POWROT
Goniec
Polish Messenger
ISSN 1708-878X
GST# 87090 2707 RT 0001
Tygodnik polski w Kanadzie 
Polish community's weekly newspaper published in Canada
Tel.: 905 - 629-9738
Fax: 905 - 629-9764
Internet:
www.goniec.net
e-mail: redakcja@goniec.net

Adres redakcji:
2386 Haines Rd. Suite 204  
Mississauga, Ont.
L4Y 1Y6

Prenumerata: 
$3,50 za każdy zamówiony egzemplarz. Wysyłka wyłącznie First Class Mail.

***
Wydawca:
Goniec Inc.

..
 
LISTY DO REDAKCJI
 
 
Toronto - Canada
Zamieszczamy listy mądre/głupie, poważne/niepoważne, chwalące/karcące i potępiające nas w czambuł. Nie publikujemy listów obscenicznych, pornograficznych i takich, które zaprowadzą nas wprost do sądu. 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych listów.
 
GONIEC nr 5/2012

 MODA NA ODPOWIEDZI  WYMIJAJĄCE
 Słuchając odpowiedzi prokuratorów na pytania dziennikarzy w sprawie katastrofy smoleńskiej oraz prezesa Komitetu Radia, Radiofonii i Telewizji J. Dworaka 26.01.2012 na posiedzeniu Komisji Kultury i Środków Przekazu z udziałem o. T. Rydzyka, przypomina mi się historyjka z czasów Ludowego Wojska Polskiego. Otóż, porucznik miał wygłosić pogadankę na temat astronomii i do tego celu wykorzystał wielce wygadanego i sprytnego kaprala, mówiąc: Obywatelu kapralu, proszę was o wygłoszenie za mnie pogadanki na temat astronomii. Ja się na astronomii nie znam, a poza tym mam inne pilne obowiązki. Co powiecie kolegom, to wasza sprawa. Jak będą pytania, to odpowiedzcie lub zanotujcie, a później udzielimy odpowiedzi. Na drugi dzień porucznik pyta kaprala, jak było. Chyba dobrze. Mówiłem krótko, ale pytań było dużo. Na niektóre odpowiedziałem wprost , a na pozostałe wymijająco. Co to znaczy, pyta porucznik? Aby pocałowali mnie w d.
 Często odnoszę wrażenie, że powraca propaganda z czasów Ludowego Wojska Polskiego. Cóż, historia lubi się powtarzać. Warto zatem przypomnieć panu J. Dworakowi i pracowitym prokuratorom, że końcowy efekt tych krętactw jest wysoce niechlubny. Mówiąc o pracowitości prokuratorów, mam na myśli ich wyjaśnienia, o mnogości opracowanych tomów z przesłuchań. Szkoda, że prawie brak w nich przesłuchań kontrolerów ruchu i nawigatorów z lotniska Siewiernyj w Smoleńsku. A wiadomo było od początku, że pokrętne i dziwne działania nawigatorów miały zasadniczy wpływ na katastrofę. Co jest oczywiste i często podkreślane przez doświadczonych pilotów. Zważywszy na trudne ukształtowanie terenu i bardzo duże zamglenie jest to słuszny pogląd. Samolot zamiast wznieść się do góry, obrócił się kołami do góry, podobnie jak inny samolot rosyjski Tu kilka miesięcy później. 
 Słynna Komisja A. Macierewicza wprowadzona została w maliny, robiąc przy pomocy naukowców liczne obliczenia oparte chyba na błędnych założeniach, czepiając się głównie nieszczęsnej brzozy.
     Kiedy nasi politycy i naukowcy zrozumieją, że Rosjanie są niedoścignionymi mistrzami w preparowaniu wszelkiej propagandy i zmyłek. 
 W wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej zaangażowanych jest wyjątkowo dużo ludzi, ale jednoznacznych efektów nie widać prawie po dwóch latach żmudnych prac.
    Liczni prokuratorzy tworzą nowe tomy przesłuchań, naukowcy obliczenia matematyczne, a różni ludzie piszą książki. Można powiedzieć, że interes się kręci, a zwykli ludzie za to płacą i płaczą.
    Ogólna opinia w tej sprawie jest podzielona, podobnie jak preferencje polityczne. W tej sytuacji trudno liczyć na znalezienie winnych wyraźnych zaniedbań, o których mówi dochodzenie prowadzone przez Najwyższą Izbę Kontroli.     
 Z poważaniem,
W. Łęcki
Gdańsk
  PS Komisja sejmowa z udziałem o. T. Rydzyka i posłów PiS rozpatrywała m.in. skargę Telewizji TRWAM dotyczącą pominięcia tej telewizji przy przydziale miejsca na multipleksie.

 Od redakcji: Ma Pan rację.
 
 Szanowny Panie Redaktorze,
 W "Najwyższym Czasie" pod datą 31/12/2011 ukazał się artykuł "Korwin-Mikke: Rok 2012 - rokiem przesilenia", w którym autor, Janusz Korwin-Mikke, pisze m.in.: "Przypominam po raz kolejny: ci, co w ?Wujku= i gdzie indziej strzelali w obronie legalnej władzy, do tej pory ciągani są po sądach..." (koniec cytatu).
 Co na ten temat (legalności ówczesnej władzy) myślą "sympatycy" pana JKM (wśród nich niektórzy z redakcji Goniec), którzy byli na spotkaniu wideo z panem JKM kilka miesięcy temu?
 Co na ten temat myślą "Solidarnościowcy" z lat 80., obecnie w Kanadzie?
 A propos - ilu było "sympatyków" na ww. spotkaniu?
 Z poważaniem
 Jurek K

 Od redakcji: Korwin-Mikke jaki jest, każdy widzi.  Znamy "lepsze" cytaty.
 
 Kolejność
 W kilku już różnych miejscach przeprowadzałem transakcje kupna biletu lotniczego, ale od kilku już lat zaopatruję się w Vistuli i jestem zadowolony, poza fachowością, umiejętność nawiązania sympatii, jeśli w tym momencie nie dysponuje właściwą  ofertą, to potrafi po kilku dniach zadzwonić i poinformować o pasującej propozycji. Jakiś czas temu skorzystałem z oferty i zażyczyłem sobie posiłki koszerne - okazały się dużo bogatsze od standardowych - tym razem popróbuję wegetariańskich potraw, ciekawe, czy będą choć trochę przypominać te serwowane w liniach indyjskich, dla mnie bomba. Dlaczego akurat w tym biurze... (???), naprawdę nie wiem, jest coś, co mi akurat pasuje, wzbudza sympatię i nie pozwala na zmianę. Normalne. Prowadząc taki biznes, po krótkim czasie właściciel wie, co sobą reprezentuje i na co sobie może pozwolić, a sam siebie z pracy nie zwolni.
 Miałem też swój ulubiony sklep, wpadałem codziennie, ale widziałem w ciągu lat następujące zmiany, wyraźnie było widać, że być z prawdziwego zdarzenia handlowcem jest wielką sztuką i nie zawsze sprawdza się ten, co z powodzeniem mógłby być właścicielem np. fabryki gwoździ. Znałem tokarza z własną maszyną, wpadałem do sympatycznego człowieka pogadać i wiem, że na luksusowy samochód lub dom zasługiwał i mógł sobie pozwolić. Prawdą jest, że nie wszyscy nadają się na właścicieli, a w każdym biznesie trzeba sobą reprezentować coś innego, ale wielu potrafi i swoją osobowością budują biznes. Każdy ma inne predyspozycje, z mężczyznami nie jest inaczej, ale widzę bardzo wiele niedowartościowanych, niedoinwestowanych kobiet, które naprawdę mogłyby wiele osiągnąć, dawać innym zatrudnienie. Czasami powodem stagnacji jest zwykły brak ambicji, strach przed zmianą, nawet jeśli wiadomo, że sukces jest gwarantowany... Najbezpieczniej jest robić to, co do tej pory, to jest pewne (?), a że powinno się to nazywać wegetacją... (???). Jestem podbudowany, gdy widzę osoby budujące swoją przyszłość, dążące do czegoś, szczególnie kobiety wzbudzają sympatię (zupełnie nie wiem dlaczego), to po prostu cieszy, porównanie z tymi co potrafią tylko szukać pracy u kogoś, jest naprawdę pozytywne.
 Jakiś czas temu poznałem kobietę o ilorazie inteligencji mocno ponadprzeciętnym, z wykształceniem i wdziękiem, z którą (gdybym dysponował pieniędzmi) nawet linii lotniczych otworzyć bym się nie bał. Wiara czyni cuda, dlatego w nią akurat wierzę... mimo wszystko. Tutaj w Kanadzie szanse mają wszyscy, oczywiście wykształcenie i intelekt predestynują, stwarzają szansę większą... ale jak widać, wiele nawet wykształconych osób woli łatwiznę, a to ich szanse redukuje, ale co poradzić, gdy aspiracje i chęć poprawy standardu są, jakie są.
 Przybyłem tu przed dwudziestu kilku laty i jakoś tak od początku nie zgadzałem się z twierdzeniami, że dom powinien być pierwszym zakupem, myślę, że wiązanie się spłatami na długie lata, nie jest dobrym rozwiązaniem, na pewno od początku, ale opinię przeciwną promują banki i biznesmeni zajmujący się handlem domami, nieruchomościami, mają to opanowane i pieniądze na propagandę. Identycznie jest z drogimi samochodami, znajdują się na nie chętni, tacy co muszą sąsiadów czymś zaszokować, ale takie aspiracje wiążą się z wydatkami, np. ubezpieczeniem... A te pieniądze można by wydać dużo rozsądniej i z pożytkiem, bardzo często to jest powodem, że mamy rodaków chronicznie cierpiących na brak gotówki. 
 Przed laty ubaw miałem przedni, gdy znajomy "musiał" kupić rasowego pieska, tylko dlatego że sąsiad kupił, był z tym pieskiem tylko wielki problem, ale... (???). Dla wielu chęć ukrycia głupoty i niepowodzeń jest jedyną aspiracją i to akurat potrafią... Oczywiście i sobie mam wiele do zarzucenia, ale się przynajmniej z tym nie ukrywam.
 W Polsce dzieje się coraz ciekawiej, niewygodny ekspert lotniczy zafundował sobie wycieczkę do Indii, tylko po to aby się powiesić, prokurator fachowo pozoruje chęć samobójstwa, urzędnicy prokuratury buntują się przeciw zwierzchnikowi, a Tusk pojechał sobie w Dolomity i ma wszystko w nosie, czyżby nie czuł się za nic odpowiedzialny, wie, że właściwie rządzi ktoś zupełnie inny i on o wszystko zadba... (???).
 Na temat uruchomionej przez o. Rydzyka w Toruniu geotermii, istnieje zakaz informacji, dlatego w telewizjach nie ma o tym ani słowa, tzw. główny nurt za podstawowy temat uważa walkę z wiarą, rodziną, patriotyzmem i p. Antonim Macierewiczem, ale o sukcesach rządu POpłuczyn i PSL-u bębnią bez przerwy, mimo że wszyscy widzą, jak jest naprawdę, propaganda wmawia idyllę i w wyborach wygrywają zaprzańcy... Takie są prawidła psychologii, tresura działa. Stosowane w przemyśle wydobywczym nowe technologie powodują, że w USA, mimo rządów Obamy, eksploatowany przez prywatne firmy gaz łupkowy tanieje i pozwala działać gospodarce. Złoża tegoż gazu uruchamiane w Polsce zaczynają pracować, są już pierwsi odbiorcy, jest szansa, że to ruszy i że nie pozwoli na zapaść, a raczej uruchomi polski potencjał. Ale co z podpisaną już umową z Gazpromem, rozumiem, że kary za jej zerwanie będą płacić Tusk z Pawlakiem lub PO z PSL-em... (???), co daj Boże.
 W UE podobnie, mimo lewackiej propagandy na temat euro, mimo pchania w ręce bankierów miliardów zrabowanych podatnikom, UE i euro na naszych oczach wyzionie ducha... i bardzo dobrze. W kolejce jest jeszcze Rosja, ale wygląda, że i na nią czas nadchodzi, że agonia długo trwać nie będzie, rozleci się z wielkim hukiem. Przy powolnej agonii UE i gwałtownej wschodniego wspólnika, wytworzy się masa smrodu, ale pozwoli to odżyć reszcie świata, przestanie działać globalne ocieplenie i wiele innych kataklizmów, świat złapie oddech, a gdy zachłyśnie się smrodem dwudziestego wieku, to długo będzie pamiętał, będzie się bronił przed powrotem socjalistycznej zarazy. Od zawsze było bardzo widoczne, że bardzo wiele pokoleń naprawiaczy uważało stworzony przez siebie system za rzeczywistość ostateczną, wkoło której wszystko już się będzie kręcić... ale zawsze potrzeba było tylko krótkiego czasu, by wszystko wróciło do normy lub znalazł się następny cudak nadający kierunek nowemu tłumowi bezmózgowców. Wcale nie trzeba wiele, aby znaleźć wiernych i wykonawców, ktoś, osoby jakieś, sprokurowały tzw. rewolucję francuską, wykreował się Mussolini, Prusy dzięki swojej wojennej retoryce mogły dysponować nie swoimi miliardami na zbrojenia, po ich agonii te same środowiska pchają USA od wojny do wojny, w międzyczasie uruchomiono Lenina i Hitlera, a w Polsce mamy Tuska i Komorowskiego, persony z tej samej co Bolek gliny, prowadzone przez te same środowiska.
 Ostatnio wpadł do mnie znajomy, przyniósł zakąskę pt. "Polish sausage", produkt jednego z kanadyjskich molochów... nadający się tylko do antypolskiej propagandy, coś zrobione nie wiadomo z czego, naprawdę nie wiadomo, a mięsa w tym wyrobie nie było na pewno. Dlatego właśnie czuję odrazę do dużych firm, zwłaszcza spożywczych, co przenosi się i na inne upodobania, mały prywatny sklepik czy biznesik to jest to i wątpię, abym zmienił zdanie.
 Janusz Sierzputowski
 Cambridge, 15 stycznia 2012

 Od redakcji: Małe jest piękne.
 

