POWROT
Goniec
Polish Messenger
ISSN 1708-878X
GST# 87090 2707 RT 0001
Tygodnik polski w Kanadzie 
Polish community's weekly newspaper published in Canada
Tel.: 905 - 629-9738
Fax: 905 - 629-9764
Internet:
www.goniec.net
e-mail: redakcja@goniec.net

Adres redakcji:
2404 Haines Rd. Unit 11
Mississauga, Ont.
L4Y 1Y6

Prenumerata: 
$3,50 za każdy zamówiony egzemplarz. Wysyłka wyłącznie First Class Mail.

***
Wydawca:
Goniec Inc.

..
LISTY DO REDAKCJI
Toronto - Canada
Zamieszczamy listy mądre/głupie, poważne/niepoważne, chwalące/karcące i potępiające nas w czambuł. Nie publikujemy listów obscenicznych, pornograficznych i takich, które zaprowadzą nas wprost do sądu. 
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych listów.
 
GONIEC NR 34/2008 (242) (22-28 sierpnia 2008)

 Panie Redaktorze,
 2 sierpnia br. - w dniu, w którym w kaszubskim Wilnie odbywała się wielka feta - odwiedziliśmy znajdujący się w pobliżu pomnik Powstańca Warszawskiego. My - warszawiacy, ja - syn Powstańca i nasz gość z Polski, chcieliśmy chwilą zadumy uczcić kolejną rocznicę wybuchu Powstania. Nie uczciliśmy - zastaliśmy bowiem to miejsce takim, jak pokazuje załączone zdjęcie. Zamiast bukietu polnych kwiatów - żółta taśma otaczająca pomnik, tabliczki "keep out" oraz "sorry, we're closed"! Zrobiło nam się przykro i wstyd.
 Pomnik (zresztą bardzo pomysłowy) umiejscowiony jest dosłownie naprzeciw bram polskich obozów harcerskich przy placu, gdzie odbywają się msze polowe. Gratulujemy harcerzom dobrego samopoczucia; brawo kadra!
Elżbieta i Tomasz Sosnowscy

 Od redakcji: Może to nie wina harcerzy, tylko lokalnych władz?
 
 Kiedy ten naród się obudzi?
 Nie mogę zrozumieć tego narodu. Kiedy Prymasem Polski był ks. Stefan kardynał Wyszyński, wszystko wydawało się nam jasne, naród polski był sobą. Wiedział, gdzie dobro, a gdzie zło, wiedział, kto przyjaciel, a kto wróg, wiedział, kogo słuchać, a od kogo się odwrócić. Naród słuchał Kościoła i jego pasterzy. 
 Teraz mamy przynajmniej kilku pasterzy, którzy mówią różnymi językami. Więc co mamy robić, nie słuchać nikogo? Myślę, że nie. Możemy przecież domagać się tego głośno, możemy gorąco modlić się o to, aby Dobry Bóg dał Kościołowi w Polsce pasterzy mówiących tym samym językiem do całego narodu.
 Czy to robimy, czy siedzimy i czekamy na zmiłowanie Boskie?
 Nie rozumiem tego, dlaczego kiedy premierem jest p. X., to mamy taki rząd, a kiedy premierem jest p. Y, to mamy rząd zupełnie inny. To znaczy, że tamci ministrowie już są nie nasi, już są niedobrzy, że trzeba teraz zastąpić ich innymi, lepszymi? Dlaczego jak premierem jest p. X, to polityka i wewnętrzna, i zewnętrzna państwa polskiego jest taka, a jak premierem jest p. Y, to obie te polityki są zupełnie inne, często nawet przeciwstawne sobie. Dlaczego gdy premierem jest p. X, to niszczy się to, co zrobione zostało, gdy premierem był p. Y?
 I gdzie jest wtedy naród polski?
 Czy naród polski też się zmienia, gdy zmieniają się rządy w Polsce? Czy naród za premiera X jest inny niż za premiera Y?
 Czy ten naród w ogóle istnieje? A jeśli istnieje, to czy ma coś do powiedzenia? Czy p. premier X, czy p. premier Y, słuchają tego narodu? Czy ten naród chce, robi coś, żeby ci "władcy" go słuchali?
 Czy ten naród w ogóle chce mieć coś do powiedzenia w tym państwie? Czy może jest tym "władcom" w ogóle niepotrzebny, kiedy już dorwali się do żłoba? A jedynie jest potrzebny tylko na czas wyborów?
 Czy ten naród jest w stanie zrozumieć, że ci "władcy" go ignorują?
 Czy ten naród jeszcze myśli?
 Czy ten naród widzi, że bez jego udziału, nic dobrego w tym kraju nie może się wydarzyć?
 Czy ten naród nie widzi, że ci "władcy" zupełnie nie wiedzą, co to znaczy dobro narodu polskiego, interes państwa polskiego, służba narodowi polskiemu?
 A może tego narodu już nie ma, albo mu wcale nie zależy na tym, co się dzieje w Polsce, co będzie z tą Polską, jak tak dalej pójdzie?
 Co będzie z tym narodem, jak tak dalej pójdzie?
 Co będzie z Twoją rodziną, z Twoimi dziećmi, z Tobą samym, jak tak dalej pójdzie?
 Czy uważasz, że ktoś za Ciebie obroni wolność, suwerenność państwa polskiego, obroni rodzinę, wychowa Twoje dzieci?
Patrzę na tą Polskę, patrzę na ten naród i mam wrażenie, że ten naród jeżeli jeszcze istnieje, to śpi, albo ma związane i ręce i nogi, i zasłonięte oczy i usta zakneblowane.
 Czy to się zmieni, zanim nie będzie za późno?
 Czy chcemy następnym pokoleniom, naszym dzieciom i wnukom, przygotować Polskę do kolejnych walk o wyzwolenie z niewoli ....?
Nie rozumiem dlaczego ten naród milczy wobec tego ogromnego zła, które się dzieje w Polsce. Dlaczego Kościół milczy też nie rozumiem.

Kołysanka niemiecka 2008

Śpij Polaku, śpij Polaku,
Śpij Polaku, śpij.
Śpij Polaku, śpij Polaku,
Śpij Polaku, śpij.
Śpij Polaku, śpij Polaku,
Śpij Polaku, śpij.
Itd.

Pij Polaku, pij Polaku,
Pij Polaku, pij.
Pij Polaku, pij Polaku,
Pij Polaku, pij.
Pij Polaku, pij Polaku,
Pij Polaku, pij.
Itd.

Milcz Polaku, milcz Polaku,
Milcz Polaku, milcz.
Milcz Polaku, milcz Polaku,
Milcz Polaku, milcz.
Milcz Polaku, milcz Polaku,
Milcz Polaku, milcz.

Ty Polaku nie podskakuj,
Bo Niemiec już trzyma kij!
A więc....
Obudź się Polaku!
Emanuel Czyżo

 Od redakcji: Panie Emanuelu, powoli, spokojnie, Pana język jest mało skuteczny. A tak na marginesie, to premier, który musiałby pracować z wrogo nastawionymi do siebie ministrami, to byłoby nieszczęście.
 
 Obgadaliśmy Geremka
 Ale cyrk, budka z piwem, kolorowe jarmarki, blaszane zegarki. Politycy z salonu Magdalenki i kuluarów sejmowych ze swą polityką poszli na cmentarz za zmarłym. Nowoczesny pochówek czy co? A gdzie "spoczywaj w pokoju", a gdzie "minuta ciszy"? Kopać leżącego? Szalikowcy? Nowi kibole? Katolicy, chrześcijanie, wielcy obrońcy życia nienarodzonych, którzy zarazem nie mają poszanowania dla śmierci. Pozwólmy się wszystkim urodzić, ale i pozwólmy też zarazem godnie zejść z tego świata. Jest tyle nowych, niezagospodarowanych terenów nieskażonego środowiska naturalnego = zarazem miejsca dla każdego. Przepraszam, ale ja nic nie rozumiem, proszę mnie oświecić, a może coś mnie ominęło.  Ale jaja jak berety, czyżbyśmy my, Polacy, już nie mieli gdzie plotkować. No a cmentarz z całą pewnością nie jest miejscem do tego przeznaczonym. Duchy zmarłych mogą czasem straszyć. Nasz wielki rodak Jan Paweł II z pewnością by tego nie popierał. Grozi palcem z domu Pana, mówiąc: "Niegrzeczne chłopaki", "Niedobre niewiasty", "Duże dzieci". 
 Ocenę prof. Bronisława Geremka zostawmy najlepiej historii i następnym pokoleniom, które przyjdą po nas. Wszystkim tym, którzy się zarumienili jak buraczki ćwikłowe, odsyłam do piosenki zespołu rockowego "Chłopaki nie płaczą" (...).
Czytelniczka nr 3
Grażyna Lejkowska
osoba w wieku cmentarnym
bardzo wcześnie urodzona

 Od redakcji: Pani Grażyno, w takim razie gratulujemy wciąż bystrego umysłu.
 
***
 Uciekają ostatnie dwa tygodnie, kiedy jeszcze możemy wyrazić opinię odnośnie do naszej wolności w Kanadzie. 
 Bill C-52 ogranicza naszą wolność, jednocześnie razem z C-52 zabrania nam normalnego dbania o nasze zdrowie. 
 W ostatnich dniach informuję wszystkich dookoła o konsekwencjach zalegalizowania tych ustaw przez rząd. 
 Przyznaję z przerażeniem, że nikt nie słyszał o nowych ustawach ograniczających możliwość kupowania  między innymi witamin, suplementów, ziół, naturalnych produktów. 
 Czy zechciałby się Pan podjąć poinformowania szerszych kręgów Polonii, co nas czeka, jeśli na to pozwolimyÉ
 Przede wszystkim bardzo proszę o poinformowanie ludzi, że rząd kanadyjski chce wprowadzić tego rodzaju ograniczenia. 
 Kartki Stop C-51&C-52 do MP można dostać w większości naturalnych sklepów, można wyrazić też swoją opinię przez Internet lub zebrać głosy - 25 i wysłać. 
 Więcej informacji na stronie internetowej www.canadiangrassroots.info <http://www.canadiangrassroots.info/> 
 Z poważaniem 
 Renata Szczepańska
 
 Od redakcji: Polecamy.
 
 Witam, 
 Nazywam się Roman Badura, piszę z Polski z miasta Bytom. 
 Mam prośbę, poszukuję swojego ojca ZENON STĘPIEŃ ur.11-07-1949 r. Ojciec wyjechał z kraju do Kanady w 1971 r., gdy miałem roczek. Nie było kontaktu z jego strony. Rozstali się z matką. 
 Ja dowiedziałem się, gdy miałem 10 lat, iż ojczym nie jest moim ojcem. Nazywam się Roman Badura, nazwisko mam po matce panieńskie, matka ma na imię Jadwiga. 
 Proszę o pomoc w odnalezieniu ojca. W akcie mojego urodzenia posiadam tylko wymienione dane. 
 Serdecznie dziękuję. 
Roman Badura 
ul.Szymały 226/13 
41-933 Bytom 
tel. 048 32-282-35-25 
kom. +48 -501-171-558 
sklep@rowery.bytom.pl 

 Od redakcji: XXX
  
 
 
 

GONIEC NR 33/2008 (241) (15-21 sierpnia 2008)

 Drogi Panie Andrzeju!
 Z zaciekawieniem przeczytałem Pana artykuł i choć z większością Pana komentarzy w gazecie się zgadzam, szczególnie z tym, że w wojnie straciliśmy elity, i to nie tylko Katyń,  powstanie, ale i milionowe wywózki na Sybir, a nawet mord wołyński. Tych strat nie udało się odrobić, bo i jak, komuna zakłamywała w książce, w szkole itd., a nie każdy miał przewodników czy to w szkole, czy w domu. Co do powstania, jednak uważam, że AK nie miało wyboru, tak jak później 16-tu też musiało pójść na spotkanie, choć wiedzieli, co ich  czeka. 
 Po pierwsze, nikt nie przypuszczał, że Sowieci staną, że nasi sojusznicy już nas poświęcili w Teheranie, a po drugie, nie wiemy, co Sowieci by zrobili po wejściu do Warszawy, znając teraz ich azjatycką przebiegłość, mieli dużo konfidentów i pewnie większość AK-owców pojechałaby do najbliższego lasu lub na Syberię. Ludność cywilna może by ocalała, choć też nie wiadomo, może Hitler zdecydowałby się na "festung Warschau" i wtedy straty cywilów byłyby podobne. 
 A wracając do strat Czechów, może jak niektórzy piszą, trzeba było iść z Niemcami w 39 na Sowiety, straty byłyby dużo mniejsze, a co z Honorem?A tak na marginesie, często czytam krytykę rządów sanacyjnych, że podpisano pakty z Francją i W. Brytanią, ale gdyby nie min. Beck, to pewnie Polska  zostałaby wymazana z mapy Europy 7 może 15 października 39 roku, a na jak długo, tego nie wiemy. A to że nie ma elit: podobno, a nawet na pewno od 19 lat mamy Niepodległą, nie ukazał się jeszcze żaden film o powstaniu, o żołnierzach "wyklętych". Przykre. 
 Z poważaniem 
Marek Szopiński 

 Od redakcji: Zgadza się, film o "Wyklętych" mógłby być niezłym przebojem - czy widzi Pan kogoś, kto by się tego podjął?

 Panie Andrzeju 
 No i ponownie wróciliśmy do tematu. Absolutnie zgadzam się z Pana wywodem w "Nigdy więcej Powstania Warszawskiego". Mamy zbyt wielu szlachetnych i romantycznych bohaterskich cymbałów. Także megalomańska wypowiedz prezydenta, że to powstanie uratowało Europę. Także robienie festynu halloweenu jest uwłaczające pamięci ofiar. Jest to też jawna manipulacja i fałszowanie historii. 
 Oni dali cynk, że można śmiać się z Hitlera i zagłady w filmie i musicalu Mela Brooksa "Producers". Pomija Pan kompletnie moją teorię o wmanewrowaniu Polski w powstanie przez mocarstwa. Dla przypomnienia przesyłam opublikowany w "Gońcu" mój list. Chociaż z drugiej strony zamieszcza Pan przepiękny wywiad z prof. W. Chrzanowskim częściowo potwierdzający moje spostrzeżenia. Nie chodzi mi o ponowne publikowanie, proszę tylko o prywatną odpowiedź na moje argumenty. Chętnie zmienię zdanie gdy poznam mocne argumenty. Ciekawe, czy nagłówek "Pekin 2008=Berlin 1936" to po mojej sugestii, czy więcej ludzi widzi te analogie. Czyżby zostały 3 lata do wojny? I obok "Ciężkie walki w Gruzji". Ciekawe czasy. 
  Zebrało mi się kilka "drafts". Niedługo coś prześlę do ewentualnej publikacji. 
 Serdecznie pozdrawiam 
G.K. 

 Od redakcji: Czekamy na teksty. Wmanewrowanie w Powstanie? Z pewnością robili to Sowieci, bo zawsze to lepiej mordować cudzymi rękami. Nagłówek nie z sugestii, z głowy.

 Muzeum Auschwitz-Birkenau    grozi ruina 
 W "Dzienniku Polskim" nr 182 z dnia 5 sierpnia 2008 r. został opublikowany artykuł Pawła Plinty, zatytułowany "Auschwitz grozi ruina". W tekście tym przedstawione są problemy finansowe Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, które potrzebuje 200 mln złotych przede wszystkim na konserwację obiektów poobozowych.
 Do dzisiaj, od ponad sześćdziesięciu lat, wstęp na teren i ekspozycje Muzeum jest bezpłatny, a jego utrzymanie finansowane jest głównie z pieniędzy podatników polskich. 
 Frekwencja roczna odwiedzających jest natomiast coraz wyższa i obecnie wynosi ponad milion osób, nieraz bardzo bogatych turystów, przyjeżdżających z krajów całego świata, którzy na utrzymanie, działalność oraz konserwację obiektów poobozowych pieniędzy pozostawiają bardzo niewiele.
 W ubiegłym roku były publikowane w polskiej prasie artykuły, informujące o podobnych trudnościach finansowych, z którymi borykają się muzea martyrologiczne, istniejące na terenie byłych nazistowskich obozów koncentracyjnych w Niemczech. Pracownicy tych muzeów wystąpili wówczas z pomysłem, aby wprowadzić bilety wstępu, ponieważ brakuje im środków finansowych  na prowadzenie właściwej działalności naukowej i wydawniczej.
 Sam od wielu lat pracuję w muzeum na terenie byłego obozu Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu i od dawna obserwuję kłopoty finansowe, o których napisał Paweł Plinta we wspomnianym artykule.
  Przed czternastu laty, działając w Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" pracowników Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, zaproponowałem symboliczną opłatę 1 złotego, tylko za wstęp do muzeum na terenie byłego obozu macierzystego w Oświęcimiu (wstęp na teren byłego obozu w Brzezince nadal miał być bezpłatny). Ówczesne Ministerstwo Kultury i Sztuki nie wyraziło na to zgody, zezwalając jedynie na wprowadzenie cegiełek przeznaczonych na konserwację obiektów poobozowych w wysokości - po 10, 20, 30 i 100 zł.
  W "Gazecie Wyborczej", czternaście lat temu, w numerze 213 z dnia  10 września 1992 r. ukazał się tekst Weroniki Kostyrko, zatytułowany "Oświęcimskie cegiełki". Warto przytoczyć jego fragment: "Przewodniczący izraelskiego Knesetu Szewach Weiss zwrócił się w liście do prezydenta Lecha Wałęsy z prośbą o rezygnację z pobierania opłat za wstęp na teren byłego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Tymczasem dyrekcja oświęcimskiego muzeum poinformowała nas, że wstęp na teren obozu jest bezpłatny, natomiast zwiedzający mogą kupować cegiełki na konserwację obiektu". 
 Od tamtego czasu opłaty w Muzeum Auschwitz-Birkenau nadal są jedynie pobierane za parking, projekcję filmu i za usługi przewodnickie, zaś oświęcimscy muzealnicy, ponieważ historyczne obiekty niszczeją i wymagają coraz większych nakładów, apelują - jak na razie bezskutecznie - o pomoc do społeczności międzynarodowych. 
 Adam Cyra

 Od redakcji:  Oczywiście, że powinny być opłaty, zniżkowe dla młodzieży szkolnej.

 Obchody 150-lecia osadnictwa    polskiego w Kanadzie trwają
 W  niedzielę, 3 sierpnia 2008 roku, o godz. 10.00 w pięknym, usytuowanym na wzgórzu kościele św. Marii w Wilnie odbyła się uroczysta Msza św. poświęcona obchodom 150-lecia polskiego osadnictwa w Kanadzie.  Po Mszy św. w położonej niemal w podziemiach sali parafialnej odbyły się okolicznościowe występy artystyczne polonijnych grup przybyłych tu z tej ważnej okazji.
 Msza św. poświęcona była również uhonorowaniu Królowej Kaszub Błogosławionej Matki Sianowa.
 O historyczną oprawę całej uroczystości zadbała polonijna organizacja Wilno Heritage Society, której członkinie ozdobiły ołtarz własnoręcznie, w stylu kaszubskim wyszytymi  serwetami.
 Homilię w gwarze kaszubskiej wygłosił potomek czwartej generacji Kaszubów,  Monsignore Ambrose Pick. Kapłan podkreślał ważność utrzymania tradycji i kultury przodków, którzy 150 lat temu rozpoczęli ujarzmianie  kamienistej i gliniastej ziemi. Oszukani przez królową Wiktorię, pierwsi polscy pionierzy zamiast żyznej gleby w okolicach Kitchener, otrzymali ziemię trudną, skalistą i twardą. Ponoć płakali i przeklinali, ale odwrotu nie było. Jednakże przetrwali, zapuścili korzenie, ale  nigdy nie zapomnieli tych, z których wyrośli.
 Na chórze zebrali się członkowie chórów:  św. Marii z Wilna i św. Jadwigi z Barry's Bay. Dodatkowo w śpiewie na Mszy św. pomagali członkowie polonijnego chóru "Symfonia".
 Z okolicznościowej ulotki dowiedzieliśmy się o zorganizowaniu specjalnych klas haftowania w tamtejszych szkołach podstawowych, a także w Heritage Park.
 Zebrani w sali parafialnej goście  mieli okazję podziwiać występy pani Marty Janczarskiej i Marty Linton, a także zespołów śpiewaczych "Ludowej  Nuty" pod dyrekcją pana Sławomira Dudalskiego z Hamilton i chóru "Symfonia" prowadzonego przez pana Macieja Jaśkiewicza. Obydwa zespoły, chociaż różne w charakterze, zachwyciły widownię.
 "Ludowa Nuta" pięknym strojem, werwą, skocznością i zaangażowaniem, z własną kapelą, wywołała burzę oklasków. 
 Chór "Symfonia" przedstawiony jako "zawodowy", pomimo że jest amatorski, udowodnił  swój  wysoki poziom wykonawczy. Program "Symfonii" rozpoczęty został wierszem Feliksa Konarskiego (Ref-Rena) wykonanym przez członkinie chóru, panią Zofię Kata, zatytułowanym "Pionier".
 Feliks Konarski po zakończeniu 2 wojny światowej osiedlił się w Anglii, aby po krótkim czasie wyemigrować do Stanów Zjednoczonych. Jego wrażliwa natura oraz głęboki zmysł obserwacyjny z pewnością wpłynęły na napisanie tego właśnie wiersza.

