Goniec

Switch to desktop Register Login

Życie polonijne

czwartek, 17 sierpień 2017 23:24

Kanadyjskie tropy dh. Andrzeja Małkowskiego

Napisane przez

        W trakcie IX Zlotu ZHPpgK w Tamaracouta można było zobaczyć ustawioną na świeżym powietrzu wystawę przygotowaną przez Polonia Canadian Institute for Historical Studies, a  obrazującą kanadyjskie związki z polską niepodległością i harcerstwem. Podczas Dnia Gości po wystawie oprowadził „Gońca” jej kurator, Roman Baraniecki...

Roman Baraniecki, dyrektor Polonia Canadian Institute for Historical Studies: Andrzej Małkowski przyjechał do Ameryki, żeby stworzyć armię polską z ochotników amerykańskich. Miał taką nadzieję stworzenia armii w Ameryce, w Stanach Zjednoczonych, podobnie jak Paderewski. Przecież Małkowski zaciągnął się, nie tylko był wolontariuszem do szkoły oficerskiej w Toronto, którą ukończył, ale jednym z pierwszych 17, którzy zostali dyplomowani, to było 23 sokołów polskich. Ale też przybył właśnie do Toronto 1 stycznia, od 3 stycznia szkoła się zaczęła, 2 kwietnia były egzaminy, które 17 przeszło z wynikiem bardzo dobrym, więc zostali promowani do rangi porucznika, ale milicji kanadyjskiej. Natomiast Małkowski przybył, ponieważ tak jak Paderewski miał ideę utworzenia armii w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście wiemy, że to się nie ziściło, ale ziściła się ta armia i ten obóz w Kanadzie. I on nawet zaciągnął się do armii kanadyjskiej, on był żołnierzem w armii kanadyjskiej, w kawalerii. Tak że jest to tak naprawdę bardzo niezbadany okres życia Małkowskiego, nieznany, więc właśnie w Canadian Institute for Historical Studies zajmujemy się tym tematem teraz i pracujemy nad przygotowaniem takiego szczegółowego opracowania na ten temat. Jest ten temat reprezentowany na tej wystawie.

We wtorek 15 sierpnia w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny odbyła się kolejna rozprawa w procesie Mary Wagner, działaczki pro-life oskarżonej o zakłócanie pracy klinik aborcyjnych w Toronto poprzez rozdawanie kwiatów i namawianie "pacjentek" do odstąpienia od zamiaru aborcji.
Zwolniona w czerwcu z aresztu, Mary Wagner odpowiadała przed sędzią R. Libmanem z wolnej stopy, w sądzie w starym ratuszu w Toronto w sali nr 117. Mary towarzyszyło na sali około 35 wspierających osób. Wśród nich Linda Gibbons i Mary Burns. Wielu pozostałych stanowili Kanadyjczycy polskiego pochodzenia.


Sędzia wygłosił wyrok  przedstawiając przebieg całego procesu, streszczając argumenty wszystkich stron i uznał Mary Wagner za winną jednego zarzutu mischief (czyli w tym wypadku naruszenia działalności legalnego biznesu, za jaki uchodzi przychodnia aborcyjna) oraz dwóch zarzutów naruszenia warunków zwolnienia warunkowego.

Prokurator powtórzył swoje żądanie 18 miesięcy więzienia i gdyby sędzia uznał zasadność takiego wyroku Mary Wagner musiałaby wrócić do zakładu karnego.
Sędzia zwrócił się do Mary Wagner z pytaniem czy nie chce odłożyć posiedzenia sądu na wyznaczenie wysokości kary, uznał że jej sytuacji pomogłoby reprezentacja prawna (Mary tym razem broniła się sama).

W tym czasie można również pisać do sądu listy referencyjne, domagając się łagodniejszego wyroku, jest to czas w którym sąd chce aby przedstawiono wszystkie okoliczności jakie wpłynąć mogą na wysokość kary.


Mary Wagner w rozmowie z Gońcem wyraziła rozczarowanie wyrokiem skazującym "po tych wszystkich argumentach które zostały przedstawione przez stronę pro-life", ale uznała za pozytywny fakt możliwości odłożenia rozprawy wyznaczającej wysokość kary. Nie sądzi by to cokolwiek zmieniło, ale pozwoli to stronie opowiadającej się za życiem na przedstawienie udokumentowanie i wzmocnienie swoich racji.


Na sali miał miejsce niemy protest jednej z uczestniczek, która w trakcie przedstawiania wyroku rozwinęła plakat z napisem „Aborcja zabija dzieci”. Sędzia kontynuował swą przemowę a dopiero później ostrzegł protestującą, że w takich przypadkach będzie usuwana z sali - bo to nie miejsce na takie protesty - dodał.


Po krótkiej przerwie wywołanej alarmem przeciwpożarowym. Sędzia Libman wyznaczył termin rozprawy, podczas której zostanie wyznaczona wysokość kary na na 12 września. Wówczas to Mary Wagner dowie się czy pozostanie na wolności czy będzie musiała wrócić do więzienia.


W tym czasie osoby zainteresowane jej wsparciem mogą wyrazić swe poparcie i mogą pisać listy do sądu. Wkrótce więcej informacji na ten temat.(ak)

Poniżej okna sali, gdzie toczyła się rozprawa.

DSCN6690

wtorek, 08 sierpień 2017 15:04

Ruszyła Piesza Pielgrzymka do Midland

Napisane przez

Polskie pielgrzymowanie do Midland

Oprac. (ak)

        W minioną niedzielę odbyła się tradycyjna polska pielgrzymka do sanktuarium kanadyjskich męczenników w Midland. Tym razem wzięło w niej udział aż 8000 pielgrzymów. 

        Wśród nich i ci, którzy do Midland przyszli na nogach z Toronto w ramach pielgrzymki pieszej.  Podobno w tym roku pogoda była bardzo dobra, deszcz padał tylko w poniedziałek i w piątek, a i tak namioty udawało się zawsze rozłożyć i zebrać przed deszczem. Cieszy duża liczba młodych ludzi, którzy biorą udział w tej formie pielgrzymowania. Przez nich pielgrzymka ma też bardziej taneczny charakter.

        Pielgrzymi w specjalnej skrzyni przez całą drogę nieśli intencje modlitewne różnych ludzi, bliskich i znajomych. 

        W tym roku uroczystej Mszy Świętej przewodniczył biskup Wiesław Śpiewak, zmartwychwstaniec, który na co dzień pełni posługę na Bermudach. Witając wszystkich, proboszcz parafii świętego Maksymiliana Kolbego w Mississaudze Janusz Błażejak powiedział: W imieniu Konferencji Polskich Księży pragnę bardzo serdecznie powitać naszego tegorocznego gościa jako Ekscelencję Księdza Biskupa Wiesława Śpiewaka z diecezji Hamilton na Bermudach. 

        Księże Biskupie, pierwsza pielgrzymka do sanktuarium męczenników kanadyjskich została zorganizowana 61 lat temu, kiedy to oficjalnie powstała Konferencja Polskich Księży na Wschodnią Kanadę. 

        Ofiarowanie przez polskich pielgrzymów kopii obrazu matki Boskiej Częstochowskiej i ufundowanie ołtarza polowego ku czci Jasnogórskiej Pani sprawiło, że przy tym ołtarzu od 61 lat Polacy czują się  jak w domu. A to miejsce stało się symbolem naszej wiary na obczyźnie, symbolem Jasnej Góry. 

(...) Pragnę powitać 35. Pieszą Pielgrzymkę do Midland z niezmordowanym dyrektorem Janem Żurakowskim. Jest moją wielką radością powitać ojców i księży, którzy w tym roku szli na pieszej pielgrzymce przez cały tydzień tutaj, do Midland, a przede wszystkim w duchowy sposób za nią odpowiadali, ją prowadzili: ojca Wojciecha Stangela, który z ramienia Konferencji Polskich Księży jest odpowiedzialny za duchowy aspekt pielgrzymki – dotychczas z parafii Maksymiliana Kolbego, a od września z parafii świętego Eugeniusza w Brampton, ojca Pawła Pilarczyka, również z parafii świętego Maksymiliana Kolbego, którego ręce jeszcze pachną olejami świętymi, ponieważ pod koniec maja w tym roku otrzymał święcenia kapłańskie i od razu przez ojca generała został wysłany do Kanady – witamy ojcze Pawle; księdza Sławomira Szwagrzyka, „niezmordowanego”, który dawniej był tutaj w diecezji w London, a obecnie pracuje na Jukonie, ale na pielgrzymkę przyjechał i jak zawsze prowadził swoją grupę. Mamy również przyjemność powitać księdza Adama Słomińskiego, nowego wikariusza ze Scarborough, na pewno w tłumie nie zginie, bo ma ponad dwa metry wzrostu. Przyjechał parę dni temu do parafii, a proboszcz zaraz w samochód go wsadził i przywiózł na pieszą pielgrzymkę. 

