Goniec

Register Login

Grzegorz Braun: Najpierw musimy Polskę odwojować (2)

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Grzegorz Braun w Scarborough Grzegorz Braun w Scarborough © Barbara Rode

Najpierw musimy Polskę odwojować (2)

19 maja br. w kościele Matki Bożej Królowej Polski w Scarborough (Toronto) odbyła się projekcja najnowszego filmu Grzegorza Brauna pt. "Poeta Pozwany", a po filmie odbyła się dyskusja Polonii kanadyjskiej z reżyserem filmu. Spotkanie zorganizowała grupa "Tajne Komplety" z inicjatywy pana Romana Dorny, a prowadził je Andrzej Kumor, redaktor naczelny tygodnika "Goniec". W spotkaniu z Grzegorzem Braunem uczestniczyło prawie 100 osób. Licznie zgromadzeni Polacy zadawali wiele pytań na temat obecnej sytuacji w Polsce oraz wizji Polski na najbliższe lata.    

***

Na co nie dać się nabrać? Oni będą próbowali przetasować, zamieszać, przeprowadzić kryzys kontrolowany, bo im się już zgrały te wszystkie atuty, te karty, ale nowe rozdanie przeprowadzić tej samej stałej karty. Teraz proszę zauważyć, takie są różne operacje.

      W zeszłym roku ewidentnie szykowali pana Grzegorza Schetynę, tak go dystansowali, że on taki odsunięty, skrzywdzony, i to byłby wtedy taki wariant, że Tusk się zgrał i wtedy wraca Schetyna jako Gomułka na fali przemian październikowych skrzywdzony przez Bieruta.

      To może nie wyjdzie, no to teraz próbują z Gowinem, że Gowin, stanowczy, konserwatywny, żąda od Rosjan szczątków tupolewa. Dwa lata i on teraz żąda. Jaki stanowczy, jaki zdystansowany. Co jeszcze wymyślą, nie wiem, dlatego że pomysłów będzie bez liku. Niczym innym się nie zajmują. Owszem, jest coś, czym się jeszcze zajmują, to znaczy myślę, że niektórzy zajmują się jednak przelewaniem pieniędzy na bezpieczne konta i sprawdzaniem rozkładu lotu na Okęciu, niektórzy się tym zajmują na pewno. Ale poza tym ci, co muszą trwać na posterunku, no to właśnie wymyślają takie pomysły. Państwo się nie dajcie za łatwo na te pomysły nabrać.

      Pytanie z sali: Czy się zmieni ekipa, czy jest jakakolwiek szansa, żeby w tym polu minowym wymanewrować coś dobrego dla Polski?

      Ja dlatego mówię o tych wszystkich sprawach strasznych i bardzo niebezpiecznych, że tak w ogóle jestem przekonany o nieprzeterminowanej wartości projektu politycznego pod nazwą Polska. Ja jestem przekonany, że ten projekt, mając tak świetną przeszłość, ma przed sobą znakomite perspektywy, a to jest, ma niewygasłą i niewykonaną misję cywilizacyjną.

      Tą misją, z mojego punktu widzenia, jest zabezpieczanie i wspieranie Kościoła powszechnego. Polska się w tym specjalizowała, niekoniecznie zawsze byliśmy najlepsi w tej konkurencji i nie zawsze byliśmy dostatecznie wierni i uparci, no ale tak jak w XVIII w. nie można było dokonać ostatecznego zamachu na papiestwo bez zniszczenia największych państw katolickich i bez strącenia korony koronowanych głów katolickich we Francji, Hiszpanii, w Polsce, tak i dzisiaj nie można.

      Projektanci nowej wieży Babel, budujący nowy wspaniały świat, nie mogą ziścić swoich planów bez ostatecznej rozprawy z Kościołem katolickim, a Kościół katolicki nie zginie póki co, póki nie jest ostatecznie rozwiązana kwestia polska. I to nie jest z mojej strony jakiś przejaw megalomanii, po prostu tak to wygląda, taka jest geopolityka i geoteologia, że tak powiem, światowa. I nie jest to dla nas powód do popadania w jakąś megalomanię, w jakieś napady nieuzasadnionej dumy i pychy, to jest dla nas po prostu jakiś obowiązek, to jest dla nas zadanie do wykonania.

