Goniec

Register Login

czwartek, 12 kwiecień 2018 00:29

Wszystko przez ślady irańskich stóp...

„Na świecie zaczyna robić się chaotycznie” - powiedział prezydent Putin i chyba coś wie na ten temat. Choć pewnie chaos był zawsze bo - jak to mówią - zależy, gdzie ucho przyłożyć, czyli do której strefy geopolitycznych tarć.
Nasz gasnący podpsuty hegemon jest coraz bardziej na musiku, usiłuje więc wynajdywać różne sposoby podłożenia nogi nieubłaganie wschodzącej Azji. Na dodatek ów rozrost azjatyckiego kolosa wiąże się z przetasowaniami układów sił w okolicach tektonicznych uskoków, w tym na Bliskim Wschodzie, co wywołuje niepokój tamtejszego mocarstwa kieszonkowego. Ono zaś - jak zwykle - zmusza swego większego kolegę do uczynnych podrygów. Stąd mamy obrażające logikę przeciętnego sierżanta kolejne oskarżenia syryjskiego dyktatora Asada i jego rosyjskich plenipotentów o użycie jakiegoś prymitywnego sarinu. Aby była to prawda musielibyśmy założyć że Asad to Sinobrody młodszy, a Putin Sinobrody starszy, którzy jak nie zagazują kilkoro niewiniątek na śniadanie to mają ból głowy. Widać nawet tak grubymi nićmi szyta bajka nadaje się dzisiaj na pretekst do usprawiedliwienia własnych ruchów na szachownicy, a te ruchy wyglądają na coraz bardziej ryzykowne i nerwowe. No bo nie o sarin tu chodzi, lecz o ślady irańskich stóp na syryjskich piaskach...

Opublikowano w Andrzej Kumor
czwartek, 12 kwiecień 2018 00:23

Kanada nie weźmie udziału w ataku na Syrię

Premier federalny Justin Trudeau oświadczył, że Kanada nie będzie uczestniczyć militarnie w uderzeniach przeciwko reżimowi syryjskiemu dokonywanych przez USA, Wielką Brytanię i Francję w odwecie za przypisywany oficjalnym władzom atak chemiczny przeciwko ludności cywilnej. Szef kanadyjskiego rządu powiedział, że kanadyjscy żołnierze są już obecni w misjach w północnym Iraku, na Łotwie, a będą niedługo w Mali.

- Nie przewidujemy naszej obecności w Syrii - oświadczył Trudeau i przypomniał, że Kanada jest już zaangażowana w dostarczanie pomocy humanitarnej w tym kraju oraz poprzez kanały dyplomatyczne i polityczne stara się rozwiązać konflikt syryjski, który spowodował już olbrzymie straty w mieniu i ludziach oraz wywołał falę uchodźców.

Minister spraw zagranicznych Kanady Chrystia Freeland potępiła atak chemiczny oświadczając, że "potwierdzone przez niezależnych obserwatorów ponawiane użycie broni chemicznej przez reżim Asada jest moralnie odrażające".

"Kanada potępia reżim Asada i jego mocodawców Rosję i Iran za ich wielokrotne przypadki naruszania praw człowieka i umyślne atakowanie ludności cywilnej" - stwierdza Freeland w wydanym oświadczeniu.

Kanada posiadała w regionie kilka myśliwców CF 18 które uczestniczyły w misjach bombowych przeciwko państwu islamskiemu. Ta misja zapoczątkowana przez poprzedni rząd konserwatywny została przerwana z chwilą dojścia do władzy obecnego liberalnego gabinetu Justina Trudeau w 2015 r. W Iraku przebywa wciąż niewielka liczba kanadyjskich wojsk specjalnych, głównie w celach szkoleniowych.

