Goniec

Register Login

piątek, 13 lipiec 2018 14:18

Listy z nr. 28/2018

Franek’s War Journal 1939-1945

Dear Friends,

        I write in the hope that your organisation might be interested in taking a copy, or multiple copies, of this book.  Please let me know if there could be an opportunity to meet at your convenience, and I could bring a copy for your inspection.  It has been produced mainly as a “family history” project, but it could be very interesting to a range of different audiences & readerships.

        Franek’s War Journal 1939-1945

ISBN 978-1-5272-2145-1 in English (100pp) & in Polish (42pp) July 2018

        This is the first-hand record of a young Polish cavalry officer’s 4½ years in Oflag II C - Woldenberg prison camp, from 1940 to January 1945.

        It recounts the first days of the invasion of Poland, describes POW existence and maps the long forced trek on foot westwards from Dobiegniew through winter snow & mud for 4 months in 1945, as the German forces retreated from the advancing Bolshevik Red Army, until arriving at Sandbostel Stalag X B and and Lubeck Oflag X C at Bad Schwartau, before liberation in April 1945.

        Written by hand in pencil, in four ‘Kriegsgefangenerhilfe’ - YMCA, exercise books in 1945, the originals were recently rediscovered in the back of desk in Oxford, England.

        This was probably the only post-trauma therapy exercise for Lieutenant Podporucznik Franciszek Stefan Neuman no 1084 of squadron 146/39.

        If you know of libraries or schools or groups that aim to preserve this history, or if your organisation has any surviving members or senior affiliates who would like to share memories of this awful episode or comparable events, please request a copy. For anyone with an interest in remembrance, in peace studies, or for reminiscence groups, it’s a touching inspiration & starting point resource.

        For younger generations who do not know what their forebearers endured, this is an absolutely authentic resource, telling the story without any embellishment, exaggeration or sentimentality.

        And he survived!

        Contributions are requested to defray the costs incurred for translation, design, printing and mailing - approx $40-50 per copy.
       

Contact: Mark Neuman
Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  
T: +44 (0) 208 693 9544
        With thanks

***

Nie wajagruj! Jeszcze o podkręcaniu licznika.

        Proszę pana redaktora. Przeczytałem ten tekst o podkręcaniu licznika w samochodach. I ponieważ byłem na pogrzebie znajomego mojego kolegi, a dobrze pamiętam ten pogrzeb, bo znajomy mojego kolegi był ciężki. No i po evencie, kiedy już byliśmy sam na sam, pytam się mojego kolegi – jeszcze niedawno widziałem go u ciebie całego i zdrowego, jak piliście piwo. A pamiętam dobrze, jakie piwo pił, bo ja LECHA nie lubię, a on to piwo właśnie pił.

        A czemu nie lubię tego piwa? Puszka taka zielona jest. No a kolor zielony to mi się źle kojarzy z ekoterrorystami, co w środku Puszczy Noteckiej budują olbrzymi zamek. A na przykład w Puszczy Białowieskiej ci sami ekoterroryści spędzają wolny czas, przywiązując się do drzewostanu. A to chodzenie po drzewach źle mi się kojarzy od czasu, jak nasi policjanci tu, w Toronto, zaczęli chodzić po drzewach po zarekwirowaniu jakiejś marihuany czy dopalaczy jakichś. No ale policjantów można wytłumaczyć.

        Na przykład w Europie jest taka komisja od pani Merkel i tego Timmermansa, tego co wszystko tłumaczy ochroną kornika. Więc ci policjanci, oni chodzili po drzewach i w celu ochrony komornika. Takie będzie oficjalne stanowisko policji w Toronto: Chronili komorników i drukarzy. Mówię to panu! Ktoś kasę i podatki musi zbierać.

        Ale mało tego, tu, w Ontario, wybrano jednego gościa z tej Green Party na posła! I wszystko w takt dobrej muzyki. Z tą muzyką to jest tak, jak to było w peerelu z tą wdową i komendantem milicji. Jest zebranie komendy milicji i komendant mówi: Towarzysze, w ogóle nie macie savoir-vivre’u! Jak chowaliśmy naszego zasłużonego kolegę i jak orkiestra zagrała, to nikt nie poprosił wdowy do tańca, tylko ja! Ale wdowa też się znalazła, nie można robić orkiestrze przykrości, i zatańczyła z komendantem.

        Ale niech mi pan nie przerywa, bo widzi pan, właśnie mówimy o uroczystości, ludzie się poubierali w czarne garnitury, kobiety niektóre też z długimi rękawami, dobrze, bo przynajmniej tatuaże niestosowne niektóre pozasłaniały, bo widziałem na ręce u jednej taki napis: Kocham Leszka! No rozumiem, trzeba reklamować piwo, ale przy takiej uroczystości? Solenizanta to akurat, jak mówiłem, Żubr żeśmy przezywali, bo ciężki taki. Więc nie trafiła kobieta na tę uroczystość z tym napisem. Ale jest przyjemnie i wszyscy mówią dobrze o Żubrzyku. Nawet, proszę pana, ten ksiądz co przyszedł, to próbuje też jeszcze tego wajagranta resocjalizować. Mówi dobrze, ale czy nie za późno? Św. Piotr raczy wiedzieć? Mądry Polak po szkodzie.

        Ale niech mi pan nie przerywa, bo chcę dokończyć, więc wracając do mojego kolegi, mój kolega mówi do mnie, że on podkręcał sobie licznik, no i tak się skończyło. Nie rozumiem, mówię. Sprzedał komuś samochód, jakimś cyganom może, ci go pobili i umarł? Nie o to chodzi, on swój licznik podkręcał. Licznik podkręcać? W swoim samochodzie? Po co? Nie w swoim samochodzie, tylko siebie podkręcał! I to jeszcze w upały! I na dodatek popijał to piwem z puszki.

        O co chodzi? No, przyszedł z roboty na budowie, gorąco było, wypił kilka puszek, wziął Viagrę, no i... do baby. No i skończyło się wylewem do mózgu. A skąd wiesz, się pytam? Bo mi mówił wcześniej, że licznik podkręca. Można by powiedzieć, w miejsce 6., a może nawet i 9. przykazania, „Nie wajagruj”! Zaraz, ale czy dwa przykazania to nie za dużo, żeby zapamiętać? Aaa, pan już ocenzuruje najlepiej. Pan zna swoich czytelników i wie, czy mają podzielność uwagi na dwa przykazania.

        Właśnie, jako czytelnik, to tu czytam w różnych naszych pismach polonijnych o zdrowym odżywianiu, nawet zachęciło mnie to i przeczytałem Stary Testament cały, który moim zdaniem jest o zdrowym fizycznym życiu, ale nikt o tym tam nie pisze. Czemu? Co oni nie wiedzą, na co teraz chłopy umierają? Ci wszyscy lekarze, specjaliści od zdrowego odżywiania, co jednego dnia piszą o smacznym gotowaniu, a następnego dnia o odchudzaniu, nie wiedzą?

        To już był drugi pogrzeb mojego znajomego, który też dostał wylewu w czasie dużych upałów. Z tym że u tamtego wcześniejszego podkręcanie licznika skończyło się wylewem, jakoś tak przekuśtykał na jednej nodze i jednej ręce jesień, zimę i wiosnę i zmarło mu się też przy bardzo dobrej pogodzie. W lecie już następnego roku.

        A tu niedawno sobie na YouTube oglądałem wywiady z Albinem Siwakiem. Bardzo ciekawe. Wszystkim polecam. Książek Albina Siwaka nie czytałem, ale podobno też dobre. Autentyczne takie. I tak więc Albin Siwak nie ma jednego oka, nie ma trzech palców, nie ma nerki, nie ma połowy pęcherza, ma cukrzycę i bajpasy, i żyje, i bardzo ciekawie mówi. Więc ja się zapytałem mojej znajomej dentystki, jak to może być? I ona mi powiedziała, że Albin Siwak się higienicznie prowadzi. Nie wiem, co to dokładnie znaczy, ale coś w tym musi być.

        I co pan na to?

Wasz czytelnik
       

        Od redakcji: Wachlarz poruszanej przez Pana tematyki przekracza nasze możliwości poznawcze.

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 06 lipiec 2018 14:26

Listy z nr. 27/2018

NARODOWE FORUM KRESOWE
(Komunikat nr I)

Kim jesteśmy? Narodowe Forum Kresowe, to nieformalna organizacja społeczna, która stanowi sieć osobistych powiązań członków grupy, działających na rzecz wolnej, niepodległej i suwerennej Rzeczypospolitej oraz pamięci o Kresach. Organizacja powstała spontanicznie i składa się głównie z miłośników ziem kresowych, walczy o prawdę, wolność, narodową pamięć, historię, tradycję, naukę i kulturę.

