Goniec

Register Login

Życie polonijne

czwartek, 07 czerwiec 2018 23:05

Na ludową nutę

Napisane przez

Piękna polska wieś, gdzie łany złotych zbóż niczym bezkresne oceany oplatają małe wyspy wiejskich chat, gdzie poranna rosa i pianie koguta wita kolejny dzień, który stanowi ciężka  praca w polu.
Właśnie tam jest zawsze czas na śpiew, taniec i dobry humor. Cóż może być piękniejszego dla strudzonego ciężką pracą w polu, by móc później zaśpiewać i zatańczyć w radosnym pląsie i przytupie.
Bocian, od zawsze był postrzegany jako dobry znak, symbol płodności, miłości synowskiej, bogactwa i zwiastun narodzin dziecka. Wiejskie zagrody mające na swoich dachach bocianie gniazda wzbudzały zrozumiałą zazdrość i były wyznacznikiem szczęścia jakie spotykało zamieszkujących je domowników.
Nie inaczej było w niedzielę 4 czerwca, w święto Bożego Ciała, kiedy to Formacja Biesiadna Art Bis w kolejnym musicalu “Ach, jak to zdrowo, tak na ludowo”, śpiewem,  tańcem i dobrym humorem zgotowała licznej widowni miły wieczór. Już na wstępie duże wrażenie zrobiła scenografia sceny (przygotowana przez Barbarę Smagała, Zofię Wiącek i Elżbietę Madej), gdzie wysoko ponad sceną, w bocianim gnieździe, piękne te ptaki czuwały nad całością koncertu.
A było na co popatrzeć. Melancholijne, tkliwe, skoczne i radosne pieśni jakie zaprezentowali w pierwszej części soliści Lila Bizoń, Janina Pilarska, Regina Światowiec, Beata Fedorcio, Bogdan Magoń, czy Ryszard Światowiec, przeplatane były dobrym i “ciętym”  żartem.
Zobaczyliśmy także dziecięcy zespół Bravo, który w pełni stara się dorównać starszym kolegom piosenką i dowcipem, a przede wszystkim poziomem artystycznym.
Druga odsłona to już piękne pieśni i tańce (w choreografii Reginy i Ryszarda Światowiec), w wykonaniu całego zespołu Art Bis, które porwały widownie. Tradycyjnie już brylował stolik numer 3, przejmując całkowicie kontrolę nad organizacją sali. Tańce, śpiewy, czy w końcu “wąż pomiędzy stolikami”, to tylko próbka ich niemałych możliwości.
Nad całością koncertu czuwał tryskający jak zwykle niespożytą energią i pomysłami kierownik artystyczny grupy Włodzimierz Kochanowski!
Należy też dodać, że do sukcesu przyczynili się  (prócz wcześniej wymienionych artystów) inni, równie ważni jak: Krystyna Gomołka,  Danusia Żywułko, czy debiutująca Zofia Gorbaczuk.
Warto wspomnieć o poparciu medialnym polonijnych sponsorów takich jak Polish Studio, Goniec, Gazeta, Głos i Merkuriusz.
Zarówno aktorom spotkania jak i wspaniałej  publiczności należą się słowa podziękowania za możliwość pięknego spędzenia niedzielnego popołudnia.
Do zobaczenia ponownie w listopadzie.

Zdjęcia:
1 - Elżbieta Madej w skeczu pt. "Rodzinna kłótnia ".
2 - Regina Światowiec w piosence od. "Nie chciała mi dać ".
3 - Ryszard Światowiec piosence od. "Pyk z fajeczki"
4 - Formacja Biesiadna Art Bis.
5 - Zakończenie koncertu z udziałem Formacji Biesiadnej Art Bis oraz dziecięcego zespołu Bravo.
6 - Art Bis w piosence "Ach, jak to zdrowo tak na ludowo ".
7 - Beata Fedorcio w kowbojskiej piosence.
8 - Art Bis w skeczu pt. " Spotkanie turystów z bacą ".
9 - Lila Bizoń w piosence pt. " Mamo ".



Ks. prof. dr.hab. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, autor, teolog, znany z anteny Radio Maryja, zawitał w Londynie 27 maja 2018 w Sali Malinowej POSK-u, z książką „Rozmowy Niedokończone” (Tom 1-3, Wydawnictwo Sióstr Loretanek W-wa), na zaproszenie Koła Myśli Niezależnej, Londyn. Temat prelekcji:

KAROL MARKS I JEGO WSPÓŁODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TOTALITARYZM XX WIEKU

Zasłona upadła. Moje Przenajświętsze rozdarło się, i nowe bóstwa musiały być wstawione. Jeśli bóstwa musiały wcześniej mieszkać ponad ziemią, tak obecnie stały się jej centrum” – ks. prof. Guz cytuje fragment listu młodego Marksa do ojca z uniwersytetu w Berlinie.

Karol Marks urodził się 5 maja 1818 w żydowskiej rodzinie adwokackiej, która przyjęła Luteranizm jak Marks miał 6 lat. Największe wpływy na młodego Marksa to Reformacja Luterańska, idealizm Hegla i materializm Feuerbacha. Hegel wypracował matrycę, według której Marks myśli – pochodziła z Lutra – rzeczywistość to idea. Materializm – wszystko, co jest, cała rzeczywistość, jest materią. Nie ma żadnego Boga, ducha, rzeczywistości niewidzialnej.

To, co Hegel zinterpretował, jako ideę Lutra, ja stawiam na nogi, bo ten duch Hegla stoi na głowie – cytuje ks. Prof. Guz, jako przypis z Kapitału. Hegel zdefiniował rzeczywistość, jako ducha, ale przejściowo potrzebuje materii by go wydoskonalić – Marks twierdzi, że materia nie jest odpadem idei, ale jest prabytem, z którego wszystko wyprowadzimy.

Marks odwraca porządek bytu - materia jest wszystkim, jedynym podmiotem, a inne ma prawo bytu, jeśli jest częścią materii. Materia to boskość, ludzkość itd. Aby doprowadzić do takiego sposobu myślenia, trzeba zniszczyć chrześcijaństwo i wszystkie jego treści. Cały Stary i Nowy Testament jest wymysłem ludzkim – słowo pisarskie niemające z Bogiem nic wspólnego.

Nie ma Boga. Religia to kajdany ludzkości, to najbardziej zacofana i prymitywna forma alienacji i zniewalania człowieka – cytuje ks. prof. Guz. W filozofii Marksa, Kościół wyzyskuje ludzi i zniewala człowieka. Według Marksa, materia wyłania z siebie rośliny, zwierzęta, ludzi, na drodze do stania się sobą samą, uzyskując świadomość. Więc upominanie się o swoją tożsamość to bluźnierstwo względem bóstwa materii. Nie bójcie się śmierci, tylko wyobcowanego bytu. Śmierć to wywyższenie prymitywnego stanu materii do najdoskonalszego, bo człowiek jest tylko częścią gatunku materii.

Krytyka chrześcijaństwa jest warunkiem wyzwolenia ludzkości. Trzeba to, co zwierzęce uczynić ludzkim, a co ludzkim – zwierzęcym. Unicestwić państwo, społeczność, logikę, moralne sankcje, istotę ludzką.

Ks. prof. Guz odnosi się do przemówienia Junckera o Marksie w Bazylice Konstantyna, najstarszej diecezji, wspominając o edykcie z r.313 – to niedorzeczność, zafałszowanie i zakłamanie.

Kto począł człowieka? Czy wolno postawić takie pytanie? Nie. Hegel jest pierwszym, który nas naucza, że człowiek zawdzięcza sobie swój byt. Trzeba Boga wyeliminować, – bo człowiek jest produktem swojej własnej pracy.

Co oznacza Chrystus, jako Pośrednik między Bogiem a człowiekiem? Według Marksa, tym prawdziwym pośrednikiem jest państwo ateistyczne i demokratyczne. Trzeba wyzwolić z zacofania religijnego, bo tylko wtedy człowiek przeżyje prawdziwe zmartwychwstanie. Zabić wszystkie jednostki ludzkie, zwierzęta, rośliny – wtedy zmartwychwstanie przyroda. Wyeliminować niebo, niebiańskie moce, piekło, czyściec razem z nieśmiertelną duszą, bo to wytwory ludzkiego mózgu.

