Goniec

Switch to desktop Register Login

 

        W minioną sobotę w polskim konsulacie w Toronto odbyło się spotkanie z nowym ambasadorem RP w Kanadzie Andrzejem Kurnickim. Najpierw miała miejsce konferencja prasowa, rozpoczęta wystąpieniem p. Ambasadora.

        Proszę Państwa, cieszę się ogromnie, że wreszcie jako ambasador dotarłem tutaj, że jest w ogóle przedstawiciel państwa, to jest bardzo ważne. To trwało ponad rok. Oczywiście są pewne procedury w MSZ-ecie, sprawdzanie. 

        Ja byłem trochę na uczelni związany i z biznesem, i z sektorem finansowym, w związku z tym pewne procedury w przypadku mojej osoby były nieco dłuższe, zważywszy na to, że pewne sprawy związane z rynkami finansowymi wymagają, aby osoba, która miała dostęp do informacji poufnych lub takich sensitive rynkowo po prostu przez jakiś czas nie pełniła żadnych funkcji. 

        Dopiero wtedy może być procedowana jako kandydat w MSZ-ecie.

Opublikowano w Wywiady

 

    Lepszej pogody na polski festiwal nie można sobie było wymarzyć; przez sobotę i niedzielę w ostatni weekend odchodzącego już lata było, jak w lecie być powinno, plus 26 – 27 stopni, leki zefirek, no po prostu wspaniała pogoda, żeby wyjść z domu i pochodzić sobie wśród polskich straganów. Bo też polski festiwal w zasadzie do straganów się sprowadza; jest ich dużo na całej długości ulicy Roncesvalles. Mówię „polskich”, ale gros z nich to stragany „ogólnokrajowe”, że tak powiem. Podobno festiwal na Roncesvalles organizowany jest podobnie jak grecki na Danforth i wygląda na to, że jedyna różnica, to że u nas są pierogi, a u nich suwlaki. 

        Jest to opinia złośliwa. Dlaczego złośliwa, bo tłumy ludzi, jakie przewalają się przez polską dzielnicę, dają okazję, by trochę o tej Polsce opowiedzieć. Ta opowieść jest na razie, przynajmniej moim zdaniem, dosyć marna. Wiem, są wystawy, są polskie koszulki, są polskie numizmatyki, samochody, jest troszkę tego. W tym roku była nawet wystawa, która prezentowała wkład Polaków w 150-letnią historię kanadyjskiego państwa, ale sprowadzała się – przynajmniej ja tak widziałem – do jednej planszy wystawionej na rogu. 

        Tak więc pozostaje trochę niedosytu. Jak by to można uzupełnić? Ja mam wizję nieprzystającą do możliwości, a marzy mi się może jakieś 6 koni z husarzami, może jakiś willis z naszymi weteranami II wojny światowej, może jakieś filmiki, jak ten ostatnio, który na YouTube podbijał serca Polaków; krótka historia Polski w czasie II wojny światowej i po niej zaprezentowana w ciągu trzech minut, na jakimś tanim usb. Mogłyby to rozdawać z koszyka piękne Polki w seksownych strojach narodowych, a przynajmniej z elementami takich strojów.

        Marzy mi się puszczanie, tak jak kiedyś na parlamencie, filmików o Polsce zachwalających ją jako bezpieczny kraj, jako kraj świetnego jedzenia, miłych i gościnnych ludzi... Tego mi na tym festiwalu brakowało. Wiem, że to jest w sumie festiwal ulicy polskiej Roncesvalles, która przeżywa w naszych czasach przemianę, robi się coraz mniej polska, ale za to bardziej elegancka; domy zdrożały, mały biznes się wynosi, coraz więcej loftów i hipsterów. No i może to jest właśnie ta okazja, żeby do ludzi, którzy mają wysokie dochody, są wpływowi a mieszkają w okolicach Roncesvalles, dotrzeć i im o Polsce opowiedzieć. Bo pierogi, wódka, piwo, gołąbki, czyli wszystko to, z czym Polska już jest kojarzona, na festiwalu były,  dobrze by jednak było, gdyby została również skojarzona z wysoką kulturą, z bardzo dobrym i wyszukanym jedzeniem, z gościnnością, żeby została wypromowana jako cel turystycznych wyjazdów Kanadyjczyków,  którego, jadąc do Europy, nie można pominąć. Pora lansować wschodnią i środkową Europę jako tę prawdziwą starą Europę, której jest już coraz mniej w Paryżu czy Londynie, natomiast całkiem sporo w Budapeszcie, Pradze i w Warszawie. 

        Więc myślę, że trochę ten festiwal jest straconą okazją. 

