Goniec

Register Login

Sam na sam z ZUS-em

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

W miniony weekend grupa urzędników z polskiego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych odbyła serię spotkań z mieszkającymi tu Polakami, aby zaznajomić wszystkich i odpowiedzieć na pytania związane z problemami wynikającymi z podpisanej kilka lat temu umowy o wzajemnej wymianie usług socjalnych między Kanadą a Polską, jak również różnych aspektach polskiego systemu emerytalnego. Przedstawiamy poniżej zapis konferencji prasowej w Konsulacie RP w Toronto.

Ze spotkań odbytych w kościołach oo. oblatów w Brampton i Mississaudze wynika m.in. to, że emeryci z Kanady powracający do Polski NA STAŁE mają tam ubezpieczenie medyczne, jak również, że o emerytury i świadczenia socjalne – jak na przykład zasiłek pogrzebowy, starać się mogą wszystkie osoby, którym potrącano w Polsce składki, a więc np. rolnicy. Przybyli urzędnicy po prezentacji udzielali odpowiedzi indywidualnie, starając się rozwiązać wątpliwości w poszczególnych sprawach. Przed stolikami ustawiały się długie kolejki. Z Polski przybyli Andrzej Szybkie, wicedyrektor Departamentu Rent Zagranicznych, Ewa Orkwiszewska, naczelnik Wydziału Organizacji Usług Elektronicznych w Departamencie Obsługi Klienta, Zbigniew Derdziuk, prezes ZUS, Marta Godłoza, dyrektor Departamentu Rent Zagranicznych, i Tomasz Szabliński, naczelnik Wydziału Skarg, Wniosków i Obsługi Klientów w Departamencie Rent Zagranicznych.


M. Bonikowska, "GazetaGazeta": Moje pytanie, które wynika z rozmów z czytelnikami i ludźmi, którzy tam wczoraj byli, to jest dosyć duże zbulwersowanie tym przepisem...

– 103A.

– ...być może. Może wyjaśnię, że chodzi o sprawę dotyczącą tego, że żeby zacząć pobierać świadczenia emerytalne, należy rozwiązać stosunek pracy z pracodawcą tutejszym, kanadyjskim, dla osób, które tu mieszkają. I oczywiście powstaje totalna paranoja i fikcja, czyli jakieś tam układy na jeden dzień. Proszę powiedzieć, jak to się stało, że taki absurdalny przepis wszedł w życie. Słyszałam, że były jakieś próby odwołania się od tego do Trybunału Konstytucyjnego. Jak to wygląda?

– Może odpowiem pierwszy. ZUS jest instytucją, która ma formę prawną państwowa jednostka organizacyjna. Nawet prezes ZUS-u nie ma wpływu na prawo w Polsce. Ja jestem urzędnikiem, który jest od wykonywania prawa. Wiem, jak ono powstało. W 2008 roku była idea – czasem różne trendy przychodzą w systemie państwowym, w systemie emerytalnym też – żeby wiedzieć, czy ktoś pobiera emeryturę i jednocześnie pracuje. Wprowadzono taki przepis, że osoba, która stara się o polską emeryturę, ma obowiązek rozwiązać umowę o pracę i potem może dalej pracować. Jak wiecie państwo, w Polsce ktoś, kto ma wiek emerytalny, może dalej pracować. I wtedy też zrobiono jeszcze jedną taką rzecz, myśmy wysłali ok. 350 tysięcy listów do osób, które pracowały i pobierały świadczenie, żeby one wybrały, co chcą, pobierać świadczenie czy utrzymać stosunek pracy, i wtedy te emerytury były zawieszone. Czyli ktoś, kto rozwiązał umowę, na nowo się zatrudnił i nadal pobierał emeryturę. Z drugiej strony, myśmy zawiesili te świadczenia tym osobom, które figurowały jako zatrudnione, czyli w naszej bazie, albo nie mieliśmy oświadczenia, że one przestały pracować. Potem był wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał Konstytucyjny uznał ten przepis za niezgodny, co spowodowało to, że ZUS, wdrażając to postanowienie, odwiesił tym, którzy mieli prawo. Ale powstał problem dotyczący okresu między wejściem w życie tamtej ustawy, to był 2009 rok...

