 |
| POWROT |
|
|
Goniec
Polish Messenger
ISSN 1708-878X
GST# 87090 2707 RT 0001
Tygodnik polski w Kanadzie
Polish community's weekly newspaper published in Canada
Tel.: 905 - 629-9738
Fax: 905 - 629-9764
Internet:
www.goniec.net
e-mail: redakcja@goniec.net
Adres redakcji:
2404 Haines Rd. Unit 11
Mississauga, Ont.
L4Y 1Y6
Canada
Redaguje zespół w składzie:
Redakcja w składzie:
Andrzej Kumor - redaktor naczelny (kumor@goniec.net)
Jerzy Rosa - zastępca red. naczelnego (rosa@goniec.net)
Magda Angrot * Marek Bućko * Krzysztof Jaśkielewicz * Hanna Kurek *
Olimpia Orlewicz * Daniel Runo * Aleksander Rybczynski
Współpracują:
Emanuel Czyżo * Waldemar Biały * Izabela Embalo * Paweł Jędruch * Marian
Kałuski * Zbigniew Koreywo * o. Stanisław Kowal * Jan Kowalski * Adam Kurzaj
* Antoni Lenkiewicz * Michał Maryniarczyk * Iwo Cyprian Pogonowski * Wojciech
Porowski * Maciek Przekorny * Stanisław Tymiński
Wydawca:
Goniec Inc. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
.. |
GONIEC NR 5/2005 (60)
(4-10
lutego 2005)
Brak korespondencji (chyba wszyscy zajęci czytaniem Listy Wildsteina
:-))))
GONIEC NR 4/2005 (59)
(28
I - 3 II 2005)
Szanowny Panie Redaktorze!
Śledzę z niepokojem wypowiedzi czytelnikow i nie tylko na temat
Wielkiej Orkiestry Świątecznej.
Jest wiadomo, że zbieraniu funduszy na szlachetne cele towarzyszy
również propagowanie przez jej założyciela życia bez hamulców moralnych,
bo takie żniwo zbiera Przystanek Woodstock. Jest to doskonała socjotechnika.
Brońmy tradycyjnej moralności jeżeli kochamy odpowiedzialnie naszą polską
młodzież.
Dla tych, którzy chcą być bardziej doinformowani polecam tygodnik
"Niedziela" Nr 4 artykuł red. Ewy Polak-Palkiewicz pt. "Przebierancy"
w sekcji Porządkowanie Pojęć.
Z poważaniem
Anna Psuty
Od redakcji: Stanowisko redakcji w prezentowanej przez Panią
sprawie jest znane naszym czytelnikom.
Szanowny Panie Redaktorze,
Z przyjemnością czytam pańskie artykuły, jak również wszędzie,
gdzie tylko mogę polecam znajomym i wszystkim innym, z którymi mam kontakt
choćby przelotny pańskie czasopismo "Goniec". Podaję również adres internetowy
www.goniec.net jako patriotycznego źródła informacji. Wierzę, że to właśnie
ono będzie jednym z najbardziej wiodących czasopism o duchu prawdziwie
polskim i patriotycznym.
Bardzo cenię sobie u pana krytyczne spojrzenie na otaczającą
nas
rzeczywistość i umiejętność rozdzielania ziarna od plew. Niedawno pisał
pan krytycznie o pośle ze Scarborough, na którego wylano kubek pomyj tylko
za to, że powiedział prawdę. Co się dzieje z Kanadą? Co za ludzie sprawują
w niej władzę? Przecież podstawą każdego humanitarnego systemu politycznego
jest Prawda. Jaki rodzaj demokracji mamy w Kanadzie? Najwyraźniej widać,
że to ma być demokracja sterowana, służąca określonym grupom społecznym.
Dzieje się tak nie tylko w Kanadzie. Pozwoliłem sobie dołączyć
do tego emaila mój list, w którym opisałem jak globaliści wykorzystują
instytucje rządowe w Kanadzie do szerzenia swoich poglądów jako jedynie
słusznych. Bardzo proszę o zamieszczenie mego listu na witrynie "Gońca"
w dowolnym dziale lub wręcz zamieszczenie w pańskim czasopiśmie ku przestrodze
o zbliżającym się, drobnymi krokami, jakiegoś potwornego ogólnoświatowego
totalitaryzmu, którego zwiastunami jest właśnie propagowanie takich postaw.
Serdecznie pozdrawiam
Jerzy Maliński
Prawo czy przywilej?
Czy człowiek ma prawo żyć czy to tylko przywilej? Szokujące pytanie
- nieprawdaż.
Ostatnio byłem na takim spotkaniu, gdzie globaliści piorą mózgi
ludziom. Miejsce spotkania: Toronto - Kanada - instytucja rządowa - wstęp
wolny. Na tym spotkaniu podano szereg "prawd", które globaliści głoszą
jako uniwersalne i chcą aby za takie przyjmowali je wszyscy. Dla każdego
człowieka z cywilizacji chrześcijańskiej był stek bzdur. Potwornie się
naraziłem, zarówno prowadzącemu jak i gospodarzom organizującym to spotkanie,
wchodząc w ostrą polemikę z głoszonymi tezami globalistów i ośmieszając
je przed widownią. Inni również zabierali nieśmiało głos.
Jestem niemal pewny, że te idee zostaną przeniesione do Polski
przez jedynie światłych i politycznie poprawnych "polonusów" antypolskiego
chowu. Jak widać taki jest trend i każda - powtarzam - każda największa
głupota wymyślona przez globalistów jest niesiona do Polski z Kanady czy
UE jako drogowskaz na jutrzejsze dni.
Oto te idee:
- unikaj negatywnych źródeł informacji, ludzi, miejsc, rzeczy
i zwyczajów.
Mój komentarz: innymi słowy oni chcą abyś unikał mądrych ludzi,
którzy pokażą ci prawdę, która być może uczyni cię nieszczęśliwym, uczyni
ci dyskomfort i rozczaruje cię. Chcą abyś unikał dokumentów potwierdzających
prawdę o świecie, abyś żył w świecie kłamstw i iluzji kreowanych przez
media i ich właścicieli jeśli czyni cię to tylko szczęśliwym. Nie tłumaczą
ludziom, że życie w iluzji kosztuje najwięcej. W ten sposób kreują złych
i egoistycznych ludzi oraz ludzkie postawy. W ten sposób nastroje gniewu
i agresji są eliminowane w różnych lokalnych społecznościach z powodu życia
w złych warunkach ekonomicznych jak brak pracy, mieszkania, perspektyw
rozwoju i samorealizacji.
- Unikaj tych, którzy próbują zniechęcić lub odstraszyć cię.
Mój komentarz: innymi słowy oni chcą abyś unikał mądrych ludzi,
którzy próbują ostrzec cię przed niebezpieczeństwem. Globaliści chcą abyś
był odważny i arogancki, abyś nie umiał rozpoznawać "kręgu zła ani dobra".
Bądź ignorantem i pogłaszcz węża, zobacz jaki piękny. W ten sposób mądrzy
i dobrzy ludzie są spychani i izolowani, a tylko dlatego, że chcą ci powiedzieć
prawdę o nienormalnościach i niebezpieczeństwie. To jest polityka skierowana
przeciwko ludziom, którzy krytykują polityków i tych co mają władzę i źle
rządzą.
- Praca nie jest prawem a przywilejem.
Mój komentarz: to barbarzyńska, nieludzka idea szeroko propagowana
przez komunistów i globalistów - w sumie tych samych ludzi tylko trzymającymi
różne szyldy ponad swoimi głowami. Ta idea jest skierowana przeciwko ludzkiej
godności i wolności. W obecnych czasach praca jest źródłem dochodu, a on
"owocem" dla przeżycia większości zdrowych ludzi. Jest ona również konieczna
dla ich zdrowia psychicznego. Bez pracy ludzie nie mogą żyć ani nie mogą
rozwijać się społeczności. Z tego widać, że warunkiem koniecznym aby żyć
jest praca. Nagle jacyś barbarzyńcy zaczynają twierdzić, że praca jest
przywilejem. Czyli co - życie jest przywilejem!! Czy słyszysz to szanowny
czytelniku? Czy Ty masz prawo życ, czy to jest jakiś przywilej dla Ciebie?
Odpowiedz sobie na to pytanie! Kto ma prawo powiedzieć, że Twoje życie
jest jakimś przywilejem, który może być Tobie odebrany? Kto ma prawo odebrać
Tobie ten "przywilej"? Kim są ci barbarzyńcy?!! Czy zagnieździlli się już
również w Polsce?
- Kochaj siebie przede wszystkim i najbardziej.
Mój komentarz: oni chcą abyś był bezdusznym egoistą, abyś nie
dbał o innych, którzy potrzebują pomocy, abyś był niewrażliwą istotą, która
nie dba o innych.
- Kontroluj swoje przeznaczenie bo jesteś za nie odpowiedzialny.
Mój komentarz: to jest fałszywy slogan ponieważ my możemy kontrolować
tylko nasze postawy i zachowania aby być dobrymi ludźmi, szanowanymi i
kochanymi przez innych z naszej społeczności. Reszta jest poza naszym zasięgiem.
Jest ona kontrolowana przez właścicieli banków i lichwiarzy, przez polityków,
przez właścicieli firm, kamieniczników i ludzi z biura kadr w firmach.
Oni mają zdecydowany wpływ na jakość życia każdego obywatela.
Oto świat jaki globaliści kreują dla przyszłości.
Po tym spotkaniu zrobiono nawet donos na moje polemiczne wystąpienia.
Kierownik ośrodka poprosił mnie po tej prelekcji na krótką rozmowę i powiedział,
że otrzymał skargę od jednego ze słuchaczy, który był niezadowolony z mojej
polemiki. W związku z tym on również nie życzyłby sobie, abym swoje poglądy
głosił wobec zgromadzonych słuchaczy. Znów doszło do polemicznej wymiany
zdań, bo każdy ma prawo do własnego zdania. Wzbudziło to mój protest, że
w takim razie dlaczego jednym wolno głosić swoje poglądy i organizuje się
dla nich spotkania, a innym nie wolno z tymi poglądami polemizować pomimo,
ze stoją one w sprzeczności z tym co nazywa się ludzka godność i wolność
w cywilizacji chrześcijańskiej. Co to jest, nowa forma komunizmu czy nazizmu
z jakimiś przywilejami i dla kogo? Przecież to jakaś pralnia mózgów. Wszystko
to dzieje się w rzekomo demokratycznej Kanadzie. Skąd my to znamy?
Jerzy Maliński
Od redakcji: Zgadza się, pralnia mózgów, dlatego musimy się
starać - jak to mówi p. Danielski w tekście publikowanym na naszych łamach
- pozostać poza "polem rażenia systemu".
O czystości języka i o prawdzie
Jeżeli chcemy wyeliminować z naszego życia zło, musimy zło nazywać
złem, a dobro dobrem. Ale to jeszcze za mało, nasz język musi być bardziej
precyzyjny i czysty. Weźmy jeden przykład - elita rządząca, czy nawet samo
słowo elita. Pora już skończyć z tymi elitami. Wiele osób już o tym pisało
(także w "Gońcu"), że nie mamy w Polsce elit. A mimo to ciągle ktoś używa
tego terminu. Trzeba więc raz jeszcze przypomnieć, że ci, którzy nami rządzą
to żadna elita. To kłamcy, złodzieje i oszuści. I tak ich nazywajmy. Nie
ma więc elity rządzącej itp. grup. Są ludzie, którzy dzierżą władzę, to
termin najodpowiedniejszy, bo kojarzy się z Dzierżyńskim. Mamy tutaj do
czynienia z pomieszaniem kolejności spraw. Aktualnie, jeśli ktoś dorwie
się do "koryta władzy", staje się automatycznie członkiem elity. Gdy tymczasem
kolejność jest odwrotna. Najpierw trzeba należecie do elity, a potem można
myśleć o sprawowaniu władzy, czyli służbie narodowi.
Inny problem, to problem fałszu i prawdy. Weźmy jeden przykład
- p. Owsiak, znany powszechnie, jako "Jurek Owsiak", autor jednego z największych
zeł, jakie się aktualnie dzieje w Polsce, znanego pod nazwą - rupta co
kceta. To nie jest żadne dowcipne powiedzenie. To jest bardzo poważny generator
zła. P. Owsiak organizuje WOŚP, ale i przystanek Woodstock. Piękne i szlachetne
hasło akcji WOŚP jest wykorzystywane po to, aby zebrać pieniądze m.in.
na przystanek Woodstock. Nie wystarczy zatem zapoznać się tylko z hasłem,
trzeba wiedzieć coś więcej o tym Panu i o jego działalności. Mamy tu po
prostu do czynienia z połączeniem, czyli manipulacją, zła z dobrem. Z tego
niestety może wynikać więcej zła niż dobra.
Zainteresowanych tym problemem odsyłam do "Tygodnika Solidarność"
nr 3 z dn. 21 stycznia 2005, gdzie znajduje się artykuł pt. "Święto Serca
czy Pieniądza?" (www.tygodniksolidarnosc.com). Polecam też stronę internetową
tego "wielkiego przedsięwzięcia charytatywnego" www.wosp.org.pl, gdzie
również można znaleźć wiele "interesującego" materiału na ten temat.
Zdziwiło mnie to bardzo, kiedy nawet w Polish Studio pokazano
reportaż z tej hecy, zorganizowanej w Missassauga w Centrum Jana Pawła
II. Ale nie to było najważniejsze. Dla mnie najważniejsza była wypowiedź,
początkującego w Toronto konsula, p. Konowrockiego, który powiedział m.in.
że jest to impreza "która nie wzbudza w Polsce, ani u Polaków za granicą
żadnych wątpliwości". Proszę pana na fałszu i kłamstwach daleko pan
nie zajedzie. My tutaj w Toronto odwykliśmy od tak bezczelnych kłamstw.
Więc radzę panu, aby się pan raczył zastanowić w przyszłości nad tym,
co pan mówi, szczególnie do Polaków za granicą.
Emanuel Czyżo
Od redakcji: Dziękujemy za list.
****
Po wypowiedzi Josepa Borrella, wszystko jedno co powiedział naprawdę,
a co zmyślono, larum zagrano w polskim obozie, podniosły się wrzaski sprzeciwu!
Czemu?
- Nasz udział w okupacji w Iraku jest błędem.
- Wałęsa z Kwaśniewskim przyłożyli lewą rękę do ukraińskiego
okrągłego stołu.
- Do U.E. wchodzimy z zasłoniętymi oczkami, w ciemno,a prowadzą
nas ci sami oświeceni.
- Do wszystkich się uśmiechają i wdzięczą jak końska d... do
bata (w naszym imieniu).
Te samie osoby, lewica szykuje plan na następne lata, znów chcą
nas ogłupić, przecież udało się nie raz. Banda od lat rozkrada i wyprzedaje
1000-letni dorobek pokoleń. Szykują nam światową opinię. Co z tego, że
w około to samo nieróżniące się niczym barachło, Europa tak różnorodna
przez wieki, w tym momencie istnieje jak jeden wielki i pełen nocnik, na
którym widać już rysy. Ciekawe, rozwali się czy przeleje? Smród jest od
dawna. Nasi przywódcy wykształceni mocno, elektrycy, maturzyści lub generały
co to "nie matura..." od lat prowadzą nas na manowce. Jaki będzie efekt,
kiedy będzie koniec tej degrengolady? To przecież nasza wina, to my nie
potrafimy... pięścią między oczka, a szansa była. Zawsze dajemy się ogłupić,
to takie miłe, już "pomagaliśmy", wierzyliśmy (?) w mniejsze zło, wspieraliśmy
lewą nogę, a cały czas egzystuje "gruba kreska". Propaganda nie ma problemu
aby wykreować "nowych" lewicowych przywódców, światłych, godnych, a przeciwnikom
przypiąć łatę, ubrać w błazeńskie szatki. Wierzymy? Nie! Ale czy się musimy
dorobić, praca i pieniądze, na Polskę przyjdzie czas. Wygodni jesteśmy
do tego stopnia, że pracy szukamy u kogoś, jesteśmy dobrymi robolami, ale
ktoś (?) musi nam pracę stworzyć, dać. To nie ten naród co wiek temu, nie
tacy ludzie odbudowywali Polskę. A może ta emigracja to na szczęście nie
ci najlepsi, może wyjechali tylko dorobkiewicze dla których Bogiem
jest mamona? Daj Boże. Szykują nam "Plan dla Polski", następna bzdura palcem
pisana na wodzie, proponowana przez śmiejących się narodowi w twarz złodziei,
szukających metody, okazji aby dalej trzymać się koryta.
Sierzputowski Janusz
PS Jak to było mądrze gdy jedno z rodziców mogło nie zajmować
się zarabianiem, a czas poświęcić dzieciom. W tej chwili wszyscy, całe
rodziny muszą (?) zarabiać.Czy aby na pewno? A może by tak dać sobie na
wstrzymanie. Zacząć liczyć i myśleć.
Od redakcji: Popieramy "dać sobie na wstrzymanie" to dobry
postulat.
Bal 10-lecia Grupy 95 ZPwK. w Mississaudze
Mimo niesprzyjającej pogody prawie 150 członków i sympatyków
grupy bawiło się wspaniale w gościnnej sali SPK w Toronto. Podczas wieczoru
prowadzonego przez kol. Teresę Szarmek i Henryka Kaliszewskiego przedstawiono
ważniejsze osiągnięcia grupy w ostatnich 10 latach. Przedstawiciel ZG.
ZPwK Pan Sikora, wręczył dyplomy za 10-letnią pracę w Związku, kilkunastu
osobom. Przewodniczący Rady KPK kol. W. Lizon wręczył 5 osobom: Teresa
SZRAMEK, Elżbieta ZAJAC, Barbara ZBOROWSKA, Janusz PIOTROWSKI, Roman KLAPTOCZ
srebrne odznaki honorowe KPK. Konsul ds. Polonii z konsulatu RP w Toronto,
p. Krężel, wręczył w imieniu Prezesa Stowarzyszenia Wspólnota Polska prof.
Stelmachowskiego z W-wy, medale Stowarzyszenia SP dla P. Teresy SZRAMEK
i p. J. DRZYMAŁY
za pracę dla oświaty i Polonii w Missisaudze.
W części artystycznej wystąpiła para taneczna Dorota i Paweł
Zającowie, w brawurowym pokazie salsy. Warto dodać, że dr Paweł ZAJĄC,
absolwent stomatologii na Uniwersytecie Toronto (były wieloletni tancerz
zespołu "LECHOWIA" i laureat/ stypendysta F. Reymonta) otworzył klinikę
dentystyczną w Oakville, jest on także jednym z inicjatorów Funduszu stypendialnego
"STYPENDIUM STYPENDYSTÓW " w Fundacji Reymonta i jednym ze stałych
darczyńców tegoż stypendium. A później wszyscy bawili się doskonale do
późnej karnawałowej, mroźnej (-20 oC ) nocy.
