Goniec

Register Login

Jerzy Szempliński po raz trzeci zwyciężył w Szybowcowych Mistrzostwach w USA w klasie 18 metrowej, rozegranych w Seminole Lake/Orlando Floryda.
Od 1 do 10 maja rozegrano w bardzo dobrych warunkach pogodowych 8 konkurencji prędkościowych, trasy rzędu 400 – 500 km były pokonywany ze średnią prędkością ponad 120 km/h.


Mistrzostwa były zdominowane przez 3 pilotów z Kanady, którzy od pierwszej konkurencji uplasowali się na 3 pierwszych miejscach nie oddając prowadzenia do końca zawodów, Wszyscy trzej są w dodatku z tego samego klubu szybowcowego SOSA Gliding Club Rocton Ontario. r;
Rok 2018 jest rokiem Szybowcowych Mistrzostw Świata, które rozegrane będą w Ostrowie Wielkopolskim w klasie 15 m, Club i Standard. Natomiast klasa 18 m, Otwarta i Dwumiejscowa rozegrane będą w Pribram, Czechy.
Z polonijnych szybowników Kanadę będą reprezentowali w Ostrowie Wielkopolskim: Łukasz Szczepaniak w klasie 15 m, Krzysztof Wiercioch w klasie Club, pod opieką Jarka Twardowskiego. Natomiast Jerzy Szempliński będzie reprezentował Kanadę w klasie 18 m w Pribram, Czechy

Link do wynikow Mistrzostw USA

Canadian Soaring team facebook

https://www.facebook.com/CanadianSoaringTeam/


Maria Szemplińska

Opublikowano w Życie polonijne
wtorek, 15 maj 2018 12:18

Dzień poradnictwa ZUS w Mississaudze

Zakład Ubezpieczeń Społecznych i Konsulat Generalny RP w Toronto zapraszają na spotkanie ze specjalistami ZUS dotyczące ubezpieczenia społecznego dla Polaków pracujących lub mieszkających w Kanadzie.

Odbędzie się ono 31 maja 2018 r. w godzinach 18:00-21:00 w Centrum Kultury Polskiej im. Jana Pawła II w Mississaudze.

Specjaliści ZUS omówią świadczenia emerytalne i rentowe oraz warunki ich uzyskiwania. Przedstawią też zasady ustalania prawa do polskich świadczeń oraz obliczanie ich wysokości na podstawie umowy o zabezpieczeniu społecznym między Polską i Kanadą. Wyjaśnią również zasady składania wniosków o polskie świadczenia emerytalne i rentowe na podstawie tej umowy, a także reguły wypłaty polskich świadczeń emerytalnych i rentowych osobom, które mieszkają w Kanadzie. Uczestnicy będą mogli także zapoznać się z nowymi sposobami kontaktu z ZUS (www.zus.pl, e-mail, Skype, Centrum Obsługi Telefonicznej - COT). Na koniec specjaliści ZUS odpowiedzą na pytania indywidualne.

Wstęp na spotkanie jest wolny, a wszystkie porady będą udzielane bezpłatnie.

Dzień poradnictwa ZUS

31 maja 2018 (czwartek), godz. 18:00-21:00

Centrum Kultury Polskiej im. Jana Pawła II

4300 Cawthra Road, Mississauga

Opublikowano w Życie polonijne
piątek, 11 maj 2018 08:08

W piątek, 25 maja, rusza Carassauga!

        W miniony poniedziałek odbyło się otwarcie festiwalu Carassauga dla obsługującej festiwal prasy i środków przekazu. Tegoroczny festiwal kultur Mississaugi rusza w piątek, 25 maja, o godzinie 7:30 w Hershey Center, gdzie odbędzie się ceremonia otwarcia i tak zwana Parada narodów  z flagami, przemaszerują wszystkie kraje biorące udział w wystawach; jak co roku obecna jest również Polska i tym razem polskie wyroby, wypieki i polską kulturę podziwiać będzie można w budynku ośrodka kultury przy Mississauga Valley. Tzw. paszporty Carassaugi można kupić za 10 dol. w przedsprzedaży i 12 dol. przy wejściu; można dzięki nim zwiedzać wszystkie pawilony wystawowe w godzinach otwarcia, nie ma żadnych ograniczeń; dzieci poniżej 12. roku życia wszędzie wpuszczane są za darmo, a paszport uprawnia również do przejazdu komunikacją miejską Mississaugi od pawilonu do pawilonu oraz specjalnymi autobusami kursującymi między pawilonami. Carassauga potrwa do niedzieli, do godziny 7 wieczorem. Więcej informacji na stronie internetowej www.carassauga.com. Jak nam powiedziała pani Janina Ruta, dyrektor polskiego pawilonu, nadal bardzo chętnie przyjmowane są zgłoszenia od sponsorów, jak również ochotników, którzy chcieliby pomóc przy organizacji i obsłudze gości. (Patrz nasza relacja filmowa na YouTube lub Facebook).

