzie i to znaczenie zagubiło się, powstał zamęt w postrzeganiu tego obrazu, ale dalej obowiązuje, tylko dotyczy ikony, która przedstawia świętych Matkę Bożą, Pana Jezusa, aniołów. To tak wygląda i nie ma dowolności w pisaniu ikon, to są wzorce, z nich trzeba korzystać, pomimo tego że  jest taka grupa ikon, które nazywa się natchnionymi, ale przeważnie to piszą zakonnicy w klasztorach.

        Oni wymodlają każdy proces, każdą czynność, poszczą i zdarza się, że wykonają ikonę natchnioną. Wtedy my mamy ten pierwowzór, z którego możemy korzystać. Oczywiście, każdy artysta, który pisze ikony, piszę to w sposób jednak inny, bo ma inny bagaż doświadczeń, wywodzi się z innej tradycji, z innej, podobnej kultury, ale różniącej się, i pomimo że ten wzorzec jest, to jednak każda ikona jest napisana troszeczkę inaczej, a ja już w ogóle wykonuję te ikony całkowicie inaczej, ponieważ je rzeźbię, w tym wypadku piszę dłutem, ale staram się w jakiś sposób zbliżyć do obrazowania ikony klasycznej, a więc do tego pierwowzoru. 

        – Panie Wojciechu, to jest nieprawdopodobnie interesująca opowieść; myślę, że niewielu z nas zdaje sobie czy zdawało sobie sprawę, że tego rodzaju myśl stała za obrazem ikony, który oglądamy, a który powinniśmy czytać. Czemu ikony służą? Bo to jest inny rodzaj sztuki sakralnej, wyjątkowy zupełnie? 

        – Ikona mówi o obecności Bożej, tam gdzie jest ikona, jest obecność Boża, i przybliża nam ten świat niebiański, tę rzeczywistość niebiańską, ja nazywam to rzeczywistość niebiańska, którą nie wszyscy mogą zobaczyć, ale ona istnieje i można to zobaczyć przez ikonę, można to pokazać. To jest właściwie najważniejszy przekaz. 

        Często zdarza się w mojej pracy artystycznej, że korzystam z obrazowań sceny Bożego Narodzenia, która wcześniej nie była ikoną, a więc sceny z sarkofagów, z rycin najstarszych; sięgam do najstarszych, bo one są najbardziej szczere, i wtedy dopiero po wykonaniu, po przetworzeniu w drewnie ona zaczyna żyć jako ikona, staje się ikoną. 

        Więc tutaj jest dosyć ciekawy przykład – te dwie ikony wykonałem na podstawie linorytów, ale współczesnych, Stefana Morawskiego, nieżyjącego już. On był wspaniałym animatorem sztuki w Słupsku i na całym Pomorzu. Więc ten proces często tak u mnie wygląda, że jak znajdę jakieś wspaniałe obrazowanie, to chcę to przetworzyć na ikonę, zaczarować w drewnie. I to jest owoc, ale generalnie najważniejsza rzecz to korzystać z pierwowzoru ikony klasycznej. 

        – A dlaczego jedne są malowane, a inne tylko rzeźbione w drewnie, jak to jest? 

        – Ikona musi być pomalowana ze względu na to, że ukazuje też dodatkową symbolikę, każdy kolor coś znaczy.

        – Te niepomalowane to nie są jeszcze ikony? 

        – Są już ikony, ale muszą być jeszcze pomalowane, po prostu kiedyś nie miałem czasu, żeby położyć kolor, i starałem się jak najwięcej wyrzeźbić z myślą o tym, że jak przejdę na emeryturę, to będę miał więcej czasu i będę mógł uzupełnić kolory. I tak się stało i teraz właśnie realizuję to zamierzenie.

        – Jak długo Pan taką ikonę pisze, ile to czasu zajęło? 

        – Różnie, czasami pół roku trzeba taką ikonę pisać, ze względu na to, że są detaliki na tak małej powierzchni i nawet nie można było nic znaleźć do rzeźbienia tych detalików, a więc sam robię dłuta z igieł, przeszlifowuję końcówkę i tymi igiełkami tam próbuję rzeźbić, szczególnie twarze, bo są bardzo małe oczka, noski i nie można sobie w inny sposób poradzić, a mechanicznych narzędzi nie mogę używać. Kanon ortodoksyjny zabrania. 

        – Pan te prace tutaj wystawia w sali parafialnej, w kościele w Woodstock, a czy one są do kupienia? 

        – Tak, oczywiście. 

        – Jest Panu łatwo rozstać się z nimi?

        – Bardzo trudno, ale zdarzają się przypadki, jeżeli widzę, że człowiek bardzo chce i bardzo pragnie zakupić tę ikonę, to na ten temat rozmawiamy. I tutaj mi się zdarzyło niedawno sprzedać ikonę, do której strasznie byłem przywiązany, nie wiem, czy ją kiedykolwiek powtórzę, a nie chciałbym rozbijać kolekcji, bo znów powtórzyć taką ikonę to jest strasznie ciężka praca i zdarzyło mi się to tylko kilka razy. 

        – Kończy się rok, rozmawiamy w ostatni dzień 2017 roku, a oprócz rzeźby, oprócz pisania ikon Pan również pisze kolędy i pastorałki.

        – Tak, zdarza mi się czasem coś napisać.

        – Na ten nowy rok przede wszystkim wielkie życzenia, dużo zdrowia, a jeszcze i to, żeby przez Pana pisane ikony ludzie stawali się lepsi i świat stawał się lepszy.

        – Daj Boże, aby tak się stało, z tą myślą też organizuję tę wystawę. Też życzę wszystkim Polakom rozsianym po świecie Radosnych i Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego obfitego w Łaski Nowego Roku Anno Domini 2018. 

        – Dziękuję bardzo. 

Andrzej Kumor

Widziane od końca.

Strona: www.goniec.net/
Zaloguj się by skomentować