Życzymy sobie dalszych udanych 10 lat pracy społecznej.
Janusz Drzymała
Od redakcji: Dziękujemy za list, czekamy na następne entuzjastyczne
sprawozdanie z kolejnej okrągłej uroczystości w Grupie 95 ZPwK. w Mississaudze.
(list do St. Tymińskiego)
Szanowny Panie,
Dzięki za kolejny artykuł opublikowany w "Gońcu" na temat służalności
Polski. Sam prez. Kwaśniewski powiedział otwarcie tuż przed wejściem do
Unii: "Polska była satelitą Moskwy, a teraz będzie satelitą Brukseli, więc
co za różnica?" Myślę, że gdyby Pan wtedy wygrał wyścig z Wałęsą i został
prezydentem to prawdopodobnie nie byłoby dzisiaj u steru takich "Kwaśniewskich"
dla których podlizywanie się mocarstwom to najlepsza alternatywa.
"Gońca" rzadko czytam, ale dobrze widzieć na tej samej stronie pisma artykuł
takiej treści jak Pański, obok innych, w których czytamy np. "Więc, jeśli
staję przed alternatywą Caritas albo Owsiak, to dla mnie wybór jest prosty"
(to znaczy Owsiak) lub " totalnego zniewolenia polskiego narodu oraz zniszczenia
naszego państwa i przez wieki ukształtowanych wartości i niepodległościowych
tradycji".
Po przeczytaniu Pańskiego artykułu przypomniała mi się stara
piosenka Maryli Rodowicz: "Wykorzystaj swoją szansę, bo ostatnich gryzą
psy". Na szczęście są jeszcze Polacy którzy chodzą po ziemi. Inni żyją
przeszłością i bredzą o jakichś wyimaginowanych wartościach - zjawisko
powszechne zwłaszcza w naszej prasie polonijnej.
Jerzy Sędziak
Od redakcji: Nie komentujemy.
GONIEC NR 3/2005 (58)
(21-27
I 2005)
Szanowny Panie Redaktorze,
Uprzejmie proszę o umieszczenie powyższego listu w najbliższym
wydaniu "Gońca". Z góry serdecznie dziękuję!
Szanowny Panie Prezesie Sobocki,
W imię miłości bliźniego i szacunku dla zasłużonej organizacji,
jaką jest Związek Nauczycielstwa Polskiego w Kanadzie, bardzo proszę o
uszanowanie uchwały Walnego Zjazdu Kongresu Polonii Kanadyjskiej w Edmonton,
1966 r.
Przypominam, iż powyższa u-chwała określa, że za Komisję Szkolną
Zarządu Głównego odpowiada prezes ZNP w Kanadzie.
Jestem członkiem ZNP od 1980 roku i pracuję w szkolnictwie polonijnym
26 lat.
PS. Czy nie uważa Pan, że należałoby przeprosić Panie: Kuśmider
i Basiukiewicz, a wyrządzoną krzywdę wynagrodzić?
Serdecznie Bóg zapłać!
S. Dolores
Leading Instructor - Kierowniczka Szkoły Polskiej im. Jana Pawła II
w Peterborough, Ontario
Od redakcji: Proszę Siostry, jest nam miło, że zamieszcza Siostra
swój list na naszych łamach.
Do Redakcji
Nie mogę się połapać, na czym właściwie cała ta zabawa w pisaniu
listów do "Gońca" ma polegać, czy też polega. Wygląda na to do tej pory,
że czytelnik pisze listy, a pan Redaktor siedzi sobie na swym redaktorskim
tronie i zabawia się w dopisywaniu pod takim listem (który mu się
nie podoba czy nie odpowiada) swoich wzniosłych uwag
i pouczeń, zadowolony z siebie, że piszącemu utarł nosa.
Prosiłem pana nie raz, nie dwa, by pod moim przynajmniej listem
pan się nie dopisywał i nie popisywał swym intelektualnym heroizmem.
Na tę funkcję wypadałoby raczej powołać tych, którzy gotowi są
z poruszonym tematem polemizować. Poważnie i rzeczowo.
List bowiem - dobrze pan to wie - nie kieruję do pana,
lecz do czytelnika. A pan nadal swoje. Jeśli panu list nie odpowiada,
czy nie jest po jego myśli, proszę wrzucić list do kosza, a nie wysilać
się na dowcip nie mający nic wspólnego z treścią listu.
Pisząc swój pierwszy list do "Gońca", brałem pod uwagę ewentualność,
że Redakcja stosować będzie metodę fair play.
Jeśli nie stać pana redaktora na powyższą - Bóg z nim i niech
nadal publikuje sobie paszkwile a la Szczara, czy odchylenia w sposobach
podejścia do zasadniczych problemów w życiu Polonii.
Życząc cieplejszych wiatrów w gońcowych żaglach,
Bohdan Ejbich
Od redakcji: Dziękuję, wiatry wieją ciepłe. A. Kumor.
Szanowny Panie,
Nie wiem, czy sprzedaż świeczek może przynieść 18 milionów dochodu,
bo ani na świeczkach, a tym bardziej na dochodach, się nie znam. Wiem natomiast,
że połowa tych pieniędzy trafi na konta w Niemczech i Szwajcarii,
a druga na jakiś inny zbożny cel. Szkoda, że o tym "Rzeczpospolita"
nie pisze, przytaczając przy okazji głośny przypadek defraudacji pieniążków
przez Caritas sprzed kilku lat. Ja wiem naprawdę sporo o Orkiestrze, a
żeby śledzić, jak funkcjonuje polska pomoc humanitarna, spędziłem kiedyś
dwa miesiące w sowieckiej Azji Centralnej, dlatego muszę przy okazji
parę rzeczy opowiedzieć, bo naprawdę nie przystoi tak inteligentnemu facetowi
ulegać zgorzkniało-konserwatywno-klerykalnej propagandzie. Pozdrawiam.
Paweł
(nazwisko do wiadomości redakcji)
Od redakcji: Szanowny Panie, zawsze koło dużych pieniędzy kręcą
się też ludzie o smutnych intencjach, nie zmienia to faktu, że Caritas
planowo nie demoralizuje młodych ludzi banalnymi postmodernistycznymi hasełkami.
Dobrze też byłoby, aby WOŚP głośno i wyraźnie informowała, że 10 proc.
wpływów może przeznaczać zgodnie z własnym widzimisię np. na Przystanek
Woodstock. Większość ofiarodawców nie ma o tym zielonego pojęcia. I druga
rzecz, w mojej krytyce Orkiestry nie było nic zgorzkniałego, przeciwnie,
pełna akceptacja bujnego życia, we wszystkich jego przejawach :)) - A.
Kumor
Sz. P. Redaktor Naczelny
Zwracamy się z uprzejmą prośbą o pomoc w upowszechnieniu informacji
o Polskim Towarzystwie Ochrony Przyrody "Salamandra" wśród czytelników
Państwa Pisma.
Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody "Salamandra" jest pozarządową
organizacją typu non-profit, powstałą w roku 1993. Celem działania Towarzystwa
jest ochrona dziedzictwa przyrodniczego Polski - fauny, flory, ekosystemów
i krajobrazów, a także edukacja ekologiczna społeczeństwa. Wszystkie nasze
przedsięwzięcia są przygotowywane i kierowane przez specjalistów z odpowiednich
dziedzin, a w ich realizację staramy się włączać nie tylko naszych licznych
członków, ale i wolontariuszy ze społeczności lokalnych. Z organizacją
stale współpracuje kilkudziesięciu ekspertów, a także wiele instytucji
i organizacji zajmujących się ochroną przyrody. Nasze działania odznaczają
się więc wysokim profesjonalizmem, skutecznością i efektywnością wydawanych
środków.
Zajmujemy się między innymi ochroną i przyjaznym dla przyrody
udostępnianiem turystycznym cennych przyrodniczo obszarów - jak rezerwatów:
"Meteoryt Morasko" i "Buczyna Szprotawska" czy utworzonej przez nas ostoi
ptaków "Stawy Koszkowskie". Chronimy zagrożone gatunki - np. sowy płomykówki,
sokoły pustułki, nietoperze, popielice... Obecnie rozpoczęliśmy realizacje
ambitnego programu przywrócenia faunie Polski wymarłego niedawno w naszym
kraju ssaka - susła moręgowanego. Od kilku lat dość skutecznie udaje się
nam wpływać na likwidowanie niedoskonałości i braków polskiego prawa ochrony
przyrody. Nasze działania edukacyjne są bardzo zróżnicowane - to nie tylko
prelekcje dla szkół, tworzenie ścieżek przyrodniczych, wystawy i konkursy
(np. w corocznym konkursie wiedzy przyrodniczej uczestniczy ponad 10.000
uczniów), ale i np. stworzenie unikatowej w skali Europy placówki
edukacyjnej - Obserwatorium Nietoperzy "Batmanówka" w Kopankach.
Opisy wielu naszych zakończonych i nadal trwających działań można
przeczytać na bogatej witrynie internetowej: www.salamandra. org.pl.
Wszystkich, którzy chcieliby się przyczynić do ochrony dziedzictwa
przyrodniczego naszej Ojczyzny, zapraszamy do wsparcia naszych działań.
W taki sposób będą Państwo mieli swój udział w ochronie polskiej przyrody.
Gdyby byli Państwo zainteresowani dodatkowymi informacjami lub
materiałami, prosimy o kontakt - np. za pośrednictwem poczty elektronicznej.
Radosław Dzięciołowski
wiceprezes Zarządu
Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody "Salamandra"
ul. Szamarzewskiego 11/6
60-514 Poznań
tel./fax: ++4861/6628606
e-mail dzieciol@salamandra.org.pl
http://www.salamandra.org.pl/index.php
Od redakcji: (...)
***
Z zainteresowaniem przeczytałem program K.W.P.S. Szukałem planu,
pomysłu, a znalazłem życzenia i znowu "grubą kreskę". W punkcie 15 "gruba
kreska" nie wystarczy, że rękami Mazowieckiego narobiono kłopotu, nie potrafimy
się powstrzymać od udowodnienia sobie głupoty. Są ludzie "mylący" się co
chwilę, całe życie zmieniają zapatrywania, religie, partie, poglądy, a
w tych założeniach programowych już jest dla nich furtka otwarta. W "Solidarności"
co piąty był taki szukający swojego miejsca. Ruchy twórcze i inne społeczne,
mądre organizacje powstaną same w odpowiednim momencie, batem tego nie
popędzi. Na razie trzeba wykorzystać nadarzającą się okazję i pozbyć się
czerwonej pajęczyny, drogą demokratycznych wyborów wyeliminować szumowiny,
odciąć im drogę do władzy. Nowo powołany rząd powinien zacząć od radykalnego
zmniejszenia podatków oraz wyeliminowania Balcerowiczów i ich na gospodarkę
wpływu. Byłoby to wielkim zwycięstwem.
Jak mówią niektórzy, nikt w tym momencie nie ma pomysłu na państwo,
a więc może w tym temacie można by było przywrócić politykę i gospodarkę
z lat dwudziestych. Budowaliśmy państwo od podstaw, zasady się sprawdzały,
na pewno i teraz by dobrze pracowały. Tych oderwanych od koryta warto
by było internować, do momentu rozliczenia. OH! Chciałaby dusza do raju.
Aby nie było krzywdy, trzeba by było zrównać wszystkie renty
i emerytury, wszyscy po równo. Pozabierać i podzielić wszystkim jakieś
dodatki, ostatnio Belka dał Rakowskiemu 1500 zł, może z własnej kieszeni?
Do rozliczenia nomenklatury wprowadzić prawo z 1948 r., ich prawo. To będzie
sprawiedliwość.
Na pewno na takie dictum ze wszystkich stron słyszelibyśmy groźby
i upomnienia, ale co nam zależy, nic gorszego kraju i narodu spotkać nie
może, a gdy poczujemy siłę, może i inne coś zrozumieją.
Janusz Sierzputowski
PS Gratuluję pisma, w "Gońcu" coraz więcej mądrych, ciekawych
artykułów, jest co czytać, ale dlaczego trybuna?
Powodzenia i ukłony
Od redakcji: Dziękujemy za stały felieton.
Szanowni Państwo!
Szukam informacji o mjr. Januszu Nowakowskim, synu Janiny
z domu Kovats, który przed wojną mieszkał w Sandomierzu, a po wojnie w
Kanadzie w Mississaudze. Jest on synem siostry mojego dziadka Wiktora Kovatsa.
Piszę historię rodziny Kovats, w której, jak sądzę, mjr Nowakowski
zająć może chlubne miejsce, będąc przykładem dla nowych pokoleń. Ale brak
jest o nim bardziej szczegółowych informacji.
Obecnie żyje tylko jedna ciocia (82 lata) z tamtego pokolenia,
która znała mjr. Nowakowskiego jako dziecko, ale ona już mało pamięta.
Od niej wiem, że ukończył szkołę kadetów, potem służył w dywizji gen. Maczka
i że był tam adiutantem, a po wojnie został na Zachodzie. Resztę
informacji uzyskałem od życzliwych osób z Internetu (również adres) i lektury
wspomnień gen. Maczka i płk. Skibińskiego. Pisałem też do rejestru w Anglii,
ale mnie zbyli. Oto co wiem:
Mjr Janusz Nowakowski: ur. 14.07.1907 r. w Śniatyniu. Służba
w 24 p.uł. od 1929 r. W 1932 r. mianowany porucznikiem. Stacjonował w Kraśniku.
Ostatni raz był w domu w przededniu wybuchu wojny podczas przejazdu przez
Sandomierz z dostawą nowych tankietek do Kraśnika. W kampanii wrześniowej
był adiutantem d-cy 24 p.uł. zmot. w składzie 10 BKZmot. płk. S. Maczka.
Po wojnie wyjechał do Kanady, gdzie się ożenił z Niemką. W latach 70.
był w Polsce. Ostatni list z 1980 r. z Mississaugi do właściciela budynku
w Sandomierzu, w którym mieszkał przed wojną, w którym pisze o chorobie.
Dalsze losy nieznane. Odznaczony Krzyżem Walecznych, Croix de Guerre z
palmą.
Nie wiem, jak dużą miejscowością jest Mississauga, ale sądzę,
że cała Polonia skupiała się przy Waszym kościele. Coś więcej o nim Państwo
możecie wiedzieć. Jakie były jego losy w Kanadzie, czy miał dzieci, gdzie
mieszkał, czy może żyje.
Jego matka, Janina, po wojnie mieszkała w Sandomierzu, gdzie
zmarła ok. 1970 r. Mój zmarły ojciec utrzymywał z nią kontakt i z tamtego
okresu zachowało się zdjęcie mjr. Nowakowskiego w mundurze z 1948 r. (mogę
je w razie potrzeby przesłać). Niestety, bez adresu. W tamtych czasach
utrzymywanie kontaktów z żołnierzami armii polskiej na Zachodzie było bardzo
podejrzane i narażało na duże kłopoty, więc myślę, że dlatego brak jest
wiadomości o miejscu jego zamieszkania.
Ja natomiast mam 53 lata i chciałem nawiązać kontakt z członkami
rodziny, którą rozproszyła wojna.
Być może mjr Nowakowski jeszcze żyje i także chciałby takie kontakty
u schyłku życia nawiązać. A może jego rodzina też jest ciekawa swoich korzeni.
Będę bardzo wdzięczny za jakieś informacje o nim.
Szczęść Boże!
Zbigniew Kovats
62-502 Konin ul. Królowej Jadwigi 51 tel. 063- 2450589,
kovats@poczta.onet.pl
Od redakcji: Może ktoś pomoże?
***
Komentarze do tekstu "Europejczycy tracą Europę" z ostatniego numeru
"Gońca" na portalu Wirtualna Polonia
Może i Europejczycy zrozumieją
Niedawno czytałem artykuł (http://www.dwp.org.pk/forums/index.php?showtopic=20&hl=
) o rzeczywistym rynku pracy w Kanadzie, a nie o tym, jakie kreują go media
będące w rękach plemion koczowniczych. Otóż autor artykułu - pochodzący
z kręgu kultury chrześcijańskiej (prawdopodobnie z Europy, mam nadzieję)
- tak pisze:
"Nie marnuj swojego życia, broń (chroń) swoją karierę, twoją
społeczność, twoją tradycję, twój naród i innych prawych ludzi, którzy
szanują ciebie i pryncypia Boga. Buduj je silniejsze i wspieraj je jak
tylko możesz. Zawsze rozpoznawaj ludzi poprzez ich uczynki. Ludzie i narody
powinny być traktowani równorzędnie i pracować-działać jak partnerzy, jednakże
to nie są pryncypia, których przestrzegają ci pasożyci...".
Z tego, co opisuje p. A. Kumor widać wyraźnie, że słowa te doskonale
rozumieją ludzie z kręgu religii islamu w odróżnieniu od ludzi, których
niektórzy nazywają "białymi małpami". Europejczykom lewackie media wręcz
nasr...ły w mózgi i robią im szambo w ich własnym domu, Europie, pozwalając
plenić się innym rasom i religiom, których domem nigdy nie była Europa.
Niektórzy, jak autor ww. artykułu, muszą wyrażać swoje myśli tylko na jakichś
listach dyskusyjnych, albowiem nie mogą się przebić na łamy poprawnych
politycznie mediów.
Natomiast co do stwierdzenia, że "Kościół to lud Boży", to mam
poważne wątpliwości, gdyż jest to niedopowiedzenie. Polega ono na tym,
że ten lud Boży jest Bożym ludem tylko wtedy, gdy podlega Bogu - jego dyktaturze
Dobra tj. MUSI przestrzegać pryncypiów Dekalogu i nauk płynących z Ewangelii.
Bez tego jest motłochem w stylu Owsiakowym - róbta co chceta.
Analityk
Od redakcji: Zgadza się, budujmy własne media!
Nijaka Europa
Dzisiejsza Europa nie dość, że pozbawiła się wymiaru duchowego,
pozbawiona jest również twarzy i charakteru. Cóż, w Europie nie ma obecnie
politycznych osobowości. Ten, który uratował Europę przed inwazją i dyrektywami
Rady Komisarzy - Józef Piłsudski, potrafił walczyć piórem i orężem o wolną
Polskę, ale i również o wolną Europę. Duch, litera i styl publikacji i
przemówień Piłsudskiego, powodował, że po przeczytaniu czy usłyszeniu kilku
zdań, wiadomo było, kto jest ich autorem. Dzisiaj hałaśliwych medialnie
polityków można rozpoznać jedynie po bzdurnych pomysłach, oderwanych od
europejskich realiów, samoograniczających kontynent lub rujnujących go.