Czy może istnieć ład w rzeczywistości ludzkiej, bazowany na podarowanym nam przez Boga prawie naturalnym, by nasze relacje były doskonałe? Które człowiek otrzymuje w momencie poczęcia? Marks i Engels nazywają prawo wymysłem starego społeczeństwa klasowego, bo burżuazja wymyśliła te pęta dla swoich niewolników, czyli klasy robotniczej, które to nazywają się prawem i moralnością. Marks i Engels twierdzą, że prawo opiera się na społeczeństwie socjalistyczno-komunistycznym państwa ateistycznego.

Ks. prof. Guz widzi tu dramat polskiej kultury prawa, cytując wypowiedź Prezydenta RP o prawie, które opiera się na społeczeństwie. „Prawników, nawet najwybitniejszych, którzy by nie myśleli jak Karol Marks, mógłbym policzyć na palcach jednej ręki. Kto w Polsce jest w stanie dać narodowi Konstytucję, która będzie innego typu niż konstytucja, która jest w istocie komunistyczna? Co nam po łuskach orzechów, kiedy tkwimy zatopieni całą naszą kulturą prawną w komunistycznych pojęciach?”

Ks. prof. Guz mówi, że Karol Marks znał świetnie Biblię, teologię, historię Kościoła, i że on i jego środowiska podjęli walkę na noże by unicestwić tego Boga. Dalszym dramatem jest to, że dla 99.99% polityków polskich chrześcijaństwo nie ma żadnego znaczenia. Nazywa cudem Łaski Bożej to, że nasza duchowność nie jest skomunizowana.

Pytania z Sali:

*Marksizm kulturowy? - Neomarksiści twierdzą, że Marks i Engels słusznie rozpoczęli mówiąc, że Boga nie ma, ale ubóstwili materię i musimy zradykalizować marksizm – wszystko, co jest, wyrasta z nicości, nie z materii. Nicości nie można przypisać żadnego atrybutu boskiego. Jak się nicość artykułuje? Przez popęd seksualny. Wg. Freuda, człowiek, który jest seksem, nie mogąc wyżyć siebie, jako seksu, zastosował unik – w postaci kultury, nauki, sztuki, moralności, państwa, wspólnoty religijnej, a seks nie może mieć żadnych przeszkód. Wiec neokomunizm globalny dąży do unicestwienia kultury, sztuki itd. Stąd pochodzi genderyzacja wszystkich placówek edukacyjnych i uniwersytetów. Czyli komunizacja wszystkich instytucji z państwem na czele.

My, Polacy, jesteśmy tak prymitywni, że stajemy się największą przeszkodą w marszu rewolucji kulturowej przez Europę i świat, bo jeszcze cenimy nasze państwo, ale jego dni są policzone, – jeżeli nasi politycy będą dalej postępować jak dotąd postępują.

Ludzkość trzeba pozbawić człowieczeństwa, wszystkich praw, bo podmiotem wszystkich praw jest seksualność. Każda bariera – małżeństwo, rodzina, narody, społeczeństwa, nauka, sztuka – ma być unicestwiona. Przez wyzwolenie seksualności doprowadzimy rzeczywistość do pierwotnego stanu- do nicości.

Aby się obronić, musimy zażądać od rządu RP wymówienia Konwencji Stambulskiej Rady EU. Inaczej utoniemy w przepaściach marksizmu kulturowego. Dla przykładu, Uniwersytet Wrocławski już proponuje studia LGBT i niedługo wszystkie placówki i instytucje RP zostaną zgenderyzowane przez ustawowy nacisk UE.

*Materia, ale skąd świadomość? – Jest to sprzeczność, ale wg. Hegla, życie jest tam gdzie jest sprzeczność. Marks by odpowiedział tak: nie zrozumiałeś mnie, ja muszę ich wydobywać powoli, stwarzając im namiastkę duchowności, jesteśmy na drodze do uzyskania samoświadomości, nie martw się, nasi ideologowie pracują mądrością etapu. Ks. prof. Guz podaje przykład: jest łąka, kwiaty i krowa. Co powiedziałby człowiek prymitywny? Widzę krowę pasącą się na łące. A co człowiek wykształcony? Ta krowa, ta łąka, ty i ja, jesteśmy w stadium wyobcowywania się ducha Hegla, jesteśmy nieprawdą. A jaka jest prawda? Trzeba nas zabić, i krowę, i rośliny, i łąkę. Bo co to znaczy zabić? Doprowadzić do pełności życia! Tak jak SS-mani przed Lwowem zabijali bezbronne dzieci, twierdząc, że robią im przysługę- wyprowadzając z prymitywnego życia i wynosząc ich na wyższy poziom istnienia. Jak genialnie III Rzesza wcieliła ideologię Marksa i Engelsa!

My, Polacy, musimy pokazać, że Marks, jako główny architekt tej ideologii, jest największym zbrodniarzem w historii świata. Oficjalnie mówi się, że było 200 milionów ofiar komunizmu. Nie uwzględnia to ofiar prawodawczych – w PRL-u dokonano 800 tys. aborcji, w skali światowej statystyka przekracza miliard ofiar. Odpowiedzialność za te zbrodnie ponosi ten, kto tworzy formę i kto ją wykonuje, a Marks i Engels stworzyli tę formę w swojej zbrodniczej ideologii. Teza Junckera, że Marks jest niewinny świadczy o wielkiej hańbie tego, kto ją głosi. Ofiary upominają się, byśmy wystąpili w ich obronie.

*Gender w Izraelu? - Podczas rewolucji bolszewickiej powstały kibuce by skomunizować naród Izraela. Jest to ideologia diabelska, na grobie Marksa w Londynie sataniści odprawiają rytuały. Podczas powstania Izraela w 1948 r. wierzący Żydzi nie stali u sterów nowego państwa, które jest świeckie i którego struktura jest zakorzeniona w ideologii Marksa. Talmud określa Jezusa, jako kłamcę, czarownika i magika. Dlaczego przez tyle lat dialogu nie zażądaliśmy usunięcia tych treści? Powinniśmy się modlić o nawrócenie Żydów i masonów.

*Kto wylansował Marksa? - Hitler był poświęcony Szatanowi i przerywał swoje przemówienia, jeśli w okolicy pojawiał się aktywny egzorcysta. Marks też poświecił się Szatanowi. Można powiedzieć, że potwarze i znieważenia przeciw Polsce działają wyzwalająco, bo musimy wyjawić prawdę. Marks był Żydem, w PRL-u byli Żydzi. Bez żydowskich finansów nie doszłoby ani do rewolucji bolszewickiej ani do II Wojny Światowej. Hitler otrzymał kredyty na zbrojenie z wielkich koncernów żydowskich. W armii Nazistów było 150 000 Żydów, 22 generałów i 7 admirałów. Podczas wojny, wywiad II RP informował Zachód o zagładzie Żydów. New York Times opublikował propozycję Hitlera by Żydów wysłać na Zachód lub do Ameryki. Ameryka odmówiła i statki z Żydami były zawracane lub zatapiane. Ci Żydzi, którzy powrócili do Rzeszy, byli wysyłani do komór gazowych.

Niemcy zagładę Żydów wykonali rękami Żydów. W II RP nie było szczegółowego spisu ludności. Niemcy ustanowili Judenraty, czyli Rady Żydowskie na terenie Polski. Podczas procesu w Norymberdze ujawniono, że Judenraty wydawały Żydów Niemcom, sporządzając lokalne listy ludzi pochodzenia żydowskiego. Niektórych szefów Judenratu rozstrzelano, inni dostawali gigantyczne fortuny.

Żegota: polski wywiad zdemaskował współpracę Żydów z Gestapo. Izrael posiada tę listę i powinien ją opublikować. Nagradzani Żydzi byli wysyłani na światowe placówki dyplomatyczne by informować inne państwa o „ bestialstwie Polaków na Żydach” – to początki kłamstw przeciw Polsce.

Ośrodki żydowsko-niemieckie najbardziej się zhańbiły. Deutche Bank posiada 55 bilionów, mógłby wykupić całą Polskę. My żądamy tylko miliarda odszkodowania? Ks.prof.Guz się unosi – wy Niemcy do końca świata nie zapłacicie nawet za jednego zabitego Polaka!

*Inne religie świata – U Hegla każda postać religijna ma swoje miejsce. U Marksa była pewność, że trzeba się rozprawić z Kościołem rzymsko-katolickim, – bo jest prawdziwy!

*Na Uniwersytecie Warszawskim pokazały się ulotki antysemickie, pisała GW – były to cytaty z Karola Marksa. Marks jest jednym z największych antysemitów świata. III Rzesza uczyniła antysemityzm Lutra i Marksa polityką zagłady Żydów.

