Goniec

Register Login

piątek, 16 marzec 2018 13:12

Białoruska Joanna d’Arc

pruszynski        Tak, tak! Białorusini mają swoją Dziewicę Orleańską. Co prawda nie całkiem orleańską, ale słucką, niemniej jednak kolejna emancypowana białoruska księżniczka zasługuje na uwagę. Historia zachowała niewiele pewnych faktów z biografii Anastazji Słuckiej, jednak Białoruś może pochwalić się piękną legendą.

        Młodziutką Anastazję ożeniono z księciem na Słucku i Kopylu Siemionem Olelkowiczem na początku lat 90. XV wieku. Młoda para niedługo mogła cieszyć się życiem rodzinnym. Kniaź cały czas musiał odpierać najazdy wojowniczych Tatarów, którzy zaczęli atakować miasto w 1502 roku. Spustoszone księstwo osłabło do tego stopnia, że Słuck stracił prawo magdeburskie. W 1505 roku książę Siemion mocno zachorował i pożegnał się z tym światem, pozostawiając młodą księżną, dzieci i państwo bez opieki. Silna Anastazja staje się regentką niepełnoletniego syna Jerzego i bierze ster księstwa w swoje ręce. Kniahini zaczyna umacniać miasto. Za jej panowania odbudowano dolny i górny zamek. Na miejscu drewnianej, kobieta stawia kamienną cerkiew Świętej Trójcy – ofiarę za pomyślną obronę przed Tatarami i na pamiątkę poległych. Po śmierci męża księżna sama zajmuje się obroną księstwa i staje na czele słuckiego wojska. Nie wiadomo, czy Anastazja brała miecz do ręki, ale skoro już tworzymy legendę, to możemy trochę ją podkoloryzować. Wyobraźcie sobie średniowieczną zbroję. Żelazny pancerz wraz z kolczugą ważył od 20 do 50 kilogramów. Plus ciężki miecz, którym trzeba było z wprawą machać. Do tego niewiarygodna siła i odwaga kobiety, która się na to zdecydowała.

        Piękna legenda o białoruskiej Joannie d’Arc została uwieczniona w świetnym filmie z 2003 roku, który tak też się nazywa – „Anastazja Słucka”. Ta pełna akcji kinowa opowieść o białoruskiej wojowniczce, urzekającej swoją mądrością i urodą (której użyczyła aktorka Swietłana Zielankouska), nie odsłania pełni biografii Anastazji. Wydawać by się mogło: Tatarów odparli, legenda się rodzi, syn dorasta – dajcie kobiecie spokojnie pożyć! Ale nie. Była zbyt łakomym kąskiem, by uniknąć zalotów rozochoconych kniaziów, z których jeden był największym awanturnikiem w białoruskiej historii. Czort jeden wie, kiedy Anastazja poznała Michała Glińskiego, ale jeden z polskich historyków uważa nawet, że księżna przez jakiś czas miała z nim romans. Historia miłosna trwała w najlepsze, ale gdy książę przyjechał się swatać, odprawiła go z kwitkiem.

        Był rok 1508. W swoim czasie Michał Gliński, przodek naszego ministra kultury, był jedną z najważniejszych osób w Rzeczypospolitej – piastował posadę marszałka, faktycznie władając państwem, ale po śmierci króla Aleksandra Jagiellończyka utracił swój autorytet. I nie może to dziwić, bo ambitny magnat miał wielu wrogów i konkurentów, z których jeden nakłonił nowego króla – Zygmunta (potem nazwanego Starym) do zdjęcia go ze stanowiska. Pokrzywdzony szlachcic zaczyna intrygę prowadzącą do obalenia króla. Wszczął nawet swojego rodzaju wojnę informacyjną – rozpuszcza plotki, że Zygmunt planuje mocno ograniczyć prawa prawosławnych mieszkańców Rzeczypospolitej. Glińskiemu udaje się przeciągnąć na swoją stronę bogatych krewnych i otrzymać wsparcie kniazia moskiewskiego Wasyla III. Były marszałek rozpoczyna prawdziwą wojnę hybrydową w stylu XVI wieku. By odzyskać władzę, stara się podzielić Wielkie Księstwo Litewskie i stworzyć samodzielne księstwo kijowskie pod protektoratem Moskwy. Coś to przypomina…

