Goniec

Register Login

piątek, 20 kwiecień 2018 07:41

Listy z nr. 16/2018

Dziwna umowa

        Wracam uporczywie do umowy między Kanadą a Polską w sprawie unikania podwójnego opodatkowania. Pragnę powiadomić emerytów i tych, co będą emerytami, aby zajrzeli do Departamentu Finansów Kanady (CRA Tax Treats), gdzie jest dostępna całkowita treść Konwencji między Kanadą a Rzeczpospolitą Polską w sprawie unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania oszustwom podatkowym w odniesieniu do podatków od dochodów.        

        Warto poczytać  i zapoznać się z artykułem 28. tej konwencji. W tym artykule istnieje furtka do przeprowadzenia zmian na drodze dyplomatycznej, czyli warto zainteresować tą ważną sprawą KPK i prezesa KPK oraz Radę Polonii Świata, aby tę sprawę poruszyć w imieniu polskich emerytów, tych obecnych i tych przyszłych.

        Otwieram również dyskusję na powyższe tematy, może ktoś ma inne wiadomości lub pomysły, w jaki sposób możemy zmienić tę konwencję w części dotyczącej emerytur. Grupa ludzi (emerytów) pracuje nad zorganizowaniem spotkania, są propozycje również, aby napisać petycję.

        Jako ciekawostkę podam, że konwencję podpisał w imieniu Polski Zenon Kosianiak-Kamysz, a Kanady Ed Fast.

        Pozdrowienia dla wszystkich polskich emerytów i mój apel, warto się za to zabrać!!!!!

Ignacy Głowacki

***

Szanowni Państwo!

        W ostatnim czasie spotkaliśmy się z wielokrotnym użyciem zdjęcia z obozu Bergen-Belsen, które ilustruje artykuły o zbrodniach w Jedwabnem. Zdjęcie pokazuje epizod związany z wyzwoleniem niemieckiego obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen w maju 1945 roku. Ilustracja przedstawia tłum, który przypatrywał się podpaleniu baraku obozowego po wyzwoleniu obozu przez Brytyjczyków. Barak został spalony, ponieważ przebywały tam wcześniej osoby zarażone tyfusem. Potwierdzają to zdigitalizowane zbiory Imperial War Museums: https://www.iwm.org.uk/collections/item/object/205194174

         W związku z przekłamaniami na temat okoliczności wykonania zdjęcia i użyciem go w niewłaściwym kontekście interweniowaliśmy w redakcjach następujących stron internetowych: antiwarsongs.org, ilmemoriale.it, forward.com, dannyorbach.com, urgente24.com, swiato-podglad.pl, fronda.pl, demotywatory.pl oraz niezlomni.com. Redakcje poprawiły swoje materiały.

        Jeśli Państwo znajdą gdzieś to zdjęcie użyte w niewłaściwym kontekście, prosimy o samodzielną interwencję z odesłaniem do właściwego źródła. Poniżej publikujemy przykładową informację, jaką można wysłać w języku angielskim. 

Dear Sir,

The article on: (PODAĆ ADRES STRONY WWW) features a photograph which allegedly presents the killing of Jews in Jedwabne. The photograph actually captures an event related to the liberation of Bergen-Belsen, a German concentration camp, in May 1945. The photograph accompanying the article presents a group of people watching how the camp barracks are being set on fire after the camp had been liberated by the British. This has been confirmed by the digitalised collection of Imperial War Museums: https://www.iwm.org.uk/collections/item/object/205194174

Therefore, we call you to remove the photograph from the article and publish a correciton note.

Sincerely,

ZAREAGUJ! WEZWIJ REDAKCJĘ DO SPROSTOWANIA

        Prosimy o pomoc w wyegzekwowaniu zmiany zwrotu „polski obóz koncentracyjny”. Mimo kilkakrotnych naszych prób, sformułowanie nadal widnieje przy artykułach: https://www.diarionoticias.info/dolor-y-alegria/ oraz https://www.timesofisrael.com/in-dig-at-poland-rivlin-says-no-legislation-can-make-jews-forget-holocaust/  

        Artykuł z Meksyku nie jest związany z holokaustem. To tekst religijno-filozoficzny, którego jednym z bohaterów jest austriacki żyd, który przeżył Auschwitz. Drugi materiał pochodzi z Izraela i dotyczy wystąpienia Riwlina w Yad Vashem przed wizytą w Polsce. 

        Prosimy o pomoc.

        Poniżej wezwanie do sprostowania w języku polskim (prosimy go nie wklejać w treść maila), publikujemy je, żeby Państwo wiedzieli, jaka jest treść. Prosimy wkleić do maila treść w języku angielskim, która znajduje się pod koniec tej wiadomości.

Szanowna Redakcjo!

        Na stronie internetowej, za treść której są Państwo odpowiedzialni, zostało opublikowane oszczercze sformułowanie „polski obóz koncentracyjny” w odniesieniu do niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego. Wyrażenie to jest bezpośrednim atakiem z wykorzystaniem mowy nienawiści przeciwko narodowi polskiemu. Użycie ww. sformułowania ma również znamiona kłamstwa oświęcimskiego, albowiem zaprzecza niemieckiemu sprawstwu Holokaustu.

        Zbrodnie, w tym masowe morderstwa popełnione podczas Holokaustu wobec Żydów na polskiej ziemi, były zaplanowane, zorganizowane i wykonane przez niemieckich okupantów. Zgodnie z międzynarodowym prawem wszelka odpowiedzialność za akty kryminalne i prześladowania spada na władze okupacyjne, w tym wypadku III Rzeszy. W związku z powyższym przyłączam się do wezwania ze strony Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom i wzywam do usunięcia oszczerczego sformułowania z administrowanej przez Państwa strony.

        Z poważaniem

(prosimy o podanie własnego imienia i nazwiska)

TREŚĆ DO WKLEJENIA DO WIADOMOŚCI MAILOWEJ WYSYŁANEJ NA ADRES:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Tytuł wiadomości (proponowany):

A request to remove defamatory content

Treść wiadomości:

Dear Sir,

On the website of which you are the person in charge of https://www.diarionoticias.info/dolor-y-alegria/, the following defamatory expression has been published: “el campo de concentración polaco” (in reference to the Nazi German concentration camp Auschwitz-Birkenau). This expression is a direct attack utilizing hate speech against the Polish nation and has the attributes of the Holocaust Denial, as it disclaims the German perpetration of the Holocaust.

The atrocities, including mass murder, committed during the Holocaust against Jews on the Polish soil were planned, organized and executed by German occupiers.

In accordance with the international law, all liability for those criminal acts and persecutions falls on occupation authorities – in this case, those of the Third German Reich.

I therefore wish to endorse the request by the Polish League Against Defamation and urge you to remove the defamatory expression from the website under your administration.

Sincerely,

        Pozdrawiamy,

Zespół RDI

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 13 kwiecień 2018 07:48

Listy z nr. 15/2018

Ciekawa umowa

        Nie będę się szeroko rozpisywał na temat, ile spędziłem czasu, aby się dowiedzieć, jak i kto wykombinował UMOWĘ MIĘDZY POLSKą a KANADą O unikaniu podwójnego opodatkowania. Pisałem do wielu instytucji w Polsce i w Kanadzie i NIC. Moje pytania obecnie kieruję do Kongresu Polonii i do Rady Polonii Świata, której przewodniczy Pani Teresa Berezowska – kto w moim imieniu i imieniu setek polskich emerytów sporządził tę umowę i kto bez naszej wiedzy ją podpisał?

        O ile mi wiadomo, KPK jest organizacją reprezentującą Polonię, a więc powinna wiedzieć, jak to się stało. Rozmawiając z wieloma emerytami, wyłania się obraz, że my, Polacy, pracując ciężko w Polsce i w Kanadzie, płacimy nadal podatki 15 proc. w Polsce ZUS i Revenue Canada bierze swoją część. Nie będę cytował odpowiedzi z każdej instytucji, jaką otrzymałem, ale proszę wszystkich emerytów, którzy czują się oszukani, aby pisać do Prezesa KPK i Przewodniczącej Rady Polonii Świata w tej ważnej dla nas, emerytów, sprawie. Jak będzie nas wielu, to KPK musi przeprowadzić przegląd tej UMOWY. 

        Podaję e-mail do KPK: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Podaję również mój telefon 905-912-2812 Ignacy Głowacki. Byłoby wspaniale, aby POLSCY EMERYCI  SPOTKALI SIĘ. Pozdrowienia

Ignacy Głowacki

***

Wystrzegajmy się uprzedzeń. Opierajmy się na faktach, te wystarczą

        Antysemityzm to przekonanie, że należy nienawidzić Żydów bardziej niż to konieczne – Anonim.

        Czy to możliwe, że rozpędzona furia środowisk żydowskich jakby ostatnio nieco wyhamowała? Chciałbym być tu optymistą, ale nie mogę pozbyć się podejrzeń, że to tylko potrzeba złapania oddechu w paroksyzmach wściekłego antypolonizmu, jakimi popisują się tzw. starozakonni. Może jednak przyszło pewne opamiętanie połączone z kalkulacją zysków i strat, jakie ta medialna nagonka polsko-żydowska przynosi obu stronom? Bo przecież nasi adwersarze są wyznania handlowego i umieją, a może tylko starają się umieć, dodawać i odejmować, nie iluzję i propagandę, ale twarde fakty. Te zaś są po naszej stronie.

        Holokaust był dostatecznie okrutny. Nie potrzebuje – na aktualne potrzeby – dodatkowych przekrętów. Rząd polski robi dużo (może za dużo?), żeby pokazać, iż chcemy żyć w przyjaźni ze starszymi braćmi w wierze, i to mimo afrontów nam uporczywie czynionych. Koń, jaki jest, każdy widzi. Stroną atakującą jest państwo Izrael (powstałe w 1947 roku także dzięki umiejętnościom żołnierzy szkolonych w polskiej armii, którzy nieźle skroili dupę Arabom chcącym zepchnąć Żydów do morza) oraz głośna, wpływowa żydowska diaspora ulokowana w bogatych – no bo gdzie – państwach europejskich i Stanach Zjednoczonych. My się tylko bronimy i niepotrzebnie przesadnie próbujemy tłumaczyć, że co złego to nie my. Oczywiście iskrą zapłonową stała się ustawa IPN, mająca na celu nic innego jak pogrożenie palcem Żydom i Ukraińcom, którzy bezczelnie i bezwstydnie propagują wszem wobec fałszowaną historię lat 40. ubiegłego wieku. Żydzi to większy problem, ale napiszę najpierw parę słów o Ukraińcach. 

        Wielka wojna stwarzała im perspektywę uzyskania wreszcie niezależnej państwowości „samostijnej Ukrainy”. Rzucili się w objęcia Niemców, z którymi jawnie kolaborowali (SS Galizien – Haliczyna). Dla pewności trzeba wyrżnąć zamieszkujące od wieków te tereny mniejszości – Żydów i Polaków. W holokauście też więc gorliwie współpracowali z Niemcami. Z Polakami musieli dawać sobie radę sami. No i dawali. Oczywiście były, o ile możliwe, akcje samoobrony. Teraz „historycy” ukraińscy dowodzą, że była tam równowaga walk. Oni co prawda mordowali Polaków, ale ci mordowali też ich. Różnica, której nie widzą, jest jednak zasadnicza. My byliśmy tylko broniącymi się ofiarami. Niestety, mało skutecznie. Gdyby nie głupota AK (rozkazy szły z Londynu?), która próbowała z wiadomym skutkiem odbić Warszawę z rąk Niemców, zamiast przerzucić oddziały do obrony mordowanych bezkarnie kobiet i dzieci żywcem wbijanych na płoty – sytuacja rezunów bandziorów byłaby inna. Nie ma dwóch zdań, że sprawcami ludobójstwa Polaków byli Ukraińcy, kłamliwie kreujący dziś tzw. banderowców na bohaterów narodowych. Każdy naród ma bohaterów, na jakich zasługuje. 

        Właśnie jedynie kłamstwom historycznym ma przeciwstawiać się ustawa o IPN. I jest jak najbardziej słuszna. Czy i jak miałoby wyglądać karanie za drastyczne przekręty prawdy historycznej, to inna, chyba nieprzemyślana do końca sprawa.

        Podobnie „rzecz się macała” z holokaustem, tu bezczelność żydowska (...) idzie jeszcze dalej. Obozy zagłady, w których Niemcy sprawnie (przy pomocy Judenratów i żydowskiej policji) zagazowali miliony Żydów, które do niedawna były „nazistowskie”, stały się polskimi obozami. Polakożerca Gross twierdzi, że Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców! Wyrażane są opinie, że Żydzi sami dobrowolnie szli do gett, bo czuli się tam bezpieczniej (pod ochroną Niemców!) niż wśród antysemickiej ludności polskiej. Jednak ci nierozsądni, którzy ukrywali się wśród Polaków „antysemitów”, mieli o wiele większe szanse przeżycia. Bo ci chroniący się w gettach, praktycznie nie mieli oczywiście żadnych szans. Cóż tu można dodać? Twórzcie sobie swoją swoistą religię holokaustu, Żydzi, skoro się wam to opłaca. Ale wara od przypisywania nam jako narodowi – czynów, których nie popełniliśmy. Przecież my niczego innego nie chcemy, tylko rzetelnej, uczciwej prawdy.

        Netanjahu, który coś tam zachachmęcił (interesiki na boku), grzmi patriotycznie na Polskę, bo chce się ratować przed przegraną w wyborach i ewentualnego trafienia za kratki. Na „rozmiękczenie” naszych władz i ewentualne wyegzekwowanie zapłaty za bezspadkowe mienie – nie liczcie! Byłoby to wbrew prawu polskiemu i międzynarodowemu. A rząd, który buduje wam za pieniądze polskiego podatnika coraz nowe Disneylandy, muzea i ośrodki kultury żydowskiej, żeby się wam podlizać, nie ma możliwości iść w tych sprawach na żadne ustępstwa. Boby tak zwanych pięciu minut nie rządził, nie przeżył. Mimo że boi się ogłupianego przez was Kongresu USA. Daremne żale, próżny trud. Razem z lewackimi mediami, które chciałyby polską prawicę utrącić, strzelacie sobie w stopę. Działalność Żydów i folksdojczów np. z „Lisweeka” czy sorosowców z Czerskiej, konsoliduje naród lepiej od najskuteczniejszej nawet prawicowej propagandy. Czy narasta w Polsce antysemityzm – bo to ma być wasze propagandowe paliwo, w tym ustępie nie wypowiem się. Ale stwierdzę bez żadnych wątpliwości, iż dziś nazwanie Polaka Żydem jest obelgą. Zresztą Żydówką też. 

        Co ciekawe, a z czego większość rodaków Lechitów nie zdaje sobie sprawy, jest w tym wypadku tzw. vice versa. Otóż starsi bracia w wierze uważają nas za głupszych, leniwych, nieobliczalnych i niemoralnych. Trudno w to uwierzyć, że my, Polacy, to barwne ptaki, a ci (...) nami wręcz pogardzają!!! Stąd tego oburzającego antypolonizmu oni wprost nie dostrzegają. Uważają go za oczywistość. Traktują nas tak jak wg nich na to zasługujemy (!). Ot, ciemna polska masa.

