Goniec

Switch to desktop Register Login

Relacja z Dnia Dziecka z 11 czerwca 2017 w Centrum Jana Pawła II w Mississaudze

Oceń ten artykuł
(1 Głos)

„SŁONECZKO PÓŹNO DZISIAJ WSTAŁO  

I W TAKIM BARDZO ZŁYM HUMORZE,

ŻE ŚWIECIĆ TEŻ MU SIĘ NIE CHCIAŁO, 

BO MÓWI, ŻE ZIMNO NA DWORZE"...

        Lecz gdy usłyszało muzykę, piosenki, śmiech dzieci  i radosne hałasy rozchodzące się już od 10:00 rano z budynku CENTRUM JANA PAWŁA II w Mississaudze, to zza wielkiej chmury wyszło, radośnie nam zaświeciło i towarzyszyło przez cały dzień wszystkim, którzy 11 czerwca 2017 przybyli wraz ze swoimi dziećmi, wnukami, siostrzenicami czy bratankami do Centrum. W tym dniu Zarząd Centrum ze swoim głównym dyrektorem, panem Jackiem Bajorkiem, dyrektorem od spraw kulturalnych, panem Maciejem Droździkiem, i Fundacją Maksymiliana Kolbego zorganizowali zapowiadany od wielu tygodni DZIEŃ  DZIECKA.

        Pomieszczenia, z mnóstwem przygotowanych atrakcji dla większych, mniejszych i najmniejszych, były wypełnione radosną, dziecięcą muzyką i piosenkami. Wielu z nas mogło przez chwilę wspomnieniami wrócić do czasów swego dzieciństwa, słysząc znane piosenki „Puszek, okruszek”, „Co powie tata”, „Na wyspach Bergamutach” czy „Dzik jest dziki” z „Akademii Pana Kleksa”, płynących z głośników.

        Piosenki i tańce grupy muzyczno-wokalnej BRAVO prezentującej  także przygotowywany od kilku miesięcy  musical  „LEŚNA ZABAWA”, tańce folklorystyczne młodszych członków zespołu  RADOŚĆ-JOY towarzyszyły tej imprezie cały dzień. Dzieci, które wytrwale trenowały na próbach różne układy taneczne i ćwiczyły wokal, mogły swoje talenty zaprezentować nie tylko rodzicom, ale szerszej grupie Polonii. Zebrały moc oklasków. Zmęczone, ale uśmiechnięte i szczęśliwe schodziły ze sceny. To był ich dzień.

        Jak wspomniałam, każde dziecko, i młodsze, i starsze, mogło znaleźć dla siebie coś ciekawego. Poprzez rysunek czy inną formę zajęć artystycznych, dekorowanie ciastek czy tworzenie z koralików bransoletek i innej ciekawej biżuterii  wyrażało to, co w danej chwili grało mu w duszy. Upustu energii dawały podczas skoków i zjazdów z dmuchanej ślizgawki w Bouncing Castle. Nieco młodsi w Animal  Land  Bouncing ZOO mogli  poćwiczyć skoki i pobawić się z dmuchaną żyrafą, foczką czy małpką. Maluszki w specjalnej części sali mogły wspólnie z dziadkami czy rodzicami „gotować, budować wieże z klocków” i spędzać mnóstwo czasu na beztroskiej zabawie, przez którą  poznają otaczający je świat. Czas spędzony z dzieckiem jest na wagę złota. Widać było po twarzach, że i duzi, i mali czerpali ogromną radość i przyjemność z bycia razem. Nie wspomniałam jeszcze o malowaniu twarzy czy o wizycie małych zwierzątek, takich jak króliki, szynszyle, świnki morskie, jaszczury, żółwie czy kaczki z Traveling Creatures. Pozwoliły one niejednemu dziecku na bezpośredni kontakt z tymi, których mieć na co dzień nie mogą. Ileż było śmiechu, pisków, radości. Był też klown, wyczarowujący z baloników istne cuda, włącznie z postaciami z bajek. Do każdej atrakcji ustawiały się długie kolejki. Wisienką na przysłowiowym „torcie niespodzianek” była wizyta strażaków i możliwość zwiedzenia wozu strażackiego, założenia hełmu, zobaczenia ich specjalnego ubrania. Po takiej wizycie pewnie niejeden chłopiec postanowił zostać strażakiem.  

        Wolontariusze z Grupy „MASZ SERCE, OKAŻ SERCE” przygotowali  i przeprowadzili wiele znanych i lubianych przez dzieci gier i zabaw, jak chociażby muzyczne krzesło czy limbo. Zadbali o to, by żadne się nie nudziło.

        Imprezę otworzył  menedżer CENTRUM Jana Pawła II,  pan J. Bajorek, witając ciepło wszystkich. Poinformował o tym, czego mogą się spodziewać i duzi, i mali, oraz serdecznie zaprosił do wzięcia udziału w  zbiórce środków finansowych  na  budowę domu dla niepełnosprawnych intelektualnie i fizycznie chłopców z Domu Pomocy Społecznej w Broniszewicach. 

        Pomysłodawcą i propagatorem  akcji pod hasłem „ZBUDUJ Z NAMI DOM CHŁOPAKOM”, wcześniej nagłaśnianej w GOŃCU,  jest prezes KPK Okręg Mississauga, pan Leszek Błaszczak. W tym pięknym i szlachetnym przedsięwzięciu, mającym być darem POLONII KANADYJSKIEJ, chodziło o podarowanie  56 chłopcom promyka nadziei, że nie są sami w zmaganiu się z trudnościami, jakie los na ich drodze postawił. Stąd wszystkim darczyńcom były rozdawane naklejki z uśmiechniętym słonkiem.  

