Goniec

Register Login

piątek, 06 lipiec 2018 13:51

Oświadczenie premierów Polski i Izraela

pruszynski1. W okresie ostatnich trzydziestu lat relacje między naszymi państwami i społeczeństwami opierają się na głębokim zaufaniu i zrozumieniu. Polska i Izrael to oddani, wieloletni przyjaciele i partnerzy, którzy blisko współpracują na arenie międzynarodowej, jak również w kwestiach związanych z zachowaniem pamięci i nauczaniem o Holokauście.

Współpraca ta prowadzona jest w duchu wzajemnego szacunku dla tożsamości i historycznej wrażliwości, również w odniesieniu do najbardziej tragicznych okresów naszej historii.

2. Po rozmowie Premierów Netanjahu i Morawieckiego, Izrael z zadowoleniem przyjmuje decyzję rządu polskiego o powołaniu oficjalnego polskiego zespołu do spraw dialogu z izraelskimi partnerami na tematy historyczne związane z Holokaustem. Oczywistym jest, że Holokaust był bezprecedensową zbrodnią, popełnioną przez nazistowskie Niemcy przeciwko narodowi żydowskiemu i wszystkim Polakom żydowskiego pochodzenia. Polska zawsze wykazywała pełne zrozumienie dla znaczenia Holokaustu jako najbardziej tragicznej karty w historii narodu żydowskiego.

3. Uważamy, że istnieje wspólna odpowiedzialność za wolność prowadzenia badań, krzewienie zrozumienia i zachowanie pamięci o historii Holokaustu. Zawsze byliśmy zgodni, że sformułowania „polskie obozy koncentracyjne / polskie obozy śmierci” są rażąco błędne i pomniejszają odpowiedzialność Niemców za tworzenie tych obozów.

4. Działający w trakcie wojny Rząd RP na uchodźstwie starał się powstrzymać te nazistowskie działania, podejmując próby upowszechnienia wśród zachodnich sojuszników wiedzy na temat systematycznego mordu dokonywanego na polskich Żydach.

5. Uznajemy i potępiamy każdy indywidualny przypadek okrucieństwa wobec Żydów, jakiego dopuścili się Polacy podczas II wojny światowej.

6. Z dumą wspominamy heroiczne czyny licznych Polaków, w szczególności Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, którzy z narażeniem życia ratowali Żydów.

7. Nie zgadzamy się na działania polegające na przypisywaniu Polsce lub całemu narodowi polskiemu winy za okrucieństwa popełnione przez nazistów i ich kolaborantów z różnych krajów. Smutna prawda jest niestety taka, że w tamtym czasie niektórzy ludzie – niezależnie od pochodzenia, wyznania czy światopoglądu – ujawnili swe najciemniejsze oblicze. Doceniamy fakt, że struktury Polskiego Państwa Podziemnego nadzorowane przez Rząd RP na uchodźstwie stworzyły mechanizm systemowej pomocy i wsparcia dla osób pochodzenia żydowskiego, a podziemne sądy wydawały wyroki skazujące Polaków za współpracę z niemieckimi władzami okupacyjnymi, w tym także za denuncjowanie Żydów.

8. Opowiadamy się za swobodą wypowiedzi na temat historii oraz wolnością badań nad wszystkimi aspektami Holokaustu, tak aby mogły być one prowadzone bez żadnych obaw o przeszkody prawne, między innymi przez studentów, nauczycieli, badaczy, dziennikarzy, jak również z całą pewnością przez Ocalonych i ich rodziny – nie będą oni podlegali odpowiedzialności prawnej z tytułu korzystania z prawa do wolności słowa i wolności akademickiej w odniesieniu do Holokaustu. Żadne prawo nie może tego zmienić i tego nie zmieni.

9. Oba rządy z całą mocą potępiają wszelkie formy antysemityzmu oraz dają wyraz swemu zaangażowaniu w zwalczanie jakichkolwiek jego przejawów. Oba rządy odrzucają również antypolonizm oraz inne negatywne stereotypy narodowe. Rządy Polski i Izraela nawołują do powrotu do spokojnego dialogu opartego na wzajemnym szacunku w dyskursie publicznym.

Bzdury i „dziury”, bo:

Śmiech na sali, bo jak „Polska i Izrael to oddani, wieloletni przyjaciele i partnerzy”, jeśli przy każdej okazji premierzy Izraela szkalują Polaków, mówiąc np., że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matek.

Premierzy zapominają, że co najmniej tyle samo obywateli polskich – Polaków, zginęło z rąk Niemców co obywateli Polski pochodzenia żydowskiego.
Premierzy zapomnieli napisać, że w okupowanej Polsce co najmniej 1200 Polaków Niemcy rozstrzelali za pomoc Żydom, a we Francji tylko jedną osobę.

Rząd RP na Uchodźstwie aż 44 razy informował rządy koalicji antyhitlerowskiej o morderstwach Żydów dokonywanych w Polsce przez Niemców oraz przekazał na ratowanie Żydów w czasie wojny 5.000.000 angielskich funtów, których wartość nabywcza odpowiadałaby dziś 250.000.000 dolarów.

Premierzy zapominają, że wśród kolaborantów z niemieckim okupantem co najmniej tyle samo było Żydów co Polaków. Tych Polaków karano już w czasie wojny oraz po wojnie, a Żydów, poza jednym wyjątkiem, nie karano.

Pytanie, jak ma wyglądać polski zespół do spraw dialogu z izraelskimi partnerami na tematy historyczne związane z holokaustem? Czy to będzie oznaczać, że polscy Żydzi będą dyskutować z Żydami z Izraela?

Premierzy piszą: uznajemy i potępiamy każdy indywidualny przypadek okrucieństwa wobec Żydów, jakiego dopuścili się Polacy podczas II wojny światowej, a nie potępiają konkretnych przypadków okrucieństwa Żydów w stosunku do Polaków po 1939 r.?

Aleksander Pruszyński

Opublikowano w Teksty

Historia stosunków polsko-żydowskich w kontekście kryzysu polsko-izraelskiego wywołanego nowelizacją Ustawy o IPN
Warszawa, 05.05.2018

Ostatnio zaistniały jakby niespodziewanie nowe, choć w gruncie rzeczy stare, problemy stosunków polsko-żydowskich.

Stare problemy odżyły w związku z nowelizacją ustawy o IPN, szczególnie jej części dotyczącej ścigania karnego za powtarzanie w przestrzeni publicznej oczywistych kłamstw na temat polskich obozów śmierci. Szczególnie wroga reakcja Pani ambasador Izraela Anny Azari na tę Ustawę podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, uświadomiła Polakom, że antypolonizm żydowski jest głęboko zakorzeniony w umysłach nie tylko znanych antypolskich środowisk żydowskich, ale także wśród czołowych polityków państwa Izrael, które to państwo próbuje robić wrażenie, że stosunki polsko-izraelskie układają się bardzo dobrze, a rzeczywistości angażuje się w nagonkę na Polskę jako kraj antysemitów i kraj odpowiedzialny za współpracę z Niemcami w holokauście.

W gruncie rzeczy jesteśmy wciąż oskarżani o antysemityzm i udział w holokauście, a sprawa odpowiedzialności Niemiec za ten barbarzyński akt zaczyna być powoli wyciszana, także - i może przede wszystkim - w Izraelu.

Generalnie możemy mówić tylko o pewnego rodzaju tolerancji środowisk żydowskich wrogich Polsce, w stosunku do naszego kraju. Ogromną winę za oskarżanie nas o antysemityzm ponoszą nie tylko wrogie nam środowiska żydowskie w Polsce i poza Polską, ale także środowiska prożydowskie w Polsce, deklarujące się jako polscy patrioci, które wypaczając fakty historyczne i tworzą fałszywy obraz złożonych stosunków polsko-żydowskich.

Z pewnością w Polsce, w pewnych okresach historycznych, antysemityzm był obecny, tak jak był i jest obecny antypolonizm żydowski, a nawet antypolonizm polski.

Problemy w stosunkach polsko-żydowskich ujawniły się szczególnie w okresie rozbiorów Polski. Były to sprawy poniekąd normalne, bo Żydzi polscy nie byli zainteresowani (w zdecydowanej większości) sprawą odzyskania niepodległości przez Polskę będącą wówczas pod zaborami i zbudowaniu silnego państwa polskiego, a Polacy byli z kolei zaniepokojeni osiągnięciami ekonomicznymi i finansowymi bogatych środowisk żydowskich. Ale nie było żadnej nienawiści.
Sprawa miała prawdopodobnie swój zauważalny początek w czasie trwania Powstaniu Styczniowym i po jego zakończeniu, kiedy Rosja likwidując majątki bogatych rodzin polskich popierających powstanie, osiedlała na tych majątkach Żydów (szczególnie na Litwie), którzy w ten sposób stawali sie (nielegalnymi dla Polaków) właścicielami majątków polskich.

Żydzi dzięki przychylnej dla nich polityce Murawiewa („wieszatiela”), słynnego prześladowcę powstańców na Litwie, który stosował najczęściej karę śmierci przez powieszenie za ich udział w powstaniu, wykupywali po bardzo niskich cenach polskie majątki.

Bardziej wyraźne konflikty nastąpiły jednak dopiero na początku 20 wieku, kiedy marksizm i ruchy komunistyczne w Rosji i w Polsce (pod zaborami) kierowane głównie przez Żydów rosyjskich, postawiły sobie za cel obalenie caratu, ale absolutnie nie widziały konieczności odbudowania państwa polskiego. Polska miała być dla nich integralną częścią Rosji, czyli rosyjską republiką.

Z takim stanowiskiem nie mogły się zgodzić polskie środowiska patriotyczne, niezależnie od przynależności do istniejących wówczas opcji czy sił politycznych.

W okresie powstawania państwa polskiego i dyskusji w czasie traktatu wersalskiego, a szczególnie małego traktatu wersalskiego, który gwarantował poszanowanie praw mniejszości narodowych w Polsce, Żydzi wywierając silną presję na Stany Zjednoczone, Anglię i Francję, uzyskali autentycznie wyjątkowo korzystne przywileje.