      Sądzę, że Polska z powodzeniem może dalej zawalczyć o te sprawy i że do tego jest stworzona przez Pana Boga, że dlatego Pan Bóg dopuścił do tego, żebyśmy zaistnieli, i nie pozwolił nam całkiem sczeznąć i zadbał o to, żebyśmy po tysiącu lat mimo tylu nieprzyjemnych przygód w ostatnich trzech, czy nawet czterech stuleciach, żebyśmy mogli dalej się po polsku komunikować i po katolicku wierzyć, więc po prostu nie można tego stracić.

      W związku z tym czujcie się teraz państwo przeze mnie zarażani optymizmem, ogromnym optymizmem, bo ten optymizm wiąże się z poczuciem takim, że gra trwa, że właśnie jeszcze nie wiadomo, ile stuleci i ile tysiącleci przed nami jest tej gry, zanim właśnie Pan Bóg nie zakończy tego etapu rozgrywki.

      Ponieważ dalej mamy dane do tego, żeby w tej rozgrywce uczestniczyć, to tym większy będzie nasz grzech zaniechania, jeśli dopuścimy do wyautowania nas, do przeniesienia nas na jakąś tam ławkę rezerwowych czy na jakieś boczne boisko. Nie możemy do tego dopuścić, a o to gra się w tej chwili toczy. I atak jest już całkiem bezpośredni, na sakramenty.

      W "Tygodniku Powszechnym" dwa tygodnie czy tydzień temu był taki temat numeru. Nie wiem, czy wszyscy państwo wiecie, "Tygodnik Powszechny", niegdyś katolicki. Niektórzy ciągle niestety myślą, że to jest pismo katolickie. I tam był taki temat numeru, że spowiedź dzieci tak bardzo frustruje, więc może by tak najpierw pierwsza komunia, a potem spowiedź. Naprawdę, to nie jest żart, ja tego nie wymyśliłem.

      Zobaczcie państwo, że z drugiej strony, powinno to nas może nie rozweselać, ale powinno to nam się pozwolić rozluźnić, dlatego że tak szybko okazuje się, że wystarczy poskrobać, że nie trzeba głęboko grzebać, i okazuje się, że ta ofensywa antycywilizacyjna, ta walka ideologiczna prowadzona z nami, z polską narodowością – jak to tutaj pięknie rozszyfrowuje pan Jarosław Marek Rymkiewicz – że ona ma takie istotne cele, że trzeba uderzyć we wszystko co najświętsze. I w związku z tym znowu bez megalomanii, ale po prostu czujmy się uczestnikami istotnej rozgrywki. To nie jest marginalne, co się w Polsce i co się z Polską dzieje. To jest pierwszoplanowe.

      Jakie są perspektywy? Nie ma drogi na skróty. Niestety, kościół, szkoła, strzelnica. Ale dzieci szybko rosną. Dobra wiadomość jest taka, że elementem planu zbawczego dla Polski, świata i Kościoła, niezbędne jest także, żeby w ogóle miał kto chodzić to tego kościoła, szkoły i strzelnicy, prokreacja. To jest najprzyjemniejsza część zbawiania Polski, Kościoła i świata, więc wszyscy powinni hurmem do tej akcji się przyłączyć i za jakiś czas coś z tego wyniknie.

      Chodzi tylko o to, żeby Polacy w tej chwili nie dali się pozabijać na tej wojnie czy w tym stanie wojennym, żeby się po prostu fizycznie nie dali wykończyć, bo może ci dziwni ludzie, którzy przeprowadzili zamach smoleński, to może oni tak kombinują, że już może za bardzo ta trawa odrosła i znowu trzeba troszeczkę Polaczków zepchnąć do dołu z wapnem. Ja bym tego wcale nie wykluczał, bo to są źli ludzie najwyraźniej. Po prostu to są źli ludzie. A po drugie, nie trzeba się pozwolić doszczętnie ograbić, i nawet na dodatek coś trzeba oszczędzić i zarobić. Pan Stanisław Michalkiewicz wzywa Polaków – Polacy, bogaćcie się! – i niektórzy potrafią się na to żachnąć. Mówią nie, my tutaj biedni, a on tam bogaćcie się.