(AK)

Opublikowano w Życie polonijne

W czwartek, 3 maja, w Konsulacie Generalnym Rzeczpospolitej Polskiej w Toronto odbyło się spotkanie z okazji 227. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja, pomyślane jako część obchodów, w tym rocznicowym roku, 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

W tym roku na obchody konsulat zaprosił, jak słyszeliśmy, około 400 osób, przeważnie pochodzących z Polonii, ale również przedstawicieli innych konsulatów i polityków kanadyjskich. Niestety, pogoda nie dopisała. Deszcz przeganiał tam i z powrotem gości z ogrodu do budynku konsulatu, ale i tak przyszło dużo osób. Oczywiście ozdobą tego czwartkowego wydarzenia był przyjazd minister Anny Marii Anders. Pani Anders jest córką generała Władysława Andersa, jest senatorem, i jako minister jest odpowiedzialna za dialog międzynarodowy. Pani minister Anders wygłosiła krótkie przemówienie, w którym podkreśliła, jak ważna jest dla niej Polonia, weterani i młodzież: „Nie możemy zapominać o naszych bohaterach”. Powiedziała również, że jej marzeniem jest wzniesienie pomnika upamiętniającego jej ojca.

        Po odśpiewaniu hymnu, po krótkich przemówieniach, które zostały wygłoszone przez konsula generalnego Krzysztofa Grzelczyka, pana Wrześniewskiego, panią Kusendovą, kandydatkę do sejmu prowincji Ontario, chór Novi Singers wykonał pieśń „Gaude Mater Polonia” oraz inne pieśni patriotyczne. Szkoda jednak, że osoby obecne w głównej sali konsulatu nie znalazły się i nie zaśpiewały dla pani minister Anders pieśni „Czerwone maki na Monte Cassino”. To na pewno sprawiłoby jej wielką przyjemność. No ale zawsze jest przecież następny raz. 

        Pani minister Anders wspomniała o pomniku dla upamiętnienia postaci swojego ojca. Myślę, że zrobiła to z namysłem. Jej ojciec uratował od pewnej śmierci głodowej czy w innej formie z rąk Sowietów ponad 200.000 Polaków, Ukraińców i Żydów, obywateli II Rzeczpospolitej. Generał Anders prowadził politykę trochę niezależną od oficjalnego stanowiska rządu polskiego. Po umowie, jaką zawarł premier rządu na obczyźnie generał Władysław Sikorski z przedstawicielem rządu ZSRS ambasadorem Majskim, która pozwalała na zwolnienie Polaków z rosyjskich obozów koncentracyjnych i na tworzenie polskiej armii, i po mianowaniu go głównodowodzącym polskiej armii na terenie ZSRS, w trakcie swoich służbowych wyjazdów do Egiptu dogadał się z generałami angielskimi w sprawie opuszczenia przez polską armię terytorium ZSRS. Chodziło o to, że na terenie ówczesnego Iraku i Iranu nie było jednostek wojskowych do ochrony pól naftowych. Lukę tę mogły wypełnić jednostki Wojska Polskiego. Dzięki tej umowie z generałami brytyjskimi, Stalin, któremu z kolei zależało na pomocy materialnej ze strony USA i Wielkiej Brytanii, wypuścił ponad 200.000 Polaków, Ukraińców i Żydów, posiadających ówczesne polskie obywatelstwo. 

