Goniec

Switch to desktop Register Login

czwartek, 05 lipiec 2012 21:25

Sposób na weekend: Bon Echo

Park nad jeziorem Mazinaw, który nazwano Bon Echo, jest moim zdaniem najpiękniejszym miejscem w południowym Ontario. Staram się być tam choć raz w roku i niedługo w nim zagoszczę, by nasycić się wspaniałym widokiem groźnej 100-metrowej skały pionowo wychodzącej z równie 100-metrowej wodnej przepaści. Miejsce ma też swoje tajemnice – na skalnych ścianach widnieją kilkusetletnie indiańskie piktogramy, których większość do dzisiaj nie została rozszyfrowana...

     

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/Sposob-na-weekend.html#sigProIdeff3899ab8

Niezwykły urok krajobrazu Canadian Shield spowodował, że większość najpiękniejszych parków w południowym Ontario ulokowana jest właśnie na tej skalnej opoce – jednej z najstarszych struktur geologicznych na świecie. Prowincyjny Park Bon Echo stanowi południową krawędź Tarczy Kanadyjskiej. Wizytówką tego parku jest majestatycznie wypiętrzona, o nieregularnym, poszarpanym kształcie, 1,5-kilometrowej długości skała zwana Mazinaw Rock, która wystaje z głębin jeziora na wysokość 100 metrów.

      Odżibuejowie – indiańskie plemię zamieszkujące te tereny – uważali to miejsce za święte. Na swych canoe z brzozowej kory docierali do podnóża skały, malując na niej 260 prymitywnych piktogramów.

      Tajemnicze znaki na skałach w parku Bon Echo pozostają w większości nierozszyfrowane. Prawdopodobnie pierwsze powstały w XVI wieku, jednak ostatnie mogły być wykonane pięćset lat później, czyli w drugiej połowie XIX wieku. Ich dokładna symbolika jest dzisiaj trudna do zinterpretowania, można jednak przypuszczać, że niesamowitość przyrodnicza wpływała na mistyczne postrzeganie tego miejsca. Indianie sądzili, że sprzyjało ono obecności Wielkiego Ducha, Manitu, który objawiał się w czterech postaciach: jako uosobienie dobra w skałach i ziemi oraz jako personifikacja zła w nawodnym i podwodnym świecie.

      Ontaryjczycy, a szczególnie mieszkańcy oddalonego nieco ponad 300 kilometrów Toronto, zawsze lubili spędzać tutaj okres wakacji. Od początku XX wieku przybywali w te strony szczególnie pisarze i malarze zafascynowani pięknem otoczenia. Tworzyli tu członkowie "Grupy Siedmiu" – słynnej na cały świat kanadyjskiej grupy pejzażystów.

      Po raz pierwszy nazwa Bon Echo (po francusku: piękne echo) pojawiła się na mapie w 1900 roku, kiedy to amerykański dentysta Webster Price nabył wokół jeziora Mazinaw olbrzymi kawał ziemi i zbudował zajazd Bon Echo Inn.

      Po dziesięciu latach Price sprzedał hotel Florze MacDonald, która przekazała go w spadku swemu synowi – Merrilowi Denisonowi. Denison był szeroko znanym w tamtych latach architektem i historykiem – parał się również pisarstwem. Aż do roku 1936, kiedy budynek spłonął, Bon Echo Inn było miejscem spotkań amerykańsko-kanadyjskiej śmietanki intelektualnej. Zajazdu po pożarze nigdy nie odbudowano, a właściciel ziemi wokół Mazinaw Lake w 1959 roku podarował ją prowincji. Jako park prowincyjny Bon Echo zaistniało w 1965 roku.

      Mazinaw Rock i piktogramy to dwie główne atrakcje w Bon Echo, jednym z największych parków prowincyjnych w południowym Ontario. Na 6643 hektarach znajdują się tu 532 miejsca pod namiot lub przyczepę kempingową. Dla miłośników samotności 30 campsites ulokowanych jest w odludnych miejscach – część na wyspie – bez canoe lub kajaka nie sposób tam dotrzeć. Parę stanowisk usytuowano nad samym brzegiem Mazinaw Lake, skąd roztacza się z nich widok na majestatyczną Mazinaw Rock.

      Pierwszymi białymi ludźmi, którzy zobaczyli piktogramy na Mazinaw Rock, byli angielscy inżynierowie na początku XIX wieku, jednak dokładnego opisu tego miejsca dokonał J.B. Halfpenny w 1878 roku. Kilkanaście lat później, w 1896 r., David Boyle sklasyfikował rysunki, wykonując ich szkice i pomiary.

