Goniec

Register Login

piątek, 11 maj 2018 07:46

Trzeci Maja (19/2018)

pruszynski„W 1931 roku 48,86 procent Żydów posiadało dochód nieprzekraczający 50 zł na tydzień, 29,06 procent posiadało dochody pomiędzy 50 a 100 zł na tydzień. W 1929 roku 15-30 procent Żydów żyło poniżej poziomu nędzy.”

O 15.00 na placu Zamkowym Janek Pietrzak zorganizował udane tańce poloneza, a kilku narodowców wystąpiło z transparentami. Amerykanie uczcili 100. rocznicę polskiej niepodległości, przyjmując uchwałę 447, która promuje ograbienie Polski.


        Niemcy też

        Nie tylko Anglicy z Polakami i Francuzami złamali szyfr Niemiec, ale ci ostatni złamali system szyfrowania rozmów Churchilla z Rooseveltem. To były rozmowy na najwyższym szczeblu, ale taktycznych wiadomości nie odbierali. Był też problem, o kim mówili ci dwaj przywódcy – Uncle Joe – wreszcie zrozumieli, że to Stalin.

        Okazuje się jeszcze, że Niemcy w 1943 r. złamali szyfr polski, jakim posługiwała się Armia Krajowa w komunikacji z Londynem. O tym pisze superszpieg Zacharski.

 

        As wywiadu

        W kwietniu 1971 r. powrócił z Monachium Andrzej Czechowicz, który w 1964 roku uzyskał azyl polityczny w NRF, a w latach 1965–1971 pracował w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa i w tym czasie był agentem wywiadu PRL-u.

        Zorganizowano mu wielką konferencje prasową transmitowaną przez TV. Potem były następne i nie pamiętam szczegółów, ale z jakichś powodów stał się pośmiewiskiem większości Polaków.

        Był nawet kawał: Jakie są stopnie durnoty? Ostatni to „As wywiadu”.

        Potem wydał książkę o pracy w RWF, pracował w Ośrodku Studiów Wschód-Zachód, był konsulem w Ułan Bator i Rostoku, ale z horyzontu zainteresowań przeciętnego Polaka zniknął.

        Wiedziałem już rok temu, że przygotowuje książkę, i wreszcie się ukazał jej pierwszy tom mający prawie 500 stron, a za kilka tygodni drugi. Oba są wydane przez niego samego i nie wiem, czy w ogóle będą w księgarniach sprzedawane, a ja dostałem ją „spod lady” za 55 zł.

        Właśnie kończę wyrywkowo czytać to liczące 500 stron dzieło, które napisane jest doskonałą i barwną polszczyzną.

        Pierwsza uwaga – 112 stron poświęcone jest jego życiu w PRL-u, które mógł był sobie w większości darować.

        Dalej pisze, jak się znalazł na Zachodzie, jak przebiegały jego przesłuchania i jak biwakował w ośrodku dla azylantów, jak został członkiem Kompanii Wartowniczych przy Armii Brytyjskiej i wreszcie jak już miał dość tego „raju” i złożył podanie w Berlinie do przedstawicielstwa polskiego o powrót do kraju.

        Nim mu odpowiedziano, zaświeciło mu słońce. Dostał dobrze płatną posadę w RWE, ale wtedy dotarli doń ludzie wywiadu PRL- u i zaczął z nimi współpracować.

        W weekendy jeździł na spotkania z oficerem prowadzącym najpierw do Wiednia, który szkolił go w pracy agenta. To szkolenie jest dużo lepiej opisane niż szkolenie prowadzone w Starych Kiejkutach, gdzie była szkoła wywiadu opisana w książce pt. „Szkoła szpiegów”, o której niedawno pisałem.

 

        Bogactwo polskich Żydów?

        Antony Polansky podaje, że w II RP „1 milion z 3 milionów” Żydów polskich prawie w całości uzależnionych było od pomocy dobroczynnych organizacji. „W 1938 roku 50 proc. Żydów w Polsce nie było w stanie zapłacić 5 zł komunalnego podatku, 50 proc. reszty nie było stać na zapłacenie 10 zł”. 

        Jako źródło tych informacji Polansky wskazuje opracowanie prof. Oskara Janowskiego, który o przedwojennych polskich Żydach pisze tak: „75 proc. Żydów można sklasyfikować jako biedotę”. 

        Jeszcze jedna informacja podana przez prof. Yehudę Bauera: „W 1931 roku 48,86 proc. Żydów posiadało dochód nieprzekraczający 50 zł na tydzień, 29,06 proc. posiadało dochody pomiędzy 50 a 100 zł na tydzień. W 1929 roku 15-30 proc. Żydów żyło poniżej poziomu nędzy”.

        Te fakty też podważają tezę, że Żydzi płacili 40 proc. podatków w II RP.

        Jak więc ci biedni Żydzi mieli zostawić po sobie nieruchomości, których co najmniej 40 procent znajduje się dziś na Litwie, Białorusi i Ukrainie, warte 65, czy nawet 300 mld dolarów, nie mówiąc już, że przed wojną na gwałt brali pożyczki „pod hipotekę”, licząc, że po wojnie będzie dewaluacja złotego i spłacą swe zobowiązania znacznie taniej?


        Gdzie logika

        Niedawno podano w Onecie, że nasze polskie śmigłowce z Mielca latają w 40 krajach, a tu był skandal, że miano kupić śmigłowce dla wojska we Francji.

 

        Wiadomość

        Dziwi mnie często, co trafia na łamy prasy, a ostatnio na portale internetowe. Okazuje się, że para Polaków na Kubie znalazła zagłodzone psy, zaopiekowała się nimi i przywiozła je do Polski.

        Czy nie ma lepszych celów dla akcji dobroczynnych w Polsce?

Aleksander Pruszyński

Opublikowano w Teksty
piątek, 04 maj 2018 00:52

W Kijowie (18/2018)

pruszynskiZajechałem znów do zielonej i ciepłej stolicy Ukrainy, która oficjalnie ma ponad 4 miliony mieszkańców, ale może drugie tyle, wliczając tych, co nawet ponad 100 km przyjeżdżają tu do pracy, bo w reszcie Ukrainy jest jej niewiele.

Wymieniłem dolary i okazało się, że od listopada kurs prawie się nie zmienił, i na dworcu rozgościłem się hostelu, gdzie ceny wzrosły, odespałem, pojadłem i znów uderzyłem w kimono. Następnego dnia, obładowany sporą ilością prasy katolickiej, zamiast jechać metrem i iść sporo pod górę do katedry, postanowiłem wziąć taksówkę za 8 zielonych. Ta podróż miała dwie strony. Okazało się, że korki w związku z przysięgą wojska na jednym z placów były okropne i zamiast 20 minut jechałem ponad godzinę, ale odbiłem sobie na ciekawej rozmowie z kierowcą, z wykształcenia prawnikiem.

                  Niezadowolenie obywateli kraju sięga szczytu, ale nie widać prawdziwego wodza wśród opozycji, bo Saakaszwili jest w Polsce, a Tymoszenko to już ograna karta. Demonstracja pod Wierchowną Radą praktycznie się skończyła, bo zwinięto pole namiotowe. Były inne, ale Poroszenko nadal ma władzę. Wszyscy narzekają na korupcję, ale życie idzie, a co gorsza, nie bardzo wiedzą, co nastąpi. Wszyscy są zdania, że Krym odpadł, choć po kilku miesiącach euforii sytuacja tam jest nieciekawa. Ceny wielkie, a turystów nawet z Rosji niezbyt dużo, bo twierdzą, że na Krymie ceny wysokie, a jakość obsługi niska.

                  W centrum prasowym na konferencji pułkownika ukraińskiego dwie osoby i powtórka. Znów strzelają Ruscy i separatyści, ale na szczęście przez dobę nie zabito żadnego żołnierza, jest tylko kilku lekko rannych. Od pierwszego ma nastąpić przejęcie operacji przez departament obrony, bo teraz niby to jest akcja antyterrorystyczna.

                  W Domu Ukraińskim na centralnej ulicy Kreszczatiku wystawa biżuterii robionej głównie z półszlachetnych kamieni i stali nierdzewnej. Tu ciekawostka, okazuje się, że koło Łucka i Równego są pokłady bursztynu i oferowano mi naszyjniki w cenie 2 zł za gram, podczas gdy w Polsce jest bodaj gram za 8 złotych. Na tej alei pełny wielki McDonald. Okazuje się, że hostesą jest słabo mówiąca po polsku rodaczka po pedagogice, ale mówi z przykrością, że więcej tu od lat zarabia, niż gdyby była nauczycielką, a  sam szef firmy na Ukrainie to też Polak z Polski. Jej nieruszająca się z domu matka stale słucha Radia Maryja. Na Kreszczatiku jest sporo stoisk z suwenirami, w tym papierem toaletowym z podobizną Putina. Tu warto dodać, że ponoć w Rzymie do podcierania używano płytek ceglanych, często u bogatszych były na nich nazwiska ich wrogów.