 PIONIER
Jam tu był pierwszy, 
Chłop z mazurskiej ziemi, 
którąm na zawsze za sobą zostawił.
Mnie dane było latami całymi tęsknić.
Jam tutaj życie swoje strawił i krwawym potem i tymi rękami 
Ze skał i piasków, z gliniastych odłogów kłos pierwszy zebrał
I słonymi łzami za pierwsze ziarno dziękowałem Bogu.
Ja pierwszy szałas skleciłem z gałęzi, by mi osłoną był przed skwarnym niebem.
Jam tu pracował, jak pies na uwięzi, żeby te skały obrodziły chlebem
Którego zbrakło w mojej Ojcowiźnie.
Jam tu pozostał. Na wieczne wygnanie
Jak kot zbłąkany, który mleka liźnie w obcej chałupie i już w niej zostanie.
Nieobeznany z tą zamorską mową, jam tu po polsku obłaskawiał skały
Ode mnie gwiazdy błyszczące nad głową po polsku pierwsze Ojcze nasz słyszały.
Lat trzeba było o wodzie i chlebie, rąk trzeba było mazurskich i twardych
By móc się niemi odżegnać w potrzebie od własnych zwątpień i od ludzkiej wzgardy.
Gorzki był pierwszy chleb, nieomaszczony i rzadka pierwsza miska soczewicy
Zanim żem ujrzał moich trudów plony,
Zanim żem poznał, że nie po próżnicy straciłem lata i ziemię swą własną
Pachnącą sianem i mazurskim zbożem, drogą i obcą, pięknąÉ. ale ciasną
Z której mi przyszło uciekać za morze!!
Ja byłem pierwszyÉ Teraz przyszli Oni. W białych kołnierzach na chleb gotowy
Trud mego życia i plon moich dłoniÉ
I już nie muszą tak jak ja zaczynać od pierwszej grudki, od pierwszego kłosa
Los swój przeżywać, czekać i przeklinać
To już nie tamci, nie gromada bosa, onieśmielona,  biedna i zaszczuta
Z góry skazana na trud i na słotę
Każdy dostatnio odziany iÉ w butach. A niech tylko zechce to już ma robotę
A po miesiącu już rozjeżdża "cara" i je po ludzku i po ludzku żyjeÉ
Może dlatego moje serce stare i spracowane nieufnością bije do tych przybyszów
Może i z zazdrościÉ że im za łatwo przychodzi to wszystko
Chociaż i oni są z tej samej kości, 
A że za przezwisko dali im "dipis" to też nie ich wina
Bo z nich niejeden przysłużył się sprawie
I ten co rany nosi spod Cassino i ten co walczył w spalonej Warszawie
Za moją ziemię, za moje Mazury, za moje łąki pachnące i zboża
To nie ich wina, że ich los ponury przygnał aż tutaj za góry i morza
Ja nie wróg dla nich, ani mąciwoda
Ja uszanuję ich rany i blizny
Wyciągnę rękę, ja im rękę podam, bo to Polacy!  I też bez Ojczyzny.

 Za tekstem tego pięknego wiersza popłynęły słowa kanadyjskiej pieśni o pionierach "They all call it Canada" wykonanej z solistką chóru, panią Teresą Klimuszko. 
 A potem już popłynęły dźwięki polskich pieśni o morzu, o flisakach, pieśni śpiewane w okresie polskich powstań wyzwoleńczych - niektóre śpiewane wraz z publicznością, aby zakończyć koncert wzniosłym polonezem Karola Kurpińskiego pt. "Cześć ci Polsko".
 Utwór zaopatrzony nie tylko w ładny tekst i śliczną melodię, ale charakteryzujący się trudnymi zmianami rytmicznymi, dość skomplikowaną budową wpadania i harmonizowania się poszczególnych głosów. 
 Zapewne sumienne jego przygotowanie i wykonanie, jak również pozostałych utworów, podniosło publiczność do długiej owacji na stojącoÉ o czym donosi
 Zofia Kata

 Od redakcji: Dziękujemy!!!

 Wyrazy
 Bardzo często my, Polacy, przekonywani jesteśmy o niewielkiej wartości, nie dorastamy Europie (?)... jakoś tak na przekór, nie potrafię zrozumieć, skąd się biorą i czym są poparte takie twierdzenia (?).
 Zadaję sobie przy okazji pytanie... Ile to Polska rozpętała wojen, ilu mordów na skalę masową dokonaliśmy, kogo zdradziliśmy, czy wzorem Francuzów lub Ruskich przeprowadziliśmy rewolucyjkę jakąś i wyrżnęliśmy kwiat swojego narodu, jesteśmy z tego dumni? Ale to nie Polska rozpętała wojny, urządziła Oświęcim, Katyń i Wołyń, to nie my zdradziliśmy Francuzów i Anglików, walczyliśmy całą wojnę, a na koniec oddano nas w prezencie Stalinowi (?). To polskie szable wstrzymały na dwadzieścia lat komunistycznych bandziorów, walczyliśmy na wszystkich frontach, po zwycięskiej stronie... i co z tego, opinię cały czas nam się dorabia, zresztą wielu rodaków w te brednie wierzy, a teraz wmawia nam się, że jesteśmy winni odszkodowania, majątki... (???). Kilkakrotnie udało mi się przeczytać Trylogię Henryka Sienkiewicza i wyraźnie widzę, że Polaków pokroju Rzędziana, takich filistrów jest cała masa, grupka podobnych do Wołodyjowskiego i Zagłoby, ale Skrzetuskich, Czarnieckich czy Podbipiętów jakoś bardzo mało... Sienkiewicz to bardzo mądry człowiek i jego spostrzeżenia się lubią sprawdzać.
 Propaganda rzuca słówkami hasełkami, których trzeba się bać, a Polacy bardzo godzą się z takimi poglądami... masochizm, ale wielu rodaków nasz naród uważa za winny wszelkiego zła, "oni" mają rację, my jesteśmy niczym... (???).
 Na szczęście byłem tylko marynarzem, ambicji wielkich nie mam, ale myślę, że dyskusja o rasizmie jest tylko poprawnym politycznie gadaniem, a czepianie się starej Polonii śmieszne nie jest na pewno.... oni naprawdę nie mają komu i za co być wdzięczni, a opinia komandora o polonijnej młodzieży jest wyssanym z brudnego palucha nonsensem... młodzi są cywilizowani i świetni, a reszta... w piętkę acan gonisz, toż to rasizm i zboczenie.
 Kiedyś pewien Casanova skrytykował mój styl pisania i brak wykształcenia... zgadzam się z tym całkowicie, moje wykształcenie nie odbiega od Wałęsowskiego, Kwaśniewskiego, Bartoszewskiego, ale ja nie pcham się i nie mam aspiracji, nie marzę o tytułach, ot, wypisuję, zupełnie inaczej niż red. "GW" Adam Pętak. Można się ze mną zgadzać lub nie, ale ja nie widzę powodu do wstydu, do tej pory nie byliśmy narodem działającym pod batutę, nie byliśmy śpiewakiem w socjalistycznym, poprawnym politycznie chórku i dlatego mieliśmy szansę wyjścia z komuny... ale, myślę, że pod światłym kierownictwem wracamy w stare koleiny, właśnie przez uległość propagandzie i głupotę.
 Propaganda wychwala Tuska z Wałęsą, Bartoszewskim, Komorowskim, Niesiołowskim, Palikotem, ale chyba jedynie za komuny było w rządzie tylu TW, kapusiów i po prostu głupków... Tusk z kamarylą biją rekordy idiotyzmu. Kunszt czarodziejski Tuska, na który dała się nabrać część wyborców, powoduje, że muszą teraz wdzięczyć się jak w delirium, udawać, że cały czas wierzą, a Tusk na koniec, końską manierą zarży. Afera w Sopocie, afera w Krakowie, wszędzie umaczani PO-owcy, ale robi się sztuczny tłok i zamieszanie, wiadomo, że afery ludzi nie interesują, liczy się uśmiech wodza, kto na kogo się pogniewał... ot, propaganda, a naród zachwycony. Miałem okazję poznać Niemkę, porozmawialiśmy sobie, ale osoba miała historyczne pretensje do Hitlera, tylko on był winien... to mnie ruszyło, wyszperałem kilka dokumentów o demokratycznych wyborach w 1933 i bekanntmachtung z okresu okupacji Polski. Znowu się okazało, że prawda nie jest wygodna, a Polak głupi... i to pokazuje, że Polak musi się wstydzić, ale inne narodowości niekoniecznie. Francuzi, Niemcy, Anglicy, Rosjanie, Żydzi, Czesi, wszyscy są bez skazy, tylko Polacy to jakieś wyjątkowe bydło, jak mówił Bartoszewski... część rodaków w to wierzy, a już szczególnie Radio Maryja kłuje w oczy, propaganda podpowiada, a "pożyteczni idioci" wierzą. Głupich nie sieją, wystarczy kilka gazet, TV, dobra reklama, trochę chamskiego języka i kupią każdą głupotę.
 Jeśli tej garstce mądrych Polaków skupionych wg Radia Maryja przy poparciu Antoniego Macierewicza, Ziobry, Michalkiewicza uda się wyjaśnić reszcie grozę sytuacji, jeśli uda się uruchomić blokowane przez PO prace wokoło geotermii w Toruniu, jest szansa, że coś się zmieni, na szczęście większość to rozumie. Mam niepłonną nadzieję, że w sukurs PO ruszą jej zwolennicy i dlatego jeszcze raz uściślam... cała PO jest dziwolągiem bez rozumu, wszystkie ich poczynania szkodzą Polsce, a wierzący im dotychczas bardzo się mylili.
 Ciekawe, czy ktokolwiek się odezwie, ja poparcia dla PO nie widzę, ale w sondażach przodują z przewagą wyraźną, ale tak już było... Ciekaw jestem, kto zaryzykuje obronę grupy posługującej się chamstwem, wyrazami i oszustwem, fachowców od kręcenia lodów, geszefciarzy z wykształceniem zdobytym przy pomocy punktów za pochodzenie, wyszkolonych działaczy PZPR, ZMS i ZMW. W czyim interesie PO utrudnia rozpoczęcie prac geotermalnych, na pewno nie jest to w interesie Polski, a raczej krok wymierzony w Polskę... z czyjego rozkazu są te działania, niszczenie przemysłu stoczniowego, kopalń. Nawet Balcerowicz będzie musiał uznać większą szkodliwość i bezczelność PO... uczeń przerósł nieuka?
 Polską rządzą służby różne, ustawiają wg swoich potrzeb gospodarkę, politykę, informację, można powiedzieć wszystko, ale to chyba nie całkiem prawda, są między nimi tarcia, nie potrafią dogadać się tak do końca... wygląda, że nimi też ktoś steruje, ma haki, kombinuje i ustawia, zgodnie ze swoimi potrzebami. Od tysięcy lat są grupy mające chęć panowania nad tym padołem... walka o władzę i pieniądze, czy to się kiedyś skończy?
 Ambicyjki Pętaka, Geremka, Wałęsy, Kuca, Rokity, Chlebowskiego, Komorowskiego, Lisa, pacynki są od lat prowadzone... dmuchane "autorytety", wydmuszki malowane przez artystów propagandy, pisanki, czasami arbuzy. 
 Wszystkie te bardzo ambitne buraki mają chęć zabłysnąć, słowa zmieniają znaczenie... Biedroniowi nie wystarcza, że homoseksualista, on chce być gej, światowiec, jak to ładnie brzmi. Kahał, wiadomo, o co chodzi, ale nie lepiej np. loża masońska, żeby było tajemniczo, znaczy to samo, ale jak brzmi. Są wyrazy, które całkowicie zmieniły znaczenie: profesor, autorytet, noblista, uczciwość, zdrada, patriotyzm, zmienia się świat, zmienia Polska.
 Radovan Karadzić przed holenderskim sądem trybunałem, wiadomo, znani z uczciwości, w ogóle znani, aborcje, eutanazja, a ich wojskowi mający pomagać Bośniakom, nie zrobili nic, pozwolili na mordy, bali się o własne wygody i życie (???), oni zostali już osądzeni??
 Jak to dobrze, że Pętak nie potrafi być dla Polaków bohaterem, jest sprzedawczykiem wydmuszką, a niewyjaśnione polskie afery nie pozwalają na poważne traktowanie działań srulonu... paliwowa, węglowa, spirytusowa, wiele niewyjaśnionych politycznych zabójstw... może się doczekamy, ale na pewno nie podczas władania tej nabojki.
Janusz Sierzputowski
Cambridge
 PS Pan Antoni Macierewicz znowu wydaje najlepszy w Polsce tygodnik "Głos", od kilku miesięcy oczekuję, zamówiłem i nic... cenzura??? Kilka lat czytałem "Tylko Polska" p. Bubla... widziałem propagandę, ale było dużo ciekawych korespondencji, przyszedł jednak czas i rezygnuję z tego "antysemickiego" tygodnika, za dużo kłamstw i przeinaczania faktów. Kompozytor, śpiewak, dziennikarz, szef partii, wszystko podparte szlachectwem i herbem... ale bardzo fałszywe. J.S.

 Od redakcji: Dziękujemy za komentarz.

 Pan Andrzej Kumor,
 Panie Redaktorze, w samą (być może) porę ukazał się wywiad z mecenasem Jagielskim w ostatnim "Gońcu". 
 Moja znajoma (Kanadyjka - sąsiadka) zapisała mi pewną sumę (niemałą) pieniędzy. Rodzina chce unieważnić testament i wyrzucić mnie i wszystkich (parę innych osób) z jej testamentu. Pytanie, czy pan Jagielski wziąłby tę sprawę (szukałem, ale nikt, żaden adwokat nie chce wziąć sprawy i przyjąć honorarium po jej wygraniu - teraz nie jestem w stanie zapłacić). Czy może zna Pan takiego adwokata?
 Z poważaniem
Richard (nazwisko nieczytelne)

 Od redakcji: Proszę zapytać p. Jagielskiego.

 Panie Kumor!
 Świętą rację miał sędziwy uczestnik Powstania Warszawskiego, mówiąc Panu, że nie ma on prawa oceniać Powstania.
 Przyczyn na polskie nieszczęścia można już szukać np. po bitwie pod Grunwaldem w 1410 roku. Mianowicie, można obwiniać króla Jagiełłę, że nie poszedł za ciosem i nie zajął Malborka i nie zniszczył Krzyżaków. Ten sam styl rozumowania prezentuje Pan, twierdząc, że przegrana przez dziadków wojna spowodowała zniewolenie Polski i całą serię nieszczęść z tym związanych.
 Ja sugeruję, aby Sz. Pan zamiast dawać upust swojej pisarskiej wenie, pojechał do Polski i tam na miejscu walczył o jej dobro. Zawsze to łatwiej , bo bliżej , i kontakt lepszy i nie dzieli Wielka Woda. Zawsze to lepiej wykazać się w działaniu, a nie w gawędzie, która nic nie kosztuje. Ale dosyć już tego. Ja uważam, że w rocznicę wybuchu powstania warszawskiego należy pomyśleć o tamtych, co zginęli, odmówić wieczne odpoczywanie lub jakąś inną modlitwę, jeżeli nie jest się chrześcijaninem, i milczeć. A nie pisać bzdur. Właśnie przez pamięć tych nieszczęśników.
 Pozdrawiam
A. Wroński

 Od redakcji: Drogi Panie, "gawęda" też ważna, niech Pan popatrzy na naszych kolegów Żydów, jak świetnie wszędzie "gawędzą" i ile dobrego z tego dla nich wynika. O dobro Polski walczy się tam, gdzie trzeba. Znów wskażę Panu Żydów, którzy walczą o dobro Izraela, bynajmniej nie tylko w tym państwie. Zgadzam się z Panem, nie powinno się pisać bzdur, wieczne odpoczywanie odmawiam regularnie.
A.K.
 
 

GONIEC NR 32/2008 (240) (8-14 sierpnia 2008)

 Dotyczy listu p. Wacława 
 Matuszewskiego "Rasizm    w Polonii?" z nr 31 "Gońca"
 Nie będę wdawał się w dyskusje w tym temacie. Czasem wydaje mi się, że mamy w polonijnej rodzinie "czarne owce", które celowo piszą tego typu listy. 
 W przeszłości wielu z nas zetknęło się z aparatem cenzury w kraju. Zgadzam się z wolnością słowa, ale to powinno mieć granice przyzwoitości. Zgadzam się z Twoimi punktami i myślę, że polonijne media powinny reprezentować prawy pogląd na tego typu sprawy. 
 Słowo w obronie "Gońca"; pierwsza część odpowiedzi jest "politycznie korekt", natomiast ja interpretuję drugą część odpowiedzi, że "Pałeczka" śmierdzi i dlatego powinna się przewietrzyć. 
 Zdaję sobie sprawę, że podjęcie dyskusji  na ten temat przez "Gońca" sprowokowałoby wiele jeszcze bardziej "śmierdzących" rasistowskich opinii, zarzutów itp. 
 Na tym kończę i wyłączam się z tematu. Nawet nie jestem zainteresowany, kto się za tą "Pałeczką" kryje, bo mogłoby się okazać, że to może być pałeczka do bicia i nawet zabijania. 
 Pozdrawiam 
 Lucjan Modzyński

 Od redakcji: Ograniczenie wolności słowa granicami przyzwoitości pozostawia nas z problemem definiowania przyzwoitości. Podjęcie dyskusji na ten temat może również "sprowokować" wiele rozsądnych wypowiedzi  - patrz poniżej.

