Goniec

Register Login

wtorek, 17 kwiecień 2018 22:45

Żeby Ontario pamiętało o Katyniu

12 kwietnia poseł prowincyjny Yvan Baker reprezentujący okręg Etobicoke Centre przedstawił uchwałę wzywającą parlament Ontario do potępienia zbrodni katyńskiej jako aktu ludobójstwa dokonanego na Polakach. Baker napisał, że Katyń jest świeżą raną dla wielu Polaków, również tych mieszkających w Ontario. Przypomniał, że w kwietniu i maju 1940 roku NKWD na rozkaz Stalina zamordowało 20 000 Polaków. Zginęli oficerowie wojska i policji, a także kwiat polskiej inteligencji – inżynierowie, lekarze, nauczyciele, profesorowie uniwersyteccy. Masowe groby odkryto w 1943 roku, ale zbrodnia była wymazywana z oficjalnej historii aż do upadku komunizmu. Baker przyznał, że podziwia upór i siłę Polaków, którzy przez dziesiątki lat walczyli o zachowanie pamięci o prawdzie. Występując z inicjaywą poselską chce, by parlamentarzyści przyczynili się do sprawiedliwego upamiętnienia ofiar. Chce ponadto, by zbrodnia katyńska zawsze była łączona z katastrofą w Smoleńsku.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
piątek, 01 grudzień 2017 07:28

Kielce - miasto Legionów

        Szanowny Czytelniku! Od 30 października do 19 listopada 2017 roku przebywałem w Polsce, a moja podróż związana była z postacią Marszałka Józefa Piłsudskiego, którego 150. rocznicę urodzin będziemy obchodzić 5 grudnia 2017 r.         

        Na przypomnienie postaci Marszałka wybrałem miasto Kielce. W dniach 8-9 i 14 listopada byłem w Kielcach z moim przyjacielem i koordynatorem podróży po Polsce i Litwie Wojciechem Tomkielem. Przewodnikami po Kielcach byli panowie Eugeniusz Tyszner, prezes Związku Sybiraków w Kielcach, i Krzysztof Witkowski, przedstawiciel Stowarzyszenia Pamięci Narodowej „Czwartak”, który historię Kielc ma w przysłowiowym małym palcu. Nie sądziłem, że Kielce odegrały tak ważną rolę w odzyskaniu niepodległości przez naszą Ojczyznę. Wiemy z historii, że 6 sierpnia 1914 r. na rozkaz Komendanta Józefa Piłsudskiego z krakowskich Oleandrów wyszła Pierwsza Kompania Kadrowa, która 12 sierpnia 1914 r. wkroczyła do Kielc. 

        Jednym z wielu miejsce, które odwiedziłem w Kielcach, był Wojewódzki Dom Kultury, tzw. WDK. Powstał on z inicjatywy Stowarzyszenia pod nazwą „Dom Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego im. Józefa Piłsudskiego w Kielcach”, nazywanego potocznie Domem Żołnierza. Przewodniczącym Stowarzyszenia został gen. Juliusz Zalauf, członkami zarządu byli prezydent Kielc Stefan Artwiński, płk Jan Witold Bigo i płk Bolesław Ostrowski. 28 stycznia 1933 r. Stowarzyszenie zostało wpisane przez wojewodę kieleckiego Jerzego Paciorkowskiego do wojewódzkiego rejestru stowarzyszeń i związków. 12 czerwca 1933 r. nastąpiło poświęcenie kamienia węgielnego i podpisanie aktu erekcyjnego. W uroczystości wziął udział Ignacy Mościcki – prezydent RP. 

Opublikowano w Teksty

        Obchody 99. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, zorganizowane przez Okręg Toronto Kongresu Polonii Kanadyjskiej, odbyły się w niedzielę, 5 listopada 2017. 

        O godz. 11.00 do kościoła św. Stanisława Kostki wprowadzone zostały sztandary organizacji kongresowych. Mszę św. odprawił proboszcz parafii św. Stanisława Kostki, o. Janusz Jajeśniak OMI.

        Padający od rana deszcz zdawał się być przeszkodą w zaplanowanym marszu. Deszcz ustał wkrótce po zakończeniu Mszy św. i kolumna marszowa, eskortowana przez policję kanadyjską, przy dźwiękach harcerskich werbli wyruszyła ulicą Queen w kierunku torontońskiego ratusza – City Hall. 

Opublikowano w Życie polonijne

        W 2017 roku, poprzedzającym wielkie uroczystości setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, zbiegło się kilka ważnych historycznych dat. Polonia amerykańska w Chicago i w Milwaukee uroczyście uczciła 200. rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki. Parada Pułaskiego na 5. Alei, stała się jak co roku wielkim wydarzeniem. Trochę miejsca poświęciły jej media narodowe w Polsce. 4 czerwca 1917 roku minęła 100. rocznica podpisania przez prezydenta Francji dekretu, na mocy którego powstała we Francji Armia Polska, zwana później Błękitną Armią. W tym roku przypada też 150. rocznica powołania Towarzystwa Gimnastycznego SOKÓŁ. O dwóch ostatnich rocznicach niewiele się mówiło, dlatego warto je przypomnieć przed wyjątkowym świętem narodowym, jakim jest Dzień Niepodległości, choćby z tego względu, że wszystkie te wydarzenia wiązała idea walki o niepodległość, mają one swoje miejsce w historii i wciąż są niedocenione. 

 

Rola Towarzystwa Gimnastycznego Sokół w walce o niepodległość

        Od momentu wymazania Polski z mapy świata, każde pokolenie składało w ofierze daninę z życia najlepszych swoich synów, aby Ojczyznę wskrzesić, aby jej byt narodowy przywrócić. Niestety, każde z kolejnych powstań – kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe, kończyło się upadkiem, tułaczką i emigracją, rozpamiętywaniem klęsk i snuciem planów na najbliższą przyszłość. Po tragicznie zakończonym zrywie styczniowym, w którym „poszli nasi w bój bez broni”, nastąpiło systematyczne materialne, biologiczne i duchowe wyniszczanie narodu polskiego, permanentne niszczenie jego bazy materialnej, kultury, szkolnictwa i historii. W takich beznadziejnych wydawałoby się chwilach, grupa młodych patriotów lwowskich w oparciu o europejskie prądy filozoficzne – romantyzm i pozytywizm, stworzyła podwaliny pod nowy ruch, który w niedalekiej przyszłości stanie się orężem w walce o tożsamość narodową i kulturową, w walce o prawo do duchowego i fizycznego odrodzenia narodu. 7 lutego 1867 roku we Lwowie narodziło się Towarzystwo Gimnastyczne SOKÓŁ. 

Opublikowano w Goniec Poleca

        Jestem Polakiem, wiernym synem Ojczyzny. Myśl o Polsce wielkiej i silnej, wolnej i niepodległej, była i jest treścią mego istnienia.  

        15 września 2017 roku minęła 200. rocznica śmierci Tadeusza Kościuszki – bohatera dwóch narodów – polskiego i amerykańskiego. Obchody tej rocznicy są preludium do wielkich uroczystości związanych z 100. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości. W realizacji tego dzieła rola Polonii jest niedoceniona. Polaków z Ojcowizny wypędzały prześladowania zaborców i bieda, ale wierni zasadom moralnym, zawartym w haśle: BÓG, HONOR, OJCZYZNA, wszyscy gotowi byli „na skinienie dla ojczyzny przelać krew”. Polscy emigranci, pracując ciężko dla państwa, które udzielało im gościny, wspierali materialnie swoje rodziny w kraju i tworzyli grunt do odrodzenia się państwa polskiego. Wielkie nadzieje na odzyskanie niepodległości wiązali z wybuchem I wojny światowej. Na ziemiach polskich i na emigracji istniała, jako rezultat pracy organicznej, gęsta sieć polskich parafii, towarzystw kulturalnych, organizacji społecznych i paramilitarnych. Rozwijała się emigracyjno-polonijna prasa, powstawały pierwsze organizacje finansowe. Polacy liczyli się w świecie kultury, sięgnęli po Nagrody Nobla. Wszyscy żyli wtedy nadzieją, że nadejdzie dogodny moment do odzyskania tak upragnionej niepodległości. 

  Na zjeździe w Buffalo we wrześniu 1914 roku Polskie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” (Polish Falcons Gymnastic Society) opublikowało memoriał, w którym stwierdziło: „W imieniu czteromilionowego Wychodźstwa polskiego osiadłego w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej – my – Sokolstwo Polskie jako ‘przednia straż’, zebrani na Walnym Zjeździe w Buffalo N. Y. w dniu 10 września 1914 roku, mocą jednomyślnie zapadłej uchwały stawiamy niniejszym na forum cywilizowanych ludów SPRAWĘ POLSKĄ. Czynimy zaś to w zastępstwie dwudziestokilkumilionowego narodu, który na odwiecznych swych siedzibach od stu pięćdziesięciu blisko lat rozdarty na trzy zabory, co drugie pokolenie krwią i męczarnią swych najszlachetniejszych synów stwierdza przed światem, prawa nieprzedawnione Polski do bytu samoistnego i politycznego, a dziś, gdy niebywała w dziejach świata rozgorzała walka i milionowe armie zaborców na ziemi polskiej krwawo regulują swe rachunki – spłaca w bratobójczej walce ostatnią śmiertelną daninę, aby wobec monstrualności tej zbrodni Kainowej, do której zmusza nas dola niewolna, sprawa polska stała się KWESTIĄ EUROPEJSKĄ”

        Rozwój towarzystwa „Sokół” szczególnie nasilił się w 1915 roku, ale do utworzenia we Francji Błękitnej Armii droga jeszcze była daleka. Powstały w 1914 roku w Ameryce Polski Centralny Komitet Ratunkowy będzie popierał Sokolstwo i nie zaprzestanie prac nad tworzeniem armii polskiej, ale rozumie, że najważniejszą sprawą jest natychmiastowa pomoc, aby ocalić biologiczne wartości narodu polskiego. Punktem zwrotnym w tej sprawie stał się słynny apel polskiego noblisty Henryka Sienkiewicza do narodów cywilizowanych opublikowany 29 marca 1915 roku na łamach „Dziennika Związkowego” w Chicago. Apel ten wywołał wielkie wrażenie. Brakowało jednak charyzmatycznego lidera, który mógł te wszystkie słowa wcielić w życie. 15 kwietnia 1915 roku do Stanów Zjednoczonych przybył współzałożyciel i drugi obok Sienkiewicza honorowy prezes Generalnego Komitetu Ratunkowego w Szwajcarii – Ignacy Jan Paderewski. 