        Ziemia słucka i kopylska były świetnym dodatkiem do nowego księstwa. Może właśnie to skłoniło młodego magnata do smolenia cholewek do również młodej i zamożnej księżnej. Ta jednak nie godzi się na ślub. Dla jednego z najbogatszych i najbardziej żądnych władzy mężczyzn w kraju był to cios poniżej pasa. Michał Gliński dwukrotnie próbuje zdobyć Słuck zbrojnie, by siłą doprowadzić kniahinię przed ołtarz. Ale napadł na niewłaściwą kobietę! Dwa razy Anastazja broni siebie i miasta, a awanturnik z pustymi rękoma ucieka do księstwa moskiewskiego. Dlaczego Anastazja, która rzekomo miała romans z Glińskim, odmówiła mu? Możemy jedynie zgadywać. Możliwe, że bała się o spadek syna. Możliwe też, że była na tyle wierna królowi i państwu, że nie chciała jego podziału. A może Gliński zwyczajnie okazał się złym kochankiem. Ale to, że księżna umiała zadbać o siebie i swoich poddanych, nie ulega wątpliwości. Gdy kniaź Jurij stał się pełnoletni, mądra i niezłomna Anastazja przekazała władzę synowi, sama zaś zmarła w sędziwym wieku. We wrześniu ubiegłego roku w Słucku stanął jej pomnik.

        Ciekawa historia, związana z męstwem i wyborem moralnym, wydarzyła się i w naszych czasach. Plan zdjęciowy „Anastazji Słuckiej” odwiedził Aleksander Łukaszenka. Wszystko było przygotowane tak, by „obłaskawić” prezydenta. Wojownicza Anastazja w kolczudze miała podjechać na koniu i wręczyć Łukaszence… kwiatki. Ciekawe, że podczas spotkania ochrona nie zarekwirowała wszystkich mieczy i ostrych przedmiotów. Swietłana Zielankouskaja, grająca rolę Anastazji, na przekór wszystkim, którzy liczyli na pochwałę z góry (ministra i wiceministra kultury, reżysera), zdecydowała, że nie przywita przywódcy. Czy na nieugiętą postawę Swietłany wpłynęła historia Anastazji, która umiała powiedzieć „Nie!”? W czasie, gdy wszyscy na nią naciskali, aktorka zasłoniła oczy rękoma i odmówiła. A przywódca kraju pozostał bez kwiatów. („Białoruska Joanna d’Arc”, Paulina Walisz, Bielsat)

        I osobiste moje spotkanie na premierze filmu w Mińsku, niemające żadnego związku z Polską, a w końcu były, gdy podszedłem do aktorki ze znaczkiem wolnej Białorusi w klapie, ta powitała mnie  „Żywiet Białoruś”, czyli hasłem opozycji.


        Jak się to wszystko skończy?

        Kaczyński, który w końcu rządzi  Polską, ugnie się przed Żydami. Prawdopodobnie nastąpi to pod pretekstem decyzji Trybunału Konstytucyjnego, że to coś tam w poprawce jest niezgodne z Konstytucją. Doprowadzi to do totalnego upadku prestiżu władców Polski. Może pokaże się nowy przywódca, który skupi wokół siebie moc narodu, zwłaszcza że przebudzi się pod wpływem szeregowych księży Episkopat.

        Ostatecznie PiS wprowadzi stan wojenny, który będzie nieudaną próbą zlikwidowania napięcia, po którym PiS będzie musiał zejść z piedestału jak PZPR.


        Kto w końcu winien?

        Pisze się teraz moc o kolaborantach z różnych krajów, a nawet trochę o żydowskich, ale w końcu kto tym wszystkim dowodził – Niemcy i jeszcze raz Niemcy.