        No więc ojcu minister Anders ci ludzie zawdzięczają uratowanie im życia. Duża część tych, którzy wyszli z ZSRS, znalazła się później właśnie w Kanadzie. Z około 3000 Żydów, którzy byli żołnierzami w armii  generała Andersa i którzy złożyli przysięgę na wierność państwu polskiemu, ponad 2000 zdezerterowało w Palestynie. Niejednokrotnie opuszczali oni swoje oddziały z bronią i sprzętem. Zdezerterował też między innymi Menahem Begin (Mieczysław Biegun), późniejszy szef oddziałów terrorystycznych podkładających bomby sprawującym kontrolę nad ówczesną Palestyną Brytyjczykom i późniejszy premier Izraela. Generał Anders nie ukarał żadnego z Żydów, którzy z polskiej armii wówczas zdezerterowali. Ci dezerterzy stanowili później podstawę partyzantki żydowskiej walczącej z Brytyjczykami na terenie Palestyny. 

        Ale nie tylko im gen. Anders uratował życie. W związku z tym, że zarządzający światową iluzją Hollywood może jutro zmienić sposób postrzegania historii niemalże każdej osoby na świecie, zdecydowałem się podejść do pani minister Anders i zadać jej pytanie o uratowanie życia przez generała Andersa kilkudziesięciu tysiącom innych Ukraińców już po zakończeniu II w.św. 

        – Pani minister, chcę zadać Pani pytanie w imieniu pisma „Goniec”. Pani tato po zakończeniu II w.św. uratował życie kilkudziesięciu tysiącom Ukraińców, a przede wszystkim żołnierzom ukraińskiej dywizji Hałyczyna, walczącej u boku Niemców. Czy Pani mogłaby coś na temat tego wydarzenia powiedzieć? 

        Minister Anders: Ja wówczas byłam bardzo młoda i mój tato na temat tego wydarzenia ze mną nie rozmawiał, więc nie mogę się na ten temat wypowiedzieć. 

        – Pani minister, w czasie swojego przemówienia powiedziała Pani, że pragnie wznieść pomnik upamiętniający osobę Pani ojca. Pani oczywiście ma na myśli wzniesienie tego pomnika na terenie Polski?  

        Minister Anders: Tak, oczywiście, chcę, aby ten pomnik został wzniesiony na terenie Polski.

        Miałem jeszcze trzecie pytanie do pani minister, które już miałem jej zadać, związane z jej pracą jako sekretarza stanu do spraw dialogu międzynarodowego, a mianowicie chciałem zapytać się o to, czy nie jest czas na to, żeby powstało niezależne państwo Kurdów, którzy liczą przecież około 40 milionów ludzi i nie mają swojego państwa. Państwo takie mogłoby wpływać stabilizująco i pokojowo na waśnie i konflikty na terenie Bliskiego Wschodu.  Polska powinna wspierać tę inicjatywę. Niestety, w tej chwili podszedł do nas  pan przydzielony do ochrony minister Anders i wskazał na kolejkę ludzi, którzy ustawili się, żeby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z panią minister. Musiałem przerwać, ale będzie przecież zawsze ta następna okazja. 

        No to teraz coś trzeba przekąsić? Poszliśmy na taras, a tam firma Teresa Catering przygotowała różne torontońskie, i nie tylko, potrawy. Były więc chicken souvlaki, i potato dumplings, i wursty. No ale czego brakuje Polakowi? Bigosu z grzybami brakuje! W razie czego może być on i bez grzybów, bo wiosna przecież. Z tym bigosem to jest tak, że tu Amerykanie to swoje GMO doprawiają saletrą, tak żeby przy zmartwychwstaniu jedzenie jeszcze świeże było, później, żeby zabić goryczkę, sypią po tym cukier bez umiaru. No więc każdemu wschodniemu Europejczykowi chodzi po głowie bigos organiczny, bigos podlany winem białym. I tak było. Ach, była też i inna dobra polska potrawa, czyli zimne nóżki. Tylko musi być jakiś „unterofficer” pomylił sznaps z octem, bo tego ostatniego ani na stole, ani pod stołem znaleźć nie mogłem. No cóż, wielokulturowość kosztuje.

        Dużo było na tym spotkaniu pozytywnej energii i wibracji. Młodsi, oprócz przyjścia do konsulatu z obowiązku patriotycznego, przyszli zdaje się także w celach matrymonialnych. Architekci i salesmani przebrani za górali śpiewali na tarasie pieśni zbójeckie. A wszystko to w estetycznych wnętrzach i specjalnej atmosferze konsulatu. Ambience, tak się teraz o tym mówi. Nikt nie ma takiego ładnego konsulatu w Toronto, jaki ma Polska. Włosi też mają ładny konsulat, ale jednak brakuje im tam widoku na „morze ontaryjskie”. Słyszę, jak młoda kobieta mówi: I can see that is good to be Polish now. Dużo pozytywnej energii i wibracji. Ponieważ zabrakło mleka do kawy, to na drugą szychtę poszliśmy do irlandzkiego pubu.