        W Nowym Jorku witali go przedstawiciele wychodźstwa i duchowieństwa polskiego, wśród nich znany polski bankier, wydawca, polityk amerykański i polonijny Jan Franciszek Smulski, który wywarł na Paderewskim bardzo pozytywne wrażenie i sam był zafascynowany osobowością wielkiego artysty. Entuzjastycznie wyrażał się o nim w korespondencji do „Dziennika Związkowego”.  Paderewski ma czar niezwykły w mówieniu. Można go słuchać godzinami. (…) W każdym słowie Paderewskiego znać si;ę wiary, hart woli i oddanie się służbie publicznej i sprawie. (…) W dalszych relacjach ze spotkania z „mistrzem tonów” J.F. Smulski tak charakteryzuje rozmówcę: „Paderewski opowiadał o stosunkach, o już poczynionych zabiegach we Francyi i Anglji, o planach wreszcie odnośnie Ameryki. A o wszystkim mówił z taką znajomością psychologii ludzi i społeczeństw, z taką znajomością rzeczy politycznych, tak jasne i przekonywujące rzucał poglądy na tok spraw bieżących, że natychmiast zrozumiałem, że mam przed sobą nie tylko mistrza tonów, ale niezwykłego dyplomatę. To geniusz politycznej myśli polskiej, za którym się powinno iść i musi, gdyż poza wszystkim przebija w nim niezgłębiona miłość Polski i bezgraniczne poświecenie dla niej. Paderewski bowiem gotów jest rzucić na szalę przyszłości Polski nie tylko swoją fortunę, ale i samego siebie. On żyje tylko Polską i dla Polski. Dla niej gotów jest poświęcić całą swoją przyszłość, cały swój majątek”. „Niczego nie pragnę – mówił – tylko tego, aby moje zdrowie i mój majątek, jaki zebrałem, wystarczyły do dożycia chwili, w której się przekonam, że dopomogłem do uratowania Polski i postawienia Jej na należytym szczeblu wśród narodów świata. Niech zostanę wówczas bez centa. Wystarczy mi, gdy Polskę szczęśliwa oglądać będę.”     

        Smulski wprowadził Paderewskiego w środowiska amerykańskich bankierów, przedsiębiorców i polityków, a ten dzięki swojemu emocjonalnemu zaangażowaniu przekonywał ich do popierania sprawy polskiej. Pierwsze publiczne wystąpienie Paderewskiego miało miejsce 30 kwietnia 1915 roku, w Chicago, pod ufundowanym przez Polonię w 1886 roku, a odsłoniętym 11 września 1904 roku, pomnikiem Tadeusza Kościuszki. Na wielką, patriotyczną manifestację przybyło ponad 100 tysięcy uczestników. Dla tych, którzy nie mogli być obecni, w przeddzień ogłoszono w prasie polsko-amerykańskiej płomienny apel. Oto fragmenty tego przemówienia: 

        RODACY, DRODZY BRACIA MOI!

        Witam Was, bracia, witam siostry kochane! Witam Was serca własnego uciechą i ojczyzny bólem; witam troską Narodu i cierpieniem, ale i całą jego wdzięcznością, ufnością i nadzieją. Witam i pokłon Wam składam uniżony; boście Polacy.

         Przyszliście pod stopy pomnika, przed którym w Polsce mówić nam nie dano. Zeszliście się tutaj w pobliżu pomnika jednego z największych synów przesławnej Ojczyzny, by w skupieniu ducha, chwalebnym tego kraju zwyczajem, hołd kwiecia waszego złożyć pamiętny, wdzięczny Jemu i tym wszystkim, którzy za wolność ludzką walczyli. Przybyliście w spokoju, powadze, niemal z pokorą, a jednak każdy z Was może śmiało podnieść czoło, każdy powinien z dumą patrzeć dokoła – boście Polacy. (…)

        A gdy spoglądając na Wasze zmęczone oblicza, na Wasze ręce zgrubiałe od twardej pracy, która niejednemu, nawet wrogowi przysporzyła dostatku, gdy spoglądając na Wasze skromne szaty, bogaci a pyszni, szczęśliwi a zazdrośni zapytać Was mogą o wasze prawa do tytułu, odpowiedzcie tylko, żeście Piastów, Chrobrego, Łokietka potomstwo, żeście Zawiszów, Warneńczyków spadkobiercy, żeście Czarneckich, Sobieskich synowie, żeście Dąbrowskiego, Pułaskiego, Kościuszki dzieci. Odpowiedzcie hardo: żeście Polacy.

        Przy wierze Ojców stoicie niewzruszenie, macierzystego nie zapominacie języka, boście świadomi, że nie ma na świecie piękniejszej mowy, ani bogatszej nad naszą, nad polską. Liczba i siłą stanowicie poniekąd czwartą nasza dzielnicę. Oświatą i dostatkiem, uzdolnieniem do zbiorowej pracy, doświadczeń w przeróżnych zdobytych zawodach stanęliście wysoko. Naród Polski dumny jest z tego, żeście krwią krwi Jego, kością Jego kości. (…)

        Jestem Wam bratem. Dla wszystkich, którzy tu jesteście, jednakie braterskie żywię uczucie, miłość gorącą serdeczną. Jestem Polakiem, wiernym synem Ojczyzny. Myśl o Polsce wielkiej i silnej, wolnej i niepodległej, była i jest treścią mego istnienia; urzeczywistnienie jej było jedynym celem mego życia. Choć większość lat przeżytych spędziłem wśród obcych, nie sprzeniewierzyłem się jej ani na chwilę i nie sprzeniewierzę nigdy.

        Nie należę do żadnego politycznego stronnictwa i nie przychodzę by Was pouczać, byście w tym lub innym poszli kierunku. Sprawę już rozstrzygnął Naród. Sprzyja on dobrym, nie wrogom, ufa w Boga i we własną moc. (…) Pójdźcie, jak serce Wam wskaże.

        Gdy nieszczęście minie, wrócicie do dawnych swych rozpraw, a tymczasem zapomnijcie uraz, połączcie się, podajcie sobie dłonie, jeżeli nie do trwałej zgody, to do wspólnej pracy, za którą Wam Polska na zawsze pozostanie wdzięczna.

        Wdzięczny brat Wasz i sługa.

                  I. J. Paderewski

        Wynikiem trzy letniej pracy Ignacego Paderewskiego w Stanach Zjednoczonych była rekrutacja ponad 20 000 ochotników do Armii Polskiej we Francji, tzw. Błękitnej Armii, dowodzonej przez gen. Józefa Hallera. Istotny jest także fakt, że Paderewski dysponował imponującą infrastrukturą społeczną. A mianowicie setkami działaczy polonijnych i organizacjami, które uznały autorytet „mistrza” i podporządkowały się jego przewodnictwu. Warto wymienić w tym miejscu chociaż niektórych z nich: dr. Teofila Starzyńskiego, Franciszka Dzioba, Jana Stykę czy Władysława Bendę. Paderewski stworzył wokół „polskiej sprawy” olbrzymie zaplecze intelektualne i finansowe. Wygłosił ponad 340 przemówień, własnoręcznie napisał tysiące listów do ważnych osobistości życia amerykańskiego. Ważnym faktem były zabiegi dyplomatyczne polskich organizacji, a przede wszystkim osobisty wpływ i przyjaźń Ignacego Jana Paderewskiego z prezydentem Stanów Zjednoczonych Wilsonem. Dzięki osobistemu zaangażowaniu Ignacego Jana Paderewskiego, prezydent Woodrow Wilson podpisał 5 października 1917 dekret zezwalający Polakom z USA formować swoją armię. Ponieważ prawo amerykańskie nie pozwalało na szkolenie obcej armii na swoim terytorium z pomocą przyszła Kanada, oddając do dyspozycji tereny pod miasteczkiem Niagara-on-the-Lake. Obóz otrzymał imię Tadeusza Kościuszki. 8 stycznia 1918 r. oficjalnie głos w spawie polskiej zabrały także Stany Zjednoczone. Amerykański prezydent Thomas Woodrow Wilson wygłosił wtedy orędzie do Kongresu USA, w którym stwierdził w 13. punkcie swego programu: „Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które winno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność niezaprzeczalnie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować traktatem międzynarodowym”. Francja i Anglia nie zajęły osobnego stanowiska w sprawie polskiej, lecz wyraziły swoją solidarność z Rosją. Podobne stanowisko prezentowano w wielu innych sytuacjach w Locarno, później w Monachium i w Jałcie.

        Spektakularne działania polskich patriotów w USA na czele z Ignacym Janem Paderewskim, doprowadziły do powstania Herbert Hoover and the Organization of the American Relief Effort in Poland (1919–1923). Ta amerykańska rządowa organizacja wraz z innymi organizacjami, takimi jak Polsko-Amerykański Komitet Pomocy Dzieciom, przekazała do Polski 250 milionów dolarów. Trzeba pamiętać, że wartość dolara w okresie przed depresją była astronomicznie wysoka. Pomoc finansowa dla Polski nie skończyła się z chwilą odzyskania niepodległości. W trakcie naszych dociekań udało się nam dotrzeć do wyliczeń dr. Aleksandra Rytla (słynnego założyciela Związku Lekarzy Polskich w Chicago) na temat innych zbiórek finansowych w pierwszych latach po uzyskaniu niepodległości.

Fundusz Narodowy – 3 000

zbiórki lokalne – 10 500

paczki żywnościowe – 624

przekazy pieniężne – 1 600

wpłaty przez konsulaty – 11 500

pieniądze przesłane przez banki – 200 000

papiery wartościowe – 49 000

polska 6-proc. pożyczka – 19 574

dolary przywiezione przez powracających emigrantów – 150 000

        Sumy – w milionach dolarów – przesłane do Polski na podstawie opracowania dr. Aleksandra Rytla.

        Pomoc finansowa Polonii dla Polski trwa do dziś. Idąc polskimi ulicami, nigdy się nie zastanawiamy, który dom powstał za pieniądze polskich emigrantów. 

        Polonia amerykańska w okresie II wojny światowej i w okresie komunizmu, przejęła na siebie ważny obowiązek reprezentowania prawdy historycznej oraz przechowania polskiej tożsamości narodowej. Za to była inwigilowana i skutecznie rozbijana przez komunistyczne służby. Po 1989 polskiej emigracji wpajano, aby trzymała się z dala od polityki, by raczej zajmowała się kulturą. Moralnym obowiązkiem Rzeczpospolitej wobec Polonii jest przeprowadzenie lustracji. Bez niej będzie się pogłębiać wyraźny upadek polonijnych organizacji, marnotrawienie dorobku patriotycznych założycieli tych organizacji i przeredagowywanie ich misji. 

        Przyglądając się polskiej debacie politycznej, skuteczności polskiej klasy politycznej, wygłaszania i powtarzania opinii, pozbawionych faktograficznych i statystycznych elementów, odnosi się wrażenie, że stopień profesjonalizacji polskich elit po jej częściowej eksterminacji w II wojnie światowej i w okresie komunizmu jest jeszcze ciągle niski. Mówi o tym prof. Marek Chodakiewicz w jednym ze swych ostatnich artykułów. W Polsce ważniejsze od prawdziwej jakości, wiedzy i umiejętności jest zatrudnianie na państwowe stanowiska „miernych, ale wiernych”. W wielu dziedzinach życia dominuje „polska niemoc”, charakteryzująca się przerostem administracji i unikania odpowiedzialności przed podejmowaniem decyzji. Od 1989 nie powstał realny, inkluzywny program integrowania emigracji w sprawy Polaków, a stwierdzenia „o podmiotowym traktowaniu Polonii” stały się kolejnym sloganem. Jako 20-milionowa diaspora, która stanowi 40 proc. wszystkich Polaków na świecie, mamy 1 reprezentanta w prezydenckiej Radzie i niezmordowaną senator Anders. Żadna gazeta, portal czy organizacja w Polsce nie interesują się sprawami polonijnymi. Na spotkaniach wymieniani i przedstawiani są tylko politycy z Polski. Liderów polonijnych nikt nie zna. Sprawy Polonii referowane są przez ludzi, którzy nigdy za granicą nie mieszkali. Na Forum Polonijnym w Krynicy o mediach polonijnych mówili polscy politycy. A gdzie byli przedstawiciele polonijnych mediów? W Polsce nikt nie zna żadnych tytułów prasy polonijnej. Wizerunek Polonii jest utrwalony poprzez 2 polskie filmy: „Nie ma mocnych” i „Szczęśliwego Nowego Jorku”. Nie jest to dobry portret współtwórców niepodległej Polski. 

