Goniec

Register Login

piątek, 04 maj 2018 00:47

Muzyczne wydarzenie – Toronto 2018

W sobotę, 28 kwietnia, byliśmy – ci, którzy chcieli oczywiście, spośród mieszkańców 6-milionowej aglomeracji Toronto – świadkami wielkiego wydarzenia muzycznego. Mistrz Maciej Jaśkiewicz zorganizował wielki koncert, wielki w jakości i wielki w liczbie zaangażowanych muzyków, chórzystów (śpiewało 125 osób!), w dużym kościele Metropolitan United Church położonym w centrum Toronto.

                  Już na godzinę przed koncertem w kościele po bilety ustawiła się kolejka. Kościół został wypełniony. Myślę, że było od 1200 do 1500 osób. Bogata publiczność. Gdyby znalazł się tam jakiś złodziej kieszonkowy, to biedny by z kościoła nie wyszedł.

                  Temat koncertu, „Better Is Peace Than Always War (Lepszy jest pokój niż zawsze wojna)” zainspirowany został rocznicą zakończenia pierwszej wojny światowej. Tematyka ta mogła przyciągnąć dużo starszych mieszkańców Toronto pochodzenia angielskiego, bo oni mogli mieć dziadków i innych starszych krewnych, którzy walczyli lub zginęli w tej wojnie. I tu trzeba trochę wyjaśnienia na temat skutków społecznych pierwszej wojny światowej. Na przykład kiedy Anglicy policzyli swoje straty po zakończeniu wojny, to okazało się, że zginęło w jej wyniku więcej żołnierzy brytyjskich niż we wszystkich wojnach prowadzonych przez Wielką Brytanię w całej jej wcześniejszej historii. Podobne skutki miała ta wojna dla Francji. We Francji były wioski, gdzie do domu powróciło tylko kilku mężczyzn. Wiele było takich wiosek i miasteczek, gdzie wyginęła większość populacji mężczyzn w ówczesnym wieku poborowym, czyli między 20. a 45. rokiem życia. W Rosji, milionowe straty mężczyzn spowodowały bunty w armii i przyczyniły się do popularyzacji poglądów rewolucyjnych, a później do samej rewolucji. I znowu już w Rosji kontynuacja pierwszej wojny światowej spowodowała śmierć, jak wyliczył to Aleksander Sołżenicyn, około 60 milionów obywateli Związku Sowieckiego. Po pierwszej wojnie światowej dalej umierali ludzie, na gruźlicę, tyfus, na cały świat rozniosła się tak zwana hiszpanka, czyli pandemia agresywnej odmiany grypy.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/muzyka.html#sigProIdd8072474dc

                  Te olbrzymie straty spowodowały refleksje. Po fakcie już, oczywiście, po zakończonej wojnie. Co myśmy zrobili? – zdawali się pytać artyści, politycy, naukowcy, pisarze, poeci. Ta refleksja spowodowała, z jednej strony, zwrot ku materializmowi, z drugiej, zwrot ku Bogu. Jedni ludzie przypominają sobie o Bogu i proszą go o ulgę w cierpieniu, o zmiłowanie (Kyrie eleison!). Inni obwiniają Boga o cierpienie, odrzucają go i zwracają się ku materializmowi. W koncercie Maciej Jaśkiewicz odwołał się, jakżeby inaczej, do dwu kompozytorów, Gabriela Faure i sir Karla Jenkinsa. Jeden jest Francuzem, a drugi Anglikiem. Obaj kompozytorzy w swych utworach zwracają się ku Bogu. Maciej Jaśkiewicz rozpoczął koncert utworem „Requiem”, który skomponował Gabriel Faure. W drugiej części koncertu wykonano bardzo wymagający utwór „The Armed Man: A Mass For Peace”, skomponowany przez sir Karla Jenkinsa. Oba utwory są bardzo wymagające od strony muzycznej, ale i fizycznej. Członkowie połączonych chórów, często ludzie bardzo dojrzali, musieli stać na nogach prawie dwie godziny. Wyobraźmy sobie, że mielibyśmy stać, bez dodatkowego nabierania powietrza do płuc i wyprostowani, na nogach, przez dwie godziny? Dwa połączone chóry śpiewały utwory Faurego i Jenkinsa. Do wykonania partii solowych mistrz Jaśkiewicz wybrał Karolinę Podolak, Jeremiego Ludwiga oraz Adnana Srajeldina. Karolina Podolak... widzimy ją coraz częściej na różnego rodzaju koncertach. Dostaje coraz bardziej odpowiedzialne i rozszerzone partie do wykonania. Ona rośnie na naszych oczach.

