Goniec

Switch to desktop Register Login

piątek, 19 styczeń 2018 08:31

Listy z nr. 3/2018

150 lat Kanady: Czy to jest jeszcze moja Kanada?

        Po prawie 30 latach pobytu w Kanadzie obserwuję niepokojące zmiany w kraju, który wybrałam na swoją drugą ojczyznę. Ciągle uważam Kanadę za bardzo dobry kraj do życia, chociaż coraz więcej rzeczy mnie tutaj niepokoi.  Bieżące wydarzenia coraz częściej przywołują mi obrazki z przeszłości, kiedy żyłam w kraju mało demokratycznym…

        Niepokoi mnie ograniczanie wolności słowa, czy wręcz nakazywanie używania ideologicznej nowomowy. Zaaprobowany przez parlament wniosek 103 potępiający islamofobię bez jednoczesnego definiowania tego zjawiska i nieokreślenia, co jest uważane za mowę nienawiści, praktycznie sprowadza się do zakazu wyrażania opinii o islamie, ogranicza wolność słowa. Ustawa C16, włączająca tożsamość i ekspresję płciową do obowiązującej listy praw człowieka, jakąkolwiek opozycję do tej ideologii czy sprzeciw przeciwko używaniu nowo wykreowanych zaimków osobowych w kontaktach z ludźmi transgender, czyni przestępstwem z nienawiści.

        Niepokoi mnie podważanie podstaw, na których zostało zbudowane zachodnie społeczeństwo, jak np. rodzina. Ontaryjska ustawa 28, likwidując pojęcia takie, jak matka, ojciec, i zastępując je słowami „rodzic” i „rodzic rodzący”, oraz przyznając, że dziecko może mieć czworo rodziców, podważa biologiczne podstawy rodziny.  Rozumiem intencje rozpoznania praw niewielkiej procentowo ilości rodzin o innej strukturze społecznej, niemniej jednak uważam tę ustawę za szkodliwą i niepokojącą.

        Niepokoi mnie używanie marksistowskiej, skrajnie lewicowej ideologii w organizowaniu życia społecznego. Promowanie sprawiedliwości społecznej poprzez dawanie coraz większych przywilejów z założenia „poszkodowanym” grupom mniejszościowym (Equity vs Equality), aby wyrównać postrzegane niesprawiedliwości społeczne, powoli staje się barierą rozwoju społecznego i ekonomicznego. Zatrudnianie pracowników w sektorze rządowym czy mianowanie sędziów Sądu Najwyższego nie według kwalifikacji, doświadczenia i wykształcenia, ale według przynależności do grup mniejszościowych (rasowych, etnicznych, płciowych, wg orientacji seksualnej etc.), jest tego jednym z przykładów.

        Niepokoi mnie również duża liczba imigrantów przybywających do Kanady drogą legalną i nielegalną, a w szczególności fakt, że rząd nie wymaga od nowo przybyłych integracji i przyjmowania naszych wartości i stylu życia. W wyniku tego wzrasta ilość enklaw etnicznych, dzisiaj mamy już ich w Kanadzie 260. Multikulturalizm stał się ideologią coraz mniej przystającą do potrzeb i realiów życia w Kanadzie.

        Oczywiście świat się zmienia i transformacja Kanady staje się faktem. Pytanie tylko,  czy takiej Kanady naprawdę chcą jej mieszkańcy?

Nadesłane przez Roman Walczak

        Od redakcji: Nic nie trwa wiecznie.

***

Sens żywota

Tutaj mądre życie idzie.

Gdzież są moje rany uwielbione

albo cicho uspokojone.

Gdzież każdy miał mnie osobliwie

w życiu Pana Boga szczęśliwie.

Odciąć los od Ciebie 

może zmienić całkowicie w niebie.

Całuję i zwabiam szczerze

tylko na papierze.

Zawsze rodzaj męski

i także rodzaj żeński

w pokucie tylko drży chwalebnie

żeby dostać do nieba inteligentnie.

Byłam i jestem życiem

także do Twoich stóp przykładem.

Obroń mnie, ochroń mnie, daj to co

trzeba aby dojść do nieba

ku chwale. Amen   Wiktoria Byczko

        Dziękuję za pomoc w opublikowaniu tego poematu. Lubię Was szczerze i proszę o pomoc, żeby Polacy to uspokoili inteligentnie.

        Szczęśliwego Nowego Roku 2018.

Wiktoria Byczko

        Od redakcji: Szanowna Pani, bardzo dziękujemy za zaufanie, Pani poezja wydaje się być nieco hermetyczna.

***

List KPK do prezesa IPN

Szanowny Panie Prezesie,

        29 stycznia mija 74. rocznica mordu ok. 40 Polaków w Koniuchach na Wileńszczyźnie dokonanego w 1944 r. przez partyzantów sowieckich i żydowskich. W odróżnieniu od innych rocznic (np. pogromu w Kielcach). mord w Koniuchach jest systematycznie przemilczany – brak obchodów oraz publikacji IPN na ten temat.

         W lutym 2001 Kongres Polonii Kanadyjskiej (KPK) zwrócił się do IPN w celu rozpoczęcia dochodzeń, lecz dotychczas – pomimo upływu 17 lat – sprawa nie została ukończona. Dowódcy całości akcji Genrikasowi Zimanasowi (Henryk Zyman) wciąż nie odebrano krzyża Virtuti Militari nadanego mu przez PRL.

         Załączam gruntowne opracowanie historyczne tego tematu wyjęte z publikacji „A Tangled Web”, która jest dostępna w portalu KPK: http://www.kpk-toronto.org/obrona-dobrego-imienia/

Z poważaniem,

R. Tyndorf

============

LIST OD KPK DO IPN W SPRAWIE MORDU W KONIUCHACH

12 lutego 2001 r.

WP Prof. dr hab. Leon Kieres

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej

oraz

WP Prof. dr hab. Witold Kulesza

Dyrektor Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu

Instytut Pamięci Narodowej

00-207 Warszawa

Pl. Krasińskich 2/4/6

Wielce Szanowni Panowie Profesorowie!

        Zwracamy się do Instytutu Pamięci Narodowej w celu rozpoczęcia badań i dochodzeń nad jednym z licznych masowych mordów ludności cywilnej popełnionych na Kresach Wschodnich, co zdaje się być sprawą zaniedbaną. Mord ten popełniono wiosną 1944 r. na mieszkańcach wsi Koniuchy, gmina Bieniakonie, powiat Lida, województwo nowogródzkie, przez partyzantów sowieckich. Istnieją liczne relacje samych sprawców tego mordu oraz znane są dokładnie nazwiska członków niektórych oddziałów. Według twierdzeń sprawców w Koniuchach, zginęło kilkaset osób narodowości polskiej, w większości były to kobiety i dzieci.

        Podajemy poniżej zestawienie relacji (w języku angielskim oraz w tłumaczeniu polskim – kopie wymienionych źródeł też załączono) o mordzie w Koniuchach autorstwa sprawców:

(...)

        Potwierdzenie mordu w Koniuchach można znaleźć także w dzienniku partyzantów żydowskich pt. „Operations Diary of a Jewish Partisan Unit in Rudniki Forest” (jest on dostępny w Internecie: <www.yadvashem.org/about_holocaust/documents/part3/doc211.html> oraz <www.us-israel.org/jsource/Holocaust/Rudniki.html>), w którym podano, że napad miał miejsce w styczniu 1944 r. i wzięli w nim udział partyzanci z oddziałów Jacoba Prennera („Śmierć faszystom”) i Shmuela Kaplinsky’ego („Ku zwycięstwu”) tzw. Litewskiej Brygady. Ponadto swój udział w akcji likwidacji wsi Koniuchy potwierdza Zalman Wyłożny, który służył w oddziale „Śmierć faszystom”. Powiada on, że „cała wieś została puszczona z dymem, a mieszkańcy wymordowani”. Patrz: Janusz Gołota, “Losy Żydów ostrołęckich w czasie II wojny światowej,” Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego, nr 187 (1998), s. 32 (autor powołuje się na zeznanie Zalmana Wyłożnego, Yad Vashem 1503-80-1).

        Sprawę tę skomentował historyk Kazimierz Krajewski w książce pt. „Na Ziemi Nowogródzkiej”. „Nów” – Nowogródzki Okręg Armii Krajowej (Warszawa: Instytut Wydawniczy Pax, 1997), na s. 511-512, w sposób następujący:

        Jedyną „winą” mieszkańców Koniuch było to, że mieli już dosyć codziennych – a właściwie conocnych – rabunków oraz gwałtów i chcieli zorganizować samoobronę. Bolszewicy z Puszczy Rudnickiej postanowili zrównać wieś z ziemią, tak by zastraszyć ludność innych wiosek. […]

        Wymordowanie mieszkańców wsi Koniuchy (wraz z kobietami i dziećmi) opisane zostało przez Chaima Lazara jako wybitna „operacja bojowa”, z której jest on autentycznie dumny. Opis „ufortyfikowania” wsi jest kompletną bzdurą. Była to normalna wioska, w której część mężczyzn zorganizowała samoobronę. Ich uzbrojenie stanowiło parę zardzewiałych karabinów.

        Niestety, znane są jedynie nazwiska partyzantów żydowskich, z których pochodziło około 50 sprawców. Podane są one na s. 405-407 ww. książki I. Kowalskiego, pt. „A Secret Press in Nazi Europe”, m.in.: Jacob Prenner (Prener), Shmuel Kaplinsky (Schmuel Kaplinski), Shlomo Brand, Isaac Kowalski, Chaim Lazar, Israel Weiss i Zalman Wolozni (Wyłożny). Ci partyzanci żydowscy byli przeważnie obywatelami RP. Należy ustalić personalia pozostałych sprawców.

        Wobec przedstawionych tu dowodów, mamy nadzieję, że badania nad tą zbrodnią zostaną podjęte natychmiast.  

***

Szanowni Państwo,

        Uprzejmie informujemy, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiło dwa konkursy na działania poza granicami Polski:

        1.       Ochrona dziedzictwa kulturowego za granicą – którego celem jest poprawa stanu zachowania i wzmocnienie ochrony dziedzictwa kulturowego znajdującego się poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej oraz upowszechnianie wiedzy na jego temat.

        2.  Miejsca Pamięci Narodowej za Granicą – którego celem jest dążenie do zapewnienia godnego miejsca spoczynku naszym poległym i pomordowanym oraz troska i opieka nad miejscami pochówku znajdującymi się poza granicami kraju.

        Na stronach Ministerstwa Kultury (http://www.mkidn.gov.pl/pages/strona-glowna/finansowanie-i-mecenat/programy-ministra/programy-mkidn-2018/ochrona-dziedzictwa-kulturowego-za-granica.php oraz http://www.mkidn.gov.pl/pages/strona-glowna/finansowanie-i-mecenat/programy-ministra/programy-mkidn-2018/miejsca-pamieci-narodowej-za-granica.php) znajdą Państwo szczegółowe informacje na temat tych programów, a także regulaminy i warunki składania wniosków projektowych.

        Termin nadsyłania wniosków projektowych upływa 31 stycznia 2018 roku.

        Uprzejmie proszę o rozpowszechnienie tej wiadomości wśród potencjalnie zainteresowanych.

        Z wyrazami uszanowania,

        Andrzej Szydło

Konsulat Generalny RP w Toronto

        Od redakcji: Rzeczywiście, termin dość szybko upływa...

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 12 styczeń 2018 07:54

Listy z nr. 2/2018

Sz. Redakcjo!

        Jestem stałą czytelniczką „Gońca”. Na wstępie to życzę Redaktorowi Naczelnemu i całej redakcji Szczęśliwego Nowego Roku. Odnośnie do listów p. Richarda Kuśmierczyka i p. Stanisława Pietrasa i innych.

        Te problemy mają również inni Polacy. Pan W. Lizoń nic Wam nie pomoże. Rząd polski ma dać emerytury Ukraińcom w kwocie 1000 zł, którzy wpłacą składki ubezpieczeniowego przez okres 3 miesięcy. To jest dyskryminacja Polaków, którzy nie dostają obiecanych 1000 zł emerytury, bo im brakuje do składek dwóch trzecich. Proszę pisać do Senatu RP, bo tam jest organizacja ds. Polonii.

        Odnośnie do umowy zawartej między Polską a Kanadą w sprawach emerytur, o unikaniu podwójnego opodatkowania, to jest nie do końca zrobione, ponieważ jest jednak podwójne opodatkowanie. Polscy emeryci, którzy chcą wrócić do Polski na stałe, płacą podatek w Kanadzie (przed wysyłką do Polski jest potrącany podatek). A w Polsce, również płacą podatek od tej emerytury z Kanady. To są duże koszty dla emerytów. 

        Umowę zawartą między Polską a Kanadą o unikaniu podwójnego opodatkowania trzeba koniecznie zmienić. Zająć się tym powinien Kongres Polonii Kanadyjskiej. Ale za kadencji p. W. Lizonia KPK tym się nie zajmie. Podobnie p. T. Berezowska nic nie zrobiła w tym kierunku i innych sprawach pomocy dla Polaków. Wobec tego, kto chce popierać p. W. Lizonia, powinien się zastanowić!

        Z poważaniem,

Krystyna K.

Toronto, 3.01.2018

        Odpowiedź redakcji: Czas poruszyć tę sprawę.

***

Witamy serdecznie,

        Już na wstępie pragniemy podziękować za udział w organizowanych przez Polish American Poets Academy, Inc. konkursach poezji i zaprosić do uczestniczenia w kolejnych konkursach: na Wiersz Roku – termin nadsyłania prac konkursowych (przedłużony o kilka miesięcy) do 31 marca 2018, i na Poezję Emigracyjno-Patriotyczną – termin nadsyłania zgłoszeń do 31 maja 2018.