        Również witam pielgrzymów z odległych miast, od Ottawy do Windsor i Buffalo w Stanach Zjednoczonych. 

        W szczególny sposób chciałbym to podkreślić, bo to jest bardzo ciekawe. Mamy pielgrzymów, którzy od 61 lat przyjeżdżają do Midland, od momentu kiedy rozpoczęła się ta pielgrzymka. Wtedy mieli po kilkanaście lat, młode, atrakcyjne, piękne dziewczynki, a dzisiaj dorosłe panie; Jenny Urbanowicz, Teresa Wola, Maria Matis co roku przez 61 lat tutaj do tego miejsca przyjeżdżają. 

        Ksiądz Biskup podziękował ze swej strony za możliwość sprawowania Mszy Świętej, bo jak przyznał, nieczęsto ma okazję, aby to robić w języku polskim, żartował, że na Bermudach polskie pochodzenie deklaruje coraz więcej osób, ale ma ono postać ulubienia pierogów albo gołąbków. Biskup ceni sobie poezję i cytował wiele wierszy, tak podczas powitania z pielgrzymami, jak i homilii, która została bardzo dobrze przyjęta. Przyznał, że można go za to „nie lubić”...

        O. Józef Wcisło OMI w nadesłanej informacji o pielgrzymce pisze: W czasie kazania ks. bp Wiesław Śpiewak zwrócił uwagę na to, że łaska, której dostąpiła Matka Boża, zaowocowała w jej życiu miłością wobec bliźniego będącego w potrzebie. Dlatego, zaraz po Zwiastowaniu, udała się do swojej krewnej Elżbiety, aby być przy niej i jej pomagać w oczekiwaniu na narodzenie Jana Chrzciciela. Zdaniem Biskupa, taki jest wymiar działania łaski Bożej. Bóg Ojciec w osobie swojego Syna, Jezusa Chrystusa, skrócił dystans, jaki był między Nim a człowiekiem. Jezus stal się jednym z nas, nie przestając być Bogiem. Każdy, kto przyjmuje Jezusa, wezwany jest do tego, aby zbliżyć się i otworzyć na drugiego człowieka. Skrócić dystans, który nas dzieli. Piękny tego przykład dała nam Najświętsza Maryja Panna. W swoim kazaniu Księdzu Biskupowi udało się nawiązać bardzo bliski kontakt z wiernymi, którzy z zaciekawieniem go słuchali i spontanicznie reagowali na

jego słowa. Biskup Wiesław pokazał radosne podejście do swojej osoby, za co kilka razy został nagrodzony brawami. Po Mszy Świętej przez ponad dwie godziny udzielał osobistego błogosławieństwa wiernym, którzy podchodzili do niego, rozmawiali i odchodzili z pasterskim błogosławieństwem. Ustawiła się tak długa kolejka, że aż trzeba było interweniować, aby wierni pozwolili Biskupowi Wiesławowi pójść na obiad, a pozostałym ludziom umożliwić uczestnictwo w Nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego o godzinie 15.00. Jest już tradycją pielgrzymowania do Midland, że bardzo dużo ludzi po Mszy zostaje na to nabożeństwo, aby u Miłosierdzia Bożego wypraszać potrzebne łaski dla siebie i swoich bliskich. Nabożeństwo poprowadził o. Józef Wcisło – oblat, rektor seminarium z Obry, a za śpiew odpowiedzialna była s. Karolina Szymkowiak.

        Warto odnotować, że po Mszy św. kilkadziesiąt osób złożyło roczne ślubowanie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, zobowiązując się do wstrzemięźliwości od napojów alkoholowych. Cieszy to, że większość z nich stanowiła młodzież. Były też osoby, które podjęły zobowiązanie duchowej adopcji dziecka poczętego.

        Męczennicy kanadyjscy to grupa ośmiu świętych Kościoła katolickiego, męczenników, francuskich misjonarzy z zakonu jezuitów; sześciu kapłanów i dwóch braci zakonnych. Prowadzili oni w XVII wieku misje wśród Indian z plemion Huronów i Irokezów na terenach tzw. Nowej Francji   i w północnej części obecnego stanu Nowy Jork.

        Ich działalność spotykała się z oporem ze strony miejscowych szamanów, którzy oskarżali religię czarnych sukni (określenie pochodzące od stroju jezuitów) o sprowadzenie chorób i posądzali misjonarzy o czary. Prowadzili misję mimo prześladowań, aż do męczeńskiej śmierci. Ginęli poddawani torturom i w czasie wojen plemiennych, będąc celem prześladowań na tle religijnym.

Lista męczenników

św. Antoni Daniel (1601–1648)

św. Gabriel Lalemant (1610–1649)

św. Izaak Jogues (1607–1646)

św. Jan de Brébeuf (1593–1649)

św. Jan de Lalande (?–1646)

św. Karol Garnier (1606–1649)

św. Natalis Chabanel (1613–1649)

św. Renat Goupil (1608–1642)

        Historia życia i misji męczenników kanadyjskich stała się inspiracją dla opowiadań Tobiasa Wolffa i została opisana w książce Briana Moore’a „Black Robe” zekranizowanej w filmie Bruce’a Beresforda z 1991 roku.

***

Informacja przygotowana przez O. Józefa Wcisło OMI, Rektora WSD w Obrze

W poniedziałek, 7 sierpnia, wyruszyła 35 Pisza Polonijna Pielgrzymka do Sanktuarium Pierwszych Męczenników Kanadyjskich w Midland. Pielgrzymkę rozpoczęła Msza św. o. godz. 9.00 przy kościele św. Patryka w Brampton - Caledon, 11873 The Gore Rd. Mszy św. przewodniczył i kazanie wygłosił o. Janusz Błażejak OMI, Przewodniczący Konferencji Księży Polonijnych na
Wschodnią Kanadę i proboszcz Parafii św. Maksymiliana Kolbe w Mississauga.
Kaznodzieja mówił o tradycji pielgrzymowania, której początki sięgają czasów Abrahama, który został wezwany, aby opuścić swoją ziemię rodzinną i wyruszyć w nieznane. Abraham wyruszył, bo całkowicie zaufał Bogu i to, co nieznane, było mu bliskie, dlatego że wiązało się z wiernością wezwaniu Boga. Także Jezus co roku udawał się na pielgrzymkę do Jerozolimy, na znak wierności tradycji biblijnej, która nakazywała każdemu pobożnemu Izraelicie
pielgrzymowanie do miejsc świętych.

Mszę św. koncelebrowali: o. Wojciech Stangel OMI - kierownik duchowy pieszej pielgrzymki, dotychczasowy wikariusz w parafii św. Maksymiliana Kolbego, a od września wikariusz w parafii św. Eugeniusza w Brampton; ks. Sławomir Szwagrzyk z Yukon, o. Paweł Pilarczyk OMI - neoprezbiter i nowy wikariusz w parafii św. Maksymiliana Kolbego; ks. Jose Signorelli - Hiszpan, proboszcz parafii św. Augustyna z Canterbury w Toronto, oraz jeden kapłan z Polski, który jest na wizycie w Toronto. Natomiast dwaj misjonarze oblaci: o. Józef Wcisło OMI - rektor seminarium misjonarzy oblatów w Obrze i o. Roman Majewski OMI - misjonarz z Madagaskaru, spowiadali pielgrzymów.

W tym roku wyruszyło na pielgrzymi szlak ok. 400 pielgrzymów. Jak zwykle, niektórzy na całą pielgrzymkę a inni na kilka dni. Są całe rodziny i pojedyncze osoby. Tacy, którzy pielgrzymują od lat i tacy, którzy czynią to pierwszy raz. Warto odnotować, że po raz pierwszy do pielgrzymki polonijnej dołączyła się grupa z parafii św. Augustyna z Canterbury w Toronto, z jej proboszczem Jose, 3 siostrami zakonnymi i pewną liczbą wiernych świeckich.
Jak co roku na pielgrzymi szlak wyruszyła też misjonarka Chrystusa Króla - s. Karolina Szymkowiak MChR z parafii św. Maksymiliana.

Pielgrzymi mają profesjonalną opiekę panów z obsługi technicznej, którzy troszczą się o bezpieczeństwo i logistykę pielgrzymów.

