Goniec

Register Login

        Może Pan opowiedzieć o swoim nawróceniu, skąd ta wiara i skąd ten czyn, aby ewangelizować przy pomocy kina? 

        – Kwestie dotyczące nawrócenia na pewno były kluczowe, zawsze byłem katolikiem, zawsze chodziłem do kościoła w niedzielę, ale wtedy, te kilkanaście lat temu, Pan Bóg postawił na mojej drodze osoby, dzięki którym dowiedziałem się, że do Pana Boga można zwracać się inaczej, w taki sposób bezpośredni, że On nie jest jakimś bóstwem gdzieś tam daleko, tylko że jest Osobą i można spróbować budować z nim relację, żeby się nie bać. Mnie jako facetowi było szczególnie ciężko wejść w coś takiego, bo zawsze chcemy mieć taki swój teren, bezpieczeństwo, a tutaj trzeba kierować nagle myśli bezpośrednio do Boga, ale okazało się, że w momencie, kiedy się na to zdecydowałem, to zaczęły się dziać cuda w moim życiu, to były rzeczy... 

        Pan był ekonomistą, miał Pan karierę przed sobą. 

        – Pracowałem w spółkach skarbu państwa na bardzo wysokich stanowiskach, w spółkach strategicznych. Był to taki okres, że byłem dyrektorem odpowiedzialnym za cały tranzyt ropy naftowej w Polsce (...) 

        W życiu nie myślałem, że Pan Bóg wszystko wywróci w moim życiu, później pracowałem w mediach, w Polskim Radiu byłem dyrektorem zarządu przez około pięciu lat…

Opublikowano w Wywiady

        Rozmowa z Dorotą Majerczyk, kierownikiem i założycielem zespołu „Majeranki” z Chabówki, i Jurkiem Czyszczoniem, organizatorem pobytu zespołu w Toronto.

        Andrzej Kumor: Skąd pomysł przyjazdu zespołu tutaj i czy pierwszy raz jesteście za oceanem i w Kanadzie?

        Dorota Majerczyk: W Kanadzie jesteśmy już po raz drugi, również właśnie z inicjatywy Jurka. Połączyliśmy ten przyjazd z naszą wizytą w Teksasie, ponieważ 26 grudnia już wylecieliśmy do Houston do naszych znajomych w Teksasie, do Polonii w Teksasie.

        – Górale są wszędzie.

        – Tak, górale są wszędzie. Oni nas zaprosili. Więc pomyśleliśmy, że byłoby wspaniale, żeby te dwa miejsca połączyć, no i cały ciężar organizacji spoczywał właśnie na Jurku i dzięki niemu i jego przyjaciołom, którzy nas tutaj ugościli – jesteśmy i możemy się dzielić tym, co najpiękniejsze w tym okresie bożonarodzeniowym, czyli właśnie śpiewając pastorałki, kolędy, polskie i tradycyjne.

        – Jak powstał zespół?

        – Zespół powstał w 2005 roku z inicjatywy mojej i mojego męża, nazywamy się Majerczykowie...

Opublikowano w Wywiady

        Andrzej Kumor: Muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem, podobnie jak rok temu byłem pod wrażeniem aniołów na Pana wystawie. Proszę opowiedzieć, skąd inspiracje? Czy to  są ikony? Bo ikona to jest Matka Boska z Dzieciątkiem? 

        Wojciech Strahl: To są też ikony, bo w tradycji Kościoła ortodoksyjnego jest też bardzo ważna ikona Bożego Narodzenia. 

        Z tym że ta ikona całkowicie inaczej traktuje Boże Narodzenie niż obrazy w tradycji zachodniej naszego Kościoła. Tam jest przedstawione na jednej ikonie całe życie Jezusa Chrystusa; ikona Bożego Narodzenia jest podzielona na trzy sfery. 

        Omawiając ją od góry, horyzontalnie, to pierwsza sfera to jest sfera prorocza i w tej proroczej sferze zawsze jest gwiazda w centralnym miejscu, przeważnie czteroramienna albo ośmioramienna, aniołowie, którzy wychwalają Boga, oraz Trzej Królowie, którzy dążą za gwiazdą do groty betlejemskiej złożyć dary, złoto, mirrę i kadzidło. 

