Goniec

Switch to desktop Register Login

Nie do wszystkich zresztą komisji wyborczych w miastach wojewódzkich. Po co mieli chodzić po lokalnych komisjach. Nie mieli nad tymi komisjami kontroli. Bo takie fałszerstwa by się prędzej czy później wydały. Oni poszli tam, gdzie mieli ludzi pewnych. Kupionych. I tam, gdzie był faks od Państwowej Komisji Wyborczej".

Ośrodek prowadzący wojskowych służb specjalnych zastosował ponownie jednolitą taktykę zwalczania Tymińskiego. I to najbardziej skuteczną. W zmasowanym ataku propagandowym zastosowano taktykę zastraszania. Tworzono atmosferę strachu przed możliwym wyborem Tymińskiego na prezydenta. Tworzono przeświadczenie o sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Po przegranej przez Mazowieckiego w I turze wyborów, jego rząd podał się do dymisji. To tworzyło nastrój niepewności, a nawet strachu. Nie ma rządu. Nie wiadomo, kiedy będzie nowy. A co będzie z naszymi emeryturami i rentami? Przecież do końca nie wiadomo. Ten nastrój zagrożenia bezpieczeństwa profesjonalnie potęgowano. Tworzono atmosferę poprzez wypowiedzi i kampanię medialną, że w wypadku zwycięstwa w II turze Tymińskiego załamie się polskie państwo i stanie się coś niewyobrażalnego. Trudnego do przewidzenia. Co? Tego nie precyzowano. Tworzono w sposób profesjonalny narastającą atmosferę strachu i zagrożenia. Ludzie zaczęli się bać ewentualnego zwycięstwa Tymińskiego.

Opublikowano w Lektura Gońca

23 sierpnia 1939 roku został podpisany "pakt przyjaźni" – pakt Ribbentrop-Mołotow pomiędzy hitlerowskimi Niemcami a bolszewicką Rosją, na podstawie którego Polska miała przestać istnieć. Dwie cywilizacje śmierci chciały unicestwić Naród Polski, bezwzględnie próbując doprowadzić nasz kraj do zagłady. Warszawa i jej mieszkańcy w pierwszej kolejności miała zostać zgładzona. Rozkazem Himmlera na terenie Warszawy powstał obóz zagłady KL Warschau, który pochłonął 200 tys. istnień ludzkich.

Nasza Warszawa ciągle krwawi. Do dziś dnia nie powstał na tej umęczonej ziemi żaden znak pamięci upamiętniający tę potworną zbrodnię.
ks. Zdzisław Peszkowski

Oburzającym faktem było rzucenie na kilka dziesięcioleci całkowitej zasłony milczenia na sprawę tej niemieckiej zbrodni. Bardzo dużą zasługą p. sędzi Marii Trzcińskiej jest to, że przez wiele lat podejmowała ona, nieraz osamotniona, jakże trudną walkę o odsłonięcie prawdy o KL Warschau, walkę, którą nierzadko prowadziła wśród ogromnych przeszkód i osobistych ataków przeciw niej.
prof. Jerzy Robert Nowak

Spór o KL WARSCHAU
Nie było w Warszawie komór gazowych – twierdzi Władysław Bartoszewski
Komory były – mówią dokumenty! Leszek Żebrowski – historyk

Opublikowano w Teksty
piątek, 24 październik 2014 14:49

Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy (6)

– ...Otóż pewnego razu "jejny" mąż zechciał zrobić hecę i do trzydziestu jaj, które ona wbijała na patelnię, dodał jeszcze trzydzieści. Baba przyszła, usmażyła jajecznicę i zabrała się do żarcia. Ledwie potrafiła wszystko wetknąć.

– Cholera, nie pękła! – rzekł Słowik kręcąc głową. – ...Zjadła i siedzi. Sapie jak parowóz. A tu sąsiadka przychodzi i pyta: czemu taka czerwona? A ona powiada tak: "Wiecie co, sąsiadeczko? Albo chora jezdem, albo chorować bede: z trzydziestu jojek jajecznicę ledwie wtrząchnęłam!".

Chłopaki się śmieją i paląc papierosy zaczynają opowiadać o różnych, znanych im wypadkach obżarstwa. W trakcie tej rozmowy drzwi do stodoły się otwierają i znów przychodzi Bombina, z gracją niosąc w ręku wypełniony jabłkami i śliwkami kosz.