Dopiero w dzisiejszych dniach zaczynamy rozumieć istotę marksizmu i dlaczego wybuchła II Wojna Światowa. My, Polacy, dostarczymy tych informacji światu. Nie bójmy się! Bądźmy uzbrojeni Panem Bogiem!

Brawa.

Wideo ze spotkania - Cz.1 i Cz.2 na nowej stronie FB Koła Myśli Niezależnej:

https://www.facebook.com/Ko%C5%82o-My%C5%9Bli-Niezale%C5%BCnej-188871695100611/

(Linki do KRL:

https://youtu.be/K375iNa5Iz8

https://youtu.be/yv8c1duzVAM )

Krzysztof Jastrzembski, Londyn

piątek, 01 czerwiec 2018 07:48

Best Broadway Hits

Napisane przez

Idea angażowania naszej polonijnej młodzieży oraz dzieci do tego typu artystycznych przedsięwzięć jest nie do przecenienia. Młodzi ludzie eksponują swój talent i możliwości aktorskie już od wczesnych lat oraz zaznajamiają się ze sceną, z jej magią... Ponadto uczą się obcowania z publicznością, oswajają się z jej reakcjami co ma ogromne znaczenie w ich rozwoju artystycznym.

Nie każdy przecież uzdolniony młody człowiek może podzielić się swoim talentem na scenie. Może to zrobić bardzo dobrze w zaciszu domowym, wśród rodziny i bliskich mu osób. Natomiast wyjście na scenę, pojawienie się tam jest dla niego tak trudne że prawie niewykonalne. No cóż, trema....trema i jeszcze raz trema !!!

Wszyscy artyści, ci wielcy i ci mniejsi poznali tę panią, Damę Tremę która czuje się włodarzem sceny. Ona ustępuje miejsca tylko odważnym i pewnym siebie...

I w tym momencie przypomina mi się powiedzenie kardynała Stefana Wyszyńskiego: “Zapukał do drzwi strach, otworzyła mu odwaga....wyjrzała i ...nie było nikogo !

Pani Kinga Mitrowska znana i podziwiana przez nas wszystkich śpiewaczka operowa z ogromnym dorobkiem artystycznym daje możliwość tym wszystkim młodym artystom zmierzenia się ze sceną i z... tremą.

Otworzyła szkołę muzyczno/wokalną dla młodych talentów pod nazwą Vocal Studio i już od kilku dobrych lat kształci głosy utalentowanych wokalnie dziewcząt i chłopców.

Mieliśmy właśnie okazję podziwiać dużą grupę jej uczniów podczas jej ostatniego koncertu:

“Best of Broadway with most talented youth”.

Na tle kolorowej scenografii młodzi artyści poruszali się śmiało i zdecydowanie. Z łatwością można było stwierdzić że wielogodzinne próby opłaciły się sowicie i przyniosły spodziewane rezultaty.

Śpiewali pięknie, pełnymi głosami urzekając widownię interesującą interpretacją. Każdy hit czyli przebój był inny, inaczej wykonany, inaczej przedstawiony.
Program koncertu był ułożony w ten sposób że liryczne i romantyczne melodie przeplatały się z dynamicznymi i energicznymi przebojami z Broadwayu i tak naprawdę każde pojawienie się na scenie nowej piosenkarki czy piosenkarza było dla widzów niespodzianką.

Zarówno występy solowe jak i duety wzbudzały wielki aplauz widowni.

Moje serce skradł światowej sławy przebój:

“All I ask of you” zaczerpniętego z “Phantom of the Opera” w wykonaniu Karoliny Podolak i Łukasza Wolskiego, wychowanków szkoły pani Kingi Mitrowskiej.
W pięknych strojach pary młodej, szczególnie suknia panny młodej robiła ogromne wrażenie, prezentowali się wspaniale.

Ich interpretacja tego przeboju wzbudziła niekłamany podziw całej widowni.

Dwa silne, doskonale zharmonizowane głosy oddały całe piękno tego utworu.

Obydwoje zarówno w śpiewie jak i w gestykulacji zaprezentowali dojrzałość muzyczną i sceniczną, szczególnie Karolina.

Nie wiem czy śpiewali ten utwór kiedykolwiek wcześniej ale sprawiali wrażenie jakby wykonywali tę pieśń od lat....

Karolina i Łukasz wykonali też kilka solowych utworów które miały podobny wpływ na widownię.

Karolina zachwyciła nas po raz kolejny zarówno jej pięknym głosem jak i zdolnościami aktorskimi wykonując dwie piosenki: “Whatever happened” oraz “I feel pretty”. Łukasz Wolski z kolei uwodził publiczność swym urzekającym głosem śpiewając dwa hity: “Maria” oraz “Irresponsible”. Dał prawdziwy popis pięknego, męskiego wokalu.

Uwagę widowni zwrócił też niezwykły głos Kierana Donwortha, śpiewaka operowego który swoim bardzo silnym głosem (tenorem) zaśpiewał brawurowo kilka pieśni, między innymi: “My name” , “If I were a rich man” (widzowie klaskali w rytm melodii) oraz “Some enchanted evening”. Jego wykonawstwo jest szalenie oryginalne i pozostaje w pamięci na długo.

Na scenie teatru oprócz wyżej wspomnianych artystów była cała plejada młodziutkich piosenkarzy, “pączkujących gwiazd estrady” którzy pięknymi głosami i z ogromnym wdziękiem przypomnieli nam wiecznie żywe przeboje Broadwayu.

Byli to między innymi: Camilla Lubaszka (tylko 14 lat), Daniella Fernando, Adriana Serra, Vanessa Grygoruk oraz Adam Przyjemski którzy dali prawdziwy popis sceniczny wykonując utwór:”Any dream will do”. Odpowiednia choreografia oraz kolorowe stroje odegrały tu swoistą ważną rolę...

Ci piosenkarze zachwycili nas swymi głosami występując też w partiach solowych rozmaitych pieśni.

Nie sposób też pominąć zespołowego występu: “Muses I want say” w wykonaniu pięciu dziewcząt w osobach: Adriana Serra, Paulina Pacheco, Daniella Fernando, Nicole Quelhas i Dominika Dudzik. Ich dobrze dobrane oraz wyćwiczone głosy pięknie się wzajemnie komponowały dając słuchaczom dużo radości.

W pamięci utkwiło mi również kilka młodych solistów którzy z niezwykłą wrażliwością zaprezentowali takie przeboje jak: “I’ve got the sun” zaśpiewany przez Kayah Wójcik, “Popular” świetnie zinterpretowany przez Dominikę Dudzik czy też “Colours of the Wind” przedstawiony w sposób bardzo liryczny przez Weronikę Boyle.

Adam Przyjemski również wzbudzał wielkie zainteresowanie i podziw publiczności poprzez swoje niezwykle dynamiczne zarówno solowe jak zespołowe występy.

“Together wherever” zaśpiewany przez niego wspólnie z Adrianą Serra emanował młodzieńczą werwą i radością życia.

Widzowie rzęsistymi oklaskami okazali prawdziwy podziw i uznanie dla ich talentu i scenicznej odwagi.

Niewątpliwą gwiazdą wieczoru była pomysłodawczyni całego przedsięwzięcia Kinga Mitrowska, która całym sercem i duszą kibicowała swoim uczniom.

Mimo ogromnego zaangażowania w potrzeby swej szkoły znalazła czas aby przygotować i przedstawić nam solo kilka swoich ulubionych pieśni. Zaśpiewała z wrodzoną sobie klasą i finezją trzy piękne pieśni które absolutnie nas porwały i zachwyciły. Mnie osobiście z tych trzech: “Send in the Clowns”, “Sunset Sunrise “ i “Never Enough” najbardziej ujęła bardzo liryczna pieśń: “Sunrise Sunset”. Kinga to naprawdę niezwykła perełka operowa na naszej polonijnej niwie która swym silnym mezzo sopranem podbija nasze serca.

Jest też bardzo oddaną swoim uczniom nauczycielką i mentorką To właśnie dzięki jej szkole Vocal Studio te “pączkujące gwiazdy estrady” będą miały szansę na pełny rozkwit ich talentów czego im z całego serca życzymy...

Możemy być dumni że mamy tak niezwykle utalentowaną młodzież która dzięki Kindze Mitrowskiej może doskonalić swój warsztat oraz dzielić się swym talentem na koncertach umilając nam czas....

