Goniec

Register Login

Życie polonijne

        „Nie pytamy Cię Panie, dlaczego nam Ją zabrałeś, lecz dziękujemy Ci, że nam Ją dałeś.”

W pierwszą rocznicę śmierci Pani Prezes Haliny Drożdżal, założycielki Koła Pań „Nadzieja”, delegacja członkiń na czele z nową prezeską Anielą Gańczak oraz Wandą Bogusz, Asią Drożdżal, Bożeną Poczyniak i Mariolą Prokopowicz (między innymi) udała się do „The Dorothy Ley Hospice” przy 220 Sherway Drive w Toronto z prywatną  dotacją zebraną wśród naszych pań.

        Tutaj Halina Drożdżal spędziła ostatnie chwile swego życia przed przejściem do wieczności – od 5 do 16 czerwca 2016 roku. To hospicjum to niewielka instytucja obejmująca opieką osoby umierające, będące w ostatniej fazie życia i cierpiące z powodu chorób przewlekłych i nowotworowych, u których zakończono leczenie przyczynowe. Celem jest zapewnienie choremu dobrej jakości życia u jego schyłku. Nie „wieje” tu chłód szpitalny ani zapach chorób czy śmierci. Tu jest spokój, kolorowe ściany i czuje się godność ostatnich  chwil…

        Hospicjum zajmuje się nie umieraniem, lecz godnym życiem do końca...

        Większość chorych chciałaby odejść bez bólu, we własnym domu, w otoczeniu bliskich. Umieranie jest częścią życia. Ten etap, choć najdramatyczniejszy ze wszystkich i niepożądany, powinien być przyjmowany przez nas przynajmniej z taką troską i szacunkiem jak narodziny. „Jesteś ważny, bo TY, to TY. Jesteś ważny do ostatniej chwili swojego życia i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, nie tylko aby Ci pomóc spokojnie odejść, ale także byś żył w pełni, aż do końca” –  to jest motto hospicjum… (dr C. Saunders, angielska pielęgniarka, która stworzyła pierwsze hospicjum św. Krzysztofa w Londynie, po  wojnie).

        Nowy zarząd Koła Pań „Nadzieja” wraz z członkiniami nie tylko chciał  uczcić pamięć zmarłej Prezes Haliny Drożdżal, ale też jednocześnie chciał zasilić fundusz na rzecz hospicjum, ostatniego ziemskiego jej domu. I tych ziemskich Aniołów Hospicjum. Znajduje się tam „Ściana Pamięci” z imionami tych, co odeszli. Nasze prywatne datki dały nam symbolicznego srebrnego gołąbka z nazwiskiem zmarłej i z nazwą naszej organizacji, na tej ważnej ścianie, w hołdzie  dla  założycielki, długoletniej  prezeski i wielkiego  ambasadora Koła Pań „Nadzieja”. A dlaczego gołąbek pamięci? Gołąb należy do stworzeń otaczanych najgłębszą czcią. W Mezopotamii czczono go już 4500  lat p.n.e., w Egipcie 2500 lat p.n.e. Jest symbolem duszy ludzkiej, duszy zmarłego, sprowadzania duszy na ziemię, przejścia od życia do śmierci.

        To jest wzruszające i niezwykle doniosłe wydarzenie dla naszego zarządu i dla nas wszystkich. Jest to upamiętnienie niezwykłego człowieka, naszej szefowej, pedagoga, społecznika, wolontariusza i szlachetnego człowieka, przyjaciela, patrioty, człowieka głębokiej wiary i inspektora wielkiej dobroci.

        Ksiądz Jan Twardowski napisał kiedyś: „Można odejść na zawsze, by stale być blisko”. Głęboko poruszająca jest prawda kryjąca się w tych słowach. Halina Drożdżal, wielki prezes, odeszła i z tym musieliśmy się pogodzić. A smutek jest nieodłącznym elementem naszego życia, przenika i wynika z najgłębszych zakamarków ludzkiej duszy. Ale zmarła wciąż może być blisko – nie tylko w prywatnych wspomnieniach o niej jako o człowieku, lecz także w spuściźnie pracy na rzecz dobra dla ułomnych, chorych, biednych, dzieci i wszystkich pokrzywdzonych przez los, którą nam zostawiła.

        Wspomnienia są największym skarbem, który pozostawiają nam bliscy, odchodzący na wieczny odpoczynek. Za pośrednictwem wspomnień możemy wracać do pamiętnych chwil spędzonych razem. Dzięki nim możemy również w szczególny sposób upamiętniać zmarłych.

        „Bo umrzeć to zbyt mały powód, by przestać kochać”.

        Podjęliśmy wyzwanie kontynuowania jej misji, a towarzyszyć nam będzie jej pasja, jej niezłomność, jej odwaga i miłość do dzielenia się dobrem. Czas pasyjnej zadumy wybrałam na napisanie tego artykułu i paru słów o organizacji i o zmarłej Halinie Drożdżal. Czas refleksji, nawrócenia i duchowej przemiany. Czas Wielkiego Tygodnia… Może dla tych, co nie znają, być może nie słyszeli o Kole Pań „Nadzieja” i o jej zmarłej Pani Prezes Halinie Drożdżal? Koło Pań „Nadzieja” – to prężna polonijna charytatywna organizacja, której celem jest niesienie pomocy biednym i potrzebującym w Polsce i w Kanadzie. W tym roku będzie obchodzić 13 lat istnienia. (...) Podobnie jak na palecie artysty, w naszym życiu jest taki kolor, który nadaje mu sens, budzi uśmiech na twarzy drugiego człowieka. Jest to kolor zielony – kolor nadziei, kolor dobra. I to właśnie taką spuściznę pozostawiła po sobie Pani Prezes Halina Drożdżal. Nie na darmo naszym znakiem rozpoznawczym są zielone chusty, które nosimy przy każdym oficjalnym spotkaniu.

        Świat nie był obojętny na jej głos i jej działanie – największym życiowym honorem, zaszczytem i podsumowaniem jej charytatywnej działalności był Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP, który wręczył jej konsul Grzegorz Morawski. 

        Przez 13 lat istnienia organizacji, wielu potrzebujących doznało naszej łaski i dobroci – szczególnie w Polsce. Są to indywidualne jednostki (sparaliżowana dziewczynka, ciężko chora poetka), organizacje, zakony, szkoły, całe rodziny, które pod naszym patronatem i pomocą przetrwały lata ciężkiej niedoli. A jedna nasza akcja pomocy, dla Julki Piskorskiej, na operację jej nóżek, była wsparta także przez papieża Franciszka!!! Czyli nasze dobre czyny są godne na miarę Watykanu i naszego papieża… Piękne…

        Udało się jej uruchomić lawiny dobra, mimo wszystko. Mawiała: „każde dobro wróci do Ciebie”. „No bo jak samemu, powiadała, siąść w Święta, przy suto zastawionym stole, jeżeli się nie zadbało, by ktoś inny też coś na nim miał i nie był sam.” I tak zrodził się pomysł „Wigilii dla samotnych”, organizowanej corocznie przy SPK nr 20, której była wielką patronką. Fundusze na rzecz biednych i potrzebujących pochodzą przede wszystkim z organizowania wspaniałych wycieczek, od prywatnych darczyńców, przez zabawy i loterie. Nasze wycieczki są wspaniałe, z niezapomnianym klimatem, śpiewem, kabaretami, przede wszystkim z nich czerpiemy  fundusze na pomoc biednym. Jak to pięknie jest zwiedzać świat i jednocześnie dokładać cegiełkę pomocy tym potrzebującym??