GONIEC nr 4/2012
  ***
 W TV Polonia w programie "Na celowniku" poruszono sprawę w Wojsku Polskim. Padały słowa: korupcja, przekupstwo, łapówki, mafia, służby specjalne itp. Te działania są z udziałem prokuratury wojskowej; stworzył to rząd PO, Tuska i Komorowskiego. W tym programie pokazano np., co powiedział prokurator Przybył, który miał popełnić samobójstwo, a w końcu się tylko skaleczył, bo mu ktoś przeszkodził. Wygląda to na ironię, ale może miał szczęście w nieszczęściu. Ta cała komedia wygląda na scenę o przysłowiowym złodzieju, który ucieka i krzyczy "łapcie złodzieja".
 W programie tym mówiono - o czym od dawna wiadomo - że toczą się sprawy korupcyjno-mafijne w wojsku. Te różne sprawy zaczęły się od założenia prokuratury wojskowej przez PO i te afery na miliony złotych będą się toczyć w nieskończoność. Ciekawe jest, że premier i prezydent odnieśli się do tych spraw bardzo łagodnie, kazali sobie podać ręce, jakby nic złego się nie wydarzyło, tylko uznali za personalne nieporozumienie. Szef armii polskiej, prezydent, tak się zachowuje, stojąc na straży Polski. Co ciekawe, że nikt nie ma prawa sprawdzić lub ukarać tej bandy ani w wojsku, ani w rządzie. Pytanie, kto w końcu rządzi Polską. Wygląda na to, że nie ma już Polski ani rządu polskiego. Pozostaje tylko postawić krzyżyk na Polsce, że była i została pogrzebana, bo Polacy na to zezwolili, i im płacą za swoje niewolnictwo.
Stanisław Wójtowicz
Mississauga

 Od redakcji: Niech Pan krzyżyków za wcześnie nie stawia, to tylko jedno pokolenie dało...

 W OBRONIE GRAFA
 W drugim numerze ze stycznia tego roku naszego popularnego GOŃCA, ukazał się list pana Z. Turkiewicza, w którym bije on na odlew wyimaginowanego hrabiego P., określając go jako porażającego. Mocne słowa. Ale porażonemu panu Zbigniewowi coś się chyba pokręciło. Z enuncjacji nadzwyczaj ostrego purysty językowego wynika, że chodzi o Aleksandra Pruszyńskiego (syna popularnego pisarza Ksawerego), który mieszka na Białorusi i stamtąd pisze lekko, łatwo i przyjemnie o problemach i problemikach otaczających go tubylców. Ponieważ felietonista jest człowiekiem mobilnym i pomysłowym, często gęsto odwiedza sąsiednią Ukrainę, Litwę, bywa też w Warszawie, gdzie ma mieszkanie. No i wpada 2 - 3 razy w roku do Kanady. Pana Turkiewicza oburza tytuł korespondencji (hrabiego?) "Z Ost Frontu". Jest to zapożyczenie z oficjalnych wojennych komunikatów, kiedy to ważyły się losy Polski i Europy. Osobiście uważam ten tytuł za chwytliwy. Ale do rzeczy (i do pakunków - jak powiedział bagażowy).
 Pan Turkiewicz nie wie zapewne, że nasz felietonista jako dziecko wypędzony został z rubieży Rzeczpospolitej (może to byłby lepszy tytuł?) i wylądował w Nowym Jorku, gdzie uczęszczał przykładnie do szkoły amerykańskiej, a nie polskiej - co ważne. Można żartować, że dzięki temu brakuje A. Pruszyńskiemu polskiej kindersztuby w zakresie stylu i ortografii. W czasach szkolnych my  (pan Turkiewicz chyba też) ćwiczeni byliśmy przez belfrów, tworząc "eseje" pt. "Jak spędziłem wakacje", a na wyższych szczeblach wyrażaliśmy na piśmie swoje poglądy np. na temat "Poezja W. Broniewskiego jako taka, a jak nie taka, to jaka i dlaczego?". Ten lewicujący do bólu były legionista, perła PRL-u, który chwalił - był obowiązkowym i częstym "celem" wypracowań. Rzeczony mawiał o sobie, że jestem Polak, katolik, alkoholik. Jakoś nie dodawał, że także komunistą, wiernym apologetą reżimu.
 Cóż, polonistyczna edukacja ominęła Grafa i dlatego chyba budując polskie zdania, myśli po angielsku w nieco innej składni - o czym wiedzą tłumacze. A to, można powiedzieć, przeważnie "nie pracuje" (it doesn't work). 
 Nasz korespondent mieszka w okolicach, gdzie kiedyś rozciągały się liczne włości jego rodziny ze strony matki. Czy miała ona jakieś arystokratyczne tytuły, nie wiem, ale po mamusi i tak ich odziedziczyć nie można. Tylko u Żydów matka jest najważniejsza. Tamże miejscowi tubylcy, wspominając rodzinę, nadali mu z rosyjska tytuł grafa. Czy na pewno jest on równoznaczny z tytułem hrabiego? O ile wiem, są w Europie (przeważnie już nieoficjalne) tytuły baronów, markizów, lordów. Czy ich wszystkich należałoby "spolszczać" na hrabiów? A. Pruszyński nigdy się za hrabiego nie podawał, a "nick name" przyjął z przymrużeniem oka, tak jak Ost Front. Czy można go wobec tego określać jako porażającego hrabiego? Ja bym raczej zastosował pewną paralelę, porównując "Grafa" do tak popularnego w Toronto śp. Lecha Bukowskiego. Obaj zapaleni, ruchliwi politycy, nie wyciągający żadnych wymiernych korzyści z tego hobby. Pan Bukowski swego czasu miał w domu (tj. małym pokoiku) nieprawdopodobnie wielkie radio z wszystkimi możliwymi i niemożliwymi zakresami fal. Znał języki i z zapałem robił nasłuchy z całego świata, dostarczając je potem tutejszym mediom. Zaprzysięgły stary kawaler - pedałował wzdłuż i wszerz po Toronto w mundurze harcerzyka, póki mu na to jeszcze siły pozwalały.  No cóż, A. Pruszyński dobiega też już 80-tki, a rzutkości, pomysłów i politycznej, a także społecznej aktywności - tylko mu pozazdrościć! Wiem, wiem, są też istotne różnice. Lech zmarł bezdzietnie, a Aleksander ma liczną gromadkę i nie jeździ na rowerze! 
 No i na zakończenie dowcip arystokratyczny (a jak?): "Czy podobają się panu, panie hrabio, toalety na dzisiejszym balu? Nie wiem, jeszcze nie byłem".
 Pruszyński wszędzie bywał, a na toalety pań jest zawsze wrażliwy - o czym przekonać się łatwo, czytając jego felietony. Kogóż on tam (na Białorusi, Ukrainie, Litwie czy w Polsce) ostatnio spotkał i z kim wymieniał poglądy? Zobaczymy, tzn. przeczytamy w następnym GOŃCU.
 Tak trzymać Olo! Taka to opinia moja.
 Z poważaniem
Jan Ostoja 
Toronto

 Od redakcji: Podpisujemy się pod nią.

 ***
 Panie redaktorze, nie wiem, czy zainteresuje Pana zamieszczona odpowiedź na moje zapytanie skierowane do ZUS-u? Myślę, że po części jest odpowiedzią na Pański artykuł z ostatniego numeru "Gońca", zwłaszcza ostatnie zdanie pani z ZUS mówiące o wieku emeryta, którego to nie dotyczą cytowane przez nią przepisy. 
 Z poważaniem i pozdrowieniami dla Redakcji 
 Zbigniew Szczesnowicz

 Szanowny Panie, 
 W odpowiedzi na Pana pismo z dnia 12.10.2011 r. Zakład Ubezpieczeń Społecznych I Oddział w Łodzi, Wydział Realizacji Umów Międzynarodowych uprzejmie informuje, że zgodnie z art. 104 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2009 r. Nr 153 poz. 1227 ze zm.) prawo do emerytury lub renty ulega zawieszeniu lub świadczenia ulegają zmniejszeniu w razie osiągania przychodu z tytułu działalności podlegającej obowiązkowi ubezpieczenia społecznego, za którą uważa się zatrudnienie, służbę lub inną pracę zarobkową albo prowadzenie pozarolniczej działalności. 
 Osiąganie przychodu nieprzekraczającego kwoty 70 proc. przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego, która aktualnie wynosi 2356,30 zł, nie powoduje zmniejszenia świadczeń. 
 Zawieszeniu ulegają emerytury i renty świadczeniobiorców, którzy osiągnęli przychód przekraczający kwotę 130 proc. przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego, która wynosi 4376,00 zł.
 W przypadku gdy przychód osiągany przez świadczeniobiorcę przekroczy 70 proc. przeciętnego wynagrodzenia, ale będzie niższy niż 130 proc. przeciętnego wynagrodzenia, świadczenie ulega zmniejszeniu o kwotę przekroczenia, nie więcej jednak niż o kwotę maksymalnego zmniejszenia, tj. od 1 marca 2009 r. 503,82 zł przy emeryturach i rentach z tytułu całkowitej niezdolności do pracy.
 Zgodnie z art. 103 cytowanej Ustawy przepisu tego nie stosuje się do emerytów, którzy ukończyli 60 lat (kobiety) lub 65 lat (mężczyźni).
 Nadmieniamy również, że wszelkie informacje dotyczące świadczeń wypłacanych przez ZUS znajdzie Pan na naszej stronie internetowej www.zus.pl. 
 Z poważaniem
 Dorota Ignaczak

 Od redakcji: Dziękujemy za cenne wyjaśnienie.

 Rada 
 Szanowni Czytelnicy,
  Różni ludzie różnie pisali, jak pomóc Polsce. Mnie przyszła do głowy następująca myśl: należy przy spotkaniu z Polakami mieszkającymi w Polsce (rodzina) wyraźnie im powiedzieć, że z politycznego punktu widzenia większość z nich jest zwyczajnymi matołami. Historia ostatnich 20 lat wskazuje na to dobitnie.
 Oczywiście zdecydowana większość z nich się do tego nie przyzna (JA SIĘ MYLIŁEM, GŁOSUJĄC NA PO??? - NIEMOŻLIWE). Jest również szansa, że dojdzie do scysji - ale uważam, że to jest jedna z niewielu szans, aby mieszkającym w Europie/Polsce zakutym łbom coś przekazać. Wszelkie nawoływania w stylu "módlmy się" nie są warte funta kłaków.
 Jak większość polonusów z Kanady i USA zacznie im to uparcie powtarzać, to może, może coś z tego wyniknie.
 Z poważaniem,
 Jurek K.

 Od redakcji: Nic z tego nie wyniknie. Oprócz pogłębienia ans między Polakami "krajowymi" a "zagranicznymi". Przekonywanie kogoś, zaczynając od "jesteś matołem", jest mało skuteczne. Przekonywać należy, zaczynając od "jesteś bardzo mądry, ale...".
 
 
 
 
 
 

GONIEC nr 3/2012

 Szanowni Panowie, 
 P. Leszek Kuźnicki i p. Marek Chlebuś - swoich własnych kompleksów proszę nie rozsiewać w artykule "Program dla Polski" - "Polska w perspektywie 2050", Goniec 6-12 stycznia 2012 nr 2. Proszę, nie róbcie z Polaków osłów i kretynów intelektualnych, którzy bez Niemców nie umieją funkcjonować - to bzdura. Polak potrafi - Polak umie. W świecie jest wielu dobrych naukowców, inżynierów i innych mądrych, skromnych Polaków - nie tylko w USA czy Kanadzie. Jako kapitan ŻW, dużo wędrowałem po świecie, a później jako "dyplomata" wszędzie spotykałem Polaków, którzy umieli się dostosować do warunków i środowiska, zachowując swoją osobowość i polskość.   To Rosja lub Niemcy wygnali ich z kraju przez swoją pazerność nacisków na dobrze wychowanych chłopców czy córki przez matki Polki, które słyną w świecie, że dbają o dobry początek dobrego rozwoju i chowania dziecka na zasadach religii katolickiej i jej moralności - dbając o prawidłowy rozwój zdrowotny i intelektualny, czytając bajeczki, książeczki, filmy przed snem od kołyski. Żadna matka w świecie nie troszczy się tak o swoje dziecko jak matka Polka. Tu jest początek intelektualny małego Polaka - człowieka, który jest później sukcesywnie niszczony przez ościennych "przyjaciół". A ostatnio szczególnie przez Niemców i przekupnych zdrajców narodu elity rządzącej. To Niemiec bez Polaka nie umie funkcjonować, bo ma za ciasną głowę i zimny wychów. Udają tylko mądrych, dbając o pozory. Oni nie posiadają i nie znają tych wartości intelektualnych, jakie posiadamy my, Polacy - kulturowych i moralnych. Nauka i czytanie nie jest ich priorytetem jak u nas, lecz liczenie pieniędzy, posiadanie i robienie z kogoś durnia (mowa o 1970 r. i 1980 r. - strajki). Ale nasza klasa pracująca musi tylko umieć się podpisać i trochę policzyć - to już za siebie mówi wiele. (...)
 Teraz nawet nasłali nam J. Palikota, by demoralizował młodzież i społeczeństwo. I tu zaczyna się niepowodzenie Polaków. Niemcy są cały czas wspierani głównie przez Żydów niemieckich z nagonką na Polaków, jak "polskie obozy koncentracyjne", Jedwabne itp. Kto te fałszerstwa rozgłasza, Niemcy, Żydzi. Wiadomo, Platforma Obywatelska to partia Niemców w niemieckich mass mediach bardzo popierana. I takich zdrajców narodu polskiego, głównie D. Tusk i R. Sikorski, lansują na niekorzyść Polski. A partię PiS Kaczyńskich i innych mądrych, dobrych Polaków to w niemieckich mass mediach opluwają, wyśmiewają - prowadzą do morderstw (p. Rosiak, p. Dariusz prowadzący śledztwo smoleńskie i inni), robiąc też zamach stanu w Smoleńsku - przenosząc wrogą propagandę na polskie mass media. Pod zarządem PO ogłupia Polaków na korzyść niemieckich wpływów w Polsce, by posiąść polskie bogactwa naturalne - stocznie zlikwidować, porty unieszkodliwić, fabryki, zakłady zamknąć, ze starych, chorych oczyścić teren (sprawa recept) itp. itp. Słynna brudna robota robiona przez Niemców w białych rękawiczkach. To nie jest wina mądrych, dobrych Polaków - to Niemców wspieranych przez Żydów niemieckich i zdrajców narodu polskiego, elity obecnie rządzącej, za bakszysze. To oni nie pozwalają, by nasz kraj rósł w siłę - który też ma duży potencjał intelektualny od kolebki.
Jan Hłaski
Toronto
 PS Hitler ostrzegał Niemców: ostrożnie z Polakami, bo to jest bardzo inteligentny naród. Na Polsce połamała sobie zęby - I wojna światowa (1914), na Polsce połamała sobie zęby - II wojna światowa (1939), na Polsce połamał sobie zęby - komunizm. A teraz, uwaga na Unię Europejską (która jest utopią), to jest IV Rzesza Niemiecka.