        Co nie zmienia faktu, że było bardzo miło, grały popularne polonijne zespoły, tańczyły grupy folklorystyczne – serce rosło. Cieszy też obecność wielu polityków. W tym roku podczas ceremonii otwarcia był burmistrz John Tory,  poseł federalny Arif Virani, była przedstawicielka miejscowej posłanki Cheri DiNovo. Przybył nowy ambasador Polski w Kanadzie pan Andrzej Kurnicki, który ze swadą opowiadał o swoim spotkaniu z gubernatorem generalnym i dziękował nam wszystkim za nasze zaangażowanie w sprawy Kanady i Polski. Podziękował za zainteresowanie polskimi sprawami. 

        Spacerując od północy w kierunku do jeziora, natrafiłem na budkę naszych sportowców, którzy właśnie wrócili z olimpiady polonijnej w Toruniu. Była też duża scena, na której Jasiu Góra z zespołem grał polkę. Przy bibliotece nieopodal Credit Union główna scena, na której grały takie zespoły jak Impuls, tańczyły dzieci i młodzież z zespołów folklorystycznych. W ogóle wieczorem wszyscy tańczyli na ulicy i zabawa była doskonała.

        Piwo, i nie tylko, serwowano w ogródkach, w sali parafialnej kościoła św. Kazimierza była wystawa o misjonarzach oblatach. Stał tam  również niezmordowany Grzegorz Waśniewski, nasz „Piłsudski”, który prezentował nowe medale i numizmatyki, obok niego członkowie klubu numizmatycznego, naprzeciwko Muzeum Orlińskiego z Wawel Villa. Dalej, przy Copernicus Lodge, polskie towarzystwo historyczne prezentowało historię Camp Kościuszko, która ostatnio staje się coraz bardziej znana – i dzięki Panu Bogu, bo jest to historia, która była trochę zamiatana pod dywan, a to z uwagi na postać gen. Hallera związanego z polskim ruchem narodowym.

        Bawiono się bardzo dobrze, stały tasiemcowe kolejki po polski jedzenie, po szaszłyki i gołąbki, polskie harcerki roznosiły pączki na patykach... Tak, było naprawdę bardzo przyjemnie.

        W niedzielę festiwal, wzorem lat ubiegłych, odwiedziła premier Ontario pani Kathleen Wynne, co poniekąd świadczy o randze naszej społeczności, jednej z głównych w Mississaudze, ale też licznej w samym Toronto. 

        Miejmy więc nadzieję, że festiwal w następnych latach będzie się polonizował, a to za sprawą sukcesu Polski, może jakoś to tak samo z siebie przyjdzie i więcej na Roncesvalles zobaczymy i usłyszymy o naszym starym kraju.

        Na razie i tak nie ma co narzekać, 

o czym zapewnia Andrzej Kumor

 

Opublikowano w Życie polonijne

        Już tradycyjnie, w ostatni tydzień sierpnia, wyruszył, wypełniony „po brzegi”, autobus na kolejną pielgrzymkę do Quebecu, pod przewodnictwem/patronatem Koła Pań „Nadzieja”, działającego przy SPK nr 20 w Toronto.

        „Podróżować, doznawać wrażeń i uczyć się – to znaczy żyć!”

        Była to, jak zwykle, trzydniowa pielgrzymka, powtarzana rokrocznie, już od 12 lat, na życzenie stałych uczestników i nowych gości. Jest to także połączenie wycieczkowania i podziwiania  urokliwych widoków i krajobrazów pięknego  Quebecu. 

        Przyroda jest filmem nakręconym przez Pana Boga! 

        Pogoda nam dopisała. Błękit nieba i blask słońca prowadził nas do tych Bożych miejsc! Wiele pań uczestniczyło już w tym pielgrzymowaniu, włączając mnie, i wiele razy było to obszernie opisywane w prasie polonijnej. Przede wszystkim dla tych, którzy jeszcze tam nie byli. Tym razem przytoczę  tylko niektóre  ważne wydarzenia, święte miejsca oraz refleksje osobiste z podróżowania w głąb naszych dusz i w podziękowaniu za Boskie łaski otrzymane i wyproszeniu nowych łask..

Opublikowano w Życie polonijne
piątek, 15 wrzesień 2017 00:43

Dożynki w Kitchener 2017

        W piękną słoneczną niedzielę, 10 września, odbyło się tradycyjne święto plonów, dożynki, zorganizowane przez DOM POLSKI 2000 w Kitchener.

