Goniec

Register Login

Życie polonijne

Dzieje katedry wileńskiej związane są ściśle z losami Wilna. Dla historyka sztuki i architekta katedra jest pomnikiem znacznie mniej interesującym niż wiele innych kościołów wileńskich – takich jak: św. Anny, św. Jana, św. Michała czy św. Ducha. Świątynia zbudowana jest z cegły o jasnych tynkach. Ma formę wydłużonego czworoboku o wymiarach 53 na 26 metrów. Jej fronton zdobi okazały portyk oparty na 6 doryckich kolumnach. Na rogach świątyni znajdują się przybudówki kaplic i zakrystii.

     

Pierwszy drewniany kościół, który stał na miejscu obecnej katedry, ufundował król Władysław Jagiełło w XIV wieku (1387-88), na miejscu pogańskiego gaju i świątyni. Po pożarze świątyni, w roku 1419, wzniesiono tam kościół murowany. Jego budowniczym i fundatorem był wielki książę litewski Witold. Rozbudowa katedry trwała latami. Dobudowywano do niej liczne kaplice, fundowane przez książąt i magnatów litewskich – takich jak: Wojciech Moniwid, Marcin Gasztołd, Michał Kieżgajł czy wreszcie król Kazimierz Jagiellończyk. Po kolejnym pożarze, w roku 1610, przystąpiono do kolejnej, trzeciej odbudowy świątyni, trwającej dwadzieścia kilka lat. W tym też czasie dobudowano tam największą kaplicę p.w. św. Kazimierza, kanonizowanego w roku 1603. Prace adaptacyjne kaplicy trwały do roku 1636. W latach 1655-1660 Wilno zajęte zostało przez wojska rosyjskie. Z katedry wywieziono wówczas relikwie św. Kazimierza. Rosjanie splądrowali doszczętnie świątynię i zniszczyli wiele grobów. Po odejściu Rosjan z Wilna musiano ją ponownie, już po raz czwarty, odbudować. Kolejna przebudowa nadała świątyni wyraźnie barokowy styl. Pracami kierował i je prowadził Jan Salvator. Następna gruntowna, piąta już przebudowa świątyni, miała miejsce w roku 1777. Kierował nią wileński architekt Wawrzyniec Gucewicz, a po jego śmierci prof. Michał Szulc. W roku 1931 katedrę wraz z podziemiami zalały wody Wilii i Wilenki. Powódź spowodowała zapadnięcie się płyt marmurowych w kaplicy św. Kazimierza. Po zajęciu Litwy przez Armie Czerwoną, w roku 1944, katedrę zamieniono na Muzeum Sztuki (1956) z galerią obrazów. Tak było do roku 1989, kiedy to świątynię zwrócono wiernym Kościoła katolickiego.

      Wnętrze katedry, nie licząc kaplic, posiada tylko dwa ołtarze: kanoniczny i wikariacki i jest wypełnione licznymi obrazami. Wieniec 11 kaplic, które znajdują się w katedrze, zawiera liczne cenne pomniki, obrazy i rzeźby. Najwięcej jest ich w kaplicy św. Kazimierza, zbudowanej z polecenia króla Zygmunta III, a dokończonej przez Władysława IV. Na ołtarzu, pod trumną świętego, znajduje się niewielki obraz św. Kazimierza o trzech rękach, namalowany w roku 1520. Podanie mówi, że ręka zamalowywana przez malarza kilkakrotnie wydobywała się spod farby, co uznano za cud.

      Pozostałe kaplice posiadają zdecydowanie uboższy wystrój. I tak, kaplica św. Marii Magdaleny, zwana Biskupią oraz dawniej Januszewską, została ufundowana przez biskupa wileńskiego Jana, pochowanego tam w roku 1536. Pochowani tam są również inni biskupi wileńscy.

      W następnej kaplicy, św. Ignacego Loyoli, znajduje się kilka cennych dzieł sztuki oraz nagrobki: Jana Radziwiłła i Zofii Wiśniowieckiej. Kolejną kaplicę, św. Pawła, zwaną inaczej Montwidowską, przerobiono z dawnej kruchty. Obok niej znajduje się kaplica następna, Ukrzyżowanego Zbawiciela, zwana też Gasztołdowską, ponieważ została ufundowana przez Marcina Gasztołda, wojewodę trockiego. Na jej ścianach znajdują się dwa najstarsze i najcenniejsze nagrobki: biskupa Holszańskiego i Wojciecha Alberta Gasztołda – wielkiego kanclerza litewskiego. Ostatnia kaplica po prawej stronie katedry – św. Jana Nepomucena, zwana jest obecnie kaplicą Zesłańców, a dawniej Czarną lub Częstochowską.

      W lewej części świątyni, najbliżej chóru, znajduje się kaplica św. Władysława, zwana inaczej Woyniańska. Zbudowano ją na miejscu dawnej zakrystii kaplicy królewskiej. Obok kaplica Niepokalanego Poczęcia NMP, zwana często Królewską, ufundowana przez króla Kazimierza Jagiellończyka. Kolejna kaplica, NMP, nazywana Kieżgajłłowską, ufundowana w roku 1436 przez Michała Kieżgajłłę – wojewodę wileńskiego. I dwie następne: kaplica św. Piotra, w której pochowano kapelana Legionów Polskich biskupa Władysława Bandurskiego, i kaplica Grobu Pańskiego, otwierana tylko w Wielki Piątek i Wielką Sobotę.

      Obok katedry stoi 57 metrowa wieża dzwonnicza, zbudowana w XVII wieku, z 18 różnej wielkości dzwonami.

      Tekst i zdjęcia

Leszek Wątróbski

Nie bój się, nie lękaj się! Wypłyń na głębię!

Jan Paweł II

      Dobiegły końca zmagania konkursowe. Zdobywcy Głównej Nagrody Konkursu będą reprezentować dzieci i młodzież Polonii kanadyjskiej w październiku tego roku w Polsce na VIII Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim pt. "Mówimy Reymontem", który odbędzie się w Kleszczowie.

      Do udziału w XLII Konkursie Recytatorskim, Fundacja W. Reymonta otrzymała prawie 246 zgłoszeń (taśmy z nagraniami recytacji) z Kolumbii Brytyjskiej, Ontario i Quebecu.

      Komisja Sędziowska w składzie: Darek Sowiński – Burlington, Marta Wlaz – Hamilton, Marian Wojciechowski – Hamilton, zakwalifikowała 39 recytatorów, którzy walczyli w Finale Konkursu o medalowe miejsca w sześciu grupach wiekowych.

      Jury Konkursu przesłuchań finałowych i Koncertu Laureatów w składzie:

      - Lidia Buźny – Cambridge

      - Iga Górski – London

      - Natalia Kusendova – Mississauga

      - Aleksander Siwiak – Hamilton

      - Danuta Stopa – Polska

      - Stanisław Szaflarski – St. Catharines

      - Maria Walicka – Oakville

      wyłoniło LAUREATÓW – zdobywców złotych, srebrnych i brązowych medali w każdej grupie wiekowej.

