Goniec

Switch to desktop Register Login

Bronimy swoich inwestycji. Bronimy oczywiście demokracji. Wtedy tego nie było. Wtedy było wszystko na czysto. A wtedy się bali. Sam Kwaśniewski mówił wtedy: – My wrócimy do władzy może za 15 lat... Można było to dopiąć. Oczywiście, może by mnie wtedy zabili. Ale dla mnie to było warte nawet śmierci. To ryzyko było warte śmierci. Żeby powstała Polska na nowo. Dumna i wolna.

Gdybym wygrał wybory, gdyby to się stało, to pierwszą rzeczą, którą zapowiedziałem, było doprowadzenie do wolnych wyborów do Sejmu, aby do Sejmu dostało się jak najwięcej prawych, patriotycznych Polaków. Trzeba było skończyć z tym Sejmem kontraktowym. A co oni zrobili? Oni stworzyli nowy rząd bez wyborów. Rząd Bieleckiego. I to znowu z Balcerowiczem."

Tymiński wiedział, że prezydent w Polsce nie ma wielkiej władzy politycznej. I miał zamiar zastosować metodę, którą można by określić metodą prasy politycznej. Chciał animować, wzbudzać i pobudzać aktywność polityczną Polaków na dole, a równocześnie od góry naciskać na Sejm i aparat państwa. Wytwarzać obywatelskie ciśnienie od dołu, aby jego względnie niewielkie możliwości nacisku odgórnego były zwielokrotnione w politycznej skuteczności.

Opublikowano w Lektura Gońca
piątek, 14 listopad 2014 12:58

Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy (9)

Trzeci rzucił się na mnie, też był pijany. Zaczął mnie gryźć. Okładałem go pięściami po głowie. Puścił mnie. Porwałem się gotowy do dalszej walki, chociaż chwiałem się na nogach i byłem wpółprzytomny. Nagle zacząłem wymiotować. Później poczułem, że ktoś prowadzi mnie pod rękę. Był to tamten mężczyzna, któremu przyszedłem z pomocą. Pytał mnie o coś, lecz nie mogłem go zrozumieć.

Potem pamiętam, że wycierano mi twarz mokrym ręcznikiem. Pochylały się nade mną jakieś nieznane mi twarze. Później alkohol zupełnie odebrał mi świadomość.

Rano obudziłem się w nieznanym mi mieszkaniu. Byłem zdumiony tym, że się tu znalazłem. Powiedziałem głośno:

– Czy jest kto w domu?

W drzwiach od kuchni ukazała się komiczna, okrągła głowa, prawie zupełnie pozbawiona włosów z powodu jakiejś skórnej choroby.

Opublikowano w Lektura Gońca

Niedziela

Polityk wyklęty

W niedzielę Tymiński wstaje później. Odsypia cały tydzień. Jest już po dziewiątej. Za oknem spadł pierwszy śnieg. Wszystko jest białe. Tylko przysypana lekko na wierzchołkach świerków śniegiem ciemna ściana jego lasu stała się jeszcze bardziej czarnozielona. Idzie do kuchni i robi sobie skromne śniadanie. Chinki jeszcze nie wstały. Wypuszcza z domu szczekające już od otwieranych na werandę drzwi owczarki Mulan. Zakłada kalosze i schodzi do garażu. Tam od zeszłego jeszcze roku ma dwa pojemniki z ziarnem dla ptaków. Co roku przez zimę dokarmia ptaki w dwóch karmnikach na skraju swojego lasu.

Opublikowano w Lektura Gońca
czwartek, 06 listopad 2014 14:28

Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy (8)

– Helci i Mańci nasze najniższe uszanowanie! – wesoło odezwał się do nich Józef.

– Nasze dwa!... – odparła jedna.

– Uśmarowanie – dodała druga.

– Co to za jedne? – zapytałem Józefa.

– Przemytniczki, Helka Pudel i Mania Dziuńdzia.

– To i kobiety z kontrabandą chodzą?

– Jeszcze jak! Niektóre lepiej fartują niźli chłopaki. Ale mało ich. W całym miasteczku dziesięciu nie znajdziesz. Chodzą te, co mają krewnych za granicą.

Zbliżyliśmy się do restauracji Ginty. Przed wejściem tłoczył się tłum chłopów z butelkami w rękach i kieszeniach. Drzwi były otwarte na oścież, wraz z parą oddechów i dymem machorki, unosił się gwar głosów i krzyki pijanych.