Opublikowano w Goniec Poleca
poniedziałek, 09 kwiecień 2018 09:23

Izrael dokonał nalotu na Syrię

Syria i Rosja oskarżyły Izrael o dokonanie ataku rakietowego na  bazę T-4 w  Hims. – podała agencja AFP. Wcześniej syryjskie media wskazywały na lotnictwo USA. SANA podała, że rakiety, zostały wystrzelone z izraelskich myśliwców F-15 z przestrzeni powietrznej Libanu. Syryjska obrona przeciwlotnicza miała zestrzelić 5 rakiet, a 3 dotarły do celu. Byli zabici i ranni. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że w bazie zginęło co najmniej 14 osób, w tym oficerowie syryjskiej armii oraz członkowie oddziałów irańskich. Izrael odmówił skomentowania tych doniesień.

Opublikowano w Goniec Poleca
poniedziałek, 02 kwiecień 2018 05:45

Prezydent Turcji po stronie Palestyńczyków

Premier Izraela Benjamin Netanjahu nazwał prezydenta Turcji Recepa Erdogana "rzeźnikiem", po tym jak ten uznał go za terrorystę w związku z użyciem siły przez izraelskich żołnierzy w Strefie Gazy, w rezultacie czego w piątek 17 Palestyńczyków poniosło śmierć.
W niedzielę  turecki prezydent w swym przemówieniu telewizyjnym oskarżył izraelskiego premiera o bycie terrorystą. - My nie musimy się wstydzić najeżdżania, ty zaś jesteś najeźdźcą, jesteś na tych terenach jako najeźdźca, a jednocześnie jesteś terrorystą - mówił Erdogan.

Netanjahu  nie pozostał mu dłużny odpowiadając na Twitterze: - Erdogan nie jest przyzwyczajony, że ktoś mu oponuje, a powinien się do tego przyzwyczaić, bo to on okupuje północny Cypr i region kurdyjski, morduje cywilów w Afrinie. Ktoś taki nie powinien udzielać nam lekcji na temat moralności i wartości. Region Afrin w północnej Syrii to teren działania armii tureckiej przeciwko kurdyjskim milicjom.

Ankara skrytykowała Izrael za użycie broni palnej do rozproszenia demonstrantów przy granicy z Gazą. W piątek  Ibrahim Kalin, rzecznik tureckiego prezydenta stwierdził, że był to izraelski atak na bezbronną palestyńską ludność cywilną, która uczestniczyła w pokojowej demonstracji w Gazie. Również w piątek turecki minister spraw zagranicznych wyraził głębokie zaniepokojenie użyciem przez Izrael nieproporcjonalnie wielkiej siły oraz z powodu ofiar i rannych w rezultacie interwencji wojsk izraelskich.

Netanjahu odpowiedział ostro, stwierdzając że Turcja nie ma prawa pouczać izraelskiego wojska, jak ma rozpraszać demonstracje w Gazie i uznał żydowską armię, za "najbardziej moralną armię świata" zaś krytykę Ankary za "dowcip Primaaprilisowy".

W ubiegłym tygodniu izraelskie siły zbrojne ostrzelały ostrą amunicją, a także kulami gumowymi i użyły gazu łzawiącego przeciwko demonstrantom, którzy zebrali się na tak zwanym Marszu powrotu, żądając uznania prawa powrotu palestyńskich uchodźców na tereny zajęte przez Izrael.
Około 100 izraelskich snajperów otrzymało pozwolenie użycia ostrej amunicji, gdyby ktoś usiłował przekroczyć granicę z Gazą. Według danych Ministerstwa Zdrowia Gazy co najmniej 17 osób zostało zabitych, a ponad 1400 rannych.

Rzecznik izraelskiego premiera stwierdził że zabici to wina Hamasu; uznał że Izrael jedynie bronił się przed nawałą Palestyńczyków, usiłujących przekroczyć granicę. Mousa Abu Marzook, wiceprzewodniczący biura politycznego Hamasu, odrzucił izraelskie narrację stwierdzając że zabici nie byli nawet w pobliżu płotu granicznego i nie usiłowali go przekraczać; wszyscy zostali zastrzeleni przez snajperów z dużej odległości wewnątrz Strefy Gazy.