        Z Kołem Pań „Nadzieja” zwiedziłyśmy już wiele ciekawych miejsc: Alaska, Hawaje, Włochy, podróże morskie po Karaibach i Morzu Śródziemnym itp. Pani Prezes Halina Drożdżal uwielbiała podróżować, silnie agitowała wszystkie panie do wspólnej zabawy podróżowania i miała taką siłę przebicia, że nie można było jej odmówić. I dzięki niej odbyło się tyle  dochodowych wycieczek. Była niezmordowana w pomocy dla potrzebujących. Wszędzie było jej pełno; czy to w Kongresie Polonii, czy w konsulacie, czy na wszystkich imprezach polonijnych. Wszędzie rozgłaszała naszą organizację, nasze wycieczki, nasze sukcesy. A jej uśmiech i pogoda ducha znane były wszędzie.

        W życiu czerpiemy inspirację z różnych źródeł. Ale jest źródło szczególne – źródło wiary. Kto z niego czerpie, potrafi pięknie żyć. I tego mnie nauczyła Pani Prezes Halina Drożdżal. I że służba Bogu przechodzi przez służbę człowiekowi.

        „Ręce, które pomagają, są świętsze niż usta, które się modlą” – to było motto naszej kochanej Halinki.

        A więc popierajmy i wspierajmy tę szlachetną organizację. Jedźmy na nasze wspólne wycieczki, siejmy dobro i róbmy dobro.

        Ja, osobiście, jak myślę o Pani Prezes Halinie Drożdżal, to już słyszę szelest jej skrzydeł i widzę przepiękny uśmiech jej szlachetnej duszy. I jak ona czuwa nade mną. A wszystkie członkinie to były „Halinki dziewczynki”. I tak je wszystkie mocno kochała i nimi się opiekowała. A dla niej chyba największym skarbem jest nieustanna modlitwa w jej intencji i ten gołąbek pamięci na tej wielkiej ścianie w hospicjum… Bóg mówi do nas każdego dnia. Przeważnie wykorzystuje do tego innych ludzi i ich historie. A to jest krótka moja  historia Koła Pań „Nadzieja” i jego założycielki, śp. Haliny Drożdżal… (...)

        A zmarła Pani Prezes Halina Drożdżal nie tylko uszczęśliwiła mnie, ale masę innych ludzi, a w Kole  Pań „Nadzieja” poznałam fantastycznych osób, zawiązały się tam wspaniałe dla mnie przyjaźnie i tam też poznałam wspaniałego człowieka i mojego duchowego przewodnika (Danusia Szwach), Anioła na ziemi… Ja jestem Tobie, Halinko, dozgonnie wdzięczna, że Cię poznałam i że mogłam doznać Twego dobra, że mogłam poznać tylu wspaniałych ludzi i że moje życie jest piękne dzięki Tobie! Odpoczywaj w spokoju!! A światłość wiekuista niechaj Ci świeci, na wieki wieków, AMEN…

Mariola Prokopowicz

Rzecznik Prasowy Koła Pań „Nadzieja” 

przy SPK nr 20, Toronto, ON, 30.03.2018

poniedziałek, 09 kwiecień 2018 16:07

Walentynki i pożegnanie członków Chóru „Stokrotki”

Napisane przez

W lutym tego roku w sali bankietowej Domu Polskiego RCL Polskich Weteranów, Placówki 315 w Hamilton, odbyła się zabawa z okazji tradycyjnych walentynek i uroczystości pożegnania członków Chóru Dziecięcego „Stokrotki”, którzy zgodnie z zasadami obowiązującymi w tym zespole muszą opuścić szeregi chóru po osiągnięciu regulaminowego wieku. 

        Pięknie udekorowana sala zapraszała do środka i została, pomimo śnieżnej aury, wypełniona niemalże po brzegi. Na uroczystość przybyli przedstawiciele różnych organizacji polonijnych z Hamilton i okolicy, rodzice „Stokrotek”, sympatycy chóru, młodzież szkolna, studenci i byłe „Stokrotki”, dzisiaj już dorosłe i będące w związkach małżeńskich.

        Uroczystość zaszczycił swą obecnością gość z Polski, ksiądz prałat Jerzy Karbownik, kustosz Sanktuarium Matki Boskiej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej. Wśród gości znalazła się także pani Esther Pauls, która reprezentuje ontaryjską Partię Konserwatywną  i ubiega się o mandat MPP z okręgu Górnego Hamilton. Przemawiając do naszych rodaków, poprosiła o poparcie w najbliższych wyborach i przedstawiła krótko, w sposób bardzo interesujący, część swojego programu wyborczego, podkreślając znaczenie naszej wiary, kultury i wartości chrześcijańskich.

        Po smacznym obiedzie przygotowanym przez panie z Domu Polskiego odbyła się część artystyczna, na którą złożyły się: koncert „Stokrotek” i ceremonia pożegnalna. Repertuar chóru tego wieczoru składał się z pieśni i wierszy poświęconych kończącym się  już obchodom 150-lecia Kanady i rozpoczynających się uroczystości 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Część artystyczną prowadził, jak zwykle po mistrzowsku, Kazimierz Chrapka, założyciel i dyrygent Chóru Dziecięcego „Stokrotki”. Przypomniał on w skrócie  ponad trzydziestoletnią historię i działalność chóru. „Stokrotki” to nie tylko chór, ale także instytucja polonijna dbająca o zachowanie polskości w wielokulturowej mozaice Kanady.

Przynależność do chóru wymaga wiele pracy i poświęcenia, poczucia obowiązku i zdyscyplinowania, to ciężka praca rodziców, dzieci i przede wszystkim założyciela, dyrygenta i „serca chóru”, pana Kazimierza Chrapki.

        W Epilogu książki pt. „Stokrotki” wydanej w 2000 roku napisano: „Dzięki zdecydowanemu poparciu okazywanemu »Stokrotkom« przez organizacje polonijne, chór mógł przetrwać ponad 25 lat. Jest organizacją osadzoną na twardym fundamencie i rokuje nadzieje na dalsze lata efektywnej działalności dla dobra Polonii, Polski i Kanady. »Stokrotki« wychowały ogromną liczbę przyszłych przywódców polonijnych i kanadyjskich. To ludzie, którzy są wartościowymi obywatelami Kanady pamiętającymi o swoich polskich korzeniach“.