      Już wtedy zwrócono uwagę na fakt, że pomimo kontaktu z wodą, piktogramy wykazały wyjątkową odpornością na zniszczenie – musiały być zatem wykonane bardzo trwałym rodzajem farby. Późniejsze badania dowiodły, że Indianie używali mieszaniny hematytu i tłuszczu zwierzęcego – mikstura ta reaguje ze skałą, wgryzając się w jej strukturę.

      Do przyjrzenia się z bliska indiańskim malunkom na skale i ogarnięcia ogromu Mazinaw Rock potrzebne jest canoe. Niekoniecznie swoje – na miejscu istnieje wypożyczalnia sprzętu pływającego (canoe, łodzie wiosłowe, rowery wodne). Jeśli nie jesteśmy zwolennikami wiosłowania, możemy skorzystać z wycieczki po jeziorze małym stateczkiem organizowanej przez Friends of Bon Echo.

      Z setek przetrwałych fragmentów i całych rysunków jedynie dziesięć najlepiej zachowanych pozwala na jednoznaczną interpretację. Najbardziej charakterystyczny wydaje się być wizerunek Nanabusza, półbożka uznawanego przez plemię Odżibuejów za przewodnika po stworzonym przez Wielkiego Ducha świecie. Według ich wierzeń, miał on za zadanie nauczać, nierzadko za pomocą różnych podstępów i sztuczek, jak korzystać z dóbr świata. Nanabusz zwany był także Człowiekiem-Królikiem z powodu charakterystycznych długich uszu.

      W wielu miejscach wokół układów grafik, takich jak sylwetki zwierząt czy postaci ludzkie, rozmieszczone są prymitywne znaki, kreski, krótkie łamane linie. Przypuszcza się, że służyły one do podstawowej arytmetyki, nie można jednak wywnioskować z tych szczegółów ani nawet z całych kompozycji, co liczono za ich pomocą. Prawdopodobnie, ze względu na sakralne znaczenie skały Mazinaw, ich całkowita interpretacja była dostępna jedynie szamanom i wodzom plemienia.

      Płynąc canoe wzdłuż Mazinaw Rock, nie przegapmy wyrytego w skale przez rodzinę Denisonów wiersza amerykańskiego poety Walta Whitmana. Chwila refleksji po jego przeczytaniu będzie doskonałym wprowadzeniem do dalszego ciągu wycieczki, której ukoronowaniem powinno być przejście po grzbiecie Mazinaw Rock. Widok stamtąd zapiera dech; trzy tarasy widokowe pozwalają na chwilę odpoczynku i zrobienie pamiątkowych zdjęć.

      Cliff Top Trail to nie jedyna wędrowna trasa, którą polecam w Bon Echo. Jeśli wypożyczymy canoe – wybierzmy się na wspaniałą wyprawę Kishkebus Canoe Trail. 2-kilometrowa trasa posiadająca cztery "przenioski" zajmie nam 5 godzin, ale na pewno nikt nie będzie żałował tego czasu.

      W Bon Echo można łowić ryby. Na przesmyku przy samej skale Mazinaw Rock zawsze można spotkać paru wędkarzy – bardziej pewnym miejscem jest jednak Bon Echo Creek, gdzie ryb jest zatrzęsienie – ale nie ma co tu liczyć na jakieś rekordowe okazy. Rzeczka stanowi granicę między polami namiotowymi a publiczną plażą. W jej pobliżu znajduje się laguna z przystanią wodną i małymi promami, które pozwalają dotrzeć do wspomnianej już górskiej trasy znajdującej się po drugiej stronie jeziora. Plaże są dwie – na terenie parku mała ze stromo opadającym w głębinę dnem oraz publiczna – wspaniała, płytka i piaszczysta.  

      Dojazd do Bon Echo – autostradą 401 na wschód do zjazdu 579, dalej na północ drogą 41.

Jerzy Rosa - Mississauga

Opublikowano w Turystyka
piątek, 22 czerwiec 2012 10:20

Sposób na weekend: Belwood Lake

 W pierwszy letni weekend tego roku zapraszam nad jezioro Belwood. Upalna pogoda, jaką zapowiadają synoptycy, będzie łatwiejsza do zniesienia właśnie nad wodą. W parku tym wypoczywamy aktywnie - jest tam plaża, wypożyczalnia kajaków, a w samym jeziorze roi się od ryb - szlachetnych szczupaków, pstrągów i mniej szlachetnych, ale równie smacznych - okoni.

      Jezioro Belwood swe istnienie zawdzięcza największej rzece południowego Ontario – Grand River. Ma ona długość 280 km i choć to zaledwie nieco więcej niż jedna czwarta długości Wisły, to ta piękna i dzika niegdyś rzeka pełni nadal ważną rolę w naszym regionie. Wzdłuż jej biegu powstało wiele młynów, tartaków, tłoczarni soku jabłkowego, mostów. W pionierskich czasach była jedynym szlakiem, którym docierano do miejsc osiedlenia. Od swych źródeł w pobliżu Grand Valley, rzeka płynie przez Fergus, Elorę, Kitchener, Cambridge czy Brantford aż do ujścia do jeziora Erie w okolicy Port Maitland. Te miasta nie powstałyby, gdyby nie Grand River.

