Goniec

Register Login

W niedzielę, 17 czerwca, w Dzień Ojca, uczestniczyłam w recitalu fortepianowym znakomitej pianistki, Magdaleny Prejsnar z Polski. Koncert odbył się w Brampton, w Villa Polonia, Domu Seniora.

Magdalena Prejsnar z wykształcenia jest doktorem habilitowanym sztuki muzycznej w dyscyplinie instrumentalistyka, specjalność – gra na fortepianie, i zatrudniona jest jako profesor nadzwyczajny na Wydziale Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Jest ona absolwentką Akademii Muzycznej imienia F. Chopina (obecnie: Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina) w Warszawie, a w klasie fortepianu prof. Bronisławy Kawalla oraz w klasie kameralistyki prof. Mai Nosowskiej. Sztukę pianistyczną doskonaliła na Międzynarodowych Kursach Mistrzowskich w Dusznikach Zdroju, Fryburgu, Zurychu i Nowym Jorku. W 2001 roku uzyskała specjalizację 1. stopnia (artystyczny doktorat) w Akademii Muzycznej w Warszawie im. F. Chopina.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/muzyka.html#sigProId1cfa49eb89

Dorobek artystyczny Magdaleny Prejsnar obejmuje nagranie płyty solowej pt. „Piano preludes (DUX 2009)”, na której znajdują się preludia fortepianowe polskich kompozytorów XX wieku. Płytę tę nagrała w Studio Koncertowym Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego w Warszawie. Utwory fortepianowe w jej wykonaniu można również usłyszeć na płytach: „To co najpiękniejsze. The very best of Kilar (DUX 2012)” oraz „To co najpiękniejsze. The very best of Górecki ( DUX 2015)”. Oprócz tych osiągnięć pani wirtuoz jest również autorką książki pt. „Forma i technika dźwiękowa oraz problemy interpretacyjne w wybranych preludiach fortepianowych kompozytorów polskich XX wieku”. Jest również współredaktorką kilku innych publikacji dotyczących problematyki twórczego wychowania i edukacji, na przykład: „Mistrz-Mentor-Wychowawca”.

W życiu prywatnym i osobistym pani profesor również ma czym zaimponować... dzięki ogromnej sile woli pokonała dwa niezależne nowotwory (rak piersi i rak żołądka). Chociaż lekarze dawali jej niewielkie szanse na przeżycie, ona nie traciła nadziei. Wciąż żyła wiarą, że powróci do zdrowia i zasiądzie przy fortepianie, aby zagrać swoje ulubione utwory Fryderyka Chopina i Wojciecha Kilara. Wygrała walkę o życie... do jej zwycięstwa nad chorobą oprócz niezwykłego hartu ducha przyczyniła się w głównej mierze jej absolutnie niczym niepodważalna wiara w Pana Boga. Jest to naprawdę postawa godna naśladowania!!!

Nasza bohaterka jest animatorką kultury muzycznej. Od wielu lat prowadzi różnorodne działania związane z promowaniem muzyki w regionie Podkarpacia. Współpracuje też z różnymi instytucjami i stowarzyszeniami, w tym m.in. z Filharmonią Podkarpacką A. Malawskiego. Pani wirtuoz została wielokrotnie uhonorowana Nagrodą Rektora Uniwersytetu Rzeszowskiego za osiągnięcia naukowo-artystyczne w dziedzinie upowszechniania kultury muzycznej w kraju i za granicą ze szczególnym uwzględnieniem Euroregionu Karpaty. Występowała z recitalami fortepianowymi oraz nagrywała do radia i telewizji w kraju i za granicą (Anglia, Niemcy, Słowacja, USA, Szwajcaria, Węgry)... aż wreszcie dotarła do nas, do Kanady. Swoim recitalem zrobiła na nas ogromne wrażenie i podbiła nasze serca!!! Recital poprowadził pan Bogusław Tęcza, który z wrodzoną sobie klasą i kurtuazją anonsował artystów i przedstawiał kolejność utworów muzycznych.

W pierwszej części koncertu, poświęconej Dniu Ojca, pianistka zagrała niezwykle subtelnie kilka kompozycji Wojciecha Kilara, głównie muzykę filmową.