 Od redakcji: Myślę, że jednak Pan czegoś nie doczytał... (ak)

 Artykuł o Władysławie Bukowińskim 
 - odpowiedź czytelnikowi
 Oto fragment listu e-mailowego, jaki napisał do mnie Maciej K. z Bydgoszczy po przeczytaniu mego artykułu o. ks. Władysławie Bukowińskim pt. "Szukam pyłu twoich sandałów" - w numerze świątecznym "Gońca":
 "Historię Bukowińskiego przeczytałem jednym tchem i jestem pod wrażeniem tego człowieka i jego dokonań. Przyznam, że się  wzruszyłem... Szczególnie poruszające było uwięzienie i katorżnicza praca, po której pozostały niegojące się rany. Trochę się zdziwiłem, że 3-letnie łagry to był wówczas mały wymiar kary... Mowa obrończa Bukowińskiego zrobiła na mnie ogromne wrażenie, poza tym jego doświadczenie szczęścia i bliskości Chrystusa - chwyciło za serce.  Następca Bukowińskiego, ks. Józef Kowalów, musi być wspaniałym człowiekiem. Czy można prosić o bliższe dane na temat publikowanego pod jego redakcją w Łucku na Ukrainie pisma ?Wołanie z Wołynia= oraz serii wydawniczej  Biblioteki ?Wołanie z Wołynia=? Myślę, że my, Polacy, powinniśmy wspierać taką piękną inicjatywę".
 Maciej K., Bydgoszcz

 Odpowiadam: Dwumiesięcznik "Wołanie z Wołynia" - to pismo religijno-społeczne rzymskokatolickiej diecezji łuckiej, założone w 1994 roku. Jego redaktorem naczelnym jest ks. Witold Józef Kowalów (e-mail: kovaliv@ostroh.uar.net), który kontynuuje dzieło ks. Bukowińskiego na Ukrainie i zebrał wszystkie materiały konieczne do wszczęcia jego procesu beatyfikacyjnego, będącego w toku. Wydawcą wersji polskojęzycznej wydawnictwa książkowego "Wołanie z Wołynia" jest: 
 Ośrodek "Wołanie z Wołynia" skrytka pocztowa 9, 520 Poronin 
 http://www.wolaniecom.parafia.info.pl
 Ośrodek "Wołanie z Wołynia" zajmuje się publikowaniem książek, wydawanych przez wyżej wymienione pismo "Wołanie z Wołynia", wychodzące, jak podałam wyżej, na Ukrainie. W latach 1997-2005 wydano 45 książek, mających przybliżyć Polakom duchowy świat Wołynia - wysiłki ekumeniczne, stosunki polsko-ukraińskie, zabytki kultury polskiej na Ukrainie, osiągnięcia myśli filozoficznej Ziemi Wołyńskiej...
 Na pewno warto konkretnie poprzeć wydawnictwo, które borykając się z brakiem funduszy, wydało już dziesiątki pozycji książkowych, ocalających od zapomnienia  dawną polską  sztukę na tych terenach i całe  wieki tradycji  kultury polskiej na dzisiejszej Ukrainie. 
 Dobroczyńcy, na których łaskawość liczymy,  proszeni są o wpłaty na konto:
    Stow. Ośrodek "Wołanie z Wołynia"
    PBS. Zakopane O/Biały Dunajec
    nr 77 88210009 0010 0100 1892 0001 
    Pamiętajmy, że dobro, którym się dzielimy, ma tę właściwość, że się mnoży...
Krystyna Starczak-Kozłowska

 Od redakcji: Dziękujemy, gratulujemy tekstu!

 Szanowny Panie Redaktorze,
 - Pan Jacek Kozak myli się, gdy pisze w ostatnim numerze "Gońca", że zadłużenie Polski wynosi 24 proc. PKB. Polskie zadłużenie wynosi ok. 54 proc., a wg niektórych przekroczyło 55 proc. - czyli ponad dwa razy tyle.
 - Jeżeli chodzi o listy Państwa Golarz: wg prawa polskiego, obywatele polscy są zobowiązani do posługiwania się na terenie Polski tylko i wyłącznie dokumentami wystawionymi przez władze polskie. Może to i jest upierdliwe, ale niestety tak jest. Jest nawet taki artykuł w k.k. brzmiący mniej więcej tak: "Kto wprowadza w błąd władze polskie co do swojego obywatelstwa, podlega karze...". Cytuję to z pamięci, nie chce mi się szukać - może ktoś przejrzy polski k.k. (kara maks. zdaje mi się jest 5000 zł).
 Nawiasem mówiąc, obywatel kanadyjski, przekraczając granice Kanady, jest zobowiązany używać paszportu kanadyjskiego, a nie żadnego innego (tu uwaga dla Pana Bogdana Stuprocentowego Polaka). Obywatel amerykański jest zobowiązany używać paszportu amerykańskiego w momencie przekraczania granicy USA. Tak samo obywatel Izraela jest zobowiązany używać paszportu izraelskiego w momencie przekraczania granicy Izraela. Jak również obywatel RPA jest zobowiązany używać paszporu RPA w momencie przekraczania granicy RPA. Nie chce mi się tego szukać - kto nie wierzy, niech sobie sam "pogoogluje". Podejrzewam, że ww. kraje nie są jedyne w tym zakresie - prawdopodobnie większość państw na świecie ma podobne wymagania.
 W ww. sprawie nawet kanadyjski konsul nie mógłby NIC pomóc - obywatele polscy na terenie Polski są traktowani WYŁĄCZNIE jako obywatele polscy - proszę sobie przeczytać ustawę o obywatelstwie polskim, jak również ostrzeżenie na ostatniej stronie paszportu kanadyjskiego.
 Jest jeszcze gorzej, niż się większości wydaje - otóż wg ustawy o polskim obywatelstwie, dziecko obywateli polskich (nawet z jednego rodzica) z mocy prawa zostaje obywatelem polskim w momenie urodzenia się i nie ma ZNACZENIA, GDZIE PRZYSZŁO NA ŚWIAT. A poza tym nie ma ŻADNEGO ograniczenia pokoleniowego w tym zakresie - dzieci dzieci dzieci itd. - wg ustawy o obywatelstwie polskim są ZAWSZE obywatelami polskimi - chyba że ktoś się obywatelstwa polskiego zrzeknie i przerwie ten łańcuszek.
 Konsekwencją tego może być fakt, że dziecko urodzone poza Polską z polskich rodziców (nawet z jednego rodzica) jest obywatelem polskim i może być NIEWYPUSZCZONE z Polski, o ile nie posiada odpowiedniego polskiego paszportu. A wielu jedzie do Polski razem z milusińskimi, żeby pokazać ich dziadkom.
 A teraz pytanie - jak się Wam wydaje, Drodzy Czytelnicy, ile czasu zajmie wyrobienie polskiego paszportu w Polsce dla obywatela polskiego nieurodzonego w Polsce? Ile zaświadczeń/dokumentów trzeba będzie wydostać z Kanady, wliczając w to akt zawarcia małżeństwa przez rodziców w Kanadzie, akt urodzenia - wszystko oczywiście poświadczone/przetłumaczone/zarejestrowane w polskim sądzie etc.
 A dla tych, co mają sytuację "niejasną" - zrzec się obywatelstwa polskiego, chociaż to ma swoje wady, np. utrata prawa do polskiej emerytury, jak również jest jeszcze bardziej uciążliwe i upierdliwe niż wyrabianie sobie polskiego paszporu - tyle tylko, że raz przeprowadzone daje święty spokój z polskimi wadzaaami.
 Innym "wyjściem" jest latanie do Polski nie LOT-em, tylko innymi liniami, tak aby pierwsze przejście w granicach Europy nie było w Polsce. Nawiasem mówiąc, NIE latać przez Londyn ani inne przejście graniczne w Wielkiej Brytanii - GB nie należy do strefy Schengen i po przylocie do Polski z GB trzeba ponownie przejść polską kontrolę graniczną.
 Z poważaniem,
  Jurek K.

 Od redakcji: Dziękujemy za rady. W zasadzie ma Pan rację, ale tylko co do litery prawa.

 Powracający zamordyzm?
 ILE DIABŁÓW I ANIOŁÓW ZMIEŚCI SIĘ NA SZPILCE:
 Z ostatniej chwili: KRRIT jak z Owidiusza "trudzą się góry a porodzą śmieszną mysz", po blisko trwającej rok obstrukcji, "wypociła" i odrzuciła TV Trwam jako użytkownika multipleksu cyfrowego. 
 Jest to skandal nad skandale, który przez dyskryminację, łamiącą wszelkie prawa, pozbawiając setek tysięcy widzów - w większości (!!!) katolickiego kraju, chrześcijańskiej TV... ośmiesza RP z jego Głową Państwa i całym rządem. 
 "Uzasadnianie" decyzji "finansami" jest irracjonalne i jakby żywcem wzięte ze scholastycznych spekulacji. Stosując absurdalną tezę jako "kryterium" w stosunku do katolickiej TV, pan Dworak z jego ekipą powołuje się na sprawy finansowe w sensie liczenia, ile aniołów, a ile diabłów zmieści się na główce szpilki.
 TV Trwam jest własnością społeczności katolickiej i od wielu lat legitymuje się rzetelnością i stażem bez długów publicznych.
 Jakżeż szacowna KRRiT z jej przewodniczącym może tego nie widzieć? ... A "liczy" pieniądze, gdy równocześnie nie potrafi zliczyć napływających do niej głosów sponsorskich RM i TV Trwam z 2011 i 2012 r.???? (do tej czynności nie starczy palców rąk i nóg całej KRRiT!).
 Ciekawe, jak to tam w KRRiT jest z wykładnią prawa (???), bo jak widzę, to mają problem, czy to tabakiera dla nosa... czy nos dla tabakiery... a to jest już podstawa do dymisji całej tej "Rady/Komisji", która nie rozumie, co to Prawo, Naród i Społeczny Interes.
 Zbierajmy nadal podpisy i zasypujmy nimi decydentów z panem Dworakiem, dworującym sobie poniekąd z kardynalnych praw obywatelskich... kiedy skandalicznie dyskryminuje i działa na szkodę społeczeństwa/podatników. 
 Może nadszedł czas, by zwrócić się do władz kanadyjskich przez naszych posłów... jako że wszystko to: zakrawa na przedsmak "zamordyzmu i politycznej poprawności"???
Małgorzata Kossowska
Toronto

 Od redakcji: Oczywiście, że nadszedł taki czas, tym bardziej że władze kanadyjskie deklarują poparcie dla ochrony praw człowieka (prawo do swobody wypowiedzi zagwarantowanej dostępem do środków masowego przekazu takim jest) urbi et orbi, czyli wszędzie od Libii po Birmę.
 
 
 
 
 

GONIEC nr 2/2012
 ***
 Prezydent RP
 Marszałek Senatu
 Przewodniczący Komisji Senatu  do spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą
 Przewodniczący Komisji Sejmu  do spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą
 Minister Spraw Wewnętrznych
 Minister Spraw Zagranicznych   Ten list jest moim oficjalnym zażaleniem i skargą na organ Ochrony Granic lotniska w Warszawie, który to organ odmówił mi powrotu do Kanady samolotem LOT, 4 stycznia 2012 roku. Zostałam zatrzymana wbrew mojej woli w granicach Polski. Wspólnie z mężem narażeni zostaliśmy na dodatkowe koszty "ucieczki" z Polski do Kanady przez inne kraje Europy. Doznaliśmy niepotrzebnego napięcia nerwowego. Mąż stracił dwa dni pracy. Uważam, że pracownicy Ochrony Granic nadużyli władzy oraz złamali prawa człowieka do wolności opuszczenia kraju.
 Jestem obywatelką Kanady i Polski. Legitymuję się ważnym paszportem kanadyjskim. Mieszkam za granicą Polski od czerwca 1981 roku. Muszę również nadmienić, że staram się o nowy polski paszport w Konsulacie Polskim w Toronto od czerwca 2011 roku. Proces jest długi i skomplikowany w związku z wymaganymi przez konsulat procedurami i dokumentami. Pracownicy konsulatu starają się przeszkadzać raczej niż pomagać.
 Na następnych stronach załączam opis wydarzeń granicznych wjazdu i wyjazdu z Polski opisanego przez mojego męża Bolesława, który towarzyszył mi w podróży i był świadkiem wydarzeń. Ja ciągle jestem pod napięciem nerwowym. Pisanie sprawia mi kłopot. 
 Z poważaniem
Bożena Golarz
Toronto Ontario
 Kopie: Ambasada Polska w Ottawa, Kongres Polonii Kanadyjskiej 
 ***
 Wycieczka do Krakowa, grudzień 23, 2011 - styczeń 6, 2012
 Przylot.
 Lądujemy LOT-em w Warszawie 24 grudnia z Toronto. Podchodzimy do okienek kontroli paszportowej. Ustawiamy się przy okienku Non-EU. Okienka EU opróżniają się szybko. Urzędnicy z okienek EU machają, żeby podejść. Maria i Scott zostają w kolejce Non-EU. Prezentuję kanadyjskie paszporty. Urzędnicy pytają nas, czy mamy paszporty polskie. Odpowiadamy, że tak, ale Bożeny paszport jest nieważny. Urzędnik chce je widzieć. Paszporty kanadyjskie lądują z powrotem w moich rękach. Mój polski paszport wraca do mnie. Urzędnik zwraca się do Bożeny: "Pani na ten paszport nie wyjedzie. Jest nieważny". Odzywam się ja: "Pani nie ma intencji wyjeżdżać na ten paszport. Pani posługuje się paszportem kanadyjskim". Urzędnik powtarza jak złamana płyta: "Pani na ten paszport nie wyjedzie". Myślę w duchu, że chłopak młody, pewnie niewyszkolony poprawnie w odprawie paszportowej. Nie chcę się kłócić. Nie ma powodu. Pytam półżartem: Czy możemy wejść, czy mamy wracać do Kanady? Urzędnik odpowiada: Proszę iść. Po krótkim locie jesteśmy w Krakowie.