 

piątek, 11 sierpień 2017 13:23

IX Światowy Zlot ZHPpgK

Napisał

Tamaracouta 2017 - IX ZLOT ZHPpgK

        Polskie harcerstwo to jedna z niewielu organizacji formacyjnych, jakie wciąż zwykły człowiek ma do dyspozycji do wychowywania własnych dzieci. 

        Dyscyplina, umiejętność pracy w grupie, nawiązywania zdrowych relacji, wymaganie od samego siebie – wszystko to są wartości, jakie dawało i daje polskie harcerstwo będące kontynuacją przedwojennej organizacji. W miniony weekend polskich harcerzy z całego świata można było odwiedzić na zlocie w Tamaracouta w Quebecu; w sobotę odbyło się ognisko; w niedzielę uroczysta Msza św., a po niej defilada. W tzw. Dniu Gości mogli to wszystko widzieć i uczestniczyć rodzice oraz inne osoby spoza organizacji. Dojechało w sobotę i niedzielę ponad tysiąc gości.

        Jak informowano w oficjalnym komunikacie: 

        Związek Harcerstwa Polskiego, z potrójną służbą Bogu, Polsce i bliźnim, działa poza granicami Kraju nieprzerwanie od czasu II wojny światowej. Jest ideową i organizacyjną kontynuacją polskiego skautingu założonego w 1910 roku przez Andrzeja i Olgę Małkowskich. 

        W czasie drugiej wojny światowej ZHP zszedł w Polsce do podziemia, a poza Polską rozwijał się we Francji, Wielkiej Brytanii, na Bliskim Wschodzie, w Afryce, Indiach oraz w Polskich Siłach Zbrojnych. W 1946 roku, na Zjeździe w Enghien pod Paryżem z udziałem przewodniczącego ZHP doktora Michała Grażyńskiego, przyjęto powojenną strukturę ZHP działającego poza granicami Kraju wobec braku możliwości działalności ZHP w Kraju. 

        Związek Harcerstwa Polskiego działa nieprzerwanie do dziś dnia stosując sprawdzone metody oparte o zasady skautowe Roberta Baden-Powella, rozwinięte przez instruktorów i instruktorki w Polsce niepodległej i dostosowane do potrzeb młodzieży wychowującej się poza Krajem.

        Dzisiaj działamy w sześciu okręgach: Argentyna, Australia, Francja, Kanada, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, i mamy rozwijające się jednostki w skupiskach nowej emigracji w kilku krajach Europy, m.in. w Austrii,  Holandii, Irlandii i Niemczech.

        Zlot w liczbach wyglądał następująco: 

Zlot Harcerek „Nieprzetarte Ścieżki”    – 422

Zlot Harcerzy „Nasz Świat”  –  362

Zlot Wędrowniczy „Krąg Ognia”  –  404

Zlot Organizacji Przyjaciół Harcerstwa „Oaza Przyjaźni” – 41

Zlot Starszego Harcerstwa „Chinook” – 3

Komenda Główna Zlotu – 56

Kolonia Zuchowa „Bohaterzy Przyszłości” – 46                        

Razem – 1334


Według kraju zamieszkania:

Okręgi ZHP 

Delegacje z innych krajów

Australia                   46                

Austria                            1

Irlandia                             1                         

Białoruś                            1

Kanada                         514                        

Litwa                          14        

Stany Zjednoczone         467                        

Polska (ZHR)                  24

Wielka Brytania                 261                        

Ukraina                            5

        Tym razem harcerzy odwiedziło liczne grono przedstawicieli polskich władz, obecny był wiceminister ds. Polonii Jan Dziedziczak, a list od prezydenta Andrzej Dudy odczytał  minister Wojciech Kolarski.  

        Przyjechali również Łukasz Weremiuk, chargé d’affaires a.i. w Ottawie, oraz prezes KPK Władysław Lizoń.

        Prezydent Duda napisał:

Druhny i Druhowie!

         Najserdeczniej pozdrawiam Was z Polski! Cieszę się, że mogę zwrócić się do Was jako Prezydent Rzeczypospolitej, a jednocześnie jako harcerz i protektor wszystkich organizacji harcerskich, w tym również Związku Harcerstwa Polskiego poza granicami Kraju. Wspieranie i promocja ruchu harcerskiego to niezwykle zaszczytne zobowiązanie. Staram się je wypełniać w duchu służby, w trosce o całą naszą harcerską rodzinę. Dwudziestego piątego lipca odwiedziłem letni obóz koło Żółna na Kaszubach. Spotkałem się tam z przedstawicielami organizacji harcerskich działających w Kraju. Z radością i dumą przekazuję Wam wspólne przesłanie, które skierowali oni na Wasz zlot, oraz głownię z ogniska, przy którym wtedy zasiedliśmy. To ważny i piękny znak jedności między druhnami i druhami, których dzielą granice państw i kontynentów, ale łączy coś o wiele ważniejszego: miłość do Polski oraz wierność ideom, którym od ponad stu lat służą polscy harcerze.

         Ilekroć mowa o tych ideach, warto przywołać myśl harcmistrza Andrzeja Małkowskiego: harcerstwo to skauting plus niepodległość. W przyszłym roku przypada setna rocznica odrodzenia suwerennego państwa polskiego. Był to wyjątkowy w dziejach sukces, a przyczyniło się do niego wielu harcerzy. Dlatego członkowie współczesnych organizacji harcerskich mają szczególne prawo i obowiązek, aby uczcić ten jubileusz, aby uczynić go wielkim świętem polskości i polskiego ducha wolności. Powierzam Wam to zadanie i jestem pewien, że wywiążecie się z niego naprawdę wspaniale. Bo przecież to Wy, krzewiąc harcerskie ideały poza granicami Polski – wszędzie tam, gdzie mieszkacie, uczycie się i pracujecie, w środowiskach polonijnych i poza nimi – głosicie na co dzień dumę z Waszego dziedzictwa, okazujecie przywiązanie do polskiej kultury, języka i historii, do naszych narodowych bohaterów. W przyszłym roku złóżcie publiczny, uroczysty hołd tym, którzy w roku 1918, w ogniu I wojny światowej, wśród zmagań wielkich mocarstw, zdołali wskrzesić Polskę wolną i niepodległą.

         Nazwa tego Zlotu to „Szlak Przyszłości”. Uważam, że aby patrzeć w przyszłość – oraz by czynić to z odwagą i optymizmem – trzeba być świadomym swojej siły i polegać na niej. Trzeba rozumieć własną tożsamość, znać swoją historię i być mocno przekonanym do wartości, którym chce się służyć. Myślałem o tym podczas tegorocznych obchodów Dnia Myśli Braterskiej w Warszawie. Wśród druhen i druhów, którzy stanęli ze mną wokół ogniska na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego, z radością powitałem również przedstawiciela Związku Harcerstwa Polskiego poza granicami Kraju. Przypomniałem sobie wtedy czas, gdy reżim komunistyczny oddzielał Polskę od wolnego świata, a wielu harcerzy toczyło pokojową walkę o zachowanie naszego patriotycznego i harcerskiego dziedzictwa. Bardzo krzepiła nas świadomość, że nie jesteśmy sami.

        Że gdzieś tam, na obczyźnie, istnieje organizacja, która otwarcie i konsekwentnie kontynuuje tradycje harcerstwa przedwojennego. Wielkim wydarzeniem był dla nas IV Światowy Zlot Związku Harcerstwa Polskiego poza granicami Kraju, który odbył się w roku

1988 w Rising Sun w stanie Maryland. Wtedy po raz pierwszy pojawili się na nim delegaci z Polski, w tym również instruktorzy z mojej krakowskiej drużyny. Od tamtego momentu datują się realne, efektywne kontakty między harcerstwem polonijnym i krajowym. Ufam, że w nadchodzących latach znacząco się one rozwiną.

         Życzę, aby IX Światowy Zlot Związku Harcerstwa Polskiego poza granicami Kraju umocnił Wasze braterskie więzy, Wasze wzajemne kontakty i współpracę. Niech to wyjątkowe spotkanie roznieci w Waszych sercach nowy zapał do realizacji harcerskiego posłannictwa. A już za rok serdecznie zapraszam Was do Polski. Spotkajmy się, aby wspólnie świętować wielki jubileusz stulecia odzyskania niepodległości. Raz jeszcze gorąco Was pozdrawiam. Czuwaj!

         Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda.