        II Rzeczpospolita powstała w dużej mierze dzięki wysiłkom emigracji, umiejętnościom ówczesnej klasy politycznej i współpracy ponad podziałami. Cyprian Kamil Norwid, poeta i myśliciel wielkiej emigracji we Francji, powiedział: OJCZYZNA TO WIELKI ZBIOROWY OBOWIąZEK. Nikt lepiej tej myśli nie urzeczywistnił niż Polonia w okresie I wojny światowej, w okresie kształtowania NIEPODLEGŁEJ.

        To właśnie dlatego przypominamy sylwetkę emigranta Jana Ignacego Paderewskiego jako niedoścignionego, wielkiego męża stanu, skutecznego polityka i lidera polskiej państwowości, który nie należał do żadnej partii. Jego misją była wolna, silna, wielka i suwerenna Polska. 

        Życzeniem autorów opracowujących ten materiał byłoby, aby przeczytali go wszyscy, którzy mają jakikolwiek, najmniejszy nawet, wpływ na decyzje dotyczące losów Polski, i pochylili się nad swoimi decyzjami z patriotyczną troską. Pozdrawiamy wszystkich Rodaków w kraju i za granicą.

        W artykule wykorzystano cytaty z „Czyn zbrojny Wychodźstwa Polskiego w Ameryce – zbiór dokumentów i materiałów historycznych” Jerzego Waltera, New York-Chicago, 1957.

Waldemar Biniecki, Fundacja Pax Polonica, Kansas, 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Katarzyna Murawska, Fundacja Pax Polonica, Wisconsin, 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Opublikowano w Teksty

zura23Ze zbioru zastrzeżonego…

18 września 1979 r.

Notatka

dot. zebranych materiałów informacyjnych z zakresu ochrony cywilnej w wypadku ataku atomowego

        W załączeniu przesyłam uzyskane drogą pocztową na moje nazwisko i prywatny domowy adres następujących publikacji:

1. Who we are and what we do – ulotka

2. 11 steps to survival –  52 strony

3. Blast shelters –  16 stron

4. Your basement fallout shelter –  35 stron plus szkice konstrukcyjne

5. Basic Rescue Skills –  43 strony

6. Fallout on the farm –  24 strony.

SWAT

        (Odręczna notatka pod spodem: Materiały przekazano do oceny do Pl. Mjr H. Różycki.)

***

12 września 1979 r.

Notatka

o zebranych materiałach informacyjnych na wystawie Canadian National Exhibition.

        W czasie trwania w.w. wystawy w Toronto zebrałem pewne materiały informacyjne, które w załączeniu przekazuję.

        Dotyczą one przepisów imigracyjnych, warunków turystycznych, przepisów dotyczących udzielania pomocy krewnym, chcących wyemigrować do kanady, studiów w Kanadzie itd. wysokości płac w siłach zbrojnych, fotografie statków Coast Guardu orz inne.

        Powyższe materiały są zapakowane w paczce oznaczonej CNE.

SWAT

***

Załącznik 1 do pisma nr 9/80

T a j n e 

Dnia 20 listopada 1980 r.

N O T A T K A

w sprawie „D”

        Realizując zadanie Centrali postawione w punkcie 6 pisma nr 7/80 sprawdziłem w „E” (dopiski ręczne: KONSULACIE GENERALNYM) w „F” (TORONTO) dane personalne „D” (A. PIKUŁA). Przeprowadziłem również rozmowę z pracownikiem „E” (KONSULATU), który niedawno załatwiał sprawę „D” (PIKUŁY). Z zebranych w powyższy sposób danych wynika, że już on nie pracuje zawodowo, lecz utrzymuje się z emerytury własnej i żony. Pracownik „E” (KONSULATU) scharakteryzował „D” (PIKUŁę) jako prostego, starszego i schorowanego człowieka.

        Przy sprawdzaniu adresu „D” (PIKUŁY) stwierdziłem, że mieszka w niedużym i dość zaniedbanym domku jednorodzinnym, stanowiącym właściwie segment „szeregowca”. Na razie nie udało się ustalić, czy „D” nadal jest właścicielem warsztatu.

        Na podstawie zebranych dotąd skąpych danych o „D” (PIKULE) trudno jest zająć jednoznaczne stanowisko w interesującej Centralę sprawie. Można jednak z całą pewnością stwierdzić, że sam „D” (PIKUŁA) nie jest ciekawym obiektem, natomiast w przypadku przyjazdu do niego siostrzeńca, mógłby on być ewentualnie wykorzystany w naszej pracy dopiero po pewnym okresie aklimatyzacji, który ogólnie trwałby tym dłużej, im niższe jest jego przygotowanie zawodowe i językowe.

R a j m u n d

 

 

***

Warszawa 7.08.1978 r.

T A J N E

Egz. nr 1

PŁK DYPL 

H. K R Z E S Z O W S K I

        W zainteresowaniu operacyjnym Oddziału X znajduje się Ob. Rogoziński Stefan-Andrzej s. Kazimierza i Marii z domu (...), ur. (...) 1954 r. w Lublinie.

        W/w w marcu 1978 roku wyjechał na stałe do Kanady do swojej żony, która wraz z rodzicami, matką Izabelą-Marią (...) z domu (...) ur. w 1935 r. oraz ojcem Eugeniuszem (...) zamieszkuje pod adresem (...) Edmont, Alberta Kanada.

        Z posiadanych przez nas informacji wynika, że Izabela (...) pracuje w miejscowej Policji jako sprzątaczka a jej mąż jest rencistą.

        Po przyjeździe do Kanady Stefan-Andrzej Rogoziński już od kwietnia rozpoczął naukę języka angielskiego. Według posiadanych przez nas informacji za uczestnictwo w tym kursie otrzymuje on wynagrodzenie w wysokości 360 dolarów kanadyjskich miesięcznie. W kursie tym uczestniczy także grupa Polaków, którzy opuścili Polskę w sposób nielegalny.

        W celu pełniejszego rozpracowania Ob. Stefana-Andrzeja Rogozińskiego, Oddział X prosi o uzyskanie z terenu Kanady następujących informacji:

        – bliższych danych o w/w osobach, jaką opinię ma o nich nasz Konsulat,

        – czy odpowiada prawdzie posiadany przez nas adres i miejsce pracy,

        –  czy ktoś z wymienionej rodziny stara się o przyjazd do Polski,

        – co wiadomo o wspomnianym kursie i czy ktoś z uczestników tego kursu ubiega się o paszport konsularny.

płk Zygmunt DROBUSZEWSKI

***

Tajne Spec. Znaczenia

Egz. pojedynczy

Dnia 17.02.70 r.

NOTATKA SŁUŻBOWA

dot. „C” 

(odręczny dopisek: stypendystów)

        W ostatnim okresie czasu nieco bliżej zapoznałem się z problematyką „C” (stypendystów) na tutejszym terenie. W dotychczasowym układzie zasadnicza ich większość niezależnie od specjalności rekrutuje się z „F” (Poznania). Tylko jednostki pochodzą z innych środków. Dzieje się tak dlatego, że jednym z pierwszych „C” (stypendystów) na tym terenie był „N” (prof. Wieziorowski), który jest prawdopodobnie „O” (Prorektorem Uniwersytetu Poznańskiego). „N” (prof. Wieziorowski) nawiązał na tym terenie szereg kontaktów i za jego pośrednictwem zaczęli przyjeżdżać następni. Stał się on niejako pośrednikiem a jego wpływy polegały na tym, że np. w „P” (N.R.C.) jego opinia wystarczyła do zaakceptowania kandydatury.         W chwili obecnej zauważa się generalną tendencję zmniejszenia ilości przydzielanych dla nas „C” (stypendystów). Niemniej jednak możliwości wyjazdu w dalszym ciągu istnieją zarówno poprzez kanał opisany powyżej jak i normalną drogą wg. ustalonych przepisów. Istnieją również pewne możliwości uplasowania wskazanej osoby poprzez wykorzystanie kontaktów jakie posiada na tym terenie „I” (ambasada). Na ten temat przeprowadziłem niewiążącą rozmowę z szefem, który ustosunkował się pozytywnie do problemu.

        Formalny kontakt z „C” (stypendystami) utrzymuje pracownik „I” (ambasady) prowadzący sprawy nauki i kultury. Po zlikwidowaniu tego stanowiska jego kompetencje zostaną podzielone wśród innych z takim jednak wyliczeniem, że sprawy najważniejsze zostaną utrzymane w dalszym ciągu przez pracowników „H” (MSW). Ze względów zrozumiałych nie możemy przejmować żadnych funkcji jakie ulegną podziałowi. Kontakty między „C” (stypendystami) a „I” (ambasadą) są jednak bardzo luźne i raczej można stwierdzić, że po przyjeździe tutaj zostają oni przejęci przez emigrację. Stąd dodatkowe niebezpieczeństwo dekonspiracji przy nawiązywaniu kontaktów operacyjnych na miejscu. Inną trudność stanowi fakt, że z pozycji zajmowanych oficjalnie nie można w sposób naturalny docierać do „C” (stypendystów) gdyż w naszym wypadku musi to budzić podejrzenia.

        Ponieważ jest to bardzo poważny kanał zdobywania informacji należy moim zdaniem poświęcić mu więcej uwagi i lepiej wykorzystać go w przyszłości. W chwili obecnej widzę trzy zasadnicze drogi prowadzące do wykorzystania „C” (stypendystów). Można je realizować oddzielnie lub równocześnie gdyż nie wykluczają się one nawzajem. Są to:

        –  umieszczenie pod przykryciem pracownika, który na tym terenie prowadziłby sprawy kultury i nauki. Stanowisko to poza kontaktami z „C” (stypendystami) umożliwia naturalne dotarcie do ośrodków naukowych.

        – dotarcie z pozycji kraju do „F” (Poznania) gdzie poprzez opisany kanał można będzie wpłynąć na dobór ludzi oraz przygotowanie ich do wyjazdu. Ludzie ci na tym terenie przekazani by zostali na nasz kontakt w celu realizacji postawionych zadań.

        – przygotowanie kandydatów specjalnych do wyjazdu w charakterze „C” (stypendystów) na z góry upatrzone specjalności. Jeśli zaistnieje potrzeba będę w stanie przedłożyć możliwości jakie w tej dziedzinie posiada „I” (ambasada). 

M O D E S T

***

Załącznik Nr 3 do pisma Nr OPS/00272/70

TAJNE SPEC. ZNACZENIA

Egz. Nr 2

Dot. Ppłk M. Kozłowskiego

        Informujemy, że w połowie 1969 roku wyjechał służbowo za granicę oficer Centrali ppłk Marian KOZŁOWSKI. W podróży posługiwał się paszportem operacyjnym wystawionym na nazwisko obywatela bratyjskiego. Od chwili opuszczenia kraju wszelki ślad po nim zaginął.

        Czynione poszukiwania nie przyniosły dotychczas żadnych dowodów, że zachodzi fakt dezercji lub zdrady, nie można jednak tego wykluczyć włącznie z wszystkimi konsekwencjami.

