Goniec

Register Login

sobota, 03 luty 2018 18:57

Na emeryturę za miasto

- Jak dawno temu wyjechaliście z Mississaugi?

- Przeprowadziliśmy się w czerwcu 2016 roku.

- Jak długo ten pomysł się rodził?

- Bardzo krótko 2 miesiące.

- Jeszcze, jak pracowałem nasłuchiwałem różnych osób... A to jeden znajomy się wyprowadził, a to drugi. Mój supervisor miał dom blisko pracy w Brampton, ze swoją towarzyszką przeprowadzili się do jej cottage’u nad jezioro Simcoe, na południe od Barrie i stamtąd dojeżdżał do pracy. Więc i ja zacząłem myśleć o czymś podobnym i gdy spotkałem się z moim agentem real estate, żeby wynająć basement w swoim domu w Mississaudze. Gdy już tak finalizowaliśmy wszystkie formalności, to była jego ostatnia wizyta, zapytałem wtedy, a co gdybym ja kupił coś na północy? I tak się zaczęło. To było w okolicach połowy grudnia; w połowie kwietnia mieliśmy zamknięcie..

- W lutym pojechaliśmy tutaj oglądać.

- Podobała się okolica czy ktoś coś zaproponował?

- Podobała się okolica, ponieważ tutaj mają swoje cottage’e nasi znajomi

- Ten agent nieruchomości zaproponował nam do kupienia swój własny cottage.

- Myśmy przyjechali obejrzeliśmy; był ciekawy; był to duży dom pięciopokojowy, a więc dosyć spory, zrobiliśmy zdjęcia i wysłałem te zdjęcia synowi. A on, co można się było spodziewać, wysłał mi kilka innych. Wszedł na internet i tutaj poszukał w okolicy. Dodał, żeby nie podejmować decyzji zanim się nie obejrzy kilku innych. Że nie można tak na jedną opcję iść. Obejrzeliśmy kilka posesji, ale jakoś nie za bardzo nam się podobały, a jednym z tych zdjęć, które dostałem, to było zdjęcie tego domu i na tablicy wbitej przed domem był telefon. Zadzwoniłem do tego agenta czy można obejrzeć, on powiedział że nie ma czasu, ale za chwilę zadzwonił że tak teraz, więc my w samochód i przyjechaliśmy. Poprosiłem mojego kolegę, który dużo pracował na budowach, był hydraulikiem chciałem żeby on był ze mną, żeby spojrzał technicznie na to. Przyszliśmy tutaj razem, kolega wszedł, zobaczył te kaloryfery które są właśnie na wodę i powiedział mi tak; no Bartek nie chcę tutaj robić żadnych min, ale jak tego nie kupisz...

- Czyli okazja i to zadecydowało że się zdecydowaliście. Czy od razu kupowaliście z myślą, że będziecie wynajmować?

- Ja już się szykowałem do pójścia na emeryturę ale ten agent real estate powiedział mi że dużo łatwiej dostać kredyt, jak się pracuje, niż jak się jest na emeryturze, jest wtedy mniej opcji. Mniej też kredytodawców.

- To ważna informacja.

- Wtedy doszedłem do wniosku na to dobrze, to działamy i tak to się potoczyło.
Ten dom był do sprzedania chyba ze 3 lata, właściciel miał swoje dzieci już dorosłe i oni używali go od 40 lat jako cottage. On postanowił jednak to sprzedać, żeby podzielić pieniądze pomiędzy dzieci, bo to wiadomo, żeby nie było problemu, ale dzieci chciały jeszcze używać, więc oni zawsze dawali ogłoszenie do sprzedania dopiero gdzieś w październiku, kiedy już skończyło się lato, przestali używać ten dom na wakacje, ale jednocześnie nikt też wtedy już się nie zgłaszał do kupowania. I to tak trwało. My właśnie trafiliśmy w takim momencie, kiedy już właśnie ten znak był nawet zdjęty, dlatego że to już był grudzień, a umowa z agentem trwa tylko 3 miesiące.

- Udało się i tak razem poukładały się te wszystkie klocki że postanowiliście zamieszkać tutaj na emeryturę?