        – Potrójna służba Bogu w Polsce i bliźnim jest ideową i organizacyjną kontynuacją polskiego skautingu założonego w 1910 r. przez Andrzeja i Olgę Małkowskich – przypomniał w niedzielę przed uroczystą Mszą św. druh przewodniczący Robert Rospędzihowski – i mamy zaszczyt na własnym zlocie mieć dzisiaj wnuczkę i prawnuka. (...) Chciałbym w tym miejscu przekazać na ręce komendantki zlotu harcmistrzyni Krystyny Reitmeier oraz przewodniczącej okręgu Kanady harcmistrzyni Haliny Sendig  gorące podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do przygotowania i przeprowadzenia tak wspaniałego zlotu. Cieszymy się ogromnie z udziału w naszym zlocie licznych reprezentacji Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej Polskiej i bratnich organizacji z Litwy, Białorusi i Ukrainy. Takie wspólne przeżycia wzmacniają więzi przyjaźni i dobrze służą wszystkim naszym organizacjom. Serdecznie witamy dzisiaj także wszystkich gości z władz naczelnych krajowego ZHR (...).

        Szanowni Państwo, druhny i druhowie, wierzę głęboko, że ruch harcerski tak dziś, jak i w minionym stuleciu, tak w Polsce, jak i poza jej granicami ma wielką rolę do spełnienia w kształtowaniu postawy odpowiedzialności za dobre imię Polski w świecie. Nazwa zlotu Szlak Przyszłości może wskazać kierunek marszu dla całego ruchu harcerskiego, abyśmy zgodnie dążyli, gdziekolwiek żyjemy, w duchu braterskiej współpracy, do budowania lepszego świata; świata pokoju, sprawiedliwości społecznej i dobrobytu. 

        A w nim Polski, Ojczyzny naszych marzeń, cieszącej się szacunkiem wśród narodów świata. 

Czuwaj!

        Przy zlocie Polski Instytut Historyczny demonstrował wystawę o obozie hallerczyków „Kościuszko” w Niagara-on-the-Lake oraz harcerskich związkach z niepodległością Polski na terenie Kanady, a także o Kanadyjczykach niosących pomoc powstańcom warszawskim.  

 

A oto garść wrażeń uczestników:

Goniec: – Od jak dawna w harcerstwie? 

Franciszek Powierski: Ja jestem już od 3 lat.

– A kto zapisał? 

– Zapisałem się sam, dlatego że już wcześniej byłem w Polsce w harcerstwie i  w organizacjach harcerskich, natomiast całą tą chęcią do harcerstwa napoiła mnie moja mama. Od dziecka opowiadała mi, jak to jest dobrze w harcerstwie. 

– Co to daje, dużo daje? 

– Podtrzymuje te wszystkie tradycje, daje związek z polskością, naukę języka – takie rzeczy, które również bardzo są ważne. Generalnie, ogólnie biorąc, według mnie, to jest fantastyczna rzecz; wychowanie fizyczne, chodzenie po lesie, nauka takiej rzeczy jak pionierka. 

– Po raz pierwszy tutaj na zlocie? 

– Pierwszy raz na zlocie, pierwszy raz w Montrealu. 

– A jak długo w Kanadzie? 

– W Kanadzie mieszkam już od 2007. 

– A druh? 

– Ja jestem z New Jersey. 

– Urodził się tam Pan? 

– Tak, w Ameryce, zapisałem się do harcerstwa, bo byli tam obydwaj moi bracia. Oni mnie zachęcili. 

– A rodzice urodzili się Ameryce, czy przyjechali z Polski? 

– Urodzili się w Ameryce. 

– A dziadkowie? 

– Dziadkowie przyszli po wojnie.

– Rozumiem, może się Pan przedstawić? 

– Ja jestem Adam Budzyn. 


Goniec: – Jesteście z Wilna? 

Rajmund Kardis: – Tak. Przejechaliśmy 29 lipca, przylecieliśmy z Warszawy. 

– Pierwszy raz w Kanadzie? 

– Tak, pierwszy raz. 

– Dlaczego jesteście w polskim harcerstwie w Wilnie? 

– Staramy się podtrzymać te polskie tradycje, bo na Litwie nie są w najlepszym stanie. Harcerstwo to jest taki fajny sposób, żeby to robić. 

– Mama jest Polką, tata Polakiem? 

– Są z Litwy, ale są Polakami, mam korzenie polskie, wyrosłem w polskiej rodzinie. 

– Rodzina została na Wschodzie?

– Tak.  


Goniec: A u Ciebie? 

Arnold Wołodko: – U mnie jest też podobnie, rodzice są Polakami, dziadkowie też.

– Czy czujecie się Polakami, czy czujecie się Litwinami polskiego pochodzenia? Jak to jest z tym? 

– Chyba czujemy się Litwinami polskiego pochodzenia. Jak by nie było, urodziliśmy się na Litwie, ale mamy te korzenie i zawsze pamiętamy o Polsce. Staramy się podtrzymać tę tradycję. 

– Ja też myślę, że jesteśmy Litwinami, tylko że polskiego pochodzenia, i dlatego podtrzymujemy tę tradycję, chodzimy do polskich szkół, uczymy się naszego ojczystego języka, próbujemy zachować tę tradycję, a czasami nawet połączyć ją. 

– Połączyć polską i litewską, no to wspólna tradycja sięga setek lat.  

– A kolega jest stąd z Toronto? 

– Z Oakville, to blisko Toronto. 

– Od dawna w harcerstwie? 

– Może 4 lata. 

– I dlaczego? 

– Koledzy i koleżanki byli w harcerstwie, to zdecydowałem się też pójść. Podobało mi się i podoba się do dzisiaj. 

– Co jest dobrego w harcerstwie? 

– Jestem na dworze, mogę się poznać z innymi Polakami z całej Kanady, a teraz na zlocie z całego świata jest fajnie.

– Podoba się? 

– Tak. 

– Pan się tutaj urodził? 

– Tak, urodziłem się w Kanadzie. 

– Rodzice przyjechali z Polski? 

– Tak. 

– A jak to było z językiem polskim, do szkoły Pan chodził? 

– Chodzę do polskiej szkoły. Na początku rodzice mnie uczyli, a potem poszedłem do polskiej szkoły w Oakville. W domu mówimy po polsku, a wszędzie indziej po angielsku.

***

Julia Moszumańska, działacz harcerski, przedstawiciel organizacji Przyjaciół Harcerstwa w naczelnictwie. 

Goniec: Przyjechało tutaj dużo osób? 

– Przyjechało nas ponad 40 osób z całego świata. Z Australii, ze Stanów Zjednoczonych, z Wielkiej Brytanii, no i oczywiście z Kanady. Reprezentujemy te Koła Przyjaciół Harcerstwa, które działają dla pomocy i dla promocji harcerstwa. 

– Zapytam zatem, co daje harcerstwo, po co się to robi, pomaga harcerstwu? 

– Harcerstwo edukuje nasze dzieci w wielu praktycznych celach, nie tylko ideologicznie. Nie tylko uczy naszej przeszłości i naszej kultury, ale też przygotowuje je praktycznie do życia we wszystkim. 

– Szkoła tego nie robi? 

– Szkoła robi, ale nie robi tego w taki sposób, w jaki potrafi to robić harcerstwo. Mamy przykłady ludzi, którzy osiągnęli wysokie stanowiska w życiu, dzięki temu, że byli w harcerstwie – organizacja, umiejętności organizacyjne. Wiem to po moim synu, który się dostał na uniwersytet głównie dlatego, że był zaangażowany w harcerstwie. 

        Harcerstwo uczy też umiejętności układania sobie pracy, znam młodego człowieka,  którego zapytałam się, a jak tobie się pracuje? A on mówi prosto, jak w harcerstwie. A on jest tylko stolarzem na budowie. Więc to daje nadzieję na przyszłość. 

– W Polsce była pani harcerką? 

– Byłam w harcerstwie bardzo krótko, jak pojechałem na zlot, to niekoniecznie to lubiłam.

– A czym harcerstwo zagraniczne różni się od polskiego? 

– Nie mogę porównać, ale widzę to w mojej pracy nauczycielskiej, bo pracuję w polskiej szkole w Londynie, i definitywnie harcerze się wyróżniają w czasie lekcji. Jeżeli zada się pytanie o historii Polski, to oni są pierwsi, którzy odpowiadają. Gdy ostatnio pokazałam portret Piłsudskiego, to pytali się, czy to jest generał Anders, a tylko harcerze wiedzieli. 

– A czy jest dużo uczniów z nowej emigracji? 

– W tej chwili jest dużo, ale językowo zaczyna się to wyrównywać; na początku było im ciężko przestawić się na angielski, tej chwili jest gorzej z polskim.

– Rodzice posyłają dzieci do takiej polskiej szkoły? 

– Trudno powiedzieć, generalnie, bo nasza szkoła jest jedną z wielu szkół w Anglii na terenie Londynu. Ma około 400 uczniów i mamy długą listę czekających. 

– A jak szkoła jest finansowana?  Czy jest finansowana przez kuratorium brytyjskie? 