        Niestety, dzisiaj patrząc na liczbę śpiewających „Stokrotek”, można powiedzieć, że Polonia hamiltońska nie odczuwa potrzeby poparcia dla chóru dziecięcego. Najstarsi członkowie chóru muszą odejść i nie mają komu przekazać pelerynek – oficjalnego stroju chórzystów. Czyż nie dziwi to, że Polonia najpierw stworzyła warunki dla działalności chóru, a teraz tak łatwo chce zarzucić tę długotrwałą i jakże prestiżową działalność? Jak wytłumaczyć to tym rozczarowanym małym dzieciom, które od lat czekały na możliwość uczestnictwa w chórze, a teraz osiągnąwszy regulaminowy wiek, nie będą mogły śpiewać w „Stokrotkach”? Szczególnie dotyczy to pierwszych dzieci byłych „Stokrotek” i młodszego rodzeństwa dzieci opuszczających chór.

        Ocknijmy się i okażmy swe poparcie dzieciom poprzez zapisanie swych pociech do Chóru Dziecięcego „Stokrotki”. 

        Podczas zabawy walentynkowej „Stokrotki” pożegnały z żalem swych odchodzących kolegów: Filipa Barana, Michała Grzegdalę i Monikę Małek. W chórze istnieje zwyczaj współzawodnictwa członków. Punktowane są: obecność na próbach i koncertach, liczba opanowanych piosenek, punktualność i zachowanie oraz aktywność i koleżeństwo. Tym razem nagrody otrzymali: Jessica Małek i Alex Medrecki. Nagrodę Dyrygenta Chóru za pomoc podczas prób, koncertów i występów otrzymał Alex Medrecki. Tradycją jest to, że dzieci, które były członkami chóru przez 5 lat, otrzymują Medal Chóru. W tym roku otrzymali go: Monica i Jessica Małek, Natalia Skrodzki, Michał i Szymek Grzegdala oraz Alex Medrecki  a o wręczenie tego prestiżowego odznaczenia pan Chrapka poprosił księdza prałata Jerzego Karbownika oraz rodziców pierwszych „Stokrotek”, którzy do tej pory aktywnie związani są z chórem: Annę i Jana Lewandowskich, Danutę i Grzegorza Stułów i Marię Trojan.

Pamiątkowe odznaki Chóru „Stokrotki” otrzymali również obecni na sali Honorowi Członkowie Chóru: ks. prał. Jerzy Karbownik, Barbara Gołąb, Maksymilian Grzegorczyk, Anna Lewandowska i Aleksander Siwiak.

        Następną częścią programu było pożegnanie pana Chrapki przez odchodzących chórzystów. Filip Baran wygłosił piękną polszczyzną pożegnalne przemówienie. Powiedział on m.in.: „Mając tylko 7 lat, dołączyłem do wspaniałej grupy »Stokrotek« i mogę dziś powiedzieć, że czas spędzony w chórze to jak na razie najlepszy czas w moim życiu. Będąc w chórze, zobaczyłem inne kraje, miasta i spotkałem różnych ludzi... Zawsze będę pamiętał o mojej  pierwszej wycieczce do Włoch, gdzie podziwiałem piękną architekturę, śpiewałem na Monte Cassino, u św. ojca Pio w San Giovanni Rotondo i w Watykanie, widziałem Papieża. Ale to była tylko część tego, co doświadczyłem i przeżyłem, będąc członkiem chóru... Bardzo dziękuję wszystkim koleżankom i kolegom z chóru, ale najbardziej chciałbym podziękować Panu Chrapce. To jest niesamowite ile pracy, wysiłku i czasu poświęcił Pan dla nas, dla Chóru »Stokrotki«, Polonii i polskości... Jestem pewny, że Pana oddanie i poświęcenie nigdy nie będzie przez nas zapomniane. Moje przeżycia i doświadczenia w »Stokrotkach« zostaną w mym sercu na zawsze”. 

        Następnie Jessica Małek, niezwykle utalentowana solistka „Stokrotek” ,grająca w sztukach teatralnych w teatrze „Aquarius”, będąca ozdobą wielu uroczystości polonijnych, sprawiła panu Chrapce niezwykłą niespodziankę. Zaśpiewała pożegnalną piosenkę, do której słowa napisała jej starsza siostra Monica z pomocą babci Krystyny Małek, która też pomagała wnuczkom w przygotowaniu tej piosenki. Szczególne wzruszenie i łzy na twarzach słuchaczy wywołała druga zwrotka i refren piosenki:         

Kochany nasz Panie Dyrygencie, 

żyj nam w zdrowiu jeszcze ze sto lat,

My będziemy mile Cię wspominać,

do najstarszych naszych długich lat. Dzisiaj pożegnamy już „Stokrotki”,

wszystkich zaproszonych gości też.

Panu Chrapce bardzo dziękujemy,

za spędzonych z nami wiele lat.

Dziś ze „Stokrotkami” pożegnamy się

niech Pan Dyrygent nie myśli o nas źle,

za piękne chwile, za te wszystkie dni,

za długie lata, DZIĘKUJEMY Ci.

        Na zakończenie części oficjalnej pan Kazimierz Chrapka podziękował wszystkim obecnym za przybycie na uroczystość. Szczególne podziękowanie skierował do organizatorów, czyli Komitetu Rodzicielskiego „Stokrotek” na czele z przewodniczącą, panią Krystyną Boruch. Następnie zaprosił wszystkich do tańca przy akompaniamencie DJ Darek. Całkowity dochód z zabawy i loterii fantowej  został przeznaczony na kolejne stypendia dla studiujących „Stokrotek”!

Anna Lewandowska

Honorowy Członek Chóru

piątek, 06 kwiecień 2018 07:42

Obchody Dnia Jana Pawła II w Toronto

Napisał

Raczej skromny charakter miały tegoroczne obchody Dnia Jana Pawła II w Kanadzie. 2 kwietnia kościół świętego Stanisława w centrum Toronto nie był nawet cały wypełniony. Zgromadzili się oczywiście przedstawiciele organizacji polonijnych, ale też nie wszystkich, przybył również konsul generalny w Toronto, Krzysztof Grzelczyk. Mszę św. celebrowało liczne grono księży z prowincjałem oblatów Alfredem Grzempą. 

        Modliliśmy się o wstawiennictwo św. Jana Pawła II, o pomyślność dla Polaków rozrzuconych po całym świecie, ale również i za kraj, w którym my tutaj żyjemy, za Kanadę – jak to powiedział na wstępie proboszcz parafii świętego Stanisława, ojciec Jajeśniak. Płomienne kazanie  wygłosił o. Adam Filas, znany z budowy kościoła w Brampton. Wskazał, że nauka Jana Pawła II, który był największym świętym XXI wieku, jest doskonałym antidotum na szaleństwa naszych czasów, zwłaszcza zaś na pogardę dla życia ludzkiego czy atak na katolickie małżeństwo. 

