Goniec

Register Login

        Andrzej Kumor: Pani Tereso, jak Pani odkryła w sobie tę pasję?

        Teresa Klimuszko: Chyba miałam ją od urodzenia.

        Urodziłam się w Łodzi, ale moi rodzice przyjechali z Wołynia, ze Lwowa, po wojnie. Moja mama była solistką, a brat mojej mamy był organistą, więc u nas w domu zawsze był śpiew.

         Rodzice byli z Ołyki, Radziwiłłów. Moja mamusia chodziła do szkoły dla dziewczynek. Brat jej grał na organach w kościele, a mamusia śpiewała. Jestem najmłodszym pokoleniem, tak śmiesznie powiem, bo ojciec mówił na mnie „powojenny dorobek” , bo siostra miała już 10 lat, a brat 13. 

        Mieliśmy w domu pianino, siostra się na nim uczyła grać, a ja jako młoda dziewczynka zawsze słuchałam. Stąd zamiłowanie do muzyki. W Polsce, gdy miałam 10 lat, to już byłam w zespole i chórze szkolnym, już śpiewałam solówkę „Przylecieli sokołowie pod wiśniowy sad”. W Teatrze Jaracza w Łodzi był festiwal chórów szkół podstawowych. Po ukończeniu szkoły podstawowej przyjechałam z mamą do Kanady na stałe w 1961 r.

Opublikowano w Życie polonijne

        Janusz Niemczyk: Na koncercie, który Pan przygotowuje będą występowali pieśniarze operowi aż z 9 krajów świata, w tym z bardzo bogatych krajów. Jak widzę na plakacie, sponsorami w większości są osoby, firmy z polskiego, polonijnego środowiska. Polska sponsoruje cały świat?

        Andrzej Rozbicki: To tak nie wygląda. To nie jest tak zupełnie prawda. Jeśli Pan popatrzy dokładnie, Parama nie jest Credit Unią polską, a litewską. Ja muszę powiedzieć, że od lat współpracuję z Paramą. Chyba już od czterech lat zapraszam solistów z Litwy. W przyszłym roku mam mieć koncert na Litwie. 

        Podobnie zresztą jest z firmą Carawan. Jest ona ukraińską firmą. Carawan od lat jest na koncertach. Zawsze im się to podoba, co robię, i się z tego cieszą. To pracuje w obydwie strony. Tam są również różne inne loga łącznie ze słoweńskim. Słoweńcy się bardzo cieszą z tego, że przyjeżdża ich pierwszy tenor David Jagodic. Rozmawiałem z księdzem, który służy w społeczności słoweńskiej w Toronto i który również jest związany z muzyką klasyczną, i też się bardzo cieszy z tego powodu. 

Opublikowano w Wywiady
piątek, 17 listopad 2017 07:23

Przestrzeń serca…

        Z Katarzyną Chęsy, świecką misjonarką, czyniącą posługę ewangelizacyjną w dalekim Kazachstanie, zetknęłam się w Polsce, w jej rodzinnej Bydgoszczy, gdzie zatrzymała się, koncertując  przed wylotem  na XVIII Festiwal Piosenki Religijnej do Toronto. Będąc na jej dwóch koncertach w bliskim Bydgoszczy Inowrocławiu, zrozumiałam, że jej działalność misyjna związana jest jednocześnie z jej wykształceniem muzycznym i pięknym talentem wokalnym, jakim została obdarzona... Pytałam ją o dzisiejszy Kazachstan, a zwłaszcza o Karagandę, gdzie pracuje i urządza koncerty w Katedrze Matki Boskiej Fatimskiej. I o fascynację Anną German, której piosenki, np. „Człowieczy los” czy „Nadzieja”, znajdują się też w repertuarze Kasi Chęsy. To, co mi opowiedziała, spisałam nie w formie wywiadu, lecz jej  refleksji po 13 latach misji w Kazachstanie.  