        Niemcy – mimo wszystko – są przez Żydów szanowani. „Mądrzy” politpoprawiacze ugładzają sprawy, twierdząc, że nie można generalizować, bo wszyscy ludzie są równi, a w każdej społeczności są lepsi i gorsi. To jeden z charakterystycznych sloganów lewactwa. Niby prawda, a jednak społeczność żydowska, wiedząc podświadomie (?), że nie jest u siebie, stara się być zwarta, wzajemnie sobie pomagać i „wybijać się” przez pracę i zdobywanie wykształcenia połączone z bogaceniem się. Prawnicy, lekarze, biznesmeni. To daje i pieniądze, i pozycję społeczną. Nasza polska słowiańska dusza wyznaje nieco inną filozofię. Zamiast wkuwać dniami i nocami, poświęcając młodość dla przyszłości, my raczej wolimy np. luźne, wesołe spotkania towarzyskie – bo raz się żyje, raz się jest młodym – i przecież jakoś to będzie! Polak pracuje, żeby żyć, Żyd żyje, żeby pracować. No i paradoks, jedni na drugich patrzą z góry!

        Przed pamiętnym marcem 1968 roku, czyli w moich szkolno-studenckich latach, mało zwracaliśmy uwagi na „etniczne” pochodzenie kolegów i koleżanek. To rozróżnienie było domeną starszych, pamiętających czasy przedwojenne, kiedy to Żydzi ze względu na swoją liczebność i izolacjonizm stanowili nierozwiązywalny problem. Nawet po tym marcu, my, młodzi, patrzyliśmy z sympatią na studenckich „opozycjonistów – syjonistów”. Wyrażali też nasze anty-PRL-owskie poglądy. Refleksje, że to rezultat wojny na górze w aparacie partyjnym, gdzie ich rodziców z dnia na dzień degradowano, przyszły później. Tu dodam, bo uważam, że to ważne: Żydzi po marcu nie byli z Polski wyrzucani! Gomułka wyraźnie powiedział – nie będę zatrzymywał (!) tych, których patriotyzm jest po stronie Izraela. Tracąc pozycje, bojąc się postalinowskich rozliczeń, a przede wszystkim korzystając z możliwości emigracji do bogatszych od Polski krajów, Żydzi sami o tym, czy wyjechać, czy zostać, decydowali. Więc znów (!) przepraszać nie ma za co. Do Izraela zresztą wcale się nie wybierali. Duża fala Żydów napłynęła do Palestyny, dopiero kiedy Rosja otworzyła dla nich granice. Ale to dużo później. I też w poszukiwaniu lepszego urządzenia się niż w biednej Rosji. Szukali lepszego życia. W skorumpowanym kraju uzyskanie papierów, że matka była Żydówką, wcale tak drogo nie kosztuje. I kto to jak sprawdzi? Zresztą nie palą się ich synowie i córki (służba wojskowa dla obu płci obowiązkowa) do gonienia Arabów po Wzgórzach Golan, uczenia się hebrajskiego i przestrzegania ścisłych rygorów judaizmu, w tym opartym na religii państwie. Więc wyciekają m.in. do Kanady, a tu mówiąc o swoim żydowskim pochodzeniu, przymrużają jedno oko. Co by to mogło oznaczać – doprawdy nie wiem. Wstydzą się?

        Jest jeszcze jeden zabawny (?) aspekt tej emigracji do Ziemi Obiecanej. Turyści opowiadają o częstym podkreślaniu różnic w wyglądzie Żydów i Arabów. Nie powinni się zbyt odróżniać, bo to bliscy semiccy kuzyni. A tymczasem chętnie podkreślają swoją jaśniejszą karnację, a ziomków nawet z ciemnobrązowymi włosami nazywają blondynami! No cóż – Talmud mówi, że matka zawsze pewna. Niech więc tak mają. Są opisywane w prasie przypadki, że na przykład emigrant do Izraela z Europy Mr. Rabinowicz, religijny i wyglądający jak każdy „porządny” Żyd ma wyglądać – ożenił się z Rosjanką. Jego dzieci nie mają żadnych (!) szans, żeby zostać uznane za Żydów. Cóż, trzeba dalej emigrować – Żyd wieczny tułacz! I to by było w tym temacie na tyle.

Ostojan

Toronto, kwiecień 2018

        PS Narastają, co jest oczywistą oczywistością, ataki na Hebrajczyków w bogatych krajach zachodniej Europy, dokonywane przez wyznawców Allaha. Nie dało się zauważyć, aby żydostwo przeciwstawiało się imigracji nad Sekwaną i Szprewą tych najeźdźców, swoich faktycznych, obecnie największych wrogów – muzułmanów. W porównaniu z ich attitude, europejski (w tym polski) antysemityzm to „łaskotki”. A z nim jednak zaciekle walczą! Według mojej oceny, Żydzi są mądrzejsi inaczej. W rezultacie dostaną znowu od świata po dupie. Prezydent Trump do USA Meksykanów wpuszczać nie chce. Innym nacjom, skorym do imigracji, Stany też robią wstręty (bezwizowy ruch z Polską). Czy pod wpływem swego zięcia Duży Donald otworzy granice dla Żydów? Kongres USA wykazał się żydofilstwem w sprawie bezspadkowego mienia pożydowskiego w Polsce. To mogłyby być niezłe pieniądze, na których plutokracja żydowska USA chętnie położyłaby łapę. Ogólnie sprawy mogą się jednak potoczyć inaczej – i Żydom pozostaną tylko możliwości osiedlania się (nareszcie!) w swoim kraju. „Polin” też brzmi atrakcyjnie, ale obecnie jestem przy nadziei, że prawica nie ma skłonności samobójczych. Już za lizusostwo wobec Żydów – traci na popularności. Czy to nie wystarczy? No way! Żeby się tylko na śmierć rządzący nie zaprzepraszali za niepopełnione winy! Władzuchno pamiętaj, że żydowska międzynarodowa diaspora ani US Kongres, czy nawet prezydent Trump, w Polsce nie głosują! Całując Żydów w pewne miejsce, tracicie tych, co nie pójdą dla was do urn. Memento!

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 06 kwiecień 2018 08:11

Listy z nr. 14/2018

Wielkanocne wydanie – darmowe.            

        Jeden folder.

        Nie ma w nim programu  TV Polonii.

        Nie ma kilku innych tygodniowych tekstów!

        Coś tu jest nie tak!

        Znajomi też się skarżą!

        Coś się źle dzieje w  „państwie duńskim“!!!

        Pozdrawiam

Ed Gil

        Odpowiedź redakcji:  Szanowny Panie Edwardzie, odpowiedź znajdzie Pan po części w poniższym liście. Mówiąc w skrócie, jak to w życiu, zawsze jest „coś za coś”.

***

Szanowny panie Kumor,

        No i stało się. Mam dla Pana dwie wiadomości: dobrą i złą. 

        Dobra jest taka, że nagle podskoczyło czytelnictwo Pańskiego tygodnika chyba o 1000 procent. W piątek w południe nie było po nim śladu nigdzie. 

        Zła wiadomość to taka, że ci, co płacili do tej pory marne $1.50, nie mają szans na jego dostanie, bo po prostu pracują albo mają inne obowiązki. Żenujące. Zastanawia mnie mentalność naszej Polonii: Pański tygodnik walał się całymi dniami i był zapewne zwracany na przemiał, bo tzw. patriotom szkoda było wydać patetyczne $1.50 na najlepszy polski tygodnik w Kanadzie, cena 100 gramów szynki. A teraz rzucili się na tę darmową okazję. Jestem zażenowany stanem umysłowym naszych rodaków w Kanadzie. Nie dziwię się, że Polacy w Kanadzie mimo swojej liczebności nie znaczą nic w tutejszym społeczeństwie i w polityce, jeżeli nie potrafią poprzeć tak wartościowej inicjatywy jak Pański tygodnik, wydając na niego mniej niż jedna puszka piwa. I to właśnie dlatego zmusiło Pana do bardziej komercyjnych decyzji opartych na rachunku ekonomicznym, rezygnując z wartościowej publicystyki i innych spraw omawianych w pańskiej gazecie. 

        Tak sobie myślę, że Polacy, przede wszystkim w Polsce, mają tylko dwie opcje, biorąc pod uwagę sytuację geopolityczną i ogólnie obecną międzynarodową: albo będziemy wielkim krajem i narodem, albo zginiemy przez swoją małostkowość, ignorancję i kliniczny oportunizm w tym bezdennym morzu globalnego lewackiego zidiocenia. To niby mało znaczące wydarzenie związane z przymusową zmianą profilu i objętości Pańskiej gazety i ogólne obserwacje (pseudo) działalności Polonii i organizacji polonijnych, a także ostatnie wydarzenia w Polsce wyraźnie wskazują na ten drugi scenariusz. My po prostu jako nacja mamy wszystko dokładnie gdzieś i wszystko tak naprawdę nam wisi, bo oprócz wielkich słów „kiedy trzeba” nie potrafimy się ani zorganizować, ani popierać naprawdę wartościowych inicjatyw. Wystarczy popatrzeć, jak dobrze zorganizowane są inne mniejszości  narodowo-etniczne. One wykładają niemały szmal ze swoich własnych kieszeni, aby uprawiać lobbing i iść do przodu jako grupa etniczna czy narodowa. Tylko zazdrościć. My, Polacy, jesteśmy daleko w tyle. Żal nam kilku dolarów na coś wartościowego, bo trzeba kupić najnowszy model mercedesa? Nie wiem, nie oceniam. Ale tak to wygląda. 

        Mam więc do Pana wielką prośbę: proszę o przesyłanie mi Pańskiego okrojonego tygodnika zwykłą pocztą za opłatą, którą Pan uprzejmie wyznaczy. Naprawdę uważam za żenujące, aby normalnie pracujący człowiek musiał polować bez skutku na te kilkanaście zadrukowanych stron. Z całą pewnością nie będę tego uprawiać. 

        Z szacunkiem i poważaniem oraz najlepszymi życzeniami z okazji Zmartwychwstania Pańskiego.  

Maciej Golędzinowski

        Od redakcji: Szanowny Panie, mamy nadzieję, że niebawem nie trzeba będzie polować, choć dla niektórych naszych Czytelników fakt, że gdzieś Goniec „wala się”, jest bolesny. Dziękujemy wszystkim Państwu za miłe słowa, nasze przesłanie pozostaje niezmienne, mamy nadzieję, że wciąż będziemy warci tego, aby nas czytać.

***

        W nawiązaniu do artykułu pana Stanisława Pietrasa z Burlington, chciałbym się dołączyć za zgodą pana Stanisława do jego przygód z ZUS-em,  ponieważ miałem podobne, nie dość tego, otrzymywałem odpowiedzi z Revenue  i Ministerstwa Finansów  z Polski.  Parę lat temu otrzymałem telefon od pana Lizonia,  który w trakcie rozmowy powiedział mi, że On nie brał udziału w tworzeniu umowy O unikaniu podwójnego opodatkowania, byłem również członkiem KPK i nigdy nie słyszałem, aby zajmowano się sprawami polskich emerytów. Proszę Pana Stanisława Pietrasa o kontakt.  

Ignacy Głowacki  

905-912-2812 Hamilton

Opublikowano w Poczta Gońca
czwartek, 29 marzec 2018 08:03

Listy z nr. 13/2018

DOM DZIECKA - Podziękowanie

        Po raz kolejny wysłaliśmy paczki dla dzieci z Domu Dziecka. Dzięki wspaniałym Darczyńcom wysłaliśmy już 2 tony darów, między innymi były to przybory szkolne, odzież, obuwie sportowe, słodycze i wiele wspaniałych rzeczy, które sprawiły tym wspaniałym dzieciom ogromną radość i przyczyniły się do uśmiechu na ich twarzach. 

        Dzięki Wam, drodzy Państwo, mogliśmy obdarować 12 Domów Dziecka, a są to: Dom Dziecka Bydgoszcz, Szczecin, Wrocław, Legnica, Katowice, Kłobuck, Lubliniec, Sanok, Toruń, Blachownia, Zakopane oraz Kędzierzyn-Koźle. Dzieci z Domu Dziecka dziękują za każdy gest, jaki dla nich Drodzy Państwo robicie. Nasza akacja jest w większości sponsorowana przez firmę wysyłkową ATLANTIC EXPRESS przy dużej pomocy Pani Arlety Ziembańskiej oraz prywatnych sponsorów.

        Chwile otwierania paczek przyniosły dzieciom niezapomniane wrażenia. Czas Świąt jest czasem niezwykłym, kiedy spełniają się marzenia. 

        Dziękujemy tym wszystkim Darczyńcom, którzy po raz kolejny włączyli się w naszą akcję. Dziękujemy tym wszystkim, którzy potrafią się dzielić, którzy zawsze pamiętają o innych. Nasze akcje wsparły finansowo i rzeczowo następujące osoby: Jan Gregalis, Ewa i Włodzimierz  Kolbergowie – Recycle Plastic Plan Brampton, Elżbieta i Bogdan Buczyńscy, Shane Gryszkiewicz, K. Kryscziewicz, Dorota Kwiatkowski, Alicja Karadinowicz, Violetta Kapkowski, Anna Leszczyńska, Iwona Blądzki, Renata i Tolek Steciukowie, Marzena Zalewski, Nicole Mico, Anette Winslow, Trish i Andy Azizowie.  Szczególnie pragniemy podziękować Radiu 7, które nagłośniło naszą akcje na swojej antenie. 

        Za wasze dobre serce otrzymamy od dzieci ciepły uśmiech, jaki możemy zobaczyć na dołączonym zdjęciu, i podziękowania, które można obejrzeć na filmikach na YouTube, wpisując: Polonia z Kanady Pomaga Dzieciom Z Domu Dziecka oraz Paczki Świąteczne Dla Dzieci z Domu Dziecka w Kłobucku.

        Nasza akcja przynosi nam osobistą satysfakcję.  Osoby chętne do współpracy z nami proszone są o kontakt przy następnej zbiórce w ostatnim tygodniu października pod numerem telefonu (416)826-0704.

Serdecznie wszystkim dziękujemy.

Życzymy Radosnych, Spokojnych 

Świąt Wielkanocnych.

Małgosia Peczkowska

Monika Syguda-Maleszyk

Kamil Maleszyk

***

POTYCZKI  z  ZUS-em  (cd.)      

          W świątecznym wydaniu „Gońca”  informowałem  czytelników o swoich przygodach z ZUS-em. Moje sprawy z ZUS-em nadal czekają na wyjaśnienie. Poza tym otrzymałem podwyżkę z ZUS-u wysokości 49 zł, co jest wielokrotnie więcej niż moja ostatnia podwyżka z CPP wysokości 2,30 dol.

        Tym razem poruszę temat polsko-kanadyjskiej umowy emerytalno-rentowej, jak również umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, a zawartej jeszcze z PRL-em. Tak jedna, jak i druga, w moim przekonaniu, nie służą dobrze polskim emerytom zamieszkałym w Kanadzie, a nawet im szkodzą. Już wyjaśniam, dlaczego.

