Goniec

Switch to desktop Register Login

Aleksander graf Pruszyński

OST FRONT

piątek, 12 sierpień 2016 14:43

Podróże z małolatami

Napisane przez

pruszynski        Dorobiłem się na Białorusi szesnastoletniego Antoniego, trzynastoletniej Renaty i z tym „bagażem” ruszyłem najpierw do Pragi. Podróż sleepingiem z Warszawy wcale nie taka droga, jak się kupi bilety parę dni naprzód, a hotel 20 minut tramwajem od placu Wacława za 60 dolarów noc.

        Nauczeni doświadczeniem z Szanghaju, wzięliśmy pierwszego dnia tour po mieście. Pierwsza jego część to przeciętne domy i gdzieniegdzie jakiś ładny kościół.

        Wreszcie ruszyliśmy na Hradczany, które są sporą górą. Tam jest zamek, gdzie rezyduje prezydent, oraz kilka muzeów, katedra oraz „złota uliczka”, gdzie dawniej mieli swe warsztaty alchemicy, którzy chcieli „jakoś” stworzyć złoto, a dziś mieszkają artyści.

czwartek, 04 sierpień 2016 23:11

Warto było być?

Napisane przez

pruszynski        Nie wiem, ile polskich dzieci z Toronto dojechało na światowe Dni Młodzieży do Krakowa, ale na pewno ci, co byli, mieli wielką frajdę. Podjąłem męską decyzję dopiero w sobotę rano. O dziesiątej byłem w pociągu, a o pierwszej w Krakowie, który był pełen młodych wszelkich odcieni skóry.

        Takich tłumów dawno nie widziałem i były to tłumy radosnej młodzieży, wśród której było sporo szczególnie młodych księży i zakonnic. Okazało się, że było ich znacznie więcej w piątek wieczorem; gdy przyszli po Drodze Krzyżowej na Błoniach na Rynku, byli prawie jak śledzie w beczce. Znajomy właściciel sklepu z pamiątkami w Sukiennicach powiedział, że takiej masy kupujących nie miał nigdy.

czwartek, 21 lipiec 2016 22:43

Prawda o Jedwabnym

Napisane przez

pruszynskiPrawda o Jedwabnym

        Rozpoczęła się nie tyle wojna polsko-polska,  co wojna Polaków z Żydami i ich polskimi sojusznikami o ustalenie tego, co naprawdę zaszło 11 lipca 1941 roku w Jedwabnym.

        Pani dr Ewa Kurek, pierwsza autorka książki o ratowaniu dzieci żydowskich przez polskie zakonnice, zrobiła to, co powinniśmy byli zrobić z 14 lat wcześniej czyli wezwać rodaków, by zbierać podpisy o dokończenie ekshumacji w Jedwabnym bo bez niej nie wyjdzie na jaw PRAWDA.

        W 2001 r. ekshumacja została pod wpływem Żydów przerwana decyzją, ówczesnego Ministra Sprawiedliwości śp. Lecha Kaczyńskiego. Ci bali się, że w jej trakcje okaże się, iż zginęło nie 1600 Żydów, ale może 400, a w kościach ofiar znajdą się niemieckie pociski, co było raczej pewne, bo koło stodółki, gdzie zamordowano Żydów znaleziono sporo niemieckich łusek karabinowych.