      Grupa 0 (4-5 lat)

      Dziewierz, Michał – Hamilton

      Serra, Amelia – Mississauga

      Grupa I (6-7 lat)

      1. Szewczyk, Martynka – Hamilton

      2. Gardziński, Maya – Oshawa

      3. Nowak, Jakub – Oshawa

      Grupa II (8-9 lat)

      1. Królicki, Sonia – Mississauga

      2. Wolowiec, Julia – Montreal

      3. Jaroma, Justyna – Vancouver

      Grupa III (10-11 lat)

      1. Ludera, Patryk – Montreal

      1. Nikolaev, Antonina – Montreal

      2. Serra, Adriana – Mississauga

      3. Wozniak, Jakub – Hamilton

      Grupa IV (12-13 lat)

      1. Łuksza, Patryk – Montreal

      2. Przystupa, Józefina – Vancouver

      3. Sagan, Isabela - Oshawa

      Grupa V (14-15 lat)

      1. Kapron, Magdalena – Hamilton

      2. Ludera, Agata – Montreal

      3. Jaroma, Grzegorz – Vancouver

      Grupa VI (16-19 lat)

      1. Szeliga, Annette – Hamilton

      2. Ludera, Dominik – Montreal

      3. Sagan, Aleksandra – Oshawa

      Zdobywcy medali z każdej grupy wiekowej ponownie wystąpili przed Jury Konkursu podczas Koncertu Laureatów, walcząc o Główną Nagrodę Konkursu – wyjazd do Polski na VIII Ogólnopolski Konkurs Recytatorski pt. "Mówimy Reymontem". Oficjalnym zwycięzcą Konkursu został Dominik Ludera z Montrealu, jednak ze względu na fakt reprezentowania już Fundacji W. Reymonta na IV Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim w 2008 roku, Fundację w tym roku będą reprezentowali zdobywcy kolejnych miejsc:

      - Szewczyk, Martynka – Hamilton

      - Szeliga, Annette – Hamilton

      Po raz kolejny w historii konkursu Fundacja nagrodziła dyplomami szkoły za najliczniejszy udział uczniów w konkursie i dyplomami nauczycieli, którzy przygotowali najwięcej uczestników do konkursu. Ponadto każda szkoła biorąca udział w konkursie otrzymała donację na potrzeby szkoły.

      Szkoły

      1. Szkoła im. M. Konopnickiej – St. Catharines (58 proc. uczniów szkoły brało udział w Konkursie)

      2. Szkoła Polonii im. Jana Pawła II – Hamilton (40 proc.)

      3. Polska Szkoła Średnia – Hamilton (36 proc.)

      Nauczyciele

      1. Monika Karpiński – Hamilton (21 uczniów)

      2. Beata Baczyński – Oshawa (13)

Aleksandra Florek – Hamilton (13)

Danuta Marynowicz – Hamilton (13)

      3. Barbara Wójcik – St. Catharines (12)

      Jak widzimy, zmiany regulaminowe wprowadzone w 2007 roku przez Fundację W. Reymonta, rozszerzające udział w konkursie na teren całej Kanady, zdały egzamin i wpłynęły na dalszy wzrost prestiżu Konkursu Recytatorskiego im. Marii i Czesława Sadowskich, który teraz obejmuje całą Kanadę. Pragniemy dodać, że już od kilku lat zwycięzcy Konkursu Recytatorskiego biorą udział w Konkursie Recytatorskim w Polsce organizowanym przez bliźniaczą Fundację im. Wł.St. Reymonta w Polsce, a najlepsi z najlepszych z Polski przyjeżdżają do Kanady na Finał naszego Konkursu. W tym roku byli to:

      - Izabela Tatara – Kleszczów, Polska

      - Natalia Nadaj – Zabrodzie, Polska

      - Radosław Wołkowycki – Warszawa, Polska

      Ogłaszając już teraz przygotowania do XLII Konkursu Recytatorskiego, pragniemy podkreślić, że Fundacja W. Reymonta obejmuje swoim mecenatem dzieci i młodzież polonijną z całej Kanady. Termin zgłoszeń do 15 marca 2013. Konkurs 2 czerwca 2013 w Hamilton.

      W imieniu członków i kuratorów Fundacji im. W. Reymonta, bardzo serdecznie dziękujemy nauczycielom i rodzicom za przygotowanie dzieci i młodzieży polonijnej do udziału w Konkursie Recytatorskim. Pragniemy wyrazić naszą wdzięczność za liczny udział w Finale Konkursu reprezentacji z Montrealu i Vancouveru, jak również gościom z Polski. Jako organizatorzy konkursów recytatorskich, mamy świadomość, że stwarzamy dzieciom i młodzieży polonijnej warunki do głębszego poznania literatury polskiej i bardziej pełnego wzrastania i rozwoju intelektualnego w oparciu o nasze dziedzictwo kulturowe.

      Jesteśmy dumni z bardzo wysokiego poziomu recytacji konkursowych. Dziękując, gratulujemy wszystkim, którzy brali udział w każdej fazie konkursu. W naszych odczuciach każdemu z recytujących należy się medal za chęci, odwagę i wielki wysiłek. W tym Konkursie nie było zwycięzców i zwyciężonych, po prostu wygrała cała Polonia kanadyjska – nasze uzdolnione dzieci i młodzież szkolna.

      Zwycięzcom Koncertu Laureatów – zdobywcom Głównej Nagrody, życzymy sukcesów i wspaniałych przeżyć podczas licznych występów w Polsce.

Komitet Konkursu Recytatorskiego

Kazimierz Chrapka – Koordynator

piątek, 22 czerwiec 2012 10:34

Młodzieżowe Euro w Dniepropietrowsku

Napisane przez

Dzieci i młodzież spod Oławy reprezentowały Polskę

Dzieci i młodzież spod Oławy reprezentowały Polskę na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy w Piłce Nożnej w Dniepropietrowsku na Ukrainie. Wzięły też udział w obchodach Dnia Europy oraz programie wymiany młodzieży. W maju 2012 r. wyjazd młodych mieszkańców powiatu oławskiego na Ukrainę zorganizowało Stowarzyszenie "Porozumienie Wschód – Zachód".

     

W składzie polskiej drużyny na młodzieżowym Euro w Dniepropietrowsku znalazły się dziewczęta i chłopcy z miejscowości Gać i Oławy w wieku 12-14 lat. Opiekę nad grupą sprawowali prezes "Porozumienia Wschód – Zachód" Błażej Zając oraz wiceprezes Marcin Wąsacz.

      Spotkanie dzieci i młodzieży z Polski, Ukrainy i Niemiec w Dniepropietrowsku i okolicach (Nowosiołowce, Piszczance i Juwiłejnem) zorganizowane zostało w dniach 18-22 maja 2012 r. przez ukraińską organizację "Młodzież Juwiłejnego" wspólnie ze Stowarzyszeniem "Porozumienie Wschód – Zachód". Głównym organizatorem przedsięwzięcia ze strony ukraińskiej był Iwan Romanenko, natomiast ze strony polskiej – Błażej Zając, liderzy obu organizacji.

      Idea mistrzostw młodzieżowych pojawiła się na początku roku. Spoglądając na mistrzostwa Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie, Iwan Romanenko i Błażej Zając postanowili zorganizować Młodzieżowe Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej "TriM – Hattrick dla Europy" w Dniepropietrowsku.

      - Uczestnicy spotkania z Polski, Ukrainy i Niemiec wzięli udział w pięciodniowym programie wymiany młodzieży, na który składały się liczne zajęcia o charakterze edukacyjnym i kulturalnym – mówi Błażej Zając. – W Młodzieżowym Euro 2012 udział wzięło pięć drużyn, w tym jedna z Polski (drużyna "Orły" Stowarzyszenia "Porozumienie Wschód – Zachód" z powiatu oławskiego), jedna z Niemiec (Salzgitter w Dolnej Saksonii) oraz trzy drużyny z Ukrainy (Lwów, Juwiłejne i rejon dniepropietrowski).

