 |
| POWROT |
|
|
Goniec
Polish Messenger
ISSN 1708-878X
GST# 87090 2707 RT 0001
Tygodnik polski w Kanadzie
Polish community's weekly newspaper published
in Canada
Tel.: 905 - 629-9738
Fax: 905 - 629-9764
Internet:
www.goniec.net
e-mail:
redakcja@goniec.net
Adres redakcji:
2386 Haines Rd. Suite 204
Mississauga, Ont.
L4Y 1Y6
Prenumerata:
$3,50 za każdy zamówiony egzemplarz. Wysyłka
wyłącznie First Class Mail.
***
Wydawca:
Goniec Inc. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
.. |
|
|
Zamieszczamy
listy mądre/głupie, poważne/niepoważne, chwalące/karcące i potępiające
nas w czambuł. Nie publikujemy listów obscenicznych, pornograficznych i
takich, które zaprowadzą nas wprost do sądu.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności
za treść publikowanych listów. |
GONIEC nr 5/2012
MODA NA ODPOWIEDZI WYMIJAJĄCE
Słuchając odpowiedzi prokuratorów na pytania dziennikarzy w sprawie
katastrofy smoleńskiej oraz prezesa Komitetu Radia, Radiofonii i Telewizji
J. Dworaka 26.01.2012 na posiedzeniu Komisji Kultury i Środków Przekazu
z udziałem o. T. Rydzyka, przypomina mi się historyjka z czasów Ludowego
Wojska Polskiego. Otóż, porucznik miał wygłosić pogadankę na temat astronomii
i do tego celu wykorzystał wielce wygadanego i sprytnego kaprala, mówiąc:
Obywatelu kapralu, proszę was o wygłoszenie za mnie pogadanki na temat
astronomii. Ja się na astronomii nie znam, a poza tym mam inne pilne obowiązki.
Co powiecie kolegom, to wasza sprawa. Jak będą pytania, to odpowiedzcie
lub zanotujcie, a później udzielimy odpowiedzi. Na drugi dzień porucznik
pyta kaprala, jak było. Chyba dobrze. Mówiłem krótko, ale pytań było dużo.
Na niektóre odpowiedziałem wprost , a na pozostałe wymijająco. Co to znaczy,
pyta porucznik? Aby pocałowali mnie w d.
Często odnoszę wrażenie, że powraca propaganda z czasów Ludowego
Wojska Polskiego. Cóż, historia lubi się powtarzać. Warto zatem przypomnieć
panu J. Dworakowi i pracowitym prokuratorom, że końcowy efekt tych krętactw
jest wysoce niechlubny. Mówiąc o pracowitości prokuratorów, mam na myśli
ich wyjaśnienia, o mnogości opracowanych tomów z przesłuchań. Szkoda, że
prawie brak w nich przesłuchań kontrolerów ruchu i nawigatorów z lotniska
Siewiernyj w Smoleńsku. A wiadomo było od początku, że pokrętne i dziwne
działania nawigatorów miały zasadniczy wpływ na katastrofę. Co jest oczywiste
i często podkreślane przez doświadczonych pilotów. Zważywszy na trudne
ukształtowanie terenu i bardzo duże zamglenie jest to słuszny pogląd. Samolot
zamiast wznieść się do góry, obrócił się kołami do góry, podobnie jak inny
samolot rosyjski Tu kilka miesięcy później.
Słynna Komisja A. Macierewicza wprowadzona została w maliny,
robiąc przy pomocy naukowców liczne obliczenia oparte chyba na błędnych
założeniach, czepiając się głównie nieszczęsnej brzozy.
Kiedy nasi politycy i naukowcy zrozumieją,
że Rosjanie są niedoścignionymi mistrzami w preparowaniu wszelkiej propagandy
i zmyłek.
W wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej zaangażowanych jest wyjątkowo
dużo ludzi, ale jednoznacznych efektów nie widać prawie po dwóch latach
żmudnych prac.
Liczni prokuratorzy tworzą nowe tomy przesłuchań,
naukowcy obliczenia matematyczne, a różni ludzie piszą książki. Można powiedzieć,
że interes się kręci, a zwykli ludzie za to płacą i płaczą.
Ogólna opinia w tej sprawie jest podzielona, podobnie
jak preferencje polityczne. W tej sytuacji trudno liczyć na znalezienie
winnych wyraźnych zaniedbań, o których mówi dochodzenie prowadzone przez
Najwyższą Izbę Kontroli.
Z poważaniem,
W. Łęcki
Gdańsk
PS Komisja sejmowa z udziałem o. T. Rydzyka i posłów PiS rozpatrywała
m.in. skargę Telewizji TRWAM dotyczącą pominięcia tej telewizji przy przydziale
miejsca na multipleksie.
Od redakcji: Ma Pan rację.
Szanowny Panie Redaktorze,
W "Najwyższym Czasie" pod datą 31/12/2011 ukazał się artykuł
"Korwin-Mikke: Rok 2012 - rokiem przesilenia", w którym autor, Janusz Korwin-Mikke,
pisze m.in.: "Przypominam po raz kolejny: ci, co w ?Wujku= i gdzie indziej
strzelali w obronie legalnej władzy, do tej pory ciągani są po sądach..."
(koniec cytatu).
Co na ten temat (legalności ówczesnej władzy) myślą "sympatycy"
pana JKM (wśród nich niektórzy z redakcji Goniec), którzy byli na spotkaniu
wideo z panem JKM kilka miesięcy temu?
Co na ten temat myślą "Solidarnościowcy" z lat 80., obecnie w
Kanadzie?
A propos - ilu było "sympatyków" na ww. spotkaniu?
Z poważaniem
Jurek K
Od redakcji: Korwin-Mikke jaki jest, każdy widzi. Znamy
"lepsze" cytaty.
Kolejność
W kilku już różnych miejscach przeprowadzałem transakcje kupna
biletu lotniczego, ale od kilku już lat zaopatruję się w Vistuli i jestem
zadowolony, poza fachowością, umiejętność nawiązania sympatii, jeśli w
tym momencie nie dysponuje właściwą ofertą, to potrafi po kilku dniach
zadzwonić i poinformować o pasującej propozycji. Jakiś czas temu skorzystałem
z oferty i zażyczyłem sobie posiłki koszerne - okazały się dużo bogatsze
od standardowych - tym razem popróbuję wegetariańskich potraw, ciekawe,
czy będą choć trochę przypominać te serwowane w liniach indyjskich, dla
mnie bomba. Dlaczego akurat w tym biurze... (???), naprawdę nie wiem, jest
coś, co mi akurat pasuje, wzbudza sympatię i nie pozwala na zmianę. Normalne.
Prowadząc taki biznes, po krótkim czasie właściciel wie, co sobą reprezentuje
i na co sobie może pozwolić, a sam siebie z pracy nie zwolni.
Miałem też swój ulubiony sklep, wpadałem codziennie, ale widziałem
w ciągu lat następujące zmiany, wyraźnie było widać, że być z prawdziwego
zdarzenia handlowcem jest wielką sztuką i nie zawsze sprawdza się ten,
co z powodzeniem mógłby być właścicielem np. fabryki gwoździ. Znałem tokarza
z własną maszyną, wpadałem do sympatycznego człowieka pogadać i wiem, że
na luksusowy samochód lub dom zasługiwał i mógł sobie pozwolić. Prawdą
jest, że nie wszyscy nadają się na właścicieli, a w każdym biznesie trzeba
sobą reprezentować coś innego, ale wielu potrafi i swoją osobowością budują
biznes. Każdy ma inne predyspozycje, z mężczyznami nie jest inaczej, ale
widzę bardzo wiele niedowartościowanych, niedoinwestowanych kobiet, które
naprawdę mogłyby wiele osiągnąć, dawać innym zatrudnienie. Czasami powodem
stagnacji jest zwykły brak ambicji, strach przed zmianą, nawet jeśli wiadomo,
że sukces jest gwarantowany... Najbezpieczniej jest robić to, co do tej
pory, to jest pewne (?), a że powinno się to nazywać wegetacją... (???).
Jestem podbudowany, gdy widzę osoby budujące swoją przyszłość, dążące do
czegoś, szczególnie kobiety wzbudzają sympatię (zupełnie nie wiem dlaczego),
to po prostu cieszy, porównanie z tymi co potrafią tylko szukać pracy u
kogoś, jest naprawdę pozytywne.
Jakiś czas temu poznałem kobietę o ilorazie inteligencji mocno
ponadprzeciętnym, z wykształceniem i wdziękiem, z którą (gdybym dysponował
pieniędzmi) nawet linii lotniczych otworzyć bym się nie bał. Wiara czyni
cuda, dlatego w nią akurat wierzę... mimo wszystko. Tutaj w Kanadzie szanse
mają wszyscy, oczywiście wykształcenie i intelekt predestynują, stwarzają
szansę większą... ale jak widać, wiele nawet wykształconych osób woli łatwiznę,
a to ich szanse redukuje, ale co poradzić, gdy aspiracje i chęć poprawy
standardu są, jakie są.
Przybyłem tu przed dwudziestu kilku laty i jakoś tak od początku
nie zgadzałem się z twierdzeniami, że dom powinien być pierwszym zakupem,
myślę, że wiązanie się spłatami na długie lata, nie jest dobrym rozwiązaniem,
na pewno od początku, ale opinię przeciwną promują banki i biznesmeni zajmujący
się handlem domami, nieruchomościami, mają to opanowane i pieniądze na
propagandę. Identycznie jest z drogimi samochodami, znajdują się na nie
chętni, tacy co muszą sąsiadów czymś zaszokować, ale takie aspiracje wiążą
się z wydatkami, np. ubezpieczeniem... A te pieniądze można by wydać dużo
rozsądniej i z pożytkiem, bardzo często to jest powodem, że mamy rodaków
chronicznie cierpiących na brak gotówki.
Przed laty ubaw miałem przedni, gdy znajomy "musiał" kupić rasowego
pieska, tylko dlatego że sąsiad kupił, był z tym pieskiem tylko wielki
problem, ale... (???). Dla wielu chęć ukrycia głupoty i niepowodzeń jest
jedyną aspiracją i to akurat potrafią... Oczywiście i sobie mam wiele do
zarzucenia, ale się przynajmniej z tym nie ukrywam.
W Polsce dzieje się coraz ciekawiej, niewygodny ekspert lotniczy
zafundował sobie wycieczkę do Indii, tylko po to aby się powiesić, prokurator
fachowo pozoruje chęć samobójstwa, urzędnicy prokuratury buntują się przeciw
zwierzchnikowi, a Tusk pojechał sobie w Dolomity i ma wszystko w nosie,
czyżby nie czuł się za nic odpowiedzialny, wie, że właściwie rządzi ktoś
zupełnie inny i on o wszystko zadba... (???).
Na temat uruchomionej przez o. Rydzyka w Toruniu geotermii, istnieje
zakaz informacji, dlatego w telewizjach nie ma o tym ani słowa, tzw. główny
nurt za podstawowy temat uważa walkę z wiarą, rodziną, patriotyzmem i p.
Antonim Macierewiczem, ale o sukcesach rządu POpłuczyn i PSL-u bębnią bez
przerwy, mimo że wszyscy widzą, jak jest naprawdę, propaganda wmawia idyllę
i w wyborach wygrywają zaprzańcy... Takie są prawidła psychologii, tresura
działa. Stosowane w przemyśle wydobywczym nowe technologie powodują, że
w USA, mimo rządów Obamy, eksploatowany przez prywatne firmy gaz łupkowy
tanieje i pozwala działać gospodarce. Złoża tegoż gazu uruchamiane w Polsce
zaczynają pracować, są już pierwsi odbiorcy, jest szansa, że to ruszy i
że nie pozwoli na zapaść, a raczej uruchomi polski potencjał. Ale co z
podpisaną już umową z Gazpromem, rozumiem, że kary za jej zerwanie będą
płacić Tusk z Pawlakiem lub PO z PSL-em... (???), co daj Boże.
W UE podobnie, mimo lewackiej propagandy na temat euro, mimo
pchania w ręce bankierów miliardów zrabowanych podatnikom, UE i euro na
naszych oczach wyzionie ducha... i bardzo dobrze. W kolejce jest jeszcze
Rosja, ale wygląda, że i na nią czas nadchodzi, że agonia długo trwać nie
będzie, rozleci się z wielkim hukiem. Przy powolnej agonii UE i gwałtownej
wschodniego wspólnika, wytworzy się masa smrodu, ale pozwoli to odżyć reszcie
świata, przestanie działać globalne ocieplenie i wiele innych kataklizmów,
świat złapie oddech, a gdy zachłyśnie się smrodem dwudziestego wieku, to
długo będzie pamiętał, będzie się bronił przed powrotem socjalistycznej
zarazy. Od zawsze było bardzo widoczne, że bardzo wiele pokoleń naprawiaczy
uważało stworzony przez siebie system za rzeczywistość ostateczną, wkoło
której wszystko już się będzie kręcić... ale zawsze potrzeba było tylko
krótkiego czasu, by wszystko wróciło do normy lub znalazł się następny
cudak nadający kierunek nowemu tłumowi bezmózgowców. Wcale nie trzeba wiele,
aby znaleźć wiernych i wykonawców, ktoś, osoby jakieś, sprokurowały tzw.
rewolucję francuską, wykreował się Mussolini, Prusy dzięki swojej wojennej
retoryce mogły dysponować nie swoimi miliardami na zbrojenia, po ich agonii
te same środowiska pchają USA od wojny do wojny, w międzyczasie uruchomiono
Lenina i Hitlera, a w Polsce mamy Tuska i Komorowskiego, persony z tej
samej co Bolek gliny, prowadzone przez te same środowiska.
Ostatnio wpadł do mnie znajomy, przyniósł zakąskę pt. "Polish
sausage", produkt jednego z kanadyjskich molochów... nadający się tylko
do antypolskiej propagandy, coś zrobione nie wiadomo z czego, naprawdę
nie wiadomo, a mięsa w tym wyrobie nie było na pewno. Dlatego właśnie czuję
odrazę do dużych firm, zwłaszcza spożywczych, co przenosi się i na inne
upodobania, mały prywatny sklepik czy biznesik to jest to i wątpię, abym
zmienił zdanie.
Janusz Sierzputowski
Cambridge, 15 stycznia 2012
Od redakcji: Małe jest piękne.
GONIEC nr 4/2012
***
W TV Polonia w programie "Na celowniku" poruszono sprawę w Wojsku
Polskim. Padały słowa: korupcja, przekupstwo, łapówki, mafia, służby specjalne
itp. Te działania są z udziałem prokuratury wojskowej; stworzył to rząd
PO, Tuska i Komorowskiego. W tym programie pokazano np., co powiedział
prokurator Przybył, który miał popełnić samobójstwo, a w końcu się tylko
skaleczył, bo mu ktoś przeszkodził. Wygląda to na ironię, ale może miał
szczęście w nieszczęściu. Ta cała komedia wygląda na scenę o przysłowiowym
złodzieju, który ucieka i krzyczy "łapcie złodzieja".