        Jednocześnie prosimy bardzo o promowanie naszych konkursów poezji w swoim miejscu zamieszkania, w lokalnych mediach, kościołach, organizacjach, na Facebooku i wśród znajomych. Wierzymy bowiem w drzemiące gdzieś wielkie pokłady talentu wciąż nieodkrytego. 

        Po raz pierwszy w historii naszej organizacji (PAPA, Inc., niedochodowa organizacja literacka została zarejestrowana w NJ w 2004 roku), Kapituła Akademii zmuszona była anulować dwa konkursy poezji (na wiersz miłosny i poezję religijną) ze względu na zbyt małą liczbę zgłoszeń konkursowych i z powodu zbyt niskiego poziomu nadesłanych prac. Opcja unieważnienia konkursu jest objęta Statutem Akademii, zatwierdzonym w czerwcu 2004 roku, który zezwala na przedłużenie terminu nadsyłania prac na dany konkurs lub ogłoszenie nowego konkursu, co niniejszym czynimy.

        Pragniemy również nadmienić, iż w 2018 roku Akademia wyda w formie antologii najlepsze wiersze, jakie otrzymała w ciągu 14 lat swojego istnienia.

        Przypominamy, że poeci, którzy są zainteresowani wydaniem swoich wierszy w formie książkowej, proszeni są o kontakt z Akademią.

        Gorąco pragniemy podziękować za dotychczasowe wsparcie udzielane Akademii i  prosić o dalsze. Polish American Poets Academy, Inc., która utrzymuje się wyłącznie ze swojej działalności i jest jedynym fundatorem i sponsorem nagród i antologii dla poetów (których nie stać na zakupienie tejże antologii, na wpisowe, czy też na składkę członkowską), potrzebuje pomocy. Każda forma wsparcia – finansowa czy rzeczowa – będzie mile widziana.

        Osoby uprawiające działalność gospodarczą itp. oraz przedsiębiorstwa, które zechcą wesprzeć naszą działalność, będą, na życzenie, promowane na portalu naszego sponsora medialnego – New York & New Jersey Magazine Online: www.e-businesscardexchange.com.

        Z góry dziękujemy za każdą formę pomocy.

        Korzystając z okazji, życzymy Zdrowych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz zdrowia, szczęścia, wszelkiej pomyślności i weny twórczej w Nowym Roku,

Kapituła i Rada Dyrektorów Polish American Poets Academy, Inc. 

na czele z Prezes 

Barbarą „Alex” Aleksandrowicz

Polish American Poets Academy, Inc.

PO Box 3163

Wallington, NJ 07057, USA

E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

www.e-businesscardexchange.com (JPII PAPA)

        Odpowiedź redakcji:  xxx

***

        Wywiad Grzegorza Brauna z Panem Nikt 

        Dzień dobry. Jestem fanem pana Brauna, ale niepokoi mnie jego ostatnie wręcz trącające o fanatyzm antysemickie nastawienie. 

        W  wyżej wspomnianym wywiadzie przytacza on tekst modlitwy którą rzekomo wypowiadają rabini podczas zapalania świec chanukowych. Z uwagi na treść tej modlitwy zadałem sobie trud sprawdzenia czy to prawda. 

        Nigdzie, ale to nigdzie nie znalazłem nic nawet zbliżonego do cytatu pana Brauna. Być może pan Braun ma wiedzę niedostępna dla mnie, ale mam prośbę o źródło tego cytatu. 

        Z poważaniem 

Czytelnik Gońca

Odpowiedź redakcji: 

Translation:

        And [we thank You] for the miracles, for the redemption, for the mighty deeds, for the saving acts, and for the wonders which You have wrought for our ancestors in those days, at this time —

        In the days of Matityahu, the son of Yochanan the High Priest, the Hasmonean and his sons, when the wicked Hellenic government rose up against Your people Israel to make them forget Your Torah and violate the decrees of Your will. But You, in Your abounding mercies, stood by them in the time of their distress. You waged their battles, defended their rights, and avenged the wrong done to them. You delivered the mighty into the hands of the weak, the many into the hands of the few, the impure into the hands of the pure, the wicked into the hands of the righteous, and the wanton sinners into the hands of those who occupy themselves with Your Torah. You made a great and holy name for Yourself in Your world, and effected a great deliverance and redemption for Your people Israel to this very day. Then Your children entered the shrine of Your House, cleansed Your Temple, purified Your Sanctuary, kindled lights in Your holy courtyards, and instituted these eight days of Chanukah to give thanks and praise to Your great Name.  (http://www.chabad.org/holidays/chanukah/article_cdo/aid/597182/jewish/Val-Hanissim.htm)

***

        W odpowiedzi  Pani M.T. nt. mojego listu wyjaśniam,  że ja nie porównywałem, który system emerytalny jest lepszy, tylko przedstawiłem w skrócie oba systemy, a ocenę pozostawiłem czytelnikom. Co do znowelizowanej ustawy,  która obowiązuje od 1 września ub.r., a dotyczącej dodatku dla represjonowanych, to wiem o tym i jestem w trakcie załatwiania tego dodatku. Ten dodatek jest dla osób represjonowanych, a emerytura jest dla wszystkich, którzy w Polsce pracowali i płacili składki  emerytalne. Ten dodatek nie jest i nie może być rekompensatą za zniszczenie dokumentów przez zakład pracy i uznanie tego jako zgodne z prawem przez ZUS, a to spowodowało obniżenie mojej emerytury. Moją intencją było podzielenie się z czytelnikami swoją wiedzą i osobistym doświadczeniem. Mam nadzieję, że czytelnicy nie będą mieć tak przykrych doświadczeń. Gdy moje kłopoty zostaną wyjaśnione, poinformuję czytelników o tym. Dziękuję Pani Małgorzacie za informację To miło, że Pani  też się dzieli swoją wiedzą. 

        Z poważaniem Stanisław Pietras.   

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 05 styczeń 2018 00:00

Listy z nr. 1/2017

Kochana Redakcjo! Witam! 

        – Cudna wiadomość z Watykanu, którą mam przed sobą i pragnę się nią podzielić. 

        U schyłku odchodzącego starego roku Ojciec Święty Franciszek uznał Dekret o Beatyfikacji kardynała Stefana Wyszyńskiego. Zbadano 37 dzieł naszego Kardynała Tysiąclecia i w ten sposób pierwszy etap procesu beatyfikacyjnego został zakończony pozytywnie! Teraz trzeba cudu uzdrowienia, by proces beatyfikacji szedł dalej. 

        Dwa słowa jeszcze o historii szopki, to wciąż na czasie. Pierwszą szopkę zbudował w 1223 roku święty Franciszek we włoskim mieście Greccia, w tym roku w Asyżu w żłóbku zbudowanym z 445 łusek po nabojach ojcowie franciszkanie umieścili figurę Dzieciątka Jezus na sianku z łuskami naboi. Szopka ta stoi przed Bazyliką Świętego Franciszka w Asyżu. A ta liczba 445 łusek to symbol 445 ludzi Kościoła, księży, zakonnic, braci zakonnych, którzy zginęli za wiarę od pierwszego stycznia 2000 roku do dziś. 

        W ubiegłem roku franciszkanie w Asyżu użyli do budowy szopki kamieni z Bazyliki Świętego Benedykta zburzonej w Nursji przez trzęsienie ziemi, w którym zginęło 300 osób. Rok wcześniej szopkę betlejemską zrobiono z resztek drewnianej łodzi, w której przez Morze Śródziemne przedostali się do Europy migranci i uchodźcy! W ciągu ostatnich 5 lat 14 000 osób (!!!) tę przeprawę przez Morze Śródziemne przypłaciło życiem. 

        Pozdrawiam mile, życząc Szczęśliwego Nowego Roku, dalszych obfitych Łask i Błogosławieństwa Bożych płynących z tajemnicy miłości objawionej w ciszy Nocy Betlejemskiej.

        Dziękuję 

Bożena Senkowska-Żukowska 
parafia Świętego Kazimierza w Toronto

        Od redakcji: No rzeczywiście, cudna wiadomość.

***

Adresat: Pan Stanisław Pietras, Burlington.  

        Odnosząc się do Pana listu na temat różnicy w systemach wypłaty emerytury w Polsce i w Kanadzie, radzę (jeśli mogę) nie porównywać, i tym samym nie denerwować się.

        Natomiast chciałabym Pana poinformować (może Pan wie), że nasz Pan Prezydent podpisał ustawę, która obowiązuje od 1 sierpnia 2017 roku, na mocy której osoby represjonowane (czyli internowane) mogę ubiegać się o dodatek dożywotni do emerytury wysokości 400 złotych polskich. Niezależnie od dochodów i miejsca zamieszkania. Prywatnie mam znajomego, tutaj w Toronto, który dodatek otrzymał. Załatwiał sprawę osobiście, a nie przez listy.

Treszczyński  Małgorzata 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

        Od redakcji: Informowaliśmy o tym, p. Pietras jest naszym czytelnikiem i z pewnością o tym wie.

***

Gdańsk, 26.12.2017

Upadki imperialne a Unia Europejska

        Gdy analizuje się przyczynę rozpadu różnych tworów imperialnych, to niemal zawsze można dopatrzyć się nadmiernych przywilejów elit rządzących. Obecna Unia Europejska, mocno zbiurokratyzowana, ma również dla swoich posłów i kierownictwa bardzo duże przywileje, które wyraźnie nie odpowiadały Anglikom i w związku z tym postanowili opuścić Unię Europejską. Tylko nieliczne kraje, w tym Polska (rządzona przez PiS), widzą niebezpieczeństwo dalszego rozpadu Unii Europejskiej, ponieważ Niemcy i Francja przy pomocy takich nieudaczników, jak F. Timmermans i D. Tusk, próbują zrobić z demokratycznej Unii imperium, narzucając trudne do zaakceptowania wymagania prawne.

        Historia uczy i wykazuje, iż nadmierne przywileje często demoralizują, co wyraźnie widać po „nadzwyczajnej kaście” polskich sędziów. Trudno zrozumieć, dlaczego totalna opozycja opanowana przez historyków i filozofów nie wyciąga wniosków z nauk historycznych i rzuca gromy na polskich prawników, którzy chcą uzdrowić niewydolne i często skorumpowane sądownictwo.

        Każdy myślący człowiek wie, że niemal o wszystkim decydują ludzie, a nie komputery, paragrafy prawne i konstytucje. Trzeba podkreślić, że w działalność dezinformacyjną zaangażowanych jest wiele środków i ludzi. Na przykład telewizję TVN zaliczam do firm niezależnych od faktów i logicznego myślenia. Najbardziej wpływowa i kłamliwa gazeta ZSRS nieprzypadkowo nazywała się „Prawda”.

        Wszystko wskazuje na to, że nowy rok 2018 mimo zaciekłej propagandy dezinformacyjnej przyniesie Polakom i Polsce wiele korzystnych zmian nie tylko w sferze ekonomicznej, ale także w sądownictwie.

        Załączam najlepsze życzenia szczęśliwego nowego roku 2018.

W. Łęcki

        

Od redakcji: Dziękujemy, również najlepsze życzenia, miejmy nadzieję, że nadal o wszystkim będą decydować ludzie, a nie coraz bardziej popularna sztuczna inteligencja.

***

Szanowni Państwo, Szanowna Redakcjo,

        Na zbliżające się Święta dla Państwa i Państwa Najbliższych najlepsze życzenia przeżywania Bożego Narodzenia w zdrowiu, radości i ciepłej, rodzinnej atmosferze.

        Kolejny zaś Nowy Rok niech będzie czasem pokoju oraz realizacji osobistych i zawodowych zamierzeń.

        Wdzięczna za okazane wsparcie, opublikowanie apelu o pomoc,

        Anna Gamracka 
z synem Maksymilianem oraz mamą.

        PS Bardzo dziękujemy za ponowne opublikowanie naszego listu z prośbą o pomoc. Dzięki ponownej publikacji na nasz apel odpowiedziało kilkanaście osób.
        Bardzo dziękujemy.

        Od redakcji: No to fajnie, że ludzie otworzyli serca, pomagając sobie (dobry uczynek) i Pani. Wzajemnie dużo łask na ten Nowy Rok.

***

Nocne najście policji na mieszkanie działacza pro-life

        30 grudnia o godzinie 21:30 dwaj policjanci uzbrojeni w broń automatyczną postanowili podjąć interwencję w mieszkaniu prywatnym działacza pro-life Macieja Wiewiórki, zamieszkanym przez rodzinę z dwojgiem małych dzieci, oczekującą na narodziny trzeciego. Biorąc pod uwagę okoliczności, można by się spodziewać, że chodziło o zagrożenie terrorystyczne, handel narkotykami albo inne przestępstwo ciężkiego kalibru. Tymczasem okazało się, że powodem nocnego najścia policjantów z bronią był plakat pokazujący prawdę o aborcji, umieszczony na samochodzie należącym do Fundacji Pro – Prawo do życia, który komuś się nie spodobał. Jest oczywiste, że motywacja interwencji była ideologiczna.

        Policjanci podejmujący czynności zachowywali się nerwowo i agresywnie, próbując zastraszyć działacza Fundacji i uniemożliwić mu nagrywanie interwencji. Gdy to nie przyniosło efektów, postanowili go wylegitymować oraz próbowali przekonać do przestawienia samochodu w inne miejsce. Równocześnie nie potrafili podać jakiejkolwiek podstawy prawnej swoich działań. Na pytanie o podstawę legitymowania, funkcjonariusz podał, że „legitymuje na podstawie legitymowania”, natomiast jako podstawę interwencji, że działacz ma przestawić pojazd, ponieważ mimo że stoi zgodnie z prawem, to w tym miejscu się komuś nie podoba…

        Warto przypomnieć, że podobna sytuacja miała miejsce w kwietniu tego roku, gdy policja bezprawnie weszła do mieszkania działaczek antyaborcyjnych z Rumi, prywatnie sióstr Macieja Wiewiórki. 