      Uczestnicy mistrzostw wzięli udział w obchodach Dnia Europy – ukraińskiego święta państwowego – w Dniepropietrowsku i Juwiłejnem. Jako goście honorowi wystąpili na scenie Błażej Zając i Marcin Wąsacz, którzy w imieniu starosty oławskiego Zdzisława Brezdenia oraz "Porozumienia Wschód – Zachód" przekazali m.in. dary książkowe dla Centrum Młodzieżowego, budowanego w Juwiłejnem z inicjatywy organizacji "Młodzież Juwiłejnego". W centrum tym, obok świetlicy środowiskowej, ma powstać również "biblioteczka polska" dla miejscowej młodzieży.

      Razem z polską drużyną w piłkę nożną zagrał gościnnie o. Maciej Styburski, kapucyn z dniepropietrowskiej parafii rzymskokatolickiej. W kościele katolickim w Dniepropietrowsku polską grupę przywitał uroczyście proboszcz parafii o. Zbigniew Sawczuk, pochodzący z podwrocławskich Siechnic.

      W trakcie pobytu na Ukrainie wśród dzieci i młodzieży zawiązało się wiele znajomości i przyjaźni. Polscy uczestnicy poznali swoich ukraińskich rówieśników. Dniami i wieczorami trwały niekończące się rozmowy. Nie brakowało wspólnych ognisk, śpiewania polskich i ukraińskich pieśni. Prawie od samego początku przełamane zostały wszelkie bariery językowe.

      Sukcesem polskiej drużyny było przyznanie przez komisję sędziowską tytułu "Najlepszego Bramkarza Mistrzostw" Dawidowi Boratyńskiemu z miejscowości Gać. Wszyscy zawodnicy drużyny "Porozumienia Wschód – Zachód" nagrodzeni zostali medalami.

      W drodze powrotnej grupa z powiatu oławskiego odwiedziła Lwów, gdzie udała się m.in. na cmentarz Łyczakowski. Na cmentarzu Orląt Lwowskich uczestnicy wyjazdu symbolicznie zapalili znicz i oddali hołd młodym Polakom, którzy dla Ojczyzny poświęcili swoje życie. Oławska grupa odwiedziła również groby polskich pisarek Marii Konopnickiej i Gabrieli Zapolskiej. Zwiedziła też Stare Miasto we Lwowie oraz podziwiała widoki z wieży ratuszowej.

      - Młodzi mieszkańcy powiatu oławskiego powrócili do Polski pełni wrażeń i zapału do dalszego nawiązywania kontaktów ze wschodnimi sąsiadami – relacjonuje Błażej Zając. – Ukraina zachwyciła dzieci i młodzież swoją gościnnością, otwartością oraz przyjaznym nastawieniem. Pociągami i autobusami pokonaliśmy ponad 3000 kilometrów. Większość spośród dzieci i młodzieży pierwszy raz wybrała się w tak daleką podróż. Było to dla nich nowe, ciekawe doświadczenie. Codzienny kontakt z ukraińskimi rówieśnikami pozwolił im poznać i zrozumieć kraj naszych sąsiadów, spoglądając na Ukrainę i jej mieszkańców "od wewnątrz". Nasze stowarzyszenie planuje w przyszłości dalsze organizowanie podobnych przedsięwzięć.

      Stowarzyszenie "Porozumienie Wschód – Zachód" jest organizacją pozarządową działającą non-profit, założoną w powiecie oławskim w 2010 r.

      Celem Stowarzyszenia jest budowanie wzajemnego porozumienia, dialogu i solidarności między narodami, a także społeczeństwa obywatelskiego w Polsce i na świecie.

      Obecnie głównym kierunkiem działań Stowarzyszenia jest współpraca z organizacjami z państw Europy Wschodniej (Ukraina, Rosja, Białoruś, Litwa, Łotwa) oraz Azji Centralnej i Kaukazu (Kazachstan, Gruzja, Azerbejdżan itd.).

      Iwan Romanenko, prezes organizacji "Młodzież Juwiłejnego", znany jest już dobrze niektórym oławianom. Wraz z grupą liderów ukraińskich organizacji młodzieżowych z obwodu dniepropietrowskiego we wrześniu 2011 r. brał aktywny udział w organizowanej przez "Porozumienie Wschód – Zachód" wizycie studyjnej na Dolnym Śląsku. Wcześniej, w maju 2011 r., w obecności władz samorządowych rejonu dniepropietrowskiego, Iwan Romanenko wraz z prezesem "Porozumienia Wschód – Zachód" Błażejem Zającem, dokonali w Juwiłejnem uroczystego podpisania memorandum o partnerstwie i współpracy między organizacjami.

      Wyjazd dzieci i młodzieży na Ukrainę patronatem honorowym objął starosta oławski Zdzisław Brezdeń.

      Zorganizowanie wyjazdu odbyło się dzięki wsparciu finansowemu Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży, Banku Spółdzielczego w Oławie, Zakładu Gospodarowania Odpadami w Gaci, spółki Atex z Oławy oraz społecznej pracy organizatorów i opiekunów ze Stowarzyszenia "Porozumienie Wschód – Zachód".

Janusz Skrzecki

Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne

"POROZUMIENIE WSCHÓD – ZACHÓD"

piątek, 22 czerwiec 2012 10:31

Internetowa baza dla ZHP PGK

Napisane przez

Harcerski czuwajblog.com

Harcerstwo to prężny ruch młodych ludzi, działający w wielu krajach, prawie wszędzie tam gdzie osiedlili się Polacy. Organizują kominki, biwaki i obozy, zajmują się szkoleniem nowych kadr, wywierają niezwykle pozytywny wpływ na wychowanie młodego pokolenia Polaków. Rozproszeni po całym ziemskim globie, od Argentyny przez USA do Kanady w obydwu Amerykach, od Wielkiej Brytanii, przez Francję, Niemcy, Litwę, Ukrainę aż po Kazachstan na kontynencie euroazjatyckim, a także w Australii, wykonują niezwykle cenne zadanie. Niestety, ze względu na ogromne odległości mają jedynie ograniczoną możliwość spotykania się i dzielenia swoimi osiągnięciami, wymiany doświadczeń czy poszukiwania nowych rozwiązań. Od tej pory może jednak być inaczej. Technologia, która wkracza już do wszystkich dziedzin życia, znalazła sobie także swoje miejsce wśród harcerzy.

      Młodzi instruktorzy harcerscy działający poza granicami Kraju wystąpili z inicjatywą stworzenia strony internetowej www.czuwajblog.com. Jest to portal harcerzy i harcerek działających poza granicami Polski. Mogą tam zebrać wiadomości życia harcerskiego i podzielić się nimi ze wszystkimi zainteresowanymi osobami. Pragną umieszczać zdjęcia i filmy z różnych akcji harcerskich, przekazywać ważne ogłoszenia i publikować ciekawe artykuły.

      Taki portal staje się bazą dla ZHP pgk – harcerstwa działającego poza Krajem – jak i organizacji harcerskich na Wschodzie. Już teraz znajduje się tam rejestr wszystkich stron internetowych poszczególnych drużyn oraz adresy miejsc, gdzie jednostki harcerskie działają.