Współpracujemy z lokalnymi strukturami kresowymi. Sprzeciwiamy się wszelkim manipulacjom i historycznym kłamstwom. Nie do zaakceptowania są ingerencje obcych państw w sprawy polskie i wymuszanie zmian polskiego prawa. Nie godzimy się na poddaństwo i kolonizowanie polskich umysłów. Sprzeciwiamy się wszelkim formom wynarodowiania. Szczególnie działaniom marksizmu kulturowego, który zniewala umysły. Dla zbrodniarzy wojennych i ludobójców nie ma przedawnienia. Muszą być ukarani za swoje zbrodnie. Zdecydowanie sprzeciwiamy się banderowskiej ideologii przenikającej ukraińskie państwo.
Kresy przez pokolenia budowały polską tożsamość narodową. Z Kresami związani byli najwięksi twórcy i uczeni, Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Stefan Banach, Władysław Tatarkiewicz i inni. Na Kresach w latach 1939-1947 ukraińskie nazi-faszystowskie formacje terrorystyczne i zbrojne spod znaku OUN i UPA, Dywizji SS Galizien, dokonały na Polakach, a także na Żydach, Ormianach, Czechach, Cyganach, Rosjanach zbrodni ludobójstwa. Nie wolno nam o tym zapomnieć.

Pamiętamy też, że ofiarami tych zbrodni byli uczciwi Ukraińcy, którzy sprzeciwiali się agresji i terrorowi. Pamiętamy również o zbrodniach sowieckich z lat 1937–1938 oraz o mordach, więzieniach, zsyłkach, jakich dokonywali Sowieci po 17.09.1939 r., kiedy napadli na Polskę i zagarnęli nasze polskie ziemie kresowe. Pamiętamy o Katyniu i innych obozach śmierci, w których byli mordowni nasi oficerowie i polska inteligencja. Pamiętamy niemieckie zbrodnie na Kresach, szczególnie mord polskich profesorów we Lwowie na Wzgórzach Wuleckich. Pamiętamy i potępiamy te zbrodnie.

Działamy społecznie, na terenie kraju i poza krajem, w oparciu o wzajemne zaufanie, ofiarność, życzliwość i lojalność. Działamy na rzecz ciągłości historycznej Rzeczypospolitej. Mamy dobrą wolę i pasję działania.

Członkami NFK mogą być wszyscy obywatele polscy, którzy akceptują i wspierają nasze idee. Pragniemy, by nasz ruch objął cały kraj. Na razie jest nas kilkudziesięciu! Ale będą tysiące. Nadszedł czas mobilizacji. Organizujmy się. Twórzmy lokalne oddziały, grupy, koła, kluby. Polska w potrzebie.
Niedługo przedstawię wstępny rys programu i uczestników działania. Nowych członków ruchu proszę o podawanie na priv adresów e-mailowych, telefonów i miejsc ( krajów) zamieszkania

Stanisław Srokowski
– inicjator NFK

***

POTYCZKI Z ZUS-em (ciąg dalszy)

Sprawy emerytów to dla rządzących gorący kartofel, bo emeryci płacą mało podatków, a otrzymują należne im emerytury, a to uszczupla budżet. Rządzących stać na wsparcie finansowe wielkiego banku, i to wcale niepolskiego, lub na wspieranie instytucji antypolskich, a na wsparcie swojego wiernego elektoratu już „piniędzy” nie ma, jak to mawiał były minister finansów. Emeryt to również łatwy cel, bo prawie bezbronny.

W ZUS-ie nastąpiła zmiana dyrektorów, a nie dyrektyw w podejściu do emerytów. Emerytom nie należy nic załatwiać, lecz należy załatwić emerytów. Do tej instytucji „dobra zmiana” jeszcze nie dotarła. Mogliśmy się o tym przekonać na spotkaniu z przedstawicielami ZUS-u 31 maja w Centrum Kultury w Mississaudze. Wybrano metodę dyplomatyczną, czyli mówić dużo i nic nie powiedzieć. Na tym spotkaniu właśnie tak było. Wybrano taką metodę kontaktu z emerytami, aby nie dotknąć odpowiedzi na ważne dla ogółu tematy, ograniczając się do mało znaczących dla ogółu spraw indywidualnych.

Największym problemem dla emerytów zamieszkałych w Kanadzie jest treść umów zawartych pomiędzy Polską a Kanadą. Tego tematu unikano, mówiąc, że te sprawy nie leżą w kompetencji ZUS-u, lecz rządu. To dlaczego przedstawicielka rządu, czyli Pani Konsul, nie zabrała głosu w tej sprawie? Kilka tygodni przed tym spotkaniem kontaktowałem się z Konsulatem dwukrotnie, wyjaśniając sekretarce Konsula sprawy pilne dla emerytów, i prosiłem o kontakt z Konsulem, lecz ten temat dla Pana Konsula jest chyba zbyt błahy i mało znaczący, aby się nim zająć. Na tym spotkaniu Pani Konsul tylko pilnowała, aby nie było trudnych pytań. Nie było możliwości zadawania pytań dotyczących ogółu zebranych.

Przed rozpoczęciem tego spotkania podałem 12 ogólnych pytań spisanych na kartkach, a dotyczących wszystkich zebranych na sali emerytów. Panie z ZUS-u przeczytały, porozmawiały między sobą i moje pytania zostały w większości pominięte w głównym referacie pani A. Całki, a po jej wypowiedzi treść umów już nie była dyskutowana. Już sama forma „dialogu” z emerytami pokazuje, jaki jest ich stosunek do emerytów. Emeryci to żelazny elektorat obecnie rządzących, który nie może być ciągle naiwny i pokorny w zamian za okazywaną niechęć w podejściu do spraw emerytów. Ja na miejscu premiera M. Morawieckiego zadbałbym o ten elektorat, np. nakazując przegląd spraw tego środowiska oraz naprawy tego, co zepsuli poprzednicy. To minister W. Kosiniak-Kamysz podpisał tę fikcyjną umowę z Kanadą o unikaniu podwójnego opodatkowania, gdzie prawie wszystko jest podwójnie opodatkowane. To trzeba nie mieć serca, żeby te głodowe emerytury były opodatkowane, a te z Polski podwójnie. Jak można zarabiać na tych, którzy kilkadziesiąt lat swojego życia poświęcili swojemu krajowi, ciężko pracując, płacili nie tylko podatki, lecz i emerytalne składki, po to by u schyłku swojego życia żyć godnie.

Rząd ma wiele sygnałów o sytuacji emerytów, bo wielu parlamentarzystów odwiedza USA i Kanadę. Powstaje pytanie, czy rząd chce być zwrócony przodem do emeryta, czy chce mieć go daleko w tyle. Nawet bezzębny emeryt też może ugryźć, jeśli jest pomijany i lekceważony, i zamiast do urn wyborczych zechce przyjść tylko pod Konsulat, aby zaprotestować. W zapisie umowy polsko-kanadyjskiej jest widoczna chęć zysku dla polskiej lub kanadyjskiej strony, natomiast ochrona praw emerytów jest jakby pominięta, zwłaszcza praw nabytych. Na przykład jeśli ktoś nabył prawo do wcześniejszej emerytury lub tej ustawowej, a wypłata tej emerytury została zawieszona do czasu zwolnienia z pracy, albo gdy zakład pracy zniszczył dokumenty płacowe, przez co ZUS zaniża wysokość emerytury. Nasuwa się pytanie, czy ZUS będzie wypłacał podwyższoną emeryturę po wygaśnięciu zatrudnienia? Czy emeryt, któremu zniszczono dokumenty płacowe bez jego wiedzy i winy, ma być dożywotnio obciążony karą w postaci zaniżonej emerytury? Przypuszczam, że w umowie polsko-kanadyjskiej ma miejsce transakcja wiązana, czyli Kanada dolicza polską emeryturę do dochodów i unika wypłacania trzeciej części kanadyjskiej emerytury, czyli „Guaranteed Income Supplement”, oraz dodatkowo nakłada podatek na już opodatkowaną polską emeryturę, natomiast polska strona nie wypłaca należnych emerytur, o ile jeszcze w Kanadzie ludzie pracują. Polska emerytura jest za pracę w Polsce i za składki emerytalne płacone do polskiej instytucji, a kanadyjska za pracę i składki płacone w Kanadzie.

Nie rozumiem, dlaczego Kanada czerpie z tego zyski? Gdzie się ukrył Prezes KPK? Czy sprawa emerytów już go nie obchodzi? Czy ta umowa była konsultowana ze środowiskiem emerytów, czy tyko z Tuskiem? Ja bym wolał, aby górnolotne słowa rządu RP i Prezydenta zamieniono na czyny.

Podam kilka przykładów. W ubiegłym roku Pani Premier powiedziała takie słowa, cyt.: „Rząd nie robi łaski, wypłacając emerytury”. Pan Premier powiedział: „Sprawiedliwe państwo musi działać”, a Pan Prezydent ostatnio stwierdził, cyt.: „Poprzednia władza pozwalała nas okradać. Nie wiem, kto brał te pieniądze, ale byliśmy okradani”. Nie tylko poprzednia władza okradała lub pozwalała okradać. Obecna też pozwala na okradanie emerytów. Nie wiem, kto brał moje składki emerytalne i co się z nimi stało. Wiem jedno, że mimo płaconych składek mam pomniejszoną emeryturę o 40 proc. Ostatnio pani B. Szydło zaproponowała nowy program, emerytury dla gospodyń domowych. A ja proponuję, aby wypłacać emerytury w należnej wysokości tym, którzy już dawno temu zapłacili swoje składki emerytalne i wciąż czekają na należną im emeryturę.