        Czy „polskie” MSZ może pochwalić się od 1990 do 2015 roku jakąś rzeczową publikacja po angielsku o ratowaniu Żydów w Polsce? – Nie.

        A wystarczyło przejąć zapas książki angielskiej pana Zajączkowskiego z Waszyngtonu „Martyrs of Charity”… czego nie zrobiono.

        Można było rozprowadzać angielską książkę płk. Iranka-Osmeckiego czy książki angielskie dr Ewy Kurek lub wydaną przez mnie książkę śp. Szymona Datnera „Polish heroes”. Tego nie zrobiono, a za to powinien ktoś siedzieć już DAWNO. Jeśli kogoś trzeba w pierwszej kolejności skazywać za obojętność, to „polskie” MSZ. 

        A Episkopat co w sumie zrobił? Odwiedził Polin – Muzeum Historii Żydów Polskich i niczego o nim złego nie powiedział, a jest wiele. Prawda, ks. prof. W. Chrostowski wydał książkę pt. „Kościół, Żydzi, Polska”, a ks. Rytel-Adrianik książkę pt. „Dam im imię na wieki”, ale to były ich osobiste działania. Akcja o. Rydzyka upamiętnienia zamordowanych Polaków za ratowanie Żydów nie była mocno poparta przez naszą hierarchię. Czy Episkopat nie powinien był wydać dobrego dzieła o roli księży i biskupów w ratowaniu Żydów i na przykład dać jakąś nagrodę dr Ewie Kurek za jej książkę o dzieciach żydowskich uratowanych w klasztorach?


        Rabusie

        Zbyt mało mówi się, że funkcjonariusze UB od najwyższego szczebla do dołu byli nie tylko prześladowcami Polaków, ale też pospolitymi złodziejaszkami, okradając przy okazji rewizji i innych okazji, kogo się dało.

        Gdy aresztowano pułkownika hr. Grocholskiego, z domu zginęło sporo biżuterii. Kilka miesięcy potem u swego fryzjera jego żona zobaczyła na sukni siedzącej tam kobiety swą broszkę i zapytała, skąd ma tę broszkę.

        – Co to panią obchodzi – odpowiedziała zapytana. 

        – Po prostu to moja broszka – powiedziała hrabina, wyrwała ją i wyszła z zakładu.

        Kilka dni potem przyszła znów i zapytała fryzjera, czy wie, kto to była ta kobieta.

        – To znana aktorka, żona premiera Cyrankiewicza – odparł fryzjer. – Pytała, czy znam panią – ciągnął dalej fryzjer – ale odpowiedziałem, że pierwszy raz panią hrabinę widziałem.

        Podobnie było z płk. Światłą. Amerykanie chcieli ustalić, kto to, i wreszcie znaleźli człowieka, którego Światło przesłuchiwał.

        – Tak – ten powiedział – to Światło – i dodał – zapewne ma na ręku mój złoty zegarek, który mi skradziono podczas rewizji.

        Gdy opowiedziałem o tych ewenementach na spotkaniu w IPN-ie, to dowiedziałem się, że po aresztowaniu I Komendy WIN-u bezpieka dowiedziała się, gdzie jest ich kasa. Po nią pojechało kilku funkcjonariuszy z wiceministrem MBP Romanem Romkowskim – oryginalnie Natanem Grinszpaumem-Kinkielem, i pułkownikiem Józefem Czaplickim – oryginalnie Izydorem Kurcem. Odkopano walizkę, gdzie między innymi było pełno złotych monet. Po powrocie do Warszawy rozdzielili je między siebie, odkładając część dla Gomułki. Sprawa wyszła na jaw dopiero po 1956 r. Inna sprawa, to co się stało z tzw. Złotym FON-em, czyli złotymi przedmiotami z Funduszu Obrony Narodowej, jakie wróciły z Londynu.


        Święto Kobiet

        8 marca nadal jest dniem świątecznym na Białorusi i już dwa dni przed nim miasta zapełniają się stoiskami z kwiatami, głównie tulipanami. Są one jednak dwa razy droższe niż w Warszawie.


        Komu rządy III RP służą?