      Wspaniałą inicjatywą harcerzy był tegoroczny tzw. Globalny Kominek – BIESZCZADZKI TRAKT. Piękną, porywającą piosenkę z powtarzanym refrenem: "Śpiewajmy wszyscy w ten radosny czas, śpiewajmy razem ile jest tu nas..." wykonali harcerze w Chicago, Toronto, Buenos Aires, Berlina, z Melbourne i z Sydney, z Londynu i ze Lwowa. Należy podkreślić, że muzykę do tej piosenki Bogusława Adamka zaaranżowali druh Paweł Żaba i druhna Mela Turbowicz. Montażem całości zajął się druh Janik Bogdanowicz. To wszystko można na własne oczy obejrzeć! Można także wysłuchać tej piosenki śpiewanej przez grupy harcerzy równocześnie na całym świecie – przez tych, dla których Dzień Myśli Braterskiej przypadł w upalne lato, jak też i tych, którzy na harcerskie mundury musieli nałożyć zimowe płaszcze, ciepłe kurtki i wełniane czapki. Jest to niezwykle imponujące, a zarazem budujące zjawisko dla szerokich mas polskiej społeczności na całym świecie. Dodatkowym plusem jest także fakt, że każdy może na tym blogu zamieścić swój komentarz, akcentując tym samym swoją przynależność do braci harcerskiej.

      Zapraszamy na CZUWAJBLOG.com.

      Janek Lasocki phm.

(Wielka Brytania)

i Andrzej Łacek phm.

(Australia)

niedziela, 17 czerwiec 2012 08:09

W obronie wolności słowa w Polsce

Napisane przez

063

Fot. Barbara Rode

PRZED KONSULATEM RP W TORONTO POLONIA KANADYJSKA DOMAGAŁA SIĘ WOLNOŚCI SŁOWA W POLSCE.

W sobotę, 16 czerwca br przed Konsulatem RP w Toronto odbyła się manifestacja jako wyraz sprzeciwu dla nieprzydzielenia Telewizji Trwam przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji należnego jej miejsca na multipleksie cyfrowym oraz w obronie wolności słowa w Polsce. Demonstrację zorganizował ojciec Jacek Cydzik wraz z Rodziną Radia Maryja.


Pod Konsulatem zebrało się kilkuset Polaków, którym leży na sercu dobro Polski. Na miejsce przybyli słuchacze Radia Maryja i widzowie TV Trwam oraz przedstawiciele kilku patriotycznych, polonijnych organizacji takich jak: Związek Narodowy Polski, Stowarzyszenie Józefa Piłsudskiego ‘Orzeł Strzelecki’ oraz Koło Sympatyków PiS. Polonia przybyła z wielu miast w tym z Toronto, Mississaugi, Brampton i Etobicoke, a także z tych bardziej odległych jak Guelph, Scarborough i Barrie. Demonstracja rozpoczęła się odśpiewaniem hymnu narodowego Polski.


Bardzo dobrze zorganizowaną manifestację prowadził Ojciec Cydzik. Treść petycji skierowanej do KRRT przeczytała pani Joanna Strzeżek, prezes Rodziny Radia Maryja w Kanadzie. Ojciec Cydzik apelował o złożenie podpisów pod petycją, która będzie następnie przekazana Konsulowi RP Markowi Ciesielczukowi. W treści znajduje się żądanie przyznania telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie, a także uzasadnienie takiego żądania.

Pierwsza fotografia z lewej Barbara Rode; reszta GONIEC
Głos zabrał również redaktor naczelny polonijnego tygodnika ‘Goniec’ Andrzej Kumor, który mówił o wolności słowa danej nam od Boga i o tym, że jesteśmy wszyscy powołani do mówienia prawdy. „My, tutaj stojąc przed przedstawicielstwem polskich władz nie prosimy o żaden przywilej, my nie prosimy o żadną łaskę, my domagając się tego, żeby telewizja Trwam nie była dyskryminowana poprostu chcemy tego co się nam należy, (...) nie bądźmy bierni wobec zła, (...) każda niewola i każdy totalitaryzm zaczyna się od odbierania ludziom wolności słowa” – powiedział A. Kumor.

Następnie przemówił Bartłomiej Habrowski z gminy 1 Związku Narodowego Polskiego. Powiedział, że ZNP zawsze stał, stoi i będzie stał na straży obrony spraw polonijnych i polskich. „Z coraz większym niepokojem widzimy, że to o co walczyło tysiące Polaków przed 89 rokiem, i marzyli i walczyli, ten model demokratycznej Polski o jakiej marzyliśmy coraz bardziej odchodzi i w zasadzie wiemy kogo za to winić.” – stwierdził pan Habrowski. Dalej apelował; „nie odbieramy głosu innym, ale dajcie nam głos.”

Ksiądz Józef Wąsik, proboszcz parafii Chrystusa Króla w Etobicoke, Toronto wyznał, że od młodości był bardzo wrażliwy na sprawiedliwość i na prawdę i dlatego od samego początku popierał Radio Maryja i Telewizję Trwam, gdyż to właśnie Oni mówią prawdę i głoszą sprawiedliwość. „Jestem za Radiem Maryja, Telewizją Trwam i za Ojcami, bo wiem, że oni robią bardzo dobrą robotę i są prawdziwymi Polakami, bo walczą o polskość, o patriotyzm, o religijność, a to jest naszym obowiązkiem, każdego z nas, a szczególnie katolików, jesteśmy za prawdą i za sprawiedliwością i pokojem.”- głosił ksiądz Wąsik.


Po tych wypowiedziach wszyscy zebrani odśpiewali Rotę, a następnie głos zabrał prezes Piłsudczyków Grzegorz Waśniewski, który zacytował słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego: „strzeżcie się agentur, idźcie swoją drogą służąc Polsce, miłując Polskę i nienawidząc tych co służą obcym” oraz słowa Jana Pawła II: „nie lękajcie się.”


Ojciec Cydzik poinformował o tym, że zostało wydane pozwolenie na budowę kościoła w Toruniu, w którym będzie umieszczony obraz Matki Bożej przed którą modlił się Jan Paweł II oraz pozwolenie na budowę kompleksu term co oznacza szansę dla geotermii. Do tych dobrych wieści pan Emanuel Czyżo dodał jeszcze jedną: Ojciec Rydzyk powołuje do życia telewizję dla młodych co spotkało się z entuzjazmem i brawami zgromadzonych.


Członkowie Koła Sympatyków PiS przywieźli ze sobą baner, znaczki i chorągiewki, które cieszyły się wielkim zainteresowaniem wśród uczestników demonstracji. Sympatycy Prawa i Sprawiedliwości wsparli organizatorów demonstracji poprzez przywiezienie wielu transparentów w dwóch językach: polskim i angielskim o treści z żądaniami wolności słowa w Polsce oraz przyznania telewizji Trwam miejsca na multipleksie. Sympatycy PiS, bardzo licznie zgromadzeni, mieli również ze soba piękne polskie flagi w najróżniejszych rozmiarach. Koło Sympatyków PiS solidaryzuje się z Telewizją Trwam i żąda przyznania należnego jej miejsca na multipleksie cyfrowym.