Janusz Niemczyk

Opublikowano w Życie polonijne
niedziela, 06 maj 2018 21:02

Obchody 3 Maja w Mississaudze i w Toronto

3 MAJA w Mississaudze i Toronto

W niedzielę, 6 maja, osobno, w Mississaudze i sąsiednim Toronto odbyły się obchody Święta Konstytucji 3 Maja.

        W Mississaudze zorganizowane przez tamtejszy oddział KPK, rozpoczęły się od Mszy św. w kościele św. Maksymiliana Kolbego, skąd przemaszerowano przed pomnik Patrioty obok Centrum Kultury Polskiej. Uczestniczyli w nich: burmistrz miasta Bonnie Crombie, poseł Peter Fonseca oraz posłanka Dipika Damerla, był również prezes KPK Władysław Lizoń, a władze RP reprezentował konsul generalny w Toronto Krzysztof Grzelczyk. Odczytano listy od polityków, w tym m.in. od Douga Forda, lidera Partii Konserwatywnej. Uczynił to były poseł Ted Opitz, któremu towarzyszyły polskie kandydatki w nadchodzących wyborach, Kinga Surma i Natalia Kusendova.

        Przemawiając, konsul Grzelczyk przypomniał, że podobnie jak w czasach Konstytucji 3 maja, dzisiaj również reformy dokonywane w Polsce wzbudzają niezadowolenie i krytykę obcych, którzy usiłują nas pouczać. Powinniśmy temu wspólnie przeciwdziałać, broniąc dobrego imienia naszej Ojczyzny. 

        W podobnym tonie wypowiadał się prezes KPK Władysław Lizoń. Na maszt wciągnięto flagi Polski, Kanady i Watykanu (ponieważ Centrum Kultury nosi imię św. Jana Pawła II).

        Na zakończenie odśpiewano Rotę, do której, jak do hymnu, powstali weterani II wojny światowej, którzy jako jedyni – z uwagi na wiek – siedzieli podczas uroczystości.

        Po południu, po godz. 14.00 sprzed budynku kombatantów polskich przy Beverley wyruszył pochód przed budynek legislatury Ontario w Toronto, gdzie wciągnięto flagę Polski na maszt i odbyła się uroczystość upamiętniająca Święto Konstytucji. Przemarsz poprowadził komendant Placówki 112 Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej Krzysztof Tomczak, a widoczni byli przedstawiciele wielu organizacji polonijnych, w tym Koła Pań „Nadzieja”. Tam też konsul Grzelczyk i prezes Lizoń nawoływali do obrony  spotwarzanej Polski. Oprócz wicemarszałka legislatury nie było tam polityków.

(AK)

Opublikowano w Życie polonijne

PAP - Pieszo do rodziny w Białymstoku postanowiła iść 79-letnia kobieta, która przyleciała do Warszawy w Kanady. Stało się to po tym, jak rozminęła się z wnukiem na lotnisku im. Fryderyka Chopina. Zgubiła się jednak i dotarła do miejscowości Dawidy, a swoim zachowaniem zaniepokoiła mieszkańców, którzy powiadomili policję.

Jak podaje portal Onet.pl, zmartwiony 30-latek po tym, jak nie odnalazł babci na lotnisku, zgłosił jej zaginięcie w Komisariacie Portu Lotniczego Warszawa-Okęcie. Policjanci rozpoczęli poszukiwania.

Funkcjonariusze po obejrzeniu monitoringu poinformowali, że kobieta ok. godz. 13 wyszła z lotniska i poszła w kierunku trasy szybkiego ruchu S79 i dalej S2. Podejrzewali, że postanowiła piechotą ruszyć w stronę Białegostoku.

Wezwani przez przechodniów funkcjonariusze z Raszyna przekazali kobietę pod opiekę wnukowi, który zabrał ją do domu.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
wtorek, 01 maj 2018 00:30

Wiwat 3 maj!

29 kwietnia na sali parafialnej przy kościele św. Kazimierza w Toronto odbyła się akademia z okazji 227. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Wśród wykonawców znaleźli się uczniowie Polskiej Szkoły im. św. Kazimierza w Toronto, Zespół Pieśni i Tańca „Biały Orzeł”, chór „Melodia”, chór Domu Kopernika „Młodzi Sercem” oraz harcerze ze szczepów „Szarotki” i „Bałtyk”. Za oprawę muzyczną odpowiadał Robert Majkut.