      Karaganda to wyjątkowe miejsce w Kazachstanie, kiedyś nazywane Watykanem Wschodu. To miejsce, gdzie wiara przetrwała, gdzie ludzie pielgrzymowali setki kilometrów do spowiedzi w okresie komunistycznych rządów. A zwłaszcza w czasach ks. Władysława Bukowińskiego, który działał  w Kazachstanie  w tym szczególnie trudnym okresie panowania sowieckiego totalitaryzmu, walczącego z religią. Przez 20 lat prowadził w Karagandzie tajne duszpasterstwo i stąd wyjeżdżał w dalekie, choć zakazane w ateistycznym sowieckim kraju,  podróże misyjne, również do innych republik. Sam będąc byłym zesłańcem,  w 1955 roku, w związku z repatriacją mógł wrócić do umiłowanej ojczyzny, a jednak świadomie wybrał Kazachstan i ludzi, którym był tak potrzebny... Tutaj jest  grób tego Apostoła Kazachstanu – i tu był w 2016 roku beatyfikowany w katedrze w sercu Karagandy. 

Opublikowano w Goniec Poleca
czwartek, 02 listopad 2017 22:15

Koncert Remembering Polish Independence

        Kontynuując tradycję uroczystych obchodów Święta Niepodległości, orkiestra Toronto Sinfonietta i chór Novi Singers Toronto organizują kolejny koncert Remembering Independence 11 listopada 2017 roku w kościele św. Marka w miasteczku Niagara-on-the-Lake. Koncert zorganizowany jest pod patronatem Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto. 

        Toronto Sinfonietta działa od wielu lat w Toronto w polonijnym i kanadyjskim środowisku muzycznym, organizując między innymi koncerty z Chórem Uniwersytetu Ryerson. Chór Novi Singers ma na swym koncie udane koncerty listopadowe, koncerty muzyki klasycznej i religijnej w polskich kościołach oraz udział w koncertach organizowanych przez inne chóry, a także przez Toronto Concert Orchestra.

Opublikowano w Goniec Poleca
piątek, 05 maj 2017 14:52

Nie być na takim koncercie?

        Mój bliski znajomy opowiedział mi po koncercie taką historię, która wydarzyła się w jego domu: on miał bilety, ale córka z chłopakiem odmówiła pójścia na ten koncert, ot, taka kobieca fobia. Żona, jak to feministka, źle się z chwili na chwilę poczuła, on powiedział, że zadzwoni wobec tego do synowej. Żona powiedziała, żeby tego nie robił, bo ostatnim razem, kiedy zaproponowano synowej wspólne pójście, ta powiedziała, że nie pójdzie na koncert, gdzie śpiewają po polsku....

        No i cóż tu robić? Ten koncert zorganizowany przez Andrzeja Rozbickiego z okazji 150. rocznicy urodzin Kanady miał tylko kilka utworów wykonanych w języku polskim. Cóż więc za paradoks dla tych, którzy niechętni są językowi polskiemu i temu, że mówi się w ich obecności po polsku. Inna sprawa, że koncert, chociaż zorganizowany dzięki determinacji Andrzeja Rozbickiego, to odbył się przy udziale ludzi dobrej woli, bo sponsorów, w tym i przy udziale polskiego rządu, Polskich Linii Lotniczych LOT oraz wielu osób indywidualnych. Przy czym ci ostatni w znakomitej większości to przedstawiciele polonijnego środowiska. Konsul Grzegorz Morawski na początku koncertu wygłosił krótkie okolicznościowe przemówienie, w którym powiedział, dlaczego i dla kogo ten koncert został zorganizowany. 

Opublikowano w Życie polonijne
piątek, 21 kwiecień 2017 14:50

Gwiazdy Gali Urodzinowej 150 Kanady

        Zapraszam Państwa 29 kwietnia do The Christian Performing Arts Centre w Etobicoke na wielki koncert galowy z okazji 150. urodzin Kanady z udziałem ponad 200 wykonawców: 10 solistów, Celebrity Symphony Orchestra, chóru i baletu. 

