Goniec

Switch to desktop Register Login

71 Rocznica Bitwy o Monte Cassino.

Oceń ten artykuł
(10 głosów)

Obchody 71. rocznicy zwycięskiej Bitwy o Monte Cassino stoczonej 18 maja 1944 odbyły się w Toronto w niedzielę, 17 maja 2015, w parku im. Ignacego Paderewskiego. Uroczystości zostały zorganizowane przez Placówkę 114 Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce i Organizację Weteranów II Korpusu 8 Armii.

W południe przy dźwiękach pieśni "My, Pierwsza Brygada", aleją przeszedł pochód ze sztandarami, prowadzony przez prezesa Organizacji II Korpusu 8 Armii Stefana Podsiadłę. Uczestnicy pochodu ustawili się w długim szeregu na boku zadaszonego terenu. Obok granatowych blezerów weteranów i błękitnych peleryn Korpusu Pomocniczego Pań, zieleniły się liczne chusty Koła Pań "Nadzieja" i pojawiły się biało-czerwone szale Funduszu Dziedzictwa Polek. Po przeglądzie pocztów sztandarowych i raporcie, odegrane zostały hymny narodowe Kanady i Polski. Minutą ciszy uczczono żołnierzy poległych na wszystkich frontach świata. Apel poległych, o wielkiej treści i mocy, wygłosił ostatni z żołnierzy 1. Dywizji Pancernej, kpt. Mieczysław Lutczyk. Po apelu rozległ się "Last Post" trębacza. 

Uroczystość prowadził komendant Placówki 114 SWAP, Krzysztof Tomczak. Na początku wywołał nazwiska uczestników wielkiej bitwy i poprosił ich o powstanie. Uhonorowani weterani: Stefan Podsiadło, Ludomir Blicharski, Bolesław Chamot, Tadeusz Gosiński, Stanisław Adam, Henryk Starczewski, dostali zasłużone oklaski.

Po przywitaniu wszystkich uczestników, przedstawieni zostali goście honorowi: konsul generalny RP Grzegorz Morawski, prezes Zarządu Głównego Kongresu Polonii Kanadyjskiej Teresa Berezowska, przewodniczący Rady Polonii Świata Jan Cytowski, posłowie parlamentu federalnego Władysław Lizoń i Ted Opitz, prezes Okręgu Toronto KPK Juliusz Kirejczyk, prezes Okręgu Niagara KPK Zofia Soja, prezes Koła Byłych Żołnierzy Armii Krajowej Stanisław Woźniak, prezes Stowarzyszenia Lotników Polskich Skrzydło "Warszawa" Eugeniusz Kuś, prezes Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej im. Generała Władysława Sikorskiego z Oshawy Stanisław Nieradko, prezes Placówki 621 Royal Canadian Legion im. Władysława Andersa Ryszard Tatarek, reprezentant Zarządu Głównego Związku Narodowego Polskiego w Kanadzie Stanisław Szustak, prezes Związku Polaków w Kanadzie Robert Zawierucha, przewodnicząca Stowarzyszenia Inżynierów Polskich OT Krystyna Sroczyńska, prezes Związku Sybiraków w Oshawie Stanisław Lasek, prezes Gminy 1 Związku Narodowego Polskiego Józef Aleksandrowicz, prezes Związku Ziem Wschodnich Władysław Dziemiańczuk, prezes Korpusu Pomocniczego Pań przy Placówce 114 SWAP Halina Stankiewicz, prezes Funduszu Dziedzictwa Polek w Kanadzie Łucja Stec, prezes Koła Pań "Nadzieja" przy Kole 20 SPK Halina Drożdżal, wieloletni przyjaciel i opiekun prawny Pl. 114 SWAP mecenas Robert Jagielski, major Pierwszej Kanadyjskiej Dywizji Lucjan Grela, "Canadian Veteran, Freedom, Riders" Mike Boudrias z grupą motocyklistów, kapelan Pl. 114 SWAP o. Jan Szkodziński OMI, prezes Rodziny Radia Maryja Joanna Strzeżek, opiekun duchowy Radia Maryja w Ameryce Północnej o. Jacek Cydzik CSsR, komendant Stowarzyszenia Józefa Piłsudskiego "Orzeł Strzelecki" Grzegorz Waśniewski, redaktor tygodnika "Goniec" Andrzej Kumor, program telewizyjny Credit Union "Polish Studio".