      Rzeka była pożyteczna i pomagała ludziom, ale na wiosnę stawała się groźna i szalona – zalewała ogromne połacie uprawnej ziemi, niszczyła sady, zrywała mosty. Postanowiono uregulować jej bieg, ale kompleksowo zabrano się za to dopiero w latach 30. ubiegłego wieku. W 1932 roku powstało Grand River Conservation Authority, jedna z najstarszych w Kanadzie, rządowych (prowincyjnych) organizacji, opiekujących się zasobami wodnymi regionu.

      Przy współpracy z miastami leżącymi wzdłuż rzeki opracowała ona i wdrożyła plan ujarzmienia nurtu Grand River poprzez wybudowanie szeregu zapór o wielorakim przeznaczeniu. Pierwszym był projekt zbudowania tamy Shand Dam – po jej stworzeniu w 1942 roku powstał ogromny zbiornik wodny, Belwood Lake. Była to pierwsza tego typu w Kanadzie inwestycja mająca na celu kontrolowanie stanu wody.

      Zaraz po zakończeniu II wojny światowej przystąpiono do zadrzewiania ugorów, bowiem na potrzeby budowy tamy wycięto okoliczne lasy. Obszar jeziora i znaczną część przyległych do niego terenów otoczono szczególną ochroną, tworząc Belwood Lake Conservation Area. W ten sposób powstał park o powierzchni ponad 3300 akrów mający służyć mieszkańcom pobliskich aglomeracji. Najbliższe z nich, Kitchener, Guelph i Orangeville, znajdują się w odległości 30-40 km, a Milton, Brampton i Mississauga ok. 50-70 km od BLCA.

      Zapora Shand Dam służy nie tylko kontrolowaniu stanu wód powodziowych, znajduje się na niej także mała hydroelektrownia. Na szczyt tamy wiodą schody zlokalizowane po obu stronach konstrukcji. Stąd rozciąga się piękny widok na południowy zachód w kierunku Grand River podążającej do miasteczka Fergus oraz w przeciwną stronę, na jezioro.

      Akwen ma kształt wydłużonej kropli rosy i osiąga długość 12 kilometrów przy najwyższym poziomie wody. Gdy jest wypełniony po brzegi wodą – jest wyjątkowo atrakcyjny dla posiadaczy sprzętu pływającego, w szczególności żaglówek. Działa tu amatorski klub żeglarski, Belwood Lake Sailing Club, który systematycznie organizuje spotkania wodniaków, wyścigi i regaty. Podstawą członkostwa jest wpisowe i aktywny udział w sezonowym utrzymaniu klubu i okolicy w dobrej formie. Więcej szczegółów podaje strona: www.blsc.on.ca/membership.php.

      Na jeziorze Belwood można pływać wodnymi skuterami i łodziami z motorem. Te ostatnie można wypożyczyć na miejscu w cenie 70 dolarów za cztery godziny. Potrzebne jest do tego ważne prawo jazdy i depozyt (karta kredytowa lub gotówka), nie jest jednak wymagana licencja żeglarska. Za dodatkową opłatą 13 dolarów łódź można zarezerwować przed przyjazdem, dzwoniąc pod nr tel.: 519-843-2979.

      Do wypożyczenia są również kajaki w cenie 26 dolarów za dwie godziny plus depozyt, ale amatorzy canoe muszą mieć swój sprzęt.

      Jeśli wybieramy się nad jezioro Belwood, by po nim popływać żaglówką czy łodzią, warto upewnić się, czy nie ma ograniczeń z uwagi na poziom wody. Typowe dla zbiorników zaporowych są jej fluktuacje – szczególnie pod koniec lata lub na początku jesieni. Warto wcześniej zadzwonić do zarządu parku po informacje – tel.: 519-843-2979.

      Jednak ewentualne ograniczenia nie powinny nas zniechęcać. Również dla "nieosprzętowanych" gości park ma bogatą ofertę rekreacyjną. Warto zaliczyć 3,3-kilometrową trasę spacerową lub zmierzyć się z fragmentem 42-kilometrowego szlaku Elora Cataract Trailway, wiodącego przez park. Jej nawierzchnia pozwala całą tę trasę przejechać rowerem.                   Belwood Lake zaprasza także amatorów kąpieli, można rozłożyć się na kocu na piaszczystej plaży otoczonej stołami piknikowymi, a rodziny z małymi dziećmi mogą ulokować się w pobliżu wyznaczonej dla maluchów płycizny. Plaże są niestrzeżone, ale za drobną opłatą można pożyczyć kamizelki ratunkowe.