Nie ziściły się natomiast ich próby utworzenia w czasie I Wojny Światowej, na ziemiach zaboru rosyjskiego, państwa żydowskiego o nazwie Judeopolonia, podporządkowanego Niemcom, ani próby ogłoszenia, (w styczniu 1919 rok) przez Żydów skupionych wokół czasopisma „Gołos Biełostoka”, Białegostoku jako wolnego miasta. W tym czasie populacja żydowska w Białymstoku dominowała liczebnie nad ludnością polską i posiadała w tym mieście ogromną liczbę synagog i domów modlitwy (razem około 100).

Okres międzywojenny, w tym także wojna bolszewicka w 1920 roku, obfitował w różne animozje i spory, chociaż nie było żadnych ostrych konfliktów. Antysemityzm polski dotyczył w tym okresie głównie obaw Polaków o silną dominację ekonomiczną i finansową bogatych Żydów, którzy zagrażali niezależności państwa polskiego poprzez potencjalne rozszerzenie swoich wpływów na politykę.

Ta postawa pewnej części polskiego społeczeństwa nigdy nie miała jednak podłoża rasowego czy wyznaniowego.

Bardzo ważnym argumentem, zwłaszcza elit politycznych w Polsce była też sprawa coraz silniejszego wpływu rosyjskich komunistów żydowskich i komunizujących Żydów w Polsce. Było to realne zagrożenie polskich interesów państwowych. Komunistyczna Partia Polski, Zachodniej Ukrainy, Zachodniej Białorusi czy Komunistyczny Związek Młodzieży Polskiej, w których była tzw. nadreprezentatywność działaczy żydowskich, nie były lojalne Polsce. Popierały one antypolską politykę sowieckiej Rosji. Najlepszym dowodem tych postaw było częste radosne witanie przez te środowiska żydowskie Armii Czerwonej jako wyzwolicieli, w czasie haniebnej agresji sowieckiej Rosji, we wrześniu 1939 roku.

Sytuację dotyczącą stosunków polsko-żydowskich skomplikowała tak naprawdę dopiero II WŚ. Polacy zaczęli być oskarżani o eksterminację, wspólnie z Niemcami, Żydów zamieszkałych na terenie Polski. Ale to nie Polacy są odpowiedzialni za masową eksterminację Żydów przez Niemcy. Holocaust był losem zgotowanym Żydom, nie tylko polskim, przez Niemcy i tylko przez Niemcy, nawet jeśli wiele krajów europejskich oficjalnie kolaborowało z Niemcami. Ciągłe oskarżenia wielu Żydów o udziale Polaków w holokauście, dowodzą jak bardzo ci Żydzi, nienawidzą Polaków i Polski.

Jeśli odwołamy się do historii, to właśnie Polska przyjęła najwięcej Żydów, gdy byli wyganiani w końcu XV wieku z Portugalii, Hiszpanii i w różnych momentach historycznych z innych krajów Europy Zachodniej. Od początków osiedlania się Żydów w Polsce otrzymywali wyjątkowo korzystne warunki pobytu w naszym kraju, a nieco później przywileje i specjalny status społeczny gwarantujący im istnienie odrębnych sądów żydowskich, wolność osobistą, swobodę wyznania oraz swobodę handlu. Przywileje te regulował po raz pierwszy tzw. statut kaliski, czyli 36 punktowy akt prawny nadany Żydom w 1264 roku w Kaliszu przez księcia kaliskiego Bolesława Pobożnego. Takiego aktu nadającego Żydom częściową autonomię wspólnotową nie otrzymała nigdy żadna inna wspólnota narodowa, osiadła w Polsce. Politykę prożydowską prowadził szczególnie król Kazimierz Wielki oraz królowie Kazimierz Jagiellończyk i Zygmunt Stary, którzy bazowali na tym akcie prawnym.

Jednak stosunki polsko-żydowskie nie są oceniane symetrycznie (głównie w sensie win, odpowiedzialności i wzajemnych konfliktów) w naszych wzajemnych relacjach. Przykładowo, jakże perfidnie sfałszowano w PRL sprawę pogromu kieleckiego i potem za prezydentury Kwaśniewskiego sprawę tragedii żydowskiej w Jedwabnem.

Kielce to dobrze znana sprawa bezpieki. Jedwabne, to bezpodstawne oskarżenie o polskie sprawstwo tej tragedii żydowskiej, zainicjowanej i wykonanej pod nadzorem Niemców.

W badaniach „naukowych” i „historycznych” oparto się między innymi na protokołach śledztwa powojennego prowadzonego pod nadzorem bezpieki kierowanej przez żydowskich komunistów (chodzi o Jedwabne), którzy mieli z góry orzec, że inicjatorami i wykonawcami byli Polacy.

Warto odwołać się jednak do świadków zeznań, kiedy to okrutnymi torturami wymuszano podpisy pod sfałszowanymi protokołami. A później te wymuszone torturami protokoły miały znaczenie (wartość) prawdy historycznej. Te protokóły nie mogą być nigdy materiałem dowodowym.

Później Gross, niestosujący żadnego warsztatu naukowego, perfidnie i haniebnie obwinił za tę tragedię, tylko i wyłącznie Polaków.

Wiele środowisk żydowskich nie wykazało wdzięczności Polsce, która nie tylko gościła Żydów przez wiele wieków, ale przyczyniła się także do powstania państwa izraelskiego na terenie ówczesnej Palestyny.

Polską armię Andersa stacjonującą na terenie Palestyny opuściło ponad trzy tysiące żołnierzy żydowskich, w tym sporo oficerów, jak np. Begin, przyszły premier Izraela i laureat Pokojowej Nagrody Nobla. Wszyscy czołowi politycy nowo powstałego państwa Izrael w 1948 roku, to bardzo znani Żydzi polskiego pochodzenia. Izrael był przez długie lata rządzony przez Żydów z Polski. W Knesecie zabrakło tylko jednego głosu (niektórzy twierdzą, że dwóch), aby przynajmniej na początku, językiem obrad w żydowskim parlamencie był język polski.

Polska tuż przed wojną – na mocy porozumienia między niepodległościowymi organizacjami żydowskimi a Sławojem Składkowskim i Józefem Beckiem, przeszkoliła kilka tysięcy młodych Żydów w zakresie przysposobienia wojskowego oraz zorganizowała przyśpieszone kursy na stopień oficerski. Tuż przed wojną Polska przerzuciła nielegalnie na teren Palestyny (dla Żydów) sporo broni.

Ale sprawą zasadniczą w dialogu polsko-żydowskim jest stosunek naszych narodów do prawdy. W naszej cywilizacji chrześcijańskiej, a raczej filozofii grecko-rzymskiej, prawda to zgodność naszych ocen, sądów i przeżytych doświadczeń z obiektywną rzeczywistością. Prawda istnieje niezależnie od naszej woli i staramy się ją odkryć.

Jak mawiał nasz wielki rodak Św. Jan Paweł II, prawdy się nie ustala, nie dekretuje, ale do niej się dochodzi w wyniku badań, prawdę się odkrywa.
Dla Żydów prawda to zgodność z ich interesem. Prawdziwe jest to, co jest dla Żyda korzystne, co jest uznane przez niego za słuszne i co jest dla niego dobre.

Dlatego Żyd ratujący swoje życie zabijając innego (goja czy Żyda ) w gettach czy obozach koncentracyjnych nie postępował niemoralnie, czyli że prawdą dla Żyda nie są rzeczywistość i fakty. Dla Żyda kryterium prawdy to dobro Żyda i państwa Izrael.

Dlatego, między Polakami i Żydami, nie może być osiągnięty kompromis w sprawach antysemityzmu i holocaustu czy, jak mówią niektóre środowiska żydowskie „częściowy” udział Polaków w holokauście. Może być tylko „kompromisowa tolerancja”, zresztą trudna do osiągnięcia.

Sprawa jest obecnie jeszcze bardziej utrudniona, bo w Izraelu jest ponad milion Żydów z Rosji, Żydów często skomunizowanych, żywiących nienawiść do Polaków. A waga tych rosyjskich Żydów jest w Izraelu duża, zwłaszcza kiedy zbliżają się wybory.

Często poruszany jest problem szmalcowników. To nie Polacy jako społeczeństwo byli szmalcownikami. To byli polscy bandyci, których istnienia nikt nie neguje. Nigdy to środowisko nie było liczne z uwagi na grożące im kary ze strony polskiego państwa podziemnego.

Niektóre donosy na Żydów były wymuszane przez Niemców i tu trudno nadać tym faktom właściwą ocenę moralną. Podziemne Państwo surowo karało szmalcowników (była to najczęściej kara śmierci). Żydzi powinni też wiedzieć (i dobrze wiedzą), że za ukrywanie Żydów lub za zwykłą ludzką pomoc, jak choćby dostarczenie Żydom żywności, była tylko jedna kara: kara śmierci.

Dlaczego Żydzi milczą o systemowym przekazywaniu Żydów Niemcom przez różne państwa Europy, w celu ich (Żydów) wywózki do obozów śmierci? To robiła nie tylko Francja. Dlaczego milczy się o świadomej zgodzie wielkich mocarstw na eksterminację Żydów (polskie raporty docierały do wielkich mocarstw).

Te fakty muszą być badane przez historyków, aby nie dopuścić do uproszczeń, aby zawiłe stosunki polsko-żydowskie oparte były prawdach historycznych.
W tych stosunkach i w dialogu żydowsko-polskim musi być zachowana symetria, muszą być analizowane zachowania i postawy obu nacji.

Nie było tylko złych Żydów, podobnie jak nie było tylko złych Polaków. Można łatwo znaleźć przykłady wspaniałych Żydów polskich, którzy autentycznie kochali Polskę, którzy się łatwo zintegrowali z Polakami, wnosząc wiele dla polskiej kultury, nauki i gospodarki. Wystarczy poczytać poezję Mariana Hemara, aby zrozumieć, że dla niektórych z nich, Polska była po prostu drugą Ojczyzną, którą naprawdę kochali.

Podobnie można łatwo znaleźć wielu Polaków, którzy w Żydach widzieli przyjaciół, którzy rozumieli rozterkę tego tułaczego narodu bez własnej ojczyzny. W ich tragedii, w czasie wojny, widzieli także tragedię Polski i tragedię całej ludzkości. Byli gotowi nieść im pomoc nawet za cenę śmierci. Wiele polskich rodzin zapłaciło życiem za ukrywanie Żydów.