Zachwyciła nas, grając główne tematy z takich filmów, jak: „Drakula”, „Bilans kwartalny“, czy też „Rodzina Połanieckich”. Świetnie zinterpretowała również muzykę rejsu z filmu „Smuga cienia”. Słuchając jej muzyki, granej bardzo delikatnie, z niezwykłym wyczuciem artystycznym, obrazy z filmów ukazywały się naszym oczom wyobraźni jak żywe i przywiodły wiele pięknych wspomnień. Jako nawiązanie do tematu ojca Maria Jarzębińska wygłosiła piękną refleksję o roli ojca w rodzinie, o jego wkładzie w kształtowanie charakteru młodych ludzi, która była bardzo ciepło przyjęta przez widzów. Trzy preludia fortepianowe zagrane bardzo finezyjnie przez panią Prejsnar zakończyły pierwszą część koncertu. Artystka, jako dowód podziwu i uznania publiczności, otrzymała rzęsiste oklaski.

W drugiej części, poświęconej setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, nasza wspaniała pianistka zagrała z prawdziwą wirtuozerią wybrane kompozycje Fryderyka Chopina. Nawet jeśli był ktoś na sali, kto niekoniecznie przepadał za muzyką Chopina, to po usłyszeniu jej w wykonaniu Magdaleny Prejsnar na pewno zmienił zdanie. To była prawdziwa uczta dla ucha. Widzowie rozkoszowali się, słuchając dobrze nam znanych mazurków i walców Chopina w mistrzowskim wykonaniu Magdaleny Prejsnar. Mnie szczególnie urzekły dwa mazurki: cis-moll op.63 nr. 3 i B-dur op. 7 nr.1 zagrane z dużą werwą oraz dwa walce zapraszające do tańca: Des-dur op. 64 nr.1 i cis-moll op.64 nr.2. Niezwykle finezyjne wykonawstwo!!! W nawiązaniu do patriotycznego charakteru drugiej części koncertu Krzysztof Jaworski, aktor z Krakowa, zarecytował pięknie i z wielkim wzruszeniem mało znany szerszej publiczności wiersz: „Fortepian Chopina”. Jego recytacja wywołała wielki aplauz widowni. Na zakończenie recitalu usłyszeliśmy polonez fis moll op.44, który poruszył serca publiczności do głębi i rozrzewnił wszystkich jeszcze bardziej.

Po koncercie oczywiście owacja na stojąco, no i... oczywiście bisy. Publiczność zdecydowanie miała niedosyt, bo taki kunszt instrumentalny, jaki zaprezentowała wirtuoz Magdalena Prejsnar, budzi niekłamany podziw!!! Gratulacjom nie było końca... Koncert tej klasy zostanie w pamięci widzów na długo. Mamy nadzieję, że ta fantastyczna, utalentowana pianistka jeszcze kiedyś do nas zawita, aby nas urzec po raz kolejny swoją wirtuozerią. Już za nią tęsknię...

I tu należy się serdeczne podziękowanie pani Monice Skalskiej, menedżer Domu Seniora w Brampton, za jej trud i ofiarność w zorganizowaniu tego niezwykłego artystycznego wydarzenia. Wielkie dzięki, pani Moniko!!!

Chcielibyśmy również wyrazić swoją wdzięczność panom: Bogusławowi Tęczy oraz Krzysztofowi Jaworskiemu za ich wręcz nieocenioną pomoc w organizacji tego koncertu. Dziękujemy serdecznie za Wasze kreatywne pomysły i zaangażowanie.

Joanna Bochenek

Opublikowano w Życie polonijne
piątek, 01 czerwiec 2018 07:48

Best Broadway Hits

Idea angażowania naszej polonijnej młodzieży oraz dzieci do tego typu artystycznych przedsięwzięć jest nie do przecenienia. Młodzi ludzie eksponują swój talent i możliwości aktorskie już od wczesnych lat oraz zaznajamiają się ze sceną, z jej magią... Ponadto uczą się obcowania z publicznością, oswajają się z jej reakcjami co ma ogromne znaczenie w ich rozwoju artystycznym.

Nie każdy przecież uzdolniony młody człowiek może podzielić się swoim talentem na scenie. Może to zrobić bardzo dobrze w zaciszu domowym, wśród rodziny i bliskich mu osób. Natomiast wyjście na scenę, pojawienie się tam jest dla niego tak trudne że prawie niewykonalne. No cóż, trema....trema i jeszcze raz trema !!!

Wszyscy artyści, ci wielcy i ci mniejsi poznali tę panią, Damę Tremę która czuje się włodarzem sceny. Ona ustępuje miejsca tylko odważnym i pewnym siebie...