      Najpierw musimy Polskę odwojować, a jak Polska będzie, to ona wszystkim powinna dać. Nie, nic Polska nie tylko nie powinna, ale po prostu nie da nic nikomu, czego Polacy sami nie zarobią. I to z kolei, proszę państwa, więcej tu was na emigracji rozumie ten właściwy porządek rzeczy, statystycznie, niż ludzi w Polsce. I to jest na przykład, ten komunikat, to jest ta sprawa, w której wy możecie wiele zdziałać. Możecie pomóc zwalczać ugruntowane w narodzie polskim przesądy socjalistyczne, przesądy antywolnorynkowe, antykapitalistyczną retorykę jakichś politruków, która ciągle ma prawo obywatelstwa w kraju. A tu na emigracji zdrowego, wolnościowego, ze szczególnym uwzględnieniem wolności gospodarczej myślenia, jest, jak mniemam, sporo, właśnie dlatego, że jeżeli ktoś stanął na nogi tutaj, na emigracji, to stanął sam, tak naprawdę nikt tu nikomu niczego nie ofiarowuje w prezencie, tylko trzeba sobie poradzić.

      Ponieważ wy to wiecie, w związku z tym to wy jesteście być może posiadaczami tej szczepionki, która może pomóc zwalczyć tę infekcję, tę francę – przepraszam – socjalistyczną, która ciągle gdzieś tam krąży w tym krwiobiegu polskiego narodu w kraju. Polskiego narodu mówię, ale w istocie nie jest to wszystko polski naród.

      Polaków wśród mieszkańców Polski jest wcale nie większość, reszta to są tubylcy, w najlepszym wypadku tubylcy, którzy nie chcą nawet się dowiadywać, co tutaj się dzieje. Ale dobra wiadomość jest taka, że – to jest moja intuicja, tzn. taki mój rachunek nieoparty na badaniach statystycznych, bo nie mam takich możliwości egzekucyjnych, żeby takie badania przeprowadzić – ale ja sądzę, że tych Polaków, którzy są Polakami świadomymi, którzy chcą państwa polskiego, którzy się nie rozstali z ojczyzną, tak jak to zrobił rząd telewizyjny – bo to są po prostu ludzie, którzy nie wierzą w żadną Polskę, to jest dla nich ciężar i oni za dobrze wiedzą, że to jest niemożliwe – a więc tych Polaków, którzy są tego świadomi, chcą, ja sądzę, że jest ich więcej niż tych równie zadeklarowanych, ale sprzedawczyków.

      Po stronie tych sprzedawczyków mogą być różne wielkie możliwości, oni mają "Gwiazdę Śmierci" jedną, drugą, trzecią, mają te pieniądze, które ukradli, mają te pieniądze, które pozwolili im pomnażać generałowie i pułkownicy bezpieki w toku transformacji ustrojowej.

      Ale jak Pan Bóg dopuścił do istnienia, to dopuścił, tylko trzeba się w ten kijek wyposażyć.

      Strzelnica, proszę państwa, nie od razu trzeba fundować wnuczkowi kałasznikowa, wystarczy wiatróweczka. Wystarczy wiatróweczka i wokół tego mogą narosnąć inne piękne sprawy, dlatego że strzelanie precyzyjne ćwiczy koncentrację, dziecko od razu będzie miało o pół stopnia lepszą ocenę z matematyki, to będzie w ogóle wychowawcze. Uczy odpowiedzialności, uczy współpracy w kolektywie, żeby się nawzajem nie zastrzelić. Lansujcie państwo taką modę, w niedzielę po sumie na strzelnicę, nie do galerii handlowej, nie do malla, tylko na strzelnicę.

      Ileż to dolarów kosztuje kupić paczkę śrutu, i jeszcze jak babcia czy dziadek wnuczka zaprowadzi, to z tego więzy rodzinne, piękne wspomnienia później będą. Naprawdę, świetna sprawa.

      - Czy mógłby pan przedstawić dwa scenariusze rozwoju sytuacji w Polsce w kontekście politycznym, w ciągu najbliższej pięciolatki? Pierwszy jest scenariuszem optymistycznym, drugi scenariuszem pesymistycznym.