      Podobnie jak w wielu innych parkach tego typu i w Belwood Lake CA dostępne są takie atrakcje, jak: plac zabaw dla dzieci, boisko do gry w siatkówkę, pole do gry w baseballa, łazienki i przebieralnie. Ponadto możliwe jest zorganizowanie większego przyjęcia. Odrestaurowana w stylu country, malowniczo położona stodoła (Hampton Barn) może przyjąć nawet 95 osób. Jest ona wyposażona w kącik kuchenny ze wszystkimi potrzebnymi urządzeniami.

      Lista atrakcji Belwood Lake CA nie byłaby pełna bez możliwości wędkowania. Szczęśliwcy mogą liczyć na piękne okazy szczupaków, basów, okoni oraz pstrągów, których najwięcej jest pod samą tamą.

      Park nad Belwood Lake jest otwarty przez cały rok. Nie można tu, niestety, nocować – park nie dysponuje polem kempingowym. Dwie najbliższe miejscowości, Fergus i Elora, nie tylko zapewniają zaopatrzenie i zakwaterowanie, ale same w sobie są sporą atrakcją turystyczną wartą odwiedzenia wzdłuż trasy wyznaczonej przez wspaniałą Grand River.

      Bilet do parku Belwood Lake kosztuje 5,50 dol. od osoby – dzieci do lat 14 płacą 2,75 dol.

      Park położony jest o 70 km od Mississaugi – dojazd autostradą 401 do Milton, a następnie drogami 25 i 26.

Jerzy Rosa

Mississauga

Opublikowano w Turystyka
piątek, 15 czerwiec 2012 11:56

Sposób na weekend: Truskawkowe pola

Jedna z najsławniejszych piosenek Beatelsów nosi nazwę "Strawberry Fields Forever". Niekoniecznie "na zawsze", ale w najbliższy weekend warto wybrać się do jednej z okolicznych truskawkowych farm, by samemu nazbierać koszyk tych smacznych i zdrowych owoców.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/Sposob-na-weekend.html#sigProId5f8e76288a
Plantacje typu "nazbieraj sobie sam" ("pick-your-own") są niezwykle popularne w Kanadzie. Na wielu z nich oprócz zagonów truskawkowych plantacji oraz pól z jagodami czy malinami znajdują się małe bary z ciepłymi przekąskami, sklepiki z przetworami oraz minizwierzyńce – szczególnie ukochane przez dzieci.

      Tegoroczny sezon truskawkowy warto zacząć od odwiedzenia Andrews Scenic Acres, gdzie znajduje się 35 akrów truskawkowych plantacji. Należy ona do małżeństwa Andrewsów (Lauraine i Berta) od 1980 roku, które prowadzi ją wraz ze swymi dziećmi: Angelą, Kurtisem i Valerie. Farma położona jest w pobliżu Milton, nieopodal skalnego uskoku zwanego Niagara Escarpment, a więc w niezwykle malowniczej okolicy, prawie co roku się powiększa i teraz zajmuje 165 akrów upraw. Dominują pola truskawkowe, ale zbierać tu można również kwiaty, rabarbar, szparagi, a wkrótce i czarne jagody, maliny, agrest, czerwone i czarne porzeczki, jeżyny oraz wiśnie. W sumie farma ma aż 600 akrów, ale część z nich zajmują nieużytki oraz sady.

      Zbudowana kiedyś przez menonitów stodoła służy teraz za sklep, w którym można kupić przetwory z owoców i warzyw produkowanych na farmie. Ciasta własnego wypieku oraz naprawdę doskonałe lody, to wszystko wyrób własny - smaczny i niedrogi.

      Przed dwunastu laty Andrews Scenic Acres powiększył wachlarz oferowanych przetworów o wina własnej produkcji. Pochodzą one z wytwórni "Scotch Block Country Winery"; wytwarza się tam wina owocowe - są one dostępne w sklepiku na terenie farmy.

      Natomiast dla dzieci na farmie znajduje się plac zabaw, stodoła, w której straszy, oraz mały zwierzyniec z królikami, kozami i drobiem. Zwierzęta można własnoręcznie karmić - warto więc mieć w kieszeni nieco 25-centówek, by za nie kupić w automacie kozie przysmaki.

      Na dalej położone truskawkowe pola chętnych do zbierania owoców podwozi traktor ciągnący przyczepę z balami słomy służącymi za ławki - po farmie można również poruszać się indywidualnie i na własnych nogach dotrzeć do truskawkowych plantacji. Polecam właśnie ten sposób, bo okolica gdzie leży farma jest przeurocza.