I w tym momencie przypomina mi się powiedzenie kardynała Stefana Wyszyńskiego: “Zapukał do drzwi strach, otworzyła mu odwaga....wyjrzała i ...nie było nikogo !

Pani Kinga Mitrowska znana i podziwiana przez nas wszystkich śpiewaczka operowa z ogromnym dorobkiem artystycznym daje możliwość tym wszystkim młodym artystom zmierzenia się ze sceną i z... tremą.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/muzyka.html#sigProId236bbe8d02

Otworzyła szkołę muzyczno/wokalną dla młodych talentów pod nazwą Vocal Studio i już od kilku dobrych lat kształci głosy utalentowanych wokalnie dziewcząt i chłopców.

Mieliśmy właśnie okazję podziwiać dużą grupę jej uczniów podczas jej ostatniego koncertu:

“Best of Broadway with most talented youth”.

Na tle kolorowej scenografii młodzi artyści poruszali się śmiało i zdecydowanie. Z łatwością można było stwierdzić że wielogodzinne próby opłaciły się sowicie i przyniosły spodziewane rezultaty.

Śpiewali pięknie, pełnymi głosami urzekając widownię interesującą interpretacją. Każdy hit czyli przebój był inny, inaczej wykonany, inaczej przedstawiony.
Program koncertu był ułożony w ten sposób że liryczne i romantyczne melodie przeplatały się z dynamicznymi i energicznymi przebojami z Broadwayu i tak naprawdę każde pojawienie się na scenie nowej piosenkarki czy piosenkarza było dla widzów niespodzianką.

Zarówno występy solowe jak i duety wzbudzały wielki aplauz widowni.

Moje serce skradł światowej sławy przebój:

“All I ask of you” zaczerpniętego z “Phantom of the Opera” w wykonaniu Karoliny Podolak i Łukasza Wolskiego, wychowanków szkoły pani Kingi Mitrowskiej.
W pięknych strojach pary młodej, szczególnie suknia panny młodej robiła ogromne wrażenie, prezentowali się wspaniale.

Ich interpretacja tego przeboju wzbudziła niekłamany podziw całej widowni.

Dwa silne, doskonale zharmonizowane głosy oddały całe piękno tego utworu.

Obydwoje zarówno w śpiewie jak i w gestykulacji zaprezentowali dojrzałość muzyczną i sceniczną, szczególnie Karolina.

Nie wiem czy śpiewali ten utwór kiedykolwiek wcześniej ale sprawiali wrażenie jakby wykonywali tę pieśń od lat....

Karolina i Łukasz wykonali też kilka solowych utworów które miały podobny wpływ na widownię.

Karolina zachwyciła nas po raz kolejny zarówno jej pięknym głosem jak i zdolnościami aktorskimi wykonując dwie piosenki: “Whatever happened” oraz “I feel pretty”. Łukasz Wolski z kolei uwodził publiczność swym urzekającym głosem śpiewając dwa hity: “Maria” oraz “Irresponsible”. Dał prawdziwy popis pięknego, męskiego wokalu.

Uwagę widowni zwrócił też niezwykły głos Kierana Donwortha, śpiewaka operowego który swoim bardzo silnym głosem (tenorem) zaśpiewał brawurowo kilka pieśni, między innymi: “My name” , “If I were a rich man” (widzowie klaskali w rytm melodii) oraz “Some enchanted evening”. Jego wykonawstwo jest szalenie oryginalne i pozostaje w pamięci na długo.

Na scenie teatru oprócz wyżej wspomnianych artystów była cała plejada młodziutkich piosenkarzy, “pączkujących gwiazd estrady” którzy pięknymi głosami i z ogromnym wdziękiem przypomnieli nam wiecznie żywe przeboje Broadwayu.

Byli to między innymi: Camilla Lubaszka (tylko 14 lat), Daniella Fernando, Adriana Serra, Vanessa Grygoruk oraz Adam Przyjemski którzy dali prawdziwy popis sceniczny wykonując utwór:”Any dream will do”. Odpowiednia choreografia oraz kolorowe stroje odegrały tu swoistą ważną rolę...

Ci piosenkarze zachwycili nas swymi głosami występując też w partiach solowych rozmaitych pieśni.