– Samofinansujemy się, mamy dochód ze składek, mamy dochód z domu szkolnego.

– Czy władze brytyjskie dotują to szkolnictwo? 

– Nie, nie mamy żadnych dotacji, to jest zupełnie samofinansująca się szkoła. Ale z kolei rodzice organizują się, zakładają komitety szkolne, więc jeżeli mamy 400 uczniów, to gdzieś oczywiście musimy się pomieścić, kiedyś mieściła się przy kościele, a teraz wynajmujemy angielską szkołę, za którą musimy jednak zapłacić. Do tej pory te szkoły oferowały nam pomieszczenia za darmo, ale w tej chwili jest trudniej, szkoły też chcą zarobić, w związku z tym my im płacimy. 

        Najważniejsze w tym jest to, że szkoła, ogólnie mówiąc, bardzo popiera harcerstwo. 

– Czy harcerstwo rośnie? Czy jest zainteresowanie? 

– Jest duże zainteresowanie, tylko że powinniśmy mieć więcej instruktorów, bo byłyby otwarte nowe drużyny i gromady zuchowe, jeżeli byliby instruktorzy. Szkoła bardzo pomaga, bo płaci za tę ekstra godzinę; jeżeli wynajmujemy szkołę, to nie wynajmujemy do godziny pierwszej, tylko – powiedzmy – do godziny 3.30 i wtedy harcerze też mogą mieć w tym udział. 

– Pierwszy raz jest pani tutaj, w Kanadzie? 

– Drugi raz, byłam w Acton na zlocie w 2000 r. Właśnie z trzema synami, a w tej chwili jest tutaj tylko mój jeden syn, w najlepszej drużynie – muszę powiedzieć – Pierwsza Karpacka Drużyna Harcerska. 

***

        Nazywam się Henio Noctor i jestem tutaj komendantem. 

– Pierwszy raz w Kanadzie? 

– Tak, pierwszy raz. 

– Jak wrażenia? 

– Piękny kraj, przyroda jest niesamowita, owady trochę duże. Nie jesteśmy do takich przyzwyczajeni, ale naprawdę piękny teren. Tamaracouta to jest fajne miejsce, żeby mieć taki obóz. 

– Lepszy z dotychczasowych? 

– No, mamy nadzieję.

– Ilu was jest z Wielkiej Brytanii? 

– To jest karpacka jedynka.

– Pielęgnuje tradycję Brygady Karpackiej? 

– Nosimy symbol 3. Dywizji Strzelców Karpackich. Oni są naszymi patronami i trzymamy ich blisko serca. Jesteśmy jednym z trzech obozów z Wielkiej Brytanii. Na tym obozie jest 24 harcerzy, po drugiej stronie tutaj mamy drugi obóz z Wielkiej Brytanii też ich jest dwudziestu paru, a trzeci obóz troszeczkę niżej. 

– Wszyscy jesteście z północnego Londynu? 

– My tutaj wszyscy jesteśmy z północnego Londynu, inne obozy brytyjskie są z różnych stron Wielkiej Brytanii, a my przyjechaliśmy  jako samodzielna drużyna. 

– Pan się urodził w Wielkiej Brytanii? 

        – Tak, ja się urodziłem w Londynie. 

– Chciałem zapytać – wszystkich o to pytam – dlaczego harcerstwo? Co to daje, że poświęca się czas na coś takiego? 

– Co to daje? To jest wspaniała rzecz. Trzeba dbać o to, żeby kulturę polską podtrzymywać poza krajem, żeby o tym pamiętać. Polacy się bili i ginęli, po to żebyśmy mogli mieć taki obóz taką flagę na maszcie, a więc to jest dla nas ważne, żebyśmy mieli nasze dziedzictwo polskie blisko serca, i myślę, że harcerstwo polskie właśnie to robi, a szczególnie w dzisiejszych czasach uczy harcerzy, młodych chłopców, jak żyć wartościami; daje im umiejętności, których nie znajdą na komputerach czy w różnych grach komputerowych. 

– Dlaczego Pan mówi „w dzisiejszych czasach”? Czy dzisiejsze czasy są inne niż kiedyś były? 

– Dzisiejsze czasy są takie, że można się wpatrzeć w ekran i nigdy się nie odkleić od ekranu, a tutaj odcinamy wszystkich od technologii, żyjemy w prostych warunkach, nie mamy tutaj skomplikowanych rzeczy, mamy to, co nam jest potrzebne. 

– Samowystarczalność, poleganie na sobie? Tego nie ma już w świecie? 

– Myślę, że nie, myślę, że jest zbyt dużo trzymania za rękę. A tutaj uczymy młodych chłopców, jak być samodzielnymi mężczyznami. 

– To nie jest tanio przyjechać tutaj, trzeba zapłacić za bilet, skąd pieniądze, jak to się finansuje w waszym przypadku? 

– Oczywiście, harcerze musieli częściowo zapłacić za swoją drogę tutaj, ale dzięki pomocy i wsparciu od naszego Koła Przyjaciół Harcerstwa z Devonii – oni organizowali różne imprezy – też nasza polska parafia w Londynie Dewonie, najstarsza parafia w Wielkiej Brytanii, też nas wsparła finansowo i też polska szkoła, przy której działamy, dała nam różne dotacje, aby wspierać nas w tej podróży. Bez nich, myślę, że o wiele mniej harcerzy mogłoby tutaj trafić. Naprawdę jesteśmy bardzo wdzięczni za to, że nas ciągle wspierają, nie tylko przez ten rok zlotowy, ale bez przerwy nas wspierają na różne sposoby. 

– Kanada to Wspólnota Brytyjska, mamy wspólną głowę państwa, jakie wrażenia, czym Kanada różni się od Wielkiej Brytanii? 

– Jest o wiele więcej miejsca. Drogi są szersze, powietrze, czuję, że jest czystsze niż w Londynie. Bardzo przyjazny kraj; wszyscy ludzie, z którymi się spotkałem, potwierdzają stereotyp, że Kanadyjczycy są bardzo przyjaźni, a więc jestem bardzo ucieszony z tego faktu.

***

Goniec: – Kolega też jest tutaj z Londynu?  

Tymek Ciurla: – Tak, my jesteśmy z Brighton, ale dołączyliśmy do ich drużyny. 

– A dlaczego w harcerstwie? Co to daje? 

– Zabawa, budowanie, uczenie się i też dlatego, że kocham Polskę! 

– Kochasz Polskę? 

– Kocham Polskę. 

– Jedno z rodziców jest Polakiem?

– Tak, mama jest Mongołką, a tata jest Polakiem. 

– Obie kultury są w domu równoznaczne? 

– Tak, obydwie.

– Można je łączyć? Co jest w nich ciekawego? 

– Tradycja, tradycja obydwu kultur jest bardzo ważna dla mnie i dla naszej rodziny. I bardzo łatwo nam to idzie razem. 

– Co jest najważniejsze w tej tradycji? 

– Mongolskiej tradycji? 

– Mongolskiej i  polskiej, co jest dla Ciebie najważniejsze w tej tradycji? 

– Honor. W Mongolii mówi się „śmierć przed honorem”, to znaczy w obronie honoru. Honor to jest pierwsza z najważniejszych rzeczy.

– A u nas Bóg, Honor, Ojczyzna... 

*** 

Goniec – Widzę że ten ośrodek ma tutaj wszędzie polskie napisy, wszystko jest znakomicie przygotowane.

Druhna hm. Halina Sandig: Dużo nam pomogło, że nasz kwatermistrz mieszka tutaj niedaleko, bo on mógł załatwić wiele rzeczy, jak na przykład prysznice i toalety. Wykombinował, jak przywieźć wodę. Mieliśmy wspaniały zespół ludzi, ktoś wziął na siebie, żeby zorganizować napisy, ktoś wziął na siebie, żeby zorganizować sprzęt, ktoś inny zorganizował całe gospodarstwo, jedzenie, jadłospisy. 

– Czyli harcerska organizacja? 

– Super! Wszyscy razem pracowali, żeby jak najlepiej wszystko wyszło. – Ilu to było ludzi, którzy to wszystko przygotowywali? 

– Około 25 osób zajmowało się wynajęciem i przygotowaniem terenu, zakupieniem sprzętu, gospodarstwem, administracją, ustaleniem ramowego programu. Poza tym komenda każdego zlotu (około drugie tyle) przygotowała programy poszczególnych zlotów, jednostki harcerskie przygotowały młodzież, a Koła Przyjaciół wsparły jednostki finansowo.

– Te dzieci, które przyjechały z biedniejszych krajów, jak Ukraina, Białoruś czy Litwa, czy one są na koszt rządu polskiego? 