                  Od popołudnia w piątek i cały weekend pełno młodych z gołębiami oraz małpkami, którzy szukają turystów, by z ich podopiecznymi się fotografowali. Była też sympatyczna dziewoja z jastrzębiem i poparłem ją dwoma dolarami, by z nim mieć fotkę. Inna dama chodzi z puszką i zbiera na ofiary wojny, a tych niestety przybywa. Z wszystkimi rozmówcami poruszałem sprawę stosunków polsko-ukraińskich, między innymi prześladowania Polaków. Wszyscy przyznawali mi rację, że trzeba nie tylko brać, co się da, od Polaków, ale to nie my, to władza, na którą nie mamy wpływu.

                  Podobnie jak w Warszawie, było kilka stoisk Świadków Jehowy i wielu z agitatorów po studiach. Mam dla nich uznanie, bo szerzą swą wiarę, a nie jak katolicy uważają, że od tego są tylko księża i zakonnice.


                  Pokój w Korei?

                  Spotkanie przywódców Korei świadczy, że może nastąpi podpisanie traktatu pokojowego, więc trzeba przypomnieć czytelnikom coś z historii tego kraju, który od 1904 r. do 1945 był pod butem Japonii. Po zrzuceniu na Hiroszimę bomby atomowej i pokonaniu Japonii Korea została podzielona wzdłuż 38. równoleżnika na części północną pod okupacją Sowietów i południową pod okupacją USA. Na południu odbyły się wolne wybory, a na północy władzę miała Kompartia, gdzie były wewnętrzne walki i na czoło wyszedł przeszkolony w Sowietach syn protestanckiego pastora i jeden z przywódców antyjapońskiej partyzantki w Mandżurii, Kim Ir Sen. Ten namawiał Stalina, by uderzyć na południe, i twierdził, że naród przyjmie ich tam z kwiatami. Stalin i Mao Tse-tung sceptycznie odnosili się do tych planów i agresja nastąpiła dopiero w 1950 r. 25 czerwca ruszyły kolumny Kim Ir Sena, drugiego dnia wojny zajęły Seul i posuwały się szybko, bo południe nie było przygotowane na tę ofensywę. ONZ przy nieobecności taktycznej Sowietów podjęło decyzję o pomoc Korei Południowej, ale pod flagą ONZ zaczęli pomagać najpierw tylko Amerykanie, potem nawet Kanadyjczycy.

                  Wydawało się, że komuniści zawładną całym krajem, ale najpierw gen. MacArthur zatrzymał ich inwazję na końcu półwyspu, potem obszar kontrolowany znacznie powiększył. Następnie mimo oporu zwierzchnictwa sił zbrojnych USA, zamiast rozszerzać posiadane tereny, wysadził desant w porcie Inczon na zachodnim wybrzeżu Korei niedaleko od Seulu. Amerykanie mieli kapitalne szczęście, bo szpiedzy Kima dowiedzieli się w Japonii o planowanym desancie, wysłali łódź z tą wiadomością, ale była burza i kurierzy zginęli. Uderzenie Amerykanów przecięło Koreę na pół, potem ich wojska dotarły do 38. równoleżnika, a wojska koreańskie poszły dalej prawie do granicy z Chinami. Wtedy uderzyli „chińscy ochotnicy”, odparli przeciwników, zajęli sporo ziemi, aż wreszcie ustalił się na prawie dwa lata front.

                  Jedną z ostatnich decyzji Stalina było zakończenie wojny. Udzielił wywiadu prasie zachodniej, że warto przerwać wojnę, i po miesiącach pertraktacji podpisano układu o zawieszeniu broni 5 lipca 1953 r. Odtąd wiele razy Korea Północna próbowała obalić kolejnych prezydentów Korei Południowej, a nawet pod linią demarkacyjną zrobiono siedem tuneli, którymi wojska północy mogły się przedostać na południe. Korea Północna jest skansenem komunizmu, panuje tam niespotykany terror, kraj jest zmilitaryzowany, poziom życia bardzo niski i panuje głód, bo większa część kraju jest górzysta i ma mało pól uprawnych.

                  Jak potoczą się dalsze sprawy, co załatwi Trump, gdy niedługo tam pojedzie, jeszcze zobaczymy.


                  2 maja w Warszawie

                  Tego dnia jest Dzień Polonii i były uroczystości na placu Zamkowym, gdzie był pan prezydent z małżonką oraz orkiestra i Kompania Honorowa WP. Potem pan prezydent Duda przeszedł wśród publiczności. Skorzystałem z tej okazji i o 12:28 przedstawiłem Mu do podpisu apel dr Kurek o wznowienia ekshumacji w Jedwabnem. Pan prezydent, choć stałem od niego metr i nie mógł nie widzieć formularza, jaki Mu przedstawiłem, nic nie powiedział i odszedł dalej i rozdawał polskie flagi innym uczestnikom tego spotkania.

                  Komentarz pozostawiam czytelnikom.

Opublikowano w Teksty
piątek, 27 kwiecień 2018 07:32

Rocznica powstania w getcie

pruszynskiRocznica powstania w getcie

Warszawa zaroiła się ludźmi noszącymi żółte papierowe „żonkile” jako pamiątkę 70. rocznicy powstania w getcie, a o 12 na minutę grały syreny, ale niewiele aut na ten sygnał do przerwania ruchu zareagowało.

Pod mym domem spotkałem czwórkę młodych, co rozdawali te kwiatki, i spytałem, czy Żydzi też tak czczą rocznicę powstania warszawskiego. Potem dałem im swą książkę i koniecznie chciałem dowiedzieć się, kto ich nakłonił do tej akcji. Okazało się, że „pani od religii”, i nie chcieli zdradzić, z jakiej szkoły są.

        Zasadniczo nic złego obchodzić tę rocznicę, ale czy właśnie teraz, gdy idzie nawała szkalowania Polaków? Pytam, kiedy Żydzi zaczną w rewanżu czcić podobnie rocznicę powstania warszawskiego, w którym zginęło więcej Polaków i 22.500 Niemców, czyli 500 razy więcej niż w czasie ich powstania w getcie? Wojska Izraela wiele razy przyjeżdżały do Polski, może tego roku 1 sierpnia ich kompania honorowa zawita do Warszawy na rocznicę powstania? Oczywiście gotów jestem postawić, co tylko mam, na zakład, że tego nie będzie.


        W Łodzi

        W tym mieście na ulicy Tuwima jest księgarnia patriotyczna, która organizuje co dwa tygodnie spotkania z ciekawymi ludźmi. Wybrałem się więc, chcąc, by me książki tam były i by usłyszeć, co ma do powiedzenie pani dr  Lucyna Kulińska o stosunkach polsko-ukraińskich.

        Dotarłem szybką koleją na nowy wspaniały dworzec,  gdzie było kilkanaście plansz Żydów, którzy wtedy z łaski Gomułki wybyli z Polski, co, jak wiadomo, było niemożliwe dla Polaków. Takiego dworca mogą pozazdrościć wszelkie metropolie, ale grzecznie mówiąc, dworzec jest co najmniej dwa razy za duży.

        Księgarnia była jakoś zamknięta, ale odczyt pani dr  Lucyny Kulińskiej był przedni nie tylko dlatego, że mówiła, co było 75 lat temu na Kresach, ale jak się władze wolnej Polski zachowują, liżąc nie tylko żydowskie zadeczki, ale również ukraińskie, białoruskie i litewskie. Problem w tym, że nie widać, by coś spowodowało, by nowi „władcy Polski” zaczęli naprawdę realizować polskie interesy.

        Na pożegnanie dostałem książkę pani Kulińskiej „Dzieci Kresów” – i zacząłem czytać jedną makabryczną historię i drugiej strony już nie mogłem. Tych, co bronią banderowców, powinno się skazywać na wysłuchanie właśnie tych opowieści.


        Kary za antysemityzm

        W „Gazecie Koszernej” dziennikarka Agnieszka Markiewicz powiedziała: Nie było reakcji na antysemickie wypowiedzi Rafała Zienkiewicza, Krystyny Pawłowicz czy prof. Zybertowicza. Nie ponieśli żadnych konsekwencji.

        Nie mogłem się jednak z tego tekstu dowiedzieć, co konkretnie te osoby powiedziały i jak konkretnie ta dama sugerowała, by je ukarać. Niestety, też nie mogłem dowiedzieć się, jak ta pani reaguje na mnożące się polakożerstwo.


        Kongres Prawicy

        W Warszawie odbył się kolejny Kongres Prawicy w Bibliotece Rolniczej na Krakowskim Przedmieściu.

        Niestety, był to raczej kongresik. O 11 w sobotę były na dużej sali 92 osoby, potem trochę więcej. Następnego dnia jeszcze gorzej. Jedyna pozytywna uwaga, że było tam co najmniej 60 proc. młodzieży.

        Nie przemawiał zapowiedziany Kukiz, a wystąpił tylko jego zastępca. Jedyną ważną ideą, jaką zanotowałem, było to, że powinny być nie tylko dla państwa, ale też plany powiatowe i wojewódzkie. W kuluarach dało się też słyszeć, że warto wrócić do programu ekonomicznego późnej komuny, czyli śp. Wilczka. Były też  stoiska z książkami, gdzie prezentowano wiele wydawnictw, w tym książkę niedawno zmarłego prof. Wolniewicza. Nie dostałem jej do recenzji, więc jej nie opiszę. Amen. Drugiego dnia była prezentacja dwóch panów z ruchu 1. Polska. Nie widzę, jak dotrą do wyborców, a ich program nie zawiera dwóch istotnych rzeczy:

        – ograniczenia finansów na kampanię wyborczą i zmniejszenia liczby posłów, jak to zrobiono we Francji.