W pomoc Żydom angażowali się także Polacy poza granicami Polski. Przykładowo, w Ambasadzie Polski w Szwajcarii konsul Rokicki wystawił paszporty dla około 2000 Żydów, którzy posługując się sfabrykowanymi dokumentami, wyjeżdżali najczęściej do krajów Ameryki Południowej. Jako wyjątkowo przykład można przytoczyć wielkiego bohatera powoli uznawanego w skali międzynarodowej, rotmistrza Pileckiego, który dokonał wspaniałego czynu w obronie Żydów, Polaków i wszystkich nacji eksterminowanych przez zbrodniczy reżim niemiecki. Celowo dał się złapać w łapance ulicznej i w ten sposób został więźniem obozu Auschwitz. Jego raporty o sytuacji w obozie przekazywał polskiemu rządowi w Londynie. Raporty te były następnie przekazywane rządom USA i Anglii i przede wszystkim ośrodkom żydowskim w USA. Niestety ani rząd USA, ani rząd angielski nic nie zrobiły aby zmienić tę sytuację. Powstaje pytanie, dlaczego środowiska żydowskie milczały, dlaczego nie nagłaśniały i dalej nie nagłaśniają tych haniebnych zachowań rządów Anglii i USA.

Powstaje też pytanie, dlaczego Żydzi przemilczają wiele ważnych wydarzeń historycznych rzucających cień na ówczesne wielkie mocarstwa oraz na kraje Europy kolaborujące z Niemcami, natomiast z wielką, nieuzasadnioną agresją atakują Polskę, która nigdy nie kolaborowała z Niemcami.

Próba odpowiedzi na to pytanie daje dużo do myślenia. Polska staje się chyba jedynym krajem na świecie atakowanym przez niektóre środowiska żydowskie za udział w holokauście i wszechobecny, niemal ponadczasowy, antysemityzm. A przecież antysemityzm jest obecny przede wszystkim we Francji czy w Niemczech, gdzie są organizowane uliczne manifestacje i akcje terrorystyczne na tle antysemickim. Takich wydarzeń nie ma w Polsce.

˛ W tej sytuacji Polska nie można godzić się na kłamstwa historyczne i na oczernianie Polski za rzekomy udział w holokauście czy za antysemityzm.
Być może w dialogu polsko-żydowskim stosunek naszych narodów do prawdy jest sprawą zasadniczą i nie jest możliwy żaden kompromis. Możemy się tylko tolerować, czyli możemy osiągnąć tylko „kompromis tolerancyjny”.

Podobnie nie ma chyba możliwości kompromisu ekumenicznego pomiędzy katolicyzmem i judaizmem, pomimo że u podstaw obu religii leży Księga Pisma Świętego.

Podzielił nas Nowy Testament. Chrześcijaństwo to religia Jezusa Chrystusa. Wiemy, że w I wieku Żydzi przyjęli Ewangelię. Jak twierdzi ks. prof. W. Chrostowski, radykalna zmiana nastąpiła wraz z nadejściem judaizmu rabinicznego, którego początek wiąże się ze zburzeniem świątyni jerozolimskiej w roku 70.

Mówiąc dużo prościej, ekumenizm ten jest trudny z uwagi na fakt, że Jezus Chrystus dla Żydów (wierzących) nie jest Mesjaszem. Więc jak tu mówić o dialogu ekumenicznym (poza organizowaniem konferencji i różnych spotkań).

Obecnie dialog polsko-żydowski stał się dużo trudniejszy z racji wprowadzenia Ustawy IPN, w której chyba największym problemem dla Żydów jest art. 55a, dotyczący ochrony „dobrego imienia” Polski.

Tu także żaden kompromis nie może być osiągnięty. Może być tylko ogłoszona „kompromisowa tolerancja”. I pewnie kompromis, w tym sensie, zostanie osiągnięty. Ustawa IPN była bezwzględnie potrzebna (być może wymaga ona bardzo drobnych poprawek), aby zahamować falę bezpodstawnych międzynarodowych oszczerstw o udział w holokauście i antysemityzm.

Pozostaje wciąż do rozwiązania sprawa odszkodowań za majątek żydowski pozostawiony w Polsce w czasie II WŚ (w przypadku gdy nie żyją spadkobiercy). Tę sprawę być może należy połączyć z odszkodowaniami niemieckimi. Jednym z możliwych scenariuszy rozwiązanie tego problemu są negocjacje z silnymi ośrodkami żydowskimi w USA, aby te ośrodki wymusiły na rządzie niemieckim wypłacenie Polsce reparacji wojennych za straty poniesione w czasie II WŚ. Polska mogłaby zaproponować tym ośrodkom około 25% sumy uzyskanej od Niemiec jako reparacje wojenne. Te 25% byłyby wypłacone za usługi adwokackie i ostateczne uregulowanie roszczeń mienia żydowskiego w Polsce.

Pomysł ten wiąże się racjonalny dlatego, że tylko silne ośrodki żydowskie w USA są w stanie wymusić na rządzie niemieckim odszkodowania wojenne.
Samą sprawę roszczeń żydowskich można przypuszczalnie rozwiązać także na bazie propozycji min. Jakiego (zwrot 20% majątku) po negocjacjach z organizacjami żydowskimi. Niezależnie od tych dwóch scenariuszy uregulowania sprawy roszczeń finansowych powinny być ujawniane i nagłaśniane w skali światowej, sprawy stosunku mocarstw koalicyjnych do tragedii żydowskiej w czasie wojny (czyli haniebne zignorowanie tragedii żydowskiej przez mocarstwa koalicyjne, głównie przez USA i Anglię).

Tak się dział pomimo ciągłego alarmowania tych mocarstw przez polskie państwo podziemne, o zagładzie Żydów. Zdradą interesów żydowskich było przecież choćby wstrzymanie się od bombardowań infrastruktury kolejowej wykorzystywanej przez Niemców do transportu Żydów do niemieckich obozów śmierci.
Wiedziały o tym też środowiska żydowskie w USA, które były informowane o masowej zagładzie współbraci w obozach śmierci. Dlaczego nic nie zrobiono w interesie eksterminowanych Żydów? Ta sprawa, łącznie z rzekomym udziale Polaków w holokauście wymaga międzynarodowego nagłośnienia poprzez publikacje w językach obcych (głównie angielskim, francuskim i hiszpańskim). Formami publikacji powinny być zwłaszcza książki, artykuły i internet. Muszą być organizowane konferencje naukowe, muszą powstawać na ten temat filmy, dzieła sztuki, itp. W ten proces powinny być zaangażowane silne ośrodki polonijne. Powinny być wykorzystywane wszystkie ważne dla nas dokumenty historyczne, w tym także dokumenty ONZ, świadczące o zaangażowaniu Polski w obronę ludzkości przed reżimami totalitarnymi (niemieckim i sowieckim).

Jeśli chodzi o ujawnienie prawdy o stosunkach polsko-żydowskich, to uczelnie polskie powinny uruchomię sprawę pisania doktoratów i prac magisterskich o zbrodniach i niegodnych zachowaniach Żydów w stosunku do Polski jak i analogicznych zachowaniach Polaków w stosunku do Żydów. Muszą powstać na ten temat doktoraty i prace magisterskie.

Stanisław Brynda

Genewa

Opublikowano w Teksty
poniedziałek, 21 maj 2018 19:53

USA: "jak zneutralizować Iran"?

Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo powiedział w poniedziałek, że Stany Zjednoczone nałożą najmocniejsze w historii sankcje na Iran i podejmą wszystkie działania konieczne aby powstrzymać władze tego kraju przed uzyskaniem broni nuklearnej.
Pompeo nakreślił plan działania po tym, jak prezydent Trump wycofał Stany Zjednoczone z układu podpisanego z Iranem za kadencji prezydenta Obamy, a mającego na celu kontrolowanie pokojowego wykorzystania programu atomowego w tym kraju. Lista żądań jakie Pompeo wysunął pod adresem Teheranu jest długa i całkowicie nierealna - nie do przyjęcia przez obecne władze Iranu.
USA uznają że jedynie maksymalny nacisk na władze tego kraju może spowodować, że poniosą one koszty, które potencjalnie prowadzić będzie do obalenia obecnego rządu. Sekretarz stanu powiedział że wszystkie poprzednie sankcje zaczną ponownie obowiązywać i dodane zostaną nowe, a Stany Zjednoczone będą współpracować z sojusznikami aby powstrzymać Iran w regionie.
Ewentualny nowy układ USA z tym krajem wymagałby od Teheranu całkowitego ujawnienia poprzednich programów nuklearnych, całkowitego zatrzymania procesu wzbogacania uranu, a także swobodnego dostępu międzynarodowej agencji atomowej do wszystkich miejsc.
Iran musiałby ponadto wstrzymać swój program budowy pocisków balistycznych i zakończyć popieranie organizacji jak Hamas Hezbollah, rebeliantów Houthi, a także Talibanu.
Iran musiałby powstrzymać agresywne działania w regionie i uwolnić wszystkich więźniów amerykańskich oraz państw sprzymierzonych.
Oznacza to że nadzieje państw europejskich na utrzymanie korzyści ekonomicznych z kontaktów z Iranem wynikających z obecnego porozumienia są praktycznie niemożliwe w ramach sankcji nakreślonych w poniedziałek przez Pompeo. Zdaniem analityków Waszyngton zmierza do wojny z Iranem, która może mieć charakter wewnętrznego przewrotu wspieranego z zewnątrz.

 

(za www.axios.com)

Opublikowano w Goniec Poleca
poniedziałek, 14 maj 2018 09:39

Gwałtowne starcia na granicy z Gazą

Co najmniej 37 Palestyńczyków zginęło, a 1300 zostało rannych w starciach z żołnierzami izraelskimi na granicy Gazy - podali przedstawiciele strony palestyńskiej.
Do aktów przemocy doszło w związku z poniedziałkowym otwarciem ambasady amerykańskiej w Jerozolimie, co jest postrzegane jako poparcie Stanów Zjednoczonych dla panowania izraelskiego nad całym miastem, które - w myśl postanowień ONZ - było podzielone na część zachodnią, żydowską i wschodnią, palestyńska.
W poniedziałkowych ceremoniach uczestniczą prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump jego córka Ivanka oraz jej mąż David Kuszner.
Palestyńczycy obrzucili izraelskich żołnierzy kamieniami i koktajlami mołotowa na co strona izraelska odpowiedziała ogniem snajperskim. Według danych izraelskiej armii 35 000 Palestyńczyków wzięło udział w gwałtownych starciach przy płocie bezpieczeństwa, a siły zbrojne Izraela działają "w myśl standardowych procedur". Hamas rządzący w Gazie zapowiedział intensyfikację protestów. Zdaniem Izraela mają one na celu przerwanie linii granicznej co umożliwiłoby przeniknięcie terrorystów do Izraela...