 W odpowiedzi na rasizm 
 Zawsze się czuję poruszony, gdy ktoś w inwektywach nadużywa słowa rasizm, nie potrafiąc go należycie zdefiniować i przedłożyć choćby własną wykładnię "rasizmu". A z wielkim oburzeniem mój kolega klubowy i zwierzchnik, człowiek, którego szanuję za jego ogromne doświadczenie i spokój wewnętrzny, wyprodukował  w liście do redakcji z dnia  7 sierpnia list "Rasizm w Polonii?". Z mojego długiego pobytu tutaj w Kanadzie stwierdzam, że Polacy są  najbardziej tolerancyjnym społeczeństwem, potrafiącym żyć w zgodzie  z innymi nacjami.  A dlaczego  najbardziej? Postaram się moją tezę uzasadnić!
 Rasizm występował  wśród ludzkości od początku istnienia cywilizacji. Na przykładzie biblijnym, gdy Żydzi wkraczali z exodusu do Kann, wycinali w pień Kannejczyków, bo Ci  byli poganami i bałwanochwalcami. Wszelkie rzezie w historii ludzkości to udowadnianie wyższości rasy agresorów nad ofiarami. I w naszej najnowszej historii narodów nie brakuje czynnego rasizmu i dyskryminacji innych! Pamiętam program telewizyjny z Buffalo,  gdzie  rozmówcy pokazywali  okres lat dwudziestych, gdzie na bramach parków były napisy "Żydom, psom i Murzynom wstęp wzbroniony". Jeszcze w latach 1950-60 starowiercy byli bici w High Park przez miejscowych żuli za to, że naruszyli  zakaz wstępu. W Ameryce były osobne przedziały dla Murzynów i Żydów w środkach komunikacji, saturatory na wodę z napisem "tylko dla białych" bądź "tylko dla czarnych"!! Czy kiedykolwiek w Polsce  odmienne nacje od polskich były tak traktowane?? Były, ale w okresie okupacji, gdzie w tramwajach były osobne przedziały dla Niemców i dla Polaków! Kraj nasz od czasów  wielkiej ucieczki Żydów z holokaustu w Hiszpanii i Anglii do Polski nigdy nie prześladował mniejszości narodowych, władze przyjmowały uciekinierów  z typową polską gościnnością. Kazimierz Wielki nadał Żydom ziemię i osadził ich w Kazimierzu. 
 Dalej mamy pogromy Tutsi przez Hutu, które to ONZ i uświęcone UNESCO nie zrobiło żadnych działań, żeby mordy rasistowskie powstrzymać! Wreszcie mordowanie i wypędzanie białych rolników z Zimbabwe, którzy ten kraj żywili, by obecnie teraz wyciągać rękę po darowizny, jacy to oni są teraz głodni!! ONZ ręką nie ruszyło na takie bezprawie! Zbliżam się do czasów współczesnych!
 W Tel Awiwie  kobiecie nie wolno wejść do autobusu przednimi  drzwiami! Młoda Żydówka  z Toronto, chcąc zwiedzić ojczyznę swoich przodków, pojechała do Tel Awiwu i Jerozolimy! Tam z przyzwyczajenia  weszła do autobusu przednimi  drzwiami. Została siłą przez ortodoksyjnych wyciągnięta, skopana, opluta i pobita, z połamanymi żebrami przeleżała 2 miesiące w szpitalu! Sprawa jest w sądzie i w Komitecie Helsińskim. A przekaziory milczą! Milczą o seminazistowskiej organizacji w Tel Awiwie liczącej 300 członków i rozpowszechniającej hasła  rasistowskie przeciwko Palestyńczykom. Buduje się tam wielki mur, żeby odgrodzić się od Palestyńczyków, a w zasadzie od pobratymców, tylko wyznających inną religię. Wacku! Czy możesz mi przytoczyć jeden taki przykład w Polsce czy to sanacyjnej, czy Ludowej,  czy obecnej RP? Gwoli 1968, to uprzedzam, że nie było to wypędzanie Żydów, tylko w wyniku nagonki propagandowej  i dyskryminacji wyrzucano ich z intratnych posad w partii. Była to ucieczka bądź, jak wolisz, emigracja Żydów do Izraela i USA, ale nikt ich nie wypędzał. Przecież w Kraju zostali Ci wybitni: Szpillman, prof. Kazimierz Rudzki (którego znałem osobiście i jestem do dzisiaj pod urokiem jego polszczyzny), Gustaw Holoubek, Bartoszewski zwany profesorem, nawet  nieżyjący Geremek; postanowili zostać, bo czuli  się Polakami! 
 Wracając do naszego polskiego środowiska! To, że jakiś pijaczyna krzyknie, że nie lubi Murzynów, to jest już rasistą? I Inni wokół niego. Nie, ten człowiek nie może rzutować na naszą ogólną postawę narodu pełnego tolerancji. Ja też słyszałem w Austrii od imbecylów Polish schwaine i w Kanadzie wielokrotnie spotykam się z niechęcią do Polaków ze strony zindoktrynowanych  przez  tutejsze media przymóżdżków, bo tak śmiem nazwać ludzi ulegających propagandzie bez zdolności logicznego myślenia. Kanadyjska Konstytucja w art. nr 4 gwarantuje mi wolność słowa, wyrażania własnych opinii, dlatego że takie cechy ma nosić kraj wolny i demokratycznie rządzony!! Jeżeli pewien policjant powiedział, że 5 proc. nacji w Toronto robi 80 proc.  przestępstw kryminalnych,  to jest to wypowiedź rasistowska  czy zwrócenie uwagi społeczeństwa na zjawisko, z którym należy walczyć? Drogi Wacku! Nie chcę żyć w kraju epoki stalinowskiej nigdy więcej  (a przeżyłem stalinizm!), bo za wypowiedź, że mi się Stalin nie podoba albo rządy partii, trafiało się do więzienia jako wróg klasowy, a wychodziło inwalidą!
 A do takiej formy egzystencji tutejsze i europejskie lewactwo dąży. I za wypowiedź, że moja religia nie toleruje homoseksualizmu i sado-maso lub innych dewiacji, w Anglii już można trafić do więzienia! Mnie wolno w kraju czegoś nie lubić, ale na siłę nikt mnie nie zmusi do miłości czegokolwiek i kogokolwiek! Od 15 lat jestem w kooperacji z: Arabami, Hindusami, Somalijczykami, nazywają mnie Uncle Andy  i wiedzą, że na każdy temat, nawet religijny, mogą ze mną rozmawiać. Fakt, że czuję się troszkę rodzynkiem w tym środowisku,  to mi pomaga wejść z nimi w prawidłową ludzką współpracę. Może mnie to  tylko dowartościowywać, gdyż sztuką jest utrzymać wśród nich status quo  i zachować silną osobowość. Na tyle poznałem opisane środowisko, że mogę wydawać o każdym z nich opinie. I tego się nie obawiam. I moi koledzy nigdy się za to nie obrazili. Rozmawiamy w wolnych chwilach na wszystkie tematy i ja też jestem krytykowany jako Polak. Kiedy mają rację, to im to przyznaję, kiedy nie, bronię naszego stanowiska. Kiedy mi wytknięto, że nie dbamy o rodziców, wysyłając ich do domu starców i kłopot z głowy, musiałem przyznać im rację. Kiedy mi powiedziano, że polskie rodziny są wielce niestabilne, zgodziłem się. 
 U nich w systemie patriarchalnym nie do pomyślenia jest  ucieczka żony czy męża do kochanki/a! Aczkolwiek system "wolności" kobiet w Kanadzie  prowadzi do rozstroju i ich rodzin! Moja synowa jest Murzynką z Kuby, a wnuczka jest mieszaniną ojca Polaka i matki Kubanki. Bardzo się kochają i zapowiada się na udane małżeństwo! Syn mój zmieszał tradycję kubańską z polską i gdy ich odwiedzam,  bardzo mi się to podoba!
 Nas, białych, Wacku, też wymienione nacje nie kochają z takich samych powodów jak ten opisany przeze mnie pijak czy ludzki krucefał. Dyskryminacja i rasizm w obecnych czasach emanuje z obydwu stron i tylko od kultury osobistej zależy, czy  będzie ona  istniała! 
 Na zakończenie, czy Ty wiesz, przyjacielu, co się dzieje w więzieniach USA lub w Kingston, gdy do celi trafi biały?? Naszym zadaniem starych dinozaurów jest wychowywać i uczyć, ale nie dać sobie gęby zamknąć na problemy tego świata  przez neokomunistów i lewaków spod znaku Marcusa!! Ale nigdy mi nie mów, że Polacy są rasistami, gdyż nigdy nimi nie byli! 
 DEFINICJA  RASIZMU:  Ideologia zrodzona w 2. poł. XIX wieku w nawiązaniu do teorii Darwina zakładająca nierówność biologiczną i psychiczną między rasami ludzkimi! Antropologiczne koncepcje Josepha Artura Gobineu realizowane  w skrajnej postaci przez hitleryzm. Wprowadzony w poł. stanach USA oraz obszarach Afryki Południowej zwany apartheidem. W obecnej formie głosi opóźnienie w rozwoju czarnej rasy wobec białej.
 Potępiany w Deklaracji Praw Człowieka!
Andrzej Załęski

 Od redakcji: Popatrzmy, jaki cel mają ci, którzy usiłują nam "wmówić dziecko w brzuch", oskarżając en masse o rasizm.

 Szanowny Panie  Redaktorze! 
 W liście pana Przemysława T. Kudlińskiego z Poznania (Trybuna, "Goniec" 31/2008) na temat finansowania partii politycznych zauważyłem dwa podstępne stwierdzenia: 
 1/ "...aby wyprzeć konkurenta z rynku, firma musi być naprawdę dobra, solidna i kompetentna, a przy okazji konkurencyjna cenowo" - jest to idealistyczne i nieprawdziwe. Rzeczywistość wykazuje, że na ogół wygrywają na rynku firmy działające bezwzględnie i nieuczciwe. 
 2/ "...Partie polityczne powinny być finansowane jedynie z własnych składek." 
 Pomysł ten jest absurdalny, ponieważ teoretycznie może prowadzić do całkowitego upolitycznienia narodu. Ponadto bezpartyjnymi zostałyby osoby biedne, które nie miałyby z czego opłacić składki. 
 Takie pomysły, bez obrazy, nazywa się w mediach publicznych "robieniem wody w mózgu". Mam nadzieję, że temu panu o to nie chodzi, a o co?
Ernest Piskozub 
 Poznań 
 PS Wg ostatniego spisu powszechnego blisko 40 proc. społeczeństwa jest pozbawione własnego źródła utrzymania. E.P.

 Od redakcji: Wie Pan, nie popadajmy w skrajności, są na finansowanie partii sprawdzone sposoby.

 Ewangeliczne spojrzenie na lustrację 
 W  jednym z ostatnich numerów "Gońca" przeczytałem następującą wypowiedź kardynała Stanisława  Dziwisza: "jako Kapłan nie może na te sprawy patrzeć inaczej, niż przez Ewangelię: ?Piotr zaparł się Chrystusa, a Chrystus mu przebaczył  i  Piotr stał się fundamentem Kościoła=". 
 Sprawa dotyczy otwierania archiwów IPN. Kardynał jest przeciwny zbyt wczesnemu otwieraniu archiwów, ponieważ powoduje to niepotrzebne podziały i cierpienia.  Ośmielam się mieć zdanie wprost przeciwne - to nieotwieranie archiwów powoduje podziały i cierpienie w wymiarze absolutnym. 
 Interesuje mnie tutaj tylko ewangeliczny wymiar problemu, ponieważ Ewangelia jest wykładnią naszego życia. 
 Zacznijmy od Piotra. Piotrowe zaparcie się Jezusa  dojrzewało we mnie  ponad trzydzieści lat. 
 Pamiętam gorące dyskusje na spotkaniach biblijnych duszpasterstwa akademickiego, gdzie broniłem mojej tezy, jakoby Jezus zawiesił wolną wolę Piotra. Żeby się miało stać, co było zapowiedziane, co Piotr usłyszał wcześniej z ust samego Jezusa. Nie potrafiłem sobie wyobrazić, że mogło być inaczej, że Piotr zaparł się, bo był takim samym grzesznym człowiekiem jak my wszyscy. 
 Nawet będąc uprzedzony, że zgrzeszy! 
 Wbrew pozorom to niezrozumienie jest dosyć powszechne i skrzętnie wykorzystywane przez zdecydowanych wrogów Kościoła. Chociażby w cyklicznie podgrzewanym "problemie" Judasza. 
 Judasz "musiał" wydać Jezusa, ponieważ do tego był właśnie przeznaczony. Nie ma w tym jego winy. Ktoś to w końcu musiał zrobić. 
 Mamy więc Piotra Apostoła, który zgrzeszył. Który doskonale już wtedy wiedział, kogo prosić o przebaczenie i o przebaczenie prosił. Tego właśnie brakuje w wywodzie Kardynała, a przecież jest to warunek podstawowy. Pan Bóg nigdy się od nas nie odwraca, ale zostawiając nam wolną wolę, czeka na odruch skruchy z naszej strony. 
 Czy jest jakikolwiek  moment, gdzie apostołowie, a może i  sam Jezus, podejmują decyzję o czasowym utajnieniu  grzechów Piotra? Nie ma. 
 Wyobraźmy sobie, że jednak, że tak się stało i Piotr stanąłby na czele Kościoła. Oczywiście od czasu do czasu musiałby kłamać, zapierać się swojego  własnego zaparcia się.  A może nawet sam uwierzyłby, że to nigdy nie miało miejsca. 
 Co by się stało z Kościołem budowanym na kłamstwie? Co by się stało z Piotrem? Jak wyglądałaby prawda ewangeliczna? 
 W odwiecznym starciu dobra i zła prawda jest po stronie dobra, a zło posługuje się kłamstwem. 
 Można powiedzieć, że Piotr stałby się bardziej podobny do Barabasza i zacytować słowa piosenki Jacka Kaczmarskiego: "Wieść się po mieście niesie chyża, że można ujrzeć tu zbrodniarza co właśnie wyłgał się od krzyża...". Od krzyża można się wyłgać, ale przechytrzyć Pana Boga się po prostu nie da! 
 Podam tutaj przykład innego łotra. 
 Popatrzmy na Golgotę. Oto umiera Człowiek - Bóg obok człowieka - łotra. Syn Boga umiera jako okup za zbawienie także tego łotra. Jest to  esencja i pełnia miłosierdzia. Ale Bóg czeka, respektując naszą  wolę, na jedno spojrzenie,  jeden akt skruchy. I ten "zlustrowany", ukarany i  konający grzesznik czyni to w ostatniej chwili swojego życia. 
 Cierpienia doczesne, krzyż, który dźwigamy, to szansa dla każdego. 
 Lepiej otrzymać taką szansę niż umrzeć w zakłamaniu, do którego przecież tak łatwo się przyzwyczajamy. 
 Na koniec chciałbym podzielić się fragmentem Drogi Krzyżowej, która nosi roboczy tytuł: "Via Dolorosa Anno Domini 2008". 
 Jest to właśnie Stacja XIIÉ 
 Nieśmiertelny! 
 A skrzydła poderwane do lotu 
 Zastygły w  zdziwieniu, poranione 
 Sam 
 Nie podźwigniesz życia w nieskończoność 
 Ktoś obok 
 Jak Ty kona zawieszony w mroku 
 Ukrzyżowany! 
 I jeszcze ta znajoma rana w boku 
 Marian Stoppa 

 Od redakcji: Rzeczywiście ma Pan rację, św. Piotr natychmiast się "zlustrował".

 Szanowna Redakcjo,
 Z okazji nadchodzącej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego pozwoliłem sobie przesłać mój wiersz pt. "Obrońcy" napisany na wieczną pamiątkę i chwałę walki harcerzy Szarych Szeregów walczących w Powstaniu Warszawskim. Jestem wychowany w ideałach: Bóg, Honor, Ojczyzna, i należy przypominać i przechowywać te ideały, które są obecnie zapominane przez współczesne pokolenie, jest to bolesne i smutne. Naród, który nie zna swojej historii albo celowo ją zapomina, przestanie istnieć; to jest prawda dziesiątków narodów, które już nie istnieją, bo nie pielęgnowały swojej historii.
 Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia w krzewieniu polskiej kultury.
Marian Rutkowski
Calgary
 "Obrońcy
Ogień, huk i jak piorunem rażony
Pada za wolność - dziecko powstaniec
Hełm za duży biało-czerwona opaska i różaniec
Na krwawiącej dziecięcej szyi zawieszony

W martwych rękach jeszcze trzyma granat i butelkę benzyny
Nie doszedł do czołgu umiera za wolność Ojczyzny,
Odchodzi do wieczności na zbiórkę harcerzy
By dołączyć do szeregów bohaterskich żołnierzy.

Druh drużynowy o kilka lat starszy
Ze swoją drużynę walczy broni barykady nie patrzy,
Że jego druh kona oni wszyscy tak za Polskę umierali -
Młodzieńcze swe życie na Jej ołtarzu składali.

Uważaj! Pada rozkaz dowódcy barykady
Butelka z benzyną, czołg z lewej strony,
Wybuchł ogień, stanął kolos unieruchomiony.
Na barykadzie radość wielka jeden zwyciężony

Do ataku! Pada rozkaz na drugą stronę ulicy
Grad pocisków zasypuje drużynę obrońców,
Dym, kurz, ogień, wybuchają miny, los straceńców
Barykada w ogniu - rozkaz cofamy się do piwnicy

Jęki rannych mieszają się z modlitwą konających
Ratunku! Pomocy mamo ja umieram,
W kurzu w kącie piwnicy ranny harcerz szlocha
Żegnając swoich druhów do niebios odchodzących

W piwnicznym szpitalu piekło, brak wody, żywności, lekarstw, opatrunków
Toczy się walka o życie rannych w nieludzkich warunkach.
Na ulicy wre bój, o wolność toczy go garstka straceńców.
Z nierównymi siłami zdecydowanych do końca patriotów szaleńców.

Wśród dymu kurzu wszystko dookoła płonie
Wybuchają bomby, granaty, miny, słychać rozkazy, modlitwę przekleństwa
Śmierć zbiera obfite żniwo w krwawym plonie
Za honor, wiarę, kulturę i miłość Ojczyzny i jej zwycięstwo."
Marian Rutkowski

 Od redakcji: Zgadza się, nadzieja w młodych ludziach. Co ciekawe, pokolenie  XX-lecia międzywojennego, które tak pięknie zdało egzamin z patriotyzmu, było w latach przedwojennych krytykowane przez starszych za bezideowość i złe prowadzenie się.
 
 
 

GONIEC NR 31/2008 (239) (1-7 sierpnia 2008)

 ***
 Witam serdecznie. Mam na imię Krzysztof, żonę i trójkę wspaniałych dzieci. Jestem spawaczem i mieszkamy od ponad roku w Wielkiej Brytanii. Mam prośbę - czy za pośrednictwem Państwa gazety można by było nadać ogłoszenie, gdyż poszukuję pracy. Bardzo pragniemy przenieść się do Kanady, choć wiemy, że jest to długa procedura. Spawam od 7 lat, w czym 2 lata byłem na stanowisku brygadzista-spawacz. Posiadam kurs na wózki widłowe. Potrafię obsługiwać roboty ABB, MOTOMAN, FANUK, RAIS. Jesteśmy uczciwymi ludźmi i szukamy spokojnego miejsca na ziemi.Chcemy zostać w Kanadzie na stałe. Dobrze mówię po angielsku i umiem pracować w zespołach. Szukanie pracy przez agencje jest bardzo kosztowne i ryzykowne. Zwracam się dlatego do Państwa o pomoc. Może ktoś odezwie się na moje ogłoszenie o pracę. Dostałem Państwa adres od Pani Izabeli z Toronto. Podam moje dane - Krzysztof Klejbach, Rochdale, United Kingdom, tel.+447912615220. Byłbym wdzięczny za każdą pomoc. Pozdrawiam. 
Krzysztof

 Od redakcji: Może ktoś pomoże.