        Policja wciąż szykanuje obrońców życia przez zakładanie w kółko bezpodstawnych spraw sądowych, gnębienie wyrokami nakazowymi, ciągłe przesłuchania, utrudnianie i rozbijanie legalnych zgromadzeń, a nawet nachodzenie działaczy w ich domach. Pozostaje pytanie, jak długo jeszcze policja, zamiast pilnować

porządku, będzie pełniła rolę cenzora debaty publicznej, zamykającego usta tym, którzy nie boją się mówić o niewygodnej prawdzie.

        Pozdrawiam serdecznie.

        Od redakcji: To jakieś lokalne porachunki czy działanie odgórne?

Opublikowano w Poczta Gońca
czwartek, 21 grudzień 2017 23:11

Listy z nr. 51/2017

Panie Redaktorze,

Szanowny Panie Andrzeju,

        Z okazji odbioru Krzyża Wolności i Solidarności, powielił Pan “biografię” niby moją.

        Wiem że autorem tego tekstu jest historyk z IPN Białystok. Od lat prosiłem o poprawę. Bez skutku.

        Pozwoli Pan, że wyjaśnię.

        Między 14 a 16 grudnia 1981 r. nie byłem zwalniany z więzienia. Trzymano mnie na dołku bez jedzenia i picia. Następnie, napisał Pan, że byłem zwolniony z więzienia na mocy aktu łaski. To kłamstwo najbardziej mnie dotyka. Akt łaski, czyli ówczesna rada państwa prl ułaskawiła mnie. Otóż nie. Moja żona w połowie grudnia 1981 r. przekupiła sekretarkę sędziego penitencjarnego w Elblągu paczką kawy i ta zorganizowała „rozprawę” w celi więzienia w Braniewie. Ta rozprawa to tradycja prl. Represjonowani w latach 40., 50. nazywali takie rozprawy sądami kiblowymi. Zwolniono mnie na tzw. przerwę w odbywaniu kary na okres 6 miesięcy oraz zwolniono p. Ryszarda Gocłowskiego z Białegostoku. Miałem wrócić do więzienia 20 czerwca 1983 r. ówczesny sejm prl w kwietniu 1983 r. ogłosił mocą ustawy amnestię. Dlatego do więzienia nie wróciłem.

        Nie było żadnego komunistycznego „aktu łaski”.

        Komunistów nigdy w życiu o nic nie prosiłem, niezależnie od ceny, jaką przyszło mi płacić.

Z poważaniem

Janusz Szepietowski

Kitchener

PS

        Napisałem nazwy niektóre małą literą. Celowo.

PS 

        Zgromadziłem ponad 1000 stron akt i dokumentów tylko w mojej sprawie.

        Od redakcji: Szanowny Panie, jeszcze raz gratuluję, dziękuję za wyjaśnienie, rzeczywiście Pana życiorys wziąłem z Encyklopedii Solidarności, ale o ile mnie pamięć nie myli, taki sam odczytała Pani Konsul w kościele przed wręczeniem Panu Odznaczenia – to tytułem usprawiedliwienia.

***

Emeryci i renciści 

popierajcie partię czynem 

umierając przed terminem

POTYCZKI z ZUS-em                        

        Przytoczyłem znane powiedzenie z czasów PRL-u, które jest nadal aktualne. Rządzący traktują ich jak zło konieczne. Znany polski satyryk kiedyś zażartował, że cały kryzys w PRL-u spowodowany był przez hulaszczy tryb życia emerytów i rencistów. A tak naprawdę to im wiatr wieje w oczy, chyba że emerytem jest były parlamentarzysta. A niby według prawa wszyscy jesteśmy równi. 

        Od czasów PRL-u zmieniło się troszkę na lepsze (minimalna emerytura) lecz jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia. 

        Ja również jestem od trzech lat polsko-kanadyjskim emerytem i chcę się podzielić z czytelnikami swoją przygodą z ZUS-em, jak również z kanadyjskim systemem emerytalnym. Kiedy zbliżały się moje 65. urodziny, napisałem odręcznie wniosek  do ZUS-u o wypłacanie mi polskiej części mojej emerytury za 16 lat pracy w Polsce. Ze względu na podniesienie wieku emerytalnego przez rząd  D. Tuska, kazano mi czekać 7 miesięcy i ponownie złożyć wniosek, co uczyniłem. Po podpisaniu umowy polsko-kanadyjskiej zwróciłem się do byłych pracodawców o przesłanie do ZUS-u zaświadczeń o składkach i zarobkach (Rp7).

        Mój ostatni pracodawca, czyli „BUMAR” Łabędy, przesłał do ZUS-u zaświadczenie o składkach i zarobkach zawierające bardzo zasadnicze błędy, takie jak okres zatrudnienia, myląc się o 5 lat. Napisano, że byłem zatrudniony od 1962 r. Czyli od 7. klasy szkoły podstawowej. Drugi błąd to brak danych za 8 z 15 lat zatrudnienia. Trzeci błąd to zwalanie winy na filię w Zabrzu Mikulczycach za niedostarczenie danych za lata 1962–71, mimo że podjąłem pracę w Zabrzu dopiero w 1972 r. Jednym słowem, trzy osoby, w tym kierownik działu kadr, potwierdziły nieprawdę, podpisując się na urzędowym dokumencie. Na moje pytanie o brakujące dane za okres ośmiu lat pracy, a potrzebne do właściwego obliczenia  kapitału początkowego, a następnie wysokości mojej emerytury, usłyszałem w odpowiedzi, że zakład pracy miał prawo, a nawet obowiązek niszczenia dokumentów po pięciu latach. Obecnie prawo nakłada obowiązek na pracodawcę przechowywania dokumentów pracowniczych przez 50 lat. W przeszłości prawo było bardziej liberalne, lecz zawsze była ciągłość prawna, która nie pozwalała pracodawcy na niszczenie dokumentów. 

        W moim przypadku było to robione wybiórczo i chyba w ramach represji za działalność związkową. 

        Otóż moja żona też była pracownicą Bumaru i otrzymała dane za ten sam okres zatrudnienia, za który zakład zniszczył moje dokumenty. Moi byli współpracownicy z tamtych lat, odchodząc na emeryturę, nie mieli tego problemu i mogli sobie wybrać ostatnie 10 lat pracy lub 20 najlepszych lat z całego okresu zatrudnienia jako podstawę do obliczenia swojej emerytury i dziś pobierają emeryturę dwa razy wyższą od mojej połączonej polsko-kanadyjskiej. 

        ZUS zaakceptował bezprawne zniszczenie moich dokumentów. Okres ośmiu lat pracy i płaconych składek zaliczył mi jako okres nieskładkowy, czyli 30 proc. średniej krajowej, natomiast średnia moich składek za okres składkowy to 164 proc. Tym sposobem ZUS zaniżył  mi  emeryturę o 40 proc. i do tego się przyznał, a pośrednio winę za to zwalił na mnie, bo nie dostarczyłem zniszczonych przez zakład dokumentów. 

        ZUS jest opieszały lub leniwy w tym, co robi, bo wystarczyło sięgnąć do swoich archiwów i zobaczyć, ile pobrał z moich zarobków za pośrednictwem mojego zakładu pracy. Bumar wskazuje, na jakie konto ZUS-u wpłacał moje składki. Napisałem odwołanie, lecz ZUS podtrzymał swoją decyzję z uwagi na brak (zniszczonych) dokumentów. ZUS poradził mi, abym się odwołał do Sądu Pracy (Sąd Okręgowy w Łodzi) od ich decyzji, co też uczyniłem

        Dziwi mnie tryb postępowania. Otóż jeśli chcę się odwołać do sądu, muszę to zrobić przez ZUS, czyli drugą stronę konfliktu. Przecież to jawny i ewidentny konflikt interesów. Przecież ZUS może moje odwołanie razem z załącznikami potraktować wybiórczo, dokonując selekcji moich dokumentów przed wysłaniem do sądu. Przecież osoba mieszkająca za granicą raczej się nie pojawia na rozprawie. Przy takim trybie postępowania każdy odwołujący się od decyzji ZUS-u idzie do sądu po wyrok, a nie po sprawiedliwość. 

        Dlaczego nie mogę przesłać swojego odwołania bezpośrednio do sądu, lecz muszę to robić  przez mojego oponenta jako pośrednika? 

        To pytanie zadałem Panu Ministrowi  Z. Ziobrze, które przesłałem do Ministerstwa Sprawiedliwości na początku tego miesiąca. Na razie nie znam daty rozprawy sądowej w Sądzie Okręgowym w Łodzi. Za opór wobec komunistów płacę wysoką cenę i być może będę płacił do końca życia, lecz tego nie żałuję. Teraz gnębią mnie finansowo, bo już mi zabrali wolność przez krótki okres, a potem rodzinę i Ojczyznę. Dopóki nie będzie gruntownej zmiany w polskim sądownictwie, będzie dużo więcej ludzkiej krzywdy, a każdy idący do sądu po sprawiedliwość będzie wychodził z wyrokiem i poczuciem niesprawiedliwości. Czas, aby ta sędziowska kasta znalazła się pod społeczną kontrolą. 

        To nie koniec przygód emeryta korzystającego z umowy polsko-kanadyjskiej; będzie również o tym, jak Service Canada „wspomaga” polskiego emeryta w Kanadzie.

        W drugiej części listu chcę w skrócie pokazać, jaki wpływ ma kanadyjski system emerytalny na życie polsko-kanadyjskiego emeryta, i nie tylko. Zacznę od rozliczeń podatkowych income tax. Znów na swoim przykładzie. Ja otrzymuję z Polski polską część swojej emerytury za lata przepracowane w Polsce. 

        Otrzymując roczne rozliczenie z ZUS-u, zaliczam polskie świadczenie emerytalne do moich kanadyjskich dochodów w 100 procentach, lecz podatek od tego świadczenia jest zaliczany przez program zatwierdzony przez Revenue Canada tylko w około 40 proc. jako kredyt. Różnicę pomiędzy zapłaconym w Polsce podatkiem a kredytem otrzymanym z Revenue Canada muszę dopłacić do Revenue Canada. 

        Oznacza to, że strona kanadyjska dobiera sobie tylnymi drzwiami z mojej polskiej emerytury wbrew zapisom w umowie polsko-kanadyjskiej o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jest tam zapisane, że żadna ze stron umowy nie może opodatkować świadczeń emerytalno-rentowych wyżej niż 15 proc. Jeśli doliczę tę różnicę pomiędzy zapłaconym podatkiem a otrzymanym kredytem, to jest więcej niż 15 proc.

        Pytałem o to w polskim konsulacie przy okazji odbioru polskiego paszportu, lecz otrzymałem w okienku odpowiedź, że strona polska nie sprawdza, czy druga strona podpisanej umowy wypełnia zobowiązania w niej zawarte. Tym się nie interesują. Zwróciłem się z tym pytaniem do posłanki kanadyjskiego parlamentu z Burlington, lecz ona również nie udzieliła mi odpowiedzi, dlaczego Revenue Canada nie zalicza w całości zapłaconego w Polsce podatku. Doradziła mi, abym za pośrednictwem jej biura zapytał o to Revenue Canada, co też uczyniłem kilka miesięcy temu. Pod koniec listopada otrzymałem list z Revenue Canada, że takie pismo do nich wpłynęło, lecz bez podania terminu odpowiedzi. 

        Pytałem również kilku osób trudniących się zawodowo rozliczaniem podatków, lecz one również nie znały odpowiedzi. Zapytałem również byłego posła, a obecnie prezesa KPK. On też nie znał odpowiedzi, lecz obiecał, że zapyta kompetentnej osoby. Emeryta takiego jak ja  mimo emerytury zakładowej nie stać na dopłacanie każdego roku kilkuset dolarów do już opodatkowanej emerytury. Może ktoś czytający ten list zna odpowiedź na postawione przeze mnie pytanie i pomoże bezinteresownie rozwiązać ten problem emerytom pobierającym polską emeryturę. 

        Różnice pomiędzy systemami emerytalnymi Polski i Kanady są wielkie. Kanadyjski system składa się z trzech części, czyli z głównej CPP (bardzo ubogiej), następnie z pensji starczej zależnej od okresu stałego pobytu i ostatnia część to gwarantowany dodatek dla osób, których dochód nie przekracza minimum socjalnego. CPP jest uzależnione od naszych składek wpłacanych w okresie zatrudnienia, lecz obwarowanych limitami. Dolny limit to ten dotyczący niskich zarobków. Jeśli ktoś zarabia poniżej tego limitu, to nie są pobierane od niego składki emerytalne (można to zobaczyć na corocznym wykazie przysyłanym przez CPP). Górny limit jest ustalany każdego roku. Jeśli ktoś zarabia powyżej tego limitu, to często już w połowie roku przestaje płacić składki emerytalne. Te limity są czynnikiem kontrolującym wysokość przyszłych emerytur, aby emeryci nie prowadzili hulaszczego trybu życia. Chyba że pracując, wraz z rodziną odmawiają sobie wielu dóbr lub przyjemności, odkładają na RRSP. Ci, co niczego sobie nie żałują, wydając wszystkie zarobione pieniądze, na starość mogą liczyć na trzecią część kanadyjskiej emerytury, czyli gwarantowany dodatek  do niskich dochodów, który pochodzi z podatków pracujących. 

        Ja osobiście współczuję wszystkim, którzy korzystają z tej części kanadyjskiej emerytury, bo to jest upokorzenie bez względu na wypadki losowe czy świadome życie na koszt podatnika. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał korzystać z tej formy pomocy społecznej, która oficjalnie jest „trzecią częścią emerytury”. Tej części nie można otrzymać, mieszkając poza Kanadą. 