        Ziarno tej organizacji zasiali wolontariusze, patrioci, oddani sarmackiej kulturze i Polonii. Jest to jedyna polska hala powstała bez pomocy zarządów centralnych i hierarchii organizacyjnej. Plon tej pracy jest godny najwyższego uznania – zagospodarowana 16-akrowa działka, rozbudowana hala oraz rozległy parking i plac piknikowy, upiększony reklamą polskiego piwa Żywiec i Okocim.

        W tym roku chleb do ołtarza i starostów Mariana Głowika i Grażyny Kacprzak przynieśli Jan Mielcarek i John Król.

Opublikowano w Życie polonijne

        W związku  z rozpoczęciem roku szkolnego w polonijnych szkołach, rozmawiamy z Teresą Bielecką, nauczycielką z Polskiej Szkoły Sobotniej im. Mikołaja Kopernika w Mississaudze, przewodniczącą Związku Nauczycielstwa Polskiego Oddział w Mississaudze.

        Andrzej Kumor: Pani Tereso, mamy nowy rok szkolny, co nowego, czy jest więcej dzieci? 

        Teresa Bielecka: Nasze zapisy rozpoczęły się już w kwietniu, więc w tym momencie musimy mieć gotową liczbę dzieci na 18 klas, a w tej chwili mamy nowe zapisy, które rozpoczęły się w sobotę, 9 września. Zapisało się dodatkowo 20 osób i we wrześniu kontynuujemy zapisy.

        – To jest największa polska szkoła w Mississaudze, w regionie Peel, jak to wygląda?

        – Według mnie, to jest największa szkoła polska w całej Kanadzie.                 

        – Ile dzieci?

        – Myślę, że będziemy mieć 520 dzieci.

Opublikowano w Wywiady

Ale to już było – igrzyska w liczbach
Od 29 lipca do 6 sierpnia 2017 roku trwały Światowe Letnie Igrzyska Polonijne Toruń 2017. Na sportowych arenach Torunia rywalizowało około 1000 uczestników z 33 krajów świata (m.in. Singapur, Ekwador, Egipt, Australia, RPA, Argentyna i Kanada).
Igrzyska odbyły się pod honorowym patronatem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Andrzeja Dudy. Organizatorem było Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” i miasto Toruń, pod mecenatem Senatu Rzeczpospolitej Polskiej i Ministerstwa Sportu i Turystyki.
Dla startujących w 25 konkurencjach przygotowano 3300 medali, a dla najlepszych zespołów w rywalizacjach drużynowych przeznaczono 40 statuetek toruńskich aniołów.
Przyjęto następujące grupy wiekowe: dzieci do lat 12, młodzież 13-16 lat, dorośli 17-20, 21-35, 36-45, 46-55, 56-65, 66-70 i powyżej 71 lat.
Otwarcie igrzysk nastąpiło w Arenie Toruń, gdzie po przemarszu wszystkich ekip i części oficjalnej koncertował zespół „Feel”. Ceremonię otwarcia obserwowało ponad 3000 widzów. Znicz Igrzysk zapalił Sławomir Kruszkowski – wioślarz, olimpijczyk. Ślubowanie sportowców (przedstawiciel Kanady – Bartek Dąbrowa i młodziutka przedstawicielka czeskiego Zaolzia) odebrała Irena Szewińska – siedmiokrotna medalistka olimpijska.
Igrzyska to również: 13 obiektów sportowych, 5 hoteli, 12 autobusów dowożących uczestników, 22 koordynatorów dyscyplin.
W turnieju golfa wystąpił Bartosz Piasecki reprezentujący Norwegię, wicemistrz olimpijski z Londynu. W toruńskiej katedrze odbyła się Msza Święta w intencji Polonii. Polonusi uczcili minutą ciszy rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.
W pierwszej konkurencji igrzysk, biegu na 5K, udział wzięło 43 zawodników z 12 krajów. Wygrał Paweł Czeczko z Białorusi przed Ryszardem Kaganem z Kanady. Najmłodszym uczestnikiem był jedenastoletni Emanuel Marculewicz z Kanady, najstarszym zaś siedemdziesięcioletni Mecislav Borusevic z Litwy.
Ceremonia zakończenia imprezy odbyła się w Fosie Zamkowej, gdzie po komunikacie klasyfikacji medalowej i udekorowaniu Pucharem Fair Play (Ryszard Piątek z Kanady) oraz wręczeniu nagrody dla najmłodszego i najstarszego uczestnika igrzysk odbyła się światowa premiera wodnego musicalu 3D „Romeo i Julia”.

