Goniec

Register Login

74 rocznica zamachu na Kutscherę - pisze moja 95-letnia mama

Oceń ten artykuł
(1 Głos)

Ratajewska        O hitlerowskich czasach  i pisane hitlerowskim piórem...

        Warszawa, 1 luty 1944. Szef Gestapo gen. Frank Kutschera był wyjątkowo okrutny wobec ludności cywilnej.  Nie było tygodnia bez publicznej egzekucji pod murami kamienic. Wśród rozstrzelanych bywali więźniowie Pawiaka,  czy katowni na Szucha,  jak i  przypadkowo złapani na ulicy obywatele – przeważnie młodzi mężczyźni. 

        Niemcy od 1943 roku zaczęli ponosić klęski na froncie wschodnim, więc mścili się na ludności okupowanych ziem. 

        1 Lutego 1944 roku AK-owcy zabili znienawidzonego gestapowca Kutscherę w Alejach Ujazdowskich. Podczas strzelaniny zostali dwaj zamachowcy ciężko ranni.  Przyjaciele przewieźli ich do szpitala na Pragę. Wielkie to było ryzyko, bo odpowiadał za to cały personel szpitalny. Pozostali zamachowcy do końca chcieli spełnić rozkaz i znów jechali na lewy brzeg Wisły. Na mieście dopadli ich gestapowcy, bo dwa tramwaje – mijając się – zatarasowały drogę. Nie chcąc poddać się Niemcom, dwaj AK-owcy zeskoczyli z mostu do słabo oblodzonej Wisły i utonęli. Tego dnia mój  18-letni brat już rano wyszedł z domu i wrócił dopiero wieczorem po godzinie policyjnej. Na moje pytanie – gdzie był cały dzień – odpowiedział – to tajemnica wojskowa. O świcie 2 lutego został wzięty prosto z domu i wywieziony na Pawiak. Tego dnia aresztowano też prawie wszystkich kolegów brata – AK-owców. Ocalało kilku, bo nie nocowali w domu. Niemcy jeździli czarnymi budami po całej Warszawie i brali zakładników z listy. W zemście za śmierć Kutschery rozstrzelano 2 lutego 100 zakładników. 20 Powieszono w ruinach getta,  tuż przy murze – dla publicznego widoku,  dla postrachu. W kilka dni później odbył się pogrzeb tego kata. Znów sterroryzowano mieszkańców Powiśla, bo tymi ulicami szedł kondukt z trumną Kutschery,  na dworzec kolejowy. Polacy mieszkający na trasie konduktu pogrzebowego musieli opuścić swoje niezamknięte mieszkania. Na ulicach Warszawy, aż czerwono było od dużych afiszy – z nazwiskami rozstrzelanych Polaków. Ale to już były ostatnie uliczne egzekucje. To nie znaczy, że Niemcy zaprzestali egzekucji. Teraz rozstrzeliwali więźniów Pawiaka i ludzi złapanych na ulicach – w ruinach getta żydowskiego. 


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

Zaloguj się by skomentować