Opublikowano w Życie polonijne
sobota, 28 kwiecień 2018 22:03

Obchody Dnia Polonii w Burlington 28 IV 2018

Andrzej Kumor: Kto jest organizatorem Tygodnia Polonii w Burlington, który się właśnie zaczyna?

                  Ryszard Ślisiński, prezes Zarządu Głównego Związku Narodowego Polskiego w Kanadzie: Ten tydzień jest od ponad 50 lat. Pierwsza proklamacja, którą udało się nam znaleźć, jest z 1964 roku. Nasza organizacja, Związek Narodowy Polski w Burlington, powstała w 1955 roku.

                  I to ona jest organizatorem?

                  Tak, ale nie tylko Burlington, cała nasza organizacja się dzisiaj udziela, żeby podnieść rangę Dnia Polskiego. Jak wiemy, jest wiele wydarzeń w tym roku, Polish Heritage Day jest ich częścią, zainicjowanych przez konsulat i przez ambasadę w całej Kanadzie. Pokażmy się z dobrej strony, pokażmy, że coś mamy, że potrafimy się zorganizować, że nie jesteśmy tylko jakimiś pracownikami byle gdzie, ale że Polacy są adwokatami, biznesmenami, lekarzami, że mamy wielkie osiągnięcia w historii. Zresztą ja jestem praprawnukiem jednego z pierwszych imigrantów, moi pradziadkowie są pochowani tutaj, w Wilnie, na cmentarzu pionierów. Może ludzie nawet nie wiedzą, jak przyjeżdżają do Wilna w Ontario, idą na cmentarz, ten nowy, a tam z tyłu jest stary cmentarz, tych pierwszych co tutaj wycinali lasy, zbierali kamienie.

                  My, między innymi, budowaliśmy ten kraj.

                  Tak. Akurat jest 150. rocznica przyjazdu pierwszej zorganizowanej grupy, a Kanada ma 151 lat, tak że my zorganizowanie przyjechaliśmy „dopiero” rok po powstaniu Kanady, bo przedtem, jak to się mówi, Indianie tu latali itd. Tak że my, Europejczycy, przyjechaliśmy to tutaj budować, teraz starajmy się to podtrzymać. Zapraszamy organizacje, które mają problemy, jakie mają, zapraszamy młodych ludzi, żeby wzięli udział. Ja już dałem z siebie dwadzieścia lat, czekam, żeby następna generacja przejęła to i zaczęła trochę działać i pokazywać się. To ma być social club, ludzie mają się spotykać, robić coś dla przyjemności, czy to będzie tenis, piłka, gra w karty czy chodzenie po górach, róbmy to razem, a przede wszystkim bądźmy dumni z Polski – jako Polacy mamy osiągnięcia. Czy tutaj, czy w Polsce mamy znanych ludzi w historii i trzeba to podkreślać. Nie pokazujmy zawsze tego, co złego Polacy robią. Pokazujmy to, z czego możemy być dumni, żeby ta młoda generacja, która tutaj jest, była dumna, żeby dzieci się uczyły języka polskiego. Zobaczmy, co się teraz stało, ilu młodych ludzi wraca do Polski, do Europy, bo posiadanie polskiego paszportu otwiera dzisiaj drogi na świat. I nieraz do kraju, do którego z kanadyjskim paszportem nie można wjechać, można z polskim. Ile osób teraz zobaczyło, że dobrze być Polakiem!

                  No właśnie, polskość może się opłacać, powinna się opłacać, bo Polska powinna być silna Polakami, którzy mieszkają nad Wisłą, ale też silna swoją diasporą, czy nie tak?

                  Właśnie. Mamy doświadczenie, którego może Polacy nie mieli. Wiadomo, że jest dużo pozostałości, ludzi, którym trudno pozbyć się tego wychowania komunistycznego i są przywiązani do pewnych rzeczy, które im odpowiadały, ciągle tęsknią za tzw. komuną, bo im było dobrze. Tak, dla jednych było dobrze, dla 90 procent było niedobrze, dlatego trzeba wyciągnąć wnioski i iść naprzód. Ale ciągłe cofanie się i rozliczanie dzisiaj dziadków 90-letnich nie ma sensu, dlatego myśmy, patrząc na dobry, pozytywny obraz naszej historii, ludzi, którzy coś dobrego zrobili, patrzmy w przyszłość i budujmy na tych pozytywnych obrazach, na tych pozytywnych osobach.