W programie tym mówiono - o czym od dawna wiadomo - że toczą
się sprawy korupcyjno-mafijne w wojsku. Te różne sprawy zaczęły się od
założenia prokuratury wojskowej przez PO i te afery na miliony złotych
będą się toczyć w nieskończoność. Ciekawe jest, że premier i prezydent
odnieśli się do tych spraw bardzo łagodnie, kazali sobie podać ręce, jakby
nic złego się nie wydarzyło, tylko uznali za personalne nieporozumienie.
Szef armii polskiej, prezydent, tak się zachowuje, stojąc na straży Polski.
Co ciekawe, że nikt nie ma prawa sprawdzić lub ukarać tej bandy ani w wojsku,
ani w rządzie. Pytanie, kto w końcu rządzi Polską. Wygląda na to, że nie
ma już Polski ani rządu polskiego. Pozostaje tylko postawić krzyżyk na
Polsce, że była i została pogrzebana, bo Polacy na to zezwolili, i im płacą
za swoje niewolnictwo.
Stanisław Wójtowicz
Mississauga
Od redakcji: Niech Pan krzyżyków za wcześnie nie stawia, to
tylko jedno pokolenie dało...
W OBRONIE GRAFA
W drugim numerze ze stycznia tego roku naszego popularnego GOŃCA,
ukazał się list pana Z. Turkiewicza, w którym bije on na odlew wyimaginowanego
hrabiego P., określając go jako porażającego. Mocne słowa. Ale porażonemu
panu Zbigniewowi coś się chyba pokręciło. Z enuncjacji nadzwyczaj ostrego
purysty językowego wynika, że chodzi o Aleksandra Pruszyńskiego (syna popularnego
pisarza Ksawerego), który mieszka na Białorusi i stamtąd pisze lekko, łatwo
i przyjemnie o problemach i problemikach otaczających go tubylców. Ponieważ
felietonista jest człowiekiem mobilnym i pomysłowym, często gęsto odwiedza
sąsiednią Ukrainę, Litwę, bywa też w Warszawie, gdzie ma mieszkanie. No
i wpada 2 - 3 razy w roku do Kanady. Pana Turkiewicza oburza tytuł korespondencji
(hrabiego?) "Z Ost Frontu". Jest to zapożyczenie z oficjalnych wojennych
komunikatów, kiedy to ważyły się losy Polski i Europy. Osobiście uważam
ten tytuł za chwytliwy. Ale do rzeczy (i do pakunków - jak powiedział bagażowy).
Pan Turkiewicz nie wie zapewne, że nasz felietonista jako dziecko
wypędzony został z rubieży Rzeczpospolitej (może to byłby lepszy tytuł?)
i wylądował w Nowym Jorku, gdzie uczęszczał przykładnie do szkoły amerykańskiej,
a nie polskiej - co ważne. Można żartować, że dzięki temu brakuje A. Pruszyńskiemu
polskiej kindersztuby w zakresie stylu i ortografii. W czasach szkolnych
my (pan Turkiewicz chyba też) ćwiczeni byliśmy przez belfrów, tworząc
"eseje" pt. "Jak spędziłem wakacje", a na wyższych szczeblach wyrażaliśmy
na piśmie swoje poglądy np. na temat "Poezja W. Broniewskiego jako taka,
a jak nie taka, to jaka i dlaczego?". Ten lewicujący do bólu były legionista,
perła PRL-u, który chwalił - był obowiązkowym i częstym "celem" wypracowań.
Rzeczony mawiał o sobie, że jestem Polak, katolik, alkoholik. Jakoś nie
dodawał, że także komunistą, wiernym apologetą reżimu.
Cóż, polonistyczna edukacja ominęła Grafa i dlatego chyba budując
polskie zdania, myśli po angielsku w nieco innej składni - o czym wiedzą
tłumacze. A to, można powiedzieć, przeważnie "nie pracuje" (it doesn't
work).
Nasz korespondent mieszka w okolicach, gdzie kiedyś rozciągały
się liczne włości jego rodziny ze strony matki. Czy miała ona jakieś arystokratyczne
tytuły, nie wiem, ale po mamusi i tak ich odziedziczyć nie można. Tylko
u Żydów matka jest najważniejsza. Tamże miejscowi tubylcy, wspominając
rodzinę, nadali mu z rosyjska tytuł grafa. Czy na pewno jest on równoznaczny
z tytułem hrabiego? O ile wiem, są w Europie (przeważnie już nieoficjalne)
tytuły baronów, markizów, lordów. Czy ich wszystkich należałoby "spolszczać"
na hrabiów? A. Pruszyński nigdy się za hrabiego nie podawał, a "nick name"
przyjął z przymrużeniem oka, tak jak Ost Front. Czy można go wobec tego
określać jako porażającego hrabiego? Ja bym raczej zastosował pewną paralelę,
porównując "Grafa" do tak popularnego w Toronto śp. Lecha Bukowskiego.
Obaj zapaleni, ruchliwi politycy, nie wyciągający żadnych wymiernych korzyści
z tego hobby. Pan Bukowski swego czasu miał w domu (tj. małym pokoiku)
nieprawdopodobnie wielkie radio z wszystkimi możliwymi i niemożliwymi zakresami
fal. Znał języki i z zapałem robił nasłuchy z całego świata, dostarczając
je potem tutejszym mediom. Zaprzysięgły stary kawaler - pedałował wzdłuż
i wszerz po Toronto w mundurze harcerzyka, póki mu na to jeszcze siły pozwalały.
No cóż, A. Pruszyński dobiega też już 80-tki, a rzutkości, pomysłów i politycznej,
a także społecznej aktywności - tylko mu pozazdrościć! Wiem, wiem, są też
istotne różnice. Lech zmarł bezdzietnie, a Aleksander ma liczną gromadkę
i nie jeździ na rowerze!
No i na zakończenie dowcip arystokratyczny (a jak?): "Czy podobają
się panu, panie hrabio, toalety na dzisiejszym balu? Nie wiem, jeszcze
nie byłem".
Pruszyński wszędzie bywał, a na toalety pań jest zawsze wrażliwy
- o czym przekonać się łatwo, czytając jego felietony. Kogóż on tam (na
Białorusi, Ukrainie, Litwie czy w Polsce) ostatnio spotkał i z kim wymieniał
poglądy? Zobaczymy, tzn. przeczytamy w następnym GOŃCU.
Tak trzymać Olo! Taka to opinia moja.
Z poważaniem
Jan Ostoja
Toronto
Od redakcji: Podpisujemy się pod nią.
***
Panie redaktorze, nie wiem, czy zainteresuje Pana zamieszczona
odpowiedź na moje zapytanie skierowane do ZUS-u? Myślę, że po części jest
odpowiedzią na Pański artykuł z ostatniego numeru "Gońca", zwłaszcza ostatnie
zdanie pani z ZUS mówiące o wieku emeryta, którego to nie dotyczą cytowane
przez nią przepisy.
Z poważaniem i pozdrowieniami dla Redakcji
Zbigniew Szczesnowicz
Szanowny Panie,
W odpowiedzi na Pana pismo z dnia 12.10.2011 r. Zakład Ubezpieczeń
Społecznych I Oddział w Łodzi, Wydział Realizacji Umów Międzynarodowych
uprzejmie informuje, że zgodnie z art. 104 ustawy o emeryturach i rentach
z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2009 r. Nr 153 poz. 1227 ze
zm.) prawo do emerytury lub renty ulega zawieszeniu lub świadczenia ulegają
zmniejszeniu w razie osiągania przychodu z tytułu działalności podlegającej
obowiązkowi ubezpieczenia społecznego, za którą uważa się zatrudnienie,
służbę lub inną pracę zarobkową albo prowadzenie pozarolniczej działalności.
Osiąganie przychodu nieprzekraczającego kwoty 70 proc. przeciętnego
wynagrodzenia miesięcznego, która aktualnie wynosi 2356,30 zł, nie powoduje
zmniejszenia świadczeń.
Zawieszeniu ulegają emerytury i renty świadczeniobiorców, którzy
osiągnęli przychód przekraczający kwotę 130 proc. przeciętnego wynagrodzenia
miesięcznego, która wynosi 4376,00 zł.
W przypadku gdy przychód osiągany przez świadczeniobiorcę przekroczy
70 proc. przeciętnego wynagrodzenia, ale będzie niższy niż 130 proc. przeciętnego
wynagrodzenia, świadczenie ulega zmniejszeniu o kwotę przekroczenia, nie
więcej jednak niż o kwotę maksymalnego zmniejszenia, tj. od 1 marca 2009
r. 503,82 zł przy emeryturach i rentach z tytułu całkowitej niezdolności
do pracy.
Zgodnie z art. 103 cytowanej Ustawy przepisu tego nie stosuje
się do emerytów, którzy ukończyli 60 lat (kobiety) lub 65 lat (mężczyźni).
Nadmieniamy również, że wszelkie informacje dotyczące świadczeń
wypłacanych przez ZUS znajdzie Pan na naszej stronie internetowej www.zus.pl.
Z poważaniem
Dorota Ignaczak
Od redakcji: Dziękujemy za cenne wyjaśnienie.
Rada
Szanowni Czytelnicy,
Różni ludzie różnie pisali, jak pomóc Polsce. Mnie przyszła
do głowy następująca myśl: należy przy spotkaniu z Polakami mieszkającymi
w Polsce (rodzina) wyraźnie im powiedzieć, że z politycznego punktu widzenia
większość z nich jest zwyczajnymi matołami. Historia ostatnich 20 lat wskazuje
na to dobitnie.
Oczywiście zdecydowana większość z nich się do tego nie przyzna
(JA SIĘ MYLIŁEM, GŁOSUJĄC NA PO??? - NIEMOŻLIWE). Jest również szansa,
że dojdzie do scysji - ale uważam, że to jest jedna z niewielu szans, aby
mieszkającym w Europie/Polsce zakutym łbom coś przekazać. Wszelkie nawoływania
w stylu "módlmy się" nie są warte funta kłaków.
Jak większość polonusów z Kanady i USA zacznie im to uparcie
powtarzać, to może, może coś z tego wyniknie.
Z poważaniem,
Jurek K.
Od redakcji: Nic z tego nie wyniknie. Oprócz pogłębienia ans
między Polakami "krajowymi" a "zagranicznymi". Przekonywanie kogoś, zaczynając
od "jesteś matołem", jest mało skuteczne. Przekonywać należy, zaczynając
od "jesteś bardzo mądry, ale...".
GONIEC nr 3/2012
Szanowni Panowie,
P. Leszek Kuźnicki i p. Marek Chlebuś - swoich własnych kompleksów
proszę nie rozsiewać w artykule "Program dla Polski" - "Polska w perspektywie
2050", Goniec 6-12 stycznia 2012 nr 2. Proszę, nie róbcie z Polaków osłów
i kretynów intelektualnych, którzy bez Niemców nie umieją funkcjonować
- to bzdura. Polak potrafi - Polak umie. W świecie jest wielu dobrych naukowców,
inżynierów i innych mądrych, skromnych Polaków - nie tylko w USA czy Kanadzie.
Jako kapitan ŻW, dużo wędrowałem po świecie, a później jako "dyplomata"
wszędzie spotykałem Polaków, którzy umieli się dostosować do warunków i
środowiska, zachowując swoją osobowość i polskość. To Rosja
lub Niemcy wygnali ich z kraju przez swoją pazerność nacisków na dobrze
wychowanych chłopców czy córki przez matki Polki, które słyną w świecie,
że dbają o dobry początek dobrego rozwoju i chowania dziecka na zasadach
religii katolickiej i jej moralności - dbając o prawidłowy rozwój zdrowotny
i intelektualny, czytając bajeczki, książeczki, filmy przed snem od kołyski.
Żadna matka w świecie nie troszczy się tak o swoje dziecko jak matka Polka.
Tu jest początek intelektualny małego Polaka - człowieka, który jest później
sukcesywnie niszczony przez ościennych "przyjaciół". A ostatnio szczególnie
przez Niemców i przekupnych zdrajców narodu elity rządzącej. To Niemiec
bez Polaka nie umie funkcjonować, bo ma za ciasną głowę i zimny wychów.
Udają tylko mądrych, dbając o pozory. Oni nie posiadają i nie znają tych
wartości intelektualnych, jakie posiadamy my, Polacy - kulturowych i moralnych.
Nauka i czytanie nie jest ich priorytetem jak u nas, lecz liczenie pieniędzy,
posiadanie i robienie z kogoś durnia (mowa o 1970 r. i 1980 r. - strajki).
Ale nasza klasa pracująca musi tylko umieć się podpisać i trochę policzyć
- to już za siebie mówi wiele. (...)
Teraz nawet nasłali nam J. Palikota, by demoralizował młodzież
i społeczeństwo. I tu zaczyna się niepowodzenie Polaków. Niemcy są cały
czas wspierani głównie przez Żydów niemieckich z nagonką na Polaków, jak
"polskie obozy koncentracyjne", Jedwabne itp. Kto te fałszerstwa rozgłasza,
Niemcy, Żydzi. Wiadomo, Platforma Obywatelska to partia Niemców w niemieckich
mass mediach bardzo popierana. I takich zdrajców narodu polskiego, głównie
D. Tusk i R. Sikorski, lansują na niekorzyść Polski. A partię PiS Kaczyńskich
i innych mądrych, dobrych Polaków to w niemieckich mass mediach opluwają,
wyśmiewają - prowadzą do morderstw (p. Rosiak, p. Dariusz prowadzący śledztwo
smoleńskie i inni), robiąc też zamach stanu w Smoleńsku - przenosząc wrogą
propagandę na polskie mass media. Pod zarządem PO ogłupia Polaków na korzyść
niemieckich wpływów w Polsce, by posiąść polskie bogactwa naturalne - stocznie
zlikwidować, porty unieszkodliwić, fabryki, zakłady zamknąć, ze starych,
chorych oczyścić teren (sprawa recept) itp. itp. Słynna brudna robota robiona
przez Niemców w białych rękawiczkach. To nie jest wina mądrych, dobrych
Polaków - to Niemców wspieranych przez Żydów niemieckich i zdrajców narodu
polskiego, elity obecnie rządzącej, za bakszysze. To oni nie pozwalają,
by nasz kraj rósł w siłę - który też ma duży potencjał intelektualny od
kolebki.
Jan Hłaski
Toronto
PS Hitler ostrzegał Niemców: ostrożnie z Polakami, bo to jest
bardzo inteligentny naród. Na Polsce połamała sobie zęby - I wojna światowa
(1914), na Polsce połamała sobie zęby - II wojna światowa (1939), na Polsce
połamał sobie zęby - komunizm. A teraz, uwaga na Unię Europejską (która
jest utopią), to jest IV Rzesza Niemiecka.