Lubomir
Od redakcji: Rzeczywiście, zamiast osobowości mamy sprawnych
urzędników i biurokratów.
Szanowni Państwo,
Zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc. Mam 48 lat. We wrześniu
ubiegłego roku zmarł nagle mój mąż. Mieszkam na wsi z dwójką dzieci. Córka
ma 33 lata, syn 23. Oboje nigdzie nie pracują. Jesteśmy w bardzo trudnej
sytuacji. Jeżeli istnieje taka możliwość, prosimy o wszelką pomoc. Ucieszą
nas ubrania, buty, wszelkie przedmioty użytku codziennego. Córka ma 178
cm wzrostu, obwód pasa 76 cm, rozmiar obuwia 41.5-42. Syn ma 190 cm wzrostu,
obwód pasa 83 cm, rozmiar obuwia 46. Ja mierzę 166 cm, obwód pasa 100 cm,
obuwie o rozmiarze 41.
Oto mój adres:
Anna Biernat, Szymanowice Górne 1, 27 - 640 Klimontów, woj. Świętokrzyskie,
Poland
Serdecznie dziękujemy za wszelką pomoc.
Z poważaniem Anna Biernat
Od redakcji: Bez komentarza
GONIEC NR 2/2005 (57)
(14-20
I 2005)
Szanowny Panie Redaktorze,
Najpierw mi wysiadła czcionka polska. Potem zastrajkował komputer.
Przy takim dictum apetyt na odpisanie na list szansonistki z Hamiltonu
spadł i dotknął punktu zerowego. Pomyślałem sobie - nie warto. Jeśli Szanowna
Pani nie zna Statutu KPK, w którym jak byk stoi w Par. 5 Postanowień ogólnych,
że "Kongres jest zrzeszeniem polonijnych organizacji i stowarzyszeń (...)
działających na terenie Kanady" i powtarza w kolejnym punkcie, dodając,
że "Kongres jest polonijną organizacją kanadyjską" (czyli działającą prawnie
w Kanadzie, a nie w Zimbabwe czy Trynidadzie), to szkoda dalszego zachodu,
czyli w słowach wielkiego Mistrza Wiecha zwykła... wysiadka. Nie ma najmniejszego
sensu dalej tłumaczyć, wyjaśniać, obstawać, przekonywać czy wyłuszczać.
Parafrazując pieśń miłosną..."na upór nie ma rady" i coś
tam jeszcze "przy dźwiękach serenady". Tym bardziej, że większość znajomych
mi Pań ze wspaniałej organizacji, jaką jest Federacja Polek w Kanadzie,
myśli podobnie jak piszący i dostrzega zasadniczą różnicę zamkniętą w określeniu
polonijna organizacja versus czysto kanadyjska.
Pani Zofii Kata wolno sobie wyobrażać swój własny świat w jej
własnych kolorach. Nikt jej nie będzie przeszkadzał we wzniosłej wyobraźni
i wznoszeniu się ponad trzeźwość, czyli... poziomki. Ma ku temu wszelkie
prawo.
Nadal jednak jej własna organizacja pozostanie - tak jak pozostanie
SPK, Związek Polaków, czy każde inne polonijne zrzeszenie - organizacją
polonijną działającą prawnie na terenie Kanady.
Niemniej jednak każdego wyrobionego społecznie członka polonijnej
społeczności powinien nie tylko żenować (słowo p. Zofii), ale również mocno
zasmucać, ambarasować, niepokoić, a nawet wręcz alarmowć, że od chwili
Walnego Zjazdu, jaki udzielił obecnemu prezesowi zarządu KPK pełne wotum
zaufania na dalszą dwuletnią pracę, nie minęły jeszcze dwa czy trzy miesiące,
a pani Kata w porywie bólów spowodowanych pseudokrytyczną analizą niezadowolenia
ze zjazdowych wyników osoby trzeciej, odważa się już dziś pisać "warto
się zastanowić (...) kogo wybierzemy za dwa lata do Zarządu KPK, aby osoby
podejmujące decyzje w naszym imieniu były godne naszego zaufania".
Może jednak sfederyzowana osoba w hamiltońskim Ogniwie wyjaśni
nam łaskawie dokładniej i rzeczowo i bez górnolotnych frazesów uwikłanych
w powtarzalność wcześniej zasłyszanych, a dziś sugerujących, że ma większą
głowę niż suma 150 delegatów, jaka na Zjeździe w Vancouver się stawiła,
i dlaczegoż to w jej opinii obecny Zarząd KPK nie zasługuje na dalsze "nasze
zaufanie"?
Na zakończenie swej krótkiej riposty na długie i przesadne w
swej szacie wywody, w jakiej dominuje pouczeniowy i całkiem niemały tonik
belferski, pragnę jeszcze dopisać, że ma rację, pisząc, że członkiem KPK
na stanowisku przywódczym może być tylko obywatel Kanady. W polonijnym
Kongresie nie wyobrażam tu sobie etnika Niemca czy etnika Włocha, względnie
etnika Bułgara. Musi, a przynajmniej powinien nim być Kanadyjczyk wywodzący
się z polskiej grupy etnicznej.
Stąd dalsze potwierdzenie faktu, że KPK - tak jak Kongres Żydowski
czy Estoński - jest instytucją etniczną działającą prawnie na terenie Kanady.
Kanadyjski - w sensie lokalizującym. Polonijnym - w sensie etnicznym. Statut
KPK temu przyświadcza.
Bohdan Ejbich
Od redakcji: Szanowny Panie, jeszcze niedawno na tych łamach
rozstawiał Pan ludzi po kątach za rzekome paszkwilanctwo, a dziś odwołuje
się Pan w polemice do osobistego ataku, oj nieładnie...
Kto się boi Komisji Etyki?
Wśród członków Stowarzyszenia Inżynierów Polskich w Kanadzie
rozprowadzany jest list otwarty podpisany przez 5 członków tej organizacji.
Pod listem podpisani są, między innymi, prezes ZG KPK Grzegorz Sobocki,
wiceprezes ZG KPK A. Drzewiecki i były prezes SIP T. Wesołowski. List ten
zwrócił moją uwagę, gdyż porusza sprawę Komisji Etyki przy SIP. Sądzę,
że w interesie wszystkich Polaków jest zapoznać się z ich stanowiskiem,
mimo że dotyczy to Stowarzyszenia Inżynierów Polskich.
Według autorów listu, istnienie KE (cytuję): "podważa zasady
praworządności i demokracji, nie mieści się kategoriach zwykłej uczciwości,
oraz jest sprzeczne z prawem kanadyjskim (którym?) i co więcej, jest skierowane
nie tylko przeciwko samej organizacji (SIP), ale również przeciwko Polonii".
Ciekawy pogląd i jeszcze ciekawszy wywód. I co tak bardzo ubodło autorów
listu? Ano fakt, że Komisja Etyki SIP jest niezależna i podlega tylko Walnemu
Zjazdowi, a przecież "nie może ona działać ponad Zarządem Głównym" (cytat
z listu). Fakt, że skład Komisji jest wyłoniony na Walnym Zebraniu i, jak
autorzy listu podają, "a priori eliminujące z jego składu prezesa i członków
ZG" jest dla nich nie do przyjęcia, bo jak dalej piszą: "ZG odbiera się
kompetencję w dziedzinie działań dyscyplinarnych". Ponadto uważają, że
nastąpiło naruszenie statutu, bo tylko Zarząd Główny ma prawo powoływać
komisje niestatutowe. Martwi ich również, że obecny układ uniemożliwia
"weryfikację" działań KE (określenie użyte w liście).
Podążając tokiem myślenia autorów listu, KE nigdy nie powinna
powstać, bo działania dyscyplinarne podlegają prezesowi oraz ZG, i tylko
w ten sposób możliwa jest "weryfikacja" działań. Ale jeżeli już KE powstała,
to musi być podporządkowana ZG, który może ją powoływać i odwoływać (mój
dopisek). A kto ma osądzać członków ZG czy samego prezesa, kiedy postępują
nieetycznie? Czy takie rzeczy się zdarzają? Niestety tak. Jak podobny działa
w praktyce układ, gdzie cała władza skupiona jest w jednych rękach, pokazał
prezes G. Sobocki, kiedy skierowano do niego protest ze Związku Nauczycielstwa
Polskiego, czy protest w sprawie działaczy Okręgu KPK Peterborough, czy
też protest w związku z listem członka ZG KPK do ministra S. Copps, dyskredytujący
oficjalną reprezentantkę Polonii w organizacji kanadyjskiej. Kto ma osądzać
prezesa, który pisze donos do miejsca pracy na autora protestu skierowanego
na jego ręce?
Nie sądzę, że model, gdzie ZG kontroluje Komisję Etyczną, jest
do przyjęcia w państwie demokratycznym, chyba że jest to demokracja "ludowa".
Być może taką demokrację autorzy listu mają na myśli. Nie rozumiem również,
dlaczego autorom listu wydaje się, że istnienie KE podważa zasady praworządności
i jest skierowane przeciwko Polonii. Wręcz przeciwnie, osobiście odnoszę
wrażenie, że wychodzi naprzeciw potrzebom Polonii, zmęczonej nadużyciem
zaufania społecznego przez polonijnych kacyków i pozwala podnieść zaufanie
do organizacji, jaką jest SIP. Życzyłbym sobie, aby podobna komisja powstała
przy Kongresie. Mogę się domyślać, że na zmiany regulaminu KE miały wpływ
afery, jakie wydarzyły się w Kongresie, właśnie podczas kadencji dwóch
podpisanych pod listem.
W liście porównano KE do sądów kapturowych, licząc na niewiedzę
czytelników. Choć z drugiej strony, nie jestem pewny, czy autorzy listu
wiedzą, o czym piszą. Przecież sądy kapturowe działały w czasach inkwizycji,
gdzie oskarżony nie miał prawa do obrony, tylko do zeznań (wymuszonych
torturami zresztą), zaś orzeczenia sądu były ostateczne. Nie podejrzewam,
aby KE posunęła się do tortur, zaś prawo odwołania się od decyzji Komisji
do Walnego Zjazdu zostało zagwarantowane w regulaminie komisji.
Warto podkreślić, że regulamin Komisji Etyki SIP uchwalono w
2000 roku podczas Walnego Zjazdu, kiedy prezesami byli A. Drzewiecki oraz
Wesołowski, i w tym czasie nie mieli żadnych uwag odnośnie zasad funkcjonowania
KE. Poprawki do regulaminu zostały zatwierdzone podczas głosowania na ostatnim
Zjeździe SIP, który odbył się listopadzie ub. roku. Przed zjazdem projekt
poprawionego regulaminu został rozprowadzony wśród członków stowarzyszenia
z prośbą o opinie, i co ciekawe, w okresie konsultacji autorzy listu-protestu
żadnych uwag nie wnieśli.
Czego się więc domagają podpisani pod listem datowanym miesiąc
po zakończeniu Walnego Zjazdu SIP? Ni mniej, ni więcej tylko zwołania Nadzwyczajnego
Walnego Zjazdu. Ciekawe dlaczego?
Tak się składa, że na listopadowym Walnym Zjeździe wybrano nowy
zarząd i z władz stowarzyszenia odeszli ludzie powiązani z Sobockim. Zaczynają
wychodzić kontrowersje w sprawie manadatów SIP na Walny Zjazd KPK (patrz
list J. Szczęśkiewicz do redakcji "Gońca"), które być może znajdą się na
wokandzie KE. W interesie SIP jest wyjaśnienie zarzutów manipulacji mandatami,
bo cierpi na tym prestiż organizacji. Możemy się tylko domyślać, komu tak
bardzo zależy, aby te sprawy nie wyszły na jaw. Warto również zwrócić uwagę
na gwałtownie kurczącą się bazę poparcia w organizacjach kongresowych dla
Sobockiego, która powoduje, że obecna ekipa Kongresu znalazła się w niezwykle
trudnej sytuacji i w każdej chwili może paść propozycja zwołania Nadzwyczajnego
Zjazdu KPK. Taka sytuacja jest możliwa, biorąc pod uwagę nieprawidłowości
i uchybienia, jakich się dopuszczono w czasie ostatniego Walnego Zjazdu
KPK w Vancouver.
Sądzę, że list w sprawie KE można odczytać jako próbę wywołania
kryzysu w stowarzyszeniu i sparaliżowaniu pracy nowego ZG SIP. Zaznaczenie
w liście bez podania szczegółów, że wybór nowego Zarządu Głównego (SIP)
dokonał się z poważnymi uchybieniami proceduralnymi, wydaje się być próbą
podważenia zaufania do nowych władz organizacji. Ciekawe, że podpisały
się pod tym osoby z Zarządu Głównego KPK, wobec którego wysunięto tyle
zastrzeżeń po ostatnich wyborach w Vancouver. Hipokryzja, czy polityczna
dywersja?
13 grudnia ub. roku prezes G. Sobocki wyrzucił z zebrania ZG
Kongresu prezeskę Związku Nauczycielstwa Polskiego, która przybyła, by
przedstawić wyznaczoną osobę związku do prowadzenia Komisji Szkolnej (Oświaty)
przy ZG. Prezes oświadczył zdumionym paniom, że do zarządu może sobie dobierać
ludzi nawet z ulicy, a teraz proszę wyjść. Sobocki tym samym pogwałcił
uchwałę Walnego Zjazdu Kongresu w Edmonton z roku 1966, która określa,
że za Komisję Szkolną odpowiada aktualny prezes ZNP w Kanadzie.
Można się zapytać, co to ma wspólnego z Komisją Etyki? Myślę,
że ma. To właśnie pani prezes ZNP złożyła formalny wniosek na Walnym Zjazdzie
Kongresu w Vancouver o powołanie Komisji Etycznej przy KPK, i co więcej,
niezależnej od Zarządu Głównego Kongresu.
Ten przykry i żenujący incydent wskazuje jednoznacznie na potrzebę
powołania niezależnej Komisji Etycznej przy Kongresie.
Stefan Danielski
członek Stowarzyszenia Rodziców i Nauczycieli
Przy Szkole Polskiej im. Jana Pawła II w Peterborough
Od redakcji: Czekamy na opinię drugiej strony.
Zostawmy Ukrainę Ukraińcom
Za pomarańczową rewolucją na Ukrainie kryje się zażarta walka
pomiędzy zwolennikami Zachodu a zwolennikami Rosji. Po rozpadzie Związku
Radzieckiego menedżerowie kopalń, hut i innych wielkich przedsiębiorstw
w Donbasie uwłaszczyli się sami i stali się ludźmi bogatymi. Dla nich jako
właścicieli ciężkiego przemysłu, leży w interesie utrzymać dobre stosunki
z Rosją. To oni popierali Wiktora Janukowycza, byłego premiera, w wyborach
prezydenckich na Ukrainie.
Przeciwnikiem w wyborach prezydenckich W. Janukowycza był Wiktor
Juszczenko.
Kim jest przywódca opozycji za prezydentury Kuczmy? W. Juszczenko
porzucił swoją żonę na Ukrainie, a wszedł w związek małżeński z obywatelką
USA Katherine Clair. To mu pozwalało na dobre kontakty ze Stanami Zjednoczonymi.
Ron Paul, amerykański kongresman w artykule "Hipokryzja USA na Ukrainie"pisze
o tym, jakimi drogami pieniądze amerykańskiego podatnika przeciekały na
Ukrainę. To pieniądz amerykański zrobił pomarańczową rewolucję na Ukrainie.
W przekaz tych pieniędzy częściowo wmieszana jest Polska. Artykuł Rona
Paula można przeczytać w witrynie www.ojczyzna.pl, a u dołu jest podany
adres, gdzie można to czytać w oryginale.
Wiktor Juszczenko, kiedy jeszcze pracował w Tarnopolu jako księgowy,
otaczał się nacjonalistami z środowisk OUN i UPA i sam jest nacjonalistą
i tylko jak się umocni we władzy, pokaże swoje poglądy.
Najhałaśliwszą osobą popierającą W. Juszczenkę była i jest Julia
Tymoszenko. Kim jest Julia Tymoszenko, opisuje w swojej książce Matthew
Brzeziński pt. "Casino Moscaw". Hamiltoński reporter Andrew Drescher przeprowadził
wywiad z M. Brzezińskim, oczywiście telefonicznie, i nazywa Julię T."Ukraine's
goddess of the Revolution". Ta kobieta w wieku 44 lat w podstępny sposób
zgarnęła 11 miliardów dolarów USA, a pomógł jej w tym premier z 1996 r.
Pavlo Łazarenko. Te dwie osoby na pewno znajdą się w rządzie Wiktora Juszczenki.
Leonid Kuczma jest też zamieszany w nieuczciwy handel gazem pani Julii
T. Niewiele można jej zrobić, gdyż pilnuje jej 22 byłych komandosów Armii
Czerwonej. M. Brzeziński wspomina, że Julia Tymoszenko miała na sobie ubranie
i biżuterię wartości jego rocznego zarobku.
Wydaje mi się, że jest to walka o władzę dla możnych oligarchów,
a nie walka o prawdziwą demokrację, obym się mylił. Te moje kilka słów
niech będą ostrzeżeniem dla Polaków, a zwłaszcza dla KPK. My nie mamy prawa
uznawać lub nie uznawać prawdziwości wyborów, o tym pisze we spomnianej
witrynie dr Wiktor Poliszczuk, prawnik i politolog znający się najlepiej
na stosunkach na Ukrainie.
Stefan Szumnarski
Od redakcji: Dobra analiza
***
W obozie zbliżonym do... słychać same pochwały na temat cudu
na Ukrainie. My coś takiego przeżyliśmy 15 lat temu i nasze na ten temat
opinie zmieniły się trochę. Może ukraińskie społeczeństwo będzie miało
trochę więcej do "okrągłego stołu" szczęścia, ale niekoniecznie. Za dużo
znajomych twarzyczek przewinęło się przy okazji, twarzyczek na zaufanie
nie zasługujących. Tak jak u nas, cała sytuacja była sterowana, dano narodowi
się wyszumieć, zwyciężyli (!), mają powód do radości. Powielany scenariusz
się sprawdza, działa, ale czuć, że to jedna ręka, wiadomo, gdzie mają swoją
stolicę. Dyskusje między Wschodem i Zachodem na temat pomocy dla Ukrainy
są z góry ustalonym scenariuszem, jedna ręka, jedno szambo.
Na naszym podwórku przewała za geszeftem, cała góra oburzona
i sfrustrowana, oni tacy porządni, a wszyscy się ich czepiają, toż to karygodne.
Nazwiska z pierwszych stron gazet, zdjęcia codziennie denerwujące czytelników,
nareszcie znalazły swoje miejsce w pamiątkowym albumie Urzędu Śledczego.