Na koniec Ojciec Cydzik poprowadził modlitwę. Następnie skandowane były hasła: ‘Nie oddamy wam telewizji Trwam’, ‘wolne media’, ‘prawda w mediach’ czy ‘wolność słowa’. Demonstracja odbywała się w trakcie meczu Polska - Czechy i stąd pojawił się też akcent sportowy kiedy wszyscy krzyczeli ‘górą nasi’ i ‘Polska gola’. Część osób opuściła zgromadzenie przed zakończeniem i udała się kibicować polskiej drużynie w meczu Polska – Czechy o awans do ćwierćfinałów. Manifestacja zakończyła się odśpiewaniem ‘Boże coś Polskę’. Demonstracja zgromadziła bardzo wielu polskich patriotów i okazała się dużym sukcesem.

Organizatorzy i uczestnicy wyrażają nadzieję, że dezaprobata i oburzenie Polonii Kanadyjskiej dotyczące sprawy nieprzyznania miejsca na multipleksie dla TV Trwam oraz ograniczania wolności słowa w Polsce dotrze do władz RP i pomoże zmienić istniejącą tam obecnie sytuację.

BARBARA RODE


goniec2


Zapraszamy do kupowania ze skrzynek na gazety ustawionych przy Centrum Jana Pawła II w Mississaudze. "Goniec" doskonałą lekturą po niedzielnej Mszy św....

piątek, 15 czerwiec 2012 12:06

XXXI KONGRES SWAP-u w Filadelfii

Napisane przez

    

W czwartek, 24 maja, delegacja SWAP-u placówki 114 w Toronto pod dowództwem komendanta Krzysztofa Tomczaka wyruszyła do Filadelfii w Pensynwanii na 31 Walny zjazd SWAP-u,zabierając ze sobą sztandary, optymizm i nadzieję na powodzenie wypełnianej misji.

      9-godzinna podróż samochodem przez serpentyny Appalachów z pięknymi widokami i ujmującą przyrodą oddaliła monotonnię podróży. Oto pełen humoru Janek Spytka drugi kierowca i adiutant finansowy placówki, Krzysztof Tomczak komendant placówki114, Adam Dudzik zastępca komendanta, Grzegorz Siudaj,sekretarz placówki, Andrzej Załęski rzecznik prasowy, dziennikarz "Gońca", Halinka Stankiewicz KPP, Aleksandra Więsierska KPP.

      Nastroje wśród członków naszej wyprawy okraszone były ogromną dozą humoru, swobody i pozytywizmu.

      Przywitanie naszej grupy przez amerykańskich delegatów poszczególnych placówek było nad wyraz spontaniczne z tą dozą szerokiej polskiej gościnności.Szybko zaadoptowaliśmy się w gościnnym hotelu "Radison", w którym splendoru dodawał nad wyraz uprzejmy personel.

      Następnego dnia, w piątek 25 maja, nastąpiło otwarcie obrad przez prezydium zjazdu. Wprowadzono uroczyście sztandary SWAP-u i odegrano trzy hymny: polski, amerykański i kanadyjski.

      Głównym celem zjazdu były wybory nowego Zarządu Głównego, oraz poprawki do konstytucji organizacji. Piątek był dniem wyborów do Zarządu Głównego.

      Po wyborach, rozpoczęto sprawozdawczość z działalności poszczególnych placówek, raporty urzędników i komendatury naczelnej SWAP-u, wydziału finansowego oraz sprawozdania okręgów.

      W sobotę, 26 maja, wznowiono sesje, na których wprowadzono poprawki do konstytucji, wysłuchano komisji d/s rozwoju organizacji, komisji budżetu, rewizyjnej oraz komisji próśb i zażaleń.

      Kol. Krzysztof Tomczak, komendant placówki z Toronto nr 114 został wybrany II wice-komendantem Zarządu Głównego SWAP-u. Naczelnym komendantem został ponownie wybrany kol. Wincenty Knapczyk, a prezeską Korpusu Pomocniczego Pań wybrano ponownie panią Helenę Knapczyk. I wice-komendantem wybrano Antoniego Domino, oddanego organizacji działacza.

      Należy przyznać, że obrady odbywały się sprawnie, treściwie, często spontanicznie, co dodawało wigoru eliminując jak to na zebraniach bywało - totalna nudę. Chrakterystyczną atmosferą była powszechna wzajemna serdeczność zebranych i wojskowa dyscyplina, której brakuje na wielu spotkaniach Polonii.

      Nasza delegacja non-stop była wypytywana o szczegóły działalności naszej placówki w Toronto, której sukcesy docierają aż do placówek w USA. Akcja sadzenia Dębów Katyńskich jest jedym z wielu przedsięwzięć placówki. Sukcesywnie w Parku im. Ignacego Paderewskiego rośnie i wydłuża się Aleję Dębów, gdzie każde drzewo jest opatrzone granitową tabliczką z nadanym imieniem i krótką informacją o oficerze, który został bestialsko zamordowany w Katyniu.

      Placówka nasza wspiera liczne zespoły artystyczne i przeprowadza doraźne akcje pomocy potrzebującym. Rocznie na terenie Parku odbywa się około 20 pikników, bądź koncertów, a Park już stał się ośrodkiem tradycji i kultury polskiej na ziemii kanadyjskiej.

      Sukcesem naszej placówki są ludzie wyselekcjonowani do prac w Zarządzie organizacji, o specjalnych predyspozycjach, zdolni organizacyjnie, zdyscyplinowani pracujący z oddaniem, osobistym zaangażowaniem i nie pobierającym wynagrodzenia za pełnione funkcje. Racjonalność w prowadzeniu i rozbudowie placówki 114 zawdzięczamy kol. komandantowi Krzysztofowi Tomczakowi, który doświadczenia z prowadzenia własnego buissnesu, wprowadził do działalności Zarządu,a ten ramię w ramię realizuje zadania oparte na racjonalnej rozbudowie organizacji i Parku.

      Dobrze się stało, że swój sukces i doświadczenie Placówka 114 będzie mógła rozszerzyć na inne placówki w USA, udzielając niezbędnych rad i służąc pomocą.

      II wice-komendant Zarządu Głównego, kol. Krzysztof jest inicjatorem wprowadzania nowych członków do organizacji ze środowisk młodzieżowych, preferując organizacje harcerskie i sportowe, żeby utrzymać status i działalność placówek w przypadku odchodzenia weteranów na ostatnią wartę; a wszystko dlatego, żeby piękna pamięć o Błękitnej Armii, jej tradycje, historyczne znaczenie, miniona potęga oręża polskiego, nie została zapomniana i zagubiona w perturbacjach bieżących wydarzeń.

      Zresztą ostatni bilans osobowy poszczególnych placówek i całej organizacji wskazuje na zmniejszającą się liczbę weteranów. W 1946 było zarejestrowanych 137 placówek SWAP ze stanem osobowym 3904 weteranów i 4614 pań z Korpusu Pomocniczego. Rekordem był rok 1958 przy stanie osobowym 5092 mężczyzn i 5079 kobiet. Łącznie ponad 10 tys.weteranów i weteranek. W roku 2009 bilans wynosił 852 weteranów i 393 pań z Korpusu. Dlatego zasadne jest otwieranie się placówek na młode pokolenia, może być to młodzież rodzin żołnierskich, lub harcerzy. Zapoznawać te pokolenie z historią ochotników Armii gen. Hallera , ich dalszymi losami, udziałem w bitwach 1918-1920, żeby pamięć o naszych bohaterach nigdy nie wygasła. I tworzyć nowe silne struktury organizacji...