        W sanktuarium półprawdy

        Z dużą reklamą pojawiła się dwutomowa „cegła” na temat stosunków polsko-żydowskich, a w głównych mediach twierdzono, że mówi o 200.000 Żydów zamordowanych przez Polaków podczas okupacji. Choć miałem w tym samym czasie być na koncercie Janka Pietrzaka, zmusiłem się do „zaszczycenia” tej prezentacji w Muzeum Historii Żydów Polskich.         Był to zlot Żydów, szabesgojów i lemingów, którzy nawet nie mieścili się w głównej sali tej instytucji. Podczas prezentacji okazało się, że nie padły słowa o ponoć masowym mordowaniu Żydów przez Polaków. Zgromadzeni na scenie autorzy mówili o tym, co się działo w kilku powiatach okupowanej przez Niemców Polski.

        Potem im zadałem pytanie:

        – ile na terenie powiatu Nowy Targ zmordowano Żydów, a ilu Polacy uratowali, na co nie dostałem odpowiedzi,   – choć w 388 domach zakonnych przechowywano dzieci żydowskie, a tylko 65 księży i zakonnic ma medale Yad Vashem – na to pytanie nie było też odpowiedzi,

        – czemu tylko 11 z 151 członków Klubu Dzieci Holokaustu zadało sobie fatygę załatwienia swym wybawcom medalu „Sprawiedliwych”. 

        Prezeska Klubu zaczęła twierdzić, że starają się, by dobroczyńcom medale zostały nadane. Na jej słowa podałem przykład członka klubu śp. pana Bieńka, który złożył dwa razy wniosek o nadanie medalu mej ciotce, która go uratowała, i dwa razy został on słownie odrzucony, bo przedstawiciel Yad Vashem stwierdził, że on, obrzezany, pół-Żyd, nie był... zagrożony.

        W końcu ktoś powiedział, że pewna Żydówka z Toronto przez lata przesyłała swej wybawczyni, a potem jej krewnym 50 dolarów miesięcznie. Tak, warto o niej pisać, ją chwalić, ale gdzie są inni uratowani? No cóż, byłem na tej sali „kanarkiem” między wróblami.

Aleksander Pruszyński

Opublikowano w Teksty
piątek, 20 kwiecień 2018 07:37

Toronto - Warszawa (16/2018)

pruszynskiToronto - Warszawa

Zdumiewające, że podległa Rzymowi Cerkiew greckokatolicka czci ludzi, o których satanizmie mówił i pisał bł. bp Grzegorz Chomyszyn. Dziwny jest jednak brak reakcji na to Watykanu i Konferencji Episkopatu Polski. 

Pod pomnikiem Katyńskim mimo podłej pogody sporo rodaków oraz notabli różnego szczebla. Potem przydługie mowy w sali parafii św. Kazimierza. 

        Niestety, mi nie dano słowa, a chciałem przypomnieć o walce o dobre imię Polski. Na szczęście sporo rodaków podpisało apel dr Kurek o kontynuację ekshumacji w Jedwabnem.

        Pogoda spowodowała, że pracownicy Pearsona masowo zostali w domu i nie wyładowano bagaży pasażerów samolotu LOT-u, którzy nim przylecieli do Kanady. Dlatego nie było miejsca na nasze bagaże i bez nich wylądowaliśmy spóźnieni o pięć godzin w Warszawie, gdzie inny świat, zielono i ciepło, a nie jak w Toronto moc śniegu i plucha.


        Kolejna pomoc

        Śmiem twierdzić, że kolejna nawała ogniowa Żydów przeciw Polakom skończy się jak poprzednie dzięki interwencji Naszej Królowej Matki Pana Naszego. 

        Zaczyna się wielka konfrontacja Żydów z Palestyńczykami, co spowoduje, że tym mimo wszystko zajmie się opinia świata, ale czy naprawdę sami Polacy nie mogą się obronić?


        Właściwa osoba

        Pani Anders została ostatnio skrytykowana przez lewków, że wydano na jej podróże 600.000 zł. Nie ubóstwiam tej Pani, ale dobrze jest, że jeździ tu i tam, a nie odrywa od roboty innych, a dieta zielonych 60 to, mówiąc szczerze, Caritas. 

        Jedyna uwaga, że jak ma już posadę, to po cholerę jeszcze jest senatorem, czy jedna pensja i emerytura USA to za mało? 


        Ciekawe

        Zdumiewające, że podległa Rzymowi Cerkiew greckokatolicka czci ludzi, o których satanizmie mówił i pisał bł. bp Grzegorz Chomyszyn. Dziwny jest jednak brak reakcji na to Watykanu i Konferencji Episkopatu Polski. 

        Moc katolików zastanawia się, czemu Episkopat daje się wciągnąć w fałszywe gesty pojednania, nie reaguje na przypadki gloryfikacji rezunów przez greckokatolickich duchownych i nie upomina się o ekshumację i chrześcijański pochówek ofiar rzezi wołyńskiej. 

        Episkopat też nie protestował przeciwko uznaniu heroiczności cnót abp. Andrzeja Szeptyckiego, autora listów gratulacyjnych dla Adolfa Hitlera i Józefa Stalina, człowieka, który ponosi moralną odpowiedzialność za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.


        Co dalej?

        PiS nie chce ostro odpowiedzieć na żydowskie ataki, obawiając się ewentualnych kłopotów w stosunkach z USA. Twardemu elektoratowi PiS-u coraz mniej podoba się jego miękkość w stosunku do żydowskich żądań. Czy to nie cel żydowskich ataków, oddzielić PiS od wyborców, przywrócić do władzy w Polsce partie i siły Żydom bardziej posłuszne?

        Przecież przed dojściem PiS-u do władzy przygotowano już ustawę sprzedającą polskie lasy, aby w ten sposób uzyskać środki na zapłacenie haraczu. Czy PiS zmężnieje, stanie w obronie polskich interesów, czy też padnie ofiarą własnej głupoty?

Aleksander Pruszyński

Opublikowano w Teksty
piątek, 13 kwiecień 2018 07:46

W Fundacji Kościuszkowskiej

pruszynskiW Fundacji Kościuszkowskiej

        Część Żydów, jak moja koleżanka z piaskownicy Małgosia Rubel, pojechała nie do Wiednia, a do Danii. Tam też pojechało 58 byłych wysoko postawionych Żydów i Gomułka kazał im z funduszy wywiadu kupić sklepy i mieszkania.

Po rozpoczęciu się antypolskiej kampanii w mediach napisałem list do Fundacji, oferując odczyt pt. „Ile Żydzi Polakom zawdzięczają”.

        Od tego czasu zacząłem dostawać ich komunikaty, a nagle zawiadomienie, że będzie tam panel na temat Marca 1968 r. z podaniem osób do tego zaproszonych.

        Ponieważ byli to tylko ludzie związani z instytucjami żydowskimi, jak imć Żbikowski, który niedawno oświadczył, że łatwiej było Żydom przeżyć w koncentraku niż wśród Polaków, i żona głównego polakożercy imć Grossa, postanowiłem wybrać się tam, by prezentować polski punkt widzenia.

        W pięknej sali zebrało się do 90 osób, głównie powyżej 70. roku życia, i impreza rozpoczęła się prelekcją wspomnianego „prawdomównego” Żbikowskiego.

        Potem niczego nowego nie usłyszałem, ale zapomniano dodać, jakim cudem zaczął się Marzec.

        Po kilku wystąpieniach uczestników spotkania dorwałem się do głosu i mniej więcej powiedziałem:

        Nie powiedziano dotąd nic o genezie Marca, który był próbą obalenia Gomułki przez koterię żydowską wewnątrz PZPR oraz że Marzec dzieli się na cztery części:

        Marzec głównie polskiej młodzieży. Protestowała  przeciwko zaprzestaniu pokazywaniu sztuki „Dziady”, cenzurze i dyktaturze Gomułki. Moc z niej aresztowano, sporo wyrzucono ze studiów i ponoć 500 karnie powołano do wojska.

        Dalej był Marzec przeciętnych Żydów, którzy nie zajmowali wysokich stanowisk, a część ich dzieci nie zdawała sobie sprawy, że są pochodzenia żydowskiego.

        Był też Marzec „bananowych Żydów”, wysokich aparatczyków PZPR i państwa. To określenie pochodziło od tego, że uważano, iż ich dzieci jedzą drogie wówczas banany. Tych Gomułka kazał przenieść na niższe stanowiska z zatrzymaniem dotychczasowych wysokich zarobków, a dalej wszystkim Żydom dał prawo opuszczenia Polski.

