Goniec

Switch to desktop Register Login

Życie polonijne

piątek, 31 marzec 2017 15:03

Dzień Kobiet z Funduszem

Napisane przez

        Tradycji stało się zadość. Jak co roku Fundusz Dziedzictwa Polek w Kanadzie zorganizował koncert z okazji Dnia Kobiet.

        To już 13. raz, ale wcale niepechowy. Polskie Centrum Kultury im. Jana Pawła II w Misssissauga zgromadziło liczne grono przyjaciół naszej Organizacji, aby uczcić coroczne święto pań.

        W koncercie wzięła udział pani Kinga Mitrowska, która od wielu lat współpracuje z FDzPwK,  oraz jej niezwykle utalentowani wychowankowie – Anna Wójcik, Jakub Skiba i Adam Przyjemski. Pani Teresa Mazurek wystąpiła w swoim akordeonowym recitalu, a wtórowała jej pani Jola Bieniek na skrzypcach. Do grona artystów dołączył zespół Vega z wokalistką Aleksandrą Węsierską oraz DJ Bolek.

        Gwoździem programu stał się wiosenny pokaz mody sieci sklepów Talbot’s oraz 5th Avenue pani Jolanty Przybylskiej, wystawę torebek zorganizowaliśmy dzięki uprzejmości pani Bogdy Gołębiewski z sieci butików „The One”, które po koncercie można było zakupić. Całość dopełniła biżuteria ze sklepu jubilerskiego „WM Jewellers” zgromadzona dzięki pani Małgosi, która z FDzPwK jest związana od lat.

        Przy tej okazji w imieniu FDzPwK pani Stella Szustaczek wręczyła dwa czeki, wyrażające poparcie i promujące rozwój młodych talentów. Pierwszy trafił do vocal studio pani Kingi Mitrowskiej, a drugi do ZNPwK na ręce pani prezes Iwony Malinowskiej.

        Jak zwykle przy takich okazjach, oprócz uśmiechu i wzajemnej szczerej życzliwości – słodyczy dodało pyszne ciasto, tradycyjna kawa i lampka wina.

        Chciałabym serdecznie podziękować wszystkim członkiniom FDzPwK za wsparcie, udział i pomoc w organizacji Dnia Kobiet. Paniom Iwonie Osowskiej i Izabeli Tinc za poprowadzenie uroczystości i pani Urszuli Madej-Wojnarowicz za cudowny felieton o kobietach, oraz panu Robertowi Zawierucha za piękne kwiaty.

        Korzystając z okazji, już dziś serdecznie zapraszam na nasz piknik do parku im. I.J. Paderewskiego 23 lipca – szykujemy wiele atrakcji! Tymczasem życzę cudownej wiosny i do szybkiego zobaczenia!

        Łucja Stec – Prezes

piątek, 31 marzec 2017 14:50

Mówić filmem po polsku

Napisane przez

        W minioną niedzielę w kinie Jackman Hall w Art Gallery of Ontario odbył się finał edukacyjnego projektu filmowego „We the Poles. Nasza droga do Kanady”, zorganizowanego przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Związek Nauczycielstwa Polskiego i Festiwal Ekran.

        Projekt „We the Poles. Nasza droga do Kanady” – jak pisze w informacji pomysłodawca konsul Andrzej Szydło z Konsulatu Generalnego RP w Toronto – rozpoczął się w listopadzie 2015 roku. W jego ramach młodzi, ale już doświadczeni reżyserzy z Polski – Paweł Wysoczański i Łukasz Ostalski oraz filmowcy polskiego pochodzenia z Montrealu – Diana Skaya i Marek Krupa, wprowadzali młodych adeptów sztuki filmowej z Ontario w tajniki rzemiosła i pomagali im zrealizować ich własne filmy inspirowane tematem imigracji Polaków do Kanady. Zrealizowali łącznie 4 sesje warsztatów filmowych, czyli 125 godzin nauki. W ostatniej fazie projektu pozostała w nim szóstka zapaleńców, którzy stworzyli trzy niezwykle ciekawe i zróżnicowane filmy...