– Tak. Otrzymały wsparcie finansowe od Senatu Rzeczpospolitej Polskiej. Większość harcerzy, którzy przyjechali z Polski, ze Wschodu, była w starszym wieku, dołączyli do zlotu wędrowniczego i dzisiaj pojechali na wędrówkę do Montrealu – byli w starszym wieku ponad 16 lat. 

– Sądząc z Pani doświadczenia, jak Pani ocenia ten zlot? 

– Najlepszy! Epic! Gdy nam powierzano, żeby Kanada organizowała ten zlot, zebraliśmy się i mówiliśmy o tym, jak chcemy, żeby zlot wyglądał; stwierdziliśmy, żeby zlot był ukierunkowany na przyszłość, dlatego ta nazwa Szlak Przyszłości. Mieliśmy już stulecie harcerstwa, jesteśmy zakorzenieni w naszej historii, tradycji, a chcieliśmy, żeby patrzeć na przyszłość, jak będzie ten świat wyglądał; jak każdy z nas może polepszyć ten świat, jak mówiła wczoraj Druhna Komendantka zlotu na ognisku. 

– Poprzedni zlot w Kanadzie był na Kaszubach, dlaczego teraz inny wybór? 

– Po pierwsze, młodzież z Kanady zna Kaszuby bardzo dobrze, a tutaj jest większa atrakcja, szukaliśmy w Ontario i szukaliśmy w Quebecu i akurat tutaj był przeprowadzony kurs drużynowych na tej stanicy i zaproponowano nam, żeby przyjechać i zobaczyć. Stwierdziliśmy, że to będzie najlepsze miejsce. Również z punktu widzenia bezpieczeństwa, na Kaszubach obozy są rozległe, trzeba przechodzić przez szosę. Wydaje mi się, że trafiliśmy w dziesiątkę i  wszystkim się tutaj bardzo podoba – jest piękny teren. Do Kaszub wszystkich ciągnie, ale uważaliśmy, że zlot powinien być tam, gdzie nikt z nas jeszcze nie był. 

– Na koniec pytanie bardziej osobiste, Pani tutaj się urodziła, w Kanadzie, mówi Pani pięknie po polsku... 

– Dziękuję bardzo. 

– Chciałem zapytać, co Pani w życiu dało harcerstwo? 

– Wszystko! Naprawdę, ja byłam bardzo nieśmiałą dziewczynką. Dało mi to dobre samopoczucie, zaradność, umiejętność prowadzenia innych ludzi, co mi bardzo pomogło w życiu profesjonalnym. 

– A kim Pani jest z zawodu? 

– Pracowałem przez długie lata w kierownictwie jednego z największych banków kanadyjskich, zajmowałam się planowaniem strategicznym i finansami, a potem pracowałem jako prywatny konsultant. 

        Ale oprócz tych cech przywódczych, harcerstwo dało mi najbliższe koleżanki i najbliższych kolegów, z którymi znamy się do dzisiaj. Pan się pytał, jak ten zespół mógł to wszystko zorganizować, to też nie tylko przez to, że harcerz jest obowiązkowy i wykona, co mu polecono, ale też przez to, że wszyscy się dobrze znamy, wszyscy się razem wychowywaliśmy, wszyscy razem dobrze pracujemy. 

– Czyli te dzieci tutaj, mogą liczyć na przyjaźń do końca życia? 

– Absolutnie! 

- Bardzo dziękuję i gratuluję. 

 

 

Informacja ogólna o zlocie:

Tamaracouta Scout Reserve, Mille-Isles, Quebec, Kanada
29 lipiec 2017 – 12 sierpien 2017

„Szlak Przyszłości” to wielka przygoda, która zjednoczy nas wszystkich na wspólnej drodze ku lepszemu światu... To droga, na której każdy z nas indywidualnie oraz wspólnie z innymi, którzy nią podróżują, dokłada swoją cząstkę do stworzenia lepszego jutra na różnych płaszczyznach: środowiska, przyrody, społeczeństwa oraz wartości: wiary i etyki.” (hm. Krystyna Reitmeier, Komendantka Zlotu)

Hasło zlotu nawiązuje do wezwania twórcy skautingu, Roberta Baden-Powella „Starajcie się zostawić ten świat choć trochę lepszym niż go zastaliście” (1941)

Skład Komendy Zlotu
Komendantka Całości Zlotu: hm. Krystyna Reitmeier
Zastępcy Komendantki: hm. Elżbieta Morgan
hm. Leszek Muniak
Kapelan Zlotu o. phm. Paweł Ratajczak
Oboźny: hm. Rafał Biłyk
Skarbnik: hm. Halina Sandig
Kwatermistrz: phm. Grzegorz Wołejko
Gospodarze: hm. Stanisław Reitmeier
hm. Krystyna Pogoda
Kierownik Administracji: hm. Aniela Biskup
Kierownik Służby Zdrowia i Bezpieczeństwa hm. Andrzej Mahut
Koordnator Służby Zdrowia: phm.Damian Orłowski
Kierownik Sklepiku Zlotowego hm. Zuzia Papuga
Kierownik Wystawy hm. Krzysztof Dutkowski
Koordynator Komunikacji Zewnętrznej hm. Alicja Rospędzihowska
Koordynator Transportu phm. Stefania Włodarczyk
Komendantka Zlotu Harcerek: hm. Danusia Sokoska
Komendant Zlotu Harcerzy: hm. Marcin Rewkowski
Komendant Zlotu Wędrowniczego: hm. Michał Sokolski
Komendant Zlotu Starszego Harcerstwa: hm. Janusz Tomczak
Komendantka Zlotu OPH: dz.h. Barbara Stadnik
Komendant Kolonii Zuchowej: phm. Jarek Grządka

O Nas
Związek Harcerstwa Polskiego, z potrójną służbą Bogu, Polsce i bliźnim działa poza granicami Kraju nieprzerwanie od czasu II Wojny Światowej. Jest ideową i organizacyjną kontynuacją polskiego skautingu założonego w 1910 roku przez Andrzeja i Olgę Małkowskich.

W czasie drugiej wojny światowej ZHP zszedł w Polsce do podziemia, a poza Polską rozwijał się we Francji, Wielkiej Brytanii, na Bliskim Wschodzie, w Afryce, Indiach oraz w Polskich Siłach Zbrojnych. W 1946 roku, na Zjeździe w Enghien pod Paryżem z udziałem Przewodniczącego ZHP doktora Michała Grażyńskiego przyjęto powojenną strukturę ZHP działającego poza granicami Kraju wobec braku możliwości działalności ZHP w Kraju.

Związek Harcerstwa Polskiego działa nieprzerwanie do dziś dnia stosując sprawdzone metody oparte o zasady skautowe Roberta Baden Powella, rozwinięte przez instruktorów i instruktorki w Polsce niepodległej i dostosowane do potrzeb młodzieży wychowującej się poza Krajem.

Dzisiaj działamy w sześciu Okręgach: Argentyna, Australia, Francja, Kanada, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania i mamy rozwijające się jednostki w skupiskach nowej emigracji w kilku krajach Europy, m.in. w Austrii, Holandii, Irlandii i Niemczech.

piątek, 04 sierpień 2017 07:58

10. Międzynarodowe Biennale Grafiki w Trois-Rivières w Kanadzie

Napisane przez

        Biennale – czyli impreza odbywająca się co dwa lata, czyli tradycja jej jest dwudziestoletnia.

        Wystawa ma charakter konkursowy, a więc przydzielane są nagrody. 

        Pomijając kwestie nagród i wyróżnień, ważny dla każdego artysty jest sam udział w wystawie, której towarzyszy 290-stronicowy katalog prezentujący wszystkie prace z wystawy. 

        Na tegoroczną edycję wpłynęły prace graficzne 420 autorów, z czego komisja kwalifikacyjna wybrała 52 twórców z 18 krajów, w tym czworo polskich artystów grafików, troje zamieszkałych w Polsce: profesora Jana Pamułę z ASP z Krakowa (specjalnie przybyłego na tę okazję), dr. Marcina Białasa z ASP z Katowic, dr Agatę Gertchen z ASP z Wrocławia, oraz jednego artysty grafika zamieszkałego w Kanadzie, Zenona Burdy. 

        Na wystawie znajduje się 300 prac graficznych w różnych technikach, od tradycyjnych (jak drzeworyty, linoryty, akwaforty, akwatinty, sitodruki itp.), komputerowych, do przestrzennych form graficznych. Wiąże się to również z tematyką, która jest zróżnicowana, od form realistycznych do czysto abstrakcyjno-geometrycznych. 