        Po Mszy Świętej zebrani indywidualnie przeszli ulicą Queen przed budynek torontońskiego ratusza, gdzie została wciągnięta na maszt flaga Watykanu. Były radny Chris Korwin-Kuczyński, a obecnie przewodniczący Toronto Warsaw Friendship Committee, podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do ustanowienia tego święta, i zapowiedział, że od przyszłego roku będziemy mieli paradę Jana Pawła II, która być może będzie większa od parady  świętego Patryka, a to dlatego, że nasz polski Papież jest postacią, która jednoczy nie tylko ludzi jednego narodu czy jednej wiary. Tu również przemawiał ojciec Adam Filas, który między innymi przypomniał historię budowy pomnika Jana Pawła II przed kościołem w Brampton,  ufundowanego przez byłego wiceprezydenta Tajwanu, który uczynił ten gest, mimo że nie jest katolikiem i nie jest Polakiem. Po przemówieniach zebrani spontanicznie odśpiewali najpiękniejszą pieśń, ulubioną przez papieża Polaka – „Barkę”. 

sobota, 31 marzec 2018 19:27

Święcenie pokarmów w Mississaudze 2018

Napisał

        Święcenie pokarmów to jedna z naszych polskich tradycji, nadal tutaj, na obczyźnie, obchodzona.

        W Sobotę Wielkanocną w kościele świętego Maksymiliana Kolbego i Centrum Kultury Polskiej im. Jana Pawła II święcono pokarmy co 15 minut i dzięki temu nie było długich kolejek, a chętnych były tysiące. Proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbego Janusz Błażejak był bardzo zadowolony, że ta piękna polska tradycja nadal jest tak licznie kultywowana. Jak powiedział, nie chodzi tu przecież tylko o poświęcenie kiełbaski, jajek, chleba – Chodzi o to, że przychodzimy i prosimy o Boże błogosławieństwo w ten najważniejszy dzień roku, śmierci Chrystusa, ale przede wszystkim Jego zmartwychwstania, Poświęcenie pokarmów jest starym zwyczajem w Kościele i przypomina wielką prawdę wyrażaną przez świętego Pawła słowami: czy jecie czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czynicie.

        Poszczególne pokarmy mają wymiar symboliczny, i tak – na przykład – sól ma nas chronić przed zepsuciem.

        Pokarmy święcono w wielu polskich parafiach, jak zwykle bardzo uroczyste było święcenie w parafii świętego Eugeniusza de Mazenod Brampton, gdzie organizowany jest konkurs na najpiękniejszy koszyk wielkanocny, a Związek Podhalan w Kanadzie pokazuje żywe małe owieczki w zagrodzie przed kościołem. 

        Wielu świętujących przychodzi ubranych w tradycyjne polskie stroje, nie tylko góralskie.   (ak) 

 

Święcone w polskiej parafii św. Eugeniusza de Mazenod w Brampton i konkurs koszyczków wielkanocnych z pokazem żywych małych owieczek zorganizowane przez Związek Podhalan w Kanadzie.

Zdj. Andrzej Jasiński

piątek, 30 marzec 2018 22:15

POTYCZKI z ZUS-em (cd.)

Napisane przez

 W świątecznym wydaniu „Gońca” informowałem czytelników o swoich przygodach z ZUS-em. Moje sprawy z ZUS-em nadal czekają na wyjaśnienie. Poza tym otrzymałem podwyżkę z ZUS-u wysokości 49 zł, co jest wielokrotnie więcej niż moja ostatnia podwyżka z CPP wysokości 2,30 dol. Tym razem poruszę temat polsko-kanadyjskiej umowy emerytalno-rentowej, jak również umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, a zawartej jeszcze z PRL-em. Tak jedna, jak i druga, w moim przekonaniu, nie służą dobrze polskim emerytom zamieszkałym w Kanadzie, a nawet im szkodzą.

Już wyjaśniam, dlaczego. Umowa zawarta 4 maja 1987 r. zawiera w tytule takie słowa cyt.: „For the Avoidance of Duble Taxation”. Otóż emerytury wypłacane przez Polskę (ZUS) są w Polsce opodatkowane, zgodnie z umową, w wysokości 15 proc., a w Kanadzie są doliczane do dochodów i opodatkowane ponownie, czyli już opodatkowane świadczenie podlega ponownemu opodatkowaniu, a to mija się z intencją tej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania (przynajmniej w tytule). Chcąc uniknąć podwójnego opodatkowania, obie strony powinny respektować fakt, że polska emerytura jest opodatkowana w Polsce, a kanadyjska w Kanadzie, a przesyłane rozliczenie z wypłaty tych świadczeń powinno być tylko informacją, że takie świadczenie podatnik otrzymał. Wygląda na to, że tylko tytuł jest szczytny, ale nie warunki tej umowy.

Ta druga umowa emerytalno-rentowa podpisana w obecności i za wiedzą Prezesa KPK Pana W. Lizonia jest powiązana z tą pierwszą, ponieważ już opodatkowana emerytura jest zaliczana jako dochód, który bardzo często zastępuje wypłatę z trzeciego filaru kanadyjskiej emerytury, czyli tzw. Guaranteed Income Suplement, który jest wypłacany z kanadyjskiego budżetu dla tych, którzy mają bardzo niskie dochody. A więc jeśli się doliczy polską emeryturę jako już opodatkowany dochód, to wiele osób nie kwalifikuje się do otrzymania tego wspomnianego trzeciego filaru, czyli GIS.

W praktyce to polski podatnik jest obciążony tą trzecią częścią kanadyjskiej emerytury. Osoba, która przepracowała w Polsce kilka lub więcej lat, niby dostaje emeryturę za okres pracy w Polsce, lecz, po pierwsze, jest obciążona ponownym podatkiem kanadyjskim, a po drugie, to świadczenie podwójnie opodatkowane często pozbawia prawa do kanadyjskiego świadczenia dla osób o niskich dochodach.

Pamiętajmy, że kanadyjskie świadczenia są za okres pobytu i pracy w Kanadzie, a nie w Polsce. Mając na uwadze ilość i wysokość świadczeń przesyłanych do Polski i do Kanady, mamy klarowny obraz, kto na tym zyskuje. Na pewno nie jest to polski emeryt.

Kanada ma zysk z ponownie nałożonego podatku, jak również z tego, że często nie wypłaca świadczeń nabytych w Kanadzie ze względu na to, że ktoś otrzymuje emeryturę za okres pracy w Polsce. Samo to, że bogata Kanada nakłada podatek na te głodowe emerytury, już jest skandalem. Ja nie umieram z głodu dzięki dodatkowej prywatnej emeryturze, ale współczuję tym, którzy takowej nie mają. Poprzez ograniczenia nakładane na wysokość składek emerytalnych rządy Kanady przez długie lata spychały już wyeksploatowanych pracowników w krainę ubóstwa. Te ubogie emerytury są zapłatą za długie lata ciężkiej i opodatkowanej pracy.

Ja np. po 32 latach pracy w Kanadzie dostałem na start 653 dol. plus 450 dol. starczej pensji, co przy dzisiejszych cenach i opłatach wystarcza jedynie na zaspokojenie potrzeb tych, którzy przysyłają mi rachunki do zapłacenia, a prawnie mają pierwszeństwo do moich dochodów.