– ...znaczy wstrzymywaliśmy od października 2011, bo był dodatkowy przepis, który regulował kwestię dokonania wyboru przez świadczeniobiorcę.

– Było orzeczenie Trybunału, od momentu jego opublikowania, te które były należne myśmy zaczęli na bieżąco wypłacać na wniosek, ale powstał okres między wcześniej przyjętą ustawą a orzeczeniem Trybunału. I rząd podjął taką decyzję, że to wymaga regulacji i jest uchwała wypłacenia tych świadczeń ZUS-u, są na to przygotowane pieniądze. Mam nadzieję, że ta ustawa wejdzie w tym roku i te osoby, którym to świadczenie było zawieszone, otrzymają jego zwrot. Jeszcze jest dyskusja wewnątrz rządu, czy to będzie z odsetkami, czy bez, raczej idzie w kierunku z odsetkami, to będzie kosztowało około 800 mln zł plus odsetki.

M. Bonikowska, "GazetaGazeta": Tak, ale to nie rozwiązuje faktu, że cały czas jest ten przepis, który jest fikcją jakąś.

– Przepis jest i dalej obowiązuje. Urzędnik nie nazywa przepisów fikcją, tylko prawem, które go wiąże. On na polskim rynku ma inne znaczenie, inne znaczenie ma na rynku innych krajów, kiedy np. chodzi o różne okresy nabywania uprawnień do świadczeń. I tutaj my jesteśmy od stosowania prawa, organy, takie jak minister i Sejm, są od tego, żeby takie prawo zmienić.

M. Bonikowska, "GazetaGazeta": To nie dotyczy osób samozatrudniających się, tak jak państwo powiedzieli, to jest bardzo ważne. Czyli tu u nas musi być tzw. employer-employee relationship?

– To są różne formy dokumentu, na polskim gruncie mówimy o świadectwie pracy. Oczywiście w krajach, w których takich dokumentów nie ma, wymagany jest stosowny inny dokument, który potwierdza, że taki stosunek został rozwiązany.

– Dopuszczamy nawet oświadczenie własne osoby zainteresowanej.

– No ale zakładamy, że oświadczenia są zgodne ze stanem faktycznym.

 

Polska Agencja Prasowa: Co oprócz tego przepisu było rzeczą, która interesowała potencjalnych państwa klientów najbardziej? Druga rzecz, czy jest zainteresowanie również kwestią rozwiązań dotyczących otwartych funduszy emerytalnych?

– Zacznę od odpowiedzi na pytanie drugie. Mając na uwadze strukturę emigracji i lata, w których ta emigracja do Kanady miała miejsce, to oczywiście jest bardzo nieliczna grupa osób, którą obejmują otwarte fundusze emerytalne. Jak państwo wiecie, ta reforma systemu emerytalnego w Polsce to jest 1 stycznia 1999 roku i od tej daty osoby urodzone po 31 grudnia 48 roku mogły przystąpić do otwartych funduszy emerytalnych. A jeżeli mówimy o osobach urodzonych po 31 grudnia 68 roku, to przystąpienie do tych funduszy było obowiązkowe. Jeżeli mówimy o kontaktach z klientami, wczorajszym kontakcie, przedwczorajszym, to przyznam, że zauważyliśmy bardzo niewiele osób, których dotyczyłyby otwarte fundusze emerytalne, czyli takich osób, które opłacały składki do polskiego systemu po 1 stycznia 99 roku. Tutaj przede wszystkim dotyczy to emigracji z lat 80., czyli tak naprawdę osób – mówię tu o osobach, które przyszły na spotkanie – których ten system otwartych funduszy już nie dotyczy, co nie oznacza, że one nie będą miały ustalonych emerytur według ustalonych zasad, z tą tylko różnicą, że podstawą i bazą do obliczenia tej emerytury zreformowanej będzie wartość kapitału początkowego, czyli ta wartość okresów ustalonych do 31 grudnia 98 roku. Oczywiście przeprowadzamy kontrolę w naszych jednostkach realizujących umowy międzynarodowe. Jeżeli patrzymy na strukturę zatrudnienia osób ubiegających się o polskie emerytury i zamieszkałych w Kanadzie, to tam też nie obserwujemy tego zjawiska, osób, które mogły przystąpić do otwartych funduszy emerytalnych. To się jakby potwierdza, że klienci, którzy przyszli na spotkanie i których ten przepis nie dotyczył, oczywiście w konsekwencji potem jak składają wnioski, ten stan faktyczny się odzwierciedla.