Każdy jej koncert to prawdziwa uczta dla ucha i oka !!!

Zarówno przekaz wokalny jak i sceniczny całego koncertu zrobił na nas wszystkich ogromne i niezapomniane wrażenie i zostanie w naszej pamięci na długo.
Już nie możemy się doczekać następnego...

Joanna Bochenek

poniedziałek, 04 czerwiec 2018 22:02

JĘZYK OJCZYSTY – SKARBEM POKOLEŃ.

Napisane przez

Te piękne, pełne dumy i mądrości słowa były hasłem przewodnim niecodziennej uroczystości pożegnania absolwentów klas ósmych polonijnych szkół podstawowych z Toronto, Scarborough, Milton i Mississauga. Uroczystość ta odbyła się w sobotnie popołudnie, 26 maja 2018 w Sali Parafialnej Kościoła Św. Maksymiliana Kolbe w Mississauga. 

Organizatorem i koordynatorem całego przedsięwzięcia, a wiec Mszy Św., cześci artystycznej i poczęstunku, podobnie jak w ubiegłym roku był Związek Nauczycielstwa Polskiego Oddz. Mississauga. Zaś sponsorem i współorganizatorem nasza polska Credit Union.
Wyżej wymienione hasło, autorstwa Anny Czarnomskiej, a wykonane wraz z rysunkami dziewczynki i chłopca w stroju graduacyjnym przez Ewę Woźniak (obie nauczycielki ze szkoły M.Kopernika przy St. Pio ), stanowiły główny element dekoracji sali. 
Cała uroczystość zainagurowała Msza Świeta dziękczynna w intencji absolwentów, odprawiona przez Ojców Oblatów: Pawła Pilarczyka z Parafii Św. Maksymiliana Kolbe i Proboszcza Parafii Św. Kazimierza z Toronto, Wojciecha Kurzydlo. Uczestniczyli w niej uczniowie, ich rodzice i bliscy, spore grono nauczycieli i dyrektorów z niektórych szkół, oraz zaproszeni goście. Każdy student przy wejściu otrzymał pamiątkową wstążkę z napisem ABSOLWENT POLSKIEJ SZKOŁY 2018.
W bardzo ciekawym kazaniu Ojciec Paweł powołując się na ksiażkę „Inna piękność”, porównał uczniów do porcelanowej filiżanki z Chin. Otóż owa piękna filiżanka zanim się nią stała, była tylko gliną w ziemi, którą artysta poddał obróbce. Ukształtował ją, pomalował, wypalił. W trakcie tej obróbki filiżanka wciąż narzekała i prosiła artystę, by jej juz nie męczył i zostawił w spokoju, bo ona woli być gliną w ziemi. Artysta nie słuchał narzekań, robił swoje. Gdy w końcowym etapie filiżanka zobaczyła, że jest rzeczywiście piękna i wiele ludzi zwraca na nią uwagę, przyjmowała to zainteresowanie z zadowoleniem. Podobnie jest z wieloma dziećmi w sobotnie poranki, gdy trzeba wstać i iść do szkoły. Ileż to razy mówią rodzicom zostaw mnie, chce pospać, nie chcę się uczyć, nic mi to nie da. Ale gdy, dzięki uporowi i konsekwencji rodziców, po latach, tak jak dzisiaj dostrzegają i zaczynają rozumieć, że ich wysiłek i poświęcenie przynoszą i bedą w przyszłości przynosić efekty, to się uśmiechają i są zadowoleni. Pierwszymi i najważniejszymi artystami kształtującymi dziecko są ich rodzice. To oni mają wpływ na to jakie ich dzieci będą w przyszłości – dobre, mądre, szlachetne, otwarte na potrzeby otaczającego środowiska, czy samolubne, zapatrzone tylko w siebie. To rodzicom należą się gorące podziekowania za ich trud, cierpliwość i niejednokrotnie poświęcenie. Innymi Bożymi artystami, którzy pomagają rodzicom rozwijać i szlifować jak diamenty, tkwiące w dzieciach talenty są nauczyciele. Bez wątpienia im też należy się wdzięczność i szacunek. Na końcu Ojciec Paweł zwrócił się do uczniów klas ósmych, bohaterów tego wieczoru. Życzył im, by starali się w życiu być ludźmi pięknymi nie tylko na zewnątrz, ale przede wszystkim w środku. Aby byli ludźmi prawymi, dobrego serca, kochającymi drugiego człowieka, ale i kochającymi Polskę. Aby byli pięknymi Polakami, pielęgnujacymi polską tradycję i kulturę, by nieśli w świat świadectwo wiary. Aby każdy kto będzie miał z nimi do czynienia mógł czerpać od nich dobroć, życiową mądrość, którą z czasem nabędą, miłość do ojczyzny. Życzył aby piękno wyniesione z domu jak i uksztaltowane i wyszlifowane w szkole procentowało przez lata. Życzył też młodym ludziom wkraczającym w nowy etap życia wielu łask Bożych. 
Po Mszy Świętej wszyscy obecni udali się do Dolnej Sali Parafialnej, gdzie na absolwentów czekała loteria fantowa, konkurs wiedzy o Polsce, a potem program artystyczny i poczęstunek, ufundowany przez sponsorów. Pięknie zatańczony przez grupę tancerzy z Zespołu RADOŚĆ – JOY polonez rozpoczął cześć artystyczną i wprowadził zebranych w miły nastrój.
Następnie Wiceprzewodniczący Rady Dyrektorów Polskiej Credit Union, pan Henryk Gadomski i Prezes ZNP Oddz. Mississauga, pani Teresa Bielecka pełnymi ciepła i życzliwości słowami powitali absolwentów, ich rodziców i bliskich, grono nauczycielskie, w tym nauczycielki klas ósmych, panie : Annę Stecką, Renatę Zapalską, Bożenę Pasierbek i Ewę Kotyrę, Bożenę Dworzański, Brigidę Lysak oraz dyrektorów szkół - ze Scarborough, panią Jolantę Wojtowicz, z Milton, panią Joannę Danicką- Garbacz, z Toronto, z Parafii Św. Stanislawa Kostki, panią Dorotę Jasińską, z Mississauga, ze szkoły M. Kopernika przy St. Pio, Tamera Botrosa. Powitano serdecznie gości – Konsula Generalnego w Toronto z małżonką, Krzysztofa i Jolantę Grzelczyk, Prezesa Kongresu Polonii Kanadyjskiej Oddz. Mississauga, pana Leszka Błaszczaka, Prezesa Credit Union, pana Andrzeja Pitka, Dyrektorów z Rady Dyrektorów Credit Union, panów Andrzeja Dudkiewicza i Piotra Mazurkiewicza, przedstawiciela Polish TV, pana Henryka Batruma. 
Goście dziękowali za zaproszenie, gratulowali uczniom i rodzicom wytrwalości, cierpliwości i poświęcenia w dowożeniu dzieci każdej soboty do szkoły. Życzyli młodzieży wchodzącej w nowy etap ich życia umiejętności dokonywania trafnych wyborów. Życzyli udanych wakacji. Prezes Credit Union, pan A. Pitek powiedział, że jest mu miło reprezentować instytucję, która wspiera wiele polonijnych inicjatyw i poprzez fundowane stypendia pomaga młodym ludziom zdobywać wiedzę, kształcić i rozwijać talenty. Wypowiedzi innych gości skierowane do absolwentów można by spuentować następująco: świat stoi przed nimi otworem i tylko od nich zależy czy nie zmarnują otrzymanych szans i mozliwości. Być może jeszcze dzisiaj nie do końca rozumieją wysiłek rodziców i trud nauczycieli, ale przyjdzie taki czas, że to docenią, bo będzie im łatwiej rozumieć Polskę. Niech pogłębiają swoją wiedzę o Polsce i dzielą się nią. Niech będą pociechą dla swoich rodziców, a dla nauczycieli i „całej polonijnej rodziny” powodem do dumy i zadowolenia. Niech godnie reprezentują nas wszedzie tam, gdzie przyjdzie im żyć i pracować. Być może, że kiedyś do Polski wrócą.
W dalszej części pan H. Gadomski cytując Kamila Stocha, znakomitego polskiego skoczka, powiedział, że jeśli Bog jest na pierwszym miejscu, to wszystko idzie dobrze i podziękował serdecznie Ojcu Pawłowi za piękna mszę i kazanie. Natomiast pani T. Bielecka podziękowala naszym wszystkim sponsorom za pomoc i wsparcie w realizacji nauczycielskich inicjatyw poza szkołą, bez pomocy których nie udałoby się zorganizowac trzech dużych imprez, dających Związkowi fundusze na organizowanie konkursów dla naszych uczniów. Słowa wdzięczności skierowała do Credit Union, Konsulatu RP, Redaktora A. Kumora i gazety Goniec, Polish TV, Proboszcza Parafii Św. M. Kolbe, Ojca J. Błażejaka, siostry Karoliny Szymczak, oraz polonijnych sklepów: Eddies, Starsky, Baltic Bakery, Benna’s Bakery, Fine Food ” Babcia”, Sweet Temptation, Jaśwój Bakery. Cytując Wiktora Hugo powiedziała, że życie składa się z przywitań i pożegnań. Ponieważ nadchodzą wakacje, wierzymy, że jest to pożegnanie tylko na czas letniego odpoczynku, i że we wrześniu powitamy wszystkich z powrotem w murach polonijnych szkół średnich. Podziękowała uczniom za wspólne 10 lat w szkole, za wysilek jaki włożyli w naukę języka polskiego, za udział w konkursach, za pomoc w organizowaniu imprez patriotycznych. Powiedziała, że ma nadzieję, że to, co uczniowie poznali w szkole, na długo pozostanie w ich pamieci i w przyszłości zaprocentuje tym, że wykorzystają swoje talenty do budowania i umacniania Polonii. Powiedziała też, żeby z duma mówili o tym, że są Polakami, bo ten wielki skarb, który w sobie noszą czyni ich niezwykle bogatymi wewnętrznie i duchowo młodymi ludźmi . Zaapelowała,aby wymagali od siebie duzo, nawet jak inni nie będą wymagać, bo tylko tacy ludzie dochodzą do obranego celu. Serdeczne podziękowania skierowała do Rodzicow, bo to dzięki ich pracy dzieci pomimo, że żyją w Kanadzie, nie zapominają o kraju swoich przodków.
Po oficjalnych podziękowaniach, życzeniach i przemówieniach Paulina Pacheco wierszem autorstwa H. Gadomskiego „Koleżanko, kolego ucz się języka polskiego” dała ósmoklasistom wskazówki na życie. Mamy polskie korzenie i zobowiazania, aby kontynuować rodziców starania. O to, żeby Polska w naszych sercach była. By jej historia, kultura i tradycja żyla. I po to na świecie są szkoły i uczelnie byśmy mogli wiedzę zdobywać rzetelnie”...
I stwierdziła, że ...... bez j. polskiego nie da sie życ. W dalszej części odbyła się loteria fantowa, w której wylosowano trzy numery. Szcześliwcy swoje numery mogli odnaleźć na odwrocie pamiątkowej wstążki i odebrać nagrody – karty upominkowe do sklepu INDIGO. Pięknie wyrecytowane wiersze, przez - Oscara Ossowskiego „Legenda o garści ziemi polskiej”i Michasia Ossowskiego –„Tu wszedzie Polska”, oraz patriotyczna piosenka J. Pietrzaka „Jest takie miejsce, jest taki kraj” w ciekawym wykonaniu Mileny Boryczko, u niejednego słuchacza wywołały wzruszenie i spowodowały, że zakręciła się w oku łza. Zaduma i refleksja są oczywiście potrzebne, ale dzięki energicznym występom tancerzy z zespołu Radosc – Joy w kolorowych, pięknych strojach ludowych, w tańcu „Rzeszów” szybko powrócił humor i uśmiech na twarzach zebranych. W kolejnych odsłonach części artystycznej wysłuchalismy piosenek „Szczęsliwej drogi już czas” w wykonaniu Naomi Strojek, „Kocham Cię, Ti Amo, Je Taime”, w wykonaniu Amelii Serry, a dedykowanej wszystkim mamom z okazji ich święta. Emilia Ostrowski zaprezentowala swój talent w solowym Tap Dance „I want you back”. Następnie odbył się konkurs wiedzy o Polsce, gdzie mogliśmy zobaczyć ile wiedzy zostało uczniom w głowach po 10 latach nauki. Pytania nie były zbyt trudne czy skomplikowane, z pewnością jednak były sprawdzianem wiedzy. Komisja w osobach E.Wozniak, B.Tobian, B. Szwed, E. Jacuk, B. Blaziak szybko i sprawnie sprawdziła poprawność odpowiedzi, podliczyla punkty i wyłoniła zwycięzcę. Nagroda główna jak i nagrodami dla pozostalych uczestników konkursu były karty upominkowe. Na zakończenie tej części spotkania Naomi Strojek na melodię piosenki „Mamma Mia” słynnego zespołu ABBA zaśpiewała piosenkę „ Pożegnanie ze szkołą”.
Ponieważ słowa były wyświetlone na telebimie wiele zebranych osób włączyło się do śpiewu. W rytmie słynnej piosenki prowadzący spotkanie zaprosili wszystkich na poczęstunek, pyszną pizze, pączki, ciastka, kawę i wodę.
Na zakończenie, na prośbę nauczycieli – członków ZNP złożono na ręce Prezes T. Bieleckiej ogromne podziękowania za jej oddanie, serce, niespożytą energię do pracy społecznej na rzecz uczniów i polonijnego środowiska, ciekawe pomysły na różne konkursy i imprezy, a zwłaszcza „Pożegnania uczniów klas ósmych polonijnych szkół podstawowych” , której scenariusz w całości opracowała sama i niezmienne inspirowanie ludzi do pracy.