Nasza ocena – czyli miód z odrobiną dziegciu


Pozytywy:
Toruń przywrócił nadzieję, wiarę i dobre prognozy na zamgloną wizję poprzednich edycji igrzysk (zaczątki we Wrocławiu i Kielcach i pełna porażka w Katowicach) na przyszłość największej w świecie polonijnej imprezy sportowo-historyczno-kulturalnej, jakimi są igrzyska polonijne z ich historią, tradycją i korzeniami od 1934 r. Nie bez wpływu na sukces tej imprezy byli włodarze miasta Torunia, na czele z jego prezydentem Michałem Zalewskim, dyrektorem Wydziału Sportu i Turystyki Mariolą Soczyńską, zastępcą prezydenta miasta Torunia Zbigniewem Fiderewiczem oraz całym podległym resortem miasta Torunia. W kontaktach z włodarzami Torunia dało się odczuć ciepło, przychylność i takie zwykłe kumpelstwo, jakbyśmy się znali od lat i nic nie jest w stanie zmienić stosunku do naszego wspólnego dziecka, jakim są igrzyska polonijne.
Zgodnie z zaproszeniami pana prezydenta, schrupaliśmy pierniki Kopernika, historię i zabytki miasta i igrzyska w całej okazałości bez kacowych konsekwencji. Jednym słowem, panie prezydencie i TEAM (nie Canada tym razem) – dziękujemy!
Bliskość miasta z jego historią, zabytkami, Wisłą, hotelami, obiektami sportowymi, przychylnością torunian, nowoczesną i darmową dla uczestników igrzysk komunikacją miejską desygnuje Toruń na zdecydowanego lidera i przyjaciela sportowej Polonii świata. Marzeniem naszym byłoby wzorowanie się następnych gospodarzy igrzysk na Toruniu.
Już podczas rejestracji były wręczane dla każdego uczestnika pakiety startowe z niezbędnymi informacjami o igrzyskach, Toruniu, atrakcjach regionu i, co najważniejsze – każdy już był medalistą igrzysk poprzez pamiątkowy medal piernikowy-kopernikowy z tego pakietu – można było poznać smak toruńskich pierników. Codzienne biesiadowanie w obiektach centrum handlowego „Targi”, czyli naszej wioski olimpijskiej, sprzyjało zdecydowanie integracji środowisk polonijnych, wzmacniając jednocześnie więzy z krajem pochodzenia – Polską.
Każdy medalista był świadkiem niesamowitych ceremonii medalowych, mógł przeżyć emocje dostępne tylko medalistom olimpijskim. Mocny akcent na najmłodszych uczestników igrzysk, z ich udziałem w konkurencjach sportowych i życiową przygodą poprzez oficjalną ceremonię medalową, jest bardzo dobrym prognostykiem na przyszłość, i to nie tylko igrzysk.
Wspólne biesiadowanie do późnych godzin wieczornych przy różnorodnych koncertach i muzyce biesiadnej, wspaniałe przyjęcia wydane przez pana prezydenta oraz dzień „Polonia – Gospodarzom” na długo pozostaną w naszej pamięci i trudno będzie pobić takie właśnie klimaty.
Same zawody sportowe były sprawnie i gładko przeprowadzone przez profesjonalnych sędziów i nie mniej profesjonalną kadrę wolontariuszy. Zawodnicy, którzy postępowali zgodnie z regulaminem igrzysk, dyscyplin i kodeksem moralnym, mogli liczyć na pomoc i przychylność organizatorów. Kombinatorzy i łowcy medali za wszelką cenę musieli się liczyć z przykrymi konsekwencjami do dyskwalifikacji włącznie. Większość ceremonii medalowych odbywała się na obiektach tuż po zakończeniu zawodów, co zdecydowanie rozładowało dłużyzny i niekomfortowość w wiosce olimpijskiej. Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni przychylnością nowych – starych władz Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” z jego prezesem Dariuszem Piotrem Bonisławskim, jego pozytywne nastawienie do sportowej Polonii napawa nas pozytywami związanymi z przyszłością igrzysk, daje się odczuć powiew dobrych i ciepłych wiatrów. Jesteśmy pod wrażeniem niesamowitej pracy pani Magdaleny Okaj, którą wykonała, kontaktując się od początku akcji Toruń 2017 z niemal każdym uczestnikiem igrzysk, wprowadzając atmosferę spokoju, profesjonalizmu i troski o igrzyska. To jest kandydatura do sportowego Oskara Igrzysk Polonijnych.
Po raz pierwszy w historii igrzysk polonijnych, SWP ufundowała dla polonijnej młodzieży spoza tak zwanego bloku wschodniego refundację pobytu podczas igrzysk w Toruniu, dołączając do tego pakiety upominkowe. 5 młodych sportowców z Team Canada skorzystało z tej pomocy. Dziękujemy SWP za wyrzucenie do lamusa historii tego, co się nie udało w 2009, 2013 i 2015 r. i z nadzieją na przyszłość igrzysk kibicujemy i pomagamy SWP.
W Toruniu można było zauważyć nowe, pozytywne trendy, które będą chyba wpływały na igrzyska w przyszłości.
Nowe emigracje związane z wędrówkami za pracą Unii Europejskiej, zaczynają dominować igrzyska poprzez wcześniej niespotykane liczbę i to młodych ludzi. Taką jaskółką jest tutaj na pewno Polonia z Irlandii, która po raz pierwszy w historii wystawiła liczną ekipę, w liczbie 36 osób, w większości młodzieży i dzieci. Hiszpania stara się iść podobnym tropem, natomiast w kwestii przypomnienia Team Canada zawsze miał minimum 50 proc. młodzieży.
Hiszpania zajęła 6. miejsce, natomiast Irlandia 13., ale jej menedżer zapowiada marsz w górę na kolejnych igrzyskach. Brawa dla jednoosobowych reprezentacji, czyli Egiptu, Ekwadoru, Singapuru i Szwajcarii.