Opublikowano w Wywiady
piątek, 22 grudzień 2017 09:48

WYKLĘTY

NiemczykJanusz        Są takie sceny, dzięki którym zapamiętuje się jakiś film przez lata. Film „Wyklęty” widzowie zapamiętają z pięknych zdjęć plenerowych. Gdyby ktoś chciał pokazać Polskę swoim dzieciom, to polecam właśnie film „Wyklęty”. Oczywiście dzisiaj już w Polsce nie ma domów krytych strzechą. Ja takie pamiętam. Ale zostały jeszcze w wielu miejscach te nietknięte czasem lasy, góry. Góry Świętokrzyskie, Roztocze... Tam rozgrywa się akcja filmu, tam robiono większość zdjęć. 

        W filmie zdjęcia plenerowe wkomponowane w akcję filmu są jednymi z najlepszych, jakie widziałem w filmie polskim od lat. Dzięki tym plenerom, tym zdjęciom ten film jest też jakby paradokumentem. Można też swoim może już trochę starszym dzieciom pokazać GO, razem z nimi oglądać i mówić: „o właśnie tak było, tam się urodziłem. Tam były takie domy kryte strzechą”. 

        Nieraz brak pieniędzy na film powoduje, że powstaje coś lepszego, niż gdyby te pieniądze na produkcję filmu były. 

        W ramach Festiwalu Filmów Polskich w Toronto odbył się pokaz filmu „WYKLĘTY”. 

Opublikowano w Teksty
czwartek, 21 grudzień 2017 23:40

KONCERT ŚWIĄTECZNY - 7 stycznia 2018 r.

        W niedzielę, 7 stycznia 2018 r., o godzinie 16:00 w kościele Islington United Church, przy 25 Burnhamthorpe Rd. (w pobliżu Dundas St. West) w Toronto odbędzie się uroczysty koncert świąteczny z cyklu BÓG SIĘ RODZI – CHRIST IS BORN pod batutą MACIEJA JAŚKIEWICZA, w wykonaniu chóru NOVI SINGERS TORONTO, znanej i cenionej orkiestry TORONTO SINFONIETTA, solistki KASI KONSTANTY, sopran, oraz – gościnnie – dziecięcego zespołu góralskiego MAJERANKI z Rabki Zdroju i okolic. Koncert ma zdecydowaną koncepcję.  Z jednej strony – najpiękniejsze religijne dzieła chóralne polskich kompozytorów epoki baroku i jeden współczesny utwór kanadyjski, z drugiej – polskie kolędy i pastorałki oraz te śpiewane wspólnie (sing-along), góralskie kolędy oraz angielskie utwory bożonarodzeniowe.

        Uroczysty koncert będzie z pewnością dużym wydarzeniem artystycznym, religijnym i duchowym.  Novi Singers Toronto wykonają utwory barokowe polskich kompozytorów: Mikołaja Zieleńskiego i Bartłomieja Pękiela, oraz dzieło współczesnej kanadyjskiej kompozytorki, Ruth Watson Henderson, która zdobyła międzynarodową sławę jako czołowa kanadyjska autorka muzyki chóralnej, a także ceniona pianistka i organistka.

        Koncerty pod batutą Macieja Jaśkiewicza odbywają się w różnych kościołach i salach koncertowych. Tym razem na koncert bożonarodzeniowy został wybrany historyczny kościół Islington United Church.  Jest więc okazja, aby zapoznać się z tym obiektem i jego historią.

Opublikowano w Goniec Poleca

kardviol        Pierwszego grudnia w Centrum Kultury Jana Pawła II  w Mississaudze odbył się pokaz filmów nagrodzonych na Festiwalu Losy Polaków. Wyświetlono między innymi film Aliny Czerniakowskiej „Powrót Paderewskiego”, film „Polska w chrześcijańskiej Europie” w reżyserii Jolanty Kessler, a także film mieszkającej tutaj, w Mississaudze, Violetty Kardynał „Bóg, zuchy i Polska w Kanadzie na Kaszubach”, opowiadający o życiu w obozie zuchowym Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej, mniejszościowej koedukacyjnej organizacji harcerskiej działającej od 1996 roku w Kanadzie. Festiwal Losy Polaków to przegląd profesjonalnych i amatorskich dzieł multimedialnych z zakresu filmu, telewizji, radia, Internetu, a na stronie festiwalu możemy przeczytać że celem jest promocja Polski poprzez programy o historii, kulturze, tradycji. 