- Po prostu doszliśmy do takiego wniosku: cottage za tyle pieniędzy to dla nas jest rzecz niepraktyczna, dla nas dwojga, ale jako dom i to do wynajęcia, jakbyśmy tutaj mieli mieszkać, to proszę bardzo....

- Mieszkacie i wynajmujecie jednocześnie? Dom jest obszerny...

- Mieszkamy na dole, górę wynajmujemy.

- I to się bardzo wszystko dobrze spłaca ten pierwszy rok przebrnęliśmy. Nam tylko zależy żeby mieć na podatki i opłaty

- No, ale powiedzcie, jak to jest, bo wyprowadziliście się z centrum „polskiego” miasta, a tutaj nie ma sklepów, restauracji... Jak to jest z opieką zdrowotną?

- Szpital jest w Midland, to jest od nas oddalone około 15 km.

- A jak z odśnieżaniem?

- Naszą ulicę odśnieżają tutaj szybciej i wcześniej niż odśnieżali naszą ulicę w Mississaudze.

- I to wszystko bardzo sprawnie idzie?

- Tak, tak tutaj nam odśnieżają driveway,

- A jak urzędy?

Jakby to powiedzieć, ludzie w urzędach są mniej przepracowani, tu urzędnicy czekają na petenta.

- To taka stara Kanada jak za dawnych lat?

- Widać że urzędnicy są nieprzepracowani i jak klient wchodzi to oni się cieszą że przyszedł.

- Bardzo miłe wrażenie.

- Czyli poprawa?

- Tak.

- Jak często jesteście w Mississaudze, Toronto? Czy to nie jest uciążliwe tak podróżować?

- To bardzo nas aktywizuje, bo jeszcze nie czujemy się tak całkiem wypchnięci poza życie miejskie, a jednocześnie jeszcze mamy gdzie pojechać; syna odwiedzamy, on tutaj przyjeżdża, takim wahadłowym systemem sobie funkcjonujemy.

- Czyli prawie taka emerytura jak na Florydzie, tylko bliżej?

- Dokładnie.

- Przyjemnie jest się wybrać do Mississaugi, do znajomych, do syna pojechać. To jest przyjemność. A w lecie o szóstej po południu zawsze, bo tak to w ciągu dnia jesteśmy zajęci, ale tak szóstej idziemy na plażę, wykąpiemy się tam i ma się bardzo przyjemne wrażenie.

- Co tu dużo mówić; ja i Bartek jesteśmy z Lublina, wychowywaliśmy się w blokach, od dziecka ja to dopiero w tej chwili mówię, gdybym ja od dziecka miała takie życie, jak teraz mam tyle przestrzeni to bym miała z ośmioro dzieci. Bo aż czuję się jak grzesznik, który nadużywa przestrzeni.

- Tutaj przy tym domu jest dosyć duża działka, z 60 akrów, to takie szczęście że ten dom jest tutaj przy tej alei i nawet w upały nie jest aż tak gorąco, jest cicho, nawet gdy to jezioro szumi, aż huczy, to tutaj tego nie słyszymy.

- A zwierzęta? Czy jest jakiś problem ze zwierzętami?

- Problemu nie ma.

- Rakuny?
- No tak są, trzeba uważać śmieci nie zostawiać. Zwierzęta są dookoła, jeżeli zostawi się zamknięty green bin to one sobie radzą z tym bez najmniejszych problemów przewracają go otwierają. Mamy liski widziałam dwa różne.

- A niedźwiedzie?

- No niedźwiedzia jeszcze nie widziałam.

- Ja widziałem niedźwiedzia, kilka kilometrów stąd. Pomyślałem sobie że chyba trzeba zawiadomić jakieś władze. Zadzwoniłem do tutejszego urzędu i mówię, proszę panią przejeżdżając tu i tu widziałem niedźwiedzia.  A ta pani mnie pyta, no i co? Mówię że pomyślałem że trzeba zawiadomić, „że państwo rejestrujecie takie przypadki”, a ona, że tutaj są niedźwiedzie, że tutaj żyją.

- Nie cierpicie zimą na brak towarzystwa, samotność?