        Co do drugiej części, jest to starcza pensja (old security). Ta część jest uzależniona od długości stałego pobytu w Kanadzie. Za każdy rok dostajemy 1/40 limitowanej kwoty. Maksymalny limit to 40 lat, czyli 100 proc. maksymalnej kwoty. W moim przypadku było to 32/40. Jak z tego wynika, jest to pełna i świadoma kontrola poziomu życia kanadyjskich emerytów. Tę część emerytury można otrzymać poza Kanadą, pod warunkiem 20-letniego stałego pobytu w Kanadzie, pomniejszoną o podatek 20 proc. 

        A jak to wygląda w Polsce? W Polsce jest jeden składnik i bez względu na to, gdzie polski emeryt chce mieszkać, tam ZUS wysyła mu emeryturę, pomniejszoną o 20-proc. podatek, a w przypadku umów międzynarodowych o ustalony limit np. 15 proc. 

        Limitem jest 25-letni okres pracy, aby otrzymać polską emeryturę. Wysokość emerytury jest zależna od wpłaconych składek bez dolnego i górnego limitu, a więc jest ustalona ustawowo wysokość procentowa od zarobków i przeznaczona na składki emerytalne, np. 5 proc. od zarobków bez względu na ich wysokość. Wyższe zarobki to wyższe składki, a zatem wyższa emerytura. Odrębną sprawą są obowiązkowe składki płacone na ZUS przez pracodawców. W Polsce pracownik odchodzący na emeryturę ma prawo wyboru, albo chce mieć emeryturę opartą na składkach z ostatnich 10 lat pracy, albo z 20 dowolnych lat z całego okresu zatrudnienia. Tu, w Kanadzie, takiego wyboru nie ma. Moi byli współpracownicy odchodzący od października na emeryturę dokonali wyboru najlepszych dla nich lat pracy i teraz otrzymują o około 30 proc.  więcej niż ostatnio zarabiali. Z tego co wiem, to wybrali najlepsze lata, kiedy  pracowali w akordzie, który już chyba nie istnieje. Ja natomiast otrzymuję od CPP około 30 proc. tego, co zarabiałem ostatnio, plus starczą pensję, plus polską emeryturę, co w sumie daje mi dużo mniej, niż otrzymują moi byli współpracownicy w Polsce. Ja nie oceniam, który system jest lepszy dla emeryta. Pozostawiam to Czytelnikom.  

        Chcę jeszcze dodać jako ciekawostkę, że w ostatnich latach otrzymywałem listy z ZUS-u, w których ZUS skarżył się na niedotrzymywanie terminów przez stronę kanadyjską. Chodziło o odpowiedź na pytania ZUS-u dotyczące moich składek i okresów (miejsc) zatrudnienia w Kanadzie, które są podstawą, aby strona polska wypłacała mi świadczenia za okres pracy w Polsce (16 lat) zgodnie z umową polsko-kanadyjską. Jadąc w ub.r. do Polski, dostałem od Service Canada pełne dane dotyczące moich składek i okresów zatrudnienia w Kanadzie. Kiedy zaniosłem ten kanadyjski dokument do oddziału ZUS-u w Zabrzu i w Gliwicach, to usłyszałem coś, czego nie mogłem zrozumieć. My tego nie potrzebujemy! 

        Po powrocie do Kanady otrzymałem jeszcze jeden taki list ponaglający Service Canada w sprawie przesłania tych danych, których nie chcieli. Zwróciłem się do Service Canada z pytaniem, o co tu chodzi? 

        Po 2 tygodniach otrzymałem list z Service Canada z prośbą o odpowiedź na pytania ZUS-u. W rozmowie telefonicznej zgodziłem się odpowiedzieć na te pytania. Nastąpiło wielkie zdziwienie, kiedy poznałem treść tych pytań. Żadne z nich nie dotyczyło moich składek lub miejsc zatrudnienia i moich zarobków w Kanadzie. 

        Dotyczyły moich miejsc i okresów zamieszkania w Kanadzie. Odniosłem wrażenie, że te pytania bardziej pasowały do Agencji Wywiadu niż do ZUS-u, bo przecież mogłem mieszkać w Kanadzie w wielu miejscach, nigdzie nie pracując, a więc nie płacąc składek emerytalnych.

        Tej przygody nie będę komentował. Na koniec proszę Czytelników, aby dzielili się informacjami lub pomagali bezinteresownie swoim rodakom. Emeryci to przecież nasi dziadkowie lub rodzice, którym zawdzięczamy nie tylko życie,  ale również wykształcenie, pozycję społeczną i komfort życia. Pamiętajmy, że emeryci to nie tylko zbędny balast dla państwa, bo więcej pobierają niż wpłacają, ale to także źródło wiedzy, doświadczeń i pamięci historycznej. To także wsparcie dla dzieci i wnuków, czasem również finansowe. Pełni miłości i wyrzeczeń dla swoich bliskich, często kończą swoje życie w samotności. Wreszcie, emeryt to ten, który już dużo się napracował i dużo zapłacił podatków; podając emerytom pomocną dłoń, możemy wiele zyskać. Pamiętajmy, że nasze dzieci lub wnuki odpłacą nam tym samym, bo wezmą z nas przykład. Chcemy być szanowani, szanujmy emerytów. Dajmy im  to, co żeśmy od nich otrzymali, a damy dobry przykład młodszym pokoleniom.

        Tymczasem wszystkim emerytom, rencistom i ich rodzinom życzę Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia, pełnych nadziei i ciepła rodzinnego. Oby wraz z małym Dzieciątkiem rodziła się Wielka Polska, która będzie wzorem i alternatywą dla lewackiego świata. Życzę emerytom i ich rodzinom Boskiej opieki i chęci do życia w zdrowiu i poszanowaniu, a w Nowym Roku 2018 wszelkiej pomyślności. Wesołych Świąt. 

                Stanisław Pietras – Burlington

        Od redakcji: Wielkie dzięki, Panie Stanisławie. Wesołych Świąt!

Opublikowano w Poczta Gońca
czwartek, 14 grudzień 2017 23:03

Listy z nr. 50/2017

Gdańsk, 11.12.2017

        Burzliwa dyskusja i wielkie rozczarowanie totalnej opozycji po ogłoszeniu planowanych zmian w rządzie.

        Totalna opozycja liczyła na objęcie stanowiska szefa rządu przez prezesa PiS-u J. Kaczyńskiego. Kierownictwo rządzącej koalicji proroczo i trafnie wytypowało na szefa rządu RP Mateusza Morawieckiego, młodego i dobrze wykształconego ekonomistę. Dobrze radząca sobie Beata Szydło miała powody czuć się osobą zmęczoną i rozumiejąc obecne potrzeby, słusznie postąpiła, ogłaszając swoją dymisję. Teraz będzie miała więcej czasu na wdrażanie reform związanych z polepszeniem życia przeciętnego obywatela, a szczególnie wielodzietnych rodzin. Wszystko wskazuje na to, że będzie to racjonalne działanie z pożytkiem dla Polski i Polaków. Być może, że Polacy zaczną myśleć kategoriami państwa, tak jak czynią to Niemcy od niepamiętnych czasów, którzy teraz cierpliwie oczekują na powołanie nowego rządu po ostatnich wyborach.

        Jeżeli chodzi o sądownictwo polskie, o którym dużo się mówi, to zastanawia mnie pomijanie przyczyn tak dużego napływu spraw do polskich sądów. Dobrze będzie, jeżeli obecny rząd przyczyni się do zmniejszania zgłoszeń sądowych i przyspieszenia orzeczeń, które nie będą podważane i wielokrotnie rozpatrywane. Żadne przepisy i konstytucje nie zastąpią myślącego i uczciwego człowieka, stąd słusznie obywatele domagają się usunięcia skorumpowanych i zdemoralizowanych sędziów.

        Myślę, że Nowy Rok 2018 przyniesie Polakom takie zmiany, które uzdrowią nie tylko gospodarkę, ale także niewydolne sądownictwo i służbę zdrowia, która cierpi na brak funduszy i marnotrawstwo czasu.

        Każdy człowiek, w tym też sędzia, może popełniać błędy, stąd słusznie powołuje się organy kontrolne w ramach Sądu Najwyższego, z czym nie chce się pogodzić opozycja, która w czasie swoich rządów wyprodukowała tyle afer, że trudno w to uwierzyć.

        Z poważaniem i najlepszymi życzeniami wszelkiej pomyślności w Nowym Roku,

W. Łęcki

        PS Niektórzy mówią, że M. Morawiecki kiedyś współpracował z Donaldem Tuskiem. Chciałbym przypomnieć, że z D. Tuskiem współpracowali też: T. Religa, Z. Gilowska i M. Płażyński, ale po pewnym czasie stanęli po przeciwnej stronie. Ja również musiałem współpracować z D. Tuskiem. Pracując kilkanaście lat jako inspektor robót inwestycyjnych, musiałem brutalnie potraktować D. Tuska za bezmyślne podważanie i lekceważenie przepisów p.poż. na terenie Rafinerii Gdańsk. Moją decyzję zaaprobował przełożony D. Tuska, tj. prezes firmy – Maciej Płażyński. Z przykrością myślę, że za krecią robotę na terenie Unii Europejskiej obywatele RP też kiedyś wystawią D. Tuskowi czerwoną kartkę.

        Od redakcji: Dziękujemy za komentarz.

***

Polska wygrała wojnę. 

Koniec wieńczy dzieło

        Nasza nadwiślańska Ojczyzna wygrała wreszcie ostatecznie, choć dopiero w pamiętnym roku 2015, II wojnę światową. Formalnie stało się to już 70 lat temu. Dawno? Cóż to jest w porównaniu do ponadtysiącletniej historii pobytu wielu pokoleń naszych przodków na środkowoeuropejskich równinach, na zachód i wschód od stanowiącej kręgosłup państwa – rzeki Wisły. „Piękna nasza Polska cała, piękna, żyzna i niemała” – pisał poeta.

        Oczywiście ta tysiącletnia historia to tylko oficjalna legitymacja, bo w roku 966 przyjęliśmy chrześcijaństwo i zaczęto o nas mówić i u nas pisać. Z poprzednich przecież wielu lat istnienia pozostały podania i legendy. Verba volant, scripta manent. Ochrzczono w porządku łacińskim istniejące już od dawna państwo. Ziemia gromadzi prochy, a archeologia znajduje coraz więcej dowodów na to, że zachodniosłowiański lud rządzi się samodzielnie w tym samym miejscu od tzw. niepamiętnych czasów, przybierając ostatecznie nazwę Polska. Nie naszą już jest winą, że na zachód od nas spłynęły z zimnej, kamienistej Skandynawii bitne i głodne ludy germańskie. Wymieszały się z naszymi połabskimi słowiańskimi pobratymcami, załapały wysoką cywilizację i kulturę starożytnego Rzymu i utworzyły  silne i agresywne państwo niemieckie. Na wschodzie również (to niezbyt chyba szczęśliwie dla nas) schizma prawosławia oddzieliła Rusinów (Hospody pomyłuj!) od katolików rzymskich, wiernych Stolicy Piotrowej. A może dobrze im tak! Rusinów opanowali wkrótce Mongołowie, którzy dostali swoje pięć minut w historii. Narzucili oni podbitej Rusi swoją azjatycką specyficzną kulturę, a zwłaszcza paskudną mentalność. Po samowładnych carach więc przyszli jeszcze bardziej samowładni komuniści – Trocki, Lenin i Stalin, a tę tradycję z sukcesem jak dotąd podtrzymuje „wielki chan” Putin. Puste stepy – „sziroka strana radnaja” – pozwoliły stworzyć największe obszarowo państwo świata. Wisi ono nad nami i pcha się do Europy. Kacapy, nikt was tu nie chce! Lepiej zagospodarujcie swój Daleki Wschód, tam patrzcie, bo inaczej zrobią to za was Chińczycy, z kolei największy ludnościowo kraj świata. Żółtki są coraz lepiej zorganizowane i coraz liczniejsze. Ba! 

        Ale wróćmy na nasze ani tak wielkie, ani tak ludne podwórko. I do naszych zwycięskich wojen. Wojska polskie były w Moskwie i w Kijowie. Były też w Berlinie. W 1945 roku biało-czerwona załopotała na Bramie Brandenburskiej. Niestety, niedługo, bo ruscy mołojcy szybko ją zdjęli. Miała być tylko jedna czerwona flaga z sierpem i młotem. Zabawny epizod: zawieszający ją na Reichstagu sołdat ma na ręku aż dwa zegarki. Zdjęcie szybko wyretuszowano. Co nieprawomyślne, to u Ruskich znika. W każdym razie byliśmy w 1945 roku w gronie formalnych zwycięzców. A przecież poprzednio wygraliśmy także I wojnę światową i starcie z Kacapami, które decydowało o naszym istnieniu w 1920 roku. 

        Wiek XX był jak dotąd najokrutniejszym w dziejach ludzkości. Odradzaliśmy się w bólach. I my ponieśliśmy ogromne straty ludnościowe (6 mln obywateli, w tym 3 miliony Żydów). Ale mamy obecnie korzystniejsze granice oparte na naturalnych elementach: rzekach, górach i morzu – które to nie mogą być przesuwane ołówkiem na mapie. Niestety, za tymi trwałymi granicami rozsiedli się bardzo źli sąsiedzi. Ktoś powiedział słusznie, że tylko północna granica jest dla nas przyjazna – Bałtyk. Nawet tzw. pobratymcy Czesi, których moglibyśmy, Szwejków, czapkami nakryć, w zamieszaniu próbowali nam w 1920 wyrwać Cieszyn, a w 1945 roku ziemię kłodzką. Nie z nami takie numery, Pepiczki! Choć więc malkontentów ci u nas nigdy nie brak, prawda jest oczywista. W minionym wieku wygraliśmy trzy wojny. Sprzątanie po ostatniej trochę potrwało, ale się udało. A było co sprzątać!