Opublikowano w Goniec Poleca
niedziela, 13 maj 2018 23:38

Co Bibi miał do zaoferowania na Kremlu?

Cały problem z Rosją wziął się nie z polityki europejskiej Włodzimierza Putina - bo przecież tam układało się nie najgorzej, Hilary Clinton dokonała nawet z Rosją resetu, na zasadzie co było a nie jest nie liczy się w rejestr - lecz z przykontrowania Kremla wobec planowanej przebudowy Bliskiego Wschodu. Rosja pozwoliła na upadek sprzymierzonej Libii, Putin jednak zdecydowanie zapobiegł wymianie władzy w Damaszku; wymianie która miała się zakończyć parcelacją tego kraju i unicestwieniem Syrii jako niezależnego podmiotu politycznego na Bliskim Wschodzie . Wieść gminna niesie że ponoć dwa Tomahawki wystrzelone z wschodniej części basenu Morza Śródziemnego zostały strącony przez rosyjską obronę przeciwlotniczych - kreśląc jasno rosyjską linię na piasku.
Plan się tutaj nie powiódł i z Putinem zaczęto grać ostrzej. Skoro "ty nam tak, no to my ci tak"; uruchomiono tzw. majdan (ponoć p. Nulan przyznała, że kosztował 3 mld dolarów) aby wyrwać Ukrainę z rosyjskiej strefy. W tym celu posłużono się oligarchami żydowskimi, po to żeby odstawić prorosyjskich, i oni właśnie finansowo podfutrowali banderyzm - jedynie militarnie zdolne antyrosyjskie pasmo przenoszenia w ukraińskim społeczeństwie.
Była to gra Izraela, bo w końcu demontaż Syrii i krajów północy Afryki był najbardziej na rękę właśnie Izraelowi. Syria sprzymierzona z Iranem była przedostatnim elementem domina które miało upaść.
Putin podjął grę i Rosjanie po pierwsze zajęli Krym a po drugie pomogli swojej ludności rdzennej oderwać Donbas..

Mówię to wszystko dlatego, że właśnie w ostatnich miesiącach można obserwować ponownie dużą izraelsko rosyjską aktywność dyplomatyczną. Wielość wizyt wysokiego szczebla ukoronowała obecność premiera Izraela Bibi Netanjahu podczas rosyjskiego Dnia Zwycięstwa 9 maja. Na Zachodzie zwycięstwo Aliantów w Europie świętują  8 maja, ale od kilku lat rosyjska data jest świętem państwowym w Izraelu. Izrael  zaoferował Rosjanom od ręki przejęcie sowieckiej narracji, w której Armia Czerwona jest głównym pogromcą faszyzmu i wyzwolicielem europejskich Żydów.
Czego więc mogły dotyczyć przyjacielskie rozmowy Netanjahu na Kremlu AD 2018? Oczywiście, Iranu; oczywiście Syrii. Istotą polityki jest targ. Odwracając bieg zdarzeń; jeśli Żydzi zdołają na Rosjanach wymóc ustępstwa; na bliskowschodnim teatrze, to być może zaoferują coś w Europie Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza na Ukrainie. Jak to by mogło wyglądać? Przede wszystkim jako detante rosyjsko-europejskie z zadowolonymi Niemcami; z zadowolonymi Ukraińcami (którzy mogliby robić interesy na dwie strony umacniając tradycyjną przyjaźń z Niemcami i naturalną z Rosją) i zdezorientowanymi Polakami podpiętych pod jedną opcję. Oczywiście do czasu aż ktoś sobie przypomni  w ambasadzie i zadzwonią na Al. Ujazdowskie...

Opublikowano w Andrzej Kumor

Lekkie podsumowanie całej sprawy próby izraelskiej ingerencji w polskie prawodawstwo. Jeszcze nie wiem, jak zachowa się  Prezydent, ale na razie partia rządząca się stawia. Mamy więc okazję do wypracowania zrębów polskiej polityki historycznej i zaangażowania środków państwa polskiego w jej obronę.

Moim zdaniem nie jest źle. I to mimo tego, że raz po raz, ktoś wskazuje, jak to wzrosła w sieci Internetu liczba użytych zwrotów "polskie obozy koncentracyjne". No tak, ale to jest tylko statystyka, która nie uwzględnia kontekstu; jeżeli opublikuję w sieci notatkę prasową, że Polska protestuje przeciwko określeniu "polskie obozy koncentracyjne", to pająk sieciowy wskaże że zostało użyte wspomniane określenie...

Zatem nie wyciągajmy zbyt pochopnych wniosków. Cała sprawa dała też okazję do przypomnienia zbrodni popełnianych przez Żydów wobec Polaków tak na Kresach Wschodnich jak i po wojnie. Te rachunki nie są tak jednostronne,  jakby chcieli tego Żydzi, wyrzucając nam szmalcowników, czy chłopów którzy wydawali ukrywających się w lasach.

Przekaz ośrodków żydowskich, mimo że bardzo silny, natrafia dzisiaj na opór rozgarniętych, wykształconych Polaków mieszkających i pracujących w wielu państwach Europy i Ameryki. A więc nie mówmy, że Żydzi są silni i tak nie da się nic zrobić. Przeciwnie przebijemy się! Jeśli tylko będziemy chcieli, będziemy zjednoczeni i będziemy potrafili się zorganizować. Oczywiście nie przekonamy samych Żydów - z powodów "pozalogicznych", że tak powiem, ale możemy przekonać wielu innych.

Nic na świecie  nie trwa wiecznie. Również wszechpotęga kłamstwa, które zarzuca nam współudział w zagładzie narodu żydowskiego.

Nie tak było.

Poszczególne relacje, że choć Żydów ratowali Polacy to ukrywający Żydów bardziej bali się swoich sąsiadów niż Niemców, to są wszystko argumenty oczywiste, jeżeli zdamy sobie sprawę z realiów okupacji. Żydów ratowała czasem cała wioska albo cała rodzina Polska, a wydawał jeden bandyta polski albo żydowski. A tych żydowskich było  bardzo wielu.

Pamiętam jak porucznik Siemiątkowski z Narodowych Sił Zbrojnych niedługo przed swoją śmiercią opowiadał mi w Montrealu o losach swojego oddziału który wykonywał wyroki śmierci na agentach Gestapo w okupowanej Warszawie. Te opowieści stawiały włosy na głowie. Pamiętam zdanie: "Trzeba było coś z tym zrobić namnożyło się tych agentów sporo i dlatego zaczęliśmy ich strzelać, Żydów i Polaków".

No właśnie "Żydów i Polaków", bo Niemcy mieli agentów wśród polskich i żydowskich zdrajców; czy to oznacza że Żydzi są winni pomocnictwa holocaustu?! Nawiasem mówiąc por. Siemiątkowski, który  wtedy stał nad grobem zadzwonił później do mnie i mówi, niech pan wykreśli tych "Żydów", nie chcę mieć kłopotów. Jemu pod koniec życia nie chciało  się już wykłócać o prawdę, ale my powinniśmy tę prawdę mówić pełnym głosem. 

Opublikowano w Andrzej Kumor

Premier Izraela Benjamin Netanjahu polecił ambasadzie w Warszawie spotkać się z premierem Polski w sprawie nowego polskiego prawa dotyczącego holocaustu: nie możemy pozwolić na zaprzeczanie Holokaustowi - stwierdza, cytując słowa premiera izraelski Heretz.
Netanjahu uważa, że polskie prawo jest bezpodstawne, również izraelscy posłowie pochodzenia arabskiego przyłączyli się do swoich żydowskich kolegów w potępieniu Polski. Prezydent Izraela Rivlin stwierdził zaś: naszym obowiązkiem jest pamiętać

Premier Beniamin Netanjahu potępił w sobotę nowe polskie przepisy, które zabraniają wspominania o zbrodniach dokonywanych przez naród Polski podczas holocaustu i polecił izraelskiemu ambasadorowi w Warszawie spotkać się w tej sprawie z premierem Polski.

To prawo jest bezpodstawne, z całą mocą przeciwstawiamy się mu, nie można historii zmieniać, a zaprzeczanie Holokaustowi jest zakazane. Poleciłem izraelskiej ambasadzie w Polsce, aby wyrazić nasz zdecydowany sprzeciw wobec nowej ustawy - poinformował Netanjahu.

Do izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych został wezwany zastępca ambasadora Polski w Izraelu ponieważ obecnie polski ambasador przebywa poza tym krajem. W oświadczeniu wydanym przez biuro prezydenta  Reuven Rivlin również skrytykował polską ustawę, stwierdzając, że "kiedy obchodzimy Międzynarodowy Dzień Pamięci o Holocauście bardziej niż kiedykolwiek i ponad wszystko inne stajemy wobec obowiązku pamiętania o naszych pomordowanych braciach i siostrach".

W piątek polski Sejm przyjął kontrowersyjne prawo zabraniające wspominania udziału narodu polskiego w zbrodniach popełnionych podczas holocaustu. Yair Lapid przewodniczący centrowej partii Yesh Atid wdał się w sobotę w twitterową utarczkę z ambasadą Polski w Izraelu i stwierdził, że nie powinna go ona - dziecka, tych którzy przeżyli holocaust - pouczać w tych sprawach.
- Stanowczo potępiam nowe polskie prawo, które stara się zaprzeczyć współudziałowi Polski w Holokauście, począł się w Niemczech, ale setki tysięcy Żydów zostało zamordowanych nie spotykając nawet na swej drodze niemieckiego żołnierza - napisał Lapid w sobotę na Twitterze.

