Goniec

Register Login

Nie być na takim koncercie?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

        Mój bliski znajomy opowiedział mi po koncercie taką historię, która wydarzyła się w jego domu: on miał bilety, ale córka z chłopakiem odmówiła pójścia na ten koncert, ot, taka kobieca fobia. Żona, jak to feministka, źle się z chwili na chwilę poczuła, on powiedział, że zadzwoni wobec tego do synowej. Żona powiedziała, żeby tego nie robił, bo ostatnim razem, kiedy zaproponowano synowej wspólne pójście, ta powiedziała, że nie pójdzie na koncert, gdzie śpiewają po polsku....

        No i cóż tu robić? Ten koncert zorganizowany przez Andrzeja Rozbickiego z okazji 150. rocznicy urodzin Kanady miał tylko kilka utworów wykonanych w języku polskim. Cóż więc za paradoks dla tych, którzy niechętni są językowi polskiemu i temu, że mówi się w ich obecności po polsku. Inna sprawa, że koncert, chociaż zorganizowany dzięki determinacji Andrzeja Rozbickiego, to odbył się przy udziale ludzi dobrej woli, bo sponsorów, w tym i przy udziale polskiego rządu, Polskich Linii Lotniczych LOT oraz wielu osób indywidualnych. Przy czym ci ostatni w znakomitej większości to przedstawiciele polonijnego środowiska. Konsul Grzegorz Morawski na początku koncertu wygłosił krótkie okolicznościowe przemówienie, w którym powiedział, dlaczego i dla kogo ten koncert został zorganizowany. 

        A więc ten koncert został przygotowany jako trybut. Trybut to czyn, podarunek, którego intencją jest pokazać wdzięczność, szacunek i podziw. To zrobił polski rząd w osobie konsula Grzegorza Morawskiego i konsula Andrzeja Szydły. Tak, tak. Kto by się spodziewał, że doczekamy takich czasów, że polski rząd opłaca imprezy kulturalne w Kanadzie? Dlaczego opłaca? No za to, że nas tu Kanada przygarnęła, że była pierwszym krajem, który  poparł Polskę ws. wstąpienia do NATO. Więc Polska o takich rzeczach nie zapomina. A jak zachowała się druga strona? No więc nie widziałem na sali żadnego przedstawiciela polityki kanadyjskiej czy to ze szczebla miejskiego, prowincyjnego, czy też szczebla federalnego. Był jeden. Emerytowany poseł Jesse Flis razem z żoną. Dla przypomnienia, poseł Jesse Flis był parokrotnie wybierany do sejmu federalnego Kanady z ramienia Partii Liberalnej.

        No więc aktywni w polityce politycy kanadyjscy nie przyszli. No może mieli ważniejsze rzeczy? Jakie? Kiedy wróciłem po koncercie do domu, zacząłem przerzucać wiadomości ze świata, i tu zaraz pokazała mi się wypowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa. Donald Trump mówi do kamer, że zadzwonili do niego jego przyjaciele, szefowie rządów w Kanadzie i Meksyku, i zapytali go, czy mogą renegocjować? Donald Trump powiedział: „Tak, możecie renegocjować”.

        Jaki z tego, co widziałem w telewizji, wniosek? Czarne chmury nad Kanadą? Znajomi pytają się, czy uzgodnienia w sprawie umowy NAFTA mają jeszcze moc prawną? Czy NAFTA jeszcze obowiązuje? Nie wiem. Wiem jedno, że nastawienie w USA w stosunku do Kanady znacznie się zmieniło. Taka, jak i inne podobne, wypowiedź publiczna Donalda Trumpa powoduje spadek wartości dolara kanadyjskiego, a więc i ubożenie Kanadyjczyków. Czy ten aktualny trend w amerykańskiej polityce się zmieni, i kiedy się zmieni? Czy jest to tylko taka tymczasowa grypa, na którą zapadła polityka USA, grypa, która za parę lat przejdzie? Trudno powiedzieć. 

        W każdym razie tak politycy kanadyjscy różnego szczebla, sami Kanadyjczycy, jak i ci, którzy tu przyjechali i nabyli obywatelstwo, powinni w takich koncertach uczestniczyć, chyba.

        Jak pokazuje historia odzyskania przez Polskę niepodległości, to drugim obok konspiracyjnego nurtem był nurt kulturalny. W dziewiętnastym wieku i w wieku dwudziestym Pan Bóg obdarował Polskę wybitnymi, światowej sławy artystami i naukowcami. Ci ostatni mówili wszędzie i przy każdej okazji, że są Polakami. I tak się utarło, że licząca się światowa opinia publiczna przyjęła do świadomości, że Polska istnieje, mimo że na mapach świata jej nie było.