Pragnę poinformować czytelników, że swoją sprawę przesłałem do Prokuratury Krajowej celem wyjaśnienia, bo już mi się znudziła gra w ping-ponga. Punkt 28. umowy polsko-kanadyjskiej pozwala na zmianę jej zapisów lub na wypowiedzenie tej umowy. Ci, co jeszcze nie są emerytami, kiedyś nimi będą i dobrze by było, aby już dziś przyłączyli się do emerytów, aby zapewnić sobie i bliskim spokojną starość. Jeden z czytelników „Gońca” zaproponował, aby emeryci się zorganizowali. To dobry pomysł. Kończąc, czas na podsumowanie. To spotkanie w Centrum Kultury można porównać do występów polskich piłkarzy na mistrzostwach świata w Rosji. Dużo bieganiny po Kanadzie, lecz mało efektów. Ja miałem nadzieję, a Panie z ZUS-u miały wycieczkę po Kanadzie. A więc do spotkania z następną wycieczką. Z poważaniem,

Stanisław Pietras
Burlington

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 29 czerwiec 2018 16:50

Listy z nr. 26/2018

Do „Waszego Sobiesława”

W ostatnim „Gońcu” „Wasz Sobiesław” poruszył sprawę tak zwanego przekręcania liczników. Chcę dodać kilka słów. Uważam, że w Kanadzie, ale mam powody myśleć na podstawie obserwacji, że i w USA, jest z przekręcaniem liczników po prostu już epidemia i patologia. I nie ma tu już zasady, czy to jest przeciętny samochód, czy też samochód wyższej klasy. A być może nawet te wyższej klasy mają bardziej właśnie przekręcone liczniki niż te samochody niższej klasy. Mam prawo tak myśleć na podstawie zasłyszanych rozmów i również mojego własnego samochodu, który był kupiony oryginalnie w USA. Ten mój samochód teoretycznie był po jakiejś małej stłuczce. Ponieważ jeżdżę często, przynajmniej raz w miesiącu, na odległość około 500 km z Toronto przeważnie na północ, więc nie mogę sobie pozwolić na to, żeby jesienią, zimą czy wiosną stanąć gdzieś tam w drodze, więc właśnie dlatego, że jest to kupiony używany samochód, po przejechaniu 80.000 km (poprzedni właściciel powiedział mi, że 30.000 km wcześniej zmienił pasek rozrządu) poszedłem do mechanika, żeby zmienił mi pasek rozrządu. No i się zaczęło. Jak podniósł samochód i zajrzał pod niego, to okazało się, że praktycznie każdą część z wyjątkiem silnika trzeba było wymienić. Wszystkie części, takie jak wspomaganie kierownicy, wentylator na chłodnicy, poduszki pod silnikiem, napinacz paska rozrządu, trzeba było wymienić. Patrzyłem na te części z niedowierzaniem. One były tak zajechane. To niemożliwe, żeby te części (najwyższej klasy w tej dobrej marce) były tak zajechane przy 250.000 km, na jakie wskazuje licznik. Na moje oko mój samochód miał cofnięty licznik ze 100.000 km.

Moja synowa kupiła używanego SUV-a Pontiac Vibe. I to był/jest znowu samochód średniej klasy. Akurat przyszedłem do mojego syna w odwiedziny, gdy przyjechała tym samochodem po zakupie od mechanika. Powiedziała mi, że ma on przejechane 250.000 km. Mechanik dał jej dobrą cenę, czyli 4300 dol. Coś mnie tknęło i zapytałem, ile ten mechanik dał jej gwarancji? Odpowiedziała, że miesiąc. Od razu powiedziałem jej: idź jutro i oddaj mu ten samochód albo powiedz mu, żeby dał ci przynajmniej trzy miesiące gwarancji. A powiedziałem to, bo dwa razy woziłem swojego dobrego kolegę do mechaników/dealerów używanych samochodów. Mój kolega trudnił się dostawami towarów i zawsze tak celował, żeby kupić używanego minivana w okolicach plus minus 6000 dol. Bo tak wyliczył. że wówczas on mu się zamortyzuje. I byłem przy tym, jak rozmawiał z dealerem i nie podchodził nawet do samochodu, który miał miesiąc gwarancji.

Więc byłem świadkiem, jak mechanik dawał mu trzy miesiące gwarancji, a mój kolega dokupywał dodatkową gwarancję na silnik i automatyczne sprzęgło w jednym przypadku na dodatkowe 6 miesięcy, a w drugim na rok. Wiedział, że po roku ten samochód będzie tak zajeżdżony, że ten, który kupił, idzie na części lub na złom, a on i tak kupi następny. Dlaczego o tym piszę? Wystarczy przejść się po Canadian Tire wzdłuż półek z różnymi chemikaliami, a jest ich tam masa.

Widać tam chemikalia do uszczelniania transmisji, silników itd. Te chemikalia to jest po prostu raj dla ludzi, którzy sprzedają używane samochody. Oni wiedzą, że taki uszczelniacz wytrzyma z miesiąc, i dlatego przy sprzedaży samochodu dają miesiąc gwarancji, nie więcej.

Co się stało z samochodem mojej synowej? Po sześciu tygodniach od daty zakupu wysiadła prądnica i pompa wodna i tam jakieś inne dodatkowe detale i części. No dobrze, ten sam mechanik, który sprzedał jej ten samochód, naprawił tę prądnicę i pompę wodną i to kosztowało ponad 1000 dol. No, od tej naprawy minął niecały miesiąc i okazało się, że silnik nie ma mocy, bo wydmuchało uszczelkę pod głowicą. Ten sam mechanik (synowa pojechała do niego znowu, nie wiem czemu) zaproponował wymianę/naprawę silnika za 3000 dol.

Z moich obserwacji wynika, że minimalna gwarancja na używany samochód powinna wynosić uregulowane przepisami trzy miesiące. Miesiąc gwarancji to żadna gwarancja. Tak w rozmowach ze znajomymi i z przygód z dealerami i z mechanikami zaobserwowałem (zastrzegam się, że to może być zbieg okoliczności), że te radykalnie złe doświadczenia są związane z mechanikami pochodzącymi z krajów aktualnie objętych wojną. Więc może to jest zbieg okoliczności, a może to jest jakieś bardziej powszechne zachowanie, że u tych ludzi pochodzących z tych krajów objętych wojną następuje radykalna inflacja jakości usług, bo sobie być może tłumaczą swoje zachowanie tym, że skoro im zrobiono krzywdę za nic, to oni też mają prawo zrobić innym krzywdę.

Z przekręcaniem liczników jest po prostu teraz epidemia w Kanadzie. Trzeba uważać.

Dymitr

Odpowiedź redakcji: Odpowiedź Sobiesława publikujemy na stronie 21.

***

Właśnie obserwuję zbiorowy orgazm wysokich członków władz PRL-II, bo Izrael coś tam ponoć podpisał. A ja, jak świat znam, jestem przekonany, że PRL-II wyjdzie na tym znowu, jak zwykle, czyli jak Zabłocki na mydle. Z poważaniem,

Jacek Hejnar, Mississauga

Odpowiedź redakcji: Problem w tym, że „wyjdziemy na tym” my wszyscy – Polacy.

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 22 czerwiec 2018 15:13

Listy z nr. 25/2018

Witam,

Chciałabym Państwa prosić o pomoc w przeprowadzeniu zbiórki na zrzutka.pl(wyemitowaniu jej na waszych stronach społecznościowych).

Moja zrzutka dotyczyłaby zbiórki pieniędzy na zaległe długi, które ściąga mi komornik z mojej pensji.

Zacznę od początku, prawie 10 lat temu wzięłam kredyty na rozpoczęcie działalności, miałam lokal na małą gastronomię, który wyremontowałam, biorąc kredyt inwestycyjny, ale jak to przy remontach bywa, tego kredytu nie wystarczyło, trzeba było dobrać do tego jeszcze parę drobnych, doszło i tak się tego uzbierało. Niestety, inwestycja nie wypaliła. Ciągnęłam to prawie dwa lata, licząc, że coś się poprawi. Jednak było coraz gorzej, nie płaciłam rat kredytów, telefonów, czynszu. Niestety, musiałam zamknąć działalność, a długi zostały.

Byłam bardzo załamana, nie miałam żadnego wsparcia psychicznego i porady, co z tym faktem zrobić, a mogłam wówczas zrobić upadłość konsumencką. Teraz to wiem, ale teraz jest już za późno. Przez parę lat pracowałam na czarno, więc miałam spokój z komornikami. Od zeszłego roku pracuję legalnie fizycznie na produkcji jako monter podzespołów. Jest to praca ciężka, za 2200 na rękę, jednak po potrąceniu dla komornika dostaję tylko 1500 zł miesięcznie. Jest to dług do spłacenia na prawie dwadzieścia lat za mój błąd, który popełniłam kilka lat temu.

Dlatego chciałabym prosić ludzi o pomoc. Zbiórkę chciałabym przeprowadzić bezpośrednio na konto komornika, a agencja, prasa, która by mi pomogła w zbiórce, miałaby wgląd do moich dokumentów, akt sprawy, kontakt do komornika, moją umowę o pracę. Chciałabym bardzo wyjść na prostą i aby kiedyś nastąpił ten dzień, że dostanę całą wypłatę z różnymi dodatkami, a nie tylko 1500 zł na cały miesiąc. To jest wegetacja, a nie życie.

Ja wiem, że są ciężkie przypadki, chore nieuleczalnie dzieci czy dorośli, drogie lekarstwa czy operacje, ale dla mnie ta sprawa też jest bardzo ważna, ponieważ pracuję bardzo ciężko i wystarcza mi ledwo na jedzenie, a jeszcze trzeba kupić węgiel na zimę.