Od redakcji: Myślę, że jednak Pan czegoś nie doczytał... (ak)
Artykuł o Władysławie Bukowińskim
- odpowiedź czytelnikowi
Oto fragment listu e-mailowego, jaki napisał do mnie Maciej K.
z Bydgoszczy po przeczytaniu mego artykułu o. ks. Władysławie Bukowińskim
pt. "Szukam pyłu twoich sandałów" - w numerze świątecznym "Gońca":
"Historię Bukowińskiego przeczytałem jednym tchem i jestem pod
wrażeniem tego człowieka i jego dokonań. Przyznam, że się wzruszyłem...
Szczególnie poruszające było uwięzienie i katorżnicza praca, po której
pozostały niegojące się rany. Trochę się zdziwiłem, że 3-letnie łagry to
był wówczas mały wymiar kary... Mowa obrończa Bukowińskiego zrobiła na
mnie ogromne wrażenie, poza tym jego doświadczenie szczęścia i bliskości
Chrystusa - chwyciło za serce. Następca Bukowińskiego, ks. Józef
Kowalów, musi być wspaniałym człowiekiem. Czy można prosić o bliższe dane
na temat publikowanego pod jego redakcją w Łucku na Ukrainie pisma ?Wołanie
z Wołynia= oraz serii wydawniczej Biblioteki ?Wołanie z Wołynia=?
Myślę, że my, Polacy, powinniśmy wspierać taką piękną inicjatywę".
Maciej K., Bydgoszcz
Odpowiadam: Dwumiesięcznik "Wołanie z Wołynia" - to pismo religijno-społeczne
rzymskokatolickiej diecezji łuckiej, założone w 1994 roku. Jego redaktorem
naczelnym jest ks. Witold Józef Kowalów (e-mail: kovaliv@ostroh.uar.net),
który kontynuuje dzieło ks. Bukowińskiego na Ukrainie i zebrał wszystkie
materiały konieczne do wszczęcia jego procesu beatyfikacyjnego, będącego
w toku. Wydawcą wersji polskojęzycznej wydawnictwa książkowego "Wołanie
z Wołynia" jest:
Ośrodek "Wołanie z Wołynia" skrytka pocztowa 9, 520 Poronin
http://www.wolaniecom.parafia.info.pl
Ośrodek "Wołanie z Wołynia" zajmuje się publikowaniem książek,
wydawanych przez wyżej wymienione pismo "Wołanie z Wołynia", wychodzące,
jak podałam wyżej, na Ukrainie. W latach 1997-2005 wydano 45 książek, mających
przybliżyć Polakom duchowy świat Wołynia - wysiłki ekumeniczne, stosunki
polsko-ukraińskie, zabytki kultury polskiej na Ukrainie, osiągnięcia myśli
filozoficznej Ziemi Wołyńskiej...
Na pewno warto konkretnie poprzeć wydawnictwo, które borykając
się z brakiem funduszy, wydało już dziesiątki pozycji książkowych, ocalających
od zapomnienia dawną polską sztukę na tych terenach i całe
wieki tradycji kultury polskiej na dzisiejszej Ukrainie.
Dobroczyńcy, na których łaskawość liczymy, proszeni są
o wpłaty na konto:
Stow. Ośrodek "Wołanie z Wołynia"
PBS. Zakopane O/Biały Dunajec
nr 77 88210009 0010 0100 1892 0001
Pamiętajmy, że dobro, którym się dzielimy, ma tę
właściwość, że się mnoży...
Krystyna Starczak-Kozłowska
Od redakcji: Dziękujemy, gratulujemy tekstu!
Szanowny Panie Redaktorze,
- Pan Jacek Kozak myli się, gdy pisze w ostatnim numerze "Gońca",
że zadłużenie Polski wynosi 24 proc. PKB. Polskie zadłużenie wynosi ok.
54 proc., a wg niektórych przekroczyło 55 proc. - czyli ponad dwa razy
tyle.
- Jeżeli chodzi o listy Państwa Golarz: wg prawa polskiego, obywatele
polscy są zobowiązani do posługiwania się na terenie Polski tylko i wyłącznie
dokumentami wystawionymi przez władze polskie. Może to i jest upierdliwe,
ale niestety tak jest. Jest nawet taki artykuł w k.k. brzmiący mniej więcej
tak: "Kto wprowadza w błąd władze polskie co do swojego obywatelstwa, podlega
karze...". Cytuję to z pamięci, nie chce mi się szukać - może ktoś przejrzy
polski k.k. (kara maks. zdaje mi się jest 5000 zł).
Nawiasem mówiąc, obywatel kanadyjski, przekraczając granice Kanady,
jest zobowiązany używać paszportu kanadyjskiego, a nie żadnego innego (tu
uwaga dla Pana Bogdana Stuprocentowego Polaka). Obywatel amerykański jest
zobowiązany używać paszportu amerykańskiego w momencie przekraczania granicy
USA. Tak samo obywatel Izraela jest zobowiązany używać paszportu izraelskiego
w momencie przekraczania granicy Izraela. Jak również obywatel RPA jest
zobowiązany używać paszporu RPA w momencie przekraczania granicy RPA. Nie
chce mi się tego szukać - kto nie wierzy, niech sobie sam "pogoogluje".
Podejrzewam, że ww. kraje nie są jedyne w tym zakresie - prawdopodobnie
większość państw na świecie ma podobne wymagania.
W ww. sprawie nawet kanadyjski konsul nie mógłby NIC pomóc -
obywatele polscy na terenie Polski są traktowani WYŁĄCZNIE jako obywatele
polscy - proszę sobie przeczytać ustawę o obywatelstwie polskim, jak również
ostrzeżenie na ostatniej stronie paszportu kanadyjskiego.
Jest jeszcze gorzej, niż się większości wydaje - otóż wg ustawy
o polskim obywatelstwie, dziecko obywateli polskich (nawet z jednego rodzica)
z mocy prawa zostaje obywatelem polskim w momenie urodzenia się i nie ma
ZNACZENIA, GDZIE PRZYSZŁO NA ŚWIAT. A poza tym nie ma ŻADNEGO ograniczenia
pokoleniowego w tym zakresie - dzieci dzieci dzieci itd. - wg ustawy o
obywatelstwie polskim są ZAWSZE obywatelami polskimi - chyba że ktoś się
obywatelstwa polskiego zrzeknie i przerwie ten łańcuszek.
Konsekwencją tego może być fakt, że dziecko urodzone poza Polską
z polskich rodziców (nawet z jednego rodzica) jest obywatelem polskim i
może być NIEWYPUSZCZONE z Polski, o ile nie posiada odpowiedniego polskiego
paszportu. A wielu jedzie do Polski razem z milusińskimi, żeby pokazać
ich dziadkom.
A teraz pytanie - jak się Wam wydaje, Drodzy Czytelnicy, ile
czasu zajmie wyrobienie polskiego paszportu w Polsce dla obywatela polskiego
nieurodzonego w Polsce? Ile zaświadczeń/dokumentów trzeba będzie wydostać
z Kanady, wliczając w to akt zawarcia małżeństwa przez rodziców w Kanadzie,
akt urodzenia - wszystko oczywiście poświadczone/przetłumaczone/zarejestrowane
w polskim sądzie etc.
A dla tych, co mają sytuację "niejasną" - zrzec się obywatelstwa
polskiego, chociaż to ma swoje wady, np. utrata prawa do polskiej emerytury,
jak również jest jeszcze bardziej uciążliwe i upierdliwe niż wyrabianie
sobie polskiego paszporu - tyle tylko, że raz przeprowadzone daje święty
spokój z polskimi wadzaaami.
Innym "wyjściem" jest latanie do Polski nie LOT-em, tylko innymi
liniami, tak aby pierwsze przejście w granicach Europy nie było w Polsce.
Nawiasem mówiąc, NIE latać przez Londyn ani inne przejście graniczne w
Wielkiej Brytanii - GB nie należy do strefy Schengen i po przylocie do
Polski z GB trzeba ponownie przejść polską kontrolę graniczną.
Z poważaniem,
Jurek K.
Od redakcji: Dziękujemy za rady. W zasadzie ma Pan rację, ale
tylko co do litery prawa.
Powracający zamordyzm?
ILE DIABŁÓW I ANIOŁÓW ZMIEŚCI SIĘ NA SZPILCE:
Z ostatniej chwili: KRRIT jak z Owidiusza "trudzą się góry a
porodzą śmieszną mysz", po blisko trwającej rok obstrukcji, "wypociła"
i odrzuciła TV Trwam jako użytkownika multipleksu cyfrowego.
Jest to skandal nad skandale, który przez dyskryminację, łamiącą
wszelkie prawa, pozbawiając setek tysięcy widzów - w większości (!!!) katolickiego
kraju, chrześcijańskiej TV... ośmiesza RP z jego Głową Państwa i całym
rządem.
"Uzasadnianie" decyzji "finansami" jest irracjonalne i jakby
żywcem wzięte ze scholastycznych spekulacji. Stosując absurdalną tezę jako
"kryterium" w stosunku do katolickiej TV, pan Dworak z jego ekipą powołuje
się na sprawy finansowe w sensie liczenia, ile aniołów, a ile diabłów zmieści
się na główce szpilki.
TV Trwam jest własnością społeczności katolickiej i od wielu
lat legitymuje się rzetelnością i stażem bez długów publicznych.
Jakżeż szacowna KRRiT z jej przewodniczącym może tego nie widzieć?
... A "liczy" pieniądze, gdy równocześnie nie potrafi zliczyć napływających
do niej głosów sponsorskich RM i TV Trwam z 2011 i 2012 r.???? (do tej
czynności nie starczy palców rąk i nóg całej KRRiT!).
Ciekawe, jak to tam w KRRiT jest z wykładnią prawa (???), bo
jak widzę, to mają problem, czy to tabakiera dla nosa... czy nos dla tabakiery...
a to jest już podstawa do dymisji całej tej "Rady/Komisji", która nie rozumie,
co to Prawo, Naród i Społeczny Interes.
Zbierajmy nadal podpisy i zasypujmy nimi decydentów z panem Dworakiem,
dworującym sobie poniekąd z kardynalnych praw obywatelskich... kiedy skandalicznie
dyskryminuje i działa na szkodę społeczeństwa/podatników.
Może nadszedł czas, by zwrócić się do władz kanadyjskich przez
naszych posłów... jako że wszystko to: zakrawa na przedsmak "zamordyzmu
i politycznej poprawności"???
Małgorzata Kossowska
Toronto
Od redakcji: Oczywiście, że nadszedł taki czas, tym bardziej
że władze kanadyjskie deklarują poparcie dla ochrony praw człowieka (prawo
do swobody wypowiedzi zagwarantowanej dostępem do środków masowego przekazu
takim jest) urbi et orbi, czyli wszędzie od Libii po Birmę.
GONIEC nr 2/2012
***
Prezydent RP
Marszałek Senatu
Przewodniczący Komisji Senatu do spraw Emigracji i Łączności
z Polakami za Granicą
Przewodniczący Komisji Sejmu do spraw Emigracji i Łączności
z Polakami za Granicą
Minister Spraw Wewnętrznych
Minister Spraw Zagranicznych Ten list jest moim oficjalnym
zażaleniem i skargą na organ Ochrony Granic lotniska w Warszawie, który
to organ odmówił mi powrotu do Kanady samolotem LOT, 4 stycznia 2012 roku.
Zostałam zatrzymana wbrew mojej woli w granicach Polski. Wspólnie z mężem
narażeni zostaliśmy na dodatkowe koszty "ucieczki" z Polski do Kanady przez
inne kraje Europy. Doznaliśmy niepotrzebnego napięcia nerwowego. Mąż stracił
dwa dni pracy. Uważam, że pracownicy Ochrony Granic nadużyli władzy oraz
złamali prawa człowieka do wolności opuszczenia kraju.
Jestem obywatelką Kanady i Polski. Legitymuję się ważnym paszportem
kanadyjskim. Mieszkam za granicą Polski od czerwca 1981 roku. Muszę również
nadmienić, że staram się o nowy polski paszport w Konsulacie Polskim w
Toronto od czerwca 2011 roku. Proces jest długi i skomplikowany w związku
z wymaganymi przez konsulat procedurami i dokumentami. Pracownicy konsulatu
starają się przeszkadzać raczej niż pomagać.
Na następnych stronach załączam opis wydarzeń granicznych wjazdu
i wyjazdu z Polski opisanego przez mojego męża Bolesława, który towarzyszył
mi w podróży i był świadkiem wydarzeń. Ja ciągle jestem pod napięciem nerwowym.
Pisanie sprawia mi kłopot.
Z poważaniem
Bożena Golarz
Toronto Ontario
Kopie: Ambasada Polska w Ottawa, Kongres Polonii Kanadyjskiej
***
Wycieczka do Krakowa, grudzień 23, 2011 - styczeń 6, 2012
Przylot.
Lądujemy LOT-em w Warszawie 24 grudnia z Toronto. Podchodzimy
do okienek kontroli paszportowej. Ustawiamy się przy okienku Non-EU. Okienka
EU opróżniają się szybko. Urzędnicy z okienek EU machają, żeby podejść.
Maria i Scott zostają w kolejce Non-EU. Prezentuję kanadyjskie paszporty.
Urzędnicy pytają nas, czy mamy paszporty polskie. Odpowiadamy, że tak,
ale Bożeny paszport jest nieważny. Urzędnik chce je widzieć. Paszporty
kanadyjskie lądują z powrotem w moich rękach. Mój polski paszport wraca
do mnie. Urzędnik zwraca się do Bożeny: "Pani na ten paszport nie wyjedzie.
Jest nieważny". Odzywam się ja: "Pani nie ma intencji wyjeżdżać na ten
paszport. Pani posługuje się paszportem kanadyjskim". Urzędnik powtarza
jak złamana płyta: "Pani na ten paszport nie wyjedzie". Myślę w duchu,
że chłopak młody, pewnie niewyszkolony poprawnie w odprawie paszportowej.
Nie chcę się kłócić. Nie ma powodu. Pytam półżartem: Czy możemy wejść,
czy mamy wracać do Kanady? Urzędnik odpowiada: Proszę iść. Po krótkim locie
jesteśmy w Krakowie.
Wylot
Lądujemy z Krakowa w Warszawie. Podchodzimy do odprawy paszportowej
do Toronto. Podajemy paszporty kanadyjskie. Pani urzędniczka pyta o paszporty
polskie. Podajemy polskie jak kazano. Urzędniczka otwiera paszport Bożeny
i tonem rozkazującym mówi: "Pani nie jedzie". Pytamy dlaczego. "Nieważny
paszport". Przecież kanadyjski paszport jest ważny, odpowiadamy zgodnie.
Urzędniczka: "Nie ma pieczątki". Rozumiem, że nie ma pieczątki wjazdu do
Polski. To nie nasza wina, że wasza organizacja nie przybiła pieczątki
przy wjeździe, odpowiadamy. Urzędniczka: "Ci na dole nie wiedzą, co robią".