        Umowa zawarta 4 maja 1987 r. zawiera w tytule takie słowa cyt.: „For the Avoidance of Duble Taxation”. Otóż emerytury wypłacane przez Polskę (ZUS) są w Polsce opodatkowane, zgodnie z umową, w wysokości 15 proc., a w Kanadzie są doliczane do dochodów i opodatkowane ponownie, czyli już opodatkowane świadczenie podlega ponownemu opodatkowaniu, a to mija się z intencją tej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania (przynajmniej w tytule). Chcąc uniknąć podwójnego opodatkowania, obie strony powinny respektować fakt, że  polska emerytura jest opodatkowana w Polsce,  a kanadyjska w Kanadzie, a przesyłane rozliczenie z wypłaty tych świadczeń powinno być tylko informacją, że takie świadczenie podatnik otrzymał. 

        Wygląda na to, że tylko tytuł jest szczytny, ale nie warunki tej umowy. Ta druga umowa emerytalno-rentowa podpisana w obecności i za wiedzą Prezesa KPK Pana W. Lizonia jest powiązana z tą pierwszą, ponieważ już opodatkowana emerytura jest zaliczana jako dochód, który bardzo często zastępuje wypłatę z trzeciego filaru kanadyjskiej emerytury, czyli tzw. Guaranteed  Income Suplement, który jest wypłacany z kanadyjskiego budżetu dla tych, którzy mają bardzo niskie dochody. A więc jeśli się doliczy polską emeryturę  jako już opodatkowany dochód, to wiele osób nie kwalifikuje się do otrzymania tego wspomnianego trzeciego filaru, czyli GIS. W praktyce to polski podatnik jest obciążony tą trzecią częścią kanadyjskiej emerytury. 

        Osoba, która przepracowała w Polsce kilka lub więcej lat, niby dostaje emeryturę za okres pracy w Polsce, lecz, po pierwsze, jest obciążona ponownym podatkiem kanadyjskim, a po drugie, to świadczenie podwójnie opodatkowane często pozbawia prawa do kanadyjskiego świadczenia dla osób o niskich dochodach. Pamiętajmy, że kanadyjskie świadczenia są za okres pobytu i pracy w Kanadzie, a nie w Polsce. 

        Mając na uwadze ilość i wysokość świadczeń przesyłanych do Polski i do Kanady, mamy klarowny obraz, kto na tym zyskuje. Na pewno nie jest to polski emeryt. Kanada ma zysk z ponownie nałożonego podatku, jak również z tego, że często nie wypłaca świadczeń nabytych w Kanadzie ze względu na to, że ktoś otrzymuje emeryturę za okres pracy w Polsce. Samo to, że bogata Kanada nakłada podatek na te głodowe emerytury, już jest skandalem. Ja nie umieram z głodu dzięki dodatkowej prywatnej emeryturze, ale współczuję tym, którzy takowej nie mają. Poprzez ograniczenia nakładane na wysokość składek emerytalnych  rządy Kanady przez długie lata spychały już wyeksploatowanych pracowników w krainę ubóstwa. 

        Te ubogie emerytury są zapłatą za długie lata ciężkiej i opodatkowanej pracy. Ja np. po 32 latach pracy w Kanadzie dostałem na start 653 dol. plus 450 dol. starczej pensji, co przy dzisiejszych cenach i opłatach wystarcza jedynie na zaspokojenie potrzeb tych, którzy przysyłają mi rachunki do zapłacenia, a prawnie mają pierwszeństwo do  moich dochodów. Ci, co tworzą prawo, zapominają o tym, że emeryt też musi jeść, ubierać się, zażywać leki czy korzystać ze środków transportu. 

        Niby wg Konstytucji wszyscy jesteśmy równi. Czy ten zapis jest przestrzegany przez tych, których wybieramy jako swoich przedstawicieli, aby nam służyli? Niestety, dzień po wyborach zapominają o wyborcy i służąc swojej partii, tworzą dla siebie prawa i przywileje, a dla wyborców restrykcje, nakazy, zakazy i obowiązki itd. Za ich nieudolność płacą najubożsi, a wśród nich emeryci i renciści. Żaden z kandydatów na posła nie mówi, że kandyduje, aby załatwić swoje sprawy, takie jak np. wysoka emerytura bez podatków, czyli godna starość. W tym miejscu chciałbym zadać pytanie polskim emerytom, a także wyborcom. Czy ich wybrańcy reprezentowali ich interesy zgodnie z przedwyborczymi obietnicami? Z moich obserwacji wynika, że aby nie być bardzo zawiedzionym, należy uważać, zwłaszcza na liberałów ubranych w garnitury konserwatystów. 

        Przez biuro posłanki z Burlington zwróciłem się do Revenue Canada o ponowne przeliczenie mojego rozliczenia podatkowego i odpowiedź na pytanie, dlaczego Revenue Canada zalicza moją emeryturę z Polski w całości, a zapłacony podatek tylko w części? Już 8 miesięcy czekam na odpowiedź. To samo pytanie wysłałem do kanadyjskiego parlamentu. Również to samo pytanie zadałem obecnemu Prezesowi KPK  i byłemu posłowi w dn. 12 listopada ub.r., który mi obiecał, że zapyta kompetentnego człowieka i da mi odpowiedź. Odpowiedzi brak. Telefonów nie odbiera, na pozostawianą prośbę o telefon też nie, jak również na przesłany e-mail. Nie wiem, czy to arogancja Prezesa, czy stołek za wysoki dla niego. Osobiście nie mam do niego żadnej urazy, lecz jako członek polonijnej społeczności, mam prawo do oceny osoby publicznej. 

        Na koniec chciałbym zadać kilka pytań byłemu posłowi oraz byłemu, a zarazem obecnemu Prezesowi KPK. Czy pamięta Pan treść swoich udzielanych wywiadów dla prasy, radia i TV? Czy patrząc w lustro, jest Pan dumny ze swoich osiągnięć  jako poseł i prezes KPK? Czy był Pan świadomy zapisów i skutków zawartej umowy emerytalno-rentowej, która była podpisana w Pańskiej obecności? Czy zabiegał Pan o weryfikację treści umowy polsko-kanadyjskiej, tej o unikaniu podwójnego opodatkowania, a weryfikowanej w dn. 19.06.2013 r., czyli w czasie Pańskiej kadencji parlamentarnej? Co Pan zrobił  w obronie dobrego imienia Polski i Polaków przed marcem tego roku? I ostatnie pytanie. Czy zasługuje Pan na ponowny wybór, aby reprezentować Polonię? 

        O finałowym zakończeniu moich przygód jako emeryta poinformuję czytelników. Na koniec ważna informacja z Tax Centre w Winnipegu, którą otrzymałem podczas rozmowy telefonicznej. Przy rozliczeniach podatkowych z udziałem polskiej emerytury należy pobrać z banku średni przelicznik z ub.r. złotówki do dolara.

        Z poważaniem, 

Stanisław Pietras

Burlington

***

W Kanadzie lekarze nie widzą dla niego szans, rodzina chce przewieźć Rafała do Polski

Wierzymy w cuda i żyjemy nadzieją

Toronto, Ontario

        W imieniu moim i całej naszej rodziny prosimy o pomoc dla naszego kochanego, młodego, pełnego życia 26-letniego Rafała Slobody. 

        Rafał od ponad trzech tygodni leży w szpitalu, dokładnie od 3 marca, kiedy serce mu się zatrzymało, co spowodowało braku tlenu w mózgu i gdzie doszło do poważnego uszkodzenia. 

        Od pierwszego momentu w szpitalu mówiono nam, że nie odzyska przytomności, już po kilku godzinach powiedziano nam, że Rafała mózg dostał bardzo dużego wstrząsu/udaru, że on już pozostanie w trwałym stanie wegetatywnym. 

        Wszystko stało/dzieje się tak szybko, jesteśmy wszyscy w szoku, nie możemy uwierzyć, jak mogło się coś takiego strasznego tak szybko stać tak młodej, zdrowej, energiczne, pełnej szczęścia osobie. My słyszymy, co do nas lekarze mówią, ale nie wierzymy i walczymy, próbujemy wszystkiego, jesteśmy z nim non stop, modlimy się, poszukujemy alternatywnych metod leczenia – akupunktura, terapie biofeedback, rozmawiamy, puszczamy muzykę, prosimy, aby nam dał znaki, że nas słyszy. 

        Rafała mama przyleciała z Polski, jak tylko ją powiadomiono, i po trzech dniach Rafcia w szpitalu zapoznano ją z tymi właśnie faktami i kazano jej podjąć decyzję i zastanowić się, czy jej syn by chciał tak żyć, jak „roślina”, bo wszystkie badania pokazują, że jest zero procent szansy na jakąkolwiek poprawę; już tu, w Kanadzie, nie ma nic, w czym mu medycyna mogłaby pomóc. 

        Tego samego dnia poprosiliśmy o rekordy/zdjęcia badań i zaczęły się poszukiwania pomocy w Polsce. Rodzina w Polsce znalazła lekarza, profesora w Lublinie, który przejrzał wszystko dokładnie i dał nam nadzieję oraz zapewnił, że podejmie się leczenia Rafała, że są różne sposoby stymulacji mózgu, młodego mózgu.

        My jesteśmy pewni, że on nas słyszy, że na razie jest uwięziony, ale że walczy i nie chce, żebyśmy się poddali, a my non stop go prosimy, żeby on też walczył i nie poddawał się i że wszystko jest możliwe.

        Rafciu po tygodniu otworzył oczy, ale niestety, one na razie są tylko otwarte, ale sam fakt, że otworzył, jest bardzo dużym postępem, według nas, ponieważ lekarze stwierdzili, że nawet to się nigdy nie stanie. Już czwarty dzień też oddycha sam, bez pomocy maszyny, utrzymuje prawidłowe ciśnienie krwi i czynność serca, ale to wszystko niestety „podobno” jest najlepsze, czego możemy się spodziewać, dlatego na razie tylko słuchamy, co do nas mówią, ale robimy swoje, działamy i chcemy jak najszybciej przetransportować Rafcia do Polski, gdzie dają nam nadzieję, a dla nas nadzieja i cud są w tym momencie najważniejsze. 

        Więc dlatego jestem tu i proszę o pomoc, bo przetransportowanie Rafała do Polski, nad którym właśnie pracujemy, jest ogromnie kosztowne (50.000-80.000 dol.).

        Proszę o pomoc dla młodego, wspaniałego człowieka, syna, wspaniałego kuzyna dla naszych dzieci, z którymi non stop się bawił, dla chłopaka, który właśnie w maju ubiegłego roku zaręczył się ze wspaniałą, młodą dziewczyną, która siedzi w szpitalu od 3 marca i non stop go trzyma za rękę, głaszcze go i cieszy się każdym małym ruchem, który Rafał zrobi, pełna nadziei, że on z tego wyjdzie. My wiemy, że ludzie starsi, młodsi, dzieci chorują, umierają codziennie i nikt na to nie zasługuje, ale cuda się też zdarzają, i my wierzymy w cuda i żyjemy nadzieją, i prosimy, abyście nam pomogli i utrzymali nas przy tej nadziei.

Edyta Paziewska-Tomczyszyn

Rafałowi można pomóc, wpłacając datki poprzez stronę internetową www.youcaring.com/rafalsloboda-1143907. Do środy zebrano już ponad 10 tys. dolarów. 

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 23 marzec 2018 07:42

Listy z nr. 12/2018

Mam uciążliwego sąsiada, mieszkamy obaj w budynku subsydiowanym na trzecim piętrze. Wprowadził się niedawno, jest „zaciętym” palaczem i smród jego nałogu wypełnia obficie korytarz.

        Administracja twierdzi, że w mieszkaniu wolno mu kopcić – ja oczywiście też się z tym zgadzam i co również oczywiste – administracja uważa, że mam rację, że ja nie mogę być narażony na jego smrody na korytarzu. Tylko że sytuacja jest patowa, on smrodzi, a ja „palę” razem z nim. 

        Nic więcej nie można zrobić w tej cuchnącej sprawie? Może ktoś ma jakieś pomysły lub był w podobnej sytuacji, dziękuję za wszelką radę i pomoc.

        Pozdrawiam czytelników „Gońca” i oczywiście Redakcję.

        Odpowiedź redakcji: Kiedyś był taki pomysł, aby można było zakazać palenia w mieszkaniach, ale nie przeszedł, wygrała wolność. Proszę się dogadać, może uszczelnienie drzwi pomoże?

***

Szanowny Panie Kumor,

        W okresie wielu ostatnich lat Pańska gazeta była dla mnie bardzo cennym źródłem informacji z Polski, Kanady i ze świata oraz dobrej publicystyki. To ostatnie bezpłatne wydanie jest mocno okrojone i tu doznałem zawodu. Pozostało doprawdy niewiele do czytania. Nie wiem, co spowodowało pańską decyzję, domyślam się, że względy finansowe, obserwując kilka olbrzymich reklam jakichś serów czy imprez polonijnych. Osobiście zapłaciłbym trzy razy więcej, aby mieć „Gońca” w poprzednim formacie. Szkoda, że tak wszystko powoli upada. Nie pozostaje nic innego, jak trawienie propagandowej internetowej papki. Dziękuję za te wiele lat dobrej publicystyki. Szkoda, że to przeszłość.

        PS Zadziwia mnie namolne publikowanie od kilku lat patetycznych wynurzeń tej „wandarat” (Listy z Niemiec) w temacie zmieniania pieluch byłym esesmanom, co ta pani robiła i robi  i co kupiła czy nie kupiła i gdzie pojechała czy nie pojechała, i podobnym kompletnie nikogo nieinteresującym tematom. Żenujące, tego nie da się czytać. Błagam o zastąpienie tej grafomanii czymś bardziej wartościowym. 

        Nie musi Pan publikować mojego listu. Pański wybór. 

        Z wyrazami szacunku i uznania za dotychczasową pracę.

Maciej Golędzinowski

***

        Proszę Pana, przeczytałem ten pański nowy „Goniec”, niby za darmo, ale tu połowy nie ma tego, co potrzeba. Nie ma Piaseckiego, nie ma o rybach, nie ma o sporcie w ogóle – a to jest dla mnie bardzo ważne, nie ma walut, za to reklama wódki na całą stronę, czy tam reklama serów na całą stronę, sala na dwie strony. To nie jest gazeta już, powinno to być trochę tak jak było w tamtym stylu. Ja wiem, że brakuje ośmiu stron, no ale coś ciekawego powinno być, a nie takie duże reklamy.

Spisane z automatycznej sekretarki.

        Odpowiedź redakcji: Szanowni Panowie, rozumiem frustrację, wielokrotnie apelowaliśmy o wsparcie, kontynuujemy więc misję w nowych warunkach, prosimy o reklamy – im więcej reklam, tym więcej mądrych tekstów.