        W celu zapobieżenia ewentualnym następstwom, w razie gdyby to była dezercja, polecamy zachowanie maksymalnej ostrożności przy wykonywaniu przez podległą Wam rezydenturę wszelkich przedsięwzięć i operacji o charakterze wywiadowczym.

        Wyczulcie wszystkich oficerów aby zachowali czujność, szczególnie jeżeli chodzi o udzielanie pomocy lub jakichkolwiek informacji ludziom przyjeżdżającym z kraju, nawet w przypadku, gdy znają ich osobiście, jeśli nie otrzymaliście uprzednio polecenia, aby takiej pomocy udzielić.

        Powyższe podajemy do Waszej wyłącznej wiadomości. Nikomu nie należy podawać nazwiska ppłk Kozłowskiego, a jedynie omówić ogólnie z podległymi Wam oficerami konieczność zachowania tego rodzaju środków ostrożności.

        Należy zachować całkowitą dyskrecję oraz zakazać komentowania i omawiania tej sprawy z żonami, czy kimkolwiek innym. Jeśli zgłosiłby się do ambasady, lub nawiązał kontakt z którymś z naszych pracowników poza ambasadą –  należy nas natychmiast powiadomić.

***

Załącznik Nr 5 do pisma Nr 09S/0027e/70

TAJNE SPEC.ZNACZENIA

Egz. Nr 2

Dot.: Wykonania opracowania.

        Opracowanie ujęte w zadaniach rocznych na temat –  „Możliwości prowadzenia pracy wywiadowczej przeciwko B (USA)” ma na celu przedstawienie czy i jakie istnieją możliwości prowadzenia pracy wywiadowczej z różnych pozycji /Waszego biura, z pod przykrycia, z różnych tamtejszych naszych placówek i z pozycji nielegalnej/.

        Proponowany przez Was pierwsza część tego opracowania nie stanowi tematycznego związku z całością. Proponujecie „Ogólną charakterystykę stosunków między B (USA) i krajem Waszego urzędowania” –  nie precyzując o jakie tu stosunki chodzi.

        Ogólne stosunki między tymi krajami: polityczne, ekonomiczne, wojskowe, handlowe itp., są ogólnie znane. Opracowanie ma na celu przedstawienie możliwości prowadzenia pracy wywiadowczej. Dlatego nie rozumiemy proponowanej pierwszej części.

        Naszym zdaniem całość /I i II część/ winna stanowić jedno opracowanie na powyższy temat. Biorąc powyższe pod uwagę, całość tematu należy podzielić na rozdziały, z których część opracujcie osobiście a część winien opracować MICHALAK. Poszczególne rozdziały należy przysyłać sukcesywnie z takim wyliczeniem aby połowę opracowania przysłać do 30 lipca br.

        Zgadzamy się z Wami, że bardzo dobrze byłoby znać wiele rejonów przygranicznych ale wymaga to wiele czasu, wyjazdów i nakładów finansowych. Realnie biorąc można tymczasowo ograniczyć się do pewnych uogólnień z punktów granicznych w Montrealu /porty lotniczy i morski/ w Niagara Falls, Thousand Islands, Toronto i inne dostępne. Pozostałe rozdziały winny obejmować uogólnienia na podstawie wielu przykładów /przytaczać/ możliwości poruszania się przez Was, pracowników placówek, stypendystów, delegatów, turystów itp.

        Uwagi powyższe zorientowały Was zapewne o co nam chodzi. W najbliższej poczcie oczekujemy od Was spisu treści rozdziałów, aby ewentualnie skorygować je w Centrali.

C Y R U S

Opublikowano w Teksty

Szanowni Państwo, kontynuujemy nasz cykl ujawniania materiałów rezydentury wywiadu PRL w Kanadzie. Część z nich pochodzi z niedawno odtajnionego zbioru zastrzeżonego. Materiały te są pozyskiwane w ramach prowadzonego przez nasz tygodnik programu badawczego w IPN „Polonia i jej korzenie”. Zachowano oryginalną pisownię.


 

T A J N E
Egz. poj.

NOTATKA SŁUŻBOWA
Dotyczy: – sytuacji wywiadowczej w Kanadzie

Rezydentura Zarządu II Sztabu Generalnego w Kanadzie pod kryptonimem „Biegun” pracuje w następującym składzie:
– rezydent – płk Mieczysław KOWIESKI – pracuje z pozycji attache wojskowego, morskiego i lotniczego;
– podrezydent – ppłk Kazimierz GARBACIK – pracuje z pozycji zastępcy attache wojskowego. Na kontakcie ppłk Garbacika pozostaje współpracownik PIETROWSKI Michał ps. „Swat” pracujący z pozycji przedstawiciela CHZ „Baltona” w Toronto.
– podrezydent – ppłk Robert SŁABY – ps. „Perez” – pracuje z pozycji Przedstawiciela PLL „LOT” w Montrealu.
Na kontakcie ppłk Słabego pozostają:

Opublikowano w Teksty
piątek, 04 sierpień 2017 07:32

POWSTANIE WARSZAWSKIE (nr 31/2017)

Czekamy Ciebie

Czekamy Ciebie czerwona zarazo

Byś wybawiła nas od czarnej śmierci

(...) Warszawa, 26 sierpnia 44, autor „Ziutek”

UWARUNKOWANIA W PRZEDEDNIU

        Optymistyczny realizm Premiera i Naczelnego Wodza gen. Wł. Sikorskiego odnośnie do możliwości utrzymywania stosunków z Rosją sowiecką, załamał się po odkryciu zbrodni katyńskiej. Stalin, oburzony za przypomnienie mu o zbrodni, zerwał stosunki dyplomatyczne z Rządem gen. Sikorskiego w Londynie. Bijąc Niemców, pod Warszawę w wyniku operacji białoruskiej, największej ofensywy II wojny światowej, nadciągała Armia Czerwona. Wcześniej jedyną nadzieją był plan gen. Sikorskiego (przedstawiony Rooseveltowi w 1942 r.) uderzenia przez Bałkany, Polska mogłaby mieć ciągle jeszcze szanse na niepodległość. Jak szybko zmieniała się sytuacja militarna, zamykając wczorajsze i otwierając nowe polityczne opcje? 

Jeszcze do kwietnia 1944, N.W. gen. Sosnkowski twierdził, że pierwsi do Polski dotrą alianci zachodni. W kraju pracowano nad planem powstania powszechnego połączonego z lądowaniem Brygady Spadochronowej gen. S. Sosabowskiego i poważnych zrzutów uzbrojenia, szkolono i przygotowywano jednostki (szacowanej na ok. 350 000 żołnierzy) podziemnej Armii Krajowej. Akcja „Burza” zaś zakładała akcje dywersyjne i sabotażowe i atakowanie tylnych, wycofujących się jednostek niemieckich, aby współdziałając z Armią Czerwoną, występować jako gospodarz, jednocześnie reprezentując uznawany przez zachodnich aliantów rząd londyński. 

        Kiedy Roosevelt z Churchillem i Stalinem podzielili się strefami wpływów jesienią 1943 r. w Teheranie, Polska w sensie politycznym wojnę już przegrała. Z powodów geograficznych znalazła się w strefie sowieckiej. Przywódcy narodu, tak spiskujący w podziemiu, jak i ci w Londynie i w szeregach wojska na obczyźnie, wiedzieli, czego można się było spodziewać od Sowietów. Katyń, Syberia, zdradzieckie aresztowania współdziałających z Armią Czerwoną jednostek AK i ujawniających się podziemnych władz nie pozostawiały niedomówień. W tradycji naszych zachodnich sojuszników (wcześniej Francja, później Anglia i Ameryka) było przedmiotowe traktowanie Polski jako sprzymierzonego elementu, do rozgrywania na europejskiej szachownicy. 

        Nowym rozgrywającym był Roosevelt, który pomagając Anglii, przejmował jej międzynarodową rolę, a pomagając Rosji, cenił w niej partnera w wojnie z Niemcami i Japonią. Zwycięski pochód Armii Czerwonej, mający wspaniałą prasę na Zachodzie, utwierdzał go w przekonaniu, żeby Stalina nie drażnić, aby odpędzić czarny scenariusz oddzielnego pokoju między Stalinem a Hitlerem (powtórka z 23 sierpnia 1939). W tej sprawie, otoczony lewakami i rosyjskimi szpiegami, Roosevelt był bardzo naiwny. Los Polski był dla niego o tyle kłopotliwy, o ile myślał o 7 mln wyborców z polskimi korzeniami, dlatego demonstracyjnie przyjmował gen. Sikorskiego (koniec 1942, z Mikołajczykiem) ofiarując na działalność podziemną w Polsce 10 milionów dolarów, i później premiera Mikołajczyka (z gen. Tatarem, latem 1944 – Mikołajczyk mówił o 90 milionach dolarów w ratach dla Sikorskiego i 10 milionach dolarów uzyskanych przez siebie; Tatar to ostatnie potwierdza), kłamliwie zapewniając o pełnym poparciu dla przyszłej silnej i niepodległej Polski. Delegat N.W. do Połączonego Komitetu Szefów Sztabów w Waszyngtonie, płk dypl. Leon Mitkiewicz, w styczniu 1944 dowiedział się o rezultatach konferencji w Teheranie (listopad, grudzień 1943) i jej konsekwencjach dla Polski, informując niezwłocznie gen. Kopańskiego i rząd w Londynie. Przywódcy emigracyjni z Londynu nie poinformowali jednak o tym kolegów z podziemia w Kraju.

 

PLANY I MOTYWACJE POWSTANIA

        Oryginalny plan powstania powstał jeszcze za życia gen. S. Roweckiego „Grota” i zakładał szybkie wypchnięcie Niemców z Warszawy, ale nie bitwę. Celem i ideą przewodnią planu była „ochrona ludności przed wymordowaniem i miasta przed zniszczeniem”. Wojskom niemieckim miano jednocześnie otworzyć drogi odwrotu przez mosty w kierunku Skierniewic i ewentualne ich rozbrajanie: „Monter” – „Opanujemy mosty, skanalizujemy ruchy wojsk niemieckich, rozsuniemy się i przepuścimy ich. Bolszewicy pójdą za nimi a my będziemy w Warszawie”. Powstanie w Warszawie było tylko przewidziane w ramach powstania powszechnego, ale nie w ramach akcji „Burza”. Powstańcy w ostatnich miesiącach przed powstaniem mieli wyjść z miasta, aby prowadzić „Burzę”. 