- Nie, a zresztą praktycznie to codziennie kogoś mamy tutaj z wizytą albo sami gdzieś jedziemy. 100 m przez ten las przyjechali właśnie dzisiaj nasi znajomi sponsorowani przez tych samych sponsorów co my byliśmy sponsorowani i właśnie dzisiaj jeszcze się z nimi spotkamy.
Kilometr stąd nasi znajomi też mają cottage, też są emerytami, więc czasami też siedzą tutaj cały czas po kilka dni w tygodniu. Też wahadłowo zmieniają się z dziećmi; jak dzieci przyjeżdżają to oni wyjeżdżają do Mississaugi; tam jest rodzina, gdzie żona jest Polką.

- Życie towarzyskie kwitnie?

- Przede wszystkim sąsiedzi tutaj są sobie jak gdyby troszeczkę potrzebni. Dlatego że wiedzą, iż mogą być sytuacje takie że będą potrzebować sąsiada do pomocy.

- To tworzy taką wspólnotę wioski?

- Tak.

- No a latem? Bo latem to tutaj jest zatrzęsienie ludzi, ta plaża jest popularna, niedaleko jest Wasaga Beach, nie macie problemów z ludźmi, którzy zastawiają wyjazdy parkują samochody?

- Tutaj nie ma pozwolenia na parkowanie.

- Nie ma tłumów, nie ma tak, że ludzie przyjeżdżają zostawiają auto i idą na plaże?

- Do niedawna jeszcze można było parkować, gdzie się chce, ale zaczęły się tworzyć problemy powiedzmy higieniczne, nie mówiąc już o tym że wszędzie stały samochody, czasami nawet nie można było wyjechać ze swojego podjazdu. W związku z tym miasto postawiło zakaz parkowania i są tylko wyznaczone miejsca. Na Balm Beach jest publiczna plaża z płatnym parkingiem i tutaj jest też kilka miejsc, gdzie można parkować, jeżeli wykupi się w mieście pozwolenie. To w ten sposób teraz działa. I dzięki temu jest spokój.
Jak była taka masa przyjezdnych...

- Bo to jest przecież urlopowa okolica i na wyjazdy weekendowe również.

- A nie było nigdzie tutaj ubikacji publicznej, więc można sobie wyobrazić co się tutaj wszędzie działo.

- Ludzie z plaży przychodzili tutaj do lasu?

- Do lasu, wszędzie, nie mówiąc już o tym że pewnie też załatwiali się jeziorze. Ale mówiąc szczerze, właśnie w okresie sezonu i lata to tutaj jest przyjemny ruch ludzi, nie czuje się tłumów, ale też nie jest tak, że siedzimy na pustkowiu; ludzie chodzą na spacer z pieskami. Bo tutaj każdy wtedy kogoś ma, jakiegoś gościa, albo letnicy, albo rodziny zjeżdżają się, tak że jest tutaj wesoło, tam się bawią, tu się bawią...

- Nie żałujecie, to była dobra decyzja? Dobry ruch, polecacie każdemu?

- Polecamy dlatego że tak faktycznie jest, że z wiekiem człowiek potrzebuje - przynajmniej dla nas tak jest - potrzebowałam świeżego powietrza.

- Są ludzie, którzy lubią chodzić po plazach; wtedy rzeczywiście nie ma tutaj atrakcji, mogą się czuć obco.

- To ile jest do kościoła, na przykład?

- 10 km do Midland.

- Ale my tutaj chodzimy, do kościółka w Perkinsfield; to jest taka podwójna parafia, z kościołem Świętej Anny Penetanguishene.

- Jest wszystko spod bokiem? A supermarket? Gdzie robicie zakupy?

W Midland, tam są dwa duże sklepy Food Basic i No Frills; jest też Walmart, Home Depot, Canadian Tire. Jest wszystko, żyć nie umierać.

- Dziękuję bardzo i życzę dużo zdrowia i zadowolenia.

- Dziękujemy.

Opublikowano w Wywiady
piątek, 02 luty 2018 08:00

Yuletide Joy

        Uwielbiam okres Świąt Bożego Narodzenia.

        Budzą one we mnie piękne wspomnienia.

        Szczęśliwego dzieciństwa...

