Goniec

Register Login

Życie polonijne

Uroczystości upamiętniające 78. rocznicę mordu katyńskiego i 8. rocznicę tragedii smoleńskiej, zorganizowane przez Okręg Toronto KPK, odbyły się 15 kwietnia 2018. 

O godz. 11:00 w kościele św. Kazimierza odprawiona została uroczysta Msza św. Mszy przewodniczył o. Wojciech Kurzydło OMI, proboszcz parafii, który przedstawił intencję Eucharystii i wygłosił homilię. W liturgii udział wzięły poczty sztandarowe organizacji kongresowych, Pl. 114 SWAP, 2 Korpus 8 Armii, Koło 20 SPK, Royal Canadian Legion Br. 621 im. W. Andersa, Szczep „Podhale” ZHP, Szczep „Millennium” ZHR, weterani, przedstawiciele rządu polskiego i kanadyjskiego, reprezentanci organizacji polonijnych, Rycerze Kolumba. 

        Po Mszy św. nastąpił przemarsz ulicą Roncesvalles Ave., prowadzony przez komendanta Pl. 114 SWAP Krzysztofa Tomczaka, w kierunku pomnika Katyńskiego, gdzie złożone zostały wieńce. Ceremonię prowadził prezes KPK OT Juliusz Kirejczyk, a wartę honorową, z okolicznościowym emblematem, pełnili harcerze ze szczepu „Millennium” ZHR. Wieńce pod Tablicą Smoleńską złożyli Konsulat Generalny RP, posłowie federalni i ontaryjscy Partii Liberalnej, przedstawiciele Partii Konserwatywnej i Polonia dla Prawa i Sprawiedliwości. Pod pomnikiem Katyńskim – Rodzina Katyńska, Konsulat Generalny RP, posłowie federalni i ontaryjscy Partii Liberalnej i Konserwatywnej, Kongres Polonii Kanadyjskiej, Okręg Mississauga KPK, Związek Narodowy Polski w Kanadzie ZG i Gmina 1, Stowarzyszenie Inżynierów Polskich, Związek Harcerstwa Polskiego, Stowarzyszenie Polskich Kombatantów Koło 20, Royal Canadian Air Force Association „Warszawa” #430, Royal Canadian Legion Br. 621 im. W. Andersa, Koło Pań „Nadzieja”, Towarzystwo Warszawskie, „Copernicus Lodge”, i na końcu organizatorzy uroczystości, Okręg Toronto KPK. 

        Z powodu marznącego deszczu ze śniegiem i przenikliwego wiatru dalszy ciąg programu przebiegał w sali parafialnej kościoła św. Kazimierza, dokąd powrócono po złożeniu wieńców. 

        Zgromadzonych powitał prezes KPK OT Juliusz Kirejczyk. Uroczystość rozpoczęto hymnami narodowymi w wykonaniu Teresy Klimuszko. 

        W uroczystości wzięli udział: konsul generalny RP Krzysztof Grzelczyk, prezes KPK Władysław Lizoń, zastępca mera Toronto Stephen Holyday, posłowie federalni Partii Liberalnej Arif Virani i Peter Fonseca, posłowie ontaryjscy Partii Liberalnej Yvan Baker i Peter Milczyn, reprezentanci Partii Konserwatywnej: Ted Opitz i kandydatka Kinga Surma, organizacje polonijne.

        W przemówieniach domagano się, aby Rosja przyjęła odpowiedzialność za zbrodnię katyńską. 

        Konsul generalny K. Grzelczyk mówił, że odkąd odkryto zbrodnię katyńską, trzy lata po jej popełnieniu, szukamy prawdy i sprawiedliwości. Pomnik w Toronto postawiony w 1980 r. jest pierwszym na świecie pomnikiem katyńskim postawionym na terenie publicznym. Rosja przyznała się do zbrodni katyńskiej dopiero w 1990 r., ale nadal nie uznaje jej za ludobójstwo. Chciałby, aby Kanada i nasi sojusznicy na świecie byli z Polską w śledztwie smoleńskim. Wyraził wdzięczność dla Polonii za pomnik i podtrzymywanie pamięci o Katyniu, w czasach kiedy w Polsce zabronione było o tym mówić.

        Prezes W. Lizoń  podkreślił, jak ważna jest rola Kanady w nacisku na Rosję. Ta zbrodnia ludobójstwa w Katyniu i tragedia smoleńska powinny być wyjaśnione do końca, niezależnie od politycznej przynależności.

        Zastępca mera S. Holyday należy do pokolenia, które nie zna wojny. Jego żona jest Polką i była na uroczystości odsłonięcia pomnika Katyńskiego. Dziś więcej wie, rozumie i prosi, abyśmy nadal czcili i zachowywali pamięć o tych wydarzeniach i przekazywali tę wiedzę torontończykom. 

        Posłowie A. Virani i P. Fonseca z uwagą odnieśli się do prośby pana konsula RP o współpracę Kanady z Polską w szukaniu prawdy o Katyniu i Smoleńsku. A. Virani zapewnił, że Rosja nie będzie już zagrożeniem dla Europy Wschodniej. Wyraził dumę z tego, że może reprezentować rząd kanadyjski wobec Polonii. Odczytał oświadczenie premiera Justina Trudeau o Katyniu i Smoleńsku. 

        Poseł P. Milczyn mówił, że o wolność musimy walczyć nieustannie. Nasza wolność to przelana krew. Pamięć o Katyniu i Smoleńsku musi być zachowana nie tylko w Kanadzie, ale na całym świecie. Odczytał list od premier Ontario Kathleen Wynne, zakończony zapewnieniem, że Ontario jednoczy się z Polonią kanadyjską w tym podniosłym dniu. 

        Poseł Y. Baker rozumie, jak straszne były nasze tragedie. Jego rodzina przeszła „Hołodomor”, jej członkowie byli zabici przez NKWD. O tych, którzy zginęli, trzeba pamiętać i trzeba ich czcić. Po to jest ten pomnik. Oznajmił, że dla uhonorowania ofiar Katynia, złożył poprzedniego dnia wniosek o przyjęcie przez  parlament prowincji Ontario rezolucji uznającej zbrodnię katyńską za ludobójstwo.

        Ted Opitz i Kinga Surma nie czują się gośćmi, lecz przyjaciółmi Polonii, którą reprezentują. T. Opitz stwierdził, że Stalin nie pogodził się z klęską w wojnie bolszewickiej i chciał pozbawić naród polski inteligencji. T. Opitz odczytał list od przywódcy Partii Konserwatywnej Kanady, Andrew Scheara. K. Surma – list od przywódcy Ontario, Douga Forda. 

        Prezes Juliusz Kirejczyk podziękował wszystkim za udział w uroczystości i zarządowi KPK OT za duże zaangażowanie i wkład pracy w jej przygotowanie. 