Liczba tych nazwisk zamieszanych w finansowe cuda idzie w tysiące, a oni
cały czas grają nawiedzonych wspaniałych, takie opatrznościowe dla Polski
towarzystwo udające, że to deszcz pada. Masa tupetu, nieuczciwości, obłuda,
czegoś takiego w takiej ilości jeszcze nie było. Oleksy musi być marszałkiem,
mimo wszystko, dwa wyroki to mało, jak mówi Kwaśniewski, Oleksy nie jest
zły, to ustawa jest niewypałem... To wszystko wina tej nieżyciowej prawicy,
nie rozumieją, że lewica idzie z postępem, jest przewodnią i w ogóle wspaniałą,
a to że kradną, oszukują, no cóż, za świetlaną przyszłość trzeba płacić.
Kiedyś, dawno, sąsiadka w prezencie dostała małego prosiaczka.
Niedługo trwało, urósł, olbrzymie bydle, tłusty i coraz bardziej bezczelny.
Nie było innego wyjścia, zawołała fachowca, a ten obuchem rozwiązał problem.
Tysiące wyżartych i bezczelnych przy naszym korycie upomina się o fachowca.
W jakiejś audycji słyszałem, że wszyscy chcący zastąpić u władzy
komunistów nie mają innego, nowego pomysłu na państwo. Zadłużenie okropne
i zmiana da niewiele. A moim zdaniem to błąd (?) w myśleniu - naród musi
poczuć swoją siłę. Trzeba wyeliminować największą mafię, osądzić, następnie
wybory, itd. Do skutku, na pewno przyjdzie moment, gdy naród poczuje swoją
siłę, w międzyczasie znajdą się uczciwi i z pomysłem. Najłatwiej jest nic
nie robić, tylko komu to jest na rękę? Coś się musi dziać, trzeba wybrać
mniejsze zło. W dzisiejszej walce o władzę wyszło na jaw wiele, olbrzymia
liczba afer, skandali, nieprawidłowości i tylko w ten właśnie sposób można
dość do normalności. A może ktoś zna inny lepszy sposób? Tłuczona cegła?
Nie możemy bezczynnie czekać na następnego wodza, co to nas poprowadzi,
to bez sensu. Walka tam na górze o czymś mówi, naród jest po to, aby popierać
tego lepszego, rokującego zmiany. Eliminować definitywnie zło, a nuż przy
okazji znajdzie się przywódca z jajami, czego i sobie życzę.
Oni już kombinują zjednoczyć lewicę pod przywództwem Kwaśniewskiego,
to autorytet moralny dobry dla lewicy - z tym się zgadzam, wykształcenie
też pasuje.
Azjatycką tragedię wykorzystuje się na bardzo wiele sposobów,
np. reklamowania ubezpieczeń. Natura dała znowu o sobie znać, to było coś
właściwie nie do przewidzenia, a czy można zapobiec?
Na przełomie 1936/37 na rozkaz wodza, komuniści wybili systematycznie
ok. 700.000 ludzi, kilkanaście lat temu wykształcony komunista Pol-Pot
ze swoją bandą wyrżnęli 1,5 miliona, połowę narodu. Świat milczał, a przecież
temu można było zapobiec. Natura nie dorównuje komunistom, wtedy nawet
winnych nie chciano szukać.
Ludność Czeczenii od lat, dzień po dniu jest systematycznie mordowana,
kto o nich się upomina, kto zbiera pieniądze.
Gwałtowna katastrofa przemawia do świata, ale do systematycznych
mordów w imię idei bez sensu świat się przyzwyczaił, nie słychać słowa
protestu.
Sierzputowski Janusz
PS Załączam kopię odpowiedzi od prezydenta kilku Polaków na prośbę
siostry Janusza Rybaka o interwencję w sprawie brata. Aby było wiadomo,
czego możemy się w razie problemów spodziewać.
Od redakcji: Jak zwykle, celnie.
Nieśmiała prośba
o pomoc dla mojego taty. Muszę uzbierać pieniądze na pompę insulinową,
a jest to kwota 6500 zł. Mój tata ma 75 lat i od 30 lat choruje na
cukrzycę. Przez te wszystkie lata radził sobie, robił 3 razy dziennie zastrzyki
z insuliny. Teraz źle widzi, odkleja się mu siatkówka w obu oczach. Jest
po operacji jednego oka, ale nie dobrze widzi. Pompa insulinowa może uratować
i przedłużyć mu życie.
Mój tata to kochany człowiek i zasługuje na pomoc. Będę wdzięczna
za każdą, najmniejszą kwotę.
Małgosia
PKO BO Inteligo 50 1020 5558 1111 1435 2580 0091
Od redakcji: Bez komentarza
GONIEC NR 1 (56)
(7-13
I 2005)
Droga Redakcjo!
Jestem Waszą stałą czytelniczką i mam dla Was wiele szacunku,
wdzięczna, że jesteście naszym wsparciem i drogą uzyskania rzetelnych informacji
nie tylko o Kanadzie i Polsce, ale i świecie.
W związku ze świętami, "Gońca" przeczytałam strona po stronie,
włącznie z życzeniami i reklamą. Jedna z zamieszczonych w "Gońcu" reklam
wzburzyła mnie do tego stopnia, że muszę się z Redakcją podzielić moim
spostrzeżeniem.
Chodzi tu o reklamę pani, która nazywa się Magdalena Zapłotny,
jako broker firmy HomeLife składa życzenia świąteczne "swoim przyjaciołom
i wrogom". Treść tej reklamy jest uwłaczająca, jestem w Kanadzie 30 lat
i jeszcze z czymś takim się nie spotkałam.
Nie wiem dlaczego, jako Redakcja szanującej się gazety, pozwoliliście
na coś takiego, mam nadzieję, że to przeoczenie i więcej takich reklam
nie pozwolicie umieścić. Bardzo złe światło na naszą Polonię rzuca ta młoda
osoba, widząc po zdjęciu, i jeżeli w tak młodym wieku dorobiła się tylu
wrogów, to źle o niej świadczy. Zapewniam, że jako udzielająca się
w środowisku polonijnym, miałam okazję usłyszeć wiele negatywnych komentarzy
na temat treści tej wątpliwj reklamy.
Pozdrawiam Beata
Od redakcji: Szanowna Pani Beato, nie widzimy nic zdrożnego
w składaniu życzeń wrogom - wszak Święta to najlepsza okazja, aby się pogodzić,
nie sądzi Pani?
Pan Redaktor Andrzej Kumor
Szanowny Panie Redaktorze, zwracam się do pana w następującej
sprawie. Otóż co następuje. Dzwoniąc do Polski, koleżanka poinformowała
mnie o wypadku jej męża, co związane jest z pogorszeniem sytuacji finansowej.
Ja z mężem postanowiliśmy wysłać im money order na sumę $300 Can. wykupiony
w Toronto Dominion Bank. 19 grudnia zadzwoniłam do koleżanki, żeby dowiedzieć
się, czy otrzymała przesyłkę. Powiedziała że tak, więc udała się do kilku
banków w Bydgoszczy, gdzie za zrealizowanie żądano 20 zł plus 25 euro,
inny zaś bank 30 zł. itp. Postanowiła więc pójść do swego banku, gdzie
należy, a jest to to Bank Polska Kasa Opieki SA. PKO Bydgoszcz ul. Dworcowa
6. Tam z kolei powiedziano, że przyjmą ten nieszczęsny Money Order ze względu,
że ma konto i zażądano opłatę 20 zł, ale czas oczekiwania na realizację
wynosi... 21 dni roboczych! Koleżanka podała mi nr telefonu do banku
PKO SA, Bydgoszcz ul. Dworcowa 6. 20 grudnia zadzwoniłam pod wskazany numer
i poprosiłam o rozmowę z dyrektorem lub zastępcą, wyjaśniając, o co chodzi,
kazano mi czekać i po długim oczekiwaniu rozłączono mnie...
Dzwoniłam jeszcze trzykrotnie, w końcu ktoś się nade mną zlitował
i próbował mi wytłumaczyć, że czek ten jest wysłany a to do Warszawy, a
to, że do Toronto, by sprawdzić, czy "nie jest czasem bez pokrycia", a
na koniec odpowiedziano mi, że Toronto Dominion Bank "nie kooperuje" z
PKO SA i że podpis na czeku nie odpowiada wzorowi podpisów, które posiada
bank PKO SA. Pierwszy nr tel. 0114852 366 9014 ext.1024. Drugi nr
tel. do dyrektora 01148523709806, którego nikt nie odbiera. A na koniec
rozmowy usłyszałam, że czas oczekiwania wynosi teraz 60 dni roboczych,
a jeśli jeszcze mi się to nie podoba, to mogę przyjechać osobiście po odbiór
czeku za co będę musiała zapłacić, bo bank trzyma go w depozycie. Słuchałam
ze zdumieniem, zastanawiając się czy to mówi urzędnik biurowy, czy mebel
biurowy.
Dziwi mnie ta ignorancja urzędników, przyjeżdżają tutaj różni
możnowładcy dawnego PRL jak p. Pastusiak i wielu innych i chcą, żeby promować
Polskę, jaką? Jeśli ludzie, którzy decydują o czymś w Polsce, promieniują
taką ignorancją.
Zawiedziona Irena P.
Od redakcji: Szanowna Pani, kraje Trzeciego Świata też mają
uroki, które warto promować! Następnym razem proszę wysłać przekaz przez
Western Union - mniej kłopotów. Poważnie zaś mówiąc, namawiamy naszych
Czytelników do opisywania podobnych przygód. Może coś z tego pozytywnego
wyniknie.
Szanowni Redaktorzy Polskiej Prasy
Mam do Państwa uprzejmą prośbę, aby w jakiś sposób podjąć temat
związany z mentalnościa licznych naszych rodaków odnośnie spraw poglądowych,
religijnych i socjalnych.
Po wstrząsającej tragedii w Azji Południowo-Wschodniej, każdy
z nas spieszy z pomocą donacji w kościołach jak również przez np. The Canadian
Red Cross Society, gdzie jest łatwo złożyć donację poprzez Internet.
Sprawa, która bardzo mnie bulwersuje jest to co słyszę od licznych
naszych rodaków-katolików, że to "kara Boża" w jakiego Boga ci ludzie
wierzą?, co za zniewolone umysły? jak można być tak okrutnym? Już i Kościół
zabrania tak myśleć, ale widocznie nie wszędzie ta nauka dociera.
Ja myślę, że naszym obowiazkiem byłoby zobligować naszych przywódców
duchowych do jasnego wypowiedzenia się na ten temat, czy Państwo myślą,
że może ksiądz. Błażejak z Toronto St. Stanislavus Church, podjąłby się
tematu, aby oświecić polski naród. Mnie i wielu katolikow boli postawa
naszych braci Polaków, którzy w ten sposób wierzą i wyrażają się o karze
Bożej!!! Jakiego Boga ci ludzie malują
w swoich umysłach?
Ci ludzie, którzy tak okrutnie myslą zostali wychowani w katolickich
parafiach coś z tym trzeba zrobić.
Proszę o radę i przepraszam za kłopot, ale to jest sprawa dotycząca
bardzo wielu ludzkich umysłów pośród naszych rodaków.
Z poważaniem Zosia P.
(nazwisko i adres do wiadomości redakcji)
Od redakcji: Wstrzymujemy się od komentarza, choć fakty przeczą
tezom zawartym w liście. Postawę Polaków-katolików wobec tragedii można
poznać chociażby po lekturze komunikatu o. Janusza Błażejaka publikowanego
na stronie obok.
Komunikat
Serdecznie dziękujemy tym wszystkim, którzy w
minioną niedzielę w parafiach: św. Stanisława Kostki, św. Kazimierza,
św. Maksymiliana Kolbe, św. Eugeniusza de Mazenod, Matki Bożej w St. Catherines
oraz św. Jacka w Ottawie złożyli ofiarę na pomoc humanitarną dla ofiar
kataklizmu trzęsienia ziemi w Azji. W wymienionych parafiach w minioną
niedzielę zebrano i przekazano sumę $90,000. Za ofiary składane w parafiach
wszyscy otrzymują zaświadczenie do podatku, a my możemy być pewni że pieniądze
dotrą do najbardziej potrzebujących i poszkodowanych. W diecezji Toronto
będzie zbierana druga składka na pomoc ofiarom trzęsienia ziemi w tych
parafiach, które jeszcze jej nie przeprowadziły. 5 stycznia Kardynał Ambrozic
ogłosił, że diecezja Toronto przekazała na rzecz ofiar trzęsienia ziemi
sumę $250,000. Ofiary nadal można składać za pośrednictwem wszystkich Parafii
w diecezji, lub też bezpośrednio wysyłając za pośrednictwem diecezjalnej
organizacji charytatywnej Share Life.
O. Janusz Błażejak OMI
Szanowni Panstwo!
W dniach 24-31 lipca 2005 roku w Edmonton odbędą się III Światowe
Igrzyska Weteranów. Bardzo chciałabym uczestniczyć w tych igrzyskach i
poznać to piękne miasto. Poszukuję sponsorów na ten wyjazd. W zamian mogę
jedynie oferować reklamę ewentualnego sponsora w Polsce i na świecie.
Kilka słów o mnie: nazywam się Marianna Biskup, od 20 lat pracuję
jako nauczycielka wychowania fizycznego. Aktualnie zatrudniona jestem w
Gimnazjum nr 5 w Elblągu. W przeszłości reprezentowałam barwy klubu MKS
Truso Elbląg w lekkiej atletyce.
Od kilku lat mam zaszczyt i honor reprezentować Polskę i Elbląg
jako weteranka lekkiej atletyki, aktualnie w kategorii K-40 (kategorie
te zmieniają się co 5 lat). W marcu ub.r. po raz pierwszy uczestniczyłam
w imprezie miedzynarodowej, tj. I Halowych Mistrzostwach Świata Weteranów
LA w Sindelfingen (Niemcy), gdzie udało mi się zdobyć tytuł wicemistrzyni
świata w trójskoku oraz brązowy medal w skoku w dal. W lipcu ub.r. startowałam
w XIV Mistrzostwach Europy Weteranów LA w Arhus/Randers (Dania), gdzie
zdobyłam tytuł mistrzyni Europy w trójskoku i tytuł wicemistrzyni Europy
w skoku w dal. Ponadto posiadam kilkanaście tytułów Mistrzyni Polski i
kilka rekordów Polski.
W planach na ten rok mam starty w Halowych Mistrzostwach Europy
w Szwecji i Mistrzostwach Świata w Hiszpanii. Wyjazd do Kanady przekracza
jednak moje możliwości finansowe, a chciałabym, żeby w Edmonton w czasie
tych igrzysk zagrali Mazurka Dąbrowskiego. Chętnie odpowiem na każdy list.
Pozdrowienia z Polski.
Marianna Biskup
Od redakcji: My też liczymy na "Mazurka Dąbrowskiego". Trzymamy
kciuki.
Szanowny Panie Redaktorze
Poszukuję kontaktu z Joanną Jaczyńską, zamieszkałą w latach 80.
w miejscowości La Hulpe, Gallimarde. Belgia, prawdopodobnie w latach 1984-85
wyjechała do Kanady, jeżeli to możliwe, to proszę o jakiś ew. adres mailowy
innych instytucji, które mogą mi pomóc w poszukiwaniu tej osoby lub jej
najbliższej Rodziny.
Za pomoc bardzo dziękuję...
Z poważaniem
Bolesław Sobański
Od redakcji: Proszę bardzo.
Dzień dobry
Piszę w pewnej nietypowej sprawie. Nazywam się Anna Gziut,
mieszkam w Bielawie i szukam osób o tym samym nazwisku z tego względu,
że nie jest ono popularne i jest bardzo mało osób noszące je. Możliwe,
że są to osoby, które mają te same pochodzenie, dlatego chciałabym to sprawdzić.
Mój dziadek Wacław miał trzech braci: Stanisława,Tadeusza i trzeciego
nie znam imienia oraz siostrę. Ich rodzice to Józef i Józefa. Wszyscy pochodzą
z województwa lubelskiego. Mój dziadek urodził się w powiecie Lubartów.
Z góry dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam
Anna Gziut
Od redakcji: Nie ma za co.
***
Idziemy z postępem, ale będą następni niezadowoleni i trzeba
będzie następnych światłych decyzji. Społeczeństwo tak ogólnie jest głupie,
nie wie, czego mu brakuje, dopiero Sąd Najwyższy musi nam wskazywać kierunek,
może nie wszystkim to się podoba, ale wyrok sądu jest niezastąpiony (demokracja).
Zakazuje się palenia papierosów ze względów zdrowotnych, ale
AIDS jest oczkiem w głowie niektórych grup, przecież trzeba o "ofiary"
dbać, leczyć starannie. Hm! A może łatwiej by było zakazać, dlaczego mają
być inaczej traktowani niż palacze?
Zawsze ktoś będzie niezadowolony, homoseksualiści, palacze, grubasy,
bezrobotni, biedni, chorzy, a mnie to postanowienie wcale nie przekonuje,
ale cóż, jestem tępy, trzeba z postępem?
NA PEWNO? A co to jest? W Polsce "postępowcy" nie chcą oddać
władzy, mimo że uczciwego wśród nich nie idzie znaleźć, oni wygadują bzdury,
jakby blekotu się napili, ale starają się narodowi podać lubczyku, ich
trzeba kochać mimo wszystko, a oni tworzą Polskę od 50 lat, no i jakie
cudo mamy (?), są w trakcie załatwiania pracy dla bezrobotnych za granicą,
resztę się ubezwłasnowolni, wyprzeda, ukradnie.
Na szczęście są w Polsce ludzie uczciwi, i nie dopuszczą, ale
trzeba im pomóc. Cała sitwa cuchnie, jakby byli w szambie, a rączka moczona
w nocniku śmierdzi.
W Warszawie jakaś grupka gojów protestowała przeciw Turcji w
UE. Poczuliśmy się, jak straszne Europejczyki, mamy coś do powiedzenia?
Tylko w czyim interesie?
Podobno w 1950 niemieccy "wypędzeni" wyrzekli się zemsty, wspaniałomyślnie
wybaczyli, ale o swoje muszą się upominać, wszyscy w Polsce mają (?), a
mieszkańcy na zachód do roboty - PLAN.
Obiema rękami i czym się tylko da popieram PiS, LPR i prawicę,
trzeba rozliczyć wszystkich winnych, nazistów, komunistów, Zachód i Wschód,
sojuszników. Tura za rogi, jak mawiał Ursus, a nie jakieś okrągłostołowe
umowy, które interpretować można na wiele sposobów, ale zawsze wygrywa
zorganizowana mafia.