                  Adnan Srajeldin wykonywał rolę muezzina. Jest muzykiem, kompozytorem w tradycyjnym rycie muzułmańskim. Pochodzi z Syrii. To był bardzo dobry pomysł, żeby wkomponować go w koncert. Na co dzień bowiem w telewizji możemy oglądać zdjęcia ze zburzonych, zdewastowanych miast w Syrii, pokaleczonych Syryjczyków. A przygotowania do nowej wojny z Iranem zdają się mieć miejsce, przynajmniej jeśli słucha się szefów Izraela i USA. Kiedy więc słuchamy słów „Chryste zmiłuj się – Kyrie eleison!”, to nie są zaklęcia proszące o zmiłowanie, które kierujemy do Boga za przeszłość, to są słowa-prośba o zmiłowanie dla cierpienia ludzi, o które prosimy Boga tu i teraz i na przyszłość. Wystąpienie muezzina nie było przywołaniem jakiejś dalekiej, odległej przeszłości, to jest zaklęcie o to, żeby nam uzmysłowić, że tu i teraz powinniśmy prosić Boga o zmiłowanie. Tu i teraz!

                  Innym przejmującym, profetycznym fragmentem utworu Jenkinsa jest tekst z Mahabharaty, opowieści w sanskrycie o wojnie Kurukszetra, która prawdopodobnie miała miejsce 5000 lat temu, ale także mogła się zdarzyć i 7500 lat temu, czyli można ją przypisać do okresu z biblijnego potopu. Ale można również ją przypisać temu, co może się wydarzyć w przyszłości, gdyż tekst Mahabharaty odwołuje się do trzeciego z żywiołów, do żywiołu ognia. Oto część pieśni „Pochodnie”: „Zwierzęta były rozsypane we wszystkich kierunkach, ryczały przeraźliwie, wiele płonęło, inne już były spopielone. Wszystkie były pogubione, rozproszone bez porządku, w oczach miały strach. Niektórzy przytulali swoich synów, inni swoich ojców i matki, nie mogąc ich puścić. I tak umierali. Inni wili się w tysiącach, mieli zeszpecone twarze, byli poparzeni. Wszędzie wijące się ciała, oczy i łapy palące się. Wydawali ostatni oddech jako palące się pochodnie”.

                  Pamiętajmy, że wielcy artyści, wielcy dyrygenci są wielcy tym, że często mają rozwiniętą nadświadomość. Ten koncert to więc nie tylko przypomnienie przeszłości, ale być może i więcej, nawet ostrzeżenie przed przyszłością.

                  Trzeba podziękować wszystkim zaangażowanym w produkcję koncertu, podziękować polskiemu konsulatowi w Toronto za pomoc finansową, bez której zapewne w ogóle nie doszłoby do jego zorganizowania, podziękować społecznikom i wolontariuszom, członkom chóru Oakham House Choir, Novi Singers oraz muzykom Toronto Sinfonietta.

Janusz Niemczyk

Opublikowano w Życie polonijne

islington-church Już Wielki Tydzień. Rzewniejsze brzmią pieśni,

Dłuższe modlitwy, posępniejsze lica;

Śmiech się nie ozwie, struna nie zadzwoni,

Zwierciadło nawet pod kirem się chroni;

Wkoło tak smutno, wkoło tak boleśnie,

I rzekłbyś, odkupienia wielka tajemnica

Teraz się spełnia! Że cała rodzina

Znała na ziemi Człowieczego Syna;

Z poezji Adama Pługa (ur. 1823)

        Karnawał dobiegł końca, kalendarz środą popielcową obwieścił okres Wielkiego Postu, czas powagi i zadumy.  Zapewne w pamięci wielu z nas utrwalił się obraz rozjaśnionej twarzy kogoś z rodziny, radośnie obwieszczającego domownikom siedzącym już przy stole wielkanocnym: Chrystus zmartwychwstał! Do tych najmilszych wspomnień – obok ciepłych świąt Bożego Narodzenia – należą obchodzone w naszych rodzinnych domach święta wielkanocne. Ale – zanim dojdziemy do tej radości, towarzyszą nam początkowo nastroje poważne. Zaduma, asceza, refleksja, wniknięcie we własne, nie zawsze świetlane wnętrze, zwątpienie, zmaganie, pokuta, czasem strach… Radość wszakże przyjdzie, Zmartwychwstanie Pańskie to przecież esencja naszej wiary – zwycięstwo życia nad śmiercią.  