Krystyna Sroczyńska

Komisja Informacji KPK OT

Fot. Aniela Gańczak

piątek, 20 kwiecień 2018 07:43

Spotkanie Wielkanocne Rodziny Radia Maryja

Napisane przez

W niedzielę, 15 kwietnia  2018,  odbyło się Spotkanie Wielkanocne Rodziny Radia Maryja w Polskim Centrum Kultury im. Jana Pawla II w Mississaudze połączone z obchodami 100. rocznicy odzyskania niepodległości Polski.

W niedzielę, 15 kwietnia  2018,  odbyło  się Spotkanie Wielkanocne  Rodziny Radia Maryja w Polskim Centrum Kultury im. Jana Pawła II w Mississaudze połączone z obchodami 100. rocznicy odzyskania niepodległości Polski, które zostało poprzedzone  uroczystą Mszą Świętą w kościele św. Maksymiliana M. Kolbego, celebrowaną przez ośmiu kapłanów na czele z o. Januszem Błażejakiem. Mszy Świętej przewodniczył o. Zbigniew Pienkos z Chicago, kazanie wygłosił o. Jan Król z Polski.  

        Spotkanie rozpoczęło się około godziny 16.00,  pomimo bardzo niedobrej  deszczowe-śnieżno-mroźnej pogody przybyło dużo gości, obecnych było wielu księży na czele z proboszczem parafii św. Maksymiliana M. Kolbego o. Januszem Błażejakiem. 

        Byli przedstawiciele organizacji  polonijnych i media: Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej Placówka 114 z komendantem Krzysztofem Tomczakiem z małżonką,  specjalny gość porucznik Stefan Podsiadło  z małżonką – weteran bitwy o Monte Cassino, prezes Organizacji Weteranów 2. Korpusu 8. Armii, Gmina 1 Związku Narodowego Polskiego z  prezesem  Bartłomiejem Habrowskim z małżonką oraz inż. Jan Cytowski z Kongresu Polonii w Kanadzie oraz p. Henryk Bartul z TV Polish Studio. 

        Po powitaniu  i  złożeniu życzeń wielkanocnych i błogosławieństwie  księży dzieliliśmy się jajkiem i był serwowany smaczny świąteczny obiad przygotowany przez p. Jana Gromadę.         

        O. Jacek Cydzik przygotował śpiewnik z piosenkami patriotycznymi i pod jego przewodnictwem cała sala przepięknie śpiewała pieśni patriotyczne, żołnierskie, harcerskie, wielu osobom zakręciła się łezka w oku.         

        Specjalny koncert patriotyczny pięknie  wykonała p. Kinga Mitrowska. Oklaskom nie było końca. Utwór  „Jest taki kraj” – Jana Pietrzaka na bis był śpiewany ze wzruszeniem z  publicznością. 

        Atmosfera była podniosła, wyjątkowa, radosna, rodzinna. Przy świątecznym stole nie zabrakło poważnych  rozmów o Polsce, Radiu Maryja, radiu, które nas łączy w wielką Rodzinę Radia Maryja. O. Jan Król  opowiedział nam o dalszych projektach przy Radiu Maryja,  jak muzeum. Jak zwykle była loteria fantowa, która  dostarczyła wielu emocji. Także śmiechu – oczywiście  dzięki  o. Janowi  Królowi.  

        Nad całością czuwał nasz opiekun o. Jacek Cydzik i ja. 

        Pragnę serdecznie podziękować  wszystkim przybyłym Gościom: kapłanom, p. Kindze Mitrowskiej, sympatykom Radia Maryja, ofiarodawcom,  dziękuję p. Janowi Gromadzie i jego załodze,  sponsorom, wolontariuszom, którzy pomagali przy zorganizowaniu naszego spotkania. 

        Już dzisiaj pragnę Państwa zaprosić na:

27 maja 2018 Jubileusz 25-lecia święceń kapłańskich o. Jacka Cydzika – bankiet;

17 czerwca 2018 na piknik do parku Paderewskiego;

30 czerwca – 2 lipca na pielgrzymkę do Amerykańskiej Częstochowy.

Joanna Strzeżek

Prezes

Family of Radio Maryja Canada

sobota, 14 kwiecień 2018 16:22

Jak Polacy budowali Kanadę - otwarcie wystawy

Napisał

14 kwietnia w sobotę o godzinie 1.00 na 3. piętrze Biblioteki Centralnej w Mississaudze została otwarta wystawa obrazująca to, jak Polacy budowali Kanadę. Na planszach przedstawione zostały fale polskiej imigracji oraz wkład Polaków w rozwój tego olbrzymiego kraju.

        Wystawę sponsorował m.in. Konsulat RP oraz polsko-kanadyjskie stowarzyszenie historyczne kierowany przez Romana Baranieckiego. Zleceniodawcami wystawy jest m.in. ambasada Kanady w Warszawie oraz Muzeum Emigracji w Gdyni. 

        Uczestniczyli w otwarciu między innymi konsul generalny Krzysztof Grzelczyk z Toronto, burmistrz Mississaugi Bonnie Crombie, a także przedstawiciele Muzeum Emigracji w Gdyni w osobie Sebastiana Tyrakowskiego i Karoliny Grabowicz-Matyjas. Po otwarciu nastąpiła multimedialna prezentacja historii działalności Muzeum Emigracji w Gdyni.

        Otwierając wystawę, menedżer biblioteki powiedziała, że biblioteka to instytucja, która „jest o ludziach”, a nie o książkach, i dlatego wystawa o wkładzie Polaków w budowę Kanady jest jak najbardziej na miejscu. 

        Konsul generalny Krzysztof Grzelczyk wyraził radość, że wystawa, która była już przedstawiana w kilku miastach Kanady, w tym stolicy Ottawie, znalazła się teraz tutaj, bo nie ma lepszego miejsca dla prezentacji tej wystawy jak Mississauga, gdzie 10 proc. mieszkańców ma polskie korzenie.

        Prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej Władysław Lizoń powiedział, że każda wystawa o polskiej emigracji ma gorzki posmak, bo każe też myśleć o przyczynach tych wyjazdów – zaborach i utracie niepodległości.

        Karolina Grabowicz-Matyjas przypomniała, że 20 mln Polaków mieszka poza Polską. I emigracja jest bardzo ważną częścią historii polskiego społeczeństwa. Muzeum Emigracji w Gdyni tę pamięć przywraca.

        O losach swej polskiej rodziny przypomniała burmistrz Mississaugi Bonnie Crombie, dodając, że jest bardzo dumna z polskich korzeni. 

        Roman Baraniecki z polsko-kanadyjskiego stowarzyszenia historycznego, przypomniał pokrótce historię polskiej emigracji. W rozmowie z „Gońcem” powiedział m.in.:

Andrzej Kumor: Panie Romanie, kolejna wystawa, planszowa, o historii Polaków w Kanadzie. Co jest w niej niezwykłego?