        Ich projekcja odbyła się właśnie podczas tego wydarzenia. W skład kilkunastoosobowego jury weszli przedstawiciele organizatorów, Polonii, filmowcy z Polski i Kanady oraz przedstawiciele festiwali TIFF Kids i HotDocs.  
 
        Tyle oficjalnych informacji. W świecie, w którym codziennie powstają miliony krótkometrażowych filmików na YouTube, a Facebook pęka od różnych „śmiesznych” dokumentów, zostać filmowcem nie jest łatwo.

        Wszystkie dzieci uczestniczące w projekcie podkreślały znaczenie zorganizowanych warsztatów, że im to bardzo dużo dało. No bo właśnie większość materiałów filmowych, jakimi dzisiaj przepełnionych jest Internet, to wielka amatorszczyzna – ślepo zmontowana i słabo opowiedziana. Prawdziwy film to jednak opowieść – list twórcy do mózgu widza.

        Konkurencję wygrał film animowany. I jeśli oceniać po „opowieści”, to rzeczywiście był najlepszy, bo zrobiony ze swadą, poczuciem humoru i dobrym tempem akcji – opisywał wrażenia z pobytu na obozie harcerskim.

        Pozostałe filmy – no cóż, od czegoś trzeba zacząć – stanowiły wprawki. Ale znów trudno porównywać olbrzymi nakład pracy włożony w grę aktorską, zdjęcia, udźwiękowienie (jeden miał asynchron) z pracą filmowca animowanego posługującego się nowoczesnym i drogim oprogramowaniem.

        Słowem, jury miało z pewnością dużą trudność.

        Scenariusz pierwszego filmu Nastazji Usakiewicz i Justyny Slawinski, urodzonych w 2002 roku uczennic polskiej szkoły im. Jana Brzechwy w Milton, zatytułowanego „Syrop”, opierał się na rozwiązywaniu zagadki zaginięcia zapasu syropu klonowego, który pewna dziewczynka wysyłała regularnie koleżance do Polski. Gdy okazuje się, że syrop został skradziony, ta z Polski rusza na pomoc i przylatuje do Kanady. Wspólna praca detektywistyczna daje rezultaty – okazuje się, że syrop kradną kosmici, w związku z tym dziewczynki proszą o pomoc szacownego kombatanta, p. Jana  Gasztolda, który występując w umundurowaniu z odznaczeniami na piersi, poleca polskie dzieci opiece Bożej i daje z szafki różowy proszek. Preparat dodany do syropu wyłożonego na wabia, truje kosmitów, którzy wiją się w mękach.

        Film dał okazję młodym ludziom skosztowania gry aktorskiej. Obraz zawiera przesłanie, że trucizna jest dobra na złodzieja, co w naszych politycznie poprawnych czasach jest dość odważne.

        Drugi film, autorstwa Ani i Kuby Przystupa i ich przyjaciela Krzysztofa Handzlika, który też był zagrany przez młodych aktorów, był o uczuciowym rozdarciu. Widzimy rozterkę młodych serc; kiedy to on jest w Polsce, a ona w Kanadzie. Nostalgiczny spacer nad brzegiem jeziora powoduje, że obydwie strony ważą w myślach, gdzie jest lepiej, czy w Polsce, czy w Kanadzie, przytaczając różne popularne argumenty, ostatecznie jednak następuje happy end, kiedy to on z Polski zjawia się nad brzegiem, gdzie stoi ona z Kanady, i padają sobie w ramiona. W filmie występuje również motyw listu w butelce wrzuconej do wody.

        Wspomniany film animowany nakręcony przez 13-letniego Jonasza Bernego z Mississaugi, ucznia polskiej szkoły sobotniej im. Mikołaja Kopernika, sprawia wrażenie bardzo dojrzałego. „Harcerz” w zabawny sposób opowiada, jak to nielubiący sportu młody człowiek trafia do obozu żeglarskiego szczepu „Bałtyk”. Filmik dobry i naprawdę śmieszny, ale w porównaniu do poprzednich jakby z innej bajki.

{gallery}film1317{/gfallery}

        Podsumowując.