        Oprócz korzystnych granic jesteśmy narodowo jednolici. To w dobie obecnie narastających wszędzie żywiołowo nacjonalizmów, element bardzo korzystny. Mimo głośnej i nachalnej propagandy lewacko-politpoprawnościowej, doświadczenie czarno (brązowo?) na białym wskazuje, że etnicznych dysonansów w Europie nie da się uniknąć. Nam się w ostatnim momencie udało w ramach sprzątania Polski odsunąć od władzy tuskoludków, którzy chcieli nas, zależni od obcych, uszczęśliwić na rozkaz z Niemiec, muzułmanami. Tusk, jaki jest, każdy widzi. Jaki jest jego stosunek do Polski, też nie budzi wątpliwości. Ale niezbadana jest dusza frajera – ciągle ma u nas zwolenników. Niezbyt licznych i tylko z określonych środowisk, ale są. Czasem przez głupotę lub partykularne czyjeś interesy tak wybieraliśmy. Czyż właśnie nie wybieraliśmy sobie także nie raz, nie dwa królów i wodzów nieudaczników? Różnych Walezych, Wazów, Sasów, czy nawet ostatniego Stasia – „kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy”, niemiecko-ruskiej (a jak?) Katarzyny. Miejmy nadzieje, że naród się opamiętał na długie lata. Oby! Przyjdą znów wybory. Rozsądku nam trzeba!

***

        Jak cię widzą, tak cię piszą. Jesteśmy trochę przeczuleni w myśl powiedzonka – i co pan sobie teraz o mnie pomyśli? Wg „profesora” (bez wyższego wykształcenia), pana Bartoszewskiego, byliśmy przecież podobno brzydką panną na wydaniu. Francuziki zaś lubią nas pouczać, że powinniśmy siedzieć cicho. Niemieckie owczarki z UE grożą nam lewymi palcami – siedź na d... nie podskakuj, jak ci mówię, to przytakuj. Tak było za PO/PSL.

        Jeden oficjel owczarek jest maści luksemburskiej, gdzie rządził  w kraiku znanym z prania brudnych pieniędzy europejskich sąsiadów i unikania podatków. Onże „ogromnie” zatroskany jest o praworządność w Polsce. Jego troski nigdy nie budził fakt, że sądownictwo opanowane jest stale przez odeszłą opcję polityczną, nie kryje ona stronniczości i daleko jest pokomunistycznym, popeerelowskim sędziom do prawniczej bezstronności. To musi być zmienione w rzeczywistą polityczną niezależność i pluralizm. Niestety, po „konsultacjach” z Merkel nasz prezydent Dudaczewski postanowił zabawić się w hamulcowego. Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Tak czy inaczej uważam, że sędziowie, ci którzy mają trochę oleju w głowie, nie chcieliby być bez końca jawnymi stronnikami odeszłej władzy politycznej, która się jak domek z piasku rozsypała. „Trochę jeszcze Ziobra i palestra będzie dobra!” 

        Drugi niemiecki UE owczarek jest rasy belgijskiej. Krzyczy o faszyzmie w Polsce, która nigdy z Hitlerem nie współpracowała, będąc wyjątkiem wśród krajów okupowanych. A Belgia wystawiła dwie ochotnicze dywizje SS, Flamandzką i Walońską! I on nas poucza!

***

        Faszyzm u nas nie przejdzie! Głupota to na Marszu Niepodległości, czy prowokacja? Jedno może i drugie zapewne. Cokolwiek by powiedzieć, Żydzi w Polsce nie rządzą. Po co więc te supernarodowe transparenty nacjonalistów, po co to palenie kukły Żyda? Trzeba być rzadkim idiotą, żeby nie widzieć, iż takie transparentowe demonstracje szkodzą wizerunkowi Polski w sytuacji lewackiego, politpoprawnego amoku mediów większości europejskich państw, które się w publicystyce liczą. Durnie! Nikt wam nie broni być narodowcami. Sam się za takiego uważam. Polska dla Polaków to oczywiste. Ale nie tędy droga, którą wybieracie. Jest w Warszawie żydowska gazeta dla Polaków. Nie kupujcie i nie czytajcie jej. Zwróćcie uwagę na firmy, które dają jej ogłoszenia. Tam kierujcie swoją (uzasadnioną) niechęć. Niech ci ogłoszeniodawcy to odczują. Ale nie używajcie haseł, które wam i Polsce tylko szkodzą. Chyba że jesteście płatnymi prowokatorami. Maski, które zakładacie, budzą podejrzenia. Świadczy też o czymś, że natychmiast zjawiają się przy was jak spod ziemi lewaccy fotografowie. To dla nich gratka! Ilustracja do tytułów gazet, że przez Warszawę przeszło 60 tys. faszystów i antysemitów. Trzeba wami mocno potrząsnąć.

        Ja tu ot tak, może pół żartem, pół serio (a może właśnie bardziej serio?) zaproponowałbym Uniwersytetowi Warszawskiemu np. ustawienie ławeczki z figurami brązowymi mężów stanu, którzy na tej uczelni studiowali. Ławeczki takie są modne i malownicze. Tu siedzi Tuwim, tam ratujący Żydów na Węgrzech, w Budapeszcie. Wiele jest takich brązowych ławeczek. Ja bym zaproponował nie kogo innego, ale znanych polityków, którzy odcisnęli swoje piętno w historii, to pierwsi rządzący nowo powstałym w 1947 roku Izraelem – Dawid Ben Gurion i Menachem Begin. Na tej ławeczce mogliby na przykład grać w szachy. Ich następcy wszak nieźle „szachują” Bliski Wschód. Musi się z tym starym-nowym narodem liczyć nawet „szuru-buru” duży Donald Trump. Więc i jemu pomysł by się spodobał. Sprawa zyskałaby rozgłos, gwarantuję! Myślę, że izraelski Kneset takiemu pomysłowi by chętnie przyklasnął. A świat (nie bardzo wszak gramotny), z którego opinią się jednak liczymy, stwierdziłby – proszę, oni, wielcy i znani, nie wybrali Oksfordu ani Harvardu czy innego Princeton – i studiowali na doskonałym Warszawskim Uniwersytecie! Toż to musi być dobra uczelnia! Wszak nie? Wszak tak! Koszt nieduży i odebranie wrogim nam ośrodkom stałego naznaczania Polski piętnem antysemityzmu „wyssanego z mlekiem matki”. Chwała uczelni, chwała Polsce! Jak zareagowałaby GieWu? Jak „Tygodnik Powszechny” (Żydownik Powszechny)? Ot, ciekawostka. Jąkała też Żyd.

***

        Papież Franciszek się nam, katolikom, udał. Ostatnio do Birmy się udał, gdzie broni (?) muzułmanów przed buddystami. To ci ogoleni na łyso „pacyfiści” w pomarańczowych opończach. Biedni islamiści! Ale i tak przecież najskuteczniej mordują się oni między sobą – szyici (bo podcinają szyje) i sunnici spaleni gorącym pustynnym słońcem (sun – słońce). Którego odłamu bronić przed którym, Franciszku? I po co?

***

        Na zakończenie żarty (choć to prawdy). Murzynki w USA zaprotestowały w ramach akcji „metoo”, że ich nikt nie molestował, a tylko białe kobiety. Jeśli to nie jest objaw skrajnego rasizmu, to nie wiem, co to jest. Czarna d...a też się liczy. Brać się za tych bossów z nadmiarem testosteronu. Za nadmierną „chuć”, ale przede wszystkim za rasizm! 

        A oto druga ciekawostka – feministki niemieckie uważają, że nie należy zbytnio piętnować temperamentnych „uchodźców”, bo taka już ich (psia mać!) kultura. Niech ubogacają Europę. Multikulti to nowa religia, a zwalczać należy tylko chrześcijan, szczególnie katolików.

***

        Kończę poematem, którym ubogaciła polską literaturę piękną (?) zapoznana POetka z oPOzycji: „Trwoga, trwoga, trwoga, rządzą nami niedoróbki Pana Boga! Larum, larum, larum, chcą zawłaszczyć cały naród! Za tę Polskę dla dorosłych i dla dzieci, w której duch wolności świeci!”.

        Zapoznana ta polityczka jako poetka niedostatecznie znana to Dorota Stalińska (nomen omen). Pamiętacie takową? Marnuje swe talenty w polityce. Larum, litość i trwoga!

***

        Życzę czytelnikom „Gońca” Szczęśliwych Świąt, udanych zakupów w Boxing Day, Do Siego Roku oraz Wesołych Świąt Bożego Narodzenia życzę prawosławnym – w ramach politpoprawności, choć oni zwykle są trochę opóźnieni i ich święta dopiero w styczniu – już w 2018 roku. Oby ten rok nie był gorszy niż ten mijający! A powinien być jeszcze lepszy dla Polski politycznie i gospodarczo.

Ostojan

Toronto, 4 XII 2017

Barbórka, 

życzenia dla Barbary Ostoja.

        PS Dla lepszego interesu dodam jeszcze ciut peesu. Mijająca w listopadzie październikowa rewolucja (opóźnienie nie tylko w kalendarzu) – spowodowała wysyp, bo to setna rocznica, komentarzy mądrych uczonych, o tym jaka to była tragedia dla świata i okolic. Ale żeby polscy historycy też tak sprawę przedstawiali? Ja tu jestem Polak mały, a mój znak to Orzeł Biały. Przecież gdyby bolszewicy nie rozwalili caratu, to Rosja byłaby sojusznikiem Anglii i Francji w I wojnie przeciwko Niemcom. Kto myśli, że mili politycy anglo-francuscy zgodziliby się na odebranie Rosji Kraju Prywiślańskiego i oddanie go Polsce – to głupiec. Niestety, brudna jest i od dawna była polityka naszych zachodnich „aliantów”. Cisza o Katyniu, o którym dawno wiedzieli, Jałta, Krym, Poczdam – służalstwo wobec Krwawego Józia (żeby pomógł z Japonią), niepozwolenie na powojenną defiladę w Londynie polskich kombatantów – bo Józio się krzywi. Gdzie bitwa o Anglię, Tobruk, Ankona, wyzwalanie Holandii. Rewolucja październikowa była dla Polski korzystna ze wszech miar. A ile się Ruskich wzajemnie wymordowało! Zwłaszcza cieszyć musi, że Stalin (po torturach) kazał rozstrzelać tych starych bolszewików, którzy rewolucję przeprowadzili! No i na ponad pół wieku rewolucja zatrzymała Rosję w rozwoju. Dla kogo więc była tragedią, zapytowuję? Bo nie dla Polski. A i teraz ich polityka jest postrewolucyjna, przez co mają pół świata przeciwko sobie, a Zachód – chciał, nie chciał – robi interesy z nami, a nie z Putinem. 

        Historia to nie romantyczna, politpoprawna bajka, tylko twarda rzeczywistość. W sumie XX wiek był dla nas korzystny, choć okrutny. Ruscy i Niemcy (mili sąsiedzi) ponieśli straty m.in. terytorialne, a Czechosłowacja się rozpadła. Przyjazna jedynie granica północna bardzo nam się wydłużyła. Więcej nie chcemy, tak trwać, Polsko!

        Od redakcji: Bardzo dziękujemy za życzenia. Gwoli ścisłości, na MN nikt kukły Żyda nie spalił, trudno też wskazać było choćby jeden antysemicki transparent. Pomylił Pan imprezy.

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 08 grudzień 2017 08:10

Listy z nr. 49/2017

Redaktor gazety „Goniec” Pan Andrzej Kumor

Szanowny Panie Redaktorze

        W pańskiej gazecie z dnia 19 października 2017 w rubryce LISTY Z NR 42/2070  ukazał się list (podał czp) zawierający notatkę sekretarza Koła nr 8 SPK firmowaną przez prezesa tegoż Koła, wyrażający jego i tylko jego stanowisko odnośnie do spotkań z Polonią organizowanych przez osobę tak kontrowersyjną i znaną ze swej antypolonijnej działalności, jaką jest pan Wacław Kujbida. 

        Notatka nie nawoływała do bojkotu spotkania z ambasadorem. Chciałem zwrócić uwagę, że na spotkaniu nie możemy występować jako Stowarzyszenie, gdyż pan Kujbida wielokrotnie pisał paszkwile zarówno na SPK, jak i inne organizacje polonijne skupione w Kongresie Polonii Kanadyjskiej. 

        Nie rozumiem również, jak w liście pana (czp), prawdopodobnie Czesława Piasty, znalazły się nazwiska Prezesa Okręgu Ottawskiego KPK pani dr Elżbiety Komsty, przebywającej w czasie spotkania z ambasadorem w Polsce, oraz Prezesa ZG SPK pana Andrzeja Ruty, przebywającego w tym czasie w Toronto. Osoby te nie miały nic wspólnego z firmowaną przeze mnie notatką do członków SPK.

Dr Jerzy Kulczycki

Prezes Koła nr 8

Stowarzyszenia Polskich Kombatantów 

w Kanadzie

        Od redakcji: Dziękujemy  za wyłożenie stanowiska. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.

***

Wielce Szanowna Redakcjo „Gońca”. Szanowny Panie Redaktorze! 