Nie sposób też pominąć zespołowego występu: “Muses I want say” w wykonaniu pięciu dziewcząt w osobach: Adriana Serra, Paulina Pacheco, Daniella Fernando, Nicole Quelhas i Dominika Dudzik. Ich dobrze dobrane oraz wyćwiczone głosy pięknie się wzajemnie komponowały dając słuchaczom dużo radości.

W pamięci utkwiło mi również kilka młodych solistów którzy z niezwykłą wrażliwością zaprezentowali takie przeboje jak: “I’ve got the sun” zaśpiewany przez Kayah Wójcik, “Popular” świetnie zinterpretowany przez Dominikę Dudzik czy też “Colours of the Wind” przedstawiony w sposób bardzo liryczny przez Weronikę Boyle.

Adam Przyjemski również wzbudzał wielkie zainteresowanie i podziw publiczności poprzez swoje niezwykle dynamiczne zarówno solowe jak zespołowe występy.

“Together wherever” zaśpiewany przez niego wspólnie z Adrianą Serra emanował młodzieńczą werwą i radością życia.

Widzowie rzęsistymi oklaskami okazali prawdziwy podziw i uznanie dla ich talentu i scenicznej odwagi.

Niewątpliwą gwiazdą wieczoru była pomysłodawczyni całego przedsięwzięcia Kinga Mitrowska, która całym sercem i duszą kibicowała swoim uczniom.

Mimo ogromnego zaangażowania w potrzeby swej szkoły znalazła czas aby przygotować i przedstawić nam solo kilka swoich ulubionych pieśni. Zaśpiewała z wrodzoną sobie klasą i finezją trzy piękne pieśni które absolutnie nas porwały i zachwyciły. Mnie osobiście z tych trzech: “Send in the Clowns”, “Sunset Sunrise “ i “Never Enough” najbardziej ujęła bardzo liryczna pieśń: “Sunrise Sunset”. Kinga to naprawdę niezwykła perełka operowa na naszej polonijnej niwie która swym silnym mezzo sopranem podbija nasze serca.

Jest też bardzo oddaną swoim uczniom nauczycielką i mentorką To właśnie dzięki jej szkole Vocal Studio te “pączkujące gwiazdy estrady” będą miały szansę na pełny rozkwit ich talentów czego im z całego serca życzymy...

Możemy być dumni że mamy tak niezwykle utalentowaną młodzież która dzięki Kindze Mitrowskiej może doskonalić swój warsztat oraz dzielić się swym talentem na koncertach umilając nam czas....

Każdy jej koncert to prawdziwa uczta dla ucha i oka !!!

Zarówno przekaz wokalny jak i sceniczny całego koncertu zrobił na nas wszystkich ogromne i niezapomniane wrażenie i zostanie w naszej pamięci na długo.
Już nie możemy się doczekać następnego...

Joanna Bochenek

Opublikowano w Życie polonijne
piątek, 04 maj 2018 00:47

Muzyczne wydarzenie – Toronto 2018

W sobotę, 28 kwietnia, byliśmy – ci, którzy chcieli oczywiście, spośród mieszkańców 6-milionowej aglomeracji Toronto – świadkami wielkiego wydarzenia muzycznego. Mistrz Maciej Jaśkiewicz zorganizował wielki koncert, wielki w jakości i wielki w liczbie zaangażowanych muzyków, chórzystów (śpiewało 125 osób!), w dużym kościele Metropolitan United Church położonym w centrum Toronto.

                  Już na godzinę przed koncertem w kościele po bilety ustawiła się kolejka. Kościół został wypełniony. Myślę, że było od 1200 do 1500 osób. Bogata publiczność. Gdyby znalazł się tam jakiś złodziej kieszonkowy, to biedny by z kościoła nie wyszedł.