      - Może ja w odwrotnej kolejności, może ja najpierw czarny scenariusz rozwinę. Czarny scenariusz jest taki, że nie wcześniej niż po inauguracji olimpiady w Londynie i nie później niż przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych, a więc w sierpniu, wrześniu, październiku tego roku, zaczyna się trzecia wojna światowa. Imperium amerykańskie wraz z armią państwa położonego w Palestynie dokonuje ataków na państwo perskie, Iran, i my jesteśmy sojusznikami w tej wojnie. Tak, istotnie, polskie F-16 ćwiczyły na pustyni Negev, są fotografie z tych manewrów, można zobaczyć w Internecie. Kto dowodzi naszymi polskimi F-16? Dowodzą w takich manewrach różni wojskowi, dzielni piloci utalentowani, między innymi pan generał Eshel. Pan generał Eshel, który stał się postacią publiczną, po tym jak dziewięć lat temu, jeszcze nie w stopniu generalskim, wziął udział w pokazach lotniczych w Polsce, razem ze swoją ekipą supermyśliwców, i w drodze powrotnej, za zgodą władz polskich, przeleciał nad obozem koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau po to, żeby oddać lotniczy salut w tym miejscu na pamiątkę, z jednej strony, zbrodni, a z drugiej strony, na znak, że naród żydowski żyje i zebrał siły. Na dole, na terenie obozu, przyglądali się temu przelotowi zebrani w liczbie stu kilkudziesięciu wyżsi oficerowie armii izraelskiej różnych specjalności. I otóż przeleciał pan generał Eshel nad Oświęcimiem, ale złamał ustalenia, bo miał zgodę na przelot nie niżej niż pułap chmur, a przeleciał tak nisko, jak się da. No i kiedy go pytano, powiedział ni mniej, ni więcej: osiemset lat słuchaliśmy Polaków i więcej już nie musimy.

      Co wysnuwam z tego zdania, jak interpretuję takie zachowanie takiego wybitnego lotnika, takiego wybitnego wojskowego? Interpretuję to w taki sposób, że najwyraźniej pan generał, który jest dziś typowany na dowódcę tej operacji lotniczej, tego ataku na Iran, tak wyraźnie został wyedukowany. Nauczono go jakiejś fałszywej historii, w której my jesteśmy czarnymi charakterami, my jesteśmy jakąś stroną, która reprezentuje, w mniemaniu pana generała, jakieś przykre zaszłości, ośmiusetletnie zaszłości. I teraz ten pan generał ma dowodzić w wojnie, w której my mamy wziąć udział. Oczywiście przede wszystkim w sferze propagandowej mamy wziąć udział w tej wojnie. Nie przeceniajmy, z całym szacunkiem dla naszych wspaniałych lotników, potencjału militarnego tych F-16. Chodzi o wymiar propagandowy, chodzi o to, żeby były zdjęcia w Internecie i żeby było jasne, że jesteśmy stroną, że jesteśmy koalicjantem.

      Zapowiedziane zamachy terrorystyczne na Euro 2012. Bardzo dobry pomysł, jak już powiedziałem wcześniej, na zrolowanie, z jednej strony, problemów ekonomicznych, z drugiej strony, zalegitymizowanie wzięcia za twarz genialnego, z trzeciej strony, świetny pomysł takie zamachy terrorystyczne na zrolowanie tematu zamachu smoleńskiego. Jedną masakrą można przykryć drugą masakrę. Oby się to nie wydarzyło.

      Ja na pańską prośbę snuję czarny scenariusz. Do czego służyć też ma wzięcie za twarz Polaków? Ma służyć temu, żeby się nie wybudzili, a jak się wybudzą, to żeby nie wierzgali, kiedy będzie się realizować scenariusz ewakuacji paru milionów mieszkańców państwa położonego w Palestynie, w wypadku gdyby taka ewakuacja okazała się niezbędna. A jak się już zaczyna trzecią wojnę światową, to różne rzeczy mogą się przytrafić. I ci sami wojskowi, z panem generałem Eshlem, i zapewne podobnie jak on wyedukowani, muszą mieć takie plany, dlatego że inaczej byliby zdrajcami stanu swojego własnego państwa, byliby złymi wojskowymi, byliby złymi ministrami, premierami. Oni muszą mieć plan B, C, D i tak dalej, muszą mieć zatem plan, jak każdy dowódca odpowiedzialny, plan odwrotu, musi być plan ewakuacji. No to dokąd ta ewakuacja? Gdzie w świecie znajdzie się takie państwo, które przyjmie nie mówię parę milionów, ale przynajmniej parędziesiąt tysięcy uchodźców? Nie ma takich państw. To obserwujemy, kiedy jacyś Albańczycy próbują się przedostać do Włoch na paru łódkach i jak ich stamtąd gonią. Otóż nie ma takich państw, ale jest dobra wiadomość dla izraelskich generałów. Jest w Europie taki kawałek mapy, gdzie – jak się zdaje – nie ma żadnego państwa. Tam można wiele. Czy ci generałowie mają możliwości egzekucyjne na terenie Rzeczypospolitej Polskiej? No, mają takie możliwości, gdyż przecież Rzeczpospolita pozwala na to, żeby obnosili się z bronią palną funkcjonariusze pilotujący wycieczki uczniów izraelskich do Polski. Oni na terenie Rzeczypospolitej mają taki niesłychany przywilej, że mogą wymachiwać gnatami i nie trafiają do więzienia i nikt im tej broni nie odbiera, bo wolno, bo mogą. No więc skoro mogą przywozić pistolety, skoro mogą na przykład na jedną noc zamknąć lotnisko na Okęciu, mogą takie rzeczy, to mogą wszystko, proszę państwa. To znaczy, że działają eksterytorialnie.