        Prof. Andrzej Zapałowski, specjalista od bezpieczeństwa państwa, mówi: – Przez ostatnie prawie trzy dekady trudno byłoby szukać gestów solidarności politycznej i gospodarczej ze strony Ukrainy do Polski. Od lat mamy tylko absolutnie asymetryczną politykę Warszawy na naszą niekorzyść w stosunku do Kijowa. A jak rządy realizowały nasze interesy w stosunku do Niemiec, Białorusi, Rosji, USA itd.? 

        Na świecie nie szanuje się państw, które nie dbają o swoje interesy i ich jasno nie artykułują. To trąci już absolutną naiwnością gospodarczą i polityczną, ale to mamy już od lat.


        Poseł Winnicki w Sejmie 

        „Nie ma tam mowy (w uchwale Sejmu o Marcu), że te wydarzenia były skutkiem m.in. walki frakcji w łonie PZPR; że to był jeden z głównych powodów, dla których wydarzył się Marzec ’68. Jego opis nie jest prawdziwy, jeśli nie powiemy o tym, że wtedy wyjechało z Polski ponad tysiąc stalinistów, UB-eków, morderców sądowych, wysokich oficerów Ludowego Wojska Polskiego; że wyjechał Stefan Michnik, Helena Wolińska. Bez powiedzenia tej prawdy ta uchwała jest po prostu nieprawdziwa, dlatego w imieniu Ruchu Narodowego domagam się prawdy o Marcu ’68. Nie twórzmy mitologii na temat Marca ’68, który jest jednym z mitów założycielskich III RP.”


        Znów będą nas… doić

        Podczas konferencji w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów premier Morawiecki poinformował o utworzeniu Muzeum Getta Warszawskiego. Na dyrektora nowej placówki minister Gliński powołał Alberta Stankowskiego, szczecińskiego historyka i byłego pracownika Muzeum Polin.


        Jak zarabiać i mieć frajdę

        Sporo czytelników mieszka poza śródmieściem Toronto czy Mississaugi i sporo jest już na emeryturze. Jest nie najgorzej, ale mogłoby być lepiej. Okazuje się, że można nieźle zarobić, hodując... psy. Można sprowadzić sobie ładną szczenną sukę z wszelkimi dokumentami, a potem sprzedawać szczenięta. Potem znaleźć tu samca i co pół roku mieć „urodzaj”.

        Widziałem w Krakowie bardzo ładne psy rasy czarne rosyjskie spaniele. W Internecie ceny ich szczeniaków w USA to 2000 amerykańskich zielonych.


        Z dyskusji w Internecie

        W Polsce jest moc wykształconych, a mało... mądrych.


        Problem Pierwszej Damy

        Imć Dera z Kancelarii JO Pana Prezydenta twierdzi, że jest tragedia, bo pani Duda-Kornhauzer musi żyć na konto męża. Powolutku, czy JO mąż tak źle zarabia, że nie może na dobrym poziomie utrzymywać żony? Zamiast boleć, trzeba było wprowadzić do listy cywilnej dla niej pensję np. wiceministra. Więc rodacy, może zrobimy składkę na panią prezydentową na Ronceswólce i na Krakowskim Przedmieściu?

Aleksander Pruszyński

piątek, 09 marzec 2018 07:37

Marzec (9/2018)

pruszynskiMarzec

        Na ten temat pisano moc, pisali głównie Żydzi i ich sojusznicy, przedstawiając Żydów jako ofiary „nagonki”, jaka miała niewątpliwie  miejsce. Była to jednak tylko wojna domowa w PZPR, niżej postawionych w hierarchii partyjnej Polaków z często wyżej postawionymi Żydami. Chodziło o posady i wpływy, a tej wojnie Polacy przyglądali się z ciekawością, bo bawiła ich walka sowieckich kolaborantów.

