Goniec

Register Login

Wielki koncert - Wywiad z maestro Andrzejem Rozbickim

Oceń ten artykuł
(1 Głos)

        Janusz Niemczyk: Na koncercie, który Pan przygotowuje będą występowali pieśniarze operowi aż z 9 krajów świata, w tym z bardzo bogatych krajów. Jak widzę na plakacie, sponsorami w większości są osoby, firmy z polskiego, polonijnego środowiska. Polska sponsoruje cały świat?

        Andrzej Rozbicki: To tak nie wygląda. To nie jest tak zupełnie prawda. Jeśli Pan popatrzy dokładnie, Parama nie jest Credit Unią polską, a litewską. Ja muszę powiedzieć, że od lat współpracuję z Paramą. Chyba już od czterech lat zapraszam solistów z Litwy. W przyszłym roku mam mieć koncert na Litwie. 

        Podobnie zresztą jest z firmą Carawan. Jest ona ukraińską firmą. Carawan od lat jest na koncertach. Zawsze im się to podoba, co robię, i się z tego cieszą. To pracuje w obydwie strony. Tam są również różne inne loga łącznie ze słoweńskim. Słoweńcy się bardzo cieszą z tego, że przyjeżdża ich pierwszy tenor David Jagodic. Rozmawiałem z księdzem, który służy w społeczności słoweńskiej w Toronto i który również jest związany z muzyką klasyczną, i też się bardzo cieszy z tego powodu. 

        W związku z czym zmieniliśmy program i David Jagodic będzie śpiewał główną arię Frania z narodowej opery słoweńskiej. Będzie śpiewał po słoweńsku. Siedem lat temu dyrygowałem koncertem dla Słoweńców. To był taki zamknięty koncert dla nich z okazji 20. rocznicy odzyskania niepodległości przez Słowenię. I wówczas soliści przyjechali tylko ze Słowenii. 

        Tak że utrzymuję bardzo dobrą współpracę ze Słoweńcami. Poza tym moja orkiestra jest bardzo międzynarodowa. Jest w niej dużo osób z krajów byłej Europy Wschodniej, ale nie tylko. W tej chwili na 58 osób grających w orkiestrze jest 6 osób polskiego pochodzenia. Więc to nie jest polska orkiestra. Dobrze, że ludzie tak mówią, bo jest polski dyrygent, ale proszę zauważyć, że ja staram się zgromadzić najlepszych muzyków. Później się okazuje, że ten jest z Serbii, tamten z Budapesztu, tamten z Ukrainy, z Wilna, czy z innego kraju. Skrzypkowie są przeważnie z Europy Wschodniej, natomiast ci, którzy grają na instrumentach dętych, są przeważnie tutaj urodzeni. Bardziej mi to brzmienie pasuje. Ale to już są, powiedzmy, takie szczegóły.

        J.N.: Mówi pan o wykonaniu konkretnych osób?

        A.R.: To znaczy te osoby tutaj muzycznie wykształcone mają inny sposób grania niż osoby wykształcone muzycznie w Europie Wschodniej. Tu chodzi o wibracje i operowanie dźwiękiem. Tutaj grają natomiast prosto, czysto. Połączenie tych dwu sposobów grania, czyli smyczków z Europy Wschodniej i instrumentów dętych z Kanady, daje brzmienie, które mi bardziej pasuje.

        J.N.: Podzielę się z Panem pewną moją obserwacją na temat kultury i wpływu kultury, w tym i muzyki, na organizację kraju. 

        Po pierwsze, w powszechnej opinii przeciętnego obserwatora życia społecznego, pewne grupy ludzi mają wpływ na życie innych ze względu na posiadany majątek, czy też pieniądze. Ale ja się z tym nie do końca zgadzam. Ja uważam, że raczej te osoby mają wpływ ze względu na swoją wiedzę, ze względu na światowość, w tym i wiedzę o muzyce, o kulturze. 

        Po drugie, proszę spojrzeć, w krajach takich jak Austria, Niemcy, najpierw pojawili się geniusze muzyczni, pojawiły się koncerty orkiestr muzycznych, a więc zespołów ludzkich, a później te kraje przeszły fazę uprzemysłowienia. 

        Te zespoły muzyczne były formą organizacji pracy na wyższym poziomie, która pomogła później tym krajom stworzyć bardzo nowoczesne organizacje państwowe, z nowoczesnym sądownictwem, szkolnictwem, administracją. Austria i Niemcy stały się imperiami. Zresztą nie tylko ten element ma wpływ na życie zbiorowe. 

        Obycie też ma wpływ w sensie pewnych wzorców z muzyki klasycznej przechodzących do organizacji państwa, i również ma znaczenie dla życia mniejszych grup. Pamiętam, zaraz na początku mojego pobytu w Kanadzie, byłem na kawie u mojego znajomego, którego rodzinie powiodło się w Kanadzie dosyć szybko. I tak sobie rozmawialiśmy. Mój znajomy powiedział, że polscy chłopi przyjeżdżali tutaj na początku dwudziestego wieku i się męczyli, i z takim trudem budowali swój majątek. Innym przyszło to dużo łatwiej. I wówczas on powiedział słowa, które ja słyszę w swoich uszach do dzisiaj: „tak, polscy chłopi przyjeżdżali do Kanady, równocześnie jak i przyjeżdżały tutaj inne grupy z Polski. Ale ten inny często miał malutką przewagą w obyciu. On wiedział, jak postawić szklankę na stole, a polski chłop często nie wiedział. Ci inni umieli tę malutką przewagę wykorzystać na swoją korzyść, a polski chłop się krępował”. Czy Pan kiedyś w ten sposób pomyślał, że istnieją takie zależności? Zaprosił Pan na koncert 9 śpiewaków operowych z 9 różnych krajów, przy czym nie są to tylko śpiewacy z krajów europejskich. Światowość, świat muzyki przyjeżdża do Kanady i wiele osób będzie miało okazję zobaczenia czegoś więcej. Ciekaw jestem, jak to olbrzymie przedsięwzięcie jest oceniane, czy też będzie docenione?