Myślę, że mówi o swoich kolegach z odprawy przy wjeździe. Odzywam się:
To proszę naprawić błąd kolegów i przybić pieczątkę. W myślach nie rozumiem
zupełnie, w czym jest problem. Urzędniczka wychodzi. Przed wyjściem z budki
dodaje: "Pani nie jedzie". Znika na parę minut. Wraca i mówi: "No to kto
jedzie, a kto nie jedzie". Myślę, czyżbyśmy mieli wybór? Urzędniczka: "Konfiskujemy
paszport polski" i podaje zaświadczenie o konfiskacie. Pytam: Czy możemy
rozmawiać z kimś wyższym stopniem? Urzędniczka podaje nam kawałek papieru
z numerem telefonu. "Zamówcie spotkanie. Komendant przyjmuje w poniedziałki
od 10 do 12" (dzisiaj jest środa). Potem okazuje się, że pod tym numerem
nikt nie podnosi słuchawki. Pytam na koniec, dlaczego jesteśmy zatrzymani?
Czy złamaliśmy prawo? Urzędniczka odpowiada ironicznie: "Przecież nie macie
kajdanek na rękach". Maria (córka urodzona w Kanadzie) i Scott przeszli
przez kontrolę. Stoją zamurowani. Maria ma łzy w oczach. Machamy, aby poszli
do samolotu. Maria podbiega do furtki, żeby nas uściskać na pożegnanie.
Za nami stoi mężczyzna. Jemu też nie pozwolili wyjechać. Ma być w Nowym
Jorku jutro. Jest spokojny, ale widzę zdenerwowanie.
Noc spędzamy w Warszawie u krewnego Bożeny. Ja szukam jak szalony
tanich połączeń do Toronto z krajów sąsiadujących, aby ominąć polskie władze
graniczne. Ceny wysokie. Od 1600 do 3000 dol. za osobę. Znajduję połączenie
Lizbona - Toronto za 600 dol. i Warszawa - Lizbona za 330 dol. Kupuję.
Odprawa do Lizbony z bramki 23 sąsiadującej z bramką 22, gdzie siedzą urzędnicy
paszportowi. Te same twarze. Bożena trzyma się w cieniu, aby nas nie poznaliÉ
Wreszcie odlot do Lizbony przez Madryt. Noc w Holiday Inn Express. Wyśmienite
śniadanie z portugalskim pieczywem. Jedziemy na lotnisko. Podchodzimy do
okienka paszportowego. Uprzejmy Portugalczyk informuje nas o braku pieczątek
wjazdowych. Doradza, aby na przyszłość zawsze trzymać bilety lotnicze wjazdu
do strefy Schengen na wypadek, gdy urzędnicy zapomną wbić pieczątki. To
jest wystarczający dowód, że nie przekroczyliście dozwolonej długości pobytu,
dodaje. Macha ręką, życzy przyjemnego lotu. Samolot do Toronto był wypełniony
pasażerami z kanadyjskimi paszportami mówiącymi po portugalsku. Jestem
zazdrosny. Portugalsko-kanadyjscy obywatele nie mają naszych "polskich"
problemówÉ Wstyd nam za Polskę. Przecież chcemy robić to samo co oni. Odwiedzić,
zostawić pieniądze.
Bolesław Golarz
Toronto, Ontario, Kanada
pgolarz@yahoo.com
Autoryzuję publiczną publikację tego listu przez każdego posiadacza
jego duplikatu. Uważam, że należy ostrzec Polaków posiadających podwójne
obywatelstwa przed ryzykiem podróżowania do Polski. Należy również poinformować
Polaków mieszkających w Polsce o nadużyciach władzy i łamaniu praw człowieka
przez ich organy graniczne.
bpg
Od redakcji: Pozostaje ubolewać. Czekamy na Państwa reakcje.
A jednak kłamstwa mają krótkie nogi
1. Donald Tusk zaraz po przyjęciu rządu RP wielokrotnie podkreślał,
że J. Kaczyński i jego ekipa nie wykorzystała koniunktury ekonomicznej
do wprowadzenia euro w Polsce. Kiedy do strefy euro na czele z Grecją wkroczył
wielki kryzys, próbuje się obracać kota ogonem i twierdzić coś innego.
2. Mimo bardzo dużego wzrostu liczby urzędników w centralnych
urzędach, nie opracowano przyzwoitego wykazu i sposobu kontroli ubezpieczonych
osób i samochodów. Poprzez nieprzemyślane ustawy próbuje się obarczyć za
ten bałagan tylko lekarzy i farmaceutów oraz policję, nie dając im niezbędnych
narzędzi do uczciwej pracy. Dlaczego nie wykorzystano kilkuletnich doświadczeń
śląskiego NFZ?
3. Kilka lat temu D. Tusk publicznie podważył sensowność opłacania
abonamentu radiowo-telewizyjnego. Gdy zabrakło pieniędzy niemal na wszystko
i gdy Polacy zajęli ostatnie miejsce w Europie w opłacaniu abonamentu,
robi się ogromną akcję na rzecz konieczności opłacania tego abonamentu.
4. Przez dłuższy czas przekonywano Polaków, że katastrofa
smoleńska jest wyjaśniona, obarczając za nią głównie pilotów polskich.
Dlaczego teraz próbuje się rozgrzebywać ponownie dochodzenie, po szczęśliwym
lądowaniu kapitana Wrony na Okęciu, i podkreśla się wielki kunszt polskich
pilotów?
Tragicznie zabawne jest to, że niezwykła propaganda radiowo-telewizyjna,
prowadzona w dużej mierze przez młodych, niedoświadczonych dziennikarzy,
próbuje nadać tym nonsensom niemal naukową oprawę i przekuć wyraźne zaniedbania
w sukces. Zapomina się przy tym, iż mimo wszystko kłamstwo kiedyś będzie
należycie ocenione. Oby nie było to za późno. Polacy zbyt często mądrzy
są dopiero po szkodzie.
Z poważaniem
W. Łęcki
Gdańsk
PS Ogólnie rzecz biorąc, trzeba powiedzieć, że niektórzy Polacy
lubią improwizować bez potrzeby, ale wysoko liczy się fantazja, co widać
na polskich drogach. Nie zdziwi mnie, gdy ktoś ważny wprowadzi 22-cyfrowy
kod w miejsce 20 -cyfrowego, z mozołem wprowadzonego dla każdego lekarza,
aby wiadomo było, kto wypisał daną receptę na lek.
Od redakcji: Grunt to bajer - hasłem tego rządu.
LIST OTWARTY
Prestiż Pana Prezydenta i Polski zagrożony/ośmieszony
Szanowny Panie Prezydencie!
Mam nadzieję, że 2012 rok będzie owocny i ku chwale Ojczyzny
oraz że Pan Prezydent osobiście zajmie się poniżej opisaną sprawą.
Mianowicie za Pana plecami, a i w Pana Imieniu, jako że jest
Pan Osobą powołaną z urzędu również i do nadzoru, Krajowa Rada Radiofonii
i TV ośmiesza Pana Urząd i plami Konstytucję RP... dyskryminacją i nieudolnością.
Jakżeż to możliwe, aby w Kraju Jana Pawła II katolicka telewizja
"TRWAM" od blisko roku, mimo spełnienia niezbędnych warunków, borykała
się w kwestii "to be or not to be" z biurokratami, którzy dyskryminują
tę telewizję: nie dając jej miejsca na multipleksie cyfrowym?
Jest to niezmiernie niezdrowa i szkodliwa sytuacja, uchybiająca
Pana Godności, Konstytucji oraz niezgodna z interesem społecznym.
Nie mogę sugerować Panu, jako Zwierzchnikowi, zdymisjonowania
obecnych decydentów tej Komisji, z racji że przekraczają oni prawo (w tym
nawet nie zachowują ustawowych terminów zgodnie z literą tegoż prawa),
ale proszę o osobiste zajęcie się i niezwłoczne spowodowanie wydania zezwolenia
i miejsca na tym multipleksie. Chcę tu zaznaczyć, że inni wnioskodawcy
dostali już nie jedno, ale parę takich miejsc, a nowe podmioty, które nie
mają doświadczenia czy odpowiednich warunków etc.... są faworyzowane (gdzież
sprawiedliwość, dobry osąd czy tzw. seniority?).
Chcę również tu podkreślić, że w tej sprawie zebrano tysiące
podpisów na petycjach do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji... i, jak
widać, są one ignorowane. Czym jest 5 osób z KRRiT wobec tych tysięcy będących
głosem Narodu?
Wobec malejącej ilości miejsc na przedmiotowym multipleksie,
energiczna interwencja Pana Prezydenta i autorytet Pana w nadzorze 5 osób/decydentów,
kierujących się - jak dotąd, preferencjami skierowanymi przeciw temu ewangelizacyjnemu
środkowi masowego przekazu, będą zapisane w historii niczym Salomonowe:
gdy będziemy oglądać TV Trwam.
Z poważaniem - jedna z setek tysięcy sponsorów RM i TV Trwam.
Małgorzata Kossowska
Toronto, Kanada
Od redakcji: Miejmy nadzieję, że jednak TV Trwam wywalczy sobie
miejsce na antenie.
Nowe spojrzenie na wkład Polaków w historię Kanady
Gościem redaktora Śniegowskiego w sobotę, 7 stycznia, był pan
Jacek Kozak. Pan Kozak mówił o swojej książce w języku angielskim pod tytułem
"How The Polish Created Canada". Na pytanie redaktora, ile zajęło mu czasu
napisanie tej książki, odpowiedział, że pół roku. Następnie mówił, że materiały
do niej gromadził podczas swojej pracy dziennikarskiej. Powiedział, że
posiada tytuł historyka, który otrzymał na Uniwersytecie Toronto w 1998
r. Tę informację można znaleźć na 240. stronie wyżej wymienionej książki.
Powiedział również, że książkę zadedykował swemu synowi, żeby pogłębił
swą wiedzę o Polakach, którzy budowali Kanadę.
Nie będę się zajmował oceną tejże książki, może jej recenzji
podejmie się prof. P. Wróbel z Uniwersytetu Torontońskiego. Według mojej
opinii, książka jest książką i bardzo dobrze, że ktoś podjął się jej napisania.
Na pytanie redaktora Śniegowskiego Pan Kozak nie chciał odpowiedzieć,
kogo ze swojej książki uważa za lidera, który włożył największy wkład w
tworzenie Kanady. Ostatnio ukazała się książka "Trzy ołtarze", która opisuje
tych, co zniszczyli i niszczą dorobek naszych rodaków.
Życzę przyjemnej lektury.
Władysław Dziemiańczuk
Toronto
Od redakcji: Dziękujemy za relację z programu tv, pytanie przekażemy.
PORAŻAJĄCY HRABIA P.
Wypadałoby z pobłażaniem traktować kogoś, kto przedstawia się,
używając przed nazwiskiem tytułu hrabiowskiego - tego nakazuje kultura:
jeśli ktoś chce, by go tytułować - tytułujmy. Doktora - doktorem. Inżyniera
- inżynierem. A hydraulika - najlepiej "mistrzu", wówczas na pewno policzy
taniej. Ale kiedy ktoś mi mówi, że jest hrabią (nie wiem, czy z zawodu,
czy z urodzenia), budzą się we mnie pewne wątpliwości. Tytuł hrabiowski,
pod warunkiem że nie został kupiony w Galicji, zobowiązuje.
Do czego?
Przede wszystkim do posiadania i demonstrowania wysokiej kultury
osobistej. Inaczej mówiąc, do prezentowania kultury wyższej od przeciętnej.
Przeciętny człowiek nie jest, przecież, hrabią. Przeciętny człowiek od
hrabiego powinien się czegoś nauczyć, a przynajmniej starać się go naśladować.
Do czego zmierzam?
"Nasz" hrabia powinien się zrzec tytułu hrabiowskiego, ponieważ
to, co sobą prezentuje, nie kwalifikuje go do noszenia tak zacnego tytułu,
a tym bardziej głoszenia go tam, gdzie przykładu dobrego nie daje. "Nasz"
hrabia pisze. Pisze fatalnie. Niby po polsku, ale gramatyka języka polskiego
w wydaniu "naszego" hrabiego jest tak dalece niepoprawna, że wręcz... porażająca.
Przed ponad dwudziestu laty tenże "nasz" hrabia wydawał w Toronto
pismo, które nazywało się "Expres" albo coś takiego. Ponieważ w owych czasach
była to jedyna polskojęzyczna gazeta w Toronto, kupowaliśmy ją i staraliśmy
się czytać. To był koszmar. Każde zdanie w tym "expresie", czy jak mu tam,
pełne było błędów gramatycznych, ortograficznych, błędów interpunkcji i
wszelakich innych, o których koszmarne sny mieliśmy po nocach. Jednego
razu wziąłem do ręki czerwony długopis i podkreśliłem na czerwono błędy
w każdym zdaniu; najczęściej całe zdanie trzeba było podkreślić. Wyszła
z tego czerwona gazeta, którą zapakowałem do dużej koperty i wysłałem na
adres redakcji. Nic nie pomogło, ale na szczęście niebawem "nasz" hrabia
nas opuścił, wyjechał, jak głosił, na zawsze na swoje włości i postanowił
tam tworzyć dzieła wielkie. Zamierzał zostać prezydentem (na szczęście
nie w Polsce), potem bodajże senatorem (a to już w Polsce) i wydawało nam
się, że język polski na obczyźnie zostanie uratowany.
Złudzenia!
Hrabia P. odnalazł swoje powołanie w dzieleniu się z nami relacjami
stamtąd, gdzie wyjechał. Zaczął pisać reportaże i własne przemyślenia pod
polskim tytułem "Ost Front". Zapału przy tym mu nie braknie, aktywności
widać, też nie, bo porusza się często po "ost froncie" i pisze. I pisze.
I żeby choć jeden numer "Gońca" przepuścił... Tydzień w tydzień otrzymujemy
porcję fatalnej polszczyzny, kompletnie zdeformowanych form zdaniowych,
tak bardzo złych, że chwilami nie można pojąć, co ten człowiek chciał nam
opowiedzieć. Zamierzałem dać kilka przykładów, korzystając z pierwszego,
tegorocznego numeru "Gońca", ale musiałbym cały artykuł przepisać, a jest
niemały.
Czym kieruje się redakcja, publikując teksty "naszego" hrabiego
- trudno dociec. To kompromitacja języka polskiego w polskim tygodniku,
który - szczególnie tu, na obczyźnie, powinien o ten język dbać szczególnie.
Pomyślmy - co by było, gdyby w którejś z tutejszych polskich szkół nauczyciel
języka polskiego wziąłby "Gońca" jako pomoc naukową. To, że redakcja głosi,
że nie bierze odpowiedzialności za treść i opinie w publikowanej korespondencji,
wcale nie znaczy, że tej odpowiedzialności nie ponosi. Może prawnie - tak.
Ale moralnie?
Czas popatrzyć krytycznie: może to nie żaden hrabia?
A jeśli hrabia, to - omijajmy hrabiów z daleka!
Zbigniew Turkiewicz
Od redakcji: Gwoli ścisłości, p. Pruszyński tytułuje się grafem.