***

Dzień dobry,

        Dzwonię z Waterloo, stały wasz czytelnik. Jestem zdziwiony, że na terenie poza Mississaugą i Toronto nie ma „Gońca”. Prawdopodobnie spowodowane to jest jakąś mylną informacją w poprzednim numerze o bezpłatnym wydaniu. Wszystkie gazety zostały zwrócone wam do redakcji. Jeśli to jest prawda, to żeście zrobili bardzo ładny prezent partii Forda przed samymi wyborami.

        Dziękuję

Marian Płuchocki

z automatycznej sekretarki

        Odpowiedź redakcji: Tak jest, ponieważ w Pana sklepie odmówiono sprzedaży. Nadal może Pan kupić „Gońca” w sklepie Nougat Bakery przy 248 Stirling Ave. S. w Kitchener, 2 km od sklepu, gdzie kupował Pan poprzednio.

***

DEGRADACJA 

– którą postrzegam jak „fortepian Chopina”, który wyrzucony przez okno... sięgnął bruku...

        Jak druzgoczący cios przyjęłam realia, że od zeszłego tygodnia, w rejonie największego skupiska kanadyjskiej Polonii, pojawił się „Goniec” jako: FREE GONIEC. W ten sposób spadł PRESTIŻ całej tutejszej Polonii, gdyż ambitny i patriotyczny tygodnik, który miał potencjał, by reprezentować bądź walczyć o sprawy Polaków... sięgnął bruku. 

        Myślę, że niedźwiedzią przysługę świadczyli tu beztroscy Rodacy, którzy skąpili $1.50 raz na tydzień na reprezentującą (!) ich (!) przecież polską prasę. ALE i również firmy, które choć wspomagały reklamami, lecz nieświadomie niszczyły obraz tej ambitnej gazety: kiedy w pogoni za zyskiem i klientami... pchały się z ogłoszeniami na pierwszą stronę. Pierwsza zaś strona, w odróżnieniu od licznych brukowców, powinna (!) być zarezerwowana TYLKO i wyłącznie na czołowe wiadomości, przyciągające czytelnika.

        Ładowanie się na pierwszą stronę stwarzało iluzję, że „Goniec” to... SORRY... brukowiec, i to płatny brukowiec... W moim odczuciu, przedobrzono tu sprawę „popularności” firm i tym samym poczytności.

        Uważam, że ostatnia strona jest nawet (!) lepsza na ogłoszenia reklamowe, gdyż to czołówka z wiadomościami, a NIE reklamy, przyciąga czytelnika, a każdy bierze w rękę „okładkę” gazety.  Dodam, że  skomasowanie reklam na pierwszej stronie nuży i nie zachęca do czytania... odnosząc wręcz odmienny skutek.

        Dlatego ważnym krokiem, aby przywrócić prestiż „Gońcowi” jako polonijnemu, etnicznemu, i do tego ambitnemu (!!!) tygodnikowi, jest POTRZEBNA WYROZUMIAŁOŚĆ wielu SZCZODRYCH (!!!) SPONSORÓW, którzy pozwolą, aby pierwsza strona była pierwszą stroną, a nie zaś „oblepioną anonsami uliczną latarnią”. Ponadto jak najbardziej potrzebni są SPONSORZY, którzy poprzez ogłoszenia, ale także poprzez ODCZUWALNY (!) MECENAT (!!!) zapewnią dalszą egzystencję tej prasy z prawdziwego zdarzenia, z którą będą się wszyscy liczyć... a więc i z nimi.

        Z poważaniem

Małgorzata Kossowska

        PS BY NIE ZADAĆ SOLIDARNEJ POLSKOŚCI KOŃCA, RODACY, WSPIERAJCIE I CZYTAJCIE “GOŃCA”!

        Odpowiedź redakcji: Dziękujemy za dobre słowo.

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 16 marzec 2018 13:40

Listy z nr. 11/2018

Dyrekcja i Zarząd Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin”

Warszawa

Protest w związku z antypolską w wymowie, wystawą w Muzeum Żydów Polskich „POLIN”.

        Stanowczo protestuję przeciwko wykorzystywaniu pieniędzy polskich podatników do szkalowania dobrego imienia Polski i Polaków przez osoby narodowości żydowskiej w polskim muzeum finansowanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zorganizowana tam wystawa jest ewidentnym zaprzeczeniem prawdy historycznej oraz przejawem relatywizacji faktów historycznych oraz wprowadzania opinii publicznej w błąd.

        My, Polacy, nie życzymy sobie, tutaj w Polsce jaskrawych przejawów antypolonizmu i wrogiego oddziaływania jednoznacznie określonych środowisk żydowskich, nie przebierających w środkach i metodach, mających na celu oszczerstwa i pomówienia narodu polskiego i państwa. Społeczność żydowska w Polsce nie jest państwem w państwie polskim i jako obywatele Rzeczypospolitej ma również konstytucyjny obowiązek dbania o dobre imię Polski i Polaków.  Polakom nigdy nie przychodzi pomysł by szkalować naród żydowski w Izraelu, bo prawdopodobnie państwo Izrael deportowało by takich osobników. Muzeum „Polin” narusza polskie prawo i polską konstytucję w sposób nie pozostawiający wątpliwości.

        Gdzie są organy ścigania i prokuratury Rzeczpospolitej Polskiej przyzwalające na hańbiący proceder znieważania państwa polskiego i jego narodu.

        Wzywam  Ministra Sprawiedliwości p. Zbigniewa Ziobrę oraz p. Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego p. Piotra Glińskiego oraz inne odpowiednie organy państwa polskiego do podjęcia niezwłocznych kroków mających na celu spowodowanie zaprzestania szkalowania dobrego imienia Polski i Polaków w polskim Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin”.  Nie ma zgody na wybiórcze traktowanie historii i przedstawianie polskiej, jakże chlubnej historii w niekorzystnym świetle i przenoszenie odpowiedzialności  Niemiec i Związku Radzieckiego za zbrodnie  II wojny światowej na Polskę i Polaków.

        Do wiadomości:

- prezydent RP p. Andrzej Duda

- premier RP p. Mateusz Morawiecki

- Sejm RP, p. marszałek Kuchciński

- Rzecznik praw obywatelskich RP

- Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

- Ministerstwo Sprawiedliwości,

- Internet, prasa, radio, telewizja, partie polityczne,

- organizacje społeczne, stowarzyszenia

- Sueddeutsche Zeitung

- p. Antonio Tajani, przewodniczący Parlamentu Europejskiego

- Gazeta  „Jerusalem Post”

- Gazeta  „Haaretz”

- Pisma i dzienniki polonijne

        Z poważaniem Jan Kosiba

        Niniejszy protest powinien być rozpowszechniany wśród Polaków i obywateli polskich, którym nieobojętne są sprawy dobrego imienia Polski i narodu polskiego.

        Z góry dziękuję wszystkim rodakom włączającym się w protesty przeciwko szkalowaniu państwa i narodu przez określone środowiska  i społeczności żydowskie.

        Zalecane jest również rozpowszechnianie w prasie angielskojęzycznej w Europie, Ameryce Południowej, USA oraz Kanadzie.

***

        Below is a statement I submitted to the Connecticut legislature in connection with proposed legislation on Holocaust education in the public schools.

BEFORE THE 

EDUCATION COMMITTEE 

CONNECTICUT GENERAL ASSEMBLY 

S. B. No. 452 – Holocaust and Genocide Education and Awareness 

Statement of Charles Chotkowski 

        My name is Charles Chotkowski, and I am a resident of Fairfield. I am the Director of Research for the Holocaust Documentation Committee of the Polish American Congress, and I submit this statement on its behalf. For information only, I am also active in the following organizations (which are not involved in this statement): Member (and former Chair) of the Holocaust Commemoration Committee of the Town of  Fairfield; Member of the Advisory Board of the Polish Studies Program at Central Connecticut State University; and Fellow of the Piast Institute for Polish and Polish American Studies (Michigan). 

        I generally support the enactment of Senate Bill No. 452, providing for the inclusion of Holocaust and Genocide education and awareness in the social studies curriculum in the public schools. My particular concern is that the curriculum should include the experience of Poland and the Poles under German occupation. Just as education on the Holocaust will combat antiSemitism and Holocaust denial, so education on the Nazi persecution of Poland and the Poles will combat anti-Polish prejudices and stereotypes based on ignorance of the Polish experience in World War II. 

        The United States Holocaust Memorial Museum outlines the scope of Holocaust remembrance in its suggested Days of Remembrance proclamation for mayors as follows: 

        Whereas, the Holocaust was the state-sponsored, systematic persecution and annihilation of European Jewry by Nazi Germany and its collaborators between 1933 and 1945—six million were murdered; Roma (Gypsies), people with disabilities, and Poles were also targeted for destruction or decimation for racial, ethnic, or national reasons; and millions more, including homosexuals, Jehovah’s Witnesses, Soviet prisoners of war, and political dissidents, also suffered grievous oppression and death under Nazi tyranny…i 

        Some historical background: World War II began with the German invasion of Poland on September 1, 1939. After a month-long campaign, the last Polish army in the field surrendered and the Polish government left the country. A government-in-exile, the only legitimate Polish authority, was established, first in France, and then in London. There was no collaborationist government in Poland like the Vichy regime in France, and no collaborationist leader like Vidkun Quisling in Norway. There were no fascist groups like the Iron Guard in Romania or the Arrow Cross in Hungary. On the contrary, Poland had one of the largest underground resistance movements in Europe, both military (the Home Army) and civilian, and relatively little collaboration with the Germans. There was also an underground organization, Zegota, which was dedicated to rescuing Jews, an activity for which the Germans imposed the death penalty. 

        The Germans imposed on occupied Poland a tyranny that was far harsher than their rule in Denmark or France. In addition to the murder of 3 million Polish Jews, the Germans were also responsible for the deaths of 2 to 3 million non-Jewish Poles. Other Poles were conscripted as forced laborers and sent to Germany. The Germans did not recruit ethnic Poles as SS-auxiliaries or concentration or death camp guards: the only role Poles played in those camps was as prisoners and victims. 

        There have been longstanding objections, which far antedate the present government of the Law and Justice party, in Poland and among Polish Americans, to the phrase “Polish Death Camps,” which suggests a collective Polish guilt for those camps. In fact the camps were established and administered by Germans, and staffed by German, Ukrainian, and Lithuanian —but not Polish— guards. 

        More appalling still are such calumnies as “The Poles were worse than the Nazis” and “The Germans put the death camps in Poland because the Poles would be happy to see the Jews killed.” The prominent Holocaust scholar Deborah Lipstadt has dismissed the first canard as “absurd” and “an enduring myth” and the second as “balderdash”ii 

        Some blame the Poles collectively for the crimes of the few among them who did collaborate in the persecution of Jews. During the war some Poles recued Jews, others betrayed them, but the vast majority of Poles did neither, they simply tried to survive the German reign of terror as best they could. They were innocent bystanders who could not have stopped Nazi crimes, not guilty bystanders as some would have it. 

        Two Israeli political scientists, Efraim Podoksik and Michael Kochin, write in The Jerusalem Post that “It is repugnant to assign to an entire people the collective moral responsibility for the crimes of individuals committed without legitimate authority, Such reassignment of blame serves only those who wish to blur the distinction between the guilty and innocent, and thus taint the latter because of crimes of the former.”iii 

        It is ignorance of the facts that encourages belief in the anti-Polish calumnies outlined above. Unfortunately, efforts to set the record straight are denounced as a “whitewash” by some who are more interested in denigrating Poland than in historical accuracy. That is why acknowledgement in just measure of Nazi persecutions in Poland of the Poles is so important. 

        Respectfully submitted, 

Charles Chotkowski, Director of Research 

Holocaust Documentation Committee 

Polish American Congress 

1838 Black Rock Turnpike, No. 204 

Fairfield, CT 06825 

(203) 368-4016  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

March 12, 2018

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 09 marzec 2018 08:01

Listy z nr. 10/2018

St. Catharines, 3 marca 2018

P O D Z I Ę K O W A N I E

Szanowna Redakcjo,

        W imieniu Prezesa i Zarządu Kongresu Polonii Kanadyjskiej Okręgu Niagara z siedzibą w St. Catharines pragnę serdecznie podziękować za bezinteresowne zamieszczenie w Państwa tygodniku naszego zawiadomienia o organizacyjnym zebraniu w sprawie tegorocznej Pielgrzymki do Polskiego Cmentarza Wojskowego w Niagara-on-the-Lake oraz artykułu informacyjnego o bieżących przygotowaniach tego przedsięwzięcia, z załączonymi zdjęciami.

        Dzięki przekazowi w mediach możemy szybko i sprawniej dotrzeć do zainteresowanych organizacji i osób pragnących godnie uczcić i złożyć hołd Bohaterskim Żołnierzom Generała Józefa Hallera w miejscu Ich spoczynku.

        Jeszcze raz bardzo dziękuję za bezcenne wsparcie i jednocześnie zapraszam na Doroczne Pielgrzymki do tego cmentarza, które tradycyjnie odbywają się w drugą niedzielę czerwca i są popularnie zwane „Polską Niedzielą w Niagara-on-the-Lake”. W bieżącym roku uroczystość będzie miała miejsce 10 czerwca o godz. 12:30 w południe.

        Z wyrazami wdzięczności i szacunku,

Franciszka K. Majerska

Press Secretary

Kongres Polonii Kanadyjskiej 

Okręg Niagara, 

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

***

Spiskowa teoria dziejów

„Wszyscy knują, kombinują,

czy czymś innym się zajmują?”

        W swoim cotygodniowym felietonie zatytułowanym tą razą „Naczelnik państwa przygotowuje grunt”, nieoceniony obserwator i znawca polskiej polityki, tej najaktualniejszej, pan Stanisław Michalkiewicz, przedstawia nieco obrazoburczą tezę, iż przywódca PiS-u knuje dobrze i skrycie zaplanowany, a tragiczny dla Polski spisek. Ma on (spisek, nie Michalkiewicz) oddać naszą Ojczyznę – za co panie władzo? – uwaga, uwaga – w pacht starszym braciom w wierze, jak ich onegdaj w ramach pojednania nazwał św. Jan Paweł II. Może mi wprost nie wypada, ale chyba trafniej ujmę to, twierdząc – oddać Polskę międzynarodowemu żydostwu, a jeszcze trafniej, jewrejskiej mafii. Taka teza (!). 

        Nawiasem mówiąc, tej podobne – i jeszcze bardziej zaskakujące poglądy były domeną twórcy Partii Polityki Realnej, pana pod muchą Korwin-Mikkego. Jakoś z realnością się jednak rzadko (jeśli w ogóle) spotykały. Nie omieszkam dodać szczerze, że w ten „grunt” jakoś nie wierzę. Chyba nie jestem w tej niewierze odosobniony. Zapytowywuję nieco zaskoczony, po co, na co i dlaczego naczelnik państwa miałby knuć tak (trudno nie przyznać) niepopularną intrygę. Oddać tak ni stąd, ni zowąd władzę, którą godnie, choć nieoficjalnie dzierży – syjonistom? Kombinatorom wyznania handlowego?