Ci, co tworzą prawo, zapominają o tym, że emeryt też musi jeść, ubierać się, zażywać leki czy korzystać ze środków transportu. Niby wg Konstytucji wszyscy jesteśmy równi. Czy ten zapis jest przestrzegany przez tych, których wybieramy jako swoich przedstawicieli, aby nam służyli? Niestety, dzień po wyborach zapominają o wyborcy i służąc swojej partii, tworzą dla siebie prawa i przywileje, a dla wyborców restrykcje, nakazy, zakazy i obowiązki itd. Za ich nieudolność płacą najubożsi, a wśród nich emeryci i renciści. Żaden z kandydatów na posła nie mówi, że kandyduje, aby załatwić swoje sprawy, takie jak np. wysoka emerytura bez podatków, czyli godna starość.

W tym miejscu chciałbym zadać pytanie polskim emerytom, a także wyborcom. Czy ich wybrańcy reprezentowali ich interesy zgodnie z przedwyborczymi obietnicami? Z moich obserwacji wynika, że aby nie być bardzo zawiedzionym, należy uważać, zwłaszcza na liberałów ubranych w garnitury konserwatystów. Przez biuro posłanki z Burlington zwróciłem się do Revenue Canada o ponowne przeliczenie mojego rozliczenia podatkowego i odpowiedź na pytanie, dlaczego Revenue Canada zalicza moją emeryturę z Polski w całości, a zapłacony podatek tylko w części? Już 8 miesięcy czekam na odpowiedź. To samo pytanie wysłałem do kanadyjskiego parlamentu. Również to samo pytanie zadałem obecnemu Prezesowi KPK i byłemu posłowi w dn. 12 listopada ub.r., który mi obiecał, że zapyta kompetentnego człowieka i da mi odpowiedź. Odpowiedzi brak. Telefonów nie odbiera, na pozostawianą prośbę o telefon też nie, jak również na przesłany e-mail. Nie wiem, czy to arogancja Prezesa, czy stołek za wysoki dla niego. Osobiście nie mam do niego żadnej urazy, lecz jako członek polonijnej społeczności, mam prawo do oceny osoby publicznej.

Na koniec chciałbym zadać kilka pytań byłemu posłowi oraz byłemu, a zarazem obecnemu Prezesowi KPK. Czy pamięta Pan treść swoich udzielanych wywiadów dla prasy, radia i TV? Czy patrząc w lustro, jest Pan dumny ze swoich osiągnięć jako poseł i prezes KPK?Czy był Pan świadomy zapisów i skutków zawartej umowy emerytalno-rentowej, która była podpisana w Pańskiej obecności? Czy zabiegał Pan o weryfikację treści umowy polsko-kanadyjskiej, tej o unikaniu podwójnego opodatkowania, a weryfikowanej w dn. 19.06.2013 r., czyli w czasie Pańskiej kadencji parlamentarnej? Co Pan zrobił w obronie dobrego imienia Polski i Polaków przed marcem tego roku? I ostatnie pytanie. Czy zasługuje Pan na ponowny wybór, aby reprezentować Polonię?

O finałowym zakończeniu moich przygód jako emeryta poinformuję czytelników. Na koniec ważna informacja z Tax Centre w Winnipegu, którą otrzymałem podczas rozmowy telefonicznej. Przy rozliczeniach podatkowych z udziałem polskiej emerytury należy pobrać z banku średni przelicznik z ub.r. złotówki do dolara.

Z poważaniem, Stanisław Pietras Burlington

piątek, 30 marzec 2018 17:52

Wielkanoc 2018 - program w polskich parafiach

Napisał

Parafia św. Maksymiliana Kolbe

kolbe

 


 

Parafia św. Kazimierza

stanislaw



Parafia św. Eugeniusza de Mazenod w Brampton

30.03.18 – Wielki Piątek
9:00 – Wznowienie Adoracji Najśw. Sakramentu w tzw. ciemnicy
14:45 - Koronka i rozpoczęcie nowenny do Bożego Miłosierdzia
15:00 - Liturgia Wielkiego Piątku (po pol.)
17:00 - Droga Krzyżowa w obu językach – Rycerze Kolumba
18:00 - Liturgia Wielkiego Piątku (ang.)
20:00 - Liturgia Wielkiego Piątku (pol)
Całonocna Adoracja Najświętszego Sakramentu przy Grobie Pańskim do Liturgii Wielkiej Soboty

31.03.18 – Wielka Sobota
9:00 – 16: 00 - Święcenie pokarmów co pół godziny w Sali Bankietowej „Millennium Gardens”.
20:00 Liturgia Wigilii Paschalnej w obu językach

1.04.18 - Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego
6: 00 – Rezurekcja z procesją wokół świątyni.
Msze św.: 8: 00, 9:30 (j. ang.), 11:00, 13:00.
NIE MA MSZY ŚW. WIECZORNEJ

2.04.18 – Poniedziałek Wielkanocny
Msze św. 9: 30 ( j. pol./ang.), 11: 00 i 19:00.


Parafia św. Marka, Toronto
Wielki Piątek, 30 marca
Liturgia o godz. 15:30
Wielka Sobota, 31 marca
Błogosławieństwo pokarmów od godz. 11:00 do 12:30 po południu (co 15 minut)
Wielkanoc, 1 kwietnia
Msza św. o godz. 10:00 rano.
Poniedziałek, 2 kwietnia
Msza św. o godz. 10:00 rano.


Parafia Matki Bożej
Królowej Polski, Scarborough

Wielki Piątek, 30 marca
15:00 - Droga Krzyżowa
Po Nowennie – możliwość indywidualnej adoracji Krzyża
19:00 - Sprawowanie Liturgii Męki Pańskiej i adoracja Krzyża
Po przeniesieniu Najświętszego Sakramentu do Grobu – słowno-muzyczna adoracja i 3 części Gorzkich Żali.

Wielka Sobota, 31 marca
10:00 do 16:00 - ŚWIĘCENIE POKARMÓW - o każdej pełnej godzinie w sali parafialnej.
20:00 - Uroczysta liturgia paschalna

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego, 1 kwietnia
Msze św.: 7:00 - REZUREKCJA z procesją, 10:30, 12:30
Nie ma Mszy św. o godz. 8:30 i wieczorem o godz. 19:30.

Poniedziałek Wielkanocny, 2 kwietnia
Msze św. o godz. 10:00 i 19:00.


Parafia św. Stanisława Kostki, Toronto

Wielki Piątek, 30 marca
12:00 - Koronka do Miłosierdzia Bożego (po ang.)
12:30 - Liturgia Wielkiego Piątku (po ang.)
14:00 - Droga Krzyżowa (po angielsku)
15:00 - Liturgia Wielkiego Piątku (po pol.)
16:00 - Droga Krzyżowa (po polsku)
17:30 - Koronka do Miłosierdzia Bożego (po pol.)
18:00 - 21:00 - Adoracja Pana Jezusa w Grobie
Gorzkie Żale (po polsku)

Wielka Sobota, 31 marca
9:00 - 16:00 - Adoracja Pana Jezusa w Grobie
10:00 - 16:00 - Święcenie pokarmów (co 30 minut)
18:30 - Koronka do Miłosierdzia Bożego - Nowenna
19:00 - Liturgia Wigilii Paschalnej (po pol. i ang.)