Opublikowano w Lektura Gońca

Prawo Ascha mówi więc, że konformizm społeczny ma kluczowy wpływ na wypowiadane oceny przez członków grupy. Zgodnie z prawem Ascha, Wałęsa otrzymał co najwyżej 75 proc. ważnie oddanych głosów.

Pamiętać bowiem należy o tezie Tymińskiego na temat nieznanej skali fałszerstw wyborczych na jego niekorzyść. A skuteczne działanie konformizmu było możliwe tylko dzięki temu, że tak jak w eksperymencie Ascha, grupa prowadząca i trzy grupy wspierające szokową transformację, stworzyły w sposób ukryty sytuację systemowego wprowadzania w błąd polskiego społeczeństwa. Jego rdzeniem stał się system medialny, z telewizją i prasą w roli głównej. Polski system medialny wystąpił w roli owej grupy, tak jak w eksperymencie Ascha, sugerującej błędne odpowiedzi. I funkcjonuje tak po dziś dzień.

Opublikowano w Lektura Gońca
sobota, 01 listopad 2014 13:21

Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy (7)

Poprosiłem ją, by przyniosła dla mnie ręcznik i mydło. Potem poszedłem przez ogrody ku rzeczułce. Brnęła za mną.

– Idź do domu... Ja zaraz przyjdę... – A ja tu posiedzę sobie... Nie będę patrzeć... Wcale to mnie nie ciekawi... Józiek mnie nigdy nie goni... To nieładnie tak: młodszych prześladować.

– Siedź, siedź... Jakaś ty jeszcze głupia!

– To i dobrze. Żeby wszyscy byli mądrzy, to powariowaliby!

Zostawiłem ją pod wierzbą i poszedłem z prądem rzeki. Wykąpałem się i ruszyłem z powrotem. Janinka dreptała z boku.

Opublikowano w Lektura Gońca

ODEZWA DO WSZYSTKICH PATRIOTÓW POLSKICH

Józef Klemens Piłsudski – romantyczny realista – założyciel bojówek PPS, komendant Strzelców i Drużyniaków, brygadier, naczelnik Państwa Odrodzonej Rzeczypospolitej i Naczelny Wódz w zwycięskiej wojnie z Rosja bolszewicką w 1920 r. Pierwszy Marszałek II Rzeczypospolitej Polskiej – "cieniom królewskim równy".

W lutym 1914 r. Piłsudski w swoim odczycie w Towarzystwie Geograficznym w Paryżu powiedział: "Problem niepodległości Polski zostanie rozwiązany tylko wtedy, jeżeli Niemcy podbiją Rosję i z kolei sami zostaną pobici przez Francję. Naszym obowiązkiem jest uczynić wszystko dla osiągnięcia tego celu, w przeciwnym bowiem wypadku będziemy skazani na długą, niemal beznadziejną walkę". W lipcu 1914 r. był przekonany, że wojna wybuchnie lada dzień. W związku z tym zaczął przygotowywać swe oddziały do mobilizacji. Piłsudski był realistą; widział rzeczy takimi, jakimi są – bez żadnych upiększeń. W wojnie upatrywał drogę do zdobycia przez Polskę niepodległości, a do zaborców odnosił się w zależności od tego, jaką rolę mogli oni odegrać w tej drodze. Spośród zaborców jedynie Austria dawała jako taką gwarancję, że nie będzie przeciwstawiała się polskim aspiracjom niepodległościowym.

Opublikowano w Teksty
sobota, 25 październik 2014 21:31

Szarża pod Rokitną

Zdarza się bowiem, że śmierć jest rzeczą większą niż życie i płodniejszą.
Wacław Budzyński, 1. Szwadron Ułanów LP

13 czerwca 1915 roku 2. Szwadron Ułanów Legionów Polskich wykonał wiekopomną szarżę na poczwórne okopy rosyjskie na polach wsi Rokitna w Besarabii. Warto w Roku Czynu Niepodległościowego zastanowić się, jakie było znaczenie tego czynu wojennego, jednego z najbardziej symbolicznych w naszej historii. Poległo 15 ułanów. Czy tak mała, szczególnie w skali I wojny światowej, bitwa może stanąć w jednym szeregu obok Kircholmu, Kłuszyna, Wiednia?