 Rasizm w Polonii?
 Dopiero niedawno i przypadkowo miałem okazję przeczytać wydanie "Gońca" datowane 8-14 lutego 2008. W załączeniu przesyłam kopię listu (scan) wydrukowanego w "Poczcie Gońca" w tym wydaniu. Piszę ten e-mail do "Gońca", ale zdecydowałem się wysłać to także do naszej klubowej listy e-mail (Polsko-Kanadyjski Jacht Klub "Biały Żagiel"), mimo że normalnie nie wysyłam tam rzeczy niezwiązanych z żeglarstwem. Także kopie do polonijnych mediów. Wyjątek, bo sprawa, w mojej opinii, dotyczy całej Polonii.
 1. List jest przerażający i odrażający, pełen nienawiści i skrajnie fałszywych rasistowskich opinii, porównywalny (mimo że prymitywny) z propagandą najgorszych okresów w historii ludzkości (inkwizycja, Stalin, Goebbels, Ku-Klux-Klan).
 2. Jestem za pełną wolnością słowa i uważam za słuszną decyzję "Gońca", żeby taki list wydrukować.
 3. Autor, ukryty lub ukrywający się pod pseudonimem "Pałeczka" (bardzo trafnie w relacji do poziomu umysłowego), pisze po polsku, czyta "Gońca", czyli jest członkiem Polonii, i niestety naszym rodakiem.  Wysyłając taki list do "Gońca", próbuje także propagować swoje opinie, co jest jeszcze gorsze. W każdej społeczności zdarzają się pozbawione rozumu oszołomy, ludzie pełni nienawiści, gotowi do najgorszych zbrodni, przynoszący hańbę i wstyd rodzajowi ludzkiemu i narodowi, z którego się wywodzą. Ten epizod z listem powinien się skończyć taką oceną autora i jego listu, ale niestety ma on też inne strony.
 4. Odpowiedź Redakcji "Gońca" była, cytuję: "Przesadza Pan i generalizuje. Proszę się przewietrzyć". Taka odpowiedź, moim zdaniem, całkowicie dyskredytuje i kompromituje Redakcję. Czy naprawdę te skrajnie rasistowskie, pełne ohydnej nienawiści opinie autora listu to tylko "przesada" i "generalizowanie" (!)?  A była przecież okazja, żeby "Goniec" zaprezentował się jako poważne wydawnictwo ze zdecydowaną opinią na temat rasizmu.  Dlaczego Redakcja tego nie zrobiła?
 5. Rasizm istnieje na świecie i niestety zdarza się, że ma on miejsce w Polonii. Na przykład głupie, prymitywne żarty czy komentarze, ale czasem (często?) to też nienawiść czy dyskryminacja. Przy tym jakże często taki polski rasista ma o sobie wydumaną opinię wyższości, jako niby mającego związki z cywilizacją z Europy. Czy polonijne media powinny bagatelizować i przymykać oko na rasizm w Polonii i na świecie, czy zdecydowanie potępiać to zjawisko?  Rasizmu nie da się pogodzić ze zdrowym rozsądkiem, przynależnością do cywilizowanego społeczeństwa, z doświadczeniami naszej historii, a także z chrześcijańskimi wartościami.
 6. Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy, o którym warto wspomnieć.  Prezentowanie rasistowskich opinii przez starszą generację w stosunku do młodego pokolenia Polonii to jeden z powodów, który prowadzi do kompromitacji tych starszych i odcinania się młodych od tzw. starej Polonii czy wręcz poczucia wstydu do polskiego pochodzenia. Czy chcemy alienacji młodego pokolenia w Polonii, czy raczej powinniśmy doceniać postęp młodych w takich dziedzinach, jak cywilizacja, wykształcenie, awans i świadomość społeczna i polityczna?  Na szczęście młodzi są w przeważającej większości ludźmi oświeconymi i cywilizowanymi.  To właśnie dlatego są oni zdecydowanie przeciwni rasizmowi.  Nie zaszkodzi pomyśleć o tym, zanim dojdzie do głupiego żartu, komentarza czy opinii.
 Wacław Matuszewski
 Komandor, Polsko-Kanadyjski Jacht Klub "Biały Żagiel"
416-239-3441

 Od redakcji: Szanowny Panie, rasizm istnieje na świecie, jest to rzecz wstrętna, nasze komentarze są lapidarne i, jak sądzę, spełniają swój cel lepiej niż koturnowo-patetyczne obruszanie się, ale oczywiście, jeśli Pan woli, to proszę bardzo: Rasizmowi mówimy stanowcze "nie". Natomiast co do wyższości cywilizacji - jest to rzecz bezsprzeczna, cywilizacje powstają, rozwijają się i upadają. Nie dajmy sobie  wylasować mózgu strachem przed politycznie niepoprawnym myśleniem. Życzymy więcej wiatru w żaglach.

 ***
 Jak na razie brak reakcji rządu polskiego na hucpiarską rezolucję Kongresu USA ws. zwrotu majątków żydowskich zagrabionych przez Hitlera i komunę. Chyba niewielu Polaków spodziewa się jakiegoś protestu po byłych i obecnych - prezydentach i premierach, którzy swoje urzędowanie rozpoczynają od założenia krymek i wizyty w Izraelu. Tym bardziej miłym zaskoczeniem była reakcja klubu PSL, który proponuje w rewanżu wystąpienie do USA o odszkodowania za niewyobrażalne straty, jakie przyniosła Polakom Jałta. Te zwrócone Polsce odszkodowania mogłyby być ewentualnie wykorzystane do zrekompensowania Żydom strat poniesionych na terenie okupowanej Polski. Kto by się spodziewał tak odważnej reakcji ze strony PSL-u?
 Mówi się, że deklaracja Kongresu USA była przedwyborczym chwytem marketingowym wobec potężnego żydowskiego lobby w USA.
 Polonusi powinni się więc zastanowić nad kompletnym zignorowaniem i zlekceważeniem ich przez władze USA. Czy nie jest to skutek rozbicia i zmarginalizowania polskiej grupy etnicznej, nad czym przez dziesiątki lat pracowały rzesze przysyłanych z Polski agentów, jak również akcje antypolskich środowisk w USA, czy też indolencja polskiej, pożal się Boże, dyplomacji, której członkowie dobierani byli głównie pod kątem poprawnego politycznie pochodzenia etnicznego. 
 Mieliśmy przykład ostatnio w Ameryce Południowej, gdzie polskie MSZ zakazało kontaktów z działaczami USOPAŁ. Tutaj, w USA, nie jest to potrzebne. Organizacje polonijne w USA wolą zajmować się festiwalami folklorystycznymi i neutralnymi quasi-patriotycznymi akcjami, jak nadanie obywatelstwa amerykańskiego Kościuszce lub Pułaskiemu, zamiast twardego upominania się o branie pod uwagę polskiej racji stanu.
 Stanley Sas

 Od redakcji: Twarda obrona własnego interesu może obrażać tylko ludzi głupich.

 ***
 W ostatnich kilkunastu dniach różnej "maści" politykierom, dziennikarzynom, a także poważanym DZIENNIKARZOM, PUBLICYSTOM  nie schodzi z ust słowo "patriotyzm", przy czym większość, która na ten temat najmniej ma do powiedzenia, tworzy nową, własną "definicję patriotyzmu", od której twórcy tego wyrażenia "przewracają się w grobach", BO TEN WYRAZ NIE JEST DO INTERPRETOWANIA. 
 Próby stworzenia nowych "definicji"  wyrazu są ściśle powiązane z kierunkiem politykierstwa bandyckiego układu magdalenkowego. Tym bardziej dziwi przyłączanie się osób znających właściwe znaczenie TEGO WYRAZU. Bo jak można nazywać "patriotami" ludzi, którzy dopuścili (a nawet stworzyli warunki) do bandyckiej grabieży, wyprzedaży za bezcen przy pomocy łapówek. Niszczenie gospodarki własnego Kraju powoduje w samych latach 90. kilkanaście tysięcy samobójstw z braku jakichkolwiek perspektyw do życia, a do dzisiaj prawdopodobnie już kilkadziesiąt tysięcy nie tylko w Kraju, ale i za granicą. W Anglii w ciągu ostatnich kilkunastu dni popełniło samobójstwa kilku Polaków, w tym rodzina (poprzedniotygodniowy "Nowy Czas" i  "Polishexpress"), nie mając w Kraju środków do życia i nie znajdując ich na obczyźnie.  Masowy exodus Narodu - ok. 7 mln od 1989 roku - w poszukiwaniu chleba, a znajdującego nierzadko  śmierć. 
 TO SĄ DOKONANIA LUDZI NAZYWANYCH "PATRIOTAMI". Staram się zrozumieć ludzi wybitnych, jak np. Pan Rafał Ziemkiewicz, którego bardzo cenię, z Jego uadziałem obserwując wszystkie programy w Kraju, w jego wypowiedziach znajdując swoje poglądy na naszą rzeczywistość. Niestety, nie mogę zrozumieć Jego stanowiska w sprawie "bolkowości" Wałęsy. Co prawda Pan Rafał powiedział to, co miał powiedzieć, tylko w zawoalowanej formie, że "po objęciu prezydentury przez Wałęsę komuniści mogli wymuszać na nim różnego rodzaju usługi" - A CO TO ZNACZY, PANIE RAFALE, JAK NIE WSPÓŁPRACĘ, I TO WYKONAWCZĄ, NA POLECENIE. Panie Rafale, Pan tak samo wie jak i ja, że z żadnej "SB-ecji" na całym świecie zacząwszy współpracę, nie da się z niej zrezygnować, odmówić, tym bardziej osiągając jakieś "znaczenie" (przykładem jestem ja, kiedy to już "nowostara"  SB-ecja "wypuściła" na mnie "kapuski" nieczynne od przeszło 20, a jedna była kapuska  tylko z racji stanowiska niezaangażowana poza pracą). I W DALSZYM CIĄGU POTWIERDZAM, ŻE WAŁĘSA UZYSKAŁ PREZYDENTURĘ DZIĘKI SB-ecji - tak jak to opisuje na swoim blogu : marek-chrapan.blog.onet.pl.
DLATEGO TEŻ RAZI MNIE NAZYWANIE "PATRIOTAMI" LUDZI, KTÓRZY STAWIAJĄ SWÓJ INTERES PONAD INTERESEM NARODU,  PRÓBUJĄ "PODCIĄGNĄĆ" POD DOBRO KRAJU INTERESY JAKIEGOŚ FIKCYJNEGO TWORU I W JEGO IMIENIU "SZTROFUJĄ" SWÓJ KRAJ, ITP.... ITD....
 Dla mojego pokolenia i wychowania PATRIOTYZM jest określeniem ścisłym i jednoznacznym: DZIAŁANIE NA RZECZ ROZWOJU KRAJU I DOBRA NARODU! - I NIE MOŻE TU BYĆ ŻADNEJ ALTERNATYWY nawet przy pomocy tzw. wyższych racji, bo takich nie ma nad dobrem Kraju i Narodu.
 A za stan rzeczy, jaki istnieje, PONOSZĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ WSZYSCY UCZESTNICY "NIERZĄDÓW" OD 1989 ROKU ŁĄCZNIE Z PREZYDENTAMI. 
 I MUSZĄ BYĆ ROZLICZENI ZE SWOICH ZBRODNICZYCH DOKONAŃ, BO ŚMIERĆ Z BRAKU ŚRODKÓW DO ŻYCIA JEST ŚMIERCIĄ OKRUTNIEJSZĄ NIŻ KAŻDA INNA ŚMIERĆ, TO SĄ ZBRODNIE PORÓWNYWALNE DO ZBRODNI HITLEROWSKICH I STALINOWSKICH, TYLKO DOKONYWANE  PRZEZ  "WSPÓŁOBYWATELI" KRAJU.
 Marek Chrapan

 Od redakcji: Zgadza się, patriotyzm jest jeden - obrona interesów kraju, problem w tym, że różni ludzi różnie go pojmują - stąd konieczność demokracji lub monarchii.
 
 
 
 
 
 

GONIEC NR 30/2008 (238) (25-31 lipca 2008)

 Obraźliwa dla Polaków ekspozycja w Muzeum Emigrantów w Halifaksie
 Każdy, kto zwiedza wschodnie prowincje Kanady, a zwłaszcza Nową Szkocję, winien odwiedzić w Halifaksie Muzeum Emigrantów mieszczące się w portowym budynku, przy molu zwanym Pier 21. Przez ten budynek w ciągu 50 lat od czasu pierwszej wojny światowej przewinęło się około miliona europejskich imigrantów do Kanady.
 Zwiedzający mają możliwość obejrzeć film "dokumentarny" albo raczej artystyczną ilustrację tego, co się kiedyś w tym budynku działo, w czasie kiedy imigranci lądowali w Halifaksie.
 Jednym z takich symbolicznych imigrantów pokazanych w tym filmie była mała, 10-letnia chyba, polska Żydówka, która opowiadała pielęgniarce, że uciekła z getta i ukrywała się w chrześcijańskiej rodzinie, która ciągle ją straszyła, że jak nie będzie grzeczna, to ją oddadzą w ręce "władz". Widz odnosi wrażenie, że te "władze" są władzami polskimi i to one są odpowiedzialne za tego dziecka tragedię i śmierć jego rodziców. Na zakończenie pielęgniarka uspokaja dziecko, że teraz nie musi się niczego bać i już nigdy jej nie wyślą z powrotem do Polski. Nigdzie w tym filmie nie jest wspomniane o Niemcach, albo nawet nazistach, którzy ostatnio są modnym zastępstwem dla niemieckich zbrodniarzy z okresu wojny. Film ten mocno nas zbulwersował i za namową mej amerykańskiej żony napisałem list protestacyjny do Muzeum Pier 21, jak i prasy kanadyjskiej i odnośnych ambasad, polskiej w Ottawie i kanadyjskiej w Warszawie. Moja reakcja była podyktowana faktem, że rodzice dwojga moich bliskich przyjaciół z narażeniem własnego i swych dzieci życia, wykradli z getta i ocalili dwie małe Żydówki w podobnym wieku do dziewczynki pokazanej we wspomnianym obraźliwym filmie. 
 Szkalowanie Polski i Polaków ciągle jest w toku na amerykańskim kontynencie i można je znaleźć w najmniej spodziewanych miejscach i okolicznościach, nawet w wydawałoby się przyjaznej Polakom Kanadzie. 
 Jeśli ktoś chciałby zasięgnąć więcej informacji z samego źródła, oto jest adres tego muzeum: Pier 21 Society, 1055 Marginal Road, Halifax, Nova Scotia B3H 4P6, Canada. Telephone Switchboard: 902-425-7770, fax: 902-423-4045, e-mail: info@pier21.ca. Pier 21 Society Staff.
 dr inż. Jan Czekajewski
Columbus, Ohio, USA
członek Polskiego Instytutu Naukowego (PIASA) w NY
janczek@aol.com
Halifax, 21 lipca 2008

 Od redakcji: Dziękujemy! Protestujmy.

 Szanowny Panie Redaktorze,
 Do niedawna sądziłem, że przynajmniej prezydent Kaczyński jest O.K. A tu proszę, zjawił się na pogrzebie "drogiego tow. profesora". I jeszcze do tego przemawiał... Polakom pozostał Roman Giertych i Janusz Korwin-Mikke...
 Z poważaniem,
J.K.

 Od redakcji: Polecamy komentarz p. Michalkiewicza.

 Ewka spadła z drzewka...
 Europa czy Coca-Cola, to po takim upadku wszystko jedno, ale trzeba być mocno naszprycowanym propagandą, aby wygadywać takie dyrdymały, w takim wypadku to i Tusk z niedorajdami może się podobać, nawet świecić...
 "Coca-cola to jest to", podobnie jak "Cukier krzepi", Europa też stała się takim hasełkiem, zawsze znajdą się nieudacznicy, którym wszystko można wmówić, ale mniejsza o nich, propaganda socjalistyczna górą (?). Kłamstwa są bardzo ładnie ubrane i podane, ale nie ma się czemu dziwić, pracują nad tymi nasi bracia, całe rodzinne klany, bardzo zdolni, ale niepotrafiący pracować na własny rachunek, lepiej im pasuje wykazywać się pod światłym kierownictwem obiecujących bezkarność... właśnie praca tych anonimowych fachowców tworzy "autorytety" w rodzaju Michnika, Kuronia, Wałęsy, Biedronia, Środy i Senyszyn, ale też Siwaka, Bartoszewskiego, Geremka, no i oczywiście uwielbiany przez wyzwolone... Simon Moleke Njie. Socjalizm ma swoich zwolenników, ale gdy 20 lat wstecz w Kanadzie panował jakiś inny straszny system, to drogi były naprawdę na bardzo dobrym poziomie, a na telefon czekało się dwa dni... Jak wygląda 401 teraz (?), a gdy 10 załatwiałem domowy telefon, wizytę fachowców obiecano mi 22, następnie jeszcze tydzień na podłączenie, socjalizm się wkrada, a może to wina komputeryzacji?
 Wyraźnie widać, że idziemy z postępem, ale Polacy już coś takiego przerabiali i wielu właśnie przed tym uciekało, ale propaganda dopadła ich nawet tutaj i potrafiła narobić w główkach.
 Polityczna poprawność każe, aby media traktowały islam jak Babę Jagę lub stracha na wróble... ktoś tym karawanem powozi, do jakiegoś celu zmierza, ale sprawa polskich stoczni skazywanych przez europejską konkurencję jest takim samym przykładem europejskiej współpracy... jeśli Pani Ewie taka zażyłość się podoba (???). Dawno już pisałem o UE jako "piramidzie", w której tyrać ma najgłupszy, wygląda, że wypadło na Polaków, Tusk z kamarylą chcą coś dla siebie ugrać, zaprzedanie narodu w niewolę to ich szansa w Europie. Już się zaczyna tworzenie stanowisk dla swoich, mało jest państwa, województw, powiatów, miast... potrzebne są metropolie... ile to nowych, dobrze płatnych stanowisk "pracy", ale propaganda potrafi te dyrdymały ładnie opakować i wyjaśnić... Województwa nie są w stanie stworzyć niczego, miasta nie potrafią się dogadać... PIRAMIDA, a głupcy do roboty.
 Sarkozy podobno zbeształ prezydenta Kaczyńskiego, wspomniał coś o moralności i złożył hołd Wałęsie... Niech sobie kombinuje, jak chce, ale Francja w 1939 też była szczodra w obietnicach, przespała całą wojnę, a na koniec została zwycięskim mocarstwem, właśnie kosztem Polski, a więc może niech się Sarkozy wypcha ze swoimi radami i zamówi korepetycje z historii. Zwolennikom bajek pragnąłbym polecić Marksa, Grossa, Michnika i wielu bajkopisarzy, którzy produkują swój punkt widzenia, całkowicie niezgodny z prawdą i historią... ale jaka to przyjemność pomarzyć o "złotej rybce". Lepsze to niż "uczciwy Tusk", wyczyniający durnoty z głupim uśmiechem. Jeśli daje się wiarę tylko jednej stronie, tej mającej dostęp do mediów, to jest się poddawanym stałemu naciskowi propagandy, wątpię, aby to był patriotyzm... ale gdy ludzie uważają, że prawda potrzebna nie jest, dlatego mamy takich przedstawicieli i bagno.
 Dla wielu prawda jest niewygodna, to takie miłe żyć w nieświadomości, jak jałówka, gdy przyjdzie czas, zaprowadzą do byka, a że następnie to nawet zawiozą... propaganda to takie wiadomości dla ćwierćinteligentów.
 ...spadła na kamyczki... i w tym momencie żal.
Janusz Sierzputowski
Cambridge

 Od redakcji: Dziękujemy za komentarz.

 Bezradność
 Witam, chciałabym się dowiedzieć, czy istnieje możliwość i jeżeli tak, to gdzie można zaskarżyć wyrok sądu z Kanady z prowincji Ontario.
 Dziękuję i pozdrawiam
 Anna Pec 
 a.pec@auchan.pl 

 Od redakcji: Apelować można w sądzie wyższej instancji w Ontario.
 
 
 
 

GONIEC NR 29/2008 (237) (18-24 lipca 2008)

 Zapytanie o pracę
 Witam państwa. Na wstępie chciałem powiedzieć trochę o sobie. Mam 35 l., jestem  z Grodziska Maz. koło Warszawy. Wcześniej pracowałem jako stolarz, na produkcji, jako handlowiec. Wykształcenie mam średnie. Teraz odnośnie mojego pytania. Chciałem się zapytać, co muszę zrobić, żeby znaleźć się na  Amerykańskiej Platformie Wiertniczej? Interesuje mnie ta praca i nie wiem, jak się tam dostać. Myślę, że  dobrze się skontaktowałem  jeśli chodzi o moje zapytanie. A jeszcze zapomniałem się przedstawić. Oksiński Przemysław. To by było tyle.
Oksiński Przemysław

 Od redakcji: Szanowny Panie, podstawa to angielski, proszę się skontaktować z ambasadą kanadyjską lub szukać przez Internet...

 Katolicy  są  dyskryminowani
 Wizyta papieża Benedykta XVI w Australii jest kolejnym przykładem, jak katolicy są dyskryminowani przez większość środków masowego przekazu w Kanadzie.  Od kilku dni radio i telewizja informują o wizycie w bardzo specyficzny sposób. Skupiają się wyłącznie na spodziewanym spotkaniu Ojca Świętego z delegacją aborygenów, na którym ma powtórzyć za Janem Pawłem II przeprosiny za niesprawiedliwość, z jaką rdzennych mieszkańców Australii traktowali katoliccy misjonarze. (Chodzi o współodpowiedzialność Kościoła w polityce separowania dzieci aborygenów od ich rodzin w ramach przymusowej asymilacji, stosowanej w Australii latach 1900-1970.) CBC, CTV, "Globe and Mail" oraz radio trąbią nam, że "Pope will apologize directly to victims of past sexual abuse by clergy while he is in Australia this week" ("Globe and Mail", July 14, 2008).  Proszę zauważyć, jak perfidnie przeinaczone są intencje oraz przesunięty akcent i cel wizyty. Oczywiście po wyliczeniu listy domniemanych (albo rzeczywistych, ale wyolbrzymionych) grzechów Kościoła katolickiego nie ma już czasu i miejsca na rzetelną informację o XXIII Światowych Dniach Młodzieży. O tym, że ze 170 krajów świata przyjechało niemal 250 tysięcy osób, z czego ponad połowa spoza Australii (z Polski przybyło ok. 2600 pielgrzymów). 
 Wyobraźmy sobie wstawkę przed każdą informacją o premierze McGuintym, że tendencyjnie wprowadza w błąd wyborców, że oszukuje ich i nie dotrzymuje obietnic. Że podaje się za katolika, ale nie zgadza się z nauką Kościoła, że... ale ogłosił ochronę terenów leśnych w północnym Ontario. Byłby to przykład, jak traktowani są katolicy w wolnej i demokratycznej Kanadzie.
Stanisław Skonieczny
Toronto

 Od redakcji: No, dyskryminacja katolików to nie nowość, co z tym zrobić?