        Taki też jest program zbliżającego się koncertu wielkanocnego „Passion and Resurrection – Męka i Zmartwychwstanie” w wykonaniu chóru Novi Singers Toronto, Zespołu Sinfonietta oraz solistów pod dyrekcją Macieja Jaśkiewicza.  Z jednej strony – paschalne pieśni religijne i utwory poetyckie skupiające uwagę na Męce Pańskiej, z drugiej – radosne nastroje związane z Cudem Zmartwychwstania. 

        Uroczysty koncert odbędzie się w niedzielę, 18 marca 2018 r., o godzinie 16:00 w kościele Islington United Church przy 25 Burnhamthorpe Rd. (w pobliżu Dundas St. West). Wydaje się, że dopiero chwilę temu, w tym samym kościele, wypełnionym do ostatniego miejsca, celebrowaliśmy Boże Narodzenie. Ale przeskok jest nieubłagany, kalendarz dyktuje już inny temat, inny repertuar.  

Opublikowano w Goniec Poleca

        Andrzej Kumor: Pani Tereso, jak Pani odkryła w sobie tę pasję?

        Teresa Klimuszko: Chyba miałam ją od urodzenia.

        Urodziłam się w Łodzi, ale moi rodzice przyjechali z Wołynia, ze Lwowa, po wojnie. Moja mama była solistką, a brat mojej mamy był organistą, więc u nas w domu zawsze był śpiew.

         Rodzice byli z Ołyki, Radziwiłłów. Moja mamusia chodziła do szkoły dla dziewczynek. Brat jej grał na organach w kościele, a mamusia śpiewała. Jestem najmłodszym pokoleniem, tak śmiesznie powiem, bo ojciec mówił na mnie „powojenny dorobek” , bo siostra miała już 10 lat, a brat 13. 

        Mieliśmy w domu pianino, siostra się na nim uczyła grać, a ja jako młoda dziewczynka zawsze słuchałam. Stąd zamiłowanie do muzyki. W Polsce, gdy miałam 10 lat, to już byłam w zespole i chórze szkolnym, już śpiewałam solówkę „Przylecieli sokołowie pod wiśniowy sad”. W Teatrze Jaracza w Łodzi był festiwal chórów szkół podstawowych. Po ukończeniu szkoły podstawowej przyjechałam z mamą do Kanady na stałe w 1961 r.

Opublikowano w Życie polonijne

        Janusz Niemczyk: Na koncercie, który Pan przygotowuje będą występowali pieśniarze operowi aż z 9 krajów świata, w tym z bardzo bogatych krajów. Jak widzę na plakacie, sponsorami w większości są osoby, firmy z polskiego, polonijnego środowiska. Polska sponsoruje cały świat?

        Andrzej Rozbicki: To tak nie wygląda. To nie jest tak zupełnie prawda. Jeśli Pan popatrzy dokładnie, Parama nie jest Credit Unią polską, a litewską. Ja muszę powiedzieć, że od lat współpracuję z Paramą. Chyba już od czterech lat zapraszam solistów z Litwy. W przyszłym roku mam mieć koncert na Litwie. 

        Podobnie zresztą jest z firmą Carawan. Jest ona ukraińską firmą. Carawan od lat jest na koncertach. Zawsze im się to podoba, co robię, i się z tego cieszą. To pracuje w obydwie strony. Tam są również różne inne loga łącznie ze słoweńskim. Słoweńcy się bardzo cieszą z tego, że przyjeżdża ich pierwszy tenor David Jagodic. Rozmawiałem z księdzem, który służy w społeczności słoweńskiej w Toronto i który również jest związany z muzyką klasyczną, i też się bardzo cieszy z tego powodu. 

Opublikowano w Wywiady
piątek, 17 listopad 2017 07:23

Przestrzeń serca…

        Z Katarzyną Chęsy, świecką misjonarką, czyniącą posługę ewangelizacyjną w dalekim Kazachstanie, zetknęłam się w Polsce, w jej rodzinnej Bydgoszczy, gdzie zatrzymała się, koncertując  przed wylotem  na XVIII Festiwal Piosenki Religijnej do Toronto. Będąc na jej dwóch koncertach w bliskim Bydgoszczy Inowrocławiu, zrozumiałam, że jej działalność misyjna związana jest jednocześnie z jej wykształceniem muzycznym i pięknym talentem wokalnym, jakim została obdarzona... Pytałam ją o dzisiejszy Kazachstan, a zwłaszcza o Karagandę, gdzie pracuje i urządza koncerty w Katedrze Matki Boskiej Fatimskiej. I o fascynację Anną German, której piosenki, np. „Człowieczy los” czy „Nadzieja”, znajdują się też w repertuarze Kasi Chęsy. To, co mi opowiedziała, spisałam nie w formie wywiadu, lecz jej  refleksji po 13 latach misji w Kazachstanie.  