 Wylot
 Lądujemy z Krakowa w Warszawie. Podchodzimy do odprawy paszportowej do Toronto. Podajemy paszporty kanadyjskie. Pani urzędniczka pyta o paszporty polskie. Podajemy polskie jak kazano. Urzędniczka otwiera paszport Bożeny i tonem rozkazującym mówi: "Pani nie jedzie". Pytamy dlaczego. "Nieważny paszport". Przecież kanadyjski paszport jest ważny, odpowiadamy zgodnie. Urzędniczka: "Nie ma pieczątki". Rozumiem, że nie ma pieczątki wjazdu do Polski. To nie nasza wina, że wasza organizacja nie przybiła pieczątki przy wjeździe, odpowiadamy. Urzędniczka: "Ci na dole nie wiedzą, co robią". Myślę, że mówi o swoich kolegach z odprawy przy wjeździe. Odzywam się: To proszę naprawić błąd kolegów i przybić pieczątkę. W myślach nie rozumiem zupełnie, w czym jest problem. Urzędniczka wychodzi. Przed wyjściem z budki dodaje: "Pani nie jedzie". Znika na parę minut. Wraca i mówi: "No to kto jedzie, a kto nie jedzie". Myślę, czyżbyśmy mieli wybór? Urzędniczka: "Konfiskujemy paszport polski" i podaje zaświadczenie o konfiskacie. Pytam: Czy możemy rozmawiać z kimś wyższym stopniem? Urzędniczka podaje nam kawałek papieru z numerem telefonu. "Zamówcie spotkanie. Komendant przyjmuje w poniedziałki od 10 do 12" (dzisiaj jest środa). Potem okazuje się, że pod tym numerem nikt nie podnosi słuchawki. Pytam na koniec, dlaczego jesteśmy zatrzymani? Czy złamaliśmy prawo? Urzędniczka odpowiada ironicznie: "Przecież nie macie kajdanek na rękach". Maria (córka urodzona w Kanadzie) i Scott przeszli przez kontrolę. Stoją zamurowani. Maria ma łzy w oczach. Machamy, aby poszli do samolotu. Maria podbiega do furtki, żeby nas uściskać na pożegnanie. Za nami stoi mężczyzna. Jemu też nie pozwolili wyjechać. Ma być w Nowym Jorku jutro. Jest spokojny, ale widzę zdenerwowanie.
 Noc spędzamy w Warszawie u krewnego Bożeny. Ja szukam jak szalony tanich połączeń do Toronto z krajów sąsiadujących, aby ominąć polskie władze graniczne. Ceny wysokie. Od 1600 do 3000 dol. za osobę. Znajduję połączenie Lizbona - Toronto za 600 dol. i Warszawa - Lizbona za 330 dol. Kupuję. Odprawa do Lizbony z bramki 23 sąsiadującej z bramką 22, gdzie siedzą urzędnicy paszportowi. Te same twarze. Bożena trzyma się w cieniu, aby nas nie poznaliÉ Wreszcie odlot do Lizbony przez Madryt. Noc w Holiday Inn Express. Wyśmienite śniadanie z portugalskim pieczywem. Jedziemy na lotnisko. Podchodzimy do okienka paszportowego. Uprzejmy Portugalczyk informuje nas o braku pieczątek wjazdowych. Doradza, aby na przyszłość zawsze trzymać bilety lotnicze wjazdu do strefy Schengen na wypadek, gdy urzędnicy zapomną wbić pieczątki. To jest wystarczający dowód, że nie przekroczyliście dozwolonej długości pobytu, dodaje. Macha ręką, życzy przyjemnego lotu. Samolot do Toronto był wypełniony pasażerami z kanadyjskimi paszportami mówiącymi po portugalsku. Jestem zazdrosny. Portugalsko-kanadyjscy obywatele nie mają naszych "polskich" problemówÉ Wstyd nam za Polskę. Przecież chcemy robić to samo co oni. Odwiedzić, zostawić pieniądze. 
 Bolesław Golarz
Toronto, Ontario, Kanada
pgolarz@yahoo.com
 Autoryzuję publiczną publikację tego listu przez każdego posiadacza jego duplikatu. Uważam, że należy ostrzec Polaków posiadających podwójne obywatelstwa przed ryzykiem podróżowania do Polski. Należy również poinformować Polaków mieszkających w Polsce o nadużyciach władzy i łamaniu praw człowieka przez ich organy graniczne. 
bpg
 Od redakcji: Pozostaje ubolewać. Czekamy na Państwa reakcje.

 A jednak kłamstwa mają krótkie nogi 
 1. Donald Tusk zaraz po przyjęciu rządu RP wielokrotnie podkreślał, że J. Kaczyński i jego ekipa nie wykorzystała koniunktury ekonomicznej do wprowadzenia euro w Polsce. Kiedy do strefy euro na czele z Grecją wkroczył wielki kryzys, próbuje się obracać kota ogonem i twierdzić coś innego.
 2. Mimo bardzo dużego wzrostu liczby urzędników w centralnych urzędach, nie opracowano przyzwoitego wykazu i sposobu kontroli ubezpieczonych osób i samochodów. Poprzez nieprzemyślane ustawy próbuje się obarczyć za ten bałagan tylko lekarzy i farmaceutów oraz policję, nie dając im niezbędnych narzędzi do uczciwej pracy. Dlaczego nie wykorzystano kilkuletnich doświadczeń śląskiego NFZ?
 3. Kilka lat temu D. Tusk publicznie podważył sensowność opłacania abonamentu radiowo-telewizyjnego. Gdy zabrakło pieniędzy niemal na wszystko i gdy Polacy zajęli ostatnie miejsce w Europie w opłacaniu abonamentu, robi się ogromną akcję na rzecz konieczności opłacania tego abonamentu.
 4.  Przez dłuższy czas przekonywano Polaków, że katastrofa smoleńska jest wyjaśniona, obarczając za nią głównie pilotów polskich. Dlaczego teraz próbuje się rozgrzebywać ponownie dochodzenie, po szczęśliwym lądowaniu kapitana Wrony na Okęciu, i podkreśla się wielki kunszt polskich pilotów?
 Tragicznie zabawne jest to, że niezwykła propaganda radiowo-telewizyjna, prowadzona w dużej mierze przez młodych, niedoświadczonych dziennikarzy, próbuje nadać tym nonsensom niemal naukową oprawę i przekuć wyraźne zaniedbania w sukces. Zapomina się przy tym, iż mimo wszystko kłamstwo kiedyś będzie należycie ocenione. Oby nie było to za późno. Polacy zbyt często mądrzy są dopiero po szkodzie.
            Z poważaniem
W. Łęcki
Gdańsk
 PS Ogólnie rzecz biorąc, trzeba powiedzieć, że niektórzy Polacy lubią improwizować bez potrzeby, ale wysoko liczy się fantazja, co widać na polskich drogach. Nie zdziwi mnie, gdy ktoś ważny wprowadzi 22-cyfrowy kod w miejsce 20 -cyfrowego, z mozołem wprowadzonego dla każdego lekarza, aby wiadomo było, kto wypisał daną receptę na lek.

 Od redakcji: Grunt to bajer - hasłem tego rządu.

 LIST OTWARTY
 Prestiż Pana Prezydenta i Polski    zagrożony/ośmieszony
 Szanowny Panie Prezydencie!
 Mam nadzieję, że 2012 rok będzie owocny i ku chwale Ojczyzny oraz że Pan Prezydent osobiście zajmie się poniżej opisaną sprawą.
 Mianowicie za Pana plecami, a i w Pana Imieniu, jako że jest Pan Osobą powołaną z urzędu również i do nadzoru, Krajowa Rada Radiofonii i TV ośmiesza Pana Urząd i plami Konstytucję RP... dyskryminacją i nieudolnością. 
 Jakżeż to możliwe, aby w Kraju Jana Pawła II katolicka telewizja "TRWAM" od blisko roku, mimo spełnienia niezbędnych warunków, borykała się w kwestii "to be or not to be" z biurokratami, którzy dyskryminują tę telewizję: nie dając jej miejsca na multipleksie cyfrowym?
 Jest to niezmiernie niezdrowa i szkodliwa sytuacja, uchybiająca Pana Godności, Konstytucji oraz niezgodna z interesem społecznym. 
 Nie mogę sugerować Panu, jako Zwierzchnikowi, zdymisjonowania obecnych decydentów tej Komisji, z racji że przekraczają oni prawo (w tym nawet nie zachowują ustawowych terminów zgodnie z literą tegoż prawa), ale proszę o osobiste zajęcie się i niezwłoczne spowodowanie wydania zezwolenia i miejsca na tym multipleksie.  Chcę tu zaznaczyć, że inni wnioskodawcy dostali już nie jedno, ale parę takich miejsc, a nowe podmioty, które nie mają doświadczenia czy odpowiednich warunków etc.... są faworyzowane (gdzież sprawiedliwość, dobry osąd czy tzw. seniority?).
 Chcę również tu podkreślić, że w tej sprawie zebrano tysiące podpisów na petycjach do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji... i, jak widać, są one ignorowane. Czym jest 5 osób z KRRiT wobec tych tysięcy będących głosem Narodu?
 Wobec malejącej ilości miejsc na przedmiotowym multipleksie, energiczna interwencja Pana Prezydenta i autorytet Pana w nadzorze 5 osób/decydentów, kierujących się - jak dotąd, preferencjami skierowanymi przeciw temu ewangelizacyjnemu środkowi masowego przekazu, będą zapisane w historii niczym Salomonowe: gdy będziemy oglądać TV Trwam.
 Z poważaniem - jedna z setek tysięcy sponsorów RM i TV Trwam.
Małgorzata Kossowska
Toronto, Kanada

 Od redakcji: Miejmy nadzieję, że jednak TV Trwam wywalczy sobie miejsce na antenie.

 Nowe spojrzenie na wkład Polaków w historię Kanady
 Gościem redaktora Śniegowskiego w sobotę, 7 stycznia, był pan Jacek Kozak. Pan Kozak mówił o swojej książce w języku angielskim pod tytułem "How The Polish Created Canada". Na pytanie redaktora, ile zajęło mu czasu napisanie tej książki, odpowiedział, że pół roku. Następnie mówił, że materiały do niej gromadził podczas swojej pracy dziennikarskiej. Powiedział, że posiada tytuł historyka, który otrzymał na Uniwersytecie Toronto w 1998 r. Tę informację można znaleźć na 240. stronie wyżej wymienionej książki. Powiedział również, że książkę zadedykował swemu synowi, żeby pogłębił swą wiedzę o Polakach, którzy budowali Kanadę. 
 Nie będę się zajmował oceną tejże książki, może jej recenzji podejmie się prof. P. Wróbel z Uniwersytetu Torontońskiego. Według mojej opinii, książka jest książką i bardzo dobrze, że ktoś podjął się jej napisania.
 Na pytanie redaktora Śniegowskiego Pan Kozak nie chciał odpowiedzieć, kogo ze swojej książki uważa za lidera, który włożył największy wkład w tworzenie Kanady. Ostatnio ukazała się książka "Trzy ołtarze", która opisuje tych, co zniszczyli i niszczą dorobek naszych rodaków. 
 Życzę przyjemnej lektury.
Władysław Dziemiańczuk
Toronto

 Od redakcji: Dziękujemy za relację z programu tv, pytanie przekażemy.

 PORAŻAJĄCY HRABIA P.
 Wypadałoby z pobłażaniem traktować kogoś, kto przedstawia się, używając przed nazwiskiem tytułu hrabiowskiego - tego nakazuje kultura: jeśli ktoś chce, by go tytułować - tytułujmy. Doktora - doktorem. Inżyniera - inżynierem. A hydraulika - najlepiej "mistrzu", wówczas na pewno policzy taniej. Ale kiedy ktoś mi mówi, że jest hrabią (nie wiem, czy z zawodu, czy z urodzenia), budzą się we mnie pewne wątpliwości. Tytuł hrabiowski, pod warunkiem że nie został kupiony w Galicji, zobowiązuje. 
 Do czego?
 Przede wszystkim do posiadania i demonstrowania wysokiej kultury osobistej. Inaczej mówiąc, do prezentowania kultury wyższej od przeciętnej. Przeciętny człowiek nie jest, przecież, hrabią. Przeciętny człowiek od hrabiego powinien się czegoś nauczyć, a przynajmniej starać się go naśladować.
 Do czego zmierzam?
 "Nasz" hrabia powinien się zrzec tytułu hrabiowskiego, ponieważ to, co sobą prezentuje, nie kwalifikuje go do noszenia tak zacnego tytułu, a tym bardziej głoszenia go tam, gdzie przykładu dobrego nie daje. "Nasz" hrabia pisze. Pisze fatalnie. Niby po polsku, ale gramatyka języka polskiego w wydaniu "naszego" hrabiego jest tak dalece niepoprawna, że wręcz... porażająca. 
 Przed ponad dwudziestu laty tenże "nasz" hrabia wydawał w Toronto pismo, które nazywało się "Expres" albo coś takiego. Ponieważ w owych czasach była to jedyna polskojęzyczna gazeta w Toronto, kupowaliśmy ją i staraliśmy się czytać. To był koszmar. Każde zdanie w tym "expresie", czy jak mu tam, pełne było błędów gramatycznych, ortograficznych, błędów interpunkcji i wszelakich innych, o których koszmarne sny mieliśmy po nocach. Jednego razu wziąłem do ręki czerwony długopis i podkreśliłem na czerwono błędy w każdym zdaniu; najczęściej całe zdanie trzeba było podkreślić. Wyszła z tego czerwona gazeta, którą zapakowałem do dużej koperty i wysłałem na adres redakcji. Nic nie pomogło, ale na szczęście niebawem "nasz" hrabia nas opuścił, wyjechał, jak głosił, na zawsze na swoje włości i postanowił tam tworzyć dzieła wielkie. Zamierzał zostać prezydentem (na szczęście nie w Polsce), potem bodajże senatorem (a to już w Polsce) i wydawało nam się, że język polski na obczyźnie zostanie uratowany. 
 Złudzenia!
 Hrabia P. odnalazł swoje powołanie w dzieleniu się z nami relacjami  stamtąd, gdzie wyjechał. Zaczął pisać reportaże i własne przemyślenia pod polskim tytułem "Ost Front". Zapału przy tym mu nie braknie, aktywności widać, też nie, bo porusza się często po "ost froncie" i pisze. I pisze. I żeby choć jeden numer "Gońca" przepuścił... Tydzień w tydzień otrzymujemy porcję fatalnej polszczyzny, kompletnie zdeformowanych form zdaniowych, tak bardzo złych, że chwilami nie można pojąć, co ten człowiek chciał nam opowiedzieć. Zamierzałem dać kilka przykładów, korzystając z pierwszego, tegorocznego numeru "Gońca", ale musiałbym cały artykuł przepisać, a jest niemały.
 Czym kieruje się redakcja, publikując teksty "naszego" hrabiego - trudno dociec. To kompromitacja języka polskiego w polskim tygodniku, który - szczególnie tu, na obczyźnie, powinien o ten język dbać szczególnie. Pomyślmy - co by było, gdyby w którejś z tutejszych polskich szkół nauczyciel języka polskiego wziąłby "Gońca" jako pomoc naukową. To, że redakcja głosi, że nie bierze odpowiedzialności za treść i opinie w publikowanej korespondencji, wcale nie znaczy, że tej odpowiedzialności nie ponosi. Może prawnie - tak. Ale moralnie?
    Czas popatrzyć krytycznie: może to nie żaden hrabia? A jeśli hrabia, to - omijajmy hrabiów z daleka!
Zbigniew Turkiewicz