Nowe prawo zabrania również używania terminu "polskie obozy śmierci" dla określenia obozów śmierci, gdzie Żydzi i inni byli mordowani w okupowanej przez nazistów Polsce podczas II wojny światowej. Ktokolwiek naruszał będzie to prawo, w tym obywatele innych państw, będzie mógł być ukarany grzywną lub karą więzienia do lat 3.
- To były polskie obozy śmierci i żadne prawo nie może tego zmienić - napisał na Twiterze Lapid, jednakowoż polska ambasada w Izraelu szybko odpowiedziała pisząc do niego: - Pana bezpodstawne twierdzenia pokazują jak bardzo potrzebna jest edukacja na temat holocaustu i to nawet tutaj w Izraelu. Ambasada przytoczyła również oświadczenie International Holocaust Remembrance Alliance, organizacji międzynarodowej reprezentującej 27 krajów powołanej do zachowania pamięci holocaustu, która popiera twierdzenie, że określenie "polskie obozy śmierci" jest historycznie nieprawdziwe.
- "Intencją polskiej ustawy nie jest zakłamywanie przeszłości, ale ochrona prawdy przed takimi potwarzami" - odpowiedziała ambasada na Twitterze. Lapid odparł na to że jest synem tych, którzy przeżyli holocaust; moja babcia została zamordowana w Polsce przez Niemców i Polaków nie potrzebuję tutaj żadnej edukacji holocaustowej od was, wciąż żyjemy z konsekwencjami tego w naszej zbiorowej pamięci, wasza Ambasada powinna natychmiast mnie przeprosić - dodał. Polska Ambasada odpowiedziała wówczas pytaniem, o to jaki to ma związek z faktem, że obozy śmierci w czasie II wojny światowej były niemieckie, a nie polskie?

Minister komunikacji i wywiadu Yisrael Katz również na Twiterze napisał: prawo ustanowione przez polski parlament, aby zaprzeczać udziałowi Polski i odpowiedzialności za masakrę, która rozegrała się na jej ziemi, nie zapominamy, nie przebaczamy".

Poseł Ayman Odeh napisał na Twitterze; decyzja polskiego rządu jest niebezpieczna i szkodliwa. Poseł arabski Ahmad Tibi wezwał polski rząd, by natychmiast odwołał "te żenujące decyzje"; pisanie historii na nowo nigdy nie popłaca.
Przewodniczący Partii Pracy Avi Gabbay również zaprotestował - ta decyzja zachęci wszystkich którzy na całym świecie zaprzeczają Holokaustowi, aby głosili swoje kłamstwa. Ignorowanie historii jej nie zmienia.

Inny poseł Isaac Herzog w odpowiedzi na doniesienia z Polski napisał; ustawa, która właśnie została w Polsce uchwalona jest moralnie i faktycznie niewłaściwa, dodając że zawiera ona elementy zaprzeczania Holokaustowi i nigdy nie powinna być uchwalona. Szczerze sądzę, że powinna była być odrzucona "tak przez polskie kierownictwo, jak i parlament". 

Zgodnie z ustawą, która została w piątek zatwierdzona przez Sejm, ktokolwiek publicznie przypisuje winę lub udział państwa polskiego za zbrodnie popełnione przez Niemcy nazistowskie, zbrodnie wojenne lub inne przeciwko ludzkości będzie podlegał karze. Karani również będą ci, którzy umyślnie pomniejszają odpowiedzialność prawdziwych sprawców tych zbrodni. Nowe przepisy będą się stosowały nie tylko do obywateli polskich, ale również cudzoziemców niezależnie od tego, w jakim kraju tego rodzaju oświadczenia będą czynione. W konsekwencji teoretycznie Żyd, który przeżył holocaust w Polsce i mieszka obecnie w Izraelu, który stwierdzi, że Polacy byli odpowiedzialni za zamordowanie jego dziadka w Holokauście lub też, że matka zginęła w polskim obozie zagłady będzie podlegał karze więzienia w Polsce.

Patryk Jaki wiceminister sprawiedliwości powiedział w piątek na forum parlamentu; każdego dnia na całym świecie używa się określenia "polskie obozy śmierci", innymi słowy zbrodnie nazistowskich Niemiec są przypisywane Polakom. Do tej pory Polska nie była w stanie skutecznie zwalczać tego rodzaju szkalowania polskiego narodu.

Ustawa musi jeszcze zostać przyjęta przez Senat i podpisana przez polskiego prezydenta, jednak uważa się że największe przeszkody ma już za sobą - pisze Noa Landau w korespondencji dla Haaretza.   

tłum. GONIEC

Opublikowano w Goniec Poleca
wtorek, 14 luty 2017 17:26

Polacy i Żydzi w czasie wojny


To, co przydarzyło się mojej rodzinie w czasach wojny, dotyczy prawie każdej polskiej rodziny ze Wschodu.
Profesor Tadeusz Piotrowski urodził się na Wołyniu, pracuje na University of New Hempshire i od kilku lat specjalizuje się w tematyce historii wschodnich ziem Rzeczpospolitej w okresie II wojny światowej. Napisał na ten temat trzy książki: "Venegeance of the Swallows", "Poland's Holocaust" oraz "Genocide and Rescue in Wołyń", wydane przez McFarland and Company, Inc. Publishers (www.mcfarlandpub.com).
Wywiad przeprowadzono podczas  pobytu profesora Piotrowskiego w Ontario.

Andrzej Kumor: Panie profesorze, holokaust jest tematem "niebezpiecznym", trudno jest o nim spokojnie rozmawiać. Dyskusja taka bywa bowiem sprowadzana do monologu - jednej, ustalonej wersji, która panuje niepodzielnie - zwłaszcza tutaj, na kontynencie amerykańskim.
Pan stara się badać holokaust, badać zagładę, i to nie tylko dotyczącą narodu żydowskiego, ale również innych narodów i grup etnicznych, które zamieszkiwały Europę Wschodnią. Czy nie spotyka się pan z niechęcią, z przypinaniem etykiety rewizjonisty w tych sprawach?

Tadeusz Piotrowski: Gdy wydałem "Poland's Holocaust", spodziewałem się krytyki, zwłaszcza ze strony tych grup etnicznych, czy też ich części, które wymieniam jako kolaborantów okupanta.
Książka od dwóch lat jest na rynku i nic takiego nie nastąpiło - cisza; absolutnie ogłuszająca cisza. Zastanawiałem się, dlaczego to właśnie ma miejsce, i doszedłem do wniosku, że z pewnością po części dlatego, że moja praca jest bardzo dobrze udokumentowana. Zawsze, gdy coś stwierdzam, podaję źródło.
Dlatego trudno jest kogoś oskarżyć o antysemityzm, antyukrainizm czy cokolwiek podobnego, gdy ten ktoś powołuje się na źródła.
Inną przyczyną może być to, że rozpoczynanie dyskusji na ten temat to otwieranie puszki Pandory. Zaś bez wiedzy o kontekście i historii oraz o komplikacjach, jakie zaistniały podczas drugiej wojny światowej, na wierzch wypływają emocje i ludzie zaczynają spierać się na poziomie emocjonalnym, a nie naukowym.
Tak więc nie dotknęła mnie taka krytyka.
Co ciekawe, większość negatywnych opinii, z jakimi się spotkałem - pochodziła ze społeczności polonijnej.

lwow

A.K.: Z jakiego powodu?

T.P.: Nie dalej, jak tydzień temu, otrzymałem najgorszy list, jaki kiedykolwiek zdarzyło mi się dostać w życiu, list od SPK w Londynie. List zaczyna się od słów: "Otrzymaliśmy informację na temat Pana publikacji, niestety nie możemy kupić nic, co Pan napisał, nie zamierzamy też zapoznawać się z czymkolwiek, co Pan kiedykolwiek napisał, a to z powodu wykorzystania słowa «holokaust» w tytule Pana książki: «Poland's Holocaust»".
Autorzy listu zarzucają mi następnie, że przez ten tytuł naraziłem społeczność polską na szkody nie do naprawienia.

A.K.: Czy dlatego, że słowo "holokaust" jest dziś niejako "zawłaszczone" i odnosi się wyłącznie do zagłady Żydów?

T.P.: Odpowiadając na ten list, napisałem, że gdy mój wydawca chciał użyć tytułu "Polish Holocaust", polski holokaust, stanowczo się sprzeciwiłem, bo to mogło właśnie wywołać wiele krytyki, zaś ja nie chcę się wdawać w tę batalię. Dlatego zmieniłem tytuł na "Poland's Holocaust", lub "Holocaust in Poland". Oczywiście, możemy mówić o holokauście w Polsce, holokauście we Francji czy innych krajach, i sądzę, że jest to jak najbardziej uprawniony sposób potraktowania tego tematu.
Główną areną holokaustu była wszak Polska.
Wziąwszy to pod uwagę, starałem się również spojrzeć na to, co działo się w Polsce, przez pryzmat faktu, że 30 proc. obywateli należało do mniejszości etnicznych. I jak ten kraj na przestrzeni dwudziestu lat starał się rozwiązać wszystkie konflikty i spory. Oczywiście, to się nie udało. 20 lat to bardzo mało czasu. Sami w Ameryce nie zdołaliśmy rozwiązać tych konfliktów na przestrzeni dwustu lat.
Na kanwie tego starałem się pokazać, jak niektóre z tych mniejszości etnicznych - choć nie wszystkie - gdy przyszła wojna, obróciły się przeciwko Polsce, stając po stronie Sowietów i Niemców. Włączyłem również rozdział o polskiej kolaboracji, co również wywołało pewne zastrzeżenia w społeczności polskiej. Nikt jednak nie wysunął ich drukiem - wszystko to pojawiło się albo w listach do mnie, albo w rozmowach - nic oficjalnego.

A.K.: To bardzo ciekawy temat - kolaboracja - dlatego, że dla większości z nas historia drugiej wojny światowej podlega mitologizacji; przedstawiana bywa wyłącznie w heroicznym kontekście. Pan bada kolaborację środowisk etnicznych, jak by pan porównał te kolaboracje? Kto bardziej kolaborował, z kim i dlaczego?