        Od samego powstania PRL-u, który, co tu mówić, był agenturą Sowietów, z ich namaszczenia Polską rządzili Żydzi. Tak, Żydzi, i kto chce, wie, ilu z nich było na świeczniku władzy. Brali dobrowolny i świadomy udział w niewoleniu Polski i sowicie się przy tym obłowili.

piątek, 02 marzec 2018 07:19

Pospolite ruszenie patriotów

pruszynskiPospolite ruszenie patriotów

        Jak już pisałem, trzeba zjednoczyć maksimum rodaków i pójść do ataku, bo sama obrona niewiele daje. Pytanie za sto milionów, jak to zrobić?

        Polecam tylko modlitwy do św. Ekspedyta, patrona szybkich rozwiązań, św. Tadeusza Judy i św. Rity, patronów spraw beznadziejnych. Niech ta trójca wprzęgnie się w polski rydwan i nas do zwycięstwa doprowadzi.

piątek, 23 luty 2018 07:47

Wybory na Białorusi (8/2018)

pruszynskiWybory na Białorusi

        Od 13 do 18 lutego w najlepszym razie 20 proc. obywateli poszło do wyborów terenowych, bo wiemy, że Jaśnie Oświecony Aleksander Mniejszy już za nas zdecydował, kto obsadzi stołki radnych.

        W sumie na 18 000 stołków stanęło coś 24 000 kandydatów, a w okręgu, gdzie poprzednio startowałem, stanęło nie siedmiu, a tylko czterech kandydatów.

        Jedyną różnicą było, że tym razem komisje wyborcze wydrukowała plakaty z wszystkimi kandydatami startującymi w danym okręgu, a niektórzy kandydaci mieli duże kolorowe plakaty, czego nie było poprzednio.

        Szczęściem naszego wodza jest to, że w wyborach terenowych nie ma warunku ważności wyborów od tego, by do urn poszło 50 procent obywateli, jak jest w wyborach prezydenckich.

piątek, 16 luty 2018 07:25

Wici, wici do broni

pruszynskiWici, wici do broni

        Wojna Żydów z rodakami, głównie na łamach mediów coraz bardziej się potęguje. Ludzie, dawniej mało obrotni zaczynają się wypowiadać coraz ostrzej, a zarazem widać, że to już nie przelewki. 

        Więc co dalej? Kto poda komendę do organizowania pospolitego, by ruszyć do kontrataku?

        Przypomnę niektórym, że w 1982 r. za stanu wojennego były przepowiednie, że Solidarność dojdzie do władzy a potem będzie drugi Stan Wojenny i wreszcie naprawdę Wolna Polska.

        Jak wreszcie Rodacy będą mieli dość, zaczną się poważne wystąpienia i demonstracje to PiS broniąc swych wodzów stan wojenny zadeklaruje i zaraz potem będzie to na co naprawdę czekamy.

piątek, 09 luty 2018 07:15

WOJNA

pruszynski        Wreszcie trzeba nazwać to, co się dzieje „po imieniu” wojną Żydów z Polakami;  rozpoczęła się jesienią 1918 r. trwa nadal, a jej główne kampanie po 1990 r. to:

        - Pierwsza odbyła się, gdy powstał przy murze obozu oświęcimskiego klasztor SS Karmelitanek w 1991 r.

        - Druga była o tzw. „krzyż papieski” na „żwirowisku” niedaleko zlikwidowanego w wyniku nagonki żydowskiej klasztoru SS Karmelitanek, gdzie Niemcy rozstrzeliwali ludzi, a papież odprawił Mszę świętą.

        - Trzecia była w rocznicę „pogromu kieleckiego” w 1996 r.  zorganizowanego przez UB w Kielcach, gdzie większość wysokich stanowisk w mieście zajmowali Żydzi.

        - Czwarta rozpoczęła się w 2001 r. i był oparta na książce J.T. Gossa pt „Sąsiedzi”, gdzie oskarża Polaków, mieszkańców miasteczka Jedwabne o wymordowanie 1700 Żydów.