W niedzielę 27 maja 2018 roku redemptorysta o. Jacek Cydzik, od lat opiekun duchowy Rodziny Radia Maryja w Kanadzie obchodził 25-lecie kapłaństwa na uroczystym bankiecie w Centrum Kultury Polskiej im. Jana Pawła II w Mississaudze.

W niedzielę 27 maja miał miejsce jubileusz 25-lecia święceń kapłańskich O. Jacka Cydzika, redemptorysty, duszpasterza Rodziny Radia Maryja w Kanadzie.

Uroczystej mszy św. w parafii św. Maksymiliana Kolbe w Mississauga przewodniczył jubilat a wraz z nim koncelebrowali: O. Alfred Grzępa prowincjał Oblatów, O. Santo Arrigo wikariusz prowincjała Redemptorystów, redemptoryści – O. Jan Król z Radia Maryja z Polski, O. Zbigniew Pieńkos dyrektor Centrali Radia Maryja w Chicago, O. Marian Furca wikariusz parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Cicero, oblaci – O. Janusz Błażejak, proboszcz par. św. Maksymiliana Kolbe, O. Grzegorz Nowak, O. Marcin Serwin, O. Paweł Pilarczyk, O. Krzysztof Koślik z Madagaskaru oraz kapłani diecezjalni – ks. Józef Wąsik i ks. Tadeusz Pożuczek.

W wypełnionej po brzegi świątyni dostrzec można było sympatyków Radia Maryja i TV TRWAM z różnych stron Kanady. Z Vancouver przybyła p. Ewa Fedorow, przewodnicząca Koła Przyjaciół Radia Maryja przy par. św. Kazimierza.

Była także liczna grupa z Koła Przyjaciół Radia Maryja przy par. Matki Bożej Częstochowskiej z London. Byli goście z Oshawy, Scarborough, Markham, Brampton, Toronto, Guelph, Oakville, Hamilton. Byli przedstawiciele organizacji polonijnych.

W płomiennym kazaniu O. Jan Król powiedział o znaczeniu posługi kapłańskiej w naszych czasach. Wskazał też na posługę O. Jacka, która w Radiu Maryja polegała między innymi na przeprowadzaniu transmisji pielgrzymek papieskich do różnych krajów świata. Były kwiaty i życzenia. Prezes Family of Radio Maria Canada oraz p. Joanna Szydłowska oprócz kwiatów wręczyły jubilatowi specjalne błogosławieństwo od Papieża Franciszka.

Podczas jubileuszowego bankietu w Polskim Centrum Kultury panowała atmosfera wzruszenia. Na sali pojawiali się kolejni kapłani. Wśród gości bankietu był też porucznik Stefan Podsiadło z małżonką. Przy stołach były rozmowy o Polsce, o Radiu Maryja o tym co nas łączy i jak posługa kapłańska pomaga nam podtrzymać to co ważne i dobre.

