Goniec

Switch to desktop Register Login

Park Paderewskiego żyje i żyje w naszych sercach!

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

        A w ostatnią niedzielę, niejako na 150. rocznicę urodzin Kanady, na piknik w parku im. Ignacego Paderewskiego w Vaughan został zaproszony muzyk i piosenkarz Andrzej Rybiński. Andrzej Rybiński jest absolutnym rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę wejść na swoją piosenkę. Piosenka „Nie liczę godzin i lat” w wykonaniu Andrzej Rybińskiego ma prawie dwadzieścia trzy i pół miliona wejść. No to jest rekord zupełny jak na polskiego artystę! 

        Andrzej Rybiński ma piękny, gładki, ujmujący głos. Ten głos może podobać się kobietom. Słowa piosenek wykonywanych przez Andrzeja Rybińskiego są bardzo romantyczne. 

        To wszystko spowodowało, że do parku Paderewskiego przyjechało na piknik połączony z koncertem bardzo dużo osób. Przyjechali starsi, młodsi, przyjechali z dziećmi. No, w każdym razie impreza bardzo się udała. Ale takie imprezy, spotkania, pikniki, uroczystości rocznicowe trwają w parku Paderewskiego od wczesnej wiosny.

        Park Paderewskiego udostępniany jest różnym organizacjom polonijnym za zaniżoną opłatą. Jeśli za coś nie płacimy lub płacimy tylko symbolicznie, tak żeby na przykład pokryć tylko koszty wywożenia śmieci, to czy nie powinniśmy parku Paderewskiego traktować w naszych sercach jako części naszej własności? To wrażenie o parku to coś, co pozostanie w pamięci naszej, naszych dzieci, no i w pamięci polityków i oficjeli, którzy park odwiedzili. To ważne, bo to tworzy wyobrażenie o Polonii. 

        Ale jak się zastanowić, to wyobrażenie o Polonii często ułatwia dostanie pracy, zrobienie dobrego wrażenia na rozmowie kwalifikacyjnej, to wszystko to jest wysiłek kilku – kilkunastu, a może i 20 – 30 osób pracujących dla parku. Czyli jedni pracują społecznie, żeby ktoś inny miał lepszą pracę. Żeby było łatwiej w życiu jemu i całej jego rodzinie. Przez lata całe. Nie wszystkie społeczności mogą się takim sukcesem jak park Paderewskiego cieszyć.

        Sobota to dzień, w którym na wiosnę zaczyna się zwykle dwudniowy sezon imprez w parku imienia Ignacego Paderewskiego w Vaughan. Imprezy w parku Paderewskiego trwają prawie do końca jesieni. I jeśli nie parę osób zaangażowanych w pracę przy parku, to przynajmniej sam komendant Krzysztof Tomczak musi każdego dnia w parku być. I tak przez cały sezon, przez lata całe. Park jest udostępniany odpłatnie i nieodpłatnie.

        W sobotę, 24 czerwca, w parku Paderewskiego odbył się coroczny piknik Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Polskich w Kanadzie. Rano tego dnia trochę padało, ale później zrobiła się już piękna pogoda. 

        Goście przychodzili i odchodzili. Zjedli przyrządzone na barbecue kiełbasy i kotlety. 

        Przy barbecue uwijał się jak zwykle ruchliwy przewodniczący Oddziału Stowarzyszenia Inżynierów w Mississaudze, kolega Sławek Basiukiewicz. 

        Przewodnicząca Stowarzyszenia Inżynierów Oddziału w Toronto Krystyna Sroczyńska zadbała o kawę i kuchnię. Przyszło tak razem około pięćdziesięciu osób. 

        Kolega Michał Kiełb, podobnie jak przy innych tego rodzaju spotkaniach, opowiadał ciekawe rzeczy o polowaniach na zwierzęta tak ze strzelbą, jak i kamerą. Opowiadał też o samych zwierzętach, o strażnikach leśnych i policji w Kanadzie. 

        Tak, tak, z policją i strażnikami w głębi północnego Ontario nie ma żartów. Kto się dobrze nie przygotuje w podróż w głąb Ontario, to niech się przygotuje na najgorsze. Ale to już temat na inny artykuł.

        Ale zaraz następnego dnia po pikniku inżynierów, w niedzielę, znowu następna impreza i następny piknik.

        Skoczne disco polo grał zespół „Polanie”. I znowu jest piękne miejsce dla wielu osób na to, by się spotkać i porozmawiać. 

        Muzykę na żywo można potraktować jeśli nie jako rozrywkę do tańca, to jako coś dla zdrowia, jako przyspieszający krew w żyłach aerobik.

        Taki aerobik, jak się temu przyjrzeć, jest tańszy niż karta wstępu do klubu fitness.

        Park żyje dzięki społecznikom, dzięki komendantowi Krzysztofowi Tomczakowi, dzięki państwu Weronom i innym osobom. 

        Ale jak się okazuje, nie bez problemów. Wieczorową porą, kiedy gra zespół, głos się rozchodzi daleko. W ostatnich latach wokół parku pobudowano domy. Tych domów kiedyś nie było. Kiedyś park był otoczony lasem i polami uprawnymi. Teraz jest otoczony domami. No i ludzie narzekają na muzykę. 

        Przyszli z miasta inspektorzy i mierzyli poziom decybeli. Trzeba było zabudować jedną z bocznych ścian dachu przykrywającego miejsce do tańca. Ta ściana ma tłumić odgłos grającej orkiestry. To zrobiono właśnie dwa tygodnie temu. Znowu mierzono poziom hałasu. Teraz ma być już dobrze. Zobaczymy? Miejmy nadzieję.

        Jak jeszcze pomóc parkowi? Myślę, że jest tyle polskich biznesów i że te biznesy w dniach, kiedy jest piknik, mogłyby pomóc i sobie, i parkowi w ten sposób, że fundowałyby nagrody – fanty. 

        Na przykład Starsky albo Eddie’s funduje trzy nagrody w postaci 50-dolarowych bonów towarowych na zakupy w sklepie Starsky’ego lub Eddiego. Na przykład. I robimy w czasie odbywającego się pikniku losowanie. Jedno losowanie o godzinie 7., drugie losowanie o godzinie 8. i trzecie losowanie o 9. Takie losowania to zawsze dobra zabawa, no i przyciąga ludzi.

        No ale to są takie moje podpowiedzi. Dzisiaj wszystkim społecznikom pracującym dla parku redakcja „Gońca” w Kanadzie dziękuję za pracę i życzy Szczęść Boże!

Janusz Niemczyk

Andrzej Kumor

Widziane od końca.

Strona: www.goniec.net/
Zaloguj się by skomentować