  Od redakcji: Gwoli ścisłości, p. Pruszyński tytułuje się grafem. Jeśli tak lubi, to niech mu będzie. Druga rzecz, tytuł hrabiego nie jest "zacny", ponieważ zawsze pochodzi od obcych dworów (ponoć z Watykanu można było go dostać za wagon cukru) - szlachta polska, oprócz czterech rodów książęcych, których tytuły gwarantowała Unia Lubelska, była sobie równa.
 A teraz do rzeczy:
 1. Pan Pruszyński pisze barwnie i żywo o rzeczach, których jest naocznym świadkiem i jako takie, jego relacje mają dużą wartość.
 2. Jedni piszą pięknie o niczym, inni gorzej, ale "o czymś" - wolimy publikować tych, którzy piszą "o czymś".
 3. "Expres" - owszem - zawierał wiele błędów, ortograficznych nie wykluczając, ale była to gazeta żywa i o naszych problemach tutaj. No i wcale nie jedyna, bo w tamtych czasach wychodziły: "Związkowiec", "Głos Polski", "Echo" pp. Farmusów, a od 88 roku "Gazeta" (nie mylić z dzisiejszą "GazetaGazetą"). Wybór był więc spory.
 4. "Goniec" nie jest podręcznikiem poprawnej polszczyzny, lecz gazetą, można się na niej co najwyżej uczyć języka publicystyki, który bardzo często sięga po mowę potoczną.
 5. Publikujemy teksty A. Pruszyńskiego, ponieważ podobają się - są pisane na gorąco  i traktują o sprawach widzianych z bliska. A że wiele w nich błędów gramatycznych czy nawet ortograficznych; któż ich nie robi. Te ortograficzne usiłujemy korygować w przypadku wszystkich nadsyłanych tekstów, co może Pan sprawdzić na swoim.
 Pozdrawiam serdecznie
Andrzej Kumor
 
 
 
 
 
 
 
 

GONIEC nr 1/2012

 Szanowny Pan Redaktor 
 Andrzej Kumor
 Gorąco dziękujemy Panu za zamieszczenie apelu o wsparcie terapii naszej córki Victorii  na łamach "Gońca". Dzięki życzliwości wielu ludzi uzyskaliśmy środki na kontynuowanie specjalistycznej terapii, z wielką radością obserwujemy korzystne efekty podejmowanych zabiegów.
 Do dnia dzisiejszego wpłynęło z Toronto 1930 dol., w tym 630 dol. ze zbiórki grupy "Patron".
 Wszystkim ofiarodawcom, szczególnie państwu Lidii i Pawłowi Bryś, pragniemy z serca podziękować i zapewnić o codziennej wdzięcznej modlitwie.
 Chcemy też poinformować, że 6 stycznia o godz. 10.00 w Sanktuarium Narodowym Patrona Polski św. Andrzeja Boboli w Warszawie zostanie odprawiona przez ks. Jacka Pleskaczyńskiego SI kolejna Msza św. w intencji wszystkich ofiarodawców.
 Bóg zapłać!
 Iwona i Włodzimierz Włodarek 
z Victorią

 Od redakcji: Przyjemność po naszej stronie. Wszystkiego co najlepsze dla Państwa w Nowym Roku. 

  Panie Andrzeju,
 Mam takie małe spostrzeżenie. Oglądałem dzisiaj telewizję i zwróciłem uwagę, ponieważ pokazują cały czas, że ktoś okradł szopkę bożonarodzeniową. Przykra to sprawa. Nie wiemy, w jakim celu to zrobił. Sprawa nadawałaby się na potępienie, ale z drugiej strony, to chyba pierwszy raz od lat kilku czy kilkunastu w telewizji pokazywana jest szopka jako taka. Mam na myśli Świętą Rodzinę, Dzieciątko, żłóbek. Bo w święta pokazują nam tylko cały czas u nas zakupy, prezenty, choinkę ewentualnie, Świętego Mikołaja, teraz już nawet z żoną, a jakoś tak mało było albo wcale Dzieciątka Bożego i szopki. Ten złodziej  może tak niefortunnie tym swoim złym czynem zrobił nam przysługę. Wielu ludzi, dzieci zobaczy, co to jest żłóbek, Boże Narodzenie, co to jest w ogóle. Myślę, że nieraz negatywne rzeczy mają pozytywny wydźwięk. Cieszy mnie to, że widzę w telewizji w czasie Bożego Narodzenia tyle tej szopki.
(spisane z automatycznej sekretarki)

 Od redakcji: Wie Pan, to trochę gorzka radość, jeśli symbole naszej wiary są pokazywane dopiero przy okazji profanacji...

 Odnośnie do artykułu w 
 "Gońcu" nr 50 z 16-21 grudnia    2011 "Nasz piękny land" pana    Wojciecha Wencla z 
 "Gazety Polskiej"
 Co za głupoty pan, panie Wencel, opisuje, to płakać się chce nad pańskim nierozeznaniem spraw i historii. Pan uderza w nas, Polaków, promując obecną elitę rządzących zdrajców narodu polskiego, którzy pchają Polskę w łapy Niemców - Polskę bogatą w bogactwa naturalne, jak gaz łupkowy, złoto, srebro, miedź, uran, molibden, gorące źródła i inne. Przecież Niemcom o to chodzi, by "łyknąć" bogatą w źródła naturalne Polskę, czego nie dokonali w 1914 r. i 1939 r. czołgami - to teraz znów sposobem i praniem mózgów. Po to stworzyli Unię Europejską, by pod jej szyldem wleźć do Polski i znów okradać plus całą Europę - nie pozwolić się usamodzielnić bogatej Polsce - bo to oni, Niemcy, muszą posiąść polskie bogactwa naturalne - a Polska być ich kolonią. 
 Gwarantuję panu - nie dadzą Niemcy ani wsparcia ekonomicznego, ani militarnego Polsce - bo ich nie posiadają. Dbają tylko o pozory i złudną powierzchowność w świecie przy poparciu Żydów niemieckich. Nie mają zasobów naturalnych ani przemysłu rozwiniętego. A jeśli są zamożni w miarę, to ze złodziejstwa - głównie z wojen, które zawsze rozpętywali - ograbiając polskie i europejskie banki ze złota i innych wartości (plus zasoby Afryki). Nawet niedawno odnaleziono skrzynie z zagrabionym złotem w rzece Ren - widać pan o tym nie wie. Byłem siedem lat w Niemczech - jestem pół-Niemcem - ale moje serce i dusza są polskie. Tam mogłem zaobserwować z bliska naród niemiecki - nawet w mojej rodzinie. Zakusy niemieckie znów na Polskę są wielkie - bo to dla nich duża szansa ich dobrobytu! A nie Polski - wręcz kosztem Polski. 
 A propos, obecna młodzież niemiecka to lenie śmierdzące, bez pokory - by inni na nich pracowali. Polacy mają więcej wiedzy, są bardziej oczytani i wykształceni niż Niemcy, a w świecie umieją się dostosować i pracować. Polacy to wrażliwy, inteligentny naród - czego też nie mogą strawić sąsiedzi ościenni. Dlatego Polaków trzeba trzymać w nieświadomości swoich wartości.
 Raz każą nam kochać Ruskich (którzy też nas okradali, byśmy nie byli ich konkurencją ekonomiczną), a teraz każą nam kochać Niemców - byśmy byli ich kolonią, niewolnikami - okupacja bez czołgów - lecz sposobem, a oni będą znów naszym kosztem w siłę rosnąć, nazywając się cesarstwem.
 My chcemy kochać suwerenną Polskę, bogatą w surowce naturalne dla nas, a nie dla złodziejskich sąsiadów - za co nawet zrobili zamach stanu w Smoleńsku. Dlatego walczmy, aby Polska była Polską - a przekupny obecny rząd zdrajców narodu polskiego, co też chce zdemoralizować i ograbić naród (J. Palikot) - won.
 I tacy jak pan, panie Wencel, bez rozeznania sytuacji nakręcani propagandą - oby głupot nie pisali kłamliwych o złym wizerunku Polski. Pan powinien się wstydzić tego, co pan napisał - jeśli pan jest czystym Polakiem. Pan jest ofiarą propagandy. A ja znam sprawy z bliska. Moje dzieci i wnuki mówią po polsku i są Kanadyjczykami polskiego pochodzenia, z czego są bardzo dumni, ja też, i wiedzą, że są też Polakami i Europejczykami z pochodzenia - bo Polska leży w Europie (a nie w Azji).
 Z poważaniem
 Paweł Wurzel
 PS Nie wiem, czy panu wiadomo, że generał Władysław Anders miał niemieckie pochodzenie, a walczył z Niemcami podczas II wojny światowej - bo znał ich z bliska.

 Od redakcji: Szanowny Panie, Pan nie doczytał p. Wencla, który pisał ironicznie, by nie powiedzieć żartobliwie... Wymowa jego tekstu jest zupełnie inna od tej, którą Pan odczytał.

 Droga Redakcjo!
 Życząc Do Siego Roku, zaczynam tenże Rok od niezmiernie ważnej sprawy, której sedno zawarte jest lakonicznie we frazie "To Be or Not To Be".
 Mianowicie od blisko roku zwodzeni jesteśmy przez POlskich decydentów w sprawie istnienia rdzennie polskiego/chrześcijańskiego Radia Maryja z Telewizją TRWAM. W zeszłym roku w KRRiT powiedziano mi, że na "multipleksie cyfrowym" będą następne miejsca, więc sprawa jest otwarta i nie trzeba się martwić.
Obecnie znów miejsca są już prawie rozdane... a katolickie środki nie są uwzględnione i przy łamaniu ustawowych (!!!) terminów KRRiT milczy złowrogo...
 Rzecznik prasowy KRRiTV, pani Katarzyna Twardowska, powiedziała mi, że "decyzja będzie do końca stycznia", "tłumacząc", że prawie rok ta sprawa zabiera, "by wszystko było w porządku, jeśli trafi do sądu". Żachnęłam się, mówiąc: "dlaczego ma trafiać do sądu, jeśli będzie pozytywna?".
 Jak wykazuje historia: KŁAMSTWO JEST SAMOOSKARŻENIEM - nie wyłączając tu "Sprawy Smoleńska" (i Katynia w przeszłości). 
 CZYŻBY KTOŚ SIĘ BAŁ PRAWDY I CHRZEŚCIJAŃSKICH WARTOŚCI? I... DLATEGO DYSKRYMINUJE, RZUCAJĄC KŁODY POD NOGI katolickim środkom przekazu??? KOMUŻ TO PRZESZKADZA EWANGELIZACYJNA ROLA RM i TV TRWAM???
 KOMU MIŁY BÓG/WIARA, HONOR I OJCZYZNA, NIECH PISZE I DZWONI BEZ ZWŁOKI W OBRONIE PRAWDZIWIE POLSKICH/NARODOWYCH/CHRZEŚCIJAŃSKICH rozgłośni i telewizji:
 Internetowo:  skargi@KRRiT.gov.Pl 
 KRAJOWA RADA RADIOFONII I TV, Skwer ks. kard.Wyszyńskiego 9, 01-015 WARSZAWA
 Telefony: centrala 22-597-3000,  Dep.Regulacji  22-597-3088, rzecznik prasowy 22-597-3016, bo telefon 22-597-3050 "milczy".
 Kopie listów i e-mail przekazujmy "Toruniowi", np. Radio@RadioMaryja.Pl albo po Mszy św. (o 14.30) czy na Opłatku (o 16.00) w Mississaudze 22 stycznia 2012 "u św. Maksymiliana Kolbe".
 ŻĄDAJMY I BROŃMY RADIA I TV - KTÓREGO JESTEŚMY SPONSORAMI=WŁAŚCICIELAMI.
 Małgorzata Kossowska
Toronto

 Od redakcji: Popieramy.
 

GONIEC nr 51/2011

  ***
 Święta Bożego Narodzenia to dla większości ludzi tylko chyba slogan dla biznesu i zabawy. Nawet nie myślą o Bogu, a często to ludzie niewierzący. Taki jest dzisiejszy świat grzechu.
 W Polsce niby ludzie są wierzący w większości, choć jest ich coraz mniej. Wkracza "nowoczesna Europa". Polacy już zaczynają się wstydzić, że są Polakami i katolikami. To skutki dzisiejszej polityki i tego rządu. Ostatnie wybory pokazują, jak ci ludzie głosowali i za kim byli. Ogólnie trzeba stwierdzić, że większość głosowała za przechrzczonymi komunistami partii PO-PSL, Ruchem Palikota i SLD. Wszystkie te partie lewicowe są przeciw PiS-owi, prawicowej partii. Teraz lewicowcy dążą do rozbicia PiS-u i to im się udaje. Ci ludzie, co głosowali na te postkomunistyczne partie, muszą być zadowoleni, że wygrali. Tych wyborców trudno nazwać wierzącymi w Boga. Szczególnie po czterech latach katastrofalnych rządów PO-PSL i katastrofie smoleńskiej, za którą odpowiada ten rząd. I to bardzo zadziwiające, że ten rząd wygrał.
 Ci na wybory tego rządu nie powinni teraz narzekać, ale jeśli będą narzekać, to trzeba im powiedzieć, to mają, co chcieli. Teraz niech płaczą i płacą długi europejskich bankrutów. Mimo wszystko Bóg się narodził dla wszystkich, a moc truchleje. Struchlał komunizm, faszyzm i ten rząd w Polsce bez Boga, niewiadomej nazwy i ideologii, struchleje. 
 Zdrowia, szczęścia z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku, życzmy sobie nawzajem, a szczególnie gnębionym przez rząd Polakom w Polsce.
Stanisław Wójtowicz
Mississauga

 Od redakcji: Wesołych Świąt.

 Witam! 
 Przejrzałem stronę internetową "Gońca", trochę poczytałem (z Polski) artykuły zawarte i jestem wstrząśnięty, ile żółci i pesymizmu bije z tej lektury, którą czytają tysiące ludzi w Kanadzie. Po przeczytaniu niektórych artykułów mam wrażenie, że jestem w Białorusi, kraju, gdzie nic nie ma, nikt nie ma nic do powiedzenia i panuje bieda. Przykro mi, że ludzie za oceanem widzą tak krzywdzący obraz Polski, do której po felietonach nie chce się wracać. Rozumiem, że gazeta może być narzędziem politycznym, ale mówienie o swoim kraju źle, już w Polsce dawno jest postrzegane bardzo negatywnie. Sami wmawiacie sobie, że Polska to kraj Trzeciego Świata. 
 A tu wcale tak nie jest, a wręcz odwrotnie. Byłem na wakacjach z Polakami - emigrantami z Kanady, dziwią się, skąd Polacy mają tyle pieniędzy, żeby tak licznie wypoczywać na Dominikanie. Kiedy opowiadam im, jak się żyje statystycznej rodzinie w Polsce, to im się oczy otwierają ze zdumienia. Nie mówiąc już o cenach różnych usług i produktów. Mógłbym tak długo pisać. 
 Moim zdaniem, przedstawiacie Polskę w bardzo negatywnym świetle, z przesadzonymi informacjami, złapanymi nagłówkami i rozszerzonymi opiniami bez konkretnej wiedzy. Polacy nigdy nie potrafili być z niczego zadowoleni, ale taki skok cywilizacyjny, jaki mamy od kilku lat, a dokładnie od czasów wejścia do UE, robi wrażenie, nawet na obcokrajowcach, którzy (z doświadczenia) doceniają Polskę, Polaków, ich zaradność, chęć do życia i optymizm, przynajmniej w Polsce. 
 Wg mnie, Polska zmienia się, bo zmienia się mentalność Polaków, ale widzę, że nie wszędzie, szkoda, że na własne życzenie. Życzę zdrowych, spokojnych, świąt BN, a przede wszystkim optymistycznych i kolorowych. 
 Pozdrawiam 
Ryszard Róg 
(satysfakcja75@op.pl)

 Od redakcji: Przesadza Pan, my tu tryskamy optymizmem, większość, Pana zdaniem "negatywnych", artykułów o Polsce piszą mieszkańcy Polski.  A propos wyjazdów, dawno temu podczas wakacji w Panamie spotkałem urlopowiczów z Kolumbii - wie Pan, ludzie z Trzeciego Świata też jeżdżą na wakacje - przytoczony przez Pana przykład to żaden argument. Cieszy nas, że Panu dobrze się powodzi - Wesołych Świąt!
 