      Plantacja Andrews Scenic Acres słynie nie tylko z truskawek, malin, sklepiku z winem i wspaniałych wypieków oraz lodów z własnych owoców, ale także z plantacji kwiatów. Spacerując po farmie, można zobaczyć sektory pokryte uprawami mieczyków czy georginii - warto więc tu przyjechać nawet po skończeniu sezonu na truskawki i maliny, by zaopatrzyć się w piękne i tanie kwiaty.

      Farma prowadzi też sprzedaż własnych sadzonek - za pół ceny (jeśli porównać Canadian Tire czy Home Depot) można tu kupić pędy truskawek, malin, agrestu i porzeczek. Sam kupiłem tu dwa lata temu krzaczek czarnej porzeczki, która w tym roku pięknie obrodziła. Mam nadzieję, że zanim dojrzeją nie zjedzą ich jakieś ptaszyska.  

      Dojazd do farmy z Toronto: Hwy 401 do Trafalgar North (exit 328), dalej na północ (7 km) do Siderd #10 (Ashgrove). Skręcamy w lewo (na zachód).

      Tel.: 905-878-5807, Internet: www.andrewsscenicacres.com.

***

      Jeśli mieszkamy po wschodniej stronie torontońskiej aglomeracji, to idealnym miejscem, gdzie można się wybrać na świeże truskawki jest Whittamore's Berry Farm. Farma jest własnością braci Franka, Mike'a i Dave'a Whittamore'ów i leży w Markham. Jest to jedna z najstarszych farm w regionie - w rękach rodziny znajduje się od 1804 roku. Logo farmy zawiera fotografię powożącego bryczką pradziadka współczesnych właścicieli Joe Lappa, która wykonana została w 1890 roku. Uprawami warzyw zajął się dziadek braci Frank J. Whittamore ponad dziewięćdziesiąt lat temu - sprzedawał je później, wędrując od domu do domu, po północnym Toronto (Yonge i St. Clair).

      Jego syn Gilbert dokupił 50 akrów ziemi i rozpoczął hurtowe dostawy warzyw. Po ślubie z Evelyn Lapp w 1954 roku stali się pionierami farm typu "pick-your-own" w Ontario. Aktualnie jest to największa plantacja w regionie - zajmuje 220 akrów upraw. Corocznie odwiedza ją ponad 200 tysięcy osób. Na miejscu, pod rozpiętym wielkim namiotem, znajduje się też sklep, gdzie można kupić zebrane z pól plony. Groszek, fasola, pomidory, papryka, dynie, maliny i truskawki dominują w uprawach w Whittamore.

      W polowym sklepie można kupić tegoroczny syrop klonowy oraz spróbować wypieków z własnej piekarni. Dzieci można zapoznać ze zwierzętami domowymi w znajdującym się tu minizoo, a po nazbieraniu pełnych koszyków truskawek - całą rodziną wybrać się na spacer po farmie leżącej w malowniczej dolinie Rouge River.

      Nie zapomnijmy adresu Whittamore's Berry Farm, gdy rozpocznie się sezon na maliny - odwiedźmy farmę ponownie, z upraw tych owoców słynie ona najbardziej i, prawdę mówiąc, nie raz wybierałem się specjalnie właśnie tam, mimo iż mieszkam Meadowvale - tak wielkich i smacznych malin nie ma nigdzie indziej!

      Dojazd: Hwy. 401 do Markham Rd. (Hwy. 48). Farma znajduje się przy 8100 Steeles Ave. E., 6 km na wschód od Markham Rd.

      Strona w Internecie: www.whittamoresfarm.com, tel. 905-294-3275.

***

      Wracamy znów do zachodnich krańców GTA. Tu od wielu już lat prawdziwą atrakcją dla miłośników świeżych truskawek, jest Springridge Farm położona w pobliżu Milton. Choć w tym roku właściciele zrezygnowali z formuły "pick-your-own", to świeżo zebrane truskawki można kupić w stodole przy plantacji.

      Dzieci nie mogą się tu nudzić – czeka na nie wiele atrakcji ze zwierzyńcem włącznie. Wielki, dwupoziomowy sklep w odrestaurowanej XIX-wiecznej stodole stanowi natomiast element przyciągający dorosłych. W sklepie można kupić różne oryginalne elementy wyposażenia kuchni i pamiątki, a na dolnym poziomie spróbować wypieków i innych specjałów wytwarzanych na miejscu. Szczególnie polecam chleby prosto z pieca - z kawą na świeżym powietrzu smakują przewybornie!

      Właściciele proszą o niepalenie tytoniu, niesprowadzanie psów i o niezabieranie własnych kanapek i picia.

      Dobrym pomysłem jest urządzenie tu dla swych pociech urodzinowego przyjęcia. Solenizantów i ich gości czeka tu wiele atrakcji. Szczegóły do omówienia pod telefonem 905-878-4908. Dorośli w czasie urodzinowego party ich pociech mogą posilić się w barze na dolnym piętrze stodoły.