Jeśli tak lubi, to niech mu będzie. Druga rzecz, tytuł hrabiego nie jest
"zacny", ponieważ zawsze pochodzi od obcych dworów (ponoć z Watykanu można
było go dostać za wagon cukru) - szlachta polska, oprócz czterech rodów
książęcych, których tytuły gwarantowała Unia Lubelska, była sobie równa.
A teraz do rzeczy:
1. Pan Pruszyński pisze barwnie i żywo o rzeczach, których
jest naocznym świadkiem i jako takie, jego relacje mają dużą wartość.
2. Jedni piszą pięknie o niczym, inni gorzej, ale "o czymś"
- wolimy publikować tych, którzy piszą "o czymś".
3. "Expres" - owszem - zawierał wiele błędów, ortograficznych
nie wykluczając, ale była to gazeta żywa i o naszych problemach tutaj.
No i wcale nie jedyna, bo w tamtych czasach wychodziły: "Związkowiec",
"Głos Polski", "Echo" pp. Farmusów, a od 88 roku "Gazeta" (nie mylić z
dzisiejszą "GazetaGazetą"). Wybór był więc spory.
4. "Goniec" nie jest podręcznikiem poprawnej polszczyzny,
lecz gazetą, można się na niej co najwyżej uczyć języka publicystyki, który
bardzo często sięga po mowę potoczną.
5. Publikujemy teksty A. Pruszyńskiego, ponieważ podobają
się - są pisane na gorąco i traktują o sprawach widzianych z bliska.
A że wiele w nich błędów gramatycznych czy nawet ortograficznych; któż
ich nie robi. Te ortograficzne usiłujemy korygować w przypadku wszystkich
nadsyłanych tekstów, co może Pan sprawdzić na swoim.
Pozdrawiam serdecznie
Andrzej Kumor
GONIEC nr 1/2012
Szanowny Pan Redaktor
Andrzej Kumor
Gorąco dziękujemy Panu za zamieszczenie apelu o wsparcie terapii
naszej córki Victorii na łamach "Gońca". Dzięki życzliwości wielu
ludzi uzyskaliśmy środki na kontynuowanie specjalistycznej terapii, z wielką
radością obserwujemy korzystne efekty podejmowanych zabiegów.
Do dnia dzisiejszego wpłynęło z Toronto 1930 dol., w tym 630
dol. ze zbiórki grupy "Patron".
Wszystkim ofiarodawcom, szczególnie państwu Lidii i Pawłowi Bryś,
pragniemy z serca podziękować i zapewnić o codziennej wdzięcznej modlitwie.
Chcemy też poinformować, że 6 stycznia o godz. 10.00 w Sanktuarium
Narodowym Patrona Polski św. Andrzeja Boboli w Warszawie zostanie odprawiona
przez ks. Jacka Pleskaczyńskiego SI kolejna Msza św. w intencji wszystkich
ofiarodawców.
Bóg zapłać!
Iwona i Włodzimierz Włodarek
z Victorią
Od redakcji: Przyjemność po naszej stronie. Wszystkiego co
najlepsze dla Państwa w Nowym Roku.
Panie Andrzeju,
Mam takie małe spostrzeżenie. Oglądałem dzisiaj telewizję i zwróciłem
uwagę, ponieważ pokazują cały czas, że ktoś okradł szopkę bożonarodzeniową.
Przykra to sprawa. Nie wiemy, w jakim celu to zrobił. Sprawa nadawałaby
się na potępienie, ale z drugiej strony, to chyba pierwszy raz od lat kilku
czy kilkunastu w telewizji pokazywana jest szopka jako taka. Mam na myśli
Świętą Rodzinę, Dzieciątko, żłóbek. Bo w święta pokazują nam tylko cały
czas u nas zakupy, prezenty, choinkę ewentualnie, Świętego Mikołaja, teraz
już nawet z żoną, a jakoś tak mało było albo wcale Dzieciątka Bożego i
szopki. Ten złodziej może tak niefortunnie tym swoim złym czynem
zrobił nam przysługę. Wielu ludzi, dzieci zobaczy, co to jest żłóbek, Boże
Narodzenie, co to jest w ogóle. Myślę, że nieraz negatywne rzeczy mają
pozytywny wydźwięk. Cieszy mnie to, że widzę w telewizji w czasie Bożego
Narodzenia tyle tej szopki.
(spisane z automatycznej sekretarki)
Od redakcji: Wie Pan, to trochę gorzka radość, jeśli symbole
naszej wiary są pokazywane dopiero przy okazji profanacji...
Odnośnie do artykułu w
"Gońcu" nr 50 z 16-21 grudnia 2011 "Nasz piękny
land" pana Wojciecha Wencla z
"Gazety Polskiej"
Co za głupoty pan, panie Wencel, opisuje, to płakać się chce
nad pańskim nierozeznaniem spraw i historii. Pan uderza w nas, Polaków,
promując obecną elitę rządzących zdrajców narodu polskiego, którzy pchają
Polskę w łapy Niemców - Polskę bogatą w bogactwa naturalne, jak gaz łupkowy,
złoto, srebro, miedź, uran, molibden, gorące źródła i inne. Przecież Niemcom
o to chodzi, by "łyknąć" bogatą w źródła naturalne Polskę, czego nie dokonali
w 1914 r. i 1939 r. czołgami - to teraz znów sposobem i praniem mózgów.
Po to stworzyli Unię Europejską, by pod jej szyldem wleźć do Polski i znów
okradać plus całą Europę - nie pozwolić się usamodzielnić bogatej Polsce
- bo to oni, Niemcy, muszą posiąść polskie bogactwa naturalne - a Polska
być ich kolonią.
Gwarantuję panu - nie dadzą Niemcy ani wsparcia ekonomicznego,
ani militarnego Polsce - bo ich nie posiadają. Dbają tylko o pozory i złudną
powierzchowność w świecie przy poparciu Żydów niemieckich. Nie mają zasobów
naturalnych ani przemysłu rozwiniętego. A jeśli są zamożni w miarę, to
ze złodziejstwa - głównie z wojen, które zawsze rozpętywali - ograbiając
polskie i europejskie banki ze złota i innych wartości (plus zasoby Afryki).
Nawet niedawno odnaleziono skrzynie z zagrabionym złotem w rzece Ren -
widać pan o tym nie wie. Byłem siedem lat w Niemczech - jestem pół-Niemcem
- ale moje serce i dusza są polskie. Tam mogłem zaobserwować z bliska naród
niemiecki - nawet w mojej rodzinie. Zakusy niemieckie znów na Polskę są
wielkie - bo to dla nich duża szansa ich dobrobytu! A nie Polski - wręcz
kosztem Polski.
A propos, obecna młodzież niemiecka to lenie śmierdzące, bez
pokory - by inni na nich pracowali. Polacy mają więcej wiedzy, są bardziej
oczytani i wykształceni niż Niemcy, a w świecie umieją się dostosować i
pracować. Polacy to wrażliwy, inteligentny naród - czego też nie mogą strawić
sąsiedzi ościenni. Dlatego Polaków trzeba trzymać w nieświadomości swoich
wartości.
Raz każą nam kochać Ruskich (którzy też nas okradali, byśmy nie
byli ich konkurencją ekonomiczną), a teraz każą nam kochać Niemców - byśmy
byli ich kolonią, niewolnikami - okupacja bez czołgów - lecz sposobem,
a oni będą znów naszym kosztem w siłę rosnąć, nazywając się cesarstwem.
My chcemy kochać suwerenną Polskę, bogatą w surowce naturalne
dla nas, a nie dla złodziejskich sąsiadów - za co nawet zrobili zamach
stanu w Smoleńsku. Dlatego walczmy, aby Polska była Polską - a przekupny
obecny rząd zdrajców narodu polskiego, co też chce zdemoralizować i ograbić
naród (J. Palikot) - won.
I tacy jak pan, panie Wencel, bez rozeznania sytuacji nakręcani
propagandą - oby głupot nie pisali kłamliwych o złym wizerunku Polski.
Pan powinien się wstydzić tego, co pan napisał - jeśli pan jest czystym
Polakiem. Pan jest ofiarą propagandy. A ja znam sprawy z bliska. Moje dzieci
i wnuki mówią po polsku i są Kanadyjczykami polskiego pochodzenia, z czego
są bardzo dumni, ja też, i wiedzą, że są też Polakami i Europejczykami
z pochodzenia - bo Polska leży w Europie (a nie w Azji).
Z poważaniem
Paweł Wurzel
PS Nie wiem, czy panu wiadomo, że generał Władysław Anders miał
niemieckie pochodzenie, a walczył z Niemcami podczas II wojny światowej
- bo znał ich z bliska.
Od redakcji: Szanowny Panie, Pan nie doczytał p. Wencla, który
pisał ironicznie, by nie powiedzieć żartobliwie... Wymowa jego tekstu jest
zupełnie inna od tej, którą Pan odczytał.
Droga Redakcjo!
Życząc Do Siego Roku, zaczynam tenże Rok od niezmiernie ważnej
sprawy, której sedno zawarte jest lakonicznie we frazie "To Be or Not To
Be".
Mianowicie od blisko roku zwodzeni jesteśmy przez POlskich decydentów
w sprawie istnienia rdzennie polskiego/chrześcijańskiego Radia Maryja z
Telewizją TRWAM. W zeszłym roku w KRRiT powiedziano mi, że na "multipleksie
cyfrowym" będą następne miejsca, więc sprawa jest otwarta i nie trzeba
się martwić.
Obecnie znów miejsca są już prawie rozdane... a katolickie środki nie
są uwzględnione i przy łamaniu ustawowych (!!!) terminów KRRiT milczy złowrogo...
Rzecznik prasowy KRRiTV, pani Katarzyna Twardowska, powiedziała
mi, że "decyzja będzie do końca stycznia", "tłumacząc", że prawie rok ta
sprawa zabiera, "by wszystko było w porządku, jeśli trafi do sądu". Żachnęłam
się, mówiąc: "dlaczego ma trafiać do sądu, jeśli będzie pozytywna?".
Jak wykazuje historia: KŁAMSTWO JEST SAMOOSKARŻENIEM - nie wyłączając
tu "Sprawy Smoleńska" (i Katynia w przeszłości).
CZYŻBY KTOŚ SIĘ BAŁ PRAWDY I CHRZEŚCIJAŃSKICH WARTOŚCI? I...
DLATEGO DYSKRYMINUJE, RZUCAJĄC KŁODY POD NOGI katolickim środkom przekazu???
KOMUŻ TO PRZESZKADZA EWANGELIZACYJNA ROLA RM i TV TRWAM???
KOMU MIŁY BÓG/WIARA, HONOR I OJCZYZNA, NIECH PISZE I DZWONI BEZ
ZWŁOKI W OBRONIE PRAWDZIWIE POLSKICH/NARODOWYCH/CHRZEŚCIJAŃSKICH rozgłośni
i telewizji:
Internetowo: skargi@KRRiT.gov.Pl
KRAJOWA RADA RADIOFONII I TV, Skwer ks. kard.Wyszyńskiego 9,
01-015 WARSZAWA
Telefony: centrala 22-597-3000, Dep.Regulacji 22-597-3088,
rzecznik prasowy 22-597-3016, bo telefon 22-597-3050 "milczy".
Kopie listów i e-mail przekazujmy "Toruniowi", np. Radio@RadioMaryja.Pl
albo po Mszy św. (o 14.30) czy na Opłatku (o 16.00) w Mississaudze 22 stycznia
2012 "u św. Maksymiliana Kolbe".
ŻĄDAJMY I BROŃMY RADIA I TV - KTÓREGO JESTEŚMY SPONSORAMI=WŁAŚCICIELAMI.
Małgorzata Kossowska
Toronto
Od redakcji: Popieramy.
GONIEC nr 51/2011
***
Święta Bożego Narodzenia to dla większości ludzi tylko chyba
slogan dla biznesu i zabawy. Nawet nie myślą o Bogu, a często to ludzie
niewierzący. Taki jest dzisiejszy świat grzechu.
W Polsce niby ludzie są wierzący w większości, choć jest ich
coraz mniej. Wkracza "nowoczesna Europa". Polacy już zaczynają się wstydzić,
że są Polakami i katolikami. To skutki dzisiejszej polityki i tego rządu.
Ostatnie wybory pokazują, jak ci ludzie głosowali i za kim byli. Ogólnie
trzeba stwierdzić, że większość głosowała za przechrzczonymi komunistami
partii PO-PSL, Ruchem Palikota i SLD. Wszystkie te partie lewicowe są przeciw
PiS-owi, prawicowej partii. Teraz lewicowcy dążą do rozbicia PiS-u i to
im się udaje. Ci ludzie, co głosowali na te postkomunistyczne partie, muszą
być zadowoleni, że wygrali. Tych wyborców trudno nazwać wierzącymi w Boga.
Szczególnie po czterech latach katastrofalnych rządów PO-PSL i katastrofie
smoleńskiej, za którą odpowiada ten rząd. I to bardzo zadziwiające, że
ten rząd wygrał.
Ci na wybory tego rządu nie powinni teraz narzekać, ale jeśli
będą narzekać, to trzeba im powiedzieć, to mają, co chcieli. Teraz niech
płaczą i płacą długi europejskich bankrutów. Mimo wszystko Bóg się narodził
dla wszystkich, a moc truchleje. Struchlał komunizm, faszyzm i ten rząd
w Polsce bez Boga, niewiadomej nazwy i ideologii, struchleje.
Zdrowia, szczęścia z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego
Roku, życzmy sobie nawzajem, a szczególnie gnębionym przez rząd Polakom
w Polsce.
Stanisław Wójtowicz
Mississauga
Od redakcji: Wesołych Świąt.
Witam!
Przejrzałem stronę internetową "Gońca", trochę poczytałem (z
Polski) artykuły zawarte i jestem wstrząśnięty, ile żółci i pesymizmu bije
z tej lektury, którą czytają tysiące ludzi w Kanadzie. Po przeczytaniu
niektórych artykułów mam wrażenie, że jestem w Białorusi, kraju, gdzie
nic nie ma, nikt nie ma nic do powiedzenia i panuje bieda. Przykro mi,
że ludzie za oceanem widzą tak krzywdzący obraz Polski, do której po felietonach
nie chce się wracać. Rozumiem, że gazeta może być narzędziem politycznym,
ale mówienie o swoim kraju źle, już w Polsce dawno jest postrzegane bardzo
negatywnie. Sami wmawiacie sobie, że Polska to kraj Trzeciego Świata.
A tu wcale tak nie jest, a wręcz odwrotnie. Byłem na wakacjach
z Polakami - emigrantami z Kanady, dziwią się, skąd Polacy mają tyle pieniędzy,
żeby tak licznie wypoczywać na Dominikanie. Kiedy opowiadam im, jak się
żyje statystycznej rodzinie w Polsce, to im się oczy otwierają ze zdumienia.
Nie mówiąc już o cenach różnych usług i produktów. Mógłbym tak długo pisać.