I udzielając odpowiedzi na pytanie pierwsze, czyli jakie problemy głównie nurtują naszych obywateli zamieszkałych w Kanadzie. Ja myślę, że podstawowym problemem jest brak informacji o możliwości nabywania prawa do świadczeń przewidzianych w polskim systemie. Jako taki negatywny przykład podam osobę w wieku siedemdziesięciu kilku lat, która nie miała świadomości, że za okresy ubezpieczenia czy zatrudnienia w Polsce, nawet jeżeli to były krótkie okresy, może ubiegać się o przyznanie polskich świadczeń. Czyli ten brak informacji tutaj, myślę, jest największym problemem.

No i jeżeli już wkraczamy na grunt umowy polsko-kanadyjskiej, to oczywiście niezrozumiała jest zasada proratyzacji świadczeń, czyli ustalania świadczeń w wysokości częściowej, wtedy kiedy uprawnienie do polskiego świadczenia może zostać ustalone po zsumowaniu okresów przebytych w Polsce i w Kanadzie. Ta formuła proratyzacyjna jest dla tych grup osób nieczytelna, mam nadzieję, że rozświetliliśmy trochę ten algorytm liczenia świadczenia z zastosowaniem właśnie tej zasady poprzez przykłady, które przekazywaliśmy w prezentacji.

– Jakie rzeczy na przykład?

– To są oczywiście podstawowe rzeczy. Też osoby nie do końca mają świadomość, jakie są środki dowodowe, które muszą być dołączone wniosku o polskie świadczenia emerytalno-rentowe. Pokutuje generalnie brak wiedzy o polskich przepisach. Też zgłaszały się osoby, które nie wiedziały, jak postąpić z formularzem poświadczenia życia, który ZUS przekazuje corocznie w ramach akcji ustalania dalszego prawa do świadczeń dla klientów zamieszkałych w Kanadzie. Ale ponieważ te informacje były dość szczegółowo przekazywane w ramach spotkania wczorajszego i przedwczorajszego, myślę, że już ta wiedza o możliwości potwierdzania własnoręczności podpisu, na czym polega ta czynność, co ona oznacza, została przynajmniej w jakimś stopniu rozjaśniona.

– Chciałem dodać, że byliśmy też w Ottawie w piątek i spotkaliśmy się z dyrektorem departamentu, który odpowiada za część polską w Service Canada, i jedna rzecz też jest ważna i pozytywna, że do końca pierwszego kwartału Kanada przejdzie na możliwość przelewów bankowych, a nie czeków. Dzisiaj wszystkie świadczenia wysyłane do Polski są w formie czeków. Oni sukcesywnie w to wchodzą, było to planowane do końca 15 roku, ale Polska została przeniesiona na wcześniejszy termin i będzie w pierwszym kwartale taka możliwość, do końca pierwszego kwartału ma być ta sprawa rozwiązana, bo to jest porozumienie z bankiem, który obsługuje Service Canada, ten bank się nazywa Bank of America. Przejdą na warunki techniczne, które pozwolą takie świadczenia przekazywać.