Proszę mi odpisać, czy mogłabym liczyć na Państwa pomoc.

Małgorzata Kmieć

Odpowiedź redakcji: Redakcja nie weryfikowała podanych informacji. W zeszłym roku pani Kmieć przeprowadzała zbiórkę na nowy komputer.

***

LIST OTWARTY DO PANÓW PREZYDENTA I PREMIERA RP

Szanowni: Panie Prezydencie i Panie Premierze!

Z polonijnej prasy dowiedziałam się, że Ambasadorem USA ma być w Polsce Mrs. Mosbacher, znana już z ataku na ustawę IPN, a która zapowiedziała, że ‼:

„1/ zamierza się upominać o demokrację i wolność słowa w Polsce;

2/ a także dołoży wszelkich starań, aby polskie władze przyjęły uchodźców” ‼!

Pani Mosbacher pokazała tym samym, że:

1/ a priori nastawiona jest nieprzyjaźnie do Polski i Polaków,

2/ nie zna historii Polski ani II wojny światowej,

3/ czerpiąc wiadomości z Fake News, nie ma pojęcia, co się w Polsce dzieje,

4/ ZAMIERZA też, najwyraźniej po swojemu, integrować, wtrącając się w POLSKĄ POLITYKĘ,

5/ rani uszy i serca Polaków, kiedy bazuje na tzw. anti Polish bias.

Czy to nie są wystarczające powody, aby NIE ZGODZIĆ SIĘ NA TAKĄ NOMINACJĘ?

Przypomnę tu, że Pan Prezydent Trump w ostatnich dniach podkreślił, że nie dopuści, aby w USA był zalew i identyczna polityka imigracyjna jak w Europie.

Może Pani Mosbacher zajęłaby się czytaniem Prawdziwej Historii oraz negocjacjami, aby państwa, do których nie trzeba płynąć w zatłoczonych pontonach, takie jak Arabia Saudyjska czy Izrael, zaczęły przyjmować ludzi szukających lepszego bytu i uciekających przed wojną... a nade wszystko, aby na Bliskim Wschodzie zapanował wreszcie POKÓJ oraz ustały rzezie chrześcijan.

Rzeczpospolita Polska nigdy nie uchylała się od pomocy (a Żydzi już w Średniowieczu, uciekający od prześladowań, znajdowali w Polsce schronienie) i nie szczędziła własnej Krwi, wylewając ją demokratycznie (!) „Za Wolność Waszą i Naszą”. Wielu potomków zesłańców na Syberię i stepy oczekuje pomocy i tzw. relokacji, tj. powrotu do Macierzy. Wojna na Ukrainie sprowadza ludzi rzeczywiście szukających schronienia w Polsce i bardzo zbliżonych (!) etnicznie... ALE tego niektórzy, zwłaszcza politycy, nie chcą widzieć.

Tłumom najeźdźców trzeba pomóc, ale tak aby mogli wrócić i żyć godnie na SWOICH ziemiach, a nie na tzw. socjalu, i do tego, jak to w Europie ma miejsce, bez woli asymilacji i akceptacji zwyczajów Europejczyków.

Dlatego Mrs. Mosbacher, która NIE REPREZENTUJE NAWET POLITYKI WŁASNEGO PREZYDENTA i budzi wręcz lęk swoją ignorancją i nieprzyjaźnią do Polaków i polskiego punktu widzenia, NIE POWINNA BYĆ DOPUSZCZONA DO OBJĘCIA STANOWISKA AMBASADORA USA W POLSCE!

Sprawa ta mogłaby się również znaleźć na wokandzie Sejmu RP, bo nie można wpuszczać osoby, która chce manipulować polską polityką i racją stanu, zwłaszcza że jest uprzedzona do kraju, w którym ma reprezentować, poniekąd, przyjazne i wielkie mocarstwo.

Dlatego z ufnością proszę Pana Prezydenta i Pana Premiera abyście Panowie z URZĘDU zajęli się w TRYBIE PILNYM przedmiotową nominacją.

Z poważaniem
Małgorzata Kossowska
Toronto, Kanada

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 15 czerwiec 2018 13:27

Listy z nr. 24/2018

KOMUNIKAT

Dr Józef Malinowski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu przygotowuje edycję wspomnień prof. Tadeusza Grabowskiego – historyka i teoretyka literatury. W związku z prowadzonymi pracami poszukuje członków rodziny syna profesora – Zbigniewa Grabowskiego, prozaika i eseisty (1903–1974), który zmarł 6 marca 1974 roku w Toronto.

Osoby, które mogłyby udzielić informacji o krewnych (dzieciach, wnukach), pisarza proszone są o kontakt pod niżej podanym adresem:

Dr Józef Malinowski
Kierownik Biblioteki Wydziału
Filologii Polskiej i Klasycznej
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
w Poznaniu, ul. Fredy 10
61-701 Poznań
Tel. +48 61 829 46 88
Tel.+48 669 405 676
Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

***

Kilka tygodni temu powstał ciekawy projekt, który polega na przygotowaniu bezpłatnie prostej strony internetowej dla firmy lub instytucji, która nie posiada jeszcze swojej witryny w Internecie. Po wykonaniu strony istnieje możliwość przeniesienia jej na inny serwer lub pozostawienie na serwerze autora projektu.

Inicjatorem akcji jest Mateusz Pawłowski, absolwent Technikum Administracyjnego przy SOSW dla Młodzieży Niewidomej i Słabowidzącej w Chorzowie.

Szkołę skończył w czerwcu 2016 roku. Mateusz ma 22 lata i jest osobą niewidomą. Zorganizował on już 2 konkursy plastyczne dla dzieci. Jeden w 2015 roku pt. „Pieniądz przyszłości”, a drugi w 2014 roku pt. „Kreatywne dziecko”. W każdym konkursie wzięło udział ponad 700 osób. Mateusz przeprowadził też akcję społeczną polegającą na pozyskiwaniu gadżetów szkolnych od sponsorów i przekazywaniu ich dla instytucji i potrzebujących dzieciaków.

Jeśli są Państwo zainteresowani bezpłatną stroną internetową, to prosimy o kontakt telefoniczny pod numerem 505904182. Zapraszamy także na stronę projektu

www.enet.ovh

***

Z Polski

Ja jestem w Polsce w okolicach Kazimierza Dolnego. Wracam wkrótce. Tu, gdzie jestem, nie działa telewizor. Również komórki nie mają tu zasięgu z powodu specyficznej konfiguracji terenu. Dlatego kontaktuję się ze światem zewnętrznym albo telefonem stacjonarnym, albo przez Internet. Jako osoba ze świadomością, zdaję sobie sprawę, jakie to ukropne zacofanie, no i ten ciemnogrut. Dlatego w ramach samokrytyki przyznaję jednak, że czuję się tu dobrze, jako że nie jestem miejskim, lecz wiejskim jnteligentem. Dlatego ja to lubię. Rano o świcie budzi mnie chałas dobywający się z gardzieli piejącego kura. Po całych dniach słychać gdakanie wszędobylskich kur składających jaja gdziekolwiek w sposób wysoce niesubordynowany. Kury dziobią tu wszędzie coś, co jest niemożliwe do zewidencjonowania i co tylko im się zachce wbrew wszelkim zasadom higieny. Przez gdakanie przebija się kwakanie ociężale człapiących kaczek, beztrosko kiwających się ze swoistą sobie duma, o zgrozo, po lokalnej drodze, zamiast posłusznie prawu unijnemu pozostawać w obrębie wyznaczonego ogrodzenia. Chaotyczne poruszanie się kur czy kaczek, po tej jednak ciągle niewybrukowanej unijnymi funduszami drodze jest niewątpliwym zagrożeniem dla unijnego porządku. Ponadto tu i ówdzie ciągle jeszcze słychać niekontrolowane poszczekiwania psów, którym wydaje się, że pilnują swoich zagród. Tymczasem wzmacniają one tylko dodatkowo ciągle jeszcze niekontrolowany szum. Szum ten powiększany jest przez tzw. śpiew dzikiego ptactwa. Świadczy to jako żywo o zaniedbaniach u nas, gdy chodzi o znajomość prawa unijnego. Chociaż, co trzeba przyznać, dostrzega się nawet wśród ludzi coraz większe zrozumienie tegoż prawa. Więc jest nadzieja, że kiedyś dościgniemy, a może nawet prześcigniemy to prawo unijne.

Pozdrawiam,
wiejski filozof
Bartek

Od redakcji: Tylko wiejska filozofia to prawdziwa filozofia.

***

Szanowny Panie,

Gratulacje dla p. Aleksandra Kopacza z racji tak wspaniałego osiągnięcia sportowego. Należy odnotować, że nasz syn John Sokolowski, ur. w 1975 r. na Miramichi NB, był w reprezentacji Kanady w bobslejowej dwójce na Olimpiadzie w Salt Lake City w roku 2002.

John Sokołowski

Od redakcji: Szanowny Panie, nic tak nie cieszy jak polski sukces.