Opublikowano w Lektura Gońca

Zostawiłem więc ludzi z niepewnością, co było w mojej teczce. I tak miało być, aby żrąca ciekawość zmusiła ich do poznania prawdy. To była moja świadoma decyzja i jestem za to całkowicie odpowiedzialny. Tak musiało być dla przyszłego dobra Polski. W drugiej turze wyborów byłem świadomy, że nie zostanę prezydentem Polski, ponieważ wynik wyborów będzie sfałszowany z powodu niedopilnowania liczenia głosów wyborczych".

Kampania wyborcza Tymińskiego, a zwłaszcza jego wypowiedź w kontekście owej czarnej teczki, naruszyła wszakże heroiczny mit Wałęsy, jako ikony Solidarności, by użyć określenia Michnika. A heroiczny mit Wałęsy, jako człowieka, który prawie że sam obalił komunizm, był przede wszystkim potrzebny tym siłom politycznym w kraju i za granicą, które robiły w Polsce szokową transformację polskiego komunizmu w latach 1988–1993.

Opublikowano w Lektura Gońca
czwartek, 16 październik 2014 22:58

Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy (5)

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem Trofidę, po upływie blisko dwóch lat od czasu wspólnej służby w wojsku; ledwie go poznałem. Wyszczuplał, był opalony, głowę miał lekko wciągniętą w kark, jakby się stale bał uderzenia z tyłu; oczy miał lekko przymrużone. A gdy lepiej mu się przyjrzałem, spostrzegłem na jego twarzy wiele zmarszczek. Stanowczo się zestarzał, chociaż był tylko o pięć lat starszy ode mnie. Był po dawnemu wesoły, lubił żartować i robić kawały, lecz teraz czynił to niechętnie, jakby z przymusu. Myśli jego błądziły gdzie indziej. W kilka lat później zrozumiałem to dobrze.

Poznałem, co się kryło w przymrużonych oczach, które raziło światło dzienne.

Szliśmy po polach i łąkach. Nogi ślizgały się po mokrej trawie, osuwały się z wąskich miedz, grzęzły w błocie. Szliśmy przez lasy, przedzieraliśmy się przez krzaki. Wymijaliśmy różne przeszkody. Jedne mogliśmy dostrzec, o innych wiedział tylko Trofida. Czasem zdawało mi się, że idziemy bez celu, że gubimy kierunek, błądzimy... Niedawno, na przykład, wspinaliśmy się stromym stokiem wzgórza, na którego szczycie rosła, bielejąca w ciemności brzoza. Teraz znów wspinamy się po gliniastej roli na szczyt wzgórza i znów... brzoza. Miałem chęć zwrócić na to uwagę Józka, lecz nie wypadało mi tego robić.

Opublikowano w Lektura Gońca

Występujący na konferencji w roli dziennikarza, postsolidarnościowy polityk Czesław Bielecki jako przykład na to, że Tymiński otacza się ludźmi z byłej SB, podał nazwisko jego pełnomocnika w Warszawie, który miał być "podpułkownikiem Służby Bezpieczeństwa". Tymiński twierdzi, że dzięki temu najprawdopodobniej miał dużo sympatyków w milicji, a potem policji, gdyż ów pełnomocnik był oficerem milicji, a nie oficerem SB.

"Milicja, nie wiem dlaczego, mnie strasznie polubiła. I takie dowody sympatii miałem od nich wszędzie. I nie wiem, czym to sobie zaskarbiłem. Być może tą publiczną wypowiedzią w telewizji, gdy Czesław Bielecki zaatakował tego biednego pułkownika milicji z Ochoty, który był moim pełnomocnikiem. On od czasu do czasu zaniósł jakiś papier do komisji wyborczej. Żadne SB. Pułkownik milicji, w normalnym niebieskoszarym mundurze. Poczciwina. Muchy by nie skrzywdził. On nawet się popłakał z tego powodu, że go tak wtedy potraktowano".

Opublikowano w Lektura Gońca
sobota, 11 październik 2014 13:33

Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy (4)

CZĘŚĆ PIERWSZA
POD KOŁAMI WIELKIEGO WOZU

Na granicy deszcz obmyje,
A słonko wysuszy;
Las od kuli skryje,
Kroki wiatr zagłuszy.
(Z piosenki przemytników)


Była to moja pierwsza droga. Szło nas dwunastu: ja i jeszcze dziewięciu przemytników. Prowadził partię "maszynista" Józef Trofida, stary, doświadczony przewodnik; towaru pilnował Żyd, Lowa Cylinder. "Noski" mieliśmy lekkie: po 30 funtów każda, lecz były dość duże. Towar mieliśmy drogi: pończochy, szaliki, rękawiczki, szelki, krawaty, grzebienie...