        Roman Baraniecki: Jest to wystawa obrazująca przede wszystkim całokształt polskiej emigracji do Kanady.

        – Czyli wszystkie fazy?

        – Tak, wszystkie fazy. Nie jest to wystawa monograficzna, tak jak wystawa, którą my prezentowaliśmy, „Rola Kanady w odzyskaniu przez Polskę niepodległości”, oczywiście mówiąca o przyczynach, dlaczego akurat walczyli o tę wolność, dlaczego ta armia się tutaj formowała, o co chodziło. Ta wystawa prezentuje polską imigrację od początku, 150 lat polskiej imigracji do Kanady.

        – Pan mówił o tym pierwszym Polaku, który z Gdańska przyjechał?

        – Tak, Dominik Barcz z Gdańska. 

        – Jeszcze w XVII wieku.

        – Tak. I to jest bardzo ciekawa historia.

         – Jak by Pan starał się umiejscowić Kanadę jako kierunek emigracji polskiej, jak to się kształtuje na przestrzeni tego największego wychodźstwa pozaborowego, na którym miejscu były ziemie kanadyjskie, a potem sama Kanada, w porównaniu z Ameryką, z Europą Zachodnią?

        – Emigracja listopadowa, po powstaniu listopadowym, tzw. Wielka Emigracja... Polacy chcieli zostawać w Europie, ponieważ chcieli dalej walczyć o Polskę i chcieli być na miejscu. Na przykład Kazimierz Gzowski po powstaniu listopadowym był internowany przez dwa lata razem z 234 oficerami przez Austrię, od twierdzy do twierdzy przewożony. I w końcu próbowano jakoś rozwiązać ten problem. Oni byli wtedy uważani za rewolucjonistów – tak to się wtedy nazywało, buntowników. Przecież rząd niemiecki, rząd austriacki, rząd rosyjski podpisały wzajemne umowy, w celu zapobieżenia przyszłym powstaniom polskim i współpracy w tym kierunku. Podobnie jak to było w 1939 roku między rządami Rzeszy Niemieckiej i Związku Radzieckiego. Dokładnie taki sam dokument podpisano. 

        Rząd francuski trochę interweniował w tej sprawie, żeby właśnie tych oficerów zostawić w Europie, ale to się nie udało i Austriacy w końcu po prostu, nie powiadamiając nawet rządu Stanów Zjednoczonych – ponieważ Austria była krajem, który miał dostęp do morza, to było imperium – załadowali tych oficerów polskich na dwie fregaty, „Hebe” i „Guerrero”, i odesłali do Stanów Zjednoczonych. Podróż trwała po Europie pół roku – była nawet próba ucieczki w którymś z portów, ale nieudana. I tak, w 1834 roku, w kwietniu, do Nowego Jorku przybyli pierwsi oficerowie z powstania listopadowego i Gzowski wśród nich.

        – I tu jest ta karta kanadyjska w związku z Gzowskim, ale później była również olbrzymia imigracja chłopska, Galicja, homesteads, które dostawali polscy czy ukraińscy chłopi.

        – Tak. Oczywiście tym krajem, o którym myślano jako pierwszym kraju docelowym, były Stany Zjednoczone. To było nowe państwo, które się rozwijało.

        – Czy tam było łatwiej, jeśli chodzi o emigrację, niż w Kanadzie?

        – Trudno powiedzieć. Myślę, że było bardzo podobnie.

        – Czyli radź sobie, młody człowieku, żadnej pomocy.

        – W Ameryce było właśnie tak. W Ameryce już istniały pierwsze organizacje polskie, w połowie XIX w. zakładane. Tutaj, w Kanadzie, trochę inaczej to wyglądało, ta imigracja była bardziej rozproszona, ale oczywiście tworzyły się centra, tak jak emigracja Kaszubów. Proszę sobie to wyobrazić, ci ludzie byli przywiezieni w dzicz kanadyjską, na bagna, gdzie były komary – wiemy, jak wygląda północ Kanady. 

        – Tak, część ludzi sobie nie zdaje sprawy, co to są komary.

        – Ludzie sobie naprawdę nie zdają sprawy, jak było ciężko, wyrwać tę ziemię i coś z niej zrobić. I oni to zrobili. Trzeba o tym pamiętać, nie tylko o walce o niepodległość Polski, ale jak oni reprezentowali ten polski charakter, zmieniając ten kraj...

        Wystawa czynna jest na 3. kondygnacji Central Mississauga Library do czerwca. Relacja filmowa z wydarzenia na kanale YouTube GoniecTv Toronto – Zapraszamy!

 

Jeśli śledzą państwo podwórko polonijnej oświaty, to wiedzą, że wiosna jest nie tylko czasem zmian w przyrodzie, ale i czasem konkursów. Konkursów ciekawych i różnorodnych, organizowanych przez ZWIĄZEK NAUCZYCIELSTWA POLSKIEGO W KANADZIE. 

        Nie tak dawno, bo na początku marca, opisywałam finał Konkursu Plastycznego „Ulubione dobranocki naszych rodziców”, a tu w kolejce czeka relacja z Konkursu Geograficznego. Wkrótce też dzieci będą mogły wziąć udział w Konkursie Czytelniczym, w Konkursie Ortograficznym oraz w II Olimpiadzie Wiedzy o Polsce.

        W tym roku trzecia edycja Konkursu Geograficznego odbyła się w sobotę po południu, 7 kwietnia 2018. W salach Centrum Katechetycznego kościoła M. Kolbego w Mississaudze spotkali się uczestnicy, ich rodzice, bliscy, zaproszeni goście, nauczyciele szkół oraz nauczyciele – członkowie ZNP Oddz. Mississauga, którzy ten konkurs zorganizowali i przygotowali. Pomysłodawczynią, jak i autorką zadań i pytań konkursowych była pani Agnieszka Jurzysta, jedna z koleżanek z ZNP.  Sponsorami atrakcyjnych nagród był Konsulat Rzeczpospolitej Polskiej oraz pan Janusz Drzymała. Każdy uczestnik przy wejściu do sali otrzymał pamiątkową koszulkę z konturem Polski i napisem POLAND.

        Tak jak w dwóch poprzednich latach, tak i w tym roku zainteresowani konkursem uczniowie mogli zgłosić swój udział poprzez elektroniczne wypełnienie formularza na stronie Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub bezpośrednio do swojego nauczyciela w szkole. Zagadnienia tematyczne umożliwiające przygotowanie do konkursu, jak i regulamin były dostępne dla wszystkich po zarejestrowaniu.

        Z roku na rok liczba uczestników wzrasta, co bardzo cieszy. W pierwszym konkursie wystartowało 15 uczniów ze szkół podstawowych i średnich. W tym roku zgłosiło się 47 uczniów, a finalnie udział wzięło 36. Uczestnicy byli oceniani w 3 grupach wiekowych.