        W  wielkim skrócie przypomnę, że obecnie chłopcy mieszkają w pięknym, ale starym, XIX-wiecznym pałacyku, który nie spełnia zasad bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Konserwator zabytków nie zgadza się na żadne renowacje, przebudowę czy remonty w tym zakresie. Wszyscy będą musieli do końca roku „swój dom” opuścić, jeśli ludzie dobrej woli nie pomogą zebrać potrzebnej kwoty na budowę nowego domu. O pomoc z całego serca apelują siostry dominikanki ze Zgromadzenia Sióstr św. Dominika, które od lat prowadzą ten ośrodek i zajmują się niepełnosprawnymi, często porzuconymi przez rodziny chłopcami w różnym wieku.  Dla wielu  z tych chłopców często ten dom jest jedynym, jaki znają. Nie pozwólmy, by i siostry, i ich podopiecznych  spotkał dramat rozdzielenia i rozesłania  do różnych placówek w całej Polsce. Siostry stworzyły im prawdziwy dom, dom pełen miłości i ciepła. Pracują one z wielkim oddaniem i poświęceniem. Wiedzą niemalże wszystko o swoich podopiecznych, co lubią, co im sprawia przyjemność, co drażni czy niepokoi.  Chłopcy,  otoczeni miłością i szacunkiem, pomimo swej niepełnosprawności są uśmiechnięci i radośni.  Na swój sposób kochają, bo są kochani, i to widać na każdym kroku. Opowiedziała o tym bardzo zaangażowana w sprawę pomocy pani Ewa Bajorek, która razem z panem Jackiem tych chłopców nie tak dawno  odwiedziła. Przywieźli ze sobą mnóstwo zdjęć, które były umieszczone w hallu Centrum i które pokazywały codzienne życie i wspólne zmagania sióstr, chłopców, opiekunów i wolontariuszy tam pracujących. Były zdjęcia pokazujące poszczególne etapy budowy domu.

        W chwili obecnej stoi w stanie surowym, zamknięty oknami i drzwiami trzypiętrowy budynek. Wkrótce ruszą prace wykończeniowe. Dwa piętra będą zajmowały pokoje mieszkalne 1-2-osobowe, a trzecie piętro będzie miejscem rehabilitacji. Są już zamontowane specjalne windy do przewożenia leżących na stałe i karmionych przez specjalne tuby chłopców, których  jest  10, by mogli korzystać z rehabilitacji i świeżego powietrza na tarasach.          

       Pani Ewa powiedziała, że miała okazję oglądać przedstawienie teatralne w wykonaniu chłopców, którzy są uczniami założonej i prowadzonej przez siostry bardzo nowoczesnej i świetnie wyposażonej szkoły komunikacji alternatywnej. Szkoła działa prężnie, zapraszane są dzieci z miejscowości Pleszewo, by chłopcy mogli się integrować z miejscową społecznością. Każdy, kto dołożył swoją cegiełkę do skarbonki stojącej na stole w hallu, mógł zabrać ze sobą do domu oprócz słonecznej naklejki, pamflet od sióstr zawierający wszelkie informacje o działalności Domu Pomocy Społecznej w Broniszewicach oraz karty pocztowe zaprojektowane i wykonane przez siostry z napisem DZIĘKUJEMY oraz DOMINIKANKI DZIECIOM NIEPEŁNOSPRAWNYM. W chwili obecnej zebranych jest około 3 milionów złotych z potrzebnych w przybliżeniu 5 milionów.

        Wszystkich zainteresowanych wsparciem tego pięknego i, jak już wspomniałam, szlachetnego przedsięwzięcia odsyłam do pani Ewy Bajorek lub do strony internetowej www.broniszewice.dominikanki.pl lub Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

        Rozpisałam się bardzo, ale przyznają państwo, że trudno jest przejść obok takiego nieszczęścia i nic nie zrobić. Przeliczono pieniążki. Udało się zebrać 1071,30 dol.

        Wracam jednak i do dzieci, i do wspaniałej, chwalonej przez rodziców i dziadków imprezy DNIA DZIECKA.  Liczba odwiedzających  Centrum w tym dniu, gwar, radość i zadowolenie  dużych i małych z pewnością świadczyły o dobrej zabawie. Brawa i podziękowanie należą się pomysłodawcom, organizatorom, polonijnym nauczycielom, ale też wolontariuszom,  którzy w znaczący sposób przyczynili się do sukcesu tej  imprezy. Paniom, które poświęciły swój czas na serwowanie licznie zgromadzonej dziatwie i ich bliskim pysznego jedzenia. Gołąbki, pierogi, bigos, kiełbaski, pączki, gofry z bitą śmietaną, popcorn czy wata cukrowa były w stanie zaspokoić każde podniebienie.

        Pamiętając słowa naszego wielkiego Papieża  Jana Pawła II: „Człowiek jest wielki, nie przez to co posiada, ale przez to kim jest. Nie przez to co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi”, idźmy przez życie z tą dewizą, mając dobroć i miłość w sercu dla drugiego, a słoneczko, które tak radośnie nam przyświecało w trakcie imprezy Dnia Dziecka, będzie świecić i uśmiechać  się do wszystkich ludzi dobrej woli jeszcze długo.

Beata B.

Ostatnio zmieniany piątek, 30 czerwiec 2017 07:54
Zaloguj się by skomentować