Rada Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych spotkała się na nadzwyczajnym posiedzeniu w związku z tymi wypadkami, oprócz Turcji, Jordania i Egipt skrytykowały działania armii Izraela. Rosja postąpiła "użycie siły przeciwko cywilom".
Warto odnotować że Izrael użył przeciwko demonstrantom dronów, z których zrzucano kanistry z gazem łzawiącym. Część demonstrujących toczyła w stronę granicy płonące opony, a także obrzucała ją kamieniami. Do starć i protestów doszło co najmniej w 6 miejscach wzdłuż 65-kilometrowego ogrodzenia granicznego.


RT/Goniec

Opublikowano w Goniec Poleca

Według doniesień dziennika Times of Israel, premier Izraela Bibi Netanyahu miał w rozmowie telefonicznej z prezydentem Francji Macronem poinformować, iż jego siły zbrojne mogą zacząć atakować oddziały Iranu na terenie Syrii, by zmniejszyć wpływy tego kraju w Syrii oraz w Libanie.
Izrael postrzega irańska aktywność w Syrii jako legalny cel dla swoich sił zbrojnych i może przeprowadzić uderzenia przeciwko irańskim obiektom, gdyby wymagały tego względy bezpieczeństwa - powiedział premier Netanyahu w rozmowie z francuskim prezydentem Emanuelem Macronem.

- Od dziś Izrael postrzega działalność Iranu w Syrii jako cel militarny, nie zawahamy się działać, jeśli tego będzie wymagało nasze bezpieczeństwo - brzmi oficjalny transkrypt rozmowy telefonicznej jaką przed wizytą Izraelczyka w Unii Europejskiej przeprowadzili obaj przywódcy.
Macron miał apelować do izraelskiego premiera by powstrzymał się od nagłych działań. Rozmowa miała miejsce dzień po tym jak Macron spotkał się w Paryżu z libańskim premierem Saadem Hariri. Celem spotkania było wyciszenie regionalnych niepokojów związanych z kryzysem przywództwa w Libanie. Poinformował również że Hariri ma zamiar oficjalnie podać się do dymisji po powrocie do Libanu.

Netanjahu ze swej strony miał odpowiedzieć iż Izrael nie jest zainteresowany wewnętrznymi sprawami Libanu; to, co mnie niepokoi to umacnianie Hezbollahu przy wsparciu irańskim - miał powiedzieć Netanjahu - to co jest istotne, to aby wszystkie strony w Libanie działały na rzecz zapobieżenia uzbrojeniu Hezbollahu w wysoko zaawansowaną broń. Naszym celem musi być minimalizacja wpływów Iranu nie tylko w Libanie, ale również w Syrii - dodał. - Izrael starał się na razie nie interweniować w przebieg wypadków, ale po zwycięstwie nad państwem islamskim sytuacja się zmieniła, ponieważ siły pro-irańskie uzyskały kontrolę - stwierdził.

We wtorek Netanjahu przeprowadził rozmowę telefoniczną z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem omawiając podpisane porozumienie o zawieszeniu broni i irańską obecność w pobliżu granic Izraela - poinformowało biuro premiera Izraela. Rozmowa ta była ostatnim z serii kontaktów na wysokim szczeblu pomiędzy Izraelem a Rosją, w związku ze sporem pomiędzy państwami na tle zezwolenia Iranowi i milicjom szyickim wspieranym przez Teheran do działania na terenie Syrii w pobliżu granicy Izraela. Rozmowa ta miała miejsce dzień po tym jak moskiewski ambasador w Izraelu zapewniły, że wojskowa obecność Iranu w Syrii "jest całkowicie podporządkowana wojnie z terroryzmem". Aleksander Shein w oświadczeniu na oficjalnej stronie Facebooka ambasady stwierdza iż Rosja respektuje obawy Izraela na tle bezpieczeństwa narodowego. 17 października Netanjahu spotkał się w Jerozolimie z ministrem Siergiejem Szojgu szefem rosyjskiego resortu obrony, celem rozmowy była również obecność sił Islamskiej Republiki Iranu w Syrii. Netanyahu miał wówczas powiedzieć, że Iran musi zrozumieć iż Izrael na to nie pozwoli. Jak wynika z informacji pragnącego zachować anonimowość wysokiego rangą urzędnika rządu Izraela, na mocy podpisanego w Syrii rozejmu milicje związane i wspierany przez Iran będą mogły utrzymać pozycje w odległości 5 do 7 km od granicy Izraela.