        Prace artystów biorących udział eksponowane są w czterech głównych lokalizacjach w Trois-Rivieres: Raymond-Lasnier centrum wystawowe, Galerie d’art du Parc, Muzeum Pierre-Boucher i Galeria Ancienne gare ferroviaire. Wystawie głównej towarzyszą jeszcze inne prezentacje twórców w mniejszych galeriach. Cykl tych wernisaży zaplanowano na kilka dni.  

        Jest to jubileuszowa wystawa, a więc wiadomość o niej była bardzo dobrze rozpowszechniona i nagłośniona w mediach prowincji Quebec.

        Otwarcie wystawy odbyło się 18 czerwca, a sama wystawa trwać będzie do września 2017 roku.

G.A.

Kilkadziesiąt osób wzięło udział w wtorek w obchodach kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego przed Pomnikiem Katyńskim w Toronto.
Dokładnie o godzinie 11.00 przed południem, czyli 5.00 po południu czasu polskiego pamięć poległych ofiar Powstania uczczono minutą ciszy.
Jak co roku obchody zorganizowane były przez torontońskie Towarzystwo Warszawskie. Przybyli kombatanci, w tym Armii Krajowej, uczestnicy Powstania. Byli obecni członkowie organizacji polonijnych z prezesem KPK, oddział Toronto Juliuszem Kirejczykiem; był również były prezes Rady Polonii Świata, obecnie reprezentujący Związek Narodowy Polski - Jan Cytowski.
Przybyły licznie panie z Koła Pań “Nadzieja”, reprezentowany był fundusz Dziedzictwa Polek w Kanadzie oraz wiele innych organizacji i związków polonijnych.
Zebranych przywitał prezes Towarzystwa Warszawskiego Marian Kowalski.
Złożono kwiaty, a następnie wysłuchano przemówień oficjalnych i wspomnień. Niestety szwankowało nagłośnienie i niewiele było słychać.
Nieco dziwił całkowity brak przedstawicieli dyplomatycznych Rzeczypospolitej Polskiej.

Uczestnik Powstania Andrzej Łysakowski wspominał: Proszę Państwa, na temat powstania jest bardzo dużo książek, które można sobie przeczytać, ja miałem 13 lat jakkolwiek zacząłem konspirację mając lat 12, w Szarych Szeregach. Trwało to dosyć krótko i nie mam się czym pochwalić, w tornistrze nosiłem bibułę Raz miałem taką historię, że wpadłem na rogu Marszałkowskiej i Piusa w łapankę, a miałem pełny tornister właśnie bibuły, bałem się, ale podszedł do mnie żandarm niemiecki, uderzył kolbą, od karabinu i krzyczy raus, nikt mnie nie zrewidował wyszedłem normalnie.
To taka drobna historia, jeżeli chodzi o Powstanie to właściwie też zacząłem, w jakiś sposób dziwny, powstanie mnie zastało, jak się bawiłem wojskiem ołowianym. Na drugi dzień przy naszej ulicy Siennej 14 akurat była jednostka i był problem ponieważ czołg jechał przez ulicę Sienną, związku z tym prosili, kto pobiegnie do Komendy Powstania, żeby wzywać pomocy no i udało mi się dostać tam i przyjść z pomocą z oddziałem sierżanta Kazika; później się zorientowałem że akurat wpadłem do oddziału, który w okresie okupacji był w tak zwanej Egzekutywie, to znaczy młodzi chłopcy wykonywali wyroki śmierci.
Później były różne historie, ja byłem dwukrotnie ranny ostatnie dwa tygodnie to właściwie leżałem w szpitalu, ale nie będę na ten temat mówił. Natomiast tu mam wierszyk, który chciałem przeczytać, nazywa się “Czerwona zarazo”. (...)

Iwona Kirejczyk, córka Krystyny Puławskiej-Wolskiej, pseudonim „Sarenka”, wspominała matkę, która walczyła w Śródmieściu południowym w batalionie Miłosz pod bezpośrednim dowództwem sławnego Kazimierza Leskiego.

Kolejna przemawiała uczestniczka Powstania Teresa Arabczak: nic sobie nie napisałam, ale to wszystko siedzi mi w pamięci, ciężko zapomnieć co się stało w Powstaniu Warszawskim w Warszawie. Powstanie było zarejestrowane jako najgorszy mord na świecie na ludzkości, ale przeszło... Dzisiaj zostały tylko wspomnienia i nadzieja że nic takiego więcej na świecie się nie powtórzy, ale my, Warszawiacy, jesteśmy tacy, że nie boimy się żadnego wroga, bo chociaż chodzimy boso, ale zawsze w ostrogach! Niech żyje Warszawa i Polska! To wszystko co mogę powiedzieć.
***
Juliusz Kirejczyk Kongres Polonii Kanadyjskiej, okręg Toronto: dzień dobry Państwu, zanim powiem parę słów, chciałem serdecznie pogratulować Towarzystwu Warszawskiemu za zorganizowanie tych uroczystości jest to dla nas wszystkich uroczystość ważna dla nas wszystkich Polaków ale przede wszystkim dla nas warszawiaków. Mogę to powiedzieć, ponieważ jestem z urodzenia warszawiakiem i dużą część swojego życia spędziłem w tym mieście.
Można sobie zadać pytanie, dlaczego 73 lata temu ponad 60 000 młodych Polaków wystąpiło zbrojnie przeciwko ciemiężcy narodowemu; dlaczego ci ludzie rzucili na szalę wszystko, co mieli, łącznie z własnym życiem? Czyż nie dlatego, że Polak nie jest w stanie znieść ciemiężcy?; że Polak jest tak mocno przywiązany do niepodległości i niezależności, że nikt, żadna siła nie wtłoczy go w ramy podległości.
Powstanie Warszawskie, wiemy wszyscy, zakończyło się klęską, ale czy rzeczywiście? Na pewno, zakończyło się klęską militarną; cena, jaką warszawiacy zapłacili za to Powstanie była wielka, prawie 200 000 zabitych, miasto zrównane z ziemią, ale nie zapominajmy o tym, że przekaz Powstania jest silniejszy i ważniejszy niż jakiekolwiek straty materialne czy nawet straty ludzkie.
Zadajmy sobie pytanie czy bez Powstania Warszawskiego byłby Czerwiec czy bez Powstania Warszawskiego byłyby protesty 70. roku, czy wreszcie bez Powstania Warszawskiego nie wybilibyśmy się na wolność i niepodległość. Zdania uczonych są podzielone, ale my to wiemy ponieważ nasze serce nam to mówi. W historii polskiego narodu było wiele powstań, wiele nieudanych powstań, wiele powstań, które przegrywaliśmy, ale były powstania zwycięskie było powstanie Rzeczpospolitej polskiej po I wojny światowej, było zwycięskie Powstanie Wielkopolskie, były zwycięskie powstania śląskie i wreszcie było zwycięski ruch „Solidarności”, który w rezultacie przyniósł nam wolność.
Jest to obowiązkiem każdego z nas, aby o tę wolność i niezależność dbać w każdej sytuacji i w każdych warunkach, nawet wtenczas, kiedy wydawałoby się, że jesteśmy w pełni panami naszego losu, nawet wtenczas nie należy zapominać, o tym że wolności nikt nie daje nikomu, trzeba ją zawsze wywalczyć, trzeba ją wywalczyć także wtenczas, kiedy działania są niejawne i wtenczas też trzeba wiedzeć, że jest to zagrożenie dla nas wszystkich, tak jak powstańcy warszawscy, którzy rzucili na barykady Warszawy swoją młodość, swoją siłę, swoją krew, tak my żyjący obecnie musimy pamiętać, o tym że jeżeli przyjdzie czas, a mam nadzieję, że nigdy ten czas nie przyjdzie, będziemy musieli zrobić to samo. Szanowni Państwo zakończę okrzykiem, który od wielu lat jest okrzykiem na cześć Powstańców Warszawy. Cześć i chwała Bohaterom!
***
Przesłanie prezesa Kirejczyka kontynuował Jan Cytowski:
Szanowni Państwo, drodzy Weterani, dzisiaj jest dzień wyjątkowy,dzień kiedy wszyscy Polacy na świecie pamiętają o tym co zdarzyło się w 1944 roku. (...) Po co się to wszystko odbywa? Głównie po to, że jeszcze dzisiaj są w Polsce szczególnie i poza Polską ludzie, którzy pytają o to czy powstanie miało sens; czy warto było to powstanie organizować?
Wydaje mi się że po pierwsze, to was, weteranów, należałoby zapytać o to a wasza odpowiedź była jednoznaczna. To wy żeście zdecydowali o tym, że Powstanie ma wybuchnąć; że powstanie ma pokazać światu, że Polacy o Polskę zawsze będą walczyć. Proszę pamiętać również i zastanowić się nad tym, jak wyglądałaby Polska, gdyby nie było powstania? Odpowiedź jest stosunkowo prosta, Polska byłaby kolejną republiką Związku Sowieckiego, a ofiary które byłyby poniesione potem nie wiadomo czy byłyby dużo większe.
Prawdopodobnie Polska nie wyglądałaby tak jak wygląda dzisiaj, bo to, że w 80. roku udało się w końcu po kilku zrywach odzyskać wolność dla Polski i Polaków jest to również i przede wszystkim zasługa Powstańców Warszawskich.
Pamiętajmy o tej ofierze krwi, pamiętajmy, bo my dzisiaj musimy słowem starać się przypominać światu jak naprawdę wyglądała historia, jak naprawdę i z czyjej inicjatywy, to powstanie wybuchło; jaka była ofiara tego powstania, jakie są konsekwencje tego, że Polska wygląda tak jak dzisiaj i może również wymaga wsparcia przynajmniej w słowach; żeby nie mówiono o nas, że jesteśmy odpowiedzialni za zbrodnie, że jesteśmy odpowiedzialni za to że nie pomagaliśmy Żydom w okresie holocaustu, to są wszystko zniesławiania Polski i Polaków i my jako spadkobiercy Waszych czynów mamy obowiązek walczyć z tym.
Następnie chór Novi Singers, który zaśpiewał pieśni patriotyczne...
Na koniec Towarzystwo Warszawskie zaprosiło zebranych do parku na ptysie i faworki.