        Wiary w Mikołaja, choinki przystrajania

        Wspólnego ucztowania i kolędowania.

        Właśnie, kolędowania... śpiewaliśmy kolędy i pastorałki głośno i wesoło, a czasem też rzewnie, zależnie od tekstu. Urodziłam się i wychowałam  w domu gdzie tradycja kolęd była niezwykle żywa. Czasem  zapraszaliśmy też kolędników, niekiedy oni sami się wpraszali... i było z nimi dużo radości!

        Piękna wielowiekowa tradycja kolędowania przekazywana jest z pokolenia na pokolenie.

        Po okresie Adwentu ludzie z tęsknotą wyczekują świąt... W wieczór Wigilijny radośnie witają Pana Jezusa w stajence podczas Pasterki. To właśnie wtedy rozbrzmiewają po raz pierwszy w roku słowa naszych kolęd...

        Nie tylko zresztą naszych. Cały świat chrześcijański śpiewa kolędy, każdy kraj w swoim stylu.

        Ja miałam możliwość obejrzenia i wysłuchania koncertu  kolęd zatytułowanego Yuletide Joy wykonanego  przez Chór Cantabile z Oakville z parafii Św. Antoniego pod batutą pani Marii Leśniak przy akompaniamencie kwartetu instrumentalnego. Koncert ten odbył się w United Church w Oakville dwa tygodnie temu, dokładnie 6-go stycznia. Był to mój pierwszy koncert kolęd w tym roku i muszę przyznać że zrobił na mnie duże wrażenie.

 

Opublikowano w Życie polonijne

        W minioną środę konsulat generalny w Toronto zorganizował konferencję prasową, aby poinformować o nowej inicjatywie, która wiąże się z obchodami jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Konsulat w Toronto zaprasza organizacje polonijne, polskie szkoły i parafie działające w okręgu konsularnym placówki - czytamy w komunikacie prasowym - to jest w Ontario, Manitobie, Saskatchewanie, Inuvicie do organizowania wydarzeń w ramach pierwszej edycji Polish Heritage Days. 

        Projekt ten w założeniu ma być realizowany w Kanadzie każdego roku w maju i czerwcu, co związane jest zarówno z obchodami polskich świąt majowych: Dzień Polonii i Polaków za granicą, Dzień Flagi RP, święto Konstytucji 3 Maja, jak i z organizowanymi w czerwcu dotychczasowymi polskimi wydarzeniami.

        W tym roku konsulat RP w Toronto zaprasza polską społeczność do organizowania inicjatyw, których motywem przewodnim będzie stulecie odzyskania przez Polskę nie podległości. 

Opublikowano w Życie polonijne

        W piątek 26 stycznia 2018r. w Ukrainian Orthodox Chuch przy 3338 Lake Shore Blvd. West. w Toronto miało miejsce spotkanie jubileuszowe z okazji 20-lecia istnienia Towarzystwa Warszawskiego.

        Towarzystwo Warszawskie jest jedną z liczniejszych grup działających w środowisku polonijnym, która od dwudziestu lat nieprzerwanie i z dużym powodzeniem realizuje nakreślony program satysfakcjonujący uczestników comiesięcznych spotkań.

        Na dzień dzisiejszy Towarzystwo Warszawskie skupia 70 stałych członków, a w spotkaniach uczestniczą też mile widziani sympatycy i goście.

        Zarząd tworzą: Prezes - Marian Kowalski, w-ce Prezes – Wiesław Szarzała, sekretarz – Teresa Dąbrowska, oraz członkowie Zarządu – Mirek Omelaniuk i Irena Purzycka.