Minister obrony Avigdor Liberman powiedział, że Izrael nie będzie tolerował obecności Iranu w Syrii zwłaszcza w pobliżu własnej granicy.

Opublikowano w Goniec Poleca

Jak donosi Żydowska Agencja Telegraficzna dziesiątki izraelskich przedstawicieli resortu obrony, dziennikarzy a nawet posłów do Knesetu znajduje się na liście domniemanych szpiegów KGB - byli oni przeważnie aktywni w latach 50.


Wśród nazwisk, jakie w piątek 28 października opublikowała gazeta "Yediot Acharonot" jest urodzony w Radzyniu Podlaskim Mosze Sneh (brał udział w kampanii wrześniowej w wojsku polskim), starszy rangą członek paramilitarnej organizacji żydowskiej Haganah a następnie poseł z ramienia lewicowej Mapam a następnie Maki - partii komunistycznej w Izraelu.


Dokumenty te zostały na początku tego roku po kilkudziesięciu latach odtajnione przez Wielką Brytanię. Wynika z nich, że Sneh dostarczał Sowietom informacji na temat polityki zagranicznej Izraela i był źródłem depeszy wysłanej w latach 50. do Moskwy przez ambasadę sowiecką w Izraelu, a dotyczącej pozytywnego nastawienia Mosze Szareta pierwszego ministra spraw zagranicznych Izraela wobec USA.


Sney to tylko jeden z licznych przykładów szpiegów wymienionych w dokumentach KGB, jako agenci sowieckiego wywiadu. Dokumenty te zostały skopiowane i przekazane Brytyjczykom przez Wasilija Mitrochina, który w latach 1972-1984 nadzorował przeniesienie archiwów KGB z Łubianki do nowej siedziby KGB w Jasieniewie. W tym czasie zrobił kopie mikrofilmowe szczególnie ważnych dokumentów. W 1985 przeszedł na emeryturę. Już po upadku ZSRR (w 1992 roku) w ambasadzie USA w Tallinnie bezskutecznie próbował przekazać swoje mikrofilmy CIA, która uznała go za rosyjskiego prowokatora. Podobną propozycję złożył w ambasadzie Wielkiej Brytanii, gdzie agent MI6 przyjął od niego zmikrofilmowane 25 000 stron dokumentów sowieckich. Wkrótce w tajemnicy Brytyjczycy wydostali z jelcynowskiej Rosji jego rodzinę, z którą też osiadł na stałe na Wyspach Brytyjskich. Zmarł w 2004 roku w Londynie.


Pierwsza część opublikowanej listy zawiera nazwiska polityków, wojskowych, funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa Shin Bet, wysokich rangą pracowników przemysłu obronnego, dziennikarzy, osoby duchowne oraz zagranicznych dyplomatów pełniących służbę w Izraelu.


Efrahim Sneh - syn Mosze - podważa wiarygodność tych relacji, i twierdzi, że jego ojciec nie był zdrajcą.


Inni politycy izraelskiej lewicy wymienieni w dokumentach jako agenci KGB to Jaakow "Kuba" Riftin, który był w latach 1949 - 1964 posłem do Knesetu z ramienia Mapam. Według dokumentów KGB, Riftin regularnie przekazywał Rosjanom tajne dokumenty, w tym klasyfikowane jako "ściśle tajne". Syn Riftina, Giora, również zaprzecza jakoby jego ojciec to robił - pisze Izraelski Haaretz.