        Zdarzył nam się już w historii taki przypadek za panowania naszego ostatniego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. On inaczej od Prezesa, oficjalnie rządził, a faktycznej wielkiej władzy nie miał. Na odwrót. Poza tym dostrzec można jednak pewne podobieństwa. Król Staś miał poparcie co najmniej połowy społeczeństwa. Zapewne jak teraz Jarosław, nawet „większej połowy”. Przeciw sobie zaś skłóconą i podzieloną opozycję broniącą posiadanych „wolności”. Taki ówczesny salon, KOD czy Obywatele RP. Niewiele, a jednak abdykował i władzę oddał Katarzynie nr 2, zwanej Wielką. Prawda, że od drugiej strony podskubywali go Niemce, dla niepoznaki Prusakami zwani, też per analogiam do Niemców zwanych RFN!

***

        Takie tam odległe historyczne porównanie z filozofii władzy. Ważniejsze jest, iż ostatnie polityczne posunięcia Prezesa (i rządu, jeśli ma w tych sprawach coś do powiedzenia?) wskazują raczej, że Polska przyjęła postawę konfrontacyjną, krytyczną w stosunku do żydowskiego jazgotu. To wydaje się wyraźnie dziś przeczyć sugestiom o „przygotowywaniu gruntu” w celu poddania państwa żydowskiej dominacji. Generalnie nurtuje pytanie, po kiego licha Jarosław miałby do ustanowienia takiej dominacji dążyć??? Przenieść tonący w arabskim morzu Izrael nad Wisłę? Z Polin, miejsce gdzie spoczniesz? Bo tu Europa, a nie kamieniste piaski. Polska cała, piękna, żyzna i niemała. No i bez śmiertelnych wrogów Żydów, krwawych muzułmanów! Gdzie lepszego kraju szukać. Przecież ten Polin nawet w proroctwach występuje. 

        To wszystko pięknie. Tak mógłby może przyszłość wyobrażać sobie Netanjahu, ale nasz Prezes??? Premier Izraela walczy o stołek, bo są przeciw niemu zarzuty korupcyjne (a czy jest Żyd, który, jak się uda, nie robi interesów?). Napad na Polskę ma pokazać, jakim jest patriotą. Zawsze parę punktów. I utrzymany immunitet.

***

        Spróbujmy więc sprawy skonkretyzować. W ubiegłym wieku spotkała Żydów tragedia. Ale i zadośćuczynienie, bo bagatela po dwóch tysiącach lat odzyskali swoje biblijne państwo. A bezczelni Arabowie (czy są inni?) zamiast poczekać, aż Żydzi z tułaczki po świecie wreszcie wrócą – rozplenili się w Palestynie jak na swoim! Że są w tym dobrzy, przekonują się teraz – dobrze im tak – Niemcy, Paryż, Rzym i Brukselka. Nachodźcy też czują się jak na swoim.

        Wróćmy jednak do żydowskiej tragedii. Państwo dostali, ale czemu nie żądać więcej? Holokaust to jest coś, co się bardzo dobrze sprzedaje. Oczywiście w sosie antysemityzmu. Ale żeby sos nie wysechł, trzeba lać do niego wodę, czyli jak energiczniej działać. Zasada jest prosta. My, Żydzi, tak przez los od wieków krzywdzeni, ciągle dostajemy w dupę. Tak. Aj waj! Nikt nie został w czasie ostatniej wojny tak pokrzywdzony jak my. Tego z nikim i niczym nie można, a nawet nie wolno porównywać! Suche liczby mówią wprawdzie co innego. Zginęło spośród wielu narodów więcej ludzi, ale jak twierdzą Żydzi, tylko oni wszak byli celowo i metodycznie mordowani. Inni ginęli tylko tak „po drodze”. To nie koniec ich specjalnie, wyjątkowo, nieporównywalnie – złej historii. Stale, po kilkudziesięciu już latach od zakończenia wojny, wszędzie (?) szerzy się antysemityzm, a Żydów się prześladuje. Do tego potraciliśmy ogromne majątki (w ich ocenie zer wciąż przybywa!), a co było żydowskie, ma do Żydów wrócić. Wszyscy członkowie tego narodu są ofiarami zagłady i spadkobiercami „rasowymi” swoich odeszłych pobratymców. Płaćcie za to, co było nasze, ohydni antysemici! Tak pracuje przedsiębiorstwo holokaust – intratny biznes. Jednak żeby wciąż jak najlepiej działa – dawna i obecna krzywda Żydów musi być wciąż rozgrywana. Żadnych pojednań, podlizywania się! Warunkiem nie jest przecież zgoda i pojednanie, tylko odwrotnie, eksponowanie win dawnych i obecnych, doznanych wybiórczo od tych, od których jest nadzieja wyciśnięcia najwięcej. Polska to najlepszy tu przykład. Bo Niemcy już sporo zapłacili, a inne kraje tak licznej żydowskiej diaspory i własności nie miały, więc i ewentualni płatnicy z nich słabsi. Tego goje znad Wisły nie rozumieją i tłumaczą, że np. Francja, Holandia, Litwa czy Rumunia instytucjonalnie współpracowały ochoczo z Niemcami w wyłapywaniu Żydów i wysyłania ich do obozów śmierci, położonych gdzie? Oczywiście w Polsce. To nic, że Polska nie istniała jako byt państwowy, że żadnych formacji polskich polujących na Żydów nie było w Generalnym Gubernatorstwie, a Auschwitz leżał na terenach wcielonych do Rzeszy. Na potrzeby przedsiębiorstwa holokaust takie prawdy trzeba pomijać i wyciszać, a nagłaśniać inne, np. o polskich szmalcownikach. To bardzo dobry temat i ładnie się sprzedaje. Sama Polska trochę niezręcznie (to nieznane ogólnie słowo) ten termin w Europie spopularyzowała. 

        Oczywiste jest, że Polacy, którzy wyssali antysemityzm z mlekiem matki, masowo, za darmo i za pieniądze denuncjowali Żydów i palili ich w stodołach. Teraz, jako winni, nieudolnie odbudowują, restaurują pozostałości po zgładzonych Żydach, żeby się wybielać. Otwierają jedno po drugim muzeum historii Żydów za pieniądze polskiego podatnika, ale i tak kierowane przez Żydów, którzy tak ustawiają ekspozycje, aby służyły założeniom przedsiębiorstwa holokaust. Sprytnie. Atak ten, żeby polskie władze zmiękczać (do płacenia) trwa. Żadne pojednania i podlizywania się Żydów nie interesują. Wprost przeciwnie. Uważają je dla swoich interesów za szkodliwe.

***

        Nagle otwiera się nowy front! Bardzo obiecujący! Polacy chcą od nowa pisać historię i decydować, co jest prawdą, a co nie. Za obarczanie winami Polski będą kary! Pełna mobilizacja, aby temu zapobiec – pod pretekstem, że wolność badań, wolność słowa będą ograniczane. Polska cenzura! Zamykanie ust „niezależnym” historykom! To się też świetnie sprzedaje jak świeże bułeczki, zwłaszcza w USA, gdzie wolność wypowiedzi to kanon. Tu polaczków mamy! O tym w żydowskich i lewicowo-politpoprawnych mediach głośno. A że cyniczna, bo jednostronna jest historia „badana” przez Żydów – to co?

***

        Wojna z obu stron, panowie i panie! Bo rząd nad Wisłą powiedział w końcu dość rzucanych na Polskę kalumnii, fałszu. Gdzie leży prawda, a gdzie interes, Żydzi doskonale wiedzą. Na innych półkach. Dlatego ta histeryczna nagonka na polskie prawodawstwo „nieuzgodnione” (nieprawda, próbowano uzgadniać!) z Tel Awiwem! Wszystkie ręce na pokład! Babcie zamordowane w Auschwitz na barykady. Że przeżyły, i to na Węgrzech, to też wina Polaków. A kogo? 

***

        Na tle tego, co się dzieje, „przygotowywanie gruntu” do oddania Polski Żydom, przy antysemickim wzburzeniu narodu – nie wydaje się realne. Dawać komuś w ucho jako wstęp do podporządkowania się? A ciosy coraz mocniejsze. Ktoś na „grunt” paść może. KO. I to nie będzie Polska. Bo choć dotąd zaniedbywana prawda jest po naszej stronie.

***

        Nie wiemy, na czym opiera swoją „gruntową” teorię pan Michalkiewicz. Sprawy idą chyba jednak w zupełnie innym kierunku. Cacy, cacy z naszej strony się kończy.        Pilnujcie Wzgórz Golan, Izraelici, bo was Arabowie w końcu w piasek wdepczą. A od Polski się odp...lcie! Rodacy u władzy, proszę, nie próbujcie się tłumaczyć wszem wobec, jakie to my są „Żegoty” i drzewka sprawiedliwych. Ani że u nas nigdy nie było i nie ma absolutnie antysemityzmu (!). Te ataki na Polskę (polską kasę) lepiej zbywać spokojnie – na bzdurne zarzuty nie odpowiadamy. Niech historycy sprawdzają i zarzuty udowodnią. A chronienie dobrego imienia Polski przed paszkwilantami, nawet przez ustawy, to nasze święte prawo! Nie podskakujcie ofiary (nie tylko) holokaustu. W imię prawdy i sprawiedliwości trzeba wyciągnąć spod sukna, co tam schowaliście żydowscy „badacze”. Np. udział Żydów w mordowaniu współbraci ku zadowoleniu Niemców, a nie żadnych bezpaństwowych nazistów. Sprawa Judenratów i żydowskiej policji to dla was gorący kartofel, ale wyciągniemy go! Obejrzymy.

***

        Nie byłbym sobą, gdybym w tym ustępie nie dorzucił do ognia paru łatwopalnych dywagacji pt. co właściwie jest na tym etapie dla Polski korzystne? Czy umizgi do żydowskiej mafii, uniżone okazywanie, jak bardzo was popieramy (stolica w Jerozolimie) i chcemy przyjaźni – czy karty na stół – i cios za cios?

        Pierwsza opcja wskazuje na swoją bezużyteczność. My do nich z gałązką oliwną w ukłonach, tłumacząc się, a oni do nas z pałką. Bo im zgoda jest nie na rękę – ofiarom złego losu. Skoro im jest nie na rękę, a jesteśmy w zwarciu – to może nam jest? Bo patrzcie narody – kto tu gołąbkiem pokoju, a kto jastrzębiem (sępem?). 

        Propaganda antypolska jest barwna i pomysłowa – Żydzi trzymają światowe media – ale fakty są faktami. 

Czy i dla kogo jest korzystne palenie kukły Żyda, igraszki ze swastykami w lasku czy okrzyki przed Pałacem Prezydenckim, żeby zdjął jarmułką? Komu wygłupy narodowców służą? Oczywiście tym, którzy podkreślają, że zawsze byli i są niewinnymi ofiarami, które cierpią i mają dzięki temu niezaprzeczalne m.in. prawo do kasy, do zadośćuczynienia. Bij Żyda, a potem płać mu za to. Na tym ta cała zabawa chyba polega. Czy rząd i polska dyplomacja, ostro stawiająca się honorowo (Żydzi i honor – to oksymoron!) napaściom, bo kłamliwe, działają na ich, czy na naszą korzyść? Liczymy, że nas adwersarze staną po stronie prawdy, a nie syjonistycznych potwarzy na nas rzucanych. Nie staną, bo nie prawda rządzi tym światem, ale polityka. A ta jest aktualnie lewacka, politpoprawnie sprzyjająca Żydom. Qui bono? Co komu lepiej służy? Czy może taki jest tok rozumowania Prezesa w tej gmatwaninie zysków przez straty i strat przez zyski? Kaczyński „przygotowuje grunt pod zgodę” – czym jeszcze bardziej Żydów rozdrażnia! To byłby najwyższej próby makiawielizm. Nie byłbym zdziwiony, że przemyślany i celowo dozowany.

        Z drugiej strony, bat na tych publicystów, którzy naszą Ojczyznę zaciekle atakują. To antypolskie kompleksy i oczywiście ta kasa. Nikt nie zamierza ograniczać uczciwych badań nad tragediami, jakie się rozgrywały, bo Niemcy uroili sobie, że są narodem panów, tak jak nie przymierzając Żydzi, że są narodem wybranym. Kiedyś pierwszym, dzisiaj drugim z ww. przyczyn należą się więc specjalne przywileje, jako tym najrówniejszym wśród równych. Niczego bardziej nie chcemy, jak prawdy historycznej, którą uczeni i publicyści żydowscy niemiłosiernie manipulują od lat. Nic dziwnego, że boją się tej prawdy. Na marginesie zapytam, dlaczego wycieczki młodzieży izraelskiej jeżdżą (w celu indoktrynacji?) tylko do Polski, a nie do Niemiec? Przecież tam też były obozy, tam się wszystko zaczęło i tam w roku 1945 po zimowym spacerze z Auschwitz wreszcie się kończyło? Coś tu nie pasuje? A właśnie że świetnie pasuje!

        W sumie trudno dostrzec jakiś spisek Jarosława Kaczyńskiego. Może pan Michalkiewicz wie coś, czego nie wiemy? Niech więc uchyli rąbka tajemnicy, bo „Polinu” nad Wisłą nie chcemy, a płacić za zbrodnie niemieckie też nie będziemy. Prezes PiS-u wykazał przez lata, że jest skuteczny i wie, co robi. Nikt nie może kwestionować jego patriotyzmu – więc?

Ostojan

Toronto, luty 2018

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 02 marzec 2018 07:48

Listy z nr. 9/2018

OŚWIADCZENIE

        W związku z licznymi przypadkami rozpowszechniania fałszywych informacji na temat kpt. Romualda Rajsa „Burego” i wykorzystywania wytworzonej przez komunistów „czarnej legendy” do wzniecania waśni narodowo-wyznaniowych na Białostocczyźnie i budowania kapitału politycznego, zwłaszcza przez środowiska lewicowe, a także do zniechęcania bądź uniemożliwiania przedstawicielom instytucji publicznych udziału w spotkaniach autorskich połączonych z prezentacją filmu pt. „Podwójnie Wyklęty” oraz interwencji obcego  państwa – ambasadora Republiki Białorusi w Polsce – w polską politykę historyczną, zdecydowanie protestujemy przeciwko: ograniczaniu wolności twórczości artystycznej; ograniczaniu swobody prowadzenia debaty publicznej o Żołnierzach Wyklętych; dyskryminowaniu i zakazywaniu innych poglądów niż dotychczasowa propaganda komunistyczna; ograniczaniu prawa obywateli do rzetelnej, opartej na źródłach historycznych informacji o wydarzeniach, które są przedmiotem sporów historyków lub publicystów i budzą uzasadnione zainteresowanie społeczeństwa. 

        Żądamy od instytucji państwowych do tego powołanych podjęcia działań mających na celu ochronę nieustannie szarganej pamięci polskiego Bohatera – kpt. Romualda Rajsa „Burego”, dwukrotnego kawalera Orderu Virtuti Militari, zrehabilitowanego jedynym prawomocnym wyrokiem wydanym w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej przez Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego z dnia 15 września 1995 roku (syg. CsUn 403/94). Żądamy należytego uhonorowania Rodziny Oficera, który walczył i zginął za Ojczyznę. 