 Ludziom starszym 
 albo wcześniej urodzonym...
 Chciałbym pomóc w pewnych sprawach, chociaż w wielu innych sam pomocy potrzebuję. W ostatnim nr GOŃCA  pani podpisująca się "Czytelniczka" chciałaby, aby powstał w tejże gazecie kącik porad dla ludzi starszych. Idea dobra.
 Żadna gazeta nie da rady wyjaśnić tych wszystkich spraw naraz, ale po troszeczku można spróbować, tym bardziej że Pan Redaktor się na to zgodził. Może to być czasem pomoc fachowca, a czasem seniora, który taką sprawę załatwiał.
 Rząd konserwatystów  powołał do opieki nad starszymi =  seniorami sekretarza stanu, a jest nim pani Marjory LeBreton. Pani sekretarz stanu powołała The National Seniors Council - radę składającą się z 12 osób starszych. Rada ta informuje rząd pana S. Harpera o potrzebach ludzi starszych. Zjawisko starzenia się społeczeństwa zmusza rząd federalny i rządy prowincyjne do zajęcia się tymi sprawami. Musimy sobie uświadomić, że 50 lat temu na 13 obywateli jeden był emerytem, dzisiaj na 8 obywateli jeden jest seniorem, a statystyki dają znać, że w roku 2031 na 4 obywateli jeden będzie seniorem. Po całej Kanadzie istnieją Service Canada Centres, a w samym Ontario jest ich 143, i udzielają one pomocy prawie we wszystkich sprawach dotyczących emerytów. Wielojęzyczne informacje SCC udzielane są też w Toronto. Tam może "Czytelniczka" znaleźć informacje o kursach komputerowych, ale nie tylko, bo wiele innych informacji. Trzeba zapisać się i należeć do klubu seniora, a są one w każdym mieście, samotnie trudno się o wszystkim dowiadywać.
 W Burlington, gdzie mieszkam,  nasz poseł Mike Wallence zorganizował spotkanie z panią M. LeBreton, sekretarzem stanu odpowiedzialną za sprawy seniorów. Zainteresowanie było bardzo duże. Posłowie, urzędnicy, firmy i wiele innych instytucji opanowała mania podawania adresów internetowych. Cały problem w tym, że starsi ludzie nie mieli możliwości opanowania komputera. W moim klubie na 112 członków tylko czworo nas ma komputery.
 Starsi zwykle są niechętni do nauczenia się czegoś nowego, nie mówiąc o szachach czy brydżu, co jest dosyć trudne, ale o takiej prostej grze pięciokartowej jak Eucher (juker). Odpowiedź starszego kolegi jest zawsze ta sama "ja jestem już za stary na to".
 Mimo wszystko podaję adresy komputerowe  dla tej nielicznej grupy, która może je otworzyć:  www.seniors.gc.ca   albo  www.servicecanada.gc.ca. 
 Pomagajmy sobie wzajemnie, bo tak jak Pani zauważyła, młode pokolenie, zagonione, nie znajduje czasu dla rodziców i dziadków.
 Stefan Szumnarski
Burlington

 Od redakcji: Dojrzały wiek może być piękny, wystarczy tylko nie poddawać się rezygnacji i aktywnie żyć do końca.

 The New York Times 
 Letter to the Editor 
 RE. Obituary for Polish Statesmen   Mr. Bronislaw Gieremek 
 Dearir/Madam: 
 In the obituary by Nicholas Kulish, NYT July 14.2008, commemorating the tragic death of Polish statesmen  Mr. Bronislaw Gieremek a serious omission took place.  The article states that Mr. Gieremek, a Jew,  escaped from the Warsaw ghetto during the Holocaust at the age of 11 and remained in hiding until the end of the war.  The obvious question  I had, reading this article, was how an 11 year boy, of my age at the same time in Poland, could survive without any help? Obviously he must have had help from some Catholic family which endangered its own life by hiding the Jewish boy. To be objective and righteous you should also mention that in occupied Poland any support for the Jew was punishable by death and still tens of thousands of Jewish children were hiding in Catholic families and in Catholic orphanages run by nuns. In contrast, in the Financial Times July 15, 2008, Word News Section, by Staefan Wagstyl, gives a more truthful and complete description of Mr. Gieremek's survival.  The Financial Times article mentions that aapparently "he survived after he was smuggled out of the Warsaw Ghetto in 1943 and raised in a Catholic family".  By not mentioning this compassionate act (saving his life) by other non-Jews does a disservice to all people who help others in times of great tragedy. 
 Sincerely yours, 
 Jan Czekajewski, Ph.D. 
 Columbus, Ohio 
 Member of Polish Institute of Arts and Sciences in NY 
 janczek@aol.com
 Od redakcji: Zachęcamy do pisania listów.
 

GONIEC NR 28/2008 (236) (11-17 lipca 2008)

 Komu na tym zależy
 Tydzień temu gruchnęła wiadomość o przyznaniu najwyższego odznaczenia w Kanadzie panu Morgentalerowi.  Rząd pana Harpera natychmiast odciął się od tej decyzji.  Przedstawiciel premiera, Dimitri Soudas, wydał natychmiast oświadczenie, w którym stwierdził, że rząd konserwatystów nie miał żadnego udziału ani w wysuwaniu kandydatów do tego odznaczenia, ani w opiniowaniu czy wydawaniu opinii. Okazuje się, że decyzję podejmuje biuro Generalnego Gubernatora (Rideau Hall) na podstawie rekomendacji przez Radę Doradczą, którą kieruje przewodniczący Sądu Najwyższego (Chief Justice of the Supreme Court of Canada). 
 Powyższe informacje są bardzo istotne w kontekście życiorysu pana Morgentalera. Przedstawiany on jest przez źródła liberalne i wojujące feministki jako bohater walczący o prawa kobiet do zabijania nienarodzonych dzieci. Nie chcę podnosić elementów religijno-etycznych klinik pana Morgentalera. Od wielu lat denerwuje mnie podnoszenie do godności bohatera osoby, która otwarcie i bezczelnie łamie obowiązujące prawo. Decydując się na pozostanie w Kanadzie, sądziłem, że w tym kraju prawo ustanawia Sejm, a sądy są władzą wykonawczą. W takim przypadku widziałbym następujący tok postępowania: Jeżeli pan Morgentaler uważał, że obowiązujące wówczas prawo było niesprawiedliwe, wadliwe, niesłuszne itp., to uzasadnia swoje racje i przesyła do swojego przedstawiciela w Sejmie. Jeżeli jego inicjatywa potrzebuje szerszego poparcia, to namawia społeczeństwo do pisania petycji do innych radnych z prośbą o poparcie.  Zamiast takiej demokratycznej formy, o której uczą w czasie kursów na obywatelstwo, pan Morgentaler wybrał drogę nielegalnego zakładania klinik. Po skazaniu odwoływał się do Sądu Najwyższego, który w 1988 roku zadecydował o zmianie prawa, czyniąc je najbardziej liberalnym ze wszystkich cywilizowanych krajów. 
A teraz przewodniczący Sądu Najwyższego rekomenduje osobę łamiącą prawo do najwyższego odznaczenia. 
 Dla mnie jest to przykład samowoli ludzi, którym powierzamy losy kraju, w którym mieszkamy.  Decyzja ta i powstała wskutek tego dyskusja dodatkowo podzieli społeczeństwo w czasach trudności ekonomicznych. Stąd moje pytanie - komu zależy na podziałach społeczeństwa i podsycaniu różnic światopoglądowych. Kto jest przewodniczącym Sądu Najwyższego i kto ją mianował?
 Poniżej zamieszczam adresy osób, które uważam za odpowiedzialne za powstałą sytuację:
The Right Honourable Beverley McLachlin, P.C., Chief Justice of Canada  (reception@scc-csc.gc.ca),
Her Excellency the Right Honourable Michaelle Jean, Governor General of Canada (info@gg.ca)
Stanisław Skonieczny

 Od redakcji: Zgadza się, p. Morgentaler wielokrotnie łamał kanadyjskie prawo i najwyraźniej obecnie kanadyjskie władze uznały, że słusznie czynił. Wspaniały to przykład do naśladowania...

 Narodowość i obywatelstwo
 Na pewno znowu się mylę, ale zupełnie nie rozumiem, w jaki sposób mógłbym jako Polak stać się narodowości kanadyjskiej. Co najwyżej można stać się kanadyjskim obywatelem, ale narodowości polskiej... obywatelstw można mieć kilka, ale narodowość ma się jedną. Pan Podolski jest, jako urodzony w Polsce, narodowości polskiej, zmienił obywatelstwo, bo jako mieszkaniec Niemiec musiał tak postąpić. Nie wyobrażam sobie sprawy odebrania narodowości, ale z odebraniem obywatelstwa problemu nie widzę. Ze względów czysto formalnych brazylijski piłkarz dostał polskie obywatelstwo, ale nikt nie jest w stanie darować mu narodowości, on jest Brazylijczykiem i koniec. Są nawet takie wybryki, jak Żyd urodzony w Polsce, mający obywatelstwo np. Belgii, Holandii, Izraela... Ciekawe, jakiej jest narodowości i czy ona się potrafi zmienić (???).
 Pomysł "Czytelniczki" wart rozpatrzenia, sam wielokrotnie nad tym myślałem, ale jest tyle spraw... ja zdecydowany jestem wrócić do rodzinnego kraju i dlatego popieram pomysł informacji na zaproponowane tematy.
Janusz Sierzputowski
Cambridge

 Od redakcji: Narodowości zmienić nie można - ona zostaje, choćby nie wiem co.

 Szanowny Panie Redaktorze,
 Od kilku miesięcy mam przyjemność oglądać TV Polonia. Wiele się mówi o promocji Polski w Europie i świecie, chwalebna idea.
 Niestety, ze skutkiem wzięli się za to szanowni panowie Kaczyńscy. Na zasadzie nieważne, czy dobrze, czy źle, ważne, żeby mnie widzieli, że jestem i prowadzę własną politykę zagraniczną. Pewnie będąc w takim zacietrzewieniu w stosunku do obecnego rządu, nie zdają sobie sprawy, jakie to ma następstwa. Na pewno jest to bardzo na rękę Rosji. Jej prezydent na spotkaniu z przedstawicielami Unii wyraźnie powiedział, że Unia nie powinna się liczyć ze zdaniem małych państw. W polityce Rosji jest korzystne, żeby Unia jak najszybciej się rozpadła, wtedy będą mieli swobodę zregenerowania tego, co się rozpadło.
 Po drugie, nie trzeba się potem dziwić, że Polska jest widziana jako nieobliczalny partner, który tylko robi kłopoty. Jak można mieć zaufanie do partnera, który zmienia swoje zdanie zależnie od??? Położenie geograficzne Polski - zawsze była albo z Zachodem, albo z Rosją. 
 Pamiętam rozważania p. redaktora o tym, jak Polska może być sama z Unią, z Litwą, Ukrainą i Białorusią. Bardzo to piękne, ale nierealne. Ani Litwa, ani Ukraina i Białoruś nigdy na to by się nie zgodziły. To było w przeszłości i te kraje zawsze uważały Polskę za okupanta i tak jak Polska chcą być sobą, kiedyś napisałam moje zdanie na temat Polski w Europie. Pisałam, że moim zdaniem, trzecie pokolenie Polaków będzie Europejczykami. Co miałam na myśli, że być geograficznie, nie znaczy być. Na to trzeba się nauczyć rzetelnej pracy, wyzbyć zawiści do drugiego ziomka, przestać się upijać, kraść co się da, i przestrzegać przepisów.
 Pan redaktor w odpowiedzi zarzucił mi, że mam kompleksy. Nigdy ich nie miałam i nie mam. Nie wiem nawet, z czym to się je i jak smakują.
 Pozdrowienia
Ewa
Mississauga

 Od redakcji: Szanowna Pani, idealizuje Pani pojęcie "Europejczyka", ponieważ długi czas mieszkałem wśród innych Europejczyków, zapewniam Panią, że wielu z nich również nie dorasta do Pani ideału - kradnie, pije i zazdrości ziomkom etc. Europa to nie jest raj na ziemi, lecz pewna wspólnota cywilizacyjna i kulturowa. Jej elementem jesteśmy od ponad tysiąca lat.

 Szanowny Panie Redaktorze,
 W rubryce "Poczta Gońca" czytelnik podpisujący się literami J.K. zastanawia się, kto zaprosił filozofa pana Życińskiego do Toronto.
 Celowo piszę pan, bo jego poglądy, zachowanie niejednokrotnie kolidują z nauką Kościoła katolickiego, moim zdaniem pan Życiński nie zasługuje, by go nazywać biskupem katolickim. Objawiając się w Fatimie, Matka Boża przekazała w tzw. trzeciej tajemnicy fatimskiej, której Watykan ze znanych sobie tylko powodów w dalszym ciągu nie chce ogłosić, że przyjdzie czas, że jedna trzecia kleru zamiast służyć Bogu, przejdzie na usługi szatana. Wydaje się mnie, że dożyliśmy do tych czasów. Trzeba się mimo wszystko cieszyć, że większość, bo dwie trzecie, zostanie zawsze wierna Bogu. "Bramy piekielne Kościoła nie przemogą."
 Nie myślę, że to jest istotne, kto go zaprosił (o ile wiem, to większość czasu spędzał w ambasadzie na Lakeshore), lecz to kto mianował go na tak wysoki stopień w hierarchii kościelnej. Czyżby Watykan należał do jednej trzeciej całości?
 Z poważaniem
Zygmunt Mańkowski
Mississauga
 PS Dziwię się, że księża parafialni nabrali wody w usta i o sprawach, które nurtują Kościół i całą ludzkość, nigdy w swych kazaniach nie mają nic do powiedzenia. Czyżby nie byli w dalszym ciągu częścią społeczeństwa??? A może zamiast być pasterzami stali się sami spłoszonymi owcami?
Z.M.

 Od redakcji: Kościół to wspólnota grzeszników - również w sutannach.

 LIST OTWARTY
 Mr. Michael Ignatieff, MP
 Etobicoke Constituency Office
 656 The Queensway
 Toronto, ON M8Y 1K7
 Date: July 08th, 2008
 Szanowny Panie Ignatieff,
 Piszę do Pana ten list, ponieważ jestem obywatelem Kanady. Piszę ten list również, by odwołać się do Pana jako polityka - mojego reprezentanta, po to żeby Pan odwołał przyznanie Orderu Kanady (The Order of Canada) danemu Doktorowi Morgentalerowi. 
 Pierwsze przykazanie mówi "Nie zabijaj!".
 Razem z przyznaniem Orderu Kanady osobie, która promuje mordowanie, otwieramy drzwi do otchłani ludzkich słabości, lub po prostu, do ludzkiego zła. Podobna przepaść lub też postawienie ludzkich słabości na pierwszym miejscu odbyło się nie tak dawno temu w czasie formowania i budowy faszyzmu i komunizmu. 
 Według mnie, ta nagroda otworzy drzwi dla wszystkich, którzy nie szanują ludzkiego życia, i dla tych, którzy równocześnie przekonują, że wolność i demokracja stoją ponad prawem do życia. Jeśli tak by faktycznie było, że wolność i demokracja stoi ponad prawem do życia, to Bóg bardzo dawno temu w swoich przykazaniach umieściłby przykazanie mówiące "Demokracja na miejscu pierwszym!", lub też "Wolność na miejscu pierwszym!". 
 Tak się jednak nie stało. 
 Bóg zna nas, ludzi, i wie, że bez standardów moralnych i bez potępienia zabijania umieszczonego na miejscu pierwszym, ludzkość by nie przetrwała, lub też nie rozwinęłaby się ponad poziom kamienia łupanego. 
 Z drugiej strony, przyznano Order Kanady dr. Morgentalerowi w okresie, kiedy tak zwana opinia publiczna zajmuje się mniej polityką. Pan musi się zgodzić ze mną, że teraz jest czas wakacji, kiedy społeczeństwo mniej śledzi wydarzenia, lub raczej zajmuje się wypoczynkiem. Innymi słowy, czy nie zgodziłby się pan ze mną w tym, że to wyróżnienie i uznanie działalności Doktora Morgentalera śmierdzi w jakiś sposób tchórzostwem, a jeśli tak, to czy w końcu nie jest to jednak "niedyskutowalny" akt uznania osiągnięć Doktora Morgentalera dla dobra Kanady? 
 Dziękuję,
 Janusz Niemczyk

 Od redakcji: Protestujmy!

 Prośba do Redakcji "Gońca"
 Jestem stałą czytelniczką waszej gazety, przeczytałam list starszej Pani w rubryce listy nr 26 "Gońca". Podziękujcie ode mnie tej starszej Pani za poruszenie problemów ludzi starszych.
 Szanowny Panie Redaktorze "Gońca", Wielmożny Czcigodny Panie Andrzeju Kumor. My, ludzie starsi, bardzo pana prosimy o poświęcenie nam uwagi w swojej gazecie. Nasze dzieci i wnuki czasu dla nas nie mają. Ja się przyłączam do wszystkich próśb tej starszej Pani. Od siebie dodać chcę, że trzeba otworzyć kącik wzajemnej pomocy. My, ludzie starsi, będziemy się wspierać duchowo nawzajem. 
 Zwracam się z gorącą prośbą do Pana Redaktora Szanownego Jerzego Rosa, by w magazynie motoryzacyjnym "Automania" napisał nam, jakie samochody są wskazane dla ludzi starszych, poruszających się jeszcze na wózkach inwalidzkich, i jak można uzyskać prawo jazdy. 
 Ja proszę w imieniu nas wszystkich ludzi starszych o informacje w waszej gazecie, jak uchować majątek na stare lata. Podajcie adresy restauracji, gdzie starsza osoba nie będzie wytykana palcami i będzie mogła zabrać coś na wynos. Podajcie, jak się ma ubrać osoba starsza na polski piknik lub zabawę taneczną, najlepiej, gdyby się wypowiedziała jakaś stylistka lub modystka na ten temat, jakie kolory oraz jakie fasony są modne tego lata, z guzikami czy bez. 
 My, ludzie starsi, bardzo prosimy redaktorów o wszystkie adresy szkół, gdzie możemy uczyć się komputerów, będziemy się uczyć rano, bo wieczorami już jest ciemno. Zwracam się z gorącą prośbą do wszystkich, jeśli ktoś by miał receptę od lekarza "na wspólną pogodną jesień życia". Ja bardzo proszę o opublikowanie wszystkich adresów domów pogrzebowych, jaki pochówek jest modny obecnie, urna czy trumna, co jest na czasie. 
 I jeszcze chcę dodać,  mogłabym wziąć czyjegoś psa lub kota, jeśli ktoś by miał alergię na sierść (...).
Czytelniczka
(nazwisko i imię znane redakcji)
(Zamieściliśmy tylko fragmenty listu, część była nieczytelna - red.)

 Od redakcji: Zapraszamy, udostępnimy łamy, będziemy o tym pisać.
 

GONIEC NR 27/2008 (235) (4-10 lipca 2008)

 Szanowna Redakcjo!
   Nadanie Henry Morgentalerowi Order of Canada jest profanacją honorowego odznaczenia. Czy "eliminacja" kilkudziesięciu tysięcy przyszłych obywateli Kanady powinna być nagradzana jako zasługa dla Kanady?! Paradoksalny horror plamiący Honor!
 Nie wnikam tu nawet w dyskusję na temat aborcji, tj. czy powinna być w ogóle, czy tylko w szczególnych przypadkach etc. 
 Pan Morgentaler, który zapomniał: 
 o 1/  horrorze  II wojny i  tym, że  w jakiś tam sposób uniknął zagłady w czasie holokaustu i 
 2/ o straszliwej eksterminacji milionów ludzkich istnień, uczynił intratny biznes z traktowania aborcji jak zwykłe usunięcie zęba i środek regulujący narodziny. Wstyd i hańba!!!!
 Tysiące lekarzy ratujących zdrowie i życie, nie pomijając tu mego rodzinnego, bardziej zasłużyło na honorowe wyróżnienie niż pan Morgentaler.
 W "National Post" wyczytałam, że na website 92 proc. oponowało tej nominacji, a więc coś  tu nie tak i z demokracją. Dzwoniłam do mej posłanki, wyrażając me oburzenie.  Niesamowite, za...  pozbawienie Kanady małych obywateli... honorowe wyróżnienie Kanady... brak słów.
 Myślę, że wszyscy powinniśmy zaprotestować, a nawet wnioskować o usunięcie z Supreme Court Chief Justice Beverly McLachlin, która bezkrytycznie, wręcz z aplauzem przyczyniła się do tej haniebnej nominacji.
 Z poważaniem
 Małgorzata Kossowska

 Od redakcji: Ma Pani rację.