        Fantastycznie! że konsulat zrobił taki projekt; fantastycznie! że polskie dzieci wzięły w nim udział – jak podkreślała współorganizatorka, przewodnicząca Związku Nauczycielstwa Polskiego w Kanadzie Iwona Malinowska inne dzieci  chciały, ale się bały, i dlatego te, które się nie bały, już przez sam fakt uczestnictwa wygrały, więc super, że jednak mamy też i tych odważnych; fantastycznie! że przy okazji dzieci się nauczyły różnych chwytów filmowych, bo nawet jeśli nie pójdą tą ścieżką, no to zamieszczając na YT filmiki o tym, jak wesoło im pies podskakuje, czy też jak kolega śmiesznie spadł z roweru, będą wiedziały, co i jak zrobić, żeby dzieło było zdatne do oglądania.

        Pan Gasztold z małżonką jest przyjacielem szkoły Kopernika i towarzyszy dzieciom we wszystkich przedsięwzięciach od jasełek po różne inne przedstawienia i chwała mu za to, bo chodzi o ciągłość tożsamości i most pokoleniowy.

        Imprezę z gracją prowadziła p. Anna Czyzon – na co dzień piosenkarka – a nagrody ufundował konsulat.

        No i bardzo dobrze.

        Moje trzy grosze?

        – A. dobrze byłoby kontynuować projekt,

        – B. rozszerzyć go o kręcone przez polskie dzieci i umieszczone w YouTubie filmiki na różne polskie tematy, na przykład rodzinnej historii imigracyjnej – i dokonywanie w ten sposób wstępnej selekcji uczestników warsztatów.

        Pierwsze koty za płoty.

        Przewodnicząca Ekran – Toronto Polish Film Festival – Marta Pozniakowska, apelowała do konsulatu o kontynuowanie projektu, czemu wypada przyklasnąć.

        Po ogłoszeniu wyników rozmawialiśmy z laureatem Jonaszem Berny.

        – Skąd pomysł na film?

        – Pomysł się zrodził po moim pierwszym pobycie na obozie na Kaszubach latem 2016 roku.

        – To twój pierwszy film?

        – Drugi film animowany, drugi animowany dokument; w ubiegłym roku zrobiłem jeden film w ramach zajęć szkolnych.

        – Bardziej interesuje cię animacja?

        – Absolutnie, chcę zrobić więcej filmów animowanych. Mam bardzo drogi software do produkcji filmów animowanych, więc muszę go używać.

        – Gratulacje i wszystkiego dobrego!

Dla „Gońca” notował (ak)

        Jeden naród ponad granicami – w przypadku Polski jest to określenie aż nadto, ponieważ Polacy są jednym z najbardziej rozproszonych narodów świata. W miniony poniedziałek na spotkaniu w Centrum Kultury Polskiej im. Jana Pawła II w Mississaudze mówił o tym Sebastian Tyrakowski, zastępca dyrektora utworzonego dwa lata temu w Gdyni Muzeum Emigracji.

        Ta nowoczesna i organizowana z rozmachem placówka mieści się w budynku byłego Dworca Morskiego w Gdyni i ma ambicję dokumentować losy wychodźstwa polskiego aż po czasy współczesne.

        Jest to Muzeum o nas i dla nas.

        Przedstawiając gościa, który przybył na zaproszenie Polonia Canadian Institute for Historical Studies, dyr. p. Roman Baraniecki poinformował, że to właśnie Muzeum Emigracji łącznie z ambasadą kanadyjską w Warszawie zaprezentują już latem tego roku wystawę planszową, której  przedmiotem będzie historia polskiego osadnictwa w Kanadzie. Wystawa ta przygotowywana jest na 150-lecie Kanady.

piątek, 24 marzec 2017 06:48

Do Toronto przyjechal misjonarz z Białorusi

Napisane przez

        Do Toronto przyjechał młody ksiądz z Białorusi na rekolekcje.

        Ksiądz Zaniamonski ujął parafian św. Stanisława Kostki tym, że mówił swoje kazania tak od serca. Ksiądz Zaniamonski urodził się w Grodnie w rodzinie polsko-białoruskiej, pracuje w stolicy Białorusi – Mińsku, w Mińsku aktualnie buduje nowy kościół, studiował w Polsce, w Obrze. Myślę, że należy wykorzystać okazję, żeby przyjść na kazania księdza Zaniamonskiego, bo można przyprowadzić nasze dzieci, które widząc młodego księdza, znajdą z nim bliższy kontakt i może przyjdą do kościoła powtórnie.

