Goniec

Switch to desktop Register Login

Andrzej Kumor

Andrzej Kumor

Redaktor naczelny Gońca, dziennikarz i publicysta. Poczytaj Kumora...

poniedziałek, 23 październik 2017 21:22

Na szybko: Miękkie trąby kanadyjskich negocjatorów

Napisał

Wydaje się że kanadyjskim negocjatorom - którzy wspólnie z Amerykanami i Meksykanami mają zmodernizować albo złożyć do grobu układ wolnocłowy Nafta - zmiękły trąby. Bo tak na dobrą sprawę, to Stany Zjednoczone są w stanie narzucić wszystkie warunki jakiegokolwiek porozumienia. One stanowią największy rynek, one mają najwięcej inwestycji w krajach negocjujących; one pochłaniają najwięcej eksportu tych krajów i tak na dobrą sprawę niewiele od nich potrzebują.
Kiedy negocjowano "pierwszą" NAFTę Kanada była krajem, który mógł Amerykanom zaoferować energetyczną suwerenność, dostęp do złóż gazu, ropy naftowej i wielu innych bogactw naturalnych. Dzisiaj Stany Zjednoczone są praktycznie rzecz biorąc energetycznie samowystarczalne.
Na dodatek, kanadyjski robotnik fabryczny uzwiązkowiony i nieelastyczny stał się ofiarą meksykańskiego rynku pracy.
Jaka więc będzie nowa NAFTA? Taka jaką prezydent Trump uzna za najbardziej korzystną dla Stanów Zjednoczonych.
Miny jakie stroją premier Trudeau czy jego minister spraw zagranicznych pani Freeland niczego tutaj nie zmienią. Gdyby Kanada miała zręczne władze mogłaby zsynchronizować się z obecną linią amerykańską. Niestety nie ma i my wszyscy odczujemy to na własnej skórze

Rząd federalny podnosi świadczenia na dzieci.

Od kiedy w 2016 r. wypłata miesięcznego świadczenia zastąpiła dawną ulgę podatkową,  rodzina (a więc również samotna matka) zarabiająca mniej niż $30000 rocznie dostaje $533 miesięcznie na każde dziecko poniżej 6 lat i $450 na każde dziecko w wieku od 6 do 17 lat. 

Gdy zarabia więcej, świadczenie proporcjonalnie maleją.

Jeśli więc kogoś dziwi polskie 500+, to nasze kanadyjskie jest lepsze. Oczywiście, w założeniu pomoc ta ma zwiększyć dzietność, a także wyrównać szanse wychowawcze dzieci w biednych rodzinach.


W praktyce prowadzi jednak do ciekawego zjawiska życia z dzieci.
Podam przypadek całkiem upowszechniony; wiele islamskich imigrantów przyjeżdża do Kanady z liczną rodziną. Druga czy trzecia żona przedstawiana jest jako "kuzynka" no i dla kanadyjskiego systemu podatkowego pozostaje matką samotnie wychowującą dzieci; czasem trójkę, czasem piątkę, czasem ósemkę. Bo czemu nie? Mamy więc do czynienia, na przykład z rodziną, w której są trzy matki z których każda średnio ma po 5 dzieci. Taka rodzina utrzymując się z zapomogi socjalnej otrzymuje na dzieci - licząc oględnie - 6750 dol. miesięcznie. Czy za to można żyć? W wielodzietnych rodzinach koszt wychowania poszczególnego dziecka obniża się z różnych powodów.
Jeśli dodać do tego wiele innych świadczeń to okaże się że samo posiadanie dzieci jest drogą to całkiem zasobnego życia.
Dawno temu, kiedy moja żona chodziła po córkę do szkoły, jedyne kobiety, które czekały na swe dzieci to były muzułmanki. Jedna z nich zapytała moją żonę całkiem szczerze, niech mi pani powie, dlaczego w Kanadzie białe kobiety muszą pracować tak samo jak mężczyźni?
No właśnie muszą, czy nie muszą?
I proszę mi powiedzieć, czy na ten kraj można narzekać?! To jest eldorado! Państwo płaci, dzieci zadbane, uczą się dobrze i ani w głowie im asymilacja do "kultury białego człowieka". Bo nie ma głupich.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 23 październik 2017 21:54
niedziela, 22 październik 2017 21:34