GONIEC nr 50/2011

 Droga redakcjo!
 Dziś zadzwonił telefon i bardzo miły głos zaczął mówić, jak to robi  wielu ludzi: "Ciociu, witaj". Na pytanie, kto dzwoni, głos odpowiada "ciocia z Polski" i dalej "nie poznaje mnie ciocia?" itp. Ja wprawdzie spytałam "Ela?" - ale nie bardzo pasowało, lepsza była "Madzia" i osóbka załapała się na tę drugą. Kombinatorka  tłumaczyła, że nie ma komórki, dzwoni z komputera, dlatego nie mogę jej poznać. Bardzo szybko wypaliła,  że potrzebuje pożyczki do piątku, bo chce kupić samochód, który znajomy sprowadzi  z Niemiec. Na  pytanie: "a  ty nie masz pieniędzy?" odpowiedziała: "mam, ale na lokacie". 
 W tym momencie załapałam, że to kombinatorka. Byłam pewna, że  to nie jest córka mojej siostrzenicy,  mimo że głos był trochę podobny.  Ja mam kontakt z rodziną, a Magda to, niestety, uczennica. Bardzo szybko zakończyłam rozmowę, mówiąc,  że zadzwonię do nich. 
 To jest  cała  historia  i nigdy bym nie myślała, że ktoś trafi do mnie. Jednocześnie wiem, że część ludzi  daje się naciągać. Czasem są to ludzie starsi, ale zdarzają się młodsi. Złodzieje opowiadają, aby tylko naciągnąć, np. że jest rak, operacja potrzebna natychmiast i w Anglii, dlatego zapłacić trzeba natychmiast.
 Takie  lub  podobne historie znam  z mojej  pracy  w centrali  telefonicznej  instytucji, której  ludzie  używają  do przesyłania pieniędzy.
 W czasie kilku lat mojej pracy raczej nie zdarzało się, żeby nasi naciągali  swoich, ale  ostatnio częściej, a ludzie tracą głowę i wysyłają czasem nawet sporo pieniędzy bez uprzedniego sprawdzenia tego, co  usłyszeli.
 Pozdrawiam 
 Czytelniczka
(nazwisko do wiadomości redakcji)

 Od redakcji: OSTRZEGAMY! Brońmy się przed hienami!

 Do czego może doprowadzić 
 "poprawność polityczna" 
 Byłem dumny z Pana Lizonia, że dostał się do kanadyjskiego parlamentu. Rozumiem, że w jego okręgu wyborczym jest wielu wyborców wyznających różne religie, ale mimo wszystko, wg mnie, Pan Lizoń zagalopował się z zaproszeniem na "HOLIDAY PARTY". Czy nawet w Ottawie jest wstydem przyznać się do swojej religii i zaprosić wyborców na CHRISTMAS PARTY? Nawet Mississauga Transit na swoich autobusach pozdrawia wszystkich, życząc im Merry Christmas (firma utrzymywana z naszych podatków, podobnie jak i wynagrodzenie Pana Lizonia). 
 Następnym razem jak spotkamy Pana Lizonia w kościele św. Maksymiliana, proponuję życzyć mu Happy Holiday czy Szczęśliwych wakacji czy czegokolwiek. ...a może by się wybrać na Holiday Party do niego i przypomnieć mu, jakie święta nadchodzą? 
 Marek
 PS To ogłoszenie jest z piątkowej edycji "Mississauga News".

 Od redakcji: No, niestety...

 Trybunał Stanu 
 dla Tuska i Sikorskiego
 Żadne społeczeństwo w cywilizowanym kraju nie pozwoliłoby na to, aby rząd bez społecznej konsultacji, bez debaty sejmowej, podejmował decyzję i przedstawiał ją na forum innego państwa, gdy sprawa dotyczy tak poważnych decyzji. 
 Tusk i Sikorski kosztem interesu swojego kraju, ratują strefę euro, tylko dlatego aby Niemcy i Francja poniosły jak najmniejsze straty z powodu niewypłacalności innych krajów UE. Tusk ratuje reputację pani Merkel, bowiem w przyszłym roku odbędą się w Niemczech wybory i to może spowodować wielką przegraną pani Anieli. Niech tam Tusk kocha, kogo chce, ale niech nie zmusza do tego całego polskiego społeczeństwa, które takiej mięty do Niemiec nie czuje.
 Jesteśmy świadomi agonii eurolandu i nic nie wskazuje na to, aby znalazł się jakiś mędrzec i wskrzesił go do życia. Także Tusk, choć potrafi czynić cuda, tego uczynić nie potrafi i kto by go klepał po plecach, gdyby nie pani Angela? Rząd Tuska postawił Polaków przed faktem dokonanym, wysyłając Sikorskiego, szefa MSZ, do wygłoszenia aktu bezwarunkowego poddaństwa. Tusk jest skrajnie nieodpowiedzialnym szefem polskiego rządu, zamiast być mężem stanu, stał się zdrajcą polskiego narodu. Teraz zbliża się szczyt UE, Tusk jedzie ze swoją ekipą, gdzie odbędzie się debata i zapadną decyzje ważne także dla Polski. Jego buta, arogancja i lekceważący stosunek do społeczeństwa sprawiają, iż nie dzieli się swoimi planami dotyczącymi spraw Polski, mimo iż opozycja parlamentarna domaga się debaty w Sejmie, bo takowa odbywa się we wszystkich krajach europejskich. Tusk obiecuje debatę już po odbytym szczycie, gdy już będzie za późno na jakiekolwiek zmiany i poprawki, a więc sam decyduje o losach Polski i Polaków. A więc dobili targu i Polskę sprzedali, ale za ile srebrników, tego nikt nie wie. Już kiedyś pisałam, pisali także inni, że wkrótce nadejdzie chwila, gdy Polacy obudzą się w innej rzeczywistości i granic Polski będą szukać wyłącznie na mapie, a swoim dzieciom i wnukom powiedzą: tu kiedyś była Polska.
 Wiadomo było o tym na długo przed wyborami, że to jest rząd nieudaczników i kłamców, ale nasi Rodacy nie posłuchali głosu prawdziwych Polaków, którzy będąc na emigracyjnej tułaczce, wiedzą, jak kochać swoją Ojczyznę, gdy się Ją utraci, może i oni teraz zrozumieją, no ale cóż, biegu sprawy nie zawrócą. Wybrali ponownie wrogów swojej Ojczyzny. Chwilami nie jest mi ich żal, wiedziałam, że są ludźmi myślącymi, ale i oni zawiedli. Może ktoś powie, że to nieprawda, że UE dużo nam dała, ale ten ktoś może nie wie, ile Polska musi do Unii wpłacać. Ja wolę mieć mniej, ale chcę sama decydować, na co te pieniądze mam wydać. Unia Europejska jest dziś chorym człowiekiem i trzeba ją leczyć, a nie znieczulać. Nie wiem, czy znajdzie się lekarz do tak zainfekowanej choroby. Eurofanatycy z PO, SLD, Palikota i częściowo z PSL-u nie widzą zagrożenia, bądź ich kupiono i klepią w czambuł, że tylko będąc w Unii, Polska będzie mogła się rozwijać i dochodzić do bogactwa. Niektórzy komentatorzy, dziennikarze i większość polityków kracze, że część suwerenności Polski oddał śp. Prezydent L. Kaczyński, podpisując traktat. Otóż mimo referendum na tak, Prezydent zwlekał z podpisem i gdyby tak robił dłużej, nie doczekałby nawet 10.04.2010 r. Gdyby pan Jarosław miał normalnych koalicjantów, miał dalsze dwa lata rządzić i następne cztery lata, na pewno podejmowałby rozważne decyzje, dzięki którym Polska by nie ucierpiała i nie była tylko kwiatkiem do kożucha, jak jest przez te sześć lat. Dziś Polska nie byłaby tak zadłużona i tak zubożała. To nie Polacy rządzą Polską, ale po co w Polsce mieszkają, skoro jest Rosja, Niemcy czy Izrael? O Polskę, Jej wolność i suwerenność walczyli i ginęli Polacy, ginęli też, broniąc innej narodowości. Dziś ich potomkowie plują im w twarz, poniżają i upodlają. Nie możemy się na to zgodzić. Rodacy, nie czekajcie na to, aż ktoś Wam powie, kiedy wolno Wam płakać, brońcie swojej godności i swojej Ojczyzny.
 Życzenia Radosnych i Błogosławionych Świąt oraz wszystkiego co najlepsze w Nowym roku Redakcji i Czytelnikom składa
Jolanta Krawczyńska z Rodziną
Hamilton

 Od redakcji: Polska to bogaty kraj i interesujące terytorium - wielu ma nań ochotę. Dziękujemy za życzenia, i wzajemnie - Wesołych Świąt!

GONIEC nr 49/2011

 Droga Redakcjo!
 "BYCZE UDERZENIE", CZYLI    BULLING - CO MA PIĘŚĆ 
 DO WIATRAKA?
 Premier Ontario pod pretekstem walki z "bullingiem" wprowadza akt prawny godzący w konstytucyjne prawo do wolności słowa i wyznania. Mianowicie grożąc paragrafem, nakazuje szkołom katolickim i chyba też innych wyznań, aby "słowo gay i kluby gejowskie" znalazły miejsce w tychże szkołach. Dzieci mają się uczyć od zarania, że "jest inny rodzaj" niż kobieta i mężczyzna.  Ingerencja ta w kardynalne, wyznaniowe prawa oraz tradycyjnej rodziny jest szokująca.
 Hipokryzyjnie głosi się, iż nowe prawo zapobiegnie tzw. bullingowi... jakby to rzeczywiście X Przykazań było źródłem napadów, drwin i przemocy... a ofiarami "bullingu" były tylko i wyłącznie osoby o wiadomym wynaturzeniu!?!
 Dziwne, że "ultimate fighting" i innego rodzaju jatki nie tylko że nie są zakazane, ale i są reklamowane jako  np. "sport". 
 Czemu nikt nie zajmuje się raczej cenzurowaniem agresywnych treści "piosenek", programów, w tym i reklam, pełnych chamstwa i przemocy - uderzanie itp., ordynarne odzywki czy wręcz szczekanie, a nie konwersacja?  Dobre maniery, dyscyplina, a więc tradycyjna tzw. kindersztuba, są istotne w tej materii.
 Kiedyś oglądając filmy, raczej trzymano kciuki za przedstawiciela prawa czy tzw. dobry charakter... obecnie to kryminalista jest bohaterem, a widz trzyma kciuki w napięciu, "aby takiego nie pochwyciła policja", itd. itp... Odwrócenie wartości i gloryfikacja pięści!
 Brak tolerancji i sprowadzanie wszystkiego do części ciała, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, nie powinny być myślą przewodnią w żadnym społeczeństwie. Są sprawy bardzo delikatne i osobiste, z którymi nie powinno się afiszować, a sedno w tym, aby nie przekraczać progu prywatności, zwłaszcza by np. chełpić się jakąkolwiek "innością" w celu uzurpowania sobie przywilejów kosztem innych.
 Brawo, panie McGuinty, za "heroizm i dalekosiężne widzenie" oraz MIELENIE MĄKI, Z KTÓREJ NIE BĘDZIE CHLEBA.
 Małgorzata Kossowska
 Toronto

 Od redakcji: Ma Pani rację! Ale też powinni protestować rodzice.

  Za rogiem okrągłego stołu
 Wygląda na to, że wszystko przebiega zgodnie z ustalonym planem, czyli że właściwie nic się nie zmieniło, mimo że Bolek obalił komunizm.  Im dalej sprawy się toczą, to w rządowych i prezydenckich okolicach ujawnia się coraz więcej osób umaczanych w komunizm, TW, lub reprezentujących służby pracujące dla wszystkich, ale nie dla Polski... bardzo złowrogo to wygląda. W tym momencie nabiera rozmachu nowa seria kłamstw i propagandowych bredni, idzie nowe, a zdrada się czai.
 Na pewno są w Polsce ludzie pamiętający Tuska z poprzedniej kadencji lub przed wyborami, potrafiący tamte teksty porównać z najnowszym planem grabieży i nie powinni być zdziwieni reinkarnacją. Podobny efekt z Palikotem, robi wrażenie, jakby zmądrzał, ale gdy się pamięta kilka poprzednich lat, to złudzenie mija i wiadomo, czego można się spodziewać, a skład jego watahy nie pozostawia złudzeń.
 Faktem jest, że trudno się teraz połapać, kto gorszy, a kto głupszy, ale czas udowodni, że to jedna ręka moczona w tym samym nocniku, to są POpłuczyny po komunie w działaniu. Co by nie gadał, ale plan, aby kobiety przechodziły na emeryturę w wieku 67 lat, jest wspaniały, składki są przymusowe, ale emerytura już niekoniecznie, to samo z przymusowym ubezpieczeniem, chciał nie chciał, ale płacić musisz... Oni muszą zarabiać kosztem wszystkich, wymusza się też konta bankowe, nie dlatego, że potrzebne, ale banki muszą zarabiać. Trzech chyba synów ma Nowicka, ich nie usunęła, ale za to wychowała na komunistów, a teraz w podeszłym już wieku promuje antykoncepcję i aborcję... Żyje z tego, czyli z zabijania bezbronnych, i w związku ze swoją postawą otrzymała w Sejmie stanowisko, taką postawę trzeba wynagradzać, POpłuczyny mają swoje ideały i się tego trzymają. Doczekaliśmy się w Sejmie kilku kobiet, nawet się trochę różnią, ale pogadać to raczej z nimi się nie pogada, nie bardzo jest o czym rozmawiać i nie ma sensu z działaczkami Lambd, Otwartej Rzeczpospolitej, Nigdy więcej i Nowej lewicy.
 Śmiało można zauważyć, że odzyskały aktualność utwory Janusza Szpotańskiego, szczególnie "Towarzysz Szmaciak", wyraźnie widać powtarzające się historyczne problemy, teraz hrabiowie i niemożliwie wykształceni wcielają się w rolę swoich dziadków, ale jest to coraz mniej śmieszne, a bardziej pazerne. Podobno Tusk dziękował Polakom za odwagę i spokój, czyli był zadowolony z głupoty... Przed laty partyjni dygnitarze też chwalili za spokój w momentach, gdy ginęli stoczniowcy i górnicy, wygląda to bardzo podobnie, ale widocznie przynosi efekty. Obiecanki cacanki, ale tylko podatki zostaną podniesione, służby i policja dostaną działkę oraz podniesie się wiek emerytalny... Widać, że kobiet się nie boi i myśli, że gdy przekupi służby, to będzie bezpieczny... (???). Głupota do potęgi, facet bez pojęcia o gospodarce, lub wykonuje polecenia, a władza go upaja, podnoszenie podatków nie jest bękarstwem. Dzieje się na całym świecie, ale sprawy niewygodne wszędzie są przemilczane, ukrywane, takich śmiesznych procesów jak norymberski jest coraz więcej, poprawność polityczna dotarła do komitetu noblowskiego, rozmnaża się i szerzy w tempie straszliwym, zupełnie jak wszy za komuny.
 Podobno Islandczycy dali ostatnio dobry przykład, ale niestety, na razie nie jestem w temacie.
Janusz Sierzputowski
Cambridge, 28 listopada 2011
 PS Ambitni za bardzo poszli na swoje, w tym widzę szansę, konkurencja buduje, może nastąpi w PiS mocny skręt w prawo, odejście od socjalizmu, likwidacja części administracji uwolni fundusz i ułatwi gospodarcze działania. Oszczędzone pieniądze się nie zmarnują, w innych rękach też będą napędzać popyt wewnętrzny.