        W Mississaudze filmy zaprezentował dyrektor festiwalu Ryszard Łączyński. On właśnie w krótkiej rozmowie przedstawił nam cały pomysł festiwalowy, a także projekty na przyszłość. Jednym z nich jest dofinansowanie kanału youtubowego Violetty Kardynał PoloniaTube z funduszy Senatu RP. Pan Łączyński ma nadzieję, że Senat zaakceptuje środki na ten cel, „bo dobrze byłoby, gdyby Polonia wiedziała o sobie; ta w Kanadzie o tym, co dzieje się w Australii czy Paragwaju i na odwrót”. Plany są szerokie. 

        Festiwal jest współfinansowany przez Ministerstwo Kultury, a także PZU TVP, patronat sprawuje Telewizji Polonia, Polskie Radio, tygodnik „Niedziela”, a w komitecie honorowym festiwalu zasiadają m.in. Anna Maria Anders, Jan Cytowski, Dominik Tarczyński, Jan Żaryn, Jacek Kurski, a także znany nam tutaj Jerzy Czartoryski z Ottawy. Sala Centrum była wypełniona przez harcerzy ZHR, ich rodziny, i  smutne, że pokaz tak cennych filmów dokumentalnych o nas nie został lepiej zareklamowany.    

        – Dlaczego zrobiłaś te filmy, co w nich jest ciekawego – zapytaliśmy Violettę Kardynał.

        – W poprzednim roku zdobyłam nagrodę za Mary Majkę (kanadyjską ikonę ruchu obrony przyrody). Mnie nie pasjonują filmy z lektoratem, z takimi przebitkami na wierzchu, tylko prawdziwe filmy dokumentalne, takie że jedziesz, mieszkasz z tym człowiekiem, patrzysz, jak  myje się, wstaje, chodzisz za nim z tym mikrofonem i kamerą. Z tego powstał film o Mary Majce, bo najpierw pojechałam do Ottawy, kiedy miała wręczony Order of Canada, a potem uznałam, iż jest to tak bardzo ciekawa osoba. Chciałam po prostu zobaczyć, co robi. Codziennie z nią przebywałam, przypatrywałam się. Filmowałam, jak pracuje przy tym, jak pisze książkę, widziałam, jak chodziła do restauracji, gdzie wszyscy ją witali, kłaniali się, bo to była najbardziej znana Polka w Nowym Brunszwiku. Po prostu dlatego być może to właśnie urzekło widzów w Polsce. 

        Dlaczego ten obecny film zdobył nagrodę, to nie wiem, ale wysłałam ich kilka. Ponieważ robiłam film o powrocie do korzeni, o takiej szkole katolickiej  tutaj w Brampton, gdzie po prostu też chodziłam za jednym dzieckiem, nagrywałam wypowiedzi mam, które twierdziły, że w szkole kanadyjskiej te dzieci się psują, demoralizują, dlatego się zdecydowały do takiej szkoły posłać te dzieci. Oczywiście też nie przykrywałam tego przebitkami, tylko po prostu pojechałam za tymi dziećmi, byłam na tej lekcji. Tak powstał film. Ale ten nie został nagrodzony. Nagrodzono ten o harcerstwie. Polegało to również na tym, że pojechaliśmy z moim synem Marcinem, który zrealizował zdjęcia jako operator filmowy, i po prostu mieszkaliśmy w tej stanicy. Pokazujemy harcerzy, ale mieszkamy w stanicy zuchowej. Tam są rodzice, oni muszą być przy tych dzieciach, więc budzimy się z nimi, obserwujemy, jak mamy czeszą dziewczynki, szykują dzieci do kościoła. Są rozmowy z tymi dzieciakami.

        – Czy tego rodzaju filmów nie jest za mało, że my, Polacy krajowi i zagraniczni, powinniśmy więcej o sobie wiedzieć? 