Moim zdaniem, przedstawiacie Polskę w bardzo negatywnym świetle,
z przesadzonymi informacjami, złapanymi nagłówkami i rozszerzonymi opiniami
bez konkretnej wiedzy. Polacy nigdy nie potrafili być z niczego zadowoleni,
ale taki skok cywilizacyjny, jaki mamy od kilku lat, a dokładnie od czasów
wejścia do UE, robi wrażenie, nawet na obcokrajowcach, którzy (z doświadczenia)
doceniają Polskę, Polaków, ich zaradność, chęć do życia i optymizm, przynajmniej
w Polsce.
Wg mnie, Polska zmienia się, bo zmienia się mentalność Polaków,
ale widzę, że nie wszędzie, szkoda, że na własne życzenie. Życzę zdrowych,
spokojnych, świąt BN, a przede wszystkim optymistycznych i kolorowych.
Pozdrawiam
Ryszard Róg
(satysfakcja75@op.pl)
Od redakcji: Przesadza Pan, my tu tryskamy optymizmem, większość,
Pana zdaniem "negatywnych", artykułów o Polsce piszą mieszkańcy Polski.
A propos wyjazdów, dawno temu podczas wakacji w Panamie spotkałem urlopowiczów
z Kolumbii - wie Pan, ludzie z Trzeciego Świata też jeżdżą na wakacje -
przytoczony przez Pana przykład to żaden argument. Cieszy nas, że Panu
dobrze się powodzi - Wesołych Świąt!
GONIEC nr 50/2011
Droga redakcjo!
Dziś zadzwonił telefon i bardzo miły głos zaczął mówić, jak to
robi wielu ludzi: "Ciociu, witaj". Na pytanie, kto dzwoni, głos odpowiada
"ciocia z Polski" i dalej "nie poznaje mnie ciocia?" itp. Ja wprawdzie
spytałam "Ela?" - ale nie bardzo pasowało, lepsza była "Madzia" i osóbka
załapała się na tę drugą. Kombinatorka tłumaczyła, że nie ma komórki,
dzwoni z komputera, dlatego nie mogę jej poznać. Bardzo szybko wypaliła,
że potrzebuje pożyczki do piątku, bo chce kupić samochód, który znajomy
sprowadzi z Niemiec. Na pytanie: "a ty nie masz pieniędzy?"
odpowiedziała: "mam, ale na lokacie".
W tym momencie załapałam, że to kombinatorka. Byłam pewna, że
to nie jest córka mojej siostrzenicy, mimo że głos był trochę podobny.
Ja mam kontakt z rodziną, a Magda to, niestety, uczennica. Bardzo szybko
zakończyłam rozmowę, mówiąc, że zadzwonię do nich.
To jest cała historia i nigdy bym nie myślała,
że ktoś trafi do mnie. Jednocześnie wiem, że część ludzi daje się
naciągać. Czasem są to ludzie starsi, ale zdarzają się młodsi. Złodzieje
opowiadają, aby tylko naciągnąć, np. że jest rak, operacja potrzebna natychmiast
i w Anglii, dlatego zapłacić trzeba natychmiast.
Takie lub podobne historie znam z mojej
pracy w centrali telefonicznej instytucji, której
ludzie używają do przesyłania pieniędzy.
W czasie kilku lat mojej pracy raczej nie zdarzało się, żeby
nasi naciągali swoich, ale ostatnio częściej, a ludzie tracą
głowę i wysyłają czasem nawet sporo pieniędzy bez uprzedniego sprawdzenia
tego, co usłyszeli.
Pozdrawiam
Czytelniczka
(nazwisko do wiadomości redakcji)
Od redakcji: OSTRZEGAMY! Brońmy się przed hienami!
Do czego może doprowadzić
"poprawność polityczna"
Byłem dumny z Pana Lizonia, że dostał się do kanadyjskiego parlamentu.
Rozumiem, że w jego okręgu wyborczym jest wielu wyborców wyznających różne
religie, ale mimo wszystko, wg mnie, Pan Lizoń zagalopował się z zaproszeniem
na "HOLIDAY PARTY". Czy nawet w Ottawie jest wstydem przyznać się do swojej
religii i zaprosić wyborców na CHRISTMAS PARTY? Nawet Mississauga Transit
na swoich autobusach pozdrawia wszystkich, życząc im Merry Christmas (firma
utrzymywana z naszych podatków, podobnie jak i wynagrodzenie Pana Lizonia).
Następnym razem jak spotkamy Pana Lizonia w kościele św. Maksymiliana,
proponuję życzyć mu Happy Holiday czy Szczęśliwych wakacji czy czegokolwiek.
...a może by się wybrać na Holiday Party do niego i przypomnieć mu, jakie
święta nadchodzą?
Marek
PS To ogłoszenie jest z piątkowej edycji "Mississauga News".
Od redakcji: No, niestety...
Trybunał Stanu
dla Tuska i Sikorskiego
Żadne społeczeństwo w cywilizowanym kraju nie pozwoliłoby na
to, aby rząd bez społecznej konsultacji, bez debaty sejmowej, podejmował
decyzję i przedstawiał ją na forum innego państwa, gdy sprawa dotyczy tak
poważnych decyzji.
Tusk i Sikorski kosztem interesu swojego kraju, ratują strefę
euro, tylko dlatego aby Niemcy i Francja poniosły jak najmniejsze straty
z powodu niewypłacalności innych krajów UE. Tusk ratuje reputację pani
Merkel, bowiem w przyszłym roku odbędą się w Niemczech wybory i to może
spowodować wielką przegraną pani Anieli. Niech tam Tusk kocha, kogo chce,
ale niech nie zmusza do tego całego polskiego społeczeństwa, które takiej
mięty do Niemiec nie czuje.
Jesteśmy świadomi agonii eurolandu i nic nie wskazuje na to,
aby znalazł się jakiś mędrzec i wskrzesił go do życia. Także Tusk, choć
potrafi czynić cuda, tego uczynić nie potrafi i kto by go klepał po plecach,
gdyby nie pani Angela? Rząd Tuska postawił Polaków przed faktem dokonanym,
wysyłając Sikorskiego, szefa MSZ, do wygłoszenia aktu bezwarunkowego poddaństwa.
Tusk jest skrajnie nieodpowiedzialnym szefem polskiego rządu, zamiast być
mężem stanu, stał się zdrajcą polskiego narodu. Teraz zbliża się szczyt
UE, Tusk jedzie ze swoją ekipą, gdzie odbędzie się debata i zapadną decyzje
ważne także dla Polski. Jego buta, arogancja i lekceważący stosunek do
społeczeństwa sprawiają, iż nie dzieli się swoimi planami dotyczącymi spraw
Polski, mimo iż opozycja parlamentarna domaga się debaty w Sejmie, bo takowa
odbywa się we wszystkich krajach europejskich. Tusk obiecuje debatę już
po odbytym szczycie, gdy już będzie za późno na jakiekolwiek zmiany i poprawki,
a więc sam decyduje o losach Polski i Polaków. A więc dobili targu i Polskę
sprzedali, ale za ile srebrników, tego nikt nie wie. Już kiedyś pisałam,
pisali także inni, że wkrótce nadejdzie chwila, gdy Polacy obudzą się w
innej rzeczywistości i granic Polski będą szukać wyłącznie na mapie, a
swoim dzieciom i wnukom powiedzą: tu kiedyś była Polska.
Wiadomo było o tym na długo przed wyborami, że to jest rząd nieudaczników
i kłamców, ale nasi Rodacy nie posłuchali głosu prawdziwych Polaków, którzy
będąc na emigracyjnej tułaczce, wiedzą, jak kochać swoją Ojczyznę, gdy
się Ją utraci, może i oni teraz zrozumieją, no ale cóż, biegu sprawy nie
zawrócą. Wybrali ponownie wrogów swojej Ojczyzny. Chwilami nie jest mi
ich żal, wiedziałam, że są ludźmi myślącymi, ale i oni zawiedli. Może ktoś
powie, że to nieprawda, że UE dużo nam dała, ale ten ktoś może nie wie,
ile Polska musi do Unii wpłacać. Ja wolę mieć mniej, ale chcę sama decydować,
na co te pieniądze mam wydać. Unia Europejska jest dziś chorym człowiekiem
i trzeba ją leczyć, a nie znieczulać. Nie wiem, czy znajdzie się lekarz
do tak zainfekowanej choroby. Eurofanatycy z PO, SLD, Palikota i częściowo
z PSL-u nie widzą zagrożenia, bądź ich kupiono i klepią w czambuł, że tylko
będąc w Unii, Polska będzie mogła się rozwijać i dochodzić do bogactwa.
Niektórzy komentatorzy, dziennikarze i większość polityków kracze, że część
suwerenności Polski oddał śp. Prezydent L. Kaczyński, podpisując traktat.
Otóż mimo referendum na tak, Prezydent zwlekał z podpisem i gdyby tak robił
dłużej, nie doczekałby nawet 10.04.2010 r. Gdyby pan Jarosław miał normalnych
koalicjantów, miał dalsze dwa lata rządzić i następne cztery lata, na pewno
podejmowałby rozważne decyzje, dzięki którym Polska by nie ucierpiała i
nie była tylko kwiatkiem do kożucha, jak jest przez te sześć lat. Dziś
Polska nie byłaby tak zadłużona i tak zubożała. To nie Polacy rządzą Polską,
ale po co w Polsce mieszkają, skoro jest Rosja, Niemcy czy Izrael? O Polskę,
Jej wolność i suwerenność walczyli i ginęli Polacy, ginęli też, broniąc
innej narodowości. Dziś ich potomkowie plują im w twarz, poniżają i upodlają.
Nie możemy się na to zgodzić. Rodacy, nie czekajcie na to, aż ktoś Wam
powie, kiedy wolno Wam płakać, brońcie swojej godności i swojej Ojczyzny.
Życzenia Radosnych i Błogosławionych Świąt oraz wszystkiego co
najlepsze w Nowym roku Redakcji i Czytelnikom składa
Jolanta Krawczyńska z Rodziną
Hamilton
Od redakcji: Polska to bogaty kraj i interesujące terytorium
- wielu ma nań ochotę. Dziękujemy za życzenia, i wzajemnie - Wesołych Świąt!
GONIEC nr 49/2011
Droga Redakcjo!
"BYCZE UDERZENIE", CZYLI BULLING - CO MA PIĘŚĆ
DO WIATRAKA?
Premier Ontario pod pretekstem walki z "bullingiem" wprowadza
akt prawny godzący w konstytucyjne prawo do wolności słowa i wyznania.
Mianowicie grożąc paragrafem, nakazuje szkołom katolickim i chyba też innych
wyznań, aby "słowo gay i kluby gejowskie" znalazły miejsce w tychże szkołach.
Dzieci mają się uczyć od zarania, że "jest inny rodzaj" niż kobieta i mężczyzna.
Ingerencja ta w kardynalne, wyznaniowe prawa oraz tradycyjnej rodziny jest
szokująca.
Hipokryzyjnie głosi się, iż nowe prawo zapobiegnie tzw. bullingowi...
jakby to rzeczywiście X Przykazań było źródłem napadów, drwin i przemocy...
a ofiarami "bullingu" były tylko i wyłącznie osoby o wiadomym wynaturzeniu!?!
Dziwne, że "ultimate fighting" i innego rodzaju jatki nie tylko
że nie są zakazane, ale i są reklamowane jako np. "sport".
Czemu nikt nie zajmuje się raczej cenzurowaniem agresywnych treści
"piosenek", programów, w tym i reklam, pełnych chamstwa i przemocy - uderzanie
itp., ordynarne odzywki czy wręcz szczekanie, a nie konwersacja?
Dobre maniery, dyscyplina, a więc tradycyjna tzw. kindersztuba, są istotne
w tej materii.
Kiedyś oglądając filmy, raczej trzymano kciuki za przedstawiciela
prawa czy tzw. dobry charakter... obecnie to kryminalista jest bohaterem,
a widz trzyma kciuki w napięciu, "aby takiego nie pochwyciła policja",
itd. itp... Odwrócenie wartości i gloryfikacja pięści!
Brak tolerancji i sprowadzanie wszystkiego do części ciała, gdzie
plecy tracą swą szlachetną nazwę, nie powinny być myślą przewodnią w żadnym
społeczeństwie. Są sprawy bardzo delikatne i osobiste, z którymi nie powinno
się afiszować, a sedno w tym, aby nie przekraczać progu prywatności, zwłaszcza
by np. chełpić się jakąkolwiek "innością" w celu uzurpowania sobie przywilejów
kosztem innych.
Brawo, panie McGuinty, za "heroizm i dalekosiężne widzenie" oraz
MIELENIE MĄKI, Z KTÓREJ NIE BĘDZIE CHLEBA.
Małgorzata Kossowska
Toronto
Od redakcji: Ma Pani rację! Ale też powinni protestować rodzice.
Za rogiem okrągłego stołu
Wygląda na to, że wszystko przebiega zgodnie z ustalonym planem,
czyli że właściwie nic się nie zmieniło, mimo że Bolek obalił komunizm.
Im dalej sprawy się toczą, to w rządowych i prezydenckich okolicach ujawnia
się coraz więcej osób umaczanych w komunizm, TW, lub reprezentujących służby
pracujące dla wszystkich, ale nie dla Polski... bardzo złowrogo to wygląda.
W tym momencie nabiera rozmachu nowa seria kłamstw i propagandowych bredni,
idzie nowe, a zdrada się czai.
Na pewno są w Polsce ludzie pamiętający Tuska z poprzedniej kadencji
lub przed wyborami, potrafiący tamte teksty porównać z najnowszym planem
grabieży i nie powinni być zdziwieni reinkarnacją. Podobny efekt z Palikotem,
robi wrażenie, jakby zmądrzał, ale gdy się pamięta kilka poprzednich lat,
to złudzenie mija i wiadomo, czego można się spodziewać, a skład jego watahy
nie pozostawia złudzeń.
Faktem jest, że trudno się teraz połapać, kto gorszy, a kto głupszy,
ale czas udowodni, że to jedna ręka moczona w tym samym nocniku, to są
POpłuczyny po komunie w działaniu. Co by nie gadał, ale plan, aby kobiety
przechodziły na emeryturę w wieku 67 lat, jest wspaniały, składki są przymusowe,
ale emerytura już niekoniecznie, to samo z przymusowym ubezpieczeniem,
chciał nie chciał, ale płacić musisz... Oni muszą zarabiać kosztem wszystkich,
wymusza się też konta bankowe, nie dlatego, że potrzebne, ale banki muszą
zarabiać. Trzech chyba synów ma Nowicka, ich nie usunęła, ale za to wychowała
na komunistów, a teraz w podeszłym już wieku promuje antykoncepcję i aborcję...
Żyje z tego, czyli z zabijania bezbronnych, i w związku ze swoją postawą
otrzymała w Sejmie stanowisko, taką postawę trzeba wynagradzać, POpłuczyny
mają swoje ideały i się tego trzymają. Doczekaliśmy się w Sejmie kilku
kobiet, nawet się trochę różnią, ale pogadać to raczej z nimi się nie pogada,
nie bardzo jest o czym rozmawiać i nie ma sensu z działaczkami Lambd, Otwartej
Rzeczpospolitej, Nigdy więcej i Nowej lewicy.