– Wśród tych pytań, z jakimi zwracali się do nas ubezpieczeni, również były pytania, jak będzie wyglądać ich sytuacja na wypadek, gdyby powrócili do Polski. Między innymi właśnie te kwestie związane z transferem świadczeń kanadyjskich do Polski, które świadczenia mogą być do Polski transferowane, ale też te kwestie, które łączą się z ubezpieczeniem zdrowotnym w związku z przyjazdem do Polski czy to czasowym, czy na stałe, i ta kwestia różnie się tu kształtuje, jak również z opodatkowaniem świadczeń, które otrzymywałyby te osoby po przyjeździe do Polski.

– Odpowiadając na pierwsze pytanie. Nie ma jakichś dużych problemów, bo ta umowa działa dosyć skutecznie i sprawnie, Service Canada, według naszych ocen, gdy zbieramy dane dotyczące różnych reklamacji czy skarg, nie ma istotnych problemów, ale ludzie po prostu mają niepewność, więc my przyjeżdżamy po to, żeby im odpowiedzieć na indywidualne pytania, tak że gros czasu spędzamy na indywidualnych poradach.

 

A. Kumor, "Goniec": Jak dużo wniosków o emeryturę polską jest składanych za pośrednictwem Service Canada przez Polaków mieszkających tutaj, a drugie pytanie, czy otrzymują państwo zapytania od Service Canada czy w ogóle od władz kanadyjskich, czy dana osoba pobiera polską emeryturę i jeśli tak, to jaka jest skala tych pytań?

– Umowa reguluje z 2009 roku, że od momentu jej podpisania nie dotyczy okresów przeszłych, że jeśli jest zapytanie, czy ktoś pobiera, a jest tu beneficjentem, to my udzielamy takiej informacji. To oczywiście nie wszyscy dobrze to postrzegają. Chodzi tu o coś, co tutaj nie działa tak surowo jak w Stanach Zjednoczonych.

– W poszczególnych latach od momentu wejścia w życie umowy polsko-kanadyjskiej jakby skala tych wniosków się rozwijała. Jeżeli mówimy o pierwszym roku, to był ten rok, brzydko mówiąc rozruchu umowy i obserwowaliśmy wtedy niewielki wpływ wniosków o polskie świadczenia, które składały osoby mieszkające w Kanadzie. Sukcesywnie oczywiście te liczby się powiększają.

A. Kumor, "Goniec": Chodzi mi o to, jaka część jest składana przez Service Canada, a jaka bezpośrednio w Polsce?

– To znaczy takich statystyk nie prowadzimy, bo to z punktu widzenia przyznania polskiego świadczenia nie ma żadnego znaczenia. Natomiast tutaj zachęcaliśmy osoby, które pojawiły się na spotkaniach, żeby jednak wnioski składały za pośrednictwem Service Canada. Powstało takie wrażenie i przekonanie wśród tych osób, że złożenie wniosku bezpośrednio do ZUS-u znacznie przyspieszy rozpatrzenie uprawnień i wydanie decyzji. Oczywiście to jest nieprawda, dlatego że składane wnioski bezpośrednio do ZUS-u najczęściej są niekompletne. Jeżeli obserwujemy niekompletność wniosku, to zmuszeni jesteśmy prowadzić dodatkowe postępowanie wyjaśniające czy to z Service Canada, czy to bezpośrednio z zainteresowanym. Najczęściej z Service Canada, dlatego że potrzebne nam są określone informacje i dokumenty, do przekazania których zobowiązana jest ta instytucja. Są to najczęściej potwierdzenia kanadyjskich okresów, które są niezbędne po to, żeby ustalić prawo do polskich świadczeń. Czyli zachęcamy jednak, żeby korzystać z pośrednictwa Service Canada.