      Dojazd z Mississaugi: Hwy. 25 na północ do Derry Rd. i nią 5 km na zachód do Bell School Line. Skręcamy w prawo i jedziemy jeszcze jeden kilometr do widocznej po lewej stronie drogi czerwonej stodoły, w której znajduje się sklep i piekarnia.

***

      Truskawki najbardziej cenne dla organizmu to te jedzone na surowo, zerwane prosto z krzaka. Posiadają one wówczas wspaniałe wartości odżywcze i kosmetyczne, są bowiem bardzo bogate w witaminę C, B1 i B2 oraz zawierają praktycznie wszystkie ważne mikroelementy, a szczególnie dużo w nich żelaza, wapnia, fosforu, magnezu i manganu – pierwiastków wpływających korzystnie na cerę i włosy.

Jerzy Rosa - Mississauga

Opublikowano w Turystyka

System przeciwpowodziowych tam i zapór na dopływach Grand River, które Ontario zbudowało w 50. latach ubiegłego wieku, stworzył wiele pięknych miejsc, gdzie można aktywnie wypocząć od wielkomiejskiego zgiełku. Dodatkową atrakcją powstałych tu parków jest ich dogodne położenie - prawie dotykają obszaru Wielkiej Torontońskiej Aglomeracji - więc dojazd tu jest niekłopotliwy i pozwala oszczędzić nasz czas i nasze pieniądze.   Conestogo Lake CA jest kolejnym rekreacyjnym miejscem leżącym w pobliżu rzeki Grand River. Podobnie jak opisany tydzień temu park nad Guelph Lake, jego obszar obejmuje sztucznie utworzone jezioro zaporowe oraz przyległe tereny, razem ponad 2300 hektarów lasów i łąk.

      Powstały ze spiętrzenia Conestogo River i jego dopływu zbiornik wodny, ma charakterystyczny kształt litery Y, z każdym z jego ramion sięgającym długości 6 kilometrów. Poziom wody na akwenie kontroluje tama zbudowana w 1958 roku na południowym krańcu jeziora, której długość wynosi 550 metrów. Podczas wiosennego przyboru poziomu wód ze stopionego na północy śniegu w Conestoga Lake może się zgromadzić do 60 milionów metrów sześciennych wody. Ta olbrzymia masa wody jest stopniowo uwalniana przez całe lato aż do późnej jesieni po czym z końcem zimy cykl rozpoczyna się na nowo. Zbudowana tama zabezpiecza więc przyległe obszary przed powodziami i podtopieniami.

      Rozległy i nieregularny kształt jeziora stwarza doskonałe warunki do rozwoju rozmaitej aktywności wypoczynkowo-rekreacyjnej. Odwiedzający park mają do wyboru: wielokilometrowe trasy spacerowe, rowerowe, spływanie canoe, łodzią czy kajakiem, łowienie ryb i polowanie na bażanty (jeśli mamy uprawnienia łowieckie), ujeżdżanie skuterem wodnym a zimą skuterem śnieżnym. Należy jednak przestrzegać nowych limitów prędkości wprowadzonych przez prawo federalne. Ogranicza ono szybkość pojazdów motorowych do 10 km/godzinę w strefie przybrzeżnej (do ok. 30 metrów).          

      Szczególną atrakcją dla miłośników spędzania wolnego czasu pod gołym niebem w Conestogo Lake CA jest możliwość rozbicia tu namiotu. W 1965 roku wydzielono z parku 350 akrów, na których rozlokowano 182 stanowiska kempingowe w większośćci wyposażone w przyłącza elektryczne.

      Park oferuje wszystkie cywilizacyjne wygody: łazienki z prysznicami, wodę pitną, stanowisko do odprowadzenia nieczystości z przyczepy, pomosty do spuszczania łodzi, Visitor Centre, plac zabaw i wiele innych. Na miejscu funkcjonuje wypożyczalnia łodzi i canoe oraz sklepiki, gdzie można kupić nawet ciepłe przekąski. Alkohol jest dozwolony na wykupionym stanowsku kempingowym z wyjątkiem dwóch długich weekendów: Victoria Day i Labour Day. Psy powinny być na 6-stopowej smyczy a pod koniec dnia warto sprawdzić czy nie przyczepił się do futerka kleszcz, popularny mieszkaniec tutejszych zarośli. Choć nasze czworonogi nie mogą przebywać na plaży warto dopytać się przy bramie wjazdowej gdzie znajdują się dozwolone dla psów miejsca do pływania.