Elazar Granot, także z Mapamu, też jest na liście. Granot był członkiem Komisji spraw zagranicznych i obrony w Knesecie oraz pełnił funkcję sekretarza swej partii. Z kolei jego syn powiedział gazecie Yediot, że ojciec rzeczywiście spotykał się z sowieckimi dyplomatami, ale "nie miał dostępu do tajnych dokumentów". Dodał, że Rosjanie przywozili jego tacie w prezencie "doskonałe węgierskie kiełbasy".


Wymienieni są również Jaakow Vardi, członek przywództwa lewicowej młodzieżówki syjonistycznej Haszomer Hatzair, jeden z twórców gospodarki wodnej Izraela oraz Szlomo Szamli, członek komitetu centralnego partii Maki.


KGB udało się również pozyskać Samuela Machtei, który piastował wysokie rangą pozycje w przemyśle lotniczym dające mu dostęp do informacji tajnych, uczestniczył w pracach przy odrzutowcu Levi Machtei, który nadal żyje, zaprzecza tym doniesieniom.


Wymieniony jest także Gregory Londin, pracownik zakładów obsługi silników czołgowych czołgów Merkava. Londin został aresztowany w 1988 roku i odsiedział w Izraelu wyrok za szpiegoistwo.
Za "Forward" tłum. "Goniec"

Opublikowano w Goniec Poleca
piątek, 03 sierpień 2012 19:31

Romney, Żydzi i Polacy

kumorAJednym z "białych słoni", na które niewiele w mediach głównego nurtu zwraca się uwagi, jest kwestia interesów żydowskich w Polsce. 

Można się tylko domyślać, że są rozległe.
Co ciekawe, sprawę pomijają również najprężniejsze środowiska opozycyjne, jak np. środowisko "Gazety Polskiej". Analiz, nie mówiąc już o krytyce polityki Izraela, w publikacjach tego grona nie uświadczysz.

Tymczasem z polskiego punktu widzenia są to zagadnienia ciekawe i istotne. Nie tylko zresztą z polskiego – o czym świadczyć może zainteresowanie wizytą kandydata na prezydent USA, Mitta Romneya, w Izraelu. Romney, który jest wyznania proizraelskiego (jak wszyscy mormoni), stwierdził m.in., że zacofanie gospodarcze terenów palestyńskich "to kwestia kulturowa". Jeśli na taką wypowiedź pozwala sobie niewykształcony amerykański turysta z Cincinati, to można ręce załamać, ale jeśli tak mówi ewentualny prezydent USA, to muszą się włączać dzwonki alarmowe.
Inną rzeczą ciekawą w kontekście stosunków żydowskich jest jednoznaczne wspieranie w publikacjach wspomnianego środowiska prawicowego prezydenta Gruzji Saakaszwilego w tamtejszych wyborach. Owszem, Gruzini wielkiego wyboru nie mają, a kontrkandydat obecnego szefa państwa jest ekscentrycznym miliarderem, pewnikiem powiązanym z służbami postsowieckimi, ale... Nie jest to takie proste.
Czy Saakaszwili jest powiązany z służbami (którego państwa?), czy nie, nie wiadomo, ale wiadomo, że Gruzja pod jego rządami znacznie zacieśniła stosunki z Izraelem, zaś opisywana przez publicystów prawicy z GP agresja rosyjska na Gruzję wywołana została w następstwie ataku Gruzinów na sporne terytorium – enklawę rosyjską. Nawet jeśli jesteśmy murem po czyjejś stronie, warto przytaczać fakty; ich pomijanie zawsze ma skutki przeciwne do zamierzonych.