Kiedy w 1914 roku I Brygada Piłsudskiego walczyła o wyzwolenie Królestwa Polskiego, II Brygada Legionów broniła Węgier i Bukowiny. Dla strzelców I Brygady 6 sierpnia 1914 roku oznaczał nie tylko początek wojny, ale też dzień przekroczenia granicy Imperium Rosyjskiego, atak na Rosję. Szli wyznaczać granice Polski. Żołnierzom II Brygady nie było dane przeżycie takiego momentu w roku 1914. Swoje pierwsze walki toczyli na ziemiach Cesarstwa Austro-Węgierskiego, i to na dalekich – w ich odczuciu – tyłach. Nad granicą nieprzyjacielską znaleźli się dopiero w kwietniu 1915 roku, kiedy przewieziono ich na linię frontu, w rejon Czerniowiec. W skład II Brygady wchodził 2. i 3. pułk piechoty Legionów, dwie baterie artylerii oraz 2. i 3. szwadron ułanów, tworzące dywizjon ułanów rotmistrza Zbigniewa Dunin-Wąsowicza, prawnuka Mikołaja Dunin-Wąsowicza, uczestnika Somosierry.

Opublikowano w Teksty

Nie do wszystkich zresztą komisji wyborczych w miastach wojewódzkich. Po co mieli chodzić po lokalnych komisjach. Nie mieli nad tymi komisjami kontroli. Bo takie fałszerstwa by się prędzej czy później wydały. Oni poszli tam, gdzie mieli ludzi pewnych. Kupionych. I tam, gdzie był faks od Państwowej Komisji Wyborczej".

Ośrodek prowadzący wojskowych służb specjalnych zastosował ponownie jednolitą taktykę zwalczania Tymińskiego. I to najbardziej skuteczną. W zmasowanym ataku propagandowym zastosowano taktykę zastraszania. Tworzono atmosferę strachu przed możliwym wyborem Tymińskiego na prezydenta. Tworzono przeświadczenie o sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Po przegranej przez Mazowieckiego w I turze wyborów, jego rząd podał się do dymisji. To tworzyło nastrój niepewności, a nawet strachu. Nie ma rządu. Nie wiadomo, kiedy będzie nowy. A co będzie z naszymi emeryturami i rentami? Przecież do końca nie wiadomo. Ten nastrój zagrożenia bezpieczeństwa profesjonalnie potęgowano. Tworzono atmosferę poprzez wypowiedzi i kampanię medialną, że w wypadku zwycięstwa w II turze Tymińskiego załamie się polskie państwo i stanie się coś niewyobrażalnego. Trudnego do przewidzenia. Co? Tego nie precyzowano. Tworzono w sposób profesjonalny narastającą atmosferę strachu i zagrożenia. Ludzie zaczęli się bać ewentualnego zwycięstwa Tymińskiego.

Opublikowano w Lektura Gońca

23 sierpnia 1939 roku został podpisany "pakt przyjaźni" – pakt Ribbentrop-Mołotow pomiędzy hitlerowskimi Niemcami a bolszewicką Rosją, na podstawie którego Polska miała przestać istnieć. Dwie cywilizacje śmierci chciały unicestwić Naród Polski, bezwzględnie próbując doprowadzić nasz kraj do zagłady. Warszawa i jej mieszkańcy w pierwszej kolejności miała zostać zgładzona. Rozkazem Himmlera na terenie Warszawy powstał obóz zagłady KL Warschau, który pochłonął 200 tys. istnień ludzkich.

Nasza Warszawa ciągle krwawi. Do dziś dnia nie powstał na tej umęczonej ziemi żaden znak pamięci upamiętniający tę potworną zbrodnię.
ks. Zdzisław Peszkowski

Oburzającym faktem było rzucenie na kilka dziesięcioleci całkowitej zasłony milczenia na sprawę tej niemieckiej zbrodni. Bardzo dużą zasługą p. sędzi Marii Trzcińskiej jest to, że przez wiele lat podejmowała ona, nieraz osamotniona, jakże trudną walkę o odsłonięcie prawdy o KL Warschau, walkę, którą nierzadko prowadziła wśród ogromnych przeszkód i osobistych ataków przeciw niej.
prof. Jerzy Robert Nowak

Spór o KL WARSCHAU
Nie było w Warszawie komór gazowych – twierdzi Władysław Bartoszewski
Komory były – mówią dokumenty! Leszek Żebrowski – historyk

Opublikowano w Teksty