        W marcu 1944 gen. Bór-Komorowski postanowił wyłączyć Warszawę z planu „Burza” w myśl celów „Grota”-Roweckiego. Od tego czasu broń ze zrzutów (brytyjskich), czy też tajnie wyprodukowana, była wysyłana do oddziałów AK na wschodzie. Na początku lipca 1944 gen. Bór wysłał na wschód (z Warszawy!) 900 pistoletów maszynowych z amunicją. Na dwa tygodnie przed powstaniem ze stolicy wysłano jeszcze 60 pistoletów maszynowych i 4400 sztuk amunicji. Na przełomie czerwca i lipca 1944 rząd w Londynie wraz z Delegatem Rządu Jankowskim (z Kraju) rozważali koncepcję nakłonienia Niemiec, przy pomocy Watykanu i Szwajcarii, do uznania Warszawy za miasto otwarte, wyłączone z działań wojennych. W październiku 1943 roku, min. obrony narodowej gen. M. Kukiel zaproponował, by wobec odwrotu Niemców, opanować stolicę i utworzyć władze legalne, zanim Sowieci zainstalowaliby jakiś rząd komunistyczny, ale już w lipcu 1944 Kukiel mówił o opanowaniu tylko pewnego obszaru, nie całego miasta. Jeszcze w listopadzie 1943 roku Delegat Rządu Jankowski i dowódca AK gen. Bór rozpoczynają „Burzę” na terenach wschodnich. Poza pozytywnym początkowym współdziałaniem bojowym z Armią Czerwoną przeciwko Niemcom, „Burza” kończyła się w najlepszym przypadku aresztowaniami dowódców i rozbrojeniem żołnierzy AK (Wilno, Wołyń, Lwów). Niestety, klęska planu „Burza”, przy jednoczesnym złośliwym pomawianiu AK przez Stalina o neutralność, a nawet ciche sprzyjanie Niemcom, gwałtowne zbliżanie się Sowietów do Warszawy, zmuszało kierowników podziemia do szukania wyjścia z tej sytuacji. 

        Wieść o zamachu na Hitlera z 20 lipca wstrząsnęła Warszawą, odżyły nadzieje, czy to już koniec?

        Przez lata Warszawa była ośrodkiem oporu, siedzibą Komendy Głównej AK, Rady Jedności Narodowej, Delegata Rządu, stolicą Polski Podziemnej. Tu było ok. 45 000 zorganizowanych żołnierzy, największa siła w kraju, i wydawało się logiczne stoczenie tymi siłami bitwy z bitym, wycofującym się w nieładzie i panice wojskiem niemieckim, a takim go widziano w dniach 23, 24 i 25 lipca. Napięcie rosło. Niemcy uciekali w pośpiechu z Warszawy. Jednak 26 i 27 lipca sytuacja radykalnie się zmieniła, koniec paniki, zdyscyplinowane już jednostki niemieckie przemieszczały się przez Warszawę w kierunku wschodnim. 

 

WSTĘPNA DECYZJA 

        Około południa 21 lipca 44 trzej generałowie: Komorowski –„Bór”, „Lawina”, „Znicz” (d-ca KG AK), Pełczyński „Grzegorz” (szef sztabu KG, z-ca d-cy KG AK) i przybyły z Londynu w maju 1944, Okulicki – „Kobra”, „Niedźwiadek” (zastępca szefa sztabu ds. operacyjnych) podjęli wstępną decyzję o rzuceniu Warszawy do walki, aby wystąpić, jako gospodarze wobec zbliżających się w zawrotnym tempie zwycięskich Rosjan, którzy będąc sojusznikami naszych sojuszników, mieli otrzymać szansę operacyjną w Warszawie. 

        Nie wiedzieli jeszcze o planowanym wyjeździe premiera Mikołajczyka z Londynu do Moskwy, nie wiedzieli o utworzeniu przez Sowietów PKWN (Moskwa, Chełmno/Lublin). 

        Główny wpływ miały: błyskawiczne zmiany na froncie i wieść o zamachu na Hitlera. 22 lipca gen. Bór spotkał się z Delegatem Jankowskim w tej sprawie, decyzje następnie zatwierdziła Komisja Główna RJN (podziemny parlament). 25 lipca dowódca AK powiadomił depeszą Londyn: „Jesteśmy gotowi w każdej chwili do walki o Warszawę” i prosił o ewentualne zrzucenie brygady spadochronowej (gen. S. Sosabowskiego) i bombardowanie lotnisk niemieckich pod Warszawą. Kraj zdecydował się na powstanie i powiadomił rząd w Londynie, który 26 lipca podjął uchwałę (nieco przeredagowaną przed wysłaniem przez ludzi Mikołajczyka) dającą zielone światło.

 

NACZELNY WÓDZ

        Naczelny Wódz gen. K. Sosnkowski (przyjaciel J. Piłsudskiego, intelektualista i strateg, ale bez większego doświadczenia w dowodzeniu w.j.), który najpierw chciał skakać do Polski, aby walczyć, w tej trudnej sytuacji odleciał (15 lipca do 10 sierpnia 44) do Włoch, aby być z 2. Korpusem gen. Andersa i ewentualnie buntować wojsko, w razie gdyby premier Mikołajczyk poszedł na zbyt daleko idące ustępstwa wobec Stalina w Moskwie. N.W. uważał, że Stalin chce przekształcić Polskę w 17. republikę i wszelkie rozmowy z nim nie mają sensu, był przeciwny wybuchowi powstania i dalszemu przelewania polskiej krwi, sugerował wycofanie „wartościowych elementów patriotycznych” przed Rosjanami na Zachód, spodziewając się w ciągu 5 lat wojny między Rosją a Zachodem. 

        Sosnkowski przestrzegał przed myśleniem o załamaniu się ducha armii niemieckiej na podobieństwo 1918 r.: „stosunki wewnętrzne i ich psychika są inne niż wówczas”. Jednak w depeszy do gen. Bora z 7 lipca pierwszy raz zasugerował nową formę powstania, w obliczu „szczęśliwego zbiegu okoliczności” opanować większe ośrodki (przedtem nakazywał tylko akcje dywersyjne) i można powiedzieć, że tę instrukcję wykonał dowódca AK 1 sierpnia 1944! We Włoszech gen. Anders uważał, że wojskowo powstanie nie miało znaczenia, ponieważ Niemcy już przegrały wojnę, i naciskał N.W., aby ten zabronił powstania wyraźnym rozkazem, którego usłucha jego podwładny gen. Bór. Sosnkowski sądził, że to rząd powinien wydać odpowiednią decyzję. 

 

PREMIER RZĄDU NA UCHODŹSTWIE

        Premier Mikołajczyk natomiast uważał, że jest konieczne i możliwe dogadanie się ze Stalinem, przyjęcie kompromisowego rozwiązania w kwestii granic i formowania nowego rządu z komunistami. Sądził, że rezygnując z niezależności w polityce zagranicznej, można będzie przy pomocy poparcia ruchu patriotycznego w kraju i dyplomatycznego poparcia aliantów zachodnich uratować „biologiczne siły narodu i nie dać się skomunizować”, a wojny między Rosją a Zachodem nie będzie przez najbliższe 20 – 30 lat. Mikołajczyk zaprojektował natomiast plan desantowania siebie i „dwóch ministrów oraz Szefa Sztabu i min. spraw wojskowych gen. Kukiela na Podhale. Rosjanie nie poszliby szczytem Karpat i my utrzymalibyśmy się w górach”, ale Churchill i szef Sztabu gen. Kopański byli temu przeciwni.

 

WYPADKI W WARSZAWIE

        „Dopiero natarcie sowieckie na Warszawę było momentem do wydania rozkazu na akcję wewnątrz miasta. Tylko koordynacja z zewnątrz z natarciem wewnątrz mogła przynieść zwycięstwo”, pisze gen. Bór. Obawiano się szybkiego wejścia Rosjan lub zmasowania w Warszawie cofających się Niemców. 

        Dowódca AK widział katastrofalne klęski Niemców i nie wierzył, że mogą oni zdobyć się na zwrot zaczepny.  

        27 lipca gen. Bór depeszował do N.W. o aresztowaniu dowódców i rozbrajaniu przez Rosjan 27. Dyw. Wołyńskiej, która walczyła u boku Rosjan przeciwko Niemcom, nie zapowiadało to dobrej współpracy. Tegoż dnia niemiecki gubernator dystryktu warszawskiego Fisher wydał zarządzenie stawienia się 100 000 ludzi do robót fortyfikacyjnych. Również Komendant Okręgu Warszawa-miasto płk Chruściel „Monter” (w latach 1936–38 wykładowca taktyki w Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie – w cywilu doktor praw) tego dnia wydał rozkaz „Alarmu” do powstania (odwołany następnego dnia przez gen. Bora). 

        29 lipca ukazała się odezwa płk. Juliana Skokowskiego (dowódca lewicowego PAL-u), mówiąca o (!) ucieczce gen. Bora wraz ze sztabem z Warszawy, wobec tego on obejmuje dowództwo nad wszystkimi podziemnymi oddziałami w stolicy. Wieczorem następnego dnia radio Moskwa, a dzień później radiostacja polskich komunistów – Związku Patriotów Polskich „Kościuszko” wzywają ludność Warszawy do walki: „Ludu Warszawy. Do broni”. Manifest PKWN określał komunistyczną KRN jako jedyne legalne źródło władzy w Polsce, natomiast Rząd Emigracyjny w Londynie i jego Delegat w kraju jest władzą samozwańczą i nielegalną. Niemcy spodziewali się powstania z 29 na 30 lipca i podjęli działania wzmacniające. 30 lipca przybył do gen. Bora emisariusz Jan Nowak-Jeziorański z pesymistycznymi wieściami o niemożliwości zrzucenia brygady spadochronowej, większych zrzutów broni, porozumienia z Sowietami, dodając, że Polska jest w rosyjskiej strefie wpływów i będzie okupowana przez Armię Czerwoną. Szybko jednak zrozumiał, że przybył za późno, zastanawiano się już tylko, kiedy zaczynać...

 

DECYZJA – MORDERCZY POSPIECH

        31 lipca rano na naradzie sztabu dowództwa AK „okrągły stół” i po referacie płk. Iranka-Osmeckiego („Heller” – szef oddziału II wywiadowczego KG AK), wystąpił gen. Okulicki i w bardzo ostrej formie zarzucił tchórzostwo gen. Borowi, żądając natychmiastowego rozkazu do powstania, „Niemcy już są pobici”. Po nim wystąpił płk dypl. J. Szostak („Filip” – szef III oddziału operacyjnego), kończąc: „lepiej zacząć o tydzień za wcześnie, niż o godzinę za późno”. Następnie płk A. Chruściel „Monter” przedstawił braki w uzbrojeniu, sugerując, że siły są zbyt słabe, aby uderzyć, kiedy Niemcy nie są w odwrocie, więc trzeba czekać. 

        Tego dnia zarządzono drugą odprawę na 18.00. Uczestnicy dowiedzieli się o oddziałach sowieckich w Radości, Wołominie i Radzyminie, Rosjanie wzięli do niewoli dowódcę 73. dyw. niemieckiej na Pradze, o panice wśród Niemców w Legionowie. Jednocześnie ogłoszono o wyjeździe Mikołajczyka do Moskwy, powstanie mogło tylko pomóc premierowi we wznowieniu stosunków dyplomatycznych. Gen. Bór poprosił delegata Jankowskiego o zatwierdzenie decyzji. Ten zapytał jeszcze, co będzie, jeśli Rosjanie zatrzymają się, Pełczyński: „wtedy Niemcy nas wyrżną”. D-ca AK, Delegat Rządu, po naradzie z gen. Pełczyńskim i gen. Okulickim w obecności mjr. Janiny Karasiównej, „Haka”, „Bronka” (szef łączności wewnętrznej) na wniosek „Montera” podjęli decyzję o godzinie „W” na 1 sierpnia godz. 17.00. Płk Iranek-Osmecki (szef wywiadu) przybył już po wydaniu decyzji (łapanki, godzina policyjna) i zaczął podważać meldunek „Montera” o załamaniu się oporu niemieckiego, wskazując na napływające nowe jednostki pancerne. Podobny meldunek przekazał płk dypl. K. Pluta-Czachowski „Kuczaba” szef V oddz. łączności operacyjnej, Bór odparł: „Stało się. Jest już za późno, aby decyzję odwołać”.