                  Temat koncertu, „Better Is Peace Than Always War (Lepszy jest pokój niż zawsze wojna)” zainspirowany został rocznicą zakończenia pierwszej wojny światowej. Tematyka ta mogła przyciągnąć dużo starszych mieszkańców Toronto pochodzenia angielskiego, bo oni mogli mieć dziadków i innych starszych krewnych, którzy walczyli lub zginęli w tej wojnie. I tu trzeba trochę wyjaśnienia na temat skutków społecznych pierwszej wojny światowej. Na przykład kiedy Anglicy policzyli swoje straty po zakończeniu wojny, to okazało się, że zginęło w jej wyniku więcej żołnierzy brytyjskich niż we wszystkich wojnach prowadzonych przez Wielką Brytanię w całej jej wcześniejszej historii. Podobne skutki miała ta wojna dla Francji. We Francji były wioski, gdzie do domu powróciło tylko kilku mężczyzn. Wiele było takich wiosek i miasteczek, gdzie wyginęła większość populacji mężczyzn w ówczesnym wieku poborowym, czyli między 20. a 45. rokiem życia. W Rosji, milionowe straty mężczyzn spowodowały bunty w armii i przyczyniły się do popularyzacji poglądów rewolucyjnych, a później do samej rewolucji. I znowu już w Rosji kontynuacja pierwszej wojny światowej spowodowała śmierć, jak wyliczył to Aleksander Sołżenicyn, około 60 milionów obywateli Związku Sowieckiego. Po pierwszej wojnie światowej dalej umierali ludzie, na gruźlicę, tyfus, na cały świat rozniosła się tak zwana hiszpanka, czyli pandemia agresywnej odmiany grypy.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/muzyka.html#sigProIdd8072474dc

                  Te olbrzymie straty spowodowały refleksje. Po fakcie już, oczywiście, po zakończonej wojnie. Co myśmy zrobili? – zdawali się pytać artyści, politycy, naukowcy, pisarze, poeci. Ta refleksja spowodowała, z jednej strony, zwrot ku materializmowi, z drugiej, zwrot ku Bogu. Jedni ludzie przypominają sobie o Bogu i proszą go o ulgę w cierpieniu, o zmiłowanie (Kyrie eleison!). Inni obwiniają Boga o cierpienie, odrzucają go i zwracają się ku materializmowi. W koncercie Maciej Jaśkiewicz odwołał się, jakżeby inaczej, do dwu kompozytorów, Gabriela Faure i sir Karla Jenkinsa. Jeden jest Francuzem, a drugi Anglikiem. Obaj kompozytorzy w swych utworach zwracają się ku Bogu. Maciej Jaśkiewicz rozpoczął koncert utworem „Requiem”, który skomponował Gabriel Faure. W drugiej części koncertu wykonano bardzo wymagający utwór „The Armed Man: A Mass For Peace”, skomponowany przez sir Karla Jenkinsa. Oba utwory są bardzo wymagające od strony muzycznej, ale i fizycznej. Członkowie połączonych chórów, często ludzie bardzo dojrzali, musieli stać na nogach prawie dwie godziny. Wyobraźmy sobie, że mielibyśmy stać, bez dodatkowego nabierania powietrza do płuc i wyprostowani, na nogach, przez dwie godziny? Dwa połączone chóry śpiewały utwory Faurego i Jenkinsa. Do wykonania partii solowych mistrz Jaśkiewicz wybrał Karolinę Podolak, Jeremiego Ludwiga oraz Adnana Srajeldina. Karolina Podolak... widzimy ją coraz częściej na różnego rodzaju koncertach. Dostaje coraz bardziej odpowiedzialne i rozszerzone partie do wykonania. Ona rośnie na naszych oczach.

                  Adnan Srajeldin wykonywał rolę muezzina. Jest muzykiem, kompozytorem w tradycyjnym rycie muzułmańskim. Pochodzi z Syrii. To był bardzo dobry pomysł, żeby wkomponować go w koncert. Na co dzień bowiem w telewizji możemy oglądać zdjęcia ze zburzonych, zdewastowanych miast w Syrii, pokaleczonych Syryjczyków. A przygotowania do nowej wojny z Iranem zdają się mieć miejsce, przynajmniej jeśli słucha się szefów Izraela i USA. Kiedy więc słuchamy słów „Chryste zmiłuj się – Kyrie eleison!”, to nie są zaklęcia proszące o zmiłowanie, które kierujemy do Boga za przeszłość, to są słowa-prośba o zmiłowanie dla cierpienia ludzi, o które prosimy Boga tu i teraz i na przyszłość. Wystąpienie muezzina nie było przywołaniem jakiejś dalekiej, odległej przeszłości, to jest zaklęcie o to, żeby nam uzmysłowić, że tu i teraz powinniśmy prosić Boga o zmiłowanie. Tu i teraz!