Piękny koncert dała Karolina Podolak, zapraszając w pewnym momencie na scenę swoją nauczycielkę, tak zasłużoną dla kształcenia polonijnych talentów Kingę Mitrowską. Jubileusz był wielkim – niezapomnianym świętem. Dziękowaliśmy Bogu za dar kapłaństwa, O. Jacka w dniu jego Srebrnego Jubileuszu za to ze jest z nami tu na ziemi kanadyjskiej. Życząc mu błogosławieństwa Bożego w dalszej posłudze kapłanskiej, pragnę podziękować wszystkim przybyłym gościom.

Zapraszam Państwa na nasze kolejne spotkania:

17 czerwca, piknik Radia Maryja w Parku Paderewskiego.

30-2 lipca na pielgrzymkę do Amerykańskiej Częstochowy

Joanna Strzeżek

***

Andrzej Kumor, Goniec: Ojcze Jacku, przede wszystkim gratulacje i proste pytanie jaka jest historia Ojca powołania?

- o. Jacek Cydzik: Mieszkałem w Gliwicach tam w parafii Podwyższenia Krzyża gdzie posługiwali redemptoryści byłem ministrantem i uczestniczyłem w Oazie i tak to już dalej poszło w naturalny sposób. W pewnym momencie stało się oczywiste że to będą redemptoryści. Nawet nie do końca nie wiedziałem czym tak naprawdę się zajmują; po prostu byłem w tej parafii, raz i drugi pojechałem się na rekolekcje powołaniowe i tak zostało.

- To chyba było coś niesamowicie fascynującego tworzyć Radio Maryja; budować środki przekazu katolickie i polskie. Ksiądz stał się znaną postacią w Telewizji Trwam, prowadził programy. Jak to było?

- Przyjście do radia to był ogromny przeskok z pracy parafialnej, która dawała wiele satysfakcji, przygotowywałem dzieci do Pierwszej Komunii Świętej, miałem 240 dzieci, 9 klas, była to bardzo piękna praca i przeskok do radia, kiedy z różnych spraw lokalnych nagle wchodzi się i rozmawia się z ludźmi, którzy wtedy gdzieś tam byli na pierwszych stronach gazet. Ale mówię o tym nie w takim sensie że mi to imponowało, tylko że od razu człowiek zauważał różnicę rozmiarów tego wszystkiego. Przyzwyczajony byłem do dyskutowania o różnych sprawach parafii, dzielnicy, a tutaj nagle wchodziło się na zupełnie inną skalę.

Wtedy była walka o przygotowanie ustawy, która miała chronić życie ludzkie. Ojciec Dyrektor poprosił mnie żebym zorganizował kilka konferencji z udziałem ludzi z różnych stron świata dotyczących tej tematyki, szacunku dla ludzkiego życia. Pamiętam zaprosiliśmy ojca Richarda Welcha, Gritha Bauera, panią minister zdrowia Nigerii, która była członkiem Papieskiej Rady Życia i wiele innych osób.

Te konferencje robiło się przy dużej współpracy posłów i ludzi z różnych środowisk w różnych miastach. Przyjście do Radia Maryja nagle sprawiło że te kontakty nagle się rozszerzyły. Nagle okazało się, że wokół nas jest bardzo wielu ludzi, którzy mają szlachetne przekonania i jako Polacy i jako katolicy chcą je realizować. Od razu Radio postrzegałem jako taką płaszczyznę łączącą ludzi. Dużo ludzi się jednoczyło i wiele dobra można było zrobić.

Później po roku Ojciec Dyrektor poprosił, żebym spróbował zrobić transmisję bezpośrednio dla radia z pielgrzymki papieskiej z Kuby. Jan Paweł II pojechał na Kubę w styczniu 1998 r. Technika radiowa była wtedy zupełnie inna niż dzisiaj. Wtedy na Kubie po wielu miesiącach załatwiania, a to jeszcze było reżym komunistyczny co dodatkowo wszystko utrudniało - biurokracja - tam po przylocie z trzydziestokilogramową walizką różnego rodzaju sprzętu dostaliśmy cztery gołe kable - łącze do Polski i gdy zaczęliśmy wpinać ten sprzęt okazało się, że zabrakło mi jednego transformatora. Ale zrobiliśmy tę transmisję. Byłem wtedy z ojcem Stanisławem Dębskim, który bardzo dobrze znał hiszpański. Były to niezapomniane chwile, widzieć tam naszego Papieża, tam na Kubie.

Tak to się zaczęło, później zaczęliśmy jeździć za papieżem. Zrozumieliśmy że jest to jedna z najważniejszych części misji Radia Maryja przybliżyć głos Kościoła, głos Papieża ludziom. To wszystko było pomijane, to było reglamentowane, a część była przemilczana. A tu okazywało się, że to są słowa, porządkujące tę rzeczywistość, która coraz bardziej się gmatwała, coraz bardziej była niezrozumiała dla ludzi. Co zresztą do dzisiaj obserwujemy.

Towarzyszyliśmy Ojcu Świętemu w pielgrzymce Jubileuszowej z Aten do Damaszku na Maltę. Na Malcie byliśmy na Placu Spichrzów gdzie była główna Msza Święta i były tylko dwa łącza radiowe: jedno miało Narodowe Radio Maltańskie, a drugie łącze było właśnie dla Radia Maryja.

Byliśmy na Filipinach na Światowym Dniu Rodzin, gdzie Jan Paweł II nie mógł już przyjechać i było łącze satelitarne. Tam było zgromadzonych półtora mln ludzi i tylko dwa łącza radiowe: Radia Veritas z Manili i Radio Maryja z Torunia.

Tak więc to były tego typu wrażenia. Miałem zaszczyt przeprowadzać prawie wszystkie transmisje pielgrzymek papieża Benedykta XVI. Nawet także tutaj gdy już przyjechałem do Kanady, to jeszcze stąd jechaliśmy na Kubę, gdy jechał tam Benedykt XVI. Stąd potem z ojcem Janem jechaliśmy do Seulu, gdzie relacjonowaliśmy wizytę papieża Franciszka czy do Boliwii i Kolumbii.

- A Kanada? Z jakimi oczekiwaniami Ojciec tutaj przyjeżdżał? No bo ta Rodzina Radia Maryja tutaj była dosyć prężna dzięki pani Zawadowskiej.

Tutaj struktura Rodziny Radia Maryja rozwijała się troszkę inaczej niż w Chicago, gdzie była siedziba był jeden z ojców, były siostry loretanki i to jakoś funkcjonowało; tutaj tym od początku zawiadywali ludzie świeccy, którzy stworzyli organizację charytatywną uznawaną przez państwo kanadyjskie pod nazwą Family of Radio Maryja Canada. Bardzo piękną i ważną rolę w tym wszystkim odgrywał i odgrywa do dzisiaj ksiądz Czesław Chmurzyński, którego tutaj przy tej okazji bardzo serdecznie pozdrawiam.

Ale przyszedł taki moment, kiedy w Toruniu Ojciec Dyrektor stwierdził, że tu potrzeba naszego kapłana, kogoś z księży.

Tak się to potoczyło.

- Coś zaskoczyło Ojca tutaj, oprócz pogody?

- No tak, pogoda była zaskoczeniem, ta zima trwająca do maja, ale mam nadzieję, że już się trochę uodporniłem na to, Natomiast były pewne sprawy, które trzeba było troszeczkę wyprostować. To, co było dla mnie bardzo miłą, bardzo wielką niespodzianką to ogromna otwartość, życzliwość duchowieństwa, duszpasterzy polonijnych i nie tylko polonijnych. Od razu ustanowienie współpracy.

- Tutaj Radio Maryja miało dobrą prasę...

- Tak, miało dobrą prasę i miało wiele życzliwości. Nawet jeśli były tam jakieś echa z Polski jakaś tam czarna propaganda przeciwko radiu, to wielu brało ją tutaj przez palce, jakoś ludzie potrafili to odfiltrować bo przyzwyczaili się, że to wszystko są kłamstwa. Zaczęła się tutaj codzienna praca, codzienne sprawy od administracji, po zamierzenia duszpasterskie.

Od początku w rozmowie z lokalnymi księżmi zadeklarowałem, że nie przyjeżdżam po to żeby robić jakąś konkurencję dla duszpasterstwa polskiego, ale żeby je wesprzeć i uzupełniać. I to się udaje, bo w tym naszym kalendarzu imprez wpisujemy się bardzo świadomie w te polonijne wydarzenia, jak wyjazd do Wilna na Niedzielę Miłosierdzia, do Midland, czy też nasze bankiety, one są również w tym naszym całym działaniu.

