Goniec

Switch to desktop Register Login

czwartek, 26 październik 2017 19:05

Z Kijowa (43/2017)

pruszynski        We wtorek, 17 października, były wielkie demonstracja w Kijowie, które współorganizował były prezydent Gruzji, i zanosiło się na trzeci majdan. Więc już 19 października ze słonecznej i ciepłej Warszawy wyruszyłem i po 15 godzinach jazdy byłem w zimnym i pochmurnym Kijowie.

        Jak zwykle zagnieździłem się w niedrogim, niedawno odnowionym eleganckim hostelu na dworcu. Wziąłem prysznic, odespałem i ruszyłem na Majdan. Po 10 minutach metra, połowa czasu na zjazd w dół, a potem wjazd w górę, i znalazłem się na wzgórzu nad Majdanem, gdzie jest wielki Hotel Ukraina i wspaniały widok na Majdan 50 metrów niżej i przecinającą go ulicę Kreszczatik. Nie widać było namiotów, jakie były tam 3 lata temu, a tylko moc flag ukraińskich. Jest tam wielka wystawa fotografii stulecia walki o państwo ukraińskie w 1917 r. Niżej, na brzegu alei Kreszczatik, głównej ulicy miasta, było tylko kilku policjantów w strojach bojowych, czyli z hełmami i ochraniaczami nóg, których w normalnych dniach nie noszą. Ci, z którymi się spotkałem, przybyli aż ze... Lwowa.

czwartek, 19 październik 2017 22:26

Z Warszawy (42/2017)

pruszynski        Wspaniałe złota jesień, trochę deszczu, ale ciepło i  słonecznie. Spaceruje moc ludzi w centrum, ogródki jeszcze otwarte i pełne. 

        Nic nowego, 10 i niewielkie zamieszanie z kodowcami, a potem druga „zadyma” pod siedzibą PiS-u na Nowogrodzkiej.


        Nowy portal

        Korwin-Mikke i sk-a ma teraz nowy portal Wolność 24, który wszystkim polecam, bo jest dużo bardziej ciekawy niż Yahoo, który dotąd oglądałem, i nadal polecam Russia Today.

piątek, 13 październik 2017 07:31

Pożegnania

pruszynski        Po przyjeździe do Montrealu dowiedziałem się, że dwaj przyjaciele przenieśli się do kraju wiecznych i  owocnych łowów.

        Marka Rostworowskiego i jego żonę Clare znałem jeszcze z Polski, a w Kanadzie jeszcze bardziej się zbliżyliśmy. Bywałem u nich wiele razy, a dowiedziawszy się, że handluje nieruchomościami, poradziłem Mu, by pojechał do południowego Wietnamu i tam sprzedawał montrealskie nieruchomości. Marek, niestety, nie skorzystał z mej rady, a trochę podpadłem im, bo poderwałem opiekunkę ich syna Antosia, która została moją drugą żoną. Nie pamiętam, jak poznałem Bernarda Kmitę, który miał sklep z meblami na ulicy St. Lawrence i działał w Polonii. Jego idee fix było, by Polacy sprzedali kilka swych domów, a za zebrane pieniądze pobudowali jeden wielki w centrum miasta, który poza salami miałby jeszcze lokale handlowe na wynajem i był samowypłacający się, czego niestety się Mu nie udało zrealizować. Właśnie Bernard wciągnął mnie w życie Polonii i za to bardzo Mu dziękuję.

        Po powrocie na Białoruś nie omieszkam zamówić za obu mszy i wszystkim mym znajomym radzę, bo to jedyna rzecz, którą dla bliskich zmarłych możemy zrobić.

piątek, 29 wrzesień 2017 07:20

Niebezpieczna eskalacja

pruszynskiNiebezpieczna eskalacja

        Tłuścioch rządzący komunistyczną Koreą Północną wysyła co kilka dni rakiety i pozwala sobie robić Zachodowi pogróżki. Do tego włączył się Trump. Jeżeli to nie jest cyrk, to jest to bardzo groźne. Kto pokaże klasę i skończy eskalację?

czwartek, 21 wrzesień 2017 22:27

Naprawa Rzeczpospolitej

pruszynski        Imć Duda chce przez referendum zmienić konstytucję. Mało jednak kto zrozumie, o co tu chodzi, bo zapewne będzie miała ze 150 paragrafów.

        Uzdrowienie Polski, mym nieskromnym zdaniem, może nastąpić dopiero po zmianie ordynacji wyborczej. Jak już pisałem nie raz, trzeba przeprowadzić referendum i przez nie trzeba zmniejszyć liczbę posłów z 460 do 300. Z tego 250 wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, 40 proporcjonalnie do liczby głosów, jakie zdobyły poszczególne partie, z tym że do Sejmu wejdą z każdej partii ci kandydaci, którzy w swych okręgach nie zwyciężyli, ale zdobyli w skali danej partii najwięcej głosów, oraz 10 posłów pochodzących z „zamorskich okręgów” wyborczych. 

piątek, 15 wrzesień 2017 00:21

Śmiercionośne zabawki

pruszynski        W zeszłym tygodniu odbyły się w Kielcach doroczne targi uzbrojenia nazywane grzeczniej Targami Sprzętu Obronnego.