Grupa I – klasy 4, 5, 6; grupa II – klasy 7, 8; grupa III – klasy licealne 9, 10, 11, 12.

        Konkurs składał się z trzech etapów. W pierwszym był test wyboru, na napisanie którego uczestnicy mieli 30 minut. W drugim, uczeń podczas pracy z atlasem geograficznym rozwiązywał zadania sprawdzające znajomość mapy fizycznej i administracyjnej Polski, które dotyczyły charakterystyki wybranych krajobrazów, walorów turystycznych, świąt narodowych, miejsc pamięci, przynależności Polski do organizacji międzynarodowych i pozycji oraz roli Polski w Unii Europejskiej. Uczniowie z klas licealnych musieli wykazać się też znajomością zagadnień geografii społeczno-ekonomicznej jak i obiektów dziedzictwa kulturowego. W trzecim, ustnym etapie uczniowie wybierali zestaw pytań i z pomocą mapy ściennej odpowiadali na nie.

        Celem tego konkursu było rozwijanie w uczniach starszych i młodszych zainteresowania geografią fizyczną, ekonomiczną czy administracyjną Polski. Wzbogacanie wiedzy o Polsce, jej osiągnięciach, pięknie i bogactwie kultury, wykraczające poza program nauczania. A także zachęcanie i rozwijanie umiejętności pracy z atlasem i innymi źródłami wiedzy geograficznej.

        Zanim uczestnicy rozeszli się do sal, by przystąpić do I etapu konkursu, wszystkich zebranych ciepło i serdecznie powitała prezes ZNP Oddz. Mississauga Teresa Bielecka. Pogratulowała biorącym udział zaangażowania, wysiłku, jaki włożyli w przygotowanie się, oraz rodzicom wytrwałości i wsparcia, jakim nieustannie są dla swoich dzieci. 

        Podziękowała serdecznie: 1) proboszczowi parafii św. M. Kolbego, ojcu J. Błażejakowi, za udostępnienie nam sal Centrum Katechetycznego, 2) Konsulatowi RP i konsulowi do spraw Polonii, panu A. Szydle, za ufundowane nagrody, 3) pani Jolancie Grzelczyk, żonie Konsula Generalnego, za przybycie i wspieranie konkursu, 4) panu J. Drzymale, za ufundowanie nagrody specjalnej dla zwycięzców, 5) siostrze Karolinie za przychylność i niestrudzoną pomoc w technicznej obsłudze konkursu, 6) Iwonie Malinowskiej – prezes Zarządu Głównego ZNP w Kanadzie, za przybycie, 7) Ewie Woźniak za przygotowanie pięknej dekoracji oraz Lidii Leckiej, nauczycielce Szkolnego Punktu Konsultacyjnego w Toronto, za wystawę prac i plakatów uczniów z okazji 25-lecia szkoły, 8) nauczycielom szkół, za zachęcanie swoich uczniów do wzięcia udziału w konkursie, 9) A. Kumorowi, redaktorowi naczelnemu gazety „Goniec”, za przybycie i nieustanne wspieranie od strony medialnej naszych szkolnych i pozaszkolnych wydarzeń, 10) panu A. Pakule, za przygotowanie bardzo ciekawej prezentacji z jego wyprawy do obozu wyjściowego pod Mont Everest, 11) właścicielom i pracownikom piekarni „Jaśwoj”, za pyszne pączki, 12) B. Szczepanik, właścicielce firmy Fine Food BABCIA, za piękne kalendarze polskie, 13) koleżankom i kolegom z ZNP pracującym w Komisji Oceniającej: A. Jurzyście, R. Zapalskiej, A. Czarnomskiej, S. Krupie, M. Pachol, B. Szwed, B. Pasierbek, M. Szpulak, K. Doleczek, A. Kacickiej, M. Kabzie-Śpiewak, B. Błaziak, A. Romanowskiej, E. Woźniak, M. Rachwał, B. Tobian, K. Dobrzenieckiej, oraz zaangażowanych w całe logistyczne przygotowanie, poczęstunek – K. Dobrzeniecka, przygotowanie sal przed i po konkursie – J. Wójtowicz, J. Gadomska, E. Markiewicz, H. Szymańska, R. Sopala. 

        Po oficjalnej części wszyscy zebrani dzięki krótkiemu filmikowi „Wakacje w Polsce” na chwilę przenieśli się do najpiękniejszych i najciekawszych miejsc w naszym kraju. Każdy mógł zobaczyć, jak nasza ojczyzna wypiękniała i rozwinęła się w ciągu ostatnich 30 lat. Następnie uczestnicy konkursu udali się do sali, gdzie czekały przygotowane testy, atlasy i mapy do wszystkich 3 etapów. Po napisaniu testu i pracy z atlasem, każdy uczeń miał 15 minut przerwy na napicie się wody, wzmocnienie swych sił smacznym pączkiem i psychiczne przygotowanie do egzaminu ustnego. Gdy starsi i młodsi uczestnicy zakończyli ostatni etap i odpowiedzieli na wybrane w zestawach pytania, wraz z rodzicami i gośćmi udali się do dolnej sali na pizzę, pączka i kawę. W tym czasie komisja, każda w swojej grupie, szybko i sprawnie sprawdziła i oceniła testy i prace uczniów z atlasem i mapą.

        Po smacznym poczęstunku pan Andrzej Pakuła ciekawie i z humorem zaprezentował urzekające pięknem zdjęcia ze swojej wyprawy do obozu wyjściowego pod Mont Everest. Opowiadał, że zapierające dech widoki gór i lodowców nagradzały cały trud wyprawy, niewygody i zmęczenie, jakich doświadczył. Skromność, prostota, a jednocześnie życzliwość ludzi tam mieszkających jest nie do opisania. Mówił też, że każdy, kto próbuje swych sił w wysokich górach, musi pamiętać o aklimatyzacji do wysokości. Bo im wyżej się wchodzi, tym mniej jest tlenu i niższe jest ciśnienie. Nieprzystosowany organizm zareaguje natychmiast niebezpieczną chorobą wysokogórską i wyprawa się kończy. Gdy aklimatyzacja trwała dłużej niż jeden dzień, uczestnicy wyprawy poznawali kulturę i tradycje ludzi tam mieszkających, zwiedzali Muzeum Szerpów, Everest View Hotel na wysokości 3200 m n.p.m. czy najwyżej na świecie położony irlandzki pub. Na zakończenie swojej prezentacji pan Pakuła  zachęcał młodych ludzi do realizowania swoich marzeń, do brania udziału w takich wyprawach. Są one niewątpliwie okazją do zobaczenia piękna naszej planety, ale i są lekcją pokory. Naocznie doświadcza się tego, jak skromnie żyją ludzie w tak zwanym Trzecim Świecie, a jednak cieszą się tym, co mają, i jeszcze szczerze się podzielą. Według nich najważniejsze jest zdrowie i rodzina. To, co dla nas na co dzień jest normalnością, bez której trudno byłoby nam się obejść, dla nich często jest niedostępne lub zbyt luksusowe. Swoją życzliwością potrafią niejednego zaczarować, że chce się tam wracać.