 

KONSEKWENCJE I OCENY

        Powstanie miało na celu opanowanie stolicy przez AK, wzmocnienie w oczach opinii światowej prawa i roszczeń legalnego Rządu w Londynie do reprezentowania i objęcia władzy w Polsce w obliczu polityki faktów dokonanych Stalina na zajmowanych polskich ziemiach. Powstanie, szczególnie w pierwszym okresie, było swoistym festiwalem polskości, patriotyzmu i „swojskości”. Są głosy, że powstanie było przyczyną, dla której Stalin nie wchłonął Polski jako 17. republiki, tego chciał ZPP z W. Wasilewską na czele, ideę tę forsowała wpływowa Zofia Dzierżyńska. 

        Jednak Stalin już wiosną 1943 postanowił utworzyć wianuszek państw „narodowych” w środkowowschodniej Europie i zupełnie je sobie podporządkować. Intencją przywódców polskich było przeszkodzenie w ustanowieniu się moskiewskiego PKWN w stolicy. Czy powstanie wybuchło, bo gen. Bór uległ nastrojom własnego narodu? Czy jak powiedział płk dypl. J. Bokszczanin („Sęk”, „Wir”, KG AK), że „była to albo lekkomyślność, albo nerwy nie wytrzymały”? 

        Nie bez znaczenia dla wyboru godziny „W” było żądanie Delegata Jankowskiego 24 godzin przed wejściem Rosjan na zainstalowanie władzy cywilnej. 

        Czy powstanie powinno być przerwane wobec niemieckiego bestialstwa i rozstrzeliwań, nawet bez praw kombatanckich? (Deklaracja rządów Wielkiej Brytanii i USA z 29 sierpnia 1944 o uznaniu AK za wojska sojusznicze). 

        RJN wystąpiła z sugestią kapitulacji ok. 10 września, ale Sowieci podeszli do Pragi i ciągle liczono na pomoc. Polacy nie chcieli czegoś niezwykłego, 19 sierpnia 1944 wybuchło powstanie w Paryżu, już 24 sierpnia do Paryża wkroczyła francuska 2. Dyw. Pancerna, następnego dnia Niemcy się poddali. Czy to pokolenie, które podjęło nierówną walkę w 1939 r., mogło nie podjąć walki w sierpniu 1944, kiedy losy Polski miały się decydować na długie lata? Warszawa z atmosferą rosnącego terroru, nieustannych zagrożeń, ciągłych rozstrzeliwań, upokarzania Polaków w każdej możliwie sytuacji, w przeciwwadze uwierzyła w ideę pomszczenia, wymierzenia sprawiedliwości, w ideę powstania. 

        Postępowanie Rosjan wobec powstania odsłoniło wreszcie aliantom ich oblicze, Churchill nazwał to początkiem „zimnej wojny”. Potwierdza to niemiecki historyk, Hans von Krannhals, pisząc o Powstaniu Warszawskim: „Tu i nie gdzie indziej rozpoczęła się zimna wojna między wschodem a zachodem”. Stalin dowiedział się o powstaniu 2 sierpnia o 1.10 po północy od angielskiego Sztabu Generalnego, depesza zawierała prośbę o pomoc. 

        Stalin (weteran przegranej wojny 1920 r.), znając plan „Burza”, był powstaniem zaskoczony, ale jeszcze tego samego dnia wydał tajny rozkaz marsz. Rokossowskiemu i marsz. Koniewowi, aby natychmiast wstrzymali ofensywę na froncie i zajęli się tylko umacnianiem zdobytych przyczółków. Jednocześnie zaczął taniec pozorów z aliantami. Liczył, że czas rozwiąże sytuację w Warszawie po jego myśli. Jednak decyzja o wybuchu powstania, zatrzymując ofensywę sowiecką, zdecydowała o tym, ile obszaru niemieckiego zajmą Rosjanie, a ile zachodni alianci (mimo wcześniejszych uzgodnień). 

        Czy możliwa była inna koncepcja niż zniszczenie powstania i Warszawy, przecież niektórzy Niemcy chcieli wbić „klin” między aliantów i opuszczając Warszawę z jej londyńskim rządem, wrzucić przysłowiowego „szczura” aliantom. W Warszawie powstałby popierany przez Zachód rząd, pod nosem Stalina, były takie opinie, ale po zamachu Hitler stwardniał, nie było ochotników, aby go o tym przekonać. Polacy przegrali powstanie, ale dali z siebie wszystko, zwycięstwo mogło być tylko w sferze duchowej, moralnej. Tym razem nie było wstydu za Zaleszczyki, za ucieczkę rządu i dowództwa. Walczyli do końca, ale nie mogli zwyciężyć. Tak jak w swojej długiej historii, w powstaniach: kościuszkowskim, listopadowym, styczniowym, kiedy szanse często nie były większe, wiedzieli, o co walczą i za jakie wartości przyjdzie im zginąć. Polska kwadratura koła. W marcu 1945 gen. Gehlen, wybitny znawca wschodniego teatru działań, zakończył przygotowywane dla Himmlera 200-stronicowe opracowanie o organizacji, szkoleniu, taktyce, wywiadzie i łączności Armii Krajowej. Upadające Niemcy chciały uczyć się sztuki oporu od najlepszych.

        Wszelkie próby kontaktów z Rosjanami nie przynosiły rezultatów (sowieccy szpiedzy: kpt. Konstanty Kaługin, kpt. Ivan Kołos odmawiali przesyłania depesz do Armii Czerwonej albo przesłane pozostawały bez odpowiedzi).  Gen. „Monter” wysłał radiostację z por. „Makiem” do Rosjan, ale kontakt trwał tylko kilka dni. Stalin miał inne plany. Na scenie milionowego miasta miał się rozegrać rozstrzygający akt politycznej polsko-rosyjskiej konfrontacji w celu ostatecznego ustawienia stosunków z rosyjskim molochem. Gen. Okulicki: „Potrzebny był czyn, który by wstrząsnął sumieniem świata”. Zniszczeniu uległo prawie całe miasto, zginęło ok. 200 000 mieszkańców, spłonęły muzea, archiwa i biblioteki. Powstanie paradoksalnie zamiast przeszkodzić, pomogło komunistom z PKWN w przejęciu władzy w Polsce. Stalin dokonał tego przy milczącym przyzwoleniu Londynu i Waszyngtonu. To, że Hitler wykonał mokrą robotę Stalina w Warszawie, nie zmienia imperialistycznego sowieckiego postępowania i tragizmu powstań: berlińskiego 1953, węgierskiego 1956 czy praskiego 1968. Może ta krwawa ofiara warszawska sprawiła, że dlatego nie było powstania w 1956 r. w Warszawie i był bezkrwawy sierpień 80? 

 

OPINIE LIDERÓW I UCZESTNIKÓW 

        Gen. Anders, d-ca II Korpusu, (p.o. N.W. od 26 II ’45 do 28 V ’45): „Jestem na kolanach przed powstaniem, ale to było nieszczęście. Wojskowo powstanie nie miało znaczenia. Niemcy już przegrali wojnę. Trzeba było porozumieć się z aliantami naprzód, przed powstaniem. (...) wywołanie powstania w Warszawie w obecnej chwili było nie tylko głupotą, ale wyraźną zbrodnią”.

        Bolesław Biega „Sanocki” (sekretarz Rady Jedności Narodowej w podziemiu): „Została podjęta otwarta wojna, otwarta walka z wrogiem uzbrojonym po zęby, nikłymi siłami, bez należytego ekwipunku, no, a co najważniejsze, bez jakichkolwiek gwarancji, że będzie poparcie. Ostatni tydzień to był okres zbliżania się wojsk sowieckich, wycofania się właściwie, wojsk niemieckich i to prawdopodobnie wytworzyło w największym stopniu atmosferę wybuchową”.

        Płk dypl. L. Mitkiewicz (delegat N.W. do Połączonego Komitetu Szefów Sztabów w Waszyngtonie): „Powstanie Warszawskie było niepotrzebne, wybuchło o kilka dni za późno, zniszczono, zburzono Starą Warszawę”; „Powstanie Warszawskie – politycznie i wojskowo, ze względu na sytuację ogólną było wielkim nonsensem”; „...głównym inicjatorem powstania w Warszawie był Mikołajczyk, a szarą eminencją AK był gen. T. Pełczyński” (były oficer wywiadu i kontrwywiadu).

        Stefan Korboński „Nowak”, ”Zieliński”, SL, kier. Walki Cywilnej, ostatni Delegat Rządu: „(...) jeśli stolica będzie uwolniona własnym wysiłkiem i ujawni się w stolicy rząd podziemny, ujawni się Komenda AK, administracja podziemna, wojsko... to przez stworzenie faktu dokonanego zmusimy Rosjan do pogodzenia się z nim”.

        Jan Nowak-Jeziorański „Janek”, „Zych”, emisariusz: „Po Katyniu Powstanie Warszawskie jest największą zbrodnią reżimu stalinowskiego wobec Polski”.

        Karol Popiel, SP (min. odbudowy administracji w Rządzie londyńskim) – uważa, że odpowiedzialnymi byli: Pełczyński, Rzepecki (szef BIP-u), Okulicki (agent Sosnkowskiego), a Mikołajczyk też liczył na powstanie, twierdzi też, że K. Pużak – prezes RJN, nic o wybuchu powstania nie wiedział.

        Gen. Marian Kukiel, min. obrony narodowej (wybitny historyk), uważał, że za gen. Sikorskiego wojsko było instrumentem polityki, później jednak w Warszawie wojsko rządziło, nie było też koordynacji między Rządem, N.W. a Prezydentem w Londynie, słowem bałagan kompetencyjny.

        Kazimierz Bagiński „Dąbrowski”, SL (wiceprezes RJN): „Gdyby nawet rząd był przeciwny powstaniu, to i tak doszłoby do powstania!... Wybuchłoby spontanicznie, zorganizowane przez społeczeństwo lub przez komunistów. Zresztą spodziewaliśmy się wejścia Sowietów w ciągu 3 dni” (oskarżony w procesie 16-tu).

        Kpt. Tadeusz Zawadzki (Żenczykowski), „Kania”, szef wydz. BIP: „Powstanie było nieuniknione. Warszawa musiała pozostać w naszych rękach. To było przecież serce oporu. Bierne czekanie na oswobodzenie stolicy przez Sowiety znaczyłoby, że podziemie to tylko frazes, a działa tylko AL, a AK niczego nie dokonała. Warszawa była naładowana dynamizmem, chęcią zemsty, za łapanki, za masowe egzekucje. Walka z okupantem zakończyła się logicznie wybuchem powstania.(...) Należało też się spodziewać możliwości prowokacji ze strony komunistów. Warszawa była beczką prochu, kto miał dać zapałkę: my czy komuniści. Powstanie rozpoczęło się w chaosie. Zaniedbano zupełnie utworzenia rezerw”.  

        Płk dypl. Stanisław Weber, szef sztabu Komendy Okręgu Warszawskiego AK: „Gdybyśmy rozpoczęli 25 lipca lub 26 lipca, to mielibyśmy więcej szans. Moglibyśmy zdobyć artylerię na Niemcach.”