Jest jeszcze taki jeden element weryfikacji danych osobowych. Jeżeli wniosek składany jest za pośrednictwem Service Canada, ta weryfikacja następuje na stanowisku urzędnika przyjmującego wniosek. Jeżeli jest przekazywany do ZUS-u, to tak naprawdę nie ma możliwości zweryfikowania tych danych, a zatem prowadzimy dodatkowe postępowania z klientem w celu uzyskania chociażby dokumentów stanu cywilnego, aktu urodzenia, małżeństwa, zgonu itd. Czyli po prostu przekazanie czy złożenie wniosku w Service Canada powoduje, że te wnioski do ZUS-u wpływają w miarę kompletne.

– Oni od razu są w stanie je zweryfikować, i też druga zaleta tego, że są takie dokumenty, które oni swoim podpisem od razu poświadczają, czyli można sobie zachować różne oryginały, nie są one potrzebne do przekazywania, a urzędnik Service Canada jest naszym mandatem, on w naszym imieniu pewne rzeczy weryfikuje.

A. Kumor, "Goniec": Czyli lepiej przez Service Canada, taki jest wniosek? A druga rzecz, ile jest zapytań składanych przez władze kanadyjskie o poszczególne osoby, które mieszkają w Kanadzie, czy dana osoba pobiera polskie świadczenia.

– Jeżeli ta procedura jest uruchamiana dwustronnie, czyli Service Canada – ZUS, to oczywiście o wyniku przeprowadzonego postępowania i wydania decyzji jakby z urzędu jesteśmy zobowiązani poinformować Service Canada. Takich zapytań o klientów indywidualnych przekazywanych przez stronę kanadyjską - to jest niewielka skala. Mało tego, trzeba pamiętać o tym, że tą wyznaczoną jednostką do realizacji umowy w ZUS-ie jest oddział w Łodzi.
Jak rozumiem kontekst pana pytania, to może tu wystąpić sytuacja taka, że określonej osobie zupełnie inna jednostka przyznała świadczenie, ponieważ on lata całe temu złożył wniosek bezpośrednio do oddziału właściwego dla jego ostatniego miejsca zamieszkania w Polsce, i oczywiście nie było przeszkód, żeby to świadczenie przyznać, jeżeli spełnione zostały wszystkie warunki. Wypłata tego świadczenia dokonywana jest nadal przez tę jednostkę, która przyznała, oczywiście na warunkach wynikających z polskiego prawa, czyli wypłata realizowana jest w Polsce.

Ja nie sądzę, żebyśmy my byli w stanie – ponieważ w odniesieniu do systemów starych nie mamy centralnego rejestru świadczeniobiorców, żebyśmy po otrzymaniu takiego zapotrzebowania z Service Canada byli w stanie ustalić, czy dana osoba świadczenie ZUS-u pobiera czy nie pobiera. Jeżeli jest świadczeniobiorcą w Łodzi – tak.

– Ale Łódź obsługuje to od 2009 roku.

 

S. Stolarczyk, "Czas-Związkowiec": Jak długo trwa cała procedura od czasu złożenia wniosku tutaj w Kanadzie do czasu przyznania emerytury przez stronę polską?