                  Proszę jeszcze powiedzieć o dzisiejszej ceremonii, był pan burmistrz?

                  Był burmistrz, była nasza posłanka do parlamentu prowincyjnego, która jest też ministrem. Na każdej imprezie te osoby są, nigdy nam nie odmawiają. My też mieliśmy pomoc rządową z Trillium Fund prowincyjnego, bardzo dobrze współpracujemy. Bo nie tylko trzeba się zamykać w polskim środowisku, są wybory, trzeba widzieć, że my tak samo mamy głos wyborczy, żeby oni się z nami liczyli. I przez to, że tutaj przyjdzie sto osób i pokaże, oni mają respekt do nas.

                  Apeluję, to nie jest sprawa tylko Burlington, to jest sprawa wszystkich miast, żebyśmy pokazywali, i powinniśmy może nawet – tutaj powiem, co się stało w Brampton – wyciągnąć wniosek z sikhów. Oni kontrolują 25 mandatów poselskich w parlamencie kanadyjskim, bo są tak mocni w 25 okręgach, obstawiają wszystkie partie. I my w okręgach, gdzie mamy dużą Polonię, powinniśmy robić to samo, powinniśmy obstawiać NDP, liberałów i konserwatystów i mieć gwarantowane te miejsca. Ale to można tylko zrobić, jeżeli będziemy współpracować ze sobą, a nie walczyć albo podkładać jeden drugiemu nogę. Wyciągnijmy wnioski z błędów, które popełniliśmy przedtem, i popierajmy, czy to jest kandydat z tej partii, czy innej. Przecież membership można mieć – co jest śmieszne – w trzech partiach różnych. Membership każdej partii kosztuje 10 dolarów jednorazowo. Ludzie należą do różnych partii, głosują i wybierają swoich ludzi i później mają wpływ, gdzie ich podatki idą, co się w tym kraju dzieje. Fajnie jest myśleć o Polsce, jeździć tam, ale jeśli myślimy, że tu jesteśmy na stałe, tu płacimy podatki, musimy mieć wpływ na to, co tutaj się dzieje.

                  Dziękuję za rozmowę.

 

Opublikowano w Życie polonijne

Dzieci są w stanie opanować  język obcy znacznie szybciej niż dorośli. Konieczne jest jednak zapewnienie dziecku odpowiednich warunków do nauki, aby również ono samo czuło potrzebę i widziało korzyści wynikające z tej nauki. Jednym z największych atutów, jakie dziecko może zyskać jest dwujęzyczność.


Dwujęzyczność - o co tyle szumu?

Oczywiście najważniejszą zaletą dwujęzyczności jest świetna znajomość dwóch języków - taka osoba nie ma żadnych problemów z komunikacją, czy to w kraju w którym została wychowana, czy w swojej Ojczyźnie. Ponadto, naukowcy udowodnili, że osoba dwujęzyczna rozwija się znacznie szybciej od osoby mówiącej tylko jednym językiem, staje się bardziej kreatywna, oraz znacznie lepiej potrafi się odnaleźć w trudnych lub stresujących sytuacjach. Co więcej, uczenie się drugiego języka i poznawanie historii, geografii i kultury danego kraju korzystnie wpływa na rozwój intelektualny.


Nauka języka polskiego podczas pobytu za granicą

Większość rodziców chce, aby ich dzieci potrafiły dobrze mówić po polsku, nawet jeśli od małego są wychowywane poza granicami kraju. Jest to godna pochwały postawa, ale też często bardzo wymagająca. Rozmawianie w domu w języku polskim jest niewystarczające do osiągnięcia przez dziecko płynności językowej. Z drugiej zaś strony posyłanie go do szkoły językowej w weekendy może skutecznie zniechęcić młodego ucznia do nauki. Dlatego bardzo ważne jest, aby połączyć naukę z zabawą i sprawić, że uczenie się będzie dla dziecka przyjemnością.