      O godzinie 18.00 wszyscy uczestnicy przystąpili do uroczystego bankietu z udzialem przybyłej pani konsul z Konsulatu Polskiego w Nowym Jorku oraz reprezentanta ministra ds. kombatantów pana Polańczyka. Pani konsul Ewa swoim wdziękiem i wspaniałą osobowością podbiła serca wielu wiarusom, a pan Polańczyk stwierdził, że czuje się jak u siebie w domu, tak dużo odebrał na tym Kongresie polskości i autentycznego prawdziwego patriotyzmu.

      Na bankiecie "Kanada" przedstawila swoją faworytkę, członkinię KPP Alę Więsierską, która zaśpiewała pięknym głosem pieśni polskie.

      W niedzielę zostaliśmy zaproszeni na obiad żołnierski do Placówki Nr 12 w Filadelfii do Parku zwanego "Polanką".Tam po uroczystej mszy i przesmacznym obiedzie znowu odbył się występ naszej Ali Więsierskiej, która poruszyła dusze i serca zebranych, profesjonalnym,wspaniałym wykonaniem piosenek z polskiej listy przebojów naszej młodości . Zabawa,dyskusje,serdeczność i radość ze spotkania się wielu delegatów ugruntowały atmosferę braterstwa, spójności w jednej organizacji, wreszcie tego co jest najważniejsze w naszych sercach. Bo jest i istnieje w nich zawsze - POLSKA .Ta sama Polska ,która wydała na świat tylu wspaniałych mężów stanu i sławnych mądrych kobiet.Ta sama Polska, która wielokrotnie w historii własną piersią i krwią bohaterów uratowała Europę od zaglady. A na cmentarzach świata napotykamy mogiły tych, którzy zgineli broniąc najważniejszej dla człowieka wartości: wolności i niezależności.

      Organizacja Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej stoi na straży pamięci historii kombatantów Błękitnej Armii generała Hallera, historii kombatantów spod Tobruku i Monte Cassino oraz innych wielu pól bitewnych.Wskrzesza pamięć o deportowanych Polakach na Syberię o eksterminacji naszego narodu przez system komunistyczny. Wreszcie kontynuuje tradycje i kulturę naszego narodu współpracując z innymi organizacjami polonijnymi w Ameryce i Kanadzie. By Polska nie umarła, a trwała przez krew, męstwo i bohaterstwo tych, co o nią walczyli i życie swoje na Ołtarzu Ojczyzny złożyli.

Andrzej Załęski - Filadelfia

piątek, 15 czerwiec 2012 12:04

Kowal zawinił – Cygana powiesili...

Napisane przez

Oczywiście, politpoprawnie powinno być napisane, że... Roma powiesili. Ale nie chodzi o ludowe przysłowia, a niefortunny podpis pod zdjęciem w tekście mojego autorstwa, który ukazał się w "Gońcu" z 25-31 maja br. (Pierwsza Komunia Swięta w parafii pw Trójcy Swiętej w Windsor).

      Pisząc o naszej, polskiej tradycji komunijnej podkreśliłem m.in. wielką staranność rodziców o to, aby dzieci wyglądały jak najlepiej - stąd garnitury chłopców i białe sukienki dziewczynek. Napomknąłem przy okazji, że parafiach anglojęzycznych bywa różnie, to znaczy dzieci przyjmują Pierwszą Komunię w strojach powszednich. Nie ma też tak typowej dla "polskich" komunii odświętnej oprawy.

      Do wspomnianego tekstu dołączyłem dwie fotografie i, niestety, pod jedną z nich ukazał się bardzo niefortunny podpis: "Część dzieci ubrana jest odświętnie, inne nie wyróżniają się strojem..." To że tekst został "okrojony" mogę zrozumieć, ale podpisu pod zdjęciem w żaden sposób i mają rację ci, którzy zwrócili mi uwagę (np. pozdrawiam Panią Barbarę). Mogę tylko powiedzieć przepraszam.

      I może jeszcze jedna sprawa wymagająca wyjaśnienia. W "listach do redakcji" ("Goniec" nr 15) p. Józef Grzegorczyk z Hamilton nawiązał do mojego tekstu o żołnierzach wyklętych. Wspomniałem w tekście śp. Wacława Borowca, który m.in. brał udział w sławnej akcji rozbicia kieleckiego więzienia.

      Pan Grzegorczyk chyba nie jest stałym czytelnikiem naszego tygodnika wiedziałby bowiem, że W. Borowiec nie żyje. Wymieniałem nazwisko W. Borowca przy okazji innych tekstów, pisząc np. że od niego pożyczałem wspomnienia Antoniego Hedy i że on sam nosił się z zamiarem napisania własnych. Pamiętam jak ponaglał mnie, abym książkę zwrócił jak najszybciej. Czy pozostawił po sobie wspomnienia? Nie wiem, kilka razy zapewniał mnie tylko, że pisanie wspomnień, "to nie jest łatwe i trzeba się dobrze napracować".

      Tak więc nie mogę p. Grzegorczykowi pomóc w nawiązaniu kontaktu z W. Borowcem, ale może w wolnej chwili pogrzebię na strychu i dotrę do wywiadu jaki ze śp. W. Borowcem przeprowadziłem w latach 90 ubiegłego wieku. Co prawda istnieje niewielka szansa, że wspomniany wywiad jest do odnalezienia, ale byłby to naprawdę ciekawy dodatek do dyskusji o żołnierzach wyklętych. I ich późniejszych losach.

   Pana Grzegorczyka serdecznie pozdrawiam zapewniając, że jego list przeczytałem – stąd powyższe wyjaśnienie.

      Powracając natomiast do pierwszych komunii wspomnę tylko, że byłem w Hamtramck, czyli polskim mieście w obrębie metropolii Detroit. Pretekstem była, a jakże, Pierwsza Komunia Swięta w parafii św. Floriana, gdzie proboszczem jest ks. Mirosław Frankowski, doskonale znany części naszch czytelników, swego czasu pracujący w Toronto, w parafii Matki Bożej Królowej Polski. Zapewniam, że była to piękna, wzruszająca, typowo polska uroczystość.

   Ale o tym w najbliższej przyszłości.

   Leszek Wyrzykowski - Windsor

piątek, 15 czerwiec 2012 11:57

Polacy z Aotearoa

Napisane przez

Rozmowa z Jackiem Śliwińskim - wieloletnim prezesem Stowarzyszenia Polaków w Nowej Zelandii.

- Polonia nowozelandzka należy nadal do najmniej znanych na świecie...

    - Jej dzieje doczekały się kilku publikacji. Wspomnę tu m.in. prace napisane w NZ przez: dr Teresę Sawicką z Uniwersytetu Victoria w Wellingtonie oraz Jerzego Pobóg-Jaworoskiego. Są też monografie napisane poza NZ – m.in. w Polsce.

    - Emigracja polska do Nowej Zelandii rozpoczęła się jeszcze w XIX wieku...

    - Byli to głównie mieszkańcy Polski północnej znajdującej się wówczas pod zaborem pruskim. Na takich też paszportach przybywali do Nowej Zelandii. Przyjmuje się, że do końca XIX wieku osiedliło się tu 700-800 rodaków.

      - Byli też Żydzi z Polski...

      - W latach dwudziestych i trzydziestych oraz kilka lat po zakończeniu II wojny światowej przybyło do Nowej Zelandii ponad ośmiuset Żydów urodzonych na ziemiach polskich.

      - Potem były ofiary II wojny światowej...