        Gen. Sawicki, „Opór”, d-ca III rzutu sztabu KG AK: „Do ostatniego tygodnia lipca nikt o powstaniu nie myślał! Powstanie to była regularna bitwa, zaimprowizowana na tydzień naprzód, nie zaplanowana. Więc gdzie tu mówić o rachubie, o jakimś planie”, „Stwierdzam, że przyczyną powstania był motyw polityczny, a nie wojskowy, że decyzja zapadła pod wpływem Okulickiego, emisariusza Sosnkowskiego”, (Okulicki – więzień Łubianki – był zdruzgotany wiadomością, że jego jedyny syn został zabity we Włoszech – II Korpus Polski, służył w artylerii). 

        Gen. Tadeusz Pełczyński, „Grzegorz”, „Robak”, szef sztabu KG AK, z-ca dowódcy AK Do błędów zalicza zmianę godziny z nocy na popołudnie, silniejsze punkty oporu mogły być zdobyte tylko w nocy. Decyzja wybuchu powstania – zbyt późna – broń planowo wysyłano w teren. Liczył na to, że Rosjanie ruszą albo pod naciskiem aliantów albo w ich własnym interesie. Nic nie wiedział o postanowieniach w Teheranie. Bardzo przeżył śmierć syna w powstaniu (student architektury, poległ 17 września 44. Pułk „Baszty”).

        Gen. Kazimierz Sosnkowski, Naczelny Wódz. Relacjonuje interesującą rozmowę z 2 sierpnia 44 odbytą pod Rzymem z dowódcą Frontu Śródziemnomorskiego marszałkiem Wilsonem, który rzekomo zaproponował przerzucenie całego II Korpusu drogą powietrzną do Polski.

        Mjr Eugeniusz Arciuszkiewicz, d-ca polskiego Dywizjonu 301. „Rosjanie nie zezwalali na lądowanie w terenie przez nich zajętym. Woleli czekać na Pradze z bronią u nogi, aż Niemcy zniszczą Warszawę. Może to był rodzaj odwetu za ich klęskę w 1920 r. w pobliżu tego miasta?”. Straty Dywizjonu 301 podczas niesienia pomocy powstaniu były: 15 załóg (90 ludzi) czyli 150% stanu wyjściowego, tylko jedna załoga ze stanu wyjściowego przeżyła okres powstania (ok. 15% zrzutów trafiało do powstańców).

        Adam Romer, dyr. Biura Prezydialnego Rady Ministrów RP w Londynie: „Mikołajczyk uważał, że najważniejszą rzeczą było umożliwienie rządowi powrotu do Polski. Wtedy, w najgorszym razie, zaistniałaby sytuacja taka, jaka była między Rosją a Finlandią. Finlandia, po utracie znacznej części terytorium, zachowała niepodległość, będąc w pewnej zależności od Związku Sowieckiego”.

        Ppłk Roman M. Niedzielski, „Żywiciel”, kmdt. Obwodu Żoliborz: „Cały czas liczyliśmy się z tym, że akcja zacznie się w nocy, a tu powstanie w biały dzień! A my byliśmy w willowej dzielnicy, z ogrodami, z odkrytymi, obszernymi terenami. To było zabójstwo! „Monter (...) bagatelizował siły przeciwnika. Kiedy (...) podoficerowie (...) skarżyli się na brak broni, to powiedział: Musicie sobie zdobyć broń, idąc nawet z kijami i pałkami, a ci, którzy są do tego niezdolni, pójdą pod sąd”.

        Kpt. Bohdan Kwiatkowski, „Lewar”, szef sztabu KO Śródmieście-Południe: „W okolicy Wilczej i Kruczej żądano $20 w złocie za niepełny kubek wody. (...) ok. 10% umarło z głodu, a jednak w niektórych piwnicach urządzano uczty”.

        Kpr. pchor. Janina Pierre-Skrzyńska, łączniczka Zgrupowania „Sosny”, wrażenia z końca powstania: „Napotykałyśmy wszędzie przeraźliwie smutne obrazy. Niewypowiedziana nędza otaczała nas zewsząd. Nędza tych ludzi brudnych, przerażonych, wrogich, którym pozostało tak mało człowieczeństwa. Słyszałyśmy coraz częstsze narzekania, skargi, liczne przekleństwa rzucane w naszą stronę, bo to przez nas stało się to ogólne nieszczęście”.

        Heinrich Himmler, d-a Armii Rezerwowej III Rzeszy (21 września 44 – przemówienie do dowódców i komendantów szkół oficerskich): „Od pięciu tygodni toczymy walkę o Warszawę(...) Jest to najcięższa walka, jaką prowadziliśmy od początku wojny. Porównywalna jest tylko z walkami w Stalingradzie. Tak jest ciężka”. Dalej powoływał się na „walkę w Warszawie pod dowództwem Polaka Bora (...) której przykładem moglibyśmy się sami podbudować i w tej postawie nieulegania nigdy, nawet w najcięższych warunkach i niezłomnej wiary w zwycięstwo powinniśmy wychowywać naszą młodzież”. 

        George Kennan, minister-radca ambasady USA w Moskwie: „Paradoksalnym powodem, dla którego alianci odnosili się z niechęcią do Polaków, był fakt, że Polacy tak bardzo chcieli obronić swoją niepodległość. Chcieli, żeby Polacy stawiali opór Niemcom, ale poddali się Rosjanom. Sądziłem, iż zamiast nakłaniać biednego Mikołajczyka, żeby zrobił coś, co byłoby haniebnym sprzedaniem własnej ojczyzny Rosjanom, powinniśmy zatrzymać im pomoc i wyrzec się odpowiedzialności”.

Jacek K. Matysiak

Opublikowano w Teksty

zura23PODLEGA ZWROTOWI DO CENTRALI NASTĘPNYM KURIEREM!

TAJNE SPEC. ZNACZENIA

Egz. nr 1

INSTRUKCJA NR 3/K/88 z dnia 1989.03.11 dla „WISANA”

        1. Dot. BOCZKOWSKI RICHARD dalej „VERS”

        Wym. nie figuruje w ewidencji operacyjnej, a także nie przechodzi w posiadanych przez nasz pion materiałach. Kontakt oceniamy jako interesujący. Zakładamy, że figurant powiązany jest ze „SZWADRONEM”, co „MUSK” powinien mieć na uwadze w dalszych kontaktach. Tym nie mniej uważamy za celowe kontynuowanie z nim rozmów. „MUSK” powinien dążyć do dokładnego rozpoznania sylwetki figuranta w aspekcie charakterologicznym, jego wad i zalet, zainteresowań, planów przyszłościowych /zarówno osobistych jak i zawodowych/, faktycznych intencji wymienionego w stosunku do „MUSKA”.

        W miarę posiadanych możliwości postarajcie się ustalać kontakty wymienionego zarówno wśród Polonii, jak i obywateli kanadyjskich.

  2. Dot. KOWALSKI ZDZISŁAW JACEK

        Wymieniony przechodzi w materiałach jednostki terenowej. W czerwcu 1980 r., będąc pracownikiem „BETONSTALU” wyjechał /delegowany przez „POLSERVICE”/ do pracy w firmie „KOCHBAU+ BETON KG” w Hannover jako monter-spawacz. Pracy jednak nie podjął i w marcu 1981 r. zerwał kontrakt nie zwracając paszportu służbowego.

        W związku z zatrudnieniem go na okres próbny przez „ALBA”, prosimy o wyjaśnienie /przed podjęciem decyzji o stałym zatrudnieniu/, na jakim statusie figurant przebywa w Kanadzie, czy ma uregulowane sprawy z krajem.

        3. Dot. PROSZOWSKI CHRIS

        Wym. nie figuruje w kartotekach i nie przechodzi w posiadanych przez nas materiałach. Podzielamy wniosek „MUSKA”, aby w kontaktach z wymienionym nie wychodzić z inicjatywą, a ograniczyć się jedynie do rozmów podczas spotkań z nim na imprezach kulturalnych organizowanych przez urząd. W przypadku, gdy figurant ponowi ofertę sprzedaży technologii z firmy „MAC LAREN ENGINEERS” i skonkretyzuje ją „MUSK” powinien odebrać dokładną relację na ten temat, ale nie powinien finalizować sprawy sugerując, aby C. PROSZOWSKI przedstawił ją w trakcie najbliższego pobytu w Polsce. Informujcie o jego planach przyjazdowych do kraju.

        4. Dot. ŚWIęCKI RAFAŁ AMADEUSZ

        Wym. pozostaje w zainteresowaniu jednostki terenowej jako osoba podejrzana o działalność wywiadowczą. Stwierdzono, iż w czasie pobytu w Polsce w 1978 r. indagował obywateli PRL na temat rozmieszczania i uzbrojenia jednostek wojskowych w okolicy Rembertowa, w tym również jednostek radzieckich.

        W związku z powyższym oraz z próbami jego docierania zarówno do „HALERA”, jak i „MEKSA” zachodzi podejrzenie, że może być wykorzystywany przez KSS jako prowokator.

        Prosimy, aby „MEKS” zachował ostrożność w ew. dalszych kontaktach z tym figurantem i w miarę możliwości postarał się uzyskać dane na temat jego planów przyjazdowych do kraju. W wypadku, gdyby figurant poważnie zajął się sprawą kontaktów handlowych, czy gospodarczych z naszym krajem „MEKS” powinien przekonywać go, iż takie sprawy najlepiej załatwiać osobiście w odpowiedniej instytucji w kraju.

        5. dot. ZAZUNIUK ANDRZEJ

        Z informacji „AKYMA” wynika, iż wymieniony jest współpracownikiem BOB’a PIASKI w firmie konkurującej z firmą „MALUCHA”. Prosimy o uzyskanie bliższych danych osobowych A.Z.

        6. Dot. wykorzystania informacji przekazywanych przez źródła.

        Wielokrotnie informacje źródłowe przekazywane pocztą docierają z opóźnieniem i nie mogą być wykorzystane przez pion „H” /mimo Waszych sugestii/. W związku z powyższym prosimy, aby wszystkie istotne informacje źródłowe, których wykorzystanie sugerujecie skonsultować z pionem „H”, przesyłać depeszami.

        7. Dot. artykułów prasowych.

        Uprzejmie prosimy o sporządzanie notatek analitycznych z istotnych pod względem treści artykułów dot. zainteresowań naszego pionu.

        W szczególnych wypadkach, gdy artykuł jest konieczny do włączenia do sprawy, prosimy o jego załączanie.

        W załączeniu przesyłamy informację na temat prowokacji w Wiedniu /załącznik nr 1/.

K. Jarecki

***

WARSZAWA, 1986.06.26

T A J N E

Egz. Nr 2

NACZELNIK WYDZIAŁU XVI 

DEP. I MSW

Płk Stanisław RACZKA

        Odpowiadając na Wasze pismo nr OCW-01176/86 z dnia 05.06.1986 r. dot. oceny dwuletniej pracy rezydentury w Ottawie kierowanej przez „WISANA” informujemy:

        1. W omawianym okresie rezydentura dokonała pozyskania:

        a/ k.o. placówkowego ps. „HALER” /of. ps. „FENT”/, który rokuje nadzieje operacyjne w przyszłości.

        b/ na podstawie szeregu informacji przekazanych przez rezydenturę w sprawie „AMARO” przeprowadzono z powodzeniem rozmowę werbunkową z figurantem, w przyszłości sprawa agenturalna.