        – Oczywiście, bardzo mało ludzi w Polsce wie, co się tutaj dzieje. Ja mam takie zdanie, że w Polsce pokazuje się sporo filmów dokumentalnych o Polonii amerykańskiej i utożsamia się Polonię kanadyjską z Polonią amerykańską. Nawet rozmawiałam o tym z obecnym szefem telewizji, panem Kurskim. Rzeczywiście jest tego za mało. Przez osiem lat, jak było PO, nie mogłam nadawać w Telewizji Polonia, ponieważ byłam niepoprawna politycznie i skończyło się na jakiejś relacji z protestów po Smoleńsku przed konsulatem, wysłałam to do Warszawy, a oni tego nie wzięli. Od tamtego czasu po prostu jeździmy z moim synem, jeżeli on znajdzie czas, i nagrywamy. Mamy nagrane osoby starsze, które już poumierały, trzymamy to jako archiwa, z nadzieją, że kiedyś uda nam się z tych pomysłów zrobić filmy. Na razie próbowaliśmy to rejestrować, żeby tych ludzi mieć, bo potem można sobie wszystko dokręcić, ale tego człowieka nie zatrzymasz, nie zatrzymasz tego momentu. Mamy spore ośmioletnie archiwum i teraz mogę się zabrać za montaż tego. 

        – Czy tym nie powinna zajmować się TV Polonia?

        – Korespondentem, TV Polonia jest pan Kujbida z Ottawy i robi taki magazyn, ale on się ogranicza do tej Ottawy, a sam wiesz, że to właśnie tutaj, w Mississaudze, jest większość Polaków, i to jest takie trochę oszustwo. Ludzie, którzy tym wszystkim zarządzają, nie mają  punktu odniesienia, jaka jest skala, jaki jest odsetek Polaków jest w Ottawie, a jaki gdzie indziej. 

        – Dziękuję za rozmowę i gratuluję nagrody.

Rozmawiał Andrzej Kumor

Opublikowano w Goniec Poleca
piątek, 08 grudzień 2017 08:12

Loving Vincent – baśń

NiemczykJanusz        Bilety wykupione. Sala pełna. W ramach Festiwalu Filmów Polskich w Toronto odbył się pokaz filmu „Twój Vincent” (Loving Vincent). Bilety po 20 dol. W sali kina Revue Cinema na ulicy Roncesvalles w Toronto widzę bardzo dużo znanych osób, działaczy organizacji polonijnych, członków różnych zespołów polonijnych. 

        Chyba zebrało się ich tu więcej niż na niejednym bankiecie organizowanym przez nasz Kongres Polonii Kanadyjskiej. 

        Trzeba dodać, że w tym samym czasie ten sam film jest wyświetlany w kinie na Yonge i Eglinton w Toronto. 

        Tam bilety są po 12 dol. Film „Loving Vincent” miesiąc wcześniej był pokazywany w dużym kinie w centrum Toronto. No więc film cieszy się dużym rozgłosem. 

        Rozgłos? To już jest teraz tworzenie osobnej baśni, osobnej mitologii wokół tego filmu. Na portalu YouTube pełno wywiadów z osobami związanymi z produkcją. Niemalże każdy, kto otarł się o produkcję „Loving Vincent” chce się na temat filmu wypowiedzieć... „i ja tam byłem, miód i wino piłem...” Każdy chce ten film obejrzeć.  

Opublikowano w Teksty

        Kim był Władysław Bukowiński? Dlaczego nazywany jest Apostołem Kazachstanu? Jak bronił polskości? Czy to możliwe, że w łagrach wykładał więźniom i napisał historię Polski? Dlaczego on, zesłaniec – okazywał się jednak zwycięzcą w najtrudniejszych okolicznościach...?

        A były to okoliczności najbardziej dramatyczne, jakie można sobie wyobrazić. Bo ks. Władysław Bukowiński dokonywał przez lata w sowieckim Sojuzie – będąc katolickim księdzem i w dodatku wybitnym intelektualistą – rzeczy niezwykłych, absolutnie heroicznych, a przy tym był to heroizm, rzekłabym, codzienny, przez niego samego uznany za coś zupełnie zwyczajnego. Posłuchajmy zresztą w największym skrócie:

  Mimo że za swą działalność patriotyczną na polskich Kresach po wkroczeniu wojsk sowieckich do Polski we wrześniu 1939 roku – był przez bolszewików w Łucku na owych Kresach więziony, a nawet w 1942 roku postawiony wraz z innymi pod mur na rozstrzelanie, to cudem uratowany – po wkroczeniu Niemców na opanowane przez Sowietów Kresy znowu tak ofiarnie pomagał deportowanym, więźniom, także umierającym z głodu więzionym jeńcom (również rosyjskim i ukraińskim) na sowieckiej już Ukrainie, tak gorliwie ratował żydowskie dzieci, a także ofiary pogromów banderowskich, że odznaczony za ten heroizm został już w 1944 roku, przez polskie państwo podziemne – Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami, zweryfikowanym potem przez PRL!