        W myśl powiedzenia, że lepiej raz coś zobaczyć, niż sto razy o tym usłyszeć, prezes T. Bielecka raz jeszcze pięknie podziękowała panu A. Pakule za inspirującą do podróży prezentację i niezwykle cenne wskazówki dla młodych ludzi. Zaprosiła zebranych na Finał Konkursu, gdzie ogłoszono zwycięzców. Wszystkim uczestnikom rozdano pamiątkowe dyplomy, książki, kalendarze i małe globusy. Pan konsul A. Szydło, pani J. Grzelczyk i przewodniczący komisji z każdej grupy wręczali nagrody.

        W grupie I, kl. 4-6, było 12 uczestników. Wyróżnienie otrzymali – Adam Kukliński ze szkoły M. Kopernika w Mississaudze oraz Nicolas Chramega za szkoły M. Kopernika w Mississaudze

III miejsce – Adam Sterling ze szkoły St. Staszica w Scarborough

II miejsce – Ania Widełka ze szkoły SPK w Toronto

I miejsce – Emilia Szydło ze szkoły SPK w Toronto

        W grupie II,  kl. 7-8 było 12 uczestników. Wyróżnienie otrzymał Julian Pietrasik ze szkoły w Maple.

III miejsce – Jacob Burek ze szkoły M. Kopernika w Mississaudze, Dawid Kaszuba ze szkoły w Brampton

II miejsce – David Czechowski ze szkoły SPK w Toronto

I miejsce  – Max  Stanko ze szkoły M. Kopernika w Mississaudze

        W grupie III, kl. licealnej 9-12, było także 12 uczestników. Wyróżnienia otrzymali:  

Marek Widełka ze Szkoły SPK Toronto i Patrycja Stadnik ze szkoły John Cabot – Mississauga

III miejsce – David Makarczyk ze szkoły w Windsor 

II miejsce – Monika Grzywa ze szkoły SPK Toronto

I miejsce – Adrian Panszczyk ze szkoły SPK Toronto 

        Wspólnym zdjęciem, podziękowaniami dla rodziców i gości, a ze strony nauczycieli podziękowaniami dla Pani Prezes za jej zaangażowanie w ten projekt, umiejętność koordynowania pracy i niespożytą energię, która nas wszystkich mobilizuje do pracy, konkurs się zakończył.

        A więc młody Polaku, młoda Polko, nie bój się marzyć, realizuj swoje plany. Z plecakiem i mapą w ręku wędruj, wędruj po pięknej Polsce i świecie. Odkrywaj to, co nieodkryte, i poznawaj to, co niepoznane, a pomoże ci w tym  konkurs, do którego zapraszamy w przyszłym roku. 

Beata Błaziak                                                                                                               

sobota, 07 kwiecień 2018 12:33

Wkład Polaków w Kanadę - wystawa w Mississaudze

Napisane przez

Wystawa będzie udostępniona do zwiedzania do poniedziałku, 11 czerwca 2018 roku. Po uroczystości otwarcia wystawy organizatorzy zapraszają na spotkanie z dyrektorami Muzeum Emigracji w Gdyni, Karoliną Grabowicz-Matyjas i Sebastianem Tyrakowskim w Noel Ryan Auditorium, mieszczącym się w budynku biblioteki, w godz. od 14:30 do 15:30. Podczas spotkania goście z Polski przedstawią multimedialną prezentację poświęconą historii i działalności Muzeum Emigracji w Gdyni.

 

więcej tutaj

relacja z poprzedniego spotkania TUTAJ

        „Nie pytamy Cię Panie, dlaczego nam Ją zabrałeś, lecz dziękujemy Ci, że nam Ją dałeś.”

W pierwszą rocznicę śmierci Pani Prezes Haliny Drożdżal, założycielki Koła Pań „Nadzieja”, delegacja członkiń na czele z nową prezeską Anielą Gańczak oraz Wandą Bogusz, Asią Drożdżal, Bożeną Poczyniak i Mariolą Prokopowicz (między innymi) udała się do „The Dorothy Ley Hospice” przy 220 Sherway Drive w Toronto z prywatną  dotacją zebraną wśród naszych pań.

        Tutaj Halina Drożdżal spędziła ostatnie chwile swego życia przed przejściem do wieczności – od 5 do 16 czerwca 2016 roku. To hospicjum to niewielka instytucja obejmująca opieką osoby umierające, będące w ostatniej fazie życia i cierpiące z powodu chorób przewlekłych i nowotworowych, u których zakończono leczenie przyczynowe. Celem jest zapewnienie choremu dobrej jakości życia u jego schyłku. Nie „wieje” tu chłód szpitalny ani zapach chorób czy śmierci. Tu jest spokój, kolorowe ściany i czuje się godność ostatnich  chwil…

        Hospicjum zajmuje się nie umieraniem, lecz godnym życiem do końca...

        Większość chorych chciałaby odejść bez bólu, we własnym domu, w otoczeniu bliskich. Umieranie jest częścią życia. Ten etap, choć najdramatyczniejszy ze wszystkich i niepożądany, powinien być przyjmowany przez nas przynajmniej z taką troską i szacunkiem jak narodziny. „Jesteś ważny, bo TY, to TY. Jesteś ważny do ostatniej chwili swojego życia i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, nie tylko aby Ci pomóc spokojnie odejść, ale także byś żył w pełni, aż do końca” –  to jest motto hospicjum… (dr C. Saunders, angielska pielęgniarka, która stworzyła pierwsze hospicjum św. Krzysztofa w Londynie, po  wojnie).

        Nowy zarząd Koła Pań „Nadzieja” wraz z członkiniami nie tylko chciał  uczcić pamięć zmarłej Prezes Haliny Drożdżal, ale też jednocześnie chciał zasilić fundusz na rzecz hospicjum, ostatniego ziemskiego jej domu. I tych ziemskich Aniołów Hospicjum. Znajduje się tam „Ściana Pamięci” z imionami tych, co odeszli. Nasze prywatne datki dały nam symbolicznego srebrnego gołąbka z nazwiskiem zmarłej i z nazwą naszej organizacji, na tej ważnej ścianie, w hołdzie  dla  założycielki, długoletniej  prezeski i wielkiego  ambasadora Koła Pań „Nadzieja”. A dlaczego gołąbek pamięci? Gołąb należy do stworzeń otaczanych najgłębszą czcią. W Mezopotamii czczono go już 4500  lat p.n.e., w Egipcie 2500 lat p.n.e. Jest symbolem duszy ludzkiej, duszy zmarłego, sprowadzania duszy na ziemię, przejścia od życia do śmierci.