        Na olbrzymim terenie 28 tysięcy metrów, 616 wystawców z 67 krajów, nawet z Australii i Korei Południowej, z której było dziewięciu wystawców, zgromadzono moc sprzętu. Było wiele różnych czołgów, transporterów opancerzonych, wszelkiego typu pojazdów dla wojska oraz dronów, czyli bezzałogowych samolocików, i sprzętu do ich likwidacji. W tym modele polskich dronów pionowego startu opracowanych w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych. Oczywiście moc elektroniki, w tym radarów. Było wiele broni strzeleckiej – polskiej, izraelskiej, i optyki do niej, bo teraz prawie każdy strzelec ma mieć na swym automacie lornetkę. Było sporo techniki amerykańskiej oraz mundurów rozmaitych krojów, z zasady łaciatych, czyli kamuflażowych.

mariapyzCo najmniej dziwne pytanie. Ale to „martwi” ukraińskich historyków, o czym nie omieszkają mówić w wywiadach czy telewizji. Musimy obecnie wrócić pamięcią do sierpnia, a mianowicie chodzi o uczczenie dnia 15 sierpnia, czyli obchody Dnia Wojska Polskiego na cmentarzu Obrońców Lwowa. Teraz się mówi, że jest to obraza ukraińskiej racji stanu. Na litość boską, czy cmentarz Orląt, choć obecnie leży w granicach państwa ukraińskiego, może być ukraińskim miejscem pamięci? Zresztą w latach 70. ub. wieku już pokazali, jak obchodzą się z polskimi miejscami pamięci.
Ostatnio strona ukraińska zaczęła pisać i mówić coraz więcej o tym, że jest niezadowolona „z wychowania młodego pokolenia Polaków”! Wypowiadają się działacze społeczni, jak również historycy, że „w Polsce są dość silne pozycje imperialistyczne, pretendujące do ziem wchodzących obecnie w skład Ukrainy, ideologia ta dotyczy nie tylko Lwowa, ale także wschodnich terenów Ukrainy”. Znów piszą, że Polakom przyświeca idea „od morza do morza”, i mówią, że to w środowisku polskim nie znika.
Ostatnio niejaki historyk Wołodymyr Serhijczuk powiedział w wywiadzie dla miejscowej lwowskiej telewizji, że jest niezadowolony, gdy w polskich gazetach publikują mapy dawnej Polski, czyli II RP, gdyż wtedy do Polski należały ukraińskie ziemie – „Przyjeżdżajcie do Lwowa na weekendy! Takie hasła promują. Ileż to polskich autobusów z dziećmi i młodzieżą przywożą na cmentarz Orląt. Opowiadają, że Lwów to polskie miasto i tak dalej” – powiedział ukraiński historyk. Mam jedno pytanie – dlaczego nie? I czemu Polacy mieliby się wyrzec swojej historii?
Takie wrażenie, że wcześniej nikt nie przyjeżdżał do Lwowa i nie odwiedzał go. Nie było wycieczek ani turystów. Nikt nie odnawiał tego, co zniszczono w latach 70. Piszę dokładnie o cmentarzu Obrońców Lwowa, który rozjechano czołgami. Owszem, zniszczenia na cmentarzu były, tak jak wszędzie po wojnie. Celowe zniszczenie – próba zwalenia łuku triumfalnego, podkładania pod niego ładunków wybuchowych, jazda czołgami, zakopywanie Orląt pod robioną drogą itd., to już lata 70. XX wieku. Jako pierwsze z cmentarza wywieziono lwy, w roku 1967. M.in. do tej pory rażą uczucia obecnego państwa, więc są zamknięte i nikt nie potrafi odpowiedzieć, kiedy zostaną uwolnione.
Kontynuując dalej wypowiedź wspomnianego już historyka, mówił on o tym, że „Ukraińcy powinni podejść do tego (czego?) z całą powagą sytuacji”, i mówi dalej – „przecież jeszcze trzy lata temu nikt nie mógł sobie wyobrazić, co się stanie z Krymem, a rok temu nikt nie przypuszczał, że polski Sejm wyrazi sprzeciw dotyczący bohaterstwa OUN-UPA”. I tak są uczone młode pokolenia, przeważnie dzieci, które jeżdżą na tzw. wojskowe kolonie, czyli wyjeżdżają do lasu, szkolą się i mają do użytku broń. Wszystko odbywa się pod czerwono-czarną flagą i tą samą ideologią. W tym duchu są kształtowane nowe pokolenia Ukraińców.