piątek, 15 lipiec 2016 03:40

Ost front: Rocznica

Napisane przez

pruszynski11 lipca 1943 r. w bodaj 56 miejscowościach ukraińscy rezuni wpadli o jednej porze do kościołów katolickich i mordowali tam zgromadzonych.
Była to akcja ZORGANIZOWANA i rozpoczęła mordy okrutne, które pociągnęły z 200 000 ofiar polskich i do 20 000 ofiar ukraińskich, tych co mordować Polaków nie chcieli.
Kresowiacy od lat stają pod Sejmem i wołają o uczczenie USTAWą tych mordów, i równo PiS i PO temu się opierają na skutek nacisków ukraińskich.
Pogrobowcy rezunów nie rozumieją jednak, że gdyby stanął pomnik ofiar w Warszawie i ustawa była uchwalona, toby skończyło się sypanie soli w polskie rany.
Ostatecznie Senat podjął uchwałę o rzezi wołyńskiej, a Kresowiacy spotkali się na mszy na placu Trzech Krzyży, a potem pomaszerowali pod tablicę upamiętniającą tą rzeź na Domu Polonii na Krakowskim Przedmieściu, gdzie złożono wieńce, odśpiewano hymn i było do tysiąca osób.

Doradcy Prezydenta
W Klubie Ronina wystąpiło dwoje doradców pana Dudy. Pierwszy był od obronności, który mówił, że w środowiskach kresowych są wpływy Putina, a spotkanie NATO to był wielki sukces Polski.
Dalej, że trzeba z Rosjanami, z jednej strony, pertraktować, ale i pokazywać siłę. Nie uważał jednak, że to samo należy stosować w stosunku do Ukrainy, a nie tylko ich stale „głaskać”.

czwartek, 07 lipiec 2016 19:56

Do Budapesztu

Napisane przez

pruszynskiU Węgrów dawno nie byłem i teraz wybrałem się tam z trzynastoletnią córką. Najwięcej ludzi leci tam tanimi liniami. Cena poniżej 50 dolarów, jak się wykupiło bilet sporo wcześniej. Pociąg jest tańszy, ale jedzie się dziesięć godzin dniem lub całą noc.
Najprzyjemniejsze, że nie ma granic, na które dawniej byśmy stracili do czterech godzin, i nie trzeba pokazywać żadnego dokumentu. Wsiada się w Warszawie, wysiada w Budapeszcie, który powstał z połączenia trzech miejscowości, płaskiego Pesztu oraz leżących po drugiej stronie Dunaju położonych na górach Budy i Obudy.
Jest tani nocleg w Domu Polskim, ale tym razem użyczono nam mieszkania na górze zamkowej nieopodal kościoła koronacyjnego w starej części Budy. Upał jak za cara, ludzie wszyscy ubrani na letniaka. Chcieliśmy popłynąć na małą wyspę St. Andre w górze Dunaju, gdzie nie byłem 40 lat. Niestety, mieliśmy złe informacje, więc nie trafiliśmy na statki i pojechaliśmy tam pociągiem. Jest to czarująca miejscowość, małe stare domy i moc sklepów dla turystów.
Oczywiście byliśmy w Domu Terroru, czyli dawnej siedzibie tutejszego KGB zwanego AWO. ściany wnętrz pokryte czarnymi fotografiami więźniów, a ciekawostką są pokazane na monitorze przemówienia premiera Imre Nagya chwalącego Stalina po jego śmierci. Potem powieszonego za udział w rewolucji węgierskiej. Są tam cele więzienne oraz komnata straceń, gdzie ludzi wieszano. Co ciekawe, są tam wypowiedzi więzionych ludzi oraz zdjęcia kamieniołomów, gdzie harowali. Niestety, jak się zrobi podobne więzienie na Rakowieckiej, to takich wypowiedzi nie będzie, bo większość katowanych już zmarła. Stosunkowo mało turystów tę „zdobycz komunizmu” ogląda. Parę razy spotkaliśmy ludzi z Rosji i bardzo im radziliśmy zobaczyć Dom Terroru, bo chyba bardzo długo takiego w Rosji nie będzie.
Polecam wszystkim objazd miasta, tak zrobiliśmy. Z wypowiedzi przewodnika wynika, że Polska miała więcej szczęścia, bo nie dotknęła jej okupacja Mongołów, Turków czy długiego uzależnienia od Austrii.