Właśnie takim podejściem może pochwalić się Polonijka - Polonijna Szkoła Podstawowa online, która umożliwia naukę dzieciom w wieku 5-15 lat.Polonijka - co oferuje Tobie i Twojej rodzinie?Polonijka jest szkołą, która znacznie pomaga w rozwijaniu zdolności posługiwania się językiem polskim wśród dzieci. Dzięki niej Twoje dziecko będzie w stanie poszerzyć swoje słownictwo, nauczy się zasad gramatyki i ortografii, pozna historię Polski, będzie posiadało wiedzę geograficzną i kulturową o swojej Ojczyźnie. Dużą zaletą jest fakt, że Polonijka jest szkołą online - dziecko może uczyć się w dowolnym miejscu i o dowolnym czasie. Nauka odbywa się za pomocą nowoczesnej Internetowej Platformy Edukacyjnej, a oprócz realizowania polskiego programu dydaktycznego przez polskich nauczycieli, szkoła oferuje również wiele gier i zabaw mających na celu lepsze poznanie polskiej tradycji i obyczajów. Każdy uczeń może także brać udział w cotygodniowych webinariach, czyli spotkaniach online z polskimi nauczycielami. Takie wirtualne zajęcia to świetny sposób na urozmaicenie formy kształcenia oraz podsumowanie tygodnia nauki.

 

Koledzy i koleżanki ze szkolnej ławki

W szkole nie można zapomnieć także o społeczności uczniowskiej - dlatego powstał specjalny program o nazwie “Kolega z ławki”. Każde dziecko uczące się w Polonijce ma możliwość uczestniczenia w zajęciach z kolegami z całego świata. Dzieci pozostają w stałym kontakcie, a to wszystko za pomocą czatu dostępnego na platformie. Dzięki temu możliwa jest nie tylko wspólna nauka, ale również wymiana wszelkiego rodzaju materiałów, opowiadanie o wrażeniach z lekcji, czy po prostu zwyczajna rozmowa na dowolny temat. Dzięki temu Twoje dziecko może nawiązać trwałą relację z rówieśnikiem z odległego zakątka świata, poznać kulturę i zwyczaje panujące w innym kraju, a wszystko to dzięki porozumiewaniu się językiem polskim.


Rodzice są równie ważni

Nie można zaprzeczyć stwierdzeniu, że rodzice odgrywają ogromna rolę w procesie nauki swojego dziecka. Dlatego specjalnie dla rodziców dzieci uczących się w Polonijce zostało uruchomione Forum Polonijnej Społeczności. Jest to miejsce, gdzie każdy rodzic może wymienić się doświadczeniami związanymi z nauką dziecka, życiem poza granicami kraju, zadać pytanie lub znaleźć odpowiedź dotyczącą wszelkich dręczących go problemów. Polonijna społeczność każdego dnia powiększa grono zadowolonych rodziców, którzy troszczą się o naukę i wychowanie swoich dzieci.

W Polonijce Polonijnej Szkole Podstawowej trwają ostatnie dni zapisów na rok szkolny 2018/2019. Osoby, które dołączą do grona uczniów otrzymają dostęp do Internetowej Platformy Edukacyjnej, na której czekają materiały przygotowujące do nowego roku szkolnego. Zapisz się i podaruj dziecku najpiękniejszy prezent - język ojczysty!

Opublikowano w Życie polonijne
piątek, 27 kwiecień 2018 07:49

Klucz do języka, klucz do Polski

W minioną niedzielę w Centrum Jana Pawła II odbyły się finały konkursu ortograficznego i konkursu pięknego czytania organizowanych przez Związek Nauczycielstwa Polskiego w Kanadzie. Do obejrzenia relacji filmowej zapraszamy na kanał YouTube GoniecTv Toronto, poniżej rozmowa z prezesem ZNP Iwoną Malinowską.

Andrzej Kumor: Który to już konkurs czytania?

  Iwona Malinowska, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Kanadzie: My nie liczymy, bo było ich już tak dużo, że w tej chwili to nie jest ważne który, ale ten konkurs organizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego cieszy się coraz większym powodzeniem. Są to konkursy Mistrz Pięknego Czytania i Mistrz Ortografii, które organizujemy co roku, jest duże zainteresowanie ze strony szkół.

        – One były organizowane w szkołach?

        – Tak, najpierw są organizowane w szkołach, ponieważ szkoły wybierają tych najlepszych, żeby reprezentowali szkoły, a następnie przyjeżdżają tutaj. I tutaj już od wielu lat  organizujemy finał, gdzie najlepsi przyjeżdżają i reprezentują swoje szkoły.