        W wyniku tego wyjechało: 12 generałów, 200 pułkowników LWP. Podobna liczba wysokich dygnitarzy z MSW, których część zaczęła karierę w UB, 900 kadrowych pracowników KC i KM, dwóch wiceministrów, 50 dyrektorów departamentów w różnych ministerstwach, moc wicedyrektorów. Dalej, sporo prokuratorów, sędziów, dziennikarzy, profesorów.

        Był też Marzec Polaków. Ci nie mieli prawa wyjazdu i tego zazdrościli Żydom. Patrzyli z uśmiechem, jak jedne kanalie kopią drugie kanalie, choć moc Polaków stało się zwolennikami antyżydowskiej sitwy „Partyzantów”, czyli ludzi Mieczysława Moczara. Sporo też Polaków poszukiwało krewnych żydowskich, by móc opuścić „raj Gomułki”.

        W Wielki Czwartek spotkałem w kościele na Rakowieckiej 15 członków rodziny książąt Radziwiłłów i hrabiów Platerów, a po mszy zapytałem, dlaczego wszyscy na raz tu przybyli.

        Moja matka – powiedziała hr. Plater z domu Radziwiłł – zamówiła mszę za szczęśliwy wyjazd nas do Izraela, bo mąż miał babkę Żydówkę.

        Część Żydów, jak moja koleżanka z piaskownicy Małgosia Rubel, pojechała nie do Wiednia, a do Danii. Tam też pojechało 58 byłych wysoko postawionych Żydów i Gomułka kazał im z funduszy wywiadu kupić sklepy i mieszkania.

        Potem przeczytałem skrót listu Żydówki, pani Miler, która napisała do marszałka Sejmu Płażyńskiego, że Żydzi wyjechali dobrowolnie, zrzekli się obywatelstwa dobrowolnie i dostali odprawę. 

        Więc jaka to „krzywda”  im się stała i pomawianie narodu polskiego za exodus Żydów jest bzdurą.

        Próbowano mnie uciszyć, ale w końcu powiedziałem to, co chciałem, a pierwsza część imprezy zakończyła się recitalem pana Markowicza.

        Później rozmawiałem z prezesem Fundacji, któremu powiedziałem, że w okresie takiej nagonki na Polaków byłoby dobrze, bym mógł wygłosić mój referat.

        Prezes negował istnienie żydowskiej nawały ogniowej na Polaków i twierdził, że Fundacja robi bardzo wiele dla obrony dobrego imienia Polski. Gdy mu chciałem dać mą książkę pt. „Ile Żydzi Polakom zawdzięczają”, to powiedział, że ma wiele książek, które najpierw musi przeczytać, i nie reflektują na mój odczyt, bo nie będzie... słuchaczy.

        Ale dopiero jakby taki odczyt się zorganizowało, to okazałoby się, czy dostojny Prezes ma rację.

Aleksander Pruszyński

Opublikowano w Teksty
piątek, 06 kwiecień 2018 08:01

Stulecie wojny

pruszynskiStulecie wojny

Z powstaniem niepodległego państwa polskiego rozpoczęła się z nim walka ze strony Żydów i teraz mamy jej kulminację.


        Szlag mnie trafia

        W przeciwieństwie do wszystkich krzyczących za i przeciw aborcji, ja mam konkretny problem. Jeślibym z łaski Pana Boga i mych wspomożycieli został prezydentem Białorusi, to muszę „coś” zrobić z nagminnymi aborcjami w kraju.

        Oczywiście nie wprowadzę praw karzących za to, ale mądrą i daj Boże skuteczną propagandę rodzenia. Każda dama ma prawo unikać ciąży. Jeśli zajdzie w ciążę i nie chce mieć dziecka, to powinna urodzić i dać w adopcję, a amatorów na białe dziecko jest w USA i Europie kilkaset tysięcy.

        W Polsce jest rocznie do 250 prawnych aborcji, ale ile tysięcy jest bezprawnych, w prywatnych gabinetach czy za granicą?

        Cały spory wysiłek grup antyaborcyjnych powinien iść w kierunku zmniejszenia liczby aborcji nielegalnych. Byłoby wtedy też mniej kłótni, które odciągają uwagę od innych istotnych dla Polski spraw.


        Kto winien?

        W USA jest wiele demonstracji przeciw posiadaniu broni, ale mało kto mówi, że było moc danych, na podstawie których zabójca z Florydy powinien był być aresztowany lub co najmniej powinna władza odebrać mu broń. Nawaliły władze i nikt do nich nie ma pretensji. Nowe prawa, bardziej restrykcyjne, nie pomogą, jak już wskazał pewien rabin, jeśli nie poprawi się morale obywateli.

 

        Mów to innym

        „Cała moja rodzina się uratowała. To wszystko byłoby niemożliwe, gdyby nie Sprawiedliwi” – napisał na Facebooku były ambasador Izraela w Polsce Szewach Weiss. Nawiązał w ten sposób do obchodzonego w sobotę w Polsce Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką, a jego rodzinę ratowały trzy polskie rodziny.

        Niestety, dostojny pan, nie po raz pierwszy, mówi to wszystko do Polaków, a nie do ludzi w innych krajach, jak np. w Izraelu lub USA, gdzie konkretnie w Albany, stolicy stanu Nowy Jork, polityk Dov Hikind, członek zgromadzenia ustawodawczego stanu Nowy Jork, wystartował również ze stroną polandmurderedjews.com, gdzie oskarża Polaków o holokaust.

 

        Czy wyleci?

        W Onecie znalazłem informację, że wiceminister spraw zagranicznych Cichocki pozwolił sobie na skrytykowanie wypowiedzi premiera, że byli też żydowscy szmalcownicy. A co, nie byli?

        Zadzwoniłem do samego ministra i poleciłem jego sekretarce, by szefowi kupiła książkę J.R. Nowaka pod tytułem „Żydzi przeciw Żydom”, gdzie jest 300 stron urywków z książek Żydów opisujących, jak Żydzi pomagali Niemcom mordować braci.

        Jestem ciekawy, jaki będzie tego finał. Jeśli nie wyleci z posady, oznacza, że Morawiecki junior nie ma jaj.


        Interes dla rodaków

        W Brazylii, jak podaje „Wall Street Journal”, jest moda na posiadanie bielszych dzieci, więc sporo czarnych kobiet kupuje nasienie białych, by ich dzieci były bardziej europejskie. Liczba pań, które tak się zapłodniły, wzrosła 30 razy w ciągu pięciu lat, choć sprzedawanie męskiego nasienia jest w tym kraju karalne.

        Dawniej „eksportowano” do Brazylii Polki do burdeli, a może teraz będzie eksport polskich… rozpłodników.

 

        Niestrawne

        Od dawna oglądam program tv Russia Today, a teraz RT France, i nawet mam dla obu ciepłe słowa, bo są ciekawe. Dziś spojrzałem na rosyjski portal dla Polaków Sputnik i drugi raz nań nie spojrzę. Cokolwiek tam podają – jest w podłym sosie, który pewnie nie tylko dla mnie jest wstrętny. Przy okazji odkryłem podły polski portal – OKO.press – z którego Sputnik korzysta.


        Rusofobia

        Tak, istnieje w Polsce. Ba, przypomina fobię antyzachodnią w latach komuny. Nikomu nikt nie każe kochać Putina i jego ekipy, ale pogarszanie stosunków Polaków do Rosjan mija się ze zdrowym rozsądkiem i interesem Polski.

        W Rosji też jest antypolska fobia i chyba nie muszę nikomu przypominać o różnych deklaracjach chwalących pakt Ribbentrop-Ribbentrop lub mówienie, że polska armia po 1939 r. powstała dopiero w 1943 r. w ZSRS.

 

        Ile powinni zarabiać?

        Trwają zarzuty, że ministrowie zarabiają krocie. Może w stosunku do przeciętnej, ale ministrowie powinni zarabiać sporo, by nie mieli ochoty brać łapówki. W  Singapurze, doskonale prowadzonym państwie o 5 mln obywateli, ministrowie zarabiają po dwa i więcej milionów dolarów.

        Krzyk o wysokie zarobki to mamienie oczu gawiedzi, a jak wyrzucono co najmniej 1.500.000.000 na Pendolino, to nikomu włos z głowy nie spadł i było OK. Jak dano „kochanym Ukraińcom” 4.000.000.000, to kto krzyczał?

 

        Mała sprawa, spore zyski

        Produkowane w Koniakowie szydełkowe koronki, znane od ponad stu lat, podbijają teraz świat. Choć groził im upadek, moda na „stringi” uratowała branżę i koniakowskie wytwory trafiły na paryskie wybiegi. Zamówienie było ogromne. Kwadratowe chusty, z których później powstała kreacja na Fashion Week Poland, szydełkowało 40 koronczarek. Realizacja takiego wyzwania nie udałaby się w żadnym innym miejscu na ziemi.

        Pytanie, ile jeszcze takich zapomnianych „działalności” ktoś odkryje?

 

        Czym Polska podbija Azję

        Okazuje się, że biustonoszami. Firm produkującymi je jest moc, między innymi w Białymstoku, jego okolicach oraz w Pabianicach.

        Ważne jest, że w kosztach produkcji nie surowiec, ale pomyślunek i doskonałe wykonanie robią to, że produkt podbija panie nie tylko tu i tam na dalekich rynkach.