Oprócz tego, jeżeli mamy na co dzień wypowiedzi takich historyków, to ludzie przyjmują to za rzecz jasną i naturalną. Jak mówią ambasadorowie Polski i Ukrainy – Andrij Deszczyca w Warszawie i Jan Piekło w Kijowie – polsko-ukraińskie stosunki nigdy nie były tak dobre, jak są teraz. Więc mam pytanie – jeżeli nigdy nie były tak dobre jak teraz, to dlaczego jest tak źle? Dlaczego zdarzają się sytuacje, że ludzie wilkiem patrzą jeden na drugiego? Dlaczego Polacy nie mogą odzyskać tego, co im się prawnie należy? Dlaczego dążąc do Europy, Ukraina wciąż nie przestrzega europejskich praw, np. restytucji?
Jeżeli ktoś jest niezadowolony, że Polacy odwiedzają Lwów, to na miłość boską, z czego będą wszyscy się utrzymywać? Skąd turyści będą przyjeżdżać? Przecież nie wezmą się z księżyca ani z Marsa. Tu przyjeżdżają Polacy. Stanowią większość turystów. I nie ma co się dziwić. Przyjeżdżają, aby zobaczyć stare dawne rodzinne kamienice, aby pójść na cmentarz Łyczakowski, Janowski, Obrońców Lwowa czy przejechać się do polskich miejsc pamięci pod Lwów, poznać prawdziwego ducha historii, wreszcie – pooddychać lwowskim powietrzem, można kontynuować bez końca. Dlaczego? Dlatego że każdy Polak powinien tutaj przyjechać chociaż raz i dotknąć tej jeszcze poniekąd żywej historii.

Opublikowano w Teksty
czwartek, 07 wrzesień 2017 21:34

Ost Front: Strachy?

pruszynskiTłuścioch młody Kim straszy nie od wczoraj swymi rakietami. Czy są w stanie dolecieć do USA, nikt tego naprawdę nie wie. Gdyby jednak uderzyły w wyspę Guam, to dadzą jankesom i Korei Południowej powód riposty, a ta by skończyła się jego upadkiem. Tego na pewno nie chcą... Chińczycy i będą hamować jego zapędy.
Równocześnie na wschodzie Polski szykują Ruscy i Kołchoźnik wielkie manewry. Czy te mogą się skończyć inwazją na Polskę, śmiem wątpić.
Z tych pogróżek cieszą się niewątpliwie wojskowi, bo będą mogli domagać się więcej szmalu. Nic więcej.

300-lecie koronacji Matki Boskiej w Częstochowie
Oczywiście Jasna Góra miała szczęście, bo przecież Pan Jezus by nie dopuścił do zagrożenia stolicy Jego Matki w Polsce.
Przed opuszczeniem Polski niemieccy saperzy, tak zresztą jak w Belwederze, umieścili tam materiały wybuchowe, które miały ją po dobie lub dwóch zniszczyć, i zrzuciliby winę na Ruskich.
Jasna Góra jednak została uratowana przez saperów państwa nienawidzącego religii. Pod nadzorem sowieckiego sierżanta zakonnicy przekopali rów, przez który ten sierżant dostał się od tyłu do bomby i ją unieszkodliwił.
Ten cały „epizod” opisał w „Tygodniku Powszechnym” były konsul RP w Mińsku, śp. Jan Myślik, i gdzieś w mym archiwum jest ten artykuł.
Smutne, że temu saperowi nikt nigdy należycie nie podziękował, lub nawet jego potomkom za jego czyn nie wręczył Polonia Restituta.

piątek, 01 wrzesień 2017 14:45

Ost Front: Odszkodowania za wojnę

pruszynskiPiszą tu i tam, by domagać się od Niemiec kwot za nasze straty. Nawet o tym mówiła premier Szydło.
Zgoda, ale czy nie powinniśmy domagać się moc od Anglii i Francji? One miały zaatakować Niemcy, jeśliby Polska była zaatakowana. No i co zrobiły? Dopiero 12 września spotkali się szefowie ich sił zbrojnych i doszli do wniosku, że nic nie mogą zrobić.
W rzeczywistości już 4 września, czyli po wypowiedzeniu wojny Niemcom, mogły ich samoloty najpierw bombardować na przykład Berlin. Francuzi mieli pod bronią co najmniej kilkanaście batalionów piechoty, które samolotami transportowymi można było przerzucić i zająć lotniska miast niemieckich, jak Frankfurt, Duesseldorf, Kolonia, czy nawet Norymberga. Dalej, można było posłać na Niemcy spore kolumny czołgów i dotrzeć w cztery dni nawet do… Berlina.
Tego nie zrobiono i Polska musiała sama walczyć i ulec. Więc Polsce należą się spore odszkodowania. Ale nie liczcie rodacy, by władze PiS-u miały takie jaja, by z tym wystąpić.

czwartek, 17 sierpień 2017 22:45

Na Ukrainie (33/2017)

pruszynski        Me dwa wnuki, synowie córki żyjącej w Polsce, i ich kolega po maturze, wpadli na genialny pomysł. By móc pojechać na rozrywki na Wschód, postanowili mnie ze sobą zabrać, jako znającego teren. Postawiono mnie przed ich decyzją, słusznie uważając, że się dam w to wrobić.

        Co gorsza, nie uzgodnili ze mną trasy i zostałem postawiony przed faktem dokonanym, że czekają na mnie we Lwowie. Przyjechałem tam. Mieli zarezerwowane mieszkanie z dwoma pokojami i zamieszkałem z nimi. Potem okazało się, że balowali długo i z trudem mogłem ich koło 11 obudzić.