                  Innym przejmującym, profetycznym fragmentem utworu Jenkinsa jest tekst z Mahabharaty, opowieści w sanskrycie o wojnie Kurukszetra, która prawdopodobnie miała miejsce 5000 lat temu, ale także mogła się zdarzyć i 7500 lat temu, czyli można ją przypisać do okresu z biblijnego potopu. Ale można również ją przypisać temu, co może się wydarzyć w przyszłości, gdyż tekst Mahabharaty odwołuje się do trzeciego z żywiołów, do żywiołu ognia. Oto część pieśni „Pochodnie”: „Zwierzęta były rozsypane we wszystkich kierunkach, ryczały przeraźliwie, wiele płonęło, inne już były spopielone. Wszystkie były pogubione, rozproszone bez porządku, w oczach miały strach. Niektórzy przytulali swoich synów, inni swoich ojców i matki, nie mogąc ich puścić. I tak umierali. Inni wili się w tysiącach, mieli zeszpecone twarze, byli poparzeni. Wszędzie wijące się ciała, oczy i łapy palące się. Wydawali ostatni oddech jako palące się pochodnie”.

                  Pamiętajmy, że wielcy artyści, wielcy dyrygenci są wielcy tym, że często mają rozwiniętą nadświadomość. Ten koncert to więc nie tylko przypomnienie przeszłości, ale być może i więcej, nawet ostrzeżenie przed przyszłością.

                  Trzeba podziękować wszystkim zaangażowanym w produkcję koncertu, podziękować polskiemu konsulatowi w Toronto za pomoc finansową, bez której zapewne w ogóle nie doszłoby do jego zorganizowania, podziękować społecznikom i wolontariuszom, członkom chóru Oakham House Choir, Novi Singers oraz muzykom Toronto Sinfonietta.

Janusz Niemczyk

Opublikowano w Życie polonijne

islington-church Już Wielki Tydzień. Rzewniejsze brzmią pieśni,

Dłuższe modlitwy, posępniejsze lica;

Śmiech się nie ozwie, struna nie zadzwoni,

Zwierciadło nawet pod kirem się chroni;

Wkoło tak smutno, wkoło tak boleśnie,

I rzekłbyś, odkupienia wielka tajemnica

Teraz się spełnia! Że cała rodzina

Znała na ziemi Człowieczego Syna;

Z poezji Adama Pługa (ur. 1823)

        Karnawał dobiegł końca, kalendarz środą popielcową obwieścił okres Wielkiego Postu, czas powagi i zadumy.  Zapewne w pamięci wielu z nas utrwalił się obraz rozjaśnionej twarzy kogoś z rodziny, radośnie obwieszczającego domownikom siedzącym już przy stole wielkanocnym: Chrystus zmartwychwstał! Do tych najmilszych wspomnień – obok ciepłych świąt Bożego Narodzenia – należą obchodzone w naszych rodzinnych domach święta wielkanocne. Ale – zanim dojdziemy do tej radości, towarzyszą nam początkowo nastroje poważne. Zaduma, asceza, refleksja, wniknięcie we własne, nie zawsze świetlane wnętrze, zwątpienie, zmaganie, pokuta, czasem strach… Radość wszakże przyjdzie, Zmartwychwstanie Pańskie to przecież esencja naszej wiary – zwycięstwo życia nad śmiercią.  

        Taki też jest program zbliżającego się koncertu wielkanocnego „Passion and Resurrection – Męka i Zmartwychwstanie” w wykonaniu chóru Novi Singers Toronto, Zespołu Sinfonietta oraz solistów pod dyrekcją Macieja Jaśkiewicza.  Z jednej strony – paschalne pieśni religijne i utwory poetyckie skupiające uwagę na Męce Pańskiej, z drugiej – radosne nastroje związane z Cudem Zmartwychwstania. 

        Uroczysty koncert odbędzie się w niedzielę, 18 marca 2018 r., o godzinie 16:00 w kościele Islington United Church przy 25 Burnhamthorpe Rd. (w pobliżu Dundas St. West). Wydaje się, że dopiero chwilę temu, w tym samym kościele, wypełnionym do ostatniego miejsca, celebrowaliśmy Boże Narodzenie. Ale przeskok jest nieubłagany, kalendarz dyktuje już inny temat, inny repertuar.  

Opublikowano w Goniec Poleca

        Andrzej Kumor: Pani Tereso, jak Pani odkryła w sobie tę pasję?

        Teresa Klimuszko: Chyba miałam ją od urodzenia.

        Urodziłam się w Łodzi, ale moi rodzice przyjechali z Wołynia, ze Lwowa, po wojnie. Moja mama była solistką, a brat mojej mamy był organistą, więc u nas w domu zawsze był śpiew.