 Zapłacić Wojsku Polskiemu za licencję!
 W normalnych warunkach nie poruszałbym  tematu ostatniej parady gejów i lesbijek w Toronto, ale, po pierwsze, posiadamy w Toronto pismo "GONIEC", nieskażone, oby jak najdłużej, polityczną poprawnością. Po drugie, zmusił mnie do tego komentarz w "Toronto Sun" z dnia 30 czerwca br. zatytułowany: Parade  turns up the heat, 1 million attended, officials say. Na końcu materiału autor Amy Chung cytuje organizatorówÉ "the event  attracted  more than 1 million  participants  and  spectators". Tak jak wielu  rodaków emigrantów, czytam "Suna", po "Toronto Star" sięgam tylko wtedy, kiedy muszę.  "Sun"  zmienił właściciela, i to niedawno, ale nazwa i przyzwyczajenie pozostało. Nie mam żadnych uprzedzeń do ww. tematu, jako jeden z nielicznych nieprawników  porównałem ustawy  ontaryjskiego prawa rodzinnego, te sprzed dwudziestu lat, i obecne,  w dzisiejszych ustawach, gdziekolwiek występuje słowo spouse, tam również dodano alternatywny odnośnik: same sex partner. Jestem nie tylko obywatelem kanadyjskim, ale przede wszystkim demokratą, jeśli komuś się to nie podoba, a ma prawo się nie podobać, radzę głosować na tych posłów, którzy to zmienią. Na tej samej zasadzie nie mam nic przeciwko paradom organizowanym przez ludzi spod znaku kolorowej tęczy, moje zastrzeżenie budzi podawanie tylko totalnej liczby  participants and spectators, bez rozdziału na uczestników i widzów (a tak naprawdę gapiów, którzy i tak by przyszli na każdy inny festyn w centrum miasta). 
 Drugie moje zastrzeżenie dotyczy liczby miliona osób, która to liczba jest wyssana z palca. Nie lubię być gołosłowny, swoje obliczenia oparłem na następujących obserwacjach: w roku 1999 gościłem kuzynkę z Montrealu, mniej więcej o tej samej porze roku, w czasie pokazywania downtown, chcąc przejść na drugą stronę ulicy, czasowo byliśmy zablokowani, gdzieś w okolicach Yonge, podczas trwania tej  parady, ocenianej  wtedy szumnie przez "Toronto Star"  na ponad milion osób. Szybko  wyselekcjonowałem reprezentatywny odcinek 50 metrów, policzyłem cztery rzędy gapiów (w wielu innych miejscach były tylko dwa albo jeden rząd), przemnożyłem to przez liczbę  wszystkich odcinków na całej trasie przemarszu, pomnożyłem przez dwie strony ulicy i wyszło między  50.000 a 80.000, powtarzam, gapiów. Parkingi czy też restauracje wcale nie były bardziej zapełnione niż podczas najbardziej atrakcyjnych imprez w Skydome (Rogers), a tam mieści się nie więcej jak 60.000 osób. Milion osób na tak krótkim i wąskim odcinku zebranych w zaledwie trzygodzinnym przedziale czasowym parady, spowodowałoby totalną niewydolność takich serwisów, jak parkingi, TTC, restauracje, zablokowanie toalet i niemożność odprowadzenia ścieków etc. Chyba że ktoś sobie liczy wszystkich turystów, pasażerów pociągów i samolotów,  wizytujących np. Niagara Falls lub zoo w Scarborough w dniu parady, jako widzów. 
 Teraz przejdźmy do uczestników. Oczywiście są to uczestnicy z całej Ameryki Północnej, z Kanady i USA, co organizatorzy z dumą podkreślają. Wtedy, w 1999 r., usłyszałem od organizatorów na miejscu,  że liczba uczestników wynosi 4000, nie mogli za dużo naciągnąć, bo było widać gołym okiem. Ale dalej mi coś nie grało. Przede wszystkim to, że uczestnicy stawali co 15 metrów, i po wykonaniu swoich wygibasów, ruszali następne 15 metrów i potem znowu przerwa. Mając zmysł inspektora, zauważyłem, że wiele twarzy się powtarza, ale już w innych ubraniach.  I wtedy sobie przypomniałem swojego profesora historii z liceum, który, sam pamiętając czasy przedwojenne, opowiadał nam, swoim uczniom, jak Wojsko Polskie organizowało parady 3-majowe i 11 listopada  w drugiej połowie lat trzydziestych, kiedy nad Polska zbierały się już ciężkie chmury. Byliśmy zwarci, gotowi, ale z siłą to było gorzej. Podczas takich parad wojskowych, ułani, posiadający w danej okolicy tylko jedno działo, pokazywali to działo na paradzie, a potem bocznymi uliczkami transportowali je zaprzęgiem konnym z powrotem, na początek, i tak obracali kilkanaście razy. Ludność się cieszyła, że wojsko jest zasobnie uzbrojone. Ten sam chwyt stosują dzisiaj panie i panowie spod znaku kolorowej tęczy, oczywiście w bocznych uliczkach łatwo to wszystko zweryfikować. 
 A więc mamy skorygowaną liczbę uczestników maks. 2000, co stanowi ok. 0,00066 proc. (zero, przecinek zero zero zero sześć sześć procent) populacji Kanady i USA. Wolno mi takie obliczenia robić? Wolno!  Wolno mi dowodzić, że liczba  2000  różni się, i to ho, ho, jak dużo, od liczby 1.000.000??? Wolno! Mogą politycznie poprawni te obliczenia kwestionować?  Nie mogą! A tęczowi  powinni  zapłacić Wojsku Polskiemu za licencję!
Andrzej  T. Chronowski
Mississauga 
 PS W 2002, na spotkaniu Ojca św. Jana Pawła II z młodzieżą, na bezkresnych  terenach  Bombardiera  w Downsview było 700.000 młodzieży, ludność z okolicy dobiła  do miliona. Samo przejście z jednego końca geometrycznego do drugiego zajęło mi cztery godziny. Były problemy z kanalizacją, co złośliwie uwypuklała liberalna prasa. Jest to jedyne miejsce w GTA, gdzie może się pomieścić milion osób, o czym redaktorzy "Toronto Star" i "Toronto Sun" doskonale wiedzą... 

 Od redakcji: Zgadza się, milion to kupa ludzi! Musieliby się rozlewać na całe miasto.

 Biznes czy służba zdrowia 
 W "Gońcu" z dn.16-22 maja br. ukazał się mój list pt. "Biznes czy służba zdrowia", w którym opisałem swoją przygodę z kanadyjską służbą zdrowia. W owym liście wskazałem na nieprawidłowości, które mogły wynikać z błędu urzędnika lub oszustwa polegającego na wyłudzeniu należności za niewykonaną usługę. Przypomnę, że chodziło o kwotę 941,40 dol. za test na nerkach, który nigdy nie został zrobiony, a rachunkiem na ww. kwotę obciążono OHIP, czyli również mnie jako podatnika. Szpital tłumaczy to błędem cyt. "labeled wrong", a na dowód przysyła mi kopię oryginalnego rachunku. Sęk w tym, że kopia nie pokrywa się z oryginałem, który mi wcześniej wysłano i na podstawie którego złożyłem skargę. 
 Natomiast Ministry of Health przysłało mi odpowiedź, którą cytuję w całości "Private and confidential - Dear Mr. Pietras; Thank you for bringing to the ministry's attention your concerns by telephone on May 5,2008.The ministry investigates all such complaints and and appropriate action is taken. However, the results of investigation of a physician cannot be disclosed because individual information about a physician is protected as confidential under the Health Insurance Act and the Freedom of Information and Protection of Privacy Act. This means that if action is taken against a physician as result of a complain investigation, the person who complained cannot be told.
 Thank you again for bringing your concerns to our attention". Koniec cytatu. Podpisał Payment Integrity Clerk. Nie jestem tą odpowiedzią usatysfakcjonowany, bo wciąż nie wiem, czy usunięto z mojej kartoteki zapis mówiący o zapłacie za niewykonany test na nerkach, a za który w przyszłości będę musiał sam zapłacić, bo OHIP po raz drugi nie zapłaci. Po tej lekturze nasuwa mi się pytanie. Czy rzeczywiście jesteśmy wszyscy równi, tak jak mówi Konstytucja, oraz jaki akt prawny chroni mnie przed ujawnieniem moich czynów? To przecież  paranoja, powoływać się na akt prawny mówiący o wolnym dostępie do informacji, a jednocześnie takiej informacji odmawiać. Ja nie kierowałem skargi na konkretnego lekarza, lecz na administrację szpitala, bo to ona zajmuje się ściąganiem należności. Przypuszczam, że pod takimi aktami można ukryć wszelkie błędy lub malwersacje finansowe. Myślałem, że mieszkam w kraju, w którym wszyscy są równi wobec prawa. Jednak pozory mylą. 
 Z poważaniem 
Stanisław Pietras
Mississauga

 Od redakcji: Życzymy dużo samozaparcia, bo chodzi o interes nas wszystkich.

 Poszukuję p. Bohdana Ejbicha
 Jestem przypadkowym wizytorem "Gońca",  ale mam wielką prośbę do redakcji. Od dawna ja i moi koledzy szkolni, z XXXIII Liceum Ogólnokształcącego im. Kopernika w Warszawie, szukamy naszego kolegi, Bogusia Ejbicha, który przyjechał do Polski na rok  w latach 1966-1967 i był uczniem w naszej klasie (rocznik 1964-68 z wykładowym angielskim). Był jednym z naszych ulubionych kolegów i straciliśmy z nim kontakt,  kiedy powrócił do Toronto. Wiemy tylko, że jego ojciec (chyba też p. Bohdan Ejbich) był bardzo czynny w Kongresie Polonii Kanadyjskiej i że to było powodem, że kształcił syna w Polsce, w trudnych, jeszcze komunistycznych warunkach.
 W tym roku obchodzimy 40-lecie matury i chcielibyśmy "odnaleźć" Bogusia. Większość z nas mieszka poza Polską, ale trzymamy się razem i bardzo byśmy chcieli nawiązać kontakt.
 Będę wdzięczna, jeśli panowie/panie w redakcji mogliby nam pomóc i przekazać ten list rodzinie p. Ejbicha.
 Poniżej link do "naszej-klasy"
 http://nasza-klasa.pl/school/44621/208
 Iwona, z domu Fleszar, Stroynowski 

 Od redakcji: Sprawa załatwiona.

 Legalne oszustwo
 Życie pisze nam najróżniejsze scenariusze i nie zawsze jesteśmy w stanie sami sobie poradzić. Szukamy więc pomocy tam, gdzie taką pomoc nam oferują. W wielu przypadkach padamy ofiarą takiej "pomocy" i zostajemy dwa razy pokrzywdzeni.
 Chcę przybliżyć czytelnikom "Gońca" problem, z jakim zetknęli się nasi Rodacy i z jakim zetknął się może każdy kierowca. Zwrócili się do mnie z prośbą, aby o tym napisać i tym samym przestrzec innych.
 Sprawa nr 1.
 Jadąc samochodem, popełnił wykroczenie z powodu nieoznakowanego miejsca prowadzonego remontu drogi. Stojący przy radiowozie policjant zatrzymał go i przystąpił do pisania mandatu w wysokości 150 dol., ale kierowca wdał się w dyskusję z policjantem, udowadniając swoją niewinność, więc otrzymał mandat w wysokości 300 dol. Postanowił więc skorzystać z obrony firmy zajmującej się takimi sprawami. Urzędnik zapewnił, że wszystko załatwi, tzn. "mandatu nie zapłaci, punktów nie straci", a zatem ubezpieczenie samochodu nie ulegnie zmianie. Za tę pomoc zażądano 300 dol., i zainteresowanego nic więcej obchodzić nie będzie. Odbyła się rozprawa, mandatu płacić nie musiał, ale 110 dol., jako koszta sądowe, no i utrata punktów, a co za tym idzie, podwyżka ubezpieczenia samochodowego.
 Sprawa nr 2.
 Kierowca pod dziwnym zarzutem został ukarany mandatem w wysokości 110 dol., i udał się do tego samego co poprzednik urzędnika, prosząc o obronę, mając na względzie utratę punktów i podwyższoną składkę ubezpieczeniową. Jak zwykle urzędnik zażądał 300 dol., zapewniając: "na sprawę kierowca nie pójdzie, mandatu nie zapłaci, punktów nie straci, a więc i ubezpieczenie nie skoczy w górę". 
 Finał pomocy był taki: kierowca na sprawę stawić się musiał, wpłatę mandatu zasądzono, punkty polecą w dół, a ubezpieczenie w górę. Za co więc pobrano 300 dol.? - takie pytanie zadał swojemu "obrońcy". I usłyszał odpowiedź: "nie udało się". A więc mamy jasny obraz legalnego oszustwa i niech te zwierzenia będą przestrogą dla wielu z nas, że nie warto napełniać portfeli oszustom; gdy zdarzy nam się taka wpadka, słuszna czy nie, zapłacić mandat i dać sobie spokój.
 Chcę przy tym wspomnieć o innej sprawie, jak to my, Polacy, jeden drugiego nie oszczędzamy. Np. są takie polskie sklepy, w których sprzedaje się odmrażane pieczywo lub w piątek sprzedaje się wędlinę z poprzedniego tygodnia, szczególnie tym klientom, którzy poproszą o hermetyczne zamknięcie (zakup w piątek, a w poniedziałek otwarte i nie nadaje się do spożycia). Jeżeli takie praktyki będą w tych sklepach nadal uprawiane, pokuszę się o podanie nazwy i adresu takiego sklepu, bowiem pieniądze, które u nich wydajemy, są ciężko przez każdego zapracowane. Jeśli wydamy na zakupy, to chcemy z nich skorzystać, a nie wyrzucać do śmieci.
 Z poważaniem,
Jolanta z Hamilton

 Od redakcji: Wyłuskujmy oszustów jak plewy, zwłaszcza jeśli żerują na biednych i naiwnych.

GONIEC NR 26/2008 (234) (27czerwca - 3 lipca 2008)

 Szanowny Panie Redaktorze,
 Serdeczne dzięki małżeństwu, które napisało artykuł "Biskupowi Życińskiemu do rozumu", jak również podziękowanie redakcji Goniec za zamieszczenie tego artykułu.
 Wiadomo nie od dziś, że Życiński ma takie poglądy, jakie ma. Ale chciałbym zadać pytanie - kto to był taki "mądry" i zaprosił tego "mendrca" do Toronto?
 Jest wśród polskich biskupów więcej takich "mędrców". Jednym z nich jest abp Gocłowski. Oto co powiedział o najnowszej książce IPN na temat "Bolka":
 "Ten atak jest nie tylko krzywdą moralną czynioną temu człowiekowi, ale krzywdą czynioną narodowi" - mówi o książce IPN poświęconej kontaktom Lecha Wałęsy z SB arcybiskup Tadeusz Gocłowski. Emerytowany metropolita gdański uważa, że to książka "publicystyczna, zbyt mocno upolityczniona". I zapowiada, "że nie zamierza jej nawet czytać" (koniec cytatu).
 Taaaak... Szanowni Czytelnicy, widzicie, jaki ten biskup Gocłowski jest "mondry" - nawet książki nie czytał, ale już wie, co w niej jest...
 Całość można przeczytać pod:
 http://www.dziennik.pl/polityka/article195231/Abp_Goclowski_Ksiazka_IPN_krzywdzi_narod.html.
 Polecam również komentarze internautów do tego artykułu.
 Z poważaniem,
J.K.

 Od redakcji: Szanowny Panie, abp Życiński pełni wiele funkcji kościelnych i publicznych i z tego co wiemy, z racji tej posługi zjawił się w Toronto.

 Koniec lata! 
 Szanowny Panie Andrzeju,
 Zerknęłam na mój horoskop w ostatnim Gońcu i zbaraniałam (jako że jestem Baranem): "Choć lato już mija, będziesz cieszyć się pełną piersią z jego uroków". Jak to się stało? Tak czekałam na to lato, jeszcze wczoraj mówili przez radio, że właśnie nadchodzi, jest tuż-tuż, a tutaj okazuje się, że minęło??? Ominęło nas? Pomyliło się i poszło gdzieś indziej? Może rzeczywiście, bo pogoda jakaś nieletnia. A jak tak czekałam na nie i na mój urlop! Co się stało z moim urlopem???? Nie, nie, nie zgadzam się, to jakiś koszmar!!!! BEEEEEE. 
 Anna Czyżo
 PS A może lepiej zrezygnować w ogóle z tego Horoskopu Tygodniowego, bo to nie pierwsza pomyłka tego rodzaju. Dobrze, że nie traktuję go poważnie, ale jeśli ktoś jest, kto to robi, to jeszcze Was oskarży o takie, a nie inne życie... 
 A życie bez lata to nie życie. 
A.

 Od redakcji: Szanowna Pani Anno, horoskop to przecież tylko zabawa, żaden normalny człowiek wychowany w kulturze chrześcijańskiej nie może wierzyć w takie brednie. Z drugiej strony, dlaczego trochę się nie pobawić... Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za pomyłkę. Andrzej Kumor

 Szanowny Panie Redaktorze,
 Chciałbym zapytać autora tekstu: "Polska w dziesięć lat później" - kiedy Pan wraca na stałe do Polski? 
 Z poważaniem,
 J.K.

 Od redakcji: Przekazujemy pytanie.

 Droga redakcjo,
 W ostatnim numerze "Gońca" znalazłem wypowiedzi czterech osób w "Minisondzie". Nie wiem, kto dokonał selekcji tych osób. Wydaje mi się, że poziom myślenia zatrzymał się dla tych ludzi w roku 1980, a propaganda komunistyczna ograniczyła ich zdolność myślenia. Takie bzdury, jakie wypowiada np. pan Adolf Szmyt, to tragedia rozumu. Świadczy to również o wszechobecnej propagandzie komunistycznej w Kanadzie. Szersze horyzonty myślowe są bardzo wskazane.
 Z poważaniem
 Sławomir Zalewski
Oakville
 Od redakcji: Szanowny Panie, minisonda uliczna, jak nazwa wskazuje, odbywa się na chybił trafił na ulicy, to nie są badania sondażowe. Ludzie mają różne opinie i różnie myślą, zanim Pan użyje słów "bzdura" i "tragedia rozumu", niech Pan poda argumenty, nie wszyscy ludzie myślą tak samo jak Pan, dlatego właśnie warto dyskutować.

 ***
 W jednym z ostatnich numerów "Gońca" pewien czytelnik bardzo mocno uskarża się na Herr Podolskiego za to, że strzelił on aż dwie bramki polskiej drużynie reprezentacyjnej w rozgrywkach mistrzostw Europy. Jeżeli można, chciałbym dorzucić tutaj swoje "5 groszy".
 Jak mi wiadomo, w reprezentacji danego państwa może grać piłkarz koniecznie posiadający obywatelstwo tego państwa i tak jest w przypadku Herr Podolskiego.
 Rzeczywiście, paszportu polskiego on już nie posiada, bo warunkiem uzyskania obywatelstwa niemieckiego jest konieczność zrzeczenia się tego obywatelstwa, jakie się poprzednio posiadało. A więc dla mnie Herr Podolski jest już 100-proc. Niemiec, nie tak jak Rober Pereira, którego Polska kupiła tuż przed mistrzostwami Europy. Pan Pereira jest w 50 proc. obywatelem Brazylii i 50 proc. obywatelem Polski. No cóż, nie jesteśmy mocni w tolerancji, Kali ukraść krowę - dobrze, Kalemu ukraść krowę - źle.
 Reasumując, drogi Czytelniku, Podolski, zrzekając się obywatelstwa polskiego, przestał być Polakiem, stając się Niemcem. Koniec i kropka.
 Dodatkowo dopisuję ciekawostkę. Wielu Polaków, którzy przyjechali do Kanady i przyjęli obywatelstwo kanadyjskiej jako drugie, na pewno nie wie, że przyjęli również dodatkowo narodowość, stając się obok Polaka również Kanadyjczykiem.
 Gorąco pozdrawiam,
Andrzej

 Od redakcji: Szanowny Panie, z tym zrzekaniem różnie bywa, bo wielu Ślązaków miało i ma Bundes-paszporty w szufladach i jakoś w "Reichu" przymykają na to oko. Z drugiej strony, ponoć sam Podolski czuje wielki sentyment do gliwickiego Heimatu. Sprawa jest więc z nim złożona.