 

        Popierajcie… czynem

        Prezydent z żoną, pani Szydło i kardynał Dziwisz byli na chrzcinach 16. dziecka państwa Nelców z Przeciszowa pod Oświęcimiem. Przypomnę, że przed wojną był zwyczaj, że prezydent był ojcem chrzestnym siódmego syna. Jednak co by było, gdyby prezydent ze swą damą też przyczynili się do powiększenia narodu. Jak są problemy, to przypomnę, że w Krakowie koło Plant jest kościół, gdzie u Matki Boskiej bezpłodne kobiety szukają pomocy. Polecam, choć na ojca chrzestnego zdecydowanie nie kandyduję.

 

        Nowe pierwsze przykazanie

        Będziesz kochał każdego Żyda i państwo Izraela z całego serca, jak masz kochać Pana Boga. Jak nie będziesz tego robił w dzień i w nocy, to zostaniesz oskarżony o antysemityzm i skazany na niebyt na tym świecie.


        Daj Boże

        Mam nadzieje, że nie pęknę ze śmiechu, gdyby moja koncepcja, że za truciem eksrosyjskich agentów stały Chiny lub ktokolwiek inny, okazała się słuszna. 

        Wtedy dopiero Rosjanie się by śmieli, a „Zachodowi” byłoby głupio i wstyd na dziesięciolecie. 

        Ziemkiewicz:

        Problemem tzw. dobrej zmiany jest to, że główni PiS-owcy, począwszy od Jarosława Kaczyńskiego, w głębi ducha mają takie marzenie, żeby ich Adam Michnik kiedyś pochwalił. To dopiero byłoby spełnieniem ich pragnień; to by ich dopiero dowartościowało; wtedy poczuliby się „prawdziwymi inteligentami”.

Aleksander Pruszyński

czwartek, 29 marzec 2018 07:42

Sto lat Białorusi

pruszynskiSto lat Białorusi

        Sto lat temu, 25 marca, podczas okupacji Białorusi przez wojska Cesarstwa Niemieckiego, Białoruska Rada Narodowa wydała deklarację niepodległości państwa. Ta deklaracja spowodowała, że potem komuniści też musieli proklamować niepodległą Białoruś.

        Miłościwie panujący Aleksander Mniejszy i podległe mu instytucje, jak parlament, Senat czy rząd, nie uważały za stosowne uczcić tej historycznej daty. Zezwolono tylko na koncert przed budynkiem Opery w Mińsku, gdzie zgromadziło się do 20 000 rodaków z flagami biało-czerwono-białymi na wysokich kijach oraz co najmniej drugie tyle młodych miało te flagi na swych plecach. Było też kilka flag Ukrainy i Litwy, ale  nie widać było ani jednej, dosłownie ani jednej, zielono-czerwonej z biało-czerwoną wyszywanką, oficjalnej flagi dzisiejszej Białorusi. Na placu poety Jakuba Kołosa, prawdziwe nazwisko Konstanty Mickiewicz, zgromadziło się kilkuset opozycjonistów, których policja rozpędziła i aresztowała z sześćdziesięciu.


        Kto to zrobił?

        Cały świat trąbi o otruciu eksagenta Rosji w Anglii, ale nikt się nie zastanawia, komu było to na rękę??? Wielu mówi, że nie... Rosji, a ta trucizna była dostępna dla wielu. Janusz Korwin-Mikke twierdzi w tygodniku „Najwyższy Czas”, że to CIA. Nie jestem przekonany, choć to nie aniołki. Mym nieskromnym zdaniem, zrobili to Chińczycy, by popsuć stosunki Zachodu z Rosją, żeby jak uderzą na Rosję, ta miała mało przyjaciół. Hitler kilka lat przed napadem na ZSRS podrzucił przez durnia Benesza materiały, że wojsko chce zrobić pucz przeciw Stalinowi, i wymordowali z 30.000 oficerów w wielkiej czystce. Tak, przygotowując się do wojny, chcą Chińczycy osłabić Rosję.


        Błąd Piłsudskiego

        Właśnie minęła 80. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między II RP a Litwą Kowieńską, jak przed wojną nazywano Litwę rządzoną przez litewskich polakożerców.

        Do nawiązania stosunków doszło po kolejnym zastrzeleniu na granicy przez policję litewską żołnierza KOP-u Stanisława Serafina, a jak potem ustalono, było to po to, by odwrócić uwagę strony polskiej od przemycania się z tego kraju do Polski ukraińskiego terrorysty. Władze Polski wykorzystały to do postawienia Litwinom ultimatum: albo nawiązanie normalnych stosunków dyplomatycznych, komunikacyjnych i handlowych, albo wojna. Podczas posiedzenia rady ministrów Litwy poszczególni ministrowie krzyczeli, by się nie ugiąć. Wreszcie zabrał głos minister wojny i powiedział, że nie mają żadnych szans w walce z postawionymi już na granicy z Litwą wojskami polskimi. Litwini ustąpili, tylko zażądali, by przy składaniu listów uwierzytelniających polskiego posła nie był obecny polski attache wojskowy pułkownik Mitkiewicz. Od tego momentu stosunki poprawiały się stale, ale nie na tyle były dobre, by Polska obroniła Litwę przed odebraniem jej przez Hitlera Kłajpedy, gdzie Niemcy przejęli drewno gotowe do wysyłki do Anglii, i tak Litwa straciła  5 milionów dolarów.

        Piszący o tej sprawie zapominają, że stosunki między naszymi państwami były tak złe, że Marszałek Piłsudski pojechał w 1927 r. do Genewy na sesję Ligi Narodów i tam zadał przedstawicielowi Litwy krótkie pytanie: wojna czy pokój? Przedstawiciel Litwy powiedział pokój i na to Marszałek powiedział: teraz już mogę jechać do domu. Niestety, powinien powiedzieć wtedy: pokój to nawiązanie normalnych stosunków dyplomatycznych, komunikacyjnych i handlowych. Na takie dictum przedstawiciel Litwy musiałby się zgodzić i po jakichś pertraktacjach sprawa byłaby pozytywnie dla obu krajów zakończona, ale Marszałek tego nie powiedział i trzeba było czekać 11 lat, by to się stało. Litwini dzisiaj ujadają na to, że Polska na nich wymusiła zbrojnie nawiązanie stosunków dyplomatycznych, ale zapominają, że ich minister spraw zagranicznych proponował na tajnym posiedzeniu rządu, by to zrobić, już w 1935 roku, mówiąc, że lepiej walczyć o utrzymanie Kłajpedy, którą się ma, niż walczyć o Wilno, którego się nie ma, ale go zakrzyczano. W traktacie ryskim endecy oddali na rzeź do miliona Polaków. Choć dziś za Bugiem nie grozi Polakom holokaust, toby mieli to, co powinni mieć, to czego dla swych rodaków domagają się Węgrzy, a co jest bardzo a bardzo daleko. Dodam jeszcze jedno, jakiś historyk miał napisać, że Litwa w 1939 r. powinna była wypowiedzieć wojnę Niemcom. Może wtedy by ją co najmniej częściowo Niemcy zajęli, mniej Litwinów by pojechało na Sybir i byłaby automatycznie w obozie antyhitlerowskim.


        W Wilnie i Szczecinie

        Co roku w rocznicę śmierci królewicza Kazimierza, patrona Litwy, odbywają się targi – Kaziuki – w Wilnie. W tegorocznych targach w dniach 2-4 marca brało udział z 3000 wystawców prezentujących wyroby z drewna, ceramiki, metalu, różnych tkanin oraz moc smakołyków.

        Ponieważ wielu wilniuków przeniosło się do Szczecina, tam są w tym czasie organizowane Dni Kresowe.


        Ciekawy portal

        Bardzo polecam portal Mirosława Dakowskiego – dakowski.pl – gdzie można przeczytać wiele informacji gdzie indziej niedostępnych. Gorąco polecam.


        Bohater czy…?

        Od trzech tygodni namawiam Marszałka Senatu  Stanisława Karczewskiego, by zorganizował „okrągły stół” polsko-żydowski, zapraszając z jednej strony szefów Żydowskiego Instytutu Historycznego, Muzeum Historii Żydów Polskich oraz Instytutu Filozofii i Socjologii, gdzie jest sekcja badania zagłady Żydów w Polsce, z drugiej strony by przybyli tacy ludzie, jak prof. J.R. Nowak, dr Ewa Kurek, Stanisław Michalkiewicz i niżej podpisany.

        No i czy do niego dojdzie?


        Czego się nie robi dla chwały?

        Pewien już nie tak młody Polak, by dodać sobie splendoru, przypomniał sobie, że ojciec, oficer AK, zastrzelił Żydówkę. Teraz bardzo nad tym boleje i bolejącego Żydzi go tu i tam pokazują. Sprawa zaś przypomina kawały Radia Erewań z lat Breżniewa. Ojca, oficera AK, przyszło aresztować kilku uzbrojonych Żydów i Polaków z UB. Reakcjonista, jak przystało na prawdziwego antysemitę, zamiast zastrzelić ubowca Polaka, zastrzelił powabną... Żydówkę.