        Radość moja nie ma dziś granic i pragnę się nią z wami podzielić, bo i wy przyczyniliście się nie raz do tej radości swymi artykułami, reportażami – Modlitwa Różańcowa na Granicach Polski 7 października 2017 roku, jako odpowiedź na wezwanie Matki Bożej do jej odmawiania w celu ratowania świata – wyrażona 140 lat temu w Gietrzwałdzie i 100 lat temu w Fatimie, znajdzie w grudniu odzew i na kontynencie amerykańskim. Nazywam to kolejnym cudem – duży to wysiłek tysięcy ludzi i wasz też – Różaniec zawsze łączył i łączyć będzie ludzi! A teraz ratuje świat! Akcja różaniec na wybrzeżach i granicach USA, oplecenie różańcem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej odbędzie się 12 grudnia bieżącego roku w dniu Matki Bożej z Guadalupe – katolicy będą się tu modlić na różańcu, naśladując nas Polaków, właśnie też wzdłuż granic USA, jak i my wzdłuż granic Polski 7 października bieżącego roku. Iskra Boża wysłana z Polski od pana Leszka Dokowicza i pana Macieja Bodasińskiego z fundacji Solo Dios Basta, twórców ubiegłorocznej pokuty na Jasnej Górze – ich pomysł wypalił – Polska została otoczona różańcem! Tak się złożyło, że obu tych panów poznałam osobiście, gdyż nasz były ojciec proboszcz Jacek Nosowicz OMI zaprosił pana Leszka Dokowicza i pana Macieja Bodasińskiego do parafii Świętego Kazimierza w Toronto na spotkanie w przeszłości, by mogli podzielić się świadectwem swego życia z nami. 

        8 listopada bieżącego roku Irlandczycy także włączyli się do Modlitwy Różańcowej za swój kraj i za cały świat w intencji pokoju i o łaskę wiary i jedności dla każdego, bo taka jest idea tego wydarzenia i Modlitwy Różańcowej, a 13 grudnia dołączą się do modlitwy może Włosi – niesamowite! 

        Możemy być dumni, nasza akcja „Polska opleciona różańcem” była cudna i zaowocowała na cały świat! Trzeba po prostu chcieć mocno wierzyć i mocno nad tym pracować i wszystko jest możliwe dzięki Łasce Bożej! Matka Boża na pewno cieszy się! Dla mnie to ogromna radość i wielkie przeżycie. 

        Dziękuję i Wam kochani z redakcji „Gońca”, serdecznie pozdrawiam cały wasz zespół u progu Adwentu. Szczęść Boże 

        Bożena Sękowska-Żukowska 

parafia świętego Kazimierza Toronto

        Od redakcji: Szanowna Pani, żadna nasza w tym zasługa, a modlitwa zawsze cieszy.

***

        Bardzo serdecznie dziękuję P. Andrzejowi za tak dokładną relację nt. Vincenta Sature Korzydłowskiego, Polaka – kanadyjskego lotnika, który mieszkał w naszym mieście przed wybuchem wojny. Do artykułu wkradły się dwie nieścisłości, które chciałabym sprostować – po odśpiewaniu hymnu Kanady zaśpiewaliśmy nie Mazurka Dąbrowskiego,  ale „Boże coś Polskę”. Jeśli chodzi o przybliżenie sylwetki Vincenta Sature, ogromną  zasługę ma również pani Colleen Callegari z Windsor City Hall, której  mrówczej pracy i prawdziwej pasji historycznej zawdzięczamy odtworzenie życiorysu Vincenta Sature, bo po jakimś czasie poszukiwania Chucka Konkela utknęły w martwym punkcie.

        Na szczęście po  anonsach w „Toronto Sun” i „Chicago Tribune” zgłosiła się do pomocy właśnie Colleen – również córka weterana. Odnalazła nawet rodzinę Vincenta w Polsce – potomków jego rodzeństwa, niestety niewiele z tego wyniknęło...  

Serdecznie  pozdrawiam – Maria Wojewnik

        Od redakcji: Bardzo dziękujemy za to cenne uzupełnienie!

***

        Panie Andrzeju, wysłuchałem Pańskiego wywiadu z prezesem W. Lizoniem na temat programu telewizyjnego CBC dot. Polski. Przyznam, iż nie oglądałem tego programu, jakkolwiek mając w pamięci ubiegłotygodniowy zmasowany atak na Polskę całego niemalże świata medialnego tzw. głównego kanału, przyjmuję oświadczenie prezesa Lizonia jako ze wszech miar wiarygodne. 

        Mam jedynie problem z tym nie tyle, co zapowiada, iż zrobi, ale z tym, co na podstawie dokonań KPK w minionym dziesięcioleciu będzie w tej sprawie „zrobione”.   

        Jako grupa etniczna w Kanadzie jesteśmy bowiem politycznymi eunuchami, z którymi w panującym tutaj systemie wyborczym nikt się nie liczył w minionym ćwierćwieczu, nie liczy się obecnie i nie będzie się liczył w przyszłości, dopóki będzie funkcjonował archaiczny system politycznego zorganizowania naszej grupy etnicznej w tym kraju. Kongres Polonii Kanadyjskiej ma w tym główny udział, zawłaszczając sobie prawo „reprezentowania Polonii”, a jednocześnie nie mając ku temu ani odpowiednich narzędzi, ani też wizji i wewnętrznej strategii, która dałaby szansę zmiany istniejącej reprezentacji politycznej  Polonii na lepszą. Powtórzę jeszcze raz, iż jako bardzo liczna i o długiej historii w tym kraju grupa etniczna, nie liczymy się zupełnie na wszystkich szczeblach politycznej reprezentacji, począwszy od szczebla municypalnego, a na federalnym skończywszy. Dla porównania, grupa etniczna sikhów, niebędąca liczniejszą ani starszą historycznie grupą w porównaniu z Polonią, ba, niemająca jako grupa narodowościowa ustanowionej politycznie podmiotowości prawnej w formie państwa, posiada 16 posłów w parlamencie federalnym we wszystkich trzech głównych partiach, w tym aż 5 ministrów w rządzie, a jeden z nich został liderem partii, która jeszcze w ubiegłej kadencji parlamentu była partią oficjalnej opozycji. A ilu posłów do parlamentu federalnego ma Polonia? 

        Ani jednego! Dzieje się to za sprawą... Kongresu Polonii Kanadyjskiej, który przywłaszczając sobie prawo „reprezentowania Polonii”, otwarcie od lat odmawia jakiegokolwiek otwartego poparcia we wszystkich wyborach, miejskich, prowincyjnych i federalnych, dla kandydatów, którzy wywodzą się ze środowiska polonijnego. Oni zaś, nawet w przypadku sukcesu, w którym nie miała udziału zorganizowana Polonia, nie czują się zobowiązani do rewanżu. 

        Pan prezes Lizoń słusznie twierdzi, iż CBC jest instytucją medialną finansowaną przez podatników. Zapomina jednak, iż o tym, jak te pieniądze są wydawane, decyduje układ sił politycznych w gremiach decyzyjnych, a tam nie mamy nikogo, kto temat oszczerstw wobec narodu polskiego i Polski podniósłby do rangi poważnego problemu, z widocznym i słyszalnym skutkiem satysfakcjonującym Polonię kanadyjską. Dopóki więc Kongres Polonii Kanadyjskiej będzie trwał przy dotychczasowej strategii funkcjonowania, dopóty będziemy słyszeli, widzieli i czytali kolejne opowieści o polskim nacjonalizmie, faszyzmie, ksenofobii, rasizmie, antysemityzmie, itd., itd.  

        Droga dochodzenia praw poprzez sądy, co zapowiada prezes Lizoń, jest drogą wielce nieefektywną, kosztuje olbrzymie ilości pieniędzy i czasu, a nawet jeśli okaże się być skuteczna, to dotyczy to pojedynczych, odizolowanych przypadków, niemających bezpośredniego wpływu na tysiące temu podobnych, tym bardziej iż ogłaszane to jest wystarczająco długo po fakcie, wystarczająco długo dla społeczeństwa, by zapomniało o okolicznościach sprawy, a jednocześnie wystarczająco długo dla utrwalenia krzywdzącego nas stereotypu. O wiele skuteczniejsza, bardziej efektywna w sensie ROI jest metoda zaangażowania w proces politycznej reprezentacji. Tam są bowiem podejmowane decyzje, które mają wpływ na kształtowanie opinii publicznej i na kształtowanie systemów prawnych w tym kraju. No ale o tym już napisałem wcześniej. Dodałbym jedynie jeszcze taki mały przykład z windsorskiego podwórka, jak „działają” funkcyjni działacze tegoż Kongresu. Dziennikarze polskiego programu radiowego i telewizyjnego z Detroit wysyłają zawiadomienie do prezesa okręgu Windsor-Chatham, pełniącego jednocześnie funkcję przewodniczącego Rady Kongresu, zawiadomienie o szkalującym Polskę i Polaków artykule jaki został opublikowany w miejscowej gazecie „Windsor Star”, jako przedruk artykułu z „The Washington Post”. 

        Dziennikarze Ci proszą o reakcję Kongresu na ten artykuł. (KPA, z ich inicjatywy, wystosował w tej sprawie list do redakcji „The Washington Post”). Jaka jest odpowiedź tego wielofunkcyjnego prezesa  KPK? „Informacja o artykule została przesłana do prezesa ZG KPK do spraw kanadyjskich, który jest właśnie w Polsce”. 

        Chyba nie muszę komentować tego. Artykuł „siedzi “ nadal na stronie internetowej tej gazety bez jednego nawet komentarza. Ktoś powie, no dobrze, jeśli tak krytycznie wypowiadasz się o KPK, to co ty zrobiłeś w tej sprawie? Oddzielnie prześlę Panu kopię mojego e-mailu do autora artykułu z „The Washington Post”. Pozdrawiam i mam nadzieję, iż dotrwał Pan w czytaniu do końca tego przydługawego tekstu.

        Panie Andrzeju, dziękuję za relację z  uroczystości upamiętnienia sierżanta pilota Vincentego Sature, jednego z wielu pilotów, mieszkańców Windsor i Essex County, którzy polegli w czasie drugiej wojny światowej. Vincent Sature to w rzeczywistości Wincenty Saturnin Korzydłowski (matka z domu Kobylańska) – Polak, który walczył z dwoma zbrodniczymi systemami – rosyjskim bolszewizmem i niemieckim nazizmem. 

        Do wczoraj nieznany mieszkańcom Windsor, nieznany windsorskiej Polonii, ale już nie teraz i nigdy więcej. Pragnę sprostować informację dotyczącą kościoła Our Lady of Mount Carmel. Vincent Sature nie był członkiem tej parafii, parafia powstała znacznie później. To pani Colleen Caligieri jest członkinią tej parafii i ona zamówiła tę mszę, tak by w godziwy sposób zamknąć ziemski rozdział życia „zwykłego obywatela”, który po prostu spełnił swą powinność. 

        To miała być taka „najzwyklejsza poranna msza”. Dzięki jednak zebranym licznym mieszkańcom Windsor, w tym sporego grona Polaków i zaproszonych gości reprezentujących rządy czterech państw: Kanady, Polski, Holandii i Wielkiej Brytanii, msza przerodziła się, za sprawą Vincenta Sature-Wincentego Saturnina Korzydłowskiego  w manifestację braterstwa w czasie wojny i w czasie pokoju i to było to ostatnie ziemskie zwycięstwo sierżanta pilota – Polaka.   

        Jeszcze jedna ciekawostka, to wiek pilota samolotu, który w tak piękny sposób dał wyraz uszanowania pamięci jednego z nich – pilot ma 87 lat! Miałem ten zaszczyt przygotowania programu uroczystości w Windsor i pragnę uprzedzić komentarze, czy też pytania o udział w tej uroczystości polskich weteranów, czy też polskich księży. Nie wzięli udziału. Prosiłem i proponowałem, niestety spotkałem się z odmowną odpowiedzią. To smutne, a zarazem wpisujące się w ten stan świadomości, o którym napisałem w mojej poprzedniej notce do Pana. Nie komentuję tego dalej i nie będę przytaczał „argumentów”, jakie usłyszałem. 

        To Vincent Sature vel Wincenty Saturnin Korzydłowski pozostanie w naszej pamięci na zawsze.                                

Richard Kuśmierczyk

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 01 grudzień 2017 07:46

Listy z nr. 48/2017

Szanowni Państwo,

        Poniżej podaję link do nowego serwisu „Kanopy” oferowanego przez portal Toronto Public Library. Mam nadzieję, że wielu z Państwa ta informacja zainteresuje.

        Streaming access to over 30,000 movies, documentaries and training videos aimed at adult viewers from producers such as PBS, The Great Courses, Media Education Foundation, Cohen Films and more...

        http://www.torontopubliclibrary.ca/detail.jsp?Entt=RDMEDB0198&;R=EDB0198

Kanopy

        www.torontopubliclibrary.ca

Streaming access to over 30,000 movies, documentaries and training videos aimed at adult viewers from producers such as PBS, The Great Courses, Media Education Foundation, Cohen Films and more.

        Małgorzata Tuszyńska-Starszyk 

Bibliotekarz ds. Zbiorów Specjalnych (MLS)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

        Od redakcji: Bardzo dziękujemy za informacje! Bardzo ciekawa. Korzystajmy z bibliotek publicznych, bo przecież wszyscy je utrzymujemy z naszych podatków!

***

        Andrzej Kępiński,

        Niedawno powstała w Internecie na Facebooku grupa Stowarzyszenia Potomków Kawalerów, Dam i Sympatyków Krzyża Virtuti Militari. 

        Wiemy, że na terenie Kanady zamieszkują potomkowie kawalerów i dam, tego zaszczytnego polskiego najwyższego odznaczenia wojskowego, którego tradycja sięga ponad 200 lat. 

        Czy mają Państwo możliwość kontaktu z tego typu osobami na terenie Kanady? 