 Redakcja "Gońca"
 Jestem wierną czytelniczką "Gońca" od 3 lat. Proponuję, aby dwie strony "Gońca" poświęcić ludziom samotnym, starszym i udającym się na emerytury, gdyż od 20 lat nie ma najazdu młodej imigracji do Kanady, a jak stara emigracja wymrze, to koniec z kulturą polską. Nie wiem, czy prawnuki będą wiedzieć, gdzie jest Polska, czy w Europie, czy w Azji.
 Proponuję, aby na tych dwóch stronach były artykuły-informacje o oszustwach w związku z kradzieżą danych osobistych. Jak ktoś może podrobić moje identity. Jak się tego ustrzec. Ludzie mają spłacone domy, boją się o to, że ktoś może wziąć mortgage na dom - podrobić dokumenty.
 Proszę o informacje o domach starców i seniorów, apartamentach. Jaka pomoc jest oferowana ludziom na wpół starym, samotnym. Jeśli ktoś złamie nogę, gdzie zasięgnąć informacji i co zrobić z apartamentem lub domem. Młodzi się w ogóle nie interesują starymi, są zaganiani z półetatu na drugi półetat i czasami na trzeci, a w domu w zimie jak zimno, tak zimno.
 Jeśli samotna kobieta idzie do szpitala, gdzie zostawić torebkę i dane osobiste. Jakie jest tego bezpieczeństwo. Jak działa power of attorney, komu samotna osoba może powierzyć majątek na stare lata. Niech się na ten temat wypowie adwokat albo rządowa osoba.  Jakie są rodzaje pogrzebów, jak wygląda rządowy i dla bez rodziny człowieka pogrzeb. Jest dużo, dużo kompletnie samotnych ludzi, zagubionych, zestresowanych, bez opieki na stare lata. 
 Jak wyglądają emerytury w Polsce, jak można przekazać do Polski, jeśli chce się wracać na stałe. Jakie tam są domy starców, to jest temat, który powinien być na okrągło w "Gońcu". I Ty kiedyś będziesz stary - do zobaczenia tych artykułów. Jakie dokumenty przy sobie nosić i gdzie. Ja nie noszę torebki, mam specjalny pas uszyty. Wypadek i do szpitala, gdzie przekazać z pasa dokumenty i jak to jest zabezpieczone. 
 Dobrze by było, gdyby czytelnicy opisali swoje doświadczenia. Młode pokolenie będzie żyło w epoce czipów i to może będzie wygodniej niż teraz martwić się, że ktoś mi skradnie prawo jazdy.
Czytelniczka

 Od redakcji: Dziękujemy za cenne porady.
 
 

GONIEC NR 25/2008 (233) (20-26 czerwca 2008)

 Witam Państwa,
 Kilka słów pragnę skreślić odnośnie do arcybiskupa Życińskiego. To prominentny hierarcha Polskiego Episkopatu, "dyżurny" komentator wszelkich wydarzeń dla TVN, Radia Zet, "Gazety Wyborczej". Lubi bywać na "salonach", chętnie udziela wywiadów  Olejnik, Michnikowi, Lisowi - dla salonu czas ma  zawsze, ale już pójść na pielgrzymkę, to nie zawsze - pewnie boi się, żeby sobie odcisków nie narobić. Woli już jechać do Owsiaka - swój do swojego ciągnie. No bo takiemu światłemu hierarsze chodzić na pielgrzymki - nie przystoi. Brzydzi się tradycją, za nic ma patriotyzm, kwęka na to, że za dużo w Polakach maryjności. Woli oczywiście mówić o thilhardyzmie, zachwala iść z duchem czasów. Jest w dobrym nastroju, mówiąc, że powinno się nieść sztandar aggiornamento niż słuchać Radia Maryja.
 Ksiądz powinien prowadzić ludzi do Boga - to jedyne i najważniejsze zadanie dla Życińskiego. 
 Chciałbym te kilka słów refleksji zakończyć słowami św. Jana: Jeśli ktoś przychodzi do was i tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie go, albowiem kto go pozdrawia, staje się współuczestnikiem jego złych czynów.
 Pozdrawiam Państwa,
 Tadeusz z Podkarpacia 

 Od redakcji: Zgadza się, swój do swego ciągnie...

 Szanowna Redakcjo, 
 Doceniając Waszą znajomość piłki nożnej, postanowiłem napisać kilka własnych refleksji na temat mistrzostw Europy. Jesteśmy po fazie grupowej i jakoś tak nieswojo odbieram komentarze na temat gry naszej narodowej drużyny. Mogli grać "tak a tak", a ten czy tamten zawodnik nie był dobry. No cóż, grali, jak umieli, i tak jak ich wytrenowano!! Żal mi naszych chłopaków, że tak wyszło, ale świat się nie kończy na tych mistrzostwach; przecież jeszcze tyle jest do ugrania w piłce nożnej, chociaż pozostają pytania i wątpliwości na temat organizacji tej dyscypliny: 1. Dlaczego UEFA i FIFA nie zastosuje rozwiązań z ligi hokeja lub tenisa, żeby monitorować mecz techniką wideo i w razie wątpliwości co do decyzji sędziego, trener drużyny grającej mógłby zażądać weryfikacji werdyktu??? 2. Dlaczego czas trwania meczu nie jest liczony od gwizdka do gwizdka? Żadnego doliczania wedle uznania sędziego!!! Koniec meczu - syrena boiskowa i już, jak w hokeju; 3. Dlaczego trener reprezentacji narodowej nie jest rodowitym obywatelem kraju? Przecież zatrudnianie trenerów z obcych krajów to jest pomieszanie z poplątaniem; to powinno obowiązywać wszystkie drużyny narodowe; czy tak naprawdę gra drużyny narodowej oddaje ducha narodu i jego zdolności własnego zorganizowania?? Jeżeli chcą się uczyć, to niech wyślą trenerów na nauki (!!!), ale trener powinien być swój, a nie jakiś Włoch, Brazylijczyk czy Holender! (przecież w trakcie meczu, nerwówka, Leo mógł wołać: - wzmocnić obronę - a oni mogli zrozumieć: - wznowić odsłonę, dla podpuszczenia przeciwnika oczywiście, no i "było po ptakach"). Tak naprawdę, to liczy się tylko KASA i obecne przepisy tylko sprzyjają patologii piłki nożnej, tak w wykonaniu krajowym jak i europejskim. Mam nadzieję, że nadchodzące mistrzostwa świata będą od tego wolne, czego sobie i wam  życzę. 
 Pozdrawiam 
 Andrzej Kot 
Mississauga

 Od redakcji: Emocje za nami, czas na myślenie.

 Zbrodniarz czy pajac
 Leżę, łażę czy siedzę, ale staram się myśleć (???). Czasem coś mi łazi po głowie, poza radiem, tygodnikami i książkami innych złodziei czasu brak. 
 Ponad pół wieku temu tow. Szymborska pisała wierszyki na cześć swojego ulubieńca Stalina, następnie dostała socjalistyczną wersję Nobla, a teraz już jako "autorytet" staje w obronie czci cienkiego Bolka... pardon, "ikony polskiej", czyli tłustego Wałęsy. Co za różnica, Stalin czy Bolek (?), takim "autorytetom" jest wszystko jedno, nie oni ustalają kierunek, oni tylko wykonują polecenia... Mowa oczywiście o watasze "autorytetów", którzy ruszyli Wałęsie w sukurs... oni to się potrafią ustawić, wiedzą, skąd wiatr ma zawiać.
 Kilka lat wstecz byłem w transportowej firmie dyspozytorem, całkiem przypadkowo zeszło nas się kilka osób w gabinecie dyrektora. A dyrektor, wielkie chłopisko wiecznie po spożyciu, pochwalił się, że jest prawnikiem... efektem wyznania było rozbawienie, co wymusiło dalsze zwierzenia. - U nas w UB mieliśmy 3-miesięczne kursy prokuratorskie, to cały czas jest szanowane...
 Kilka spraw wyjaśnionych, teraz kolej na sprawy zdrowia, ostatnio modne. Jako dietę zaordynowano - unikać soli - proste, prawda? Po kilku latach, tak przy okazji, poprosiłem o nowy druk i udałem się do familijnego, był zdziwiony, ale wyjaśniłem, iż zawsze, gdy robię badanie krwi po spożyciu pieczywa, test wypada bardzo źle i dlatego twierdzę, iż nie powinienem jeść pszenicy i kukurydzy, te akurat produkty są dla mnie zabójcze. - Aaaa, to ty wiesz - stęknął pod nosem i zakreślił kilka rubryk. Wyglądało na to, że był zdziwiony, ale sam na pewno nie udzieliłby mi takich informacji, a ja dużo czasu potrzebowałem, aby dojść do tej wiedzy. Gdybym wiedział wcześniej, może miałbym szansę? W moim wypadku okazało się, że utarte nawyki dietetyczne warto czasami skorygować, nie warto bać się eksperymentów, to jest tańsze od lekarstw i może pomóc.
 Wiem, że ludzie tak długo nie żyją, ale pamiętam, z jakim zacietrzewieniem likwidowano w Polsce małe wodne elektrownie, oczywiście w imię dobrobytu i nowoczesności. Efekty przerosły oczekiwania... Zdaje się, że tow. Gierek był motorem... Teraz jakiś następny motor wmawia nierentowność kopalń węgla. Propaganda, "handlowcy", "patrioci" i w ogóle "autorytety", wmawiają nam, że najlepiej to te zbędne kopalnie sprzedać, a co, niech się inni martwią... ale węgla w Polsce jest na 200 lat dla całej Europy, technologia już w tej chwili pozwala na zarabianie na węglu, ale Polska jako węglowy szejk nikomu nie jest potrzebna, srulon ma inne plany, ostatecznie Polacy to mogą kupować produkty z tego właśnie zbędnego i wielce szkodliwego węgla.
 Taki jest nakaz i dlatego Tuski, Wałęsy i Pawlaki zrobią wszystko, aby rodakom ulżyć, wszystko jest na drodze najlepszej dzięki tow. Balcerowiczowi i srulonowi. Cały świat ma problemy z energię... wielkie fabryczne hale bez okien z cały czas włączonym oświetleniem, zamiast miotły dmuchawa, nóż elektryczny itp. bardzo potrzebne udogodnienia. Śmiecie zbierane są przez wielkie i bardzo oszczędne ciężarówki, a stada koników traktowane są jako ozdoba, świadectwo kultury i zamożności. Suszenie prania jest tak nieestetyczne, że trzeba używać suszarek. Ktoś za to płaci i o to biega, zapłaci i za ocieplenie klimatu. Wiele się w Polsce mówi o wodach geotermalnych, była nawet przyznana dotacja, ale w imię (???) wycofano się z tego wielkiego projektu, tylko dlatego że była to propozycja o. Rydzyka... I tu widzę wielkie oszustwo, błąd, ostatecznie jeśli ta właśnie osoba wierzyła w szanse, brała udział w eksperymencie, to wierzę, że udałby się i ruszyłby cały przemysł... ale po co, srulon zdecydował inaczej i następna szansa poszła się gwizdać. Rolą Polaków jest kupować i tyrać, a Polacy chyba w to uwierzyli (???).
 Dobrze ponad wiek temu cały kontynent Ameryki Płn. pokryty był siecią kolei, ale od długiego już czasu przestawiamy się na traki, ceny paliw trochę poszły w góry, drogi się starzeją, wszystko drożeje, nawet klimat się ociepla. Idiotyzm za idiotyzmem, ale gdzieś te pomysły powstają, ktoś nad tym myśli i wyraźnie widać, że nie o dobro ludzkości w tym wypadku idzie... choć gadają coś zupełnie innego.
 Wszyscy właściciele samochodów muszą kupować paliwo, ktoś je wydobywa, inny przerabia, cena jest mordercza, ale wyjścia nie ma... podatki, a jakże, ale stan dróg, 401 sfrezowana w marcu, no i... sfrezowana, czasami traczek zatykający dziurki, blokuje cały ruch, zablokowany jeden pas, a wszystkie auta posuwają się z astronomiczną wprost szybkością. Ale za paliwo płacisz ty, ruch w interesie naftowym.
 W rocznicę nocnej zmiany główni aktorzy, czyli Wałęsa, Tusk, Pawlak, Rokita, ani słowem nie wspomnieli o swoich zasługach... Wstydzić się nie wstydzą, ostatecznie robią cały czas to samo i w związku z tym spodziewam się jakiejś nowej, ale bardzo grubej afery finansowej.
 Od kilku lat wyciągane były przeciw PiS-owi bardzo naciągane oskarżenia, ale zaczną pracować... kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada. 
 Na całym chyba świecie i od wieków podatki są lekarstwem dla nieudolnych rządów, pomagają im w utrzymaniu się przy władzy. Śmieszne to, ale wybierani w demokratycznych wyborach wcale się na takich niuansach znać nie muszą, oni są od tego, aby dopaść koryta, a jeśli z niejednego można się nachapać... to już pełnia szczęścia. Wiele jest spraw czekających na wyjaśnienie, mordy polityczne i inne afery, czasami wspomina się w Kanadzie dziwną sprawę projektu Avro, czyli samolotu, szczytu techniki minionego okresu, z jakichś dziwnych przyczyn skasowanego i zapomnianego. Podobna sprawa z podwarszawskim Ursusem. Wielki zakład miał szansę podpisać umowę z Francuzami, mógł produkować traktory dla co najmniej dwóch dużych państw, ale w momencie wkroczenia ekipy Gierka, szybciutko ukręcono sprawie łeb i zapomniano... Ciekawe, dwie podobne sprawy... Ciekawe, kto, za ile i dlaczego???
 Wiele osób pisze do "Gońca", są listy bardzo rozsądne, są o niczym, jak moje, ale są jak p. Koniora, ot, błyśnie pomysłem lub poparciem jak świnia zadem... Znowu się odezwał, ale wygląda na to, że w dalszym ciągu niczego nie zrozumiał, ale cóż, lewica tak ma, rozumy pozjadali, a myśleć mają inni. Lenin to mądrze określił i jedynie za to go cenię. Towarzysz, a zielonego pojęcia nie ma...? 
 USA negocjują z władzami Iraku... Wojska USA powinny pozostać na prośbę... Przypomina to bratnią pomoc niesioną Węgrom i Czechom, lub wrzesień 1939 i swobodę dla Białorusi, Litwy i Ukrainy. Za kilka lat będą po Iraku krążyły dowcipy na zasadzie - Kto prosił ruskie? Nikt, sami przyszli. Stara i wielokrotnie stosowana metoda. W pewnym momencie swojego życia odmówiłem służby w ZOMO, za karę dostałem powołanie do marynarki, była "Błyskawica" i trałowce w Świnoujściu. Dawno mnie to nie interesowało, ale raptem głośno się stało. "Gazeta Wyborcza" ogłosiła naturalną śmierć MW, na co min. Napoleon w rządzie zobowiązał się do zbadania sprawy, która go zaskoczyła... (???). Rząd w tym wykonaniu wiecznie uśmiechniętych... No cóż, od czasu Bieruta głupszych nie było.
 Miałem kiedyś bardzo mądrego psa i wiem, przekonany jestem, że gdyby Baremu przyśniło się, że mam za kolegę Tuska, Sikorskiego czy Komorowskiego, psina by się targnęła, rano po przebudzeniu zabiłby się o budę.
 (...)
Janusz Sierzputowski
Cambridge
 PS No i stało się, zwycięstwo zdrowego rozsądku, Irlandczycy są mądrymi ludźmi, dobrze się stało... a teraz zwolennicy UE mają nowe problemy i będą mieli je zawsze, nie oni pierwsi i nie ostatni. J.S.

 Od redakcji: Dziękujemy za komentarz.

 Niech żyje wielka Irlandia!
 Niech żyje wolna i niepodległa Polska!
 Niech żyje Europa Wolnych Narodów!
 "Do modlitwy stań narodzie, wtedy zło cię nie ubodzie!"
 Chyba coś się wydarzyło w tych dniach w Irlandii? Chyba coś się zmieniło w tych dniach w Europie?  A czy cokolwiek zmieniło się w Polsce? Wydaje mi się, że niewiele, że Polska jak spała, tak śpi. A przecież to oczy całej chrześcijańskiej Europy, a pewnie i świata całego, przez ostatnie lata zwrócone były z nadzieją, że Ojczyzna Papieża-Polaka nie pozwoli na zniewolenie Europy, że stanie w obronie życia i tradycyjnej rodziny. Tymczasem cud stał się, ale nie w Polsce, tylko w Irlandii.
 Organizacje katolickie w Irlandii zwróciły się do narodu irlandzkiego z apelem, aby modlił się Koronką do Miłosierdzia Bożego, można powiedzieć, polską koronką, prosząc Boga o potrzebne siły do odrzucenia Traktatu Lizbońskiego.
 Podchwyciłem ten apel i wysłałem go do moich "znajomych na Internecie", aby też się modlili w tej intencji i przesłali go dalej. Wysłałem ten apel również do "Naszego Dziennika", ale w wersji internetowej tej gazety, a tylko do takiej mam dostęp, nie zauważyłem żadnego śladu tego apelu.
 Mam nadzieję, że modlitwa Irlandczyków i garstki Polaków do Bożego Miłosierdzia została wysłuchana i stał się cud.
 W "Dzienniczku s. Faustyny" czytamy m.in.:
(300)
 ...
 Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do Miłosierdzia Mojego.
 O, jak bardzo Mnie rani niedowierzanie duszy. Taka dusza wyznaje, że jestem Święty i Sprawiedliwy, a nie wierzy, że Jestem Miłosierdziem, nie dowierza Dobroci Mojej. 
 I szatani wielbią sprawiedliwość Moją, ale nie wierzą w dobroć Moją.

(39) Pewnego dnia powiedział mi Jezus, że spuści karę na jedno miasto, które  jest najpiękniejsze w Ojczyźnie naszej. Kara ta miała być - jaką Bóg ukarał Sodomę i Gomorę. Widziałam wielkie zagniewanie Boże i dreszcz napełnił, przeszył mi serce. Milczeniem modliłam się. Po chwili powiedział mi Jezus:
 Dziecię moje, łącz się ściśle w czasie ofiary ze mną i ofiaruj Ojcu niebieskiemu krew i rany moje na przebłaganie za grzechy miasta tego. Powtarzaj to bez przestanku przez całą mszę św.  Czyń to przez siedem dni.
 Siódmego dnia ujrzałam Jezusa w obłoku jasnym i zaczęłam prosić, aby Jezus spojrzał na miasto i na kraj nasz cały. Jezus spojrzał się łaskawie. Kiedy spostrzegłam życzliwość Jezusa, zaczęłam Go błagać o błogosławieństwo. Wtem rzekł Jezus:
 Dla ciebie błogosławię krajowi całemu - i uczynił duży znak krzyża ręką nad Ojczyzną naszą.
 Radość wielka napełniła duszę moją, widząc dobroć Boga. 

(1533) Widziałam gniew Boży ciążący nad Polską.
 I teraz widzę, że jeśliby Bóg dotknął kraj nasz największymi karami, to byłoby to jeszcze Jego wielkie miłosierdzie, bo by nas mógł ukarać wiecznym zniszczeniem za tak wielkie występki.
 Struchlałam cała, jak mi Pan choć trochę uchylił zasłony.
 Teraz widzę wyraźnie, że dusze wybrane podtrzymują w istnieniu świat, aby się dopełniła miara. 

(1732)  Gdy się modliłam za Polskę, usłyszałam te słowa:
  -  Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. 
 Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje.