 Od redakcji: Trzeba było widzieć ten "plan", jak Bolek "obalał komunizm", teraz można tylko  sobie pluć w brodę.

 Zgrzyty w koalicji i zdrada stanu
 Wydawać by się mogło, że tylko w życiu rodzinnym zdrada kwalifikuje się do rozwodu, a w życiu politycznym wystarczy łatwość wypowiedzi, uśmiech i poparcie kolegów. Tymczasem, wypowiedzi przedstawiciela rządu są bardzo mocno analizowane i oceniane przez polityków krajowych i zagranicznych. Jeśli nie potrafi się powiedzieć czegoś mądrego i dobrego, to lepiej nie mówić nic. Ale przedstawiciele rządu Tuska musieliby całkowicie zamilknąć, bo nie mają nic konkretnego ani Polsce, ani społeczeństwu do powiedzenia, oprócz kłamstw i oskarżeń pod adresem tych, co chcą Polskę ratować. Skończyła się "polityka miłości" wszystkich i "wspaniałe relacje" z koalicjantem. Kłamstwo, nieudolność i zdrada polskiego interesu narodowego dominuje dziś na ustach wielu Polaków, którzy zrozumieli, że zostali wprowadzeni w błąd przez PO. Gdy Tusk liczył tylko na PSL, ten był pokorny jak baranek i choć nie wszystko rozumiał i nie zgadzał się z wieloma posunięciami, ale chcąc być w rządzie, głosował tak jak Tusk sobie życzył... W tej kadencji jest nieco inaczej, PSL już mniej ufa PO, gdyż ta ma w zapasie Palikota, który odszedł z PO tylko dlatego, aby wspólnie mogli głosować nad takimi ustawami, które dla PO byłyby mniej komfortowe. Teraz Palikot stawia żądania, na przegłosowanie których PSL by się nie odważyło, bowiem ma w sobie trochę człowieczeństwa.
 Tak więc eurokundle z PO, SLD i Ruchu Palikota chcą przeforsować satanistyczne uchwały, sfałszować historię, zdeprawować młodzież przez wprowadzenie legalnej aborcji, legalnych narkotyków, legalnej prostytucji, bo takimi ludźmi łatwiej manipulować. Chcą odebrać godność, honor, tradycje, a ostatnio pozbawić Polskę suwerenności, bo dla nich patriota to "faszysta", dlatego wezwali niemieckie posiłki bojówkarzy, aby napluć Polakom-patriotom w twarz, w ich własnym kraju... przestraszyć i zabić w Polakach ducha narodowego. Niechętnie też przyjmują do wiadomości zaplanowany na 13 grudnia "marsz wolności", który ma być jednocześnie sprzeciwem wobec słów ministra spraw zagranicznych - Sikorskiego, wzywającego Niemcy do podporządkowania sobie Polski i innych krajów UE. Jeżeli pan Sikorski chce być pod nominacją Niemiec, to granice są otwarte, a Polski tym uszczęśliwiać nie musi, bo Polacy na pewno sobie tego nie życzą. Słowa Sikorskiego entuzjastycznie przyjęli Niemcy, bowiem jest to stanowisko całego rządu. Wielu dziennikarzy polskojęzycznych mediów, a szczególnie niemieckiego TVN-u, dobrze oceniło wypowiedź szefa MSZ. Kilku komentatorów polskiego pochodzenia także zadowolonych z wypocin Radka, zadowolony jest Tusk, Miller z SLD, no bo wiadomo, niemieckie korzenie, zadowolony też Palikot i jego ferajna, bo być może w tym celu powstali. natomiast bardzo oburzona, i słusznie, jest opozycja prawicowa, wielu naukowców i prawników. Opozycja grozi Trybunałem Stanu za zdradę Polski i Jej interesów narodowych, choć sam "mędrca" Sikorski mówił: "a może tak kara śmierci?", i ten szyderczy uśmieszek.
 Aż żal, że taki maluczki człowieczek nosi nazwisko tak wielkiego Polaka - patrioty. W obliczu rozpadu strefy euro i samej Unii, Polska może być łakomym kąskiem dla wielu silniejszych państw, nawet spoza, musimy więc bacznie obserwować dalsze ruchy Tuska i Sikorskiego, bo oni mają słabość do pani Angeli. Gdyby ten wielki twór Europy budowany był na twardym, chrześcijańskim fundamencie, na prawdzie, równości i solidarności, może by przetrwał, ale na ludzkiej biedzie jeszcze nikt się wzbogacił. Sikorski przestrzegał, że "będzie bardzo źle dla Polski, jeśli Unia się rozpadnie", to prawda, ale nie dla Polski, lecz dla niego samego i kolegów z rządu, bo nie dostanie się do unijnego korytka, a podobno już sobie tam miejsce zaklepał. 
 Dziwię się, że Polacy nie dostrzegają tego zagrożenia, ale mam nadzieję, że obudzi się w nich pragnienie prawdziwej wolności i głębokiej wiary, że tylko ludzie sumienia są godni sprawować władzę w Ojczyźnie, czego im serdecznie życzę.
Jolanta Krawczyńska
Hamilton, 4.12.2011

 Od redakcji: Podobno - tak mówią sondaże - większości Polaków Polska nie jest potrzebna i chcą się zintegrować z niemiecką Europą... 
 
 
 
 

GONIEC nr 48/2011

 A miało być tak pięknie
 Szanowny Panie Redaktorze
 Nawiązując do Pańskiego tekstu w nagłówku jak wyżej, chciałbym uzupełnić to, co Pan napisał, o kilka szczegółów. Pod koniec 19. wieku amerykański rzecznik patentowy stwierdził, że właściwie już wszystko wymyślono, dlatego jego urząd śmiało można zlikwidować. Podobni jemu "mędrcy" wymyślili termin "postindustrial era". Twórcy postindustrial ery w końcu ubiegłego stulecia zaczęli lansować pogląd, iż świat zachodni wchodzi w następną erę, w której przemysł będzie niepotrzebny, bo on będzie domeną krajów mniej rozwiniętych, takich jak na przykład Chiny czy Indie. Młodzież zaczęto zniechęcać do zawodów inżynierskich, bo w nowej erze zapotrzebowanie będzie na socjologów, prawników, ekonomistów, inżynieria zostanie oddana całkowicie krajom na niższym poziomie cywilizacyjnym, które w myśl tej teorii będą pracowały niewolniczo dla pierwszego świata zajętego wyłącznie rozdzielnictwem bogactwa. Tak więc obok innych przyczyn, które Pan opisał w swoim artykule, myślę, że przyczyna przytoczona przeze mnie sprawiła w sposób chyba najbardziej dobitny, iż ludzie bez wyobraźni celowo doprowadzili do upadku tego, co było motorem i atutem naszej współczesnej cywilizacji. W krajach silnych przemysłowo duży nacisk się kładzie na kształcenie następnych pokoleń do przejęcia pałeczki w postępie technologicznym, Zachód niestety sam się z tej konkurencji wyeliminował. 
 Trudno, abyśmy byli w stanie swoim głosem na tym forum przywrócić to, co głupcy już zepsuli w zachodnim świecie. Co możemy zrobić, to próbować przypomnieć Polakom, że w Polsce jeszcze nie wszystko stracone, młodzież chce się kształcić na politechnikach, chociaż po nich źle z pracą. Może jednak dojdzie do tego, że władza w Polsce wróci w ręce mądrych przywódców, którzy potrafią postawić na przemysł przetwórczy, zwłaszcza przemysł gwarantujący eksport towarów najwyższej jakości potrafiących konkurować z chińską tandetą. Pamiętamy, jak w czasach jeszcze komuny państwowe firmy produkowały doskonałe produkty, które swoją solidnością gwarantowały stały dopływ klientów. Przemysł stoczniowy mógłby też wrócić do swojej pierwotnej pozycji, bo mamy w Polsce 500-kilometrowe wybrzeże i wykształconą kadrę. Czego brakuje, aby Polskę przekształcić, to przywódcy z wizją, którzy zdają sobie sprawę z tego, jak Zachód się rozłożył, i wiedzą, co zrobić, aby Polskę wprowadzić na tory rozwoju. W czasie gdy Unia się wali i każdy z jej członków patrzy swego interesu, Polska powinna spojrzeć na swoje podwórko, zapominając o Unii, bo Unia zamiast pomagać, nakłada coraz to ciaśniejszy gorset na tych, którzy lepiej sobie radzą. Jest takie powiedzenie, jaki pan taki kram. Nie ma powodu rozważać spraw z punktu widzenia partyjnych przepychanek. Ten, kto się podjął rządzenia Polską, powinien być ponad tym grami politycznymi i odważnie rządzić Polską. Jak to mówią, lepszy jest lew na czele stada baranów niż baran na czele stada lwów. 
 Jakich mamy przywódców, wszyscy widzimy. Polska to dryfujący okręt bez sternika. 
 Pozdrawiam 
M.K.

 Od redakcji: Wymienił Pan wiele pobożnych życzeń, dlatego jedyne, co pozostaje, to modlić się.

 "W drodze do Laredo" 
 Szanowna Redakcjo Gońca,
 Z dużym zainteresowaniem przeczytałem artykuł "W drodze do Laredo" w 44. numerze "Gońca". Sam pracuję ponad 18 lat, jeżdżąc dużą ciężarówką po Kanadzie i Stanach.
 Choć artykuł ten napisany jest przez laika, to - może właśnie dlatego bardzo dobrze oddał klimat, w jakim pracuje przeciętny kierowca ciężarówki w Kanadzie. Praca taka nie jest na pewno "sztampowa" i nudna. Wymaga bardzo dużego zaangażowania fizycznego i psychicznego, nie mówiąc już o tym, że kierowca spędza w niej 2/3 całego swojego czasu (ok. 260 dni i nocy w ciągu roku). Bardzo często kierowca jest niedoceniany i niezrozumiany przez ludzi tak z zewnątrz, jak i z wewnątrz tej gałęzi kanadyjskiej gospodarki, która korzysta z publicznego systemu dróg i autostrad. Praktycznie każda rzecz wzięta do ręki w codziennym życiu - została dostarczona od producenta, przez magazyniera do punktu sprzedaży przez ciężarówkę i właśnie kierowcę tej ciężarówki! Według moich wiadomości, około 6 tys. Polaków i Polek w Kanadzie pracuje jako kierowcy ciężarówek.
 Paweł Mrugacz 
Kitchener, Ont.

 Od redakcji: Traker to pan! Brawo panowie z wielkich ciężarówek!

 Oleńka to jest to
 Znowu, zawsze w momentach stresujących czytam Trylogię, tym razem "Potop", z wielu względów, z wielką uwagą obserwowałem postacie Oleńki i Anusi. Trylogię czytam kilka razy w roku i za każdym razem są momenty, gdy nie potrafię powstrzymać łez. Bardzo rozumiem rodziców dających córeczce imię Oleńka, postać jest z charakterem, piękna i z zasadami, a na pewno nie jest niczyją winą, gdy Oleńka dorasta z charakterkiem Anusi. Obie były kochane kobietki i dobrze, że się różniły. Nie ma mistrza nad Sienkiewicza, na całym świecie nie ma, od Oleńki nie ma wspanialszej postaci, kobiety w ogóle dają się lubić. Powód nadania imienia Oleńka bywa przeważnie patriotyczny i dziewczynki powinny o tym wiedzieć. 
 Na pewno jest pozytywną prawidłowością, gdy żona widzi, nawet wyolbrzymia zalety swojego męża, ostatecznie wybrała najlepszego... ale czasami przybiera to formy karykaturalne, gdy rozmawiam ze znajomą i słyszę, że jej mąż to czy tamto, a ja osobę znam od lat i wiem, co myśleć... Ale chyba tak właśnie być powinno...(???). Wygląda na to, że tę właśnie prawidłowość wykorzystało w swej propagandzie lewactwo, socjaliści i komuniści, dlatego właśnie Lenin, Hitler, Stalin i wielu innych zostali wykreowani na ojców narodu, osoby, które trzeba wielbić i im bezgranicznie wierzyć... mimo że przy bliższym poznaniu okazują się zbrodniarzami, ale do tej pory jest masa ludzi wierzących w te propagandowe brednie.
 Po ostatnich wydarzeniach z 11.11.11 i komentarzach prasowych, wcale zdziwiony nie jestem, polityka miłości pracuje właśnie w ten sposób, polskie lewactwo zaprosiło na gościnne występy niemiecką lewacką żulię, ale o tym się jedynie wspomina półgębkiem... osławiona wolność słowa. 17.09.39 ze wschodu weszli do Polski wybawiciele, też na zaproszenie rodzimych komuchów, a więc to tylko powtórka z historii. Już niedługo granica z Kaliningradem zostanie otwarta i dopiero wtedy przekonamy się o jakości polityki miłości. Ciekaw jestem reakcji rządu niemieckiego na samą wiadomość, że grupa polskich lewicowych działaczy wybiera się uczestniczyć w święcie narodowym niemieckich sąsiadów... (???), polski rząd od dawna wiedział o zaproszeniu i że lewacka ekstrema ma uczestniczyć w marszach, ale winnymi wszelakich awantur są polscy patrioci, rodziny z dziećmi i prawica. W 1939 Niemcy przybyli do Polski na koszt niemieckiego podatnika, wyprawa z listopada też była finansowana przez niemiecki rząd... (???), a może to Polacy im zafundowali wycieczkę, to może być ciekawe. W tym momencie warto zwrócić uwagę na zmianę tonu Tuskowych wypowiedzi, skończyła się demagogia, przyszedł czas oswajać Polaków i przygotowywać na dużo gorsze czasy, przed wyborami lanie wody miało sens, ale teraz, gdy cel został osiągnięty, gdy lustracje i śledztwa w temacie przekrętów nie grożą, przyszedł czas na urealnienie polityki miłości, wyborcy mają okazję do myślenia, a rząd tylko wycofuje się z przedwyborczych obiecanek i kombinuje, w jaki sposób zwalić wszystko na opozycję, paprykarzy, patriotów i kibiców.
 W utworach Sienkiewicza postacie mają charakter, są piękne, uczą patriotyzmu, miłości do ojczyzny... historia dzisiejszego świata, polskiego Sejmu, a pozytywnych postaci ze świecą trzeba szukać. Czy Nowicką, Środę lub Grodzką można porównać z Oleńką... (???), gdzie w Trylogii jest miejsce dla Biedronia (...).
Janusz Sierzputowski
Cambridge

 Od redakcji: Wypada pozazdrościć wolnego czasu na lektury.