        To jest wzruszające i niezwykle doniosłe wydarzenie dla naszego zarządu i dla nas wszystkich. Jest to upamiętnienie niezwykłego człowieka, naszej szefowej, pedagoga, społecznika, wolontariusza i szlachetnego człowieka, przyjaciela, patrioty, człowieka głębokiej wiary i inspektora wielkiej dobroci.

        Ksiądz Jan Twardowski napisał kiedyś: „Można odejść na zawsze, by stale być blisko”. Głęboko poruszająca jest prawda kryjąca się w tych słowach. Halina Drożdżal, wielki prezes, odeszła i z tym musieliśmy się pogodzić. A smutek jest nieodłącznym elementem naszego życia, przenika i wynika z najgłębszych zakamarków ludzkiej duszy. Ale zmarła wciąż może być blisko – nie tylko w prywatnych wspomnieniach o niej jako o człowieku, lecz także w spuściźnie pracy na rzecz dobra dla ułomnych, chorych, biednych, dzieci i wszystkich pokrzywdzonych przez los, którą nam zostawiła.

        Wspomnienia są największym skarbem, który pozostawiają nam bliscy, odchodzący na wieczny odpoczynek. Za pośrednictwem wspomnień możemy wracać do pamiętnych chwil spędzonych razem. Dzięki nim możemy również w szczególny sposób upamiętniać zmarłych.

        „Bo umrzeć to zbyt mały powód, by przestać kochać”.

        Podjęliśmy wyzwanie kontynuowania jej misji, a towarzyszyć nam będzie jej pasja, jej niezłomność, jej odwaga i miłość do dzielenia się dobrem. Czas pasyjnej zadumy wybrałam na napisanie tego artykułu i paru słów o organizacji i o zmarłej Halinie Drożdżal. Czas refleksji, nawrócenia i duchowej przemiany. Czas Wielkiego Tygodnia… Może dla tych, co nie znają, być może nie słyszeli o Kole Pań „Nadzieja” i o jej zmarłej Pani Prezes Halinie Drożdżal? Koło Pań „Nadzieja” – to prężna polonijna charytatywna organizacja, której celem jest niesienie pomocy biednym i potrzebującym w Polsce i w Kanadzie. W tym roku będzie obchodzić 13 lat istnienia. (...) Podobnie jak na palecie artysty, w naszym życiu jest taki kolor, który nadaje mu sens, budzi uśmiech na twarzy drugiego człowieka. Jest to kolor zielony – kolor nadziei, kolor dobra. I to właśnie taką spuściznę pozostawiła po sobie Pani Prezes Halina Drożdżal. Nie na darmo naszym znakiem rozpoznawczym są zielone chusty, które nosimy przy każdym oficjalnym spotkaniu.

        Świat nie był obojętny na jej głos i jej działanie – największym życiowym honorem, zaszczytem i podsumowaniem jej charytatywnej działalności był Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP, który wręczył jej konsul Grzegorz Morawski. 

        Przez 13 lat istnienia organizacji, wielu potrzebujących doznało naszej łaski i dobroci – szczególnie w Polsce. Są to indywidualne jednostki (sparaliżowana dziewczynka, ciężko chora poetka), organizacje, zakony, szkoły, całe rodziny, które pod naszym patronatem i pomocą przetrwały lata ciężkiej niedoli. A jedna nasza akcja pomocy, dla Julki Piskorskiej, na operację jej nóżek, była wsparta także przez papieża Franciszka!!! Czyli nasze dobre czyny są godne na miarę Watykanu i naszego papieża… Piękne…

        Udało się jej uruchomić lawiny dobra, mimo wszystko. Mawiała: „każde dobro wróci do Ciebie”. „No bo jak samemu, powiadała, siąść w Święta, przy suto zastawionym stole, jeżeli się nie zadbało, by ktoś inny też coś na nim miał i nie był sam.” I tak zrodził się pomysł „Wigilii dla samotnych”, organizowanej corocznie przy SPK nr 20, której była wielką patronką. Fundusze na rzecz biednych i potrzebujących pochodzą przede wszystkim z organizowania wspaniałych wycieczek, od prywatnych darczyńców, przez zabawy i loterie. Nasze wycieczki są wspaniałe, z niezapomnianym klimatem, śpiewem, kabaretami, przede wszystkim z nich czerpiemy  fundusze na pomoc biednym. Jak to pięknie jest zwiedzać świat i jednocześnie dokładać cegiełkę pomocy tym potrzebującym??

        Z Kołem Pań „Nadzieja” zwiedziłyśmy już wiele ciekawych miejsc: Alaska, Hawaje, Włochy, podróże morskie po Karaibach i Morzu Śródziemnym itp. Pani Prezes Halina Drożdżal uwielbiała podróżować, silnie agitowała wszystkie panie do wspólnej zabawy podróżowania i miała taką siłę przebicia, że nie można było jej odmówić. I dzięki niej odbyło się tyle  dochodowych wycieczek. Była niezmordowana w pomocy dla potrzebujących. Wszędzie było jej pełno; czy to w Kongresie Polonii, czy w konsulacie, czy na wszystkich imprezach polonijnych. Wszędzie rozgłaszała naszą organizację, nasze wycieczki, nasze sukcesy. A jej uśmiech i pogoda ducha znane były wszędzie.

        W życiu czerpiemy inspirację z różnych źródeł. Ale jest źródło szczególne – źródło wiary. Kto z niego czerpie, potrafi pięknie żyć. I tego mnie nauczyła Pani Prezes Halina Drożdżal. I że służba Bogu przechodzi przez służbę człowiekowi.

        „Ręce, które pomagają, są świętsze niż usta, które się modlą” – to było motto naszej kochanej Halinki.

        A więc popierajmy i wspierajmy tę szlachetną organizację. Jedźmy na nasze wspólne wycieczki, siejmy dobro i róbmy dobro.

        Ja, osobiście, jak myślę o Pani Prezes Halinie Drożdżal, to już słyszę szelest jej skrzydeł i widzę przepiękny uśmiech jej szlachetnej duszy. I jak ona czuwa nade mną. A wszystkie członkinie to były „Halinki dziewczynki”. I tak je wszystkie mocno kochała i nimi się opiekowała. A dla niej chyba największym skarbem jest nieustanna modlitwa w jej intencji i ten gołąbek pamięci na tej wielkiej ścianie w hospicjum… Bóg mówi do nas każdego dnia. Przeważnie wykorzystuje do tego innych ludzi i ich historie. A to jest krótka moja  historia Koła Pań „Nadzieja” i jego założycielki, śp. Haliny Drożdżal… (...)