T.P.: Oczywiście, istnieją różne typy kolaboracji - polityczna, ekonomiczna, społeczna, kulturalna.
W mojej książce staram się nie zajmować indywidualnymi kolaborantami, którzy usiłowali zyskać coś dla siebie, lecz raczej skoncentrować się na kolaboracji ugrupowań, opisać kolaborację zorganizowaną.
Za wyjątkiem Żydów, we wszy-stkich przypadkach współpracy z okupantem mamy do czynienia z podobną motywacją. Tym wspólnym tematem jest niepodległość i zjednoczenie danych krajów.
Tak więc, gdy mówimy o Ukraińcach, chodziło o niepodległą i zjednoczoną Ukrainę. W interesie tej ideologii i tego programu podjęli kolaborację z Niemcami, którzy - jak sądzono - wygrają wojnę i pozwolą na zrealizowanie tego celu. Białorusini mieli podobne idee: niepodległą i zjednoczoną Białoruś - choć ich kolaborację postawiłbym na szarym końcu. Niektórzy z nich byli szkoleni w wywiadzie i kontrwywiadzie w Niemczech jeszcze przed wojną.
Mniejszość litewska była w przedwojennej Polsce niewielka. Litwini przede wszystkim chcieli odzyskać Wilno. Więc i tutaj doszło do kolaboracji.
W przypadku Polaków zorganizowana kolaboracja nie miała miejsca. Byli jednak indywidualni kolaboranci. Oczywiście, można również mówić o odpowiedzialności granatowej policji w akcji deportowania Żydów.
Żydzi byli w dziwnej sytuacji, ponieważ sami nie rościli pretensji terytorialnych, jak to miało miejsce w przypadku pozostałych grup etnicznych.
Początkowo, pod okupacją sowiecką, starali się uzyskać tyle korzyści, ile tylko można, i to był główny powód współpracy z Sowietami. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że młodsze pokolenie rzeczywiście było przekonane do ideologii komunistycznej.
Zresztą, nie dotyczyło to wyłącznie Żydów, przecież nawet w Ameryce był ruch komunistyczny, partie... Tak więc ci młodzi Żydzi byli zainspirowani propagandą komunistyczną i święcie wierzyli, że pod komunizmem będzie im o wiele lepiej niż za polskich rządów. Oczywiście, wkrótce się rozczarowali, wielu z nich - podobnie jak Polacy i inne mniejszości etniczne - zostało deportowanych.

A.K.: Często słyszy się opinie, że kolaboracja Żydów i Ukraińców na wschodzie Polski po 1939 roku miała charakter masowy. Szczególnie znamienne są tu opowieści tych, którzy doświadczyli obydwu okupacji. Twierdzą oni, że na Wschodzie trudno było o jakikolwiek zorganizowany opór, ponieważ społeczeństwo było tak zastraszone i sterroryzowane - NKWD miało bardzo dobre informacje o wszystkich działaczach i potencjalnych ogniskach ruchu oporu.

T.P.: Gdy Rosjanie najechali wschodnią Polskę, byli tam ludźmi z zewnątrz. Nie wiedzieli, kto jest w administracji, kto jest ziemianinem, a kto urzędnikiem. Oczywiście, podobnie jak hitlerowcy, chcieli oni odciąć "głowę" polskiej inteligencji. Jedynymi ludźmi, którzy mogli dostarczyć im informacji na ten temat, byli miejscowi kolaboranci.
Bardzo szybko Rosjanie dostali listy, wykazy nazwisk i pozycji w społeczeństwie. We wschodniej Polsce listy takie zostały sporządzone przez Ukraińców oraz Ży-dów.
Wiele relacji, które czytałem i które cytuję w mojej najnowszej książce "Genocide and Rescue in Wołyń", mówi, że gdy NKWD przychodziło nocą do domów, często czyniło to w towarzystwie Ukraińca lub Żyda; lub kilku Ukraińców i kilku Żydów - w wielu wypadkach uzbrojonych. Tego rodzaju kolaboracja była bardzo widoczna. Jeśli ktoś był deportowany i widział Rosjanina razem z Ukraińcem czy Żydem, wrzucał ich wszystkich do jednego worka.
Natrafiłem na statystyki mówiące, że ok 30 proc. społeczności żydowskiej we wschodniej Polsce kolaborowało z Sowietami w 1939 roku po najechaniu wschodniej Polski przez ZSRS. To może być zawyżona liczba; sądzę, że 20 proc. jest bliższe prawdy.

A.K.: Ale byli również Żydzi deportowani...

T.P.: Nie od razu. Żydzi byli wywożeni przeważnie w trzeciej fali deportacji w czerwcu 1940 roku. I nie byli to miejscowi Żydzi, lecz ci, którzy uciekli spod okupacji hitlerowskiej. Tych deportowano, a nie miejscowych Żydów, kolaborantów.
Oczywiście, wraz z najazdem hitlerowskich Niemiec na Sowiety wielu Żydów dobrowolnie uciekło na wschód przed niemiecką armią.
Trzeba sobie również uświadomić, że społeczność żydowska na Kresach Polski była bardzo liczna - ok. miliona dwustu tysięcy osób - więc, jeśli mówimy o 20 czy 30 procentach, to to jest olbrzymia grupa ludzi. Dlatego właśnie odnosimy wrażenie, że kolaborowała większość z nich. Moim zdaniem, kolaborowali głównie młodzi, i to oni są odpowiedzialni za liczne deportacje.
Doniesienia o tym bardzo szybko rozeszły się po wschodniej Polsce, a następnie przeniknęły do środkowej i zachodniej. Rezultatem tego były przypadki, kiedy generałowie AK odmawiali przyjmowania Żydów ze wschodu do partyzantki. Przypomnę raport Bora-Komorowskiego, w którym stwierdzał, że nie będzie się akceptowało Żydów ze Wschodu w szeregach, ponieważ nie są godni zaufania. Oczywiście, przyjmowano Żydów z Polski środkowej i zachodniej.

A.K.: Dzisiaj tego rodzaju opinie polskiego dowództwa podziemnego traktowane są jako przejaw antysemityzmu.
Jak pan ocenia ten czynnik - polski antysemityzm? Jak wpłynął on na wydarzenia pod okupacjami - sowiecką i niemiecką?

T.P.: Jednym ze sposobów spojrzenia na historię żydowską jest metoda porównująca i biorąca pod uwagę ówczesny kontekst. Nie możemy dokonywać oceny tego, co się działo w latach międzywojennych, jedynie koncentrując się na sytuacji w Polsce. Musimy spojrzeć na Amerykę, Związek Sowiecki, Kanadę, aby ocenić sytuację, w jakiej wówczas byli Żydzi.
I jeśli przyjrzymy się Ameryce, okaże się, że w tym okresie - w latach 20. i w latach 30. - było bardzo wiele antysemityzmu. Nie jestem pewien, czy tak samo było w Kanadzie, ale podejrzewam, że było podobnie. To samo w Europie, całej Europie. Polska więc nie stanowiła wyjątku. Nie było trudno natrafić w Polsce na enklawy antysemityzmu. Jednak, w przeciwieństwie do niemieckiego, nie był to antysemityzm rasowy; sądzę, że miał on raczej podłoże ekonomiczne. Polacy postrzegali Żydów, którzy - oczywiście - mieli od lat sprawdzone, tradycyjne sposoby prowadzenia interesów, jako przeszkodę na drodze modernizacji.
Mamy więc oto nową, demokratyczną Polskę, która pragnie modernizacji, która chce być podobna do nowoczesnych społeczeństw kapitalistycznych, które podziwia, a tu na drodze stoją tradycyjne metody mniejszości ży-dowskiej, które nie przystają do nowoczesnego społeczeństwa.
Sądzę, że z tego właśnie powodu wzięło się wiele antysemickich przekonań. Antysemityzm nie miał rasowego podłoża i to jest ważny fakt. Polska nie jest tu wyjątkiem.
Dlatego odnoszenie się w tym wypadku wyłącznie do Polski i podawanie Polski jako przykładu antysemityzmu w okresie międzywojennym to wprowadzanie w błąd opinii publicznej. Odnosząc się do Żydów, musimy brać pod uwagę historię - co działo się w danym okresie.
Mówiąc o porównaniach z innymi krajami, sytuacja w Polsce w Międzywojniu była dobra.
Oczywiście, w tymże czasie Polska znajdowała się w zasięgu hitlerowskiej propagandy.Od momentu uchwalenia ustaw norymberskich w roku 1935, od Kryształowej Nocy w roku 1938, rosły w Niemczech poważne nastroje antysemickie, które następnie były "eksportowane" do innych krajów.
Mamy więc do czynienia z niemiecką propagandą, która - jestem pewien - przemawiała do mas. Więc mamy i ten element. Oczywiście, to już było na podłożu rasistowskim.
Antysemityzm istniał zatem w Polsce okresu międzywojennego. Czy był to antysemityzm gwałtowny i dziki? Nie sądzę.
Pogromy z lat 1918 i 1919 wydarzyły się w kontekście wojny. Starając się wybić na niepodległość, Polska była jednocześnie zaangażowana w pięć różnych wojen. Walczono z Rosjanami, walczono z Ukraińcami, wiele ludzi w tym okresie straciło życie. Żydzi nie byli tu wyjątkiem. Jeśli zaś przyjrzymy się pogromom, to okaże się, że jedynie dwa z nich wydarzyły się w granicach polskiego terytorium po ogłoszeniu niepodległości. Inne miały miejsce wzdłuż granic w strefie wojennej.
W czasie drugiej wojny antysemityzm nałożył się na niemiecką propagandę. Poza tym doniesienia o tym, co stało się na Wschodzie, o Żydach kolaborujących z okupantem sowieckim i pomagających przy deportacjach dotarły do Polski zachodniej i centralnej. To na długo i poważnie zatruło stosunki polsko-żydowskie. A mimo to znaleźli się ludzie, którzy kierując się motywami humanitarnymi czy chrześcijańskimi, narażając własne życie i życie własnych rodzin, pomagali i ukrywali Żydów. I to w kraju, gdzie taka pomoc karana była śmiercią! To był heroizm!
W książce "Poland's Holocaust" piszę, że heroizm nie jest czymś, czego wymaga norma humanitarna czy chrześcijańska. Heroizm znacznie wykracza poza to, czego oczekuje się od ludzi. Dlatego ci, którzy ratowali, czynili coś wyjątkowego, czego nie można żądać od wszystkich.
Dzisiaj słyszę często, że wszyscy powinni byli wówczas wyciągnąć rękę i ratować Żydów. Nie zgadzam się z takim podejściem! Heroizm jest dla bohaterów. Powinniśmy tych bohaterów docenić i podziwiać, ale nie możemy wymagać bohaterstwa od wszystkich.

A.K.: Nie mamy prawa domagać się, by całe społeczeństwo było heroiczne...
Dlaczego heroizm ten nie jest dziś głównym tematem w stosunkach polsko-żydowskich, podkreśla się natomiast przypadki wydawania Żydów i kolaboracji Polaków, notabene karane śmiercią przez Polskie Państwo Podziemne?