        W kościele św. Stanisława, kiedy po mszy mieliśmy spotkanie z księdzem Zaniamonskim, zaobserwowałem, że dużo osób podchodziło do niego i mówiło mu, że były urodzone na terenach dzisiejszej Białorusi. Z radością spotkały swojego krajana, który przyjechał z ich rodzinnych stron. Mnie również było bardzo miło usłyszeć, że ktoś mówi po polsku tak, jak się słyszało w polskich filmach przedwojennych. No na przykład z takim akcentem mówił Eugeniusz Bodo. No więc taki miły powrót do przeszłości.                       

J.N.

W ta sobotę ksiadz Dimitry Zaniamonski konczy kazania rekolekcyjne w kosciele Sw. Stanisalwa Kostki, w nastepnym tygodniu bedzie odprawial kaznia rekolekcyjne w kosiele Sw. Eugeniusza De Mazenod w Brampton i za dwa tygodnie bedzie odprawial rekolekcje w kosciele Sw. Kazimierza w Toronto.

piątek, 17 marzec 2017 15:26

POLONIA 2000

Napisane przez

        W dniu 5 marca odbyło się zebranie sprawozdawczo-wyborcze Związku Polonii Kitchener-Waterloo w DOMU POLSKIM 2000. W odnowionym dzięki poświęceniu członków budynku dokonano podsumowania i planów na przyszłość organizacji.

        POLSKI DOM 2000 został zakupiony 30 września 1999 roku przez Polonię Kitchener-Waterloo i okolic. Od tej pory zaczęła się nowa era w działalności polonijnej na terenie Kitchener i Waterloo, niegdyś bardzo prężnym ośrodku Polonii w Kanadzie.

        Organizacyjnie POLSKI DOM jest samodzielną jednostką i do organizacji POLSKI DOM 2000 może się zapisać każdy Polak mieszkający w prowincji Ontario. Obecnie liczy 80 aktywnych członków, co wskazuje na zainteresowanie i liczebny wzrost.

        14 marca 2017 roku odszedł do Pana o. Ryszard Kosian OMI.

        Ksiądz Kosian wielu ludzi przyprowadził do Pana Boga. Lubił mówić kazania, lubił pisać o Bogu, kochał poezję. Na trwałe złączył się z historią polskiej społeczności w Kanadzie.

        Urodził się w 1932 roku w Trawnikach koło Opola w rodzinie Sykstusa i Gertrudy z d. Polak. W 1947 roku został przyjęty do niższego seminarium duchownego w  Lublińcu, nowicjat odbył w Markowicach, a następnie studiował filozofię i teologię w Obrze, gdzie 22  czerwca 1958 roku został wyświęcony.

        W roku 1959 ks. Kosian rozpoczął studiowanie homiletyki i psychologii pastoralnej, został następnie wikarym w kościele Chrystusa Króla w Gorzowie Wielkopolskim, pracował też jako katecheta w Zieleńcu i Ulimie. W latach 1960–1969 był misjonarzem ludowym w Polsce.

        Nowy okres w jego życiu rozpoczął się w roku 1969, kiedy o. Kosian przyjechał do Kanady, gdzie przez dwa lata pracował  w kościele Świętego Różańca w Edmonton, a następnie w parafii p.w. św. Stanisława Kostki w Toronto. W latach 1975–1981 był proboszczem  parafii św. Kazimierza w Toronto, a w latach 1982–1994 w kościele św. Jacka w Ottawie. Od 1994 roku służył jako proboszcz w kościele Naszej Pani Nieustającej Pomocy w St. Catharines.

        Ksiądz Ryszard Kosian udzielał się też poza parafią. W latach 1977–1985 stał na czele Konferencji Księży Polskich na Wschodnią Kanadę i organizował coroczne pielgrzymki do Midland. W 1983 roku przypadł mu w udziale obowiązek przygotowania polskiej społeczności w Toronto na spotkanie z Ojcem Świętym na Exhibition Place podczas pielgrzymki, jaką Jan Paweł II odbył w 1984 roku.