***

Szanowna Redakcjo,

Nawiązując do poprzedniego listu, bardzo dziękuję za ofiarowanie pomocy na łamach „Gońca”. Będę próbował zorganizować emerytów polsko-kanadyjskich w celu założenia stowarzyszenia. Ponieważ przez wiele lat, które spędziłem na wypisywaniu listów, petycji do rządu polskiego, polityków, czuję się upokorzony brakiem jakiejkolwiek odpowiedzi, zainteresowania, zaczynam wątpić, czy obecny rząd jest rządem polskim. Podaję mój e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. oraz telefon 905-912-2812. Zapraszam wszystkich do zorganizowania spotkania i propozycji.

Na zakończenie dodam, że ponad 21 lat temu zakładałem w Hamilton Klub Żeglarski „Zawisza Czarny”. Nazwisko tego rycerza kojarzy się z odwagą, honorem, które to przymioty ktoś chce nam zabrać.

Pozdrowienia, Ignac Głowacki Dziękuję redakcji „Gońca” za ofiarowaną pomoc.

***

Szanowna Redakcjo skurczonego i wołającego o pomoc finansową (reklamy) „Gońca”!

Nie podoba się, że piszę ręcznie? To trudno. „Jak się nie podoba na brudno, to i na czysto trudno.” Kiedyś do polonijnych gazet (hej, dawno zapomnianych!) pisałem na maszynie „Echo”, kilka innych, „Słowo Solidarność” – cześć ich pamięci!

Pisałem na maszynie, ale się w końcu „popsła”. To też było oryginalne z angielskimi czcionkami. Kiedyś ówczesny redaktor „Gazety” puścił, może „z uwagi na niewielkie możliwości kadrowe”, mój tekst bez polskich znaków. W nim Gołąbek (opozycjonista) stał się Golabkiem, a Łódź to była Lodz. Bełz był mi przychylny, w odróżnieniu (... – ocenzurowane).

Pochwalają mnie. Dostaję listy i telefony nawet z Polski. Ani jednej krytyki. Chociaż jako prawdziwa cnota bym się jej nie bał!

Nawet „Angora” (PO z odchyleniem lewackim) mnie drukuje. Ostatnią kartkę z Polski jako corpus delicti załączam. Ma się ten polot (choć niemaszynowy!). Pochwał nie przechowuję.

Za przeprosiny (opuszczenia) bardzo dziękuję. Rzecz w tym, że kiedy one się ukazały, to mój felieton, w którym je żartobliwie wytykam, był już od dobrych paru dni w skierowanej do was poczcie. Droga bowiem – od pomysłu do przemysłu jest długa. Z High Parku do Mississaugi. Od wysłania mego manuskryptu do druku upływa ca 10 dni. Gdyby przeprosiny przyszły, nim wysłałem felieton „Obyś żył”, tobym się z tego ustępu wycofał. A propos – teraz w Polsce ustępy, czyli wygódki, czyli sławojki, czyli szalety (nie Swiss!) nazywane są ToiToi. Też ładnie. Brejza ToiToi!

Co do błędów. Któż ich nie popełnia? Z rozpędu napisałem „Ziemia Obiecana” Żeromskiego, ale na szczęście zdążyłem zwrócić ją Reymontowi. Ale Olbromski w powieści pomylił mi się z Olbrychskim w filmie. Ot, oszibka! Podobieństwo nazwisk nie tłumaczy. Opinie, że powtarzam określenia S. Michalkiewicza, są nieco przesadzone. Otóż „resortową Stokrotką” została nazwana Olejarka w książce „Resortowe dzieci” (polecam), a p. Michalkiewicz używa fraz obecnie w politycznym polskim języku powszechnych – i ten język mi się podoba.

Kiejstudy czy Kiejkuty who cares? Przepraszać ponownie nie ma za co. Raczej przydałoby się oświadczenie, że NDecja miała więcej racji niż Marszałek „żubr litewski” (którego – jak mówiono w czasie okupacji, bo przedwojnia aż tak nie pamiętam – obsiadły żydowskie wszy!).

„Goniec” nam się skurczył, ale za friko idzie jak ciepłe bułeczki. Szastu prastu i w sobotę go już w wielu sklepach nie ma! Brawo! Uznanie dla pracy p. Kumora! Dodam w tym ToiToi (ustępie), że zamiast uszczypliwego „Od redakcji” można było raczej jeszcze zmieścić choć ze dwa cytaty o Żydach z Marksa. Bo uszczypliwy to ja – a nie mnie!

Myślę, że czynię pewien mały wkład do „Gońca”. W sklepach często pytają mnie, czasem na ulicy – dlaczego ostatnio pan nie pisze? Piszę, piszę, ale cykl produkcyjny trwa. Wysyłam dopiero (tak jak dzisiaj, w piątek, 8 VI), jak zobaczę, że poprzedni felieton jest wydrukowany. Bo inaczej, zdarzyło się, że jak Pan dostał dwa, to jednego nie puścił. Tygodnie przelatują.

Nie jestem krytykiem literackim, ale niektórych tekstów bym nie dawał. Nudy lub bzdury lub tak pozawijane zdania, że nie bardzo wiadomo, o co chodzi. Jeden „ciągliwy” tekst nadaje się raczej do „Wróżki” albo „Zwierciadła” – spirytystów.

Znowu upłynie pół miesiąca lub więcej, niż mój felieton „Strachy na Lachy” się (ewentualnie) ukaże, niektóre rzeczy mogą się mocno zmienić.

Jestem z natury optymistą, bo życie mnie tego nauczyło, ale po lekturach pańskich m.in. „Obym się mylił” i p. S. Michalkiewicza – myślę, że może nie mam racji. Dotyczy to także lizusostwa Kaczyńskich w stosunku do Izraela. Wstyd mi za nich. Po co to robią?

Rządy Boba Rae – NDP pamiętam. To był disaster taki, że Bob uciekł potem do liberałów! Ale lud zapomniał. To było dawno.

Ostojan
8 VI 2018

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 01 czerwiec 2018 08:09

Listy z nr. 22/2018

List przesłany do naszej redakcji na BCC:

Droga Alino, pamiętasz 4 czerwca 1989 r. Głosowanie wśród Polonii odbyło się 3 czerwca, sobota. Wówczas zezwolono by głosowali ci, bez polskich dokumentów. Wystarczało 2 świadków (tysiące Polaków polskich dokumentów nie posiadało). Polscy weterani, bohaterowie polscy od gen. Andersa, gen. Maczka i wielu, wielu innych. Bez polskich dokumentów. Ci co przeszli Syberie, cudem uratowani, bohaterowie II wojny światowej. Raz mogli głosować.

Rzeczywiście, łaska to wielka.

Wszystkie następne wybory parlamentarne wróciły w stare komunistyczne tory. “Ordynacja wyborcza” Ważny polski paszport na terenie Ameryki Północnej a w Europie dowód osobisty. (Ta różnica w dokumentach już dzieli Polaków poza Polską, paszport i dowód osobisty)

W Kanadzie jest zaledwie 3 czy 4 konsulów honorowych, na 800 tys. do 1 mln. Polaków. Konsul honorowy może w swoim domu lub w polskiej parafii zorganizować wybory. Jest to zgodne z prawem kanadyjskim, polskim i zwyczajami dyplomatycznymi.

Dla przykładu:

W rejonie Kitchener, Waterloo, Guelph i Cambridge w Ontario, mieszka ok. 130 Słowaków. Mają 2 konsulów honorowych. Dlatego głosuje 100% Słowaków. No chyba, że ktoś jest ciężko chory.

W tym rejonie Ontario, szacuje się, że mieszka ok. 25 tys. Polaków. Nie ma konsula honorowego.

Aż się prosi, by polskie msz powołało konsulów honorowych w Kanadzie i innych krajach.

A tu gadanie co 4 lata że Polonia nie głosuje.

Wstyd i poruta.

Prośba uniżona do polskiego msz, zacznijcie coś robić a nie gadać tylko.

Jeżeli weźmie się pod uwagę aktywność Polonii we wszystkich sprawach dotyczących Polski, eksterytorialność kościołów w Kanadzie, to wychodzi na to, że nic nie robienie polskiego msz, a przez to, polskiego rządu jest przeszkodą, że Polonia w głosowaniu udziału nie bierze. Kilkanaście procent to kropla w morzu.

I tak jest w całym okresie tzw. III Rzeczpospolitej.

Od czasu do czasu, są kierowane apele polskich polityków (Senat, msz) o aktywność Polonii w tej czy tamtej sprawie.

Kolejny wstyd i żenada.

Od 1990 r nowe ekipy rządowe obiecują (obecna ekipa też) miejsca w polskim parlamencie dla przedstawicieli Polonii.

Chciałoby się zapytać, no i co kochani politycy? Mało prawie 30 lat na załatwienie tej sprawy?

A mniejszość niemiecka ma zapewnione 2 miejsca w polskim parlamencie. Kuriozum prawne i kuriozum demokracji !!!!

Od 1990 r brałem udział w politycznych rozmowach na w/w tematy. Rozmawiano grzecznie. Nie uczyniono NIC.

Janusz
<Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.>;

Od redakcji: A w czyim interesie mieliby to uczynić? Bo przecież nie swoim własnym, którym kierują się na co dzień.

***

Bardzo dobry ten Pana komentarz o polityce historycznej i różnych prawdach historycznych. Wnosi on coś nowego i jest ważny. Wiemy już, że NIESTETY, że punktem wyjścia jest kanadyjskie społeczeństwo celowo wyrugowane z ważnej i istotnej wiedzy, wiedzy ważnej w ogóle, czy ważnej dla nas??