        – Widziałem, że dzieci są bardzo przejęte.

        – Szczególnie konkurs ortograficzny, dlatego że, wiadomo, nie mamy dzieci z Polski w tej chwili. To są dzieci, które są tu urodzone, czasami drugie pokolenie, i bardzo się stresują, aczkolwiek staramy się nie dawać zbyt trudnych wypracowań. 

        Naprawdę nie ma powodu, bo każdy jest zwycięzcą. Każdy tutaj, kto reprezentuje szkołę, to już jest wyróżnienie, że jest dobry.

        – Pani mówiła, że konkurs rośnie, że jest więcej zgłoszeń?

        – Tak. Ortografia w tym roku wygląda troszeczkę inaczej, dlatego że w zeszłym roku było mnóstwo studentów, tak że brakowało nam miejsca w klasie, natomiast w tym roku – nie wiem, czy to w zależności od tego, jaka jest pogoda, rodzice decydują, zbyt ładnie, wiosennie się zrobiło akurat dzisiaj, albo po prostu troszkę się denerwują, że ortografia jest jednak trudną rzeczą. Ale jeżeli chodzi o czytanie, to zawsze jest popularne.

        – Co najchętniej dzieci czytają po polsku?

        – W zależności od tego, jaki jest rok. Na przykład mieliśmy książkę o Janie Pawle II, bo akurat to był taki rok, rocznica. W tej chwili mamy książkę, która nie jest polską książką, bo autor nie jest Polakiem, natomiast najważniejsze jest to, że jest napisana po polsku i czytają po polsku. Dlatego wybieramy i sprowadzamy takie książki z Polski, żeby dzieci były zainteresowane tym, bo o to chodzi. Nieważne, co czytają. Oczywiście zależy nam na polskich książkach, ale żeby chciały przeczytać, żeby sięgnęły po tę książkę, żeby nie była za trudna. Nie musi być polski autor, byleby książka była napisana po polsku i żeby była ciekawa. Jeżeli pierwsze strony są nieciekawe, to im się nie chce tego czytać.

        – To ile trzeba książek przeczytać, żeby wziąć udział w konkursie czytania?

        – To jest systematyczna praca. To nie jest tak, że się przychodzi, dostaje się książkę i się czyta. To jest praca w szkołach, to są lata pracy nauczycieli, rodziców i samych dzieci. I dopiero po kilku latach one się czują swobodnie na tyle, żeby czytać przed wszystkimi. Bo to nie jest łatwa sztuka, w domu czy w głowie to jest inaczej, to jest wszystko takie łatwe, ale jak się siedzi przed komisją, to są duże nerwy, duża odpowiedzialność. Dodatkowo jeszcze dostają pytania. Tak że samo czytanie to jest długi proces, natomiast rezultaty są widoczne, dopiero gdy są konkursy.

        Ocenianie czytania jest rzeczą niewymierną, tam nie ma punktów jak w ortografii, ile błędów się zrobi. Trudno to ocenić, dlatego są też dodatkowe trzy pytania, na które trzeba odpowiedzieć, i dotyczą treści tej książki. I jeżeli odpowiedzą bardzo dobrze, to wiadomo, że te dzieci mają bardzo dużą szansę wygrać cały konkurs, więc to nie jest tak łatwo.

        – Proszę powiedzieć, ile dzieci łącznie w naszym rejonie aglomeracji torontońskiej czy może południowego Ontario uczy się w polskich szkołach?

        – Około dwóch i pół tysiąca dzieci. To są teraz coraz częściej dzieci z mieszanych rodzin. Widzimy, że w tym kierunku to idzie, że są mieszane małżeństwa i przyprowadzają dzieci, które pochodzą z tych rodzin.  Teraz dzieci, które chodziły do szkoły, przyprowadzają swoje dzieci, to jest też bardzo dobre. To się troszkę zmienia, aczkolwiek szkoły się utrzymują i dzieci dalej przychodzą.

        Na przykład w Milton mamy tak młodą, prężną szkołę, gdzie jest młoda, naprawdę duża Polonia, olbrzymia Polonia, i tam brakuje miejsca w szkołach. Tam szkoły się rozrastają w niesamowitym tempie, jest coraz więcej dzieci, ale to zależy głównie od rodziców, choć od dziadków też.

Opublikowano w Życie polonijne
Strona 1 z 81