        Przez 29 lat o. Kosian był członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

        Publikował w „Związkowcu” oraz w „Gońcu” teksty religijne. Pozostanie na zawsze w naszej pamięci i modlitwach.                              

  (ak)

***

         Niewiele osób wie, że w latach 70. – z Jego inicjatywy i starań – został wybudowany kościół misyjny w miejscowości Chollire w Kamerunie – pisze pani Jolanta Szaniawska z Ottawy. – Przez wiele lat ksiądz Kosian pisał „do szuflady”. Potem nieśmiało zaczął publikować swoje wiersze w lokalnych polonijnych gazetach. Przełom nastąpił w 1997 roku, kiedy opublikował pierwszy tomik poezji, z którego dochód przeznaczył w całości na budowę Kolegium Jana Pawła II przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

        W dwa lata później został wydany tomik poezji „Spojrzenie na życie”. Ośmioletnia przerwa w publikacjach była bez wątpienia wypełniona pracą twórczą, bo w ostatnich dwóch latach – wydania książkowe i prozy, i poezji – posypały się jak z rogu obfitości... W 2007 roku ukazały się dwie książkowe wersje „Zamyśleń nad Ewangeliami”, a w roku bieżącym – dwa tomy poezji „Myśląc o życiu” i jeszcze jeden w języku angielskim – „For Answers Ask Your Heart”.

        Ks. Kosian nie tylko pisał, ale również komponował. Skomponował kilka wersji „Ave Maria”. Za tym krótkim szkicem – kryje się niezwykle bogate i ciekawe życie księdza Ryszarda Kosiana.

        Kiedy ks. Kosian obejmował pozycję proboszcza w kościele św. Jacka w Ottawie, parafia liczyła koło 200 rodzin, gdy odchodził – ponad 900. To w tej społeczności ksiądz spędził dwanaście burzliwych lat (1982–1994). Piszę „burzliwych”, bo przypadły one na okres Solidarności ‘81 i wszystko, co po niej. Miał też zaszczyt być świadkiem wizyty Papieża Polaka – Jana Pawła II, który na zaproszenie episkopatu Kanady odwiedził wiernych m.in. w Ottawie – dodaje Jola Szaniawska na łamach prowadzonego przez siebie ottawskiego „Transatlantyku nadziei”.

         Trzeba pamiętać, że ks. Kosian wsławił się dobrymi uczynkami na rzecz bliźniego swego. Polska parafia św. Jacka wraz z Kongresem Polonii Kanadyjskiej zajęła się „regularnym” (a to ze względu na liczbę, ponad 400 rodzin!) sponsorowaniem uciekinierów z Polski (via obozy dla uchodźców) do Kanady.

        Aby jakoś przyjąć nowo przybyłych, rozpoczęła się zbiórka rzeczy, i sala parafialna pod kościołem stała się „armią zbawienia”. Potrzebującym udzielano lokum w pokojach należących do parafii (pierwszy rok za darmo!). Spektakularna stała się pomoc Polonii w zebraniu funduszy na budowę pomnika „The Canadian Tribute to Human Rights” w Ottawie, a pierwszego na świecie.

         Jak ksiądz Kosian wspominał lata swego duszpasterstwa w Ottawie?

        „Byłem w kilku parafiach... I jeśli chodzi o ten ‘czas’, to najżyczliwiej ustosunkowana do mnie była parafia ottawska. Do dnia dzisiejszego mam kontakt z parafianami, często tu, do St. Catharines, ktoś do mnie zawita. Są częstymi gośćmi dożynek, które tu wprowadziłem. Przyjeżdżają autobusami lub pojedynczo i ja z tego się cieszę. Najradośniejsza grupa, jak to ktoś zauważył, która przybyła na mój Jubileusz, to też była grupa ottawska.”                 Tak, bo to byli ci ludzie, z którymi ksiądz się przyjaźnił, których wspierał duchowo i którym bezinteresownie pomógł. Powinno przyjechać kilka pełnych autokarów, ale pamięć u rodaków krótka... i zjechało kilka samochodów.