– Zasada jest prosta. Jeżeli wniosek jest kompletny, to to postępowanie jest krótkie. Procedura wygląda tak, że osoba zainteresowana mieszkająca w Kanadzie zgłasza ten wniosek do oddziału Service Canada najbliższego miejsca jej zamieszkania. Ten oddział zobowiązany jest po weryfikacji i po skompletowaniu przekazać wniosek do Ottawy, czyli do tego międzynarodowego biura, które jest odpowiedzialne za realizację umowy. Przekazanie – tutaj nie mogę powiedzieć, jaki jest czas przekazania z terenowego oddziału do Ottawy, ten czas jest różny. Natomiast Ottawa zobowiązana jest niezwłocznie przekazać ten wniosek do ZUS-u. Jeżeli wniosek jest kompletny, to w polskim ustawodawstwie funkcjonuje przepis zobowiązujący organ rentowy do wydania decyzji w ciągu 30 dni od otrzymania tego wniosku. Jeżeli uchybimy tym terminom, jeżeli nastąpi opóźnione wydanie decyzji, z urzędu jesteśmy zobowiązani wypłacać odsetki z tytułu opóźnienia. Czyli przy kompletności wniosku czas oczywiście krótki. Natomiast w sytuacjach takich, kiedy wniosek jest niekompletny, zawiera ewidentne braki, które powodują konieczność przeprowadzenia postępowań dodatkowych, to ten czas uzależniony jest od czasu potrzebnego do zgromadzenia tej dokumentacji niezbędnej do wydania decyzji.

– Zaczęliśmy też w ramach procesu zarządzania jakością obsługi mierzyć to i te czasy, nie pamiętam dokładnie danych, to są jeszcze miesiące czasem, to nie jest w dniach. Większość decyzji w kraju, 96 procent, wydajemy w ciągu 30 dni, kiedyś było trochę dłużej. Zagraniczne trwają dłużej.

Rozmawialiśmy też z Kanadyjczykami, żeby przejść na formę niepapierową przesyłania tych dokumentów między urzędami. Dzisiaj jeszcze oni potwierdzają to w formie papierowej tak samo jak my, oni wysyłają dokumenty między instytucjami. Mam nadzieję, że rozpoczęliśmy taki dialog, że będzie możliwość elektronicznego wysyłania, że będzie tak jak w ZUS-ie, że przychodzi ktoś do okienka w ZUS-ie, pracownik odbiera od niego dokumenty, skanuje je i od razu jednostka odpowiedzialna może je dostać on-line de facto, natychmiast. Oczywiście potem papier dojdzie, ale to jest ekwiwalent dokumentu, bo ten urzędnik, który to zeskanował, potwierdził, że tak było. Między Kanadą a Polską jeszcze takiego scenariusza nie ma, ale zabiegaliśmy o to, żeby to weszło. Oczywiście każdy kraj ma swoje różne regulacje.

– Jeżeli chodzi o mierzenie tego czasu, o czym szef przed chwilą mówił, to powiem, że taki maksymalny czas rozpatrzenia wniosku o polskie świadczenia emerytalno-rentowe to jest okres czasami sięgający dwóch lat. Niestety, takie przypadki występowały. Mówię o sytuacjach incydentalnych.

Mamy też procedurę związaną z uruchamianiem monitów, interwencji itd. itd., czyli każda pojedyncza sprawa na bieżąco jest monitorowana.
Gdy chodzi o Kanadę, to w ostatnim czasie nie występowały przypadki, w których rozpatrzenie wniosku zajęło więcej niż kilka miesięcy, takich przypadków nie było.

– Jest jeszcze jeden bardzo ważny przepis, który też chroni obywatela.

– Tak, trzeba pamiętać o tym, że data złożenia wniosku w Service Canada jest wiążąca dla ZUS-u, tzn. że świadczenia będą przyznane, jeśli wszystkie warunki będą spełnione w momencie składania wniosku w Kanadzie, od daty złożenia w Service Canada. Jeżeli ta procedura trwałaby kilka miesięcy i ta decyzja byłaby przez ZUS wydana po paru miesiącach, to ta wypłata będzie również wstecznie wyrównana do momentu, w którym ten wniosek był tu złożony, w Kanadzie.

– ZUS jest zobligowany od tego momentu wypłacać świadczenie, jeśli się należy oczywiście, bo czasami się nie należy i ZUS odmawia.

 

S. Stolarczyk, "Czas-Związkowiec": Kolejne pytanie związane z tym okresem. Wspomnieliście państwo tutaj w konsulacie dwa dni temu, że istnieje możliwość przez Internet śledzenia sprawy, czyli w jaki sposób jest załatwiana, na jakim etapie jest załatwiana itd. Może państwo coś o tym szerzej powiedzą.

