Goniec

Register Login

Budujemy krok po kroku - Z Dipiką Damerlą posłanką do legislatury Ontario z okręgu Mississauga East - Cooksville rozmawia Andrzej Kumor

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

        - Dlaczego zajęła się Pani polityką? Po studiach zarządzania na UofT pracowała Pani w sektorze finansowym, po co się było angażować? Dlaczego uznała Pani, że warto w to wejść? 

        - To bardzo dobre pytanie. Ale przy takich znaczących decyzjach trudno wskazać jakiś jeden powód; zawsze przyczyn jest wiele. 

        Ale jedna z nich była dla mnie bardzo ważna. Gdyby zapytać kogoś o definicję współczesnej demokracji to pewnie odpowie że sprowadza się to do „równania”; jedna osoba = jeden głos, bo to realnie określa współczesną demokrację. W dawnych czasach trzeba było być właścicielem ziemskim, mieć to czy tamto, ale ostatecznie uznaliśmy, że każdy może głosować.  Dla mnie jednak druga strona tego „równania” to pytanie o to na kogo możemy głosować. 

        W kraju, w którym się urodziłam, w Indiach, wszyscy mają prawo głosu, ale zdolność do bycia wybieranym jest ograniczona do elity. Wystarczy popatrzeć na liczbę arystokratów którzy obecnie są politykami. A więc system się zmienił, ale władza pozostała w rękach tej samej elity. Bo zwykły człowiek nie miał żadnej możliwości, aby ubiegać się o mandat. Nawet w krajach, jak Wielka Brytania jest podobny model, jak w Indiach; kto będzie się ubiegał o mandat decyduje partia, a więc decydują koneksje. Pomyślałem sobie, że prawdziwa demokracja jest tylko wówczas, kiedy zwykli ludzie mają możliwość ubiegania się o mandat. I tak jest w Kanadzie, ponieważ mamy otwarty proces nominacyjny; mamy to, co Amerykanie określają jako primaries, a więc nie jest to decyzja jednej osoby z partii o tym, kto może ubiegać się o mandat, a raczej system otwarty. Gdy przyjechałam do Kanady to mnie właśnie  najbardziej uderzyło.  Ale też zastanawiałam się czy naprawdę? Czy rzeczywiście ktoś bez nazwiska, nie ustosunkowany,  bez pieniędzy; czy przecięty człowiek może ubiegać się o urząd polityczny. Sądzę że to jest najważniejsze bo to zwykli ludzie wiedzą co jest najlepsze dla innych. Ja podobnie, jak wszyscy mam mortgage, tak samo martwię się o wykształcenie mojej córki; o emeryturę. I jest ważne żebym się martwiła, ponieważ wtedy mogę autentycznie reprezentować innych. 

        - Chce Pani poprawić los zwykłych ludzi? 

        - Kanada osobom takim jak ja daje szansę. Więc jest to część powodów, dla których zdecydowałam się kandydować. Czytałam kiedyś taką książkę, której autor twierdził, że istnieje „polityka protestu” i „polityka zaangażowania”. Polityka protestu jest ważna, ponieważ wskazuje na problemy, ale potrzebujemy polityki zaangażowania, potrzebujemy być przy stole, gdzie zapadają decyzje. Polityka protestu już tam nas nie doprowadzi. Możemy więc wybrać drogę, a ja wybrałam drogę zaangażowania.

         - A dlaczego Partię Liberalną? 

        - Zastawiałam się nad wszystkimi partiami i ostatecznie to właśnie ta partia najlepiej odzwierciedlała moje poglądy. Dla mnie jest to partia centrowa; nie za bardzo na lewo, nie za bardzo na prawo politycznego spektrum. Co ciekawe, to że 50 - 60 lat temu była to partia zupełnie inna, bardziej konserwatywna, a więc nastąpiła ewolucja na tę centrową pozycję 

        - Jest Pani członkiem rządu Kathleen Wynne, nie chciałbym tutaj przytaczać argumentów opozycji, ale chciałbym poruszyć sprawę dramatycznego wzrostu minimalnej stawki  płacy. Pani ma wykształcenie w zarządzaniu stąd moje pytanie o opinię na ten temat. Bo patrząc z punktu widzenia drobnego przedsiębiorcy to jest wielka radykalna zmiana, zwłaszcza dla małych biznesów rodzinnych, dla ludzi którzy wchodzą na rynek pracy, uczniów. Jak Pani wytłumaczy to posunięcie, bo to sprawia że właściciele małych biznesów z niepokojem patrzą w przyszłość. 