(...)  Powtarzał: „Nigdy w życiu się nie nudziłem i nie będę się nudził. Dzień w dzień coś piszę, coś komponuję. To tak już weszło w krew, tak jest. Moje wiersze to jest odzwierciedlenie tego, co ja widzę i czuję. Przełom w wysiłku wydawniczym to była pani Irena Razym, która na ten cel zostawiła mi pieniądze. Po wydaniu pierwszej książki, pieniądze wróciły... Cały kapitalik pani Ireny został ruszony, ale on się wyprostował. Po drugiej książce tak samo, po trzeciej... już jest piąta. Bez pomocy pani Ireny tobym nic nie zrobił.”

        Wiersze księdza to zapis codziennego życia, takie urywki pełne kolorów, nastrojów i uczuć, nie zawsze pochlebnych ludziom. Jak mówił: „Ja w swej poezji nie ‘farbuję’, piszę, co jest, jak to czuję. Trzeba trochę i prawdy, choć nie każda prawda cieszy”. Ale każda prawda nas zbawi.  (...) A recepta na sukces, proszę księdza? „Odrobina pokory i chęć bycia z parafianami nie tylko w kościele, ale i poza nim.”

Jolanta Nadzieja Szaniawska
http://www.tnpolonia.com/ks_kosian_01.html

        Nasze mississaudzkie szkoły polskie to prawdziwy ewenement na skalę światową, zaś uczące się w nich dzieci zasługują na bezustanne wyróżnianie i zachęcanie.

        Wielkie słowa uznania należą się ich rodzicom, którzy często przymuszają je do poświęcania drogocennego sobotniego przedpołudnia. Dopiero później dzieci doceniają to, ile zawdzięczają uporowi rodziców. Dodatkowy – prócz znajomości  angielskiego i francuskiego – język polski to niezły atut dla kariery i klucz do wspaniałej europejskiej kultury.

        Polskie szkoły w Mississaudze to również okazja dla polskich władz, aby tych małych Polaków honorować i kiedy tylko to możliwe nagradzać.

        Dlaczego?

        Bo to oczywista inwestycja w polski interes narodowy. Kanadyjskie polskie dzieci, znające język kraju pochodzenia, posiadające sentyment do ojczyzny ojców i babć, to naturalne lobby. Przecież dzisiejsze Zosie, Stasie i Emilki to za 20 – 30 lat menedżerowie wielkich korporacji, biznesmeni i pracownicy kanadyjskich instytucji państwowych. Państwo polskie powinno tutaj być obecne i działać na każdym kroku, podkreślając choćby rangę konkursów takich jak ten recytatorski w ubiegłą sobotę. Być może gdyby główną wygraną była pokaźna suma, laptop albo wycieczka do Polski, zainteresowanie byłoby jeszcze większe.

piątek, 10 marzec 2017 14:29

Hamilton uhonorowało Żołnierzy Niezłomnych

Napisane przez

        Z racji obchodów polskiego święta Dnia Pamięci Żołnierzy Niezłomnych w dniu 5 marca 2017 w sali ZPwK Gr. 2 przy 1015 Barton St. E w Hamilton odbyło się spotkanie, którego tematem było „Życie i dokonania rotmistrza Witolda Pileckiego”.

        Z inicjatywy pani Katarzyny Grandwilewskiej, która jako przewodnicząca, przejęła  rolę przedstawicielki Federacji Polek w Kanadzie Ogniwa 18 w Hamilton, oraz przy współpracy Klubu Historii i Kultury Polskiej działającego przy ZPwK Gr. 2  przedstawiono zebranym postać rotmistrza Witolda Pileckiego oraz Jego heroiczny czyn, którego podjął się na wniosek Zarządu Głównego AK w Warszawie. (...)

        Po wysłuchanej prelekcji wyświetlono film z przepięknym, patriotycznym przemówieniem prezydenta RP Andrzeja Dudy wygłoszonym w Pałacu Prezydenckim w dniu 1 marca 2017 r.

        Potem fragmenty wypowiedzi prof. Krzysztofa Szwagrzyka z ramienia IPN, zajmującego się odnajdywaniem miejsc pochówków żołnierzy niezłomnych, wyklętych przez bezpiekę, oraz prezesa Fundacji „Łączka” Tadeusza Płużańskiego, którego ojciec był towarzyszem rtm.
Pileckiego i był prześladowany po zakończeniu II wojny światowej.