Od czasu do czasu, także w tym roku udaje mi się przeprowadzić w polonijnych parafiach raz było to w London, raz w Brantford niedzielę z Radiem Maryja, zaproszony przez proboszczów mogłem na każdej Mszy św. mówić kazania, opowiedzieć później o Radiu Maryja, jakie są realia.

- Taki program będzie też w parafii Maksymiliana Kolbego?

- Planujemy to w porozumieniu z ojcem proboszczem Januszem Błażejakiem, chociaż tutaj z uwagi na specyfikę tej parafii; ona jest z jednej strony największa na świecie, a z drugiej strony najbardziej prężna i kalendarz wypełniony jest co najmniej na rok do przodu, ale za dwa tygodnie 10 czerwca jest właśnie tutaj niedziela z Radiem Maryja. Telewizja Trwam na żywo będzie transmitowała tutaj zdarzenia, Mszę świętą, Rozmowy niedokończone... Taką transmisję już mieliśmy chyba trzy lata temu, ale tylko w radiu, telewizja będzie po raz pierwszy.

Także i tutaj w tej parafii Radio Maryja jest też dobrze przyjmowane, zresztą sam mój jubileusz ta Msza święta, to jest praktycznie dzięki ojcu Januszowi Błażejakowi, który mnie tu zaprosił. No i oczywiście dzięki pomocy wielu ludzi świeckich - chciałbym tutaj podziękować także pani Joannie Strzeżek za to dzisiejsze wydarzenie i wiele lat bezinteresownej pracy dla Radia Maryja.

- A jakie plany?

- Mamy siedzibę Radia Maryja, niedawno został zakupiony dom i urządzam tam studio radiowe, żeby mocniej zaistnieć na antenie bezpośrednio z Toronto. Do tej pory jest nasza godzina wieczorna od 8 do 9 tutaj w Toronto. To jest założenie. Może sprowadzenie naszych gości z Polski w związku ze stuleciem niepodległości... Na pewno, za trzy tygodnie 17 czerwca piknik w parku Paderewskiego i na pewno 30 czerwca pielgrzymka do Doylestown na uroczystości Radia Maryja. Później, oczywiście, stały cykl naszych spotkań.

- Na koniec chciałbym zapytać o jakąś chwile zwątpienia czy miał ojciec coś takiego czy też Pan Bóg jednak zawsze mocno trzymał za rękę?

- Ja bym powiedział tak, że Pan Bóg mi daje jakąś taką łaskę, że nie muszę mieć takiego poczucie że on mnie trzyma za rękę. Aczkolwiek były różne chwile. Na początku tutaj w Kanadzie były takie dni, że myślałem, że po prostu wyjdę, wsiądę w subway i pojadę na lotnisko i polecę z powrotem. Ale to już minęło.

- Ojcze Jacku życzę Łaski Bożej, zdrowia i wielu wielu lat posługi ludziom i Bogu. Dziękuję za wszystko co Ojciec tutaj dla naszej społeczności przez te wszystkie lata zrobił.

-Ja dziękuję panu, panie redaktorze, ponieważ Pan również wspiera Radio Maryja w jakiś sposób. Jestem za to bardzo wdzięczny, pozdrawiam także wszystkich czytelników Gońca, widzów Goniec Tv i do zobaczenia na kolejnych naszych spotkaniach.

- Bardzo dziękuję.

niedziela, 27 maj 2018 11:23

Polski Pawilon Carassauga 2018

Napisał

Odwiedziłem Pawilon Polski na Carassaudze organizowany, jak co roku przez państwo Ruta - wyglądał podobnie jak w roku poprzednim. Na scenie głównej - występy zespołów folklorystycznych. „Brawurowe” to słowo, które nie oddaje należycie zaangażowania tych młodych ludzi. W sobotę przyszło też trochę polityków, była burmistrz Mississaugi Bonnie Crombie, był konsul generalny, był poseł federalny Fonseca. Oczywiście, mówili to, co zawsze. W tym roku prezentował swoje niepodległościowe precjoza Grzegorz Waśniewski ubrany w mundur Marszałka Piłsudskiego. Towarzyszyła temu niewielka wystawa o Rotmistrzu Pileckim, Ince, polskich bohaterach. Przy wejściu była też wystawa przedstawiająca sławnych Polaków.

Jak zwykle było też wspaniałe jedzenie polskie - to tradycyjne, chłopskie czyli kiełbaski, krokiety, pierogi. Można się było napić polskiego piwa, które serwował bar PMA. Nie było tłumów, ale nie było też pusto. Pod koniec dnia do tańca świetnie grał KOMPOT. W tym roku polska Carassauga była organizowana w ramach Polish Heritage Days czyli inicjatywy Konsulatu. Nie wiem czy konsulat przyczynił się finansowo do całości, ale szczerze mówiąc Carassauga jest dla mnie zawsze taką trochę niewykorzystaną okazją zaprezentowania polskich osiągnięć. Choć do tych zaliczyć można obecną na festiwalu szkołę modelarstwa imienia Janusza Żurawskiego z centrum Jana Pawła II. Właśnie obchodziliśmy w maju kolejną równą rocznicę wzniesienia się Avro Arrow w powietrze.

Ale proszę Państwa jakoś tak pusto było mi na tej olbrzymiej sali polskiej - mnóstwo przestrzeni, a mało o tym jaka Polska jest wielka, jak ma wiele do zaoferowania. Nie chcę być malkontentem, bo wielkie słowa uznania należą się pani Janinie Rucie za to, że robi to, co robi, ale tak jak mówię, potencjał jest olbrzymi i to nie tylko na wystawy planszowe. No, ale może uda się następnym razem.

Andrzej Kumor

Obchody 74. rocznicy zwycięskiej Bitwy o Monte Cassino zorganizowane zostały przez Placówkę 114 Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce i Organizację Weteranów 2 Korpusu 8. Armii Brytyjskiej. 

        Pośród flag i sztandarów, wieńców, kwiatów i błyszczącego złota orkiestry „Polonia Bras Band”, w południe aleją dębów katyńskich przeszedł pochód, by w końcu zatrzymać się przed rzędami krzeseł, gdzie miejsca zajęli zgromadzeni uczestnicy. W pochodzie szły organizacje weterańskie i polonijne, reprezentacje wojsk polskich i kanadyjskich, panie w błękitnych pelerynach z Korpusu Pomocniczego Pań przy Pl. 114 SWAP, w biało-czerwonych szalach Fundusz Dziedzictwa Polek w Kanadzie i w zielonych chustach Koło Pań „Nadzieja”. 

        Przeglądu sztandarów dokonał attache obrony RP w Kanadzie, komandor Krzysztof Książek. Odegrane zostały hymny narodowe Kanady i Polski. Minutą ciszy uczczono żołnierzy poległych na wszystkich frontach świata. Apel poległych, przy dźwięku werbla, odczytał druh Andrzej Kawka. „Last Post” na trąbce odegrał Andrzej Pękul. 

        Uroczystość prowadził komendant Placówki 114 SWAP Krzysztof Tomczak. Po powitaniu zebranych, komendant przedstawił rys historyczny Bitwy o Monte Cassino. Powstały na miejscu bitwy polski cmentarz wojskowy jest jednym z najważniejszych miejsc pamięci narodowej. Chyląc głowę, poprosił o powstanie żyjących jeszcze uczestników – bohaterów tej bitwy, która zmieniła losy wojny na Półwyspie Apenińskim. Przywitani gorącymi oklaskami, powstali: Stefan Podsiadło, Bolesław Chamot i Kawaler Orderu Krzyża Virtuti Militari Zbigniew Gondek. Następnie przedstawieni zostali goście oficjalni, prezesi licznych organizacji, wojskowi i media polonijne.