        - Chodzi tutaj po prostu o sprawiedliwość. Rozumiem, oczywiście te obawy, ale popatrzmy na to od drugiej strony; pracujesz 40 godz.. w tygodniu i wciąż musisz korzystać z banku żywności aby utrzymać rodzinę. Nie mogę sobie wyobrazić większego upokorzenia dla kogoś, kto pracuje na pełny etat osiem godzin dziennie i nie zarabia wystarczająco dużo, by utrzymać swoją rodzinę. Więc to jest problem 

        - Ale w tej prowincji są również inne możliwości, można dostać podwyżkę, Ontario miało kiedyś hasło: Prowincja, która daje szansę... 

        - Ale to powiedziawszy, wiem, że praca przez te lata za tak niskie stawki może być nie lada wyzwaniem. Trzydzieści, czterdzieści lat temu można było zacząć pracę w jakiejś firmie jako woźny, a skończyć na stanowisku wiceprezesa, dzisiaj jest to o wiele bardziej trudne. Bo duże kompanie w przeszłości miały woźnych, a dzisiaj robią outsourcing i korzystają z usług firmy zewnętrznej, a wiec ten woźny jest uwiązany do swojej pozycji z nieznacznymi możliwościami kariery. Struktura naszych przedsiębiorstw znacznie się zmieniła, ale romantyczna idea, że zaczynamy od najniższej pozycji i awansujemy do najwyższej napotyka na trudności. Trzeba więc ten fakt  uznać. Z drugiej strony wiem jakie kłopoty mają małe biznesy ponieważ mają mniejszą zdolność absorpcji wyższych kosztów. 

        - I mały biznes nie wynosi się z prowincji tak szybko... 

        - Dlatego właśnie ogłosiliśmy dodatkowe cięcia podatkowe dla małej przedsiębiorczości, staramy się więc zrównoważyć tutaj obie rzeczy. 

        - Żyjemy tutaj w kraju, gdzie wszyscy jesteśmy imigrantami; zawsze staram się zadawać to pytanie o to co takiego nas spaja, co trzyma nas tutaj razem? Zazwyczaj pada odpowiedź że tolerancja, ale to nie jest to najwyższa wartość; nie jesteśmy tolerancyjne wobec, na przykład, pedofilii. Jaka jest więc Pani „kanadyjska” hierarchia wartości? 

        - To, co spaja nas, Kanadyjczyków, to jeszcze bardzo interesująca kwestia. Po pierwsze, musimy uznać, że wszyscy oprócz rdzennych mieszkańców jesteśmy tutaj imigrantami. Istnieje oczywiście ludzka tendencja do tworzenia grup, takich czy innych; widzimy to już w szkole średniej, jedni ludzie trzymają się razem 

        - Czy jesteśmy zatem zbiorowiskiem różnych społeczności etnicznych?

        Musimy uznać, że wszyscy przyjechaliśmy tutaj za lepszym życiem, albo też za lepszym życiem przyjechali nasi pradziadowie; jedni przybyliśmy tutaj jako emigranci ekonomiczni, więc bez tego bagażu, jaki mają uchodźcy, ale kiedy wszyscy to wiemy i szanujemy, o wiele łatwiej jest razem żyć. Jesteśmy tutaj ludźmi, którzy przybyli szukać lepszego życia, uciekając ze starego świata, gdzie możliwości były bardzo ograniczone, gdzie nasz los zależał często od tego pozycji naszej rodziny czy ojca. 

        Zgadza się, to prawda, ale z drugiej strony przyjeżdżamy tutaj z was wielu kultur, na przykład z Somalii gdzie mamy powszechne obrzezanie dziewczynek, co tu w Kanadzie jest zabronione. Somalijczycy mówią jednak, to jest nasza kultura. 

Mamy więc do czynienia ze zderzeniem wartości, a jedne pozwalamy tutaj kontynuować, inne nie? Sprawa obrzezania dziewczynek to jeden z wielu przykładów. Inne to na przykład kwestia szariatu.

        - Pamiętam że kiedy pojawiła się kwestia szariatu, ówczesny premier Dalton McGuinty stwierdził bardzo jasno, a był to premier liberalny, że mamy tutaj jedno prawo dla wszystkich. Więc mamy tutaj jasność, jaka jest nasza pozycja. 