– Przede wszystkim to jest dla osób, które zapewnią sobie dostęp do swojego konta indywidualnego, czyli zalogują się i mogą bezpośrednio śledzić. Jeżeli decyzja jest wydana, ona pojawi się na ekranach na profilu, który oglądają, natomiast jeżeliby ona się przez jakiś czas dłuższy nie pojawiała, mają możliwość poprzez chociażby zapytanie mailowe do konsultanta uzyskać informacje, na jakim etapie jest sprawa, ewentualnie jeżeli na przykład brakowało coś w tej sprawie – wyjaśnić czy zainteresować się, jaki dokument trzeba dołączyć. Tak że dla tych osób, które założą sobie konta, udostępnią sobie te dane, bo konta istnieją wszystkie w ZUS-ie, tak jak pan prezes powiedział, tylko nie każdy sobie zapewnił bezpieczny do nich dostęp. Jeżeli sobie zapewni, ma znacznie szersze możliwości bieżącego zainteresowania się swoimi sprawami.

– Dostęp do tego konta musi być obwarowany procedurą bezpieczeństwa, bo to są dane osobowe. Są trzy sposoby, albo ktoś ma podpis elektroniczny i może wtedy zalogować się na zus.pl i tam wejdzie sobie i założy profil, jeśli ma zaufany profil. Jeśli nie ma, to konsulat służy taką pomocą, bo ma taką procedurę, żeby państwa "zaufać", czyli na trzy lata daje się dostęp do elektronicznej platformy usług administracji publicznej. Przez trzy lata to konto jest ważne, co trzy lata trzeba odnawiać. To jest taki portal rządowy, my jesteśmy podpięci pod ten portal. Ewentualnie trzeci sposób to jest przyjść do ZUS-u, tutaj pani ma taką władzę nadaną przez prezesa, że może wydawać login i hasło i potwierdzać tożsamość tych osób. Nie mamy jeszcze procedury, żeby zdalnie się zalogować i potwierdzić, myślimy jak to zrobić. Mówię o tych trzech scenariuszach, żebyśmy wiedzieli, że osoba, która wysyła ten mail albo w ramach portalu się komunikuje z nami, to jest właśnie osoba, o którą chodzi, że nikt się pod nią nie podszywa. Jak sami państwo wiecie, świat jest pełen różnych ryzyk, więc my musimy je eliminować. Dokumenty, które taka osoba wyśle załącznikiem, my uznajemy de facto jako takie, które by złożyła osobiście.

 

W. Wojnarowicz, Radio Bis z Hamilton: Gdzie mają szukać dokumentów osoby, które kwalifikują się do otrzymania emerytury, a ich zakłady w drodze przemian zostały zlikwidowane?

– Tutaj mamy proste rozwiązanie i też zachęcamy do spoglądania na strony internetowe ZUS-u. W zakładce dotyczącej kapitału początkowego jest takie narzędzie, wyszukiwarka, która pozwoli po wpisaniu nazwy zakładu pracy na identyfikację archiwum, które przejęło tę dokumentację osobową.

To jest pierwsze źródło, jeżeli mówimy o możliwości pozyskania takich świadczeń. Po identyfikacji tego archiwum osoba zainteresowana powinna wystąpić z wnioskiem o wydanie kopii dokumentów zarchiwizowanych. Oczywiście zdarzają się sytuacje, że nie wszystkie zakłady pracy, a zwłaszcza małe, tego obowiązku archiwizacji dokumentacji osobowej przestrzegały. I tutaj sugerujemy naszym klientom, że jest taki środek dowodowy dotyczący złożenia przez świadków zatrudnienia określonych zeznań i w drodze wyjątku wtedy jako dodatkowy środek dowodowy takie zeznania rozpatrujemy i jeżeli jest wiarygodny, jeżeli świadkowie są wiarygodni, to okresy mogą być udowodnione również w tej formie. Okresy, ale nie wynagrodzenie. Ale zachęcamy jednak do korzystania z tej wyszukiwarki i przeszukania archiwum, bo gros zakładów pracy przekształconych, zlikwidowanych jednak dopełniło obowiązku archiwizacji dokumentów osobowych.