(818)
 Dzisiejszy dzień ofiarowałam za Rosję, wszystkie cierpienia swoje i modlitwy ofiarowałam za ten biedny kraj. Po Komunii św. powiedział mi Jezus, że: 
 dłużej tego kraju znosić nie mogę, nie krępuj Mi rąk, córko Moja. 
 Zrozumiałam, gdyby nie modlitwa dusz miłych Bogu, to by już ten cały naród obrócił w nicość. 
             O, jak cierpię nad tym narodem, który wygnał z granic swoich Boga.

(59) W pewnej chwili usłyszałam taki głos w duszy:
 Odpraw nowennę za Ojczyznę. Nowenna ta będzie się składać z litanii do Wszystkich Świętych. Proś o pozwolenie spowiednika.
 Na przyszłej spowiedzi otrzymałam pozwolenie i zaraz wieczorem zaczęłam tę nowennę. Pod koniec litanii ujrzałam jasność wielką i w niej Boga Ojca. Przed jasnością tą a ziemią ujrzałam Jezusa przybitego do krzyża, i tak, że Bóg, chcąc spojrzeć na ziemię, musiał patrzeć przez rany Jezusa. I zrozumiałam, że dla Jezusa Bóg błogosławi ziemi.
 W II wojnie światowej naród polski potrafił z Bożą pomocą wytrwać i nie dać się zniewolić naszemu odwiecznemu wrogowi. Po II wojnie światowej naród polski pod wodzą Wielkiego Prymasa Tysiąclecia z Bożą pomocą nie dał się zniewolić naszemu wschodniemu "przyjacielowi". A teraz w trakcie trwającej już wiele lat III wojnie światowej jakoś nie umiemy się pozbierać, nie umiemy się zjednoczyć, nie umiemy nawet razem żyć. Czegoś nam chyba brakuje? Może przykład katolickiej Irlandii czegoś nas nauczy?
 Może wreszcie obudzi się i naród polski, naród podobno katolicki, Ojczyzna wielkiego Papieża-Polaka. Jak widać na tym irlandzkim obrazku - z Bogiem można wszystko! Z Bogiem można przezwyciężyć wszelkie kryzysy i wszelkiego zło! 
 Ale bez Boga... nic uczynić nie możecie!
Emanuel Czyżo
Toronto

 Od redakcji: Miłosierdzie każdemu jest potrzebne, Panie Emanuelu.

 ***
 W niedzielę, 15 czerwca 2008 roku, przedstawiciele polskiej parafii pod wezwaniem Matki Boskiej udali się do Brampton na Mszę Świętą, w czasie której homilię wygłosił kardynał Stanisław Dziwisz.
 Swą obecnością oraz transparentem z napisem "Nie niszczcie naszego dziedzictwa - Ocalcie naszą parafię" pragnęliśmy wyrazić swój głęboki żal z powodu braku opieki polskich duszpasterzy nad najstarszą polską świątynią wzniesioną w 1915 roku przez polskich imigrantów.
 W połowie Mszy Świętej zostaliśmy poproszeni przez ojca Marcina o zwinięcie transparentu. Stwierdził, iż nie jesteśmy u siebie, a tylko gościnnie przebywamy na ziemi bramptońskiej, i mamy minutę na wykonanie polecenia. W przeciwnym razie panowie z ochrony nam pomogą. Poinformował nas również, iż sekretarz kardynała Dziwisza umożliwi nam spotkanie z Kardynałem w czasie audiencji.
 Grzecznie dostosowaliśmy się do poleceń ojca Marcina. Około godziny 17.00 dostaliśmy się na 4-minutową audiencję do kardynała Dziwisza, w której uczestniczył również ojciec Adam Filas. Przedstawiliśmy kardynałowi Dziwiszowi decyzję prowincjała ojca Janusza Błażejaka o odejściu ojców oblatów z parafii Matki Boskiej z dniem 23 listopada 2008 roku. Prosiliśmy również o modlitwę i wsparcie duchowe. Kardynał Dziwisz poparł nasze starania o utrzymanie polskiego charakteru naszej parafii. Ściskając nasze ręce, powiedział: "Dobrze, że walczycie". Również ojciec Adam Filas, jako przedstawiciel Rady Oblatów, obiecał pomoc, za co mu serdecznie dziękujemy. Stwierdził, że postara się znaleźć inną grupę polskich księży do pełnienia posługi duszpasterskiej w naszej parafii. Obiecał również wstawiennictwo u Księdza Biskupa. Mamy nadzieję, że dotrzyma słowa, o co będziemy się modlić.
Parafianie
z kościoła Matki Boskiej 

 Od redakcji: "Dobrze, że walczycie".
 
 

GONIEC NR 24/2008 (232) (13-19 czerwca 2008)

 Panie Redaktorze,
 Nie lubię publicznie zabierać głosu, ale w tej konkretnej sprawie nie mogłem się powstrzymać. 
 Chodzi o ministra Radosława Sikorskiego, który ostatnio cynicznie oświadczył, że walka Rodzin Katyńskich w sądach rosyjskich o uznanie Katynia za zbrodnię ludobójstwa to prywatna sprawa tychże rodzin. Tak mówi minister rządu RP!
 W związku z tym kołacze mi się po głowie pytanie, kim jest pan Sikorski? Absolwent Oxfordu, bojownik o wolność Afganistanu, minister obrony w rządzie PiS, teraz jeden z największych wrogów PiS-u, minister spraw zagranicznych w rządzie PO. Jak taki nieprzewidywalny człowiek mógł być tak ważną postacią w poprzednim rządzie?
 Czy taki pan Marcinkiewicz, rzeczywisty błazen, który teraz na wszelkie sposoby kokietuje PO, bo mu się kończy intratna synekura w Londynie. Zakpił sobie z niego "Super Express", organizując prowokację dziennikarską, i tak to ten brukowiec skomentował: "Kazimierz Marcinkiewicz przez rok pracował w londyńskim banku, zaproponowaliśmy mu po angielsku pracę przy sprzątaniu. Nie odmówił, bo... nie zrozumiał!". Nawiasem mówiąc, nagranie tej rozmowy można sobie odsłuchać w Internecie, m.in. jak Kaziu robi spelling swego imienia i nazwiska. Podobno pracując w tym banku, wielokrotnie głosował w sprawach ważnych dla Polski, możemy się domyślać, czy rozumiał kwestie w sprawach, w których oddawał głos.
 Wypada jeszcze wspomnieć ostatnią aferę z oskarżeniami wobec prezydenta Kaczyńskiego, że ten kazał mu założyć podsłuch, gdy on był premierem. Tak to komentuje ostatnie "Wprost": "Jego (K.M.) zachowanie w kwestii oskarżenia Lecha Kaczyńskiego o zlecenie nielegalnego podsłuchiwania zdaje się potwierdzać tezę, że były premier przekroczył granice śmieszności dopuszczalne w polityce. Najpierw bezpardonowo zaatakował prezydenta (chciał się nawet poddać badaniom na wariografie, by uwiarygodnić swoje oskarżenie), a potem bagatelizował tę kwestię, sprowadzając ją do luźnej przyjacielskiej rozmowy, by wreszcie wycofać się z całej sprawy i obiecać zamilknięcie na cały miesiąc".
 Jakie kadry, takie państwo. Jak Jarosław K. mógł go desygnować na premiera, żeby teraz jątrzył na PiS, podobnie jak Sikorski.
 Pozdrawiam,
 Zbigniew Milbyński

 Od redakcji: Jacy ludzie, takie kadry, takie państwo.

 ***
 Pytanie o przepisy emerytalne    Witam. Czytałem w gazecie o zmianach w przepisach emerytalnych pomiędzy Polską a Kanadą. Proszę o podanie mi, gdzie w Kanadzie mogę złożyć stosowne dokumenty w sprawie emerytury. Dziękuję za odpowiedź. 
WZ

 Od redakcji: W sprawie polskiej emerytury proszę pytać w konsulacie lub przez Internet bezpośrednio w urzędzie w Warszawie.

 Szanowni Państwo,
 Zbliża się wizyta w Kanadzie Ekscelencji Kardynała Dziwisza. Słyszałem w radiu, w jakiej oprawie będzie witany ten dostojnik naszego Kościoła, i to bardzo dobrze, że tak będzie. Tylko obawiam się, by w grupie ewentualnych osób towarzyszących nie było posła Palikota, a dlaczego...?
 Jeżeli chodzi o regionalne sentymenty do osób zaproszonych, to bardziej bym był w przyszłości zadowolony z wizyty przedstawiciela północy Kraju w osobie Ekscelencji abp. Leszka Głódzia, nareszcie obecnego metropolity gdańskiego.
 Przy okazji chcę podziękować za wspaniały artykuł panu Krzysztofowi Zarzeckiemu.
Franciszek

 Od redakcji: Szanowny Panie, wizyty przedstawicieli naszego Kościoła to nie jest koncert życzeń. 

 ***
 Artykuł w "Gońcu" nr 22 pana Krzysztofa Zarzeckiego pt. "Biskupowi Życińskiemu do rozumu" dość szczegółowo przedstawia jego poglądy, szczególnie wizyta w konsulacie polskim. Biskup ten od dawna jest osobą kontrowersyjną jako hierarcha w polskim Kościele katolickim.
 Z dyskusji i odpowiedzi na pytania pani Bonikowskiej, jakby wyreżyserowane, dają szczególnie pogląd na Radio Maryja i ks. Rydzyka. Trudno zrozumieć wrogo nastawiony pogląd do tego Radia Maryja i wszystkich wykształconych ludzi, którzy współpracują z tym radiem. W dodatku obrażają miliony ludzi słuchających tego radia i modlących się z nim i popierających. To nie są stare babcie tylko, ale ludzie z pełnym umysłem. Tytuły np. filozofa lub doktora też nie zawsze świadczą o ludziach prawego sumienia. Filozofia może też być wykorzystana do manipulacji ludzkich umysłów, a doktor może chorego zabić niż wyleczyć.
 Np. taki poseł Palikot nawołuje do zabicia ks. Rydzyka i ma dużo zwolenników. Znów nadeszły czasy podobne do komuny, z tą tylko różnicą, że wtedy mordowano i wydawano wyroki potajemnie. Dziś znów jak za czasów, kiedy ukrzyżowano Chrystusa, nawołuje się oficjalnie. Też to robili uczeni w piśmie i arcykapłani. Szatan działa jak nigdy od narodzenia Chrystusa. Dziś postępowy poseł, np. pan Palikot, trzyma w ręce pistolet i w drugiej członek męski, uniesione do góry, jakby na znak zwycięstwa. To świadczy o poziomie polskiej podstawy parlamentu, a nawet niektórych Polakach, którzy wybierają tych ludzi. Może nawet pan Palikot dostanie za to Nagrodę Nobla.
S.W.

 Od redakcji: Nie dostanie, natomiast jako osobnik kreujący się na enfant terrible polskiej polityki powinien dostać pasem po pupie.

 Nie atakujcie ludzi personalnie
 Panie Kumor, Pański wachmistrz Sierzputowski sugeruje, że ja jestem czytelnikiem upierdliwym. Przyrównywanie mnie do cienkiego Bolka jest zupełnie nietrafne, bo ja Bolków wszelkiej maści, tych grubych, cienkich i przeciętnych w czambuł potępiłem w liście do Angory, który on czytał i który wspomina. Skąd więc u niego to porównanie? Nie mam zielonego pojęcia. 
 Jakim też prawem tytułuje mnie "tow. Konior"? Z jakich teczek miałoby wynikać, że ja jestem komunistą? Ale prostakom z rodziny Radia Maryja, do których on należy, jak sam stwierdza, zwłaszcza takim co zaczytują się Michalkiewiczem, takie słabości się zdarzają. Więc przełknę i tę zniewagę. 
 Radziłbym jednak atakować oponentów merytorycznie, a nie personalnie, bo wysyłając ich na spacery po świeżym powietrzu lub nazywając towarzyszami, obnażacie tylko swoją słabość. 
 Ja nie wierzę w żadne święte krowy i nikogo nie powinno to dziwić. 
 Waldemar Konior

 Od redakcji: Panie Konior, nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe - to taka prosta zasada, no ale chyba Pan jest z cywilizacji Kalego: Kali ukraść krowę - dobrze! Kalemu ukraść krowę - źle! Życzę powodzenia. A.K.

 ***
 "Szanowna Pani Krystyno!
 Z podziwem czytałem Pani artykuły o sytuacji małżeństwa w obliczu =kanadyjskiego prawa?! Tym większe uznanie budzi fakt, że pani, jako kobieta, odważyła się napisać szczerze i obiektywnie o postępującym niszczeniu małżeństwa, a tym samym rodziny w tutejszym społeczeństwie". Tak zaczynał się list pana, który prosił mnie o kontakt. Ponieważ nie było mnie ponad dwa miesiące w Kanadzie, dopiero teraz mogę skontaktować się z panem. Mój numer telefonu w redakcji "Gońca".
Krystyna Starczak-Kozłowska

 Od redakcji: xxx

 Szanowny Panie Redaktorze!
 LAUDETUR IESUS CHRISTUS
 Pragnę serdecznie podziękować Panu za publikację artykułu "Msza Trydencka remedium na problemy", który jest właściwie wywiadem z kard. Ho-yosem.
 Niedługo obchodzić będziemy rocznicę wydania motu proprio "Summorum Pontificum", w którym papież Benedykt XVI przywraca do łask piękno liturgii Mszy św. Wszech Czasów, zwanej potocznie Trydencką, do tak niedawna jedynego rytu w Kościele rzymskokatolickim, który de facto nigdy nie został prawnie zakazany!
 Ojciec Święty zezwala również na korzystanie z całego bogactwa pozostałych sakramentów sprawowanych wg odwiecznego tradycyjnego rytu.
 Warto może nadmienić, że w Toronto Msza św. Trydencka odprawiana jest co niedziela w kościele Vincent de Paul, 263 Roncesvalles Ave o godz. 9.30,  a w ciągu tygodnia w kościele Holy  Family o godz. 11.30, 1372 King St. West. 
 No i oczywiście w kościółku Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X w Etobicoke, 11 Aldgate Ave., godz. 8.00 i 10.30 w niedziele.
 Nie znałam wcześniej tej Mszy św.  Od pierwszej chwili urzekło mnie jej niezwykłe piękno, dostojeństwo, pobożność wszystkich wiernych, osoba Kapłana-Ofiarnika, postawa ministrantów, harmonia muzyki gregoriańskiej, sakralny język, poczucie SACRUM, w którym ja - "pył mizerny" mam szczęście uczestniczyć.  A przede wszystkim niezwykłe SKUPIENIE i CISZA!
 Na mszach tych bywa również spore grono Polaków. Rozpoznać ich można po chociażby charakterystycznych (nowych!) modlitewnikach wydanych w Polsce przez wydawnictwo "TE DEUM", a to oznacza, że może należałoby skorzystać z tego daru Ojca Świętego, którego intencją jest przybliżenie wszystkim wiernym tego zapomnianego skarbu Tradycji, i odprawienie takiej mszy w jednej z polskich parafii?
 Są przecież jeszcze wśród nas księża, którzy ten ryt pamiętają, a może nawet przyjęli w nim swoje kapłańskie święcenia. 
 Mszę Trydencką ktoś nazwał "najpiękniejszą po tej stronie Nieba"...
Stała Czytelniczka

 Od redakcji: Zgadzamy się w pełni - za list serdecznie dziękujemy. 

 Warto pomyśleć
 Podolski strzelił Polsce 2 bramki! Dokładnie mówiąc, drużynie polskiej strzelił 2 gole, nie Polsce. Ale w życiu już tak się utarło, że gol drużynie jest golem państwu. Z tym się musimy pogodzić. A jeżeli tak, to znaczy, że Podolski wyrządził Polsce krzywdę, bo porażka z Niemcami, szczególnie teraz, jest nam bardzo nie na rękę. 
 Drugi problem, to - czy Podolski jest Polakiem, czy nie? Dowiadujemy się, że nie ma paszportu polskiego, ale tu nie chodzi o paszport, tylko o człowieka. A zatem wątpliwości nie ma żadnej - Podolski jest Polakiem, jeszcze. 
 Czyli Polak Podolski wyrządził Polsce krzywdę. Co się dzieje, kiedy Polak wyrządza Polsce krzywdę? Oczywiście to zależy od rodzaju krzywdy. Kiedy Polak pracuje dla Niemca czy Ruska jako ślusarz czy mechanik, też może wyrządzać Polsce krzywdę. Krzywda, moim zdaniem, ma miejsce wtedy, gdy w kraju jest dla niego dość pracy i gdy tej pracy nikt nie wykona, gdy on wyjedzie z kraju. To zuboża nasz kraj i jednocześnie dobrze służy obywatelom tego kraju, do którego wyjechał. Kiedy polski piłkarz gra w rosyjskiej czy niemieckiej drużynie, też może wyrządzać Polsce krzywdę, np. strzelając bramki polskim drużynom klubowym. Ale to są drużyny klubowe, a nie reprezentacje kraju. 
 Podolski nie tylko strzelił 2 bramki Polsce, on przede wszystkim w tym meczu reprezentował Niemcy, nie Polskę. Czyli, głównie w terminologii sportowej, był przeciwnikiem Polski, w tym meczu. I to jest zasadnicza sprawa. 
 Robert Kubica też pracuje dla Niemca. Ale nie reprezentuje Niemiec i nie strzela Polsce bramek. Raczej przynosi jej zaszczyt.
 Kiedy Polak wyjeżdża za granicę, aby tam pracować i lepiej zarabiać, ale tylko czasowo, nie na stałe, też wyrządza Polsce krzywdę. Ale nie jest Niemcem, nie reprezentuje Niemiec, i nie strzela Polsce bramek.
 Kiedy Polak naukowiec wyjeżdża za granicę, bo tam ma większe możliwości rozwoju swojego talentu i lepsze warunki pracy, ale pozostaje zawsze Polakiem i nie przywdziewa koszulki reprezentanta kraju, w którym przebywa, oraz nie strzela Polsce bramek, to wielkiej krzywdy Polsce nie czyni. A często swoimi wynikami rozsławia imię Polski.
 Reasumując, Polak Podolski nie tylko wyrządził Polsce krzywdę, strzelając 2 bramki, ale przede wszystkim reprezentował w tym meczu państwo niemieckie (naszego odwiecznego wroga) i w terminologii sportowej, był przeciwnikiem Polski.
 Dlatego uważam, że powinien być pozbawiony obywatelstwa polskiego.
 Bardzo lubię tego chłopaka, bo jest sympatyczny, chyba inteligentny i jak sam mówi "ma serce polskie". Trudno, przyjacielu, podjąłeś się jednak roli przeciwnika Polski, wkładając na siebie koszulkę reprezentanta Niemiec. I z konsekwencjami tego czynu musisz się liczyć. W dyskusjach padają jeszcze argumenty, że w swoim czasie działacze piłkarscy polscy nie poznali się na nim, nie zatroszczyli się o niego, nie rozpoznali w nim wielkiego talentu. To co, to w efekcie p. Podolski postanowił się na nich pogniewać i na całą Polskę też, i przywdział koszulkę reprezentanta... Niemiec?
 Wstyd i hańba, p. Podolski. Tak Polak nie postępuje. Apeluję do pana, aby pan sam zrzekł się obywatelstwa polskiego, bo w gruncie rzeczy już pan to dawno uczynił.

 Od redakcji: Chyba zbyt poważnie traktuje Pan swoje obowiązki kibica - zapraszamy do lektury naszej sondy na str. 20. 
 
 
 
 
 

ARCHIWUM nr 20
ARCHIWUM nr 19
ARCHIWUM nr 18
ARCHIWUM nr 17
ARCHIWUM nr 16
ARCHIWUM nr 15
ARCHIWUM nr 14
ARCHIWUM nr 13
ARCHIWUM nr 12
ARCHIWUM nr 11
ARCHIWUM nr 10
ARCHIWUM nr 9
ARCHIWUM nr 8
ARCHIWUM nr 7
ARCHIWUM nr 6
ARCHIWUM nr 5
ARCHIWUM nr 4
ARCHIWUM nr 3
ARCHIWUM nr 2
ARCHIWUM nr 1
ARCHIWUM nr 0
 
 

***


KONTAKT: 
tel. 905-629- 9738
fax 905-629-9764 
 e-mail: redakcja@goniec.net



.. .
webmaster