piątek, 28 lipiec 2017 07:59

Sukces młodzieży z Kraśnika

Napisane przez

        Drużyna FRC 5883 Spice Gears powstała z mojej inicjatywy w 2015 roku i wystąpiła po raz pierwszy w sezonie 2015/2016, biorąc udział w kwietniu 2016 w turnieju regionalnym FRC (FIRST Robotics Competition) w Windsor. Jest to największy turniej regionalny w Kanadzie w tej najwyższej kategorii organizacji FIRST (For Inspiration and Recognition of Science and Technology).

        Organizacja została założona przez Deana Kamena, uznawanego przez wielu za największego współczesnego wynalazcę w USA.

        Zawody w kategorii FRC cieszą się największym uznaniem w USA, gdzie jest ponad 2500 drużyn, a w Kanadzie, będącej na drugim miejscu, w tej kategorii jest około 300 drużyn.

        Nasza drużyna jest pierwszą w historii drużyną FRC w całej Europie Środkowowschodniej i jak do tej pory jedyną tej kategorii drużyną w Polsce.

        Cieszę się, iż Kraśnik, moje rodzinne miasto, jest siedzibą tej drużyny.

piątek, 28 lipiec 2017 07:47

Goniec na Kilimandżaro...

Napisane przez

        Droga Redakcjo, dziękuję bardzo za promowanie życia i zdrowia na łamach Waszego Tygodnika. 

        Zdobywając Kilimandżaro myślałam o ludziach chorych, cierpiących, walczących o życie w szpitalach onkologicznych, do których należy mój Dziadek walczący z rakiem płuc, obydwie Babcie i inni członkowie rodziny. 

        Wasze przyjazne pismo zawsze stało na straży życia od poczęcia do naturalnej śmierci, broniąc nienarodzonych dzieci przed aborcją i starszych, chorych ludzi przed eutanazją, za co serdecznie dziękuję. Nie każda redakcja jest taka odważna. 

        Wspinanie się na Kilimandżaro nie było łatwe, ale myślę, że pokonywanie trudności życiowych, szczególnie walka o życie, jest czasem o wiele trudniejsza. W obydwu przypadkach obowiązuje jedna zasada: nie poddawać się i nigdy nie tracić nadziei. 

        Keep Calm and Have Hope. 

        Będąc wolontariuszem w afrykańskim szpitalu, widziałam wiele cierpienia, biedy, życia poniżej godności człowieka. Dzieci w domach dziecka ze spuchniętymi z głodu brzuszkami, dostające miseczkę prosa dziennie z brudnego wiadra. Krzyczące z bólu kobiety w szpitalu, który nie ma wystarczającej ilości środków przeciwbólowych, opatrunków, podstawowych środków czystości. 

        Dziękuję wszystkim ludziom dobrej woli, którzy wsparli materialnie Levolosi Hospital Arusha w Tanzanii. Zebranych 700 dol. zostało przeznaczone na zakup podstawowych środków medycznych. 

        Nie rozwiąże to na pewno problemów Tanzanii, ale świadomość tych ludzi, że ktoś o nich myśli, bardzo dużo znaczy. Takie smutne obrazy głodnych dzieci, cierpiących w Afryce ludzi widziałam często w telewizji. Jednak bezpośredni kontakt i ujrzenie tego na żywo wywarło wielki wpływ na moje życie. 

        Życzę wszystkim ludziom, aby nie tracili wytrwałości, nadziei w zdobywaniu swych codziennych, trudnych szczytów. Szczególnie chorym i cierpiącym, pokrzywdzonym przez los i chorobę dzieciom oraz ich rodzicom. 

        Nie opuszczajmy ich, bo jak mówiła święta Teresa z Kalkuty: „Największą chorobą naszych czasów nie jest trąd czy gruźlica, lecz raczej doświadczenie tego, że się jest niechcianym, porzuconym, zdradzonym przez wszystkich. Największym złem jest brak miłości, miłosierdzia, okrutna obojętność wobec bliźniego, który wyrzucony został na margines życia wskutek wyzysku, nędzy, choroby”.

Z pozdrowieniami i podziękowaniem 

Michasia Woznowski

piątek, 21 lipiec 2017 08:23

Kaszuby 2017

Napisane przez

        Zakończyła się Akcja Letnia na Kaszubach. W sobotę, 8 lipca 2017 roku, harcerki, harcerze, rodzice i zaproszeni goście spotkali się jak co roku przy wspólnym ognisku na polanie Millenium. Było dużo pokazów, śpiewu, tańca, zabawy. Duch harcerski gościł w sercach zebranych. Miło było patrzeć, jak kolejne pokolenia zuchów i harcerzy dzielnie maszerują drogą. Mimo późnego zakończenia ogniska, następnego dnia ze wszystkich kierunków harcerze i harcerki przybyli ze sztandarami przy dźwięku werbli na niedzielną Mszę Świętą do Katedry pod Sosnami. Zabrakło tam księdza Darka Dembkowskiego który jest ciężko chory. Choć fizycznie nie mógł być z nami, to jego słowa i obecność duchową czuło się w powietrzu między drzewami. 

        Ksiądz Jan odprawił piękną Mszę Świętą, na której wspólnie modliliśmy się o cud uzdrowienia dla księdza Darka.

        Jego projekt: nowa Droga Krzyżowa, wiodąca na Trzy Krzyże, został zakończony. Pani Danusia Olszewska była współtwórczynią projektu. Każda stacja tej drogi sponsorowana jest przez ludzi dobrej woli, miłośników kanadyjskich Kaszub. Wykonawcą jest rodowity Kaszub reprezentujący piąte pokolenie. Szkoda, że ksiądz Darek nie mógł dokonać uroczystego poświęcenia, choć duchowo na pewno był tam z nami. 

        Annie Konkel jest długoletnią (od 1960 roku) członkinią Catholic Women’s League przy kościele św. Stanisława Kostki w Hamilton w Ontario. Z okazji 102. rocznicy urodzin, w dniu 2 lipca br. został zorganizowany przez syna Pani Annie – Kazimierza Konkela (oficera policji torontońskiej) i jego żonę Robin, przejazd po jeziorze Ontario na Jubilee Queen Cruise Lines. W tym wspaniałym przejeździe z wyśmienitym obiadem i tortem urodzinowym uczestniczyły członkinie CWL, jak również swoją obecnością zaszczycił wszystkich Ksiądz Proboszcz z parafii św. Stanisława Kostki, ks. Michał Kruszewski, wraz z Mamą, która przebywa na wakacjach w Kanadzie. Uczestniczył w tej imprezie również ks. Krzysztof Szkubera z Poznania, który będzie pełnił posługę duszpasterską w naszym kościele do końca wakacji. Witamy księdza Krzysztofa i życzymy przyjemnego pobytu wśród Polonii hamiltońskiej.

        Przejazd po jeziorze Ontario był bardzo wspaniały ze względu na udaną słoneczną pogodę, a urodziny Pani Annie zbiegły się z uroczystościami 150. urodzin Kanady, co dostarczyło nam wszystkim jeszcze więcej radości i emocji. 

Strona 1 z 69