      - W roku 1944 dotarły tutaj tzw. "dzieci perskie". Były to sieroty, których rodzice i krewni zginęli w łagrach i więzieniach sowieckich, a które dzięki działaniom rządu emigracyjnego w Londynie i rządu Nowej Zelandii zostały tu zaproszone. Potem przybyli żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie oraz ich rodziny.

    - Kolejną grupę przybyłą do Nowej Zelandii stanowili ludzie okresu Solidarności i stanu wojennego...

      - W latach 1981-1983 przybyło tu 297 Polaków. Na stałe zostali jednak tylko nieliczni. Większość, już na paszportach nowozelandzkich, wyjechała do Australii w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Byli i tacy, którzy wrócili do ojczyzny.

      Emigracja z Polski do Nowej Zelandii trwa nadal, choć już na zdecydowanie mniejszą skalę. Polska stała się krajem demokratycznym, w którym nie prześladuje się ludzi ze względów na poglądy polityczne.

      - Był Pan wielokrotnie wybierany na stanowisko prezesa Stowarzyszenia Polaków w Nowej Zelandii. Takie zaufanie daje satysfakcję ale też zobowiązuje...

      - Wybierano mnie, nie dlatego że jestem taki dobry, lecz dlatego iż brakuje ludzi chcących pełnić społecznie funkcje organizacyjne. Nasza Polonia to dziś przeważnie ludzie starsi, którzy mają za sobą wiele lat działalności organizacyjnej i ze względu na swoje lata - wolą siedzieć w domu, choć nadal chętnie uczestniczą w spotkaniach klubowych z okazji świąt i rocznic narodowych.

      - Stowarzyszenie, któremu Pan przewodniczył przez wiele lat obejmuje swym zasięgiem znaczny, ale nie cały obszar Nowej Zelandii...

      - Obejmowało dawniej swym zasięgiem całą Wyspę Południową - oraz południową i środkową część Wyspy Północnej - a więc ponad 3/4 powierzchni naszego kraju. Pozostała część wyspy należała dawniej do drugiego Stowarzyszenia Polaków w Nowej Zelandii mającego siedzibę w Auckland. Dziś jest zupełnie inaczej. Na terenie NZ działa wiele stowarzyszeń polonijnych.

      - Jakie zadania stoją dziś przed Waszym Stowarzyszeniem?

      - Moim zadaniem była koordynacja działalności polonijnej i reprezentowanie naszych interesów na zewnątrz. Szczególnie ważne było i jest nadal utrzymanie Domu Polskiego, który zakupiony został ze składek Polonii. Dziś natomiast działają przy nim liczne ogniwa Stowarzyszenia.

      - A co z troską o dalszy rozwój Stowarzyszenia?

      - Z wielką przykrością muszę stwierdzić, że naszym zadaniem jest utrzymywanie tego co posiadamy. Działamy bowiem ciągle w tej prawie samej społeczności. Nowych emigrantów jest coraz mniej.

      - Ilu Polaków mieszka w stolicy i okolicznych miastach?

      - Liczbę tę oceniam na około 1,5 - 2,5 tys. W naszym zaś Stowarzyszeniu jest dziś 350 członków. Pamiętać przy tym jednak warto, że każdy prawie nasz członek ma rodzinę i dzięki temu nasz krąg oddziaływania jest odpowiednio większy.

      - W jakich więc agendach i kołach pracują członkowie Stowarzyszenia?

   

 - Przy Stowarzyszeniu działa aktywnie Stowarzyszenie Polskich Kombatantów skupiające żołnierzy należących dawniej do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Aktywne jest też Koło Polek liczące około 70 pań. Dobrze prowadzony jest również chór “Polonez" i zespół taneczny "Lublin", który osobiście założyłem i prowadzę - propagujący folklor polski. Godne uwagi jest także Koło Polskiego Video. Koło prezentuje wszystkie najnowsze filmy polskie, które docierają do Nowej Zelandii.

      Jest wreszcie Klub Brydżowy i biblioteka polska oraz trzy szkoły sobotnie i radiowa audycja polska. Nie zapominamy też o chorych i starszych członkach Stowarzyszenia. Nasza Sekcja Charytatywna opiekuje się wszystkimi będącymi w potrzebie. Odwiedzamy ich w szpitalach i domach starców.

     - Jest też duszpasterstwo polskie...

      -Jest polski ksiądz i dwa kościoły polskie - jeden w Wellington, drugi w Lower Hutt. Ksiądz po odprawieniu mszy w Wellington jedzie szybko do Lower Hutt. Mamy też Komitet Pomocy Duszpasterskiej. Polski ksiądz jest dla nas wszystkich osobą bardzo ważną. Kościół skupia bowiem nadal wszystkich rodaków - bez względu na ich polityczne poglądy.

      - Czy wszyscy Polacy chodzą dziś do kościoła?

      - Praktykowanie jest tu w Nowej Zelandii, od dawna, sprawą indywidualną. My w to ingerować nie możemy i nie chcemy.

      - Czy między Polakami zamieszkującymi Wellington i sąsiednie miasta wyczuwa się rywalizację?

      - Współzawodnictwo między Wellington a Lower czy Uper Hutt istniało zawsze. Nie zawsze jednak miało zdrowy charakter. Zapominaliśmy czasami, że wszyscy jesteśmy Polakami i powinniśmy ze sobą współpracować - a nie współzawodniczyć.

    Spór dotyczył m.in. siedziby naszego Stowarzyszenia. Byli ludzie, którzy chcieli ją przenieść poza stolicę. Dom Polski w Wellington ma jednak dużą salę koncertową, bibliotekę, inne pomieszczenia, kuchnię, w której można przygotować okolicznościowy posiłek.

      - Przyjechał Pan do Nowej Zelandii w okresie Solidarności...

      - Moja historia jest trochę nietypowa. W Polsce bowiem poznałem swoja obecną żonę urodzoną w Nowej Zelandii w polskiej rodzinie. Ania przyjechała do kraju na kurs tańca, na którym byłem choreografem. Uczyłem ją tańców polskich - tak dobrze, że została moją żoną. Potem wyjechaliśmy w roku 1981 z kraju.

      - Czy rząd Nowej Zelandii pomaga w utrzymaniu Domu Polskiego lub w działalności organizacyjnej?

      - Żadnych dotacji na działalność Stowarzyszenia nie otrzymujemy. Inaczej jest w sąsiedniej Australii, gdzie nauczyciele w szkołach polskich opłacani są przez państwo. Nowa Zelandia jest jednak biedniejszym krajem i na coś podobnego pozwolić sobie nie może.

      - Czy oznacza to, że macie złe kontakty z rządem Nowej Zelandii?

      - Nie. Tego tak rozumieć nie można. Prawo tego kraju nie przewiduje takiej pomocy. Tylko organizacje maoryskie są finansowane przez państwo. Gościmy natomiast często przedstawicieli rządu czy parlamentu na naszych imprezach w Domu Polskim. Niedawno też, kiedy obchodziliśmy w Pahiatua jubileusz przyjazdu polskich dzieci do Nowej Zelandii, wśród zaproszonych gości znalazł się premier kraju, kilku ministrów, przedstawiciele opozycji oraz ks. kard. Thomas Williams - katolicki arcybiskup Wellington.

      - A jak widzi Pan przyszłość Polonii w Nowej Zelandii?

      - Niezbyt optymistycznie. Polonia starzeje się. Mamy coraz mniej ludzi do pracy społecznej. W Auckland jest trochę inaczej. Tam w ostatnich latach zamieszkało sporo Polaków.