Naszym wielkim atutem jest to że w wyścigu z Żydami, o to kto jest większą ofiarą, to my jesteśmy wygranymi, patrząc z perspektywy prawdy i historii - jak było. Dlatego my walcząc o prawdę, walczymy o Polskę, a oni musza kłamać walcząc o swoje NIBY dobre imię. Cieszę się, że Pan to porusza. Podoba mi się pana patriotyzm wolny od fanatyzmu religijnego.

Pozdrawiam
Rafal Krakowiak

Od redakcji: Proszę Pana nasza „narracja” jest słaba i pozbawiona wsparcia medialnych tub. Niestety przegrywamy. Mój patriotyzm to nic wielkiego; głoszę od lat tezę, że patriotyzm nie jest szaleństwem, w imię idei wziętych z kosmosu, lecz dobrze pojętym interesem własnym. Silna Polska leży w dobrze pojętym interesie każdego Polaka, dlatego praca na jej rzecz to nic innego jak praca dla siebie. Silne państwo, to silna i zasobna polska rodzina i wolni Polacy, nie zmuszani do płacenia haraczu obcym, pracujący na swoim. To są trywialne prawdy.

***

Od redakcji: Serdecznie przepraszamy p. Jana Ostoję za napisanie „Wiedeń” zamiast „Wieluń” w jego tekście „Obyś żył w ciekawych czasach”, co zmieniło wymowę, a także pominięcie zdania „Dmowski żył jeszcze do roku 1938”. Wieluń - czyli jak p. Ostoja przypomina - polska „Guernica”, był przykładem niemieckiego barbarzyństwa - zbombardowany w pierwszych dniach wojny 1939 roku jako cel ćwiczebny - niemiecka zbrodnia wojenna. Przepraszamy Andrzej Kumor

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 25 maj 2018 08:11

Listy z nr. 21/2018

Wspaniały artykuł ojca Pelanowskiego, sprzed roku, ale jakże aktualny!

Ojciec czeka w niebie

        Ten świat jest obczyzną, a nie ojczyzną.

        Ostatnio nawet w katolickich wspólnotach celem spotkań stały się uzdrowienia, a nauczający wstydzą się mówić o spowiedzi i Eucharystii, by nie drażnić wierzących inaczej. Czy to nowy rodzaj zaparcia się Piotra? Kościoły to nie uzdrowiska, choć Jezus w świątyniach uzdrawia. Jesteśmy wykupieni dla życia wiecznego, jeśli tylko we Krwi Chrystusa, przelanej za nasze grzechy, szukamy obmycia, a nie w jakichś zdrojach natury szukamy kondycji herosa. Nie ekologia nas zbawi, ale drogocenna Krew Chrystusa. Celem chrześcijanina nie jest zdrowe odżywianie, skądinąd bardzo pożyteczne, tylko spożywanie Ciała i Krwi Chrystusa. 

        Coraz więcej uwielbień i nauczania o uzdrowieniu sprawia, że uwaga wierzących przesuwa się ze zbawienia na uzdrowienie, a to nie to samo. Przestają nam być już potrzebne sakramenty, a nie możemy się obyć bez kaznodziejów, którzy coraz częściej przypominają korporacyjnych coachów wprawiających słuchaczy w trans megahallelu. Wszystko jest ważne, ale oby to, co ważne, nie przesłoniło nam tego, co najważniejsze. Benny Hinn, Joel Osteen, Rober Tilton, niedawne gwiazdy stacji Trinity Broadcasting Network, mają swoje klony w Polsce, które prześcigają się w oryginalności, gestach uchodzących za cudowne i niespełniających się proroctwach. Świadectwa gwiazd popkultury, imponująca rozrywka, megahallel, wymuszone zaśnięcia i chwilowe uzdrowienia… Jednym słowem – Emaus komfortu i wiary w to, że życie na ziemi może być super, jeśli tylko się tego zechce. Obfitość, zdrowie, sukces nie są celami dla chrześcijanina. Nie Emaus, tylko Jerozolima Ukrzyżowanego została wskazana przez Jezusa uczniom. Nie chodzi bynajmniej o cierpiętnictwo, tylko o realizm. Od krzyża się nie ucieknie, można go przetrwać tylko z Jezusem, i to dzięki stałemu karmieniu się eucharystycznym pokarmem. Inaczej nie damy rady. Podwyższenie samooceny w sposób farmakologiczny albo obniżenie poziomu nadpobudliwości nie zmieni faktu, że i tak pewnego dnia umrzemy i nie wszystko będzie za życia wspaniałe i miłe.

        Ten świat jest obczyzną, a nie ojczyzną. Ojciec czeka na nas w niebie, a nie my czekamy na Jego powrót na ziemię, która już nigdy nie będzie rajem. 

http://gosc.pl/doc/3840699.Ojciec-czeka-w-niebie

Margaret Kossowska

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 18 maj 2018 13:29

Listy z nr. 20/2018

Gdańsk, 13.05.2018

Komu przeszkadza pomnik w Jersey City?

        41-letni polityk Partii Demokratycznej, burmistrz Jersey City – Steven Fulop, domaga się usunięcia wielce wymownego pomnika, poświęconego oficerom pomordowanym w Katyniu i innych miejscach byłego Związku Sowieckiego.

        Jeżeli weźmie się pod uwagę, kto oprócz J. Stalina podpisał się pod wyrokiem zlikwidowania polskich oficerów wziętych do niewoli w 1939 roku, to jasne staje się, że stojący ponad 20 lat pomnik nie podoba się nie tylko Kremlowi, ale także działaczom pochodzenia żydowskiego, którzy wmawiają światu, iż w czasie II wojny światowej ginęli głównie Żydzi. W tym celu preparuje się różne chwyty polityczne i zwyczajne kłamstwa, jak to, że marszałek Polskiego Senatu jest nacjonalistą i zaprzecza holokaustowi.

        Ta szaleńcza działalność może przyczynić się, mimo woli organizatorów prowokacji do mobilizacji i działań ponad 10-milionowej rzeszy polonusów amerykańskich w obronie Polski i Polaków. Nie ulega wątpliwości, że młodemu pokoleniu trzeba ciągle przypominać podstawowe fakty historyczne. Warto też zastanowić się, dlaczego działacze polityczni pochodzenia żydowskiego w czasie rządów komunistycznych w Polsce często zmieniali nazwiska. Fakt ten staje się zrozumiały, jeżeli weźmie się pod uwagę, ilu Polaków pochodzenia żydowskiego było we władzach UB, które bezwzględnie i brutalnie niszczyło AK-owców. Morderstwo Witolda Pileckiego w warszawskim więzieniu na Rakowieckiej jest tego symbolem.

        Z poważaniem i pozdrowieniami, 

W. Łęcki

        Odpowiedź redakcji: No tak.

***

Na parkingu polskiego kościoła:  ŚMIECH NA SALI

        W Kanadzie mamy filozoficzne pytanie: „When a tree falls, unseen, in the forest does it make a sound?”.  

        Można też zapytać: Czy doroczne obchody uroczystości 3 Maja „na parkingu” kościoła św. Maksymiliana Kolbego są słyszane i widziane przez inne grupy etniczne w Mississaudze, GTA, Ontario i Kanadzie?

        Czy Polonia z Polską Historią i ponad Tysiącletnią Kulturą chce być szanowana i respektowana przez polityków i obywateli Kanady?... Jeśli tak, to czas, żeby nowa, dynamiczna grupa polskich „Millenials” (ur. 1985 plus) objęła przewodnictwo, jednocząc (!) całą Polonię, aby pokazać naszą flagę poza obręb niewidocznego parkingu jednego kościoła!...

        Geje, Grecy, Izraelici, Irlandczycy, sikhowie  mają swoje huczne obchody na ulicach Toronto/Brampton. Czemuż NIE Polacy?!? 

        Czy nasze „celebracje” muszą wyglądać: jak odbębnienie obowiązku dla uspokojenia sumienia, finalnie przynosząc mi wstyd i frustrację z powodu kpin z „ilości” zaangażowanych.

Małgorzata Kossowska

        Odpowiedź redakcji: Wałkujemy ten temat od lat, mamy rozproszone obchody, na które przychodzi garstka ludzi. Potrzebujemy wspólnego March for Poland z 10 tys. uczestników.

***

Szanowni Państwo,

        Dlaczego zamieszczacie tak kardynalne błędy... To nie od Polaków wyjdzie iskra – tylko „z Polski wyjdzie iskra”. Mam wrażenie, że ktoś narodowości polskiej próbuje zmienić sens wypowiedzi Pana Jezusa. Czyżby cieszył się większym autorytetem niż św. siostra Faustyna? Przeczytajcie dzienniczek  i nie zamieszczajcie  bubli... Bo sens jest w znaczeniu jest zupełnie inny. Polaków... nie chodzi o Polaków... tylko iskrę,

        Pozdrawiam,

Monika

        Odpowiedź redakcji: Rzeczywiście, może tak być, że jak iskra wyjdzie, to Polaków już nie będzie, ale nie wiem, czy tak właśnie myślała siostra Faustyna...

***

Pytania do Prezydenta Andrzeja Dudy

Polish American Advocacy Group wystosowała list otwarty do prezydenta Andrzeja Dudy, licząc, że odpowie im na kilka ważnych pytań przy okazji jego wizyty w USA. Poniżej publikujemy treść listu otwartego do prezydenta Andrzej Dudy.