Negatywy – czyli dziegieć
Jak zorganizować imprezę amatorską, jaką są igrzyska polonijne, by była przeprowadzona szybko, sprawnie, bezkolizyjnie, oszczędnie i była łatwa do okiełznania?
Odpowiedź – obciąć konkurencję, wprowadzić restrykcje z niejasnościami przy rejestracji, zlikwidować grupy wiekowe lub je połączyć, nie dopuścić do startu bez uiszczenia należności hotelowych z góry. Rozwiązania takie zostały wprowadzone w Toruniu i na pewno nie były one wszystkie do końca sprawiedliwe, ale pomogły? Chyba tak.
Regulaminy jak bumerang wracają na każdą edycję Igrzysk i za każdym razem są inaczej interpretowane przez organizatora i z mniejszym lub większym skutkiem przestrzegane. W Toruniu były one przestrzegane i wymóg przeprowadzenia konkurencji – 5 osób, i łączenia grup wiekowych były niesprawiedliwe do bólu, pozbawiając medalu lub miejsca osoby, które zgodnie z regulaminem powinny je zdobyć. Czy aby na pewno jednakowo znaczy sprawiedliwie? Tutaj prezes SWP obiecuje prace nad regulaminem i grupami wiekowymi w czasie międzyigrzyskowym, by mogły one być wprowadzone permanentnie na igrzyskach i były bardziej sprawiedliwe.
Regulaminy te pozbawiły na pewno Team Canada miejsca na podium, a jednocześnie zostałem wmanewrowany w twórcę tego regulaminu, kiedy zdecydowanie sprzeciwiłem się dokooptowaniu do drużyny piłkarskiej Irlandii piłkarzy z Polski oraz połączenia za pięć dwunasta koszykarzy z Litwy z dzieciakami z Hiszpanii z opcją legalnego uczestnictwa. Nie wiem, z jakiego powodu piłkarze z Irlandii i koszykarze z Hiszpanii odebrali specjalne nagrody za uczestnictwo. Czy zawodnik Singapuru, Egiptu, Ekwadoru, piłkarze z Argentyny, pięcioosobowa rodzina z Kanady po raz pierwszy w Polsce czy którykolwiek inny Rodzynek nie bardziej pasował do tej nagrody. Pytanie – czy takie nagrody o niejasnych kryteriach oceniania powinny być przyznawane?
Absurdem było przeprowadzenie turnieju koszykówki w ciągu jednego dnia. Czterech meczów dziennie nie zagra żaden zawodowiec, a amatorów zmuszono. W meczu o brązowy medal Kanada – Białoruś na parkiet wyszli kibice reprezentujący Team Canada, by turniej mógł się zakończyć.
Jest wysoce niesprawiedliwe, wbrew jakimkolwiek światowym regulaminom i standardom, by ograniczać liczbę startów w pływaniu, lekkiej atletyce czy innych dyscyplinach, oraz obcinać klasyczne dystanse czy konkurencje. Nagrodą dla ciężko pracującego sportowca – mistrza jest jego dominacja na zawodach, ale na igrzyskach musimy być politycznie poprawni, by wyrównać szanse wszystkim uczestnikom. Nie mamy nic przeciwko czyjejkolwiek dominacji (polonijnej w szczególności), pod warunkiem że jest ona z duchem fair play, ale mamy tutaj duże obiekcje przeciwko takiej dominacji, gdzie cwaniactwo jest jednym z czynników, na zasadzie „nasze musi być górą”.
Czy nie byłoby zasadne znów wrócić na kampusy akademickie z całym bagażem socjalnym igrzysk Warszawa 2005, Słupsk 2007, Toruń 2009 – taniej, razem bez zbędnych podróży? Dla osób bardziej wymagających pozostają hotele. Prosimy Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, jeśli dojdzie do ostatecznego ustalania regulaminu igrzysk – dyscyplin, grup wiekowych, o poddanie projektów pod dyskusję przynajmniej tym wiodącym ośrodkom polonijno-sportowym z limitem czasowym, byśmy mogli w końcu zamknąć ten temat na zawsze – aby były one jednakowe dla wszystkich edycji igrzysk.