        Z Internetu

        „Wczoraj poczułam się opluta i upokorzona. Jeżeli mój prezydent prosi o wybaczenie kanalie pokroju Stefana Michnika i Heleny Wolińskiej, to nie jest już moim prezydentem. I nie przyjmuję żadnych tłumaczeń, że dyplomacja-sracja. Nie ma żadnego wytłumaczenia dla prezydenta, który rozpacza, że część żydowskich komunistów wyjechała z Polski. Byłam przygotowana na wiele, ale nie na to, że prezydent Duda przeprosi za Gomułkę i zapłacze nad losem Michnika i Wolińskiej. Szkoda, że razem z nimi nie wyjechała cała ta komunistyczna banda zainstalowana w Polsce dzięki sowieckim tankom i zdradzie Wielkiej Brytanii oraz Stanów Zjednoczonych. Jakoś dotąd nie słyszałam, by Polskę za tę zdradę przeprosił angielski lub amerykański rząd. A jest za co.”


        Różnica

        W Radiu Maryja była dyskusja o odzyskaniu niepodległości. Wtedy nie było „niczego”. Kraj był zrujnowany, poza Galicją nie było polskich szkół, moc ludzi zginęła i była epidemia. Ale była elita, która odbudowała kraj. W 1989 r. było państwo, była administracja, szkoły, wojsko itd., ale nie było naprawdę polskiej elity, a jakaś „piana”, która dała Polskę rozkraść.


        A co na to Ministerstwo Oświaty?

        Z Muzeum „Polin” ostatnio nauczyciele otrzymują zestaw materiałów pt. „Przemoc antyżydowska w Polsce w latach 1944–1949” przeznaczony dla uczniów IV klasy. Jaki jest cel zajęć?

        „1. Opisuje skalę i przejawy antyżydowskiej przemocy w powojennej Polsce. 2. Zabiera głos w dyskusji o jej przyczynach, używając logicznych argumentów. 3. Potrafi opisać, na czym polegał indywidualny, ludzki wymiar cierpienia spowodowanego nienawiścią ze względu na pochodzenie. 4. Podaje przykłady agresji w reakcji na inność występujące współcześnie.”

 Aleksander Pruszyński

Opublikowano w Teksty
piątek, 23 marzec 2018 07:52

Nie współczuję

pruszynskiNie współczuję

        Na portalu Money.pl jest analiza sytuacji finansowej koncernu Agora, wydawcy „Gazety Koszernej”. W roku 2017 zakończyła ona się stratą 83,5 mln zł i była ona cztery razy, tak, cztery razy wyższa niż w roku 2016, gdy wyniosła 16,6 mln zł. 

        Kto pokryje tę stratę, bo czytelnictwo spada?


        Moczar

        Główna postać Marca, oryginalnie Demko. Był synem rosyjskiego policjanta w Łodzi. Podczas wojny w AL, a po wojnie w bezpiece, komendant UB w Łodzi. Był przywódcą skrzydła „polskiego” w PZPR i umiejętnie udawał polskiego patriotę, walcząc z Żydami o stołki i dochody. Przez rozmaite kroki w stosunku do byłych akowców, których przygarniał do Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, zdobywał ich zaufanie. 

        Jest pomawiany o ostry antysemityzm, bo ponoć z konkurencyjnego oddziału AL Żyda Kasmana wysłano do jego oddziału człowieka, który miał go zabić. Ten jednak miał się przekonać, że oddział Moczara walczy z Niemcami, a nie tylko grabi lokalną ludność, i wyjawił swą misję. Potem Moczar poinformował Gomułkę, że z polecenia Moskwy, Kasmana ludzie mają go zabić, i tym wkupił się w jego prawie dozgonną przyjaźń.

        W 1968 roku po flircie z „syjonistami” stanął mocno za Gomułką. Doprowadził do usunięcia 12 generałów i 200 pułkowników Żydów z poważnych stanowisk w wojsku i partii oraz umożliwienia im opuszczenia kraju, czego nie mogli wówczas robić Polacy. Po przejęciu władzy przez Gierka, ten chciał go wykopać, ale Gierka uprzedzili Moskale. Za karę przestał być członkiem KC i objął mało znaczącą funkcję szefa Najwyższej Komisji Kontroli Państwa. Podsunięto mu „cud” Żydówkę, rozwiódł się z gojką i się z nią ożenił, a na jego ślubie był świadkiem... gen. Jaruzelski. Odtąd przestał „prześladować” Żydów, a na łożu śmierci miał powiedzieć Albinowi Siwakowi, że żona go otruła.

        Był kawał, czemu Moczar tak się nazywa? A co, miał się nazywać czar Mo!?


        Czystka marcowa

        Według  Ziemkiewicza, „na fali odżydzania” PZPR wypędzono zarówno licznych stalinowskich zbrodniarzy pokroju Stefana Michnika, którzy uniknęli dzięki temu odpowiedzialności i dożyli swych dni w spokoju i dostatku, jak i załapało się też na wyjazd trochę farciarzy, którym żydowskie pochodzenie pozwoliło wyrwać się ze szmalem, bo dostawali 1500 dolców odprawy, o czym etniczni Polacy mogli tylko marzyć.

        Dziś marzec został zredukowany do cierpień żydokomuny oderwanej od koryta, a o antykomunistycznym proteście młodzieży zapomniano. Marzec wykorzystywany jest też przez postkomunę do walki z PiS. Wedle postkomuny, marzec jest to „mityczny wybuch nienawiści Polaków do Żydów”. W rzeczywistości część komuchów Polaków „wypędzała” swoich  dawnych szefów i towarzyszy. 

        Rocznica buntu „urodzonych w niewoli, okutych w powiciu” staje się w ten sposób dla odstawionych po latach od władzy nad Polską byłych elit okazją do utwierdzania w nienawiści i pogardzie do „polskiego ciemnogrodu” oraz nagonki przeciwko Polakom całego świata. Co jednak ciekawe, najgorsze szuje, jak Berman i Minc... pozostały.


        Wystawić rachunek

        Od kilku miesięcy policja musi obstawiać tzw. miesięcznice smoleńskie” kiedy po Mszy św. rodacy idą pod Pałac Prezydenta.

        Nikt nie liczył, ilu policjantów w mundurach i w cywilu tam jest, by powstrzymać „patriotów” spędzonych tam z białymi różami, za pieniądze Sorosa, protestujących przeciw innym rodakom, idącym z śpiewem i modlącym się, ale jest ich moc.

        Uważam, że jak Soros im funduje te wycieczki na pl. Zamkowy, to też niech pokryje koszt ochrony tam porządku.


        Co film, to skandal

        Od 6 kwietnia w kinach w Polsce będzie nowa orgia nienawiści do Polaków i katolików – film „Twarz”. Reżyserką filmu jest Małgorzata Szumowska. Koproducentem filmu jest  – czemu nie należy się dziwić – TVN i instytucja podległa Ministerstwu Kultury.

        Film „Twarz” kreuje negatywny wizerunek Polaków i życia Polaków na prowincji jako mieszaninę katolickich frazesów, antysemickiej i rasistowskiej nienawiści, okrutnego zarzynania zwierząt oraz alkoholu. Katolickie święta Polaków są okazją do pokazania pijaństwa i rasistowskich żartów. 

        To kolejny dowód na to, że należy zlikwidować finansowanie sztuki współczesnej polegającej głównie na szerzeniu nienawiści do Polaków oraz katolików. Pytanie, czy Episkopat zabierze w tej sprawie głos?


        Dialogi... 

        Modne są dialogi między Polakami a Niemcami, między Polakami a Litwinami, między Polakami a Rosjanami i między Polakami a Ukraińcami. I co z nich wynika? G... w proszku, bo nasi partnerzy bronią tylko swych łajdaków, więc po cholerę te imprezy?


        Brodawki

        Kto ich nie miał, szczególnie w młodości. Opowiadano mi o metodzie pewnego Żyda. Brał pióro z atramentem i dotykał kolejno brodawek i je liczył. Potem pisał ich liczbę na papierze i papier spalał. Ponoć znikały bez śladu.

        Moje doświadczenie, przekazane mi przez mą Babcię, jest inne. Trzeba zrobić kulkę z pajęczyny, położyć ją na brodawce i z góry zapalić. Przypalać, aż się poczuje się ból. Wtedy przestać, a brodawka sama odpada i nie odrasta. Jeśli za długo się przypala, to powstanie bąbel z brodawką, który trzeba przeciąć i zrobić opatrunek. Potem już brodawka się nie odradza, a nawet jak odradza, to sama... znika.


        Przy okazji...

        Na portalu Town Hall ukazał się tekst związany z 8 marca omawiający, jak kobiety były maltretowane i spędzały lata w więzieniach Castro, który dla lewackich „dam inaczej”, jak Jane Fonda, był bohaterem nad bohaterami.


        Kto ich teraz obroni?

        Lata temu kraje europejskie, USA i Kanada doprowadziły do zlikwidowania apartheidu, czyli dyskryminacji czarnych w RPA. Teraz tam idzie nie tylko prześladowanie białych, ale co gorsza, mordowanie białych farmerów.