Bardzo rozbawił mnie artykuł Pana Wojciecha Gryca. Zaszczepiony
w szkołach antyamerykanizm, przypominają się młode lata. Dla niektórych
środowisk USA zawsze były "be", za to znam mocarstwo od zawsze promujące
ogólne rozbrojenie, takie bardzo "cacy". Co by się działo, gdyby po południowej
stronie kanadyjskiej granicy przeflancować z Europy sąsiadów, na pewno
byśmy się tu nie pchali, nic by tu nie było. Po obu wojnach pomoc dla świata
przyszła z Marsa (?) fajnie to się czyta, ot takie wiadomości sponsorowane
przez tow. Pastusiaka i jemu podobnych.
A Janusz Rybak niech sobie siedzi, nasi domorośli politycy mają
co innego na głowie. Teraz wiem, dlaczego "nasi" działacze mają TAKĄ opinię,
warto by Panowie było się czymś wykazać. Wałęsa przynajmniej płot przekroczył,
mamy chyba takich polityków, na jakich zasłużyliśmy?
W Polsce za to sytuacja toczy się w dobrym kierunku, znalazło
się kilku ludzi wartych szacunku walczących o POLSKĘ, patriotów.
Sierzputowski Janusz
PS Wściekły list Pani Krystyny jest na zasadzie uderz w stół,
a...
Od redakcji: Panie Januszu, dziękujemy za komentarz, ślemy
ukłony.
GONIEC NR 52 (55)
(23
XII 2004 - 6 I 2005)
Rozumne Ośrodki Polonijne:
Redakcja "Goniec"
Dlaczego Polonia toleruje anty-rozumny przepis prawny z 1965
r. (!), który dyskryminuje całą Polonię, tj. ok. 17 mln osób? Ów przepis
(Dz. U. z 17/11/1964 r.) stanowi, że zachowanie terminów procesowych w
przypadku pism sądowych uzależnione jest od ich nadania w "polskiej placówce
pocztowej" - więc nie najbliższej poczcie nadawcy czy to w Toronto, Chicago
lub Sao Paulo, etc!
Przecież, żeby dotrzymać ów termin sądowy Polonus musi: i) wiedzieć
o takim przepisie, ii) następnie, zmuszony jest skorzystać z Super-Expresów
Pocztowych płacąc $50-100!
Przypominam to, co pisałem do Kongresu Polonii Kanadyjskiej:
"z racji bezprawia i biedy w obecnej RP odwiedzający kraj stają się obiektem
ataków różnych pospolitych kryminalistów i post-komunistycznych hochsztaplerów
w mediach i urzędach. Uwikłanie w procesy sądowe staje się więc czymś oczywistym".
KPK nic mi nie odpowiedział.
Czy Polonia zamierza wreszcie podjąć jakieś konkretne kroki do
zamiany głupoty (celowe?) prawnej?
Co robi w tej sprawie Przedstawiciel Polonii przy Senacie Rz.P.?Chyba
nic! Czy nie należy go wymienić na bardziej świadomego i doświadczonego,
np. St. Tymińskiego?
Z uszanowaniem
Krzysztof Ciuba
A oto list, jaki p. Ciuba wysłał do KPK:
Kongres Polonii Kanadyjskiej
Zarząd Główny, 288 Roncesville Ave., Toronto, ON M6R 2M4
Szanowni Państwo:
Zwracam się z postulatem o podjęcie niezbędnych działań w stosunku
do władz RP w celu zmiany anty-polonijnego przepisu prawnego dotyczącego
daty ważności nadawania na poczucie pism procesowych. Obecnie przepis stanowi,
że za ową datę uważa się datę wpłynięcia listu na poczcie polskiej, a nie
poczcie, z której nadawca wysyła pismo.
Skutki prawne. Ponieważ nie wszyscy wiedzą o Takim przepisie,
skutkiem jest przegrywanie spraw z przyczyn czysto formalnych. Akceptując
ów przepis za normalny, nadawca jest zmuszony wysyłać pisma procesowe Pocztą-Expresem,
co kosztuje ok. $50 zamiast $11 (list polecony)
Aby zmienić jakiekolwiek prawo potrzebna jest ustawa Sejmowa
albo skierowanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego. Wniosek zaskarżający
dany przepis musi złożyć Organizacja, a nie indywidualna osoba fizyczna.
Ponieważ Polonia w Sejmie nie nie ma swoich przedstawicieli, jedynym środkiem
zmiany wspomnianego przepisu jest zaskarżenie go do Trybunału Konstytucyjnego
przez organizacje polonijne.
Przypominam, że z racji bezprawia i biedy w obecnej RP, odwiedzający
kraj stają się obiektem ataków różnych pospolitych kryminalistów i post-komunistycznych
hochsztaplerów w mediach i rzędach. Uwikłanie w procesy sądowe staje się
więc czymś oczywistym.
Z uszanowaniem
Krzysztof Ciuba
Od redakcji: Miejmy nadzieję, że po tym liście wiele osób przynajmniej
dowie się o istnieniu takiego przepisu, sądząc po Pana doświadczeniach
na więcej trudno liczyć.
CZY POLONIA JEST SILNA WIARĄ?
Często możemy usłyszeć pogląd, że Polonia jest podzielona. Nikt
jednak jak dotąd nie wskazał, na czym polega i gdzie przebiega ta linia
podziału.
Ta niemożliwość wynika z przemieszania różnic w aktualnie działających
organizacjach i strukturach polonijnych. A czynią to osoby fizyczne członkowie
tych organizacji, a co bardziej istotne ich liderzy, aktywni politycznie,
społecznie i gospodarczo. Właśnie to oni nadają główny kierunek całej działalności
polonijnej. Wyjątek tutaj stanowi Kościół, który jest reprezentowany w
Okręgu Toronto zdecydowanie przez zakon oblatów.
Ale i tutaj, pomimo zamkniętej struktury hierarchicznej, a ponadto
samej reguły zakonu, możemy dostrzec to przemieszanie różnic. Wiadomo,
Kościół to nie tylko osoba duchowna, ale również lud Boży.
Spróbuję wyjaśnić co rozumiem przez to określenie - przemieszanie
różnic. Gdyby przejechał walec i wyrównał, to i tak nie zdoła zatrzeć różnic
kulturowych. A co istotniejsze - cywilizacyjnych. A więc co jest niemożliwe
do zniwelowania, pozostaje różne, inne.
Żadna organizacja, nie wyłączając Kościoła, nie działa całkowicie
samodzielnie. Są one powiązane z innymi, niejednokrotnie nadrzędnymi jednostkami,
jak również są pod wpływem działań zupełnie odrębnych. Pogłębione jest
to wszechstronnością i zwiększoną aktywnością niektórych osób, które potrafią
działać równocześnie w kilku, a nawet we wszystkich ważniejszych inicjatywach
kontrolując tym samym ich przebieg.
Nie jest to szczegółowa analiza, a tylko zarys, materiał wyjściowy
do tego, aby wykazać istotę problemu. Mieszanina pastelowych kolorów, bez
bieli i czerni. Przemieszane różnice, przemieszane wartości. Tendencja
bardzo trudna do zwalczenia, tym bardziej że udaje, iż realizuje jedną
z głównych celów Kościoła "Aby wszyscy byli jedno" zapominając dodać: "w
Jezusie Chrystusie Panu". A Pan trzyma w ręku wijadło i rozdzieli ziarno
od plewy. Ziarno zbierze w spichlerze, a plewy wrzuci w ogień piekielny.
Janusz Kwaśnicki
PS
Myśli moje w modlitwie
Jak prośba i dziękczynienie
Skąd wiem, że słuchasz Boże?
Gdyż byłem ślepy i głuchy
A teraz słyszę, choć jeszcze nie widzę...
Od redakcji: Szanowny Panie, trudno nam uchwycić Pana myśl.
Dziękujemy za modlitwę i nadesłane życzenia.
Szanowny Panie Redaktorze.
Po przeczytaniu w poczcie "Gońca" kilku wypowiedzi na temat 38.
Walnego Zjazdu KPK, który odbył się jesienią br. w Vancouver, zainteresowana
również wypowiedzią życzliwego pana Kazimierza zamieszczoną w numerze
"Gońca" z dn.17-22 grudnia czuję potrzebę dorzucenia swoich "trzech groszy".
Nie byłam na tym Zjeździe, a wiadomości o jego przebiegu
znam z relacji delegatów kilku hamiltońskich organizacji kongresowych,
z którymi rozmawiałam i z obszernego komentarza pani Ewy Zadarnowskiej
- delegatki ottawskiego Ogniwa Federacji Polek w Kanadzie.
Stwierdzam, że większość z zasłyszanych przeze mnie opinii pokrywała
się z obserwacjami zamieszczonymi w liście pani Ewy Zadarnowskiej, a dodatkowo
dało się wyczuć wielkie niezadowolenie i oburzenie spowodowane, jak to
określano, stronniczym prowadzeniem obrad.
Życzliwy pan Kazimierz, który - wnioskuję - był członkiem Rady
KPK i porównując jej posiedzenia z "porządkiem i ładem" panującym ponoć
na Walnym Zjeździe, sugeruje, że i na Radzie nie było za wesoło. Interesujące,
aczkolwiek niepełne, gdyż sprawozdania z obrad Rady nikt nam na łamach
prasy, jak dotąd nie udostępnił. A swoją drogą szkoda, że ma pan do porównania
atmosferę tylko jednego Zjazdu, a nie jak pani Ewa, wielu Zjazdów, na których
była delegatką.
Przypomnieć pragnę Czytelnikom, że Rada składająca się z Prezesów
wszystkich Okręgów KPK jest najwyższym ciałem naszej organizacji,
które działając w okresie pomiędzy Zjazdami ma za zadanie obserwowanie
pracy Zarządu Głównego z jego Komisjami, a także w razie potrzeby, egzekwowanie
wypełniania uchwał podjętych na Walnym Zjeździe. Zdarzyło się w historii
KPK, że ubiegający się o następną kadencję Prezes Z.Gł. stwierdził autorytatywnie,
że w tej następnej kadencji będzie się rządził własnym rozumem i żadnej
Rady nie będzie słuchał. Na szczęście, kandydat ten nie został wybrany
(zresztą nie tylko dlatego!) i być może teraz już rozumie, że nad decyzjami
podjętymi z inicjatywy własnego rozumu Prezesa, niestety czuwa i
ewentualnie je koryguje Rada KPK .
Dobrze pomyślane, nieprawdaż?
Podstawowym obowiązkiem wszystkich członków KPK jest przestrzeganie
Statutu.
Toteż zwracam życzliwą uwagę panu Kazimierzowi, że założeniem
Zjazdu nie może być wielogodzinne wałkowanie sprawy procesu, który już
dawno jest zakończony, w którym KPK jest stroną zwycięską i od chwili klarownego
orzeczenia sądu kanadyjskiego w tej sprawie do obowiązków Zarządu Głównego
należy teraz jak najszybsze wyegzekwowanie pieniędzy od dłużnika i zakończenia
wylewania łez nad społecznymi pieniędzmi.
Wszyscy chyba zdajemy sobie sprawę z tego, że zorganizowanie
Walnego Zjazdu jest sprawą kosztowną i niedopuszczalnym jest trwonienie
czasu delegatów na omawianie spraw definitywnie załatwionych i oczywistych.
A swoją drogą nieeleganckim posunięciem ze strony pana Bełza
było ubieganie się o jakieś osobliwe naświetlenie tej sprawy podczas obrad
Zjazdu tylko po to, aby tych społecznych pieniędzy nie oddać prawowitemu
właścicielowi.
Walny Zjazd ma na celu rozliczenie Zarządu Głównego i poszczególnych
Komisji z plonu ich 2-letniej pracy, oraz nakreślenie planu i kierunku
działania na następne 2 lata kadencji nowego Zarządu Głównego i nowych
Komisji.
Nie wybranie Komisji podczas obrad Zjazdu jest ewidentnym
złamaniem Statutu.
Odnośnie uwag pana Kazimierza skierowanych do pani Ewy, która
jakoby agresywnie zaatakowała p. Wojtczak i p. Andrzeja Drzewieckiego,
chcę tylko zauważyć, że osoby, które wydają pieniądze z kasy Kongresu,
w tym Fundacji Charytatywnej, zobowiązane są do przedstawienia dokładnego
rozliczenia z wydatków, załączenia rachunków i nie mogą oczekiwać od delegatów
bezgranicznego zaufania i domyślania się czy jakieś wyjazdy były pokrywane
z własnej czy organizacyjnej kieszeni.
Myślę, panie Kazimierzu, że bezpodstawnie zasugerował pan, że
pani Ewa Zadarnowska przelewając swoje refleksje na papier wykazała brak
szacunku dla uczestników Walnego Zjazdu.
Myślę też, że jako doświadczona delegatka starała się zwrócić
uwagę opinii publicznej na brak szacunku okazywany delegatom tego
Zjazdu przez niezrozumiałe obdarowywanie czasem jednych wypowiedzi, a ucinanie
głosu innym, nie egzekwowanie wyczerpujących wyjaśnień i nie wykonanie
podstawowych zadań Zjazdu.
Przy okazji zabrania przeze mnie głosu w sprawie KPK muszę wyznać,
że zdumiała mnie niepomiernie wypowiedź pana Bogdana Ejbicha zamieszczona
w numerze poprzedzającym omawiany numer "Gońca", a twierdzącą, że
KPK nie jest organizacją kanadyjską.
Uważam, że od p. Bogdana Ejbicha oczekiwać powinniśmy pewnego
wyrobienia społeczno-organizacyjnego (nie mówiąc już o elegancji słowa
kierowanego do damy) i trochę żenuje mnie fakt, że właśnie panu Ejbichowi
trzeba przypominać fakt, iż KPK zostało zarejestrowane w 1944 roku w
O t t a w i e, stolicy K a n a d y. Że wg Statutu KPK
osoby ubiegające się o stanowiska przywódcze w KPK m u s z ą mieć obywatelstwo
kanadyjskie, że Kongresy różnych grup narodowościowych powstały
m.in. po to, aby Rząd K a n a d y j s k i miał
z kim rozmawiać w sprawach danej grupy. Można powiedzieć, że jest to organ
potrzebny demokratycznemu rządowi Kanady w celu umożliwienia Kanadyjczykom
różnego pochodzenia do artykułowania potrzeb danej grupy narodowej.
Fundacja Charytatywna KPK też działa na zasadach kanadyjskich
i chociaż jej Statut zezwala na przekazywanie pewnych funduszy poza granice
Kanady, należy dobrze z nim się zapoznać, aby nie uchybić zawartym w nim
przepisom.
Co się zaś tyczy współpracy KPK z Polską, co ze wszechmiar
jest obecnie wskazane, należałoby raczej pierwszeństwo w nawiązywaniu kontaktów
i umów dać organom rządowym w Polsce, przy jednoczesnym uczulaniu ich na
wymogi naszego Statutu i zobowiązania, jakie mamy względem Kanady.
Dlatego nie rozumiem dlaczego obecny Zarząd Główny KPK zaprasza
na pierwsze zebranie robocze przedstawicieli rządu Polski w Kanadzie. Zdaje
się, że Statut wyraźnie określa te zasady.
Był także czas w historii KPK, kiedy to osoby żądne władzy chciały
sobie przywłaszczyć przedstawicielstwo Polonii w Kanadzie poczynając od
dyskredytowania Kongresu i organizacji doń przynależnych.
Ci "przyszłościowcy" jednak nie zdołali przekonać Ottawy
do wymiany polonijnej reprezentacji. KPK do dziś reprezentuje Polonię i
święty Boże nie pomoże.
Toteż ucieszyła mnie wypowiedź pana Edwarda Sołtysa wyczerpująco
i jasno tłumacząca adwersarzom z Winnipegu (protestującym przeciwko decyzji
Z.Gł.KPK wystosowania oświadczenia o poparciu społeczności ukraińskiej
w dążeniach do doprowadzenia do demokratycznych wyborów na Ukrainie) nieprawidłowości
w rozumieniu przez Nich roli KPK.
Reasumując, w świetle pozjazdowych dyskusji, warto jest nam wszystkim
zastanowić się nad tym, kogo za 2 lata wybierzemy w naszych organizacjach
na delegatów na Walny Zjazd, oraz kogo wybierzemy do Zarządu Głównego KPK,
aby osoby podejmujące decyzje w naszym imieniu były godne zaufania.
Czytajmy Statut, aby go nie łamano, abyśmy mogli rzeczowo i twardo
bronić jego przepisów i wymagać bezwzględnego ich przestrzegania.
Zofia Kata
Członkini Chóru "Symfonia"
w Hamilton
Członkini Ogniwa 18 Federacji Polek w Kanadzie
Od redakcji: Na zjeździe nie byliśmy, z zainteresowaniem
czytamy opinie na temat obrad. Dziękujemy bardzo za wypowiedź.
Podziękowanie
Droga Redakcjo, w imieniu Małgosi Sadowskiej i własnym chcę Wam
serdecznie podziękować za zamieszczenie apelu o pomoc dla niej w Waszej
gazecie. Dzięki pomocy ludzi takich jak Wy uzbieraliśmy już ponad połowę
sumy koniecznej, by wysłać Małgosię na leczenie we Francji.
Na te Święta i na Nowy Rok życzę Wam pogody w sercach i za oknem,
miłości bliźnich i zdrowia. Wesołych Świąt!
Ewa Henry
Podziękowanie
Redakcja "Gońca" dziękuje panu Ryszardowi Dąbrowskiemu za dotację
w wysokości 125 dolarów. Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!
GONIEC NR 51 (54)
(17-22
XII 2004)
Panie Redaktorze!
Dużo było artykułów w "Gońcu" o nielegalnych i niby dużo kontrowersji
- tak trąbili obrońcy i twórcy "nieistniejącego programu" dla nielegalnych
budowlanych.
Proszę zobaczyć reklamę płatną w "Związkowcu". "Goniec" twardo
mówił prawdę, dzisiaj może mieć satysfakcję ze swojego stanowiska - na
potwierdzenie załączam (chyba znany już Panu Redaktorowi) artykuł - sensację
z "Toronto Star".
Uważam, że powinien Pan zabrać głos w tej sprawie i podać do
wiadomości czytelników "Gońca" treść tego artykułu.
Z poważaniem
K. Chrapka
Od redakcji: W dziale informacyjnym podajemy treść tego artykułu.
Droga Redakcjo "Gońca"
Bardzo dziękuje za umieszczenie mojego listu na Waszej stronie.
Już otrzymałam pomoc w postaci kilku adresów od Pana Marka, za co jeszcze
raz Mu bardzo dziękuję. Może istnieje podobna gazeta dla Polonii amerykańskiej,
jeżeli tak to bardzo proszę o podanie mi adresu. Bardzo dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam
Joanna Sobańska
Od redakcji: Miło nam.