        A zmarła Pani Prezes Halina Drożdżal nie tylko uszczęśliwiła mnie, ale masę innych ludzi, a w Kole  Pań „Nadzieja” poznałam fantastycznych osób, zawiązały się tam wspaniałe dla mnie przyjaźnie i tam też poznałam wspaniałego człowieka i mojego duchowego przewodnika (Danusia Szwach), Anioła na ziemi… Ja jestem Tobie, Halinko, dozgonnie wdzięczna, że Cię poznałam i że mogłam doznać Twego dobra, że mogłam poznać tylu wspaniałych ludzi i że moje życie jest piękne dzięki Tobie! Odpoczywaj w spokoju!! A światłość wiekuista niechaj Ci świeci, na wieki wieków, AMEN…

Mariola Prokopowicz

Rzecznik Prasowy Koła Pań „Nadzieja” 

przy SPK nr 20, Toronto, ON, 30.03.2018

poniedziałek, 09 kwiecień 2018 16:07

Walentynki i pożegnanie członków Chóru „Stokrotki”

Napisane przez

W lutym tego roku w sali bankietowej Domu Polskiego RCL Polskich Weteranów, Placówki 315 w Hamilton, odbyła się zabawa z okazji tradycyjnych walentynek i uroczystości pożegnania członków Chóru Dziecięcego „Stokrotki”, którzy zgodnie z zasadami obowiązującymi w tym zespole muszą opuścić szeregi chóru po osiągnięciu regulaminowego wieku. 

        Pięknie udekorowana sala zapraszała do środka i została, pomimo śnieżnej aury, wypełniona niemalże po brzegi. Na uroczystość przybyli przedstawiciele różnych organizacji polonijnych z Hamilton i okolicy, rodzice „Stokrotek”, sympatycy chóru, młodzież szkolna, studenci i byłe „Stokrotki”, dzisiaj już dorosłe i będące w związkach małżeńskich.

        Uroczystość zaszczycił swą obecnością gość z Polski, ksiądz prałat Jerzy Karbownik, kustosz Sanktuarium Matki Boskiej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej. Wśród gości znalazła się także pani Esther Pauls, która reprezentuje ontaryjską Partię Konserwatywną  i ubiega się o mandat MPP z okręgu Górnego Hamilton. Przemawiając do naszych rodaków, poprosiła o poparcie w najbliższych wyborach i przedstawiła krótko, w sposób bardzo interesujący, część swojego programu wyborczego, podkreślając znaczenie naszej wiary, kultury i wartości chrześcijańskich.

        Po smacznym obiedzie przygotowanym przez panie z Domu Polskiego odbyła się część artystyczna, na którą złożyły się: koncert „Stokrotek” i ceremonia pożegnalna. Repertuar chóru tego wieczoru składał się z pieśni i wierszy poświęconych kończącym się  już obchodom 150-lecia Kanady i rozpoczynających się uroczystości 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Część artystyczną prowadził, jak zwykle po mistrzowsku, Kazimierz Chrapka, założyciel i dyrygent Chóru Dziecięcego „Stokrotki”. Przypomniał on w skrócie  ponad trzydziestoletnią historię i działalność chóru. „Stokrotki” to nie tylko chór, ale także instytucja polonijna dbająca o zachowanie polskości w wielokulturowej mozaice Kanady.

Przynależność do chóru wymaga wiele pracy i poświęcenia, poczucia obowiązku i zdyscyplinowania, to ciężka praca rodziców, dzieci i przede wszystkim założyciela, dyrygenta i „serca chóru”, pana Kazimierza Chrapki.

        W Epilogu książki pt. „Stokrotki” wydanej w 2000 roku napisano: „Dzięki zdecydowanemu poparciu okazywanemu »Stokrotkom« przez organizacje polonijne, chór mógł przetrwać ponad 25 lat. Jest organizacją osadzoną na twardym fundamencie i rokuje nadzieje na dalsze lata efektywnej działalności dla dobra Polonii, Polski i Kanady. »Stokrotki« wychowały ogromną liczbę przyszłych przywódców polonijnych i kanadyjskich. To ludzie, którzy są wartościowymi obywatelami Kanady pamiętającymi o swoich polskich korzeniach“.

        Niestety, dzisiaj patrząc na liczbę śpiewających „Stokrotek”, można powiedzieć, że Polonia hamiltońska nie odczuwa potrzeby poparcia dla chóru dziecięcego. Najstarsi członkowie chóru muszą odejść i nie mają komu przekazać pelerynek – oficjalnego stroju chórzystów. Czyż nie dziwi to, że Polonia najpierw stworzyła warunki dla działalności chóru, a teraz tak łatwo chce zarzucić tę długotrwałą i jakże prestiżową działalność? Jak wytłumaczyć to tym rozczarowanym małym dzieciom, które od lat czekały na możliwość uczestnictwa w chórze, a teraz osiągnąwszy regulaminowy wiek, nie będą mogły śpiewać w „Stokrotkach”? Szczególnie dotyczy to pierwszych dzieci byłych „Stokrotek” i młodszego rodzeństwa dzieci opuszczających chór.

        Ocknijmy się i okażmy swe poparcie dzieciom poprzez zapisanie swych pociech do Chóru Dziecięcego „Stokrotki”. 

        Podczas zabawy walentynkowej „Stokrotki” pożegnały z żalem swych odchodzących kolegów: Filipa Barana, Michała Grzegdalę i Monikę Małek. W chórze istnieje zwyczaj współzawodnictwa członków. Punktowane są: obecność na próbach i koncertach, liczba opanowanych piosenek, punktualność i zachowanie oraz aktywność i koleżeństwo. Tym razem nagrody otrzymali: Jessica Małek i Alex Medrecki. Nagrodę Dyrygenta Chóru za pomoc podczas prób, koncertów i występów otrzymał Alex Medrecki. Tradycją jest to, że dzieci, które były członkami chóru przez 5 lat, otrzymują Medal Chóru. W tym roku otrzymali go: Monica i Jessica Małek, Natalia Skrodzki, Michał i Szymek Grzegdala oraz Alex Medrecki  a o wręczenie tego prestiżowego odznaczenia pan Chrapka poprosił księdza prałata Jerzego Karbownika oraz rodziców pierwszych „Stokrotek”, którzy do tej pory aktywnie związani są z chórem: Annę i Jana Lewandowskich, Danutę i Grzegorza Stułów i Marię Trojan.

Pamiątkowe odznaki Chóru „Stokrotki” otrzymali również obecni na sali Honorowi Członkowie Chóru: ks. prał. Jerzy Karbownik, Barbara Gołąb, Maksymilian Grzegorczyk, Anna Lewandowska i Aleksander Siwiak.