T.P.: Żydzi uznają bohaterstwo tych, którzy ich ratowali, zawsze mają przy tym jednak pewne "ale": mówią: "ale przecież można było uratować więcej, gdyby tylko Polacy pomogli". Docenia się heroizm i poświęcenie tych, którzy ratowali, ale istnieje też poczucie, że powinno się było uczynić więcej, i że można było uczynić więcej.
Osobiście nie sądzą, aby faktycznie istniała taka możliwość. Biorąc pod uwagę obecność Niemców, okupację, obozy; nie sądzę, że można było coś więcej zrobić.

A.K.: Czy dodatkowo nie komplikuje tu sprawy fakt kolaboracji części społeczności żydowskiej z okupantem sowieckim, co z kolei wzmagało antagonizm polsko-żydowski?
Dziś wiele osób, które wówczas były po stronie sowieckiej, z partyzantami sowieckimi walczącymi z AK, czy też byli w bandach leśnych, przedstawia tamtą sytuację w kontekście antysemickim; przekonują, że fakt, iż wówczas do nich strzelano, był związany z polskim antysemityzmem, a nie z walką o niepodległość czy walką z komunistycznym okupantem.

T.P.: Polska stała w obliczu trzech wrogów, poza Rosją sowiecką i Niemcami - był również wróg wewnętrzny, kolaboranci.
Związek Sowiecki był postrzegany jako równie złowrogi co Niemcy hitlerowskie. Mimo że istniał sojusz między Polską a Sowietami, mający na celu wspólną walkę z Niemcami, nie był to sojusz łatwy. Od roku 1943, od czasu potajemnego odbudowania przez Sowietów partii komunistycznej na ziemiach polskich - stało się jasne, jakie są powojenne intencje ZSRS, że nie tylko chodzi im o przepędzenie Niemców, ale również o oczyszczenie terytorium z potencjalnych elementów powojennego oporu. To oznaczało eliminację polskiej partyzantki.
Mamy więc do czynienia z prowadzeniem przez Sowiety walki nie tylko z Niemcami, ale również z polskim ruchem oporu - od roku 44 systematycznie aresztowano, deportowano i rozstrzeliwano polskich oficerów. Oczywiście, w starciach czasami brali udział Żydzi, gdyż wielu z nich było wśród rosyjskich partyzantów. AK nie zamierzała siedzieć z założonymi rękami, więc wobec tej planowo przeprowadzanej eksterminacji polskiego podziemia pojawiła się zbrojna opozycja. Niektórzy Żydzi w tych potyczkach zginęli. Teraz często przedstawia się to jako wystąpienia antysemickie, podczas gdy faktycznie były to wystąpienia antysowieckie.
Jeśli zaś chodzi o bandy, w lesie żyło wiele osób, nie tylko partyzanci i nie tylko Żydzi. Grupy te siłą odbierały na wsi żywność, ponieważ chłopi nie zawsze dobrowolnie zgadzali się ją oddawać. To była plaga. Z tą plagą trzeba sobie było jakoś radzić. Nie była to żydowska plaga, litewska, białoruska czy ukraińska, lecz plaga ludzi, którzy żyli w lasach i aby przeżyć, musieli wziąć to, co było im potrzebne.
To całkiem zrozumiałe.
Wydano więc rozkazy, by zwalczać takie bandy rabujące ludność. Nie tyle szeregowych ich członków, co pociągać do odpowiedzialności dowódców. W rozkazach tych nie wyszczególnia się Żydów, choć z pewnością do nich również te rozkazy się stosowały.
I znów, to nie był antysemityzm, lecz próba ochrony ludzi przed wyzyskiem i niebezpieczeństwem, przed jakim stawali w konfrontacji z partyzantami, którzy - z drugiej strony - usiłowali przeżyć w lesie. Tego rodzaju konflikt był nieuchronny.

A.K.: Losy pana własnej rodziny są w tym okresie bardzo tragiczne, a pan bada właśnie ten okres historii ziem, z których pańska rodzina pochodzi.
Jak to możliwe, aby odnosić się z naukową bezstronnością do tragedii, która ukształtowała również i pański los?

T.P.: Zacząłem badania od historii rodziny. Nigdy nie zamierzałem tego publikować, chciałem po prostu zostawić coś dla własnych dzieci, aby się czegoś dowiedziały o naszym pochodzeniu, o mnie, o moich rodzicach, a ich dziadkach. Wgłębiając się w historię tamtych ziem, rozmawiając z ludźmi, uświadomiłem sobie, że usiłuję zgłębić coś, o czym się wcześniej szeroko nie mówiło. Mam tu na myśli czyst-kę etniczną przeprowadzoną przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej. Na ten temat nie znalazłem prawie żadnych materiałów drukowanych.
Tymczasem słyszałem opowieści o tym od moich rodziców i od braci i sióstr. Pomyślałem więc, że być może, jest to coś, co przydarzyło się jedynie naszej rodzinie lub naszej wiosce, nie uświadamiałem sobie, że było to zjawisko powszechne w całej (wschodniej) Polsce.
Zacząłem przeprowadzać rozmowy z ludźmi, z moją rodziną, wertować materiały historyczne - oczywiście, na ten temat nic nie było po angielsku, dotarłem jednak do materiałów polskich, które właśnie ujrzały światło dzienne, i oto - nagle - wyłoniła się cała zapomniana era - jeden z zapomnianych epizodów wojny.
To, co przydarzyło się mojej rodzinie w czasach wojny, dotyczy prawie każdej polskiej rodziny ze Wschodu.
Sekwencja wypadków była prawie zawsze taka sama: zaskoczenie inwazją sowiecką, wywózka na wschód do Związku Sowieckiego. Mojej rodziny to akurat nie spotkało - urodziłem się 10 lutego w noc pierwszej deportacji. Byliśmy liczną rodziną - chłopami, których Sowieci - w założeniu - przyszli wyzwalać. Ponoć nawet nam coś dali - 800 rubli, by kupić jakieś ubrania. Tak więc, nas zostawili w spokoju.
Później, oczywiście, nasz dom został spalony przez nacjonalistów ukraińskich, podobnie jak wszystkie domy w sąsiedniej Leonówce. Mieszkaliśmy w Kolonii Ryświanka. Ryświanka była wioską ukraińską, Kolonia Ryświanka miała polskie domy, był żydowski sklepikarz... Jak wiele innych polskich rodzin, musieliśmy uciekać. Czyli ci, których nie zabito, musieli uciekać, około pół miliona ludzi uciekło. Dokąd?
Zazwyczaj do najbliższego miasta, gdzie czekały niemieckie wagony i auta, aby zabrać do obozów pracy przymusowej w Niemczech. To właśnie się nam przydarzyło. Do końca wojny pracowaliśmy jako przymusowi robotnicy w Essen. Potem 5 lat spędziliśmy w obozach DP, zanim ostatecznie wyemigrowaliśmy do Ameryki.
Tak się zaczęło - od napisania historii rodziny.
Postanowiłem wówczas napisać więcej o czystkach przeprowadzanych przez ukraińskich nacjonalistów, ale nie odbyło się to tak od razu - z Polski zaczęły bowiem napływać nowe informacje; zaczęły się ukazywać nowe książki - w gazetach trwała batalia między obu stronami ówczesnego konfliktu.
Zainteresowałem się wówczas kolaboracją. Jeśli ukraińscy nacjonaliści kolaborowali z Niemcami i Sowietami, to jak zachowały się inne grupy etniczne? Wszak 30 proc. obywateli przedwojennej Polski stanowiły mniejszości.
Później w trzeciej książce wróciłem do kampanii ukraińskich czystek etnicznych. Zrobiłem to, kreśląc najpierw dokładnie tło historyczne, a następnie zamieszczając opowieści świadków. Każda z tych opowieści zawiera przykład Ukraińców ratujących Polaków. (...) Uczyniłem to rozmyślnie, bo chciałem pokazać Polakom i Ukraińcom, że nie całe 5 milionów Ukraińców było nacjonalistami; nie wszyscy brali udział w czystkach etnicznych; ci, którzy wzięli, stanowili mniejszość.
Wielu pomagało Polakom. Tak, jak niektórzy Polacy pomagali Żydom, tak Ukraińcy ratowali Polaków przed swymi rodakami. Ta rzecz do tej pory nigdy nie została oficjalnie uznana przez polski rząd.
Mam wielką nadzieję, że to kiedyś nastąpi, że osoby, które z narażeniem własnego życia ratowały Polaków, zostaną uznane.

A.K.: Czyż nie jest to bardzo ważny element budowy współczesnego porozumienia polsko-ukraińskiego?

T.P.: Absolutnie! Musimy określić winę i wskazać winnego. A tym winnym nie jest naród ukraiński, lecz ukraińscy nacjonaliści.
Znaczną część mojej książki zajmuje dokumentacja - dokumenty polskie, ukraińskie, sowieckie, niemieckie. Wszystkie, na jakie udało mi się natrafić, zasadniczo potwierdzają relacje świadków, ale w sposób bezosobowy.