Opublikowano w Lektura Gońca

Między innymi dzięki opracowanemu przez byłego dyrektora FOZZ Żemka na potrzeby tajnej operacji "Akredytywa", mechanizmu otwierania "tzw. pustych akredytyw bankowych, w ramach których nie następowała nigdy realizacja płatności"263. Istnienie wielu takich mechanizmów było potwierdzane zarówno w wypadku inkasa dokumentowego, gdy "bank nie wymaga udokumentowania sprawdzania towarów będących przedmiotem transakcji", jak i w stwierdzeniu, że "bank nie posiada informacji, czy import będący przedmiotem transferu dewizowego został faktycznie zrealizowany". Dotyczyło to również przekazów bankowych, gdyż stwierdzano istnienie nieudokumentowanych transferów dewiz, a to z racji nieudokumentowanych zleceń importowych. Dotyczyło to i akredytyw, gdzie stwierdzano, że "nie został zrealizowany import w terminie ważności akredytywy, mimo że środki przeznaczone na realizację zostały przetransferowane".

Opublikowano w Lektura Gońca
niedziela, 05 październik 2014 23:29

Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy (3)

Nim się rozeznam, wypada ku mnie mała różowa "fiszka" informacyjna: "Sergjusz Piasecki, prawosławny, Polak, szlachcic, podchorąży, wywiadowca II Oddziału, Kokainista, oznaki szczególne: rany zabliźnione postrzałowe na lewem ramieniu i nodze".

Dopieroż z akt wywija się życie.

Urodzony w 1901 jako syn pocztowego urzędnika. Skończył 7 kl. gimnazjum w Pokrowie. Jako młodziutki chłopak bierze udział w powstańczej przeciwbolszewickiej organizacji "Zielonego Dębu", współdziała z wojskami polskiemi zajmującemi Mińsk i w czasie tej operacji ranny po raz pierwszy.

Idzie do szkoły podchorążych w Warszawie, z której wychodzi w stopniu podchorążego i w tej randze odbywa kampanię 1921 r. w ochotniczych formacjach białoruskich. Po wojnie oddaje się na usługi II Oddziału. Luka w aktach. I znowuż, że za ograbienie i rozbicie partji przemytników odsiaduje pod śledztwem 21 miesięcy w więzieniu w Nowogródku i zostaje wypuszczony bez rozprawy w dniu 26 sierpnia 1925 r., a już w październiku ponownie ranny na terytorjum sowieckim. Przez ten krótki czas trzydzieści razy przechodzi granicę. Jakieś tam za tą granicą zachodzą pogromy, śmierci, rwanie kontraktów. Piasecki od 18 grudnia 1926 r. jest zlikwidowany. Gdzież pójdzie, skoro jego fach – to igranie z niebezpieczeństwem? Chce wyjechać do Legji Cudzoziemskiej, ale jako oficer rezerwy nie otrzymuje zezwolenia. Ofiarowuje swoje usługi wywiadowi francuskiemu, za Rosję – ale go nie przyjmują. Co zrobi? Pieniędzy nigdy sobie nie cenił – nie ma ich. Złote czasy przemytnictwa przeszły, granica stężała, nic na niej zarobić nie można.

Opublikowano w Lektura Gońca

I drogą rabunku finansów Polski, poprzez system spekulacji finansowych, zmieniono również strukturę społeczną. Powstały nieistniejące wcześniej grupy rodzimej oligarchii finansowej, a w istocie oligarchii polityczno-finansowej. Ośrodek prowadzący transformację przekształcił się, dzięki syfonowaniu finansowemu Polski poprzez głównie pieniądze FOZZ i nie tylko, w ośrodek rabunkowego formowania kapitałów rodzimej oligarchii finansowo-politycznej.

Na podstawie zgromadzonych przez M. Falzmanna od 1989 roku do 1991 roku materiałów, 2 czerwca 1991 roku Mirosław Dakowski i Jerzy Przystawa złożyli w gabinecie ówczesnego ministra sprawiedliwości powiadomienie o przestępstwie, w którym czytamy: "Przesyłamy do dyspozycji Pana Prokuratora Generalnego zgromadzone przez nas dokumenty i materiały, w ilości 290 stron ręcznie ponumerowanych, z których wynika, że: Na terenie Rzeczpospolitej Polskiej i poza jej granicami działają zorganizowane grupy przestępcze dokonujące systematycznej grabieży pieniądza, w szczególności dewiz wymienialnych, na szkodę Państwa Polskiego, a także innych podmiotów gospodarczych, krajowych i zagranicznych. Na podstawie przedstawionych dokumentów można wnioskować, że grabież ta ma rozmiary sięgające kwoty wielu miliardów dolarów USA."

Opublikowano w Lektura Gońca