Prezes Stefan Podsiadło wystąpił pierwszy. Jako jeden z niewielu żyjących uczestników bitwy o Monte Cassino, przekazał młodemu pokoleniu zadanie rozsławiania ich wyczynów, by z nich uczyli się, jak stanąć na straży Ojczyzny. Wspominał wielkich wodzów: marszałka Józefa Piłsudskiego, generała Władysława Sikorskiego i swojego dowódcę generała Władysława Andersa. Na zakończenie zainicjował pierwsze strofy pieśni Feliksa Konarskiego ("Ref-Rena") "Czerwone maki", porywając wszystkich do wspólnego śpiewu.

Przemawiali:

Konsul Grzegorz Morawski – Oni wierzyli i pokazali, że nie ma wzgórz nie do zdobycia.
Prezes Teresa Berezowska – Ciągle młodzi po wojnie weterani, pracowali nad zachowaniem naszej tożsamości. Będziemy pamiętać.
Przewodniczący RPŚ Jan Cytowski – Hołd tym, którzy zostali na ziemi włoskiej. Chwała i szacunek tym, którzy przeżyli. II korpus, to zwycięstwo, rozczarowanie i wytrwałość. Z takich jak oni powstała Rada Polonii Świata.
Poseł Ted Opitz - Syn weterana spod Monte Cassino, dziś stoi przed bohaterami, którzy dali podwaliny pod teraźniejszość.
Poseł Władysław Lizoń – Naszym obowiązkiem jest nie dopuścić do przekłamań historii Polski.
Prezes Juliusz Kirejczyk – Miliony zginęły na wszystkich frontach świata, w Powstaniu Warszawskim, na Wołyniu. Zostali pozbawieni życia tylko dlatego, że miłowali Ojczyznę.
Major Lucjan Grela – Dzięki nim, Polska i Kanada mogą się cieszyć wolnością.
Reprezentant klubu CVFR Mike Boudrias mówił o ich działalności promującej weteranów.

Dziękując za udział i przemówienia, komendant Krzysztof Tomczak powiedział o najważniejszych uroczystościach polonijnych, jakie odbywają się w parku im. I. Paderewskiego. Wspomniał o wizycie premiera Kanady Stephena Harpera w ub. roku i spotkaniu weteranów i kombatantów z ministrem Janem Ciechanowskim w ub. piątek. Zaprosił na letnie pikniki, kulturalne imprezy i uroczystości. Ten park jest małym punktem na mapie Kanady, który stanowi cząstkę naszej ojczyzny, jedną z niewielu w okolicach Toronto.

Krótki koncert przygotowany przez Kaję Cyganik zakończył część oficjalną.

Uroczystą Mszę św., w bogatej oprawie muzycznej, odprawił kapelan Pl 114 o. Jan Szkodziński w asyście o. Jacka Cydzika. Była to niedziela Wniebowzięcia Pańskiego. Homilia, wygłoszona przez o. Szkodzińskiego, była wzniosła i patriotyczna z odniesieniem do Ewangelii i Starego Testamentu.

Po Mszy Świętej pod pomnikiem Bohaterów Bitwy o Monte Cassino zostały złożone wieńce i kwiaty od Konsulatu Generalnego RP, Placówki 114 SWAP, CVFR, KPK i Koła Pań "Nadzieja". Kosz pełen kwiatów w kolorach błękitu armii gen. J. Hallera i czerwieni maków na Monte Cassino przyniosła Ewa Deoniziak.

O. Jacek Cydzik polecił Bożemu Miłosierdziu dusze wszystkich poległych, a także zabitych na Wołyniu i Kresach. Znów popłynęła pieśń "Czerwone maki", zainicjowana przez prezesa Stefana Podsiadłę, wzmocniona głosem Teresy Klimuszko.

Zrobiono kilka pamiątkowych zdjęć i zaproszeni goście udali się na bankiet do sali hetmańskiej.

W zwycięskiej Bitwie o Monte Cassino brało udział 46 tys. polskich żołnierzy. Poniesione straty wyniosły prawie tysiąc poległych i ponad 3 tys. rannych i zaginionych. Placówka 114 SWAP z komendantem Krzysztofem Tomczakiem i II Korpus 8 Armii z prezesem Stefanem Podsiadłą dbają o zachowanie pamięci o bohaterach. Chwała im za to i podziękowanie.

Krystyna Sroczyńska

•••

Korzystając z okazji, GONIEC przeprowadził rozmowę ze zdobywcą Monte Cassino Stefanem Podsiadłą.

 – W jakiej Pan był jednostce pod Monte Cassino?