Igrzyska sportowo-statystycznie
Potwierdziła się reguła, że ekipy najliczniejsze zwyciężają w klasyfikacji drużynowej. Zwyciężyła Polonia z Czech przed Litwą, Białorusią i Kanadą. Kanada w ostatnim dniu igrzysk straciła miejsce na podium na rzecz Białorusi, przegrywając o jeden złoty medal. Liczbowo to: Czechy – 161 medali, Litwa – 158, Kanada – 98, Białoruś – 97 i potem to już przepaść Niemcy – 49.
Bez medalu pozostałe reprezentacje Belgii i Egiptu, chociaż na strzelectwie reprezentant Egiptu utrzymujący się na 3. miejscu pomagał spóźnionemu reprezentantowi Kanady tak intensywnie, że ten zajął 3. miejsce, spychając Ahmeda Gabra na miejsce 4., a może by tak w fair play? Na igrzyskach w Toruniu zarysowuje się trend zielonej corridy (sojusz irlandzko-hiszpański), czy wytrzyma próbę czasu i dotrwa to coś do 2019 roku? Prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Dariusz Bonisławski nieoficjalnie namaszcza na gospodarza igrzysk 2019 – Gdynię. Zimowe Igrzyska 2018 – Szczyrk.

Team Canada Toruń 2017
Wielkie podziękowania dla nas wszystkich, za to że byliśmy w Toruniu, że byliśmy mimo wielu trudności 3. ekipą pod względem liczebności. Byliśmy najlepiej ubraną ekipą na igrzyskach i najbardziej zdyscyplinowaną – powinna być nagroda. Za wizerunek dziękujemy wszystkim sponsorom, którzy jak zawsze – byli dla nas szczodrzy. Udowadniamy tym całemu światu, że jednak coś jest ważniejsze od medali, mimo tego że przywozimy profesjonalnych, młodych sportowców, którym niezbyt profesjonalni działacze chcą odebrać te medale, zmieniając regulaminy, niby wyrównując szanse dla wszystkich, wynosząc na piedestały średniaków lub nieudaczników.
Ryszard Piątek dostaje nagrodę Fair Play (żeglarstwo), Bartek Dąbrowa składa wraz reprezentantką Czech ślubowanie w imieniu wszystkich sportowców. Danuta Zieliński zostaje członkiem Rady Igrzysk. Najstarszym zawodnikiem igrzysk jest 85-letni Piotr Konior z Kanady.
Wielkie brawa dla koszykarzy, którzy w jednodniowym czteromeczowym turnieju, w meczu o brązowy medal nie są w stanie wyjść na parkiet, wysyłając do boju kibiców. Brawa dla pływaków i ich liderów: Janusz Tarnawski, multimedalista – 6 medali, rodzina Koniorów, czyli Maciek, Karolina, Klaudia, Michał i Piotr, którzy zdobywają kilkanaście medali, z jej liderką Karoliną – 5 złotych. Udany comeback Davida Nowickiego – 5 medali. Brawo Michelle Gajewski, Catherine VanDyke, Matthew i David Glazer, Konrad Pietrzak, Łukasz Welcz i cały pływacki team za 41 medali.
Wspaniale walczyli lekkoatleci – 32 medale do puli. Brawa dla Ryszarda Kagana i Ryszarda Lecha, Mariusza Kosińskiego i Marka Głowackiego, Andrzeja Dąbrowskiego i Teresy Nowakowski, Jana i Danuty Zielińskich. Jerzy Wyroba, Jerzy Kwaśnik oraz wszyscy pozostali kreują Canada Way.
Pierwszy złoty medal w tenisie ziemnym od niepamiętnych czasów – Chris Gos. Rodzina Marculewiczów po raz pierwszy w Polsce bez kontaktowego języka polskiego – 5 medali do puli. Siatkarze plażowicze tradycyjnie srebrni – Łukasz Porosa i Szymon Wierdak. Udany powrót Przemka Figaszewskiego, który gromi rywali w bowlingu. Medale dla Team Canada zdobywają też szefowie kanadyjskiej ekipy – Jerzy Dąbrowa i Piotr Lach, co dopełnia jakości całej drużynie. Nie tylko w gębie jesteśmy dobrzy.
Dwie drużyny piłkarzy nożnych w postaci Polonii Hamilton, która w walce o brązowy medal uznaje wyższość Ukrainy. Natomiast Olimpia Toronto trafia do tak zwanej Grupy Śmierci i mimo ambitnej postawy nie wychodzi z niej. Obydwie drużyny mogą być dumne ze swoich występów.
Tradycyjnie w środę biesiadujemy z całą masą zaproszonych gości na Canada Day, uświetnionym występami biesiadnymi i wspaniałym tenorem toruńskiego artysty Kuby Kubackiego, którego już niedługo będziemy podziwiać w Kanadzie. Dziękujemy za wspaniałe przyjęcie włodarzom „Przystani Toruń”.
Zdobywamy łącznie 98 medali, i zajmujemy 4. miejsce.
Z podniesionym czołem opuszczamy gościnny Toruń i przygotowujemy się na Gdynię 2019. Team Canada Toruń 2017 w większości był reprezentowany przez prowincję Ontario, Kolumbia Brytyjska zaznaczyła również swoją obecność. Zapraszamy już na 2019 do Gdyni całą Kanadę ze wszystkimi prowincjami.
Bądźcie z nami, pokażmy moc Polonii kanadyjskiej!