Panie Kumor!
"Masowy pajac konsumpcyjny" nie powinien ukazać się w pańskim
GOŃCU, to co Pan pisze przeczy temu, co Pan robi. Dlaczego? Nie trzeba
oglądać wystaw sklepowych czy oglądać telewizji, wystarczy wziąć Pańska
gazetę w dłonie i przekonać się, że... reklamy są na prawie każdej stronie
i one pozwalają nam zadłużyć się po same uszy i na dodatek kupić sobie
Wódkę Luksusową, aby zapomnieć, że jesteśmy pajacami.
Z tego wysuwam wniosek, że materializm był, jest i będzie i bez
niego życie byłoby nudne i nieciekawe.
My, pańscy pajace, nie jesteśmy wykastrowani duchowo, a pracujemy
po to, aby wydawać na to na co mamy ochotę bez względu na reklamy w telewizji,
radiu czy Gońcu.
Dlaczego, pytam Pana, patrząc na świat pańscy pajace muszą spostrzegać
walkę dobra ze złem, dlaczego? To, że pan chce to widzieć, to nie znaczy
że pajace muszą to robić, prawda? Pańscy pajace to mądrzy ludzie, nikt
nimi nie kieruje na co mają wydawać i ile, robią to, co chcą, wydają tyle,
ile chcą, a jeśli zadłużają się po uszy to widocznie tego też chcą i ich
stać.
Twierdzi Pan, że życie jest jedno, prawda, ale nie znaczy, aby
to życie było wykorzystane tylko do rozpoznawania własnego położenia. Ta
wiedza nie dawałaby szczęścia, nie niszczyłaby niepokoju, a przeciwnie
doprowadzałaby do zawału serca. Kończąc proponuję, aby Pan nie wydawał
dolarów i nie był konsumpcyjnym idiotą (jeśli wg Pana istnieje konsumpcyjny
idiotyzm, to wg mnie istnieją konsumpcyjni idioci, przepraszam, jeśli uraziłam
dumę pańską) w przeddzień najważniejszych świąt w roku, a pozwolił sobie
na głębokie przemyślanie, co będzie kiedy otrzyma Pan klucz do otwarcia
drugich drzwi życia.
A po takich rozważaniach powinien Pan wziąć kieliszek wódki luksusowej
w usta, którą to Pan reklamuje aż na trzech stronach swojej gazety. Zdrowych
Świąt Panie Kumor i Szczęśliwego Nowego Roku. Życzę Panu, aby po napisaniu
przez Pana artykułu czy notatki znalazł się ktoś w redakcji, kto by sprawdzał
czy to powinno być wydrukowane w Gońcu, czy to co Pan pisze nie przeczy
temu co Pan przedstawia w Gońcu.
Pańska pisanina zmusza nas do odpowiedzi i to jest tylko pańskim
celem. Więcej ludzi pisze, to i więcej czyta, więcej ludzi czyta to i więcej
wyda na reklamy no i na Gońca.
Ostatnim moim życzeniem jest aby Pan zaprzestał być prorokiem,
nauczycielem naszego życia, i nigdy nie pisał "co by było, gdyby". Nie
musi Pan drukować mojego listu, bo to nie było moim celem, moim celem było
uświadomić Panu, że popełnił Pan błąd publikując " Masowy Pajac Konsumpcyjny".
Krystyna
Od redakcji: Szanowna Pani, ja jednak wierzę, że szczęście
dać może "rozpoznanie własnego położenia". Staram się nie być "konsumpcyjnym
idiotą", czego i Pani życzę. Jeśli zaś chodzi o ogłoszenia, może rzeczywiście
za dużo w nich namawiania do konsumpcji pysznych kiełbas...
***
Nie wiem w tym momencie, w przedostatnim numerze zaliczył mnie
Pan do myślących (?), a ja myślałem że drukujecie moje dyrdymały zgodnie
z zasadą z redakcyjnej stopki.
Co z Ukrainą? Ano historia powinna wyjaśnić, że tylko "rewolucjoniści"
stosowali skuteczną metodę na pozbycie się krwiopijców (?), trzeba korzystać
z osiągnięć lewicy i pozbyć się hołoty, złodziei i lewusów ich metodami.
Dostałem list od skazanego na dożywocie obywatel R.P. Janusza
Rybaka. Konsulat w Toronto pomógł Januszowi załatwić adwokata, który ma
składać apelację, ale w rok po wydaniu wyroku sędzia przetrzymuje papiery,
podobno się zastanawia, czyżby napisanie uzasadnienia było większym problemem
niż wydanie wyroku???!
W ostatnim czasie jakoś dużo ukazuje się wiadomości z serii "kolejny
siedział za niewinność", ale oskarżenia prokuratury bardzo często są schematyczne
- chciała odejść to zabił. PROSTE? Praca nie tylko tutejszych organów daje
wiele do myślenia, utajnianie dowodów niewinności, zadufane, nie sprawdzanie
innych podejrzanych na zasadzie - "my wiemy, że to oni". I efekty
widać.
Ostatnio zginęła 17-letnia Patrycja Skibińska, Polka, która uwierzyła
liberalnej propagandzie, uwierzyła, że tak można, a nawet trzeba, nie pierwsza
i nie ostatnia. Trzy lata przed śmiercią, kilku partnerów, jeden stały
i wytypowany przez śledczych, poza tym inne tropy, ale nie brane pod uwagę.
Wiele z ostatnio ujawnionych pomyłek jest bardzo podobnych do sprawy Janusza
Rybaka, jakoś łatwo wydać wyrok, ale coraz częściej trzeba się tłumaczyć.
Ciekawe, czy za te POMYŁKI, za ewidentną złą wolę za odszkodowania ktoś
ponosi odpowiedzialność?
W sprawie tow. Pastusiaka MSZ w Warszawie ostro interweniowało
tego samego dnia, w sprawie Janusza Rybaka nawet tow. Kwaśniewski jest
bezradny. Dziwne. Wśród polskich obywateli są równi i równiejsi, Pastusiak
nie równa się Rybak, a tow. Kwaśniewski nie jest Prezydentem wszystkich
Polaków, czego udowadniać nie trzeba. Dobrą wiadomością jest, że Edward
Moskal został ponownie prezesem K.P.A. Szacunek i gratulacje.
Za to u nas striptizerki nie (?) będą miały programu, ale dzieci
będą miały przedszkole przez cały dzień. Rodzicom spadnie kłopot z głowy
- kij ma dwa końce.
Globalizacja z wdziękiem zastąpiła dwie poprzednie doktryny śmierci.
Następny podział wpływów wytycza następne (?) granice, a może to będzie
jedna całość, tylko gdzie będzie stolica (?) Głupie pytanie, "wiecznie
żywy" czeka.
Tym razem, na razie metodami pokojowymi, ale poczekamy, zobaczymy,
opozycja, naród ukraiński protestuje, widzi oszustwo, wszyscy widzą, UE
też, ale decyzję podjęto już dawno to samo, co w 1939. Nerwowe podrygi
mieszających karty w Mińsku, Kijowie i Warszawie wskazują na winnych nowej
zdrady. Jest szansa, że tym trzem narodom uda się skrzyknąć i zapobiec
nieszczęściu. Bardzo bym chciał widzieć, jak ten nowy (?) finansowany za
wirtualne pieniądze plan dostaje po "bereciku".
Sierzputowski Janusz
PS. Mój dziadek jako kawalerzysta miał okazję w 1920 roku dwukrotnie
być w Kijowie i był z tego dumny.
Od redakcji: Gratulujemy dziadka!
Refleksje, a może coś więcej
W odpowiedzi na artykuł Pani Ewy Zadarnowskiej "Refleksje z 38
Walnego Zjazdu"
Refleksje to słowo, które ładnie brzmi, wpada w ucho, niejako
podpowiada czytelnikowi, jak powinien przedstawiony mu tekst zrozumieć.
Refleksje to coś, co wypływa ze szczerego przekonania autora, coś co próbuje
sprowokować czytelnika do przemyśleń.
Po pierwsze zachowałbym szacunek dla uczestników Zjazdu i jego
decyzji. Niedobrze się dzieje, gdy nie spełnione marzenia przelewa się
publicznie w agresywny sposób bazując na własnych tylko przekonaniach i
w dodatku na nieprawdziwych informacjach. Właśnie te nie sprawdzone informacje
przekazane publicznie wyrządzają szkody bardzo trudne do naprawienia.
Czy Zjazd był prowadzony po amatorsku i tendencyjnie? Nie wydaje
mi się. Był to mój pierwszy Zjazd KPK nie licząc zebrań Rady Kongresu i
z całą odpowiedzialnością stwierdzam, iż w porównaniu z posiedzeniami Rady
był to zjazd, na którym panował porządek i ład.
Pojęcie "demokracja" jest obecnie bardzo modne i chyba często
nadużywane. Jest nie na miejscu, gdy w jej imieniu prowadzi się kampanię
opartą na manipulacjach i nieprawdziwych informacjach.
Zastąpienie skarbnika Zarządu Głównego w trakcie jego kadencji
jest również informacją błędną. Wszakże skarbnik ten reprezentował Kongres
na Walnym Zjeździe w Vancouver, gdzie wygłosił płomienne przemówienie.
Nie powinno to umknąć uwadze autorki artykułu.
Czy zbyt dużo czasu poświęcono p. Bełzowi? Nie sądzę. Założeniem
tego Zjazdu było między innymi zamknięcie sprawy procesu i wydaje mi się,
że to zostało osiągnięte.
Ironią zakrawa stwierdzenie, iż "rozmnożenie" mandatów sprzyjało
Prezesowi Sobockiemu. Proponuję by cały ten akapit poświęcony mandatom
autorka ponownie przemyślała.
Bardzo agresywny atak na Fundacje Charytatywną i prowadzącą nią
p. Jadwigę Wojtczak jest również bez precedensu. Jest przykre, że autorka
artykułu pominęła fakty finansowania przez p. Wojtczak podróży do Polski
z własnych środków natomiast sugeruje czytelnikowi nieprawidłowości w funkcjonowaniu
Fundacji. Ani słowa o usiłowanej przez Zarząd Główny p. E. Rogackiej próbie
poprawki do statutu Fundacji która spotkała się z reakcją Revenue Canada
i groźbą zabrania Numeru Konta Charytatywnego.
Inne wprowadzające w błąd Polonię informacje dotyczące np. podróży
Wiceprezesa Andrzeja Drzewieckiego na Litwę. Wygląda na to, że autorka
artykułu nie posiadała dokładnych informacji i nie wiedziała, iż p. Andrzej
Drzewiecki pokrył ten wyjazd z własnych środków.
Podobnych przeoczeń czy nieścisłości jest więcej. Normalnie nie
reaguję na artykuły zawierające podobne nieścisłości podawane w prasie
polonijnej. Tym razem zrobiłem wyjątek. Dlaczego?
Ocenę pozostawiam Państwu.
Życzliwy Kazimierz
(Powyższy list otrzymaliśmy za pośrednictwem pana Bernarda Wiśniewskiego,
sekretarza generalnego KPK).
Od redakcji: Temat do refleksji: pani Ewa Zadarnowska
sygnowała list publikowany w "Gońcu" nr 47 swym imieniem i nazwiskiem
natomiast dzisiejsza, polemiczna korespondencja jest anonimem. Czego obawia
się "Życzliwy Kazimierz"?
Panie Kumor,
Gdy Pan pracował w "Gazecie" czytałem pańskie artykuły z żywym
zainteresowaniem, a w moim pojęciu, był Pan ikoną polskiego dziennikarstwa.
Czytając "Gońca" skonstatowałem z wielką konsternacją, że pańska
gazeta naszpikowana jest paszkwilami skierowanymi ku Polakom wyznania mojżeszowego,
popularnie zwanych "żydami". Ciekawe, ile to setek lat potrzeba ażeby niechrześcijańscy
obywatele naszej ojczyzny mogliby być uznani przez chrześcijan jako pełnoprawni
POLACY?
Gdy Pan się urodził, to już w Polsce Żydów nie było. Skąd też
u Pana tyle uprzedzeń, nienawiści do Ży-dów, którzy żyli, budowali i bronili
naszego kraju.
Żydzi byli i są patriotami naszej Ojczyzny. Wiele domów modlitwy
polskich Żydów nosi nazwy polskich miast skąd dana kongregacja pochodzi,
nawet cmentarze żydowskie mają nazwy polskich miast.
Ja opuściłem Polskę w 1939 roku jako 15-latek, a dwa lata później,
wraz z moimi trzema kuzynami wstąpiliśmy do armii Andersa. Po demobilizacji
w 1946 roku przebywaliśmy w obcojęzycznym świecie, jednakowoż zachowaliśmy
czystość naszego języka w nieskazitelnej formie.Nie podlegam żadnemu rabinatowi
czy też jakiemukolwiek kultowi religijnemu, a moja lojalność i uczucia
są skierowane tylko ku krajowi, w którym się urodziłem. Wszelkie zło przypisane
Żydom nawet przez wielu inteligentnych katolików, naprawa mnie smutkiem,
bo to ubliża naszej polskości i naszej godności, ale niestety na zakutą
głupotę nie ma lekarstwa.
G. Nosal
Od redakcji - Szanowny Panie, gdyby Pan podał przykłady rzekomych
paszkwili, o które Panu chodzi, moglibyśmy polemizować.
Być może umknął Panu mój tekst opublikowany w "Gońcu", z którego
fragment pozwalam sobie przytoczyć.
"A gdybym był Żydem, to co? Czy zmieniałoby to w jakikolwiek
sposób wymowę tego, co piszę? Czy ze względu na moje ewentualne żydowskie
pochodzenie słowa brzmiałyby inaczej!? Argumenty świadczyły co innego?
Ludzie, nie dajmy się zwariować! Tu nie chodzi o geny, lecz o to, co dany
człowiek robi. Po uczynkach się poznaje, a nie po nazwisku! Co mnie obchodzi,
że np. Kwaśniewski to Stolzman!? Ważne, że jest to kawał... byłego komunisty,
konformista i zsypowy karierowicz. Gdyby Kwaśniewski, był prawym Polakiem,
gdyby miał w sercu Polskę, bronił jej imienia, gdyby nie był pijany na
grobach w Charkowie i nie parodiował Ojca Świętego, co by mnie obchodziły
jakieś jego zaprzeszłe nazwiska!?
Nie o rasę tu wszakże idzie, lecz o serce! Gdy ktoś jest w sercu
Polakiem, to dla mnie może się nazywać Goldberg, Wawriłow albo Maier. Nie
odtrąca się ludzi ze względu na nazwiska!
(...)
Ważne jest tylko, aby iść właściwą drogąFkČby uwierzyć w polskość,
uwierzyć w siebie. Ważne, aby wykształcić przyszłe pokolenia. Dopiero teraz
mamy szansę wygrzebywać się z klęski, jaką zadała nam II wojna światowa,
dopiero dziś mamy szansę odbudowania polskiej elity, dorobienia się ludzi
światłych i mądrych; oni muszą wyjść z nas, z narodu. Nie patrzmy więc
na nazwiska, patrzmy na ręce".
Szanowny Panie Redaktorze.
W tytule "Nowego Kuriera" jest zamieszczony rok założenia 1972.
Niepoinformowani czytelnicy "Nowego Kuriera" wywnioskują, że "NK"
jest założony w r.1972, a kto założył - nie wiadomo.
Założyłem "Kurier polsko-kanadyjski" w r. 1972, jako pierwszą
polonijną gazetę prywatną, która w r. 1986 lub 7, po zmianie właściciela,
zmieniła nazwę na "Nowy Kurier." Nie zareagowałem, bo mi nie zależało specjalnie,
jaką zmianę nazwy wprowadzą nowi właściciele, jak długo pewna ciągłość
będzie zachowana, a ja pozostanę w stopce redakcyjnej, jako założyciel.
Teraz i to zostało usunięte.
Poradziłem się adwokatów, którzy mi powiedzieli, że nowi właściciele
mogą zrobić, co im się podoba, zignorować historię, o ile nie było gwarancji
w umowie. Istotnie nie interesowałem się tą sprawą; jak mogłem przypuszczać,
że ktoś po latach zechce usunąć z pamięci istnienie Wilka Markiewicza z
jego owocem pracy? Mądry Polak po szkodzie...
Teraz pragnę tylko zawiadomić że poważna pozycja polonijna jest
po prostu wymieciona z pamięci i to w samym organie założyciela.
Czy zmianą nazwy można wyeliminować jakąkolwiek lub czyjąkolwiek przeszłość?
Chyba nie.
Pozostawiam osąd publicznej opinii.
-wilek markiewicz-
Od redakcji - Miejmy nadzieję, że teraz wszyscy będą już wiedzieli...
GONIEC NR 50 (53)
(10-16
XII 2004)
Droga Redakcjo "Gońca",
serdeczne życzenia urodzinowe dla Całej Redakcji!
Przeleciał ten rok bardzo szybko. My, wierni czytelnicy "Gońca",
przyzwyczailiśmy się, że w końcu tygodnia pojawia się kolejne nowe wydanie.
Na prowincję docieracie troszkę
później, więc nie mogąc się doczekać poczty z "Gońcem", przeważnie
rzucam okiem na wydanie internetowe, które ukazuje się w weekend. (Zdaje
się, że konkurencja dodała kolory, żeby troszkę się upodobnić. To tylko
zewnętrzny wygląd, nie zaglądałem do środka, ale jestem przekonany na 100%,
że nic się nie zmienili.)
Jak pisałem wyżej, roczek przeleciał szybko a ja nie zdążyłem
wznowić prenumeraty... Zaraz wkładam do koperty czek na kolejną roczną
prenumeratę.
Życzymy Wam kolejnego udanego roku, wzrostu liczby czytelników
i mam nadzieję, że za rok będziecie mogli powiedzieć o sobie, że jesteście
"wielkonakładowi"!
Czesław i Grażyna Piasta
Ottawa
Od redakcji: Dziękujemy za życzenia i przedłużenie prenumeraty.
Szanowna Redakcjo!
W tym dniu szczególnym składamy Wam najlepsze życzenia:
zdrowia dobrego,
życia pięknego,
smutków niewielu,
ciągłego i wiernego dążenia do celu,
tekstów odważnych
tych mniej i bardziej poważnych,
przyjaciół licznych
oraz samych dni ślicznych.
Ręka w rękę, za pan brat
piszcie dalej nam STO lat!
Agnieszka & Staszek K.
Od redakcji: ...a my w podzięce ściskamy ręce!