Stefan Podsiadło: Byłem w batalionie cekaemów, który pod Monte Cassino przeistoczył się w moździerze czterocalowe. Bo karabinami maszynowymi to można sobie było strzelać przez te góry, prawda? Dlatego moździerze przyszły. Byłem w drużynie łączności, gdzie używaliśmy radia. Ale po kilku zabitych łącznościowcach zmieniliśmy wszystko i nie wolno było używać radia, bo niemieckie radary je wykrywały.

– Niemcy wtedy kierowali tam ogień?

– Tak. No i dlatego myśmy używali tylko telefonów. Przy telefonach było bardzo dużo pracy, bo co się naprawiło, to było zrywane przez pociski. Nieraz w nocy szło się reperować. Ja chodziłem do punktu obserwacyjnego, który był na granicy II Korpusu i Niemców. Niemcy byli na dole, a my na górze. Tam obserwator był, który obserwował Niemców i podawał informacje do nas do centrali.

– Jak długo był Pan na wzgórzu, jak długo trwała Pana walka?

– Chodzi Panu tylko o Monte Cassino?

– Tak. I gdyby mógł Pan jeszcze powiedzieć, jak Pan trafił do II Korpusu. Wiem, że Pan jest z Jędrzejowa.

– Zostałem wywieziony na Syberię.

– Przeszedł Pan przez Palestynę?

– Z Rosji nas Anders wyprowadził. Musimy bardzo dziękować Andersowi za to, że wszystkich ludzi przeprowadził do Persji. I dzięki temu my żyjemy, bo inaczej toby nas... A Sikorski chciał, żebyśmy walczyli z Rosjanami przy ich boku. Tam by nas wszystkich wystrzelali. Anders powiedział: No, my chcemy walczyć z Aliantami na zachodzie.

– Gdzie Pan był na Syberii?

– Jeśli zna Pan geografię rosyjską, wie pan, gdzie jest rzeka Jenisej, najdłuższa rzeka, i miasto Krasnojarsk? Z Krasnojarska płynąłem barką do Norylska. Tam kiedyś Trudeau pojechał i dziwił się, jakie piękne miasto zbudowali, ale nie mówił, kto to zbudował. A to właśnie tacy jak ja, niewolnicy zbudowali ten Norylsk. Byliśmy tam kilka miesięcy i przyszła wiadomość, że umowa wyszła, i nas zwolnili. Pojechaliśmy wszyscy na południe, a stamtąd przyszły wiadomości, że formuje się wojsko w Tockoje i jeszcze jednej miejscowości.

– Wróćmy do Monte Cassino. Jak długo Pan tam walczył, jak długo trwała kampania dla Pana?

– Pierwszy przyczółek to był Aqua Fundata. Tam tak nas zapoznawali z nieprzyjacielem. A później już, jak nabyliśmy doświadczenia, przewieźli nas.

– Bliżej klasztoru?

– Wie pan, gdzie był Domek Doktora?

– Mniej więcej.

– To była taka droga od drogi, przy górkach taka wąska droga szła w stronę Monte Cassino. Między Monte Cassino a Domkiem Doktora mieliśmy centralę telefoniczną w wąwozie, którą żeśmy obsługiwali. Pierwsza ofensywa, która była 12 maja, nie udała się. Bardzo dużo naszych żołnierzy zginęło, pokrwawionych, poranionych.

Wtedy przeczekaliśmy te dni, dozbroiliśmy się. Druga ofensywa wypadła 17 maja w nocy. A ja wtedy akurat byłem w drodze do naprawy linii telefonicznej do tego obserwatora. Stanąłem jak wryty. Tyle dział i wszystko zaczęło strzelać od razu, że zrobiło się po prostu jak w dzień. Tak strzelali na niemieckie pozycje. I wtedy ruszyło nasze natarcie. I to natarcie trwało chyba półtora dnia. I się udało, ale z wielkimi stratami. Zginęło nas tam około tysiąca. A rannych ilu... Ja miałem szczęście, bo właśnie jak wracałem z tego punktu obserwacyjnego, koło naszego bunkra, gdzie była centrala telefoniczna, niemiecki pocisk trafił właśnie w ten bunkier, a tam była amunicja zostawiona. Ta amunicja zaczęła się rozrywać na wszystkie strony.

Pouciekali wszyscy. Moich kolegów było pięciu, pouciekali boso, zostawili rzeczy.

– Czy widział Pan polską flagę na klasztorze?

– Oczywiście, ja tam byłem przecież, tak? Ja tam poszedłem zaraz po zwycięstwie.

– Dziękuję bardzo.

Ostatnio zmieniany piątek, 22 maj 2015 15:53
Zaloguj się by skomentować