W związku z wizytą prezydenta Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych pragniemy przedstawić kilka pytań dotyczących podjętych przez niego decyzji w sprawach nurtujących ogromną część patriotycznej Polonii. Jak dotąd, wszystkie listy Polish American Advocacy Group do jego kancelarii (podobnie jak i te, wysłane do innych przedstawicieli administracji rządowych Rzeczypospolitej Polskiej) pozostały bez odpowiedzi.

        Prezydent Duda podczas swoich spotkań z Polonią zawsze podkreśla, jak istotny jest wkład polskiego wychodźstwa dla kraju, składa wiele obietnic i deklaracji, które jednakże niczego nie wnoszą w stosunki Polonii z Krajem i z reguły nie są spełniane. Stąd, korzystając z obecnej wizyty Andrzeja Dudy w Ameryce, ponawiamy je z nadzieją, że doczekamy się odpowiedzi.

Szanowny Panie Prezydencie,

        1. Dlaczego administracja RP zignorowała sprawę amerykańskiej ustawy „Just” (Justice for Uncompensated Survivors Today, act S 147, 115th Congress), podpisanej już przez prezydenta Donalda Trumpa, o odszkodowaniach dla organizacji żydowskich w USA za mienie bezspadkowe? Jak wiemy, ten groźny problem był zupełnie przemilczany w mediach w Polsce, aż do czasu protestów Polonii amerykańskiej, a konkretnie do chwili wystąpienia prezesa KPA Oddział Południowa Kalifornia, p. Edwarda Wojciecha Jeśmana.

        2. W czasie wizyty we wrześniu 2016 w Nowym Jorku spotkał się Pan z przedstawicielami organizacji żydowskich. Spotkanie trwało półtorej godziny. Uczestniczyli w nim: Abraham Foxman, ówczesny prezes Ligii przeciwko Zniesławieniu, oraz przedstawiciele Światowego Kongresu Żydów. Powiedział Pan wtedy, Panie Prezydencie: „Rozmawialiśmy o różnych rzeczach, poczynając od kwestii związanych z miejscami pamięci, rozmawialiśmy o Muzeum Polin w Warszawie, o kwestiach edukacyjnych”. Mówiono wówczas także o kwestii antysemityzmu w Polsce.

        Później Abraham Foxman podkreślił w prasie amerykańskiej, że w rozmowie poruszano nie tylko temat walki z antysemityzmem, ale również kwestię żydowskich roszczeń wobec Polski, o czym Pan nie poinformował swoich współobywateli. Domagamy się więc konkretnej odpowiedzi, czy poczynił Pan wtedy jakiekolwiek obietnice w tym temacie oraz dlaczego Pańska kancelaria nie udzieliła o nich żadnych informacji?

        3. Dlaczego w Polsce przeznacza się ogromne środki na muzea, miejsca pamięci, wydawnictwa książkowe, filmy i imprezy artystyczne związane z historią Żydów, przy jednoczesnym zaniedbaniu spraw historii naszego narodu?

        4. Co jest powodem wydawania paszportów polskich obywatelom Izraela, często niemającym powiązań z Polską, i to w chwili, kiedy Polacy wywiezieni na nieludzką ziemię przez Sowietów traktowani są inaczej, wydaje im się „Kartę Polaka”, a sam ich powrót do ojczyzny utrudniany jest przez ospałą administrację konsularną RP? Sprawa ta znalazła nawet wydźwięk w popularnym w Polsce serialu „Dziewczyny ze Lwowa”. Z jednej strony, faworyzuje Żydów, z drugiej utrudnia Polakom powrót do kraju z wieloletniego wygnania. Czy to nie haniebne? Już dzisiaj „Karta Polaka” staje się synonimem dyskryminacji wygnańców polskich przez władze ojczyźniane.

        5. Podobne w tonie są Pańskie wypowiedzi w stosunku do władz Ukrainy. Jest Pan zawsze gotowy przepraszać, nie domagając się należnych narodowi polskiemu przeprosin za ludobójstwo, popełnione przez Ukraińców w czasie II wojny światowej. O odszkodowaniach od Ukrainy dla obywateli polskich, analogicznych z żydowskimi, nawet się Pan nie zająknął. Pańska polityka „układności” jest porażająca. Świadczy nie tylko o bezradności i braku odwagi, ale i trzeźwej wizji politycznej. Ileż to pieniędzy wpompowała RP w Ukrainę! Pieniądze te nigdy nie wrócą do polskiego podatnika. Wszystkim powszechnie wiadomo nie tylko o korupcji i rozprężeniu rządu w Kijowie, co o negatywnym nastawieniu Ukrainy wobec Polski.

        O wrogości rządu Ukrainy i jego zakłamanej polityce historycznej wobec Polski dowiadujemy się bardzo często z prasy krajowej, i to nie tylko tej nieprzychylnej PiS-owi. W związku z tym pytamy, jakimi konstruktywnymi przesłankami jest dyktowane Pańskie stanowisko wobec tego problemu? Czyżby uwierzył Pan w błędne zapatrywania Jerzego Giedroycia? Czyżby kierował Panem rzeczywiście strach? A może krew niewinnych Polaków z Wołynia, bestialsko mordowanych przez nacjonalistów ukraińskich, nie ma dla Pana większego znaczenia i jest mniej warta niż innych narodów?

        6. Dlaczego zawetował Pan ustawę o sądownictwie? Doskonale zdaje sobie Pan sprawę, w jakim bagnie znajduje się polski wymiar sprawiedliwości, a mimo wszystko, z sobie tylko znanych powodów, zawetował Pan tę ustawę, wymierzając narodowi, który Panu ufał, bolesny policzek. Szczegółowo znał Pan przecież sprawę prac nad tą ustawą i jej ostateczny kształt.

        Podobnie było z ustawą degradacyjną. Stanął Pan po stronie Jaruzelskiego, Kiszczaka, bronił Pan ze śmieszną, ckliwą troską gen. Hermaszewskiego, który, jak Pan doskonale wie, wzorem patrioty i obywatela być nie może. Dane historyczne nie miały dla Pana w tym wypadku najmniejszego znaczenia. Tym haniebnym gestem uniewinnia Pan zbrodniarzy i zdrajców narodu polskiego, a także szeregowych kolaborantów spod znaku czerwonej flagi, działających na szkodę własnego kraju. Dlaczego nam Pan to wszystko zafundował? Jakie były historyczno-polityczne przesłanki tej decyzji?

        Jest Pan winny nam, Pańskim wyborcom, dokładnego wyjaśnienia tej decyzji! Przywołajmy tu także pytanie jednego z redaktorów polonijnej prasy z Chicago, który oświadczył: „Dlaczego, Prezydencie Andrzeju Dudo, decyzją z Wielkiego Piątku (ustawa degradacyjna) pohańbiłeś emigrantów z czasów stanu wojennego?”.

        Wielu obywateli uznało te Pańskie działania wręcz za sprzeniewierzenie się narodowi.

        7. Jako przedstawiciele Polonii, mamy prawo zapytać Pana, Panie Prezydencie, także o sprawę odznaczeń dla Polonii. Czy Pańskie biuro weryfikuje dane kandydatów do odznaczeń? Czy ktokolwiek w Pańskim biurze wykazuje się znajomością zagadnień Polonii w świecie? Ze zdumieniem bowiem dowiadujemy się o odznaczeniu najróżniejszych osób, wśród wychodźstwa zupełnie nieznanych i niezasłużonych.

        Polonia, zwłaszcza amerykańska i kanadyjska, z ogromnym zaskoczeniem przyjmuje wiadomości o wyróżnionych osobach, którym rangę przywódców Polonii nadaje się niesłusznie nad Wisłą. Podobnie lansuje się mediach, w programach o wychodźstwie, ludzi przypadkowych, „podwieszających się” pod działalność polskich przedstawicieli rządowych czy autentycznych działaczy polonijnych.

        Często słyszymy opinie, zwłaszcza w TV Polonia, o pseudoaktywistach polonijnych i prezesach dwu- czy kilkuosobowych „organizacji”. Ostatnio wielkie wzburzenie wywołała w Chicago wiadomość o planowanym odznaczeniu polskiego biznesmena, będącego postacią wysoce kontrowersyjną i z akcjami niepodległościowymi nieidentyfikowanego. Podobnie jest w przypadku „dożywotnich” prezesów wielu polonijnych organizacji, których kreuje się w Polsce na „wodzów wychodźstwa”.

        Czy zamierza Pan, Panie Prezydencie, doprowadzić do powstania w swojej kancelarii grupy ludzi, rzeczywiście orientujących się w świecie polonijnym, bo jak to się przekonaliśmy, panoszą się tam niedouczeni ignoranci, interesujący się Polonią bardziej z racji korzyści finansowych niż zaangażowania społecznego? Istotne dla nich są: darmowa turystyka, wypady do stolic świata, kolacje, bankiety, zakupy, prezenty, a nie sprawy społeczne i rzeczywista służba Polsce i Polonii, za którą przecież są opłacani z kieszeni podatnika.

        Z jakiego powodu zachowuje Pan milczenie w chwili, gdy polska administracja niesłusznie zarzuca dr Kurek antysemityzm, niszcząc tym samym jej naukową reputację?