        - Z tym pytaniem poniekąd wiąże się pytanie o wolność debaty publicznej;  tak zwaną polityczną poprawność. Na przykład w ubiegłym tygodniu kiedy pojawiła się informacja o ucięciu hidżabu młodej uczennicy. Wszyscy skoczyli na równe nogi. Po czym okazało się, że to nieprawda. Tymczasem boimy się otwarcie to komentować. Czy nie obawia się Pani że nasza platforma debaty staje się coraz węższa, że coraz więcej ludzi stroni od otwartego wyrażania swoich poglądów? A przecież główna zasada pokoju społecznego to możliwość otwartej debaty. 

        - Rozumiem, co chcesz powiedzieć. Praktyczne wyzwanie jakie jest związane z tym tematem, który przecież nie pojawił się ostatnio, to jest to, czy akceptujemy niczym nie ograniczoną wolność wypowiedzi czy też nakładamy jakieś ograniczenia, jak w przypadku szerzenia nienawiści. Media społecznościowe uczyniły ten temat jeszcze bardziej skomplikowanym. Mamy do czynienia z całą nową sytuacją 

        - To prawda, że  jest nowa sytuacja, ale czy to oznacza że powinniśmy stworzyć cenzurę? Przyjechałem tutaj z kraju, w którym było biuro cenzury, ale to za bardzo mi się nie podobało.

        - Rozumiem to, bo podobne rzeczy mieliśmy w Indiach gdzie były bardzo widoczne wpływy rosyjskie, więc też mieliśmy centralny urząd cenzury, który dokonywał przeglądu filmów fabularnych, muzyki. Pamiętam z dzieciństwa napisy na filmie: zaakceptowane przez centralną radę cenzury Indii. Rozumiem jak to mogło być w komunistycznej Polsce. 

        - Mississauga rozwija się rozwija się bardzo dynamicznie, Pani była parlamentarnym asystentem ministra infrastruktury, co Pan sądzi o rozwoju tego miasta, czy to idzie w dobrym kierunku. Mówi się obecnie o połączeniu kolejowym LRT na linii północ-południe, a co z  metrem, co z dojazdem do lotniska?

        W ciągu minionych 4- 5 lat Mississauga dokonała transformacji z przedmieść do niezależnego miasta. Zastanawiam się co się na to złożyło. Wydaje mi się, że utworzenie Celebration Square - to był fantastyczny pomysł i oddaję tu zasługi władzom miasta oraz rządowi federalnemu, który to współfinansował. Jest to świetne miejsce dla spotkać mieszkańców, wspólnych obchodów  i jest bardzo często wykorzystywane. Druga rzecz to Absolute Towers to nadało Mississaudze pewien charakter. Teraz  kolej na LRT; to będzie zmiana całej sytuacji bo w zasadzie po raz pierwszy Mississauga  będzie miała komunikację publiczną z prawdziwego zdarzenia. Obecnie mamy co 15 minut pociągi na linii Lakeshore to Toronto.

        - Pytam, dlatego że są ludzie, którzy sądzą że LRT to będzie kolejny „biały słoń”, tak jak autobus jeżdżący korytarzem autostrady 403 i Eglinton, BRT; który nie jest wykorzystywany dostatecznie, a tymczasem nie ma wciąż połączenia centrum z lotniskiem Pearsona. 

        - Myślę że to początki budowy funkcjonalnej sieci komunikacji miejskiej i to wszystko zacznie działać tak jak należy. Zmiany następują; z pewnością potrzebujemy w Mississaudze połączenia z lotniskiem, nie ma co do tego wątpliwości.

        - Nie sądzi Pani, że powinniśmy mieć na ten temat bardziej otwartą i uczciwą debatę, ponieważ domyślam się, że działają tutaj różne lobby, starające się ukierunkować rozwój miasta na swój sposób?

        Chcieliśmy właśnie usunąć politykę z planowania komunikacji miejskiej i powołaliśmy do życia Metrolinx osobną, niezależną agencję. Metrolinx potwierdził że Mississauga jest gotowa na LRT, zrobili na ten temat opracowania. Już dzisiaj autobusy są wykorzystywane w 100% potencjału i kiedy studiowali różne miasta Mississauga była najlepszym kandydatem do LRT. Ja nie mam wątpliwości, że LRT  powinniśmy mieć już dawno temu, i cieszę się że wkrótce powstanie. 