        Dwie główne gwiazdy koncertu to solista londyńskiej opery Covent Garden i mediolańskiej La Scali, tenor Krystian Adam Krzeszowiak, oraz solistka Teatru Muzycznego w Poznaniu, uznana w 2016 r. za najlepszą wokalistkę musicalową w Polsce, Anna Lasota. Obok polskich gwiazd usłyszymy największe wschodzące talenty kanadyjskie: finalista „Russia’s Got Talent”, tenora Stanislasa Vitorta, gitarzystę i aktora Arthura Wachnika, młodziutką Martinę Ortiz-Luis, wykonawczynię hymnów na meczach hokejowych Toronto Maple Leafs, oraz już uznane i podziwiane Viva Trio. 

        Krystiana Adama Krzeszowiaka poznałem trzy lata temu w pięknym pałacu w Wojanowie koło Jeleniej Góry. Przebywałem tam kilka dni wraz z młodzieżą kanadyjską w ramach programu Music & History, który organizujemy już od pięciu lat. Kolejną edycję tego kursu kredytowego rozpoczniemy 10 lipca w Krakowie i mamy jeszcze kilka wolnych miejsc.

Opublikowano w Goniec Poleca
piątek, 27 styczeń 2017 15:35

„Bóg się rodzi” – koncert

        Jak ci opowiedzieć o Bogu, który się rodzi, zdaje się pytać siebie mama, która trzyma na rękach małe dziecko.

        Tak to sobie wyobrażam, że gdzieś dawno temu, kiedy do Polski przyszło chrześcijaństwo, już wówczas matki, babcie śpiewały swoim dzieciom kołysanki. Kiedy przyszło chrześcijaństwo na ziemie polskie i pojawił się zwyczaj obchodzenia Wigilii, zaraz zaczęto śpiewać w kościele pieśni. Myślę, bo nie wiem, ale mam prawo przypuszczać, słuchając kolęd, że te pieśni to były po prostu poprawione, ulepszone kołysanki. W te kołysanki wstawiono słowa o Bogu, Jezusie. Te nasze kolędy polskie mają bardzo osobisty wymiar. Bo to, co słyszymy jako bardziej dorośli ludzie, słyszeliśmy wcześniej jako małe dzieci w rodzinnym domu. Nasze kolędy, dzięki temu, że mają połączenie z kołysankami, nabierają dla nas osobistego znaczenia, łączą się z nimi matczyne uczucia. Kiedyś śpiewano nam, później my śpiewamy Bogu. Kiedyś matki, babcie śpiewały nam, a chwilę później śpiewają to samo Jezusowi. Kiedyś byśmy powiedzieli, że mamy, babcie śpiewały dzieciom o swoich uczuciach. Dzisiaj powiemy tak bardziej naukowo, że matki śpiewają o swoim stosunku do dziecka. Stosunek między Bogiem a Polakiem dzięki tym kołysankom-kolędom jest specjalnie bliski. Tak jak małe nieporadne dziecko, które leży w łóżku, tak później już dorosły człowiek, ale również często bezradny wobec trudów codziennego życia, śpiewa lub słyszy kojącą piosenkę.

Opublikowano w Życie polonijne
piątek, 13 styczeń 2017 14:31

„Living room concert” u Janusza Bosaka

        W szkole podstawowej moja nauczycielka muzyki, zresztą fascynatka twórczości Chopina, opowiadała, jak to Chopin utrzymywał się z gry i koncertowania dla małego grona ludzi. Wówczas wyobrażałem sobie, że te koncerty odbywały się w salach pałaców, w salach dużych domów jakichś hrabiów czy innych bogatych ludzi. Dziś, okazuje się, że można zorganizować bardzo udany koncert w domu. W domu Janusza Bosaka zmieściło się ponad 30 osób, nie licząc tych, którzy koncertowali. Taki koncert dzisiaj nazywa się „living room concert”. Było i pianino, i wiolonczela, i saksofon, i miejsce do śpiewania.

        Janusz Bosak jest pianistą, który ukończył Akademię Muzyczną im. Fryderyka Chopina w Warszawie (dziś Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina). Tu, w Mississaudze, na co dzień Janusz Bosak uczy gry na fortepianie, wobec tego nie było w tym nic dziwnego, że na koncert w jego własnym domu przyszło sporo z tych osób, które również posyłają swoje dzieci do niego po naukę.