Na szybko: Ewangeliczne wsparcie Revenue Canada

Napisał

Dzisiaj byliśmy w kościele "zwykłym", to znaczy nie etnicznym ani polskim, ani włoskim tylko "kanadyjskim". Akurat czytano Ewangelię znaną i jedną z zasadniczych dla naszej wiary, o tym jak to Pan Jezus był brany pod włos, i jak rozdzielił sprawy ziemskie i boskie biorąc do ręki monetę z podobizną cezara. Sprawa wydawałoby się jasna jak drut, "co cesarskie cesarzowi, co boskie Bogu", czyli że Królestwo wieczne nie jest z tego świata.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy bardzo miły ksiądz wytłumaczył podczas kazania co Jezus miał na myśli. Jego zdaniem, chodzi o to abyśmy sumiennie płacili podatki, bo podatki służą nam wszystkim, całej społeczności i dzięki temu część naszej pracy idzie na rzecz dobra wspólnego.
Jest to o tyle dziwne, że w czasach Panajezusowych trudno mówić o jakimś państwie socjalnym; emeryturach czy pomocy społecznej. Cesarz zdzierał z poddanych daninę, bo mógł i miał wojsko.
Jakoś tak nie mogę sobie wyobrazić, by Jezus żądał od współczesnych mu Żydów płacenia Rzymianom podatków na rzecz "dobra wspólnego".
Co ciekawe, podobne przesłanie o konieczności płaceniem podatków zostało przekazane dzieciom w czasie odrębnej liturgii słowa. Na pytanie pani katechetki kto to jest cezar padła natychmiast odpowiedź, że sałata... Pani zadała też pytanie co to są podatki i czemu służą. Okazało się że niektóre dzieci już wiedzą co, i jak, bo jak wyjaśnił pewien chłopczyk ze smutną miną ojciec wszystko mu w sklepie powiedział.
Czyżby nasz Kościół katolicki zaczynał pełnić rolę instytucji quasi państwowej? W Chinach tamtejszy katolicki Kościół państwowy, którego biskupi są mianowani przez sekretarzy jest uważany za dobry dla moralności i etyki pracy. I w takim charakterze tolerowany. Jeśli chodzi o obronę życia poczętego to mamy cicho siedzieć i na 150 metrów odsuwać się z chodnika, jeśli chodzi o płacenie podatków (nota bene finansujących aborcję i inne zło), to jak się okazuje mamy "kierować się Ewangelią".
Co ciekawe, podatki które dzisiaj płacimy to całkiem nowy wynalazek; przypominam że podatek dochodowy wprowadzono w Kanadzie w 1918 r. ze względu na wysiłek wojenny i miało być to przedsięwzięcie tymczasowe, a w tej prowincji podatek od sprzedaży został wprowadzone w roku 1961 (3%) no i jakimś cudem do dzisiaj dorobił się ewangelicznego uzasadnienia...

Ostatnio zmieniany niedziela, 22 październik 2017 21:46
czwartek, 19 październik 2017 23:34

Międzymorze na globalnej szachownicy

Napisał

        Zbigniew Brzeziński napisał kiedyś książkę „Wielka szachownica”, bo też porównanie geopolityki do gry w szachy jest jednym z bardziej adekwatnych. 

        Geopolityczna gra toczy się na całej planszy i dlatego, aby mieć pełny obraz, trzeba wiązać odległe zdarzenia. 

        I tak, zablokowanie przez Rosję operacji wymiany władzy w Syrii spowodowało zafalowanie w naszej politycznej czasoprzestrzeni, doprowadziło do wypadków ukraińskich; sfinansowanego przez służby specjalne Stanów Zjednoczonych przewrotu i rosyjskiej reakcji w postaci rewolty w Donbasie i aneksji Krymu. Po prostu, jeśli „ty nam tak, to my ci tak”; Putin ruszył białymi w Syrii, USA oddały mu czarnymi na Ukrainie, stwarzając Rosji problem „bliżej domu”. Zablokowanie amerykańskich (izraelskich) manewrów na Bliskim Wschodzie doprowadziło do zerwania dotychczasowej polityki resetu Zachodu z Rosją i nowego rozdania politycznego również w Polsce, gdzie ciekawscy kelnerzy uzyskali kompromaty na główne pacynki kraju.

Ostatnio zmieniany sobota, 21 październik 2017 23:40
niedziela, 15 październik 2017 00:12

"Popioły" - nowa książka Pana Nikt

Napisał

Proszę Państwa, na razie w przedsprzedaży, a już w listopadzie w całkowitym realu kupić można książkę Pana Nikt zatytułowaną "Popioły".

Pan Nikt to wyjątkowa postać na mapie polskiej publicystyki. Człowiek, który uprawia geopolitykę z wielkim ładunkiem polskiej emocji; uprawia ją niczym profetyczną poezję, widząc dalej i lepiej niż większość komentatorów, którzy klepią te same zamówione frazesy raz w prawą oraz lewą stronę.

Bo też dla niego najbardziej liczy się polski interes narodowy. Pan Nikt to odrastające gałązka polskiej myśli, środowisko ludzi, którzy czytają w kilku językach, nie tylko gazety ale również grzebią w komunikatach ministerstw i służb. Autor "Popiołów" jest świadomy gry, jaka toczy się o nasze strategicznie położone terytorium; gry, której większość polskiej elity albo nie dostrzega albo ją po prostu ignoruje, przyzwyczajona do swego poddańczego statusu.