Opublikowano w Goniec Poleca
piątek, 17 listopad 2017 07:23

Przestrzeń serca…

        Z Katarzyną Chęsy, świecką misjonarką, czyniącą posługę ewangelizacyjną w dalekim Kazachstanie, zetknęłam się w Polsce, w jej rodzinnej Bydgoszczy, gdzie zatrzymała się, koncertując  przed wylotem  na XVIII Festiwal Piosenki Religijnej do Toronto. Będąc na jej dwóch koncertach w bliskim Bydgoszczy Inowrocławiu, zrozumiałam, że jej działalność misyjna związana jest jednocześnie z jej wykształceniem muzycznym i pięknym talentem wokalnym, jakim została obdarzona... Pytałam ją o dzisiejszy Kazachstan, a zwłaszcza o Karagandę, gdzie pracuje i urządza koncerty w Katedrze Matki Boskiej Fatimskiej. I o fascynację Anną German, której piosenki, np. „Człowieczy los” czy „Nadzieja”, znajdują się też w repertuarze Kasi Chęsy. To, co mi opowiedziała, spisałam nie w formie wywiadu, lecz jej  refleksji po 13 latach misji w Kazachstanie.  

      Karaganda to wyjątkowe miejsce w Kazachstanie, kiedyś nazywane Watykanem Wschodu. To miejsce, gdzie wiara przetrwała, gdzie ludzie pielgrzymowali setki kilometrów do spowiedzi w okresie komunistycznych rządów. A zwłaszcza w czasach ks. Władysława Bukowińskiego, który działał  w Kazachstanie  w tym szczególnie trudnym okresie panowania sowieckiego totalitaryzmu, walczącego z religią. Przez 20 lat prowadził w Karagandzie tajne duszpasterstwo i stąd wyjeżdżał w dalekie, choć zakazane w ateistycznym sowieckim kraju,  podróże misyjne, również do innych republik. Sam będąc byłym zesłańcem,  w 1955 roku, w związku z repatriacją mógł wrócić do umiłowanej ojczyzny, a jednak świadomie wybrał Kazachstan i ludzi, którym był tak potrzebny... Tutaj jest  grób tego Apostoła Kazachstanu – i tu był w 2016 roku beatyfikowany w katedrze w sercu Karagandy. 

Opublikowano w Goniec Poleca

NiemczykJanusz        Śląsk. Najbardziej przemysłowo rozwinięty region Polski. Miejsce trzech dużych powstań o niepodległość, które odbyły się w roku 1919, 1920 i w 1921. Każde z tych powstań było krwawo stłumione. Już wówczas, a więc prawie 20 lat przed II wojną światową, niemieckie oddziały ochotnicze, tak zwane Freikorps, wsławiły się rozstrzeliwaniem wziętych do niewoli powstańców i mordowaniem ludności cywilnej. Ale kim byli ci powstańcy śląscy?

        Podział na Śląsku szedł po linii, czy ktoś jest wyznania rzymskokatolickiego – i ten jest uważany za Polaka, lub czy ktoś jest protestantem – ten uważany jest za Niemca. Tak nie zawsze było, bo ktoś, kto był rzymskim katolikiem, nie zawsze był Polakiem, i ktoś, kto był protestantem, nie zawsze był Niemcem. Podobnie zresztą było z nazwiskami. Ktoś, kto miał nazwisko niemieckie, nie zawsze był Niemcem, i ktoś, kto miał nazwisko polskie, nie zawsze był Polakiem. Dla przykładu podam historię rodziny, którą opowiedział mi mój przyjaciel ze szkoły średniej, Waldek. Waldek miał polskie nazwisko, ale takie typowe dla Śląska. Otóż powiedział mi, że w momencie, kiedy część Śląska wróciła do Polski po trzecim powstaniu śląskim i po referendum w 1921 roku, to jego babcia umiała po polsku mówić tylko pacierz.

Opublikowano w Teksty
Strona 1 z 8