Jerzy Dąbrowa

Team Canada SIP

www.igrzyskapolonijne.ca
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
905 609-3345

Opublikowano w Życie polonijne
piątek, 08 wrzesień 2017 10:43

Były więzień Auschwitz zmarł na Kubie

Odszedł Zygmunt Sobolewski, jeden z czterech ostatnich żyjących byłych więźniów pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz. Miał dziewięćdziesiąt cztery lata.


Zygmunt Sobolewski (po wojnie Sigmund Sherwood) urodził się 11 maja 1923 roku w Toruniu. Przed drugą wojną światową był uczniem korpusu kadetów polskiej marynarki wojennej.
Jego ojciec był kapitanem Wojska Polskiego, w zamian za którego Gestapo już w pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej aresztowało siedemnastoletniego Zygmunta.
W pierwszym transporcie polskich więźniów politycznych został deportowany z więzienia w Tarnowie do KL Auschwitz 14 czerwca 1940 roku, gdzie oznaczono go numerem obozowym 88.
„Przeżyłem też dlatego, że byłem młody” – mówił Sobolewski. „Nie zdawałem sobie sprawy z tego, co się dzieje. Większość ludzi, którzy przeżyli, to zwykli ludzie, robotnicy, chłopi z polskich wiosek, którzy nie potrafili czytać i pisać, ale byli przyzwyczajeni do ciężkiej pracy. Prawnicy, lekarze, technicy, absolwenci wyższych uczelni: wielu z nich po trzech lub czterech tygodniach w Auschwitz popełniało samobójstwa, ponieważ zdawali sobie sprawę, że ich szanse na przeżycie są bardzo małe”.

Opublikowano w Życie polonijne

Wszystkie fotografie: Paul Kiilaspea,
Eesti Elu/Estonian Life

„Black Ribbon Day” – Międzynarodowy „Dzień Czarnej Wstążki”, upamiętniający ofiary komunizmu i nazizmu, reżimów totalitarnych odpowiedzialnych za śmierć dziesiątek milionów niewinnych ludzi, obchodzony jest w rocznicę zbrodniczego paktu Ribbentrop – Mołotow zawartego pomiędzy III Rzeszą Niemiecką a ZSRS i podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r.
Pakt uzgadniał strefy wpływu i granice między hitlerowskimi Niemcami i sowiecką Rosją po napadzie i podbiciu Polski, państw bałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii) oraz Finlandii. Przewidywał ścisłą współpracę Rosji i Niemiec w dziedzinie wojskowej, politycznej i gospodarczej. Bezpośrednim wynikiem tego paktu był napad Niemiec i Rosji na Polskę we wrześniu 1939 r., co rozpoczęło II wojnę światową. Konsekwencją tego paktu i wojny były nie tylko milionowe ofiary, ale także prawie półwieczne cierpienia narodów oddanych przez aliantów we władanie sowieckiej Rosji.
Rezolucją parlamentu kanadyjskiego, „Black Ribbon Day” został uznany w 2009 r. jako kanadyjski dzień pamięci o ofiarach nazistowskiego i komunistycznego totalitaryzmu w Europie.