      Nie należy przywozić ze sobą drewna na ognisko, pod korą mogą przetrwać niebezpieczni "autostopowicze", pasożyty drzew, które w ten sposób rozprzestrzeniają się i zagrażają zasobom leśnym. Na miejscu można opał nabyć po przystępnej cenie. Pamiętajmy, by nie wycinać drzew i zbierać suche gałęzie - może nas spotkać za to sroga kara od rangera.

      Conestogo Lake to wędkarski raj. Po jeziorze grasuje szczupak, bass, okoń, sum oraz zarybiony tu w 2003 roku pstrąg. Wędkowanie dozwolone jest poniżej tamy na Conestogo River jednak trzeba pamiętać, że obowiązuje tam zakaz podpływania pod samą zaporę łodziami.

      W deszczowe dni, gdy plaża drastycznie traci na atrakcyjności a na spływ wybierają się jedynie wytrwali kajakarze, można udać się do Visitor Centre na pokaz filmu albo tematyczną pogadankę.

      W Conestogo Lake CA możliwy też jest udział w polowaniu. Do tego celu wyznaczone jest 930 akrów a do odstrzału przeznaczono drobną zwierzynę i ptactwo wodne. Liczba pozwoleń jest ograniczona.

      Park można także odwiedzić w innych miesiącach niż letnie. Choć czynny jest od 1 maja do Święta Dziękczynienia, to kilometry jego ścieżek i krętych tras wiodących wzdłuż ramion jeziora pozostają otwarte dla wielbicieli śnieżnych skuterów również zimą. Są one utrzymywane w odpowiednim stanie przez lokalny Conestogo Snowmobile Club.

      Warto wiedzieć, że w pobliżu parku, w odległości ok. 2 km od wschodniej odnogi jeziora, a drogą ok. 7 km od tamy znajduje się miasteczko Drayton, siedziba Drayton Festival Theatre. W teatrze tym, mogącym pomieścić 375 widzów, przez cały rok trwają przedstawienia. Gra się tu komedie, tragedie i musicale. Informacje i bilety dostępne są na stronie internetowej: www.draytonentertainment.com.

      Dojazd do parku z Mississaugi zabiera około dwóch godzin jazdy. Conestogo Lake CA leży na zachód o GTA. By tam bezproblemowo dojechać wystarczy wystukać na GPS kod pocztowy: N0B 2S0. Podaję także szczegółowy adres: 6580 Wellington Country Rd. 11 RR #2, Wallenstein ON.

      Opłata za wjazd na teren parku wynosi 5,50 dol. od osoby. Jedna noc pod namiotem kosztuje 35 dolarów.

Jerzy Rosa

Mississauga

Opublikowano w Turystyka

 Każdy miłośnik biwakowania, to również amator przyrody. Kontakt z nią pozwala nacieszyć się ciszą, ładem i spokojem – z wypadów za miasto wracamy wypoczęci, gotowi do pokonywania trudów codziennego życia. W najbliższy weekend zachęcam do odwiedzenia nietypowego miejsca – przyrodniczego rezerwatu ulokowanego na olbrzymim, płytkim jeziorze Luther. Jezioro to oraz otaczające je bagna stworzyły idealne warunki dla istnienia setek odmian różnych stworzeń. Bogactwo fauny i flory można najlepiej ocenić, oglądając je przez lornetkę – obowiązkowo również zabierzmy ze sobą fotograficzny aparat – zdjęcia wykonane w tym cudownym miejscu na pewno staną się ozdobą naszego fotograficznego albumu na Facebooku.

     3 Luther Wildlife Management Area to miejsce wyjątkowe pod wieloma względami. Na obszarze około 10 kilometrów kwadratowych zebrały się wody okolicznych rzek i strumieni w naturalnym obniżeniu terenu, tworząc rozległe, podmokłe rozlewiska. Dzięki temu, nie tylko powstał w tym miejscu ogromny rezerwuar wód, ale także stworzyło się środowisko wymarzone dla rozwoju rozmaitych gatunków fauny i flory. To naturalne biologiczne bogactwo ukryło się tuż za opłotkami Wielkiej Aglomeracji na zachód od Mississaugi i Toronto.

      Dwie rządowe organizacje zawiadują tym miejscem: Ontario Ministry of Natural Resources oraz Grand River Conservation Authority. Generalnie ujmując park przyjmuje odwiedzających tylko w ciągu dnia, nie ma możliwości pozostania na noc, nie ma miejsc kempingowych ani tzw. comfort station. Po przybyciu na miejsce, goście sami rejestrują się przy bramie wjazdowej, płacąc 5,50 dol. od dorosłej osoby (14 lat wzwyż), 2,75 dol. dzieci (6-14 lat, młodsze wchodzą za darmo).