        Rezydentura w dużym stopniu przyczyniła się do rozpoznania figurantów spraw prowadzonych przez Centralę: „AMA” /of. ps. „WISAN”/, „ASCO” /of. ps. „KONTIS”/, „CAMO” /of. ps. „RIZO”/, „DAN” /of. ps. „RIZO”, of. ps. „FENT”/ „EAST” /of. ps. „WISAN”/, „ELS” /of. ps. „RIZO”/, „GAY” /of. ps. „RIZO”/, „KAMA” /of. ps. „FENT”/, „MALUCH” /of. ps. „RIZO”/, „RAN” /of. ps. „WISAN”/, „SANDRA” /of. ps. „WISAN”/, „SWL” /of. ps. „WISAN”/, „SOBOL” /of. ps. „FENT”/.

        Rezydentura prowadziła kontrolę zachowania się i działalności figurantów, realizowała zadania ustaleniowo-rozpoznawcze w sprawach.

        Rezydentura przekazała także szereg charakterystyk i bliższe dane personalne kandydatów do ewentualnego wykorzystania operacyjnego – dot. to głównie stypendystów odbywających studia w Polsce.

        2. Wyniki pracy rezydentury z siecią agenturalną:

        – k. o. placówkowe:

        – „ALB” /of. ps. „KONTIS”/ – nie jest wykorzystywany zgodnie z posiadanymi możliwościami, rezydentura dąży do zaktywizowania jego działalności;

        – „BORST” /of. ps. „RIZO”/ – aktywny i zdyscyplinowany współpracownik. Przekazane przez niego dane oceniane są pozytywnie i były wykorzystywane informacyjnie dla innych jednostek resortu;

        – „BRES” /of. ps. „RIZO”/ – nie w pełni wykorzystany współpracownik, zostanie z nim przeprowadzona rozmowa podczas pobytu w kraju;

        – „CZARA” /of. ps. „WISAN”/ – ze względu na miejsce pracy /Vancouver/ nie został z nim podjęty kontakt, gdyż możliwości kontroli operacyjnej są ograniczone. Rezydentura miała ewentualnie wykorzystać sprzyjające okoliczności do obserwacji jego zachowania;

        – „EGEJ” /of. ps. „RIZO”/ – chętny do współpracy i zdyscyplinowany. Mimo ograniczonych możliwości wywiadowczych przekazuje jednak dane z zakresu kontrwywiadowczego zabezpieczenia placówek i obywateli polskich delegowanych do pracy w Kanadzie;

        – „FELYX” /of. ps. „KONTIS”/ – z uwagi na okazywaną niechęć do współpracy rezydentura podejmowała szereg przedsięwzięć mających na celu uaktywnienie go w realizacji naszych zadań. Realizowane przez rezydenturę przedsięwzięcia oceniamy pozytywnie;

        –”HETMAN” /of. ps. „WISAN”/ – otrzymywaliśmy istotne informacje, chociaż źródło nie zostało całkowicie wykorzystane. W związku z wcześniejszym odwołaniem „H” powrócił do kraju;

        – „JASPER” /of. ps. „RIZO”/ – sumienny i aktywny współpracownik. Przekazywane przez niego informacje, dot. głównie nieprawidłowości w miejscu pracy, były wykorzystywane na zewnątrz;

        – „LIVA” /of. ps. „KONTIS”/ – bardzo aktywny i sumienny współpracownik, przekazał szereg istotnych informacji, które zostały wykorzystane w pracy naszej, jak i innych jednostek resortu;

        – „MEKS” /of. ps. „FENT”/ – sumienny i zdyscyplinowany współpracownik wywiązujący się z przyjmowanych zadań;

        – „MEST” /of. ps. „RIZO”/ – bardzo aktywne źródło, przekazał szereg informacji, które zostały wykorzystane w prowadzonych sprawach, a także dla innych jednostek;

        – „NARO”/of. ps. „KONTIS”/ – nie pracuje w zgodzie ze swoimi możliwościami, biernie podchodzi do wykonywania zadań, wymaga aktywizacji;

        – „NAUTA” /of. ps. „RIZO”/ – nie wykorzystywany zgodnie z posiadanymi możliwościami, należy go odpowiednio ukierunkować);

        – „OXBO” /of. ps. „KONTIS”/ – mimo deklarowanych chęci współpracy nie uzyskano od niego wartościowych danych. Po zakończeniu rotacji powrócił do kraju;

        – „ROBLIN” /of. ps. „KONTIS”/ – w początkowym okresie współpracy brak było jej wyników. Aktualnie, na skutek działań rezydentury, uzyskano ważne informacji dot. kontaktów obywateli kanadyjskich z naszą placówką i nieprawidłowości na placówce, które zostały wykorzystane przez inne jednostki naszego Departamentu;

        – „SADZ” /of. ps. „WISAN”/ – bierny współpracownik. Mimo podejmowanych przez rezydenturę wysiłków nie uzyskano korzyści informacyjno-operacyjnych;        

        – „Yorkton” /of. ps. „RIZO”/ – rezydentura podejmowała szereg przedsięwzięć mających na celu aktywizację źródła, jednak nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów. Rezydentura prowadzi pracę ze źródłem w kierunku stawiania mu do realizacji konkretnych zadań, instruowania na temat ich wykonania i wymagania szczegółowej realizacji.

        3. Rezydentura w okresie sprawozdawczym przekazała szereg informacji i dokumentów o sprawach związanych z działalnością kanadyjskich służb specjalnych /w tym nowopowołanej Canadian Security Intelligence Service/. Rezydentura przekazała także kilka informacji analitycznych dot. sytuacji kontrwywiadowczej w Kanadzie. Ponadto Rezydentura realizowała zlecane doraźnie ustaleniowo-rozpoznawcze i przekazywała informacje dot. KSS. Dane te przyczyniły się do poszerzenia wiedzy o głównym przeciwniku na kierunku kanadyjskim, a informacje na temat CSIS zostały wysoko ocenione przez Centralę.

        4. Rezydentura realizowała zadania ustaleniowo-rozpoznawcze na zlecenie Centrali, a dot. obywateli zamieszkałych na terenie Kanady w sposób pełny i terminowy.

        5. Nie mamy uwag odnośnie konspiracji pracy w rezydenturze i stanu moralno-politycznego kadry.

        6. Rezydent w stopniu dobrym angażował się w realizację spraw, w prawidłowe ukierunkowanie oficerów w pracy operacyjnej i informacyjnej oraz umiejętności prawidłowego organizowania pracy i kierowania podległym mu zespołem rezydentury.

        W świetle powyższych materiałów oceniamy działalność rezydentury na rzecz pionu jako w pełni zadawalającą.

        W załączeniu zwracamy po wykorzystaniu wyciąg ze sprawozdania „WISANA”.

Z-CA NACZELNIKA WYDZIAŁU C DEP. I MSW

Ppłk Jan LARECKI

***

Warszawa, 1986-06-25

T a j n e

Egz. poj.

N O T A T KA

dot. dezertera z placówki PRL w Toronto

STęPINSKI Andrzej s. Stanisława i Stefanii zd. Bajzert, ur. w Wieluniu, narodowość żydowska, obywatelstwo polskie, żonaty z Teresą Pierzchała posiadają jedno dziecko – syn. Wykształcenie wyższe – UW, prawnik, członek PZPR od 1951 roku, zatrudniony w PP „METALEXPORT”.

        W latach 1960–64 przebywał na placówce w BRH w Pakistanie, Karaczi, zaś w latach 1967–70 w New Delhi jako delegat „Metalexportu”.

        W 1976 roku uzyskano informację z Wydz. IIIA ówczesnej KSMO, iż w okresie pobytu na placówce w Karaczi A. Stępiński nawiązał kontakty z firmami należącymi do osób narodowości żydowskiej, za które to powiązania został odwołany do kraju.

        W 1975 roku działając jako delegat „Metalexportu” A. Stępiński nawiązał kontakt z irańską firmą „Amirow Co” należącą do osób narodowości żydowskiej. Firma ta podpisała kontrakt z „Metalexportem” zakupując obrabiarki. Z uwagi na niewypłacalność firmy nie odebrano zamówionych obrabiarek narażając „Metalexport” na duże straty materialne.

        W 1976 roku A. Stępiński nie otrzymał zgody Dep. I MSW na zatrudnienie na placówce handlowej PRL w Londynie. Poza przyczynami wymienionymi powyżej innym faktem przemawiającym za brakiem zgody na delegowanie do pracy za granicą był jego stan cywilny – rozwiedziony. W 1977 roku A. Stępiński zawarł związek małżeński z Teresą Pierzchała.

        W 1979 roku otrzymał zgodę na wyjazd do pracy do spółki „Dalimpex” w Toronto jako dyrektor naczelny.

        W latach 1959–62 A. Stępiński wykorzystywany był przez ówczesny Wydz. XI Dep. II MSW jako właściciel lokalu konspiracyjnego.

        W okresie pobytu za granicą A. Stępiński nie był wykorzystywany przez naszą Służbę, ani też nie odnotowaliśmy sygnałów wskazujących na zamiar dezercji.

        Po odmowie powrotu do kraju w dniu 1985-06-29 A. Stępiński podjął pracę w firmie kanadyjskiej, której właścicielem jest Kanadyjczyk czeskiego pochodzenia – Havelka /firma mieści się niedaleko Toronto/.

        W dniu 1986-06-22 otrzymaliśmy informację, że A. Stępiński z żoną Teresą i synem Robertem zamierza powrócić do kraju /planowany powrót „Batorym” 1986-07-22/.

Opr. Wydz. X Dep. I MSW

Opublikowano w Teksty
piątek, 28 lipiec 2017 07:38

Jak rozpoznać podstawionego agenta?

zura23        Szanowni Państwo, kontynuujemy nasz cykl ujawniania materiałów rezydentury wywiadu PRL w Kanadzie. Część z nich pochodzi z niedawno odtajnionego zbioru zastrzeżonego. Materiały te są pozyskiwane w ramach prowadzonego przez nasz tygodnik programu badawczego w IPN „Polonia i jej korzenie”. Zachowano oryginalną pisownię.

WARSZAWA, 1988.01.12

T A J N E

Egz. pojed.

ŁąCZNIK DO INSTRUKCJI NR 2/K/88 z 1988/02/15 dla „Wisana” 

w Ottawie

        Dotyczy: wybranych problemów podstawiania agentury przez Amerykańskie Służby Specjalne

        Jak pokazuje dotychczasowa praktyka operacyjna, jedną z podstawowych metod działania Amerykańskich Służb Specjalnych w zakresie rozpracowywania oficerów obcego wywiadu, jest podstawianie agentury. W tym celu wykorzystywane są szczegółowo opracowane przedsięwzięcia i kombinacje operacyjne z wykorzystaniem faktycznie istniejących oraz fikcyjnych firm i organizacji. Jednocześnie, pomimo dużej precyzji swoich działań, przeciwnik popełnia błędy, które pozwalają na ujawnienie podstawionej agentury lub kadrowego pracownika ASS. Poniżej przedstawione zostały niektóre z ostatnich doświadczeń wywiadu radzieckiego odnośnie tej problematyki, przy czym rozważania te dotyczą zarówno terenu USA jak i innych państw NATO.

        1. Jednym z podstawowych elementów dot. powyższego zagadnienia jest sposób w jaki ASS organizują pierwszy kontakt podstawionego agenta z pracownikiem operacyjnym.

Opublikowano w Teksty
Strona 1 z 18