        Ale są też krytyczne opinie na ten temat na podstawie doświadczenia takich miast  jak Calgary.

        - Myślę że dzięki LRT, będzie łatwiejszy dojazd do Toronto, a więc można będzie wyskoczyć w niedzielę, na przykład ,na mecz. 

        - Wciąż mówimy tutaj o jednej przesiadce...

        -Oczywiście musimy na ten temat rozmawiać, musimy debatować. Dla mnie takim też znaczącym czynnikiem była budowa Sheridan College w centrum Mississaugi. Gdy  5-7 lat temu mówiłam znajomym że mieszkam w downtown Mississauga, to na ich twarzach pojawiał się uśmiech, ale teraz mamy downtown które sprawnie funkcjonuje;  centrum handlowe kompleks Sheridan College a teraz będziemy mieli LRT. Naprawdę jest to ekscytujący okres, jesteśmy świadkami przemiany przedmieść w prawdziwe miasto.

        - Uważa Pani, że w Mississaudze powinno powstać centrum zjazdowe, jak chciała tego Hazel McCallion? 

        - Nie mam wystarczająco dużo informacji na ten temat chciałabym, aby powstawało wszystko co ma sens. 

        - Pytanie z innej beczki, była Pani  osobą dzięki której w Ontario utworzono dzień Jana Pawła II. Polski papież był mężem stanu, ale był również zagorzałym obrońcą życia również tego poczętego. Wielu mieszkańców Kanady opowiada się za obroną życia, w gestii prowincji jest dostarczanie usług medycznych. Chciałbym zapytać o rzecz związaną ze zdrowiem kobiet, a mianowicie o poradnictwo przedaborcyjne. Obecnie sytuacja wygląda tak, że kobieta, która umawia się na aborcję, nie musi z nikim się konsultować. Czy nie byłoby  korzystne z punktu widzenia zdrowia kobiety, aby istniał pewien wymóg poradnictwa? Wiem, że aborcja to jest temat, którego politycy nie chcą dotykać, ale to bardzo istotna sprawa.  

        Sądzę, że w istocie sprowadza się to do prawa kobiety, by móc decydować o własnym ciele. Rozumiem o co panu chodzi, ale nie wiem zbyt dużo na temat tego, czy wymagane jest wcześniej poradnictwo czy też nie. Rząd federalny stanowi prawo w tym zakresie.

        - Mamy rok wyborczy będzie pani kandydata kandydować ze swojego okręgu, jaki jest plan na te wybory? 

        -Mam trzy tematy które chciałabym aby moi wyborcy rozważyli. 

        Po pierwsze, jestem przekonana że nowoczesne technologie wywołały gwałtowne zmiany, które z jednej strony wykreowały bardzo dużo nowego bogactwa, ale to bogactwo jest coraz bardziej skoncentrowane u coraz mniejszej liczby osób. Podobny proces miał miejsce wiele lat temu i w jego następstwie powstały związki zawodowe. Wówczas bogactwo koncentrowało się w rękach industrialistów - przemysłowców i chodziło o to, aby dotarło również do robotników. Obecnie mamy nową falę rewolucji technologicznej, którą według mnie porównać można z tym co się działo wtedy podczas zakładania związków zawodowych kiedy nieproporcjonalnie wielkie zyski lądowały w rękach kapitalistów. Nie mam nic przeciwko kapitalizmowi ale podobnie jak wszystko inne kapitalizm potrzebuje zasad, a dobre zasady prowadzić powinny do sprawiedliwego społeczeństwa. Musimy teraz po prostu nadrobić tę sytuację. 

        Weźmy na przykład kogoś kto wchodzi z technologiczną innowacją, jak uber, co jest samo w sobie fantastyczne,  ale popatrzmy na to kto bierze całość korzyści - niewielka grupa ludzi w uberze. A kto traci? Kierowcy taksówek, ale też ci nowi kierowcy Ubera mają bardzo skromny dochód. Można więc zobaczyć, jak zmiana technologiczna kreuje nowych bogaczy kosztem zwykłych ludzi. Nie mówię tutaj że mam na to gotową receptę, ale wiem że coś musimy zrobić.  Podobnie jak to miało miejsce w przypadku uzwiązkowienia - nie mówię, że związki zawodowe dają obecnie odpowiedź na ten problem, może dają część rozwiązania problemu, ale nie całe. Chodzi tutaj o zachowanie równowagi o sprawiedliwość.