      Rozwijam czarny scenariusz – jeden mój warszawski kolega mówi, do sojusznika przecież chyba nie wysyła się komornika. Otóż taki komornik został do nas wysłany wielokrotnie. Przez pierwszą dekadę postpeerelu te sprawy były jeśli nie ukryte, to w każdym razie bez wielkiej ostentacji były prowadzone. Od dziesięciu lat, od wejścia w nowy etap operacji zniesławiania Polaków i korygowania historii XX wieku ze szczególnym uwzględnieniem historii II wojny światowej i zagłady Żydów w Europie, od kiedy ta operacja weszła w nowy etap, pojawiła się nowa jakość. Polacy już nie tylko świnie, tak jak w komiksie amerykańskim świnie przyglądające się biernie zagładzie, ale współuczestnicy i współwykonawcy. Ba, już może nie współ-, tylko po prostu wykonawcy zagłady. Bo przecież nie ma już żadnych Niemców w historii zagłady, są enigmatyczni naziści. A jak produkuje się film, dajmy na to, o Eichmannie, amerykański, to akurat tak się składa, że ze wszystkich jego współpracowników wymienia się akurat tego, którego nazwisko brzmi po słowiańsku, i jeszcze deformuje się wymowę, zniekształca się to nazwisko, tak by brzmiało po polsku.

      Państwo widzicie tę operację, czytacie o polskich obozach koncentracyjnych, o polskich obozach zagłady. Dwadzieścia lat minęło, to nie są pomyłki. Nie wierzycie państwo w to, że to są jakieś pomyłki, bo niechby się ktoś tak w innej sprawie pomylił, niechby się tak ktoś pomylił pierwszy, drugi, piąty, sto piąty raz w innej sprawie, toby mu już dali popalić. No więc taka operacja, ona trwa od dziesięciu lat, Polacy jako współodpowiedzialni, czy wręcz czołowi odpowiedzialni sprawcy holokaustu. Pamiętajcie państwo, że ta operacja nie pozostaje bez wpływu na świadomość młodego pokolenia w Polsce, i to jest ciąg dalszy czarnego scenariusza. Realizacja scenariusza – nazwijmy go umownie scenariuszem Judeopolonia, zaraz wrócę do tego słowa – w bardzo szerokich kręgach polskiego społeczeństwa, zwłaszcza wśród dorastającej młodzieży, nie spotka się z odporem, ani nawet krytyczną refleksją. Nie zostanie być może zauważona istota tego, co nas czeka. Dlaczego? Dlatego że ta pedagogika wstydu odniosła skutek. Bardzo wiele polskich dzieci i dorastającej młodzieży z całej historii XX wieku wie tylko tyle, że Polacy nie są w porządku wobec Żydów, że Polacy są, oni sami, młodzież wie, i nawet czerpie z tego często taki powód do perwersyjnej dumy, że osiągnęli taki poziom samoświadomości i samokrytycyzmu, gdyż wiedzą, że są potomkami dobrze jeśli tylko złodziei, a nie morderców. W polskich środowiskach, nazwijmy je inteligenckimi, jest bardzo dużo ludzi już nie tylko podatnych na taką propagandę, ale też szerzących propagandę, i nie należy tego bagatelizować. Nie umiem określić, nie zacytuję żadnej tutaj kwoty procentowej, jaki to jest rozmiar, ale to jest bardzo poważny udział.

Ciąg dalszy za tydzień

Braun2

Ostatnio zmieniany piątek, 01 czerwiec 2012 20:25
Zaloguj się by skomentować