Goniec

Register Login

Do Budapesztu

Oceń ten artykuł
(1 Głos)

pruszynskiU Węgrów dawno nie byłem i teraz wybrałem się tam z trzynastoletnią córką. Najwięcej ludzi leci tam tanimi liniami. Cena poniżej 50 dolarów, jak się wykupiło bilet sporo wcześniej. Pociąg jest tańszy, ale jedzie się dziesięć godzin dniem lub całą noc.
Najprzyjemniejsze, że nie ma granic, na które dawniej byśmy stracili do czterech godzin, i nie trzeba pokazywać żadnego dokumentu. Wsiada się w Warszawie, wysiada w Budapeszcie, który powstał z połączenia trzech miejscowości, płaskiego Pesztu oraz leżących po drugiej stronie Dunaju położonych na górach Budy i Obudy.
Jest tani nocleg w Domu Polskim, ale tym razem użyczono nam mieszkania na górze zamkowej nieopodal kościoła koronacyjnego w starej części Budy. Upał jak za cara, ludzie wszyscy ubrani na letniaka. Chcieliśmy popłynąć na małą wyspę St. Andre w górze Dunaju, gdzie nie byłem 40 lat. Niestety, mieliśmy złe informacje, więc nie trafiliśmy na statki i pojechaliśmy tam pociągiem. Jest to czarująca miejscowość, małe stare domy i moc sklepów dla turystów.
Oczywiście byliśmy w Domu Terroru, czyli dawnej siedzibie tutejszego KGB zwanego AWO. ściany wnętrz pokryte czarnymi fotografiami więźniów, a ciekawostką są pokazane na monitorze przemówienia premiera Imre Nagya chwalącego Stalina po jego śmierci. Potem powieszonego za udział w rewolucji węgierskiej. Są tam cele więzienne oraz komnata straceń, gdzie ludzi wieszano. Co ciekawe, są tam wypowiedzi więzionych ludzi oraz zdjęcia kamieniołomów, gdzie harowali. Niestety, jak się zrobi podobne więzienie na Rakowieckiej, to takich wypowiedzi nie będzie, bo większość katowanych już zmarła. Stosunkowo mało turystów tę „zdobycz komunizmu” ogląda. Parę razy spotkaliśmy ludzi z Rosji i bardzo im radziliśmy zobaczyć Dom Terroru, bo chyba bardzo długo takiego w Rosji nie będzie.
Polecam wszystkim objazd miasta, tak zrobiliśmy. Z wypowiedzi przewodnika wynika, że Polska miała więcej szczęścia, bo nie dotknęła jej okupacja Mongołów, Turków czy długiego uzależnienia od Austrii.


Dalsza część artykułu dostępna po wykupieniu subskrypcji. Kup tutaj!

Zaloguj się by skomentować