        Dlaczego znajdują się fundusze i istnieje wsparcie dla naukowców prożydowskich, natomiast stosuje się ostracyzm wobec naukowców, walczących o prawdę historyczną?

        8. Dlaczego toleruje Pan, Panie Prezydencie, politykę dyskryminacyjną i partyjniacką polskich służb konsularnych RP? Dla przykładu podamy tu stosunek konsulatu polskiego w Nowym Jorku wobec dr Ewy Kurek, wybitnej uczonej, specjalizującej się od lat w zagadnieniach żydowsko-polskich.

        Oczekujemy Pańskiej odpowiedzi.

        Z wyrazami szacunku,

Polish American Advocacy Group

Edward Dusza – rzecznik prasowy

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 04 maj 2018 07:43

Listy z nr. 18/2018

Szanowna Redakcjo,

                  To jest mój pierwszy list do „Gońca”. W „Gońcu” brakuje polskiej duszy. Jeżeli to jest polska gazeta, piszcie o Polsce i o tym, co dobrzy ludzie robią dla Polski. Za dużo piszecie o Żydach.

                  Polska należy tylko do Polaków, a cudzoziemcy, co żyją w Polsce i jedzą polski chleb, to niech będą Polakom wdzięczni za to. Niemcy, Ukra-rusini i Żydzi mają swoje własne kraje. Jeżeli im Polska się nie podoba, to niechaj wyjeżdżają do swoich własnych krajów. Amen.

                  Na miłość boską, my, Polacy, mamy prawo do życia też. Cudzoziemcy przyczepili się do Polski jak ta rdza. Żydzi nazywają nas antysemitami i świniami. A tu 3 miliardów chcieliby od Polski? Żydzi czekali na swój Izrael tysiące lat, oni powinni się cieszyć, że w 1968 r. wyjechali do swojego Izraela, a nie płakać i narzekać.

                  Kiedyś Żydzi nie mieli własnego kraju. Wszystkie kraje w Europie wyzbywały się Żydów. A Polska się litowała nad Żydami i pozwalała im mieszkać w Polsce. Ale dzisiaj Żydzi mają swój Izrael. Cieszcie się Izraelem. Przysłowie mówi wpuść psa pod stół, a on się drapie na stół.

Maria Krupnik

22 V 2018

                  PS Dziękuję za przeczytanie mego listu. Zostańcie z Bogiem i proszę o odpowiedź.

                  Odpowiedź redakcji: Weźmiemy uwagi do serca.

***

Witam

                  Wspaniała wiadomość nadeszła ze Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Mamy potwierdzone Światowe Letnie Igrzyska Polonijne w Gdyni, 27 lipca – 4 sierpnia 2019 roku, i Igrzyska Zimowe w Krynicy Zdroju w 2020 roku.

                  Zapraszamy wszystkich nad Bałtyk, do Trójmiasta i Gdyni – stolicy polskiej emigracji i jej muzeum.

                  Więcej informacji w linku poniżej.

http://wspolnotapolska.org.pl/wiadomosci.php?id=6559/

                  A już 9 czerwca 2018 roku zapraszamy na Mississauga Polish Day. Będziemy tam obecni ze stoiskiem, na którym będzie można nabyć koszulki Team Kanada, koszulki o tematyce niepodległościowej i chorągiewki samochodowe na mistrzostwa świata w piłce nożnej – Rosja 2018. Będzie nasz kanadyjski złoty medalista z Pjongczeng – Alex Kopacz.

Jerzy Dąbrowa

Team Kanada SIP

***

Panie Andrzeju,

                  zastanawiam się, czy jest sens... Ostatnio coraz częściej Polacy w kraju są autorami wpisów zarzucających nam czynny udział w wyborach i wtrącanie się do polityki polskiej (o ile można takową nazwać), opatrując sowicie sloganami typu... „łapy precz od głosowania” itp.

                  Nikt inny tylko Polonia amerykańska zareagowała pierwsza na ustawę 447. Pomimo tego że nasz wspaniały rodak, pan Stanisław Michalkiewicz, już dawno o tym mawiał, Polacy w kraju (i nie tylko) słuchali tego jak opowieści o żelaznym wilku. Polskojęzyczny rząd w kraju zupełnie milczał jak zaklęty, czadząc umysły naszym rodakom kolejnymi sukcesami. Zupełna buta, arogancja, pycha, głupota... po kolei wymieniać można w nieskończoność.

                  Czy Polacy ponownie potrzebują tragedii, by zaczęli myśleć? Chyba na to wygląda. Niestety, każda szkoła kosztuje, a cenę już chyba znamy.

Robert Książczyk

                  Odpowiedź redakcji: Myśmy odebrali bardzo sowicie opłacone korepetycje, ale – jak Pan pisze – nadal wielu Polaków nie myśli samodzielnie.

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 27 kwiecień 2018 08:06

Listy z nr. 17/2018

         Charytatywna organizacja Komitet Upamiętnienia Polskiej Emigracji ma zaszczyt ogłosić realizację projektu budowy monumentu upamiętniającego emigrantów z ziem polskich do Kanady, którzy przybyli na ten kontynent przez Port Halifax, szczególnie „Pier 21” tego portu.

        Projekt ten został zainicjowany przez Jana Skorę, Konsula Honorowego RP w Halifaksie, w 2016 r. Następnie, we współpracy z Polish Canadian Society of Nova Scotia oraz Polish Canadian Women’s  Federation, Chapter 23 w Halifaksie, w lutym tego roku został utworzony Komitet Upamiętnienia Polskiej Emigracji w celu realizacji tej inicjatywy. Celem Komitetu jest uczczenie emigracji z ziem polskich do Kanady w formie monumentu, który zostanie zlokalizowany w prestiżowym  miejscu obok głównego wejścia do Narodowego Muzeum Imigracji „Pier 21” w Halifaksie.

        Opis monumentu:

        Proponuje się, aby głównym elementem monumentu była duża skała naturalna uzyskana z Polski. Naturalny kształt głazu/skały będzie symbolizował imigrantów przybywających do Kanady przez Port Halifax. Ekspresja artystyczna i forma skały zostaną ustalone w porozumieniu ze specjalistami i ekspertami w dziedzinie geologii. Tablica pamiątkowa poświęcona procesowi emigracji zostanie dołączona do przedniej ściany skały. Sugeruje się również, aby na szczycie skały znajdował się orzeł z brązu, symbolizujący połączenie imigrantów z Polską.

     Główny kamień sprowadzony z Polski zostanie umieszczony na naturalnym głazie skalnym uzyskanym z prowincji Nowa Szkocja. Naturalna szorstka powierzchnia tej skały będzie symbolizować charakter tego kraju, w którym nie zawsze łatwo było rozpocząć nowe życie. Prostota i symbolika monumentu odzwierciedla determinację emigrantów, a także ich proces adaptacji i integracji na tym kontynencie.

        Ostateczny wybór skały z Polski nastąpi w najbliższym czasie w zależności od warunków pogodowych. Główny kamień z Polski został podarowany przez kamieniołom w Brennej w Beskidach.  Firma Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) sponsoruje transport kamienia z Polski do Halifaxu. Port Halifax, właściciel gruntu w rejonie Muzeum Imigracji „Pier 21”, przekazał bezpłatnie teren na lokalizację monumentu i zatwierdził jego ogólną koncepcję artystyczną. Po zakończeniu budowy Port Halifax przejmie opiekę nad utrzymaniem monumentu oraz jego ubezpieczenie. Pan Andrzej Kurnicki, ambasador RP w Kanadzie, objął patronat nad tą inicjatywą. Departament Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Polsce oraz Instytut Pamięci Narodowej, jak i Polonia w Albercie zadeklarowały pomoc i wsparcie finansowe naszej inicjatywy.

        Monument ten stanie się ważnym symbolem dla polskiej społeczności w Kanadzie i upamiętni proces imigracji z ojczystej ziemi. Mamy nadzieję, że możemy liczyć na Wasze wsparcie i pomoc finansową dla tej inicjatywy. Uroczystość odsłonięcia monumentu zaplanowano na 16 września 2018 r. Szacowany budżet tej inicjatywy wynosi 50.000 CAD.

        Serdecznie prosimy o pomoc w promocji tej inicjatywy i wydarzenia wśród  przyjaciół, znajomych i wszystkich, którym bliskie są sprawy emigracji z ziem polskich.

        Donacje na ten projekt można składać za pomocą jednej z poniższych czterech metod. Jeśli żadna z tych metod nie jest dostępna, proszę o kontakt na poniższy e-mail adres, i postaramy się pomóc.

GoFundMe

https://www.gofundme.com/polish-emigration-memorial-monument

        Donacje można przekazać również bezpośrednio jednemu z członków Komitetu Upamiętnienia Polskiej Emigracji: Elizabeth Rulka, Teresa Skora, Beata Wojsyk, Paul Lenarczyk, Katarzyna Wolkowicz lub wysłać czek na adres: POLISH EMIGRATION MEMORIAL SOCIETY, 4089 ST MARGARETS BAY RD., HUBLEY, NS B3Z 1C2, CANADA

        Więcej informacji o projekcie można znaleźć na stronach:

http://polonianovascotia.ca/monument/

http://polishconsulhalifax.ca/

https://www.facebook.com/PolishEmigrationMemorialCommittee/

Komitet Upamiętnienia Polskiej Emigracji

E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Opublikowano w Poczta Gońca
Strona 1 z 33