Ta walka nad naszymi głowami jest jednym z wielu elementów zmieniającego się geopolitycznego teatru, narastającego konfliktu o globalną hegemonię między Chinami a Stanami Zjednoczonymi z całą plejadą pomniejszych aktorów, konfliktu w którym swoje chcą ugrać nie tylko Niemcy, Amerykanie, Rosjanie czy Ukraińcy ale również masoni, globalizatorzy, Żydzi liberalni i syjoniści.
Wyłania się z tej analizy obraz, w którym Polska to kraj bez pełnej suwerenności, którego przywódcy tej suwerenności nie chcą, a dobrobyt własny oraz narodu upatrują w podpięciu się pod cudze projekty.


Przez analizy Pana Nikt przebija żal i frustracja, świadomość marginalizacji naszego kraju.


Ale nic, nigdy nie jest dane raz na zawsze, możliwe więc że Polska jest jeszcze w stanie odżyć duchowo i materialnie, że zdarzą nam się przywódcy zdolni grać własną grę, na miarę posiadanych aututów, jak Orban, Erdogan, czy Putin.

Do tej sanacji elit potrzebny jest wgląd w kontekst spraw i znajomość faktów, dlatego warto jest czytać Pana Nikt; dlatego publicystyka Pana Nikt tak dużą popularnością cieszy się na naszych "Gońcowych" łamach. Zapraszam Państwa do kupna nowej pozycji naszego Autora.

Książkę można zamówić tutaj:


https://www.3dom.pro/Pan-Nikt-Popioly-p169

Ostatnio zmieniany niedziela, 15 październik 2017 15:22
piątek, 13 październik 2017 07:24

Ludzka komedia

Napisał

W związku z polską Akcją Różańcową odezwały się głosy różnych troglodytów kulturowych, różnych ciotek rewolucji, które na widok milionowych tłumów modlących się na widoku, a nie gdzieś tam pokątnie w kościołach, dostały palpitacji i obślinienia. 

        Bo jakże to „we współczesnym świecie” można być takim prymitywem, żeby ten różaniec obracać i te zdrowaśki tak klepać – lamentują podstarzałe zetemesówy – przecież nie potośmy w młodości z poświęceniem spaliły staniki, by naród dzisiaj wracał w okowy klerykalizmu i zabobonu!  Medytować joginowo na świeżym powietrzu – to nowoczesność, ba, nawet cadyków kiwających się na Brooklynie w kapeluszach do tej nowoczesności jakoś da się wkleić, ale młody Polak z różańcem? To zgroza!

Rada Policyjna Regionu Peel do którego należy Mississauga, przedstawiła raport na temat przestępstw motywowanych nienawiścią tak zwanych hate crimes. Mowa o drobnych wykroczeniach, zazwyczaj napisach na murach lub obraźliwych wypowiedziach, groźbach, a czasem rękoczynach kierowanych pod adresem różnych grup identyfikowanych ze względu na religię, rasę i inne cechy.
Szefowa policji regionalnej Jennifer Evans na początku roku opublikowała przesłanie na wideo, w którym wyrażała oburzenie w związku przestępczością motywowana nienawiścią.
I tak więc łącznie odnotowano w ubiegłym roku 59 przypadków tych przestępstw (rok wcześniej 63 przypadki). Raport policji wyszczególnia 5 grup przeciwko którym dokonano tych przestępstw.
Są to: muzułmanie - 5 przypadków, ludzie pochodzący z południowej Azji - 6 przypadków, społeczność homoseksualna LGBTQ - 7 przypadków, Murzyni - 17 przypadków, a na pierwszym miejscu wymienia się "wyznanie żydowskie". Policja swym raporcie z twierdzi że jest to grupa najbardziej dotknięta przez tego rodzaju przestępczość i jako przykład podaje…
Napis na ścianie katolickiego kościoła pw św. Katarzyny w Mississaudze. Incydent doskonale pamiętam, bo do tego kościoła chodziło na religię moje dziecko. Wszyscy byli bardzo przerażeni, kiedy pewien młody muzułmanin zniszczył figurę Chrystusa, obłamując jej ręce i zamalowując twarz czarną farbą, podarł książki przy ołtarzu, na ścianach wymalował obraźliwe napisy, w rodzaju "nie ma żydowskiego Boga". Sprawcę ujęto i osądzono, zeznał, że chciał napaść na księdza i był wściekły na "religię chrześcijańską", ale w trakcie rozprawy okazało się, że cierpi na schizofrenię i inne przypadłości więc nie ma mowy o jakiejkolwiek "zbrodni" nienawiści.