        Co Pani by zrobiła? 

        - To co na przykład zrobiliśmy to OHIP+, to  darmowe leki dla wszystkich osób poniżej 25. roku życia to jeden przykład,  podniesienie minimalnej stawki to drugi, choć wiem, że kontrowersyjny. 

        - Czy chce Pani podnieść podatki? Opodatkować biznesy korzystające na rewolucji technologicznej, jak uber? 

        Obciążenia podatkowe muszą być sprawiedliwe, nie jest to kwestia tego czy więcej, czy mniej, ale przede wszystkim kwestia sprawiedliwych obciążeń. Wiemy że w początkowych fazach cała share technology jak uber w ogóle nie płaciła podatku. Teraz musimy to po prostu nadrobić. 

        Kwestia podatków to tylko jedna strona medalu. Jeśli pan pyta o to o co walczę, to kiedy widzę że ustępujący dyrektor jakiejś wielkiej kompanii, który źle prowadził firmę otrzymuje wielomilionową odprawę... Wiem, że tutaj to jest inna sprawa, ale kiedy ci dyrektorzy otrzymują wielomilionowe uposażenia, nic się na ten temat  nie mówi. My trochę podnieśliśmy minimalną stawkę i rozumiem te wszystkie wyzwania dla drobnego biznesu, ale proszę popatrzeć, jaki raban się zrobi; w tym samym czasie wynagrodzenie głównych menedżerów wzrosło o 200 - 300% . Więc nie mówię, że mam tutaj gotowe rozwiązania, ale są to rzeczy które mi leżą na sercu, które motywują do działania.

        Kolejna sprawa po prostu dobrze wywiązywać się z obowiązków posła. Chodzę od domu do domu nawet w okresie pomiędzy wyborami; pomiędzy kampaniami. Podczas mojej pierwszej kampanii w 2011 roku, kiedy pukałem do drzwi, ludzie mówili: o, politycy to tylko się u nas pokazują jak idą wybory, więc postanowiłam sobie, że będę obchodzić domy w okręgu między wyborami. 

        Organizuję też wiele spotkań z wyborcami; na niektóre przychodzi więcej ludzi, inne mają niską frekwencję ale uważam że wykonuję to co do mnie należy. Robię to wszystko aby pomóc wyborcom, bo owszem jedno to partia polityczna, ale koniec końców, jeżeli masz jakiś problem potrzebujesz pomocy to nie ma znaczenia z jakiej partii jest twój poseł, a liczy się to, czy jest dla ludzi, czy lubi swoją pracę na tyle by chciał pomóc. 

        Premier Dalton McGuinty mówił, niektórzy chcą zostać posłem, aby być kimś; inni aby coś zrobić; więc chodzi o to, aby poseł nie był kimś kto chce być kimś, ale kto chce coś zrobić. Tak naprawdę nie ma tutaj kim być; nie ma tutaj żadnego blichtru. To trudna praca 7 dni w tygodniu; dlatego jeśli ktoś się tutaj dostał, żeby być kimś, to bardzo szybko się rozczaruje; bardzo szybko straci ochotę do pracy, jeśli jednak jest się tutaj po to żeby coś zrobić, to można każdego dnia robić to z pasją. 

        Popatrz dookoła, jak Mississauga się rozwija, jak wiele jest inwestycji infrastrukturalnych, jak dużo tej infrastruktury zostało wybudowane w minionych latach, od kiedy byłam wybrana. Mamy 6 nowych składów GO na linii Milton, Sheridan College,  nową stację GO na Square One. Teraz buduje się nowa stacja Cooksville, wielopoziomowa, Będziemy mieli LRT, dwie nowe szkoły, także mnóstwo inwestycji, naprawdę budujemy to miasto. Budujemy Mississaugę East Cooksville cegła po cegle. To naprawdę to są rzeczy, na których mi zależy, które mnie skłaniają do działania i dlatego chciałbym nadal reprezentować mieszkańców Mississauga East - Cooksville.

         - Pani poseł dziękuje bardzo i życzę powodzenia. 

Andrzej Kumor

Widziane od końca.

Strona: www.goniec.net/
Zaloguj się by skomentować