Goniec

Switch to desktop Register Login

Motocykliści dla Beaty

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Relacja z zakończenia pierwszego polonijnego charytatywnego rajdu motocyklowego
18 sierpnia 2013 roku, 6 rano, dzwoni budzik – tak, tak, wstawaj Darecki, to już dzisiaj ten dzień, kilka tygodni przygotowań, czas zobaczyć, jakie będą efekty.


Wszystko przygotowane, można rzec zapięte na ostatni guzik, żona też wstała, dzieci jeszcze śpią, ale i dla nich niedługo będzie pobudka. Wszyscy pomagają, dzwoni moja córka, że też już wstała i że będzie punktualnie w umówionym miejscu.
Przed siedzibą Caravan Logistics, skąd ma wyruszyć pierwszy polonijny charytatywny rajd motocyklowy – Motocykliści dla Beaty – przyjeżdżam około 8:30. Jest już Fred, mój przyjaciel z klubu, rozkładamy stolik, krzesła i czekamy na bajkerów.


Około 9, jak na zawołanie, pojawia się pierwsza grupa motocyklistów, a za nią pojedynczy bajkerzy, po chwili tłum nas placu gęstnieje, motocykle ustawione jeden obok drugiego. Słychać rozmowy bajkerów, którzy nie widzieli się od dawna, podchodzą do mnie znajomi i ci, których dopiero co poznałem, gratulują pomysłu i... chyba już na początku udanego rajdu, przyjechało około 40 motocykli, ale w trasę wyjechało 35, podzieliliśmy się na 4 grupy, bo z góry było wiadomo, że takiej liczby motocykli nie da się utrzymać przez cały czas w jednej grupie.
Po krótkiej odprawie, około 10:30 kawalkada motocyklistów opuszcza plac spod siedziby Caravana i jedziemy na zachód po Dundas. Całą tę miłą ferajnę prowadzi Fred, w Waterdown skręcamy na Snake Road, która wije się jak... wąż, następnie lokalnymi drogami kierujemy się do Dundas Valley Park, gdzie też jest kilka dróg wymagających czujności, żeby nie wypaść z trasy. Widzę zaciekawione twarze ludzi, którzy pozdrawiają nas, klaksony samochodów i uniesione kciuki w górę, które mają znaczyć, że chyba to lubią.


Wyjeżdżamy z miasta Ancaster i kierujemy się w stronę drogi nr 54, która wije się wzdłuż malowniczej Grand River i rezerwatu Indian, po czym zajeżdżamy do Tim Hortona w miasteczku Caledonia, gdzie odpoczywamy, tankujemy, pijemy kawę.
Tymczasem dzwonię do Dave'a, który odpowiada za pieczenie kiełbasek, żeby dać mu znać, że wracamy, towarzystwo motocyklowe będzie głodne i nie chciałbym „linczu” po powrocie.


Po około pół godziny każdy siedzi już w swoim bajku i na kolejny etap naszego rajdu jedziemy na wschód w stronę miasteczka Dunnville. Teren rolniczy, na polach dojrzewa kukurydza, zboża, mijamy liczne sady i powoli krętymi drogami kierujemy się w powrotną drogę w stronę Hamilton, skąd już niedaleko do bazy firmy Caravan.


Ostatni odcinek pokonujemy autostradą i przed godziną 15 meldujemy się w miejscu, skąd przyjechaliśmy, kiełbaski i hamburgery są już gotowe, zimne napoje szybko znikają z pojemnika, jest gorąco, pogoda naprawdę nam się udała.
Po chwili następuje długo oczekiwana chwila, losujemy nagrody ufundowane przez naszych sponsorów:
Kupony na zakupy w firmie Starsky Foods, tableta Samsung od dr Maj i kamerę motocyklową GoPro Hero 3 ufundowaną przez firmę Caravan Logistics. Po uśmiechach zwycięzców widać, że są zadowoleni z nagród, ale największym zwycięzcą tego rajdu jest Beata, dla której ten rajd został zorganizowany; uzbieraliśmy 1490 dolarów, które zostaną wysłane do Polski na jej rehabilitację.
Dziękuję wszystkim uczestnikom, bo dla nas to była frajda przejechać się w tak licznym gronie, spotkać się w miłym bajkerskim towarzystwie, dziękuję też w imieniu Beaty naszym sponsorom, którzy nie zawiedli i z ogromną chęcia odpowiedzieli na mój apel:


Firmy:
Caravan Logistics,
Starsky Foods,
Dr Jola Maj,
Dr Jacek Pozniakowski,
Nova Printing,
Smart Design,
Metro Freightliner
Goniec
Życie
Radio 7


Do zobaczenia za rok na kolejnym charytatywnym rajdzie motocyklowym!
Darecki


Facebook: darecki motocykle

(od redakcji - GONIEC zaprasza motocyklistów na swój piknik 8 września w parku Paderewskiego)

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 02 wrzesień 2013 19:35
Zaloguj się by skomentować