      - Czy Pana dzieci rozmawiają po polsku?

      - Oczywiście wszyscy rozmawiamy w domu po polsku. Teraz, gdy dzieci chodzą do szkoły, ich pierwszym językiem staje się angielski. Do mnie jednak zawsze odzywają się po polsku. Tak ich nauczyliśmy z żoną.

      - Dziękuję za rozmowę.

      Leszek Wątróbski


Szczecin

„Historia to nasz skarb,

Jeżeli zakopiemy go w niepamięci,

Nie tylko ubożeć będziemy,

Lecz także zapomnimy, kim jesteśmy”

MJJ

     

zdjecia Roman Baraniecki  i Andrzej Kawka

 

W niedzielę, 10 czerwca, odbyła się coroczna Wielka Pielgrzymka Polonii do Niagara-on-the-Lake. Piękna, słoneczna pogoda. Podniosłe słowa, budujące serca wydarzenie. Po 95- latach wciąż tutaj jesteśmy. Pamiętamy.

      Już z daleka wzrok przykuwa zmiana na cmentarzu. Nad Ołtarzem-Pomnikiem wyremontowano zadaszenie. Zachowano dawny góralski styl – dodano mu jednak znamię nowości. Dzięki temu widać, że Polonia o ten cmentarz dba. Przechodzący i zatrzymujący się tutaj wyrabiają sobie dobre zdanie o Polakach.

      Dobrze, że zdążono przed Pielgrzymką i wielkimi, odbywającymi się w tym roku uroczystościam na tym terenie – obchody 200 lat pokoju. Dobrze, że zrobiono to nim zjadą się tutaj turyści, znamienici goście.

      Dla nas to także osobista radość. Prowadzona przez nas Akcja Sokół przynosi powoli rezultaty. Na założone przez KPK, Okręg Niagara konto wpływają pieniądze ze sprzedaży książki "Legenda Trzech Ołtarzy" z Dodatkiem Historycznym. Znaleźli się też dobrzy ludzie, którzy po usłyszeniu o Akcji Sokół i potrzebie remontu zadaszenia nad Pomnikiem-Ołtarzem podjęli się tego dzieła. Są nimi rodzice dzieci z chóru Stokrotki z Hamilton: Sławomir Bledowski, Mateusz Bledowski, Maksymilian Grzegorczyk oraz nie związany z chórem Tadeusz Kulesza.

      Rozmawiam z jednym z nich tuż po uroczystościach. - Jestem, taki dumny że mogłem to zrobić, że pracowałem przy tym Ołtarzu - mówi. No cóż, będzie mógł przywozić tutaj swoje dzieci, kiedyś wnuki i będzie mógł powiedzieć o sobie: To jest mój ślad na tej ziemi.

      Bóg zapłać wszystkim, którzy mieli wiarę i przyczynili się do odnowienia zadaszenia nad Ołtarzem-Pomnikiem.

      Z naszej strony, jako organizatorzy Akcji Sokół dziękujemy Kongresowi Polonii Kanadyjskiej, Okręg Niagara z prezesem panem Jackiem Kamińskim i całym Zarządem za otwartość i współpracę.

      Dziękujemy organizacjom, które do Akcji Sokół już się przyłączyły i tym, które się przyłączają. Akcja Sokół trwa bowiem nadal – i wierzymy, że nie będzie ani jednej organizacji i ani jednego członka Polonii w Kanadzie, który nie weźmie w niej udziału. Wierzymy, że z miejsca naszej corocznej pielgrzymki i Eucharystycznej modlitwy popłynie siła, która pozwoli nam budować – nie zaniedbywać, niszczyć, sprzedawać.

      Jeżeli książka Cegiełka (Legenda Trzech Ołtarzy z Dodatkiem Historycznym) jest już w Twoim domu – czytaj ją dzieciom, opowiadaj wnukom. Jeżeli jeszcze jej nie masz, zakup. Dzięki zdobytym funduszom w pełni odnowimy Cmentarz w Niagara-on- the- Lake bo wciąż wymaga on pracy – i nikt za nas tego nie zrobi.

      Chcę tutaj jeszcze wspomnieć o nowym elemencie naszej pięknej, tegorocznej pielgrzymkowej uroczystości. W tym roku oficjalnie złożono wieniec dla pani Elizabett Ascher, kanadyjskiej i polskiej bohaterki narodowej. Myślę, że wielu Kanadyjczykom biorącym udział w uroczystości zakręciła się w oku łza. Wdzięczność jest bowiem piękną lecz trudną rzeczą, świadczy dobrze o Polakach i Polonii.

Historię pani Elizabeth Ascher i jej związek z obozem Kościuszki w Niagara-on-the- Lake, przypomniał nam pan Roman Baraniecki z London pięknym esejem, wydrukowanym w Pielgrzymkowym Informatorze. Pan Roman dzięki swojej pasji historycznej przywrócił do życia postać tej niezwykłej kobiety – za co naprawdę jesteśmy mu wdzięczni – bo jest ona osobą, która łączy nasze dwa kraje, Polskę i Kanadę.

Myślę, że wiele osób w czasie wakacji odwiedzi cmentarz w Niagara-on-the-Lake, przywiezie tutaj rodzinę z Polski, opowie o Czynie Zbrojnym Polonii Amerykańskiej. Przy tej okazji odwiedźmy znajdujący się po przeciwnej stronie, na anglikańskim cmentarzu grób pani
Elizabeth Ascher. Zmówmy modlitwę. Wszystkie organizacje i grupy, które przystąpiły do Akcji Sokół zostały wymienione w Informatorze Pielgrzymkowym, gdzie zostało również zamieszczone podziękowanie dla polonijnej prasy, która od początku promuje Akcję Sokół. Pomoc zaoferowała nam także telewizja OMNI.

      Niektóre organizacje sprzedaż książki już zakończyły. Obecnie sprzedaż nadal prowadzą: Brampton: Polska Szkoła im. I. J. Paderewskiego, Grimsby: Polska Szkoła im. Bohaterów Czynu Zbrojnego Polonii Amerykańskiej, Hamilton: Średnia Szkoła Języka Polskiego przy Katolickim Wydziale Oświaty (książkę można kupić w Bibliotece), Średnia Szkoła Języka Polskiego im. Orląt Lwowskich oraz Chór Symfonia London: Piotr Cwynar – miesięcznik "Kalejdoskop",Toronto: Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej oraz działający na terenie całego Ontario Związek Harcerstwa Polskiego - Hufiec Watra.     

Zdjęcia, których autorem jest pan Roman Baraniecki z London przedstawiają prace przy odnowie zadaszenia nad Pomnikiem-Ołtarzem. Sprawią one szczególną radość tym, którzy już do Akcji Sokół przystąpili, książki sprzedali lub zakupili oraz akcję promowali. Pozostałych z pewnoscią zachęcą do przystąpienia do Akcji Sokół. Prace renowacyjne na cmentarzu będą trwać nadal i potrzebne są fundusze.

Informacja o Akcji Sokół:
Akcja Sokół czyli gromadzenie funduszy na remont Cmentarza Hallerczyków polega na sprzedaży książki Legenda Trzech Ołtarzy w Dodatkiem Historycznym. Osoby, organizacje i grupy zainteresowane przystąpieniem do Akcji Sokół prosimy o kontakt:
„Ziarnko do ziarnka i zbierze się na odnowę Cmentarza Hallerczyków cała miarka”

Alicja Dębowska

i Marta Juza-Jakubowska