 ***
 Szanowna redakcjo, przeczytałem artykuł pana Załęskiego. Temat PLACE POLONAISE dla mnie osobiście jest bardzo bolesny i przykry, ponieważ Place Polonaise kojarzył mi się zawsze z ojczyzną. Nie będę opisywał, co i dlaczego się stało tam w Grimsby - mimo że znam sporo faktów - ponieważ nie ma sensu tego robić, bo jest już za późno (jak zwykle mądry PolakÉ). Gdyby pan Załęski miał chęć, proszę o kontakt, ale to już historia, moim zdaniem niechlubna, straciliśmy my wszyscy Polacy jedno z najpiękniejszych miejsc w Ameryce, jakie posiadała Polonia, a dlaczego, to może kiedyś zostanie wyjaśnione, kiedy przestaną grozić sądami, a kto, myślę, że to sami swoi. Jeśli pan Załęski chce więcej wiedzieć, to proszę o kontakt.
Ignac G.
 PS Jako ciekawostkę dodam, na ile emerytury może liczyć Polak po przepracowaniu 20 lat w Polsce. Otóż 410,14 złotego, czyli około 125 CAD, to jest to, co otrzymałem z wspaniałej firmy ZUS. Dziękuję za wysłuchanie.
 Pozdrowienia dla Szanownej Redakcji.

 Od redakcji: No tak to już jest,  nic nie trwa wiecznie, a głupich nie sieją.
 

GONIEC nr 47/2011

  Droga Redakcjo!
  Ambicyjki
 Teraz Polacy mają okazję porównać, naocznie obserwować pracę komisji do spraw wypadków lotniczych, porównać z parodią w wykonaniu MAK, p. Antoni Macierewicz będzie miał szansę coś dodać. Ciekaw jestem, jakich metod użyje propaganda POpłuczyn z Tuskiem, aby sprawy zagmatwać i odsunąć od siebie zarzuty, a będzie ich coraz więcej, zaczną się problemy z gospodarką, bezrobociem, finansami, zadłużeniem, nowymi podatkami. Prawda jest bardzo skutecznym narzędziem, potrafi obalać dyktatury. 
 Podobno coś się dzieje w sprawie mordercy p. Rosiaka, ale co z dyrektorem więzienia, co to przy pomocy sztućców zarżnął więźnia... (???), po kolei jakaś dziwna cisza zapada w tych sprawach, ale jak na komendę wszyscy c...elebryci, wuwuzele, "autorytety" zajmują się podobno następującym rozpadem PiS... Michnik, srulon, TVN, tajemnicze szare eminencje, wszyscy się tym zajmują, jakby nie było spraw ważniejszych. Nikt się nie zastanawia, co dzieje się w Polsce, ale wszystkich interesują wydumane problemy PiS-u i Kościoła, bardzo łatwo narzucić tematy, mające zatuszować prawdziwe problemy, lewacka propaganda od lat pracowała, aby innym z mózgów zrobić wodę, teraz widać efekty... poczekamy, zobaczymy.
 Jak łatwo propagandzie wykorzystywać ambicyjki w polityce, przykładem historia Kluzik i jej fanów... gdzie oni są, co się stało, kto wyreżyserował tę utopię, która skończyła się jak powinna, zresztą zgodnie ze scenariuszem, ale głupich nie sieją, oni się rodzą i są, nawet mają się dobrze... w swoim mniemaniu. Hołota bezmózgowców wybiera dających im zarabiać, nie liczą się inni, państwo, przyszłość kraju i narodu, oni w tym momencie mają zapewniony kieliszek chleba, dzięki układom i znajomościom w tych popapranych układach. 
 Dużo myślimy, zastanawiamy się, przerabiamy na nowo problemy, które prawie przed wiekiem wyjaśnił prof. Feliks Koneczny w swoich pracach na temat różnych cywilizacji, wystarczy po te prace sięgnąć, okaże się, że wszystko jest proste, zgadza się i sprawdza od lat, cały czas ten sam scenariusz, sprowadzający się do różnych metod i systemów na życie. Ambicyjki wielu autorów nie pozwalają wspominać o Feliksie Konecznym, ale większość tych naukowców sili się, aby od nowa wyjaśnić i opisać sprawy wyjaśnione wiek temu. Odkrywanie po raz wtóry prawd dawno wyjaśnionych jest bez sensu... Ambicyjki, a może te prawdy są po prostu niewygodne... (???).   Dobrze pamiętam, gdy Jarosław Kaczyński zdecydował się na przedterminowe wybory, uzasadnił... Trwanie przy władzy dla samej władzy, nie ma sensu, a koalicjanci nie pozwalają, by sprawy Polski były pozytywnie załatwiane. W tym momencie znaczna część społeczeństwa cały czas nie rozumie sytuacji, wierzą propagandzie, była Irlandia, zielona wyspa, teraz będzie świetlana przyszłość... Przekonają się niebawem. Studenci kończący w tym momencie edukację potrafią czytać tylko rachunki lub instrukcje, niewielu czytało, a jeszcze mniej zrozumiało Trylogię Sienkiewicza, a który z nich wie o istnieniu Feliksa Konecznego...(???) i właśnie to są wyborcy głosujący na tego, co potrafi więcej obiecać... Dlatego mamy, co mamy. Cywilizacja łacińska obywatelska jest w stagnacji, wyśmiewana przez lewacko socjalistyczną tłuszczę, buractwo, które w imię sprawiedliwości wszystkim po równo chce zafundować taką samą biedę, wymagają tylko posłuszeństwa i właśnie do tego zmierzamy, ma być wspaniale...(???). Prawda powoli się ujawnia, ceny w Polsce rosną w tempie sprinterskim, teraz przeciwnicy PiS będą mieli satysfakcję, wybrali POpłuczyny, przecierają oczy i są zdumieni, do tej pory byli nieświadomi sytuacji, ot, takie zapatrzone w TVN POpaprańce.
Janusz Sierzputowski
Cambridge, 8 listopada 2011
 PS W tym momencie trzeba przypomnieć złowieszcze słowa Tuska sprzed lat kilku - uważajcie Polacy na swoje portfele - w tym momencie ta przestroga nabiera realnej wartości. Pierwszy cud zrealizowany.

 Od redakcji: Feliks Koneczny zasługuje na przypominanie - dziękujemy!

 Expose bez wizji 
 dla przyszłości Polski
 Kryzys ekonomiczny pogrąża cały świat i co bardziej przewidywalne kraje jakoś sobie radzą, ale taką politykę prowadzą od dłuższego czasu, a nie w chwili, gdy kryzys już puka do drzwi. Taką politykę finansową prowadził rząd Tuska, że jak trwoga, to do Boga, trzeba ciąć tych najsłabszych, bo oni nie są w stanie się bronić. W wielu krajach europejskich wymieniają się rządy, które doprowadziły do krawędzi kryzysu, i przychodzą ludzie nowi, przygotowani na trudne czasy, po prostu eksperci w danych resortach.
 Natomiast Tusk powołał rząd pozytywnych celebrytów, ludzi, którzy nigdy nie mieli do czynienia z daną branżą, ale są medialni, uśmiechnięci, tańczą lub lubią sport, to są kpiny ze społeczeństwa. 
 Polska podobno przed wyborami i w czasie była "zieloną wyspą" Tuska, a po wyborach, kryzys zaczął łomotać do jego drzwi. On przestraszony, nie był w stanie powołać rządu przez pięć tygodni, wreszcie powołał rząd dla Platformy Obywatelskiej, a nie rząd dla Polski. Polska jest dziś czarną wyspą hańby. Przed wyborami "finanse były stabilne", "gospodarka silna", z czego rząd był dumny, a nagle po wyborach stało się inaczej. Niższe przychody, większe zadłużenie, większe bezrobocie i większa niemoc Tuska. A więc po raz wtóry Tusk oszukał społeczeństwo. Jego prezydentura w UE miała tak wiele znaczyć i być pomocna dla Polski, obiecywał, że wraz ze swoimi przedstawicielami w Parlamencie Europejskim (Buzek i Lewandowski) załatwia 300 mld zł na pomoc Polsce. Tymczasem są to tylko ciche marzenia, UE sama chętnie by taką pomoc przyjęła na ratowanie swoich problemów. Było to mydlenie oczu wyborcom, którzy dali się po raz kolejny nabić w butelkę Tuskowi. 
 W tym całym kłamstwie przez cztery lata pomagały Tuskowi media, te  komercyjne, a także publiczne, bowiem w zarządzie KRRiT zasiadają ludzie rządzącej koalicji PO-PSL i SLD, którzy nie dopuścili tam nikogo z PiS-u, a nawet wyrzucili dziennikarzy, którzy z PiS-em sympatyzowali. Zawód dziennikarza to misja służebna wobec społeczeństwa. Media winny patrzeć na ręce rządzącym, wskazywać i ujawniać błędy i wsłuchiwać się w ocenę widzów, słuchaczy i czytelników, a nie jątrzyć, opluwać opozycję, która głośno mówi o błędach polityków sprawujących władzę. Media muszą być niezależne, a że tak nie jest, to otrzymały zapłatę najbardziej antypolskie media, jakimi są Polsat i RVN24 w dniu 11 listopada. Nie jestem za żadną przemocą i niszczeniem mienia prywatnego czy państwowego, ale jestem za sprawiedliwością, że trzeba taką miarką oddawać, jaką się pożycza, choć nie zmienia to faktu, że chuliganów trzeba karać. Ale cóż, Polacy mówili, że gdy rządził PiS, to były kłótnie tak w rządzie, jak i w Sejmie, za to teraz mają wymarzony spokój, bo taki sobie wybrali. Może w końcu zmieni się coś także w mediach, bo Lis-y wejdą do nory, Olejnik-i przestaną dolewać oleju do ognia, Mrozow-ski się ociepli, a inni wezmą to wszystko pod uwagę i zaczną sumiennie wykonywać swoje zawody, bez względu jakie noszą nazwiska i jakiego są pochodzenia, lub jaką ideologię wyznają.
 Obawiam się tylko tego, że społeczeństwo nie wytrzyma tego uścisku Tuska i zdradzi jego zapowiadaną miłość. Aż strach pomyśleć, co może wydarzyć się podczas igrzysk europejskich w 2012 roku, skoro już kilka razy ten rząd i jego służby zawiodły, nie zdały egzaminu dojrzałości patriotycznej i obronności. Ale jak można się dziwić, skoro szef rządu jest tak nieodpowiedzialny i antypolski, skoro dla niego "polskość to nienormalność", woli bronić niemieckich bojówek niż patriotycznego narodu swojego kraju. Teraz dopiero się zacznie dziać, jak zacznie działać rząd pozytywnych celebrytów pod wodzą pozytywnego idioty, za to Rodacy będą mieli Polskę "nowoczesną", bowiem z taką opozycją dostała się do Sejmu. Palikociarnia i pierwsze posiedzenie parlamentu odbywa się pod szyldem "usunąć krzyż". No cóż, Tusk urodził Palikota i wychował go pod swoimi skrzydłami, teraz i płacz nie pomoże.
Jolanta Krawczyńska
20.11.11

 Od redakcji:  Dziękujemy za cotygodniowy  komentarz - zapraszamy do komentowania również innych Czytelników.

 ***
 W ostatnim numerze na str. 16 w tekście p. Leszka Wątróbskiego podaliście, że na cmentarzu Monte Cassino ze swoimi żołnierzami od roku 1970 spoczywa tam gen. Sikorski. Proszę o sprostowanie.
(wypowiedź zanotowana 
na automatycznej sekretarce)

 Od redakcji: Oczywiście prostujemy, powinno być gen. Anders.
 
 
 
 

   
   
   
   
   
ARCHIWUM nr 37
ARCHIWUM nr 36
ARCHIWUM nr 35
ARCHIWUM nr 34
ARCHIWUM nr 33
ARCHIWUM nr 32
ARCHIWUM nr 31
ARCHIWUM nr 30
ARCHIWUM nr 29
ARCHIWUM nr 28
ARCHIWUM nr 27
ARCHIWUM nr 26
ARCHIWUM nr 25
ARCHIWUM nr 24
ARCHIWUM nr 23
ARCHIWUM nr 22
ARCHIWUM nr 21
ARCHIWUM nr 20
ARCHIWUM nr 19
ARCHIWUM nr 18
ARCHIWUM nr 17
ARCHIWUM nr 16
ARCHIWUM nr 15
ARCHIWUM nr 14
ARCHIWUM nr 13
ARCHIWUM nr 12
ARCHIWUM nr 11
ARCHIWUM nr 10
ARCHIWUM nr 9
ARCHIWUM nr 8
ARCHIWUM nr 7
ARCHIWUM nr 6
ARCHIWUM nr 5
ARCHIWUM nr 4
ARCHIWUM nr 3
ARCHIWUM nr 2
ARCHIWUM nr 1
ARCHIWUM nr 0
   
   
  
  
 
 

***


KONTAKT:
tel. 905-629- 9738
fax 905-629-9764 
 e-mail: redakcja@goniec.net



.. .
webmaster