Opublikowano w Życie polonijne
czwartek, 06 październik 2016 23:48

Polscy Tenorzy i Kanadyjskie Soprany

        Wiele lat temu przygotowywałem w Living Arts Centre koncert The Polish Tenors, z Bogusławem Kaczyńskim i znakomitymi śpiewakami. Idea tak się spodobała, że zagraliśmy dwa razy, aby później przenieść imprezę na Broadway. Takie koncerty, jak Canadian Tenors, Irish Tenors czy Italian Tenors, są dosyć popularne, postanowiłem więc wrócić do tego pomysłu. Mamy teraz w Polsce naprawdę dobre głosy, wybrałem najlepszych z młodych, współczesnych tenorów.

        Wystąpi Tadeusz Szlenkier, nazywany polskim Pavarottim, którego odkrył i bardzo mocno promował Bogusław Kaczyński. I tu jest ciekawa historia – Pan Bogusław zawsze twierdził, że dobry tenor powinien być synem piekarza. Pavarotti, Caruso, Kiepura, a także Szlenkier, oczywiście obok szeregu innych warunków, ten jeden specyficzny spełniają. Tadeusz jest absolwentem filozofii na Uniwersytecie Warszawskim i po studiach wokalnych, kształcił się także na Yale University w Connecticut. Jest on na pełnym etacie w Opera Nova w Bydgoszczy, występuje z Warszawską Operą Narodową w Teatrze Wielkim w Warszawie. Drugi tenor to pochodzący z Wrocławia Tomasz Jańczak, był pierwszym solistą Teatru Muzycznego w Lublinie, obecnie jest dyrektorem i nowym szefem artystycznym Filharmonii Dolnośląskiej w Jeleniej Górze. Jest artystą z pogranicza musicalu i operetki, bardzo wszechstronny, zaśpiewa wszystko, i to jak. Trzeci z solistów to poznaniak, strasznie przystojny, jak twierdzą panie, Wojciech Sokolnicki, bardzo utalentowany tenor dramatyczny. W 2010 zadebiutował w Teatrze Wielkim w Poznaniu tytułową rolą w operze Candide Bernsteina. Śpiewa we Włoszech w Teatro del Giglio (Lucca), w Ravennie, Livorno w Teatro Verdi (Piza) i w Teatro Garibaldi w Palermo.  W czerwcu 2015 roku został zwycięzcą prestiżowego XV Wielkiego Turnieju Tenorów w Szczecinie, rekomendowany przez prof. Ryszarda Karczykowskiego, jako najwybitniejszy polski tenor młodej generacji.

Opublikowano w Goniec Poleca

        Z okazji rocznicy obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski odbył się w Bazylice pod wezwaniem świętego Pawła  w Toronto piękny wspólny koncert chóru Novi Singers i orkiestry Toronto Sinfonietta. Był to głównie koncert polskiej muzyki, polskich autorów w układzie od utworów polskiej muzyki średniowiecznej aż do muzyki współczesnej. Koncert zaczęto od najwcześniejszych utworów polskich, takich jak Bogurodzica, aż do utworów względnie najnowszych. Słuchając więc muzyki, słuchacze w liczbie około 500 osób mieli też możliwość wczucia się w rozwój duchowości związanej z trwaniem państwa polskiego i narodu polskiego. Układ utworów może i narzucał się sam przez się, ale z drugiej strony, na pewno dyrygent, pan Maciej Jaśkiewicz, dokonał dobrego ich wyboru do tego koncertu.

        Często traktujemy jako rzecz naturalną że Polska i Polacy mają muzykę i utwory śpiewane. Ale przecież są narody, które nie mają bogatego dorobku muzycznego. Polska i Polacy taki dorobek mają. Mało tego, ten dorobek jest bardzo duży i jeśli się popatrzy na układ koncertu, to muzyka polska rozwijała się w miarę rozwoju państwa i narodu polskiego. Ponadto polska muzyka rozwijała się i miała okresy swej świetności również w czasie braku niepodległości, kiedy nie istniało państwo polskie. I ta muzyka promieniowała również na inne narody.

Opublikowano w Życie polonijne
Strona 1 z 3