•••
Chciałbym jeszcze wrócić do pańskiego wcześniejszego pytania, mianowicie, jak ja sam mogę obiektywnie pisać o czymś, co jest tak głęboko osobiste, co tak bardzo zaważyło na życiu mojej rodziny i mym własnym?
Tę możliwość daje mi wykształcenie i doświadczenie akademickie. Zostałem wykształcony jako zawodowy socjolog, a częścią tego wykształcenia jest nauka obiektywnego podejścia do danych; w sposób opisowy, nie zawierający oceny, pozwalający przemawiać samemu materiałowi.
Starałem się zatem na podstawie tych wszystkich materiałów, jakie mogłem uzyskać, oprzeć historię, która stanowi odbicie swoich czasów - tak obiektywne, jak to tylko możliwe.
Dlatego nie zamierzam udawać, że wszyscy Polacy byli bohaterami, a wszyscy Ukraińcy nacjonalistami. Czy też, że wszyscy Żydzi byli bohaterami albo kolaborantami.
Różni ludzie i różne grupy ludzi miały odmienne motywacje dla swych poczynań. Niektóre z tych motywów były egoistyczne, niemoralne i zasługują na potępienie, inne były bardzo szczytne: walka o niepodległość własnego kraju to bardzo szczytny motyw! Ameryka została zbudowana na tej zasadzie. Nie można winić ukraińskich nacjonalistów o to, że chcieli wywalczyć własne terytorium państwowe, że chcieli zjednoczyć "swoje" ziemie. Mówię swoje w cudzysłowie, ponieważ oczywiście tereny te przed rozbiorami należały do Polski.
Tak więc, z jednej strony, jestem w stanie zrozumieć, dlaczego są oni nazywani bohaterami i bojownikami o wolność przez własnych rodaków. Nie winię ich nawet za kolaborację z Niemcami. Wiele osób kolaborowało z Niemcami, ale podejmując kampanię czystek etnicznych, nacjonaliści przekroczyli pewną granicę, granicę, którą należy zachować nawet w czasach wojny; nie można masakrować niewinnych ludzi; kobiet, dzieci, starców, w taki sposób, jak to miało miejsce w Polsce, i utrzymywać, że robi się to w imię jakiegoś wyższego dobra. Cel nie usprawiedliwia tutaj środków. - Przecież właśnie dlatego obarczamy Niemców odpowiedzialnością za ich zbrodnie. Nie twierdzimy, że są odpowiedzialni za bitwy, które przegrali, czy żołnierzy, których zabili; winimy ich za egzekucje cywilów, za obozy śmierci, za obozy koncentracyjne i obozy pracy przymusowej.
Wojny powinny być prowadzone między żołnierzami i ludność cywilna nie powinna być wciągana do walki, tymczasem dokładnie tak się stało, kiedy ukraińska "armia" podjęła walkę przeciwko cywilnej ludności, armia, która została wyszkolona i wyposażona przez Niemców, a następnie "wypuszczona" na bezbronne kobiety i dzieci. To jest najbardziej skandaliczny aspekt. Rozumiejąc, dlaczego to zrobili, nie mogę, nikt nie może, zaakceptować metod, jakie stosowali.


A.K.: Nie sądzi pan, że władze współczesnej Polski powinny przywiązywać większą wagę do zbadania holokaustu na terenach wschodniej Polski i większy nacisk kłaść na promowanie wiedzy o tym holokauście? Jest to przecież wiedza praktycznie nieobecna w świadomości społecznej.
Czy nie uważa pan, że podobnie jak społeczność żydowska, powinniśmy zobowiązać się, że o tym holokauście będziemy zawsze pamiętać, ku przestrodze?

T.P.: Polska przez długi czas była pod butem sowieckim, kiedy o tych rzeczach nie wolno było pisać. Dziś, gdy Polska jest wolna, sądzę, że musi do tego wrócić, że jest to naglące zadanie dla polskich historyków, nauczycieli, intelektualistów - wrócić do historii II wojny światowej i uporządkować ją, spisać wojenną historię polskich ziem wschodnich. Przecież ci ludzie byli polskimi obywatelami! Dlatego jest to zadanie dla Polski - włączyć te wydarzenia do własnej historii raz i na zawsze, tak aby można było o nich nauczać i uniknąć powtórki.
Sądzę, że może to być obiektywna lekcja, dla wszystkich państw, które mają mniejszość w obrębie swych granic, mam tu na myśli m.in. Amerykę i Kanadę.
Gdyby kiedykolwiek Ameryka była okupowana i znalazła się w sytuacji podobnej, jak Polska wówczas, ciekaw jestem, ile dzisiejszych mniejszości stałoby się wewnętrznymi wrogami - Afroamerykanie, Amerykanie hiszpańskojęzyczni, Indianie i inne grupy, które są przeświadczone o niesprawiedliwości amerykańskiego społeczeństwa. I ciekaw jestem, jak wiele z nich związałoby swe nadzieje z obcym mocarstwem?
Dlatego w interesie samych państw leży rozwiązanie wszystkich problemów etnicznych, nie ze względu na mniejszości, lecz ze względu na własny interes, tak aby w czasach trudnych ich obywatele nie zwracali się przeciwko państwu w imię demokracji, wolności, sprawiedliwości czy równości.

A.K.: Dziękuję bardzo za rozmowę.

Opublikowano w Wywiady
wtorek, 20 wrzesień 2016 09:45

Prezydent Duda u amerykańskich Żydów

http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wizyty-zagraniczne/art,119,spotkanie-prezydenta-andrzeja-dudy-z-przedstawicielami-organizacji-zydowskich.html

 

 

Spotkanie Pary Prezydenckiej z przedstawicielami organizacji żydowskich



Spotkanie przebywającego z wizytą w Nowym Jorku Andrzeja Dudy z przedstawicielami organizacji żydowskich (fot. Andrzej Hrechorowicz / KPRP) (1 / 16)
Półtorej godziny trwało spotkanie przebywającej z wizytą w Nowym Jorku Pary Prezydenckiej z przedstawicielami organizacji żydowskich. Wyrazili oni zadowolenie ze spotkania. Ucieszyła ich obietnica prezydenta, że będzie nadal występował przeciw antysemityzmowi. Wieczorem w poniedziałek odbyła się również robocza kolacja z przedstawicielami kilkunastu amerykańskich koncernów działających w Polsce.

„Podziękowaliśmy prezydentowi za wypowiedzi przeciw antysemityzmowi i prosiliśmy, aby nadal występował przeciwko niemu. Powiedzieliśmy, że potrzebujemy jego głosu” - powiedział uczestniczący w spotkaniu prezes Ligii Przeciw Zniesławieniom (ADL), Abraham Foxman.

Spotkanie odbyło się w poniedziałek w konsulacie generalnym RP w Nowym Jorku. Oprócz Foxmana, wzięli w nim udział m.in. przedstawiciele Światowego Kongresu Żydowskiego (WJC) i Komitetu Żydów Amerykańskich (AJC).

Foxman poinformował, że rozmawiano o legislacji – zdaniem żydowskich organizacji niezbędnej– która pomoże zwalczać przejawy antysemityzmu.

- Prezydent wykazał wiedzę w sprawach stosunków polsko-żydowskich i wrażliwość w sprawach historii - powiedział Foxman. - Potrzebujemy jego głosu, bo się martwimy. Martwimy się o demokrację w pewnych krajach bardziej niż w innych. Polska bowiem jest miejscem naszych urodzin i miejscem naszych pogrzebów. Zbyt wielu naszych bliskich tam zmarło - dodał. Jak poinformował Foxman, podczas spotkania rozmawiano też o kwestii restytucji mienia żydowskiego w Polsce i o stosunkach Polski z Izraelem.

- Myślę, że prezydent Duda jest dobrym człowiekiem i szczerze chce jasnego, uczciwego dialogu ze społecznością żydowską. Myślę, że to, co nam powiedział, było uczciwe i prawdziwe - powiedziała uczestnicząca w spotkaniu przewodnicząca Jewish Council for Public Affairs, dr Cheryl Fishbein.

Wieczorem Para Prezydencka spotkała się na roboczej kolacji z przedstawicielami kilkunastu amerykańskich koncernów działających w Polsce, m.in. Boeinga, Lockheeda Martina, Raytheona, Smithfield Foods, Invenergy, Pfizera. Rozmawiano o warunkach prowadzenia biznesu nad Wisłą, o potencjalnych szansach związanych z Planem na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju wicepremiera Mateusza Morawieckiego, o budowaniu kapitału ludzkiego, edukacji zawodowej, a także o tym, jak powstrzymać ucieczkę z Polski utalentowanych, młodych ludzi. Prezesi i wiceprezesi obecni na spotkaniu zadeklarowali dalszą obecność w Polsce i zapowiadali kolejne inwestycje.

Opublikowano w Goniec Poleca
czwartek, 12 maj 2016 07:20

Rabin Baker w polskim MSZ

"O dialogu polsko-żydowskim rozmawiała we wtorek wiceszefowa polskiej dyplomacji z delegatem Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie rabinem Andrew Bakerem. – Rozmowy o polsko-żydowskiej historii bywają czasami trudne, ale nasze relacje rozwijają się w bardzo dobrym kierunku – podkreśliła wiceminister Wronecka."

Rabi Baker to w istocie funkcjonariusz Amerykańskiego Kongresu Żydowskiego http://www.ajc.org/site/c.7oJILSPwFfJSG/b.8449663/k.BA3F/Rabbi_Andrew_Baker.htm   zajmował się restytucją i odzyskiem "mienia" zydowskiego na Litwie, naciskał też na władze Łotwę i Rumunii, Czech i Slowacji w sprawie wypłat dla Żydów -  a w części z tych krajów otrzymywał odznaczenia za to! 

Można zakładać, że głównym tematem rozmów były po prostu roszczenia żydowskie wobec Polski.

 

 

Cały komunikat:

Spotkanie wiceminister Joanny Wroneckiej z Osobistym Przedstawicielem Przewodniczącego OBWE ds. przeciwdziałania antysemityzmowi rabinem Andrew Bakerem
O dialogu polsko-żydowskim rozmawiała we wtorek wiceszefowa polskiej dyplomacji z delegatem Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie rabinem Andrew Bakerem. – Rozmowy o polsko-żydowskiej historii bywają czasami trudne, ale nasze relacje rozwijają się w bardzo dobrym kierunku – podkreśliła wiceminister Wronecka.



W trakcie spotkania wiceminister Wronecka zwróciła uwagę na konieczność edukacji zachodnich mediów o historii Holokaustu ze względu na częste przypadki stosowania przez nie wadliwych kodów pamięci. – Dla Polaków szczególne znaczenie ma upowszechnianie prawdy historycznej o Holokauście, stąd MSZ konsekwentnie podejmuje interwencje, kiedy dziennikarze piszą o „polskich obozach” lub „obozach w Polsce” w kontekście nazistowskich obozów koncentracyjnych i zagłady znajdujących się dziś na terenie naszego kraju – zaznaczyła. Dodała, iż „dla Polski ważna jest jednak nie tylko współpraca na rzecz upamiętniania tragedii Holokaustu, ale także wspólne działania na rzecz zachowania pamięci o tysiącletniej historii Polaków i Żydów na ziemiach polskich oraz budowanie dobrych kontaktów współcześnie”. – W Polsce obserwujemy wzrost zainteresowania kulturą żydowską oraz jej znaczeniem dla polskiego dziedzictwa kulturowego – zapewniła rabina Bakera wiceminister Wronecka.

Podczas wizyty w Polsce rabin Baker spotkał się również z przedstawicielami innych ministerstw, prokuratury, policji, a także z Rzecznikiem Praw Obywatelskich oraz organizacjami pozarządowymi, w tym żydowskimi. Wizytę współorganizowało Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR) w Warszawie.

Opublikowano w Goniec Poleca
Strona 1 z 2