        Kpt. Romuald Rajs „Bury” był przedwojennym podoficerem, żołnierzem kampanii wrześniowej, konspiracji niepodległościowej, dowódcą 1. Kompanii Szturmowej 3. Wileńskiej Brygady AK na Wileńszczyźnie, dowódcą 2. Szwadronu 5. Wileńskiej Brygady AK na Podlasiu, dowódcą PAS 3. Wileńskiej Brygady NZW na Podlasiu. W pokazowym procesie został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 30 grudnia 1949 roku w więzieniu w Białymstoku. Miejsce pochówku pozostaje nieznane. 

        Film dokumentalny pt. „Podwójnie Wyklęty” o kpt. Romualdzie Rajsie „Burym” w reż. Ewy Szakalickiej na IX Festiwalu Filmowym „Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci” w Gdyni otrzymał Nagrodę Dyrektora Festiwalu NNW Arkadiusza Gołębiewskiego, Nagrodę im. Janusza Krupskiego oraz wyróżnienie w konkursie głównym (za odwagę podjęcia trudnego tematu losu kapitana Romualda Rajsa „Burego” i rzetelne wykorzystanie źródeł).

Ewa Szakalicka

autorka filmu 

pt. „Podwójnie Wyklęty”

dr inż. Romuald Rajs

syn kpt. Romualda Rajsa 

„Burego”

        Jeżeli Państwo wyrażacie zgodę na umieszczenie swojego nazwiska, to proszę o mail zwrotny. Pismo pójdzie do właściwych instytucji, parlamentarzystów i mediów.

        Ewentualnie proszę o uwagi pod adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

Ewa Szakalicka

        Odpowiedź redakcji: Bez uwag.

***

Dzień dobry Panie Andrzeju,

        Przejrzałem emigracyjne wiadomości z Ameryki, z Australii, między innymi forum, parę artykułów profesora Kałuskiego, bardzo fajne, interesujące. 

        Myślę, że powinniście się panowie przeprosić i pan powinien zaprosić pana Kałuskiego do pisania na łamach „Gońca”. Myślę, że to by był pan Michalkiewicz, pan Kałuski, pan, pan Ligęza. To byłoby bardzo fajnie i ja byłbym zadowolony, może ktoś inny jeszcze.

Pan Lucjan

        Odpowiedź redakcji: Z miłą chęcią.

***

Replika na artykuł „Toronto Star”

        W odpowiedzi na artykuł torontońskiej gazety poświęcony skutkom nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, konsul generalny Krzysztof Grzelczyk wzywa redakcję do bezstronnego i sprawiedliwego relacjonowania wydarzeń.

Pan Michael Cooke

Redaktor Naczelny

Toronto Star

Szanowny Panie Redaktorze,

        Z żywym zainteresowaniem przeczytałem poświęcony Polsce artykuł, wydrukowany przez Pańską gazetę w ostatni piątek. W istocie, zgadzam się całkowicie z jego tytułem, wedle którego kraj reprezentowany przeze mnie w Toronto musi zmierzyć się ze swoją historią, nie tłumiąc jednocześnie dyskusji nad nią. Taki cel przyświecał naszym władzom, kiedy decydowały się na przeprowadzenie procesu legislacyjnego, prowadzącego do zmian prawnych zapobiegających zniesławianiu Polski oraz narodu polskiego. Mimo to nowe przepisy natychmiast spotkały się z krytyką pochodzącą głównie od osób, które nie zadały sobie trudu zapoznania się z ich rzeczywistym brzmieniem. Niestety, artykuł wydrukowany przez Państwa zawierał pewne przeinaczenia i niepoparte faktami zarzuty, nieprzyczyniające się do opartego na równych zasadach i spokojnego dialogu, którego bez wątpienia potrzeba w tej sprawie.  

        Artykuł sugeruje, że nowe przepisy stanowią „nieprzemyślaną próbę kryminalizacji badań historycznych nad Holokaustem”. Odpowiem na to, cytując rzeczoną ustawę: „nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego [zniesławienia], jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej”. Co więcej, uważna lektura przepisów pozwala zrozumieć, że dotyczą one wyłącznie tych, którzy próbują przypisać odpowiedzialność za Holokaust polskim władzom lub narodowi jako całości. 

        To więcej, niż potrzeba, aby chronić artystów i naukowców. Polska jest wszakże należącym do Unii Europejskiej demokratycznym krajem, oferującym całkowite gwarancje sprawiedliwego traktowania każdemu, również profesorowi Janowi Grabowskiemu, którego hipoteza na temat wielkiej liczby Żydów, którzy zginęli rzekomo za sprawą działań Polaków, została zacytowana w artykule zaraz obok „niewielkiej” grupy 6 706 polskich Sprawiedliwych.

        Polska, w odróżnieniu od wielu innych krajów, nigdy nie była sojusznikiem nazistowskich Niemiec. Spośród wszystkich terytoriów okupowanych przez Niemcy w Europie, tylko tutaj Niemcy mordowali wraz z całą rodziną każdego Polaka schwytanego na pomocy Żydom. Znaczna większość Polaków hołdowała ludzkim wartościom, a Polskie Państwo Podziemne zdecydowanie sprzeciwiało się tym, którzy Żydów krzywdzili. Pierwsze doniesienia o ludobójstwie dokonywanym w Auschwitz nadeszły od Witolda Pileckiego, który zgłosił się do obozu na ochotnika, zbierał tam informacje oraz organizował ruch oporu. Polski Rząd na uchodźstwie informował aliantów o niemieckich obozach i apelował o zatrzymanie Holokaustu, co jak wiadomo nie nastąpiło.

        Co więcej, w artykule pada stwierdzenie, iż polski premier, Mateusz Morawiecki, „przyrównał niewielką liczbę żydowskich kolaborantów do nazistów”. To kolejne nieporozumienie, szybko wyjaśnione przez Kancelarię Premiera. W oświadczeniu – łatwo dostępnym również w wersji angielskiej – można przeczytać między innymi, że: „każdy przypadek musi być oceniany indywidualnie, a żaden pojedynczy akt niegodziwości nie może obciążać odpowiedzialnością całych podbitych i zniewolonych narodów. […] Jednocześnie oszczerstwem, z którym należy odważnie i zdecydowanie walczyć, są wszelkie próby zrównywania czy mieszania niemieckich organizatorów i sprawców zbrodni z narodami Ofiar, w szczególności narodem żydowskim, romskim i polskim, które padły ofiarą straszliwych prześladowań i mordów ze strony Niemców”.

        Państwa artykuł zawiera wezwanie do „swobody poszukiwań intelektualnych” na temat Holokaustu. Nie trzeba dodawać, że wyzwanie to wymaga bezstronnego i sprawiedliwego podejścia. Zachęcam Toronto Star do promowania takich właśnie wartości przy okazji kolejnych artykułów na równie delikatne tematy.

Krzysztof Grzelczyk

Konsul Generalny

Konsulat Generalny 

Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

***

        Abyśmy wiedzieli, jakie jest oficjalne stanowisko strony żydowskiej, zamieszczamy stanowisko Instytutu Yad Vashem  w sprawie polskiej ustawy – red.

15 lutego 2018 r.

Stanowisko w sprawie najnowszej polskiej ustawy dotyczącej Holokaustu

• Temat postaw Polaków wobec Żydów podczas i bezpośrednio po Holokauście jest bardzo złożonym i trudnym rozdziałem w historii Shoah. Wymaga on więc szczególnie ostrożnego, dojrzałego i przemyślanego podejścia, uwzględniającego całą złożoność tego zagadnienia, a także rzetelnego, zgodnego z faktami i konstruktywnego informowania wszystkich zaangażowanych narodów: Żydów, Polaków, Niemców i innych.

• Niestety, uchwalona niedawno w Polsce ustawa zmierza w kierunku wręcz przeciwnym, pomijając lub zniekształcając wiele ważnych i zawiłych zagadnień.

Ustawa ta dotyczy przynajmniej trzech różnych kwestii.

• Jedną z nich jest sprzeciw wobec nazywania „polskimi obozami” obozów koncentracyjnych i obozów śmierci, które znajdowały się w Polsce podczas II wojny światowej. Jest to uzasadnione i oczywiste żądanie: były to niemieckie obozy na okupowanych ziemiach polskich. Żaden poważny uczony, polityk czy rząd nie sprzeciwi się temu żądaniu ze strony Polski. Państwo izraelskie i jego przedstawiciele wielokrotnie i od wielu lat wyrażają poparcie dla tego stanowiska, także na forum międzynarodowym. Na przykład, w 2006 roku Instytut Yad Vashem we współpracy z polskimi władzami zabiegał o to, aby oficjalna terminologia UNESCO, używana w odniesieniu do obozu Auschwitz-Birkenau, odzwierciedlała fakt, iż był to niemiecki obóz koncentracyjny i obóz zagłady.

• Jesteśmy przekonani, że właściwą metodą zwalczania fałszywego obrazu historii nie jest kryminalizacja przykrych, czy nawet fałszywych – choć wygłaszanych w dobrej wierze – stwierdzeń, lecz promowanie kreatywnych i skutecznych działań edukacyjnych.

• Druga kwestia wiąże się z tym, że w świetle ustawy przestępstwem jest każda wypowiedź obciążająca państwo polskie lub naród polski odpowiedzialnością lub współodpowiedzialnością za zbrodnie popełnione na ziemiach polskich podczas drugiej wojny światowej. Pragniemy zwrócić uwagę, że państwo polskie nie mogło podejmować żadnych działań na ziemiach polskich podczas wojny, gdyż Polska znalazła się pod okupacją i rządami terroru, sprawowanymi przez obce państwo. Działały wprawdzie podziemne, antyniemieckie struktury polityczne i wojskowe, lecz oczywiście nie mogły one występować otwarcie jako władze państwowe. Polski rząd na uchodźstwie miał tylko ograniczony wpływ na organizacje podziemne. Nie o to tu jednak chodzi, lecz o postępowanie samych Polaków jako jednostek.

• W przeciwieństwie do wielu innych krajów rządzonych przez nazistów podczas II wojny światowej, w Polsce nigdy nie istniał rząd kolaborujący politycznie z nazistowskimi Niemcami. Niemcy nazistowskie nie dążyły do nawiązania dialogu czy negocjacji z jakąkolwiek grupą polityczną w Polsce. Naziści dążyli bowiem do całkowitego unicestwienia polskiej narodowości.

• Trzecim i centralnym zagadnieniem związanym z nową polską ustawą jest kwestia stosunków między Żydami i osobami niebędącymi Żydami na okupowanych ziemiach polskich podczas wojny. Wiele osób w Polsce twierdzi, że naród polski – jako zbiorowy podmiot – próbował ratować Żydów. Twierdzi się, że Polacy masowo ratowali Żydów. Typowym przykładem ma być rodzina Ulmów w Markowej, małym miasteczku w południowej Polsce. Ulmowie próbowali uratować dwie żydowskie rodziny, lecz po zadenuncjowaniu przez polskich sąsiadów zostali zamordowani przez Niemców wraz z Żydami, których starali się ukrywać. Historia ta, podobnie jak inne, podobne historie, z pewnością zasługuje na badanie i pamięć. Powstałe niedawno w Markowej muzeum robi jednak co innego: stara się mianowicie przedstawić cały polski naród jako „naród ratujący Żydów”.

• Szczegółowe badania nie potwierdzają jednak tej tezy i takiego obrazu rzeczywistości. Udział Polaków w mordowaniu Żydów w czasie wojny był powszechny. Na przykład, w wioskach i małych miasteczkach w okolicach Markowej chłopi tropili Żydów z widłami i pałkami, a następnie zabijali tych, którzy próbowali uciekać, oddawali ich w ręce polskiej policji kolaborującej z Niemcami lub w ręce samych Niemców. Zdarzenia takie miały miejsce także w innych polskich wsiach.

• To Żydzi – jeszcze zanim powstało państwo Izrael – wystąpili z inicjatywą, aby uhonorować te osoby niebędące Żydami, które z narażeniem życia ratowały Żydów w okresie Holokaustu.

• Polacy uznani za „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata” to niewątpliwie bohaterowie. Ich życie i postępki zasługują na uwagę i podziw – i takie właśnie reakcje budzą w Izraelu, wśród Żydów i innych narodów na całym świecie. Do dziś ponad 6700 osób (spośród około 21 milionów etnicznych Polaków żyjących w ówczesnej Polsce) zostało zaliczonych do tej grupy przez Instytut Yad Vashem. Liczba ta prawdopodobnie jest za niska w stosunku do tego, ilu Polaków zasługuje na takie uznanie. Jednakże z pewnością nie jest prawdą, że „setki tysięcy Polaków” powinny zostać uznane za „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”. Nie ma też żadnych podstaw, aby twierdzić, że w Instytucie Yad Vashem „brakuje” drzewa upamiętniającego cały polski naród.

• Ponadto, ci stosunkowo nieliczni polscy Sprawiedliwi wśród Narodów Świata, którzy ratowali Żydów, musieli ich ukrywać nie tylko przed Niemcami, ale często także przed swoimi polskimi sąsiadami.

• Należy również pamiętać, że przed II wojną światową antysemityzm był szeroko rozpowszechniony we wszystkich warstwach społecznych w Polsce.

• Większość polskich podziemnych organizacji nie była przychylna Żydom; niektóre były wręcz wrogo do nich nastawione.

• Należy zwrócić uwagę, że od upadku rządów komunistycznych w Polsce przywódcy tego kraju, badacze i pedagodzy poczynili ogromne postępy w dojrzałym i odpowiedzialnym ujawnianiu, dokumentowaniu, analizowaniu i upamiętnianiu skomplikowanej historii okresu wojennego w Polsce. Sukcesy polskich środowisk akademickich i edukacyjnych w tym zakresie cieszą się wielkim uznaniem.

• Niestety, niektóre osoby w różnych krajach i środowiskach nie mają cierpliwości do skomplikowanej rzeczywistości historycznej i wolą upraszczające, niedokładne uogólnienia. Taka właśnie niefortunna tendencja daje się zauważyć w uchwalonej niedawno w Polsce ustawie. Jako wychowawcy i pedagodzy, którzy wierzą w ludzką zdolność do konstruktywnego i odpowiedzialnego radzenia sobie z bolesnymi i skomplikowanymi problemami, odrzucamy takie uproszczenia. Uchwalona niedawno w Polsce ustawa – choć rzekomo wyklucza możliwość kryminalizacji prac naukowych i dzieł sztuki – będzie mieć niewątpliwie ujemny wpływ na swobodę badań naukowych, edukacji i publicznego dyskursu: kto bowiem będzie decydować, co zasługuje na miano pracy naukowej czy dzieła sztuki? Jaki ustawa będzie mieć wpływ na pracę dziennikarzy i przedsięwzięcia artystyczne związane z tematem Holokaustu w Polsce? A także na pracę pedagogów, którzy informują o wynikach badań naukowych w tej dziedzinie? Jak będą traktowane wywiady udzielane w mediach przez uczonych?