Opublikowano w Życie polonijne

aktaT A J N E
13.11.1978
Notatka informacyjna
Dotyczy: Uwagi na temat zmiany stosunku Kanadyjczyków do Polski i Polaków po wyborze kard. Wojtyły na Papieża.
Pomijając masowe artykuły prasy miejscowej, która pozwoliła Kanadyjczykom na bliższe zapoznanie się z problematyką Polski, sam fakt wyboru Polaka na papieża spowodował dwie zasadnicze zmiany w stosunku do Polski i Polaków.
Po pierwsze: wszyscy nasi rozmówcy kanadyjscy z uznaniem przyjęli stosunek władz państwowych i partyjnych Polski do wyboru kard. Wojtyły. Komentowali bardzo przychylnie treść depeszy gratulacyjnej, stwierdzając, że widzą teraz wyraźnie, że system w Polsce w pełni zezwala na wyrażanie swych uczuć, nawet jeśli one są sprzeczne z założeniami ideologicznymi, jak również fakt, że obecnie Polska i Polacy mogą odegrać w świecie ważną rolę w skomplikowanych układach politycznych.
Może wydać się to śmieszne, ale wiele Kanadyjczyków, których poznałem w trakcie mego pobytu w Kanadzie, a którzy poza rozmowami służbowymi praktycznie unikali spotkań towarzyskich, okazują mi obecnie wiele sympatii i chęci przebywania w towarzystwie. W czasie tych improwizowanych spotkań zauważają w nas Polakach, więcej niż u siebie samych mądrości życiowych, znajomości z dziedziny historii, sztuki i oświadczają deklaratywnie, że jesteśmy tak sympatyczni, że nie dziwią się kardynałom powziętej przez nich decyzji i wyboru Polaka.
Po drugie: Wszyscy obcokrajowcy pochodzenia polskiego bez względu na warunki w jakich znaleźli się w Kanadzie, są dumni swego pochodzenia. Ci którzy na fałszywe obawy ujawnienia pochodzenia, jeszcze do niedawna „zjadali” końcówki „ski” swych nazwisk – obecnie uzupełniają swe wizytówki.
Kazimierz Stańczykowski – właściciel dwu radiostacji w Kanadzie CFMB w Montrealu i w Winnipegu osobiście przez kolejne dwie soboty po 1 godzinie komentował bardzo pozytywnie stosunek państwa polskiego do kościoła i odczytywał tekst depeszy gratulacyjnej E. Gierka, Prof. Jabłońskiego i P. Jaroszewicza. Podobne komentarze były w telewizji TVA Montrealu, CECF 12 i Radio Quebec. Ta atmosfera sympatii do Polski stwarza nowe możliwości rozwoju stosunków w różnych dziedzinach, jak również powoduje większe możliwości w naszej działalności i penetracji w różnych środowiskach i łatwiejsze nawiązywanie kontaktów.
Perez
Z notatką i wnioskami zapoznałem się
WOJ
***
TAJNE SPEC. ZNACZENIA
Egz. pojedynczy
16.02.1970 r.
NOTATKA SŁUŻBOWA
dot. gen. Grobicki
W lutym otrzymałem list z „B”

Opublikowano w Goniec Poleca
piątek, 25 sierpień 2017 20:28

Smutne, że nie pamiętają

Nie jest ważne, jak było, ważne jest, co pamiętamy i jak pamiętamy, ta pamięć składa się bowiem na to, kim jesteśmy. Ponieważ przez smutne powojenne lata polska polityka historyczna była w otchłani niebytu, a Polska nie miała materialnych sposobów do lansowania swej wersji, dzisiaj tak łatwo nam przyprawiać fałszywą gębę.


Jest więc szczególnie żenujące to, że sami musimy przypominać obcym sytuacje, za które powinni być nam wdzięczni. Okazja, by nam podziękować, akurat ostatnio minęła tutaj, w Kanadzie, w związku z kolejną rocznicą nieudanego rajdu kanadyjsko-brytyjskiego na Dieppe w sierpniu 1942 roku. Tak się składa, że dzięki polskiemu dowódcy ORP „Ślązak” Romualdowi Nałęcz-Tymińskiemu z rzezi uratowano 85 Kanadyjczyków.
Przy okazji obchodów nikt o tym nie wspomniał, choć uratowani wówczas ludzie pozostali wdzięczni do końca swych dni. Tak wspominał późniejszego admirała Joe Ryan z Royal Regiment of Canada – Był bardzo skromną osobą, jego ORP „Ślązak” był jedynym niszczycielem, który podpłynął po nas tak blisko do brzegu. – Nie chciał być bohaterem, ale tam, w Dieppe, nim był.

Opublikowano w Andrzej Kumor
Strona 1 z 73