      Karaganda to wyjątkowe miejsce w Kazachstanie, kiedyś nazywane Watykanem Wschodu. To miejsce, gdzie wiara przetrwała, gdzie ludzie pielgrzymowali setki kilometrów do spowiedzi w okresie komunistycznych rządów. A zwłaszcza w czasach ks. Władysława Bukowińskiego, który działał  w Kazachstanie  w tym szczególnie trudnym okresie panowania sowieckiego totalitaryzmu, walczącego z religią. Przez 20 lat prowadził w Karagandzie tajne duszpasterstwo i stąd wyjeżdżał w dalekie, choć zakazane w ateistycznym sowieckim kraju,  podróże misyjne, również do innych republik. Sam będąc byłym zesłańcem,  w 1955 roku, w związku z repatriacją mógł wrócić do umiłowanej ojczyzny, a jednak świadomie wybrał Kazachstan i ludzi, którym był tak potrzebny... Tutaj jest  grób tego Apostoła Kazachstanu – i tu był w 2016 roku beatyfikowany w katedrze w sercu Karagandy. 

Opublikowano w Goniec Poleca
czwartek, 02 listopad 2017 22:15

Koncert Remembering Polish Independence

        Kontynuując tradycję uroczystych obchodów Święta Niepodległości, orkiestra Toronto Sinfonietta i chór Novi Singers Toronto organizują kolejny koncert Remembering Independence 11 listopada 2017 roku w kościele św. Marka w miasteczku Niagara-on-the-Lake. Koncert zorganizowany jest pod patronatem Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto. 

        Toronto Sinfonietta działa od wielu lat w Toronto w polonijnym i kanadyjskim środowisku muzycznym, organizując między innymi koncerty z Chórem Uniwersytetu Ryerson. Chór Novi Singers ma na swym koncie udane koncerty listopadowe, koncerty muzyki klasycznej i religijnej w polskich kościołach oraz udział w koncertach organizowanych przez inne chóry, a także przez Toronto Concert Orchestra.

Opublikowano w Goniec Poleca
piątek, 05 maj 2017 14:52

Nie być na takim koncercie?

        Mój bliski znajomy opowiedział mi po koncercie taką historię, która wydarzyła się w jego domu: on miał bilety, ale córka z chłopakiem odmówiła pójścia na ten koncert, ot, taka kobieca fobia. Żona, jak to feministka, źle się z chwili na chwilę poczuła, on powiedział, że zadzwoni wobec tego do synowej. Żona powiedziała, żeby tego nie robił, bo ostatnim razem, kiedy zaproponowano synowej wspólne pójście, ta powiedziała, że nie pójdzie na koncert, gdzie śpiewają po polsku....

        No i cóż tu robić? Ten koncert zorganizowany przez Andrzeja Rozbickiego z okazji 150. rocznicy urodzin Kanady miał tylko kilka utworów wykonanych w języku polskim. Cóż więc za paradoks dla tych, którzy niechętni są językowi polskiemu i temu, że mówi się w ich obecności po polsku. Inna sprawa, że koncert, chociaż zorganizowany dzięki determinacji Andrzeja Rozbickiego, to odbył się przy udziale ludzi dobrej woli, bo sponsorów, w tym i przy udziale polskiego rządu, Polskich Linii Lotniczych LOT oraz wielu osób indywidualnych. Przy czym ci ostatni w znakomitej większości to przedstawiciele polonijnego środowiska. Konsul Grzegorz Morawski na początku koncertu wygłosił krótkie okolicznościowe przemówienie, w którym powiedział, dlaczego i dla kogo ten koncert został zorganizowany. 

Opublikowano w Życie polonijne
piątek, 21 kwiecień 2017 14:50

Gwiazdy Gali Urodzinowej 150 Kanady

        Zapraszam Państwa 29 kwietnia do The Christian Performing Arts Centre w Etobicoke na wielki koncert galowy z okazji 150. urodzin Kanady z udziałem ponad 200 wykonawców: 10 solistów, Celebrity Symphony Orchestra, chóru i baletu. 