Śmiało można zauważyć, że odzyskały aktualność utwory Janusza
Szpotańskiego, szczególnie "Towarzysz Szmaciak", wyraźnie widać powtarzające
się historyczne problemy, teraz hrabiowie i niemożliwie wykształceni wcielają
się w rolę swoich dziadków, ale jest to coraz mniej śmieszne, a bardziej
pazerne. Podobno Tusk dziękował Polakom za odwagę i spokój, czyli był zadowolony
z głupoty... Przed laty partyjni dygnitarze też chwalili za spokój w momentach,
gdy ginęli stoczniowcy i górnicy, wygląda to bardzo podobnie, ale widocznie
przynosi efekty. Obiecanki cacanki, ale tylko podatki zostaną podniesione,
służby i policja dostaną działkę oraz podniesie się wiek emerytalny...
Widać, że kobiet się nie boi i myśli, że gdy przekupi służby, to będzie
bezpieczny... (???). Głupota do potęgi, facet bez pojęcia o gospodarce,
lub wykonuje polecenia, a władza go upaja, podnoszenie podatków nie jest
bękarstwem. Dzieje się na całym świecie, ale sprawy niewygodne wszędzie
są przemilczane, ukrywane, takich śmiesznych procesów jak norymberski jest
coraz więcej, poprawność polityczna dotarła do komitetu noblowskiego, rozmnaża
się i szerzy w tempie straszliwym, zupełnie jak wszy za komuny.
Podobno Islandczycy dali ostatnio dobry przykład, ale niestety,
na razie nie jestem w temacie.
Janusz Sierzputowski
Cambridge, 28 listopada 2011
PS Ambitni za bardzo poszli na swoje, w tym widzę szansę, konkurencja
buduje, może nastąpi w PiS mocny skręt w prawo, odejście od socjalizmu,
likwidacja części administracji uwolni fundusz i ułatwi gospodarcze działania.
Oszczędzone pieniądze się nie zmarnują, w innych rękach też będą napędzać
popyt wewnętrzny.
Od redakcji: Trzeba było widzieć ten "plan", jak Bolek "obalał
komunizm", teraz można tylko sobie pluć w brodę.
Zgrzyty w koalicji i zdrada stanu
Wydawać by się mogło, że tylko w życiu rodzinnym zdrada kwalifikuje
się do rozwodu, a w życiu politycznym wystarczy łatwość wypowiedzi, uśmiech
i poparcie kolegów. Tymczasem, wypowiedzi przedstawiciela rządu są bardzo
mocno analizowane i oceniane przez polityków krajowych i zagranicznych.
Jeśli nie potrafi się powiedzieć czegoś mądrego i dobrego, to lepiej nie
mówić nic. Ale przedstawiciele rządu Tuska musieliby całkowicie zamilknąć,
bo nie mają nic konkretnego ani Polsce, ani społeczeństwu do powiedzenia,
oprócz kłamstw i oskarżeń pod adresem tych, co chcą Polskę ratować. Skończyła
się "polityka miłości" wszystkich i "wspaniałe relacje" z koalicjantem.
Kłamstwo, nieudolność i zdrada polskiego interesu narodowego dominuje dziś
na ustach wielu Polaków, którzy zrozumieli, że zostali wprowadzeni w błąd
przez PO. Gdy Tusk liczył tylko na PSL, ten był pokorny jak baranek i choć
nie wszystko rozumiał i nie zgadzał się z wieloma posunięciami, ale chcąc
być w rządzie, głosował tak jak Tusk sobie życzył... W tej kadencji jest
nieco inaczej, PSL już mniej ufa PO, gdyż ta ma w zapasie Palikota, który
odszedł z PO tylko dlatego, aby wspólnie mogli głosować nad takimi ustawami,
które dla PO byłyby mniej komfortowe. Teraz Palikot stawia żądania, na
przegłosowanie których PSL by się nie odważyło, bowiem ma w sobie trochę
człowieczeństwa.
Tak więc eurokundle z PO, SLD i Ruchu Palikota chcą przeforsować
satanistyczne uchwały, sfałszować historię, zdeprawować młodzież przez
wprowadzenie legalnej aborcji, legalnych narkotyków, legalnej prostytucji,
bo takimi ludźmi łatwiej manipulować. Chcą odebrać godność, honor, tradycje,
a ostatnio pozbawić Polskę suwerenności, bo dla nich patriota to "faszysta",
dlatego wezwali niemieckie posiłki bojówkarzy, aby napluć Polakom-patriotom
w twarz, w ich własnym kraju... przestraszyć i zabić w Polakach ducha narodowego.
Niechętnie też przyjmują do wiadomości zaplanowany na 13 grudnia "marsz
wolności", który ma być jednocześnie sprzeciwem wobec słów ministra spraw
zagranicznych - Sikorskiego, wzywającego Niemcy do podporządkowania sobie
Polski i innych krajów UE. Jeżeli pan Sikorski chce być pod nominacją Niemiec,
to granice są otwarte, a Polski tym uszczęśliwiać nie musi, bo Polacy na
pewno sobie tego nie życzą. Słowa Sikorskiego entuzjastycznie przyjęli
Niemcy, bowiem jest to stanowisko całego rządu. Wielu dziennikarzy polskojęzycznych
mediów, a szczególnie niemieckiego TVN-u, dobrze oceniło wypowiedź szefa
MSZ. Kilku komentatorów polskiego pochodzenia także zadowolonych z wypocin
Radka, zadowolony jest Tusk, Miller z SLD, no bo wiadomo, niemieckie korzenie,
zadowolony też Palikot i jego ferajna, bo być może w tym celu powstali.
natomiast bardzo oburzona, i słusznie, jest opozycja prawicowa, wielu naukowców
i prawników. Opozycja grozi Trybunałem Stanu za zdradę Polski i Jej interesów
narodowych, choć sam "mędrca" Sikorski mówił: "a może tak kara śmierci?",
i ten szyderczy uśmieszek.
Aż żal, że taki maluczki człowieczek nosi nazwisko tak wielkiego
Polaka - patrioty. W obliczu rozpadu strefy euro i samej Unii, Polska może
być łakomym kąskiem dla wielu silniejszych państw, nawet spoza, musimy
więc bacznie obserwować dalsze ruchy Tuska i Sikorskiego, bo oni mają słabość
do pani Angeli. Gdyby ten wielki twór Europy budowany był na twardym, chrześcijańskim
fundamencie, na prawdzie, równości i solidarności, może by przetrwał, ale
na ludzkiej biedzie jeszcze nikt się wzbogacił. Sikorski przestrzegał,
że "będzie bardzo źle dla Polski, jeśli Unia się rozpadnie", to prawda,
ale nie dla Polski, lecz dla niego samego i kolegów z rządu, bo nie dostanie
się do unijnego korytka, a podobno już sobie tam miejsce zaklepał.
Dziwię się, że Polacy nie dostrzegają tego zagrożenia, ale mam
nadzieję, że obudzi się w nich pragnienie prawdziwej wolności i głębokiej
wiary, że tylko ludzie sumienia są godni sprawować władzę w Ojczyźnie,
czego im serdecznie życzę.
Jolanta Krawczyńska
Hamilton, 4.12.2011
Od redakcji: Podobno - tak mówią sondaże - większości Polaków
Polska nie jest potrzebna i chcą się zintegrować z niemiecką Europą...
GONIEC nr 48/2011
A miało być tak pięknie
Szanowny Panie Redaktorze
Nawiązując do Pańskiego tekstu w nagłówku jak wyżej, chciałbym
uzupełnić to, co Pan napisał, o kilka szczegółów. Pod koniec 19. wieku
amerykański rzecznik patentowy stwierdził, że właściwie już wszystko wymyślono,
dlatego jego urząd śmiało można zlikwidować. Podobni jemu "mędrcy" wymyślili
termin "postindustrial era". Twórcy postindustrial ery w końcu ubiegłego
stulecia zaczęli lansować pogląd, iż świat zachodni wchodzi w następną
erę, w której przemysł będzie niepotrzebny, bo on będzie domeną krajów
mniej rozwiniętych, takich jak na przykład Chiny czy Indie. Młodzież zaczęto
zniechęcać do zawodów inżynierskich, bo w nowej erze zapotrzebowanie będzie
na socjologów, prawników, ekonomistów, inżynieria zostanie oddana całkowicie
krajom na niższym poziomie cywilizacyjnym, które w myśl tej teorii będą
pracowały niewolniczo dla pierwszego świata zajętego wyłącznie rozdzielnictwem
bogactwa. Tak więc obok innych przyczyn, które Pan opisał w swoim artykule,
myślę, że przyczyna przytoczona przeze mnie sprawiła w sposób chyba najbardziej
dobitny, iż ludzie bez wyobraźni celowo doprowadzili do upadku tego, co
było motorem i atutem naszej współczesnej cywilizacji. W krajach silnych
przemysłowo duży nacisk się kładzie na kształcenie następnych pokoleń do
przejęcia pałeczki w postępie technologicznym, Zachód niestety sam się
z tej konkurencji wyeliminował.
Trudno, abyśmy byli w stanie swoim głosem na tym forum przywrócić
to, co głupcy już zepsuli w zachodnim świecie. Co możemy zrobić, to próbować
przypomnieć Polakom, że w Polsce jeszcze nie wszystko stracone, młodzież
chce się kształcić na politechnikach, chociaż po nich źle z pracą. Może
jednak dojdzie do tego, że władza w Polsce wróci w ręce mądrych przywódców,
którzy potrafią postawić na przemysł przetwórczy, zwłaszcza przemysł gwarantujący
eksport towarów najwyższej jakości potrafiących konkurować z chińską tandetą.
Pamiętamy, jak w czasach jeszcze komuny państwowe firmy produkowały doskonałe
produkty, które swoją solidnością gwarantowały stały dopływ klientów. Przemysł
stoczniowy mógłby też wrócić do swojej pierwotnej pozycji, bo mamy w Polsce
500-kilometrowe wybrzeże i wykształconą kadrę. Czego brakuje, aby Polskę
przekształcić, to przywódcy z wizją, którzy zdają sobie sprawę z tego,
jak Zachód się rozłożył, i wiedzą, co zrobić, aby Polskę wprowadzić na
tory rozwoju. W czasie gdy Unia się wali i każdy z jej członków patrzy
swego interesu, Polska powinna spojrzeć na swoje podwórko, zapominając
o Unii, bo Unia zamiast pomagać, nakłada coraz to ciaśniejszy gorset na
tych, którzy lepiej sobie radzą. Jest takie powiedzenie, jaki pan taki
kram. Nie ma powodu rozważać spraw z punktu widzenia partyjnych przepychanek.
Ten, kto się podjął rządzenia Polską, powinien być ponad tym grami politycznymi
i odważnie rządzić Polską. Jak to mówią, lepszy jest lew na czele stada
baranów niż baran na czele stada lwów.
Jakich mamy przywódców, wszyscy widzimy. Polska to dryfujący
okręt bez sternika.
Pozdrawiam
M.K.
Od redakcji: Wymienił Pan wiele pobożnych życzeń, dlatego jedyne,
co pozostaje, to modlić się.
"W drodze do Laredo"
Szanowna Redakcjo Gońca,
Z dużym zainteresowaniem przeczytałem artykuł "W drodze do Laredo"
w 44. numerze "Gońca". Sam pracuję ponad 18 lat, jeżdżąc dużą ciężarówką
po Kanadzie i Stanach.
Choć artykuł ten napisany jest przez laika, to - może właśnie
dlatego bardzo dobrze oddał klimat, w jakim pracuje przeciętny kierowca
ciężarówki w Kanadzie. Praca taka nie jest na pewno "sztampowa" i nudna.
Wymaga bardzo dużego zaangażowania fizycznego i psychicznego, nie mówiąc
już o tym, że kierowca spędza w niej 2/3 całego swojego czasu (ok. 260
dni i nocy w ciągu roku). Bardzo często kierowca jest niedoceniany i niezrozumiany
przez ludzi tak z zewnątrz, jak i z wewnątrz tej gałęzi kanadyjskiej gospodarki,
która korzysta z publicznego systemu dróg i autostrad. Praktycznie każda
rzecz wzięta do ręki w codziennym życiu - została dostarczona od producenta,
przez magazyniera do punktu sprzedaży przez ciężarówkę i właśnie kierowcę
tej ciężarówki! Według moich wiadomości, około 6 tys. Polaków i Polek w
Kanadzie pracuje jako kierowcy ciężarówek.
Paweł Mrugacz
Kitchener, Ont.
Od redakcji: Traker to pan! Brawo panowie z wielkich ciężarówek!
Oleńka to jest to
Znowu, zawsze w momentach stresujących czytam Trylogię, tym razem
"Potop", z wielu względów, z wielką uwagą obserwowałem postacie Oleńki
i Anusi. Trylogię czytam kilka razy w roku i za każdym razem są momenty,
gdy nie potrafię powstrzymać łez. Bardzo rozumiem rodziców dających córeczce
imię Oleńka, postać jest z charakterem, piękna i z zasadami, a na pewno
nie jest niczyją winą, gdy Oleńka dorasta z charakterkiem Anusi. Obie były
kochane kobietki i dobrze, że się różniły. Nie ma mistrza nad Sienkiewicza,
na całym świecie nie ma, od Oleńki nie ma wspanialszej postaci, kobiety
w ogóle dają się lubić. Powód nadania imienia Oleńka bywa przeważnie patriotyczny
i dziewczynki powinny o tym wiedzieć.
Na pewno jest pozytywną prawidłowością, gdy żona widzi, nawet
wyolbrzymia zalety swojego męża, ostatecznie wybrała najlepszego... ale
czasami przybiera to formy karykaturalne, gdy rozmawiam ze znajomą i słyszę,
że jej mąż to czy tamto, a ja osobę znam od lat i wiem, co myśleć... Ale
chyba tak właśnie być powinno...(???). Wygląda na to, że tę właśnie prawidłowość
wykorzystało w swej propagandzie lewactwo, socjaliści i komuniści, dlatego
właśnie Lenin, Hitler, Stalin i wielu innych zostali wykreowani na ojców
narodu, osoby, które trzeba wielbić i im bezgranicznie wierzyć... mimo
że przy bliższym poznaniu okazują się zbrodniarzami, ale do tej pory jest
masa ludzi wierzących w te propagandowe brednie.
Po ostatnich wydarzeniach z 11.11.11 i komentarzach prasowych,
wcale zdziwiony nie jestem, polityka miłości pracuje właśnie w ten sposób,
polskie lewactwo zaprosiło na gościnne występy niemiecką lewacką żulię,
ale o tym się jedynie wspomina półgębkiem... osławiona wolność słowa. 17.09.39
ze wschodu weszli do Polski wybawiciele, też na zaproszenie rodzimych komuchów,
a więc to tylko powtórka z historii. Już niedługo granica z Kaliningradem
zostanie otwarta i dopiero wtedy przekonamy się o jakości polityki miłości.