Wielkanoc, 1 kwietnia
6:30 - Adoracja Najświętszego Sakramentu
7:00 - REZUREKCJA
9:30 - Msza św. (po polsku)
10:30 - Koronka do Miłosierdzia Bożego - Nowenna
11:00 - Msza św. (po polsku)
12:30 -Msza św. (po angielsku)

Poniedziałek Wielkanocny, 2 kwietnia
10:30 - Koronka do Miłosierdzia Bożego - Nowenna
11:00 - Msza św. (po polsku / angielsku)
16:00 - Msza św. (po polsku)
18:00 - Dzień Jana Pawła II na Nathan Phillips Square przed Ratuszem Miejskim w Toronto


Parafia św. Teresy, Etobicoke

Wielki Piątek
11.00 - Liturgia dla rodzin z dziećmi.
15.00 - Liturgia w jęz. ang.
18.00 - Liturgia Wielkiego Piątku (pol.).
20.00 - Droga Krzyżowa.
Adoracja 21.00-22.00.

Wielka Sobota
Święcenie pokarmów 11.00-15.00 co pół godz.
20.00 - Wigilia Paschalna.

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego
6.30 - REZUREKCJA w jęz. pol.
9.30 i 12.30 - Msza św. w jęz. pol.
11.00 - Rezurekcja w jęz. ang.
Nie ma Mszy św. o 19.00

Poniedziałek, 17 kwietnia
9.30 i 12.30 - Msze św. w jęz. polskim.


Parafia Chrystusa Króla, Etobicoke
Wielki Piątek - 30 marca 2018
9:30 – Liturgia Wielkiego Piątku i Droga Krzyżowa dla rodzin z dziećmi (ang.)
12:00 – Celebracja Męki Pańskiej (pol.), 15:00 (ang.)
19:00 – Droga Krzyżowa (pol.)
Adoracja Najświętszego Sakramentu do godz. 22:00

Wielka Sobota - 31 marca 2018
9:00-15:00 - Adoracja Najświętszego Sakramentu
10:00-14:00 - Święcenie pokarmów (co godzina)
19:00 – Msza Wigilii Paschalnej z poświęceniem ognia i wody

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO - 1 kwietnia 2018
6:00 – Msza Święta Rezurekcyjna (pol.)
10:30– Msza św. (ang.), 12:00 (pol.)

Poniedziałek Wielkanocny - 2 kwietnia
9:30 – Msza św. w języku angielskim
12:00, 19:00 –Msza św. w języku polskim

W środę wieczorem polskim Krzyżem Wolności i Solidarności w konsulacie generalnym RP w Toronto została odznaczona Jolanta Wilgucka-Hoppe mieszkająca obecnie w London Ontario.  Jolanta Hoppe tuż po ogłoszeniu stanu wojennego została w Polsce aresztowana za posiadanie jednej ulotki – wraz z czterema innymi koleżankami, była wtedy w czwartym miesiącu ciąży. Została skazana na 4 lata więzienia. Jej córka Marta (na zdjęciu) była obecna podczas odznaczania w konsulacie. Po latach dowiedziała się, ze zadenucjonowała ją jej najbliższa przyjaciółka. 

Jest jedną z bohaterek filmu dokumentalnego Piotra Zarębskiego "Dziewczyny spod jednej celi" z 2008 roku. 

Z Pauliną Pedziwiatr z nowej polskiej organizacji rozmawia Andrzej Kumor.

        Andrzej Kumor: Proszę powiedzieć, skąd się wziął pomysł stowarzyszenia Konekt? Skąd ta inicjatywa Konekt, (link tutaj) czyja to jest inicjatywa?

        Paulina Pedziwiatr: To była grupa delegatów na konferencję „Quo Vadis” w październiku zeszłego roku. Konferencja odbywała się w Burlington i akurat powstał pomysł, że choć jest dużo organizacji studenckich, a my mamy znajomych w tych organizacjach, to nie czujemy się już studentami, a chcemy się jeszcze spotykać, uczyć się o naszej kulturze, historii, organizować jakieś wydarzenia. 

        Stąd pomysł na Konekt.

        – Po co to robić?

        – Po co? Ludzie potrzebują relacji ze znajomymi.

        – No tak, ale dlaczego akurat na bazie polskości, co takiego jest w polskości dobrego, po co tę polskość przechowywać, pielęgnować?

        – Nasza historia, kultura jest bardzo bogata, spotykamy się z tego powodu, bo mamy coś wspólnego, rozmowy... Czasem jest trudno, ja na przykład pracuję w marketingu, więc chodzę na spotkania z ludźmi z marketingu, bo mamy o czym porozmawiać. A tu też możemy porozmawiać o naszej polskości, wiadomo, że wszyscy inaczej się wychowywali, parę osób należało do harcerstwa, parę osób było w zespołach tanecznych. Ale parę osób, tak jak ja, nigdzie nie należało i nie chodziło, tylko na studia. I tam dopiero odnaleźliśmy naszą kulturę.

        – Mówiła Pani w domu po polsku, chodziła do polskiej szkoły, kiedy się Pani poczuła Polką i jak to jest teraz?

        – W domu zawsze mówiliśmy po polsku, jeździłam często do Polski – cała moja rodzina tam jest. I utrzymywałam kontakt ze znajomymi z polskiej szkoły.

        – Pani się tutaj urodziła?

        – Tak, w Toronto. Ale niestety nie miałam możliwości, żeby należeć do zespołu tanecznego czy harcerstwa. Chodziłam więc do polskiej szkoły, a później na studiach były stowarzyszenia studentów polskich.

        – Ilu ludzi było w tym stowarzyszeniu?

        – Gdy byłam na McGill University, to mało nas było, może trzydzieści osób, bardzo mała grupa.

        – W Montrealu?

        – Tak. Ale akurat w tym samym roku zostałam wybrana przez stowarzyszenie studentów polskich na McGill University, żeby pojechać na konferencję „Quo Vadis”, która odbywała się w Toronto. I na tej konferencji dopiero poznałam inną Polonię, której nie znałam w szkole. Ja byłam trochę młodsza od nich, nigdy się nie widzieliśmy w polskiej szkole, ja się nie udzielałam.

        – Było dużo studentów z Uniwersytetu Torontońskiego i z Uniwersytetu Ryersona, dużo Polaków tu jest na studiach?

        – Tak, bardzo dużo. Na konferencji było chyba z dwustu delegatów.

        – Delegatów, czyli mówimy o tysiącach osób?

        – No, może tak bardzo aktywnych jest trochę mniej.

        – Co takiego ciekawego jest w polskości, co Panią pociąga do Polski?

        – Trudno to wytłumaczyć, to jest gdzieś tam w środku, wszyscy tak czują. Miałam okazję wielu różnych Polaków poznać i wszyscy to samo mówią, że to jest takie – trudne do wytłumaczenia – takie uczucie, że czuje się, że ma się coś wspólnego z tym krajem, z tymi ludźmi... Na przykład gdy się idzie ulicą i się usłyszy, że ktoś po polsku mówi czy ma polskie imię, to od razu pojawia się takie uczucie.