• Ponadto, nowa ustawa stworzy atmosferę zagrożenia w życiu publicznym, w której badacze i naukowcy, zwłaszcza w Polsce, będą się obawiać otwartej, pogłębionej dyskusji i publikowania wyników badań nad dokumentami, dowodami i świadectwami związanymi z Holokaustem.

• Dodatkowo, już samo uchwalenie ustawy doprowadzi prawdopodobnie do nasilenia antysemityzmu w Polsce. Oznaki, że tak właśnie się dzieje, dają się już niestety zauważyć.

• Żywimy więc nadzieję i oczekujemy, że polski Trybunał Konstytucyjny wprowadzi znaczące zmiany w nowej ustawie.

• Polska odgrywa ważną rolę w zachodniej wspólnocie kulturowej i dlatego wzywamy polski rząd do złożenia deklaracji poszanowania wolności dociekań, badań, publikacji i publicznej wypowiedzi.

• Wierzymy, że polska nauka i system edukacyjny powrócą na drogę dojrzałego rozumienia złożoności historii Polski – w czym odnosiły wybitne sukcesy od wielu lat. Izraelscy uczeni i pedagodzy pragną współpracować na tym polu ze swoimi polskimi partnerami.

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 23 luty 2018 08:15

Listy z nr. 8/2018

Szczęść Boże,

        11 lutego, w przeddzień urodzin Mary Wagner, modliliśmy się w Godzinę Miłosierdzia przed więzieniem, gdzie obecnie przebywa Mary. Planujemy, aby ta modlitwa była kontynuowana co najmniej raz w miesiącu w tym samym miejscu. Mary wiedziała o naszej obecności przed więzieniem i łączyła się z nami w modlitwie. Ponieważ warunki pogodowe tego dnia nie były zbyt sprzyjające (najpierw bardzo obfite opady śniegu, a potem marznący deszcz), dlatego frekwencja tego dnia nie była zbyt wysoka, zostaliśmy jednak wsparci przez kilka osób z kanadyjskich organizacji ruchu obrońców życia (Couples for Christ oraz Right To life). Modlitwa była prowadzona w języku polskim i angielskim. Modliliśmy się przy ulicy, od strony wjazdu na teren więzienia (gdyż nie możemy się modlić na więziennym parkingu, bo jak nas poinformowano w ubiegłym roku, jest to teren prywatny i potrzebne jest specjalne zezwolenie, na które nigdy nie dostaliśmy zgody…).

        Dużym zaskoczeniem był dla nas pozytywny odzew ze strony kierowców mijających nas samochodów. Wielu kierowców dawało nam znaki poparcia, co było wielkim zaskoczeniem w porównaniu z modlitwą (w tym samym miejscu) w ubiegłym roku, gdzie obserwowaliśmy bardzo duże natężenie emocji ze strony przejeżdżających, jednak z większą ilością reakcji „na-NIE” niż „na-TAK”.

        Niestety, w tym roku nie udało nam się umówić terminu spotkania z Mary w czasie trwania modlitwy (tak jak to było w ubiegłym roku), gdyż nie było wolnego terminu. Poinformowano nas, że Mary jest bardzo „popularną” więźniarką, że odwiedza ją wiele osób i w związku z tym są dość długie terminy oczekiwania na spotkanie z nią. Oczywiście cieszymy się, że wiele osób odwiedza Mary w więzieniu, dając jej tym samym wsparcie, którego ona teraz tak bardzo potrzebuje. Wszyscy modlimy się za nią i za to wielkie dzieło Boże, którego jest narzędziem.

T.S.

        Odpowiedź redakcji: Pan nasz działa na wiele sposobów.

***

Powtórki z historycznej rozrywki

Dopóty dzban wodę nosi 

dopóki się ucho nie urwie.

        Historia lubi się powtarzać, co nie powinno dziwić, bo tworzona jest przez ludzi, a ludzkie charaktery, genetycznie uwarunkowane, przez pokolenia mało się zmieniają.

        Polityka „wielkich” od czasów potęgi Babilonu czy Aleksandra Macedońskiego, Hitlera, Stalina, a obecnie Władimira Władimirowicza Putina – to samo przekonanie, że skoro jesteśmy mocni, korzystajmy i zagarniajmy pod siebie to, czego słabsze od nas państwa nie będą mogły obronić. Nowe tereny, potrzebne czy niepotrzebne, przede wszystkim umocnią bowiem władzę rządzących i dodadzą im chwały i autorytetu. W dziejach ludzkości pojawiają się regularnie państwa, które rosną w siłę, a to powoduje, że dostają imperialistycznych ciągotek. Ale na tym najlepszym ze światów nic nie trwa wiecznie i imperia się nieuchronnie prędzej czy później rozpadają. Wojny, zniszczenia, cierpienia i strata zdobyczy. Tego uczy historia. Jednak niestety nie wszystkich. Kolejnym dyktatorom wydaje się, iż ich sytuacja jest nietypowa, wyjątkowa, nadzwyczajna, bo przecież trzeba szerzyć czy to cywilizację, czy jedynie słuszną religię lub takąż ideologię. Ale prawda jest jedna, prosta – niech każdy naród lepiej rządzi się u siebie po swojemu. Nic innym do tego, dopóki taki czy inny ustrój, takie czy inne poglądy będą utrzymane we własnych granicach. Bez ciągotek do „uszczęśliwiania” innych. Dobrym przykładem tego jest aktualnie Korea Północna. Ona rozbudowuje siły atomowe, nie ukrywając, iż celem jest „wyzwolenie” Korei Południowej spod amerykańskiego ucisku. Niechby sobie grubasek, kieszonkowy dyktatorek gnębił, głodził i zamykał swoich obywateli w obozach – skoro się dają. Ich sprawa, ale wszystko w waszych jedynie granicach. Od innych wara!

        Wydaje się, że lepszym politycznym ideom kierują się generalnie państwa małe i średnie. Swoje cenimy, na swoim się koncentrujemy, cudzego nie chcemy. Współpraca z sąsiadami, ale i też niezależność. Niestety, czasem są one zagarniane przez tych mocniejszych. Ale prędzej czy później odzyskują swoją niezależność, bo historia kołem się toczy.

        Nasza Ojczyzna jest też przykładem występowania tych politycznych reguł. Przez długie lata „piastowskie” trwała w swoich granicach, w przybliżeniu takich jak obecne. Była i jest etnicznie polska. Wichry dziejów spowodowały, że staliśmy się Rzeczpospolitą Trojga Narodów i największym krajem w Europie (poza półazjatycką Rosją). Cudze trudno jednak utrzymać. Rozbiory i stuletnia niewola ten etap zakończyły. Schematycznie. W górę i w dół. W szczęśliwym 1920 roku zagrały znów ambicje „jagiellońskie”. Naczelnik państwa Piłsudski był z pochodzenia Litwinem, więc nic dziwnego, że chciał połączenia znów z Litwą i Wilna, pod którym się urodził. A Kresy Wschodnie też były kiedyś litewskie, więc Polska je częściowo zagarnęła. To się – takie, dobrze czy źle, są reguły – nam nie opłaciło. Straciliśmy je i tak, a przy tym wymordowano na Kresach tysiące Polaków. Linia Bugu, Lwów (Semper Fidelis) – i stop na wschodzie! Zamiast tego trzeba było powalczyć z pokonanymi przez Zachód Niemcami o Śląsk. W 1939 rok Rosja nie miałaby wtedy pretekstu do atakowania etnicznych ziem polskich. Przecież Stalin według wypróbowanych i stale powtarzanych metod, „tylko” wyzwalał ukraińskich i białoruskich chłopów spod ucisku polskich panów. Klasyczny imperializm – i klasycznie potem musieli w latach 80. ub. wieku te ziemie wypluć. Taki paradoks historii, ale wszak zgodny z odwiecznymi trendami, o których piszę. To fakt, że dzięki Hitlerowi i Stalinowi znaleźliśmy się sprawiedliwie z powrotem tam, gdzie byliśmy za Piastów. Jesteśmy też na szczęście sami u siebie, etnicznie czyści. I tak należy koniecznie trzymać! Ostatnie wypadki zaś pokazują, że np. choć Żydzi na życzenie Hitlera, któremu nie potrafili odmówić, nas opuścili – to ciągle przeciw nam uparcie brużdżą – i to ręka w rękę właśnie z Niemcami! Ale taki jest ten jewrejski naród. Ukraińcy to również przyjemniaczki. Też mordowali Żydów i Polaków, współpracując z Niemcami, a teraz za mówienie prawdy o rezunach UPA, nas potępiają. Że banderowcy Żydom nie przeszkadzają, to ich zasrana sprawa. Nam przeszkadzają, bo my lubimy prawdę, a nie krętactwa.

        Reasumując – nie warto dokonywać radykalnych politycznych zmian, bo nawet te rozhuśtane stosunki wracają (zwykle to jest możliwe) do punktu wyjścia. W latach 40. ub. wieku Niemcy chcieli Polaków zetrzeć z mapy Europy. Lebensraum. Drogi ku temu były trzy. Mordowanie, wywózka na roboty do Niemiec i zniemczanie (folkslisty). Nie można jednak unicestwić prawie 40-milionowego narodu w środku Europy. Niemcy (jedna czwarta należała do NSDAP – naziści, a 90 proc. popierało Hitlera) próbowali unicestwić też „rasę” żydowską. Organizacja, technika, subordynacja i sprawność działania Germańców są przysłowiowe. A i tak udało im się eliminować „tylko” z tego świata marne ca 3 miliony starozakonnych. A Hebrajczyków jest wciąż 15 milionów (plus córka prezydenta Trumpa!). Oświęcim to była wtedy rzemieślnicza manufaktura. Cyklon B dusił skutecznie, ale powoli. Teraz jest już atom! Wyraźny postęp. Bum – i nie ma całego miasta Hiroszima czy Nagasaki. Parę minut (a nie jak w Auschwitz całe lata). Rakiety są szybkie i skuteczne. Bum i nie ma Tel Awiwu na ten przykład lub Hajfy.

(...)

        Rola Putina wobec nas to enigma. Ale i on zna historię Niemiec i wie, że gdyby Hitler z nami, Polakami, nie zadarł – toby dłużej pożył. Uszczknąć to Putin może kawałek Ukrainie czy Gruzji, ale nie nam, bo my pójdziemy na całość w razie czego, a reszta wolnego świata, chciał nie chciał, będzie musiała ruszyć nam pomagać. Tego Putin wykluczyć nie może. (...)

Toronto, luty 2018

Ostojan

***

Windsor, 4 II 2018

Szanowny Panie Andrzeju,

        Piszę do Pana w sprawie Mary Wagner. Dziękuję za podanie mi adresu do więzienia, gdzie jest Ona więziona. Nie daje mi spokoju ta sprawa, a zarazem zdaję sobie sprawę, że niewiele możemy uczynić w Jej sprawie. Oczywiście szybko mi odpisała na mój list. To osoba bardzo odpowiedzialna i działająca tak, jak katoliczka powinna działać. Ja pisałem do Niej poprzednio, kontakt się urwał, ale dzięki Panu wszystko odżyło. 

        Mam sugestię swego rodzaju nienową, bo stara jak świat. Prosiłbym Pana o zamieszczenie w „Gońcu” swojego rodzaju apelu do czytelników „Gońca” i katolików o codzienne modlitwy za Mary Wagner. Przeraża mnie to, co się dzieje w Kanadzie, ten system prawny bez Boga i przyszłości dla tego dużego państwa. Ja siedziałem siedem miesięcy w więzieniu Rzeszów Załęże. Stres – zimno – kiepskie jedzenie – brak lekarstw – i po siedmiu miesiącach zwolniono mnie do szpitala w Rzeszowie. Byłem tam trzy tygodnie, a potem na zwolnieniu lekarskim sześć miesięcy. Byłem pracownikiem narzędziowni Huta Stalowa Wola. W szpitalu inna atmosfera, inne nas traktowanie, leki, możliwość widzenia się z rodziną i przyjaciółmi. Prosiłbym Pana o zamieszczenie w „Gońcu” takiego apelu do Polaków o modlitwę za Mary Wagner dwa razy dziennie. Przeraża mnie to wszystko, co dzieje się w Kanadzie i na świecie. Jeżeli znajdzie Pan czas, to proszę o odpisanie albo zamieszczenie tej prośby o modlitwę za Mary Wagner. To wspaniała katoliczka i po prostu człowiek.

        Jeszcze raz serdeczne dzięki za adres i niech Pan Bóg ma w swojej opiece Pana i całą Pana Rodzinę.

Kazimierz Weber

        Odpowiedź redakcji: Oczywiście, że apelujemy o modlitwy za Mary Wagner. Jej kolejna rozprawa 5 i 7 marca w sądzie przy 1000 Finch Avenue West w Toronto.

***

        Demokracja w Kanadzie

        W jednej bezpłatnej polskiej gazecie sprzyjającej totalnej opozycji w GT pewien piszący z pamięci historyk nie zrozumiał wypowiedzi Kornela Morawieckiego z TVP z dnia 14.02.2018.

        Mądrość, jaką wyraża autor w swoim komentarzu, nie odzwierciedla stanowiska niektórych organizacji polonijnych w Toronto. Ubolewanie nad tym, że jego kolega, który ignorował decyzje prokuratury, w końcu w kajdankach został doprowadzony tam, gdzie sam dawno powinien się stawić.

        Radziłbym obrońcy Władka, żeby w swoim pisaniu z głowy skupił się na mistrzostwach świata w piłce nożnej, które niedługo będą rozgrywane w Rosji.

        Czy jakiś kanadyjski student w jego szkole mógł wytłumaczyć mu, jak w Kanadzie działa policja w GT, która nie rozwiązuje zaistniałych problemów, tylko je monitoruje?

        Z poważaniem 

Władysław Dziemiańczuk

        Odpowiedź redakcji: Nikt nie powinien być ponad prawem.

***

        Szanowny Panie Kumor,

        Pragnę niniejszym oświecić większość Polaków, którzy łącznie z panem Ostoją powtarzają wierutne kłamstwo dotyczące „wypędzenia Żydów z Polski w 1968 roku”. 

        Otóż Szanowni Państwo, wtedy rządził Polską Władysław Gomułka, którego żona była Żydówką, a ministrem obrony był Marian Spychalski tego samego pochodzenia. Jakże więc ci ludzie na świecznikach mieliby prześladować swoich braci w wierze? 

        Sprawa ma się zupełnie inaczej, czym chciałbym oświecić rodaków. Tuż po wojnie sześciodniowej w roku 1967 Żydzi z Izraela obawiali się rewanżu ze strony Arabów, którzy przegrali tę wojnę. W związku z takim biegiem rzeczy Izraelczycy rzucili hasło: wszystkie ręce na pokład, czyli wpadli na pomysł ściągnięcia wyszkolonych wojskowo ziomków z innych krajów, w tym szczególnie z Polski, która była kuźnią kadr oficerskich. Szczególna ich nadreprezentacja była w szkołach oficerskich oraz w lotnictwie. Więc żeby zapobiec utrudnieniom w nagłym odpływie kadr wojskowych z Polski, rządzący wpadli na genialny pomysł: zrobimy w Polsce hucpę antysemicką, i w ten sposób nasi ziomkowie będą mogli bez przeszkód wyjechać. Sprawa powiodła się tak fantastycznie, iż z Polski wyjechał prawie cały pułk lotniczy, który stacjonował w rejonie Warszawy. W wyniku tego na zbliżającej się 22 lipca defiladzie wojskowej władze lotnicze miały problem ze zorganizowaniem parady lotniczej.