środa, 29 czerwiec 2016 23:23

Trzecia wymiana

Napisane przez

pruszynski        Nie wiem, ile jest takich krajów, co w 25 lat miały trzy zmiany pieniędzy, ale takim jest Białoruś. Od pierwszego lipca wejdą nowe banknoty. Zamiast 10 000 rubli będzie jeden rubel, czyli za 2 ruble będzie można kupić dolara.

        Co charakterystyczne dla naszego „kołchozu”, to że na naszych banknotach znów będę tylko jakieś… budynki, a nie jakieś postacie historyczne. Bo jakoś bohaterów nam brakuje.

czwartek, 23 czerwiec 2016 23:11

Kiedy wrócą sztandary?

Napisane przez

pruszynski        Mało kto pamięta, że sztandary jednostek Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie są, prócz sztandaru lotników, nadal w Londynie, w Instytucie gen. Sikorskiego. Nie będę tu dochodził, kogo to wina, ale to jest fakt. Może PiS zwróci na to uwagę i aż się prosi, by wróciły z honorami do Warszawy np. 11 listopada.

        Dodałbym jeszcze, by nieśli lub wieźli je prawnukowie żołnierzy, co pod tymi sztandarami przelewali krew.  Dziś jest to o tyle łatwiej załatwić, że kombatanci II wojny światowej w Londynie wymarli, a przy PiS-ie jest córka gen. Andersa, której tę myśl chciałem podrzucić, ale na telefon nie odpowiada.

piątek, 17 czerwiec 2016 14:54

Nieznany pisarz

Napisane przez

pruszynskiCzytam fragmentarycznie prasę polską i dopiero niedawno „odkryłem” tego szalenie dowcipnego pisarza, architekta z zawodu, wielbiciela Napoleona, który co tydzień ma felieton w tygodniku „Do Rzeczy”. Ba, nawet chciałem namówić go, by pisał do „Gońca”, ale jak dowiedziałem się, że to by kosztowało prawie tysiąc dolarów tygodniowo, spasowałem.

Najważniejszą cechą Waldemara Łysiaka jest to, że jest dowcipny i prawicowy, więc o nim „główne”, żeby nie powiedzieć „gówniane” mass media nie piszą. Okazuje się, że felietony Waldemara Łysiaka z czasów komuny też były pierwszorzędne i, co ważne, nawet sporo jest dziś aktualnych.

A teraz deser. Uzyskałem jego zgodę, by kilka jego felietonów z tej książki na łamach „Gońca” bezpłatnie zamieścić.

czwartek, 09 czerwiec 2016 23:32

Piękna stolica

Napisane przez

pruszynskiPiękna stolica

        Od tygodnia jest ciepło, eleganckie panie w długich kieckach, a dzierlatki w dziurawych dżinsach snują się po Trakcie Królewskim, czyli od placu Zamkowego do Belwederu, gdzie co krok jest jakiś „ogródek”.

czwartek, 02 czerwiec 2016 21:04

Grodno

Napisane przez

pruszynskiW tym półmilionowym mieście dawno nie byłem, więc skorzystałem z okazji i pojechałem tam z Włodkiem Pacem, korespondentem Polskiego Radia z Mińska.

Włodek zawiózł mnie na dworzec kolejowy, który lśni od marmurów, stali nierdzewnej i szkła. Okazało się, że ponad rok temu zakończono jego modernizację i naprawdę jest luksusowy, choć teraz nawet pociągi z niego do Polski nie chodzą, a za Sojuza przez Grodno jechało dziennie sześć par pociągów między Berlinem czy Warszawą przez Wilno do Petersburga i wtedy obskurny dworzec kipiał życiem. Na tym dworcu, jak na wielu dworcach kolejowych byłego ZSRS, są tzw. pokoje dla matek z dziećmi, czyli małe hoteliki. Podobnie jest w Grodnie, za 8 dolarów dostałem łóżko w dwupokojowym świecącym czystością pokoju z TV i lodówką, ale niestety bez podłączenia do Internetu.