Opublikowano w Życie polonijne
czwartek, 25 styczeń 2018 10:16

Początki totalitaryzmu w Kanadzie

Minister kanadyjskiego rządu kilkakrotnie odmówiła w wywiadzie odpowiedzi na pytanie czy deklaracja wspierania aborcji i praw LGBT, jaką dziś podpisać muszą pracodawcy, którzy otrzymują granty rządowe na zatrudnianie pracowników dorywczych latem w ramach programu pracy wakacyjnej zostanie rozszerzona na odbiorców wszystkich innych rządowych programów. Rząd premiera Justina Trudeau wymaga, by pracodawcy, którzy korzystają z grantów na zatrudnianie pracowników dorywczych latem, podpisywali zobowiązanie że popierają "prawa" aborcyjne oraz homoseksualne.
Ten totalitarny wymóg jest krytykowany przez wolne media na całym świecie. Tymczasem kanadyjska minister rozwoju i pracy Patty Hajdu broniła stanowiska rządu i konieczności podpisywania takiego zobowiązania. Kilkakrotnie też unikała odpowiedzi na pytanie zadawane przez reportera czy tego rodzaju deklaracja obejmie w przyszłości inne obszary; podkreśliła, że rozdział funduszy w ramach programów oferowanych przez rząd kanadyjski musi odzwierciedlać prawa jakie mają Kanadyjczycy, w tym prawo "do zatrudnienia w sposób wolny od dyskryminacji". Proszona wielokrotnie o odpowiedź Hajdu ostatecznie stwierdziła, że "obecnie jej uwaga skupiona jest na programie pracy wakacyjnej dla młodzieży"
Hajdu odmówiła też odpowiedzi na pytanie czy do wspomnianej deklaracji zostanie w przyszłości dodane poparcie dla eutanazji; skoro jest już poparcie dla aborcji.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
wtorek, 23 styczeń 2018 01:14

Polish Day w Mississaudze będzie droższy?

Policja z regionu Peel ogranicza obecność funkcjonariuszy podczas takich imprez jak Bread and Honey Festival czy Santa Claus Parade w Brampton. Z początkiem roku zmieniły się zasady przydzielania ochrony policyjnej, za którą płaci Police Services Board. Będzie ona przysługiwała tylko wydarzeniom całkowicie sponsorowanym przez region Peel, Mississaugę lub Brampton, które nie przynoszą dochodu i podczas których nie sprzedaje się alkoholu. Zapisy zostały zatwierdzone przez Police Services Board.
W lutym ubiegłego roku do rady policyjnej trafił raport “Community Event Paid Duties — Board Policy Review”, a zawarte w nim zalecenia zaakceptowano we wrześniu. Dokument powstał po tym, jak organizatorzy Sikh Martyrdom Day Parade w Brampton wystąpili z wnioskiem o zwiększenie ochrony policyjnej i pokrycie 75 proc. kosztów (rok wcześniej rada policyjna płaciła 10 proc.). Rada regionalna debatowała o zmianach pod koniec roku. Radni George Carlson i Grant Gibson zwracali uwagę na warunek o konieczności całkowitego finansowania przez region lub miasta. Podkreślali, że niektóre imprezy będą potrzebowały dodatkowych funduszy z innych źródeł, by pokryć koszty ochrony policyjnej. W 2016 roku policja dopłacała do 12 imprez. Z policyjnego budżetu przeznaczono na to kwotę 184 000 dol., z tego 47 898 dol. kosztowało obstawienie Bread and Honey Festival, ponad 36 277 – parady św. mikołaja w Brampton, Canada Day w Mississaudze – 19 800, parady św. mikołaja w Mississaudze – 17 917, Southside Shuffle – 13 198, Canada Day w Brampton – 11 113, Brampton Flower City Parade – 8422, Brampton New Year’s Eve – 8119, Mississauga Waterfront Festival – 6992, Khalsa Day Parade – 6140, Sri Guru Singh Sabha Parade – 4609, a Remembrance Day – 2037.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
piątek, 19 styczeń 2018 07:57

Sukcesy uczniów szkoły przy konsulacie

       Uczniowie SPK Toronto osiągają sukcesy i rozsławiają dobre imię szkoły: Marek Widełka laureatem konkursu „Wojna polsko-bolszewicka 1919–1920, w obronie granic i niepodległości”