        Szczególnie ciekawa była też droga Mosze Dajana. Ten jednooki generał był według opinii absolwentów OSA (Oficerska Szkoła Artylerii) wykładowcą tejże uczelni. Również on opuścił wtedy Polskę. O tym nie przeczyta się w Wikipedii. W Toruniu się mówiło, że później przysłał do tej szkoły list z „podziękowaniem” za doskonałe wyszkolenie otrzymane w tej uczelni.

        Jak więc widzimy, antysemityzmem można grać w dwie strony.

        Pozdrawiam. SC

        Odpowiedź redakcji: Anegdoty nie zawsze są prawdziwe, Mosze Dajan: Wystartował w wyborach parlamentarnych w 1959 z listy partii politycznej Mapai, której liderem był Dawid Ben Gurion. Wszedł do IV Knesetu i został ministrem rolnictwa (1959–1964).   (...) W 1966 został korespondentem wojennym na wojnie wietnamskiej. Obserwacje wojenne dały mu sposobność zrozumienia współczesnego pola walki. Gdy w 1967 premier Lewi Eszkol powołał Dajana w dniu 2 czerwca na urząd ministra obrony,  5 czerwca Dajan wydał rozkaz rozpoczęcia wojny sześciodniowej, która zakończyła się błyskawicznym sukcesem i wzrostem jego popularności. 

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 16 luty 2018 08:09

Listy z nr. 7/2018

RADA POLONII ŚWIATA

COUNCIL OF WORLD POLONIA * CONSEIL DE LA POLONIA DU MONDE

PREZES TERESA BEREZOWSKA: 48 Kimberdale Cres. Toronto, ON, M1W 1Y5, CANADA

Toronto, Kanada - 12 lutego 2018 r.

OŚWIADCZENIE

        w sprawie sytuacji powstałej po uchwaleniu nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej Rada Polonii Świata, reprezentująca naczelne organizacje polonijne sześciu kontynentów, pragnie z całą stanowczością oświadczyć, że określenie „Polskie obozy zagłady” lub „Polskie obozy śmierci”, jest historycznym kłamstwem, z którym Polonia na świecie walczy od lat, a szczególnie w okresie, gdy Polska nie była państwem suwerennym.

        Wielokrotnie, w wielu krajach zamieszkania Polonii, poprzez Komitety Obrony Dobrego Imienia Polski i Polaków, zwalczaliśmy te pojawiające się w mediach kłamliwe określenia oraz wypowiedzi polityków, nieposiadających dostatecznej wiedzy na ten temat.

        W dalszym ciągu, we wszystkich krajach zamieszkania Polonii, staramy się bronić dobrego imienia Polski i Polaków przez wystawy, spotkania z politykami, i listy protestacyjne do mediów, w których ukazują się artykuły szkalujące Polskę i Polaków.

        Prawdziwy obraz tych czasów zniewolenia i zagłady, jest ważny dla wszystkich Polaków w kraju i za granicą, dlatego Polska, podobnie jak inne narody, ma pełne i suwerenne prawo do obrony swego dobrego imienia i walki o prawdę.

        Pragniemy zaznaczyć, że nie odnosimy się do treści ustawy, jej sformułowań, procesu konsultacji i terminu jej uchwalenia, pozostawiając to kompetentnym prawnikom, historykom, politykom i dyplomatom.

        Dobro Polski i osiągnięcie uniwersalnej prawdy historycznej jest dla nas najwyższą wartością.

Prezydium

Rady Polonii Świata

***

Szanowni Państwo,

        Potrzebna jest Wasza, nasza, natychmiastowa pomoc byśmy mieli szansę być w końcu reprezentowani przez rząd Ontario! Mamy tylko do 16-go lutego, 2018!

        Wybierzmy na szefa Ontario Progressive Conservative Party (konserwatywnej partii Ontario) osobę prawdziwie reprezentującą chrześcijańskie wartości. Osobę stającą od pewnego już czasu, jednoznacznie w obronie życia i praw rodzicielskich oraz stanowczo przeciwnej seksualizacji naszych dzieci (szczególnie opowiadającej się przeciwko programowi Sex Ed wprowadzanemu do wszystkich ontaryjskich szkół!).

        Osobą tą jest Tanya Granic Allen, dzielna i niestrudzona przewodnicząca organizacji: „Parents As First Educators” (PAFE, t.z. rodzice jako pierwsi nauczyciele), na pewno wielu z Państwa dobrze już znana.

        Jeśli chcemy w czerwcowych wyborach ontaryjskich mieć kandydata na premiera, który będzie nas rzeczywiście reprezentował - musimy licznie przyczynić się do nominacji Tanyi jako kandydata na szefa Ontario Progressive Conservative Party! 

        By stać się członkiem ontaryjskiej partii konserwatywnej mamy czas do piątku 16-go lutego (23:59h), 2018! 

        Wybory na szefa partii odbędą się na początku marca. Dokładna data zostanie dopiero ogłoszona.

 Członkostwo w Ontario Progressive Conservative Party:

Wymogi:  wiek: 14 lat lub więcej 

Status w Kanadzie:  stały pobyt lub obywatelstwo

Stałe miejsce zamieszkania:  Ontario

                Wykupienie członkostwa:        $10 / rok

        By zagłosować na Tanyę trzeba zapisać się do Ontario Progressive Conservative Party do 23:59h w sobotę, 16-go lutego, 2018!  

        Szanowni Państwo, jeśli nie uda się nam, katolikom, chrześcijanom, ludziom hołdującym wartościom podstawowym (tzw. „social conservatives”), ludziom dobrej woli, doprowadzić kandydatki nas reprezentującej, na szefa chociażby jednej z ontaryjskich partii politycznych mającej szanse na stworzenie rządu w tej prowincji, będzie to znaczyło że rzeczywiście jesteśmy politycznie nieistotni i zasługujemy na tyranie tych, którzy nas lekceważą a nawet znieważają, gdyż oni, w odróżnieniu od nas, z największa pewnością zajmą pozycje i zabiorą głos w tej politycznej rozgrywce!

        Czy jesteśmy gotowi ponosić konsekwencje naszego milczenia? 

        Jeśli nie, musimy się bardzo licznie zmobilizować!

        Zapraszam Państwa również do zapoznania się z listem Tanyi Granic Allen jak i z artykułem w sprawie kandydatury Tanyii opublikowanym przez „Life Site News”, oba w języku angielskim, linki do nich są zamieszczone poniżej.

        Z góry dziękuje Państwu za wsparcie w tej niezwykle ważnej sprawie!

Hanna Kępka

(wolontariusz PAFE)

***

List do Gońca 

Zeloci nadchodzą, grać Larum – zamykać bramy – zaczyna się oblężenie! Jakiś czas temu napisałem felieton pt. dlaczego Żydzi zawsze przegrywają? To znaczy przegrywają w końcowym efekcie. Kto choć trochę liznął historii przyzna mi rację, że przykłady tego można by mnożyć. Zbyt wiele ich na krótki list. Ot, najlepszym i najgłośniejszym przykładem jest „Wielka Chwalebna Rewolucja Październikowa” w Rosji. Bolszewicy zdobyli władzę dzięki Żydom – komunistą. Ale co z tego? Wygrali żeby przegrać. Chytrzejszy od nich Stalin umiejętnie ich skłócał i eliminował, (uśmiercał po tym jak przyznawali się do zdrad). 

        Podobna sztuczka nie udała się Żydom w 1918 r. w Berlinie (Róża Luksemburg i Karol Liebknecht). Stłumione wtedy rewolucyjne zapędy Żydów dały potem pretekst Hitlerowi do akcji znanej powszechnie jako Holocaust. Rok 1939 - nie do uwierzenia, a trzeba by to nagłaśniać – Żydzi budowali bramy triumfalny dla wkraczającego Wermachtu, są zdjęcia. Zapał, aby podlizać się nowym panem został szybko ostudzony. Na Kresach poszło im lepiej. Tam czuli się przez cały półtora roku zwycięzcami. Bramy triumfalny i czerwone opaski to pestka. Denuncjowanie Polaków przybrało katastrofalne rozmiary. „Chcieliście Polski bez Żydów? Macie Żydów bez Polski!” Efekt nastąpił w 1941 Jednym było na przykład osławione Jedwabne. Mimo wszystko Polacy próbowali Żydów ratować i wielu z narażeniem życia przechowali. I co? W roku 1945 powtórzyła się historia podlizywania się najeźdźcom. NKWD i UB nasycone było Żydami. Wygrali? Tak się wydawało aż do roku 1968. kiedy popędzono im kota. 

        Pisałem, że czegoś tej nacji brak. To jest problem dla psychologów. Bo pojedynczo są zdolni, pracowici Rosjanin wśród białej populacji (jakoś w krajach kolorowych im gorzej) świetnie dają sobie radę, umieją robić pieniądze. Dobrze czują się obecnym klimacie w lewo odchylonego politpoprawnościowego liberalizmu; mają zresztą generalnie lewicowe przekonania. Umieją walczyć o swoje. Jeśli z kimś i mnie po drodze, hamuje ich zapędy, to zostaje okrzyknięty faszystą (choć Mussolini ich nie gnębił), ale najlepiej antysemitą. To tarcza niezawodna. Tak im się w każdym razie wydaje. Prawdziwą jednak obecnie religią Żydów jest Holocaust. Ta cała przedsiębiorstwo. Trzeba przyznać dobrze pracuje. Zafrasowany narody płacą haracze. Oczywiście ciągle za mało. Któż nie lubi jeśli można wycisnąć więcej? 

        Teraz nastąpił atak na Polskę. W końcu Niemcy zabili po równo 3 mln Żydów i 3 mln Polaków ale ci drudzy się nie liczą psują tylko obraz. No bo Rosjan (tego się samo przez się nie uwzględnia) zginęło 20 mln. To jest więcej niż wszystkich Żydów dookoła świata. I Rosjanie też w obozach ginęli masowo. 

        Wielki krzyk podniosło żydostwo na czele z Izraelem, że Polacy też odpowiadają za Holocaust. Tu zrodził się sojusz wspólnego interesu Żydów z Niemcami! Czy by ktoś o tym kiedyś pomyślał?! Chichot historii. „Nieoceniony” Jerzy Urban - potwierdzenie prawdy jak inteligentni są Żydzi - powiedział ostatnio że obozy zagłady nie były niemieckie ani polskie, bo były żydowskie. To niby miała być ironia, ale jest bardzo bliska prawdy. Niemcy te obozy nadzorowali, ale wyłapywanie mieszkańców getta i ładowanie ich do pociągów i gazu zajmowała się technicznie policja żydowska. Policjanci żydowscy mieli limity – tylu a tylu dostarczysz, a jak nie to sam pójdziesz do transportu. Po wojnie niektórzy przeżyli, a nawet dotarli do Izraela gdzie zostali rozpoznani. Czy ponieśli karę? Żaden. 

        Akcja żydowsko – niemiecka przeciwko Polsce wydaje się Izraelitom obiecująca. Ale nie ma wątpliwości, że znów coś przegracie. Bo Polska ma po swojej stronie prawdę, a tę dzisiaj trudno ukryć na dłuższą metę. Nie ma w Polsce takiego antysemityzmu jak w Niemczech, Francji czy Holandii gdzie działają otwarcie i  głoszą swoje poglądy partie, które są niewątpliwie neonazistowskie. My mamy paru oszołomów kryjących się po krzakach. I to pewno opłacanych do zdjęcia. Ale swoim postępowaniem Izraelici wpływacie na wzrost antysemityzmu w Polsce. Tego chcecie? Może. 

        Pisałem, że tak naprawdę nikt na świecie Żydów właściwie nie lubi. Ciężko na to sami pracują swym postępowaniem. 

        Jako optymista – życie mnie tego nauczyło – widzę jasną stronę żydowskiej wojenki z Polską. Wbijacie nóż w plecy liberalnym lewakom opozycji bo jednoczycie patriotów, których nie brakuje przeciwko, bezczelnej, kłamliwej propagandzie. Trzeba dzisiaj być chyba idiotą, żeby w tym sporze stanąć po stronie żydostwa. Co robią Passent, Hartman, Michnik? Sprzedawczykami - tak - ale idiotami chyba nie są? 

Toronto 3 lutego 2018. Jan Ostoja

***

Ottawa, luty / February 2018

Komitet Pomocy Studiom Polskim na Uniwersytecie Ottawskim 

Prośba o wsparcie działań Komitetu 

Szanowni Państwo! 

     Komitet Pomocy Studiom Polskim na Uniwersytecie Ottawskim rozpoczął akcję zbierania pieniędzy na rok akademicki 2018-2019.

        Dzięki wieloletniej umowie, zawartej między Uniwersytetem Ottawskim a Katolickim Uniwersytetem Lubelskim Jana Pawła II w Polsce, Komitet zaangażował do współpracy troje znakomitych polskich wykładowców języka i kultury polskiej. W obecnym roku akademickim 2017-2018 zajęcia prowadzi dr Ewelina Bańka. Kursy języka i kultury polskiej nieustannie cieszą się popularnością wśród studentów, co potwierdzają liczby zapisanych osób 2017-2018: 75 studentów.

        Dzięki wysiłkom prof. R. Sokoloskiego powstał nowy, udoskonalony program oferowany na poziomie studiów licencjackich, którego obowiązkowym komponentem będą kursy języka i kultury polskiej. Program ten został przedłożony i wstępnie zaakceptowany przed odpowiednie jednostki. Jest to niewątpliwy sukces, który wieńczy działania na rzecz propagowania języka i kultury polskiej na Uniwersytecie Ottawskim.

        Na kolejny rok akademicki 2018-2019 naszym celem jest wzbogacenie tego programu o 2-3 dodatkowe kursy; wymaga to jednak budżetu w wysokości $25,000. Prosimy o wsparcie naszej inicjatywy przy pomocy finansowej – prosimy wyslać czek do Polish Heritage Foundation, z zaznaczeniem POLISH STUDIES. Wszystkie dotacje otrzymują pokwitowanie podatkowe!

        Polish Heritage Foundation of Canada

        P.O. Box 81008

        Ottawa, ON     K1P 1B1

        W imieniu własnym oraz Komitetu Pomocy Studiom Polskim na Uniwersytecie Ottawskim chciałbym serdecznie podziękować Polonii Kanadyjskiej za moralne i finansowe wsparcie naszego apelu o utrzymanie programu nauczania języka i kultury polskiej na Uniwersytecie Ottawskim.

Z poważaniem,

Józef Semrau

Przewodniczący Komitetu 

Opublikowano w Poczta Gońca
Strona 1 z 32