        Nowy wódz tego kraju zapowiedział konfiskatę ziemi białym, a ich apele o pomoc do Trumpa nic nie dają.


        Kto winien?

        Prasa trąbi o próbie zatrucia eksagenta Rosji w Anglii i oczywiście winna Rosja. Ja mogę się mylić,  ale interes w pogorszeniu stosunków Rosji z Zachodem mają... Chiny. Prawo karne Rzymu twierdziło, że przestępstwa winien ten, co z niego skorzysta.


        Nowa gwiazda lewicy

        W związku z degradacją jej ojca Monika Jaruzelska zaczęła się pokazywać w mediach bez okropnych czarnych okularów. Ma znane nazwisko, jedną książkę na koncie, kilkunastoletniego syna z warszawskim chirurgiem i deklaruje, że będzie ubiegać się o mandat radnego z listy SLD w Warszawie, a czy jest mądra, to się jeszcze okaże.


        Nowa TV

        Od kilku dni działa francuska odmiana RT, czyli Rosyjskiej Telewizji. Odmienne programy, bardzo europejskie, w przeciwieństwie do RT angielskiej, nastawionej na obsługę amerykańskich słuchaczy. Pokazują filmy dokumentalne, jakie ta druga RT pokazywała, między innymi o kopaniu węgla w Indiach. 


        Lubnauer

        Szefowa Nowoczesnej, pani o niemiecko brzmiącym nazwisku, zrobi wszystko co w jej mocy, żeby zaszkodzić interesowi narodowemu. Będzie broniła Żydów, Niemców, Francuzów i jak trzeba będzie, to jeszcze Islandczyków, gdyby jakiś konflikt dyplomatyczny powstał. 

        Ciekaw jestem, jak wyglądałoby jej rządzenie, i obawiam się, że już w pierwszym miesiącu złożyłaby hołd lenny zza Odrą.


        Aresztowania

        Przed 100. rocznicą deklaracji niepodległościowej Białoruskiej Rady Narodowej, 25 marca 1918 r. władze aresztowały kilku głównych opozycjonistów, w tym kandydata na prezydenta, pana Niklajewa. W Mińsku 24 odbędzie się Msza Święta za dusze członków rady w kościele św. Szymona, a 25 pod teatrem Opery odbędzie się koncert.

Aleksander Pruszyński

piątek, 16 marzec 2018 13:12

Białoruska Joanna d’Arc

pruszynski        Tak, tak! Białorusini mają swoją Dziewicę Orleańską. Co prawda nie całkiem orleańską, ale słucką, niemniej jednak kolejna emancypowana białoruska księżniczka zasługuje na uwagę. Historia zachowała niewiele pewnych faktów z biografii Anastazji Słuckiej, jednak Białoruś może pochwalić się piękną legendą.

        Młodziutką Anastazję ożeniono z księciem na Słucku i Kopylu Siemionem Olelkowiczem na początku lat 90. XV wieku. Młoda para niedługo mogła cieszyć się życiem rodzinnym. Kniaź cały czas musiał odpierać najazdy wojowniczych Tatarów, którzy zaczęli atakować miasto w 1502 roku. Spustoszone księstwo osłabło do tego stopnia, że Słuck stracił prawo magdeburskie. W 1505 roku książę Siemion mocno zachorował i pożegnał się z tym światem, pozostawiając młodą księżną, dzieci i państwo bez opieki. Silna Anastazja staje się regentką niepełnoletniego syna Jerzego i bierze ster księstwa w swoje ręce. Kniahini zaczyna umacniać miasto. Za jej panowania odbudowano dolny i górny zamek. Na miejscu drewnianej, kobieta stawia kamienną cerkiew Świętej Trójcy – ofiarę za pomyślną obronę przed Tatarami i na pamiątkę poległych. Po śmierci męża księżna sama zajmuje się obroną księstwa i staje na czele słuckiego wojska. Nie wiadomo, czy Anastazja brała miecz do ręki, ale skoro już tworzymy legendę, to możemy trochę ją podkoloryzować. Wyobraźcie sobie średniowieczną zbroję. Żelazny pancerz wraz z kolczugą ważył od 20 do 50 kilogramów. Plus ciężki miecz, którym trzeba było z wprawą machać. Do tego niewiarygodna siła i odwaga kobiety, która się na to zdecydowała.

        Piękna legenda o białoruskiej Joannie d’Arc została uwieczniona w świetnym filmie z 2003 roku, który tak też się nazywa – „Anastazja Słucka”. Ta pełna akcji kinowa opowieść o białoruskiej wojowniczce, urzekającej swoją mądrością i urodą (której użyczyła aktorka Swietłana Zielankouska), nie odsłania pełni biografii Anastazji. Wydawać by się mogło: Tatarów odparli, legenda się rodzi, syn dorasta – dajcie kobiecie spokojnie pożyć! Ale nie. Była zbyt łakomym kąskiem, by uniknąć zalotów rozochoconych kniaziów, z których jeden był największym awanturnikiem w białoruskiej historii. Czort jeden wie, kiedy Anastazja poznała Michała Glińskiego, ale jeden z polskich historyków uważa nawet, że księżna przez jakiś czas miała z nim romans. Historia miłosna trwała w najlepsze, ale gdy książę przyjechał się swatać, odprawiła go z kwitkiem.

        Był rok 1508. W swoim czasie Michał Gliński, przodek naszego ministra kultury, był jedną z najważniejszych osób w Rzeczypospolitej – piastował posadę marszałka, faktycznie władając państwem, ale po śmierci króla Aleksandra Jagiellończyka utracił swój autorytet. I nie może to dziwić, bo ambitny magnat miał wielu wrogów i konkurentów, z których jeden nakłonił nowego króla – Zygmunta (potem nazwanego Starym) do zdjęcia go ze stanowiska. Pokrzywdzony szlachcic zaczyna intrygę prowadzącą do obalenia króla. Wszczął nawet swojego rodzaju wojnę informacyjną – rozpuszcza plotki, że Zygmunt planuje mocno ograniczyć prawa prawosławnych mieszkańców Rzeczypospolitej. Glińskiemu udaje się przeciągnąć na swoją stronę bogatych krewnych i otrzymać wsparcie kniazia moskiewskiego Wasyla III. Były marszałek rozpoczyna prawdziwą wojnę hybrydową w stylu XVI wieku. By odzyskać władzę, stara się podzielić Wielkie Księstwo Litewskie i stworzyć samodzielne księstwo kijowskie pod protektoratem Moskwy. Coś to przypomina…

        Ziemia słucka i kopylska były świetnym dodatkiem do nowego księstwa. Może właśnie to skłoniło młodego magnata do smolenia cholewek do również młodej i zamożnej księżnej. Ta jednak nie godzi się na ślub. Dla jednego z najbogatszych i najbardziej żądnych władzy mężczyzn w kraju był to cios poniżej pasa. Michał Gliński dwukrotnie próbuje zdobyć Słuck zbrojnie, by siłą doprowadzić kniahinię przed ołtarz. Ale napadł na niewłaściwą kobietę! Dwa razy Anastazja broni siebie i miasta, a awanturnik z pustymi rękoma ucieka do księstwa moskiewskiego. Dlaczego Anastazja, która rzekomo miała romans z Glińskim, odmówiła mu? Możemy jedynie zgadywać. Możliwe, że bała się o spadek syna. Możliwe też, że była na tyle wierna królowi i państwu, że nie chciała jego podziału. A może Gliński zwyczajnie okazał się złym kochankiem. Ale to, że księżna umiała zadbać o siebie i swoich poddanych, nie ulega wątpliwości. Gdy kniaź Jurij stał się pełnoletni, mądra i niezłomna Anastazja przekazała władzę synowi, sama zaś zmarła w sędziwym wieku. We wrześniu ubiegłego roku w Słucku stanął jej pomnik.

        Ciekawa historia, związana z męstwem i wyborem moralnym, wydarzyła się i w naszych czasach. Plan zdjęciowy „Anastazji Słuckiej” odwiedził Aleksander Łukaszenka. Wszystko było przygotowane tak, by „obłaskawić” prezydenta. Wojownicza Anastazja w kolczudze miała podjechać na koniu i wręczyć Łukaszence… kwiatki. Ciekawe, że podczas spotkania ochrona nie zarekwirowała wszystkich mieczy i ostrych przedmiotów. Swietłana Zielankouskaja, grająca rolę Anastazji, na przekór wszystkim, którzy liczyli na pochwałę z góry (ministra i wiceministra kultury, reżysera), zdecydowała, że nie przywita przywódcy. Czy na nieugiętą postawę Swietłany wpłynęła historia Anastazji, która umiała powiedzieć „Nie!”? W czasie, gdy wszyscy na nią naciskali, aktorka zasłoniła oczy rękoma i odmówiła. A przywódca kraju pozostał bez kwiatów. („Białoruska Joanna d’Arc”, Paulina Walisz, Bielsat)

        I osobiste moje spotkanie na premierze filmu w Mińsku, niemające żadnego związku z Polską, a w końcu były, gdy podszedłem do aktorki ze znaczkiem wolnej Białorusi w klapie, ta powitała mnie  „Żywiet Białoruś”, czyli hasłem opozycji.