        Np. z  Panem Piotrem Sosnkowskim, jedynym żyjącym synem śp. gen Kazimierza Sosnkowskiego, z Panią Haliną Babińską lub jej krewnymi, z Panią Zofią Romer, z krewnymi śp. Wandy Stachiewicz, krewnej śp. gen. Wacława Stachiewicza itd.

Serdecznie pozdrawiam.

Z poważaniem Andrzej Kępiński

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

        Odpowiedź redakcji: Takich osób jest wiele, miejmy nadzieję, że po naszej publikacji skontaktują się z Panem.

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 24 listopad 2017 08:07

Listy z nr. 47/2017

PRL-owskie ordery i odznaczenia nie byłyby orderami Rzeczpospolitej Polskiej?

        Jak informowały media, prezydent Andrzej Duda i jego kancelaria robią wielki przegląd odznaczeń nadanych w okresie PRL, m.in. Virtuti Militari. Pozbawionych odznaczeń ma być kilkanaście osób. Na liście nie ma jednak gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który został skreślony z listy przez prezydenta RP, gdyż nie żyje.

        Osobom zmarłym można przyznać odznaczenia, ale nie można go odebrać, to nielogiczne – uważają byli działacze nielegalnych organizacji z okresu PRL. Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956–89 jednak nie proponuje odbioru PRL-owskich orderów i odznaczeń, ale nieuznanie ich – za ordery i odznaczenia Rzeczpospolitej Polskiej.

        Jak stwierdza Stowarzyszenie w uzasadnieniu do petycji z 17/11/2017 – projektu ustawy o zmianie ustawy o orderach i odznaczeniach, złożonej do Senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji – ordery i odznaczenia zatem nadawano w imieniu państwa niesuwerennego (jakim był PRL), na terytorium którego przez cały okres przebywały wojska okupacyjne, tj. armia sowiecka. Zatem nie ma podstaw prawnych, by uznawać ww. odznaczenia i ordery przyznane przez władze PRL w latach 1944–89 za odznaczenia i ordery Rzeczypospolitej Polskiej.

        Przyjęcie tego projektu oznaczałoby także krok w kierunku zerwania z ciągłością PRL-u. Czy Senat to zaakceptuje?

STOWARZYSZENIE 

Poszkodowanych przez PRL

***

Dotyczy felietonu A. Kumora „Marsz Niepodległości 2017”

        Michalkiewicz nie tylko w Polsce stał się kreatorem języka polskiej debaty publicznej. Dzisiaj jego sformułowań używają wszyscy, od prawej do lewej strony, również tacy, którzy odsądzają głoszone przez Michalkiewicza poglądy i jego samego od czci i wiary, tak Pan pisze. Michalkiewicza tego słynnego, że pewne środowiska „poznają się po zapachu”, używa nawet premier Węgier V. Orban. A poniżej dowód: W swym przemówieniu Orban nawiązał też do „imperium Sorosa” (chodzi o ostro krytykowanego przez władze Węgier amerykańskiego finansistę George’a Sorosa – red.). Powiedział, że „organizacje pozarządowe Sorosa” wplotły się we wszystkie najważniejsze fora podejmowania europejskich decyzji i „zachowują się tak, jak kiedyś agitatorzy komunistyczni”. Jak powiedział, „żołnierze Sorosa” chcą decydować o tym, co robimy, co mówimy, co myślimy, a nawet za kogo się uważamy. – Ale my, starzy wyjadacze, poznajemy ich już po zapachu – oświadczył.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/wegry-viktor-orban...

        Od redakcji: Zgadza się.

***

Gdańsk, 18.11.2017

        Wielkie zdenerwowanie i rozczarowanie totalnej opozycji z powodu nieudanej prowokacji podczas Marszu Niepodległości 11.11.2017 w Warszawie.

        Usłużni idioci, omawiając marsz patriotów 11 listopada, nazwali go pochodem nacjonalistów i faszystów, którzy przy nie najlepszej pogodzie bezwstydnie wykorzystali dzieci i młodzież.

        Nieprzypadkowo marsz opóźniono o pół godziny, ponieważ KOD-owcy próbowali go zablokować i wywołać burdy. Policja i liczne służby porządkowe nie dały się sprowokować i marsz z imponującą liczbą flag narodowych zakończył się pomyślnie i spokojnie. Trudno powiedzieć, kto niósł prowokacyjny transparent „Europa dla białych” i tym podobne. Usłużni idioci pouczali w telewizji, na czym polega demokracja, zapominając o zagubieniu elit Europy Zachodniej i całkowitej kompromitacji ideologii lewicowo-liberalnej oraz haśle głoszonym między innymi przez L. Balcerowicza, że niewidzialna ręka wolnego rynku wszystko załatwi. 

        Dwa lata polityki ekonomicznej M. Morawieckiego wyraźnie obaliły ten mit, a niskie bezrobocie i zyski spółek państwowych, będących do niedawna na krawędzi upadku, są dowodem błędnej polityki liberalnej i teoretycznego państwa.

        Przy tej okazji chciałbym przypomnieć o niezwykle trudnej sytuacji przemysłu rafineryjnego, gdy wicepremierem był L. Balcerowicz. Gdy miało się umowy joint venture, to nie płacono podatków, które obowiązywały między innymi rafinerię. Dochodziło do humorystycznych przykładów, kiedy prokuratorzy wojewódzcy umarzali sprawy sądowe związane z niepłaceniem za pobrane paliwa. A wszystko w imię likwidacji monopoli.

Młodym i naiwnym lekarzom, tzw. rezydentom, wydaje się, że gdy będą mieli dużo pieniędzy, to wszystko i wszystkich wyleczą, a wiadomym jest, że istnieją choroby nieuleczalne. Wyśmiewane są modlitwy różańcowe, które w takich przypadkach pomagają chorym.

        Mówiąc o zdenerwowaniu totalnej opozycji, mam na myśli debatę parlamentarną na forum UE oraz brednie wypisywane w „Szkle Kontaktowym” 12.11.2017 o zaślepieniu PiS-owców na hasła nacjonalistyczne i faszystowskie. Wiadomo było, że kierownictwo PiS-u po uroczystościach przy Grobie Nieznanego Żołnierza wyjechało do Krakowa, gdzie J. Kaczyński wygłosił ciekawe i ważne przemówienie.

        Rozmach i porządek na marszu niepodległościowym wyraźnie zdenerwował totalną opozycję i kierownictwo Unii Europejskiej na czele z F. Timmermansem i D. Tuskiem.

        Wszystko wskazuje na to, że czas pracuje na korzyść obecnego polskiego rządu. Obywatele RP nieprzypadkowo dają duże poparcie dla obecnie rządzących w sondażach.

        Z poważaniem i pozdrowieniami,

W. Łęcki

        Odpowiedź redakcji: Totalna opozycja widzi, że nie daje rady – patrz tekst na str. 17 w dzisiejszym numerze.

***

Scandalous CBC episode of  Interrupt This Program  from Poland

        Last Friday night (November 17, 2017, at 8:30 p.m.)  CBC TV broadcasted a program „Warsaw: Art Fighting Ultranationalism” (available also in line at http://watch.cbc.ca/interrupt-this-program/season-3/episode-6/38e815a-00d2e35ac1b).  Interrupt This Program is a new television series that uncovers the underground arts scenes in five cities that have experienced war, natural disaster, political unrest, and economic meltdown. The motto for this part of the series was „Polish artists resisting rising ultra-nationalism in Poland”.  

        I am deeply offended by fabricated and false image of Poland presented by the CBC. Because the CBC receives taxpayers’ funding, it should have a „special obligation” to “maintain high standards and avoid spreading offensive content”. In this instance, the producers went to the extreme to imply antisemitism and some kind of religious terrorism against minorities in Poland these days.  

Michael shows a section of ghetto wall in Warsaw. The inscription in Polish saying „this wall used to be a boundary of Warsaw ghetto between November 15, 1940 and November 20, 1941” is shown in the distance for a few seconds.  Michael explains that during the war the Jews, before they were sent to camps, were segregated here. „We grew up in the negative relationship to this country and my grandmother still believes that if she comes to Poland today she would be shot” – he continues.  What an incredible implication that Poles were responsible for the Holocaust, and that Poland today is still dangerous to Jews. No word that Poland did not exist in 1940–1941 and that German Nazis were prosecuting Jews during the war, not Poles.  This segment is in line with numerous anti-Polish statements in mass media, like „Polish death camps”. It is so sad that I have to hear such unfounded accusations in Canada from our national TV.

        Another topic very popular with CBC is clearly their anti-Christian (anti-Catholic in particular) standpoint.  In this program, viewers get the impression that Poles are medieval, primitive and barbaric religious fanatics prosecuting sexual minorities.  The clips carefully chosen from different riots „prove the point”. What an example of fake news! What a masterpiece!  Congratulations! But what about real Poles?  I find it shockingly offensive that such a primitive propaganda is allowed to be made and distributed in Canada in 2017.  

        I am aware that this letter will do not much more than spitting in the wind against the well organised leftists propaganda against the democratic government and democratic freedom in Poland these days. I just want to let them know that they can fool some people some of the time, but they cannot fool everybody all the time.

Stanisław Skonieczny

Toronto, Ontario

Attn.

CBC

Polish Embassy in Ottawa

Canadian Polish Congress

Polish weekly in Toronto, Goniec

        Odpowiedź redakcji: Prezes KPK p. Lizoń wystosował w sprawie protest do CBC.

***

Witaj!

        Jakie masz wrażenia z pobytu w Polsce? Chyba już jesteś z powrotem w Mississaudze? Kto redaguje wiadomości krajowe w „Gońcu”? Kto u licha zrobił ze świetnego aktora Franciszka Pieczki nieboszczyka????

        Żądam natychmiastowego sprostowania i... przeprosin pana Franciszka.

        Bardzo ciekawe rozmowy na YouTube w czasie Twojego pobytu w Warszawie!

        Pozdrawiam,

Cezary

        Odpowiedź redakcji: Wrażenia opisałem. Przepraszamy, podaliśmy za „Gazetą Wrocławską”. Z tego wynika, że p. Pieczka będzie jeszcze długo żył. Na zdrowie!

***

Kanadyjskie media szkalują Polskę i Polaków wraz z „Washington Post” 

        Teraz już my wszyscy Polacy jesteśmy „faszystami”. To nie żart.

        Jawnie nastawiają inne narody przeciwko Polakom i Polsce. Kanadyjskie „niezależne” publiczne media już kilka razy użyły sformułowania „polskie obozy zagłady”, co zmuszało do interwencji przedstawicielstwa rządu RP.  

Cezary

        Odpowiedź redakcji: No, taką mają mądrość etapu.

***

Szanowni Państwo,

        W ostatni piątek CBC nadało program telewizyjny, który dla wielu z nas jest paskudnym paszkwilem antypolskim.

        Wysłaliśmy w tej sprawie list protestacyjny, który tutaj załączam. Prosimy o rozpowszechnianie tej informacji i aktywizowanie organizacji i osób prywatnych, aby dołączały się do protestu (wysyłać e-maile do CBC, lokalnych posłów federalnych).

        CBC jest finansowana z pieniędzy podatnika (czyli naszych) i w żadnym wypadku nie powinna się angażować w prowadzenie wrogiej kampanii przeciwko Polsce.

        Dla tych, którzy programu nie widzieli, podaję link:        

http://watch.cbc.ca/interrupt-this-program/season-3/episode-6/38e815a-00d2e35ac1b

Pozdrawiam i dziękuję,

Władysław Lizoń

Prezes ZG KPK

        Od redakcji: Rzeczywiście, paskudny, smutne też, że producentem jest Polka, p. Grażyna Krupa.

        List KPK do przeczytania w Internecie na stronie www.goniec.net.

Opublikowano w Poczta Gońca
piątek, 17 listopad 2017 07:23

Listy z nr. 46/2017

Chroszcz, 25.10.2017 r.

Szanowna Redakcjo,

        Byłem biznesmenem, importowałem zboża, zniszczyła mnie policja. Zniszczyli mi życie, firmę i rozbili rodzinę. Skradziono mi wszystkie pieniądze – 30 mln USD. 

         Dzięki Waszej uprzejmości dawałem do Waszego tygodnika oferty matrymonialne. Poznałem kobietę z Toronto. W lipcu 2018 r. przylatuje do Warszawy. Razem wylecimy do Kanady. Z firmy z Ukrainy dostałem zlecenie sprzedaży kawioru, soków i nektarów oraz słonecznika i chałwy. Jest to firma zaprzyjaźniona ze mną. Bardzo Was proszę o wydrukowanie moich ogłoszeń biznesowych, muszę zarobić trochę dolarów na start w Kanadzie. Tam otworzę nową firmę handlu zagranicznego eksport-import. Unia Europejska i Kanada są stowarzyszone w CETA – wolny handel zagraniczny. 

        Z poważaniem

K. Kownacki

        Odpowiedź redakcji: Śmiało!

***

        Dopiero z tego felietonu dowiedziałem się, że chodził Pan do podstawówki na Dębnikach oraz St. Kostki. JA TEŻ! Zaczynałem w szkole nr 30, potem 110, St. Kostka to była moja parafia. Tak się składa, że byłem w Krakowie w II połowie października, bardzo podobne do Pańskich wrażenia. 

Pozdrawiam,

PJK

        Odpowiedź redakcji: Tak, chodziłem do 30, potem do II LO – ak.

***

Szanowni Państwo,

        fundacja Nowoczesna Polska od wielu lat działa na rzecz udostępniania zasobów kultury i materiałów edukacyjnych dla nauczycieli w Polsce i za granicą. Chcielibyśmy zrealizować projekt skierowany bezpośrednio do nauczycieli przedmiotów humanistycznych (języka polskiego, historii, wiedzy o kulturze i innych) nauczających w szkołach polonijnych na całym świecie. Żeby jak najlepiej przygotować się do jego realizacji i odpowiedzieć na Państwa realne potrzeby, przygotowaliśmy krótką ankietę. Będziemy wdzięczni za wypełnienie jej i podzielenie się z nami swoimi doświadczeniami i przemyśleniami.