Do Pana Edwarda Zymana
Witam Panie Edwardzie. Dziękuję i proszę mi wierzyć, że absolutnie
bez cienia sarkazmu, za ostrą wręcz bezlitosną krytykę mojej poezji. Każda
reklama i każda krytyka to nieomal "transfuzja krwi" dla kogoś, kto tworzy
i jest tak zwaną osobą publiczną.
Ja zdecydowanie wolę, gdy mnie krytykują niż chwalą. Krytyka
jest autentyczna, bo od kogoś pochwały mogę sobie napisać sam, prawda?
Więc jeszcze raz dzięki za reklamę!
To, że krytykowanie poezji jest nonsensem równie oczywistym jak
krytykowanie smaku, gustu, koloru itp. (na przykład ktoś woli kapuśniak
od kaczki po bretońsku, więc jest chamem bez klasy i gustu, lub lubi róże
i fiołki, więc ma mieszczański, staromodny gust...) nie ma dla mnie znaczenia.
Ważne, że nie ma ciszy o twórcy. Proszę sobie wyobrazić, że nikt słowa
o Panu nie napisze... Nic, dziura... cisza... Prawda?...
Gdyby ktoś zarzucił Panu niewiedzę w takich pojęciach, jak erotomania
lub grafomania, proszę się nie martwić, bo jest Pan w sławnej rodzinie
krytyków literackich, nawet gdyby Pan dopiero dobijał się do drzwi (zawsze
jest czas zawrócić...)
Przypomnę Panu co barwniejsze chwile z łąki krytyków sztuki:
1. ..."I'm sorry Mr. Kipling, but you just don't know how to use the
English language..." J. W. San Francisco Examiner 1889... Odpowiedź odrzucająca
nadesłane materiały przez autora "Księgi Dżungli"...
2. ..."Strauss can be characterized in four words: much impudence little
talent..." (dużo bezczelności, mało talentu...) - Cesar Cui, Viena, December
5, 1904. Tak, tak, ten Strauss od walców...
Jeszcze mocniejszą "ocenę" otrzymał Liszt, któremu inny krytyk
(ale to b. długie) zarzucał absolutny brak talentu w tworzeniu dzieł muzycznych...
Jest Pan w dobrym towarzystwie. Tak trzymać!
Powodzenia.
Kazimierz Kaz Ostaszewicz
Tuscon, Arizona
Od redakcji: (...)
Drogi Panie Andrzeju,
Przede wszystkim chciałabym Panu gorąco podziękować za interesujący
wywiad z moim kolegą Pawłem Loba, który ukazał się w poprzednim numerze
"Gońca". CNIB jest organizacją bardzo prężnie działającą na rzecz osób
z bardzo słabym wzrokiem lub niewidomych na terenie całej Kanady, niestety
jest bardzo mało znana w środowisku polskim.
CNIB jest oczywiście organizacją charytatywną, dotowaną częściowo
przez rząd prowincyjny, United Way, ale głównie wspieraną przez ludzi dobrej
woli. Właśnie teraz przed świętami Bożego Narodzenia wystąpiliśmy z nową
inicjatywą, którą chciałabym przedstawić w środowisku polskim - z Pana
pomocą oczywiście.
"Choinka Niezależności", która stoi w nowo otwartej siedzibie
CNIB przy 1929 Bayview Ave., jest dekorowana białymi laseczkami "white
candy canes". Każda dotacja - zakupiona biała laseczka jest zawieszana
na tej choince. Dotacje od $15 są pokwitowane CNIB tax receipt. Dla ludzi
niewidomych biała laska jest symbolem niezależności i pogody ducha.
Artykuł w "Toronto Star" z 25 listopada przyniósł wspaniałe rezultaty.
Byłoby cudownie, gdyby zechciał Pan wspomnieć o tej inicjatywie wśród Polonii,
a w przyszłości może również o naszych świadczeniach.
Dotacje mogą być wysyłane pod następujacy adres: CNIB Toronto,
1929 Bayview Ave., Toronto, ON M4G 3E8, lub telefonicznie na moje nazwisko
Jolanta Pawłowska, tel. 416-486-2500 ext. 8246.
Z góry serdecznie dziękuję.
Jolanta Pawłowska
Od redakcji: Oczywiście, wspominamy.
Szanowny Panie Redaktorze
Jestem niezmiernie zgorszony dyskusją Pana z przedstawicielem katolickiego
kleru polonijnego. Jest ona subiektywna, stronnicza odnośnie poruszanego
tematu. Przez tego rodzaju stronniczość, trzyma się czytelników w ryzach
swojej woli, nakazu - żąda się zdyscyplinowania; posłuszeństwa i to wszystko
w imię Boga i Ducha Świętego! Niegdyś ten sam ksiądz zapewniał, że będąc
na wakacjach, można z pożytkiem odwiedzać kościoły protestanckie, forsując
własne przekonanie, że i tam jest Bóg i Duch Święty, a dziś pisze w "Gońcu"
(26-2 grudzień 04) cytuję: "czy rzeczywiście ten kapłan jest właściwy,
a inny lepszy, może tego powinniśmy chcieć (na pewno i warto o to się modlić
- mój dopisek) tak jak w protestantyzmie". (Tego nie rozumiem, chyba że
ma na myśli protestantyzm jako religię marginesową - jeśli tak dlaczego
niegdyś napędzał katolików do protestanckich kościołów? - mój dopisek).
Zadaję sobie trud, by odwiedzać świątynie (jeśli tak można je nazwać) protestanckie,
a gdy ukończę moją pracę, wydam raport tej pracy do opublikowania w "Gońcu".
Byłem już w paru miejscach, np. w Toronto u Prezbiterianów, gdzie
zawiodłem się faktem, że wiernym nie wolno uklęknąć ani uczynić znaku krzyża
na piersiach. Nie ma tam żadnego znaku krzyża. Sama Biblia jest poważnie
zredukowana tylko do Starego Testamentu i czterech Ewangelii. Dzieła Apostolskie,
Listy Apostołów do Wiernych odrzucono bezwarunkowo, a pojęcie Matki Boskiej,
jako Osoby uwielbianej przez Apostołów z nakazu Chrystusa Pana zawieszonego
na Krzyżu, zredukowano tylko do funkcji każdej matki na ziemi. W określeniu
Chrystusa Pana posługuje się raczej tylko pierwszym imieniem Jezus.
W innym kościele protestanckim na pytanie: Kim jest Duch Święty
dla ciebie? - odrzekł: "Jest to Duch Boga Ojca albo Jezusa". W jeszcze
innym protestanckim miejscu zapytałem: Kim jest dla ciebie Virgin Mary?
- odrzekł: "She was ordinary Jewish girl". Nie spodziewam się za wiele
lepszych odpowiedzi w innych miejscach protestanckich - ale zobaczymy.
Pytam się szanownego Księdza jak i Redaktora, czy w tych wyżej
wymienionych kościołach może być Bóg i Duch Swięty? Czy ksiądz, ucząc w
ten sposób czytelników "Gońca", nie popełnia herezji? Pytanie moje traktuję
poważnie i żartów nie należy robić ani z Boga, ani z Ducha Swiętego, ani
z Kościoła Chrystusa Pana, który nazywamy katolickim. Jeżeli dzisiejszych
księży - księży pederastów z diecezji Boston, czy też ze wschodnich prowincji
Kanady nie ma się odwagi potępić, ale są raczej tendencje do ukrywania
ich pod katolickim płaszczem, lub księdza odpawiającego Mszę Swiętą z długim
kolczykiem w uchu, znaczy to że Kościół katolicki przeżywa poważny kryzys
wewnątrzny, a jeśli jest to wola czy dopust Boży - to tylko dlatego, że
wierni zrzeszeni w katolickim Kościele są warci tego. Bóg jeszcze w Starym
Testamencie przez usta Proroków przestrzegał: Ześlę im złych kapłanów,
wzbudzę żądzę, którą mężczyźni będą pałać do siebie nawzajem do czasu aż
się nawrócą. Logiczny wniosek: Jeśli dziś tak się dzieje nawet wśród kapłanów
jest to oznaka, że Bóg już wyczerpał Swoją cierpliwość. Tłucze się do głowy
wiernym, że wszystkie zachodzące zmiany, zresztą wcale nie posoborowe,
lecz wychodzące raczej od dołu, ku zgorszeniu wielu jeszcze zorientowanych
wiernych, że są one inicjowane przez Ducha Swiętego. Czy szanowny ksiądz
przykładowo wie coś, że Papież już nie posiada pełnej władzy i decyzje
należą do Magisterium? Dzisiejsza władza Watykanu jest kolektywna (jak
zakładał niegdyś Karol Marks) i należy do Kard. Angelo Sodano, Kard. Józefa
Ratzinger, Kard. Dario Castrillon Hoyos i Arcybiskupa Tarcisio Bertone.
Jeszcze w czasie swego pontyfikatu, Papież Paweł VI lamentował, że dym
szatana przez jakąś szczelinę wdarł się do Świątyni Pańskiej. Szatan nie
lubi rozgłosu i działa z ukrycia, maskując co tylko można w oczach wiernych.
Od indywidualnych katolików zależy, kto odniesie sukces! Winniśmy protestować
(jako wierni) - jest to naszym obowiązkiem - według Papieża Św. Feliksa
III. "Kto nie protestuje, ten akceptuje, a kto nie broni prawdy, ten zatrzymuje
fałsz". Przykładem też jest list Pawła do Galatów 2:11. Naszym obowiązkiem
jest protestować (wysyłać petycje na ręce Papieża Jana Pawła II ). On mając
milionowe żądania wiernych, jako broń będzie mógł się rozprawić z masonerią
watykańską.
PS
Nie dla mojej prywatnej ambicji piszę ten list, lecz ku chwale
Boga, który zesłał Swoję Matkę do Fatimy po to, by Świat zrozumiał i wypełnił
Jej życzenie. Życzenia Jej są skrzętnie maskowane przez kler katolicki
na czele z watykańskimi kolaborantami. Święty Piotr w mowie do Sanhedrynu
powiedział: "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi". Kogo my, katolicy,
słuchamy?
Tadeusz Chrobak
Od redakcji: Szanowny Panie O. Stanisław Kowal nigdy
nie zalecał w "Gońcu" nawiedzania protestanckich świątyń, ani też nie wychwalał
zalet tej herezji. O ile mi wiadomo, Kościół ubolewał i przepraszał
za grzechy księży pederastów i inne niecne czyny osób duchownych.
Nie tyle jednak jesteśmy świadkami kryzysu Kościoła, co ataku organizacji
na Kościół i kler, jako jedyną dziś instytucję o zasięgu globalnym zdolną
przeciwstawić się agresywnemu konsumpcjonizmowi. Jeśli Pan zaś wyobraża
sobie, że lepiej niż Kościół rozumie Pana Boga to ja gratuluję poczucia
humoru... A. Kumor
Droga Redakcjo
Od kilku lat poszukuję mojej rodziny, ale bezskutecznie. Siostra
mojej prababci Kazimiery Świderskiej wyjechała prawdopodobnie po I wojnie
światowej do USA. Mieszkali w Tucson w Arizona. Pochodzili z Jazłowca na
Podolu, dzisiejsza Ukraina. Do 1986 roku pisała do dziadków córka siostry
mojej prababci Julia Von Der Ahe. Jednak po śmierci dziadka Zbigniewa Świderskiego
kontakt się urwał. Ciocia Julia pisała, że jest rodzina rozsiana po USA
i Kanadzie. Wymieniała nazwiska Rajewskich, Krupskich i Grzegockich. Rodzina
pozostała w Jazłowcu po II wojnie światowej, została repatriowana do Nowej
Soli koło Zielonej Góry, gdzie i ja się urodziłam.Tutaj w Polsce nikt już
nie żyje a ciocia Julia Von Der Ahe zawsze w listach dopytywała się o mnie.
Nie wiem jak nazywała się siostra mojej prababci, ale wiem że wielu ludzi,
którzy wyjechali z Jazłowca, znało moją prababcię Kazimierę Świderską i
jej męża Kazimierza Świderskiego. Prababcia miała zajęczą wargę a jej mąż
nie miał jednego oka.
Jeżeli zamieścicie mój list może odnajdzie się ktoś z mojej rodziny.
Bardzo proszę o pomoc.
Pozdrawiam Joanna Sobańska
asob@idea.net.pl
Od redakcji: Trzymamy kciuki.
Szanowny Panie Redaktorze
Co za fantastyczna idea! Popieram wniosek p. Stefana Danielskiego
a propos Komisji Etycznej przy KPK. Kłopot z doborem członków? Ależ żaden,
kochany redaktorze! Jestem pewny, że w pierwszym głosowaniu zaakceptowano
by nazwiska w składzie: wnioskodawca Stefan Danielski, Andrzej Kumor oraz
Szymon Szczara. Byłoby to automatyczne podsumowanie etykietek z etyką
dziennikarską, a takowej z etykietą naukowca.
Szczepan Szczapa
(Powyższy list otrzymaliśmy za pośrednictwem pana Bogdana Ejbicha)
Od redakcji: Szanowny Panie Szczapa, obawiam się, że p. Ejbich
nie poparłby Pana propozycji. Pozdrawiam serdecznie - Andrzej Kumor
GONIEC NR 49 (52)
(2
- 9 XII 2004)
***
Poniższy tekst oznacza, że KPK nadal uzurpuje sobie prawo reprezentacji
Polonii Kanady. Który to już raz z rzędu KPK zachowuje się bezprawnie
i w sposób oburzający Polonię Kanady? Wasze praktyki nie są poparte nawet
znikomą liczbą członków Polonii. Polonia nie życzy sobie takiej reprezentacji,
która jest niczym innym jak wysługiwaniem się postkomunistycznym sługusom
kierującym dzisiaj Ojczyzną. Naród w Kraju również jest daleki od poparcia
partii rządzącej, spadkobierczyni zbrodniczej PZPR. Tym bardziej nam nie
wolno tego czynić.
Wasze stanowisko wykazuje systematycznie, że KPK jest opanowane
przez resort Cimoszewicza i postawę Pastusiaka. Jest Waszą sprawą, z kim
się solidaryzujecie, jednak jest poważnym nadużyciem powoływanie się na
Polonię Kanady. Kategorycznie protestujemy przed powoływaniem się na całość
Polonii i żądamy usunięcia z tekstu jakichkolwiek słów sugerujących, jakoby
wyrażały postawę Polonii jako całości.
Wasze stanowisko zmusza nas do przesłania zdecydowanego protestu
do ministra spraw zagranicznych Kanady.
Anna i Jan Kułach
573 Calgary, AB, T3L 1X3
29 listopada 2004
A oto treść oświadczenia, z którym polemizują Państwo Kułachowie:
OŚWIADCZENIE
Zarządu Głównego Kongresu Polonii Kanadyjskiej w sprawie sytuacji
na Ukrainie
Kongres Polonii Kanadyjskiej jest głęboko zaniepokojony rozwojem
wydarzeń na Ukrainie, co wyraziliśmy w liście z dnia 24 bm. do ministra
spraw zagranicznych Kanady, pana Pierre'a Pettigrew.
Sytuacja ukształtowana po niedawnych wyborach w tym kraju jest
niezwykle napięta, a kierunek demokratycznego rozwoju młodego państwa zagrożony.
Polonia kanadyjska solidaryzuje się ze Społecznością Ukraińską
w Kanadzie w jej staraniach o uszanowanie woli wyborców, którzy popierając
kandydaturę Wiktora Juszczenki, opowiedzieli się za w pełni niepodległą
Ukrainą, rozwijającą dobrosąsiedzkie stosunki z państwami, członkami Zjednoczonej
Europy.
Grzegorz Sobocki, Prezes
Od redakcji: No właśnie, czy prezes KPK reprezentuje całą Polonię?
A jeśli tak, to przed kim? Czy statut KPK daje mu prawo wypowiadania się
"w imieniu Polonii"? Sami jesteśmy ciekawi.
Popioły i zgliszcza
Całkowicie się z Panem zgadzam, Panie Jurku. Napisał Pan m.in.:
"Ostatnio udzielono nam reprymendy, że nie biegaliśmy za marszałkiem
Longinem Pastusiakiem, gdy ten ze swą świtą gościł w Toronto. ?Przecież
to marszałek demokratycznie wybranego Senatu, dlatego musimy go szanować.=
O tym, kim był w przeszłości Longin Pastusiak, wie każdy Polak i dlatego
bardzo bolał widok kombatantów goszczących tego piewcę komunizmu w swych
związkowych siedzibach. Przecież wielu z tych steranych życiem ludzi, swój
tułaczy los zawdzięcza właśnie takim postaciom jak marszałek Pastusiak...".
Zadziwiające, jak łatwo przychodzi ludziom zmieniać poglądy i
kalać pamięć swoich kolegów, którzy oddali życie za niepodległą Polskę.
Tym bardziej dziwi, że przecież właśnie przez takich moskiewskich sługusów,
jak Bierut, Jaruzelski, Kwaśniewski, Ciosek, Wiatr czy Pastusiak, nasi
weterani zostali skazani na tułaczkę po obcych krajach. Wiem, że czas leczy
rany. Niech leczy te osobiste, ale niech nie zabliźnia historii naszego
narodu. Niech nie daje zarastać pamięci o zbrodniarzach, o katach torturujących
i skazujących niewinnych ludzi w sfingowanych procesach na wiezienie, a
nawet śmierć. Nasi kombatanci pamiętają swoje przeżycia i tak ma być -
też są częścią bolesnej historii. Nie mają jednak prawa zamykać oczu na
nieszczęścia tych, którzy wrócili do kraju, na nieszczęścia zniewolonego
narodu, któremu nie dane było życie w miarę normalnych ludzkich warunkach
Kanady czy Australii.
Los rotmistrza Pileckiego, generała Nila czy księdza Popiełuszki
powinien być znany każdemu Polakowi, również za granicami.
Wciąż wykrywane są nowe zbrodnie komuny, skrzętnie ukrywane również
i po tak zwanym rzekomym jej upadku.
Czy nie boli was serce, drodzy kombatanci - starsi i młodsi -
że do dzisiaj w oficjalnych mediach tak niewiele mówi się o obozie zagłady
w sercu naszej stolicy?
Wojna nie skończyła się w 45. tak jak komuna nie skończyła się
w 89. Nie wolno wystawiać piersi pod blachy z rąk ludzi odpowiedzialnych
za zdrady i kłamstwa, kiedy ofiary nie doczekały sprawiedliwości i zadośćuczynienia
- moralnego głównie.
Co zostało z tych świetności, za które gotowi byliście oddać
życie, kombatanci II wojny i wojny jaruzelskiej? Pan Kałuski ma dużo racji,
pisząc o formie zdrady, której dopuszczamy się, zapominając. Zdradzamy
nie tylko swój kraj, ale samych siebie przede wszystkim - za te przysłowiowe
srebrniki wymienne na dolary, euro, medale i zaszczyty.