         Rodzice byli z Ołyki, Radziwiłłów. Moja mamusia chodziła do szkoły dla dziewczynek. Brat jej grał na organach w kościele, a mamusia śpiewała. Jestem najmłodszym pokoleniem, tak śmiesznie powiem, bo ojciec mówił na mnie „powojenny dorobek” , bo siostra miała już 10 lat, a brat 13. 

        Mieliśmy w domu pianino, siostra się na nim uczyła grać, a ja jako młoda dziewczynka zawsze słuchałam. Stąd zamiłowanie do muzyki. W Polsce, gdy miałam 10 lat, to już byłam w zespole i chórze szkolnym, już śpiewałam solówkę „Przylecieli sokołowie pod wiśniowy sad”. W Teatrze Jaracza w Łodzi był festiwal chórów szkół podstawowych. Po ukończeniu szkoły podstawowej przyjechałam z mamą do Kanady na stałe w 1961 r.

Opublikowano w Życie polonijne

        Janusz Niemczyk: Na koncercie, który Pan przygotowuje będą występowali pieśniarze operowi aż z 9 krajów świata, w tym z bardzo bogatych krajów. Jak widzę na plakacie, sponsorami w większości są osoby, firmy z polskiego, polonijnego środowiska. Polska sponsoruje cały świat?

        Andrzej Rozbicki: To tak nie wygląda. To nie jest tak zupełnie prawda. Jeśli Pan popatrzy dokładnie, Parama nie jest Credit Unią polską, a litewską. Ja muszę powiedzieć, że od lat współpracuję z Paramą. Chyba już od czterech lat zapraszam solistów z Litwy. W przyszłym roku mam mieć koncert na Litwie. 

        Podobnie zresztą jest z firmą Carawan. Jest ona ukraińską firmą. Carawan od lat jest na koncertach. Zawsze im się to podoba, co robię, i się z tego cieszą. To pracuje w obydwie strony. Tam są również różne inne loga łącznie ze słoweńskim. Słoweńcy się bardzo cieszą z tego, że przyjeżdża ich pierwszy tenor David Jagodic. Rozmawiałem z księdzem, który służy w społeczności słoweńskiej w Toronto i który również jest związany z muzyką klasyczną, i też się bardzo cieszy z tego powodu. 

Opublikowano w Wywiady
piątek, 17 listopad 2017 07:23

Przestrzeń serca…

        Z Katarzyną Chęsy, świecką misjonarką, czyniącą posługę ewangelizacyjną w dalekim Kazachstanie, zetknęłam się w Polsce, w jej rodzinnej Bydgoszczy, gdzie zatrzymała się, koncertując  przed wylotem  na XVIII Festiwal Piosenki Religijnej do Toronto. Będąc na jej dwóch koncertach w bliskim Bydgoszczy Inowrocławiu, zrozumiałam, że jej działalność misyjna związana jest jednocześnie z jej wykształceniem muzycznym i pięknym talentem wokalnym, jakim została obdarzona... Pytałam ją o dzisiejszy Kazachstan, a zwłaszcza o Karagandę, gdzie pracuje i urządza koncerty w Katedrze Matki Boskiej Fatimskiej. I o fascynację Anną German, której piosenki, np. „Człowieczy los” czy „Nadzieja”, znajdują się też w repertuarze Kasi Chęsy. To, co mi opowiedziała, spisałam nie w formie wywiadu, lecz jej  refleksji po 13 latach misji w Kazachstanie.  

      Karaganda to wyjątkowe miejsce w Kazachstanie, kiedyś nazywane Watykanem Wschodu. To miejsce, gdzie wiara przetrwała, gdzie ludzie pielgrzymowali setki kilometrów do spowiedzi w okresie komunistycznych rządów. A zwłaszcza w czasach ks. Władysława Bukowińskiego, który działał  w Kazachstanie  w tym szczególnie trudnym okresie panowania sowieckiego totalitaryzmu, walczącego z religią. Przez 20 lat prowadził w Karagandzie tajne duszpasterstwo i stąd wyjeżdżał w dalekie, choć zakazane w ateistycznym sowieckim kraju,  podróże misyjne, również do innych republik. Sam będąc byłym zesłańcem,  w 1955 roku, w związku z repatriacją mógł wrócić do umiłowanej ojczyzny, a jednak świadomie wybrał Kazachstan i ludzi, którym był tak potrzebny... Tutaj jest  grób tego Apostoła Kazachstanu – i tu był w 2016 roku beatyfikowany w katedrze w sercu Karagandy. 