        Ankieta znajduje się pod adresem: http://tiny.pl/glmnm

        Więcej informacji o działalności fundacji znajdą Państwo na naszej stronie: 

www.nowoczesnapolska.org.pl.

        W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do kontaktu.

        Z wyrazami szacunku

Paulina Choromańska

koordynatorka projektów

www.wolnelektury.pl

Fundacja Nowoczesna Polska

ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125

00-514 Warszawa

tel. +48 22 465 15 35 / +48 22 621 30 17

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.">Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

www.nowoczesnapolska.org.pl

Organizacja Pożytku Publicznego

Sąd Rejestrowy dla m.st. Warszawy w Warszawie,

XII Wydział Gospodarczy

KRS 0000070056, NIP 952-18-77-087

***

Akcja „Pocztówka dla Marszałka”

        Szanowni Państwo!

        W związku ze zbliżającym się ważnym jubileuszem 150. rocznicy urodzin marszałka Józefa Klemensa Piłsudskiego: 5.12.2017, nasze stowarzyszenie powołało w 2016 roku Inicjatywę „Most Józefa Piłsudskiego w Magdeburgu” [Josef-Pilsudski-Brücke in Magdeburg].

        Impulsem do tych działań było ogłoszenie przez Magistrat Magdeburga planów budowy przedłużenia istniejącego już mostu przez Łabę, które to przebiegać ma nieopodal miejsca, w którym sto lat temu znajdował się „dom więzienny” [Gefangenenhaus] internowanego wówczas Marszałka.

        W numerze 175. „Generalnego Kuriera Magdeburskiego” można przeczytać artykuł pt. „Z Piłsudskim w Rote Horn – jako adiutant w twierdzy Magdeburg – wspomnienia K. Sosnkowskiego z lat 1917 i 1918“, a w nim:

        „... imieniny Piłsudskiego, w dniu 19 marca 1918, przyniosły wielką niespodziankę. Przybywały góry listów i kartek pocztowych z powinszowaniem, po części pocztówki z prześlicznymi barwnymi widokami, przedstawiające sceny z polskiej przeszłości lub z wyobrażeniem przyszłości Polski. Wielokrotnie posiadały pocztówki również zbiorowe podpisy, a w przypadku analfabetów – nazwiska były pisane przez biegłego, lub też stawiano krzyżyki. Wszystkie te pocztowe przesyłki ukazują nam, jak wielkie znaczenie miał ten człowiek w polskim ludzie...”.

        Ten artykuł zainspirował nas, żeby zaapelować do wszystkich Polaków, do dzieci, do młodych i do starszych, mieszkających w Polsce i za granicą, o powtórzenie tej wspaniałej akcji!

        Tylko z tą jedną różnicą, że nie w dniu jego imienin, lecz w dniu jego 150. urodzin: 5 grudnia 2017 r.

        Poczta musiałaby zostać wysłana do 27.11.2017, aby dotarła do Magdeburga jeszcze przed dniem 5 grudnia 2017, i skierowana na adres biura burmistrza miasta Magdeburg:

Büro des Oberbürgermeisters

- J.K. Pilsudski -

Alter Markt 6

D-39104 Magdeburg

Germany-Niemcy

        Chcemy wezwać wszystkich Polaków na całym świecie, żeby aktywnie dołączyli do tej akcji, i mamy wielką nadzieję, że Państwo podtrzymacie i rozpowszechnicie tę ideę w Polsce pośród młodzieży szkolnej. Pokładamy wielką nadzieję w Państwa wsparciu.

        Z poważaniem

Bartek Bukowski

Związek Polaków w Magdeburgu

Haeckelstr. 2

D-39104 Magdeburg

T.: +49 391 6078578

F.: +49 391 6078579

M.: +49 173 3545961

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

        Odpowiedź redakcji: Wie Pan, nie wiem, czy to będzie całkiem jasne dla adresata.

***

List do pani wandarat

        Dawno nie pisałem do Pani. Czytam jak zwykle „Gońca” od początku do końca, nie pomijając i Pani artykułów. No cóż, z wieloma Pani wypowiedziami się nie mogę zgodzić. Właśnie wróciłem z półrocznego pobytu w... Kołobrzegu. Mam tam teściową, więc nie było problemu z pokojem.

        Pisze Pani w swoim artykule pt. „Jedni głodują” itd. w „Gońcu” z 20-26 października właśnie o Kołobrzegu, że tam ciężko żyć, że tam drogo. Z moich obserwacji, naocznie stwierdzam! Owszem, są emeryci, którzy lubią tylko narzekać. Jest to w końcu nasza narodowa przywara. Codziennie rano, przesiadując na pobliskich ławeczkach, odpalają papierosy pod butelkę czegoś mocniejszego. Zarówno papierosy, jak i alkohol nie są tanie. Zwykle na osiedlu są to emeryci jeszcze w sile wieku. Jeżeli tylko zechcieliby dorobić do owszem, skromnej emerytury, to ogłoszeń o poszukiwanych chętnych do pracy, tej lekkiej i cięższej, jest w Kołobrzegu cała masa.

        Ale cóż, za tyle to im się nie... opłaca?! Zatem lepiej siedzieć, narzekać i popijać z butelki, i tak niestety codziennie! Mam 72 lata i żyjąc tu, w Kanadzie, „pachnącej ponoć żywicą”, muszę dorabiać do skromnej emerytury, którą wypracowałem w ciągu 25 lat nieprzerwanej pracy tutaj, w Kanadzie. Emerytura bowiem nie wystarcza do opłacenia  samego tylko czynszu za mieszkanie, a tańszego już i tak nie jesteśmy z żoną znaleźć, bo takowych nie ma. Załączam wspaniały artykuł publikowany kiedyś w „Gońcu”. 

        Z serdecznymi pozdrowieniami dla Pani i Pani mamy, 

Zbigniew Szczesnowicz

PS Pozdrowienia również dla czytelników „Gońca” i dla szanownej REDAKCJI.

        Odpowiedź redakcji: Bardzo dziękujemy za pozdrowienia, miło nam, że nasza gazeta łączy ludzi i przyczynia się do wymiany poglądów... To prawda, los wielu emerytów jest nie do pozazdroszczenia, głodno, chłodno i chudo. 

        Niestety, kanadyjskie państwo inwestuje w imigrację, ludziom starszym oferując życie na pograniczu ubóstwa.        

         Z drugiej strony, przynajmniej lekarstwa są za darmo...

Opublikowano w Poczta Gońca
czwartek, 02 listopad 2017 22:06

Listy z nr. 44/2017

Witam

        Krynica Górska została oficjalnie namaszczona na gospodarza Światowych Zimowych Igrzysk Polonijnych 2018, pokonując Szczyrk w ostatniej chwili. Data igrzysk jest określona jako ostatni tydzień lutego, czyli wg naszych wyliczeń jest to 24 lutego – 3 marca 2018 r.

        Organizacji Team Canada Krynica 2018 podejmują się jeszcze raz Jacek Maludziński i Adam Ligęza przy naszej współpracy.

        Nasze świąteczne spotkanie i jednocześnie spotkanie organizacyjne Team Canada Krynica 2018  odbędzie się 14 grudnia (czwartek) 2017 r. o godz. 19.00 w restauracji „Orbit”, Mississauga – 2025 Dundas St. East.  Zapraszamy wszystkich.

        Nasza strona igrzyskapolonijne.ca, ostatnio zaniedbana, znajduje się obecnie w przebudowie, której podjęła się nasza multimedalistka w pływaniu z Windsor – Michelle Gajewski, na zasadzie wolontariatu.

        Michelle buduje również nasz „image” na portalach społecznościowych, tj. Facebook, Instagram itp.

        MICHELLE – DZIĘKUJEMY.

Jerzy Dąbrowa

Team Canada

***

        Niedziela, 22 października, była szczególnym dniem dla Polonii, mieszkańców miasta Windsor i Essex County w Ontario. Tego dnia uroczyście obchodziliśmy zakończenie Roku Jubileuszu 100-lecia naszej parafii. Była piękna msza dziękczynna celebrowana przez biskupa Ronalda Fabbro, ordynariusza diecezji London, następnie w Caboto Hall miał miejsce bankiet z udziałem niemalże 600 gości, w tym burmistrz miasta, konsul RP, kilkudziesięciu księży z okolicznych parafii, jak też goście ze stanu Michigan, Illinois, Nowy Jork i prowincji Ontario. O tych mających nastąpić uroczystościach, podobnie jak w przypadku innych imprez organizowanych w ramach Roku Jubileuszowego, poinformowaliśmy miejscowe media, jak również media polonijne w Kanadzie. 

        Niestety, jedynie jedna stacja radiowa zapowiedziała o tym, natomiast największa miejscowa gazeta – „Windsor Star”, zamieściła jedynie kilka fotografii, bez żadnego komentarza. Dobór fotografii pozostawiam bez komentarza. Dlatego też na stronie Fb tej gazety zamieściłem komentarz, którego treść podaję tutaj, jako iż nie jestem pewien, jak długo mój komentarz pozostanie na stronie Fb tej gazety. Oto treść komentarza, przepraszam znających jedynie język polski, iż jest to napisane po angielsku. 

Ryszard Kuśmierczyk

        Because the Windsor Star has managed to raise to the level of a cartoon paper, by posting only the pictures related to the Jubilee of one of the oldest Catholic parishes, and one of the most dynamic communities in the city, here, out of respect to the Windsor Star Readers, the Catholic community of Windsor, and the Polish community of Windsor, I am posting the text of the Press Release that was delivered to all the local media, including the Windsor Star, on Friday, October 22nd. I would like to mention that during the Jubilee Year, from October 2016 to October 2017, Windsor Star did not report on any of the events listed in the attached document, nor in many press releases provided prior to those events.

        Windsor, Ontario – October 20, 2017

        The oldest ethnic Catholic parish in Diocese of London is celebrating a big birthday.

        Holy Trinity Roman Catholic Polish Parish year-long celebration of its 100th anniversary is coming to a great finale on Sunday, October 22 with a Thanksgiving Mass at 4:00PM officiated by the Bishop of London Most Reverend Ronald Peter Fabbro, followed by the Centenary Jubilee Gala banquet at the Caboto Club.

        The Polish church, the second oldest active Catholic church in Windsor – on the corner of Langlois Avenue and Ellis Street – has been the spiritual and cultural home for tens of thousands of Poles over the last century.

        “The Church is the foundation of our community and a close-knit family with a proud history” says Rev. Zbigniew Sawicki, the eighth in a line of pastors to watch over the growing community. It has also been a safe harbour for thousands of refugees fleeing their homeland in times of political strife – seeking refuge and hope for a better life in Canada. “Our family came to Canada 34 years ago as political refugees, and Holy Trinity helped us settle in Windsor,” says Richard Kusmierczyk, Chair of the Centennial Committee.

        The Centennial Jubilee Year has been observed from October 16, 2016 and featured numerous monthly cultural events open to the Windsor community including highlights:

        · A Windsor Symphony String Orchestra concert on March 11,2017 

        · An exhibit at the Chimczuk Museum titled 100 Years of the Holy Trinity Roman Catholic Polish Parish that run from August 12 – October 15, 2017

        · A lecture series titled Poland: The Country of Freedom Fighters, Artists and Saints from January through March 2017

        Other events featured cultural works and productions from local artists, parish and community organizations, including Polish Language School students and two exhibits presented by the National Institute of Remembrance of Poland.

        Information and a calendar of events, as well as a brief history of the Parish has been published on the Centennial Jubilee Committee website http://100holytrinity.com/en/

        For more information, please contact: Richard Kusmierczyk - Chair, Centennial Jubilee Committee. Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.">Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

        Note: Because of the space limitations for a comment, I will post the content of the Press Release in two postings.

        Part two of the Press Release dated October 22,2017 regarding the 100th Anniversary of the Holy Trinity R.C.Polish Parish in Windsor.

        FAST FACTS:

        · Rev. Jan Andrzejewski who was born in Milwaukee, Wisconsin as the first pastor of the new Holy Trinity Polish Parish on October 9, 1916

        · On October 28, 1917 – Bishop Michael F. Fallon presided over the blessing ceremony of the church’s cornerstone. It was the first Polish Catholic Church in diocese of  London, the first ethnic Catholic church in Diocese of London, and the fifth Polish Catholic church in Canada. 

        · During the time of leadership of Rev. Msgr. L. Wnuk PA, the Polonia Park and Villa Polonia – a low income 400 units housing projects were built to serve the Windsor’s community. These not for profit corporations are run by the board of directors- volunteers, members of the Holy Trinity Parish. They have been serving the community of Windsor for the past 41 years.  – In 1965 Msgr. L. Wnuk brought to Windsor 10 nuns from Poland – the Ursuline Sisters of the Agonising Heart of Jesus. Since then, the Sisters have been working as teachers or the University of Windsor, St. Clair College, St. Cecile School, St. Joseph and F.J. Brennan high schools. They also run the Ursula Daycare and the Polish Language School. 

        · During the period of leadership by Rev. Msgr. P. Sanczenko, more than 1000 families came as the refugees on the program sponsored by Bishop M. Sherlock.

        · There are approximately 12,000 Polish-Canadians in Windsor and Essex county

        · Holy Trinity Polish Parish in Windsor counts 4,000 parishioners

        · Holy Trinity Polish Parish underwent expansion and renovation in 2005 and Phase II in 2010. For the work in preserving the heritage building, the Parish received the city 2007 Built Heritage Award.

Opublikowano w Poczta Gońca
Strona 1 z 30