        Pod koniec prelekcji uroczyście wręczyliśmy kopie „Raportu rtm. Pileckiego” obecnym na sali hamiltońskim harcerzom celem wykorzystania go na zbiórkach. Zainteresowanych treścią Raportu odsyłamy do Internetu.

        Pragnę serdecznie podziękować wszystkim obecnym za przybycie na spotkanie. Panu prezesowi Stanisławowi Iwanickiemu za pomoc i entuzjastyczne podejście do organizowanych w Gr. 2 ZPwK patriotycznych spotkań.

        Pani Katarzynie Grandwilewskiej za przygotowanie kopii tekstu opracowanego przez p. Zofię Kata oraz plakatów z powiększonymi zdjęciami rotmistrza Witolda Pileckiego i Jego rodziny z czasów szczęśliwych  (zdjęcie zaślubin oraz późniejsze z żoną i dziećmi) oraz z ostatnich dni jego życia.

        Członkom Klubu Historii i Kultury Polskiej: pani Ewie Olszak (lektor), pp. Barbarze i Czesławowi Olejarzom (wiersze) oraz p. Fryderykowi Kąskowi (śpiew) składam serdeczny uścisk dłoni.

Zofia Kata

        Czy można polemizować z prawdą zawartą w tym zdaniu?  Większość z pewnością przyzna, że rodzina w życiu człowieka jest najważniejsza, bo uczy, wychowuje, daje poczucie bezpieczeństwa. Z rodziną też wspaniale spędza się czas.

Mamy właśnie za sobą Family Day weekend. I każdy, kto w niedzielę, 19 lutego 2017, odwiedził Polskie Centrum JANA PAWŁA II,  miał okazję się o tym przekonać.  Nic tak nie zbliża i nie jednoczy ludzi jak taniec, śpiew i inne  wspόlne, beztroskie zabawy. Tak było z dziećmi i rodzicami. Po raz kolejny bowiem z okazji Dnia Rodziny o dobry czas dla dużych i małych zadbał Zarząd Centrum ze swoim głόwnym dyrektorem, panem Jackiem Bajorkiem, dyrektorem do spraw kulturalnych, panem Maciejem Droździkiem, i Fundacją Maximiliana Kolbego.

W  słoneczne, aczkolwiek mroźne, sobotnie popołudnie 4 marca 2017 roku w sali  parafialnej kościoła św. Maksymiliana Kolbego w Mississaudze miał miejsce finał  bardzo ciekawego konkursu plastycznego: „POLSKIE ZAMKI, PAŁACE I DWORY NA PRZESTRZENI WIEKÓW”.

        Organizatorem już po raz piętnasty tego konkursu był Związek Nauczycielstwa Polskiego Oddział Mississauga, a pomysłodawczynią Teresa Bielecka, wieloletnia nauczycielka szkoły im. M. Kopernika przy St. Pio i prezes Oddziału. Celem konkursu było zainteresowanie dzieci i młodzieży historią Polski, bogactwem jej zabytkόw, pięknem i wielkością architektury dawnych możnowładcόw, rozwijanie wyobraźni i wrażliwości estetycznej, doskonalenie technik rysunkowych i malarskich, a także inspirowanie dzieci do pracy twόrczej. Konkurs, w ktόrym mogli brać udział uczniowie szkόł podstawowych i średnich z Toronto, Mississaugi, Milton, Malton, Brantford, Oakvile i Brampton, trwał od początku października 2016 do połowy stycznia 2017. Prace o rozmiarach A4, nieprzekraczające 45x30 cm, można było wykonać dowolną techniką i miały mieć wyraziste kolory. Prace były oceniane w sześciu grupach wiekowych: Gr. 1 – JK-SK, Gr. 2 – kl. 1-2, Gr. 3 – kl. 3-4, Gr. 4 – 5-6, Gr. 5 – kl. 7-8, Gr. 6 – kl. 9-12, a z każdej wyłoniono troje laureatόw. Ogόlnie wpłynęło 141 prac.