        Jak się to wszystko skończy?

        Kaczyński, który w końcu rządzi  Polską, ugnie się przed Żydami. Prawdopodobnie nastąpi to pod pretekstem decyzji Trybunału Konstytucyjnego, że to coś tam w poprawce jest niezgodne z Konstytucją. Doprowadzi to do totalnego upadku prestiżu władców Polski. Może pokaże się nowy przywódca, który skupi wokół siebie moc narodu, zwłaszcza że przebudzi się pod wpływem szeregowych księży Episkopat.

        Ostatecznie PiS wprowadzi stan wojenny, który będzie nieudaną próbą zlikwidowania napięcia, po którym PiS będzie musiał zejść z piedestału jak PZPR.


        Kto w końcu winien?

        Pisze się teraz moc o kolaborantach z różnych krajów, a nawet trochę o żydowskich, ale w końcu kto tym wszystkim dowodził – Niemcy i jeszcze raz Niemcy.

        Czy „polskie” MSZ może pochwalić się od 1990 do 2015 roku jakąś rzeczową publikacja po angielsku o ratowaniu Żydów w Polsce? – Nie.

        A wystarczyło przejąć zapas książki angielskiej pana Zajączkowskiego z Waszyngtonu „Martyrs of Charity”… czego nie zrobiono.

        Można było rozprowadzać angielską książkę płk. Iranka-Osmeckiego czy książki angielskie dr Ewy Kurek lub wydaną przez mnie książkę śp. Szymona Datnera „Polish heroes”. Tego nie zrobiono, a za to powinien ktoś siedzieć już DAWNO. Jeśli kogoś trzeba w pierwszej kolejności skazywać za obojętność, to „polskie” MSZ. 

        A Episkopat co w sumie zrobił? Odwiedził Polin – Muzeum Historii Żydów Polskich i niczego o nim złego nie powiedział, a jest wiele. Prawda, ks. prof. W. Chrostowski wydał książkę pt. „Kościół, Żydzi, Polska”, a ks. Rytel-Adrianik książkę pt. „Dam im imię na wieki”, ale to były ich osobiste działania. Akcja o. Rydzyka upamiętnienia zamordowanych Polaków za ratowanie Żydów nie była mocno poparta przez naszą hierarchię. Czy Episkopat nie powinien był wydać dobrego dzieła o roli księży i biskupów w ratowaniu Żydów i na przykład dać jakąś nagrodę dr Ewie Kurek za jej książkę o dzieciach żydowskich uratowanych w klasztorach?


        Rabusie

        Zbyt mało mówi się, że funkcjonariusze UB od najwyższego szczebla do dołu byli nie tylko prześladowcami Polaków, ale też pospolitymi złodziejaszkami, okradając przy okazji rewizji i innych okazji, kogo się dało.

        Gdy aresztowano pułkownika hr. Grocholskiego, z domu zginęło sporo biżuterii. Kilka miesięcy potem u swego fryzjera jego żona zobaczyła na sukni siedzącej tam kobiety swą broszkę i zapytała, skąd ma tę broszkę.

        – Co to panią obchodzi – odpowiedziała zapytana. 

        – Po prostu to moja broszka – powiedziała hrabina, wyrwała ją i wyszła z zakładu.

        Kilka dni potem przyszła znów i zapytała fryzjera, czy wie, kto to była ta kobieta.

        – To znana aktorka, żona premiera Cyrankiewicza – odparł fryzjer. – Pytała, czy znam panią – ciągnął dalej fryzjer – ale odpowiedziałem, że pierwszy raz panią hrabinę widziałem.

        Podobnie było z płk. Światłą. Amerykanie chcieli ustalić, kto to, i wreszcie znaleźli człowieka, którego Światło przesłuchiwał.

        – Tak – ten powiedział – to Światło – i dodał – zapewne ma na ręku mój złoty zegarek, który mi skradziono podczas rewizji.

        Gdy opowiedziałem o tych ewenementach na spotkaniu w IPN-ie, to dowiedziałem się, że po aresztowaniu I Komendy WIN-u bezpieka dowiedziała się, gdzie jest ich kasa. Po nią pojechało kilku funkcjonariuszy z wiceministrem MBP Romanem Romkowskim – oryginalnie Natanem Grinszpaumem-Kinkielem, i pułkownikiem Józefem Czaplickim – oryginalnie Izydorem Kurcem. Odkopano walizkę, gdzie między innymi było pełno złotych monet. Po powrocie do Warszawy rozdzielili je między siebie, odkładając część dla Gomułki. Sprawa wyszła na jaw dopiero po 1956 r. Inna sprawa, to co się stało z tzw. Złotym FON-em, czyli złotymi przedmiotami z Funduszu Obrony Narodowej, jakie wróciły z Londynu.


        Święto Kobiet

        8 marca nadal jest dniem świątecznym na Białorusi i już dwa dni przed nim miasta zapełniają się stoiskami z kwiatami, głównie tulipanami. Są one jednak dwa razy droższe niż w Warszawie.


        Komu rządy III RP służą?

        Prof. Andrzej Zapałowski, specjalista od bezpieczeństwa państwa, mówi: – Przez ostatnie prawie trzy dekady trudno byłoby szukać gestów solidarności politycznej i gospodarczej ze strony Ukrainy do Polski. Od lat mamy tylko absolutnie asymetryczną politykę Warszawy na naszą niekorzyść w stosunku do Kijowa. A jak rządy realizowały nasze interesy w stosunku do Niemiec, Białorusi, Rosji, USA itd.? 

        Na świecie nie szanuje się państw, które nie dbają o swoje interesy i ich jasno nie artykułują. To trąci już absolutną naiwnością gospodarczą i polityczną, ale to mamy już od lat.


        Poseł Winnicki w Sejmie 

        „Nie ma tam mowy (w uchwale Sejmu o Marcu), że te wydarzenia były skutkiem m.in. walki frakcji w łonie PZPR; że to był jeden z głównych powodów, dla których wydarzył się Marzec ’68. Jego opis nie jest prawdziwy, jeśli nie powiemy o tym, że wtedy wyjechało z Polski ponad tysiąc stalinistów, UB-eków, morderców sądowych, wysokich oficerów Ludowego Wojska Polskiego; że wyjechał Stefan Michnik, Helena Wolińska. Bez powiedzenia tej prawdy ta uchwała jest po prostu nieprawdziwa, dlatego w imieniu Ruchu Narodowego domagam się prawdy o Marcu ’68. Nie twórzmy mitologii na temat Marca ’68, który jest jednym z mitów założycielskich III RP.”


        Znów będą nas… doić

        Podczas konferencji w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów premier Morawiecki poinformował o utworzeniu Muzeum Getta Warszawskiego. Na dyrektora nowej placówki minister Gliński powołał Alberta Stankowskiego, szczecińskiego historyka i byłego pracownika Muzeum Polin.


        Jak zarabiać i mieć frajdę

        Sporo czytelników mieszka poza śródmieściem Toronto czy Mississaugi i sporo jest już na emeryturze. Jest nie najgorzej, ale mogłoby być lepiej. Okazuje się, że można nieźle zarobić, hodując... psy. Można sprowadzić sobie ładną szczenną sukę z wszelkimi dokumentami, a potem sprzedawać szczenięta. Potem znaleźć tu samca i co pół roku mieć „urodzaj”.

        Widziałem w Krakowie bardzo ładne psy rasy czarne rosyjskie spaniele. W Internecie ceny ich szczeniaków w USA to 2000 amerykańskich zielonych.


        Z dyskusji w Internecie

        W Polsce jest moc wykształconych, a mało... mądrych.


        Problem Pierwszej Damy

        Imć Dera z Kancelarii JO Pana Prezydenta twierdzi, że jest tragedia, bo pani Duda-Kornhauzer musi żyć na konto męża. Powolutku, czy JO mąż tak źle zarabia, że nie może na dobrym poziomie utrzymywać żony? Zamiast boleć, trzeba było wprowadzić do listy cywilnej dla niej pensję np. wiceministra. Więc rodacy, może zrobimy składkę na panią prezydentową na Ronceswólce i na Krakowskim Przedmieściu?

Aleksander Pruszyński

piątek, 09 marzec 2018 07:37

Marzec (9/2018)

pruszynskiMarzec

        Na ten temat pisano moc, pisali głównie Żydzi i ich sojusznicy, przedstawiając Żydów jako ofiary „nagonki”, jaka miała niewątpliwie  miejsce. Była to jednak tylko wojna domowa w PZPR, niżej postawionych w hierarchii partyjnej Polaków z często wyżej postawionymi Żydami. Chodziło o posady i wpływy, a tej wojnie Polacy przyglądali się z ciekawością, bo bawiła ich walka sowieckich kolaborantów.

        Od samego powstania PRL-u, który, co tu mówić, był agenturą Sowietów, z ich namaszczenia Polską rządzili Żydzi. Tak, Żydzi, i kto chce, wie, ilu z nich było na świeczniku władzy. Brali dobrowolny i świadomy udział w niewoleniu Polski i sowicie się przy tym obłowili.