        Dobiegł końca III Konkurs Historyczny „Wojna polsko-bolszewicka 1919–1920 w obronie granic i niepodległości”  organizowany przez Komitet Pamięci Rotmistrza Witolda Pileckiego. Edycja konkursu poprzedziła obchody 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Konkursy uczniowskie organizowane przez Komitet Pamięci Rotmistrza Pileckiego podejmują rokrocznie kluczowe zagadnienia dziejów Polski – odzyskiwanie niepodległości oraz budowanie niepodległego państwa. W tym roku po raz pierwszy współorganizatorem konkursu był Szkolny Punkt Konsultacyjny przy Konsulacie Generalnym RP w Toronto. Mając na względzie dotychczasowe zaangażowanie nauczycieli  i uczniów SPK Toronto, przewodniczący Komitetu Pamięci  rotm. Pileckiego, pan Bogdan Grzenkowicz zaproponował kierownikowi  szkoły, pani Sylwii Krupie, współorganizację bieżącej edycji konkursu. Honorowy Patronat nad konkursem objął Prezydent RP Andrzej Duda.

Opublikowano w Życie polonijne

        W niedzielę, 14 stycznia 2018,  odbyło się Spotkanie Opłatkowe  Rodziny Radia Maryja w Polskim Centrum Kultury im. Jana Pawła II w Mississaudze, które było poprzedzone  uroczystą Mszą Świętą w kościele św. Maksymiliana  M. Kolbego  pod przewodnictwem  o. Zbigniewa Pieńkosa z Chicago. Kazanie wygłosił o. Jan Król z Polski. W czasie Mszy św. pięknie śpiewał  zespół młodzieżowy „Majeranki“ z Polski, a kościół był wypełniony po brzegi. 

        Spotkanie opłatkowe rozpoczęło się ok. godz. 16.00, przybyło bardzo dużo gości, obecnych było wielu księży na czele z proboszczem parafii św. Maksymiliana Kolbego, o. Januszem Błażejakiem. Byli przedstawiciele organizacji polonijnych oraz mediów. Był jak zawsze „Goniec” w osobie  red. naczelnego p. Andrzeja Kumora. 

        Po niekończących się życzeniach i łamaniu opłatkiem, serwowany był smaczny, świąteczny obiad przygotowany przez p. Jana Gromadę. Koncert kolęd wykonali p. Bogusława Adamczewska  i p. Łukasz Wolski  przy akompaniamencie p. Janusz Bosaka. 

Opublikowano w Życie polonijne

        W sobotę w budynku Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Toronto odbyło się tradycyjne przyjęcie noworoczne Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Przybyli m.in. ambasador RP w Kanadzie Andrzej Kurnicki, burmistrz Toronto John Tory, poseł federalny Parkdale-High Park Arif Virani, przewodnicząca Rady Polonii Świata Teresa Berezowska oraz wielu innych dostojnych gości, w tym wielu działaczy organizacji polonijnych wchodzących w skład Kongresu.

        Oczywiście obecność tak wielu znaczących polityków świadczy wyraźnie, że weszliśmy w rok wyborczy. Burmistrz Toronto John Tory, przemawiając bardzo nam schlebiał jako społeczności,  przypomniał również, że swoją kampanię, która zaprowadziła go na fotel mera miasta, rozpoczął właśnie w tej samej sali Stowarzyszenia Polskich Kombatantów i radził swoim kolegom, aby również tutaj wynajmowali miejsce na początek kampanii, skoro jemu przyniosło to szczęście. 

Opublikowano w Życie polonijne

        Spotkanie opłatkowe SIP Oddziału Toronto miało  miejsce w sobotę, 6 stycznia 2018. Mróz był trzaskający, a mimo to dolna sala domu SPK przy 206 Beverley St. szybko się zapełniła. 

        Najważniejszą częścią spotkania opłatkowego jest oczywiście łamanie się opłatkiem. Modlitwę przed opłatkiem odmówił o. Janusz Jajeśniak OMI, proboszcz parafii św. Stanisława Kostki, który niedawno przybył do Toronto z Ottawy. Prowadząca spotkanie, przewodnicząca SIP OT Krystyna Sroczyńska, zachęciła wszystkich do chodzenia do kościoła św. Stanisława, niezależnie od tego jak daleko mieszkają. Parafia św. Stanisława Kostki, powstała w 1911 r., jako pierwsza polska parafia w Toronto i okolicach, potrzebuje naszego wsparcia i uczestnictwa i tu możemy śpiewać polskie kolędy. 

Opublikowano w Życie polonijne