        Pierwszy przemawiał prezes organizacji 2. Korpusu 8. Armii Stefan Podsiadło, współorganizator uroczystości. Na wstępie wyraził wdzięczność Placówce 114 SWAP za to, że żołnierze najbardziej zażartej bitwy Polaków w dziejach II wojny światowej mogą obchodzić swoją rocznicę w tym przepięknym parku, pełnym drzew i zieleni, z przepływającym małym strumykiem. Wzruszony, wspominał czas walki, w której żołnierze 2. Korpusu, pod wodzą gen. Władysława Andersa, dla którego mentorem był marszałek Józef Piłsudski, byli wyrazicielami dążeń i myśli powrotu do Polski. Wspominał natarcia na górę klasztorną i zwycięstwo 18 maja 1944 r. Z dumą wymienił, obok swojego, nazwiska pozostałych dwóch kolegów, obecnych w tym dniu, jako ostatnich, żyjących w Kanadzie świadków tej bitwy. Jej słuszność została doceniona dopiero kilkadziesiąt lat później. Pełnym emocji głosem odśpiewał pieśń „Czerwone maki”. Pieśń ta była śpiewana jeszcze wiele razy tego popołudnia. Jej legendarny twórca Feliks Konarski i fragmenty zawartych w niej słów były przytaczane w następnych wystąpieniach. 

        Z kolejnymi przemówieniami wystąpił komandor Krzysztof Książek, konsul generalny Krzysztof Grzelczyk, przewodnicząca Rady Polonii Świata Teresa Berezowska, prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej Władysław Lizoń, prezes Okręgu Toronto KPK Juliusz Kirejczyk, mjr Lucjan Grela i były poseł federalny Ted Opitz.

        Niespodzianką po przemówieniach było odtworzenie życzeń prezydenta RP Andrzeja Dudy, nagranych specjalnie na tę uroczystość, podczas jego ostatniej wizyty w Chicago.

         Mszę św. odprawił o. Jacek Cydzik. Celebracji towarzyszyła muzyka i śpiew zespołu „Impuls”. 

        Następnie pod pomnikiem Bohaterów Bitwy o Monte Cassino zostały złożone wieńce i kwiaty m.in. od: rządu RP, Placówki 621 Royal Canadian Legion im. Władysława Andersa, Placówki 114 SWAP, Funduszu Dziedzictwa Polek, Związku Narodowego Polskiego Gm. 1, Okręgu Niagara KPK, Związku Polaków w Kanadzie, Polonia-Canadian Institute for Historical Studies, Koła Pań „Nadzieja”. 

        Zrobiono kilka pamiątkowych zdjęć i zaproszeni goście udali się na obiad do sali hetmańskiej.

        Zaproszony na tę uroczystość przez Pl. 114 SWAP zespół  „Lustro” z Polski zaprezentował patriotyczne pieśni i utwory. Do tańca grał zespół „Impuls”. 

        Uroczystość przebiegała w atmosferze wspomnień i wielu serdecznych życzeń w parku, który z roku na rok wzbogaca swój wystrój i wiernie służy całej Polonii. 

Krystyna Sroczyńska

Komisja Informacji KPK OT

        Dodać jedynie wypada, że Stefan Podsiadło przypomniał postać innego weterana, śp. Mieczysława Lutczyka, który przy tej okazji zawsze wspominał zdradę Aliantów. O smutnym położeniu walczących żołnierzy mówił też konsul generalny Krzysztof Grzelczyk, który wskazał, że większość z nich pochodziła z ziem przez Polskę utraconych w rezultacie Teheranu i mieli już świadomość zdrady, a mimo to zwyciężyli.

        W płomiennym przemówieniu prezes Kirejczyk z KPK OT uznał, że obecnie my też musimy bronić Polski, atakowanej propagandowo przez wrogów m.in. w związku z ustawą IPN, że dzisiaj też musimy być żołnierzami broniącymi polskiej godności i wolności.

        Wystąpienia zakłócił incydent z młodym człowiekiem, który zaczął wykrzykiwać pod adresem zebranych niezrozumiałe słowa. Jak się okazało, był to były żołnierz polski z Afganistanu i Iraku cierpiący – ponoć na PTSD. Sytuację zręcznie opanował komendant SWAP Krzysztof Tomczyk. (ak)

        A oto wspomnienie bitewne, jakie przedstawił podczas uroczystego obiadu Stefan Podsiadło:


Wspomnienie

        Noc 17 maja 1944 roku, godzina 23.30. Pamiętam jak dziś. Jako łącznościowiec 5. Batalionu CKM (moździerzy) 4,5-calowych – 5. Dywizji Żubrów – zostałem wysłany naprawiać kable przerwane nawałnicą ognia w stronę bunkra obserwacyjnego, który znajdował się w odległości około kilometra, na samym cyplu wzgórza – naprzeciwko wzgórza klasztornego Monte Cassino. 

        Nagle tysiące dział otworzyło ogień na niemieckie pozycje, rozpoczynając natarcie, a ja, samotny, zostałem obnażony w świetle wybuchów artyleryjskich. Padłem, by nie dać się zauważyć niemieckim strzelcom wyborowym. Z tego wzgórza widziałem jak na dłoni naszych braci, podrywających się, to znów padających, atakujących pozycje wroga na Monte Cassino. Trwało to kilka godzin. Gdy zaczęło widnieć, wróciłem do swego bunkra, ale o zgrozo (!), bunkier się palił od amunicji pozostawionej w śmietnisku po poprzednikach. Wkoło pełno rannych. 

        Nie zważając na niebezpieczeństwo, szczęśliwie zaczołgałem się do bunkra, wyniosłem centralę i natychmiast Agrafką połączyłem się z moim dowódcą, por. Marciniakiem, u którego była już obsługa centrali. Nakazał podłączenie kabli do centrali, co było niemożliwe. „Anyway” – łączenie było zbyteczne, bo nasi żołnierze już zdobyli Monte Cassino, 18 maja 1944 roku o godz. 9.00. Ja za mój wysiłek – otrzymałem Krzyż Zasługi.

Jerzy Szempliński po raz trzeci zwyciężył w Szybowcowych Mistrzostwach w USA w klasie 18 metrowej, rozegranych w Seminole Lake/Orlando Floryda.
Od 1 do 10 maja rozegrano w bardzo dobrych warunkach pogodowych 8 konkurencji prędkościowych, trasy rzędu 400 – 500 km były pokonywany ze średnią prędkością ponad 120 km/h.


Mistrzostwa były zdominowane przez 3 pilotów z Kanady, którzy od pierwszej konkurencji uplasowali się na 3 pierwszych miejscach nie oddając prowadzenia do końca zawodów, Wszyscy trzej są w dodatku z tego samego klubu szybowcowego SOSA Gliding Club Rocton Ontario. r;
Rok 2018 jest rokiem Szybowcowych Mistrzostw Świata, które rozegrane będą w Ostrowie Wielkopolskim w klasie 15 m, Club i Standard. Natomiast klasa 18 m, Otwarta i Dwumiejscowa rozegrane będą w Pribram, Czechy.
Z polonijnych szybowników Kanadę będą reprezentowali w Ostrowie Wielkopolskim: Łukasz Szczepaniak w klasie 15 m, Krzysztof Wiercioch w klasie Club, pod opieką Jarka Twardowskiego. Natomiast Jerzy Szempliński będzie reprezentował Kanadę w klasie 18 m w Pribram, Czechy

Link do wynikow Mistrzostw USA

Canadian Soaring team facebook

https://www.facebook.com/CanadianSoaringTeam/


Maria Szemplińska

Zakład Ubezpieczeń Społecznych i Konsulat Generalny RP w Toronto zapraszają na spotkanie ze specjalistami ZUS dotyczące ubezpieczenia społecznego dla Polaków pracujących lub mieszkających w Kanadzie.

Odbędzie się ono 31 maja 2018 r. w godzinach 18:00-21:00 w Centrum Kultury Polskiej im. Jana Pawła II w Mississaudze.

Specjaliści ZUS omówią świadczenia emerytalne i rentowe oraz warunki ich uzyskiwania. Przedstawią też zasady ustalania prawa do polskich świadczeń oraz obliczanie ich wysokości na podstawie umowy o zabezpieczeniu społecznym między Polską i Kanadą. Wyjaśnią również zasady składania wniosków o polskie świadczenia emerytalne i rentowe na podstawie tej umowy, a także reguły wypłaty polskich świadczeń emerytalnych i rentowych osobom, które mieszkają w Kanadzie. Uczestnicy będą mogli także zapoznać się z nowymi sposobami kontaktu z ZUS (www.zus.pl, e-mail, Skype, Centrum Obsługi Telefonicznej - COT). Na koniec specjaliści ZUS odpowiedzą na pytania indywidualne.

Wstęp na spotkanie jest wolny, a wszystkie porady będą udzielane bezpłatnie.

Dzień poradnictwa ZUS

31 maja 2018 (czwartek), godz. 18:00-21:00

Centrum Kultury Polskiej im. Jana Pawła II

4300 Cawthra Road, Mississauga