        Następną częścią programu było pożegnanie pana Chrapki przez odchodzących chórzystów. Filip Baran wygłosił piękną polszczyzną pożegnalne przemówienie. Powiedział on m.in.: „Mając tylko 7 lat, dołączyłem do wspaniałej grupy »Stokrotek« i mogę dziś powiedzieć, że czas spędzony w chórze to jak na razie najlepszy czas w moim życiu. Będąc w chórze, zobaczyłem inne kraje, miasta i spotkałem różnych ludzi... Zawsze będę pamiętał o mojej  pierwszej wycieczce do Włoch, gdzie podziwiałem piękną architekturę, śpiewałem na Monte Cassino, u św. ojca Pio w San Giovanni Rotondo i w Watykanie, widziałem Papieża. Ale to była tylko część tego, co doświadczyłem i przeżyłem, będąc członkiem chóru... Bardzo dziękuję wszystkim koleżankom i kolegom z chóru, ale najbardziej chciałbym podziękować Panu Chrapce. To jest niesamowite ile pracy, wysiłku i czasu poświęcił Pan dla nas, dla Chóru »Stokrotki«, Polonii i polskości... Jestem pewny, że Pana oddanie i poświęcenie nigdy nie będzie przez nas zapomniane. Moje przeżycia i doświadczenia w »Stokrotkach« zostaną w mym sercu na zawsze”. 

        Następnie Jessica Małek, niezwykle utalentowana solistka „Stokrotek” ,grająca w sztukach teatralnych w teatrze „Aquarius”, będąca ozdobą wielu uroczystości polonijnych, sprawiła panu Chrapce niezwykłą niespodziankę. Zaśpiewała pożegnalną piosenkę, do której słowa napisała jej starsza siostra Monica z pomocą babci Krystyny Małek, która też pomagała wnuczkom w przygotowaniu tej piosenki. Szczególne wzruszenie i łzy na twarzach słuchaczy wywołała druga zwrotka i refren piosenki:         

Kochany nasz Panie Dyrygencie, 

żyj nam w zdrowiu jeszcze ze sto lat,

My będziemy mile Cię wspominać,

do najstarszych naszych długich lat. Dzisiaj pożegnamy już „Stokrotki”,

wszystkich zaproszonych gości też.

Panu Chrapce bardzo dziękujemy,

za spędzonych z nami wiele lat.

Dziś ze „Stokrotkami” pożegnamy się

niech Pan Dyrygent nie myśli o nas źle,

za piękne chwile, za te wszystkie dni,

za długie lata, DZIĘKUJEMY Ci.

        Na zakończenie części oficjalnej pan Kazimierz Chrapka podziękował wszystkim obecnym za przybycie na uroczystość. Szczególne podziękowanie skierował do organizatorów, czyli Komitetu Rodzicielskiego „Stokrotek” na czele z przewodniczącą, panią Krystyną Boruch. Następnie zaprosił wszystkich do tańca przy akompaniamencie DJ Darek. Całkowity dochód z zabawy i loterii fantowej  został przeznaczony na kolejne stypendia dla studiujących „Stokrotek”!

Anna Lewandowska

Honorowy Członek Chóru

piątek, 06 kwiecień 2018 07:42

Obchody Dnia Jana Pawła II w Toronto

Napisał

Raczej skromny charakter miały tegoroczne obchody Dnia Jana Pawła II w Kanadzie. 2 kwietnia kościół świętego Stanisława w centrum Toronto nie był nawet cały wypełniony. Zgromadzili się oczywiście przedstawiciele organizacji polonijnych, ale też nie wszystkich, przybył również konsul generalny w Toronto, Krzysztof Grzelczyk. Mszę św. celebrowało liczne grono księży z prowincjałem oblatów Alfredem Grzempą. 

        Modliliśmy się o wstawiennictwo św. Jana Pawła II, o pomyślność dla Polaków rozrzuconych po całym świecie, ale również i za kraj, w którym my tutaj żyjemy, za Kanadę – jak to powiedział na wstępie proboszcz parafii świętego Stanisława, ojciec Jajeśniak. Płomienne kazanie  wygłosił o. Adam Filas, znany z budowy kościoła w Brampton. Wskazał, że nauka Jana Pawła II, który był największym świętym XXI wieku, jest doskonałym antidotum na szaleństwa naszych czasów, zwłaszcza zaś na pogardę dla życia ludzkiego czy atak na katolickie małżeństwo. 

        Po Mszy Świętej zebrani indywidualnie przeszli ulicą Queen przed budynek torontońskiego ratusza, gdzie została wciągnięta na maszt flaga Watykanu. Były radny Chris Korwin-Kuczyński, a obecnie przewodniczący Toronto Warsaw Friendship Committee, podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do ustanowienia tego święta, i zapowiedział, że od przyszłego roku będziemy mieli paradę Jana Pawła II, która być może będzie większa od parady  świętego Patryka, a to dlatego, że nasz polski Papież jest postacią, która jednoczy nie tylko ludzi jednego narodu czy jednej wiary. Tu również przemawiał ojciec Adam Filas, który między innymi przypomniał historię budowy pomnika Jana Pawła II przed kościołem w Brampton,  ufundowanego przez byłego wiceprezydenta Tajwanu, który uczynił ten gest, mimo że nie jest katolikiem i nie jest Polakiem. Po przemówieniach zebrani spontanicznie odśpiewali najpiękniejszą pieśń, ulubioną przez papieża Polaka – „Barkę”. 

sobota, 31 marzec 2018 19:27

Święcenie pokarmów w Mississaudze 2018

Napisał

        Święcenie pokarmów to jedna z naszych polskich tradycji, nadal tutaj, na obczyźnie, obchodzona.

        W Sobotę Wielkanocną w kościele świętego Maksymiliana Kolbego i Centrum Kultury Polskiej im. Jana Pawła II święcono pokarmy co 15 minut i dzięki temu nie było długich kolejek, a chętnych były tysiące. Proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbego Janusz Błażejak był bardzo zadowolony, że ta piękna polska tradycja nadal jest tak licznie kultywowana. Jak powiedział, nie chodzi tu przecież tylko o poświęcenie kiełbaski, jajek, chleba – Chodzi o to, że przychodzimy i prosimy o Boże błogosławieństwo w ten najważniejszy dzień roku, śmierci Chrystusa, ale przede wszystkim Jego zmartwychwstania, Poświęcenie pokarmów jest starym zwyczajem w Kościele i przypomina wielką prawdę wyrażaną przez świętego Pawła słowami: czy jecie czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czynicie.

        Poszczególne pokarmy mają wymiar symboliczny, i tak – na przykład – sól ma nas chronić przed zepsuciem.

        Pokarmy święcono w wielu polskich parafiach, jak zwykle bardzo uroczyste było święcenie w parafii świętego Eugeniusza de Mazenod Brampton, gdzie organizowany jest konkurs na najpiękniejszy koszyk wielkanocny, a Związek Podhalan w Kanadzie pokazuje żywe małe owieczki w zagrodzie przed kościołem. 

        Wielu świętujących przychodzi ubranych w tradycyjne polskie stroje, nie tylko góralskie.   (ak) 

 

Święcone w polskiej parafii św. Eugeniusza de Mazenod w Brampton i konkurs koszyczków wielkanocnych z pokazem żywych małych owieczek zorganizowane przez Związek Podhalan w Kanadzie.

Zdj. Andrzej Jasiński

Strona 1 z 76