        – Czyli coś pozytywnego w stosunku do takiej osoby?

        – Tak, że o, też jesteś Polakiem, ja też...

        – To jest nieformalna organizacja? 

        – Zaczynamy kolejnymi krokami, bo wiadomo, że to zabiera czas. Teraz jesteśmy taką grupą, która organizuje różne wydarzenia, ale za miesiąc, dokładnie 18 kwietnia, będziemy mieli lunch event, taki kick-off, networking, żeby wszyscy przyszli, poznali się, zobaczyli, co to za organizacja, co robi, i żeby się zapisali.

        – Jesteście też z bardzo różnych dziedzin zawodowych, czyli to jest tworzenie takiej sieci znajomości?

        – Tak, żeby ludzie się poznali, czy w celu przyjaźni, czy biznesowo. Mamy przyjaciół w Montrealu czy w Calgary, nawet w Polsce. Znam ludzi, którzy planują, że pojadą do Polski do pracy, wtedy ktoś mówi, ja już kogoś mam, do którego miasta jedziesz? Będziemy mieli opcję, na przykład jak ktoś ma w Polsce ofertę pracy, to może zamieścić ją na naszej stronie internetowej.

        – Czy ta organizacja będzie miała jakieś ambicje polityczne, to znaczy będzie popierać kogoś, na przykład polskich kandydatów w wyborach, obojętnie z jakiej partii by startowali, czy to jest jeszcze za daleko myśleć o takich rzeczach?

        – Ja bym nie powiedziała, że to jest celem naszej grupy, na razie chodzi o to, żeby ludzie się zgromadzili. Co będzie za 5 – 10 lat, nie wiadomo, ale teraz jesteśmy tylko grupą znajomych, chcemy więcej Polaków poznać.

        – Zawsze rozmawiając ze starszymi działaczami, tymi wszystkimi, którzy stworzyli organizacje polonijne, teraz działające, mające budynki, jak ten na Beverley Street czy inne, oni narzekają, że nie ma młodzieży, że sami starcy tam są. Ale jest dużo młodych Polaków, dlaczego nie działacie w tamtych organizacjach, tylko zakładacie własne? Czy to jest taka kolej rzeczy, czy to tak musi być?

        – Powiedziałabym, że tak, trochę taka jest kolej rzeczy.

        – Inne doświadczenia, inne potrzeby?

        – No tak, ale my mamy ludzi w naszej organizacji, którzy działają na przykład w KPK, czy w SPK też, chcą udzielać się. Te organizacje mają inne cele, a jak są inne cele, każdy musi się dopasować.

        – A tutaj się robi coś własnego?

        – Tak. To jest na razie podstawowa działalność, żeby ludzie się poznali trochę, to na początek. Wiadomo, że na przykład ktoś udzielał się na studiach, a później już nie jest studentem, idzie sobie w życie, ale jeśli nie wie, do jakiej organizacji pójść, może do nas dołączyć.

        – A kto może dołączyć? Jak ktoś mówi po polsku, to wystarczy?

        – Tak, nawet ludzie, którzy słabo po polsku mówią. Bardziej kryterium wieku się liczy, tak 25 do 45 lat, choć nie jest to konkretnie ustalone.

        – A czy będziecie mieli jakieś konkretne rzeczy, jakąś strukturę administracyjną, zarząd?

        – Tak, zarząd jest teraz mały, powoli zbieramy ludzi. Nasza struktura polega na tym, że są różne obowiązki i pracujemy razem, nie ma prezesa, jest osoba, która wszystkim się zajmuje, można to określić jako project manager. Wszystkie informacje można znaleźć na Facebooku Konekt Polish Canadian Professionals i na naszej stronie w Internecie konekt.ca.

        – Professionals to znaczy, że to są ludzie tylko po studiach, czy nie?

        – Nie, wszyscy mogą do nas dołączyć, tak jak na konferencji „Quo Vadis”, młodzież, ale nie młodzież studencka. Na studiach należeliśmy do organizacji studenckich, ale teraz już nie wypada. Konekt to organizacja kolejna, skończyłeś studia czy college, już masz karierę, jesteś w jakiejś firmie, czas na kolejną organizację, utrzymać związki z Polską, uczyć się o polskiej kulturze.

        – Jak się uczyć o polskiej kulturze, jak tę wiedzę pogłębiać?

        – Wystawy artystyczne, filmy, są różne sposoby, różne wydarzenia. Nasza historia jest taka bogata, że mogą być miliony sposobów, żeby ją pogłębiać.

        – Czyli zapraszamy!                

        Grzegorza Waśniewskiego, który od 10 lat prowadzi  Stowarzyszenia Józefa Piłsudskiego „Orzeł Strzelecki”, znamy tu wszyscy, niestrudzony obrońca wszystkiego co polskie i propagator żywej pamięci o Marszałku Piłsudskim. Grzegorz jest przykładem człowieka, który robi swoje – nie poddaje się mimo trudnych okoliczności.

        Stowarzyszenie po 10 latach istnienia doczekało się własnego sztandaru, w minioną niedzielę odprawiona została przez biskupa Macieja Ustrzyckiego uroczysta Msza św. w intencji organizacji, podczas której biskup Ustrzycki poświęcił sztandar, a potem, podczas uroczystości w domu ZPwK Grupy 11, do drzewca przybito okolicznościowe gwoździe ufundowane przez przyjaciół Stowarzyszenia. W uroczystości wziął udział m.in. nowy konsul RP w Toronto Krzysztof Grzelczyk.

        Przemawiając, Grzegorz Waśniewski powiedział m.in.:

        Witam serdecznie naszych Czcigodnych Duszpasterzy: Jego Ekscelencję Księdza Biskupa Mateusza Ustrzyckiego i Księdza Seniora Stanisława Kuczaika, witam przedstawiciela Konsulatu RP z Toronto w osobie Pana Konsula Generalnego Krzysztofa Grzelczyka. Witam Royal Canadian Legion Placówka # 612 w osobie Andrzeja Kawki. Składam  podziękowanie zacnym nieobecnym: Posłowi na Sejm RP Andrzejowi Melakowi – Prezesowi Kręgu Pamięci Narodowej i Komitetu Katyńskiego, i Panu Pułkownikowi Józefowi Zyskowi – Prezesowi  Związku Piłsudczyków RP w Lidzbarku Warmińskim, oraz Wojciechowi Tomkielowi, społecznikowi narodowemu z Warszawy, dzięki któremu mamy ten sztandar. Wojciech znalazł siostry westiarki, które specjalizują się w hafcie, i wykonały to arcydzieło. Witam licznie zebranych Sponsorów prywatnych. Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie finansowe i dostrzeżenie naszej działalności w społeczności polonijnej. Szczególne podziękowanie składam Związkowi Polaków w Kanadzie Grupie nr 11, na ręce Pani Prezes Krystyny Szczęsnej, za współpracę, wsparcie finansowe i pomoc w zorganizowaniu bankietu – wszystkim staropolskie BÓG ZAPŁAĆ. 