        Jeśli chodzi o Kanadyjczyków, to oni tak bardzo żyją przeszłością i nie rozumieją tego, że niepodległość, dobrobyt, swobody zdobywa się każdego dnia. Że nie ma czegoś takiego, że ktoś nam da niepodległość i dobrobyt bez naszego udziału. Bez naszego udziału to niepodległość i dobrobyt mogą nam tylko zabrać. Jeśli więc Kanadyjczycy, w tym i imigranci polskiego pochodzenia, nie będą uczestniczyć w tego typu koncertach, to ci, którzy wyłożyli pieniądze, tacy jak przedstawiciele polskiego rządu, napiszą raporty, że tak wielkie przedsięwzięcie spotkało się z nieadekwatnym odbiorem ze strony kanadyjskiej i pieniądze na Kanadę ze strony Polski się skończą. Tutaj też trochę większe zrozumienie sytuacji powinno wykazać środowisko polonijne. 

        Czy bilety w cenie od 40 do 65 dol. na taki koncert to dużo, czy mało? Myślę, że cena biletów była minimalna w stosunku do tego, co koncert zaoferował publiczności. Bo był to koncert na wysokim, wyrównanym poziomie. Wszyscy uczestnicy tak właśnie wykonali swoje partie. Dla mnie ambitnym zadaniem było to postawione przed Anną Lasotą. Pani Anna Lasota wykonała utwór Skyfall (do filmu James Bond), czyli tłumacząc na język polski, ten tytuł oznacza, nomen omen, Upadek Nieba. Anna Lasota poradziła sobie z tym utworem bardzo dobrze.

        Absolutnie świetnym pociągnięciem Andrzeja Rozbickiego było uczestnictwo w koncercie chóru dziecięcego. Chór dziecięcy był złożony z dzieci chodzących do szkół katolickich. Wprowadził taki ożywczy, radosny nastrój do tego koncertu. Jak bardzo się spodobał, widać było, kiedy przyszło do robienia zdjęć. Kupa ludzi chciała spontanicznie zrobić sobie pamiątkę. Te dzieci, które śpiewały, będą pamiętać do końca życia, że uczestniczyły w imprezie polsko-kanadyjskiej, że to dało im możliwość bycia kimś, że publiczność dla nich klaskała. Dzięki temu nabiorą pewności siebie. Będzie im kiedyś łatwiej w pracy, w dalszej karierze. Uczestnictwo tego chóru dziecięcego, tej setki dzieci, to świetne pociągnięcie tak dla Polski, jak i dla Kanady.

        Tu trzeba dodać dla malkontentów, którzy narzekają na imprezy z utworami w języku polskim, że na tym koncercie znakomita większość utworów wykonywana była w języku angielskim. Chyba tylko 5 na 24 utwory wykonanych było w języku polskim. A więc doczekaliśmy się rzeczy niebywałej, doczekaliśmy się tego, że Polska płaci za imprezy kulturalne w Kanadzie! Doczekaliśmy się tego, że większość utworów śpiewanych na takich imprezach jest wykonywana w języku angielskim. Ale, ale, następny nomen omen. Otóż pan Artur Wachnik, urodzony tutaj w Kanadzie aktor i piosenkarz, wykonał po polsku piosenkę „Niech żyje bal”. Dla przypomnienia, tekst piosenki napisała Agnieszka Osiecka, a muzykę skomponował Seweryn Krajewski. Artur Wachnik piosenkę wykonał świetnie. Sam powiedział, że było to, jak do tej pory, najtrudniejsze zadanie jego życia. 

        Głos Artura Wachnika brzmiał na tym koncercie może nawet lepiej niż głos oryginalnego wykonania Maryli Rodowicz. Artur Wachnik miał, nomen omen, taki cienki, płaczliwy głos, kiedy śpiewał „Niech żyje bal”. Aż mi ciarki przeszły po plecach, kiedy słuchałem tej piosenki. Może trochę za dużo było tej smutnej symboliki w tym koncercie „CANADA 150”? Ale te moje skojarzenia, z powodu ostatnich wypowiedzi Donalda Trumpa, chyba tak mimo woli trochę wypadły nieco?

Janusz Niemczyk

Zaloguj się by skomentować