Opublikowano w Goniec Poleca
czwartek, 02 listopad 2017 22:15

Koncert Remembering Polish Independence

        Kontynuując tradycję uroczystych obchodów Święta Niepodległości, orkiestra Toronto Sinfonietta i chór Novi Singers Toronto organizują kolejny koncert Remembering Independence 11 listopada 2017 roku w kościele św. Marka w miasteczku Niagara-on-the-Lake. Koncert zorganizowany jest pod patronatem Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto. 

        Toronto Sinfonietta działa od wielu lat w Toronto w polonijnym i kanadyjskim środowisku muzycznym, organizując między innymi koncerty z Chórem Uniwersytetu Ryerson. Chór Novi Singers ma na swym koncie udane koncerty listopadowe, koncerty muzyki klasycznej i religijnej w polskich kościołach oraz udział w koncertach organizowanych przez inne chóry, a także przez Toronto Concert Orchestra.

Opublikowano w Goniec Poleca
piątek, 05 maj 2017 14:52

Nie być na takim koncercie?

        Mój bliski znajomy opowiedział mi po koncercie taką historię, która wydarzyła się w jego domu: on miał bilety, ale córka z chłopakiem odmówiła pójścia na ten koncert, ot, taka kobieca fobia. Żona, jak to feministka, źle się z chwili na chwilę poczuła, on powiedział, że zadzwoni wobec tego do synowej. Żona powiedziała, żeby tego nie robił, bo ostatnim razem, kiedy zaproponowano synowej wspólne pójście, ta powiedziała, że nie pójdzie na koncert, gdzie śpiewają po polsku....

        No i cóż tu robić? Ten koncert zorganizowany przez Andrzeja Rozbickiego z okazji 150. rocznicy urodzin Kanady miał tylko kilka utworów wykonanych w języku polskim. Cóż więc za paradoks dla tych, którzy niechętni są językowi polskiemu i temu, że mówi się w ich obecności po polsku. Inna sprawa, że koncert, chociaż zorganizowany dzięki determinacji Andrzeja Rozbickiego, to odbył się przy udziale ludzi dobrej woli, bo sponsorów, w tym i przy udziale polskiego rządu, Polskich Linii Lotniczych LOT oraz wielu osób indywidualnych. Przy czym ci ostatni w znakomitej większości to przedstawiciele polonijnego środowiska. Konsul Grzegorz Morawski na początku koncertu wygłosił krótkie okolicznościowe przemówienie, w którym powiedział, dlaczego i dla kogo ten koncert został zorganizowany. 

Opublikowano w Życie polonijne
piątek, 21 kwiecień 2017 14:50

Gwiazdy Gali Urodzinowej 150 Kanady

        Zapraszam Państwa 29 kwietnia do The Christian Performing Arts Centre w Etobicoke na wielki koncert galowy z okazji 150. urodzin Kanady z udziałem ponad 200 wykonawców: 10 solistów, Celebrity Symphony Orchestra, chóru i baletu. 

        Dwie główne gwiazdy koncertu to solista londyńskiej opery Covent Garden i mediolańskiej La Scali, tenor Krystian Adam Krzeszowiak, oraz solistka Teatru Muzycznego w Poznaniu, uznana w 2016 r. za najlepszą wokalistkę musicalową w Polsce, Anna Lasota. Obok polskich gwiazd usłyszymy największe wschodzące talenty kanadyjskie: finalista „Russia’s Got Talent”, tenora Stanislasa Vitorta, gitarzystę i aktora Arthura Wachnika, młodziutką Martinę Ortiz-Luis, wykonawczynię hymnów na meczach hokejowych Toronto Maple Leafs, oraz już uznane i podziwiane Viva Trio. 

        Krystiana Adama Krzeszowiaka poznałem trzy lata temu w pięknym pałacu w Wojanowie koło Jeleniej Góry. Przebywałem tam kilka dni wraz z młodzieżą kanadyjską w ramach programu Music & History, który organizujemy już od pięciu lat. Kolejną edycję tego kursu kredytowego rozpoczniemy 10 lipca w Krakowie i mamy jeszcze kilka wolnych miejsc.

Opublikowano w Goniec Poleca
Strona 1 z 3