Ciekaw jestem reakcji rządu niemieckiego na samą wiadomość, że grupa polskich
lewicowych działaczy wybiera się uczestniczyć w święcie narodowym niemieckich
sąsiadów... (???), polski rząd od dawna wiedział o zaproszeniu i że lewacka
ekstrema ma uczestniczyć w marszach, ale winnymi wszelakich awantur są
polscy patrioci, rodziny z dziećmi i prawica. W 1939 Niemcy przybyli do
Polski na koszt niemieckiego podatnika, wyprawa z listopada też była finansowana
przez niemiecki rząd... (???), a może to Polacy im zafundowali wycieczkę,
to może być ciekawe. W tym momencie warto zwrócić uwagę na zmianę tonu
Tuskowych wypowiedzi, skończyła się demagogia, przyszedł czas oswajać Polaków
i przygotowywać na dużo gorsze czasy, przed wyborami lanie wody miało sens,
ale teraz, gdy cel został osiągnięty, gdy lustracje i śledztwa w temacie
przekrętów nie grożą, przyszedł czas na urealnienie polityki miłości, wyborcy
mają okazję do myślenia, a rząd tylko wycofuje się z przedwyborczych obiecanek
i kombinuje, w jaki sposób zwalić wszystko na opozycję, paprykarzy, patriotów
i kibiców.
W utworach Sienkiewicza postacie mają charakter, są piękne, uczą
patriotyzmu, miłości do ojczyzny... historia dzisiejszego świata, polskiego
Sejmu, a pozytywnych postaci ze świecą trzeba szukać. Czy Nowicką, Środę
lub Grodzką można porównać z Oleńką... (???), gdzie w Trylogii jest miejsce
dla Biedronia (...).
Janusz Sierzputowski
Cambridge
Od redakcji: Wypada pozazdrościć wolnego czasu na lektury.
***
Szanowna redakcjo, przeczytałem artykuł pana Załęskiego. Temat
PLACE POLONAISE dla mnie osobiście jest bardzo bolesny i przykry, ponieważ
Place Polonaise kojarzył mi się zawsze z ojczyzną. Nie będę opisywał, co
i dlaczego się stało tam w Grimsby - mimo że znam sporo faktów - ponieważ
nie ma sensu tego robić, bo jest już za późno (jak zwykle mądry PolakÉ).
Gdyby pan Załęski miał chęć, proszę o kontakt, ale to już historia, moim
zdaniem niechlubna, straciliśmy my wszyscy Polacy jedno z najpiękniejszych
miejsc w Ameryce, jakie posiadała Polonia, a dlaczego, to może kiedyś zostanie
wyjaśnione, kiedy przestaną grozić sądami, a kto, myślę, że to sami swoi.
Jeśli pan Załęski chce więcej wiedzieć, to proszę o kontakt.
Ignac G.
PS Jako ciekawostkę dodam, na ile emerytury może liczyć Polak
po przepracowaniu 20 lat w Polsce. Otóż 410,14 złotego, czyli około 125
CAD, to jest to, co otrzymałem z wspaniałej firmy ZUS. Dziękuję za wysłuchanie.
Pozdrowienia dla Szanownej Redakcji.
Od redakcji: No tak to już jest, nic nie trwa wiecznie,
a głupich nie sieją.
GONIEC nr 47/2011
Droga Redakcjo!
Ambicyjki
Teraz Polacy mają okazję porównać, naocznie obserwować pracę
komisji do spraw wypadków lotniczych, porównać z parodią w wykonaniu MAK,
p. Antoni Macierewicz będzie miał szansę coś dodać. Ciekaw jestem, jakich
metod użyje propaganda POpłuczyn z Tuskiem, aby sprawy zagmatwać i odsunąć
od siebie zarzuty, a będzie ich coraz więcej, zaczną się problemy z gospodarką,
bezrobociem, finansami, zadłużeniem, nowymi podatkami. Prawda jest bardzo
skutecznym narzędziem, potrafi obalać dyktatury.
Podobno coś się dzieje w sprawie mordercy p. Rosiaka, ale co
z dyrektorem więzienia, co to przy pomocy sztućców zarżnął więźnia... (???),
po kolei jakaś dziwna cisza zapada w tych sprawach, ale jak na komendę
wszyscy c...elebryci, wuwuzele, "autorytety" zajmują się podobno następującym
rozpadem PiS... Michnik, srulon, TVN, tajemnicze szare eminencje, wszyscy
się tym zajmują, jakby nie było spraw ważniejszych. Nikt się nie zastanawia,
co dzieje się w Polsce, ale wszystkich interesują wydumane problemy PiS-u
i Kościoła, bardzo łatwo narzucić tematy, mające zatuszować prawdziwe problemy,
lewacka propaganda od lat pracowała, aby innym z mózgów zrobić wodę, teraz
widać efekty... poczekamy, zobaczymy.
Jak łatwo propagandzie wykorzystywać ambicyjki w polityce, przykładem
historia Kluzik i jej fanów... gdzie oni są, co się stało, kto wyreżyserował
tę utopię, która skończyła się jak powinna, zresztą zgodnie ze scenariuszem,
ale głupich nie sieją, oni się rodzą i są, nawet mają się dobrze... w swoim
mniemaniu. Hołota bezmózgowców wybiera dających im zarabiać, nie liczą
się inni, państwo, przyszłość kraju i narodu, oni w tym momencie mają zapewniony
kieliszek chleba, dzięki układom i znajomościom w tych popapranych układach.
Dużo myślimy, zastanawiamy się, przerabiamy na nowo problemy,
które prawie przed wiekiem wyjaśnił prof. Feliks Koneczny w swoich pracach
na temat różnych cywilizacji, wystarczy po te prace sięgnąć, okaże się,
że wszystko jest proste, zgadza się i sprawdza od lat, cały czas ten sam
scenariusz, sprowadzający się do różnych metod i systemów na życie. Ambicyjki
wielu autorów nie pozwalają wspominać o Feliksie Konecznym, ale większość
tych naukowców sili się, aby od nowa wyjaśnić i opisać sprawy wyjaśnione
wiek temu. Odkrywanie po raz wtóry prawd dawno wyjaśnionych jest bez sensu...
Ambicyjki, a może te prawdy są po prostu niewygodne... (???).
Dobrze pamiętam, gdy Jarosław Kaczyński zdecydował się na przedterminowe
wybory, uzasadnił... Trwanie przy władzy dla samej władzy, nie ma sensu,
a koalicjanci nie pozwalają, by sprawy Polski były pozytywnie załatwiane.
W tym momencie znaczna część społeczeństwa cały czas nie rozumie sytuacji,
wierzą propagandzie, była Irlandia, zielona wyspa, teraz będzie świetlana
przyszłość... Przekonają się niebawem. Studenci kończący w tym momencie
edukację potrafią czytać tylko rachunki lub instrukcje, niewielu czytało,
a jeszcze mniej zrozumiało Trylogię Sienkiewicza, a który z nich wie o
istnieniu Feliksa Konecznego...(???) i właśnie to są wyborcy głosujący
na tego, co potrafi więcej obiecać... Dlatego mamy, co mamy. Cywilizacja
łacińska obywatelska jest w stagnacji, wyśmiewana przez lewacko socjalistyczną
tłuszczę, buractwo, które w imię sprawiedliwości wszystkim po równo chce
zafundować taką samą biedę, wymagają tylko posłuszeństwa i właśnie do tego
zmierzamy, ma być wspaniale...(???). Prawda powoli się ujawnia, ceny w
Polsce rosną w tempie sprinterskim, teraz przeciwnicy PiS będą mieli satysfakcję,
wybrali POpłuczyny, przecierają oczy i są zdumieni, do tej pory byli nieświadomi
sytuacji, ot, takie zapatrzone w TVN POpaprańce.
Janusz Sierzputowski
Cambridge, 8 listopada 2011
PS W tym momencie trzeba przypomnieć złowieszcze słowa Tuska
sprzed lat kilku - uważajcie Polacy na swoje portfele - w tym momencie
ta przestroga nabiera realnej wartości. Pierwszy cud zrealizowany.
Od redakcji: Feliks Koneczny zasługuje na przypominanie - dziękujemy!
Expose bez wizji
dla przyszłości Polski
Kryzys ekonomiczny pogrąża cały świat i co bardziej przewidywalne
kraje jakoś sobie radzą, ale taką politykę prowadzą od dłuższego czasu,
a nie w chwili, gdy kryzys już puka do drzwi. Taką politykę finansową prowadził
rząd Tuska, że jak trwoga, to do Boga, trzeba ciąć tych najsłabszych, bo
oni nie są w stanie się bronić. W wielu krajach europejskich wymieniają
się rządy, które doprowadziły do krawędzi kryzysu, i przychodzą ludzie
nowi, przygotowani na trudne czasy, po prostu eksperci w danych resortach.
Natomiast Tusk powołał rząd pozytywnych celebrytów, ludzi, którzy
nigdy nie mieli do czynienia z daną branżą, ale są medialni, uśmiechnięci,
tańczą lub lubią sport, to są kpiny ze społeczeństwa.
Polska podobno przed wyborami i w czasie była "zieloną wyspą"
Tuska, a po wyborach, kryzys zaczął łomotać do jego drzwi. On przestraszony,
nie był w stanie powołać rządu przez pięć tygodni, wreszcie powołał rząd
dla Platformy Obywatelskiej, a nie rząd dla Polski. Polska jest dziś czarną
wyspą hańby. Przed wyborami "finanse były stabilne", "gospodarka silna",
z czego rząd był dumny, a nagle po wyborach stało się inaczej. Niższe przychody,
większe zadłużenie, większe bezrobocie i większa niemoc Tuska. A więc po
raz wtóry Tusk oszukał społeczeństwo. Jego prezydentura w UE miała tak
wiele znaczyć i być pomocna dla Polski, obiecywał, że wraz ze swoimi przedstawicielami
w Parlamencie Europejskim (Buzek i Lewandowski) załatwia 300 mld zł na
pomoc Polsce. Tymczasem są to tylko ciche marzenia, UE sama chętnie by
taką pomoc przyjęła na ratowanie swoich problemów. Było to mydlenie oczu
wyborcom, którzy dali się po raz kolejny nabić w butelkę Tuskowi.
W tym całym kłamstwie przez cztery lata pomagały Tuskowi media,
te komercyjne, a także publiczne, bowiem w zarządzie KRRiT zasiadają
ludzie rządzącej koalicji PO-PSL i SLD, którzy nie dopuścili tam nikogo
z PiS-u, a nawet wyrzucili dziennikarzy, którzy z PiS-em sympatyzowali.
Zawód dziennikarza to misja służebna wobec społeczeństwa. Media winny patrzeć
na ręce rządzącym, wskazywać i ujawniać błędy i wsłuchiwać się w ocenę
widzów, słuchaczy i czytelników, a nie jątrzyć, opluwać opozycję, która
głośno mówi o błędach polityków sprawujących władzę. Media muszą być niezależne,
a że tak nie jest, to otrzymały zapłatę najbardziej antypolskie media,
jakimi są Polsat i RVN24 w dniu 11 listopada. Nie jestem za żadną przemocą
i niszczeniem mienia prywatnego czy państwowego, ale jestem za sprawiedliwością,
że trzeba taką miarką oddawać, jaką się pożycza, choć nie zmienia to faktu,
że chuliganów trzeba karać. Ale cóż, Polacy mówili, że gdy rządził PiS,
to były kłótnie tak w rządzie, jak i w Sejmie, za to teraz mają wymarzony
spokój, bo taki sobie wybrali. Może w końcu zmieni się coś także w mediach,
bo Lis-y wejdą do nory, Olejnik-i przestaną dolewać oleju do ognia, Mrozow-ski
się ociepli, a inni wezmą to wszystko pod uwagę i zaczną sumiennie wykonywać
swoje zawody, bez względu jakie noszą nazwiska i jakiego są pochodzenia,
lub jaką ideologię wyznają.
Obawiam się tylko tego, że społeczeństwo nie wytrzyma tego uścisku
Tuska i zdradzi jego zapowiadaną miłość. Aż strach pomyśleć, co może wydarzyć
się podczas igrzysk europejskich w 2012 roku, skoro już kilka razy ten
rząd i jego służby zawiodły, nie zdały egzaminu dojrzałości patriotycznej
i obronności. Ale jak można się dziwić, skoro szef rządu jest tak nieodpowiedzialny
i antypolski, skoro dla niego "polskość to nienormalność", woli bronić
niemieckich bojówek niż patriotycznego narodu swojego kraju. Teraz dopiero
się zacznie dziać, jak zacznie działać rząd pozytywnych celebrytów pod
wodzą pozytywnego idioty, za to Rodacy będą mieli Polskę "nowoczesną",
bowiem z taką opozycją dostała się do Sejmu. Palikociarnia i pierwsze posiedzenie
parlamentu odbywa się pod szyldem "usunąć krzyż". No cóż, Tusk urodził
Palikota i wychował go pod swoimi skrzydłami, teraz i płacz nie pomoże.
Jolanta Krawczyńska
20.11.11
Od redakcji: Dziękujemy za cotygodniowy komentarz
- zapraszamy do komentowania również innych Czytelników.
***
W ostatnim numerze na str. 16 w tekście p. Leszka Wątróbskiego
podaliście, że na cmentarzu Monte Cassino ze swoimi żołnierzami od roku
1970 spoczywa tam gen. Sikorski. Proszę o sprostowanie.
(wypowiedź zanotowana
na automatycznej sekretarce)
Od redakcji: Oczywiście prostujemy, powinno być gen. Anders.
ARCHIWUM nr 37
ARCHIWUM nr 36
ARCHIWUM nr 35
ARCHIWUM nr 34
ARCHIWUM nr 33
ARCHIWUM nr 32
ARCHIWUM nr 31
ARCHIWUM nr 30
ARCHIWUM nr 29
ARCHIWUM nr 28
ARCHIWUM nr 27
ARCHIWUM nr 26
ARCHIWUM nr 25
ARCHIWUM nr 24
ARCHIWUM nr 23
ARCHIWUM nr 22
ARCHIWUM nr 21
ARCHIWUM nr 20
ARCHIWUM nr 19
ARCHIWUM nr 18
ARCHIWUM nr 17
ARCHIWUM nr 16
ARCHIWUM nr 15
ARCHIWUM nr 14
ARCHIWUM nr 13
ARCHIWUM nr 12
ARCHIWUM nr 11
ARCHIWUM nr 10
ARCHIWUM nr 9
ARCHIWUM nr 8
ARCHIWUM nr 7
ARCHIWUM nr 6
ARCHIWUM nr 5
ARCHIWUM nr 4
ARCHIWUM nr 3
ARCHIWUM nr 2
ARCHIWUM nr 1
ARCHIWUM nr 0
***
KONTAKT:
tel. 905-629- 9738
fax 905-629-9764
e-mail: redakcja@goniec.net
|