Anna Kozłowska
Od redakcji: Pani Anno, kombatanci to już wiekowi ludzie i
często są przez cwaniaków wprowadzani w błąd. (J. Rosa)
Szanowni Państwo!
Pozdrawiam was serdecznie. Poszukuję marynarzy, którym pomogłem
w czasie stanu wojennego (grudzień 1981 r.) podczas ich ucieczki ze
statku rybackiego oraz załatwiłem im wyjazd do Kanady w 1982 roku. Całe
te perypetie opisałem w artykule pt. "Marynarze", opublikowanym w "Tygodniku
Solidarność".
Jestem w trakcie pisania książki, która opowiada o tym zdarzeniu,
i usilnie proszę o Waszą pomoc w odnalezieniu tych marynarzy, którzy osiedlili
się w Vancouver lub jego okolicy (1982-3 roku). Może byście Państwo napisali
o tym w waszej gazecie lub mogli opowiedzieć w radiu polskim w Kanadzie
lub w telewizji, jeżeli taka możliwość istnieje. Jest to bardzo ważna
sprawa w historii polskiej Solidarności (oni należeli wtedy do Solidarności
w Gdańsku i Pucku). Istnieje poważna możliwość nakręcenia filmu -
reportażu o tym zdarzeniu. A może i w Waszych archiwach możecie znaleźć
coś na ten temat (1981 lub 1982), byłbym Wam b. wdzięczny i wzbogacilibyście
historię o ten epizod marynarzy z Solidarności w Kanadzie?
Dlatego usilnie proszę o to państwa. Jeżeli któryś by się
zgłosił na Państwa apel, to proszę mu podać mój adres, aby się mogli
ze mną skontaktować, który podaję poniżej, lub na adres Wasz.
Jestem dziennikarzem polskim i emigrantem przez ostatnie
30 lat w Ameryce Południowej , Francji i Hiszpanii. Obecnie powróciłem
do Polski. Pisałem do Tygodnika Solidarność, którego zagranicznym korespondentem
w Ekwadorze byłem w latach 1996-2002.
Podaję trochę wiadomości, które pozostały mi w pamięci po 23
latach od tego zdarzenia.
1. Edmund, nazwiska nie pamiętam - elektryk na statku, pochodził
z okolic Półwyspu Helskiego, włosy rude
2. Wacław
3. Roman był z zawodu murarzem
4. Marian
5. ...
Proszę przyjąć moje słowa szacunku i uznania.
Z poważaniem.
Piotr Kotecki, b. korespondent "Tygodnika Solidarność"
w Ameryce Południowej i założyciel Solidarności w Ekwadorze.
Pierre Kotecki
91- 495 Łódź (Pologne)
ul.Tatarakowa 15 m 9
e-mail:pierrekoteckiconsult@ yahoo.fr
Tel.: 00-48-42-659-0774
Tel.: 00-48-880-535-107
Fax.: 00-48-42-659-0774
Od redakcji: Szukamy razem z Panem.
Polonijne występki
W ostatnim czasie w Polonii miało miejsce kilka wydarzeń, które
nazwałem występkami. Zacznę od wizyty Marszałka Senatu RP L. Pastusiaka
w Kanadzie. Otóż przy odlocie z Calgary p. Pastusiaka i towarzyszące mu
osoby poddano kontroli granicznej. Pan Marszałek ma pecha, bo reprezentuje
partię polityczną o charakterze korupcjo-kryminogennym. Więc jak
takiemu zaufać? Widocznie ktoś nie dopełnił swoich obowiązków lub celnicy
też czytają codzienną prasę, która pisze o powiązaniach polskich polityków
z mafią, a także o niekończących się aferach.
Są jednak jeszcze tacy, którzy uważają, że p. Pastusiaka, p.
Kwaśniewskiego, Oleksego, Millera, Belkę i innych należy szanować, bo oni
godnie reprezentują Polskę. Kiedy wyraziłem odmienne zdanie, to pewien
pan zagroził mi, że użyje wobec mnie 2x4, o ile nie zmienię zdania o komunistycznych
aferzystach. Myślałem, że zwolennicy komuny zaszyli się gdzieś w buszu,
bo ostatnio raczej nie wypowiadają się publicznie. Myliłem się, bo zdarzają
się jeszcze postkomunistyczne dinozaury. Oprócz już wspomnianego zwolennika
komunizmu jeszcze wielu, ale jeden to wyjątkowy rodzynek. Mało brakowało,
a byłby dał Z. Kałużyńskiemu Oscara podczas jego wizyty w Toronto, potem
stwierdził na falach radiowych, że nowo powstały rząd SLD to rząd fachowców,
a ostatnio po spotkaniu z p. Marszałkiem w polonijnej prasie napisał: "Prof.
Pastusiak jest obecnie demokratycznie wybranym Marszałkiem Senatu RP, a
tym samym przyjacielem i sojusznikiem USA i Kanady". Wypada zapytać od
kiedy? A Marszałka Senatu wybierali towarzysze, a u nich różnie bywa
z demokratycznym wyborem. No, niektórym trudno się rozstać z komuną.
W Vancouver odbył się Walny Zjazd KPK. Wybrał tego samego "przywódcę
stada" (sam się tak określił), ale nie uchwalił planu pracy na nową kadencję.
A może to nie zjazd uchwala plan pracy na nową kadencję? To wielka
przezorność. Teraz nikt nie będzie mógł zarzucić ZG i prezesowi KPK
lenistwa lub nieróbstwa. Obawiam się tylko, że p. G. Sobocki wyprowadzi
sztandar KPK tak jak F.M. Rakowski wyprowadził sztandar PZPR, KPK
kurczy się i traci autorytet. Na antypolskie oszczerstwa należy reagować
natychmiast, a nie po kilku miesiącach. Coraz więcej organizacji polonijnych
rozpada się. Coraz częściej się zdarza, że ci co doprowadzili do rozłamu,
szybko znajdują wspólny język i nawiązują bliską współpracę z konsulami
RP. Na naszych oczach p. W. Cimoszewicz tworzy sobie nową Polonię sobie
poddaną. Pozostaje nadzieja, że to już niedługo potrwa.
Po kilku miesiącach zastoju wznowił swą działalność Klub Dyskusyjny
"Centrum". Tym razem zostali zaproszeni konsulowie RP w Toronto. Było trochę
narzekania na wymianę handlową, a właściwie jej brak pomiędzy Polską i
Kanadą, a także o tym, że Kanada nie jest zainteresowana handlem z Polską
i odwrotnie. W moim przekonaniu jest tak dlatego, że Polska nierządem stoi,
gdzie najwyższe władze w Polsce są umoczone w niekończących się aferach,
a po drugie, że za gospodarkę rynkową wzięli się ci, którym od kołyski
wpajano, jak walczyć z gospodarką rynkową. Oni wiedzą, jak taką gospodarkę
niszczyć, a nie rozwijać. Dowodem na ich nieudolność jest powiększający
się deficyt handlowy z zagranicą sięgający 69 mld dol., a dług Polski wynosi
już ponad 100 mld dol. Są bardzo zajęci aferami i wyprzedażą majątku narodowego
dlatego brakuje im czasu i umiejętności, aby rozwijać handel zagraniczny.
Jaśniejszym punktem tego spotkania było stwierdzenie p. konsula Krążela,
że pracownicy polskich placówek dyplomatycznych nie mogą i nie powinni
ingerować w sprawy Polonii. Teraz trzeba trzymać p. konsula za słowo.
W ubiegły czwartek w Centrum Kultury miało się odbyć szeroko
reklamowanie zebranie założycielskie nowej organizacji katolickiej, lecz
p. Szymandera odmówił wynajęcia sali w obawie przed powtórką zebrania z
lipca ub. roku, które zorganizował p. B. Gondek sam ze sobą. Wybrałem się
do Centrum z ciekawości, kto zakłada organizację katolicką? Moje obawy
się sprawdziły. Aby było śmieszniej, jednym z założycieli był współautor
protestu do p. Szymandery, aby nie wynajmował sali pseudokatolikom. Ten
założyciel kilka miesięcy temu założył 3-osobową organizację "Czas na rozsądek",
której oczywiście został prezesem. Właśnie dziś dedykuję mu te 3 słowa
jako motto do przemyśleń. Gdy zobaczyłem twarze tych "katolików", to na
myśl mi przyszło takie porównanie.To tak jakby Kiszczak z Jaruzelskim zakładali
"Solidarność". Założycielom tej organizacji radzę zacząć od pracy nad sobą,
a dokładniej od pacierza i 10 przykazań. Myślę, że katolicy poprą p. Szymanderę
i nie pozwolą na targowicę i szydzenie z wiary, księży i Kościoła katolickiego.
Mam również nadzieję, że proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbe wraz
z Radą Parafialną wyjaśnią sporne kwestie i rozwiążą problemy w duchu katolickim
nie dające szansy pseudokatolikom. Uszanujmy to miejsce, które nosi nazwę
Centrum Kultury im. Jana Pawła II. Niech pozostanie Centrum Kultury.
Stanisław Pietras
Od redakcji: Popieramy, niech to będzie centrum kultury, ale
nie tej antychrześcijańskiej.
***
Pozdrawiam serdecznie całą redakcję z Polski, a konkretnie z
Gorzowa Wlkp., i zwracam się do Was z ogromną prośbą, a mianowicie: mam
13 lat i mam na imię Karolina oraz prowadzę bloga o zespole Ich Troje (www.ich3iprzyjaciele.blog.
onet.pl), w związku z tym uprzejmie proszę, oczywiście o ile to możliwe,
o jakieś fotki zespołu z trasy koncertowej z Waszego kraju, za co z góry
ślicznie dziękuję i liczę bardzo na współpracę. Z wyrazami szacunku
Karolina
Mój adres w Internecie: aniolek574@wp.pl
Od redakcji: Z wyrazami sympatii
***
Na Ukrainie dzieje się mocno, ale kto wymyślił aby w ramach
ugodowców pojechali tam nasi zasłużeni Wałęsa i Kwaśniewski. Rozumiem,
oni mają wprawę i nie wstydzą się wygadywać okrągłostołowych bzdur. Ludzie
modlą się o zmiany, ale bez rozlewu krwi, z drugiej strony władza
zdecydowana na wszystko, z hordami oddziałów specjalnych na podorędziu.
Takie okrągłostołowe rozwiązania zawsze są na rękę tylko zorganizowanej
bandzie, a więc nasze pośrednictwo narobi tylko "złej krwi", będzie wykorzystane
przeciw współpracy między naszymi narodami, znowu podstawia nam się nogę
i to na pewno lewą. Białoruś, Ukraina, Polska, cały czas pod komunistyczno-liberalnym
kamaszem. Bardzo mało się pisze o Piłsudskim (socjalista) i Reaganie,
ale to oni właśnie potrafili sobie z bolszewikami poradzić, wygrali, a
ugody i okrągłe stoły pracują w inną (złą) stronę.
O PiS, braciach Kaczyńskich pisze się bardzo mało, ośmiesza,
przeinacza fakty, nie warto ich popierać (socjaliści) to już lepszy Kwaśniewski
nawet w "Gońcu" się przed Nimi ostrzega, ale w zamian nic się nie proponuje,
nie ma alternatywy poza czerwoną, aborcjami i Jaruga-Nowacką. Za czyje
pieniądze i w imię czego bije się tę pianę? Wydaje się dyskredytując w
tym momencie najlepszych bijemy pianę w interesie komunistów i dlatego
artykuły Jerzego Przystawy i Jana Kowalskiego są właściwie takim mieszaniem
w głowach. Czy jest szansa wybrać najlepszego? Ale na pewno można wyeliminować
mafie. Oni często twierdzą, że wybrali mniejsze zło, i taki powinien być
plan. Trzeba wyciąć gangrenę, inaczej zawsze będziemy waleni w rogi. Tow.
Kwaśniewski będzie wspierać działania Izraela z czyjego upoważnienia i
w jakim celu, kto go o to prosi i co to daje Polsce? Okazyjnie kupiliśmy
od Izraela supernowoczesną broń przeciwpancerną, ale po co? Za kilka lat
czołgi pozostaną na wyposażeniu Somalii i Burundi, a więc ta broń to dla
Polski geszeft stulecia. Supernowoczesne maczugi. Tęczowe flagi to symbol
homoseksualizmu, mnie bardziej kojarzy się z PUMPERNIKLEM.
Janusz Sierzputowski
PS Misja dobrych usług - Kwaśniewski i Ciosek, Polsce pomagają
już kilkadziesiąt lat. Samarytanie.
Od redakcji: Panie Januszu, jeśli Przystawa i Kowalski Panu
w głowie nie zabełtali, to z pewnością nie zrobili tego innym myślącym
czytelnikom.
Szanowny Panie Redaktorze!
Dużo się pisze ostatnio o Kongresie Polonii Kanadyjskiej, jego
wiarygodności (raczej braku) i nieudolnym reprezentowaniu polskiej grupy
etnicznej w życiu politycznym Kanady.
Oceny ostatniego Walnego Zjazdu KPK są bardzo różne i wskazują
na głęboki podział wśród samych delegatów. Ujawniane informacje wskazują
na niepokojące anomalie.Zamierzone, czy też spowodowane wyjątkową nieudolnością
nieprawidłowości proceduralne, jak brak powołania Komisji Wniosków, spowodowały,
że po raz pierwszy w historii KPK podczas Walnego Zjazdu nie doszło
do uchwalenia żadnych wiążących uchwał dla organizacji i jej zarządu, co
oprócz wyboru nowych władz organizacji jest głównym celem zjazdu.
Wysunięto zarzuty manipulacji mandatami i selektywnej kontroli
czasu dostępu do mikrofonu. Narzekano na głośne przerywanie osobom zabierającym
głos. I jeżeli jest w tych zarzutach ziarno prawdy, to jest to demokracja
w najgorszym wydaniu: spaczona i poddana manipulacji. W tym miejscu nasuwa
się podobieństwo do zebrań Credit Union sprzed kilku lat. Wątpliwości
budził delegat na Zjazd KPK, który pełni funkcję konsula honorowego RP.
Otwarcie pytano czy nie zachodzi tutaj konflikt interesów. Udział Z. Bełza,
jako delegata na zjazd, wzbudził zdumienie połączone z niedowierzaniem,
zwłaszcza, że niedawno ogłoszono orzeczenie sądu najwyższego w Ontario
podtrzymujące wyrok skazujący pierwszej instancji.
Wycofanie KPK z finansowania procesu o zniesławienie E. Rogackiej,
to jedna sprawa i można długo dyskutować czy proces ten był potrzebny,
ale obecnie nie to jest ważne. Sąd jednoznacznie wskazał po której stronie
leży wina. Tymczasem nie widać zainteresowania Kongresu wyegzekwowaniem
kosztów procesu od wydawcy "Gazety". Czy nie jest to koszt poparcia jakie
to polonijne pismo udziel obecnemu prezesowi Sobockiemu?
Można zaobserwować głęboki kryzys zaufania do obecnego zarządu
KPK. Kwestionowane są motywy jakim się kieruje: dobro Polonii, swoje własne,
a może jeszcze kogoś? Pytań jest znacznie więcej, miedzy innymi - Jakie
kryteria moralne i etyczne powinni spełniać działacze Kongresu oraz delegaci
na Zjazd? Jak reagować na nieetyczne zachowanie działaczy ZG KPK?
Niewątpliwie źródła obecnych problemów należy szukać w samej
strukturze organizacyjnej KPK. Powołanie Kongresu Polonii Kanadyjskiej
i powierzenie jej reprezentacji interesów polskiej grupy etnicznej w Kanadzie,
niestety, odbyło się bez stworzenia mechanizmów zabezpieczających przed
nadużywaniem powierzonego zaufania społecznego.Dla twórców Kongresu było
zupełnie oczywiste, że dobro publiczne Polonii będzie zawsze sprawą nadrzędną
dla działaczy Kongresu i postępować będą zgodnie z przyjętymi zasadami
moralnymi. Ale co robić, kiedy tak nie jest. Ostatnie lata pokazały, że
nie są to teoretyczne rozważania. Przez 60 lat istnienia Kongresu nie wypracowano
kodeksu etycznego, który by precyzował normy zachowania i postępowania
działaczy, jak również nie powołano Komisji Etycznej, która zajęłaby się
tymi sprawami. Faktem jest, że do władz Kongresu mogę wejść osoby z przeszłością
kryminalną, bankruci oraz osoby, które działają na szkodę Polonii. Ale,
jak będziemy postrzegani przez innych,kiedy sami mamy wątpliwości czy nasi
reprezentanci mają moralne prawo nas reprezentowane?
Wypadki ostatnich dwóch lat wskazują na pilną potrzebę stworzenia
kodeksu etycznego oraz powołanie niezależnej Komisji Etycznej, podlegającej
Walnemu Zjazdowi KPK. Tylko takie rozwiązanie daje Polonii gwarancję, że
wybrana ekipa będzie pracować dla naszego wspólnego dobra oraz posiada
odpowiednie kwalifikacje moralne i etyczne by reprezentować nas na zewnątrz.
Pierwszy krok został już zrobiony. Na zjeździe w Vancouver delegat
związku Nauczycielstwa Polskiego w Kanadzie, złożyła formalny wniosek
o powołanie Komisji Etycznej przy KPK. Niestety, z przyczyn omówionych
wcześniej, wniosek ten nie został poddany pod głosownie i prawdopodobnie
utknął w Radzie Kongresu. Nie należy oczekiwać, że obecny zarząd będzie
zainteresowany wdrożeniem wniosku. Stąd potrzebne jest szerokie poparcie
wniosku ZNP przez organizacje kongresowe. Potrzebna jest również otwarta
dyskusja na łamach prasy na temat zasad etycznych, jakie powinni spełniać
działacze KPK oraz zdefiniowania konfliktu interesów. Warto się również
zastanowić nad stworzeniem pozycji Ombudsmena przy kongresie, do którego
można by składać zażalenia bez wychodzenia na forum publiczne i bez narażeni
się na represje ze strony działaczy Kongresu.
Pamiętajmy, że w naszym wspólnym interesie jest by Kongres był
wiarygodny i zdolny rozliczać się przed Polonią, ale nie będzie to możliwe
bez udziału nas wszystkich.
Z poważaniem
Stefan Danielski
Od redakcji: Panie Stefanie, a kto byłby w tej Komisji Etycznej?
ARCHIWUM nr 5
ARCHIWUM nr 4
ARCHIWUM nr 3
ARCHIWUM nr 2
ARCHIWUM nr 1
ARCHIWUM nr 0
***
KONTAKT:
tel. 905-629- 9738
fax 905-629-9764
e-mail: redakcja@goniec.net
|