No bo nie bez znaczenia jest fakt, że lansujemy kandydata, który z kolegami Izraelitami (i ich kuzynami z USA) trzyma sztamę.
Po co Izraelowi Gruzja? – ponoć jako przyczółek do nalotów na Iran, ewentualnie jako lotnisko zapasowe dla samolotów po nalocie...
Chodzi więc o to, że polskim interesom narodowym raz może być z izraelskimi po drodze, a raz nie bardzo, i trzeba potrafić nasze własne interesy odnieść do cudzych. Żeby się nie okazało, że polski rząd (przyszły czy obecny) znów coś tam zrobi za friko w ramach "za naszą i waszą". Cudze interesy muszą być rozpoznane. Tymczasem debata o interesach żydowskich w Polsce praktycznie nie istnieje.
Jedni coś tam emocjonalnie krzyczą przeciw Żydom, inni wstydzą się nawet oczy na Żyda podnieść...
Tymczasem jest o czym rozmawiać i powinno się to robić otwartym tekstem, publicznie, bez zahamowań, a nie pod stołem.
Jednym słowem, rad bym wiedzieć, co Polska ma za dobre stosunki z Izraelem, poznać, ile wynoszą żydowskie inwestycje w Polsce.
Niezadeklarowana nigdzie doktryna bezpieczeństwa Polski realizowana przez część tzw. prawicy polskiej – wedle wszelkich oznak zewnętrznych, polegała na mirażu oparcia się na Izraelu.


Koncepcja idzie tak, że jedynie amerykańskie gwarancje i ewentualne stacjonowanie w Polsce wojsk USA może nas wyrwać z odradzającego się historycznego szczękościsku rosyjsko-niemieckiego.
Druga przesłanka zakłada, że z oczywistych powodów, pomimo licznych animozji i niechęci do Polaków zwłaszcza żydostwa amerykańskiego, wielu Żydów izraelskich ma do Polski sentyment. A przecież – i tu przesłanka trzecia – Żydzi mają przemożny wpływ na kształtowanie polityki zagranicznej (i nie tylko) w USA.


Zatem – że "zamkniemy" sylogizm – skoro zainteresujemy bezpieczeństwem Polski Izrael – damy Żydom co tam w Polsce chcieliby mieć – to oni załatwią nam gwarancje Waszyngtonu, co pozwoli podstemplować zaciskające się szczęki euroazjatyckiego układu.
W podświadomości elit rosyjskich i niemieckich Polska jako niezależny ośrodek polityczny jest całkowicie zbędna – a podświadomość ta ukształtowana została jeszcze w czasach przedrozbiorowych i pokutuje do dzisiaj z krótką przerwą na "bękarta układu wersalskiego".
Tak więc dzisiejsze uwielbienie zdecydowanie proizraelskiego (politycy amerykańscy mogą być jedynie mniej lub bardziej proizraelscy) Romneya to efekt odgrzania przez środowiska, głównie PiS-owe, tejże właśnie koncepcji, popsutej nieco przebywaniem Obamy w Białym Domu.
Może jest to jakieś rozwiązanie, ale ma ono kilka słabych punktów. I o tym właśnie trzeba głośno mówić.
Jednym z nich jest to, że Żydzi są w stanie zabezpieczyć interesy na terenie Polski nie tylko "via Warszawa", ale również "via Berlin" czy Moskwa. Wcale nie jest powiedziane, że w interesie żydowskim leży odrodzenie Polski jako silnego ośrodka politycznego w Europie Środkowo-wschodniej. Owszem, można Polskę wykorzystać do wielu gier i gierek, ale nie po to, by Warszawa miała coś ugrać wobec Rosji czy Niemiec. Tym bardziej, że żydostwo aszkenazyjskie Rosję zna, wywodzi się z niej i ma do niej o wiele mniej pretensji niż do Polski. "Wdzięczności za wyzwolenie" nie wspominając.


A więc polskie strategie geopolityczne są bardzo ograniczone. Mimo to należy o nich mówić głośno i otwarcie, aby polskie dzieci wiedziały, z czym mają do czynienia.
Słoń jest. Stoi. I nie można go ignorować, nawet jeśli nie pasuje do naszej bajki
Andrzej Kumor
Mississauga

Opublikowano w Andrzej Kumor