        Dwie główne gwiazdy koncertu to solista londyńskiej opery Covent Garden i mediolańskiej La Scali, tenor Krystian Adam Krzeszowiak, oraz solistka Teatru Muzycznego w Poznaniu, uznana w 2016 r. za najlepszą wokalistkę musicalową w Polsce, Anna Lasota. Obok polskich gwiazd usłyszymy największe wschodzące talenty kanadyjskie: finalista „Russia’s Got Talent”, tenora Stanislasa Vitorta, gitarzystę i aktora Arthura Wachnika, młodziutką Martinę Ortiz-Luis, wykonawczynię hymnów na meczach hokejowych Toronto Maple Leafs, oraz już uznane i podziwiane Viva Trio. 

        Krystiana Adama Krzeszowiaka poznałem trzy lata temu w pięknym pałacu w Wojanowie koło Jeleniej Góry. Przebywałem tam kilka dni wraz z młodzieżą kanadyjską w ramach programu Music & History, który organizujemy już od pięciu lat. Kolejną edycję tego kursu kredytowego rozpoczniemy 10 lipca w Krakowie i mamy jeszcze kilka wolnych miejsc.

Opublikowano w Goniec Poleca
piątek, 27 styczeń 2017 15:35

„Bóg się rodzi” – koncert

        Jak ci opowiedzieć o Bogu, który się rodzi, zdaje się pytać siebie mama, która trzyma na rękach małe dziecko.

        Tak to sobie wyobrażam, że gdzieś dawno temu, kiedy do Polski przyszło chrześcijaństwo, już wówczas matki, babcie śpiewały swoim dzieciom kołysanki. Kiedy przyszło chrześcijaństwo na ziemie polskie i pojawił się zwyczaj obchodzenia Wigilii, zaraz zaczęto śpiewać w kościele pieśni. Myślę, bo nie wiem, ale mam prawo przypuszczać, słuchając kolęd, że te pieśni to były po prostu poprawione, ulepszone kołysanki. W te kołysanki wstawiono słowa o Bogu, Jezusie. Te nasze kolędy polskie mają bardzo osobisty wymiar. Bo to, co słyszymy jako bardziej dorośli ludzie, słyszeliśmy wcześniej jako małe dzieci w rodzinnym domu. Nasze kolędy, dzięki temu, że mają połączenie z kołysankami, nabierają dla nas osobistego znaczenia, łączą się z nimi matczyne uczucia. Kiedyś śpiewano nam, później my śpiewamy Bogu. Kiedyś matki, babcie śpiewały nam, a chwilę później śpiewają to samo Jezusowi. Kiedyś byśmy powiedzieli, że mamy, babcie śpiewały dzieciom o swoich uczuciach. Dzisiaj powiemy tak bardziej naukowo, że matki śpiewają o swoim stosunku do dziecka. Stosunek między Bogiem a Polakiem dzięki tym kołysankom-kolędom jest specjalnie bliski. Tak jak małe nieporadne dziecko, które leży w łóżku, tak później już dorosły człowiek, ale również często bezradny wobec trudów codziennego życia, śpiewa lub słyszy kojącą piosenkę.

Opublikowano w Życie polonijne
piątek, 13 styczeń 2017 14:31

„Living room concert” u Janusza Bosaka

        W szkole podstawowej moja nauczycielka muzyki, zresztą fascynatka twórczości Chopina, opowiadała, jak to Chopin utrzymywał się z gry i koncertowania dla małego grona ludzi. Wówczas wyobrażałem sobie, że te koncerty odbywały się w salach pałaców, w salach dużych domów jakichś hrabiów czy innych bogatych ludzi. Dziś, okazuje się, że można zorganizować bardzo udany koncert w domu. W domu Janusza Bosaka zmieściło się ponad 30 osób, nie licząc tych, którzy koncertowali. Taki koncert dzisiaj nazywa się „living room concert”. Było i pianino, i wiolonczela, i saksofon, i miejsce do śpiewania.

        Janusz Bosak jest pianistą, który ukończył Akademię Muzyczną im. Fryderyka Chopina w Warszawie (dziś Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina). Tu, w Mississaudze, na co dzień Janusz Bosak uczy gry na fortepianie, wobec tego nie było w tym nic dziwnego, że na koncert w jego własnym domu przyszło sporo z tych osób, które również posyłają swoje dzieci do niego po naukę.

Opublikowano w Życie polonijne
Strona 1 z 3