– Współpracujemy z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych i to jest albo archiwum podstawowe, jedno w Milanówku, ale za część odpowiadają marszałkowie województw, a część to są prywatne archiwa, bo niektórzy takie usługi świadczyli. Nie zawsze jest to dobry standard. Mieliśmy taką wspólną debatę z dyrekcją archiwów, szukamy sposobów, jak przejąć te różne archiwa. Dzisiaj ZUS nie ma takiej możliwości, to jest obowiązek nadzoru nad tym Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych. Ale zachęcamy, żeby jak najszybciej się tym zająć, jeżeli ktoś nie ma kapitału początkowego, bo wszystkie dane od 99 roku ZUS ma w swojej bazie i na tym koncie, o którym mówiliśmy, można sobie zobaczyć wszystkie nasze składki zapłacone, zobaczyć, jaka jest hipotetyczna emerytura, kto za nas kiedyś zapłacił, ile jest kapitału itd.

 

PAP: Ile świadczeń emerytalnych, licząc w polskich złotych, trafia do Kanady rocznie, a ile trafia z Kanady do Polski?

– Z tego co pamiętam, transferowanych do Kanady jest około 1400 – 1500 świadczeń polskich dla osób tu, w ostatnim roku, to jest milion siedemset tysięcy złotych, mówimy o roku 2012. To jest tysiąc – tysiąc sto złotych średnio.

 

PAP: A ile średnio trafia z Kanady do Polski w roku?

– Około 1400, to są dane z 2012 roku. To nie są takie bardzo nierówne kwoty, one się różnicują w poszczególnych latach. Mówimy o tym, że głównie ubiegają się o to osoby, które pracowały w Polsce, a system działa w taki sposób, że każdy kraj płaci za okres pracy u siebie, więc jeśli ktoś korzysta z tych świadczeń kanadyjskich, to raczej nie transferuje. Oczywiście są osoby, które otrzymują je do Polski, szczegółów dzisiaj nie mam, ale możemy je przesłać.

 

S. Stolarczyk, "Czas-Związkowiec": Panie prezesie, wspomniał pan o okresie represji, że jest zaliczany do okresu składkowego. W jaki sposób można określić od do okres represji i jakie to są represje, czy to jest na przykład 68 rok, zajścia marcowe, czy to też się liczy, czy tylko od czasu okresu Solidarności?

– To oczywiście są wszelkie represje, które miały miejsce przed 89 rokiem. Tutaj radzilibyśmy zwrócić się o weryfikację tego okresu i tych uprawnień do Urzędu Kombatantów i Osób Represjonowanych, bo to jest urząd, który został wyznaczony do weryfikacji danych osób represjonowanych. Oni ustalają na podstawie danych archiwalnych, na podstawie innych źródeł, jaki był ten okres represji. Natomiast gdy chodzi o okresy internowania, to tutaj może być użyty dokument pod tytułem wyrok internowania, i wtedy dodatkowe dokumenty nie są już wymagane.

 

M. Bonikowska, "GazetaGazeta": Ale są osoby, które na przykład były więzione, wypuszczone i nie mogły znaleźć pracy w Polsce.

– To jest forma represji i jeżeli tego typu okoliczności zostaną udowodnione przed kierownikiem Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, to taki okres zostanie przez ten urząd potwierdzony.

– To się wtedy zalicza jako okres składkowy, czyli mimo że składka nie była płacona, to państwo pokrywa. To jest wtedy 1,3 wartość podstawy.

Zaloguj się by skomentować