        Rok 2018 jest wyjątkowym rokiem, nasyconym w wartości katolickie i narodowo-patriotyczne. Stowarzyszenie wchodzi w następne 10-lecie istnienia oraz w obchody 100. rocznicy Odzyskania Niepodległości przez Polskę. Jest to również Rok Ducha Świętego, ogłoszony przez Kościół katolicki w Polsce. Otwórzmy się na działanie łaski Ducha Świętego, On  przeprowadzi nas przez burzliwe czasy współczesne. Mamy również wielką nadzieję, że sztandar, który dziś został poświęcony, przyczyni się do pozyskania przez nas nowych członków. 

        Szanowni Państwo! Sztandar jest naszą wizytówką, która jak w soczewce pokazuje, jakie wartości religijne i narodowo-patriotyczne przyświecają Stowarzyszeniu. Jesteśmy dumni z naszej przeszło tysiącletniej historii, gdyż z niej bierzemy inspirację do dalszego działania i służenia Polsce i Polonii. Jednym z bardzo ważnych przedsięwzięć Stowarzyszenia jest inicjowanie Mszy Świętych za Ojczyznę, których jesteście uczestnikami, a w ciągu roku jest ich osiem, m.in. za Ofiary niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz z przypomnieniem osoby śp. Kazimierza Świtonia, obrońcy Krzyża Papieskiego na oświęcimskim Żwirowisku. Dla Stowarzyszenia Józefa Piłsudskiego „Orzeł Strzelecki” w Kanadzie śp. Kazimierz Świtoń jest ostatnim Żołnierzem Niezłomnym, ponieważ sprzeciwił się kłamstwu oświęcimskiemu i został wyklęty przez część przedstawicieli Kościoła katolickiego w Polsce i ówczesne władze III RP. Kazimierz Świtoń od czerwca 1998 r. do końca maja 1999 r. bronił KRZYŻA PAPIESKIEGO na tzw. KL AUSCHWITZ – ŻWIROWISKO. Następny cios na Polskę i prawdę historyczną następuje w 2001 r., gdy przerwano ekshumację w Jedwabnem. Przerwano ją na życzenie pewnych środowisk żydowskich. Dziś, w roku obchodów 100. rocznicy Odzyskania Niepodległości, Żydzi straszą nas ustawą 447 o tzw. odszkodowaniach bezspadkowych. Szanowni Państwo, sto lat temu Polacy obronili i odbudowali Rzeczpospolitą, czy my dziś obronimy Najjaśniejszą Rzeczpospolitą przed zakusami pewnych środowisk żydowskich? Dopóki te kłamstwa i upodlenia nie zostaną rozwiązane w prawdzie historycznej, przez historyków, a nie polityków, nie ma najmniejszej nadziei na pozytywne rozwiązanie problemów polsko-żydowskich. Tu prośba do rządzących, powołajcie zespół historyków, jak dr Ewa Kurek, ks. prof. Tadeusz Guz, ks. prof. Waldemar Chrostowski i inni. Mamy wspaniałych ludzi znających temat stosunków polsko-żydowskich i dajmy im mówić, bo w innym układzie  zostaniemy po prostu „zaorani”, i to – o zgrozo! – w setną rocznicę Odzyskania Niepodległości. Wiara katolicka mówi, że przez poznanie prawdy, prawda nas wyzwoli. Jak do tej pory to prawda nas zniewala.

        Organizowane przez Stowarzyszenie Msze Święte mają na celu modlitwę w intencji tych wszystkich, którzy złożyli ofiarę ze swojego życia, cierpienia i trudów dla naszej umiłowanej Ojczyzny. Są one także okazją do skupienia naszych myśli i uczuć wokół prawdziwych  faktów historycznych, a nie narracji serwowanych w Polsce przez rodzimych kolaborantów oraz propagandę Zachodu czy Wschodu. Pochodzimy z kraju, który był najeżdżany przez totalitaryzmy czy to ze wschodu, czy zachodu. Niemcy w czasie II wojny światowej napisali na pasach  swoich żołnierzy: „Bóg z nami”, natomiast bolszewicy w swym herbie umieścili kulę ziemską z sierpem i młotem oraz głosili hasło „sowiet na cały świat”, a myśmy napisali na sztandarach – BÓG, HONOR i OJCZYZNA. Różnica polega na tym, że nie Bóg z nami, lecz my z Bogiem. My z Bogiem. Polska znalazła się dziś w ważnym okresie dziejów, w istocie przełomowym, który odsłoni prawdziwe postawy i sprawdzi wiele zobowiązań i deklaracji, które padały z ust przywódców kościelnych i politycznych, jak również i nas samych. Na ten dorobek cywilizacji życia pracowały pokolenia przez wieki, a my mamy obowiązek to kontynuować i przekazywać w celu ugruntowania tożsamości narodowej czy to w kraju, czy za granicą. 

        Szanowni Państwo! Działalność społeczna nie jest łatwa, ponieważ trzeba poświęcać własny czas i fundusze. Gdyby jednak nasi przodkowie liczyli się z tymi trudnościami, to nas by tutaj dziś nie było. Pamiętajmy, nie zmienimy rzeczywistości, w której żyjemy, przez samo utyskiwanie, że jest źle i nic nie da się zrobić. Musimy działać – konsekwentnie i długofalowo. Często się mówi, że marzenia się spełniają, my mówimy odwrotnie: że marzenia należy spełniać. Jeśli wychodzimy z tego założenia, to wszystko jest w naszych rękach, jesteśmy wewnątrz sterowani i sami musimy wykonać pewien wysiłek, żeby uzyskać odpowiedni wynik. Do tego jest potrzebna motywacja, którą często mamy, ale tylko na krótki czas. Następnym warunkiem jest determinacja, czyli żeby konsekwentnie przez dłuższy czas utrzymać energię na poziomie dojścia do określonego celu. Te zależności warunkują sukces – jak już wspomniałem – w różnych aspektach życia. Jeśli połączymy to z naszą niezłomną wiarą katolicką, mocną, żywą i autentyczną, która powinna cechować się męstwem i wiernością oraz zaufamy pomocy Matki Boskiej Królowej Polski i podejmiemy energiczne działania, w prawdzie i dobru, wówczas cel ten z pewnością osiągniemy. Bóg wzywa nas do współpracy! Bóg chce nam pomóc, ale nie chce i nie może nas zastąpić, bo nie chce nam odbierać zasług. Dziękując Bogu za 10 lat istnienia Stowarzyszenia Józefa Piłsudskiego, prosimy Opatrzność Bożą o błogosławieństwa na kolejne lata owocnej działalności. 

        (...) Wszystkim, którzy przyczynili się do tego tak ważnego wydarzenia, księżom, władzom RP, organizacjom w kraju, organizacjom polonijnym oraz osobom prywatnym, jeszcze raz dziękuję po staropolsku – BÓG ZAPŁAĆ. 

Stowarzyszenie Józefa Piłsudskiego 

„Orzeł Strzelecki” w Kanadzie  

Komendant Grzegorz Waśniewski