        A.R.: Powiem tak, młodzież słucha muzyki popularnej tutaj, na przykład rapu czy innych form. To dobrze. Proszę tylko zwrócić uwagę, że większość zespołów muzyki popularnej, ich okres życia, okres życia tych piosenek, to przeważnie 10 lat. Później one znikają. Muzyka klasyczna pozostaje.

        Będąc w Wiedniu, zgłosili się do mnie przedstawiciele fundacji z Liechtensteinu. To jest fundacja, która postawiła sobie za cel promowanie młodych, ale już z pewnymi osiągnięciami, solistów muzyki operowej. Żeby śpiewak operowy dostał się do tej fundacji, to musi zdać egzamin. Fundacja ma radę artystyczną łącznie z osobą dyrektora. Zresztą poznałem go i wygląda na to, że będzie on w Toronto i że przyjdzie na ten koncert. Obok solistów przyjeżdża 7 osób z zarządu tej fundacji. Część zarządu fundacji jest w Wiedniu, część jest w Liechtensteinie. Ich zadaniem jest promowanie młodych solistów z osiągnięciami. Zresztą parę lat temu był przez nią sponsorowany pewien młody Polak. Więc przyjazd części tych śpiewaków to był ich pomysł. Ja zaproponowałem z kolei pewną zmianę, na którą oni wyrazili zgodę. Tak samo było z występem pani Podolak. Przesłuchali dodatkowych solistów, żeby sprawdzić, czy to jest ten poziom, który radę fundacji zadowala. 

        Ale to, co jest piękne w tym koncercie, to że ci wszyscy soliści się wzajmnie znają. To nie jest tak że każdy przyjeżdża i tu się spotkamy i sobie pośpiewamy. Soliści mieli już dwie próby w Wiedniu, będą śpiewali w formie dwu kwartetów podwójnych, czyli w osiem osób. Wie Pan, wszyscy są na scenie i oni również rozgrywają część swoich występów aktorsko. Mamy dwa mezzosoprany, dwa tenory, dwa barytony... Mamy więc pełny kwartet podwójny. 

        Z tym że umówiliśmy się, że zostanie zrobiony koncert karnawałowy. Program też jest ustawiony pod nastrój karnawału. Będą elementy polskiej muzyki. Ja od lat, od kiedy tu jestem w Kanadzie, ale nie tylko tu, zawsze polską muzykę promuję. 

        Koncert zaczyna się Polonezem Wojciecha Kilara, muzyką napisaną do filmu Pan Tadeusz. To wykonanie będzie w pełnym 60-osobowym składzie orkiestry, tak że ta muzyka zabrzmi. Orkiestrę powiększyliśmy do prawie 60 osób na ten koncert. W tym koncercie mamy również Chopina. Jest to piękna pieśń, która zostanie zaśpiewana przez Karolinę Podolak. To nie jest jednak zwykła pieśń. Jest ona napisana na podstawie jednej z etiud Chopina. Aranżacja tej pieśni została specjalnie napisana dla Jose Carrerasa. Kilka lat temu usłyszałem wykonanie tej pieśni na płycie. 

        Bardzo chciałem uzyskać prawa do tej aranżacji, bo to jest tak pięknie zrobione. Zależało mi bardzo, zajęło mi wiele starań, żeby ten aranż otrzymać. W końcu go otrzymałem. Mam ten aranż i nasza orkiestra i pani Karolina Podolak zaśpiewa tę pieśń Chopina według tego właśnie aranżu. Mam nadzieję, że tym osobom, które przyjdą na koncert, to wykonanie się spodoba. To będzie taki polski akcent na tym koncercie. Jednocześnie chciałbym żeby to wykonanie było odebrane przez słuchaczy jako cześć obchodów 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Właśnie teraz rozpoczynają się obchody rocznicowe odzyskania przez Polskę niepodległości. 

        Później będzie wiele utworów, które słuchacze zapewne już słyszeli. Będzie na przykład utwór Leonarda Bernsteina z musicalu West Side Story. I tu też taka uwaga, że Leonard Bernstein urodził się sto lat temu. W Ameryce jest to stulecie tego jednego z najbardziej znanych kompozytorów amerykańskich dwudziestego wieku. Leonard Bernstein był przez 10 lat dyrygentem nowojorskiej orkiestry filharmonicznej. Rodzice Leonarda Bernsteina pochodzą z Równego. 

        Kończymy koncert... ale może nie, może wszystkiego nie będę opowiadał? Powiem tylko, że koncert kończymy ciekawym opracowaniem Bohemian Rapsody. To jest jakby zupełnie z innego garnka, jak bym powiedział. Jest to jednocześnie piękne opracowanie na orkiestrę. Tu, na tym koncercie, będzie ono wykonane po raz pierwszy. To opracowanie na orkiestrę zostało wykonane w Europie. 

        Dodam jeszcze, że w koncercie uczestniczy Juan Carlos Heredia. śpiewa on barytonem. Juan Carlos Heredia przylatuje tu z Mexico City. Jest on jak na śpiewaka młodym człowiekiem. W 2016 roku na międzynarodowym konkursie Operalia zdobył pierwszą nagrodę. Ale teraz już naprawdę kończmy, bo opowiem jeszcze z rozpędu cały koncert.

        Janusz Niemczyk: Dziękuję za rozmowę.

Ostatnio zmieniany środa, 24 styczeń 2018 12:46
Zaloguj się by skomentować