Mimo kilku incydentów ataków - głównie muzułmanów - na chrześcijan. jeden miał nawet miejsce w polskim kościele w Brampton, policja nie odnotowała w statystykach żadnego przypadku.
A już zupełnym absurdem jest zaliczenie jako incydentu antysemickiego, ataku na kościół katolicki, na dodatek uznanego przez sąd, za wydarzenie nie motywowane nienawiścią.
Najwyraźniej policyjna jednostka Peel powołana do ścigania hate crimes ma duże problemy z wynajdywaniem sobie zajęcia. Miejmy nadzieję, że zdeseperowane panie i panowie policjanci, aby uzasadnić swą przydatność nie będą brali przykładu z szalonych strażaków, którzy podpalają, żeby gasić.

Ostatnio zmieniany czwartek, 12 październik 2017 07:44
piątek, 06 październik 2017 07:55

Po co kur...ać?!

Napisał

kumorszary        Jakoś się tak stało, że w polskiej publicystyce nastała moda na wulgaryzmy. Tak jakby siła prezentowanych argumentów nie wystarczała i wymagało to podkreślającej kreski w postaci „brzydkiego” wyrazu. 

        Piszę o tym, bo zjawisko wyszło z kręgu incydentów, a stało się sposobem publicznego „noszenia się” nawet wśród publicystów z najwyższej półki. 

        Owszem, czasem przekleństwo czy przaśny wulgaryzm jest potrzebny, służy do lepszego zobrazowania sytuacji (publicystyka jest malowaniem skojarzeń i wywoływaniem obrazów w głowie), w większości sytuacji jest jednak po nic, co więcej, niepotrzebnie przykuwa uwagę, odciągając czytelnika od argumentu, stanowi punkt rozproszenia.

Ostatnio zmieniany czwartek, 12 październik 2017 07:48
środa, 04 październik 2017 23:30

Na szybko: W imię zasady wolności

Napisał

Na zdjęciu: Strefa wolności słowa podczas konwencji Partii Demokratycznej w USA w 2004 roku.

Sądząc po tym, co czytam w gazetach i oglądam w telewizji, jestem przekonany że sytuacja w naszym pięknym, postępowym kraju dojrzała do powołania nowego urzędu; Urzędu Wolności Prasy i Mediów.
Urząd taki decydowałby o tym co wolno publikować, a czego nie wolno, stojąc w ten sposób na straży wolności wypowiedzi.

Decydowałby też o tym, co zmienić, aby dana publikacja odpowiadała "standardom wolności".
A my wszyscy moglibyśmy spać spokojnie, wiedząc, że treści jakie propagujemy przez Fejsbuk czy Twitter odpowiadają normom wolności i wolno je rozsyłać. W końcu prawdziwa wolność nie polega na dowolności lecz na "uświadomionej wrażliwości".
Wspomniane urzędy powinny powstawać na każdym szczeblu i być jak najbliżej ludzi - najlepiej już w postaci aplikacji na smartfony, która podobnie jak korekta pisowni prostowałaby "w biegu" nasze wypowiedzi w myśl zasad wolności; tak byśmy mogli być pewni co wolno, a czego nie wolno...

Ostatnio zmieniany piątek, 06 październik 2017 21:42
środa, 04 październik 2017 09:44

Na szybko: Jestem niewierzący.

Napisał

Straciłem wiarę w prawdziwość komunikatów podawanych nam do wierzenia od czasu, kiedy na oczach całego świata wyburzono wieżowiec WTC-7, a cały świat uznał, że lepiej jest w to wierzyć, ponieważ nie wierzenie wytwarza niewygodny dysonans poznawczy. Wiara w podawane przez rząd informacje do wierzenia jest więc sprawą świętego spokoju i równowagi psychicznej i niestety od czasu do czasu kłóci się z krytycznym myśleniem. Z drugiej strony, rozum pochodzi od Boga i dobrze jest go używać, a więc nie wierzę.

Masakra w Las Vegas to podobno robota jednego faceta, który wtargał na wysokie piętro luksusowego hotelu cały arsenał, zainstalował na korytarzu monitorujące kamerki i zaczął ogniem ciągłym strzelać po ludziach.
Może tak, a może nie…
Wielu świadków twierdzi, że ktoś inny strzelał również z czwartego piętra z broni maszynowej - potwierdzający to film ze smartfonu miał wczoraj ponad milion obejrzeń.
Oczywiście cała sprawa posłuży do dalszego podzielenia zaplecza politycznego amerykańskich lokalistów Trumpa i pogłębianiu zamieszania. Bo o to chodzi na tym się rządzi, na tym się robi globalizację. Jądro dało znać o sobie. Według globalizatorów, polityka to umiejętność przystrzygania stada. Ofiar nie da się unikną. Muszą być.

Ostatnio zmieniany środa, 04 październik 2017 09:50
Strona 1 z 31