      Ten park nie jest przeznaczony dla leniuchów, nie ma tu piaszczystej plaży i lazurowej wody, ale dla kogoś, kto preferuje aktywny wypoczynek, jest to wymarzone miejsce. Park oferuje trasy spacerowo-poznawcze, trasę rowerową, spływanie canoe, kajakiem i łodzią wiosłową, miejsca piknikowe.

      Jak już wspomniałem, Luther Wildlife Management Area to raj dla podglądaczy natury. Na prawie 6 tysiącach hektarów lasów, łąk, mokradeł i otwartych przestrzeni wodnych można obserwować blisko 250 gatunków ptaków, dla niektórych te tereny są siedzibami lęgowymi. Spośród najbardziej znamienitych wymienić należy orła bielika amerykańskiego, łabędzia trąbiącego, rybitwę czarną, perkoza rdzawoszyjnego, nura kanadyjskiego i kilka gatunków z rodziny czaplowatych. Zarząd parku zachęca do zgłaszania przypadków zauważenia obecności wszelkich rzadkich gatunków w tym ptasim raju.

      Park jest również domem dla 35 gatunków ssaków oraz 25 gatunków płazów i gadów. Przy odrobinie szczęścia można spotkać szybownicę północną, rzadką odmianę wiewiórki latającej, węża podwiązkowego czy żółwia cętkowanego.

      Te wszystkie cuda natury można obserwować, przemieszczając się po dwóch wytyczonych trasach: Shoreline Trail i Mallard Pond Trail, obie łatwe, nie wymagające szczególnej kondycji fizycznej.

      Pierwsza z tras ma swój początek u bramy wjazdowej, rozciąga się na długości 5 km i jest trawiastą ścieżką od czasu do czasu zahaczającą o utwardzoną drogę. Druga, nieco krótsza (4 km), jest w większej części polną dróżką, zatem warto wyposażyć się w nieprzeciekające obuwie, gdyż są miejsca, gdzie woda podmaka przejście, szczególnie wiosną i jesienią albo krótko po ulewnym deszczu.

      Nie wypada ominąć żadnej okazji, by wspiąć się na wieżę obserwacyjną, widok na jezioro i okolicę jest godny wielu wspaniałych pamiątkowych zdjęć.

      Dla amatorów sportu rowerowego utworzono Bootlegger Bike Trail długości 9 km; jeśli jednak podejmie się wyzwanie objechania całego jeziora, to trasa wydłuży się do 32 km.

      Nad Luther Lake warto wybrać się w poszukiwaniu ciszy i prawdziwego ukojenia na łonie przyrody. Są miejsca, gdzie jedynym wyróżniającym się dźwiękiem jest trzepot skrzydeł ważek. Od tej reguły jest jednak wyjątek. Jesienią, gdy ptaki migrujące przygotowują się do odlotu, dozwolone jest polowanie z bronią palną. Do odstrzału przeznaczona jest zwierzyna płowa (sarny, jelenie) oraz zające, jarząbki i gęsi. Obowiązuje ścisły terminarz i zgodne z wykupionym pozwoleniem postępowanie podczas polowań, więcej szczegółów podanych jest w broszurce dostępnej online: www.grandriver.ca/parks/luther2011.pdf.

     2 Jeśli nie uda się nic upolować, można powędkować. Mimo sporej powierzchni, Luther Lake nie oferuje jednak szczególnego wyboru dla smakoszy rybiego mięsa. Woda jest tu płytka, a wodna roślinność obniża natlenienie akwenu, co powoduje, że tylko okonie, sumiki i minnows wytrzymują w tych warunkach, szczególnie zimą, gdy jezioro zamarza. Wypływając canoe na połów, trzeba bardzo uważać, bo z wielu płycizn wystają powalone pnie drzew i korzenie. W obrębie parku są miejsca całkowicie wyłączone z aktywności łowiecko-wędkarskiej z powodu ich szczególnego znaczenia dla zachowania naturalnego środowiska lokalnej flory i fauny. Są one dokładnie oznaczone.

      Park jest przyjazny dla osób przybywających tu z psami, ale podobnie jak w innych przyrodniczych rezerwatach, nasze czworonogi powinny być zawsze na smyczy. Jeśli zatrzymamy się na piknik, dozwolone jest użycie BBQ, ale wszystkie śmieci trzeba zabrać ze sobą do bramy wjazdowej, gdzie ustawione są kubły.

      Dojazd do parku z Mississaugi zajmuje półtorej godziny drogi. Najłatwiej dojechać jest do Orangeville drogą nr 10. Tu skręcić na zachód w drogę nr 109. Po około 20 km skręcić w prawo (na północ) w drogę nr 25. Po 14 km jazdy skręcić w lewo w Concession Road 8. Po dotarciu do Sideroad 21/22 skręcamy w prawo i po kilkuset metrach docieramy do głównej parkowej bramy.

Jerzy Rosa

Mississauga

Opublikowano w Turystyka