        - Piąta była oparty na kolejne dzieło J.T.Grossa pt. „Strach”, gdzie oskarża Polaków o mordowanie po 1945 r. Żydów i nie bierze pod uwagę, że absolutna większość ich to byli funkcjonariusze  komuny, którzy zginęli w walce z niepodległościowym podziemiem w latach 1945-1952

        - Szósta oparta była znów na książce J.T. Grossa pt. „Złote żniwa”, gdzie autor oskarża Polaków o brak pomocy dla Żydów jadących do tego obozu zagłady w Treblince.

piątek, 02 luty 2018 07:26

Białoruska Rada… PO-biss.

pruszynskiBiałoruska Rada… PO-biss

        Bardzo, bardzo chyba nie tylko mnie, jest smutno. Z własnych obserwacji i z lektury „Gońca” widzę, jak bardzo w lewo skręca PiS.

        Partia Kaczyńskiego staje się mniej prawicowa, mniej polska i klęcząca przed byle kim, w tym takimi „imperiami”, jak Litwa.

        Jak tak dalej pójdzie, to znaczna część jej elektoratu będzie szukała kogoś, kto jej będzie bardziej odpowiadał a boleje tym nie będzie Kukis. Więc kto?

piątek, 26 styczeń 2018 07:43

Polskie media w Kanadzie 1945–2015

pruszynskiPolskie media w Kanadzie 1945–2015

        Prosi się od dawna, by powstała taka książka. Jeszcze trochę ich twórców żyje i jest ostatnia chwila do zrobienia takiego dzieła. 

        Credit Unia powinna wyłożyć co nieco na to i powinno ruszyć się też federalne ministerstwo wielokulturowości.

        Piszę to dla mych drogich czytelników, ale też do Andrzeja Kumora, Bożeny Olszewskiej, Grażyny Farmus, Krzysia Sojki, Zbyszka Bełza, Edka Zymana, Andrzeja Stolarczyka, Marka Kusiby, Maćka Syrokomli i innych, bo ich adresów mi brak. 

        Mój adres e-mail jest Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., czekam na wasze wypowiedzi.

        Ktoś z nich zbierze wszystkich i każdy z nich jeden napisze rozdział, naturalnie za pieniądze. Może zabierze się do skoordynowania takiego dzieła Janek Ostoja. 

piątek, 19 styczeń 2018 07:33

Smutne

pruszynskiSmutne

        Odeszli bardziej radykalni i prawicowi ministrowie, jak Szyszko i Macierewicz, oraz, mym zdaniem, fajtłapa Waszczykowski, który nie potrafi lub mu nie dano walczyć o dobre imię Polski. Jego zastąpił Jacek Czaputowicz, o którym Staszek Michalkiewicz pisze, że jest wydmuszką drogiego Bronisława Geremka, a tych dawno powinno się posłać na wczasy w Bieszczady. Można wnioskować, że szkodliwa polityka Witolda Waszczykowskiego względem Ukrainy będzie przez Czaputowicza kontynuowana. Najwyraźniej nie zamierza domagać się od Ukraińców rezygnacji z neobanderyzmu i jest gotowy na kompromis kosztem historycznej prawdy i wrażliwości Polaków.
        Zaraz po ustaleniu nowego rządu pan premier Morawiecki poleciał do Brukseli, by tam kornie się zameldować i zapewne po nowe dyrektywy. Wydaje się, że nowy rząd będzie jeszcze bardziej na kolanach przed UE, mniej katolicko-narodowy oraz będzie coraz bardziej przypominał PO.

piątek, 12 styczeń 2018 07:24

Postświąteczna Warszawa

pruszynskiPostświąteczna Warszawa

        20 kilometrów oświetlonych ulic i cztery place. Jest dość ciepło, więc moc ludzi szwenda się po Starym Mieście, gdzie jest wielkie lodowisko, i po Krakowskim Przedmieściu.

        Przed siedzibą Wspólnoty Polskiej jest kilkanaście plansz obrazujących tworzenie się polskich jednostek wojskowych na terenie zaboru rosyjskiego i w samej Rosji.

        Jak zwykle sprzedaje się tu gadżety dla dzieci i są uliczni grajkowie, a wśród ludzi spacerujących tu i tam jest sporo mówiących po... rosyjsku.